Archiwa tagu: przylądek

Przylądek Reinga, daleka północ na Antypodach

W Nowej Zelandii jest wiele przepięknych i malowniczych miejsc. Jednym z bardziej charakterystycznych i popularnych wśród turystów jest przylądek Reinga (Cape Reinga) na półwyspie Aupouri (Aupouri Peninsula). To piękne miejsce ma też maoryską nazwę – Te Rerenga Wairua. Jest ona bardzo ważna ze względu na wiele podań dotyczących tej lokacji, ale oprócz interesujących opowieści, jest także przecudowna przyrodniczo.

Cape Reinga
Cape Reinga

Przylądek Reinga (Cape Reinga)

Dodatkowo to najbardziej wysunięty na północ punkt Nowej Zelandii. Tutaj znajduje się latarnia morska i słup ukazujący kierunki i odległości do reszty świata. Wszędzie daleko, co tu dużo mówić. Ale już jadąc do przylądka natrafiamy na napisy, które nas dość mocno rozbawiły. „Daleka północ” (far north), tak właśnie Kiwi określają to miejsce. Zważywszy, że nieprędko będziemy tak daleko na południu, to ta nazwa nas zwyczajnie bawi.

Nowozelandzka daleka północ
Nowozelandzka daleka północ

Cape Reinga jest także świętym miejscem Maorysów i tu nakłada się kilka różnych opowieści. Najważniejsza to ta, od której miejsce wzięło nazwę w ich języku. Otóż według legend i wierzeń, po śmierci Maorysa jego dusza wędruje właśnie tutaj, na samą północ kraju. Następnie wspina się na wykrzywione, 800-letnie drzewo Pohutukawa, które rośnie na samym skraju półwyspu, by z niego skoczyć wprost do oceanu i dalej wrócić do pradawnej ojczyzny, Hawaiki. Warto też dodać, że okolica była bardzo ważna ze względu na pochówki Maorysów. To z pewnością utrwaliło ten mit.

Reinga
Reinga

Maorysi wierzą także, że przypłynęli do Nowej Zelandii na wielorybie. Legendarnych miejsc lądowania jest kilka, czasem wymienia się też ten przylądek. Ale gdzie rzeczywiście wylądował pierwszy Maorys – Kupe, który sprowadził swój lud do tego kraju? Według ogólniejszych wierzeń miało to miejsce w Hokianga Harbour. Może nie był to Kupe, a maoryscy osadnicy, ale tę wersję zdają się potwierdzać badania naukowców. Wracając do legendy, Kupe nazwał wówczas tę ziemię Aotearoa, co znaczy Ziemia Długiej Białej Chmury.

Latarnia morska
Latarnia morska

Między morzem a oceanem

Ale to nie koniec wierzeń powiązanych z tym miejscem. Jest jeszcze jedno, związane z tym, że styka się tu Ocean Spokojny i Morze Tasmana. Bardzo dobrze widać to na błękicie wód. Różnica między nimi jest zaskakująco wyraźna. W dodatku z jednej strony jest spokojniej (zazwyczaj), a z drugiej szaleją wiatr i fale. Więc według Maorysów, jest to miejsce, w którym wody oceanu dzielą się na męskie i żeńskie, a następnie opływają Nową Zelandię.

Przylądek Reinga - rozdzielone wody Morza Tasmana i Oceanu Spokojnego
Przylądek Reinga – rozdzielone wody Morza Tasmana i Oceanu Spokojnego

Ostatnia sprawa to kwestia pływania w wodzie. Z przylądka widać skały, czy może jakieś niewielkie wyspy. Dopłynięcie do nich swego czasu również związane było z wchodzeniem w dorosłość.

 

Przylądek Reinga
Przylądek Reinga

Zostawmy jednak wierzenia. Na Cape Reinga prowadzi malownicza droga. Wokół mamy możliwość podziwiać bardzo ciekawą florę i faunę, w tym kilka endemicznych gatunków. Dodatkowo spacerując już po okolicy, możemy natknąć się na wiele tablic informacyjnych.

Wydmy Te Paki
Wydmy Te Paki

Wydmy Te Paki

Nieopodal Cape Reinga znajdują się gigantyczne wydmy Te Paki, największe wydmy w Nowej Zelandii. I chociaż nie dorównują marokańskim wydmom na Saharze (jak Erg Chebbi, nie mówiąc już o Wahiba Sands w Omanie), to jednak przez chwilę można poczuć się jak na najprawdziwszej pustyni. Tylko starzy wyjadacze jak my zauważą różnicę – piasek jest bardziej ubity, bo ma większą wilgotność i pomimo lekkiego wiatru, nie wzbija się tak w górę.

Wydmy Te Paki
Wydmy Te Paki

Dojazd zarówno do przylądka jak i wydm jest bezproblemowy. Prowadzi tu autostrada nr 1. Przy Cape Reinga jest całkiem spory parking, plus bardzo wiele tablic informacyjnych. Niedaleko są także kempingi, na których można się rozbić. Wydmy są trochę bardziej dzikie, droga nie jest już w całości asfaltowa, no i by się dostać na piasek, trzeba przejść przez dość szeroki, acz płytki strumień. Zresztą przy wydmach parking jest też o wiele mniejszy.

Trasa dojazdowa
Trasa dojazdowa

Przylądek znajduje się dziś na liście tymczasowej UNESCO. Kiedyś pewnie trafi na właściwą. W każdym razie jest to przepiękne miejsce przyrodniczo, jak i ważne kulturowo. Nic dziwnego, że przyjeżdża tu tyle osób. My także daliśmy się oczarować temu miejscu.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak nowozelandzki
Przylądek Reinga
Share Button

Przylądek Roca

Najdalej wysuniętym na zachód krańcem kontynentalnej Europy jest przylądek Roca (port. Cabo da Roca) w Portugalii, który znajduje się na terenie Parku Narodowego Sintra-Cascais. Skalisty brzeg ma wysokość do prawie 140 metrów. To wyjątkowo spokojne i malownicze miejsce. Słynny portugalski poeta Luís Vaz de Camões opisał je słowami: „Gdzie ląd się kończy, a morze zaczyna”. Wyrwany z kontekstu fragment może nie powala, ale jednocześnie dość dobrze oddaję istotę tego miejsca. Pewnie dlatego, jest tak często cytowany, nawet na materiałach promujących to miejsce.

Krzyż na przylądku
Krzyż na przylądku
Latarnia morska
Latarnia morska

Przylądek Roca (Cabo de Roca)

Poza oczywiście samym faktem, że to koniec kontynentalnej Europy, jest to przy odpowiedniej pogodzie, miejsce idealne na spokojny spacer. Można cieszyć się oceanem i klifami. Okolica jest porośnięta głównie przez sukulent Carpobrotus edulis, rdzennie pochodzący z Afryki Południowej.

Widok na ocean
Widok na ocean

W okolicy przylądka znajdują się trzy rzeczy. Pierwsza najbardziej widoczna to latarnia morska. Druga to monument z krzyżem. Na nim znajduje się fragment poematu Camoesa. Co ciekawe w bardzo wielu miejscach w sieci krzyż jest „usunięty”. Pokazywane są tylko fragmenty dolne monumentu. Trzecia rzecz, to kamień z napisem „koniec Europy”, znajduje się trochę dalej od monumentu i można go nie zauważyć.

Wybrzeże
Wybrzeże

Przy głównej części przylądka znajdują się barierki nad klifami. Ale jak się odejdzie dalej, to można samemu podejść do krawędzi, a nawet spróbować sobie zejść. Na to oczywiście trzeba sobie zaplanować trochę więcej czasu. Samo zachwycanie się tym dość pięknym miejscem raczej nie zajmuje długo. Godzina z pewnością wystarczy. Prawda jest taka, że jeśli ktoś chciałby to tylko zaliczyć i cyknąć sobie fotkę na krańcu Europy, bez problemu zrobi to w piętnaście minut. Gorzej oczywiście ze zdjęciem monumentu, bo wokół niego nieustannie kręcą się jacyś turyści.

Przylądek Roca (Cabo de Roca)
Przylądek Roca (Cabo de Roca)

Kontynentalny koniec Europy

Do przylądka można dojechać oczywiście samochodem, ale kursują tu też autobusy lokalne z Sintry i Cascais. Dokładnie linia 403. Do Sintry i Cascais można dojechać z Lizbony pociągiem w ramach biletów na metro i koleje lokalne. Bilety autobusowy w Sintrze można kupić na przykład całodniowy. To bilet typu hop on hop off i działa także na linie dowożące do pałaców. Ewentualnie można skorzystać z taksówek, tuktuków czy innych form bardziej indywidualnego transportu.

Trasa spacerowa
Trasa spacerowa

Swoją drogą w czasach rzymskich to miejsce nosiło nazwę Promontorium Magnum, zaś w okresie wielkich odkryć geograficznych – Skały Lizbony.

Szlak portugalski
Przylądek Roca
Share Button