Archiwa tagu: Park narodowy

Park Narodowy Kawo Greko (Cape Greco)

Kawo Greko (grec. Κάβο Γκρέκο, ang. Cape Greco) to najdalej wysunięty na południowy-wschód fragment Cypru. Przylądek ten to wspaniałe klify, skały, morskie jaskinie, laguny, park narodowy oraz atrakcja turystyczna, a przede wszystkim malownicze miejsce, gdzie można spokojnie obcować z naturą.

Morskie jaskinie w Parku Narodowym Kawo Greko
Morskie jaskinie w Parku Narodowym Kawo Greko

Atrakcje Kawo Greko

Turystycznym centrum w tej okolicy jest miejscowość Ajia Napa lub Ayia Napa (grec. Αγία Νάπα, ang. Aya Napa). To dawne weneckie miasteczko dziś słynie z clubbingu i plaż. I to jest też dobre miejsce, by zacząć zwiedzanie plaż i klifów. Agia Napa (bo i taką formę zapisu się spotyka) jest oddalona od Visitors Center w Kavo Greko jakieś 8 kilometrów. Jeżdżą tu autobusy, ale cały park jest trochę porozbijany i nie wszędzie nimi dojedziemy, kwestię godzin tym bardziej należy pominąć. W Agii można też zobaczyć formacje skalne jak Love Bridge (Most Miłości), albo też w niedalekiej okolicy przejść się ścieżką Afrodyty (miejsc upamiętniających tę boginię na Cyprze jest wiele).

Widok z morskiej jaskini (Cape Greco)
Widok z morskiej jaskini (Cape Greco)

Więc jeśli mamy czas, to z Agii można poświęcić sobie większość dnia na jego zwiedzenie spacerem, zatrzymując się chwilę na plażach. Alternatywą jest zwiedzanie samochodem bądź innym środkiem transportu, transport publiczny raczej odpada. Własne auto pozwoli skakać między różnymi punktami parku. Oczywiście każdy ma parking, który jest darmowy, podobnie jak wejściówka do samego parku (nie ma żadnej kontroli). Wówczas na spokojnie całość można zobaczyć w ciągu 3-4 godzin (lub mniej, jeśli ograniczymy ilość punktów). Trzeba się jednak liczyć z przejazdem przez drogi szutrowe.

Do jednej z jaskiń się schodzi
Do jednej z jaskiń się schodzi

Morskie jaskinie (Kawo Greko / Cape Greco)

Pierwszy punkt, przy którym zdecydowanie warto się zatrzymać to morskie jaskinie (Sea caves). Przez miejscowych bywają nazwane Kamiennymi zamkami Cape Greco. Są to piękne klify nad lazurową wodą. dzięki nieustannej działalności morza i w mniejszym stopniu wiatru w wapiennej skale powstały jaskinie. Jest to jeden z najbardziej znanych i rozpoznawalnych fragmentów parku, ale i Cypru. Tym samym jest też tłumnie odwiedzany.

Groty oglądane z góry nie wyglądają na duże. Nie da się do nich wpłynąć (jak na Capri czy w Błękitnej Grocie na Malcie). Ale jest ich tu więcej na stosunkowo niewielkim obszarze. Do jednej z tych jaskiń można sobie zejść i popatrzyć na morze przez kamienny otwór. Nie jest to „autoryzowane” zejście. Raczej ludzie znaleźli sposób, by się tam ześlizgnąć, wymaga to małej wspinaczki. Zaś jeśli chodzi o morze, to czasem przepływają tu też statki z turystami. Niektórzy ludzie tu się kąpią, choć formalnie jest to zakazane. To jeden z bardziej rozpoznawalnych fragmentów parku.

Morskie jaskinie Kawo Greko z góry
Morskie jaskinie Kawo Greko z góry

Kawo Greko: Pomnik Pokoju

Zdecydowanie najlepszym punktem widokowym na Cape Greco jest wzniesienie, na którym znajduje się Pomnik Pokoju, a także ławeczka, oblegana przez Istagramerów. To fragment, który wymaga dojścia, nawet jeśli jesteśmy zmotoryzowani. Nie podjedziemy na samą górę. Wzniesienie jest niewielkie, choć warto pamiętać, że najwyższa góra Cypru – Olimp – ma prawie 2000 metrów. W tym punkcie Kawo Greko dość dobrze widać zarówno okolicę, jak i morze, a także brytyjską bazę wojskową. Ta znajduje się na samym końcu przylądka, tym samym blokuje inny wyśmienity punkt widokowy i plażę, jest to bowiem teren zamknięty. Stamtąd, jakieś 170 km na południowy wschód wznosi się libańskie Trypolis. Podobno przy dobrej pogodzie można coś dostrzec. Natomiast sama okolica pomnika zapewnia wspaniałe krajobrazy. To też jedna z możliwości obcowania z tutejszą roślinnością. Pomijając ten fragment, większość najciekawszych elementów parku znajduje się raczej na wybrzeżu, tu mamy trochę lasu.

Klify Kawo Greko (Cape Greco) na Cyprze
Klify Kawo Greko (Cape Greco) na Cyprze

Tu też rozciąga się właściwy Park Narodowy Kawo Greko. Obszar ten liczy sobie około 385 hektarów. Żyje tu ponad 70 gatunków zwierząt i występuje 400 gatunków roślin. Formalnie jest to też teren lesisty, ale przede wszystkim występują tu krzewy i dość niewielkie drzewa. No i porozrzucane są punkty widokowe. W niektórych miejscach nawet znajdują się tabliczki z nazwą rośliny.

Pomnik Pokoju (Cypr, Kawo Greko)
Pomnik Pokoju (Cypr, Kawo Greko)

Kawo Greko: Błękitna Laguna

Kolejny punkt znajduje się dość blisko głównego cypla (na który nie wjedziemy do końca, ze względu na wspomnianą bazę). To malownicza zatoczka Błękitna Laguna (The Blue Lagoon).. Jak w wielu innych miejscach, można się tu zatrzymać, podejść i napawać pięknem natury. To też miejsce, gdzie znów ludzie się kąpią.Wybrzeże laguny jest dość kamieniste, pełne skał, więc gdy są duże fale może być niebezpiecznie. Od strony bazy wojskowej ulokowali się sprzedawcy jedzenia. W sezonie możemy się tu spodziewać zatrzęsienia turystów.

Błękitna Laguna na Cyprze
Błękitna Laguna na Cyprze
Widok na Błękitną Lagunę (Cape Greco - Cypr)
Widok na Błękitną Lagunę (Cape Greco – Cypr)

Kawo Greko: Łuk kamienny

Potem można albo próbować dotrzeć do granicy bazy albo udać się na północ. Tam kolejny przystanek to łuk kamienny Kamara Tou Koraka. Cypryjczycy nie pozwalają na niego wchodzić, otoczono go płotem w nadziei, że może dzięki temu postoi dłużej. Jest kolejnym przykładem erozji skał na klifie, w tym wypadku część klifu runęła do morza zostawiając obecną formację. Przy łuku znajduje się mały parking i dodatkowe punkty widokowe.

Kamara Tou Koraka
Kamara Tou Koraka

Cerkiew nad brzegiem morza

Jeszcze dalej na północ znajduje się mała cerkiew Agioi Anargiroi. Położona praktycznie przy samym klifie, pięknie pomalowana, łącząca niebieski kolor z bielą. Wewnątrz raczej niepozorna, acz zdecydowanie zadbana. Na zewnątrz też niespecjalnie się wyróżnia, pomijając jej urokliwą lokalizację. Wokół niej łażą koty, które się łaszą i żebrzą o jedzenie. Natomiast za kościołkiem znajduje się zejście do kolejnej morskiej jaskini. Tym razem już „autoryzowane”, czyli ze schodami i poręczą. Ta jaskinia jest o tyle fajna, że znajduje się blisko poziomu morza, więc doskonale widać tu skutki erozji. To znów miejsce, gdzie pojawia się wielu turystów i niestety w tym wypadku ciężko ich wyminąć. Nawet poza sezonem jest ciężko.

Fragment morskiej groty (Cape Greco)
Fragment morskiej groty (Cape Greco)
Cerkiew Agioi Anargiroi
Cerkiew Agioi Anargiroi

Zwiedzanie Cape Greco

Mając czas można jeszcze udać się dalej na północ, za miejscowością Konnos (gdzie znajduje się plaża i ośrodki turystyczne), znajdziemy jeszcze jedną grotę – Jaskinię Cyklopa. Natomiast całe Kawo Greko to przykład naturalnego piękna Cypru, nie bez powodu uchodzi za jedno z najładniejszych miejsc na wyspie. Trzeba pamiętać, że cały Park Narodowy jest obszarem chronionym z wieloma pięknymi urwiskami i punktami widokowymi. To miejsce, w którym można spędzić zarówno cały dzień, spokojnie się nim delektując, jak i kilka godzin, by dotrzeć do najbardziej znanych punktów. Kawo Greko to idealne miejsce także na aktywny wypoczynek, czy to trekking, jazdę na rowerze lub na quadzie czy buggy, a nawet są tu ścieżki przeznaczone do jazdy konnej. Bez wątpienia to miejsce na Cyprze, na które warto poświęcić czas.

Widok z okolic Pomnika Pokoju
Widok z okolic Pomnika Pokoju

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak cypryjski
PraktyczniePN Kawo GrekoLarnaka

Śnieżka, korona Sudetów, wyciągi i górskie szlaki

Liczący sobie 1602 metrów wysokości najwyższy szczyt Sudetów (tym samym Karkonoszy) i Czech to Śnieżka (cz. Sněžka). To góra o największej wybitności w Polsce (1203 metry), miejsce na którym przebiega polsko-czeska granica. No i szczyt z korony gór Polski. A przede wszystkim jedna z najbardziej popularnych gór w Sudetach. Częste miejsce wypadów mieszkańców Dolnego Śląska, Czech, a także turystów z innych krajów. Góra bardzo charakterystyczna ze względu na obserwatorium o dość specyficznym kształcie, popularna acz wciąż nie tak zatłoczona jak niektóre tatrzańskie szlaki. Choć ostatnio w lecie ilość turystów robi się spora.

Śnieżka od strony Kopy
Śnieżka od strony Kopy

Najwyższy szczyt Karkonoszy – Śnieżka

Śnieżka to miejsce o surowym klimacie: występują tutaj silne wiatry, wiejące ze średnimi prędkościami około 12 m/s, a w porywach często przekraczajcie 15 m/s. Średnia roczna temperatura oscyluje w granicach 0 stopni w skali Celsjusza, zaś w najcieplejszych miesiącach – lipcu i sierpniu – średnia miesięczna temperatura wynosi między niecałe 9 a 8 stopni. Tak więc na Śnieżkę zawsze trzeba się ciepło ubrać, chronić uszy i dłonie, przygotować na potencjalny wiatr, chłód i zmienne warunki. Nazwa jak łatwo zgadnąć jest związana ze śniegiem, pochodzi od przymiotnika „śnieżna”, w znaczeniu pokryta lodem.

Kaplica i poczta czeska (Śnieżka)
Kaplica i poczta czeska (Śnieżka)

Faktycznie w porównaniu z resztą Sudetów tu śnieg utrzymuje się wyjątkowo długo. Ciekawostka: nazwa ta pochodzi z XIX wieku, wcześniej była nazywana Górą Olbrzymią. Główny grzbiet jest zbudowany z granitu. Czasem można spotkać się z informacją, iż jest to wygasły wulkan, acz stwierdzenie to nie jest prawdziwe. Stwierdzenie, że Śnieżka ma powyżej 2000 metrów wysokości to wynik powielania błędnego pomiaru z XVI wieku. Warto dodać, że cały obszar po obu stronach granicy to od 1959 Karkonowski Park Narodowy (po stronie czeskiej – Krkonošský národní park od 1963).

Kaplica św. Wawrzyńca (Śnieżka)
Kaplica św. Wawrzyńca (Śnieżka)

Historia turystyki na Śnieżce

Śnieżka to nie sam tylko szczyt, to także ciekawe budynki, w tym słynne obserwatorium meteorologiczne (dyski) z 1974 roku i kaplica św. Wawrzyńca, sięgająca połowy XVII wieku. Według udokumentowanych kronik pierwsze wejście na górę miało miejsce w 1465. Turyści zdobywali tę górę już w XVI wieku, co czyni ją jednym z pierwszych celi rodzącej się europejskiej turystyki górskiej. Wiązało się to przede wszystkim z bliskością Cieplic, gdzie przybywali kuracjusze oraz stosunkowo łatwym wejściem. Jej popularność spowodowała rozwój budowli na samym szczycie. Święty Wawrzyniec to patron przewodników górskich. Kapliczkę otworzono w 1681 roku po 16 latach budowy. Przez wiele lat było to miejsce pielgrzymkowe. Dziś już głównie pełni rolę turystyczną. Fundatorem kaplicy był śląski szlachcic Schaffgotsch, ówczesny właściciel północnych zboczy Karkonoszy.

Kaplica św. Wawrzyńca jesienią
Kaplica św. Wawrzyńca jesienią

Pierwsze schronisko z prawdziwego zdarzenia wzniesiono tu w 1850 roku. Jego właściciel uwielbiał oglądać wschody i zachody słońca. W latach 1969 – 1974 wzniesiono po polskiej stronie obecne schronisko, które ma też inne funkcje. Jest to Wysokogórskie Obserwatorium Meteorologiczne im. Tadeusza Hołdysa na Śnieżce wraz z zapleczem technicznym. To są właśnie te charakterystyczne dyski. Futurystyczny budynek od momentu powstania wzbudzał kontrowersje swoim stylem, dziś jest bardzo rozpoznawalny i charakterystyczny, acz niestety także uszkadzany przez przyrodę od czasu do czasu (zawalenie się fragmentów).

Schronisko na Śnieżce i stacja meteorologiczna
Schronisko na Śnieżce i stacja meteorologiczna

Nie jest to jednak schronisko w którym można nocować, nawet część restauracyjna jest od kilku lat zamknięta. W takim wypadku należy zejść trochę niżej do Schroniska Dom Śląski. Sam szczyt Śnieżki jak i znajdujące się tam budowle uchodzą za jeden z najlepszych punktów obserwacyjnych w polskich górach, o ile oczywiście nie ma mgły, co niestety bywa tu dość często. Podczas ciemnych, przejrzystych nocy można zobaczyć stąd łuny znad Wrocławia, Drezna czy Pragi. Zaś Dom Śląski to świetne miejsce na oglądanie Śnieżki nocą i podziwianie nieba, no i wschodów i zachodów słońca.

Widoki ze szczytu Śnieżki
Widoki ze szczytu Śnieżki

Śnieżka od strony czeskiej (z wyciągiem)

Po czeskiej stronie Śnieżki znajduje się budynek poczty z 2007 roku. Jeszcze w latach 80. XX wieku było tu czeskie schronisko, obecnie jest tylko stacja końcowa kolejki gondolowej od strony czeskiej (i czynny niewielki bar). Jest to zdecydowanie najłatwiejszy sposób dostania się na górę. Stacja początkowa wyciągu znajduje się w miejscowości Pec pod Sněžkou. Za wjazd i zjazd można płacić kartą. Nieopodal stacji kolejki znajdują się płatne parkingi (płatność gotówką w automacie lub pracownikowi, również gotówką). Aktualne ceny i godziny działania do sprawdzenia na stronie SnezkaLanovka. Z Pecu na Śnieżkę wjeżdża się przez stację pośrednią – Różową Górę. Można wówczas wysiąść z gondoli i kontynuować wspinaczkę, można także się dosiadać, ale tylko wtedy, gdy nie ma dużego obłożenia kolejki.

Karkonosze
Karkonosze

Warto dodać, że Pec pod Sněžkou znajduje się raptem 20 minut drogi od Jańskich Łaźni i Ścieżki w Koronie Drzew. Przy dobrej organizacji można te dwie rzeczy połączyć. Natomiast jak ktoś nie ma samochodu, to między Karpaczem a Pecem kursują regularnie autobusy.

Budynek poczty po stronie czeskiej (Śnieżka)
Budynek poczty po stronie czeskiej (Śnieżka)

Śnieżka od strony polskiej (Karpacz, Kopa i wyciąg)

Z polskiej strony główną bazą wypadową na Śnieżkę jest Karpacz. Spod Białego Jaru działa tu wyciąg ZBYSZEK na Kopę. Kopa (1375 m) otwiera nam szlak do schroniska Dom Polski, dojście nawet w zimie dość łatwe, oraz dalej na samą Śnieżkę. Tu końcówka może być bardziej wymagająca, jeśli pojawi się oblodzenie. Na szczyt prowadzą cztery szlaki. Czas wejścia na Ścieżkę jest najkrótszy czarnym szlakiem, acz zawsze zależy to od pory roku i warunków pogodowych. Ten szlak jest najbardziej bezpośredni, ale przez to uchodzi też za najmniej widowiskowy, monotonny i najtrudniejszy. Zaczyna się w Karpaczu.

Karkonosze, Sudety
Karkonosze, Sudety

W tej samej miejscowości rozpoczyna się też szlak czerwony, zwany czasem drogą Przyjaźni Polsko-Czeskiej (przez którą przebiega granica). Idąc nim kilkukrotnie przekracza się granicę. To idealny szlak spacerowy, acz częściowo zamykany jest zimą, ze względu na zagrożenie lawinowe. Co istotniejsze zdobywając Śnieżkę zimą, przy samym podejściu na szczyt przydają się wbite w ziemię łańcuchy. Od strony czeskiej w Pecu zaczyna się szlak żółty, najłagodniejszy. Podobnie jest z zielonym, który także idzie od strony czeskiej i przeplata się z żółtym. Jest jeszcze jeden szlak, niebieski, który prowadzi przez Strzechę Akademicką, Mały Staw czy Skalny Stół. Formalnie omija on Śnieżkę, ale bez problemu można z niego odbić. Zdobycie Śnieżki to bardzo dobry pomysł na jednodniową wycieczkę.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak czeski
ŚnieżkaTiskie ściany
Szlak polski
ŚnieżkaJaskinia niedźwiedzia

Ścieżka w koronach drzew w Karkonoszach

Spacerowanie między i nad drzewami, czyli tak zwany z angielska treewalk systematycznie zdobywa coraz większą popularność. Tego typu atrakcje są przede wszystkim interesującym pomysłem na połączenie obcowania z naturą, spacerem oraz edukacją. Zaś wielu ciekawostek mogą dowiedzieć się nie tylko najmłodsi. Jednym z takich miejsc jest położona w majestatycznych karkonoskich lasach Ścieżka w koronach drzew (czes. Stezka korunami stromů).

Ścieżka w koronach drzew, początek trasy
Ścieżka w koronach drzew, początek trasy

Ścieżka w koronach drzew: Spacer i edukacja

Karkonoska Ścieżka w koronach drzew znajduje się w Jańskich Łaźniach w Czechach, nieopodal polskiej granicy (przejście Lubawka lub Mała Upa) na zboczu Czarnej Góry. Ścieżka to trasa spacerowa zawieszona pomiędzy drzewami, licząca 1300 metrów. Na końcu zaś znajduje się wieża, z której możemy podziwiać okolicę.

Chodzenie między drzewami
Chodzenie między drzewami

Ścieżka w koronach drzew to nie tylko spacer pośród zieleni, ale także okazja, aby dowiedzieć się czegoś nowego o drzewach, jak również o faunie Karkonoskiego Parku Narodowego. Choćby tego, że wśród nich zaś znajduje się endemiczny gatunek ślimaka. Oczywiście jest on znacznie mniejszy, niż jego podobizny poukrywane na obszarze ścieżki.

Widok na las i góry
Widok na las i góry

Trasa wpierw wiedzie pomostem, który pnie się ku górze i widzimy drzewa z innej perspektywy, potem zaś dochodzimy do wieży. Interesujące jest także wejście do wieży – wspinaczkę zaczyna się niejako spod korzeni, a tablice informacyjne i grafiki opowiadają o warstwach gleby, procesach glebotwórczych i pedofilach. W ekologii tym terminem określa się organizmy bytujące w glebie.

Okolica jest przepiękna
Okolica jest przepiękna

Ścieżka w koronach drzew: Wieża

Punktem kulminacyjnym jest wejście na spiralną wieżę o wysokości 45 metrów. Wtedy jesteśmy naprawdę ponad koronami drzew. Mijamy zarówno młode drzewka, jak i te najstarsze, które liczą sobie około 150 lat.

Wieża widokowa (Ścieżka w koronach drzew, Czechy)
Wieża widokowa (Ścieżka w koronach drzew, Czechy)

Wszystkie napisy są po czesku i angielsku. Ale tym razem nasi południowi sąsiedzi zadbali o turystów z Polski i Niemiec. Można ściągnąć darmową aplikację, by móc przeczytać całą informację w swoim języku. Oprócz podanych wprost tabliczek, mamy tu także zadania w stylu pytanie – odpowiedź, czy  różne gry edukacyjne.

Wieża widokowa od środka
Wieża widokowa od środka

Na szczególną uwagę na ścieżce zasługuje bardzo dobry dobór tematów w stosunku do miejsca. Przechodząc obok grzybów porastających drzewa dostajemy nie tylko ich opis, ale też jest tu wskaźnik pokazujący dokładną lokację tych symbiontów na pobliskim drzewie. Niektóre z takich rzeczy idąc spokojnym spacerem można by zwyczajnie pominąć. A tak widać, że zostało to dobrze przemyślane i wypracowane.

Konstrukcja wieży widokowej
Konstrukcja wieży widokowej

Ścieżka w koronach drzew: Atrakcje dla najmłodszych

Dla najmłodszych przygotowano też dodatkowe atrakcje w postaci trudniejszych i bardziej „ekstremalnych” do przejścia fragmentów, gdzie trzeba wspierać się linami. Oczywiście jest to w pełni bezpieczne i nastawione na zabawę.

Widok ze szczytu wieży
Widok ze szczytu wieży

Trochę inaczej jest z wieżą, na której czasem czuć silniejszy wiatr. Nie tylko podmuch na twarzy, ale także to, że wprowadza on całą konstrukcję w  drgania. Może być to nie do końca komfortowe dla osób cierpiących na lęk wysokości. W każdym razie wieżę można w najgorszym przypadku ominąć. Za wieżą zlokalizowano sklep, toalety i bar.

Ścieżka w koronach drzew, trasa spacerowa
Ścieżka w koronach drzew, trasa spacerowa

Parking i dojazd

W samych Jańskich Łaźniach są trzy duże parkingi, bezpośrednio przy ścieżce jest parking P2 i na niego warto się kierować w pierwszej kolejności. Parkingi są płatne i przynajmniej na P2 można było płacić kartą (co w Czechach nie jest oczywistością). Same Jańskie Łaźnie są znane w Czechach jako kurort narciarski. Z Wrocławia samochodem jedzie się tu jakieś 2,5 godziny.

Wieża na tle gór
Wieża na tle gór

Wstęp dla osoby dorosłej kosztuje 220 koron (około 36 złotych), dla dzieci 180 koron, zjeżdżalnia jest dodatkowo płatna. Bilety można kupić też wcześniej na stronie StezkaKrkonose.

Do końca października co niedzielę odbywają się pokazy ptaków drapieżnych. Za bilety można płacić kartą.

Chodzenie między drzewami
Chodzenie między drzewami

Bilet wstępu z karkonoskiej Ścieżki koronami drzew warto zachować, gdyż uprawnia on do zniżki w wysokości 1 euro na inne podobne obiekty: Ścieżkę w koronach drzew w miejscowości Lipno nad Wełtawą (niedaleko czesko-austriackiej granicy) i w Baumwipfelpfad Bayerischer Wald (Park Narodowy Hainich, około 90 kilometrów od ścieżki w Lipnie). Ścieżkę koronami drzew można też przebyć w Słowacji w miejscowości Bachledka (to już niedaleko od Zakopanego).

Ścieżka w koronach drzew - wieża widokowa
Ścieżka w koronach drzew – wieża widokowa

My podobną ścieżkę – choć bez wieży – mieliśmy przyjemność odwiedzić w Nowej Zelandii: Redwood Treewalk niedaleko miasta Rotoura. Poniekąd częściowo podobny był też kanion Okatse w Gruzji.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak czeski
Ścieżka w koronach drzewŚnieżka

Park Narodowy Krka, przepiękne rozlewisko

Niedaleko Szybeniku jest położony Park Narodowy rzeki Krka (chor. Nacionalni Park Krka). Został założony w 1985 roku na obszarze 109 km2 w środkowym i dolnym biegu rzeki Krka oraz fragment rzeki Čikola, obejmującym rozlewiska, bystrzyny czy skalne progi z trawertynu, na których tworzą się malownicze wodospady.

Park Narodowy Krka (Chorwacja)
Park Narodowy Krka (Chorwacja)

Rozlewisko rzeki Krka

Rzeka Krka rozciąga się po wapiennych osadach tworząc liczne wodospady. To teren pełny wspaniałej fauny i flory. Występują tu choćby endemiczne gatunki ryb, płazy, czasem gady i mnóstwo ptactwa. Jednocześnie to obszar istotny kulturowo. Pewne zabytki pochodzą nawet z czasów rzymskich.

Piękne szlaki przyrodnicze w Krka
Piękne szlaki przyrodnicze w Krka

Trasa dla turystów przebiega drewnianymi kładkami i krętymi pomostami posadowionymi na bystrzynach rzeki i przy samych wodospadach. Przy wysokim stanie wód jest to naprawdę ciekawe doświadczenie, zwłaszcza że chodzimy między lub nad terenami wodnymi,  miejscami porośniętymi bujną zielenią. Krka jest pięknym i przyjemnym miejscem na spacer, zwłaszcza gdy jest mniej ludzi.

Las i rozlewisko (Chorwacja)
Las i rozlewisko (Chorwacja)

Park Narodowy Krka i wodospad

Park Narodowy Krka jest bardzo chętnie odwiedzany przez turystów. W jednym z „jeziorek” pod wodospadem Skradinski Buk można się było kąpać do niedawna. Od czerwca 2018 władze parku wprowadziły zakaz ze względu na konieczność ochrony przyrody parku. Podczas naszej wizyty obowiązywał jeszcze tymczasowy zakaz związany z wysokim stanem wód i tym samym silnym nurtem. Ale nie był egzekwowany jakoś szczególnie i parę osób się tu kąpało. Stały zakaz już wprowadzono, więc należy liczyć się z tym, że z czasem będzie bardziej egzekwowany. Już wcześniej władze parku ograniczały możliwość kąpieli, a także liczbę turystów przebywających wokół najpopularniejszego wodospadu ustalono na maksymalnie 10000.

Żyją tu endemiczne ryby z rodzaju Leuciscus, spokrewnione z jelcami i boleniami
Żyją tu endemiczne ryby z rodzaju Leuciscus, spokrewnione z jelcami i boleniami

Nie mniej istotny jest XV-wieczny klasztor franciszkański Matki Boskiej Łaskawej na wyspie na Jeziorze Visovac. Blisko wodospadu Skradinski Buk znajdują się też pozostałości XIII-wiecznego młyna oraz XIX-wieczne zabudowania i elementy infrastruktury wodnej z tamtego okresu. Zbudowano tu pierwszą w Europie elektrownię wodną (pierwsza na świecie przy wodospadzie Niagara została uruchomiona zaledwie dwa dni wcześniej). Okazjonalnie odbywają się tutaj pokazy dawnego rzemiosła. XIX-wieczne budynki znajdują się przy głównej części parku.

Jeden z wodospadów
Jeden z wodospadów

Park rzeki Krka jest dość rozległy. Trasy spacerowe wiodą przede wszystkim w okolicach wodospadu Skradinski Buk (tam też było kąpielisko). To najdłuższy i najczęściej odwiedzany fragment tego parku, a tym samym także najbardziej rozpoznawalny.

Wodospad Krka
Wodospad Krka

Dojazd do parku

Do parku można dostać się na kilka sposobów. Najpopularniejszy to przyjechanie samochodem na parking w miejscowości Lozovac. Formalnie parking jest płatny, ale w maju jakoś nikt nie palił się do pobierania opłat. Z parkingu jeździ już bus, który podwozi nas do trasy. Można też iść tam na piechotę, ale zajmuje to trochę czasu, zaś trasa nie jest tak widowiskowa jak właściwy park. Druga opcja to statki. Te kursują po rzece Krka z miejscowości Skradin. Nimi też można dotrzeć do wspomnianego już klasztoru. Park czynny jest przez cały rok.

Las i wodospad
Las i wodospad

Bardzo wiele atrakcji znajduje się w górnej części rzeki, ale na to trzeba już poświęcić zdecydowanie więcej czasu. Są tam choćby wodospad Miljacka, czy Manojlovački, albo intrygujące jaskinie czy stanowisko archeologiczne Burnum. Jest to wspomniana wcześniej rzymska osada wojskowa. Ale jak pisaliśmy, te najbardziej charakterystyczne i najczęściej fotografowane, a jednocześnie najbardziej turystyczne to okolice Skradinskiego Buku. To spokojnie da się zobaczyć w jeden dzień i to ze sporym zapasem. Na resztę parku trzeba poświęcić kilka dni.

Widok na tarasy rzeczne
Widok na tarasy rzeczne

Zwiedzanie Krka

Park Narodowy Krka to cudowne miejsce, jedno z obowiązkowych do zobaczenia w Chorwacji. Tylko warto w miarę możliwości zaplanować wizytę tu przed Plitvicami. Tamte są dość podobne, większe i jeśli zobaczy się je jako pierwsze, to Krka może nie zrobić na nas właściwego wrażenia. Zaś przy umiejętnym dozowaniu oba miejsca dostarczą wspaniałych doznań. Ceny biletów i godziny otwarcia można sprawdzić na oficjalnej stronie parku.

Pozostałości wioski w Parku Narodowym Krka
Pozostałości wioski w Parku Narodowym Krka

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak chorwacki
Park Narodowy KrkaJaskinia Baredine

Wodospad Iguazú (Iguaçu), „Misja” i cud natury

Na granicy Brazylii i Argentyny znajduje się jeden z największych wodospadów świata – Wodospad Iguazu (hiszp. Cataratas del Iguazú, port. Cataratas do Iguaçu). To miejsce, które robi niesamowite wrażenie. Gdy żona prezydenta Stanów Zjednoczonych Franklina Delano Roosvelta, Eleonor Roosvelt zobaczyła na własne oczy ten wodospad, podobno powiedziała tylko „moja biedna Niagara”. Iguazu to nie tylko wspaniałe miejsce, ale także lokacja filmowa. By w pełni móc zobaczyć ten wodospad, należy go oglądać z obu stron. W tym wypadku nawet dumni ze swojego kraju Brazylijczycy często potwierdzają, że ta argentyńska strona robi zdecydowanie większe wrażenie.

Ostronos w Iguazu
Ostronos rudy, czyli koati (Nasua nasua)

Fenomen Iguazu

Widowiskowy zespół wodospadów Cataratas do Iguaçu położony na granicy Brazylii (20% wodospadu na swoim terytorium) i Argentyny (80% wodospadu u siebie). Dokładniej na rzece Iguaçu, która jest lewym dopływem Parany. Nazwa w języku guarani brzmi Yguasu i oznacza wielką wodę. Wodospady te znajdują się przed ujściem Iguaçu do Parany, na skraju płaskowyżu Planalto Meridional. Obszar został uformowany w wyniku gigantycznej erupcji wulkanu, która miała miejsce jakieś 130 milionów lat temu, a dziś jest tutaj twarde bazaltowe podłoże, po którym płynie Iguaçu. Naukowcy rozważali też teorię o procesach tektonicznych związanych z rozstawaniem się kontynentów Afryki i Ameryki Południowej. Wówczas również mógł powstać ten uskok, byłby jednaj o jakieś 70 milionów lat starszy.

Wodospad Iguazú (strona argentyńska)
Wodospad Iguazú (strona argentyńska)

Indiańskie legendy o powstaniu Iguazu

Indianie Guarani (należą oni do grupy Tupi), rdzenni mieszkańcy tej okolicy mają oczywiście swoją własną historię. Według nich, pewne bóstwo miało poślubić piękną kobietę o imieniu Naipí. Ona miała jednak innego wybranka serca: Tarobá, dzielnego wojownika. I jak to w takich opowieściach bywa, uciekła wraz z kochankiem w canoe. Niedoszły boski małżonek wpadł w gniew i rozdzielił rzekę na dwoje, tworząc wodospad, w który wpadli uciekinierzy i zostali skazani na spadanie w nieskończoność siedząc w czółnie. Do dziś wersji tej historii zachowało się kilka. Czasem imiona bohaterów brzmią Naipu i Toroba. W jednej z wersji dziewczyna miała być oddana w ofierze bóstwu M’boi (olbrzymiemu wężowi), tam też na koniec Naipu została zamieniona w skałę, a Toroba w palmę. Zaś wersja bardziej szczęśliwa dla kochanków mówi o tym, że Naipu utraciła wzrok, Toroba zaś wznosił modły do bogów, zaś pierwszą rzeczą, którą zobaczyła dziewczyna, był właśnie ta niesamowita katarakta.

Gardziel Diabła (Iguazu, Argentyna)
Gardziel Diabła (Iguazu, Argentyna)

Odkrycie wodospadu Iguazu

Dla Europejczyków wodospad odkrył hiszpański konkwistador Álvar Núñez Cabeza de Vaca w 1541 roku. Tutaj zresztą przebiegał spór o wpływy terytorialne Portugalii i Hiszpanii. Został on zarysowany w niezapomnianym filmie Rolanda Joffé z 1986 roku – „Misja”. Do samego filmu jeszcze wrócimy. Natomiast Iguazu znajduje się nie tylko w dwóch krajach, ale również w dwóch parkach narodowych. Ze strony brazylijskiej jest to Parque Nacional do Iguaçu, który wraz z argentyńskim Parque Nacional Iguazú zostały wpisane w połowie lat 80. na listę UNESCO.

Wodospad Iguaçu, czy raczej kompleks wodospadów, ma długość 2 kilometrów i składa się z niemal 300-stu progów skalnych. Tworzą się w ten sposób bajeczne kaskady, którymi średnio przepływa 1 756 metrów sześcienny wody na sekundę! Ryk spadającej wody słychać z odległości 20-stu kilometrów. Największa z kaskad to Diabla Gardziel (lub Diabelska Gardziel), po hiszpańsku Garganta del Diablo. Woda spada tutaj z wysokości 82 metrów i podobnej szerokości. Tędy przechodzi granica Brazylii z Argentyną.

Diabelska gardziel
Diabelska gardziel

Strona brazylijska (Iguaçu)

Podziwianie wodospadu Iguaçu wiąże się z przejściem niedługiej trasy, która jest nieustannie zraszana przez niesioną wiatrem wodę. Ludzi jest tutaj naprawdę wielu, w tym wycieczki, co utrudnia dotarcie do tarasów i mostków widokowych. Widok takiej niesłychanej naturalnej formacji wynagradza wszystko! Tarasy są tutaj sprytnie zaaranżowane: wodospad można podziwiać bardziej z góry lub niemal z poziomu kotła. Dużą atrakcją jest możliwość przejścia drewnianym pomostem i obejrzenia wodospadu z różnych stron.

Szlak po stronie argentyńskiej (Iguazu)
Szlak po stronie argentyńskiej (Iguazu)

Po przejściu przez kasę biletową zostajemy obszukani przez lokalnych ochroniarzy. Są nimi ostronosy rude (Nasua nasua), zwane też koati. Niech Was nie zwiedzie jego pluszowe physis. Ten pokrewny szopom zwierzak jest drapieżnikiem o naprawdę mocnych szczękach i ostrych zębach. Potrafi pogryźć za batonik lub kanapkę! Będziemy mogli go zobaczyć po stronie argentyńskiej. Blisko wodospadu do robienia zdjęć używaliśmy kamery GoPRO ze względu na jej wodoodporną obudowę. Tutaj naprawdę było mokro. W spadającą wodę można wpatrywać się naprawdę długo, jest w niej coś hipnotyzującego!

Diabelska gardziel (Iguazu)
Diabelska gardziel

Ułatwienia i dodatkowe atrakcje

Strona brazylijska jest dość dobrze zorganizowana i zdecydowanie bardziej turystyczna. Po przejściu przez bramę kierujemy się do autobusów, które przewożą nas bliżej wodospadu. Są trzy przystanki. Pierwszy na którym wysiadają ci, którzy chcą skorzystać z dodatkowo płatnej atrakcji, czyli oglądania wodospadu z poziomu wody na pokładzie pontonu. Drugi to miejsce, gdzie zaczyna się właściwy szlak. Trasa długa nie jest, niezbyt wymagająca, ale jest tu trochę schodów do pokonania. Trzeci zaś to albo przystanek powrotny albo ten dla leniwych lub osób mających problemy z poruszaniem się. Tu znajduje się winda, którą można zjechać na dolny poziom i zobaczyć najważniejszą cześć.

Największy problem strony brazylijskiej to ilość ludzi, którzy znajdują się na szlaku, nie rozchodzą się, przez co czasem trzeba czekać i to trwa. Oprócz windy są tu także schody, gdy próbowaliśmy się do nich dopchać (idąc z dołu), musieliśmy przeciskać się przez kolejkę turystów czekających na windę. Po minięciu wejścia do windy dalej już było przyjemnie i luźno.

Park Narodowy Iguazú
Park Narodowy Iguazú

Jeśli chodzi o łodzie czy rafting, można z nich też skorzystać ze strony argentyńskiej, ale zauważyliśmy, że po brazylijskiej jakby było tego więcej. Można wykupić sobie rejs łodzią motorową do kotła wodospadu, tak blisko spadającej wody, jak się tylko da. Albo co fajniejsze – rafting. Niestety taki spływ działa do pewnej godziny i ponieważ wcześniej tego nie widzieliśmy i zbytnio gonił nas czas, to przegapiliśmy tę atrakcję. Szkoda, może kiedyś. Poza raftingiem można tu też wynająć przejażdżkę (mini safari) po dżungli lub załapać się na lot helikopterem.

Wodospad Iguazu - Argentyna
Wodospad Iguazu – Argentyna

Strona argentyńska (Iguazú)

Zgadzamy się z tymi Brazylijczykami, którzy twierdzą, że strona argentyńska robi większe wrażenie. Przypomnijmy, że Argentyna ma prawie 80% powierzchni wodospadów i właśnie z powodu wielkości zwiedzanie terenu parku jest bardziej urozmaicone, a turyści są bardziej rozproszeni. I jest i po prostu mniej, zwłaszcza jeśli chodzi o wycieczki. Owszem, przy Diabelskiej Gardzieli spotkamy wiele osób, ale potem szlaki są dłuższe, dziksze i ludzie tak nie przeszkadzają.

Widoki ze strony argentyńskiej (Iguazu)
Widoki ze strony argentyńskiej

Pierwsza ciekawa rzecz to przejazd kolejką turystyczną. Pełni ona rolę podobną jak autobus po stronie brazylijskiej. Tu mamy jednak tylko dwa istotne przystanki: pierwszy to szlaki, drugi Gardziel. W tym wypadku warto zacząć od tego drugiego (i ostatniego), a potem przejechać się do pierwszego. My podczas jazdy zostaliśmy zagadnięci przez kilku młodych Argentyńczyków, którzy poczęstowali nas yerbą. Ten krótki wypad do Argentyny sprawił, że chętnie tam kiedyś wrócimy, ludzie sprawiali wrażenie bardziej otwartych i gościnnych niż Brazylijczycy.

Po wyjściu z pociągu czekały na nas ostronosy. Zawsze głodne, zawsze stadem.

Diabelska gardziel (Iguazu)
Diabelska gardziel

Gardziel Diabła

Największa z kaskad to Diabelska Gardziel, po hiszpańsku Garganta del Diablo. Wodospad ma wysokość 82 metry i podobną szerokość. Tędy przechodzi granica Brazylii z Argentyną, ale to też wspaniały punkt obserwacyjny. Droga do Gardzieli Diabła wiodła drewnianymi pomostami zamocowanymi tuż nad poziomem szeroko rozlanych wód rzeki Iguazu. Nie było tutaj zbyt wielu ludzi, więc spacer był dużo spokojniejszy, można było nacieszyć się oszałamiającym krajobrazem. Gardziel oczywiście robi olbrzymie wrażenie. Zaś do przejścia mamy kilka szlaków – krótki Circuito Superior, dłuższy Circuito Inferior (normalnie jego częścią jest prom, którym przepływamy na wyspę i oglądamy wodospad z innej strony, niestety promy były w naszym przypadku chwilowo zamknięte) oraz Macuco, czyli prowadzący przez las deszczowy.

Iguazú
Iguazú

Park narodowy Iguazu w Argentynie jest duży, naprawdę można dobrze pochodzić i cieszyć się przepiękną przyrodą. Urzekają nie tylko wielkie wodospady, ale także wiele mniejszych, do tego dochodzi las deszczowy i całkiem sporo różnych zwierząt. Pomijając oczywiście ostronosy, jest dużo ptaków, trochę żółwi, małp i kajmanów. Oprócz tego pająki i piękne motyle, które chętnie siadały na ludziach. Przyciągał je pot – chętnie pobierały sól ze spoconych dłoni. Zwiedzający podawali sobie motyle z ręki do ręki, a na koniec trafiały do dzieci. Są także boleśnie kąsające mrówki. Trzeba na nie uważać. Żeńska część naszej wyprawy postanowiła napełnić butelkę wodą z poidełka. Nie zwróciła uwagi, że wokół chodziło dużo czarnych mrówek. Po chwili były na stopach, na nogach, nawet pod ubraniem. I tak przez kilka godzin sypała mrówkami.

Alternatywna forma zwiedzania wodospadu
Alternatywna forma zwiedzania wodospadu

Uwaga na dzikie zwierzęta

Wracając jednak do ostronosów, tych jest dużo po obu stronach wodospadu i żebrzą u turystów. Wbrew nazwie, te szpiczaste nochale wcale nie są ostre. Są ruchliwe i raczej miękkie, ale to nie znaczy, że zwierzęta te są całkowicie bezpieczne. Tablice ostrzegawcze przed nimi są po obu stronach parku. Nie tylko napisy, ale też zdjęcia, co potrafią zrobić. Widzieliśmy z jaką siłą zatrzaskuje się zębata paszcza na woreczku z prowiantem i uwierzcie, nie chcielibyście, by była to Wasza ręka.

Wodospad Iguazú
Wodospad Iguazú

O tym, że kajman może być niebezpieczny chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Ale tu występuje jeszcze jedno zwierzę, którego akurat nie dane było nam uświadczyć i raczej unika miejsc pełnych ludzi, acz czasem zdarza mu się pojawić na szlaku. To jaguar. Szanse na spotkanie go są niewielkie, ale jednocześnie są znaki i opisy, które mówią jak się zachować. Jest nawet krótki poradnik, co zrobić gdyby przypadkiem się go zobaczyło, warto go przyswoić, bo jest dobry także w przypadku spotkania wielu innych drapieżników:

Wodospady Iguaçu - widok ze strony brazylijskiej
Wodospady Iguaçu – widok ze strony brazylijskiej


– nie biec! Ucieczka uruchomi tryb polowania
– nie kucać! Będziesz wyglądał w sam raz na jeden kęs
– nie zbliżać się, by zrobić zdjęcie! Lepiej kupić teleobiektyw
– nie karmić! Bo oprócz ręki, zje i resztę
– można obserwować, ale z dystansu
– należy trzymać się w grupie.

Iguaçu
Iguaçu

Muzeum po stronie brazylijskiej

W części argentyńskiej mamy też więcej miejsc z jedzeniem oraz małe muzeum. W nim zobaczyliśmy eksponaty związane z kulturą Guarani i eksploracją wodospadów, oraz oczywiście biotopem. Naszą uwagę przykuło czółno, dobrze nam znane z filmu „Misja”. Guarani nadal żyją w tej części Brazylii i Argentyny, a także w pobliskim Paragwaju i dalszej Boliwii. Warto wspomnieć, że to oni jako pierwsi zaczęli używać yerba mate.

Iguaçu
Iguaçu

Wodospad Guairá (nieistniejący)

Warto dodać, że w pobliżu, przy granicy Brazylii i Paragwaju, istniał jeszcze większy wodospad Guairá, którego średni przepływ wody był największy na świecie i wynosił 13 309 metrów sześciennych na sekundę. To prawie osiem razy więcej niż w Iguaçu! Szum spadającej wody niósł się na odległość 32 kilometrów. Aż do 1982 roku wodospad Guairá był dużą atrakcją turystyczną. W 1982 roku zbudowano zaporę na rzece Parana – wówczas największą na świecie, dziś prześciga ją tylko Zapora Trzech Przełomów. Poziom wody został wyrównany, progi zalane, zaś przepływ wody wykorzystano do wytwarzania prądu w elektrowni wodnej.

„Misja” i wodospad Iguazu
„Misja” i wodospad Iguazu

Iguazu i „Misja”

Co ważne – na rzece i wodospadach Iguaçu i na rzece Paraná po stronie brazylijskiej, argentyńskiej i najmniej paragwajskiej, kręcono film Roland Joffé „Misja”: z 1983 roku z poruszającą muzyką Ennio Morriconiego. Film opowiada o misji jezuitów w XVII wieku na terenach zamieszkanych przez Guarani. Nawracając plemię na wiarę katolicką, chcieli ich uchronić tym samym przed łowcami niewolników. Tu warto pamiętać, że misje jezuickie nawracały Indian na katolicyzm, ale jednocześnie nie poddawano ich europeizacji, wręcz przeciwnie: zachęcano ich do zachowywania własnych tradycji. Jednocześnie w tle rozgrywa się spór polityczny między Portugalią i Hiszpanią o wpływy na tym obszarze, a także o status Indian i ich ziem.

Trasa po stronie brazylijskiej
Trasa po stronie brazylijskiej

Wiele scen w filmie „Misja” była kręcona na wodospadach w Argentynie. Możemy je zobaczyć jako tło w czołówce filmu. Gardziel Diabła jest także w scenach z obroną misji u Indian Guarani, gdzie z krawędzi spada canoe wojowników. Co ważniejsze, tutaj lokacja ta gra samą siebie.

Iguaçu
Iguaçu
„Moonraker”, czyli James przed wodospadem Iguazu
„Moonraker”, czyli James przed wodospadem Iguazu

Iguazu i „Moonraker” (James Bond, 007)

Wodospad Iguazu oraz rzeki Iguazu i Parana znalazły się także w filmie „Moonraker”.Pościg łodziami motorowymi odbywa się na wodach tych rzek, zresztą baczny widz zauważy, że wciąż płyną tą samą drogą. Wreszcie do Gardzieli Diabła wpada motorówka z Buźką na pokładzie. Jak wiemy, ten szczęśliwie przeżył. James Bond jak zwykle miał dodatkowy gadżet, który pozwolił mu przelecieć nad wodospadem. Plenery związane z pościgiem na wodzie nagrywano najpierw w Manaus (Amazonka), potem na rzece Parana (warto pamiętać, że to było jeszcze przed budową tamy), a dopiero na koniec mamy rzekę i wodospad Iguazu. A żeby było ciekawiej, te piramidy w dżungli, które widzimy w filmie, to gwatemalski Tikal. Ujęcia z rzeki oczywiście trudno odnaleźć przez zmieniającą się roślinność. W Gardzieli Diabła widać, że podczas kręcenia filmu było więcej wody.

„Moonraker”, czyli James Bond przelatujący nad wodospadem Iguazu
„Moonraker”, czyli James Bond przelatujący nad wodospadem Iguazu
Iguaçu
Iguaçu

Iguazu i Indiana Jones

Kolejna wielka produkcja wykorzystująca te wodospady to „Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki”. Akcja filmu dzieje się w Amazonii, bohaterowie wyruszają z peruwiańskiego Iquitos w kierunku wybrzeża, ale filmowcy tam nie dotarli. Zdjęcia na rzece kręcono właśnie w Iguazu, choć w montażu zmieniono trochę kolejność. Indiana Jones i jego ekipa przepływają przez trzy katarakty (czwartą widać w tle), w tym Gardziel Diabła, która w filmie stanowi ostatnią przeprawę. Gdyby naprawdę tak spływać wodospadem w dół, byłaby pierwszą do pokonania. Ale fakt, jest największa, a emocje w kinie trzeba stopniować, więc zwyczajnie to zamieniono.

Wodospad Iguazú
Wodospad Iguazú
„Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki” oraz wodospad Iguazu
„Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki” oraz wodospad Iguazu

Iguazu i inne filmy

Wodospad pojawił się także w marvelowskiej „Czarnej panterze”. Tam jednak zdjęcia zostały komputerowo poprawione i pełni tylko rolę tła w fikcyjnym afrykańskim państwie Wakanda. Noszą nazwę Warrior Falls. Iguazu widać też w filmie „Miami Vice” Michaela Manna. Też są tylko i wyłącznie dekoracją. Przy nich znajduje się willa bossa narkotykowego Montoyi. Doskonale widać tu Diabelską Gardziel, a całość udaje Paragwaj.

Park Ptaków
Park Ptaków

Park Ptaków w Foz do Iguaçu

Blisko wejścia do brazylijskiego parku narodowego, w odległości którą dość łatwo pokonać pieszo, znajduje się jeszcze jedna atrakcja. Parque das Aves, czyli Ogród ptaków. Jest to rodzaj ogrodu zoologicznego, w którym opieką otacza się ptaki z atlantyckiego lasu deszczowego. Park narodowy Iguaçu jest częścią tego niesłychanie ważnego, ale i bardzo zagrożonego obszaru leśnego. Słowo opieka jest tu dość istotne, bowiem w Parque das Aves znajdują schronienie ptaki zagrożone utratą siedlisk, a także ptaki odzyskane z niewoli: przemytu, czy nielegalnego posiadania. Stąd poza lokalnym ptactwem można tu czasem zobaczyć choćby afrykańskie papugi żako.

Monstera
Monstera

Parque das Aves powstawał od końca 1993 roku jako rezultat wieloletniej pasji małżeństwa Anna-Sophie Helene i Dennisa Croukamp. W listopadzie 1993 roku kupili oni 16-sto hektarową działkę zaraz przy Parku Narodowego Iguaçu i rozpoczęli budowę. Co ważne, postanowili na tej działce nie ścinać żadnego drzewa, ale każde z nich włączyć w tworzone woliery i wybiegi. Pierwszy opierzony mieszkaniec, odzyskany z niewoli, przeprowadził się tutaj w 1994 roku, tym samym rozpoczynając działalność ośrodka.

Tukan toko / Tukan wielki (Ramphastos toco)
Tukan toko / Tukan wielki (Ramphastos toco)

Zwiedzanie Parku Ptaków

Droga zwiedzania w Parku Ptaków wygląda właśnie na taki fragment lasu deszczowego, dzięki czemu mamy relaks i naukę w jednym. Obecnie w Parque das Aves znajduje się ponad 1300 osobników z ponad 130 gatunków ptaków atlantyckiego lasu deszczowego. Około połowy z nich pochodzi z przemytu, nielegalnej hodowli i odzysku od nieodpowiedzialnych właścicieli. Ze względu na stan niektórych nie da się ich łatwo zwrócić naturze. Tu mają dobrą opiekę i warunki choć trochę udające te naturalne. Bardzo lubimy tego rodzaju miejsca, w którym możemy zapoznać się fauną i florą danego obszaru. Jest to bardzo pouczające, a widząc tak fajnie zrealizowany ogród ptaków, tym bardziej nam się podoba.

Park Ptaków
Park Ptaków

Ptaków jest tu mnóstwo, choćby tukany toko, te najbardziej kojarzone. Inny z rodziny tukanów, jakiego zobaczyliśmy, to arasari czarnogłowy. Brzydszy kuzyn. Mogliśmy też próbować zrobić zdjęcia kolibrom, te nie dość, że małe, ukryte w kwiatach to jeszcze szybko się ruszają. W Parque das Aves są nie tylko ptaki, ale również kilka gadów znalazło tutaj mieszkanko. Jest także motylarnia. No i papugi. Nie może też braknąć ar, w tym można zobaczyć arę błękitnoskrzydłą, zielonoskrzydłą, araraunę i arę modrą. W Parqe das Aves była duża woliera, w której ary latały swobodnie i można było pośród nich spacerować Szczególne wrażenie robiły niskie przeloty grupy tych pięknych ptaków! Na koniec z arami można było zrobić sobie zdjęcie, oczywiście stojąc pod drzewem na którym siedzą.

Ara araruna
Ara araruna (Ara ararauna)

Jak dotrzeć i poruszać się w okolicy Iguazu

Od strony brazylijskiej dobrą bazą wypadową jest miejscowość Foz do Iguaçu. Są dwa sposoby dostania się do niej z Rio de Janeiro: albo autobusem, ale jest to długa podróż albo samolotem. My skorzystaliśmy z tej drugiej opcji. Lotnisko znajduje się stosunkowo blisko Parku Narodowego i to jest problem, gdyż jest dalej od miasta. Zostaje nam transport lokalny, czyli autobusy albo taksówki. W teorii Uber, w praktyce licząc na niego mocno się zawiedliśmy. Bez problemu działa w samym Foz, ale okolice lotniska lub jeszcze bardziej parku nie są lubiane przez kierowców, więc ich tutaj nie ma za wielu.

Iguaçu
Iguaçu

Mając więcej czasu w Foz można przejść przez most na rzece Parana i zobaczyć Paragwaj, a dokładniej Ciudad del Este. Główna alejka za mostem jest dość mocno turystyczna i żyje z tego, że ludzie przechodzą na drugą stronę. Druga popularna miejscówka to monument na granicy Paragwaju, Argentyny i Brazylii, w miejscu gdzie Iguazu łączy się z Paraną. Analogiczne atrakcje są po stronie argentyńskiej i paragwajskiej. Trzeci to tama, ale tam już trzeba dojechać. Po stronie argentyńskiej znajduje się miejscowość Puerto Iguazú, acz przejście graniczne pozwala właściwie pominąć to miasteczko i pojechać wprost do rezerwatu. Natomiast mając więcej czasu w Argentynie można spróbować wybrać się do pozostałości po dawnych jezuickich misjach, jak choćby San Ignacio Mini.

Ara zielonoskrzydła (Ara chloropterus)
Ara zielonoskrzydła (Ara chloropterus)

Zwiedzanie wodospadu Iguazu

Na zwiedzanie części argentyńskiej potrzeba 5 do 7 godzin (ten czas może się jeszcze wydłużyć, gdy otwarta będzie cała trasa). Jak doliczy się dojazd to właściwie prawie całodniowa wyprawa. Owszem, jeśli ktoś chce zobaczyć tylko Diabelską Gardziel to może ten czas skrócić. Z Foz do Iguaçu kursuje tu autobus do Puerto Iguazú i tam można się przesiąść, ale również można wynająć kierowcę w agencji lub taksówkarza. W przypadku autobusu należy liczyć się z tym, ze trzeba wysiąść na granicy i zabrać się kolejnym tej samej linii.

Cześć brazylijska powinna zająć nam 2 do 3 godzin. Idealnie można ją połączyć z Parkiem Ptaków (od niego warto zacząć, bo potem przyjeżdżają wycieczki i robi się tłoczno). Tu też spokojnie można rozważyć rafting. Znów jednak trzeba brać poprawkę na dojazd. Warto odwiedzić strony parków (argetnyński, brazylijski) w celu weryfikacji godzin otwarcia, cen biletów, względnie sprawdzenia dodatkowych atrakcji. Przez pewien czas w obu parkach działała zniżka na wejście do tego samego parku następnego dnia (bilet był 50%), można też było zwiedzać park w nocy.

Iguaçu
Iguaçu

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak argentyński
Wodospad Iguazu
Szlak brazylijski
Wodospad Iguazu
Szlak filmowy
Wodospad Iguazu