Rozporządzenie RE 261/2004, odszkodowanie za opóźniony, odwołany lot

Skasowany lot? Albo opóźniony? Koszmar, który każdemu może się przytrafić. O ile niedogodności związane z opóźnieniami to jedno, często za tym idą koszty i utracone korzyści. Nie wszystko da się łatwo naprawić, ale czasem warto ubiegać się o odszkodowanie. W przypadku lotów z Unii Europejskiej (lub do niej), bardzo pomaga rozporządzenie RE 261/2004. Skorzystaliśmy z niego kilka razy (choć wolelibyśmy nie) z sukcesem. Dlatego przygotowaliśmy mały przewodnik, jak skorzystać ze swoich praw.

Samolot Precision Air na lotnisku w Arushy. Lot wewnętrzny w Tanzanii, RE 261/2004 nie obowiązuje.
Samolot Precision Air na lotnisku w Arushy. Lot wewnętrzny w Tanzanii, RE 261/2004 nie obowiązuje.

Komu i kiedy przysługuje odszkodowanie na mocy rozporządzenia RE 261/2004?

Tu odpowiedź jest prosta: pasażerom, którzy latają europejskimi liniami, bądź na trasach do UE, z UE lub wewnątrz UE. Pod warunkiem zaistnienia pewnych okoliczności.

Po pierwsze lot musi być albo odwołany albo być opóźniony sumarycznie o więcej niż trzy godziny. Nie około, tylko trzy, co do minuty.

Przejście przez lotnisko na Gibraltarze. W razie potrzeby można powołać się na RE 261/2004, przynajmniej do Brexitu.
Przejście przez lotnisko na Gibraltarze, samolot British Airways. W razie potrzeby można powołać się na RE 261/2004, przynajmniej do Brexitu.

Po drugie są też pewne istotne wykluczenia.

Jeśli przewoźnik poinformuje nas o zmianie lub odwołaniu na minimum 2 tygodnie przed terminem. Albo jeśli w okresie od 2 tygodni do 7 dni zmieni wylot o maksymalnie 2 godziny, a czas przylotu o maksymalnie 4 godziny, to także wszystko jest ok. Analogicznie jeśli w ciągu terminu mniejszego niż 7 dni zmieni przelot zmieniając wylot o maksymalnie godzinę, a przylot o maksymalnie dwie, to też nic nam nie przysługuje.

Samolot All Nippon Airways (ANA) pomalowany na R2-D2 w Tokio
Samolot All Nippon Airways (ANA) pomalowany na R2-D2 w Tokio

Drugi istotny powód, to sprawy, na które przewoźnik nie ma wpływu, czyli tak zwane sytuacje nadzwyczajne. Na to powoływał się choćby Ryanair wskazując problem ze strajkami obsługi naziemnej. Strajk pracowników danej linii nie jest taką sytuacją, choć niektóre linie próbowały w ten sposób wymigać się od odpowiedzialności. Sytuacją nadzwyczajną są także chociażby warunki atmosferyczne niebezpieczne dla lotu, ale awaria samolotu już nie.

Samolot Norwegian Air Shuttle nad Trogirem
Samolot Norwegian Air Shuttle nad Trogirem

Obowiązki przewoźnika

Obowiązkiem przewoźnika jest to, by po pierwsze poinformować pasażera wcześniej o zmianach lub odwołaniu, po drugie udowodnić zwłaszcza te istotne powody zmiany, czyli podać przyczynę. Po trzecie, w przypadku opóźnienia, poinformować go o prawach, włącznie z wspomnieniem tego rozporządzenia.

Samolot linii LATAM, Rio de Janeiro.  Lot wewnętrzny w Brazylii, RE 261/2004 nie działa.
Samolot linii LATAM, Rio de Janeiro. Lot wewnętrzny w Brazylii, RE 261/2004 nie działa.

I tu właśnie zaczyna się zabawa. W naszych przypadkach, narodowy przewoźnik LOT nie poinformował nas o tych prawach (ani innych pasażerów), licząc że nawet jak ktoś się zgłosi, to nie zrobią tego wszyscy. Jak ktoś się zgłosi, to mu się wypłaci, a suma sumarum przewoźnik wychodzi na plus. Natomiast właśnie takie zachowanie linii lotniczej ułatwia potem sprawę z roszczeniami, jak się zna swoje sprawa.

Samolot linii GOL, Rio de Janeiro
Samolot linii GOL, Rio de Janeiro

Ile można odzyskać?

Kwota odszkodowania zależy od długości lotów. Wszystkich. Zatem jeśli lecimy na przykład z Tbilisi lub Erywania do Warszawy, a tam w ramach tego samego biletu mamy przelot do Wrocławia i opóźniony o trzy godziny jest ten drugi segment, to i tak liczy się sumaryczna długość całego lotu (na trasie Tbilisi – Warszawa – Wrocław). Nie ma znaczenia, że pierwszy lot opóźnił się tylko 30 minut, więc nas przeniesiono na kolejny do Wrocławia.

Trasa Amman - Ateny, RE 261/2004 tu już obowiązuje
Trasa AmmanAteny, RE 261/2004 tu już obowiązuje

Jeśli długość lotów wynosi do 1500 km, przysługuje nam 250 Euro.

Jeśli długość lotu wynosi od 1500 km do 3500 km, lub jest większa od 1500 km a loty są wewnątrz wspólnotowe (w tym na Cypr czy Wyspy Kanaryjskie), to przysługuje nam 400 Euro.

W pozostałych przypadkach, czyli gdy lot jest dłuższy od 3500 km i jednocześnie jest poza Unię Europejską, to przysługuje nam 600 Euro.

Transavia na lotnisku w Amsterdamie
Transavia na lotnisku w Amsterdamie

Jak ubiegać się o odszkodowanie?

Są trzy sposoby. Po pierwsze można wynająć prawnika. Raczej to zbyteczne i dość drogie. Po drugie można pójść do firmy, jest ich wiele w sieci, które się specjalizują w takich sprawach. Tam będziemy potraktowani jako jeden z wielu klientów, ale przez efekt skali zabierają mniej. Można pisać też samemu i nie jest to takie trudne.

Air New Zealand, Christchurch
Air New Zealand, Christchurch

Jak napisać pismo? Przede wszystkim należy zobaczyć, w jaki sposób przyjmują reklamacje przewoźnicy do których piszemy. Niektórzy, starając się utrudnić ich składanie, domagają się formy papierowej. Mogą to zrobić, ale to też jest pewne nagięcie przepisów unijnych (co warto wykorzystać przy ewentualnej reklamacji lub przekazaniu sprawy do wyższej instancji). Wtedy wysyła się to tradycyjnie listem poleconym z potwierdzeniem odbioru. W innych przypadkach zostaje mail.

Antonov An-24, linia Motor-Sich, Lwów
Antonov An-24, linia Motor-Sich, Lwów. Na trasie Lwów – Kijów, nie ma zastosowania RE 261/2004.

Treść powinna mniej więcej wyglądać tak

<dane roszczeniodawcy, imię nazwisko, pełny adres>

            <dane linii lotniczej, nazwa, pełny adres>

Szanowni Państwo,

Na mocy rozporządzenia (WE) Nr 261/2004

Niniejszym zwracam się o wypłatę odszkodowania z tytułu: odwołania / opóźnienia lotu (numer).

Planowana data i godzina wylotu: <uzupełnić>

Pasażerowie:

<uzupełnić>

W uzasadnieniu roszczenia:

Całą resztę należy opisać w uzasadnieniu roszczenia. Tam przede wszystkim musimy wpisać

a) kiedy dowiedzieliśmy się o opóźnieniu i w jaki sposób.

b) jak załatwił to przewoźnik. Jeśli nie dokonał należytej staranności, by zmniejszyć czas, to o tym piszemy. Czyli jeśli nie wyciągnięto nas jako pierwszych z samolotu, jeśli czekaliśmy długo przy okienku transferowym, jeśli znów coś się działo krokowo, podczas gdy można to było zrobić szybciej zrównoleglić, to o tym piszemy. Wskazujemy opieszałość, która mogła sprawić, że z tych ponad trzech godzin zrobiłyby się 2:59. To jest ich wina.

Maledivian, atol Laamu. Lot wewnętrzny na Malediwach, RE 261/2004 nie działa.
Maledivian, atol Laamu. Lot wewnętrzny na Malediwach, RE 261/2004 nie działa.

c) Jeśli przypadkiem ktoś z obsługi powie, że dana trasa często się opóźnia, to warto też przytoczyć taką sytuację, by wskazać, że linia lotnicza musiała być świadoma sytuacji.

d) najważniejsze jest to, czy wspomniano o odszkodowaniu, co nam zaoferowano jako gratis (np. bony na jedzenie, kanapki, wodę), i czy wspomniano o rozporządzeniu. Właściwie to powinniśmy je dostać w formie pisemnej, ale powiedzmy sobie, samo wspomnienie o nim normą nie jest. Jeśli czekając zaoferowano nam voucher na jedzenie na lotnisku warto podać jego kwotę i ceny (na Okęciu mogą być nieadekwatne, tu też można załączyć wtedy rachunek – choćby z ceną herbaty, czy śniadania).

Wnętrze Antonova firmy Motor-Sich
Wnętrze Antonova firmy Motor-Sich

Na sam koniec

W związku z powyższym zwracamy się o rekompensatę finansową za odwołany lot zgodnie z w.w. rozporządzeniem.

Można dołożyć do tego bilet (w formie elektronicznej z mejla, względnie skan papierowego, ale na tym etapie najczęściej nie jest to potrzebne). O taki bilet może poprosić linia lotnicza (choć jej nie jest to potrzebne), lub urząd.

Muzeum lotnictwa, Belgrad
Muzeum lotnictwa, Belgrad

Podpisać się, załączyć skan rezerwacji, poświadczyć zgodność opisu z prawdą i tyle. I czekać, a potem już tylko uzupełnić dane do przelewu. Poproszą nas o nie, gdy uznają reklamację. Znając życie odpowiedź dostaniemy blisko końca ustawowego terminu, podobnie może być z wypłatą odszkodowań.

EasyJet nad Neapolem
EasyJet nad Neapolem

RE 261/2004 i potencjalne dalsze kroki

Jeśli odszkodowanie zostało przyznane, przewoźnik poinformuje nas w jaki sposób je wypłaci (zwrot na kartę, czy na konto). Nie może zmusić nas do wykorzystania tych pieniędzy u nich. Niemniej jednak w przypadku, gdy jest w stanie udowodnić, że problem nie wyniknął z jego winy, można czasem dostać zniżkę lub jakąś pulę do wykorzystania na kolejne bilety. Ale pamiętajmy, to nie jest obowiązek, a dobra wola.

Spadochroniarze w Ostrawie
Spadochroniarze w Ostrawie

W przypadku, gdy jednak odrzuci nasze roszczenia, a my nadal jesteśmy pewni, że są zasadne wobec RE 261/2004, trzeba je przekazać do Urzędu Lotnictwa Cywilnego, zgłosić tam skargę, załączając wszystkie dokumenty. Wówczas papierowy bilet, jeśli był, jest bardzo przydatny.

JetStar Airways. W Australii i Nowej Zelandii RE 261/2004 nie obowiązuje.
JetStar Airways. W Australii i Nowej Zelandii RE 261/2004 nie obowiązuje.

Warto też pamiętać, że w niektórych krajach poza Unią obowiązują podobne regulacje.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Tokio, japońskie megalopolis i kino

Tokio (jap. 東京都), stolica Japonii i jednocześnie największy obszar metropolitalny na świecie. Wielka aglomeracja Tokio (lub Tokio-Jokohama), obejmująca także sąsiednie prefektury, zajmuje największą równinę tego kraju. Liczba ludności Tokyo Megalopolis Region to 38 mln (stan z 2017), czyli prawie tyle samo co ludność całej Polski. Taki obszar musiał także znaleźć swoje odzwierciedlenie w kinie i o tym trochę dziś napiszemy, choć niejako przy okazji.

W Tokio jest bardzo dużo terenów zielonych, nawet niewielkich. Cieszą szczególnie w trakcie hanami.
W Tokio jest bardzo dużo terenów zielonych, nawet niewielkich. Cieszą szczególnie w trakcie hanami.

Historia Tokio

Do roku 1868, miasto nazywało się Edo (江戸, co znaczy tyle co brama na zatokę), stąd historyczne zabudowania są określane jako „okres Edo”. Pierwsza wzmianka o osadzie rybackiej położonej na przedpolu późniejszego zamku Edo pochodzi z XII wieku. Edo od 1603 r. jest siedzibą szogunatu założonego przez Ieyasu Tokugawę (jeden z trzech zjednoczycieli państwa), lennem otrzymanym od swojego sojusznika Hideyoshi Toyotomi (drugi zjednoczyciel). Edo stało się faktyczną stolicą kraju, odkąd ród Tokugawa przeniósł rządy szogunów z Kioto, które zostało jedynie siedzibą cesarza o znikomej realnej władzy.

Ogrody Hamarikyū, Tokio
Ogrody Hamarikyū, Tokio

Wraz z restauracją cesarskiego rodu Meiji, obaleniem rządów szogunatu i objęciem pełni władzy przez cesarza Mutsuhito w 1868 roku, Edo zmieniło nazwę na Tokio, czyli „wschodnia stolica”. W epoce Meiji Tokio się mocno modernizowało i rozbudowywało. Katastrofa przyszła w 1923 roku – potężne trzęsienie ziemi niemal zrównało miasto z ziemią, grzebiąc prawie 150 tysięcy ludzi. Miasto odbudowywano bardzo intensywnie, potem przyszła kolejna tragedia. Amerykańskie bombardowania z czasu II wojny światowej pochłonęły około 200 tysięcy ofiar – więcej niż zginęło w wyniku wybuchu bomb atomowych nad Hiroszimą i Nagasaki. Po wojnie ruszyła kolejna odbudowa, zresztą całej Japonii. Nowe budynki stawiano z materiałów niepalnych, opracowywano także technologie anty-sejsmiczne. Pozostałości starej zabudowy usunięto, tylko wybrane budynki o znaczeniu historycznym zrekonstruowano na bazie nowych konstrukcji.

Tokio zaskakuje dużą ilością terenów zielonych
Tokio zaskakuje dużą ilością terenów zielonych

Tokio obecniee

Stolica Japonii to miasto o przewadze średnio-wysokiej zabudowy, liczącej do 10 pięter, z rozległymi dzielnicami tradycyjnej zabudowy jednorodzinnej. Nie ma tutaj wielu wysokich budynków (łącznie 28 budynków o wysokości przynajmniej 200 metrów), najwyższy to zbudowany w 2014 roku Toranomon Hills o wysokości 255 metrów. Wyższe są tylko dwie wieże telewizyjne: Tokyo Skytree (634 m) i Tokyo Tower (333 m). o wyglądzie przypominającym paryską Wieżę Eiffla Tokyo Skytree to druga co do wielkości konstrukcja na świecie (po Burj Khalifa o wys. 828 m w Dubaju).

Centralne dzielnice Tokio mają charakter głównie komercyjny, choć wielofunkcyjny. Istotnym problemem władz miasta jest duża dobowa migracja ludności: do bogatego w biura, centra handlowe, urzędy i tym podobne obiekty za dnia przybywa wielu ludzi, by po godzinach pracy wracać w bardziej oddalone dzielnice mieszkalne. Powoduje to znaczne obciążenie komunikacji zbiorowej i prywatnej (zwłaszcza tej pierwszej). Stąd władze miasta wspierają budownictwo wielorodzinne o wysokościowym charakterze w dzielnicach centralnych.

Tokyo Tower
Tokyo Tower

Pralkowce i architektura metaboliczna, czyli najsłynniejsze zabytki w Tokio

Tu warto zdementować jedną rzecz. Japończycy nie mieszkają na małych powierzchniach. Średnia wielkość gospodarstwa domowego to 95 m2! (W Polsce w 2016 roku – 77,2 m2). Ale dotyczy to oczywiście zamożnych Japończyków. Młodzi i biedni mają do dyspozycji czasem nawet 8 m2 przestrzeni życiowej. Za to japońskie mieszkania są niskie – standard to 2,2 metra wysokości, u nas wymagane minimum w mieszkaniu to 2,5 m, ale standard nowych mieszkań to 2,6-2,7 m., zaś domów około 3 metrów wysokości. Przykładem budownictwa metabolicznego jest Nakagin Capsule Tower w Tokio, czyli jeden z „pralkowców”. Jest to też pierwsza lokacja filmowa na naszej liście. Pojawiła się w tle w filmie „The Wolverine” Jamesa Mangolda z cyklu o X-Menach.

Słynne, tokijskie pralkowce
Słynne, tokijskie pralkowce

Nurt architektury metabolicznej oznacza tworzenie jednostek mieszkalnych kompletnie wyposażonych w urządzenia niezbędne do zapewnienia podstawowych potrzeb organizmu, stąd nazwa. Mieszkanka budowane głównie w latach 70. XX wieku swoją powierzchnią 2,3×3,8 metra i wysokość 2,1 m. miały pierwotnie służyć podróżującym biznesmenom, dziś są mieszkaniami dla ubogich. Po tym nurcie ostały się jeszcze popularne w tym kraju hotele kapsułowe.

Wejście do Sensō-ji, Asakusa, Tokio
Wejście do Sensō-ji, Asakusa, Tokio

Asakusa i Sensō-ji, najsłynniejsza świątynia w Tokio

Zwiedzanie Japonii to w dużej mierze zwiedzanie świątyń, dotyczy to także stolicy. W Tokio zaczęliśmy od buddyjskiej świątyni Sensō-ji w dzielnicy Asakusa. Jest najstarszą tokijską świątynią, jej początki według legend datuje się aż na pierwszą połowę VII wieku naszej ery. Dwaj rybacy mieli znaleźć w rzece Sumida posążek bodhisattwa (osoby, która usilnie pracuje nad osiągnięciem stanu buddy lub go osiągnęła) Kannon, znanego w języku angielskim jako „bożek miłosierdzia”. Sołtys wioski, z której pochodzili rybacy, rozpoznał świętość figurki i własny dom przeorganizował na wzór świątyni. To właśnie były zręby Sensō-ji. Przetrwała ona (wraz z licznymi modyfikacjami) do czasu II wojny światowej, kiedy to została zniszczona w wyniku bombardowań. Po wojnie świątynię odbudowano.

Sensō-ji, Asakusa w trakcie kwitnienia wiśni
Sensō-ji, Asakusa w trakcie kwitnienia wiśni

Obecnie Sensō-ji jest w czołówce najchętniej odwiedzanych świątyń w Japonii. W dodatku oglądać ją można całą dobę. W nocy jest przepięknie oświetlona. Przed nią w dzień i wieczorami znajdziemy targowiska, czyli nieodłączną część japońskich świątyń. Popularne i gwarne okolice można też zwiedzać rykszą. Wejście jest darmowe z wyjątkiem pewnej części głównego pawilonu, tam zwiedzanie jest też ograniczone czasowo.

Pagoda w Sensō-ji
Pagoda w Sensō-ji

Świątynia shinto – Yasukuni

Yasukuni to świątynia narodowej religii Japonii – shinto. Pierwotną religią japońską, mniej więcej do VI wieku n.e. były kulty animistyczne o rozbudowanej mitologii. Gdy na wyspy dotarło nauczanie Buddy, stare religie zaczęto określać mianem shinto, czyli „drogi bogów”. Oprócz niezliczonych bóstw (do dziś pamięta się o garstce z nich), czczono duchy przodków – kami, a z czasem także kolejnych cesarzy, których to uważano za potomków naczelnego bóstwa Amaterasu. Jednak buddyzm wpływał silnie na pierwotną religię, zmieniając jej naukę i filozofię. W XVIII wieku pierwotna wersja shinto przeżywała swój renesans, zaś w XIX wieku wraz z upadkiem szogunatu, shinto zostało uznane za religię państwową.
Sami Japończycy nie są przesadnie wierzący – shinto kultywują raczej na zasadzie więzi z tradycją, podkreślenia swojej odrębności, wspominania historii przez kult duchów przodków. Jednocześnie mają bardzo synkretyczne podejście: małżeństwa są zawierane w obrządku shintoistycznym, zaś pogrzeby przeważnie są buddyjskie. Więcej o szinto pisaliśmy w pisie o Nikko.

Yasukuni Jinja, świątynia szintoistyczna
Yasukuni Jinja, świątynia szintoistyczna

Yasukuni Jinja to shintoistyczna świątynia założona przez cesarza Meiji w 1869 roku dla uczczenia Japończyków poległych w służbie cesarzowi. Miało to związek z japońską wojną domową Boshin („wojna roku smoka”) z lat 1868-69, kiedy to obalono władzę szogunów na rzecz silnych rządów cesarza. Kolejne wojny, w które angażowała się Japonia, powiększały grono kami – czyli dusz – poległych żołnierzy, którym oddawano cześć. Od czasu wojny Boshin Japonia brała udział łącznie w 16 konfliktach, spośród których największe żniwo zebrała II wojna światowa. Księga Dusz liczy obecnie 2 466 584 kami.

Sensō-ji, Asakusa nocą
Sensō-ji, Asakusa nocą

Kontrowersje związane z pamięcią narodową

I tu dochodzimy do kontrowersji związanych z Yasakuni. Otóż, podczas II wojny światowej Japończycy dopuścili się licznych okrucieństw i zbrodni przeciwko pokojowi, ludzkości i ludobójstwa. Międzynarodowy Trybunał Wojskowy dla Dalekiego Wschodu zwołany w Tokio po II WŚ oskarżył 28 Japończyków – wojskowych i polityków – o zbrodnie wojenne. Siedmiu z nich powieszono, reszta dostała dożywotnie więzienia. Nie przeszkadzało to jednak władzom duchowym i politycznym w Japonii na „wyniesienie na ołtarze” kami tych zbrodniarzy. Ich nazwiska znajdują się w Księdze Dusz w Yasakuni, co jest powodem spięć politycznych między innymi z Chinami, Tajwanem i obu Koreami. W Yasukuni nie czci się żadnych z tradycyjnych japońskich bóstw, lecz jedynie poległych żołnierzy – to jest więc swoiste miejsce pamięci.

Park Ueno, Tokio
Park Ueno, Tokio

Park Ueno w Tokio

Głównym miejscem naszego hanami początkowo miał być park Ueno. Pogoda nam nie dopisała, wiśnie zakwitły tu wcześniej, ale park i tak jest wart uwagi. Liczy sobie 53 hektary, obecny został założony w 1923 roku dzięki darom cesarza, stąd jego oficjalna nazwa Ueno Onshi Kōen, która oznacza „Cesarski dar – park Ueno”. Jednak historia parku sięga drugiej połowy XIX wieku. Podczas wojny domowej zburzono zamek Edo i znajdującą się u jego podnóża świątynię – włości szogunów z rodu Tokugawy. Na ich miejscu powstało pierwsze założenie parkowe.

Lampiony w parku Ueno
Lampiony w parku Ueno

Muzeum Narodowe

W parku Ueno znajduje się największe i najstarsze muzeum w Japonii: założone w 1872 roku Muzeum Narodowe w Tokio. Nas interesowała przede wszystkim Galeria Japońska z eksponatami związanymi z historią, religią i kulturą kraju. Warte odwiedzenia, zwłaszcza na sam początek przygody z Krajem Kwitnącej Wiśni. Owszem są tam też zbiory z innych części świata, ale to chyba nie jest aż tak istotne w tym wypadku. Co innego kimona, czy katany.

Jedna z katan w muzeum narodowym
Jedna z katan w muzeum narodowym

Katana albo miecz samurajski to najbardziej kojarzona z Japonią broń biała. Po raz pierwszy podobna szabla, znana jako „miecz chiński”, pojawia się w okresie Nara (VIII wiek). Między XIV a XVI wieku miecz podobny do katany był popularny wśród uboższych, pieszych wojowników. Dopiero w okresie Edo (XVII – XIX w.) pojawiła się klasyczna katana. Produkcja mieczy została usystematyzowana, ich noszenie obrosło rytuałem. W okresie II wojny światowej japońscy oficerowi nosili miecze guntō, które były stylizowane na katany. Jednak ponieważ była to produkcja masowa i słabej jakości, nawet dziś istnieje obowiązek niszczenia guntō. Obecnie oryginalne katany wytwarzane są w limitowanych ilościach, regulowanych przez rząd.

Muzeum Narodowe w Tokio
Muzeum Narodowe w Tokio

Ciekawostką jest, że stal ostrza jest wyprodukowana z żelaza wypłukiwanego z górskich strumieni w postaci czarnych samorodków. Taką stal produkuje się 2 do 3 razy do roku wyłącznie w Japonii. Wokół tego rozrosła się legenda o wyjątkowości tej stali. Proces wielokrotnego jej przekuwania jednak wynika wprost z gorszej jakości żelaza wydobywanego w Japonii. Ma wysoką nieczystość i nierówne rozłożenie węgla w materiale, co wymusza na miecznikach korzystanie z bardziej wyrafinowanych metod kucia stali. Obecnie dałoby się sprowadzać lepszą stal, ale historycznie lepiej wspierać legendę o wyjątkowości.

Posoborowy kościół katolicki, Franciscan Chapel Centre w Tokio
Posoborowy kościół katolicki, Franciscan Chapel Centre w Tokio

Tokio: Roppongi i Franciscan Chapel Centre

Zwiedzając świątynie warto też zajrzeć do chrześcijańskiej. Franciscan Chapel Centre w dzielnicy Roppongi w Tokio – jeden z nielicznych kościołów katolickich w Tokio, w dodatku taki z mszą w języku angielskim. Świątynia została konsekrowana i otwarta dla wiernych w 1967 roku. Jej architektura i wystrój ściśle stosuje się do zasad organizacji przestrzeni kościoła zapisanych podczas Soboru Watykańskiego II, co jest jednym z powodów, dla których warto tu zajrzeć. Wciąż tego typu kościołów spotyka się stosunkowo niewiele. Drugi powód to lokalny synkretyzm. Pewne elementy religii shintoistycznej i buddyjskiej zadomowiły się także w kościele katolickim. Choćby zawieszki z modlitwami i intencjami – podobne są w rodzimych świątyniach Japończyków.

Dzielnica Roppongi
Dzielnica Roppongi

O religijności Japończyków warto wiedzieć, że 57% z nich nie utożsamia się z żadną religią. Najliczniejszych wyznawców ma buddyzm: 37%, potem shintoizm i inne religie: 4,7%. Chrześcijaństwo wyznaje zaledwie 1,6% mieszkańców. Kościołów chrześcijańskich rzeczywiście wielu nie widać. Warto jest zwrócić uwagę na to, że nieutożsamianie się z żadną religią nie musi oznaczać braku praktyk religijnych (i to przynajmniej dwóch różnych na raz, zwykle shinto i buddyzmu) traktowanych jako element tradycji. Zaś przyznanie się do religii nie musi oznaczać wiary, ale może się ograniczać właśnie do elementu tożsamości.

Słynny targ rybny Tsukiji w Tokio
Słynny targ rybny Tsukiji w Tokio

Słynny targ rybny Tsukiji w Tokio

Największy targ rybny w Tokio to Tsukiji. Można wybierać między stoiskami z rybami, wodorostami, przetworami i owocami morza do zakupu do domu lub restauracji lub stoiskami i lokalami, gdzie przygotowują specjały na miejscu. Na niektórych stoiskach są wystawione darmowe próbki do częstowania się, na przykład suszone kraby obtoczone w cukrze… Targ dziś jest atrakcją przyciągającą turystów, ale tylko najbardziej zdeterminowani mają szansę zobaczyć licytację tuńczyków. Ta odbywa się bardzo wcześnie rano i ma ograniczoną liczbę miejsc (no i nie można robić zdjęć). Ludzie potrafią czekać na to od 4 lub 5 rano. Większość jednak sobie odpuszcza tę atrakcję. Targ i okolice (w tym Hamarikyu Gardens) pojawiły się w filmie „W stronę słońca” z Stevenem Seagalem. I tu mała uwaga. Obecnie sam targ został przeniesiony na sztuczną wyspę Toyosu.

Stragany na Tsukiji
Stragany na Tsukiji

Blisko targu znajduje się jedna z bardziej niezwykłych świątyń buddyjskich, jakie widzieliśmy: Tsukiji Hongan-ji. Ta zbudowana w latach 1931-39 świątynia jest wyraźnie inspirowana architekturą Zachodu i Południowej Azji. Nam przywodziła na myśl budynki oper. Hongan-ji jest jednym z miejsc pielgrzymkowych: jest to miejsce przechowywania relikwii i kultu dwóch mnichów buddyjskich i japońskiego księcia.

Świątynia buddyjska Tsukiji Hongan-ji
Świątynia buddyjska Tsukiji Hongan-ji

Dzielnica Ginza w Tokio

Ginza, biznesowa i najdroższa dzielnica Tokio. Jej nazwa pochodzi od mennicy srebra (ginza), która mieściła się tutaj w okresie Edo. Rozwój tego obszaru jako luksusowego nastąpił po tragicznym trzęsieniu ziemi w 1923 roku. Niektóre budynki są ładne, ale musimy przyznać, że w naszej wyobraźni Japonia to było większe stężenie high-tech. Jeśli szukacie miasta XXI wieku, wybierzcie się np. do Singapuru. Niestety Szanghaj czy Dubaj powodują, że mieliśmy trochę inne oczekiwania. Ginza jest ładna, zielona, ale nie tak futurystyczna.

Ginza, Tokio
Ginza, Tokio

Godzilla i wytwórnia TOHO

Japonia kojarzy się z filmami o Godzilli, prawda? Proszę bardzo, Godzilla pośród wieżowców! Niewielki skwer w dzielnicy Ginza potwór okupuje od 1995 roku pomnikiem w starszej wersji z lat 1984 – 1995. Tuż przed naszą podróżą, bo 22 marca 2018 roku skwer został przemianowany na Godzilla Square, a pomnik zastąpiono nową wersją Godzilli. Shin Godzilla to postać z filmu anime z 2016 roku, który na zachodzie był klapą, zaś w Japonii okazał się sukcesem finansowym. Nas cieszy każda Godzilla. Japończyków najwyraźniej też, bo pod pomnikiem był spory tłumek.

Pomnik Godzilli
Pomnik Godzilli

Godzilla to najdłużej istniejąca seria filmowa na świecie. Kolejne filmy powstają w wytwórni TOHO (i nie tylko) regularnie od 1954 roku i liczą już 28 produkcji pełnometrażowych, a dodatkowo seriale animowane, gry komputerowe, książki, komiksy, amerykańskie remake’i… Dla porównania najdłużej istniejąca zachodnia seria filmowa to filmy o Jamesie Bondzie. Powstają one od 1962 roku i liczą 24 oficjalne i 3 niezależne produkcje. Godzilla to metafora strachu przed bombą atomową i skutkami promieniowania. Jej nazwa zaś to połączenie japońskich słów oznaczających goryla i wieloryba. Charakterystyczny ryk potwora powstał przez pocieranie o struny kontrabasu rękawicą nasączoną w żywicy.

Wieżowce w dzielnicy Ginza
Wieżowce w dzielnicy Ginza

Godzilla wiele razy niszczyła Tokio i inne części Japonii. Generalnie w filmach Kaiju (czyli innymi słowy tych o potworach), fabuła najczęściej wiąże się z tym, że jakiś potwór się przebudza, ląduje na Ziemi i decyduje się zniszczyć coś w Japonii. Często pada na Tokio, bo tu mieszka najwięcej ludzi. Oprócz Godzilli, druga najbardziej znana seria w tym gatunku to „Gamera”, czyli super żółw, przyjaciel dzieci. W kinach w Polsce w latach 80. był znany pod tytułem „Super potwór”.

Pałac Cesarski w Tokio
Pałac Cesarski w Tokio

Pałac Cesarski w Tokio

Dość blisko Ginzy znajdują się okolice Pałacu Cesarskiego. Zwiedzanie jest możliwe z uprzednią rezerwacją, którą można zrobić jedynie na miejscu. Za to można spacerować po obszernym parku wokół Pałacu. Cały kompleks pałacowy zajmuje obszar porównywalny z Central Parkiem w Nowym Jorku – 340 hektarów.

Kamienny most przy pałacu cesarskim
Kamienny most przy pałacu cesarskim

Po obaleniu szogunatu Tokugawy w 1867 roku, zburzono jego siedzibę, zamek Edo. Stolicę kraju i dwór cesarski przeniesiono z Kioto do Edo, które przemianowano na Tokio (Wschodnia Stolica, jako nawiązanie do leżącego na zachodzie Kioto, acz takie nazewnictwo stolic wywodzi się z Chin). Podczas II wojny światowej pałac został zniszczony, a jego odbudowa i modernizacja trwały do 1968 roku. Choć nie da się go normalnie zwiedzać, to jednak park i okolica jest bardzo popularna wśród turystów. Znajduje się tutaj jeden z najbardziej znanych widoków z Japonii – tak zwany „podwójny most”. W rzeczywistości są to dwa mosty: Kamienny Most Głównej Bramy i położony za nim Żelazny Most Głównej Bramy. Z odpowiedniego miejsca perspektywa stwarza złudzenie, że jest to jeden most kamienny z żelazną balustradą. To także dobre miejsce na spoglądanie na dzielnicę biznesową, czyli Ginzę. Zaś wspomniany most widać przez chwilę w „Ostatnim Samuraju” Edwarda Zwicka.

Pomnik samuraja Kusunoki Masashige, który zasłynął wiernością cesarzowi (i seppuku).
Pomnik samuraja Kusunoki Masashige, który zasłynął wiernością cesarzowi (i seppuku).

Pałac Cesarski jest otoczony parkiem, do którego jest swobodny dostęp. Nabrzeże fosy także dostarcza przyjemności obcowania z naturą. Udało nam się trafić na kilka kwitnących wiśni. W fosie są żółwie – oczywiście ozdobne, z Ameryki Środkowej i Południowej – a w parku rozlega się ochrypłe nawoływanie licznych kruków.

Budynek Japońskiego Zgromadzenia Narodowego
Budynek Japońskiego Zgromadzenia Narodowego

Najsłynniejsze skrzyżowanie w Tokio

Bardziej ikoniczne miejsca to na przykład skrzyżowanie Shibuya. Jedno z najlepiej rozpoznawalnych miejsc w Tokio, które chętnie jest wykorzystywane przez filmowców, by uwiarygodnić miejsce akcji. I tam jest dużo ludzi. Bardzo dużo ludzi, a skrzyżowanie uchodzi za jedno z najbardziej ludnych na świecie. Z tym miejscem wiąże się jeszcze przedwojenna historia psa Hachikō. Znajduje się tu słynny pomnik pieska, który z jednej strony przyciąga turystów, z drugiej stanowi też doskonały punkt orientacyjny, gdzie można się umówić.

Słynne skrzyżowanie Shibuya
Słynne skrzyżowanie Shibuya

Hachikō był psem rasy akita. Zwykł odprowadzać swojego pana do pracy, a następnie czekać na jego powrót pod stacją Shibuya. Właściciel, profesor rolnictwa – Hidesaburō Ueno, niestety nagle zmarł w miejscu pracy. Nie pojawił się na stacji. Pies zaś przez kolejne dziesięć lat przychodził tam, czekać na pana. Stał się legendą. Jeszcze za życia wybudowano mu pomnik. Ten został zniszczony podczas II wojny światowej. W 1948 odsłonięto nowy pomnik Hachiko, który stoi w tym miejscu do dziś.

Pomnik psa Hachikō
Pomnik psa Hachikō

Natomiast skrzyżowanie Shibuya wiąże się z wymieniem całej listy filmów. Choćby „Szybcy i wściekli: Tokio Drift”, „Między słowami” Sofii Coppoli, „Babel” Alejandro G. Iñárritu, „Resident Evil: Afterlife”. Często skrzyżowanie to jest łączone z Kabukichō w dystrykcie Shinjuku. Tam z kolei mamy kilka ujęć z „Kill Billa części 1” Quentina Tarantino. Kabukichō słynie z neonów i miejsc imprezowych, jest to także tokijska dzielnica czerwonych latarni.

Nowy ratusz
Nowy ratusz

Ratusz tokijski

Na uwagę zasługuje też gmach ratusza znajdujący się w Shinjuku. Zważywszy jak wielki jest obszar metropolitalny Tokio, rozmach tutaj nie dziwi. Ale konstrukcja jest dość ekstrawagancka, jak na stonowaną Japonię. Mając więcej czasu można też przejść się do dzielnicy rządowej, choć ta nie robi specjalnego wrażenia. Jest za to blisko pałacu cesarskiego.

Turystyczna dzielnica handlowa Takeshita
Turystyczna dzielnica handlowa Takeshita

Dzielnica handlowa Takeshita w Tokio

Innym znanym miejscem jest ulica handlowa Takeshita. Ludzi jeszcze więcej niż na Shibuya. No może trochę mniej, ale z pewnością ciaśniej. Takeshita jest jedną z istotnych atrakcji turystycznych. Przybywa tu dużo wycieczek, nam naprawdę wystarczyła chwila. Tę ulicę znów widzimy w „Szybkich i wściekłych”.

Akihabara i sklep z mangą i anime
Akihabara i sklep z mangą i anime

Słynna Chuo-Dori i Akihabara

Jeszcze jedna duża ulica handlowa to okolice Chuo-Dori. Warto zobaczyć ją, a także Akihabarę. Akihabara i Electric Town to kolejna dzielnica handlowa związana tym razem z elektroniką. Po zmierzchu wygląda bardzo po japońsku, właśnie według naszych wyobrażeń o Japonii: mnóstwo neonów, krzyczące reklamy (dosłownie i w przenośni), pstrokacizna w przestrzeni, wielkie witryny. Słowem: bombardowanie bodźcami. Tutaj rzekomo miało się spotykać wielu cosplayerów. Trochę się rozczarowaliśmy się jednak, gdyż często byli to tylko przebrani sprzedawcy. Jest to także dzielnica graczy i gier elektronicznych. Natomiast neonów można też szukać w Shinjuku dokładniej na Kabukicho.

Akihabara i neony
Akihabara i neony

Wyspa Odaiba oraz Tokio Tower

W Tokio można zobaczyć zarówno Nowy Jork, jak i Paryż i nie chodzi o żaden park miniatur. „Nowy Jork” to Most Tęczowy (Rainbow Bridge) do złudzenia przypominający Most Brooklyński i miniatura Statui Wolności na tokijskiej wyspie Odaiba. Choć i tak większa niż ta paryska Statua. „Paryż” to wieża telewizyjna w formie słynnej konstrukcji, powstała 1958 roku. Tokyo Tower można podziwiać choćby w „Incepcji” Christophera Nolana. Pisaliśmy już o niej wyżej. Zaś wracając do mostu i statui, to znów – „Między słowami”. Sam most też jest w „Kill Bill część 1”.

Statua Wolności na wyspie Odaiba
Statua Wolności na wyspie Odaiba

James Bond i hotele w Tokio

Z hoteli, zwłaszcza w kontekście filmowym, warto wymienić dwa. Pierwszy to „The New Ontani”, który pojawił się w „Żyje się tylko dwa razy”. Nie jako hotel, lecz budynek Osato Chemicals. Drugi to „Park Hayatt Tokyo”, w którym dzieje się akcja „Między słowami”. James Bond z Seanem Connerym daje możliwość zobaczenia jeszcze kilku innych miejsc, jak wnętrz areny sumo Ryogoku. W tle zaś mamy choćby Yoyogi National Gymnasium. Natomiast film Sofii Coppoli jest bardzo popularny w Tokio jako typowy set jetting (turystyka filmowa), można znaleźć nawet wycieczki jego śladem. Choć tu warto dodać, że wiąże się to przede wszystkim z oglądaniem klubów, hoteli i barów. Filmowo warto chyba jeszcze wspomnieć Akira Kurosawę i choćby jego film „Zbłąkany pies” z 1949 ukazujące intrygujące oblicze Tokio.

Hotel The New Ontani, tu w Tokio zatrzymał się 007
Hotel The New Ontani, tu w Tokio zatrzymał się 007

Grobowce szogunów

Filmowo warto jeszcze zobaczyć świątynię Zojoji. Pojawia się w „The Wolverine”, w tle zaś widać Tokyo Tower. Obok zaś znajduje się cmentarz z grobowcami szogunów. Stąd naprawdę jest dobry widok na wieżę. Warto też pamiętać, że w wielu obrazach, Tokio pojawia się w tle, by pokazać akcję, lub reakcję na świecie. Tak jest choćby w „Pojutrze” Rolanda Emmericha, małe ujęcie jednego z wielu miast świata.

Nippon Budōkan, czyli hala widowiskowa
Nippon Budōkan, czyli hala widowiskowa

Poruszanie się po Tokio

Na koniec kilka słów o poruszaniu się po Tokio. To może na pierwszy rzut oka być problemowe. Schemat metra wygląda prawie jak talerz spaghetti. W dodatku mamy tu nie tylko różne linie, ale przede wszystkim konkurencyjnych przewoźników. Obecnie można kupić albo bilet na „wszystkie” linie, który jednak ma pewne ograniczenia, albo użyć kart typu PASMO, o których już pisaliśmy. Jak się to ogarnie, Tokio nie jest takie złe.

Pomnik dzieci w Tokio
Pomnik dzieci w Tokio

To wielkie miasto robi duże wrażenie. Faktem jest, że dawno nic nie rozjechało się tak z naszymi wyobrażeniami jak Tokio, ale to nie minus. Było inaczej niż się spodziewaliśmy. Tokio to naprawdę dobre miejsce, by rozpocząć swoją przygodę z Japonią, a jeśli podróżujecie za filmami, to tu naprawdę jest wiele rzeczy do odnalezienia.

Wieżowiec w Tokio
Wieżowiec w Tokio

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak japoński
TokioChuraumi
Szlak filmowy
Tokio
Pekin

Heraklion, forteca i muzeum archeologiczne na Krecie

Największym kreteńskim miastem jest Heraklion (lub Iraklion, gr. Ηράκλειο), liczący ok. 140 tys. mieszkańców. Nas przywiodły tutaj głownie ruiny pałacu w Knossos, te znajdują się pod Heraklionem, a także słynne muzeum archeologiczne, będące doskonałym uzupełnieniem do zwiedzania siedziby króla Minosa. Samo miasto jest przede wszystkim administracyjną stolicą Krety, ale również ciekawym centrum turystycznym, choć zdecydowanie bardziej bazą wypadową, niż samodzielną atrakcją.

Plaża w Heraklionie
Plaża w Heraklionie

Heraklion: Historia

Historia tego miasta jest bardziej brutalna niż Chanii, choć oba równo napatrzyły się na wojny. Obecne miasto założyli Saracenowie, będący w ciągłym konflikcie z Bizancjum i to oni zbudowali pierwsze poważne fortyfikacje, do dziś niezachowane. Mimo to, pod koniec X wieku Bizantyjczycy podbili i splądrowali miasto, zabili wszystkich Saracenów i puścili z dymem to, co zostało. Bogate łupy zawieziono na 300 okrętach do Konstantynopola.

Deptak, ulica 25 sierpnia (Heraklion)
Deptak, ulica 25 sierpnia (Heraklion)

W XIII wieku miasto kupili Wenecjanie i z uwagi na niechętnych im miejscowych i zagrożenie tureckie, wybudowali solidne fortyfikacje i bastion – dziś główny zabytek miasta, twierdzę Rocca al Mare. Nazwa miasta została zmieniona z wcześniejszego Chandak na włoską Candia.

Makieta pałacu Minosa, Muzeum Archeologiczne w Heraklionie
Makieta pałacu Minosa, Muzeum Archeologiczne w Heraklionie

Gdy Turcy zajęli całą Kretę, miasto Candia broniło się aż przez 22 lata, gdy wreszcie zostało poddane w 1669 roku. Obecna nazwa Heraklion, czyli „Miasto Herkulesa” swoją nazwę zawdzięcza portowi z czasów rzymskich. Ta nazwa przywodzi na myśl Herkulanum, nie bez powodu. Heraklion historycznie odnosi się do kilku miejscowości z czasów Starożytnych. Herakliony wznosiły się blisko Aleksandrii, Aten czy Salonik.

Dysk z Fajstos, jeden z najsłynniejszych eksponatów w muzeum archeologicznym w Heraklionie
Dysk z Fajstos, jeden z najsłynniejszych eksponatów w muzeum archeologicznym w Heraklionie

Heraklion: Muzeum Archeologiczne

Zwiedzanie pałacu w Knossos powinno być nierozerwalne od zwiedzania Muzeum Archeologicznego w Heraklionie, to ono nas właściwie tu ściągnęło. Zgromadzono w nim liczne zbiory nie tylko z Knossos, ale i innych obiektów, jak choćby z Fajstos (słynny dysk, do dziś nie odczytano jego znaczenia). Tutaj są też pozostałości oryginalnych fresków z pałacu Minosa oraz liczne przedstawienia byków. Gdy dodać do tego gęstą siatkę ścian pałacu (można to zobaczyć na makiecie), mamy inspirację dla późniejszego mitu o minotaurze i labiryncie. Bilet do muzeum i pałacu można kupić w pakiecie, a co jeszcze ważniejsze, nie trzeba obu wykorzystywać w ciągu tego samego dnia.

Rzeźba byka z Krety, Muzeum Archeologiczne w Heraklionie
Rzeźba byka z Krety, Muzeum Archeologiczne w Heraklionie

Heraklion i „Grek Zorba”

Jeszcze jedną kulturową ciekawostką jest muzeum Nikosa Kazantzakisa. Kazantzakis to najsłynniejszy grecki pisarz i filozof XX wieku, twórca powieści „Grek Zorba”, której ekranizacja rozsławiła tak oryginał jak i Kretę. Nikos urodził się w Heraklionie, muzeum poświęcone jego życiu i twórczości znajduje się w miejscowości Myrtia, 20 km od centrum miasta.

Widok na Port i fortecę Roca a Mare
Widok na Port i fortecę Roca a Mare

Twierdza Koules w Heraklionie

Dziś oprócz wspomnianej twierdzy weneckiej nie ma tu wielu ciekawych historycznie obiektów. Zabytkowe centrum praktycznie nie istnieje, starsze budynki są poprzetykane nieciekawą tanią zabudową z XX wieku.

Roca a Mare, twierdza wenecka (Heraklion, Kreta, Grecja)
Roca a Mare, twierdza wenecka (Heraklion, Kreta, Grecja)

Twierdza Rocca di Mare (inne nazwy Koules, Castello del Molo, Castello a Mare), najciekawszy zabytek Heraklionu. Zlokalizowana w porcie, więc nawet spacer wokół niej jest bardzo przyjemny. Wewnątrz znajdują się opisy historii tego miejsca, dokumentacje z podwodnych wykopalisk archeologicznych i trochę artefaktów wydobytych z resztek zatopionych okrętów. Co ciekawe, można w tych opisach historycznych wyczytać, że Wenecjanie okupowali Kretę. Cóż, pewnie gdyby nie ta okupacja, nie byłoby bogactw wyspy i imponujących zabytków.

Wnętrze fortecy Roca a Mare (Heraklion)
Wnętrze fortecy Roca a Mare (Heraklion)

Centrum Heraklionu

Heraklion w przeciwieństwie do Chani,  żyje własnym rytmem, nie tylko turystami. Owszem w centrum znajdziemy uliczki dla nich przeznaczone, z mnóstwem straganów, ale dosyć łatwo jest odejść w bok i zobaczyć jak mieszkają zwykli Kreteńczycy. Zatem dla turystów trzeba było wybudować dodatkowe atrakcje i tych jest tu kilka, w dość bliskiej okolicy. Jest nawet park z makietami dinozaurów. Jasne, jak ktoś szuka, to znajdzie czasem starsze budowle, czy świątynie, jak kościół św. Tytusa, obok którego znajduje się przepiękna Loggia wenecka. Niestety takich obiektów w mieście zwyczajnie jest niewiele, a co gorsza są one często wymieszane z późniejszymi. Iraklion jest dobrą bazą do wypoczynku na Krecie i zwiedzania jej zakątków, ale przy tym samodzielnie raczej nie przyciąga.

Cretaquarium, Heraklion
Cretaquarium, Heraklion

Creaquarium w Heraklionie

Jednak jedna z tych podmiejskich atrakcji jest z pewnością warta uwagi – Cretaquarium. W stosunkowo niedużym budynku znajdują się liczne akwaria, także naprawdę duże zbiorniki, z fauną i florą Morza Śródziemnego oraz kilka wystawek, także multimedialnych, na tematy powiązane. Bardzo pouczające miejsce, ciekawe zwierzęta. Hol wejściowy wyglądał dość zniechęcająco, ale ekspozycje okazały się naprawdę dobrze zrobione i przemyślane. Miły akcent – praktycznie wszystkie okazy miały wielojęzyczne podpisy z nazwą, w tym po polsku.

Skorpena  (Scorpaena notata, mała czerwona z ang. Small red scorpionfish), Cretaquarium, Kreta
Skorpena (Scorpaena notata, mała czerwona z ang. Small red scorpionfish), Cretaquarium, Kreta

Zwiedzanie Heraklionu

Jeśli mielibyśmy porównać Heraklion z Chanią, to ta druga zdecydowanie bardziej nam się podobała, przede wszystkim do takiego włóczenia się po zabytkowym centrum, czy starym porcie. Miasta dzieli przede wszystkim klimat, zdecydowanie na korzyść Chanii. Ale w stolicy Krety da się wybrać kilka naprawdę fajnych miejsc, choćby te wspomniane przez nas (muzeum forteca, czy Akwarium naprawdę nam podeszły). To pozwala zaplanować całkiem udany dzień zwiedzania, zwłaszcza jeśli połączy się to z pałacem w Knossos. Lub właśnie na odwrót, stąd zaplanować sobie zwiedzanie Krety, wówczas to miasto zostawić sobie jako dodatek. Jest to lepsza lokalizacja jeśli chcemy skoncentrować się także na wschodniej części wyspy.

Kościół św. Tytusa (Heraklion, Grecja)
Kościół św. Tytusa (Heraklion, Grecja)

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak grecki
HeraklionTopolia

Malediwy: Informacje praktyczne

Malediwy – kompendium wiedzy, czyli informacje praktyczne. Zweryfikowane ostatnio w listopadzie 2018.

Malediwy: Informacje podstawowe

Uwagi ogólne: Kraj kontrastów i to bardzo dobrze widocznych. Z jednej strony uchodzi za doskonałe miejsce wypoczynkowe, kraj drogich i ekskluzywnych resortów.. Z drugiej strony to kraj muzułmański, miejscami bardziej ortodoksyjny niż kraje arabskie.

Analogicznie jest z ochroną środowiska i czystością. W resortach i mediach to piękne, czyste miejsce, gdzie dba się o środowisko. Zwalczane są papierosy, zaś Malediwy chcą być pierwszym krajem, który całkowicie zaprzestanie emisji dwutlenku węgla. Takie miejsca są też na Malediwach, ale wyspy i miejsca mniej turystyczne są zaniedbane i brudne, zaś ludność lokalna nie interesuje się ochroną środowiska. Niewysprzątane przez pracowników resortów plaże wyglądają koszmarnie. Czyli jeśli ktoś ma pieniądze i chce spędzić czas w luksusowych hotelach zapominając o reszcie świata, znajdzie tu coś dla siebie. Malediwy na własną rękę, poza utartym szlakiem rozczarowują, bo wciąż są relatywnie drogie, a niewiele oferują.

Klimat: Północne atole znajdują się w strefie klimatu podrównikowego, zaś większość kraju to klimat równikowy wilgotny. Występują tu trzy sezony: niski (maj – listopad), wówczas należy liczyć się z opadami deszczu. Średni – marzec – kwiecień, wówczas jest najbardziej gorąco. Wysoki od grudnia do lutego, dobra temperatura i małe ryzyko deszczu. Sezon surfingowy trwa od marca do października.

Język: Malediwski, ale bez większych problemów porozumiemy się po angielsku. Zresztą w wielu hotelach i przy obsłudze turystów pracują osoby spoza  Malediwów, więc angielski jest dla nich bardziej naturalny.

Baza noclegowa: Resorty często zajmują całe wyspy, stanowią małe miasta. Można posiłkować się Booking.com. Mało jest hoteli tańszych.

Strefa czasowa: UTC+5, czyli 4 lub 3 godziny wcześniej niż w Polsce.

Malediwy: Transport

Dojazd: Właściwie tylko samolot. Wiele osób lata tu bezpośrednio ze Sri Lanki lub z przesiadką w ZEA, Omanie czy Katarze.

Samochody i transport: Wyspy są dość niewielkie, więc podstawą transportu są różnego rodzaju łodzie. To nimi przemieszczamy się między wyspami. Do dalszych atoli należy dolecieć albo zwykłymi samolotami, albo samolotami wodnymi. Są też szybkie łodzie, jak również promy publiczne (z tych jednak warto korzystać tylko w przypadku niewielkich odległości, inaczej zajmuje to dużo czasu).

Jeśli chodzi o samoloty, to lokalne linie Air Maledivian mają różne stawki dla obywateli i turystów. Dla tych drugich są sporo droższe. Cześć hoteli ma w swojej ofercie dolot z lotniska w Male jako transfer i wtedy oni kupują bilety. Z ich prowizją cena jest dużo większa niż dla obywateli Malediwów, ale i tak niższa niż turystyczna.

Transport między wyspami zamiera już przed zachodem słońca.

Dróg samochodowych jest dość niewiele, nawet na większych wyspach. Jeżeli mimo to ktoś wpadnie na pomysł wynajmu auta, będzie potrzebował międzynarodowego prawa jazdy.

Uber: Nie ma, właściwie to nawet nie ma potrzeby. Samo Male można spokojnie przejść.

Malediwy: Prawo

Wiza: Wbijana do paszportu przy wjeździe. Nie wymagają opłat. Wszystko załatwia się w okienku. Istotne jednak jest to, by mieć bilet powrotny, sprawdzają ilość dni, a także czasem pieniądze na ten czas (lub kartę). Najczęściej unikają konieczności pokazywania pieniędzy jeśli od razu da się rezerwację hotelową.

Przepisy celne: Obowiązuje zakaz wwozu alkoholu, tytoniu, pornografii, wieprzowiny i obiektów kultowych. Słowem wszystkiego, co może naruszać kulturę islamu. W przypadku alkoholu, na locie wewnętrznym zostaliśmy poproszeni o otworzenie bagaży, by zweryfikować, co jest w butelkach. Była woda, więc nam podziękowano.

Prawo i obyczaje: To kraj islamski. Ludzie w resortach otwarci, ale poza nimi można się zdziwić. W Male w piątek większość miejsc jest zamknięta. W środku dnia w piątek, gdy trwają modły w meczecie, trudno nawet znaleźć otwarte sklepy z pamiątkami, czy nawet stacje benzynowe. Oczywiście wszystko jest otwarte w tym czasie na lotnisku.

Problemem są też skąpe stroje. To co jest dozwolone w resortach, poza nimi jest niemile widziane.

Dni wolne: Piątek i sobota.

Drony: Można nimi latać, ale formalnie wymagane są zezwolenia Maldives National Defense Force (MNDF) i MCAA. Należy zacząć je załatwiać jakieś 4 tygodnie wcześniej. Natomiast resorty bardzo często na swoim terenie zabraniają używania dronów, by poszanować prywatność innych gości.

Malediwy z samolotu
Malediwy z samolotu

Bezpieczeństwo na Malediwach

Szczepienia wymagane: Brak. Warto standardowo być zaszczepionym na WZW A i B. Jeśli podróżuje się z rejonów występowania żółtej febry, należy okazać świadectwo szczepienia.

Choroby: Duże niebezpieczeństwo zarażenia się cholerą, tyfusem, polio i żółtaczką. Malaria jest w odwrocie, jednak na wszelki wypadek można pomyśleć nad lekami i ochroną przez komarami. Na Malediwach znajdują się zaledwie dwa szpitale, warto wziąć to pod uwagę.

Bezpieczeństwo kryminalne i polityczne: Malediwy są krajem bardzo bezpiecznym. Przestępczość śladowa. Poza turystyką jest tu niewiele, więc nie ma ani tarć społecznych, ani konfliktów. Mogą się zdarzać kradzieże z pokoi hotelowych, więc wartościowe rzeczy należy zamknąć w sejfie.

Bezpieczeństwo naturalne: Największe zagrożenie tak naprawdę stanowi pogoda, zwłaszcza ta ekstremalna i zjawiska takie jak tsunami. Nie pojawiają się często, ale są. W Male jest nawet pomnik upamiętniający ofiary tsunami.

Czasem można też się natknąć na jadowite węże. Komary są bardzo uciążliwe, przynajmniej  w czasie i  miejscu, gdy my tam byliśmy. Nie należy też dotykać morskich stworzeń, zwłaszcza bezkręgowców, które mogą być jadowite.

Malediwy: Płacenie

Waluta: Choć mają swoją rupię lamediwską (MVR), to jednak jest ona mało używana. W resortach płaci się dolarami i rozlicza w dolarach. Na lotnisku podobnie, wszystkie ceny są w dolarach. Trochę inaczej jest w Male, gdzie lokalna waluta może się przydać, choćby na prom z lotniska. Pieniądze warto wymienić w Male lub na lotnisku, w innych miejscach może być z tym zwyczajnie problem. Warto dodać, że są one bardzo ładne.

Płatności kartą i bankomaty: Na lotnisku w Male są bankomaty i jeśli nie jedziemy do resortu to warto z nich skorzystać. W hotelach najczęściej nie ma problemu z płatnością kartą.

Napiwki: Sprawa jest problematyczna. W nieturystycznej części raczej nie są wyczekiwane. Za to w resortach bywa różnie.

Prąd i komunikacja na Malediwach

Internet: W hotelach i restauracjach raczej są dostępne. Wiedzą, że turystom na tym zależy, więc resorty starają się dostarczyć dobry dostęp do sieci, choć nie zawsze za darmo.

Telefony: Roaming dostępny. Zasięg jednak zwłaszcza na różnych atolach słaby.

Telefon alarmowy: 119 (policja), 102 (służby medyczne), 118 (straż pożarna).

Gniazdka elektryczne: Niektóre zupełnie jak u nas (europejskie), inne amerykańskie. W zależności od hotelu. Czasem nawet w jednym pokoju możemy mieć różne, tak by wygodniej było gościom. Dla spokoju lepiej zabrać adapter na wtyczki amerykańskie. Standardowa jest ta z prawej strony, te z lewej wchodzą bez problemu (to typ japoński), ale trzeba się nastawiać na te trójbolcowe.

Wtyczka amerykańska

Kuchnia malediwska

Jedzenie wegetariańskie: Typowa kuchnia malediwska to przede wszystkim ryby i owoce morza. Ale jest dużo wpływów z Indii, Sri Lanki czy okolic, więc bez problemu można znaleźć ryż lub curry. W resortach mają też pizzę, frytki i inne tego typu rzeczy.

Alkohol: Poza resortami nie ma alkoholu, to kraj islamski i pod tym względem dość ortodoksyjny. Nawet przewożenie alkoholu jest zabronione.

Dostępność restauracji i barów: Malediwy są nastawione na turystę, którzy przybywa do dużych resortów. Tam ma wszystko, czego potrzebuje. W samym Male restauracje i bary są, podobnie jak street food, ale w piątek był problem z ich czynnością.

Kultura Malediwów

Religia: Islam. Niby spokojny jeśli chodzi o kary i tak dalej, ale dość ortodoksyjny.

Ludzie: Podobnie jak choćby z ZEA większość osób pracujących przy turystyce jest przyjezdna z innych państw Azji. Przez to trudno mieć kontakt z Malediwczykami. Tu nikt się nie śpieszy i wszystko jest załatwiane na spokojnie.

Toalety: Typ europejski.

Drażliwe tematy: Ciężko stwierdzić, gdyż ciężko porozmawiać z rdzennymi mieszkańcami. Najczęściej będziemy dyskutować z pracownikami z innych krajów.

Turystyczny niezbędnik

Oznaczenia i drogowskazy: Praktycznie brak. Zresztą jest to spowodowane skalą Malediwów.

Informacja turystyczna i mapy: Praktycznie każdy hotel i resort ma swoje własne atrakcje, czasem mapy, a przede wszystkim informacje. Tak poza tym, trochę trudno cokolwiek znaleźć. Ale na Malediwy jedzie się głównie do hoteli i tam organizują nam czas.

Gdzie szukać informacji: Strona Visit Maldives pozwala wyszukać i zarezerwować tak hotele jak i pewne atrakcje. Zawiera też wiele wskazówek, jak np. zorganizować wymarzony ślub na Malediwach.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak malediwski
Praktycznie

Male, okno na Malediwy i jedna z najmniejszych stolic

By dostać się na Malediwy, najpierw trzeba przylecieć do stolicy. Międzynarodowe lotnisko w Male (mal. ‏މާލެ ) położone jest oczywiście na maleńkiej wyspie. To właśnie stąd można się dostać do wybranego hotelu za pomocą taksówki wodnej, a na bardziej odległe atole samolotem lokalnych linii Maldivian Airlines lub samolotem wodnym Maldivian Seaplane transfer. Natomiast do stolicy-wyspy Male z lotniska można przepłynąć regularnym tramwajem wodnym za niewielką opłatę. Jeśli ma się trochę czasu, można wybrać się na krótką wyprawę.

Male, okolice meczetu piątkowego
Male, okolice meczetu piątkowego

Male: Najmniejsza stolica świata?

Miasto Male położone jest na wyspie w atolu Kaafu. Stolica zajmuje cztery wyspy o łącznej powierzchni zaledwie 2,04 km2, z czego centralna wyspa – silnie zurbanizowana – liczy 1,95 km2 i prawie 100 tysięcy mieszkańców. Całość miasta ma 5,78 km2 i jakieś 133 tys. mieszkańców, czyli praktycznie 1/4 ludności kraju. Taki stosunek liczby ludności do powierzchni oznacza bardzo dużą gęstość zaludnienia stolicy. Tu ciekawostka:  czasem można w sieci natknąć się, że Male to najmniejsza stolica na świecie. Jest wiele sposobów na liczenie tej najmniejszej. Jeśli chodzi o liczbę ludności, to palmę pierwszeństwa ma Ngerulmud w Palau, drugie miejsce zajmuje Watykan (przy okazji państwo ma 0,44 km2 powierzchni). Valduz czy San Marino są większe powierzchniowo od Male, ale mają zdecydowanie mniejszą liczbę ludności. Również Valletta próbuje liczyć się w tej konkurencji. Nie zmienia to faktu, że Male to jedna z najmniejszych stolic.

Centrum Male
Centrum Male

Faktycznie miasto nie jest duże. W trzy godziny da się je obejść spokojnym krokiem dookoła wzdłuż linii brzegowej, czasem zaglądając w głąb. Jeśli ktoś spodziewa się cudów, to nie tutaj. Stolica Malediwów ma naprawdę niewiele do zaoferowania. Choć jest kilkakrotnie większa niż Valletta, to na Malcie dawało się odkryć pochowane zabytki i perełki. Tutaj do zobaczenia jest naprawdę niewiele. Zwłaszcza, że część centrum zajmują też sklepy z pamiątkami dla turystów, jakby tego było mało na tych wyspach.

Promenada, basen i wieżowce w tle
Promenada, basen i wieżowce w tle

Male, Malediwy i historia: Buddyzm

Choć patrząc na dzisiejsze Malediwy może wydawać się to nieprawdopodobne, ale duża część historii państwa i przede wszystkim rozwój jego kultury, ściśle wiąże się z buddyzmem. Religia ta przybyła na archipelag w III wieku przed naszą erą, podczas ekspansji cesarza Aśoki Wielkiego – tego samego, za sprawą którego buddyzm dotarł na Cejlon. Aż do XII wieku naszej ery Malediwy były królestwem buddyjskim, a więc jakieś 1400 lat! Niemal wszystkie archeologiczne odkrycia związane są właśnie z kulturą buddyjską.

Park pamięci, monument 3 listopada
Park pamięci, monument 3 listopada

Niewiele zachowało się artefaktów z czasów prehistorycznych i starożytnych. Na podstawie badań kulturowych, antropologicznych i językowych udało się ustalić, że prawdopodobnie pierwsza ludność przybyła na archipelag z subkontynentu indyjskiego. Pierwsza spisana historia wiąże się z przybyciem Syngalezów z Cejlonu gdzieś między VI a V wiekiem przed naszą erą. Wówczas powstały zręby dzisiejszego języka divehi, który podobnie jak język syngaleski, należy do grupy języków indo-aryjskich. Zmieniła się znacznie demografia kraju.

Promenada i wieżowce w Male
Promenada i wieżowce w Male

Historia Malediwów: Wpływy islamskie

W średniowieczu rosły wpływy arabskich kupców na Oceanie Indyjskim. Ostatni buddyjski król, Dhovemi, przyjął islam w połowie lub w końcu XII wieku (sprzeczne dane) i przyjął tytuł sułtana Muhammada al Adil. Sułtanat Malediwów był rządzony przez sześć kolejnych dynastii z dziedziczną władzą aż do 1932 roku, gdy urząd sułtana stał się elekcyjny.

Port w Male
Port w Male

Stąd w stolicy Malediwów widzimy liczne minarety, a w piątki do godziny 14, czyli dopóki trwają modlitwy, nie działa nic. Ani stacje benzynowe (kolejki stały do 14., gdy otworzyli kasy), ani sklepy z pamiątkami, ani targowiska. Widzieliśmy już wiele państw islamskich, ba Maroko zwiedzaliśmy podczas Ramadanu, jednak restrykcyjne ograniczenia w centrum Male nas zaskoczyły. To właśnie wynika po części też z demografii. Na Malediwach ciężko jest się osiedlić, więc w stolicy wszystko należy do rdzennej, islamskiej ludności. Buddyjscy czy hinduscy pracownicy mają wizy terminowe, więc się nie osiedlają, a tym samym nie prowadzą własnych biznesów.

People's Majlis, czyli parlament
People’s Majlis, czyli parlament

Pałac prezydencki w Male

Muliaage, czyli oficjalna rezydencja prezydenta Malediwów. Budynek pochodzi z lat 1914-1919. Niedaleko znajduje się Ogród Sułtana. Koleje rządów kolonialnych nad Malediwami przypominają historię Sri Lanki. W połowie XVI wieku swoją placówkę handlową i wojskową założyli Portugalczycy. Gdy zaczęli wprowadzać chrześcijaństwo, szybko zostali przepędzeni, co do dziś obchodzi się jako święto narodowe. Zastąpili ich Holendrzy, którzy nie zamierzali się mieszać w sprawy Malediwczyków. Gdy Holendrzy opuścili Cejlon na rzecz Wielkiej Brytanii, to samo stało się z Malediwami w 1796 roku.

Muleeaage, pałac prezydenta a kiedyś sułtana
Muleeaage, pałac prezydenta, a kiedyś sułtana

Oficjalnie Sułtanat Malediwów stał się częścią Korony w 1887 roku, gdy sułtan podpisał porozumienie z Brytyjczykami. Władcy zależało przede wszystkim na zachowaniu niezależności kultury islamskiej. Za to kolonizatorzy wprowadzili konstytucję, gdzie do najważniejszych zapisów należało wprowadzenie monarchii konstytucyjnej. Spowodowało to gniew lokalnej ludności, ale koniec końców od 1932 roku urząd sułtana stał się elekcyjny. Było tak do 1953 roku, gdy Malediwy uzyskały większą niezależność od Wielkiej Brytanii, zarzucono monarchię i proklamowano Pierwszą Republikę. Znów spowodowało to wybuch złości, a pierwszy prezydent został pobity na śmierć. Jego liberalne rządy, między innymi działania na rzecz praw kobiet, nie podobały się mieszkańcom. Na krótki czas przywrócono sułtanat.

Grobowiec sułtana Ibrahima
Grobowiec sułtana Ibrahima

W ramach brytyjskiej polityki dekolonizacyjnej, Sułtanat Malediwów uzyskał pełną niepodległość od Korony Brytyjskiej w dniu 26 lipca 1965 roku. Trzy lata później przeprowadzono referendum, w którym obywatele mieli się opowiedzieć za preferowanym ustrojem państwa. Aż 93% obywateli pragnęło żyć w demokratycznej republice. Republikę proklamowano 11 listopada 1968 roku, kończąc tym samym ponad 850-letnią historię sułtanatu.

Hukuru Miskiiy, czyli stary meczet piątkowy w Male
Hukuru Miskiiy, czyli stary meczet piątkowy w Male

Wielki Meczet Piątkowy w Male

Naprzeciwko siedziby prezydenta jest Wielki Meczet Piątkowy, największy meczet na Malediwach. Można do niego wejść, gdy się poprosi strażników. Co jednak ważniejsze, za Wielkim Meczetem Piątkowym znajduje się właściwy Meczet Piątkowy, czasem nazywany Starym. Bo istotnie jest stary: jego początki datuje się na połowę XVII wieku, w dodatku stoi w miejscu XII-wiecznej świątyni. Meczet Piątkowy znajduje się na liście UNESCO. Niestety, nie udało nam się do niego wejść. Meczet ten pełni też rolę centrum islamskiego.

Minaret przy meczecie
Minaret przy meczecie

Obok znajduje się też Park Sułtana jak również Muzeum Narodowe. Nie należy ono do dużych, ani wystawnych. Raczej przypomina analogiczne wystawy ze Stone Town czy Apii, w mniejszym stopniu z Maskatu. Czyli mamy tu przysłowiowe mydło i powidło. Trochę elementów kulturalnych i historycznych, w tym trony sułtana. Szkielet wieloryba, jest też muzeum filatelistyczne.

Wejście do meczetu piątkowego
Wejście do meczetu piątkowego

Pomnik ofiar tsunami w Male

Ważnym dziś miejscem we współczesnej historii Male jest pomnik upamiętniający niszczycielskie tsunami z 2004 roku, wywołane przez podwodne trzęsienie ziemi na Ocenie Indyjskim. Znaczna część kraju została spustoszona, a śmierć poniosło 108 osób. Malediwy pomimo swej znikomej wysokości nad poziomem morza ucierpiały stosunkowo niewiele (w porównaniu np. z wybrzeżem Sri Lanki), gdyż fale osiągnęły maksymalną wysokość „zaledwie” 4 metrów. Wynika to z tego, że fale nabierają wysokości, gdy trafiają na płyciznę, taką jak tworzy kontynent. Natomiast wody wokół atoli od strony otwartego oceanu są od razu głębokie, więc nie może utworzyć się bardzo wysoka fala.

Pomnik ofiar tsunami
Pomnik ofiar tsunami

Inne atrakcje i zwiedzanie Male

Będąc rano w Male warto też wybrać się na targ. Jest tu jeden z owocami, drugi z rybami i owocami morza. Malediwy dziś powoli się rozbudowują, tworząc nowoczesną dzielnicę z wieżowcami. Dzielnica to duże słowo, ale coś się rusza. Widać też wiele chińskich inwestycji.

Wnętrza Wielkiego Meczetu w Male
Wnętrza Wielkiego Meczetu w Male

Nam Male nie przypadło do gustu. Po cichu liczyliśmy na jakąś ładną promenadę z kawiarenkami, gdzie można by coś zjeść i chwilę odpocząć (nawet licząc, że będzie to mocno nastawione na turystów, także z cenami). Gdyby oceniać tylko po stolicy, trudno byłoby uwierzyć, że główną gałęzią gospodarki Malediwów jest turystyka.

Male z oddali
Male z oddali

Male bardzo ładnie wygląda też z powietrza. Gdy się przylatuje lub odlatuje i ma szczęście do pogody oraz odpowiedniego miejsca w samolocie, to miasto naprawdę prezentuje się nad wyraz malowniczo. Jest bardzo mocno zurbanizowane, ale nawet tu powstają sztuczne plaże, acz bardziej nastawione na mieszkańców. Jedna jest blisko lotniska, druga to miejsce do kąpieli po zachodniej części wyspy.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak malediwski
MaleAtol Laamu

U styku filmu i podróży