Neapol, zobaczyć i umrzeć oraz skosztować pizzę

Niewiele jest miast okrytych tak złą sławą jak Neapol (wł. Napoli). I pomyśleć, że to właśnie tu prawdopodobnie narodziło się powiedzenie „Zobaczyć Neapol i umrzeć”. Kiedyś odnosiło się ono do piękna tego miasta. Potem słowo Neapol zastąpiono Rzymem i tak już zostało. Dziś jednak pierwszym skojarzeniem, które przychodzi ludziom do głowy jest mafia, drugim śmieci. Czarną legendę upamiętnia także kino, w dużej mierze także dzięki głośnemu filmowi „Gomorra” opartemu na książce Roberto Saviano. Swoją drogą adaptacja była oczywiście kręcona w Neapolu.

Pomnik ofiar mafii
Pomnik ofiar mafii

Mafia, przestępczość i bezpieczeństwo w Neapolu

Problem mafii i przestępczości nie jest niestety tylko wydumany, choć dziś już szczęśliwie nie tak aktualny jak niegdyś. W centrum miasta znajduje się nawet pomnik osób, które zginęły w trakcie walk z bezprawiem. Oprócz tego znajdziemy też w kilku miejscach miasta kapliczki ze zdjęciami osób, które zabito. Kwestia przestępczości i bezpieczeństwa w Neapolu jest dość często poruszana, jednak warto pamiętać, że mafia nie zwalcza turystyki, w pewien sposób nawet czerpie z niej zysk. Owszem są ciemniejsze miejsca, których lepiej unikać (choćby okolice dworca przy placu Garibaldiego), ale jest też wiele miejsc stosunkowo bezpiecznych, jak na przykład handlowa ulica Via Toledo. Zresztą jak się podejdzie choćby w okolice Zamku Jajecznego, to tam mamy nad morzem piękną, bezpieczną, turystyczną promenadę oraz mnóstwo jachtów. I ceny wyższe niż w innych miejscach miasta.

Uliczki Neapolu
Uliczki Neapolu

Mafia narodziła się na Sycylii. Z włoska jest nazywana  La Cosa Nostra, co znaczy „Nasza Sprawa”. Gdy Hiszpanie okupowali Sycylię, mafia z jednej strony była ruchem oporu, z drugiej wyznaczyła swój własny kodeks prawny (sprawiedliwszy niż okupanta) i siłą go egzekwowała, mieszkańcy zaś ją w tym wspierali. Gdy Włochy przejęły Sycylię, rząd szybko zajął się innymi sprawami, zaś te tereny dalej kontrolowała mafia, w sposób na pół legalny. Była ona bardzo istotną siłą na południu Włoch, z którą liczyli się politycy, kościół czy bogacze. Próba zwalczenia tego stanu doprowadzała do eskalacji konfliktu. Nawet dziś mówi się, że niektóre gałęzi przemysłu w Neapolu, jak choćby wywóz śmieci, są dalej przez nią kontrolowane. W każdym razie jest to temat, którego warto być świadomym, ale niekoniecznie dobrze jest wydawać jednoznaczne osądy we Włoszech. Ludzie mogą tam różnie postrzegać mafię.

Neapol i jego specyficzny klimat
Neapol i jego specyficzny klimat

Historia Neapolu

Historia tego miasta nie zaczyna się, ani nie kończy  na mafii, jest dużo bogatsza. Zostało ono założone w VIII wieku przed naszą erą przez Greków u podnóża Wezuwiusza, nosiło nazwę Partenope. Pierwotna nazwa Napoli pochodzi od greckiego Neapolis, czyli zbitki słów neo i polis, oznaczającej nowe miasto. Ale dlaczego „nowe miasto”? Uważa się, że neapolis powstało jako dzielnica o wiek starszego miasta Partenope, stąd nowe miasto dla odróżnienia od starego miasta.

Widok na Wezuwiusz i zatokę neapolitańską
Widok na Wezuwiusz i zatokę neapolitańską

W roku 290 p.n.e. Neapolis stało się częścią Cesarstwa Rzymskiego, szybko awansując do roli jednego z najważniejszych ośrodków antycznego Imperium. Po jego upadku doszło do rozkwitu samego miasta. Neapol od VIII pozostał niezależnym księstwem (krótko podlegał Bizancjum), a potem od XIII wieku Królestwem Neapolu. W czasach nowożytnych Neapol popadał w zależności to hiszpańskie, to austriackie, to francuskie. Po kongresie wiedeńskim Neapol stał się miastem stołecznym Królestwa Obojga Sycylii, państwa istniejącego w latach 1816 – 60. W tym okresie miasto rozwijało się pod rządami Burbonów. To także widać w mieście.

Kościół św. Franciszka (Neapol)
Kościół św. Franciszka (Neapol)

Królestwo Sycylii upadło, gdy Giuseppe Garibaldii w „wyprawie tysiąca” zdobył Neapol i włączył obszar królestwa w skład zjednoczonych Włoch. Neapol doznał poważnych zniszczeń podczas II wojny światowej, gdy był okupowany przez niemieckie wojska, wyparte we wrześniu 1943 roku podczas powstania znanego jako „Cztery dni Neapolu”. Z czasem Neapol stał się częścią Włoch i trzecim co do wielkości miastem, po Rzymie i Mediolanie. Obecnie liczba ludności wynosi jakieś 3 miliony w obrębie miasta i 5-8 milionów na obszarze aglomeracji

Neapol od strony zatoki (na górze wznosi się zamek św. Elma)
Neapol od strony zatoki (na górze wznosi się zamek św. Elma)

Neapol brudny i bogaty

Może czasem trudno uwierzyć, ale Neapol znajduje się wśród 100 najbogatszych miast świata, z gospodarką wyprzedzającą Budapeszt i Zurych. Patrząc na stan ulic, budynków i ogólne niechlujstwo, ma się jednak wrażenie, że coś nie tak z tymi statystykami. Stolica Kampanii jest najbardziej rozwiniętym miastem południowych Włoch i ważnym ośrodkiem kulturalnym. Wspomniane niechlujstwo i bałagan często mają charakter pozorny. Ludzie nie dbają o fasady budynków, o to co widać na zewnątrz, ale liczy się wnętrze domu. Takie podejście jest dość częste w południowych Włoszech. Często jest jeszcze tak, że to co wygląda na obdrapane na zewnątrz, jest piękne i zadbane w środku. Nie da się tego ocenić jednoznacznie.

Via Toledo (Neapol)
Via Toledo (Neapol)

Najlepszy przykład to kamienice, które wyglądają koszmarnie na zewnątrz, ale gdy wejdzie się na wewnętrzny dziedziniec, nie tylko się nie sypią, ale wręcz przeciwnie: miejscami nawet lśnią. Na szczęście nie cały Neapol jest brudny i zaniedbany. To miasto bardzo różnorodne. Bardzo pięknie położone, nad zatoką z wulkanami i górami w tle, z mnóstwem pięknych kościołów i zabytków.

Wezuwiusz i Neapol widziany z zamku św. Elma
Wezuwiusz i Neapol widziany z zamku św. Elma

Muzeum Archeologiczne w Neapolu

Sam Neapol znajduje się na liście UNESCO, oczywiście głównie ze względu na centrum i historię (jest też największym w Europie starym miastem z listy światowego dziedzictwa). Jest tu kilka miejsc wartych zwiedzenia. Najważniejsze to prawdopodobnie Muzeum Archeologiczne. Tu znajdują się cenne przedmioty odnalezione w Pompejach, Stabiach i Herkulanum, stanowią one najważniejszą część kolekcji. To doskonałe uzupełnienie wspomnianych stanowisk archeologicznych. Czyni to z MANN (skrócona nazwa muzeum) jednym z najważniejszych muzeum historii rzymskiej nie tylko we Włoszech, ale i na świecie.

Jeden z rekwizytów w Muzeum Archeologicznym, przypominający serial „Rzym”
Jeden z rekwizytów w Muzeum Archeologicznym, przypominający serial „Rzym”

Muzeum mieści się w Palazzo degli Studi, który powstał w połowie XVI wieku jako koszary kawalerii, zaś w latach 1616 – 1777 służył jako uniwersytet, by wreszcie w XIX wieku stać się Królewskim Muzeum Burbonów, a potem Museo Archeologico Nazionale di Napoli. Na 8,5 tysiącach metrów kwadratowych przestrzeni wystawienniczej są przedstawione eksponaty greckie, rzymskie i egipskie.

Neapol
Neapol

Neapol i zamek św. Elma

Zamek św. Elmo (Castel Sant’Elmo) góruje nad Neapolem. Jest posadowiony w najwyższym punkcie miasta – na wzgórzu Vomero. Ten częściowo wkuty w skalę, częściowo na niej osadzony fort, został wzniesiony w XIII wieku, a od XIV wieku aż do lat 60. XX wieku służył jako więzienie, przez większość tego czasu – polityczne. Tutaj osadzono między innymi zwolenników zjednoczenia Włoch. Warto tutaj wejść nie ze względu na sam obiekt (który w większości nie jest udostępniony do zwiedzania, poza czasowymi wystawami), ale właśnie dla rozleglej panoramy. Widok jest iście imponujący. Na zamek można się wspiąć, można też wjechać w miarę blisko komunikacją (metrem, autobusami lub windą miejską).

Mury Zamku Św. Elma
Mury Zamku Św. Elma

Przy samym zamku można zwiedzić też dawne budynki kartuzy (klasztoru) San Martino, obecnie muzeum narodowe. Budynki zakonne powstały tutaj w pierwszej połowie XIV wieku i rozbudowywały się jeszcze w XVII wieku. Za francuskiego panowania w XIX wieku, kartuza została porzucona. Obecnie znajduje się tutaj muzeum prezentujące eksponaty z okresu hiszpańskiego i rządów Burbonów. Ciekawostką są też szopki. We Włoszech szopka neapolitańska cieszy się taką estymą jak u nas szopka krakowska. Ma też podobnie długą historię i aż do przesady rozbudowane scenki.

Zamek św. Elma
Zamek św. Elma

Zamki przybrzeżne w Neapolu

Mamy tu też dwa zamki, oba położone nad brzegiem morza. Zamek Jajeczny (Castel dell’Ovo) można zwiedzać za darmo. Wejść sobie na niego i z murów popatrzeć na miasto, Wezuwiusza czy Zatokę. Nowy Zamek (Castel Nuovo) to już atrakcja płatna. Za to można tam pooglądać trochę zbiorów, jak i komnat.

Zamek Nowy
Zamek Nowy

Neapol: Pałac Królewski

W Neapolu znajduje się także kilka pałaców, w tym dawny królewski należący do Burbonów. Pałac Królewski w Neapolu był jednym z czterech pałaców Burbonów z czasów, gdy panowali nad Królestwem Obojga Sycylii (1734 – 1860). To była ich główna siedziba. Drugim był pałac w Casercie, który zwiedziliśmy wcześniej przy okazji podróży śladami „Gwiezdnych Wojen”. Caserta to z kolei miejsce, gdzie mogli odpoczywać z dala od zgiełku miasta.

Pałac Burbonów (Neapol)
Pałac Burbonów (Neapol)

Palazzo Reale di Napoli w mniej więcej obecnej formie pochodzi z XVII wieku, gdy został zaprojektowany przez architekta Domenico Fontana. Jednak każdy kolejny lokator pałacu przebudowywał go i zmieniał, z czego największe zmiany pochodzą z połowy XVIII wieku. Dobudowano nowe skrzydło, którego reprezentacyjny hall i klatka schodowa do złudzenia przypominają te z pałacu w Casercie i są dziełem tego samego architekta – Luigiego Vanvitelli. W 1838 roku pałac ogarnął niszczycielski pożar, zaś podczas rekonstrukcji dobudowano znów nową część, która miała pomieścić Bibliotekę Narodową, ostatecznie przeniesioną w latach 20. XX wieku. Druga wojna światowa przyniosła kolejne zniszczenia: ucierpiała między innymi Biblioteka Narodowa i przyległy Teatr św. Karola.

Wnętrza pałacu przypominają ten w Casercie
Wnętrza pałacu przypominają ten w Casercie

Obecnie Palazzo Reale di Napoli jest dostępny dla zwiedzających: można podziwiać pałacowe komnaty, mały Teatrino di Corte i Bibliotekę Narodową im. Wiktora Emanuela III. Mniejszych pałaców w Neapolu jest więcej. Są też interesujące galerie sztuki.

Fasada kościoła Chiesa di Gesù Redentore e San Ludovico d'Angiò
Fasada kościoła Chiesa di Gesù Redentore e San Ludovico d’Angiò

Cappella Sansevero

Jednym z takich ważnych miejsc jest Cappella Sansevero (znane także pod nazwami Capella Sansevero de’ Sangri lub Pietatella). Kiedyś była to kaplica, według jednej z teorii zbudowana, by przebłagać za Boga za grzechy syna. Fabrizio Carafa był kochankiem żony hrabiego Carlo Gesualdo, który zabił ich w afekcie. To właśnie dzieło miało odkupić Fabrizio. Inna teoria mówi, że zbudowano to miejsce za wstawiennictwem Maryi. Jeszcze ciekawsze jest to, że za rozbudowę tego miejsca odpowiadał Raimondo di Sangro, podejrzewany o czary członek loży masońskiej. Dziś jest to muzeum, niewielkie, ale bardzo mocno oblegane. W środku niestety nie można robić zdjęć, ale kaplica robi fenomenalne wrażenie.

Neapol
Neapol

Pio Monte della Misericordia (Neapol)

Innym zaś jest Pio Monte della Misericordia z dziełem Caravaggio. Michelangelo Merisi da Caravaggio działał właśnie w Neapolu, Rzymie, na Sycylii i na Malcie. W każdym razie mniejszych galerii i muzeów ze sztuką jest tu naprawdę wiele i jest z czego wybierać. Może nie są tak znane jak te we Florencji, ale jak wspominaliśmy wcześniej, Neapol jest bardzo bogatym miastem, także kulturowo.

Michelangelo Merisi da Caravaggio - Neapol
Michelangelo Merisi da Caravaggio – Neapol

Galeria Umberto I w Neapolu

Z dość nietypowych miejsc do zwiedzenia w Neapolu trzeba wymienić windę miejską (o ile oczywiście jest czynna), a także Galerię Umberto I. To przestrzeń handlowa, ale sam budynek bardzo ciekawie wygląda. Galeria handlowa powstała w latach 1887 – 91. Zaprojektował ją Emanuele Rocco, który wzorował się trochę na mediolańskiej galerii Wiktora Emanuela II. Obecnie wchodzi w skład zabytkowego centrum miasta.

Galeria Umberto I (Neapol)
Galeria Umberto I (Neapol)

Katakumby – San Gaudiso

Kościołów w Neapolu jest bardzo dużo. Jak to bywa we Włoszech, często znajdują się tam także relikwie. Natomiast najnowszą atrakcją są katakumby. Zostały one udostępnione zwiedzającym dzięki pracy ochotników. To oni odpowiadają za ich renowacje, a także za pilotowanie wycieczek. Tu w szczególności warto zwrócić uwagę na katakumby San Gaudioso. Znajdują się tam bardzo niecodzienne freski, wykonywane przed dominikanów, które zawierały elementy ludzkich szkieletów. Postać była namalowana, ale czaszka już prawdziwa. Wygląda to dość upiornie.

Katakumby w San Gaudiso i domalowywanie ciał do czasek
Katakumby w San Gaudiso i domalowywanie ciał do czasek
Katakumby San Gaudioso
Katakumby San Gaudioso

San Gennero (Neapol)

Bardziej klasyczne katakumby można obejrzeć choćby w kościele San Gennero. Tam przynajmniej nie ma resztek ciał, więc nikomu nie będą się potem śniły koszmary. Zaś kontynuując te klimaty warto też udać się na cmentarz Fontanelle (Cimitero delle Fontanelle). Wykuto go w XV wieku w  tufie wulkanicznym.

Kościół św. Januarego (San Gennero)
Kościół św. Januarego (San Gennero)
Katakumby San Gennero
Katakumby San Gennero

Katedra św. Januarego

Spośród kościołów dość mocno wyróżniają się dwa. Gotycka katedra św. Januarego (ma dwie nazwy: Duomo di San Gennaro oraz Duomo di Santa Maria Assunta). Tu znajdują się relikwie świętego i męczennika. Zabito go w 305 roku za czasów cesarza Dioklecjana (tego od pałacu w Splicie). January dożył 33 lat (jak Chrystus), a jego krew zakrzepła, według legendy zebrano ją w dwie fiolki, przekazano biskupowi i wtedy odmieniła swój stan. Ten cud powtarza się trzy razy w roku, w pierwszą sobotę maja, 19 września i 16 grudnia. Są wprawdzie naukowe teorie na temat tego zjawiska, ale dla wiernych ważne jest to, że jeśli krew nie zmieni stanu, to jest to zapowiedź nieszczęścia (zdarzały się wybuch wulkanu czy trzęsienie ziemi).

Katedra św. Januarego
Katedra św. Januarego
Uliczki Neapolu
Uliczki Neapolu

Kościół św. Franciszka

Drugi monumentalny, neoklasycystyczny kościół św. Franciszka, jest bardzo różny od reszty w mieście. Basilica Reale Pontificia San Francesco da Paola przy Piazza del Plebiscito ze zmienną iluminacją kolumnady. Plac Plebiscytu został nazwany tak na cześć plebiscytu, który ogłoszono w celu podjęcia decyzji o przyłączeniu Królestwa Obojga Sycylii do Zjednoczonych Włoch.

Wnętrze kościoła św. Franciszka (Neapol)
Wnętrze kościoła św. Franciszka (Neapol)

Inne kościoły Neapolu

Różnych ciekawych kościołów w mieście jest naprawdę wiele. Łatwo znaleźć perełki, do których nie przybywa wielu turystów. Zwyczajnie się do nich wchodzi, na ogół są otwarte . Warto jednak zwrócić uwagę jeszcze na kościół Gesù Nuovo. Ciekawa jest już fasada przeciwległego di Gesù Redentore e San Ludovico d’Angiò. Zanim jezuici przekształcili to miejsce w kościół, był to pałac i jedyne, co naprawdę pozostało po nim, to właśnie niecodzienna fasada. W środku zaś można zobaczyć przebogate zdobienia barokowe. Obok zaś znajduje się gotycka bazylika i klasztor św. Klary, również warte zobaczenia.

Neapol i pałac królewski
Neapol i pałac królewski

Neapol na filmowo

Filmowo najczęściej kręcono tu filmy sensacyjne. „Kryptonim U.N.C.L.E.” (2015) Guya Ritchiego, „Człowiek w Ogniu” (2004) Tony’ego Scotta, „Krucjata Bourne’a” (2004) Petera Greengrassa. Znów głównie ze względu na malownicze okolice zatoki.

Bulwar
Bulwar

Język neapolitański

Z Neapolem nierozerwalnie wiąże się też pieśń „’O sole mio”. Często śpiewa się ją w języku neapolitańskim, który jest bardziej bliski sycylijskiemu niż standardowemu włoskiemu. Neapolitański jest uznawany za dialekt włoskiego, ale choć używa go 4 miliony ludzi, nie jest oficjalnie uznawany.

Zamek Jajeczny
Zamek Jajeczny

Kuchnia neapolitańska i pizza

Jednak bez wątpienia najprawdziwszym skarbem Neapolu i okolic jest kuchnia. Jeśli ktoś lubi kuchnię włoską, to będzie wniebowzięty. Tu naprawdę trudno trafić na słabą restaurację. Neapol jest stolicą pizzy, jest też miejscem, gdzie produkuje się mozzarellę z mleka bawołów i warto sobie ją wziąć tutaj na przystawkę. Pizza neapolitańska trafiła na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO. Można bez problemu znaleźć sobie kilka mniejszych knajp wysoko ocenianych na TripAdvisorze i po drodze się zatrzymać, by zamówić najprostszą pizzę. Można też jeść pizzę w papierku, na przykład tak zwaną pizza fritta, smażoną w głębokim oleju i sprzedawaną przy ulicy.

Pizza w Neapolu
Pizza w Neapolu

Historia nowożytnej pizzy wiąże się z wizytą królowej Włoch Małgorzaty Sabaudzkiej w Neapolu. Margherita pochodzi od imienia królowej. Miała to być prosta pizza składająca się z trzech składników komponujących się na flagę Włoch. Pomidory – czerwony, mozzarella – biały, bazylia – zielony. Pizzę przygotował Raffaele Esposito. Dziś Margherita to jedna z najpopularniejszych, ale też najprostszych odmian pizzy. Stąd tradycja jej wypieku jest tu bardzo żywa, organizuje się nawet zawody i festiwale związane z pizzą.

Zaułki Neapolu
Zaułki Neapolu

Neapol artecard, zwiedzanie i poruszanie się po mieście

Z uwag na koniec: na lotnisku można dostać darmową mapkę miasta. Można też kupić artecard, czyli kartę miejską (więcej na jej temat można przeczytać na jej oficjalnej stronie ). Pozwala ona korzystać z komunikacji miejskiej, w tym także kolei lokalnej w granicach metropolii (Caserta, Pompeje, Herkulanum/Wezuwiusz jak najbardziej się wliczają), przez trzy dni (ale bez autobusu lotniskowego). Jednocześnie mamy wstęp do dwóch wybranych zabytków za darmo, trzeci zaś za pół ceny. Co ciekawe, czasem zdarzy się, że potrafią dać jeszcze drugą zniżkę. Jeśli Neapol jest naszą bazą wypadową do tych trzech miejsc, to karta to bardzo dobre rozwiązanie. Na stronie artecard są też linki do muzeów, dzięki czemu można sobie ułożyć godzinowy plan zwiedzania. Zaś z Neapolu można też zwiedzać inne ciekawe lokacje jak Capri, czy Ischia.

Neapol
Neapol

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak włoski
NeapolRavenna
Share Button

Wersal, pałac króla Słońce

Pałac wersalski (fr. château de Versailles) w miejscowości Wersal (fr. Versailles) to jeden z najbardziej znanych pałaców królewskich w Europie. Przez wieki uchodził za szczyt luksusu i stylu, dziś przyciąga tysiące odwiedzających, stając się jedną z największych atrakcji Francji. Zwłaszcza, że jest położony blisko Paryża i idealnie nadaje się na jednodniowy wypad. Wpisany na listę UNESCO w 1979 roku, do dziś najczęściej odwiedzanym zabytkiem Francji.

Pałac Wersalski
Pałac Wersalski

Historia Wersalu

Ogrom i splendor tego miejsca obrosły legendą. W czasach świetności mieszkało to 10 tysięcy osób (plus kolejne 9 tysięcy żołnierzy). Dachy pałacu mają powierzchnię 11 hektarów, okien naliczono 2000, a komnat z 700. Pałac często nazywa się Wersalem, zresztą dziś turystycznie praktycznie cała miejscowość żyje wokół pałacu.

Ogrody Wersalu
Ogrody Wersalu

Pałac wersalski zaczęto budować początkowo jako pałac myśliwski dla Ludwika XIII. Bardziej przez przypadek, bowiem król polując bardzo często nocował w miejscowości Wersal. O ile jeszcze znalezienie noclegu dla króla dało się jakoś załatwić, problem miała jego świta. Stąd pojawił się pomysł wybudowania niewielkiego zameczku. W tej skromnej budowli król spędził pierwszą noc 9 marca 1624 roku. Z czasem jednak obiekt zaczął się rozrastać i powiększać, coraz bardziej i bardziej. Wszelkie prace prowadzono jednak tak, by król wciąż mógł korzystać z tego miejsca.

Ogród francuski - Wersal
Ogród francuski – Wersal

Większą rozbudowę zarządził Ludwik XIV, któremu także bardzo podobała się ta okolica i chciał dostosować pałac dla potrzeb całej rodziny królewskiej. W roku 1682 Ludwik XIV zdecydował przenieść dwór do Wersalu; do czasu Rewolucji Francuskiej tu znajdowała się stolica de facto Francji . To też okres, w którym sama miejscowość zaczęła się rozbudowywać i zmieniać z wioski w miasteczko.

Wersal - ogrody
Wersal – ogrody

Wersal i ogród francuski

Z okresu panowania Ludwika XIV pochodzi również ogród i oranżeria oraz menażeria (czyli ówczesne zoo). Sam ogród zaprojektowano szybko, ale rośliny rosły tu jakieś 40 lat, dopiero wtedy uzyskano właściwy efekt. Ogrody w stylu francuskim, zwane też barokowymi, charakteryzuje regularność kompozycji i symetria. Drzewa i krzewy są  równo strzyżone, często nadaje się im nienaturalne, geometryczne kształty. Istotny jest też kontrast i światłocień, zaś odwiedzający  poza pięknem kwiatów (jest ich około 200 tysięcy) mogą podziwiać labirynty, rzeźby (400), fontanny (55) czy baseny z wodotryskami (620). Nad utrzymaniem ogrodu Wersalu pracuje 48 ogrodników. Wersal miał duży wpływ na ten typ ogrodów.

Sala lustrzana w Wersalu
Sala lustrzana w Wersalu

Wersal i zmiany kolejnych lokatorów

Pałac ulegał dalszym przebudowom, a ambicje Ludwika XIV były podsycane przez jego dworzan. Efektem był pomysł na wyjęty z baśni „Pałac Słońca” (Palais du Soleil), zaś Ludwik XIV został okrzyknięty Królem-Słońce (Roi Soleil). Zaczęto budować fontanny, groty (co potem inspirowało choćby Peterhof), labirynty, huśtawki czy rzeźby. Wielką rozbudowę zaczęto w 1668 roku, wówczas nadano też mniej więcej ostateczny kształt całego założenia architektoniczno-ogrodowego. Zbudowano olbrzymi system nawadniania, ale jednocześnie nigdy nie uruchamiano wszystkich fontann.

Brama pałacu weralskiego
Brama pałacu weralskiego

I tu mamy ciekawostkę. Bo już w 1674 roku pałac był na tyle słynny w całej Europie, że przybywali chętni, by go obejrzeć. Król nie miał nic przeciwko temu, o ile byli odpowiednio ubrani. André Félibien napisał nawet przewodnik po ówczesnym Wersalu. W ramach rozbudowy zbudowano także Galerią Zwierciadlaną (Galerie des Glaces), czyli słynną Wielką Galerię. Znajduje się tam 17 luster naprzeciw 17 okien.

Galeria w Wersalu
Galeria w Wersalu

Pałac Wersalski po upadku Królestwa

Ludwik XV nie wprowadził wiele zmian, ale za jego czasu zburzono oryginalny zamek myśliwski. Kolejni lokatorzy raczej nie modyfikowali zbytnio Wersalu, nie licząc Marii Antoniny. Pałac podupadł w czasie rewolucji francuskiej. Później ponownie odzyskiwał swe miejsce w historii. Tu koronował się cesarz Niemiec, tu też podpisano traktat wersalski na mocy którego zakończono działania wojenne przeciw Niemcom w czasie I wojny światowej. (Traktaty z Turcją i Austrią były podpisane później w innych miejscach). Dziś pałac składa się z pałacu głównego i dwóch rezydencji (Grand Trianon i Petit Trianon). Pałac posiada trzy dziedzińce – Marmurowy (Cour de Marbre), Królewski (Cour Royale) i Ministrów (Cour des Ministres).

Wersal
Wersal

Właściwie osobnym miejscem do zwiedzania są ogrody i parki. Te ostatnie to jakieś 800 hektarów. Zaprojektował je w dużej mierze André Le Nôtre. Mały Park to część będąca ogrodem barokowym. Duży –  bardziej leśna. W Małym Parku znajdziemy też wielki kanał, co z kolei przypomina choćby pałac w Casercie. Tu jednak spacer wokół kanału to konieczność przejścia jakiś 6 kilometrów. W okresie letnim pływają po nim łodzie.

Wioska Marii Antoniny
Wioska Marii Antoniny

Wioska Marii Antoniny

Za czasów Marii Antoniny zbudowano tu przykładową, wyidealizowaną wieś. Posiadłość lub Wioska Marii Antoniny to swoisty skansen, utrzymywany do dziś. Miała jej przypominać prostą, sielską wieś, z mnóstwem zwierząt domowych. Do dziś można je oglądać. Tyle że jak głoszą legendy, w czasach Marii Antoniny,  owce specjalnie perfumowano, by ich prawdziwy zapach nie drażnił królowej. Zresztą do tej posiadłości niewiele kto miał dostęp. Znajduje się tu także ogród w stylu angielskim, całość jest do dziś bardzo dobrze zachowana i mocno kontrastuje z resztą Wersalu. Menażeria z dzikimi zwierzętami nie przetrwała do dziś. Dla przypomnienia: w Wiedniu w pałacu Schönbrunn wciąż funkcjonuje czynny, acz zmodernizowany ogród zoologiczny.

Perliczki we wiosce Marii Antoniny
Perliczki we wiosce Marii Antoniny

Wersal w kinie

Wersal to oczywiście także kino. Dziś najbardziej znane filmy tu kręcone to „Maria Antonina” Sofii Coppoli, „Danton” Andrzeja Wajdy czy ujęcia z „O północy w Paryżu” Woody’ego Allena. A także bardzo wiele filmów kostiumowych, zwłaszcza francuskich, pierwszy z nich nakręcono w 1904. Natomiast zupełnie osobny temat to filmy, których akcja dzieje się w Wersalu. Tam często pałac był nagrywany w innych lokacjach.

Kaplica w Wersalu
Kaplica w Wersalu

Dojazd i zwiedzanie Wersalu

Z Paryża najlepiej dotrzeć tu linią kolejki RER – C (choćby z okolic Pól Marsowych, czy Pałacu Inwalidów). Ewentualnie spod wieży Eiffla można jechać ekspresowym autobusem Versailles Express. Pałac  jest zamknięty w poniedziałki. Można go zwiedzać z kartą Paris Museum Pass. Aktualne ceny biletów i godziny otwarcia należy sprawdzić na stronie: ChateauVersailles. Oczywiście należy liczyć się ze sporymi tłumami, prawie niezależnie od pory roku, choć w listopadzie, jest całkiem przyjemnie jeśli chodzi o ilość odwiedzających.

Słynne ujęcie widoku na pałac (Wersal)
Słynne ujęcie widoku na pałac w Wersalu

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak francuski
PraktycznieWersal
Share Button

Park Narodowy Westland: Lodowce Fox i Franz Josef

Park Narodowy Westland jest jednym z czterech nowozelandzkich parków narodowych wpisanych na listę UNESCO w ramach grupy Te Wahipounamu. Choć teren Westland to głównie wieczne zielone, tropikalne puszcze, to znajdują się tu także lodowce. Dwa najważniejsze lodowce: Franciszka Józefa (czyli Franz Josef, tak, tego cesarza Austrii) i Foxa.

Lodowiec Franciszka Józefa
Lodowiec Franciszka Józefa

Droga do lodowców i las

Warto tu zwrócić uwagę na coś naprawdę niesamowitego: wiecznie zielony las wspina się do samych góry, by nagle zamienić się w twardą wysokogórską roślinność poutykaną między skały. Wkrótce większe i mniejsze skalne odłamki zastępują niemal wszelką roślinność. Krajobraz staje się surowy, nieprzyjazny, majestatyczny. A w niewielkiej odległości widzimy lodowiec: jęzor sprasowanego wieloletniego śniegu. Im niżej, tym bardziej brudnego, zaś bliżej szczytu połyskującego bielą i błękitem.

Wodospad przed lodowcem Franz Josef
Wodospad przed lodowcem Franz Josef

Lodowiec Franc Josef

Nazwa lodowca rzeczywiście upamiętnia cesarza Austrii Franciszka Józefa. Nadał ją w 1865 roku niemiecki odkrywca Julius von Haast (na jego cześć nazwano jedną z miejscowości, a także wybite już orły Haasta). Maoryska nazwa Łzy Hina Huketerie (Kā Roimata o Hine Hukatere) nawiązuje do legendy tłumaczącej powstanie lodowca. Opowiada ona o Hine Hukatere, która kochała wspinać się po górach. Namówiła swego ukochanego imieniem Wawe, by wspiął się wraz z nią. Wawe jednak nie był dość doświadczony, więc gdy przyszła lawina, zginął. To złamało serce Hine, zalała się łzami, a te zamarzły tworząc lodowiec.

Okolice lodowca Franciszka Józefa
Okolice lodowca Franciszka Józefa

Lodowiec powstał i utrzymuje się dzięki opadom śniegu w wysokich partiach gór, gdzie zalegający śnieg ulega sprasowaniu i stwardnieniu. Odkąd prowadzi się obserwacje, a więc od drugiej połowy XIX wieku, zauważono naprzemienne okresy rozrostu i cofania się lodowca. Obecnie znajduje się on w fazie cofania, a jego powierzchnia jest niestabilna. Z tego powodu zabronione są piesze wyprawy na sam lodowiec – można go podziwiać z pewnej odległości – a żeby dostać się na szczyt, należy wykosztować się na wycieczkę samolotem lub helikopterem. Po wylądowaniu na stabilnym podłożu, możliwe są dłuższe lub krótsze wycieczki po śniegu. Relatywnie cena przelotu aż tak droga nie jest, istotniejsze jest zarezerwowanie sobie takiego lotu wcześniej. Nawet poza sezonem obłożenie jest spore.

Lodowiec Franc Josef
Lodowiec Franc Josef

Lodowiec Fox

Kolejny lodowiec nosi nazwę po premierze Nowej Zelandii, sir Williamie Foxie, który w 1872 roku odwiedził to miejsce. Owszem, ma też nazwę maoryską – Te Moeka o Tuawe.

Trasa na lodowiec Fox
Trasa na lodowiec Fox

Podobnie jak pobliski Franz Joseph Glacier, także Fox Glacier jest jednym z niewielu lodowców, które niemal graniczą z tropikalnym lasem deszczowym, a ich wysokość to zaledwie 300 m n.p.m. Lodowiec Foxa także ma swoje cykle przyrastania i cofania się, obecnie się wycofuje. Z tej perspektywy mniej efektowny niż pierwszy lodowiec, ale wyprawa warta czasu i sił.

Ścieżka do lodowca Fox
Ścieżka do lodowca Fox

Zwiedzanie lodowców Franc Josef i Fox

Przed oboma lodowcami są zbudowane bardzo duże parkingi. Trasa do przejścia stamtąd jest stosunkowo nieduża, raczej podobnie jak w wielu innych miejscach Nowej Zelandii, trzeba liczyć około 30-45 minut w jedną stronę. Teren tym razem jest trochę trudniejszy, niż przy większości innych atrakcji, ale za to widoki są niesamowite.

Okolice lodowca Fox
Okolice lodowca Fox

Do samych lodowców się nie podchodzi. Raczej do miejsca, skąd można je podziwiać. Wszystko jest ogrodzone, tak by turystom nic się nie stało. Podobnie jest z trudniejszymi fragmentami na ścieżce. Jeśli przypadkiem ktoś mógłby tam spaść, to na pewno będzie barierka. Te zabezpieczenia nie są bezpodstawne – można poznać przypadki nierozważnych turystów, którzy samowolnie opuścili wyznaczony szlak i ponieśli śmierć, najczęściej z powodu osunięcia się kamieni lub lodu. Swoistą ciekawostką są też zdjęcia ukazujące, jak lodowiec topnieje z biegiem lat.

Droga na lodowiec Fox
Droga na lodowiec Fox

Inne możliwe aktywności

Oczywiście trochę inaczej sprawa się ma z wycieczkami zorganizowanymi. Te na przykład. wlatują helikopterem i lądują na lodowcu. Są też takie, które wymagają większej sprawności przy wspinaniu się. Jednak dla większości „przypadkowych” osób takie atrakcje są zamknięte. Nawet jeśli przejdzie się przez barierkę to i tak do lodowca wciąż jeszcze daleka droga. Swoją drogą wycieczki tego typu można kupić nie tylko na te lodowce, ale też np. na górę Cooka i znajdujący się obok niej lodowiec Tasmana.

Lodowiec Fox (śnieg ciężko dostrzec)
Lodowiec Fox (śnieg ciężko dostrzec)

Trochę dalej od lodowców znajdują się centra turystyczne z masą knajp i innych atrakcji. Tam też można właśnie zamówić loty helikopterami czy samolotami, ale na miejscu raczej nie ma co próbować. Na dany dzień w sezonie raczej miejsc nie znajdziemy, poza nim też nie jest łatwo.

Rzeka przy lodowcu Fox
Rzeka przy lodowcu Fox

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak nowozelandzki
Lodowiec Fox i Franz JosefQueenstown
Share Button

Luoyang, przemysł, buddyzm i długa, cesarska historia

Luoyang (chin. 洛阳) jest jednym z najstarszych chińskich miast, to także historyczna stolica, dość mocno powiązana z Jedwabnym Szlakiem, ale i Xi’anem. To także miasto, gdzie buddyzm pojawił się po raz pierwszy w Państwie Środka. Dziś to przede wszystkim doskonała baza wypadowa do grot Longmen oraz klasztoru Szaolin. Ale nie tylko, Luoyang ma do zaoferowania jeszcze dwie rzeczy: kilka unikalnych zabytków, oraz możliwość poznania życia Chińczyków w dużych miastach, które nie „skaziły” się tak bardzo Zachodem. Co jeszcze ciekawsze, obecnie to głównie miasto przemysłowe, jednak w centrum udało się zachować klimat starego miasta. Trudno szukać drugiego takiego miasta w całych Chinach.

Brama w Luoyang
Brama w Luoyang

Historia Luoyangu

W XI wieku p.n.e. jeszcze jako Chengzhou (chin. 成周), Luoyang stał się stolicą dynastii Zhou. Ale nie było to pierwsze miasto na tym terenie. Wiemy, że istniały tu osady także w 2070 p.n.e. i prawdopodobnie jeszcze wcześniej. Teren na którym wznosiły się zarówno historyczne jak i obecne miasto, znajduje się praktycznie w samym centrum Chin, pomiędzy rzekami Luo i Yi, w stosunkowo niewielkiej odległości od Rzeki Żółtej (Huang He). Dobre tereny zarówno rolnicze, jak i idealne ze względów na rozwój handlu i polityki, oraz bliskość Xi’anu sprawiły, że było to jedno z ważniejszych miast rodzącego się Cesarstwa Chińskiego.

Centrum Luoyangu
Centrum Luoyangu

Oczywiście wiąże się z tym wiele wojen i zniszczeń oraz burzliwa historia. W roku 25 n.e. w czasach dynastii Han, przeniesiono tu stolicę cesarstwa z Xi’anu (Chang’anu). Loyang (jak wcześniej zapisywało się nazwę tegoż miasta) pozostał nią aż do upadku dynastii Han i wiążącego się z tym rozbicia dzielnicowego.

Wejście do świątyni Białego Konia
Wejście do świątyni Białego Konia

Luoyang: Świątynia Białego Konia

W roku 64 n.e. cesarz Ming z dynastii Han postanowił wysłać ekspedycję, która miała zbadać i przybliżyć mu nauki buddyzmu. Powrócili trzy lata później, a z nimi dwaj mnisi indyjscy oraz biały koń objuczony torbami z figurkami i świętymi pismami. Rok później (tj. w 68) wzniesiono pierwszą buddyjską świątynię w Chinach. Nazwano ją Świątynią Białego Konia, łatwo się domyśleć dlaczego. Oczywiście przez lata świątynia ta była wiele razy przebudowywana. Tu zaczął się rozwój buddyzmu w Cesarstwie, stąd bliskość zarówno grot Longmen jak i klasztoru Szaolin nie jest niczym zaskakującym. Zresztą później mnisi buddyjscy już z Chin trafili czy to do Korei czy do Japonii (Nary).

Świątynia Białego Konia
Świątynia Białego Konia

Dziś Świątynia Białego Konia jest przede wszystkim atrakcją turystyczną. Skomercjalizowaną. Przy parkingu przed kompleksem można kupić pamiątki i mnóstwo innych rzeczy, ale przede wszystkim widzi się tłumy odwiedzających. W środku zaś mamy do zobaczenia staw, w którym pływają między innymi żółwie (w tym ozdobne), jest posąg Buddy oraz oczywiście rzeźba konia. Ciekawostką jest to, że obok świątyni znajduje się inna, tym razem hinduistyczna. Nie tak oblegana, ale też warta uwagi.

Rzeźba legendarnego białego konia w Luoyangu
Rzeźba legendarnego białego konia w Luoyangu

Stare centrum Luoyangu

Drugą bardzo interesującą rzeczą do zobaczenia jest centrum, stare miasto. „Patrząc na historię Luoyangu „stare” to raczej złe słowo. W każdym razie ostało się tu kilka uliczek z zabudowaniami w stylu początku XX wieku. Robią fenomenalne wrażenie. Zwłaszcza, że życie tu płynie po chińsku. Ludzie siedzą, grają sobie w gry, handlują. Owszem jest dość brudno, ale to wszystko jest niesamowicie klimatyczne.

Wieczorami Chińczycy wspólnie bawią się na ulicach
Wieczorami Chińczycy wspólnie bawią się na ulicach

Życie nocne w Chinach

Jak w wielu miejscach Chin, także i tu można doświadczyć jeszcze jednej rzeczy. Otóż, Chińczycy są bardzo otwarci, towarzyscy i głośni. Wieczorem zaś masowo wylegują na ulice, zwłaszcza deptaki czy do parków i tam odbywają się różne imprezy. Czy to karaoke, czy tańce, czy wspólne jedzenie. Niesamowicie ogląda się tą zabawę, a przy tym jest tu zwyczajnie bezpiecznie.

Huang He / Rzeka Żółta
Huang He / Rzeka Żółta

Luoyang i Wielki Kanał

Pozostając przy Luoyangu i części przemysłowej warto wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Wielkim Kanale. To najdłuższy sztuczny kanał transportowy na świecie. Jego budowę rozpoczęto w V wieku p.n.e. Miał łączyć między innymi Hangzhou i Pekin, przecina Rzekę Żółtą i Jangcy. Obecnie ma 24 śluzy i jest wpisany na listę UNESCO. W 605 cesarz Yangdi rozkazał, aby ówczesną stolicę, czyli właśnie Luoyang, połączono z Wielkim Kanałem. Prace trwały 6 lat, zaangażowano do nich prawie milion osób. Potem zaczęto budować kolejne odcinki. W tamtych czasach kanał liczył sobie 2700 km długości. Dziś ostało się z niego „zaledwie” 1800 km.

Luoyang, centrum i brama
Luoyang, centrum i brama

Dojazd i zwiedzanie Luoyangu

Luoyang jest dobrze połączony koleją zarówno z Pekinem jak i Xi’anem. Dodatkowo znajduje się tu także lotnisko. Zważywszy na interesującą okolicę, jest to dobra baza wypadowa na kilka dni przerwy w trasie między Pekinem a Xi’anem. Jedyny zauważalny minus tego miasta to smog. To coś, z czym Chińczycy wciąż muszą walczyć. W połowie kwietnia w mieście organizowany jest co roku wielki pokaz piwonii.

Tradycyjne, chińskie stare miasto - Luoyang
Tradycyjne, chińskie stare miasto – Luoyang

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak chiński
LuoyangNankin
Share Button

Kioto, historyczna stolica Japonii i gejsze

Heian-kyō, czyli Kioto (jap. 京都市 – Kyōto-shi, ang. Kyoto), dosłownie miasto stołeczne, najdłużej dzierżyło miano stolicy Japonii, bo ponad tysiąc lat: od 794 roku do 1868 roku. Dziś miasto to przyciąga turystów ze względu na fantastyczne świątynie, cesarskie zabytki i kulturę gejsz. Kioto to obok Tokio zdecydowanie najpopularniejsze miasto w Japonii, nic dziwnego, że pojawia się także w kinie. W tym wypadku oczywiście znów będzie raczej skakanie po filmach.

Pagoda Tō-ji (Kioto)
Pagoda Tō-ji (Kioto)

Kioto, czyli historyczna stolica

Dwór cesarski opuścił poprzednią stolicę – Narę – ze względu na rosnące wpływy buddyjskiego duchowieństwa na władzę. Cesarz Kammu zdecydował o wybudowaniu nowego miasta stołecznego, które nazwał Heian-kyō, czyli Stolica Pokoju i Spokoju. Podobnie jak Nara, również Heian został zbudowany według wzoru chińskiego miasta Chang’an (obecnie Xi’an) i w mniejszym stopniu Luoyangu (choć i tak ten wpływ jest większy niż miał na rozwój Nary).

Ryōan-ji (Kioto)
Ryōan-ji (Kioto)

Pierwszy okres dużego rozwoju miasta przypada na wieki X – XI i jest znany jako okres Heian. Od 1192 roku faktycznymi władcami kraju byli szogunowie, ale przeciąganie liny trwało w najlepsze i niekiedy cesarz zdobywał więcej faktycznej władzy, to znów tracił znaczenie na rzecz szogunatu. Im większa była władza cesarza, tym bardziej rozwijała się stolica. Ostatecznie wraz z upadkiem szogunatu i restauracją władzy cesarskiej rodu Meiji w 1868 roku, dwór przeniósł się do siedziby szoguna Tokugawy, do Edo, które przemianowano na Tokio.

Zamek Nijo w Kioto
Zamek Nijo w Kioto

Kioto zaś było rzecz jasna wielokrotnie przebudowywane i zmieniane, a układ, który możemy podziwiać dziś, pochodzi głównie z okresu Edo, czyli lat 1603 – 1868. Pożoga II wojny światowej ominęła dawną stolicę, choć niewiele brakowało. Miasto to było potencjalnym celem zrzutu trzeciej bomby atomowej, ale na szczęście cesarz Japonii skapitulował zanim do tego doszło. Dzięki temu główną gałęzią biznesu w Kioto, obok przemysłu elektronicznego, jest turystyka. Ze względu na znaczenie kulturalne w skali kraju, jak i dobrze zachowane liczne zabytki, dawna stolica jest masowo odwiedzana przez turystów japońskich i zagranicznych. Szczytem sezonu jest oczywiście okres kwitnienia wiśni, ale w zabytkach Kioto przez cały rok jest naprawdę wielu ludzi. Zaś najwięcej odwiedzających jest we wspaniałych świątyniach.

Targ w Kioto
Targ w Kioto

Słynna świątynia Kiyomizu-dera

Kiyomizu-dera to położony na zalesionym zboczu góry buddyjski kompleks świątynny. Jest on bardzo chętnie odwiedzany przez turystów, dlatego warto wybrać się tutaj z samego rana.
Niestety podczas naszej wizyty główny pawilon, widowiskowo osadzony ponad drzewami, był w remoncie. Szkoda, bo na samych zdjęciach (sprzed remontu) robił fenomenalne wrażenie. Świątynia jako część historycznych monumentów dawnego Kioto jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Kompleks Kiyomizu-dera w Kioto
Kompleks Kiyomizu-dera w Kioto

Pierwszą świątynię w tym miejscu założył w końcu VIII znamienity buddyjski mnich. Impulsem do ustanowienia świątyni w tym miejscu miała być wizja, która nakazywała odszukać czyste źródło wody. Nieopodal świątyni znajduje się wodospad. Zresztą pełna nazwa kompleksu brzmi Otowa-san Kiyomizu-dera, co znaczy „świątynia czystej wody góry Otawa”.

Kiyomizu-dera
Kiyomizu-dera

Jej rozbudowę wspierał zasłużony w wojnie szogun, a żarliwy wyznawca bodhisattwy współczucia Kannon (wcielenie Buddy Amitabhy), której świątynia jest poświęcona. Wodospad czystej wody nadal funkcjonuje i pełni rolę temizuy (więcej o szinto we wpisie o Nikko). Ma też dodatkową funkcję: każdy z trzech strumieni wody ma inną właściwość dla tego, kto się z niego napije. Pierwszy strumień daje długowieczność, drugi sukcesy w nauce, trzeci szczęście w miłości. Wypada napić się tylko z jednego źródła, gdyż w przeciwnym razie okażemy się człowiekiem zachłannym. Będąc przy miłości: na terenie kompleksu znajdują się także świątynia szintoistyczna poświęcona bóstwu miłości.

Pagoda w Kiyomizu-dera
Pagoda w Kiyomizu-dera

Kiyomizudera można podziwiać w kinie. Choćby w „Wasabi – Hubert Zawodowiec” z Jeanem Reno. Tam pięknie widać właśnie tę remontowaną część. Zaś pagoda znajdująca się na terenie tej świątyni kilkakrotnie przewija się w bardzo krótkich ujęciach „Wyznaniach Gejszy” Roba Marshalla („Memories of Geisha” z 2005).

Droga do Kiyomizudera
Droga do Kiyomizudera

Złoty Pawilon w Kioto

Zdecydowanie najbardziej tłumnie odwiedzanym przez turystów jest Kinkaku-ji. Nazwa oznacza dosłownie świątynię złotego pawilonu i to właściwie opisuje ten obiekt.
Powstał w 1397 roku jako willa emerytowanego szoguna Ashikagy Yoshimitsu, a po jego śmierci w 1408 roku zgodnie z życzeniem, obiekt przekształcono w świątynię buddyjską odłamu zen. Zanim jednak to się stało, Złoty Pawilon był ośrodkiem kultury w stolicy i pod patronatem szoguna gromadził artystów i twórców.

Złoty Pawilon w Kinkaku-ji (Kioto)
Złoty Pawilon w Kinkaku-ji (Kioto)

W połowie XV wieku Złoty Pawilon spłonął wraz z całym kompleksem podczas wojny o dominację rodu szogunów. Świątynię odbudowano w XVI wieku. Złoty Pawilon ostał się do 1950 roku, kiedy doszczętnie spłonął, podpalony przez psychicznie chorego młodego mnicha.
Obecna konstrukcja, którą można podziwiać w tłumie, jest rekonstrukcją z 1952 roku, pokryta płatkowanym złotem dopiero w latach 80. Rekonstrukcja jest ponoć wierna oryginałowi, chociaż są wątpliwości, czy w XVI wieku użyto takiej ilości złota na ścianach budynku. Złoty Pawilon jako część historycznych monumentów dawnego Kioto jest wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Kinkaku-ji
Tłumy ludzi w Kinkaku-ji

Dziś Złoty Pawilon to przede wszystkim atrakcja turystyczna. Praktycznie w ogóle nie czuje się tu sacrum. Ludzi jest mnóstwo i to nawet w porannych godzinach. Przyjeżdżają tu wycieczki za wycieczkami, a zobaczenie z zewnątrz pawilonu wiąże się z staniem w kolejkach i dopchaniem do miejsca, z którego można zrobić zdjęcie. Także tutaj można kupić mnóstwo pamiątek niekoniecznie powiązanych ze świątynią, zjeść lunch, wypić tradycyjną herbatę i ewentualnie złożyć drobną ofiarą bóstwom, w końcu to świątynia.

Świątynia na targu
Świątynia na targu

Srebrny Pawilon w Kioto

Ginkaku-ji to świątynia buddyzmu zen, a jej nazwa znaczy Świątynia Srebrnego Pawilonu. Oficjalnie nazywa się Jishō-ji, co znaczy Świątynia Lśniącej Łaski. Podobnie jak Złoty Pawilon, tak i srebrny powstał początkowo jako willa szoguna, w tym wypadku Ashikaga Yoshimasa. Zbudowana w 1482 roku, a więc prawie w sto lat po willi Złotego Pawilonu (którą w 1408 roku przekształcono na świątynię zen), stała się ośrodkiem artystycznym i kulturowym o krajowym znaczeniu. Znów podobnie do złotego pierwowzoru, ale ten miał znaczenie raczej tylko w stolicy. Zaś po śmierci szoguna w 1490, Srebrny Pawilon przekształcono na świątynię buddyjską odłamu zen.

Srebrny Pawilon w Ginkaku-ji (Kioto)
Srebrny Pawilon w Ginkaku-ji (Kioto)

Ginkaku-ji oznacza świątynię Srebrnego Pawilonu, tylko gdzie to srebro? Główny pawilon raczej nigdy nie był pokryty szlachetnym metalem, a wyjaśnienia nazwy są dwie. Pierwsze, bardziej prawdopodobne mówi, że nazwa Srebrny Pawilon powstała w opozycji do pierwowzoru – Złotego Pawilonu. Drugie wyjaśnienie jest takie, że w lakierowanych na czarno elementach architektonicznych willi odbijało się światło księżyca, nadając budynkowi srebrnego blasku.

Ogród żwirkowy w Ginkaku-ji (Kioto)
Ogród żwirkowy w Ginkaku-ji (Kioto)

Przed Pawilonem założono żwirkowy ogród zen o nazwie Morze Srebrnego Piasku z usypanym stożkiem, który ma symbolizować górę Fudżi. Miłośników zieleni zainteresuje natomiast ogród mchu. Wygląda interesująco i bardzo kusząco, by pospacerować po nim boso. Srebrny Pawilon jest jednym z dwóch tylko budynków w tym kompleksie, który oparł się zniszczeniom takim jak pożary czy trzęsienia ziemi i był poddawany jedynie konserwacji. Przy Srebrnym Pawilonie znajduje się jeszcze jedno miejsce, które przyciąga turystów. To ścieżka filozofów.

Srebrny Pawilon
Srebrny Pawilon

Yasaka

Świątynią szintoistyczną Yasaka została założona w 1350 roku i jest jedną z najbardziej obleganych świątyń szintoistycznych w Kioto. Raz za sprawą pięknego miejsca do hanami (podziwiania kwitnących wiśni sakury), a dwa za sprawą festiwalu Gion Matsuri (ten odbywa się w lipcu) o ponad tysiącletniej tradycji. My mogliśmy za to nacieszyć się piękną iluminacją świątyni, zwłaszcza budynku sceny, nad którym wiszą dziesiątki lampionów.

Wejście do świątyni Yasaka
Wejście do świątyni Yasaka

Yasaka znajduje się w parku Maruyama. W nim znajdziemy kolejną wartą uwagi świątynię, buddyjską Choin-in. Tam kręcono zarówno „Ostatniego Samuraja” Edwarda Zwicka (choć lokacja jest komputerowo poprawiona) czy fragmenty „Między słowami” Sofii Coppoli.

Świecące lampiony w Yasaka Shrine (Kioto)
Świecące lampiony w Yasaka Shrine (Kioto)

Ogród Ryoan-ji w Kioto

Mniej obleganym miejscem, sprzyjającym medytacji zen jest ogród Ryōan-ji, czyli Świątyni Uspokojonego Smoka. Jest to bardzo popularne wśród turystów miejsce, więc warto zwiedzić je z samego rana, gdy tłumy są najmniejsze. Znajduje się blisko Złotego Pawilonu, stąd w czasie dnia jest tu wiele wycieczek (acz nie tyle co w słynnym pawilonie).

Ogród japoński w Ryoan-ji
Ogród japoński w Ryoan-ji

Główną częścią buddyjskiej świątyni Ryōan-ji jest kamienny ogród założony w XV wieku. Jest to kompozycja 15 skał ułożonych w 5 grup na polu „uczesanego” żwiru o wymiarach 25 na 10 metrów. Jest to rodzaj kompozycji ogrodowej zwanej karesansui, czyli suchy krajobraz lub ogród zen. Badacze sprzeczają się co do znaczenia czy też symboliki ogrodu Ryōan-ji, choć możliwe że najbliższe prawdzie jest stwierdzenie, że kompozycja nie ma wyrażać niczego. Służy wyłączenie kontemplacji zen i ma znaczenie estetyczne. Ryōan-ji znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Kamienny ogród Ryōan-ji (Kioto)
Kamienny ogród Ryōan-ji (Kioto)

Ogród zen wzbudził w nas lekką konsternację. Jest taki nic nie wyrażający, a przy tym estetyczny, że aż przykuwa uwagę i budzi emocje. W Świątyni Uspokojonego Smoka można się wyciszyć spacerując po bardziej tradycyjnym ogrodzie japońskim, pełnym zaprojektowanej, uporządkowanej i zadbanej zieleni. Jednak jest to przy tym bardzo różne od miejsca narodzin zen, czyli klasztoru Szaolin. Natomiast sama świątynia pojawia się w „Między słowami”, ilustrując jeden z wypadów Charlotte (w tej roli Scarlett Johansson) poza Tokio. Oczywiście są to bardzo krótkie ujęcia.

Wnętrza Ryōan-ji
Wnętrza Ryōan-ji

Świątynia To-ji w Kioto

Tō-ji jest z też najstarszych i najważniejszych świątyń buddyjskich w Japonii jest Tō-ji. Nazwa oznacza „Świątynia Wschodnia”. Została ona założona w 796 roku, wkrótce po przeniesieniu stolicy z Nary do Heian-kyō. Wraz z niezachowaną Świątynią Zachodnią i świątynią pałacową, była to jedna z trzech świątyń buddyjskich, które w owym czasie miały cesarskie przyzwolenie na funkcjonowanie w stolicy. Obiekt ten został wpisany na listę dziedzictwa UNESCO.

Świątynia Tō-ji
Świątynia Tō-ji

Symbolem Kioto jest pięciokondygnacyjna pagoda świątyni Tō-ji. Wznosi się ona na wysokość 57 metrów, co czyni ją najwyższą pagodą w Japonii. Pierwotna wieża została wzniesiona w pierwszej połowie IX wieku, ale po pożarze w 1486 roku, została odbudowana na zlecenie szoguna Tokugawy Iemitsu. Wejście do pagody (tylko na parter) bywa czasem możliwe, jednak odbywa się to nieregularnie i mała szansa trafić. Wewnątrz znajdują się cztery figurki buddy. Pagoda jak i przylegające pawilony to obecnie muzeum.

Pagoda Tō-ji
Pagoda Tō-ji

Fushimi Inari

Jedno z tych miejsc, na które z żalem stwierdziliśmy, że przeznaczyliśmy za mało czasu, była świątynia szintoistyczna Fushimi Inari w Kioto (dzielnica Fushimi). Jest to główna świątynia bóstwa ryżu (między innymi) – Inari, której boskimi posłańcami są lisy. Świątynia w tym miejscu powstała w początku IX wieku, krótko po przeniesieniu stolicy do Kioto. Kompleks założono na zboczach świętej góry Inari, liczącej 233 m n.p.m. Ścieżka wiodąca do głównego pawilonu (honden) nazywa się Senbon Torii, co znaczy „tysiące bram torii”. Składa się na nią około 10 tysięcy jaskrawoczerwonych bram, pięknie iluminowanych nocą.

Lisy - Kult Inari
Lisy – Kult Inari

W czasach Edo, czyli od 1603-1868 roku powstał zwyczaj fundowania bram torii jako wota. Nazwiska darczyńców, data ufundowania i krótka modlitwa są zapisane na tylnej stronie bramy. Droga na szczyt liczy około cztery kilometry, my ze względu na porę i deszczową pogodę przeszliśmy mniejszy odcinek.

Słynna brama Tori
Słynna brama Tori

Kult Inari jest bodaj najbardziej rozpowszechniony w Japonii – liczy 32 tysiące świątyń – choćby dlatego że uważa się ją (czasem przedstawia się Inari jako mężczyznę, czasem kobietę, czasem bez określonej płci) także za patronkę biznesmenów i handlowców. Stąd też bramy w Senbon Torii zostały ufundowane przede wszystkim przez kupców i biznesmenów.
Jednym z atrybutów posłańca Inari jest trzymany w zębach klucz, który ma otwierać spichlerze z ryżem.

Fushimi Inari-Taisha
Fushimi Inari-Taisha

Świątynia Fushimi Inari jest bardzo popularna wśród Japończyków i turystów. My nie zastaliśmy tłoku ze względu na dość późną porę, a przede wszystkim deszczową pogodę. Dzięki temu mieliśmy bardzo nastrojowy spacer. Senbon Torii pojawia się w filmie „Wyznania gejszy” jako jedna z kilku lokacji prawdziwie z Japonii.

Pałac cesarski w Kioto
Pałac cesarski w Kioto

Pałac cesarski w Kioto

W Kioto znajduje się cesarski pałac Sentō. Czasem jest on zwany pałacem emerytowanych cesarzy. Wciąż należy do panującego rodu, więc zwiedzanie jego jest utrudnione. Zupełnie jak w Tokio: jeśli ktoś by chciał, należy spróbować załatwić wejściówkę na miejscu, na kolejne dni. O ile będzie to akurat możliwe. W pozostałych przypadkach pozostaje oglądanie go z zewnątrz i podobnie jak w Tokio, zwiedzanie pobliskiego parku.

Brama Pałacu Cesarskiego
Brama Pałacu Cesarskiego

Zamek Nijo

Z cesarskiego Kioto warto wspomnieć także o zamku Nijō. To zamek cesarski, pełniący rolę muzeum, ale filmowo odegrał bardzo ważną rolę. Zdecydowanie najbardziej znany obecnie film, który to powstał to oczywiście „Ostatni samuraj” (kilka scen), ale nie tylko. W 1910 powstała tu pierwsza wytwórnia filmowa w Kioto. Jej świetność przypada na lat 50. poprzedniego stulecia.

Zamek Nijo
Zamek Nijo

Targ Nishiki

Turystów przyciąga także targ Nishiki. To dzielnica handlowa, w której także można znaleźć świątynie. To też część, w której żyje Kioto. I tu jest jedna ciekawostka warta zauważenia. Otóż, pomijając Złoty Pawilon, reszta świątyń nie jest aż tak oblężona jak właśnie okolica targu, czy Gion, o którym piszemy poniżej.

Restauracja na targu
Restauracja na targu

Arashiama, las bambusowy

Nie da się odetchnąć od tłumów w lesie bambusowym Arashyiama, to kolejne bardzo tłoczne miejsce. Las strzelistych bambusów robi duże wrażenie, zwłaszcza gdy człowiek sobie uprzytomni, że patrzy na gigantyczne źdźbła trawy z kłosami dobre 20 metrów nad głowami. Niedaleko jest park małp, gdzie wolno biegają makaki japońskie, znane już nam „śnieżne małpy”, ale małpy już widzieliśmy wcześniej.

Arashyiama
Arashyiama

Las bambusowy jest jednym z najchętniej fotografowanych miejsc w Kioto i w ogóle w Japonii i często występuje w folderach reklamowych biur podróży. Las jest na nich gęsty i intensywnie zielony. Kwestia perspektywy, oświetlenia i obróbki w programie graficznym. W rzeczywistości las jest prześwitujący, a same rośliny raczej pastelowe pastelowej barwy. W Kioto przemysł to przede wszystkim tradycyjne rzemiosło, do których należą między innymi wyrobi z bambusa. Słynne parasolki, kojarzone z Japonią, pochodzą właśnie z Kioto. W okolicy lasu zaś znajdują się wypożyczalnie kimon dla turystów, więc jest szansa na klimatyczne zdjęcia.

Las bambusowy Arashyiama w Kioto
Las bambusowy Arashyiama w Kioto

Dzielnica Gion w Kioto

Na koniec warto jeszcze pochylić się nad dzielnicą Gion, czyli jedną z największych atrakcji Kioto. Dlaczego atrakcja? Z dwóch powodów. Pierwszy to wygląd. Gion jest tym dla Kioto, czym są hutongi dla Pekinu, czyli pewnym odbiciem, pozostałością po starej, historycznej zabudowie, której obecnie w Japonii praktycznie nie ma. Charakterystyczne w tej dzielnicy są tradycyjne drewniane domy. Podatek płaciło się od szerokości fasady, stąd fronty domów są często tylko na szerokość niewiele większą od szerokości drzwi, by poszerzać się w głąb zabudowy do nawet 20-metrów.

Świątynia na targu
Świątynia na targu

Gejsze w Japonii

Druga rzecz, to coś co przyciąga tłumy, czyli gejsze. Wokół kultury gejszy narosło wiele mitów. Zacznijmy od początku. Słowo „gejsza” składa się z dwóch słów: gei – sztuka i sza – osoba lub wykonawca. Oznacza więc po prostu artystę, wykonawcę sztuki lub ceremonii. Historia, która doprowadziła do powstania znanego nam wizerunku gejszy jest nieco zagmatwana. Przede wszystkim należy wiedzieć, że choć dziś w Japonii seksualność to tabu, nie wynika to z zasad wyznawanej religii, zwłaszcza shinto. Ze względu na racjonalne podejście do małżeństwa, mężczyzna ekscytacji szukał poza małżeństwem zawieranym z rozsądku. W tym celu panowie udawali się do kurtyzan. W celu regulacji tej branży, w XVI wieku wydzielano w granicach miast dzielnice rozkoszy. Poza nimi prostytucja była nielegalna.

Okolice Gionu
Okolice Gionu

We wczesnym okresie Edo, a więc w XVII wieku, kurtyzany podzieliły się na dwa podstawowe rodzaje: zwykłe prostytutki zwane yūjo, które przyciągały atrakcyjnym wyglądem i znajomością technik seksualnych; drugi typ to oiran – ekskluzywna kurtyzana, która wyróżniała się stylowym ubiorem, znała sztukę parzenia herbaty, gry na instrumentach, umiała elokwentnie się wysłowić i poprowadzić konwersację. Nazwa pochodzi od zwrotu oira no tokoro no nēsan, który oznacza „moja starsza siostra”, a można zapis kanji odczytać także poetycko „rozwiany kwiat wiśni”. Ze względu na oszałamiające stroje, biżuterię i makijaż oraz dość ekstrawagancki sposób bycia, oiran były celebrytkami swoich czasów i wyznaczały trendy wśród bogatych warstw społecznych.

Gion (Kioto)
Gion (Kioto)

Od hokan do gejszy

Jednocześnie oiran zatrudniały kogoś w rodzaju komików, którzy zabawiali klientów oczekujących na spotkanie z kobietą. Ci hōkan lub taikomochi, bo tak się nazywali, byli zawsze mężczyznami. I to od nich tak naprawdę wzięły się gejsze, nie od oiran, jak mogło by się zdawać. Stało się to w ten sposób, że w 1751 roku po raz pierwszy rolę hōkan odgrywała kobieta, która nazwała siebie mianem onna geisha, czyli kobieta-artysta. Ponieważ występowały przed właściwym punktem programu – oiran – ich strój i makijaż musiał być bardziej stonowany. Do końca XVIII wieku przewaga gejsz była tak dużo, że to hōkan musieli siebie nazywać otoko geisha.

Gion (Kioto)
Gion (Kioto)

Powstanie gejszy zakończyło erę oiran. Ostatnia z nich przeszła na emeryturę już w 1761 roku, całkowicie oddając pole ekskluzywnej kurtyzany gejszom, zaś te zwykłe prostytutki przez względy grzecznościowe były nazywane odtąd oiran.

Gion, dzielnica gejsz w Kioto
Gion, dzielnica gejsz w Kioto

Co z tym seksem i gejszami?

Czy w końcu gejsze oferowały seks czy nie? I tak i nie – gejsze miały różne „rangi” i niektóre z nich oferowały seks swoim klientom, choć większość nie. Wbrew obiegowym opiniom (przedstawionym na przykład w „Wyznaniach gejszy”), nie istniały licytacje dziewictwa maiko, ale kurtyzan właśnie. Na Zachodzie utwierdzony jest wizerunek gejszy jako inteligentnej, ekskluzywnej prostytutki, która oczywiście świadczy usługi seksualne. Powstał on podczas II wojny światowej, kiedy prostytutki oferujące seks amerykańskim żołnierzom, stylizowały się na gejsze. Mówiono na nie „geisha-girls”, choć z prawdziwymi gejszami nie miały wiele wspólnego.

Typowy sushi bar w Kioto
Typowy sushi bar w Kioto

Dziś można spotkać gejsze i maiko między innymi w dzielnicy Gion w Kioto. Tutaj nazywane są geiko. Aby zostać klientem geiko, należy zostać wprowadzonym przez stałego klienta, który poświadczy o zdolności kredytowej nowego klienta – nie płaci się za pojedynczą wizytę, lecz raz w miesiącu okyia ściągnie należność z konta za poleceniem zapłaty. Turyści natomiast mogą wziąć udział w ceremonii gejszy albo rezerwując taką atrakcję w biurze podróży lub w hotelu albo też trafić do lokalu, który oferuje posiłek z towarzystwem. Jak patrzyliśmy, w przeliczeniu na złotówki, taka przyjemność to prawie tysiąc złotych za osobę. Kuchnia wegetariańska raczej nie jest gwarantowana.

Szlak pokemonów w Kioto
Szlak pokemonów w Kioto

Sama dzielnica Gion wystąpiła, w dwojaki sposób w „Wyznaniach gejszy”. Po pierwsze jest w filmie odtworzona z pieczołowitą starannością, tyle że w Stanach, gdzie kręcono większość zdjęć. Zaś kilka ujęć faktycznie nakręcono tutaj, choć prawdopodobnie bardziej przy okazji wizyty w świątyni Inari, bo choć Gion zachował swój historyczny charakter to jednak widać tu też wkradającą się nowoczesną technikę.

Wieża telewizyjna
Wieża telewizyjna

Inne filmy w Kioto (w tym erotyczne)

Prócz wymienionych wcześniej filmów, z Kioto związanych jest jeszcze kilka. Choćby „Pillow Book” Petera Greenawaya (z Ewanem McGregorem). Tytuł nawiązuje do „Zapisków spod wezgłowia” Sei Shōnagon, damy dworu z okresu Heian, kiedy to Kioto było stolicą. Oczywiście film Greenawaya jest współczesny, choć wspomniany utwór jest w nim obecny. Greenaway wchodzi tu w erotyzm, ale tu warto dodać, że najgłośniejszym erotycznym filmem związanym z Kioto jest „Imperium zmysłów” w reżyserii Nagisa Ōshima. Większość tego filmu powstała za granicą, w obawie przed japońską cenzurą, ale i tak wywołał on wielki skandal. W obu Kioto przewija się w tle. W Kioto nie zabrakło także Akiro Kurosawy. W filmie „Rashomon” wykorzystał on świątynię Kōmyō-ji. Zaś w „Między słowami” pojawia się jeszcze Heian-jingu. Tam też kręcono „Wyznania gejszy”. W filmie Marshalla pojawia się jeszcze jedna świątynia – Yoshimine-dera, znajdująca się właściwe już pod Kioto.

Poruszanie się po Kioto

Na koniec jeszcze jedna informacja praktyczna: jak poruszać się po Kioto. Właściwie są dwa sposoby. Pierwszy to kolej, tu jeśli mamy kartę JR Pass to można podjechać do odleglejszych punktów (wykorzystywaliśmy to robiąc sobie bazę wypadową w Kioto, zaś po południu/pod wieczór zwiedzaliśmy odleglejsze dzielnice). Zaś do samych głównych świątyń lepszym rozwiązaniem są mimo wszystko autobusy. I jak to w Japonii, trzeba tylko wybrać odpowiednią firmę i kupić bilet na cały dzień, bardzo szybko się zwraca.

Pagoda Tō-ji (Kioto)
Pagoda Tō-ji (Kioto)

Kioto jest fascynującym i przepięknym miastem, z mnóstwem świątyń. Tu można spędzić spokojnie cztery-pięć pełnych dni i mieć jeszcze coś do zobaczenia. Przy krótszym czasie, jak w naszym przypadku, trzeba wybierać. No i liczyć się z tym, że wszędzie jest wiele osób.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak japoński
KiotoHiroszima
Szlak filmowy
Kioto
Queenstown
Share Button

U styku filmu i podróży