Naqsh-e Rajab, piękne perskie reliefy

Naqsh-e Rajab (per. نقش رجب, Naqsh-i Rajab lub Naqsz-e Rajab) to niewielkie stanowisko (dosłownie na 10 minut), które pochodzi z III wieku, a więc z początków rządów Sasanidów. Są to cztery wapienie z płaskorzeźbami i wyrytymi napisami. Bliskość Persepolis i Naqsh-e Rostam (w tym drugim wypadku praktycznie po drugiej stronie autostrady), sprawia, że często te miejsca traktuje się razem.

Droga do Naqsh-e Rajab
Droga do Naqsh-e Rajab

Reliefy Naqsh-e Rajab

Pierwsza płaskorzeźba to królewska inwestytura i pochodzi od Ardaszira I, lepiej znanego z greckiego imienia Artakserks. Jest on założycielem sasanidzkiej dynastii, uważanej za jedną z najświetniejszych i za początek nowoperskiego państwa. Przede wszystkim Ardaszir pokonał ostatniego przywódcę Partów i usunął wewnętrzną opozycję sprzyjającą Partom. Dzięki temu mógł rządzić suwerennie i ogłosić się Szachinszachem, czyli Królem królów.

Jeden z reliefów w Naqsh-e Rajab
Jeden z reliefów w Naqsh-e Rajab

Druga płaskorzeźba to inwestytura jego syna, Szapura I (panowanie 241 – 271 r.). Ten rozwinął swój tytuł na Szachinszach eran ud aneran, czyli Król królów Arian i nie-Arian. Jedno po drugim likwidował niezależne księstewka, do istnienia których doprowadziła poprzednia dynastia i przez nepotyczne obsadzanie stanowisk wcielił je do Persji i przybliżył do perskiego dworu.

Relief z Naqsh-e Rajab
Relief z Naqsh-e Rajab

Ojciec Szapura I szarpnął syryjską własność Rzymu. Szapur na całego rozwinął konflikt z Cesarstwem Rzymskim i zajął Syrię oraz Mezopotamię i choć Rzym odbił część z tym terytoriów, Szapur zajął jeszcze Antiochię, Armenię i częściowo Kapadocję. Co ważne, podczas walk z Rzymianami, szachinszach schwytał do niewoli cesarza Waleriana I (jedyny rzymski cesarz, który dał się złapać do niewoli i w niewoli zmarł). Odtąd dumny cesarz rzymski podawał Szapurowi stopień do wsiadania na konia. O triumfalnej bitwie z Rzymem i pojmaniem cesarza Waleria mówi wyryta w Naqsh-e Rajab trzecia płaskorzeźba. Więcej na ten temat przy wpisie o Biszapur (nazwanym zresztą na cześć Szapura).

Relief z bliska
Relief z bliska

Ostatnia, czwarta płaskorzeźba w Naqsh-e Rajab przedstawia Kartira – najwyższego kapłana zaratusztriańskiego z okresu władania Ardaszira, Szapura i jego następców Hormozda i Bahrama. Kapłan tutaj wskazuje na inskrypcję (oraz na Ahura Mazdę na inwestyturze królewskiej) i jest to jedyna osoba poza królem, która dostąpiła zaszczytu posiadania własnego inskrypcji i to pomiędzy wielkimi królami. Świadczy to o jego potędze i wpływie na szachów. Na 31 linijkach wyrytych napisów kapłan Kartira przedstawia siebie i swoje tytuły, poleca czytającym drogę Ahura Mazdy i dalej to już wymienia swoje osiągnięcia, głównie na polu budownictwa sakralnego.

Relief
Relief

Manichejskie nawiązania

W czasach kapłana Kartira żył i działał Babilończyk Mani, założyciel manicheizmu. Stanowił on połączenie tradycji zaratusztriańskiej z chrześcijańską (i uważa się za sektę chrześcijański) i elementami buddyzmu. Głównym założeniem był dualizm, a według manichejskiej kosmologii, świat materialny, w tym i Adam z Ewą, jest stworzony przez Złego Boga – Demiurga. I ten Demiurg przemawiał do człowieka i odciągał go od prawidłowej drogi poznania duchowego, który prowadzi do Dobrego Boga, niezwiązanego ze światem materialnym. Tym Demiurgiem miał być starotestamentowy Jahwe. Natomiast Jezus Chrystus został posłany przez Dobrego Boga, a więc nie był według manichejczyków Synem Jahwem. Podobnie Budda był posłańcem Dobrego Boga.

Naqsh-e Rajab
Naqsh-e Rajab

Manichejskie zbawienie można osiągnąć przede wszystkim przez rozum, bo pięć eonów (emanacji) Dobrego Boga to rozum, poznanie, intelekt, post, myśli. Takie racjonalne podejście do wiary w Dobrego Boga-Światłość i Złego Boga – Ciemność dla wielu była kusząca, stąd duża popularność manicheizmu w pierwszych wiekach naszej ery. Wyznawcą tej religii był także w młodości św. Augustyn. Doktryna manichejska fascynowała także Philipa K. Dicka (podobnie jak choćby zwoje z Kumran).

Stanowisko archeologiczne
Stanowisko archeologiczne

Zwiedzanie Naqsh-e Rajab

Jak wspomnieliśmy zwiedzanie Naqsh-e Rajab nie zajmuje dużo czasu. Parkuje się przy wejściu, przy ulicy, nie ma dedykowanego parkingu. Przejście do płaskorzeźb od wejścia trwa może dwie minuty. Są one oczywiście tak zlokalizowane, by bez biletu ciężko było je zobaczyć. Wszystkie zaś są obok siebie, a mała ilość turystów sprawia, że można nacieszyć się tym miejscem. Stanowisko to znajduje się praktycznie rzut beretem od Nasq-e Rostam i trochę dalej od Persepolis. Stanowi więc raczej doskonałe uzupełnienie, niż samodzielny punkt zwiedzania.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irański
Naqsh-e RajabNaqsh-e Rostam

Persepolis, stolica antycznej Persji

Najbardziej znane stanowisko archeologiczne w Iranie to Persepolis (per. تخت جمشید). Nazwa znów jest grecka, bo w staroperskim miasto nazywano Pārsa. Śmiało możemy powiedzieć, że to jeden z tych punktów, który był dla nas naprawdę bardzo istotny w wyprawie do Iranu. Miejsce to jak najbardziej zasługuje na swoją sławę i z pewnością jest warte odwiedzenia.

Schody do Persepolis
Schody do Persepolis

Historia Parsy

Na początek trochę historii. Następcą Cyrusa II na krótko stał się jego syn, Kambyzes II. W 521 roku p.n.e w wyniku wojny domowej wyłonił się nowy król – Dariusz I, zwany Wielkim. W 518 roku p.n.e. założył on nową stolicę w Persepolis, niedaleko od dotychczasowej stolicy (Pasargady). Persepolis było odtąd siedzibą dworu Achemenidów, zaś administracja znajdowała się w Suzie. Dariusz I panował 35 lat i kontynuował ekspansję Imperium, przeorganizował podziały satrapii. Za jego czasów rozwinięto sieć dróg i połączenia pocztowe, niezbędne do sprawnego zarządzania rozległym państwem. Dariusz I Wielki zreformował system monetarny oraz podatkowy. Podbił Kapadocję, pokonał Scytów i zajął Trację, dołączył Egipt. Cała Azja Mniejsza i Bliski Wschód od Morza Jońskiego i Czarnego po dolinę rzeki Indus i Zatokę Perską oraz Morze Czerwone była w jego władaniu. Nic dziwnego, że pokusił się o podbój helleńskich polis. Wojna z Atenami w 490 roku p.n.e skończyła się przegraną pod Maratonem.

Grobowce w Persepolis
Grobowce w Persepolis

Kserkses I, którzy rządził w latach 486 – 465 przed naszą erą, kontynuował dzieło ojca, czyli walczył z Hellenami. Dekadę po przegranej pod Maratonem Kserkses przegrał bitwę pod Salaminą i Platejami. Ostatecznie Achemenidzi musieli sobie odpuścić Helladę i uznać ich status jako niepodległe polis. Rządy Kserksesa I burzą wprowadzony jeszcze przez Cyrusa ład, umocniony przez Dariusza. Cóż, efekt trzeciego pokolenia. Nierozsądna polityka monetarna, a także zakulisowe rządzenie państwem, i to nie przez ekspertów, lecz domowników pałacu, wprowadza Imperium Perskie w narastający kryzys wewnętrzny. Satrapowie zyskują coraz większą niezależność i zaczynają się buntować, w ślad za nimi idzie Egipt, o który znów trzeba walczyć.

Na przestrzeni lat trwają wojny z kolejnymi polis, zwłaszcza nastawione na wygrywanie jednych miast-państw przeciw drugim. I stąd nadeszła klęska: Grecja zostaje zjednoczona po bitwie pod Cheroneą (338 rok p.n.e) i pod władzą Macedonii staje się silnym organizmem państwowym. Szybkie podboje Aleksandra Wielkiego w zaledwie cztery lata zmiotły rządy Achemenidów w Persji, a kolejne trzy lata potrwało podbijanie butnych prowincji. Dariusz III, ostatni Achemenida, zginął w 330 roku przed Chrystusem, a Imperium Macedońskie wchłonęło Persję, tworząc największe do tamtych czasów państwo na świecie.

Widok na Persepolis
Widok na Persepolis

Podbój Aleksandra

W Starożytnej Persji, jak i obecnym Iranie, Aleksander Wielki nie jest określany mianem Wielkiego, a jedynie Macedońskiego. Nie jest też pamiętany jako wielki wódz i geniusz wojskowy, a jako zwykły brutalny barbarzyńca, gorszy niż hordy Mongołów, czy bandy Wikingów, bo dodatkowo nieuk i podpalacz. Aleksander chciał zniszczyć Persepolis niejako w odwecie za zniszczenie Kapitolu w Atenach. W Persepolis nawet można znaleźć tabliczkę, na której jest napisane, że na niektórych kamieniach widać jeszcze ślady ognia podłożonego przez Aleksandra. Cóż, czasem podróżowanie pozwala spojrzeć na to, czego nas uczą na historii z innej strony. Szczęśliwie widać na miejscu, Grecy nie byli tak bardzo precyzyjni w niszczeniu.

Królewski grobowiec
Królewski grobowiec

Ewentualne ślady ognia (nie widzieliśmy żadnych) mogły być jeszcze późniejsze – z czasów podbojów arabskich. Ale o tym oczywiście się nie wspomina. Podobnie zresztą Muzeum Jordańskie w Ammanie dokładnie opisuje starożytność, a po czasach Mahometa historia jakby milknie. Zresztą w Iranie za ewentualne niszczenie rzeźb perskich obwinia się Arabów, nie islam jako taki.

Rzeźbiona fasada grobowca
Rzeźbiona fasada grobowca

Odkrycie Persepolis

Persepolis zostało porzucone, ale nie zapomniane. Jakieś pięć kilometrów stąd znajdowała się inna osada, więc ludzie coś wiedzieli o starożytnym mieście. Niespecjalnie jednak się nim przejmowali. Zresztą niezbyt dobrze znali historię. W 1320 prawdopodobnie był tu Odoryk de Pordenone, mnich, który wybrał się na Daleki Wchód nieść tam chrześcijaństwo trochę traktem jedwabnego szlaku. Zasłynął ze swoich relacji ukazujących dalekie kraje. W tym rejonie widział wspaniałe miasto, starożytne i opuszczone „Comerum”. Prawdopodobnie tak określił Persepolis. W 1474 dotarł tu inny podróżnik, Wenecjanin, kupiec i dyplomata, Giosafat Barbaro. On z kolei uznał, że to musiało być żydowskie miasto. Z czasem coraz więcej europejskich podróżników tu docierało. Zaczęli oni zauważać, że miasto, które przetrwało tyle lat powoli, było rozkradane przez okolicznych wieśniaków na materiał budowlany (w Europie robiono dokładnie to samo).

Stanowisko archeologiczne
Stanowisko archeologiczne

Wiek XIX dla Persepolis wiąże się z wzrostem wandalizmu. Czego nie zniszczył czas, niszczył człowiek. Wpierw ten niewykształcony, potem jednak pojawili się wcześni archeolodzy i dopiero się zaczęło. Rozkopywano to miejsce na bardzo szeroką skalę. Wiele unikalnych eksponatów wywieziono do paryskiego Luwru, londyńskiego British Museum czy nawet Metropolitan Museum w Nowym Jorku. Iran od kilku lat zabiega o zwrot tych wspaniałych przedmiotów.

Pozostałości pałacu i miasta
Pozostałości pałacu i miasta

Legendy o Persepolis

Zanim jednak Europejczycy odkryli i zbadali Persepolis, o tym miejscu krążyły różne legendy. Jedna z nich mówiła, że to był pałac króla Dżamszida. Dżamszid to legendarny król, którego stworzył Ahura Mazda i był pierwszym królem ludzkości w erze powszechnej szczęśliwości. Po śmierci zaś objął panowanie w krainie umarłych. Przydomkiem Dżamszid określano też izraelskiego władcę – Salomona, w folklorze obie historie się czasem nakładały. Do dziś miejsce to określa się czasem mianem Tronu Dżamszida – Tacht-e Dżamszid. Druga ciekawostka związana jest z tym, że w ruinach Persepolis nie znaleziono świątyń. Istniały teorie mówiące, że był to pałac specjalnie zbudowany by obchodzić tu tylko nowy rok – Nowruz. Za tą teorią przemawiał fakt, że Persepolis wzniesiono jakieś 30 lat po budowie Pasargady i prawdopodobnie nie był to całoroczny pałac (przynajmniej początkowo). Można zakładać, że miała to być przede wszystkim reprezentacyjna stolica, a pomysł na jej zbudowanie miał jeszcze Cyrus Wielki, jako uzupełnienie swej właściwej siedziby.

Rzeźbienia przy bramie
Rzeźbienia przy bramie

Persepolis w kulturze

Swoisty kult Persepolis w tym kraju jest wciąż żywy. To świadectwo dawnej potęgi, które jest pielęgnowane. Od 1979 Persepolis znajduje się na liście UNESCO, a w 1971 zorganizowano tu wielkie uroczystości 2500-lecia kraju (i monarchii). Jak głosi plotka, ostatni szach Iranu Reza Pahlavi wybrał to miejsce specjalnie, ale nie z powodu własnej próżności. Denerwowali go pracownicy firm i dyplomaci z zachodu, którzy uznawali Iran za jakiś dziki, dziwny, zacofany kraik na pustyni. Chciał tym samym pokazać jak bardzo bogatą historię ma Iran. Obchody były wielkim i kosztownym wydarzeniem, które poniekąd ostatecznie przyczyniło się do rewolucji. Zresztą, Marjane Satrapi, francusko-irańska twórczyni komiksów, tworząc autobiograficzną historię nazwała ją „Persepolis”, właśnie dlatego, by podkreślić długą, bogatą i różnorodną historię swojego kraju, niejako w zestawieniu z tą nowszą, rewolucyjną.

Reliefy w dawnym pałacu
Reliefy w dawnym pałacu

Komiks „Persepolis” został zekranizowany, a właściwie zanimowany. Animacja dostała nawet nominację do Oskara w 2007 roku. Nie znajdziemy tam niestety śladów miasta, ale jest kilka miejsc z Teheranu, które zapadają w pamięć (o tym przy Teheranie).

Persepolis
Persepolis

Persepolis dziś

Już wchodząc widzimy pozostałości po dawnej bramie do pałacu. Brama Wszystkich Narodów stanowiła poczekalnię. Strzegły jej uskrzydlone byki z ludzkimi głowami. Twarze zostały trochę zdewastowane w czasach arabskich. Stamtąd też wchodzimy do miasta.

Resztki pałacu
Resztki pałacu

W Persepolis znajdowały się dwa wielkie pałace. Apadana należący do Kserksesa. Choć tylko dlatego, że on skończył jego budowę, projekt powstał jeszcze w czasach Dariusza. Apadana znaczy tyle co sala hypostylowa, czyli budowla, której strop był oparty na kolumnach. Widzieliśmy takie coś już w Karnaku (największa budowla tego typu na świecie). Swoją drogą także w Suzie pałac nazywano Apadaną. Dziś po Apadanie zostały tylko nieliczne kolumny. Wciąż wielkie i robiące wrażenie. Za kolumnami zaś mamy schody i płaskorzeźby, które przedstawiają posłów i interesantów z różnych części świata przybywających do stolicy Persji.

Kolumny w Persepolis
Kolumny w Persepolis

Drugi pałac Tachara, nie był tak okazały, ale dziś jego fragment jest lepiej zachowany niż ten późniejszy. Ten pałac miał też skarbiec. Znów zaczął go budować Dariusz, ale skończył go dopiero Kserkses.

Persepolis
Persepolis

Warto odejść na chwilę z Persepolis i wspiąć się ku grobowcom, choćby temu, który należy do Artakserksesa II. Przypominają one dość mocno grobowce Dariusza i Kserksesa, choć są chyba mniej ozdobne. Jednocześnie stąd wznosi się wspaniały widok na Persepolis. To było całkiem spore miasto. Niestety ze zwykłych domów niewiele tu zostało. Widać jedynie zarys.

Pozostałości dawnej stolicy Persji
Pozostałości dawnej stolicy Persji

W środku Persepolis znajduje się muzeum (wstęp dodatkowo płatny). Budynek wyróżnia się, podobno jednak był odrestaurowany z zewnątrz w nawiązaniu do oryginału. Wznosi się w miejscu, w którym Kserkses miał swój harem. Natomiast nie trzeba tam wchodzić, by pooglądać niesamowite szczegóły, w tym przypominające gryfy Humy. Huma to w mitologii perskiej ma w sobie trochę cech gryfa, trochę feniksa. Są też kapitele z bykami. I dużo, bardzo dużo szczegółów. Bardzo dużo eksponatów z okresu starożytności można zobaczyć w muzeum archeologicznym w Teheranie.

Jaszczurka w Persepolis
Jaszczurka w Persepolis

Zwiedzanie Persepolis

Na koniec jeszcze o zwiedzaniu Persepolis. Można tu wynająć prywatnego przewodnika, można wynająć parasol od słońca. Można też chodzić samemu i podziwiać to wspaniałe miasto. Parking niestety płatny i to dość drogi (jak na warunki irańskie), ale można śmiało stawać dalej w kierunku drogi na Sziraz (zresztą stamtąd jest najwięcej jedno i pół dniowych wycieczek). Tak robią miejscowi. Persepolis to też jeden z droższych zabytków w Iranie, ale nie tak tłumny jak się spodziewaliśmy. Dla nas to był jeden z ważniejszych punktów naszej wyprawy. A także miejsce, w którym zaczęliśmy czuć zbliżający się koniec irańskiej eskapady.

Brama wszystkich narodów
Brama wszystkich narodów

Jedyne czego nie mogliśmy zrobić, to polatać dronem nad stanowiskiem archeologicznym. Panuje zakaz, więc jak ktoś koniecznie chce, należy dużo wcześniej zrobić sobie odpowiednie zezwolenie. Trochę za bardzo się boją przypadkowych uszkodzeń tegoż zabytku. Jeśli ktoś zorganizuje to wcześniej, to może mu się to uda. W każdym razie Persepolis to piękne ruiny, są tu kolumny, wspaniałe reliefy i piękny obiekt historyczny. Zdecydowanie jedno z najważniejszych miejsc do zobaczenia w Iranie.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irański
Persepolis

Argentyna: Informacje praktyczne

Argentyna – kompendium wiedzy, czyli informacje praktyczne. Zweryfikowane ostatnio w maju 2019, podczas krótkiego pobytu przy okazji wizyty w Brazylii.

Argentyna: Podstawowe informacje

Uwagi ogólne: Największy na świecie kraj hiszpańskojęzyczny, choć nie najludniejszy (tu palmę pierwszeństwa wiedzie Meksyk). Słynie z piłki nożnej, tango, wspaniałej przyrody, a ostatnio także Papieża Franciszka.

Klimat: Od tropikalnego do subpolarnego. Najlepszy sezon do odwiedzenia Argentyny to jesień i wiosna, w przypadku południa także lato.

Język: Hiszpański, czasem indiańskie.

Baza noclegowa: Całkiem dobrze rozbudowana, można szukać na Booking.

Strefa czasowa: Jedna strefa – UTC-3, brak zmiany przy okazji pór roku. Czyli 4-5 godzin później niż w Polsce.

Argentyna: Transport

Dojazd: Samolotem. Całkiem dobrze działają połączenia KLM/Air France, których jest sporo i można znaleźć przyzwoite ceny. Ważnym portem przesiadkowym w Ameryce Południowej jest brazylijskie Sao Paulo, stamtąd można znaleźć wiele połączeń dalej.

Samochody i transport: Autostrady w Argentynie są płatne. Problemem jest mała siatka stacji benzynowych. Międzynarodowe prawo jazdy jest wskazane, ale nie ma formalnego wymogu.

Podróżowanie autobusami i samolotami bardzo podobne jak w Brazylii. Popularne jest wynajmowanie samochodu z kierowcą (tak zwany remis).

Uber: W większych miastach w Argentynie Uber działa normalnie.

Argentyna: Prawo

Wiza: Wystarczy paszport.

Przepisy celne: Nic szczególnego. Nie wolno wwozić żywności i nasion.

Prawo i obyczaje: Mają dość ostre przepisy dotyczące przemytu narkotyków, więc należy uważać, by się nie wpakować w problemy.

Dni wolne: sobota i niedziela.

Drony: Latanie dronem wymaga rejestracji, którą można zrobić tutaj.

Pozostałe ograniczenia raczej standardowe.

Flaga Argentyny (Iguazu, Argentyna)
Flaga Argentyny

Bezpieczeństwo w Brazylii

Szczepienia wymagane: Brak. Warto standardowo być zaszczepionym na WZW A i B, a ponadto dobrze zafundować sobie szczepienia przypominające, które w Polsce są obowiązkowe. W przypadku pogranicza z Paragwajem i Brazylią zaleca się rozważyć szczepienie przeciw żółtej febrze.

Choroby: Na terenie kraju występuje denga i zika, należy więc stosować środki ochrony przeciwko komarom. Malaria nie występuje od 2011 roku.

Bezpieczeństwo polityczne i kryminalne: Jak w wielu miastach Ameryki Południowej, tak i w Argentynie przestępstwa pospolite są dużo częstsze niż w Europie. Należy zachować ostrożność. Dodatkowo system rządów nie jest do końca stabilny, stąd łatwo natknąć się na demonstracje.

Bezpieczeństwo naturalne: Zmorą Ameryki Południowej są różne gryzące i niebezpieczne owady czy pajęczaki. Występują też w Argentynie, ale w mniejszym stopniu niż w strefie tropikalnej kontynentu.

Argentyna: Płacenie

Waluta: Peso argentyńskie (ARS). Drugą, nieoficjalną walutą jest dolar amerykański. W wielu miejscach można nim spokojnie zapłacić.

Płatności kartą i bankomaty: Byliśmy krótko w Argentynie, ale wszystko, co potrzebowaliśmy opłaciliśmy kartą. Bankomaty w dużych miastach działają.

Napiwki: Zwyczajowo należy dodać 10%.

Prąd i komunikacja w Argentynie

Internet: Raczej dość dobrze rozwinięty.

Telefony: Roaming dostępny.

Telefony alarmowe: 911, 100 (straż pożarna), 101 (policja)

Gniazdka elektryczne: Spotyka się dwa typy. Pierwszy taki jak u nas (typ C), drugi to typ chiński/australijski (typ I).

Wtyczka typu australijskiego/chińskiego

Kuchnia argentyńska

Jedzenie wegetariańskie: Bez problemu można spróbować lokalnych empanadas. Warto spróbować choćby kukurydzianej przekąski zwanej humita. Z niewegetariańskich dań, Argentyna słynie choćby z wołowiny.

Alkohol: Nie ma większych restrykcji. Narodowe alkohole to wino i przede wszystkim fernet.

Dostępność restauracji i barów: W miejscach turystycznych nie ma problemu.

Kultura Argentyny

Religia: Chrześcijaństwo, głównie katolicyzm.

Ludzie: Otwarci i ciekawi przybyszów.

Toalety: Typ europejski (tam gdzie byliśmy).

Drażliwe tematy: Problemy ekonomiczne.

Turystyczny niezbędnik

Oznaczenia i drogowskazy: Bywa różnie. Trochę za mało widzieliśmy.

Informacja turystyczna i mapy: Byliśmy za krótko.

Gdzie szukać informacji: Oficjalna strona turystyczna: argentina.travel.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak argentyński
Praktycznie

Matale, ogrody przyprawowe i świątynie hinduistyczne

W drodze do Kandy zrobiliśmy krótki przystanek w miejscowości Matale (sin. මාතලේ,, tamil. மாத்தளை, w języku angielskim spotyka się zapisy Matale i Mathale). Od początku wiedzieliśmy, że będzie to dla nas niedługa przerwa w podróży dla dwóch powodów. Pierwszy to słynne ogrody przyprawowe, drugi zaś świątynie hinduistyczne. Poza tym miasto nie rzuca się jakoś w oczy i nie zachęca do eksploracji.

Wanilia w ogrodzie przyprawowym w Matale
Wanilia w ogrodzie przyprawowym w Matale

Ogrody przyprawowe w Matale

Jedną z najbardziej popularnych atrakcji na Sri Lance są ogrody przyprawowe, czyli niewielkie pokazowe plantacje różnych przypraw połączone oczywiście ze sklepem. Taka typowa atrakcja turystyczna, jakich wiele na całym świecie. Niektóre są lepsze, inne gorsze. Te na Cejlonie przypadły nam do gustu. Doskonale wiedzieliśmy, że chcemy coś takiego zobaczyć. Nasz kierowca zawiózł nas do jednego z ogrodów przyprawowych niedaleko Matale (tam jest ich najwięcej) i zanim przekazał na bezpłatne zwiedzanie z przewodnikiem, ostrzegł, by nic nie kupować ze względu na ceny. W kwestii wyboru ogrodu zdaliśmy się na jego doświadczenie.

Młody ananas (ogród przypraw w Matale)
Młody ananas (ogród przypraw w Matale)

Ogród obeszliśmy w kwadrans, w tym czasie przewodnik/sprzedawca przedstawiał nam rozmaite drzewa i krzewy i tłumaczył, co jest co oraz jakie ma zastosowanie w lokalnej medycynie (ajurweda), kosmetyce i kuchni. Oczywiście przedstawiał próbki produktów, poczęstował herbatą przyprawową, by zachęcić do zakupów. Medycyna ajurwedyczna to system jeszcze rozwinięty w starożytnych Indiach, łączący ze sobą zarówno medycynę niekonwencjonalną jak i chirurgię.

Matale, ogród przyprawowy
Matale, ogród przyprawowy

Można mieć mieszane uczucie wobec tego rodzaju atrakcji, ale wizyta w ogrodzie przyprawowym była pouczająca. A przede wszystkim, ciekawie jest zobaczyć rosnące „w naturze” cynamonowce, kauczukowce, wanilię, ananasy, aloes i inne. No i póki nie ma presji, by koniecznie coś kupić, jest to bardzo ciekawa przerwa. Ogrody przyprawowe (spice garden) występują właśnie w dużej ilości w okolicy Matale. Duża konkurencja sprawia, że w większości z nich, chętnie oprowadza się turystów za darmo (pod warunkiem, że trwa to stosunkowo krótko, potem można samemu trochę pochodzić po ogrodzie). Jeśli nic nie kupią, to też dobrze, bo raczej nie pojadą już do konkurencji. Warto dodać, że bliżej Sigiriyi występują ogrody zielne (herbal garden), czyli coś podobnego, ale jednak trochę inne. Świetny wpis ukazujący różne rośliny w takich ogrodach znajdziecie na Podróżowisku.

Cynamon (Matale, Sri Lanka)
Cynamon (Matale, Sri Lanka)

Matale i świątynia hinduistyczna

Matale w dużej części jest zamieszkałe przez ludność tamilską, ci zaś w większości są hinduistami. Świątynia Sri Muthumariamman (Sri Muthumari Amman Kovil) w Matale to wspaniały przykład rozbuchanej hinduskiej świątyni. Ta jest poświęcona Mariamman, bogini deszczu i płodności. Świątynia została wybudowana w 1874 roku jako niewielka świątynka pod drzewem, ale z biegiem lat była rozbudowywana przez lokalną społeczność. Służy zarówno wyznawcom hinduizmu, jak i buddyzmu. Bardzo ucierpiała w wyniku anty-tamilskich zamieszek w 1983 roku, ale sukcesywnie była odbudowywana.

Świąynia hinduistyczna Sri Muthumari Amman Kovil (Matale)
Świąynia hinduistyczna Sri Muthumari Amman Kovil (Matale)

Najbardziej rzuca się w oczy wieża o wysokości 33 metrów: gopura. Jest to tak naprawdę brama prowadząca do właściwiej świątyni. Jest charakterystyczna dla stylu drawidyjskiego, przede wszystkim występuje w południowych Indiach. Stamtąd przywędrowała do Cejlonu wraz z Tamilami. Co ciekawe, gopura występuje także w khmerskiej architekturze świeckiej. Wnętrze świątyni było akurat zamknięte, trochę podpatrzyliśmy przez kratki.

Wnętrza świątyni Sri Muthumariamman
Wnętrza świątyni Sri Muthumariamman

Wśród postaci na gopurze udało nam się wypatrzyć świeckiego, który był prawdopodobnie jednym z fundatorów odbudowy po zamieszkach w 1983 roku. Oryginalny fundator z XIX wieku to Nattukottai Chettiar. Świątynia obecnie żyje, organizowane są tu specjalne festiwale. Zwiedzanie jest możliwe w ograniczonych godzinach, by nie kolidowało z modlitwami. Dodatkowo bilet jest dzielony na wnętrze i okolicę. Tę drugą można spokojnie obejść i zobaczyć, co jest wokół świątyni, a jednocześnie zajrzeć do niej z różnych miejsc, bez wchodzenia do środka.

Ciekawe ozdoby świątyni hinduistycznej w Matale
Ciekawe ozdoby świątyni hinduistycznej w Matale

Nalanda Gedige

Jedna z najbardziej urzekających świątyń, jakie zobaczyliśmy na Cejlonie to Nalanda Gedige nieopodal Matale. Żywcem wyjęta z przygód o Indianie Jonesie. Nalanda Gedige została zbudowana gdzieś między VIII a X wiekiem naszej ery podczas rządów tamilskich. Architektura budowli jest bardzo interesująca: plan jest typowy dla założeń buddyjskich, zaś forma architektoniczna hinduska. Płaskorzeźby i zachowane posągi są połączeniem kultów buddyjskich i hinduskich. Najbardziej prawdopodobne jest to, że Nalanda Gedige to próba synkretyzmu religijnego tamilskiego najeźdźcy i rodzimego syngaleskiego.

Nalanda Gedige
Nalanda Gedige

Podobnie jak Anuradhapura i Polonnaruwa, również Nalanda Gedige została na długie wieki porzucona i odkryta na nowo pod koniec XIX wieku przez brytyjskie ekspedycje naukowe. Świątynia stanęła przed groźbą zagłady w latach 80. XX wieku, gdy budowano zbiornik wodny. Jedynym rozwiązaniem było rozebranie budowli i jej rekonstrukcja na wysokim brzegu zbiornika, poza strefą zagrożenia. To z tego czasu pochodzi aleja prowadząca do świątyni, pięknie odkrywająca ją spośród drzew. Zwiedzanie tego miejsca jest dość szybkie, niewiele tu zostało. Co ważniejsze, jest także darmowe i nie ma tu turystów.

Ruiny świątyni Nalanda Gedige
Ruiny świątyni Nalanda Gedige

Dla nas Matale było przede wszystkim przystankiem po drodze, pięknym, pouczającym, acz krótkim. I tak należy też ją traktować. Zwłaszcza, że to jedno z tych miejsc, gdzie można zobaczyć tamilską część Sri Lanki. Natomiast mając więcej czasu na Matale można też rozważyć buddyjską skalną świątynię Aluviharaya.

Nalanda Gedige nieopodal Matale
Nalanda Gedige nieopodal Matale

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak lankijski
MataleElla

Medziugorie, czyli sanktuarium z rzekomymi objawieniami

Trasa naszego przejazdu z Sarajewa do Dubrownika przebiegała niedaleko Medziugorie (serb./chor. – Međugorje), znane z rzekomych objawień maryjnych. Jako że miejsce to przyciąga rocznie jakieś 2,5 miliona pielgrzymów i wzbudza liczne kontrowersje, szkoda byłoby je pominąć.

Letni ołtarz w Medziugorie
Letni ołtarz w Medziugorie

Medziugorie i historia objawień

Samo Medugorje to, jak nazwa wskazuje, położona między wzgórzami miejscowość. Była to mała wioska, obecnie zamieszkana przez trochę ponad 2 tysiące mieszkańców, która stała się słynna na całą Jugosławię i świat za sprawą objawień maryjnych. Mają one mieć miejsce nieprzerwanie od 24 czerwca 1981 roku, a dostępuje ich szóstka „widzących”. Często określa się ich mianem rzekomych, głównie dlatego, że nie zostały oficjalnie uznane przez Kościół.

Kościół św. Jakuba w Letni ołtarz w Medziugorie
Kościół św. Jakuba w Letni ołtarz w Medziugorie

Sprawa prawdziwości objawień wzbudza liczne kontrowersje i ma tyleż zwolenników, co przeciwników. Wbrew przyjętym zasadom, by objawienia badać po ich ustaniu, Watykan kilkukrotnie przyglądał się sprawie, zawsze do tej pory wydając oświadczenie, że objawienia nie maja charakteru nadprzyrodzonego. Ostatnie takie „śledztwo” miało miejsce z inicjatywy papieża Benedykta XVI. Międzynarodowa komisja ds. objawień z Medziugorie została powołana w 2010 roku, a prace potrwały do 2014 roku i wyniki przekazano Kongregacji Nauki Wiary. Nie zostały jeszcze przedstawione  opinii publicznej, więc katolików obowiązuje Deklaracja z Zadaru z 1991 roku i opinia Kongregacji Nauki i Wiary z 1996 roku mówiące o tym, że dozwolone są jedynie pielgrzymki świeckie do tego miejsca (a więc nie organizowane przez parafie), najlepiej pod opieką osoby duchownej. Kościół św. Jakuba w Medziugorie nie ma statusu sanktuarium maryjnego.

Kościół św. Jakuba
Kościół św. Jakuba

W maju 2017 papież Franciszek wyraził osobistą opinię na temat objawień. Sceptyczną, ale przede wszystkim zaznacza, że nie są jego zdaniem zbyt istotne. Nie powstrzymuje to wiernych, pątników czy ciekawskich. Do Medziugorie organizowane są liczne pielgrzymki i jest to akceptowane. Przybywa tu wielu wiernych, którzy gorliwie się modlą.

Figurka Matki Boskiej lub Gospy
Figurka Matki Boskiej lub Gospy

Objawienia w Medziugorie

To co się tam objawia każe siebie nazywać Gospą – czyli Matką Boga. Badacze zjawiska wskazują na dość dużą niekonsekwencję w działaniu Gospy, a także to, że nie chce ona objawiać się w kościele. Są też duże różnice w przebiegu samych objawień z uznanymi objawieniami maryjnymi, zwłaszcza w porównaniu z Fatimą czy Loudres. W każdym razie, szczęśliwie bądź nie, Gospa nam się tam nie objawiła.

Okolice kościoła w Medziugorie
Okolice kościoła w Medziugorie

Pozostaje czekać na najnowszą opinie Kongregacji Nauki Wiary. Samemu trudno ocenić tutejsze zjawisko, zaś samo miejsce z pewnością jest inne niż chociażby Fatima w Portugalii. Natomiast nie zmienia to faktu, że znajduje się ono na szlaku pielgrzymkowym. Chyba nikogo nie zdziwi także to, że wśród przybywających zza granicy najwięcej jest Polaków i Włochów, potem trochę mniej pielgrzymów hiszpańskojęzycznych. Pielgrzymi modlą się, śpiewają, tańczą, nie trzeba wiele, by wyczuć ich oddanie i zaangażowanie. Może to kwestia przybywających tu pątników, ale atmosfera tu jest bardziej radosna niż we wspomnianej Fatimie, jednocześnie wciąż uduchowiona. Kontrastująca w pewien sposób ze stanowiskiem Watykanu.

Kościół św. Jakuba w Medziugorie
Kościół św. Jakuba w Medziugorie

Zwiedzanie Medzugorie

Jeśli chodzi o kwestie estetyczne, kościół św. Jakuba raczej nie wyróżnia się specjalnie na plus. Wręcz można powiedzieć, że jest przeciętny. Dość stonowany i tyle. Wokół znajdują się budynki, w których spotykają się pielgrzymi, a także miejsce do mszy polowych. Jest też park z drogą krzyżową i cudownym pomnikiem Jezusa Zmartwychwstałego (choć wciąż nie jest to uznany pomnik). Niemniej jednak pielgrzymi dość tłumnie się ustawiają do niego, by pomodlić się przed nim i dotknąć, a także prosić o łaski.

Szopka w okolicy kościoła
Szopka w okolicy kościoła

Dodatkową atrakcją jest góra z krzyżem, na którą wspinają się pielgrzymi. Przy kościele i parku znajduje się bardzo duży, darmowy parking. W sam raz, by się zatrzymać i wstąpić do kościoła. Warto zauważyć, że wszelkie sklepy z dewocjonaliami i pamiątkami znajdują się przy ulicy, poza samym terenem kościoła i podobnie jak w Fatimie dość łatwo je ominąć. To akurat z pewnością sprzyja modlitwie i skupieniu. Natomiast pomijając część związaną z pielgrzymkami, samo Medzugorie to przede wszystkim infrastruktura dla pątników. Poza sanktuarium nie ma tu wiele do zobaczenia.

Wierni przychodzą z prośbami do Jezusa i oddają się pod jego opiekę pod krzyżem
Wierni przychodzą z prośbami do Jezusa i oddają się pod jego opiekę pod krzyżem

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak bośniacki
MedziugorieMostar
Szlaku religijny
Medziugorie
?

U styku filmu i podróży