Pasargady, dawna stolica Persji i grobowiec Cyrusa Wielkiego

Pasargady (per. پاسارگاد Pāsārgād, ang./grec. Pasargadae) to dawna stolica Imperium Perskiego, stanowisko archeologiczne wpisane w 2004 roku na listę UNESCO. Choć to co przetrwało nie powala wielkością, to jednak jest to zdecydowanie jedno z najważniejszych historycznych miejsc z okresu starożytności.

Główne wejście i droga do grobowca Cyrusa
Główne wejście i droga do grobowca Cyrusa

Historia Pasargady

Pasargady było pierwszą stolicą Imperium Achemenidzkiego, założone w połowie VI wieku przed naszą erą przez Cyrusa II Wielkiego. Znajduje się nieopodal Szirazu, który po raz pierwszy w źródłach historycznych pojawia się właśnie dzięki bliskości stolicy Imperium.

Pozostałości dawnego karawanseraju
Pozostałości dawnego karawanseraju

Niegdyś znajdował się tutaj zespół pałacowy położony pośród obficie nawadnianych ogrodów. Na kompleks składały się: propyleje (termin grecki) – dekoracyjny portal wejściowy, a ten jest najstarszym znanym wolnostojącym propyleum, apadana (termin perski okresu achemenidzkiego) – paradna sala audiencyjna i sam pałac. Na pobliskim wzgórzu wznosiła się forteca Toll-e Takht, do której pozostałości można podjechać muzealnym busikiem. Przy wzgórzu widać obiekt zwany niegdyś więzieniem Salomona, który oczywiście niczym takim nigdy nie był. Prawdopodobnie jest to grobowiec Kambyzesa II. Jest tutaj także resztka karawanseraju z okresu XIV-wiecznej dynastii Mozaffari.

Stanowisko archeologiczne Pasargady i mauzoleum Cyrusa w oddali
Stanowisko archeologiczne Pasargady i mauzoleum Cyrusa w oddali

Po śmierci Cyrusa, jego następca Kambyzes, przeniósł stolicę do Suzy (dawnej elamickiej stolicy), zaś kolejny król – Dariusz I Wielki – powrócił w okolice Pasargady i założył Persepolis. Podczas najazdu Aleksandra Macedońskiego na Persję, Pasargady i ówczesna stolica – Persepolis – zostały zniszczone w 330 roku p.n.e. Te wydarzenia są w Iranie wspominane do dziś, a niechęć do Aleksandra się utrzymuje.

Pozostałości dawnej twierdzy
Pozostałości dawnej twierdzy

Stanowisko archeologiczne Pasargady

Dziś na stanowisku archeologicznym Pasargady (obszar 1,6 km2), we wsi Maszhad-e Murghab, ledwie widać dawną wielkość. Wzrok właściwie przykuwa pozostałość grobowca Cyrusa. Właśnie to mauzoleum Cyrusa II Wielkiego to najważniejszy obiekt w Pasargadach i ten, który przyciąga najwięcej zwiedzających. Znajduje się on w centralnym miejscu nieopodal wejścia, więc nie sposób go ominąć. Prawdę mówiąc wiele wycieczek przyjeżdżających tutaj idzie tylko do tego grobowca, zostawiając sobie więcej czasu na Persepolis.

Pasargady
Pasargady

Wprawdzie nie ma twardych dowodów, że to rzeczywiście grobowiec Cyrusa, ale już sam Aleksander Macedoński w to wierzył. Przy okazji niszczenia Persepolis, odwiedził ten grobowiec, a swojemu historykowi nakazał wejść do środka. Wewnątrz grobowca miał znajdować się złoty sarkofag, ponadto wiele cennych przedmiotów, w tym złote kielichy, biżuteria, broń i dywany. Do dziś nic z tego się nie zachowało, musiało być splądrowane jeszcze w starożytności (może przez Aleksandra, choć to raczej kłóci się z tą historią, więc zapewne przez późniejszych). Napis na grobowcu według przekazu Strabona z początku naszej ery, głosił: „Przechodniu, jestem Cyrusem, który założył Perskie Imperium, królem Azji. Nie miej do mnie żalu o ten monument (kawałek ziemi, który mnie przykrywa)”.

Pasargady. dawny karawanseraj
Pasargady. dawny karawanseraj

Pasargady, Grobowiec Cyrusa

Mauzoleum Cyrusa to najstarsza znana budowla anty-sejsmiczna. Sama komora grobowa wznosi się na podeście sześciu stopni, a do środka prowadzą niewielkie drzwi. Architektura łączy w sobie style babilońskie, elamickie, asyryjskie i egipskie.

To miejsce i pochowany tutaj król są szczególnie ważne dla Irańczyków, wreszcie Cyrus to założyciel Persji. W irański nowy rok, święto Nowruz, Irańczycy z całego kraju zjeżdżają się do Pasargady i celebrują Nowruz właśnie przy grobowcu Cyrusa. Ponadto 29 października (7. dzień miesiąca Aban w irańskim kalendarzu) przypada nieoficjalne święto – Dzień Cyrusa II Wielkiego lub po prostu Dzień Cyrusa. W tym dniu wypada rocznica wejścia Cyrusa do Babilonu. Irańczycy znów zbierają się przy grobie króla i oddają mu hołd. To bardzo ciekawe, jak Irańczykom udało się zachować tak silną tożsamość narodową pomimo podboju arabskiego i przejścia na islam. Nie tylko zachowali swoje dziedzictwo kulturowe, ale wręcz chlubią się nim i uważają za ważną część swojej tożsamości. Mimo że minęło prawie 2,5 tysiąca lat, pamięć o starożytnej Persji tu istnieje w inny sposób niż tylko wspominanie zabytków.

Pasargady
Pasargady

Cyrus II Wielki

To dobry moment, by skupić się na samym Cyrusie II Wielkim, początkach Imperium Achemenidów i potęgi Persji. Dynastia Achemenidów miała pochodzić od najbitniejszego z irańskich plemion – Pasargady (staroperski: „obronny klan”). Gdy Imperium Medyjskie święciło triumfy, jedno z wasalnych plemion – właśnie Pasargady – w 553 r. p.n.e. zwróciło się przeciwko suwerenowi, Astyagesowi. Jako król Persji, Cyrus (gr. Kyros, elam. Kurusz, co oznacza „słońce”) pokonał Medów i wcielił ich swojego nowego imperium, traktując przy tym na równi z Persami.

Grobowiec Cyrusa Wielkiego
Grobowiec Cyrusa Wielkiego

Cyrus II Wielki założył stolicę w Pasargadzie w 546 roku przed naszą erą, zaś medyjską stolicę Ekbatanę (obecnie Hamadan) wykorzystał jako północny przyczółek. Znacznie rozszerzył swoje królestwo: podbił Lidię, Babilonię i właściwie cały Bliski Wschód był we władaniu Cyrusa II Wielkiego. Wszystko to w ciągu zaledwie dwudziestopięcioletniego panowania. Jednak nie dożył zakończenia prac budowlanych w nowej stolicy – zginął w bitwie z koczowniczym plemieniem irańskich, Massagetami, w 530 lub 529 roku p.n.e. Według Herodota, jego syn Kambyzes II maczał w tym palce, licząc na szybsze przejęcie tronu. Przy okazji: Kambyzes II podbił Teby (dziś Luxor) i Memfis, tym samym rozpoczął perskie panowanie nad Egiptem, a sam ogłosił się faraonem.

Dziedzictwo Cyrusa

Cyrus jako władca dał początek organizacji satrapii: na podbitych terytoriach osadzał swoich urzędników i wojskowych. Jak wiemy, w późniejszym czasie doprowadzi to do rozpadu imperium, ale sam pomysł był wówczas nowatorski i miał pozwolić utrzymać wielkie państwo w całości. Zresztą później nic lepszego nie wymyślono, bo właściwie każde kolejne mocarstwo terytorialne borykało się z odłączeniem prowincji: Aleksander Macedoński, Rzym, Imperium Osmańskie, Hiszpania, Wielka Brytania.

Pasargady
Pasargady

Oficjalny tytuł Cyrusa Wielkiego brzmiał: „Król Persji, król Anszan, król Medii, król Babilonu, król Sumeru i Akkadu, król czterech stron świata, Król królów”. Jako władca słynął z tolerancji i sprawiedliwości wobec podbitych plemion irańskich i semickich. Wprowadził kartę praw, które uważa się za pierwsze spisane prawa człowieka. Jest to tak zwany Cylinder Cyrusa. W formie tego cylindra piecze się ciasto na Dzień Cyrusa 29. października. Cyrus II Wielki wspominany jest w Biblii. Jest on przedstawiany jako wyzwoliciel Żydów spod niewoli babilońskiej. Według Księgi Izajasza, sam Bóg nakazał Cyrusowi umożliwienie powrotu wiernych do Jerozolimy i co więcej, nakazał odbudowę Świątyni Jerozolimskiej. Stał się tym samym Pomazańcem Bożym, czyli Mesjaszem (tak, żydzi wierzą w wielu mesjaszów – to po prostu wypełniający Bożą wolę człowiek). W rzeczywistości Cyrus potrzebował przyczółku do ataku na Egipt, a rządy tolerancyjne wobec kultur i wierzeń poddanych miały mu zapewnić sojuszników.

Zwiedzanie Pasagardy

Wejście do Pasagardy jest oczywiście płatne, ale nie to stanowi problem. To jedno z tych miejsc w Iranie, gdzie mamy stosunkowo dużą liczbę turystów, a tym samym pojawiają się naganiacze. Choć nie są tak dokuczliwi jak ci z Afryki północnej, to jednak dość mocno kontrastuje to z resztą Iranu. Naganiacze obstawiają parkingi, a ich ceny potrafią się zmieniać. Nie są oczywiście niebotyczne, ale w połączeniu z próbami wciśnięcia jakiś badziewnych pamiątek czy zdjęć na wielbłądzie, nagle tęskni się za resztą Iranu.

Grobowiec Cyrusa Wielkiego, Pasargady
Grobowiec Cyrusa Wielkiego

Wspominaliśmy o kursujących po Pasgardach autobusach. Stanowisko to jest duże pod względem powierzchni, ale jednocześnie niewielkie patrząc na to, co zostało. Nie jest to choćby Biszapur, po którym można spokojnie się przemieszczać między ruinami. Tu mamy grób Cyrusa, obok dawny karawansaraj i daleko twierdzę plus jeszcze jedne ruinki. Przy wysokiej temperaturze ludziom nie chce się łazić daleko, stąd właśnie kursują tu dodatkowo płatne autobusiki. Minus niestety jest taki, że to kursowanie też nie należy do najczęstszych, tym samym, właściwie trudno stwierdzić, czy przejście szybkim tempem, czy czekanie na autobus jest bardziej optymalnym rozwiązaniem. Niemniej jednak najważniejsza rzecz w tym miejscu to właśnie grobowiec Cyrusa, resztę zwiedza się w okolicach Persepolis (50 km). Zaś pomijając samego Cyrusa, naszym zdaniem Pasargady ustępują nie tylko Persepolis (co jest więcej niż oczywiste), ale też Naqsh-e Rostam i to im powinno się poświęcić więcej czasu. To miejsce zyskuje ze względu na znaczenie postaci Cyrusa.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irański
PasargadySaryjazd

Islandia: Informacje praktyczne

Islandia kompendium wiedzy, czyli informacje praktyczne. Islandię odwiedziliśmy ostatnio w lipcu 2019, wtedy też weryfikowaliśmy informacje na miejscu.

Islandia: Podstawowe informacje

Uwagi ogólne: Islandia to kraj wyspiarski i nordycki: piękny, surowy, uporządkowany, acz drogi. Kulturowo bliska Skandynawom, ale jeśli chodzi o przyrodę, najbardziej kojarzy się nam z Nową Zelandią ze względu na liczne zjawiska geotermalne i wulkaniczne. Z punktu widzenia Polski ceny na Islandii są bardzo wysokie, dlatego przy zakupach spożywczych warto korzystać z sieci dyskontowej Bonus, ewentualnie Netto (o ile oczywiście jest w okolicy).

Klimat: Islandia dzieli się na dwie strefy klimatyczne: południe to klimat umiarkowany chłodny morski, zaś północ to strefa subpolarna. Jest chłodno, charakterystyczne dla tej wyspy są silne wiatry, często też pada i to całkiem sporo. Najlepszy okres na a miarę bezdeszczowe zwiedzanie to lipiec (acz i tak pewnie będzie padać, choć mniej). Istotne są też okresy zórz polarnych, tych standardowo szuka się w zimie i w czasie równonocy. Pogoda jest zmienna, stąd Islandczycy mówią, że jak się nam nie podoba, to trzeba poczekać 5 minut i się zmieni. Obrazuje to dość dobrze charakter tej wyspy.

Język: Islandzki, piękny jak się go słucha, choć ciężki do powtórzenia. To jeden z najmniej zmienionych od średniowiecza języków. Podobnie jak język norweski, islandzki wywodzi się od mowy nordyckich osadników, jednak rozwinął się inaczej ze względu na izolację wyspy Jednocześnie angielski jest powszechny, nie tylko w turystyce. Zwłaszcza, że na Islandii pracuje wiele osób przyjezdnych. Swoją drogą udało nam się przez to dogadać nawet po polsku. Aby język islandzki pozostał żywy i bronił się od angielskich zwłaszcza naleciałości, wszystkie obce słowa zastępuje się islandzkimi neologizmami, które zatwierdza specjalna rada językowa (i tak na przykład „smartphone”, po polsku w najlepszym razie „smartfon” to po islandzku „snjallsíma”)

Baza noclegowa: W okolicach Reykjaviku i Złotego Kręgu całkiem sporo. Niestety ceny są dość wysokie. Natomiast poza główną częścią wyspy noclegowni jest zdecydowanie mniej i ceny są jeszcze wyższe. Znajdująca się na północy miejscowość Akureyri to drugie co do wielkości miasto w kraju mieszka tam jakieś 18 tysięcy osób. Takie zagęszczenie powoduje, że faktycznie noclegów nie ma zbyt wiele, a w sezonie bardzo szybko się rozchodzą. Zresztą nawet hostele kosztują czasem fortunę. Alternatywą są albo namioty albo samochody. Oprócz normalnych kamperów (nie ma ich dużo) jeżdżą też samochody dostosowane mniej lub bardziej do spania, lub umożliwiające spanie w bagażniku po rozłożeniu siedzenia (np. Toyota RAV4, Ducia Duster). Wówczas wystarczy się zatrzymać w ustronnym miejscu. W teorii należałoby dojechać do pola kempingowego, ale zwłaszcza na północy jest wiele odludnych miejsc, z dala od drogi, gdzie można się swobodnie rozbić na noc.

Strefa czasowa: UTC + 0, brak rozróżnienia na czas letni i zimowy. Tu nie ma to sensu, Islandia jest wysunięta tak mocno na północ, że w lecie jest tu jasno przez większą część doby, w zimie na odwrót. Zatem różnica czasu względem Polski to 1 godzina zimą i 2 latem.

Islandia: Transport

Dojazd: Samolotem. Dziś króluje Wizzair. Owszem można spróbować rejsem oceanicznym, ale to nie jest powszechny sposób docierania na Islandię.

Samochody i transport: Drogi są darmowe, ale inaczej bywa z niektórymi mostami czy tunelami. Tam może być konieczność płacenia. Dodatkowo w większości miejsc parkuje się za darmo.

Uwaga: stan dróg bywa zdradliwy. Czasem droga przechodzi w szrutówkę, czasem przy mniejszych drogach bywa jeszcze gorzej i przy deszczu może być konieczne 4×4. Silne wiatry mogą natomiast być niebezpieczne ze względu na przenoszenie drobniejszych kamieni lub nawet osunięcia skał. Widać to po kilkuletnich autach.

Wynajem samochodu nie jest problematyczny, wystarczy polskie prawo jazdy. Niektóre wypożyczalnie jednak mogą sobie zażyczyć wysoki wkład własny. A raczej proporcjonalny do islandzkich cen. Z tego powodu należy wykupić najwyższe możliwe ubezpieczenie poza wypożyczalnią (w tych jest zbyt wiele wykluczeń). Warto też zwrócić uwagę na stacje benzynowe, miejscami może ich nie być przez kilkadziesiąt kilometrów.

W teorii można też korzystać z lotów wewnętrznych. W praktyce nie tylko jest to kosztowne, ale też trzeba uwzględnić fakt, że większość ludzi mieszka w okolicy Rejkiawiku, więc loty wewnętrzne nie są też zbyt częste.

Uber: Nie ma go w Islandii. Prawdę mówiąc, pomijając okolice Rejkiawiku pozostałe miasta są raczej niewielkie i nawet tradycyjne taksówki się tu nie sprawdzają.

Islandia: Prawo

Wiza: Nie jest potrzebna. Można wjechać na dowód.

Przepisy celne: Islandia jest w Schengen.

Prawo i obyczaje: Przede wszystkim ochrona przyrody jest tu bardzo ważna. Można dostać mandat za śmiecenie czy deptanie chronionych mchów. Niechętnie też widzą spanie (czy to w samochodzie, czy namiocie) poza terenami wyznaczonymi, właśnie ze względu na ochronę przyrody. Niemniej jednak przy drodze czasem można spotkać małe zjazdy i je wykorzystać do nocowania.

Dość często w Islandii korzysta się z gorących źródeł i tu warto pamiętać o jednej kwestii. W ośrodkach typu Blue Lagoon przed wejściem do ciepłej wody należy się wymyć pod prysznicem, ale nago. Branie prysznica w stroju kąpielowym jest źle widziane. Natomiast w przypadku naturalnych źródeł (w których można się kąpać), ciężko się wymyć wcześniej, ale dość często wszelkie tekstylne dodatki nie podobają się Islandczykom. W miejscach bardziej obleganych przez turystów mało kto zwraca na to uwagę.

Dni wolne: Sobota, niedziela.

Drony: Standardowe ograniczenia, plus niestety przy kilku wodospadach i lodowcach są zakazy. Z bardziej specyficznych: dron musi pozostać w zasięgu wzroku operatora, no i nie można latać powyżej 120 m. Należy też unikać wszelkich budynków publicznych i mieszkalnych (odległość 150 m). Większe drony należy rejestrować, szczegółowe informacje znajdują się na stronie islandzkiego urzędu transportu.

Bezpieczeństwo na Islandii

Szczepienia wymagane: Brak. Ale warto mimo wszystko zrobić być zaszczepionym na wirusowe zapalenie wątroby, czyli tak zwaną chorobę brudnych rąk plus odnowić tężec, krztusiec, błonicę.

Choroby: W teorii nic istotnego.

Bezpieczeństwo kryminalne i polityczne: Bardzo niska przestępczość, kraj bezpieczny.

Bezpieczeństwo naturalne: Chociaż pierwsze na myśl przychodzą trzęsienia ziemi, powstawanie szczelin i erupcje wulkanów, to przede wszystkim trzeba uważać na pogodę, gdyż ta jest zmienna i zdradliwa. Dotyczy to przede wszystkim silnych wiatrów i opadów. Na plażach istnieje ryzyko bycia zmytym przez fale – odpowiednie znaki ostrzegawcze są w bardziej niebezpiecznych miejscach. Nie należy też samodzielnie poruszać się po lodowcach ze względu na ryzyko wpadnięcia w szczelinę. W niektórych miejscach ustawiono tablice, które informują o niebezpieczeństwie i podają statystyki wypadków śmiertelnych. Działa to na wyobraźnię.

Ryzyko erupcji wulkanów oczywiście istnieje – na wyspie jest 26 czynnych wulkanów – jednak zwykle nie dzieje się to bez ostrzeżenia, czyli bez trzęsień ziemi i innej aktywności.

Droga nr 1, południowo-wschodnia Islandia
Droga nr 1, południowo-wschodnia Islandia

Islandia: Płacenie

Waluta: Korona (ISK), dzieli się na 100 aurar.

Płatności kartą i bankomaty: Bardzo dobrze działa system płatności bezgotówkowych. Przestrzegano nas, że w niektórych miejscach, np. płacąc za prysznice na kempingach, może być konieczna gotówka, ale nie trafiliśmy na miejsca, gdzie byśmy faktycznie jej potrzebowali. My jednak nie nocowaliśmy na kempingach. Dobrze mieć niewielką kwotę na wszelki wypadek.

Napiwki: Nie ma napiwków z wyjątkiem darmowych wycieczek w Reykjawiku, tam nagrodzenie przewodnika jest w dobrym tonie.

Prąd i komunikacja na Islandii

Internet: Korzystaliśmy z roamingu unijnego.

Telefony: Roaming dostępny.

Telefon alarmowy: 112.

Gniazdka elektryczne: Jak u nas.

Kuchnia Islandzka

Jedzenie wegetariańskie: W tradycyjnej kuchni islandzkiej trudno znaleźć dania jarskie. Ale też ciężko znaleźć kuchnię islandzką (poza Rejkiawikiem). Obecnie zaś wegetarianizm czy weganizm nie jest tu niczym niezwykłym, więc faktycznie w wielu miejscach bez problemu znajdziemy w ofercie coś dla siebie. Zaczynając od wegetariańskich burgerów zatrzymując się po drodze w jednej z mniejszych burgerowni. Obecnie wersje jarskie mają też niektóre tradycyjne potrawy, jak choćby zupy.

Polski wafelek „Prince Polo” jest bardzo popularny na całej Islandii. Dlaczego, o tym we wpisie o lodowcu Langjökull i tunelu lodowym.
Polski wafelek „Prince Polo” jest bardzo popularny na całej Islandii. Dlaczego, o tym we wpisie o lodowcu Langjökull i tunelu lodowym.

Alkohol: Z alkoholem w Islandii jest trochę zachodu, gdyż są pewne ograniczenia w sprzedaży. Jeśli korzystamy z barów czy restauracji problemów nie ma, ale w sklepach owszem. Wiele z nich w ogóle nie prowadzi sprzedaży alkoholu. Inne sprzedają tylko piwo mające mniej niż 2,25%. Aż do końca lat 80. panował zakaz sprzedaży piwa wyższej zawartości alkoholu. Inne alkohole są sprzedawane w sklepach Vínbúdin. Niestety poza Rejkiawikiem mogą być problemy z wpasowaniem się w godziny otwarcia tych sklepów. To zamieszanie to pokłosie panującej w latach 20. XX stulecia prohibicji (alkohol mógł być stosowany tylko do celów leczniczych), potem zaczęły wkradać się wyjątki i odstępstwa. Można zauważyć na islandzkiej wódce ziemniaczanej Brennivín. Do dziś ma czarną etykietkę mającą odstraszać potencjalnych nabywców, była przez to nazywana czarną śmiercią.

Dostępność barów i restauracji: Wbrew pozorom to może być problem. Tam gdzie są turyści, problemu nie ma, ale gdy podróżujemy samodzielnie, docieramy do wielu miejsc, gdzie brakuje takiej infrastruktury. A jak się doda do tego fakt, że poza Rejkiawikiem mamy głównie małe miejscowości, to też dużego wyboru tam nie będzie. Jeśli w ogóle się znajdzie. Można się posiłkować fast-foodami przy stacjach benzynowych.

W przypadku wody nie ma żadnych problemów. Woda na Islandii w rzekach czy strumieniach jest czysta i nadaje się do picia.

Kultura Islandii

Religia: W teorii luteranizm (chrześcijaństwo – protestantyzm). W praktyce dość silnie zlaicyzowany kraj. Religia ma podobny charakter jak w Danii, stąd przyznaje się do niej prawie 75% mieszkańców związanych z tradycją, niekoniecznie przekłada się to nie tylko na praktykę, ale i samą wiarę.

Ludzie: Islandczycy są bardzo liberalni i podkreślają znaczenie równości płci i mniejszości. Natomiast jak to Skandynawowie, żyją po cichu i spokojnie, starając się nikomu nie wadzić.

Toalety: Typ europejski, ale w wielu turystycznych miejscach są to Toitoie lub coś w tym stylu. W innych często nie ma nic.

Drażliwe tematy: Nabijanie się z długich nazw, języka i słów, które trudno wymówić. No i przede wszystkim kwestia nazewnictwa, które jeszcze lepiej widać w języku angielskim. Iceland, czyli kraina lodu – Islandia i Greenland, czyli kraina zieleni, Grenlandia. W obu przypadkach nazwy zostały nadane w czasach ich odkrywania przez Wikingów, także po to, by np. w przypadku Grenlandii zachęcić ludzi do osiedlania się. Swoisty marketing dawnych czasów. Islandczycy nie raz wspominają, że ich wyspa powinna się nazywać Grenlandią, bo jest zielona w lecie. Nazwa Islandia została nadana przez wikinga imieniem Flóki Vilgerðarson. Dopłynął on do Wysp Owczych, a potem Islandii. Ponieważ był słabo przygotowany do zimy, postanowił się schronić na wyspie i natknął się tu na lodowce. Stąd nazwał ją Islandią.

Turystyczny niezbędnik

Oznaczenia i drogowskazy: Drogi bardzo dobrze oznaczone, znaki na miejsca turystyczne też są.

Informacja turystyczna i mapy: Turystyka na Islandii jest bardzo ważną częścią gospodarki, więc informacja turystyczna jest dobrze zorganizowana. Oczywiście wszystko jest dostępne w sieci, w hotelach i w wielu miejscach również chętnie nam podpowiedzą wiele rzeczy.

By zachęcić turystów od odkrywania Islandii, stworzono trzy trasy turystyczne, dość dobrze opisane, które powinny im ułatwić zwiedzanie, wskazując istotne atrakcje. To Złoty Krąg, Srebrny Krąg i Diamentowy Krąg. Pełnią one rolę listy punktów, które się zwiedza. Złoty Krąg jest bardzo popularny i wiele wycieczek jest organizowanych właśnie według tych wytycznych.

Kręgi Islandii

Diamentowy Krag to: Húsavík, zatoka Skjálfandi, półwysep Tjörnes, wąwóz Ásbyrgi, dolina Vesturdalur, wodospad Dettifoss, wulkan Krafla (i Hverir), jezioro Mývatn (oraz pole lawowe Dimmuborgir, wygasły wulkan Hverfjall, jaskinia lawowa Grjótagjá, Mývatn Nature Bath), wodospad Goðafoss.

Srebrny Krąg to: fiord Borgarfjörður, źródło termalne Deildartunguhver, geotermalne spa Krauma, wodospady Hraunfossar i Barnafoss, osada Reykholt.

Złoty Krąg to: park narodowy Þingvellir, dolina Haukadalur (w tym gejzery), wodospad Gullfoss.

Wiele atrakcji znajduje się poza kręgami. Choćby malownicza droga do wulkanu Thrihnukagigur (Południowo-zachodnia Islandia).
Wiele atrakcji znajduje się poza kręgami. Choćby malownicza droga do wulkanu Thrihnukagigur (Południowo-zachodnia Islandia).

Oczywiście w ofertach turystycznych trasy Srebrnego i Złotego Kręgu są mocno wzbogacone i zróżnicowane w zależności od przewodnika / operatora.

Gdzie szukać informacji: Islandia ma jedną zintegrowaną stronę, która nie tylko jest świetnym źródłem informacji, ale także można tam zamawiać bezpośrednio wycieczki. Zwiększa to wiarygodność, gdyż wiele organizują małe firmy, a tak mamy globalnego pośrednika, który nie tylko gwarantuje bezpieczeństwo technologiczne, ale też w razie potrzeby jest dodatkową pomocą. No i wszystko weryfikują. Więc adres: https://guidetoiceland.is/pl warto zapamiętać.

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak islandzki
Islandia praktycznie

Sewan, jezioro, miasto i piękne klasztory

Miasto Sewan (orm. Սեվան) to jedno z głównych centrów turystycznych Armenii, położone nad przepięknym jeziorem Sewan. Jak wiele innych miast w tym kraju, najważniejsze zabytki są oczywiście sakralne, zaś miasto jest niejako dodatkiem. Kurort ten jednak przyciąga bardziej Ormian niż turystów zagranicznych. Ci drudzy przybywają tu raczej na krótko, by doświadczyć wspaniałych widoków i zobaczyć klasztor.

Jezioro Sewan
Jezioro Sewan

Historia miasta Sewan

Warto zwrócić uwagę na ciekawą historię tego miejsca. Otóż miasto Sewan i klasztory rozwijały się niezależnie. Miasto jest stosunkowo nowe, założono je dopiero w 1842 jako rosyjską osadę o nazwie Elenowka (na cześć żony cara Mikołaja I). Z czasem jednak rozrosło się i dziś jest ośrodkiem przemysłowym. W międzyczasie zaś rozwinęła się turystyka, tak związana z wodą, jak i zabytkami, więc zostały one dołączone do miasta. Obecnie tylko część przedmieść rozciąga się przy jeziorze, jest też oddalona od reszty zabudowy. Sewan jest miastem postradzieckim i postindustrialnym, co doskonale widać w centrum. Taki typowy przykład radzieckiej postapokalipsy, gdzie wiele z tych budynków stoi, choć od lat nie może doczekać się remontu (lub rozbiórki). Dla nas ma to właśnie swój klimat, acz zdajemy sobie sprawę, że wiele osób może to raczej odstraszać.

Kościół Matki Bożej, klasztor Sewanawank
Kościół Matki Bożej, klasztor Sewanawank

Słynny klasztor Sewanawank

Klasztor Sewanawank oddalony jest od centrum miasta Sewan o kilka kilometrów. Nad malowniczym, rozległym jeziorem Sewan można podziwiać to, co z niego zostało: kościół świętych Apostołów (Surp Arakeloc) i kościół Matki Boskiej (Surp Astwacacin) oraz ruiny dawnych zabudowań.

Klasztor Sewanawank i widok na jezioro Sewan
Klasztor Sewanawank i widok na jezioro Sewan

Pierwotnie znajdowały się tu świątynie pogańskie, które w IV wieku zaczęto przerabiać w związku z przyjęciem chrześcijaństwa. Założenie klasztorne powstało w 874 roku na zlecenie ormiańskiej księżniczki Miriam (córka pierwszego króla z ormiańskiej dynastii Bagratydów, pierwszej po długim okresie zależności od sąsiadów), która ku czci ojcowskiej pamięci zobowiązała się do zbudowania 30 kościołów w Armenii.

Chaczkar z Sewan
Chaczkar z Sewan
Sewanawank i pozostałości dawnej zabudowy
Sewanawank i pozostałości dawnej zabudowy

W czasie powstania i aż do lat 30. XX wieku klasztor znajdował się na wyspie. Jednak Stalin kazał spuścić wodę z jeziora oraz wybudować tamę na rzece Hrazdan, więc lustro wody obniżyło się o prawie 20 metrów. Tym samym monastyr znalazł się na wysokim półwyspie (zwanym Sewan). Kiedyś wyglądało to dość podobnie jak w przypadku klasztoru Akdamar koło Wan. Zresztą kulturalnie jezioro Sewan pełniło w Armenii podobną rolę co właśnie jezioro Wan i Urmia, były one określane mianem trzech mórz Armenii. Swoją drogą podobno część Ormian, którzy uciekali przed rzezią z Wan i okolic osiedliła się nad tym jeziorem, gdyż przypominało im rodzinne strony.

Kościół św. Apostołów, klasztor Sewanawank
Kościół św. Apostołów, klasztor Sewanawank

Upadek i odrodzenie klasztoru

Aż do końca XIX wieku mnisi przepisywali w tym klasztorze manuskrypty. Funkcjonowało to jako miejsce odosobnione, przez pewien czas zsyłano tutaj mnichów z Eczmidzynu, którzy w czymś podpadli. Stalin kazał zamknąć ten monastyr i wszystkie inne w latach 30., zaś w latach 50. przeprowadzono nieudolną renowację zabytkowych obiektów.

Miasto Sewan
Miasto Sewan

Po odzyskaniu przez Armenię niepodległości w 1991 roku do Sewanawank powrócili mnisi, co czyni z niego jeden z najstarszych wciąż czynnych klasztorów w Armenii. Dziś to także jedna z najpopularniejszych i najbardziej pocztówkowych miejscówek w kraju (obok Chor Wirap i Garni). Przybywają tu rzesze turystów. Do samego klasztoru trzeba trochę się wdrapać na górę, acz zdecydowanie warto. Widoki z jeziorem są naprawdę piękne.

Nowsza świątynia w centrum Sewania
Nowsza świątynia w centrum Sewania

Jezioro Sewan

Jezioro Sewan jest jednym z największych wysokogórskich, słodkowodnych jezior na świecie. Znajduje się na wysokości ok. 1899 m n.p.m. i ma powierzchnię 1260 km². Czyste wody słyną z endemicznego gatunku pstrąga sewańskiego (Salmo ischan) oraz introdukowanych tu raków. Od 2002 teren jeziora jest pod ochroną i jest to Sewański Park Narodowy. Udało się nie tylko zatrzymać dalsze wysychanie jeziora, ale nawet odwrócić ten proces. Jak wcześniej ograniczono dopływ tamą, dziś woda jest tu doprowadzana dodatkowym kanałem.

Jezioro Sewan
Jezioro Sewan

Nad jeziorem Sewan warto zatrzymać się w którejś z przydrożnych jadłodajni i zamówić świeżego raka, na przykład w formie szisz kebaba, czyli mielonego mięsa opieczonego na ruszcie. Tuż pod samym klasztorem mamy całą masę różnych barów i restauracji dla turystów. Jedną z oferowanych atrakcji są też rejsy po jeziorze, narty wodne, skutery, ba, nawet jest tu plaża. Niestety architektura turystyczna dość mocno kontrastuje z klasztorem i wpasowuje się w resztę Sewania, choć brakuje jej zaniedbanego klimatu. Druga sprawa to ceny. To jedno z nielicznych miejsc w Armenii, gdzie posiłki kosztują dużo, a jednocześnie są małe i niestety bardziej masowe. Więc jak ktoś chce zjeść raka, może warto poszukać w innym miejscu nad jeziorem. Choćby gdzieś w drodze do Noratus.

Jezioro Sewan od strony południowej
Jezioro Sewan od strony południowej
Łąki przy mieście Sewan
Łąki przy mieście Sewan

Cachkadzor

Sewan to nie jest jedyny kurort w okolicy. W odległości 25 kilometrów na zachód mieści się górskie, popularne centrum sportów zimowych – Cachkadzor (orm. Ծաղկաձոր, Tsaghadzor). Nazwa po ormiańsku znaczy tyle co wąwóz kwiatów. Ośrodek narciarski zlokalizowano na zboczu góry Tegenis, wciąż jest bardzo popularny. W czasach ZSRR było to ważne centrum treningowe dla sportowców, dziś jest bardziej nastawione na turystykę. Działa wyciąg krzesełkowy, z którego można skorzystać także w lecie. W okresie letnim Cachkadzor pełni rolę bazy wypadowej nad jezioro Sewan (noclegi są tańsze, no i same miasto nie jest tak przemysłowe).

Cachkadzor
Cachkadzor

Wspominamy go jednak ze względu na kolejny zabytek. Znajduje się tutaj założony w XI wieku kompleks klasztorny Kecharis. W jego skład wchodzą: Surp Grigor – kościół św. Grzegorza (z 1013) oraz późniejsze – Surp Nsha (kościół św. Krzyża) i katedra. Dzięki temu, że oparł się wojnom i ogniowi, w oryginalnym kształcie możemy podziwiać go do dziś. Wyjątkiem stanowią kopuły uszkodzone w trzęsieniu ziemi w 1927 roku i później zrekonstruowane. W swoich czasach klasztor był jednym z ważniejszych centrów religijnych i edukacji Wielkiej Armenii.

Cachkadzor
Cachkadzor

Sewan to oczywiście zwiedzanie kolejnych klasztorów, co jest dość specyficzne dla Armenii. Te są jednak osadzone w przepięknej, naturalnej scenerii. Zaś same cerkwie ormiańskie mają niesamowity sakralny nastrój.

Jezioro Sewan widziane z Sewanawank
Jezioro Sewan widziane z Sewanawank

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak armeński
SewanZwartnoc

Jezioro Tyberiadzkie, Genezaret, biblijne Morze Galilejskie

Na rzece Jordan, zanim znajdzie ona ujście w Morzu Martwym, znajduje się Jezioro Tyberiadzkie (hebr. ‏יָם כִּנֶּרֶת), czasem nazywane z hebrajskiego Kinneret. Nosi ono także dwie inne historyczne nazwy – Genezaret i Jezioro Galilejskie, a także arabską Al-Bahrat-Tabarijja. Dziś ważne jest z powodu zarządzania zasobami wodnymi w Izraelu, dodatkowo jest wymieniane w Biblii, zwłaszcza w Ewangelii znajduje się wiele opisów działalności Jezusa Chrystusa w tej okolicy.

Okolice kościoła Prymatu Piotrowego (brzeg jeziora Genezaret)
Okolice kościoła Prymatu Piotrowego (brzeg jeziora Genezaret)

Jezioro Tyberiadzkie (Genezaret) historycznie

Zaczniemy od geografii. Genezaret jest największym słodkowodnym jeziorem w Izraelu o powierzchni dochodzącej do 166 km². Tym samym jest też olbrzymim rezerwuarem wody słodkiej, który zaopatruje nie tylko okolicę, ale wodociągi doprowadzają ją nawet na pustynie Negew czy w okolice Jerozolimy. To też najniżej położone jezioro słodkowodne na Ziemi. Tafla wody znajduje się tu na wysokości średnio około 209 m pod poziomem morza. Jest też fragment Tektonicznego Rowu Jordanu. Jordan przepływa przez to jezioro, acz ich wody nie mieszają się zbytnio, stąd w dawnych czasach podkreślano odrębność rzeki i jeziora w związku z tym zjawiskiem.

Kościół Prymatu św. Piotra (Jezioro Tyberiadzkie)
Kościół Prymatu św. Piotra (Jezioro Tyberiadzkie)

Historycznie rejon ten miał ogromne znacznie w historii Bliskiego Wschodu, zwłaszcza z powodu rybołówstwa i rolnictwa w Galilei, w mniejszym stopniu handlu, choć przebiegały tu szlaki kupieckie. Później pojawili się tu także pielgrzymi. Natomiast samodzielnie jezioro nie odgrywało dużej roli kulturowej, z wyjątkiem oczywiście opisów ewangelicznych. Warto dodać, że Żydzi nazywali to jezioro morzem, nawet współczesna nazwa Kinneret po hebrajsku jest poprzedzona słowem morze. Zresztą Morze Galilejskie to także jedno z określeń tego jeziora. Kinneret zaś pochodzi od słowa Kinnor, co po hebrajsku oznacza cytrę (rodzaj harfy), podobny kształt ma właśnie jezioro.

Widok na Jezioro Tyberiadzkie (Genezaret) i wzgórza Golan
Widok na Jezioro Tyberiadzkie (Genezaret) i wzgórza Golan

Jezioro Tyberiadzkie (Genezaret) biblijnie

Jezioro Galilejskie związane jest z kilkoma bardzo znanymi i pamiętnymi fragmentami Ewangelii. To właśnie na nim doszło do powołania Szymona Piotra. Tu Jezus kazał zarzucić Szymonowi sieć z drugiej strony łodzi, a ten potem wyciągnął mnóstwo ryb. Tu także Jezus uciszył burzę na jeziorze, a innym razem chodził po wodzie. Do Jeziora Tyberiadzkiego rzuciły się też świnie, po tym jak wszedł w nie legion demonów, które Chrystus wypędził z opętanego. Faktem jest, że większość apostołów pochodziła z tej okolicy, gdzie również miały miejsce niektóre z wydarzeń opisanych w Ewangelii. Nad brzegiem jeziora znajduje się między innymi rodzinna miejscowość Piotra – Kafarnaum, zaś trochę dalej Góra Błogosławieństw.

Kościół Prymatu św. Piotra (Jezioro Galilejskie)
Kościół Prymatu św. Piotra (Jezioro Galilejskie)

Tamte miejsca stanowią dość łatwy dla pielgrzymów punkt odniesienia. Nawet jeśli jak pamiętamy, część świętych miejsc jest bardziej określona umownie i tradycyjnie, niż historycznie. W przypadku jeziora Genezaret znalezienie jednego punktu jest zdecydowanie trudniejsze. Choć przeglądając programy pielgrzymek można znaleźć kilka istotnych punktów.

Muzeum Łodzi (Jezioro Genezaret)
Muzeum Łodzi (Jezioro Genezaret)

Biblijne miejsce rozmnożenia chleba i ryb

Pierwszy z nich to Kościół Prymatu Św. Piotra. Franciszkański kościół znajdujący się nad brzegiem jeziora, wzniesiony w 1933 w miejscowości Tagba. W tej okolicy też najprawdopodobniej miało miejsce cudowne rozmnożenie chlebów i ryb. Natomiast według tradycji chrześcijańskiej kościół ten wzniesiono w miejscu, w którym Jezus po zmartwychwstaniu spotkał się z Piotrem, usiadł na skale i miał spożyć posiłek, podczas którego powiedział do Piotra, by pasł jego owce. Tradycja wskazuję tę konkretną skałę. Nosi nazwę Mensa Christi i znajduje się przed ołtarzem świątyni. Prócz kościoła jest tu też kilka ołtarzy polowych, gdzie również bywają odprawiane msze. Miejsce zostało zlokalizowane po raz pierwszy przez słynną pątniczkę Egerię w V wieku, która była prekursorką pielgrzymowania do Ziemi Świętej.

Jezioro Tyberiadzkie jest siedliskiem wielu zwierząt, ryb (w tym cefali czy tilapii), ptaków, żółwi czy jaszczurek jak Hardun (Stellagama stellio). Te jaszczurki dość powszechnie występują na Bliskim Wschodzie (np. Dżarasz), ale też na przykład na Korfu.
Jezioro Tyberiadzkie jest siedliskiem wielu zwierząt, ryb (w tym cefali czy tilapii), ptaków, żółwi czy jaszczurek jak Hardun (Stellagama stellio). Te jaszczurki dość powszechnie występują na Bliskim Wschodzie (np. Dżarasz), ale też na przykład na Korfu.

Jezioro Galilejskie (Genezaret), rybołówstwo i turystyka

Drugie miejsce to muzeum Łodzi (lub łodzi Galilejskiej). Znajduje się ona w Ginosar, też tuż przy jeziorze. Starożytna, pochodząca z I wieku naszej ery łódź została odkryta w 1986 w jeziorze Genezaret. Wzniesiono tu muzeum, w którym można ją podziwiać. Choć niektórzy nazywają ją łodzią Jezusa, nie ma temu żadnych dowodów, czy przesłanek by to potwierdzić, choć jest to łódź pochodząca z tamtego okresu. Tu warto dodać jeszcze jedną rzecz: tradycyjne metody połowu ryb zachowały się aż do 1948 roku. Dopiero potem zmodernizowano rybołówstwo, co niestety także wiąże się z zmianą fauny w jeziorze przez zarybienie innymi gatunkami.

Morze (Jezioro) Galilejskie często ogląda się z łodzi, tu bywa, że towarzyszą nam ptaki.
Morze (Jezioro) Galilejskie często ogląda się z łodzi, tu bywa, że towarzyszą nam ptaki.

Ginosar, pomijając muzeum, jest jednym z tych miejsc, gdzie można wybrać się na rejs po jeziorze. Inne miejsca to choćby Kafarnaum, Tyberiada czy Ein Gev. Stateczki turystyczne mają dać możliwość przepłynięcia się turystom i pielgrzymom po jeziorze Genezaret śladami Jezusa i Apostołów. Jezioro jest otoczone przez góry (w tym wzgórza Golan), więc widok jest całkiem przyjemny, acz nie ma tu wielu zatoczek, czy jakiegoś urozmaicenia na brzegu. Zwłaszcza, że w gorące dni woda czasem paruje, ograniczając tym samym widoczność. Zatem są to takie spokojne, rekreacyjne wycieczki.

Muzeum Łodzi nad jeziorem Genezaret
Muzeum Łodzi nad jeziorem Genezaret

Depresja w Tyberiadzie

Ostatni bardzo charakterystyczny punkt związany z jeziorem znajduje się w Tyberiadzie. Jest to rzeźba ukazująca kształt jeziora z wmontowanym licznikiem wskazującym aktualny poziom wody. Ten waha się od 208 do 213 m pod poziomem morza.

Okolice muzeum Łodzi
Okolice muzeum Łodzi

Ryba św. Piotra z Jeziora Galilejskiego

Popularnym daniem w różnych barach i restauracjach w okolicy jest tak zwana ryba św. Piotra. Nazwa ma przyciągać zainteresowanie odwiedzających. Nie jest to jeden gatunek, a kilka ze sobą spokrewnionych. Najczęściej jest to tilapia złota (Oreochromis aureus), która występuje nie tylko w Jeziorze Galilejskim, ale też w Afryce Północnej. Inne gatunki to: tilapia Zilla (Coptodon zillii) i Sarotherodon galilaeus (zwana też czasem tilapią galilejską). Po arabsku wszystkie określa się je mianem Muszt, czyli grzebień. Przyjęto się mówić, że to endemit, choć nie jest to prawda. Natomiast wszystkie te ryby należą do rodziny pielęgnicowatych i opiekują się potomstwem, czasem przetrzymując je w pyszczku. W Ewangelii św. Mateusza jest scena, gdy poborca dwudrachmy zapytał Piotra o to, czy Jezus płaci. Chrystus kazał wziąć Piotrowi rybę, a w jej pyszczku była dwudrachma. Stąd właśnie nazywa się ją rybą św. Piotra.

Rejs po Jeziorze Galilejskim
Rejs po Jeziorze Galilejskim

Bez wątpienia Jezioro Tyberiadzkie (Genezaret) jest jedną z najważniejszych lokacji biblijnych w Izraelu. właśnie z powodu wielu różnych zdarzeń, które zostały umieszczone w Ewangeliach.

Jezioro Tyberiadzkie i rejs dla turystów/pielgrzymów
Jezioro Tyberiadzkie i rejs dla turystów/pielgrzymów

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlaku religijny
Jezioro Galilejskie
?
Szlak izraelski
Jezioro Tyberiadzkie

Jökulsárlón, laguna lodowa, James Bond, Lara Croft i diamentowa plaża

Jedną z najbardziej obleganych, poniekąd słusznie, ale też najbardziej niezwykłych, a w dodatku filmowych atrakcji Islandii jest laguna lodowa lub właściwie laguna lodowcowa, co po islandzku znaczy Jökulsárlón. Przepiękna kolorystycznie, ze względu na białą i niebieską krę laguna zachwyca.

Jedną z metod zwiedzania Jökulsárlón jest rejs między krami (np. w amfibiach)
Jedną z metod zwiedzania Jökulsárlón jest rejs między krami (np. w amfibiach)

Jökulsárlón: Powstanie jeziora (laguny)

Jest to także najgłębsze jezioro w Islandii, liczy sobie 260 m głębokości. Znajduje się na południowym krańcu Parku Narodowego Vatnajökull, w tym miejscu lodowiec Breiðamerkurjökull (właściwie to jest to jęzor lodowca Vatnajökull) wchodzi do wody. Lodowiec porusza się, odrywają się od niego góry lodowe i powoli dryfują w lagunie, a następnie spływają do oceanu. Technicznie rzecz biorąc nie jest to oczywiście laguna, tylko jezioro. To, co uchodzi za mierzeję oddzielającą jezioro od oceanu to morena czołowa. Jest tu dość wąskie ujście, przez który woda, niejednokrotnie z lodem, wpływa do oceanu. Swoją drogą jezioro to po raz pierwszy wspomniano dopiero w 1948 roku. W obecnej formie istnieje zaledwie kilkadziesiąt lat. Przez ten okres jezioro zwiększało swoją powierzchnię i rosło, wynika to także z cofania się lodowca. Od lat 70. zwiększyło się już ponad czterokrotnie.

Morena lodowca Vatnajökull
Morena lodowca Vatnajökull

Jezioro jest połączone z oceanem krótką rzeczką o nazwie Jökulsá á Breiðamerkursandi. Ma ona zaledwie kilkaset metrów i jest uznawana za najkrótszą w całej Islandii. Nad ujściem znajduje się most drogi nr 1 (prowadzącej wokół całej Islandii). Nią dojeżdża się do Jökulsárlón. Po drugiej stronie mostu mamy plażę z czarnym piaskiem. Nazwa Diamentowa plaża (Diamon Beach) pochodzi od kawałków lodu, które można znaleźć blisko lub na brzegu, które właśnie wyglądają trochę jak diamenty. Zwłaszcza te małe. W okolicy zaś możemy zobaczyć ptactwo, głównie wydrzyki, alki czy kaczki, ale również foki. Woda oceaniczna czasem cofa się do jeziora, stąd obfituje ono w ryby, kryl, a także zwierzęta, które się tym żywią.

Rejs po lagunie lodowcowej. Wszyscy muszą mieć na sobie kapoki.
Rejs po lagunie lodowcowej. Wszyscy muszą mieć na sobie kapoki.
Można też pływać np. kajakami.
Można też pływać np. kajakami.

Zwiedzanie Jökulsárlón i Diamentowej Plaży

W lipcu fragmenty lodu na plaży były raczej niewielkie i rzadkie, ale podobno w innych porach roku jest tu tego zdecydowanie więcej i lepiej tłumaczy to nazwę. W przypadku plaży na Islandii warto pamiętać o bezpieczeństwie ze względu na zdradliwe fale.

Kry lodowe mają przepiękny kolor>
Kry lodowe mają przepiękny kolor>

Kry, które pływają po lagunie, spokojnie spływają pod mostem wąskim przesmykiem. Świetnie się to obserwuje, a potem szuka resztek na plaży. Swoją drogą szacuje się, że niektóre kry były zamarznięte nawet przez 1000 lat. To właśnie te pływające fragmenty lodu robią klimat tego miejsca. Zwłaszcza, że część z nich jest pięknie błękitna.

Jökulsárlón, pływanie między krą
Jökulsárlón, pływanie między krą
Niektóre fragmenty lodu mają niebieskawy kolor
Niektóre fragmenty lodu mają niebieskawy kolor

James Bond 007 i Jökulsárlón

Laguna ma też swoją filmową historię, zaczynając od przygód Jamesa Bonda. Pojawia się na początku filmu „Zabójczy widok” (1985) z Rogerem Moorem, w scenie w której Bond wykrada czip z ciała 003 na Syberii. Ekipa stacjonowała blisko Höfn, zdjęcia kręcono na lagunie, częściowo na lodowcu. Jednak zostały one połączone z ujęciami ze Szwajcarii, więc islandzka część to moment, w którym Bond zjeżdża do lodowej laguny i końcówka pościgu.

Jökulsárlón jako Syberia w filmie „Zabójczy widok” (James Bond, 007 i Islandia)
Jökulsárlón jako Syberia w filmie „Zabójczy widok” (James Bond, 007 i Islandia)
„Śmierć nadejdzie jutro”, czyli James Bond 007 na Islandii. Na Jökulsárlón nagrywano między innymi fragmenty pościgu.
„Śmierć nadejdzie jutro”, czyli James Bond 007 na Islandii. Na Jökulsárlón nagrywano między innymi fragmenty pościgu.

Po raz drugi ekipa Bonda wróciła już tutaj na ostatni film z Piercem Brosnonanem. W „Śmierć nadejdzie jutro” (2002) Jökulsárlón i w okolicy (Höfn i Vatnajökull), kręcono ujęcia wokół pałacu lodowego i pościg samochodowy. Wówczas całość była zamarznięta. Tym razem Islandia zagrała Islandię. Czasem sieć wspomina o „Batmanie”, ale jego kręcono w innej części Vatnajökull.

Jökulsárlón, a w tle lodowiec Vatnajökull.
Jökulsárlón, a w tle lodowiec Vatnajökull.
Czasem kra jest trochę przybrudzona
Czasem kra jest trochę przybrudzona

Inne filmy kręcone w lagunie

Natomiast w pierwszym filmowym „Lara Croft: Tomb Raiderze” (2001) to ponownie jest Syberia (Rosja). Tym razem laguna Jökulsárlón pełni bardziej rolę tła. Na brzegu zbudowano prymitywną syberyjską wioskę z szałasami. Po krótkiej rozmowie, Lara Croft wraz z ekipą wjeżdża do laguny, pływa między lodami i w następnym ujęciu jest już na lodowcu Vatnajökull. Jako ciekawostkę można dodać, że podczas ujęć z laguny w tle widać linie energetyczne. Warto też wspomnieć o filmie „Beowulf – Droga do sprawiedliwości” (2005) Strulla Gunnarssona, tam także pojawia się laguna, po której żeglują statki duńskich wojowników.

Jökulsárlón ponownie jako Syberia, tym razem w filmie „Lara Croft: Tomb Raider”
Jökulsárlón ponownie jako Syberia, tym razem w filmie „Lara Croft: Tomb Raider”

Swoją drogą takie dawne wioski nad brzegiem jeziora to nie jest tylko wymysł scenarzystów. Ludzkie osady istniały tu koło 870 roku. Laguny może nie było wówczas w takiej formie, ale woda pochodzenia lodowcowego jest cennym zasobem słodkiej wody, więc pewnie ich przyciągała.

Lodowiec Vatnajökull.
Lodowiec Vatnajökull.

Pływanie po lagunie

Prawdę mówiąc sposób, w jaki Jökulsárlón zostało ukazane w filmie „Tomb Raider” dość dobrze oddaje zwiedzanie tego miejsca. Pływające kry robią olbrzymie wrażenie, gdy obserwuje się je z oddali. Ale jeszcze ciekawsze jest pływanie między nimi. Do tego służą przede wszystkim amfibie, które spokojnie wjeżdżają do wody (z turystami) i pływają między bryłami lodu. Całość jest bezpieczna, gdyż na trasie cały czas są małe łodzie (najczęściej pontony motorowe Zodiac) osób pilnujących, czy przypadkiem nie zbliżamy się zbytnio do lodu. W końcu większa część góry lodowej znajduje się pod wodą. Tak wycieczka trwa trochę ponad pół godziny.

Za omijanie ukrytych części gór lodowych odpowiada ekipa na pontonach.
Za omijanie ukrytych części gór lodowych odpowiada ekipa na pontonach.

Drugą opcją jest pływanie na kajakach czy pontonach. Były tu też organizowane pływanie morsów, ale obecnie przy tym ruchu trochę trudno sobie wyobrazić masowe morsowanie. Natomiast samo zobaczenie tego z brzegu jest darmowe. Zatrzymujemy się na parkingu i dalej robimy, co chcemy. Większość osób przybywa tu dla widoków. I choć dziś jest to jedno z najbardziej znanych i najczęściej odwiedzanych miejsc w całej Islandii, to warto przypomnieć, iż nie istniałoby bez filmu. Turystyka zaistniała tu właśnie po „Zabójczym widoku”. Wówczas rozpoczęto organizować rejsy po lagunie.

Odłamane kawałki lodowca
Odłamane kawałki lodowca

Dziś Jökulsárlón jest mocno oblężonym przez turystów miejscem. Jak wspominaliśmy, to jedno z najpopularniejszych miejsc w Islandii i to widać. Zjazd trudno przeoczyć. Przy drodze nr 1 znajduje się olbrzymi parking, a obok cała infrastruktura turystyczna. Budki z biletami, toalety, jakieś małe przekąski. Jest gwarno i trzeba uważać na parkingu, w końcu to żelazny punkt każdej kilkudniowej wycieczki. Jest tu nawet niewielka górka, na którą można wejść i podziwiać lagunę z wysokości. Możemy spokojnie chodzić po okolicy, oczywiście pod warunkiem, że nie wchodzimy na lód.

Jökulsárlón z drona
Jökulsárlón z drona

Diamentowa plaża i inne atrakcje

By się zatrzymać, pójść na diamentową plażę, czy zobaczyć lagunę z brzegu, nie powinno stanowić problemu. Ewentualnie trudność może być z parkowaniem, mimo sporego parkingu. W przypadku pływania po lagunie amfibią czy pontonem, lepiej jest wcześniej wykupić bilet na odpowiednią godzinę online. Nam się udało to załatwić na miejscu, z ponad godziną czekania na dwa wolne miejsca. Potem przez 3 kolejne godziny były tylko pojedyncze. My liczyliśmy się z trudnościami, ale szczęśliwie się udało. Warto dodać, że choć amfibia trochę kosztuje, co niby ogranicza liczbę turystów, to jednak jest to na tyle popularne miejsce, że lepiej sobie zarezerwować tę atrakcję wcześniej i mieć spokój. Rejs amfibią można zamówić tutaj, zaś pontonem tutaj.

Diamentowa plaża. Nazwa pochodzi od kawałków lodu.
Diamentowa plaża. Nazwa pochodzi od kawałków lodu.

Alternatywą jest też mniejsze jezioro, pobliskie Fjallsárlón. Znajduje się 10 km w stronę Rejkiawiku. Dla nas to była opcja zapasowa z której nie skorzystaliśmy.

Zjawiskowa laguna lodowa Jökulsárlón
Zjawiskowa laguna lodowa Jökulsárlón

Dojazd do Jökulsárlón

O popularności Jökulsárlón nie tylko zadecydowało piękno, czy 007. Także to, że spośród jezior lodowych, wokół których kwitnie życie turystyczne, właśnie to na Islandii jest prawdopodobnie jednym z najłatwiej dostępnych dla dużych rzeszy turystów. W dodatku jest to spora laguna, co wpływa na jej odbiór. Znajduje się 5 godzin jazdy samochodem z Rejkiawiku w jedną drogą (nr 1). Można więc zarówno znaleźć jednodniowe wycieczki, dłuższe łączone z innymi punktami, jak i samemu spróbować tu dojechać. A jak jeździ się po kraju więcej, tym łatwiej tu dotrzeć. Choć warto zauważyć, że na wschód od laguny życie turystyczne zamiera.

Most nad rzeką Jökulsá á Breiðamerkursandi
Most nad rzeką Jökulsá á Breiðamerkursandi

Na mapie Islandii jezioro lodowe Jökulsárlón zdecydowanie się wyróżnia. Tak niesamowitym, unikalnym pięknem. Pewną dzikością i chłodem, cudownymi widokami. My byliśmy pod olbrzymim wrażeniem tego miejsca. Fakt, jest tu również masową turystyka. Jest to niezwykłe miejsce, a jak do tego dołoży się popularność Islandii, właściwie wszystko staje się jasne. Prawie każdy chce to zobaczyć, stąd są tu tłumy. Nam to ostatnie nie przeszkadzało, zwłaszcza, że udało się popływać amfibią. Na koniec warto dodać, że stąd organizowane są także wyprawy na sam lodowiec oraz w odpowiedniej porze roku do jaskiń lodowych.

Kra w lagunie.
Kra w lagunie.

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak islandzki
JökulsárlónWulkan Thrihnukagigur
Szlak filmowy
JökulsárlónPiramidy w Gizie

U styku filmu i podróży