Archiwum kategorii: Zabytek

Carskie Sioło (Puszkin) i Bursztynowa Komnata

W okolicy Sankt Petersburga znajdują się dwa carskie pałace. Jeden męski, czyli Peterhof, drugi żeński, czyli Carskie Sioło (ros. Царское Село). Żeński, bo największy wpływ na kształt tego drugiego miały caryce Katarzyna I i Elżbieta. Ten kompleks pałacowy ma jeszcze jedną atrakcję, okrytą legendą Bursztynową Komnatę. Kiedyś był to symbol wielkości dynastii Romanów, jednak zaginęła ona podczas II wojny światowej. Obecnie została zrekonstruowana, a nawet jak zapewniają kustosze, ulepszona względem oryginału, którego do dziś nie odnaleziono. Bursztynowa Komnata przyciąga tu tłumy zwiedzających i trudno się dziwić. Jej sława dotarła do dalszych zakątków świata, a ciekawość robi swoje. Zwiedzających jest naprawdę dużo.

Główny pałac w Carskim Siole
Główny pałac w Carskim Siole

Carskie Sioło – Puszkin: Dojazd

Wyprawę do Carskiego Sioła najlepiej zacząć z Sankt Petersburga, z Dworca Witebskiego. Jeździ tam podmiejska kolej elektryczna, czyli tak zwana elekrticzka. Tam trzeba kupić bilet do stacji Puszkin (ros. Пушкин). Kiedyś cała miejscowość nazywała się Carskim Siołem (Carska Wieś), ale w czasach ZSRR zmieniono nazwę najpierw na Dietskoje Sioło, a potem na Puszkin, oczywiście na cześć słynnego rosyjskiego poety Aleksandra Puszkina, który tu kończył liceum. Przy dworcu najlepiej złapać marszrutkę (czyli odpowiednik naszej nyski bądź shared taxi), która zawiezie nas już pod sam pałac. Można się też przejść, jak ktoś lubi. Przy samym dworcu zaś znajduje się targowisko, gdzie da się kupić świeże produkty lokalnych gospodarstw (czyli odpowiednik naszej babci z pietruszką).

Ogrody (Carskie Sioło)
Ogrody (Carskie Sioło)

Pałac Katarzyny i Bursztynowa Komnata

Barokowy kompleks założono w XVIII wieku. Zwiedzanie pałacu i sporych ogrodów w teorii nie powinno zajmować dużo więcej niż pół dnia, niestety zajmuje. W dużej mierze przez specyficzną organizację. Bursztynowa Komnata przyciąga obecnie wielu turystów. Przybywa tu naprawdę sporo wycieczek, które mają jeden cel: zobaczyć  legendę. Na resztę nie mają czasu. Niestety odbija się to na normalnych zwiedzających. Wpierw należy kupić bilet, by wejść do ogrodów, tam mamy czas nielimitowany. Do poszczególnych pawilonów, które znajdują się w ogrodach zawsze kupuje się bilet z osobna. Niestety dotyczy to także głównego pałacu. Chcąc chronić Bursztynową Komnatę i inne zabytkowe pokoje, wstęp jest ograniczany. Kończy się to tym, że od rana ustawiają się tam bardzo duże kolejki, już przed pałacem. Byliśmy w miarę wcześnie, a i tak stanie w kolejce zajęło nam prawie trzy godziny.

Ogrody (Carskie Sioło)
Ogrody (Carskie Sioło)

Zwiedzanie pałacu w Carskim Siole

W środku zwiedzanie nie zajęło 30 minut. Także dlatego, że było dość tłoczono i nieprzyjemnie. Bardzo istotne są dwie informacje: po pierwsze komnaty zwiedza się jedną z dwóch ścieżek. Jedna idzie lewą stroną, druga prawą stroną budynku. Większość miejsc, w tym wszystkie istotne z Bursztynową Komnatą na czele, zwiedza się niezależnie od ścieżki, na którą się dostało. Tylko nie można się przemieszczać między jedną a drugą. Druga sprawa to kwestia zdjęć i nagrywania filmów. O ile w całym pałacu czy ogrodach nie ma z tym problemu, o tyle w Bursztynowej Komnacie pilnują tego bardzo dobrze. Jest tam kilka pań z obsługi, które biegają od człowieka do człowieka, zasłaniają obiektywy czy łapią komórki. Potem sprawdzają czy nie zrobiło się zdjęcia. Oczywiście jak ktoś się uprze i znajdzie moment to zrobi, takie z ukrycia. Pracownice jednak i tak mają sporo roboty, zwłaszcza goniąc turystów z Azji.

Przykładowy wystrój pałacu
Przykładowy wystrój pałacu

Carskie Sioło: Park Aleksandra i okolice

Bardzo ciekawe też są ogrody, składające się  z trzech części. Francuskiego, angielskiego i parku Aleksandra. Ten ostatni znajduje się trochę dalej. Zbudowano tam kilka pawilonów przypominających stylistycznie pagody z Dalekiego Wschodu. W samych ogrodach znajdziemy rzeźby, oczka wodne, ale niewiele fontann. To bardzo przyjemne miejsce do spacerowania.

Ozdobna brama
Ozdobna brama

Warto pamiętać, że pałac w Carskim Siole, nie licząc oczywiście Bursztynowej Komnaty, niczym specjalnym się nie wyróżnia. Jest jednym z wielu, dobrze odnowionym. Jego siłą jest właśnie wspomniana Komnata. Czy warto ją zobaczyć? Cóż, narosło wokół jej tyle legend, że trudno się oprzeć ciekawości. Warto dodać, że Carskie Sioło znajduje się na liście UNESCO. Koszty biletów i godziny otwarcia najlepiej sprawdzić tutaj.

Pałac carycy Katarzyny (Carskie Sioło)
Pałac carycy Katarzyny (Carskie Sioło)

Burzliwe losy Bursztynowej Komnaty

Pierwotnie Bursztynową Komnatę zamówił król Prus, Fryderyk I Hohenzollern. Wykonał ją gdański mistrz bursztyniarstwa Andreas Schlüter. Umieszczono ją w podberlińskim zamku Charlottenburg. Gdy Piotr I, car Rosji wizytował Prusy, komnata zachwyciła go, więc dostał ją w prezencie. Przetransportował do Petersburga. Wpierw w pałacu letnim, potem zimowym, dopiero w 1755 znalazł swoje miejsce w Carskim Siole. Oczywiście komnata była wówczas jeszcze bardziej upiększona. Niemcy zrabowali komnatę w 1944, zapakowali do skrzyń i od tego czasu słuch po niej zaginął. Poszukiwania Bursztynowej Komnaty mają swoich pasjonatów. Teorie stały się kanwą powieści (jak „Pan Samochodzik i Bursztynowa Komnata” Jerzego Szumskiego), gier czy produkcji telewizyjnych. W 2003 otwarto w Carskim Siole odtworzoną Bursztynową Komnatę i to ją właśnie się dziś zwiedza.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak rosyjski
Carskie Sioło

Peterhof, pałac carów Rosji niedaleko Sankt Petersburga

Nieopodal Sankt Petersburga tuż nad Zatoką Fińską znajduje się miejscowość Peterhof (ros. Петергоф), a w niej carski pałac. Męski, jak można go w skrócie określić. To odpowiednik rosyjskiego Wersalu, założony jeszcze przez Piotra I, mniej więcej w tym samym czasie, gdy budowano Petersburg. Dziś pałac wraz z ogrodami jest jedną z najbardziej znanych atrakcji Rosji, a spośród rzeszy innych wyróżnia go duża liczba pomysłowych fontann.

Peterhof
Peterhof

Historia Peterhof

Peterhof to obiekt założony przez cara Piotra I Wielkiego. Jak już prace nad Petersburgiem były zaawansowane, a car powoli przymierzał się, by przenieść tu swoją stolicę, stworzył sobie pałac letni, z dala od miasta. Wielki Pałac konstruowano w latach 1714 – 1721, warto pamiętać, że w tym czasie cały czas trwała wojna ze Szwecją. Pałac, podobnie jak Petersburg, miał być olśniewający. Z Paryża przyjechał tu architekt Jean-Baptiste Le Blond, który zaprojektował całość. Zmarł zanim ukończono pałac. Wnętrza pałacu zostały gruntownie przebudowane za czasów caryc Elżbiety i Katarzyny II. Wielka Kaskada została wzniesiona w 1724. Był to tryumf z okazji zwycięstwa nad Szwedami. Park i fontanny z czasem także rozwijano. Pod koniec XVIII wieku sprowadzono tu z Norynbergi fontannę Neptuna, wówczas już zabytkową (została zbudowana z powodu zakończenia wojny trzydziestoletniej). W czasach sowieckich w pałacu znajdowała się fabryka zegarków (marka Raketa). Podczas II wojny światowej kompleks ucierpiał, była to kwatera niemiecka. Wiele pomników zakopano w ziemi, jak w grobach, zanim pojawili się tu Niemcy. Dziś odnowiony Peterhof jest ważną atrakcją turystyczną.

Dojazd do Peterhofu

Z Sankt Petersburga można tu dojechać przede wszystkim pociągiem/elektriczką z dworca Bałtyckiego lub wodolotem, który ma przystań blisko Pałacu Zimowego. Każdy z tych transportów ma swoje plusy i minusy. Wodolot pozwala rzucić okiem na sam Petersburg i fragment Zatoki Fińskiej, to duża frajda, ale jeśli chcemy kupić bilety w dwie strony to należy kupować je zbiorczo, decydując się od razu na godzinę powrotu. Druga sprawa, ogród przy głównym wejściu znajduje się w strefie darmowej. Można do niego wyjść, ale powrót oznacza konieczność ponownego zakupienia biletu. Dobrym rozwiązaniem jest więc transport mieszany, w jedną stronę pociągiem, w drugą wodolotem. W teorii da się też pociąg zastąpić autobusami i maszrutkami, ale to zdecydowanie wydłuża czas podróży.

Peterhof
Peterhof

Peterhof: Pałac carów

Pierwszy bilet, który trzeba kupić to bilet do ogrodów. Potem na każdy z pawilonów należy kupić kolejny. Największe zainteresowanie jest oczywiście pałacem. Tu ilość wejść jest limitowana, trzeba odstać swoje w kolejce, ale jeszcze czasowo jest to jak najbardziej akceptowalne. Sam pałac robi wrażenie. Jest bogaty jak na Rosję przystało, ale też dość mocno stara się nadążać za zachodnioeuropejskimi standardami, jednocześnie nikt tu nie oszczędzał na zdobieniach. Tu jedna mała uwaga, ogrody w zimie są dostępne za darmo, ale nie działają wtedy fontanny.

Druga strona fontann
Druga strona fontann

Fontanny i ogród Peterhofu

Dużo większą atrakcją są różne fontanny porozrzucane po parku. Każda jest inna, wiele jest bardzo pomysłowych. Niektóre to kamienie, na które się nadeptuje i wtedy leje się woda. Samo odkrywanie różnych fontann to duża atrakcja. Niektóre są choćby stylizowane na drzewa, dość niepozorne. Inne wręcz przeciwnie. Dzienne zużycie wody na potrzeby wszystkich fontann to 100 tys. m³.

Fontanna w parku
Fontanna w parku

Dość nietypową atrakcją jest grota, oczywiście sztuczna, w której car mógł się poczuć jak w jaskini. Zwiedzanie groty łączy się ze zwiedzaniem fontann od kulis. Widzimy rury, którymi doprowadzana jest woda. To bardzo pouczająca wycieczka. Jednocześnie nie tak oblegana jak sam pałac. Oczywiście dodatkowo płatna.

Fontanna w parku
Fontanna w parku

Peterhof: Zwiedzanie i bilety

Peterhof to jeden z symboli carskiej Rosji. Nie bez szkód przetrwał II wojnę światową. Na wystawie można zobaczyć, jak mieszkańcy Petersburga i okolic starali się ratować cenne eksponaty i jak potem wszystko odbudowywano. Dziś robi bardzo duże wrażenie. Nie tylko sam Wielki pałac i ogrody, ale też duże fontanny tuż przy głównym dziedzińcu, zwane Wielką Kaskadą (składa się ona z 64 fontann i 142 wodotrysków). Będąc w Petersburgu i mając czas, warto sobie zagospodarować dzień na tę podmiejską wycieczkę. Bilety można rezerwować też wcześniej na oficjalnej stronie.

Fontanna w parku
Fontanna w parku

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak rosyjski
Peterhof

Wielki Mur Chiński, symbol Państwa Środka

W najbliższy weekend na nasze ekrany wchodzi film „Wielki Mur” z Mattem Damonem. To dobry pretekst, by wybrać się na krótką, wirtualną wyprawę do Chin i na Wielki Mur Chiński (chin. 万里长城). Mur ten to zdecydowanie jeden z najbardziej znanych zabytków na całym świecie i bez wątpienia jedna z największych atrakcji Państwa Środka. No i zajmiemy się pytaniem, czy Wielki Mur Chiński jest widziany z kosmosu?

Wielki Mur Chiński
Wielki Mur Chiński

Wielki Mur Chiński a widoczność z kosmosu

Jeden z cudów świata. Oczywiście na liście UNESCO. Wielki Mur Chiński to bez wątpienia jedna z najciekawszych starodawnych budowli, która w jakiejś części ostała się do dziś. I taka, która jest owiana wieloma legendami. Jedna z nich mówi, że to jedyna budowla widziana z kosmosu. Nie jest to prawdą. Właściwie to wiele autostrad jest szerszych i dłuższych, a przy tym lepiej oświetlonych. Wielki Mur aż tak wielki nie jest. Wiele wskazuje na to, że Amerykanie pomylili go z wielkim kanałem i rzeką Yangcy, a potem się to rozeszło. Z odpowiednio niskiej orbity na pewno widać Mur, ale z pewnością z niej widać też masę innych budowli. Z daleka zaś Wielki Mur specjalnie się nie wyróżnia.

Wielki Mur Chiński: mity o obronności

Inna legenda mówi, że Wielki Mur był niezdobyty. Cóż, prawda jest taka, że raczej pełnił on rolę odstraszającą. Jeśli chodzi o obronność raczej nie spełniał swojej funkcji. Po pierwsze był zbyt wielki, by go patrolować czy bronić się na nim. Po drugie ciężko po nim się przemieszcza. Po trzecie jest na tyle rozległy, że ludy z zewnątrz bez problemu mogły sobie przechodzić przez niego. Jeszcze jedna sprawa jest taka, że Wielki Mur nie przetrwał w formie nienaruszonej. Chińczycy niestety mają to do siebie, że odbudowują zabytki czasem je rozszerzając. Potem trudno stwierdzić, co jest oryginałem, a co „chińską podróbką”.

Wielki Mur z bliska
Wielki Mur z bliska

Historia i fakty

Wielki Mur jest nierówny w swojej budowie, co powoduje, że poruszanie się po nim może być uciążliwe. Z prostej przyczyny. Część jest faktycznie w miarę płaska, chodzi się więc po kamieniach, ale w niektórych częściach przy wzniesieniach musimy pokonać schody. To już jest trudniejsze, bo poszczególne schody są czasem bardzo wysokie. Efekt jest taki, że czasem łatwiej się wdrapać niż wejść i to średniej wielkości Europejczykom. Dla niższych Chińczyków jest to dziś wyzwanie, a oni nie mają na sobie zbroi z pełnym rynsztunkiem. Dla dawnych żołnierzy, którzy także do najpostawniejszych nie należeli to musiało być ciężkie wyzwanie.

Właśnie takie fragmenty bardzo dobrze obrazują jak trudno było szybko reagować na Wielkim Murze, gdy pojawił się nieprzyjaciel. Swoją drogą warto pamiętać, że na niektórych odcinkach mur nie istniał. Łączył się z naturalną barierą. Licząc z nią podobno mierzył sobie jakieś 8851 m z czego 6259 m zostało wzniesione przez człowieka. Dane te jednak i tak są tylko szacunkowe. Całości fortyfikacji nigdy nigdy nie zmierzono. Mury takie zaczęto budować jeszcze w epoce walczących królestw, ale podwaliny pod ten mur powstały wraz z zjednoczeniem Chin przez Qin Shi Huanga (III w p.n.e., ten od Terakotowej Armii). Obecny kształt pochodzi z XV wieku i czasów dynastii Ming.

Widok z Muru na dalszą część
Widok z Muru na dalszą część

Jeśli chodzi o wartość obronną, to dziś warto zauważyć jeszcze jedną rzecz. W niektórych miejscach mur obecnie jest na tyle nisko, że można spokojnie z niego zejść i wejść z powrotem zwyczajnie przekładając nogę. To znaczy mniej więcej tyle, że utrzymanie go w czasach świetności wymagało olbrzymich środków finansowych. Technicznie rzecz biorąc, Wielki Mur Chiński to prawdopodobnie jeden z największych niewypałów w historii ludzkości. Kosztował dużo, a jego wartość obronna była mocno przeceniana. Za to do dziś ma olbrzymią wartość kulturową i kulturotwórczą.

Mur z tej perspektywy nie wygląda już tak okazale
Mur z tej perspektywy nie wygląda już tak okazale

Zwiedzanie Wielkiego Muru

Wielki Mur to symbol Chin. Mieszkańcy doskonale o tym wiedzą. Warto jednak pamiętać, że turystyka zewnętrzna w Chinach nie jest tak rozwinięta jak wewnętrzna. Więc zdecydowana większość Chińczyków zwiedza swój kraj i są zdecydowanie najliczniejszą grupą turystów. I jest to jedno z tych miejsc, w którym bardzo dobrze to widać. Ilość turystów jest naprawdę ogromna, więc „przyjemność” chodzenia po Wielkim Murze jest raczej znikoma. Idzie się w tłumie za tłumem. A osoby zza granicy bardzo się tu wyróżniają i budzą czasem  zainteresowanie. Tu przybywają osoby z najodleglejszych zakątków Chin. Dla wielu Europejczyk jest czasem atrakcją podobną co Wielki Mur. Efekt jest taki, że bardzo często proszą o wspólne zdjęcie. Nie trzeba chyba dodawać, że robienie zdjęć jeszcze bardziej tamuje tu ruch.

Ciągnący się Wielki Mur
Ciągnący się Wielki Mur

Plus jest taki, że większość zwiedzających „zalicza” zabytek. Przejdzie się do pierwszej czy drugiej strażnicy i tam zawróci. Więc jak się przejdzie tę najludniejszą część dalej zwiedzanie jest już dużo przyjemniejsze.

Dojazd na Wielki Mur

Zwiedzanie Wielkiego Muru nie stanowi większego problemu. Choć tylko niewielka część jest udostępniona turystom, to jednak są one dobrze oznaczone. Łatwo znaleźć wycieczkę czy kierowcę, który nas do takiego miejsca zwiezie. Nam udało się zobaczyć fragment w Badaling, ale pod samym Pekinem jest jeszcze pięć innych miejsc otwartych dla zwiedzających. Do Badeling można dojechać koleją ze stacji Beijing North Railway Station. Od stacji w Badeling jest już blisko do wejścia na mur.

Druga strona medalu, czyli ilość turystów
Druga strona medalu, czyli ilość turystów

Sam Wielki Mur jest mocno obecny w kulturze popularnej czy w filmie, ale dużo łatwiej jest go „odtworzyć” niż nakręcić. O tym warto pamiętać. Najczęściej w kinie mimo wszystko go nie widzimy.

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak chiński
Wielki Mur Chiński

Caserta, pałac królewski Burbonów i królowej Naboo

Dziś zajmiemy się miejscem, które określa właściwie jeden zabytek. Owszem istnieje cała miejscowość Caserta, ale to nie ona była naszym celem, a pałac królewski. Pomijając kwestie historyczne i estetyczne, ważne są też dla nas filmowe.

Główna brama
Główna brama Pałacu Królewskiego w Casercie

Historia Caserty

W okolicy ludzie mieszkali od dawnych czasów, choć niekoniecznie zamieszkiwali Casertę. Miasto wzniósł książę Kapui, Pando w 863, była to część umocnień. Niedaleko znajdowała się też miejscowość Casertavecchia (znana w czasach rzymskich jako Casa Irta), z której ludność stopniowo przenosiła się do Caserty. Najmocniej w XVI wieku. Był to okres, w którym ziemię te przejęła rodzina królewska, licząc, że wzniosą tu swoją letnią rezydencję. Pomysł jednak zrealizowano dopiero kilkaset lat później.

„Mission: Impossible III” i Caserta udająca Watykan. Mur dobudowano.
„Mission: Impossible III” i Caserta udająca Watykan. Mur dobudowano.

Caserta: Pałac Królewski Burbonów

Pałac królewski w Casercie (Reggia di Caserta lub Palazzo Reale di Caserta) to prawdopodobnie największa budowla wzniesiona w Europie w XVIII wieku. Obecnie znajduje się także na liście UNESCO. Głównym architektem był Luigi Vanvitelli, który dość mocno wzorował się na Wersalu, ale także pałacu królewskim w Madrycie, czy Charlottenburgu w Berlinie. Dziś jednak pałac popada trochę w ruinę. O ile jeszcze wnętrza są zadbane i dobrze zachowane, o tyle reszcie daleko do dawnej świetności. Widać to choćby po ogrodach. Architektonicznie zwłaszcza we wnętrzach przypomina Królewski Pałac w Neapolu.

Dziedziniec, czyli filmowy Watykan
Dziedziniec, czyli filmowy Watykan

Zresztą Królestwo Neapolu i Sycylii, a potem Królestwo Obojga Sycylii nigdy nie było tak potężne jak choćby Francja, stąd uboższa architektura. Nawet, gdy porównuje się bogactwo Caserty z pałacem dożów w Wenecji (której architektura także była jedną z inspiracji),  widać sporą różnicę. Niemniej jednak to cały czas bardzo ciekawe miejsce, z bardzo długim ogrodem, na którego końcu znajduje się duża fontanna. Pałac przetrwał XX wiek w całkiem dobrym stanie. Po I wojnie światowej należał do włoskich sił powietrznych, zaś od 1943 służył jako jedna z siedzib Aliantów. To właśnie tutaj Niemcy podpisali kapitulację we Włoszech, a także tutaj rozpoczęły się procesy za zbrodnie wojenne (zanim jeszcze powołano trybunał w Norymberdze). Dopiero po wojnie pałac stał się muzeum, którym jest do dziś.

Korytarz
Korytarz pałacowy

Caserta na filmowo

Nas w Casercie najbardziej interesowała jej filmowa historia. Po raz pierwszy pałac został wykorzystany jako lokacja w filmie „I 3 aquilotti” (1942) Mario Mattoli. Caserta gra Accademia Aeronautica Italiana, którą wówczas była. Choć pałac pojawia się w starych filmach – „Najpiękniejsza kobieta świata” z 1955 i „Bitwa o Anzio” z 1968, to jednak nowsza filmografia jest dużo ciekawsza.

Słynne schody (Caserta)
Słynne schody (Caserta)

„Gwiezdne Wojny Część I Mroczne widmo”

Po pierwsze wnętrza pałacu zagrały w „Gwiezdnych Wojnach”. Udawały wnętrza pałacu królowej Naboo. W „Mrocznym widmie” to właśnie tu widzimy salę tronową królowej Amidali. Nakręcono też słynne schody (Amidalę odprowadzają do obozu nr 4, schodzi po schodami po prawej stronie). Sala tronowa królowej Naboo to właściwie korytarz, gdzie się czeka przed właściwym wejściem do części zabytkowej. Wykorzystano też schody prowadzące do części zabytkowej.

„Anioły i Demony” i Caserta ponownie udająca Watykan.
„Anioły i Demony” i Caserta ponownie udająca Watykan.

W „Mrocznym widmie” pojawił się także korytarz na dole, tam widzieliśmy hologram Dartha Sidiousa, gdy ten wydawał polecenia wicekrólowi Federacji Handlowej, Nute’owi Gunrayowi. Na potrzeby „Mrocznego widma” w 1997 pałac zamknięto na 4 dni. Sceny z wybuchami powstały w studiu Leavesden. W 2000 wrócono tu, by nakręcić scenę do „Ataku klonów”. Tym razem był to już pałac królowej Jamilli, ale wykorzystano jedynie główny hol. W 2000 pałac zamknięto na niecały dzień od godziny 1 po południu do 1 w nocy.

„Gwiezdne Wojny: Cześć I: Mroczne widmo” i Caserta jako pałac królewski w Theed na planecie Naboo.
„Gwiezdne Wojny: Cześć I: Mroczne widmo” i Caserta jako pałac królewski w Theed na planecie Naboo.

„Mission: Impossible III”

Poza Naboo Caserta udawała także Watykan. Po raz pierwszy przy „Mission: Impossible III” J.J. Abramsa. Części scen nie można było nagrać w Watykanie, zwłaszcza tych wymagających efektów specjalnych. Dużo mniej popularna Caserta stała się idealną lokacją zastępczą. Tu przede wszystkim wykorzystano ogrody, ale też główny dziedziniec. Pojawił się oczywiście również główny hol. Zbudowano tu też dekorację imitującą mury.

Hol Pałacu Królewskiego w Casercie (Naboo w SW)
Hol Pałacu Królewskiego w Casercie (Naboo w SW)

„Anioły i Demony”

Dziedziniec pojawia się także w „Aniołach i Demonach” Rona Howarda. W przypadku adaptacji powieści Dana Browna, dość ciężko było dostać zgodę Watykanu. Wykorzystano między innymi Casertę. W filmie pojawia się scena, w której kardynałowie idą po głównych schodach, tych samych co w „Gwiezdnych Wojnach”, ale tym razem korzystają z tych po lewej stronie. Zdjęcia kręcono w 2008 roku.

„Gwiezdne Wojny: Cześć I: Mroczne widmo” i Caserta jako pałac królewski na Naboo.
„Gwiezdne Wojny: Cześć I: Mroczne widmo” i Caserta jako pałac królewski na Naboo.
„Gwiezdne Wojny: Cześć II: Atak klonów” i Caserta jako pałac królewski na Naboo.
„Gwiezdne Wojny: Cześć II: Atak klonów” i Caserta jako pałac królewski na Naboo.

Caserta i inne filmy

Podobieństwo do Watykanu i udawanie go, wchodzi w krew pałacowi w Casercie. Tu właśnie kręcono większość scen wewnątrz Stolicy Apostolskiej w filmie „Dwóch papieży” Fernando Meirellesa, którą można oglądać na Netflixie. Jonathan Pryce (Jorge Bergoglio / Franciszek) i Anthony Hopkins (Joseph Ratzinger / Benedykt XVI) kręcili zdjęcia na lokacji w kwietniu 2018. Sceny z lądowaniem helikoptera w Watykanie nagrywano w ogrodach Caserty. Podobnie było z filmem telewizyjnym „Dobry papież”, czyli biografii Jana XXIII, tu także pałac Burbonów udawał Watykan. Warto wspomnieć, że pałac pojawia się w wielu włoskich produkcjach, nawet w krótkometrażowym filmie z Kasią Smutniak „Caserta Palace Dream”.

Ogrody Pałacu Królewskiego w Casercie
Ogrody Pałacu Królewskiego w Casercie, widok w kierunku pałacu

Ogrody w Casercie

O ile pałac jest w miarę zadbany i odrestaurowany, o tyle ogrody niestety nie lśnią dawnym pięknem. Z małymi wyjątkami, jak choćby mały ogród angielski, czyli tutejszy ogród botaniczny. Oczywiście najważniejsza w tym ogrodzie jest fontanna, a raczej długi system kaskadowy składający się z mniejszych fontann. Jego twórcą jest Luigi Vanvitelli i nigdy nie ukrywał tego, że rywalizował z rozwiązaniami z Peterhofu. Park jest przede wszystkim długi, kanał fontanny ma przeszło dwa kilometry. Po jednej stronie znajduje się pałac, po drugiej najbardziej ozdobna fontanna z Dianą i Akteonem.

Wodospad w ogrodach Caserty
Wodospad w ogrodach Caserty

Caserta, czyli wyśmienita kuchnia włoska

Poza pałacem w Casercie nie ma wiele innych miejsc do zwiedzania, ale to także południe Włoch, które słynie z bardzo dobrej kuchni. Jeśli ma się chwilę czasu, to naprawdę warto skorzystać. Wiele z tutejszych restauracji szczyci się wysokimi notami na TripAdvisor i patrząc po tym, co serwują to naprawdę zasłużone opinie. Przy okazji można się przespacerować po małomiasteczkowych Włoszech. Samo miasteczko jest klimatyczne, ale nie wyróżniające się. Tu przede wszystkim przybywa się dla pałacu.

Sala tronowa (Caserta)
Sala tronowa (Caserta)

Dojazd i zwiedzanie Caserty

Dawna perła w koronie Bubronów, czyli pałac w Casercie, znajduje się bardzo blisko Neapolu. Można tu dojechać zarówno autobusem, jak i pociągiem. W przypadku tego ostatniego warto się zastanowić nad kartą miejską artecard (więcej szczegółów będzie przy okazji opisu Neapolu). W cenie karty są wliczone przejazdy lokalnymi liniami kolejowymi, jak również wejścia do dwóch zabytków. Można zdecydować się na pałac w Casercie.

Długi ogród w drugą stronę (Caserta)
Długi ogród w drugą stronę, czyli ku fontannom (Caserta)

Na zwiedzanie pałacu i ogrodu przyjeżdżając z Neapolu należy poświęcić jeden dzień. Czasu będzie pewnie aż za nadto, ale trzeba wziąć poprawkę na kolejowy częstotliwość kursowania pociągów we Włoszech, zwłaszcza jeśli zwiedzanie przypada na niedzielę.

Caserta - miasto już poza pałacem
Caserta – miasto już poza pałacem

Bardziej gwiezdno-wojenną relację z Caserty możecie przeczytać tutaj.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak włoski
Caserta
Szlak filmowy
Caserta (Gwiezdne Wojny i inne)

Volubilis, dawna rzymska stolica prowincji w Maroko

Wśród marokańskich zabytków z listy UNESCO przede wszystkim królują medyny, ewentualnie centra miast. Volubilis (arab. وليلي – Walili)  się od reszty bardzo wyróżnia, to stanowisko archeologiczne z zachowanym rzymskim miastem, oczywiście na tyle, ile mogło przez prawie dwa tysiące lat.

Widok na Volubilis
Widok na Volubilis

Ruiny i historia Volubilis

Historia osadnictwa w tym miejscu sięga III wieku przed naszą erą, ale największy rozwój miasta to okres cesarstwa rzymskiego, gdzieś między 4 a 250 rokiem naszej ery. Wtedy to właśnie wybudowano forum, bazylikę i wiele innych budynków, których fragmenty pozostały do dziś. Są tu termy, łuk tryumfalny, powstał nawet kapitol inspirowany świątynią Jowisza w Rzymie. Wówczas Volubilis pełniło rolę stolicy prowincji Mauretania.

Pozostałości świątyni
Pozostałości świątyni

Po Rzymianach miasto zajęli Arabowie, acz sułtan Mulaj Ismail zaczął je rozbierać, przede wszystkim zabierając stąd marmury, by wybudować nową stolicę – Meknes. Później przyszło trzęsienie ziemi, miasto obumarło i zostało ponownie odkryte dopiero pod koniec XIX stulecia.

Bociany
Bociany na rzymskich kolumnach

Zwiedzanie Volubilis

Obecnie jest udostępnione zwiedzającym, ale choć znajduje się blisko Meknesu, niewiele osób tu przybywa. Volubilis nie jest tak dobrze zachowane jak choćby Dżarasz w Jordanii, o którym niedawno pisaliśmy, czy Efez w Turcji, jest zatem bardziej kameralne. Przy mniejszej ilości zwiedzających pozwala to na swobodne eksplorowanie tego miejsca. A poza resztkami murów zabytek ten posiada jeszcze bardzo wiele dobrze zachowanych mozaik, które dobrze obrazują nam życie dawnego miasta. Po nich jesteśmy w stanie określić przeznaczenie wielu budynków. Czasem można zgadywać to samemu, czasem można posługiwać się mapką. Niestety mozaiki te nie są w żaden sposób zabezpieczone przed słońcem, jak to miało miejsce choćby w Jordanii.

Stanowisko archeologiczne
Stanowisko archeologiczne

To co także rzuca się  w oczy w Volubilis to bociany. Gniazdują one sobie na resztkach rzymskiej zabudowy, to bardzo ciekawie wygląda, ale w Maroko można znaleźć podobne widoki.

Volubilis (Maroko)
Volubilis (Maroko)

Dojazd do Volubilis

Do stanowiska archeologicznego nie dociera żaden transport publiczny. Jeśli chcemy dotrzeć tam samemu, to właściwie zostaje tylko i wyłącznie samochód (ew. taksówka). Przy wejściu znajduje się mały parking. W cenę biletu nie jest wliczony przewodnik, ale jest tam kilku, którzy bardzo chętnie oferują swoje usługi. Prawdę mówiąc jest to całkowicie zbyteczne, stanowisko archeologiczne nie jest tak duże by się pogubić, a jeśli to nie jest pierwsze takie miejsce, które odwiedzamy, to niewiele można się od nich dowiedzieć.

Volubilis
Volubilis

Malownicze Moulay Idriss

Z niektórych miejsc z Volubilis widać też zbudowane na górze miasto Moulay Idriss. Widok zapada w pamięć. Zresztą jak się jedzie drogą ze stanowiska archeologicznego także widać tę miejscowość. Białe domy na wzniesieniu w dobrym świetle wyglądają niesamowicie z daleka. Z bliska już nie robią takiego wrażenia.

Widok na Moulay Idris
Widok na Moulay Idris

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak marokański
Volubilis