Madaba, bizantyjskie mozaiki w Jordanii

Madaba  (arab. مادبا,), w czasach biblijnych znana jako Medeba. Znajduje się blisko Ammanu, w sumie bliżej lotniska królowej Ali niż sama stolica. Dla turystów miasto to nie ma za wiele do zaoferowania, nie licząc mozaik, natomiast jest idealnym miejscem wypadowym do dalszych eskapad. Zwłaszcza, że jest stosunkowo blisko do takich miejsc jak: Morze Martwe, Jordan czy góra Nebo lub Wadi Mujib.

Samolot - pomnik
Samolot – pomnik na trasie wylotowej
Stara zabudowa Madaby
Stara zabudowa Madaby

Madaba i jej dogodna lokalizacja

My właśnie dlatego spędziliśmy tu kilka nocy. Amman jest dużą metropolią, przejeżdżanie przez niego to przede wszystkim zmarnowany czas. Więc wyprawy na północ, zachód i wschód rozpoczynaliśmy właśnie w Madabie. Jadąc na zachód całkowicie omija się Amman, na wschód właściwie też. Jedynie kierunek północny wymaga przejechania częściowo przez miasto, ale trasą przelotową, więc nie jest źle. Madabę porzuciliśmy ją już jedynie dla Petry i Wadi Rum. Inna sprawa, że ceny hoteli są tu niższe niż w Ammanie, więc może być to dodatkowa zachęta. Myśmy zatrzymali się w centrum w hotelu Mosaic City Hotel (jedynym w Jordanii w którym normalnie działała nam karta płatnicza). Warto o nim wspomnieć z tego powodu, że to nowy i zadbany budynek, więc wyróżnia się standardem ponad to, co jest normą w całej Jordanii.

Mozaika pochodząca z czasów bizantyjskich (Madaba)
Mozaika pochodząca z czasów bizantyjskich (Madaba)

Madaba: Zwiedzanie i odpoczynek

Gorzej niestety już jest z jedzeniem. W samym centrum Madaby jesienią było czynnych kilka knajp, w większości nie posiadały zbyt zróżnicowanego menu, przez co gdy szukało się czegoś bezmięsnego, był to prawdopodobnie najtrudniejszy etap podróży. Choć na szczęście zawsze jest ser halloumi czy falafele, no i zupy. W ciągu dnia jest więcej przydrożnych punktów gastronomicznych, ale w czasie obiadokolacji były już raczej nieczynne. Problem tkwił w tym, że centrum Madaby jest nastawione na turystów, ale jednocześnie nie ma ich tu zbyt wielu, więc nie jest rozrośnięte. To ogranicza wybór.

Meczet w Madabie
Meczet w Madabie

Słynne mozaiki w Madabie

Madaba najbardziej słynie z mozaik. Znajdują się tu muzea, kościoły, czy warsztaty. Wszystko związane z mozaikami. Większość pochodzi z czasów bizantyjskich, więc to jeszcze jeden interesujący okres w historii Jordanii. I jak to zwykle bywa, turyści czasem zatrzymują się tu jadąc do Petry, więc wizyty są tu dość krótkie. Zatem gdy myśmy chodzili sobie sami, kustoszom sprawiało to wiele radości i chętnie pokazywali nam wszystko, opowiadając po angielsku na tyle, na ile potrafili. No chyba, że imam wezwał na modlitwę, wtedy nagle przewodnik nabrał tempa.

Świątynia chrześcijańska (Madaba)
Świątynia chrześcijańska (Madaba)

Jeśli ktoś jedzie przez Umm ar-Rasas, to mozaiki w Madabie można sobie podarować. Tamta w Umm ar-Rasas jest największa i najsłynniejsza. Natomiast biorąc samochód i jeżdżąc po Jordanii, jest to dobre miejsce na bazę na parę dni. No i tańsze niż Amman. Umm ar-Rasas jest opisane w ramach zamków pustynnych.

Madaba Mozaika
Mozaika (Madaba)
Mozaika (Madaba)
Mozaika

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak jordański
Madaba

Błękitna Grota, piękna skalna jaskinia morska na Malcie

Będąc stosunkowo niewielkim krajem, Malta ma sporo do zaoferowania turystom. Jednym z takich miejsc, na które warto zwrócić uwagę jest Błękitna Grota (Blue Grotto), czasem spotyka się tłumaczenie Niebieska Grota. To tak bardzo turystyczne miejsce, że może to być aż męczące. Przebywa tu mnóstwo ludzi, nie tylko tych, którzy dojeżdżają tu sami, ale też autokarów z wycieczkami objazdowymi. Tłum taki, że zwyczajnie ciężko to przetrzymać, a wraz z nim masa kramów, sprzedawców i innych naciągaczy. A jednak warto się przemęczyć dla wspaniałej przyrody. Zwłaszcza jak się nie przyjeżdża w szczycie sezonu.

Błękitna Grota na Malcie
Błękitna Grota na Malcie

Błękitna Grota na Malcie

Malta ma przepiękne, skaliste klify położone nad czystym morzem. Błękitna Grota to właśnie takie miejsce, tyle że można spokojnie je obejrzeć od strony wody. Bez nurkowania, bez pływania, za to bezpiecznie w łódce. Dodatkowo wśród klifów znajdują się maleńkie jaskinie, wypełnione wodą. Więc kupujemy bilet, wsiadamy na łódkę i mamy okazję ujrzeć Maltę z innej strony. Krótka wycieczka, ale warta swej ceny i czasu. Minus jest taki, że to łodzie wieloosobowe oraz, że przemiał ludzi jest naprawdę spory.

Klify przy Błękitnej Grocie
Klify przy Błękitnej Grocie

Organizacja

Organizacyjnie Maltańczycy zrobili chyba wszystko, co mogli, ale gdy mamy mało miejsca i wielu odwiedzających to cudów nie będzie. Nie byliśmy na Malcie w szczycie sezonu, pojechaliśmy później, ale tu ludzi było naprawdę bardzo wielu. Dużo łatwej zwiedza się zabytki niż to miejsce. Efekt jest taki, że były problemy z zaparkowaniem. Niedostateczna liczba miejsc, zwłaszcza, gdy część pozajmowały busy i autobusy. Turyści też się przepychają, nad kolejkami nikt nie panuje. Trzeba uzbroić się w cierpliwość, kupić bilet, a potem odstać swoje, zanim wejdzie się na łódź. Niestety jest też wielu cwaniaczków, którzy się przepychają. Być może w tym przypadku naprawdę dobrą alternatywą dotarcia do tego miejsca jest komunikacja lokalna, czyli albo taksówki, albo autobusy. Oczywiście pamiętając, ile czasu zajmuje jedno i drugie.

Wewnętrzna jaskinia Groty
Wewnętrzna jaskinia Groty

Sam rejs trwa trochę ponad pół godziny. Nie płynie się daleko, wydłużony jest raczej wolnym tempem, oglądanie samej groty to też właściwie kilka minut. Natomiast dużo więcej czasu spędza się w kolejce po bilety i na wejście na łódkę (ludzie tam są dość upchani). Czy warto? Raczej tak, jak mamy czas i nie widzieliśmy już podobnych atrakcji, to widoki są warte poświęceń. Jeśli czasu jest mało, to zamiast Błękitnej Groty można też wybrać się w okolice Lazurowego Okna na Gozo. Tam też da się wynająć łódki, ale nie było to już tak oblegane. Warto też wziąć pod uwagę, że wpłynięcie do groty może nie być możliwe przy niesprzyjających warunkach pogodowych. Aktualne ceny wejściówek oraz godziny otwarcia można sprawdzić np. tutaj.

Błękitna Grota Malta
Błękitna Grota (Malta)

Błękitna Grota na filmowo

Na koniec jedna mała ciekawostka filmowa. Otóż Błękitna Grota podobno pojawia się w filmie „Conan Barbarzyńca 3D” z 2011. Większość zdjęć plenerowych kręcono w Bułgarii. Jednak sceny w wodzie kręcono jakoby właśnie tu na Malcie. Wspominają o tym choćby firmy zajmujące się podróżami śladami filmowych lokacji. Jednocześnie w materiałach okołoprodukcyjnych niewiele jest konkretów. Być może zawitała tu druga ekipa, a zdjęcia faktycznie są dodatkowe.

Płynąc do Blue Grotto
Płynąc do Blue Grotto

Błękitna Grota znajduje się przysłowiowy rzut beretem od megalitów Hagar Qim. Więc może mając czas warto połączyć jedno z drugim. My właśnie tak zrobiliśmy. Zaś o megalitach napiszemy niebawem. Natomiast słynna jest też bardzo podobna atrakcja na Capri, tam także wpływa się do błękitnej groty, acz w trochę inny sposób.

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak maltański
Błękitna Grota

Zamki pustynne w Jordanii, czyli śladami T.E. Lawrence’a

Jedną z najbardziej promowanych w Jordanii form zwiedzania są wycieczki do zamków pustynnych. Jest ich kilka, są różnie zachowane, ale też różnie zbudowane. Odgrywają istotną rolę w kulturze, także ze względu na T.E. Lawrence’a, który zjednoczył plemiona arabskie. Ta historia jest wciąż żywa, podobnie zresztą jak i film „Lawrence z Arabii” Davida Leana. W wielu miejscach można się na nią natknąć. Zamki pustynne są ważne dla jordańskiej kultury, jednak stanowią dość nieoczywistą atrakcję tego kraju.

Pustynny zamek Lawrence'a: Qasr al-Azraq
Pustynny zamek Lawrence’a: Qasr al-Azraq

Zamki pustynne: Qasr al-Azraq

Gdy podróżuje się samochodem, zamki czasem znajdują się przy drodze. Wystarczy się zatrzymać i zwiedzić. Zazwyczaj starczy na to kilkanaście minut. Bilet wstępu kosztuje około 2 JOD i jest jeden na wszystkie zamki. Nie ma znaczenia, czy oglądamy jeden, czy więcej. Oczywiście czasem jest problem, by taki bilet kupić, bo nie wszędzie są osoby uprawnione do jego sprzedaży, ale wtedy powinni nas gdzieś odesłać. Na tyle blisko, by nie trzeba było jechać samochodem.

Qasr al-Azraq (Zamki pustynne Jordania)
Qasr al-Azraq (Zamki pustynne Jordania)

Jeśli chodzi o Lawrence’a z Arabii, to natknęliśmy się na zamek, który służył mu jako twierdza obronna. Zamek Azraq (Qasr al-Azraq, arab. قصر الأزرق), stosunkowo nowy i w miarę dobrze zachowany. Niestety, jeśli porówna się go z średniowiecznymi zamkami z Europy (czy Karakiem), to wypada on dość blado. Nie tylko ze względu na wielkość, ale przede wszystkim wykonanie. De facto jest młodszy o prawie 500 lat, ale technologicznie wygląda na mniej zaawansowany. W wielu miejscach są to zwyczajnie kamienie położone na siebie, bez jakiejś specjalnej zaprawy. W zestawieniu z Petrą czy zabytkami rzymskimi, to w ogóle jest to dość dziwne uczucie upadku cywilizacji. Jednak warto sobie zdać sprawę jak wyglądała historia tych ziem.

Trzeba pamiętać, że to co oglądamy to ostatnia wersja zamku, zwanego czasem Błękitnym Zamkiem. Pierwsza twierdza pochodzi jeszcze z czasów rzymskich, potem została przerobiona przez Umajjadów, Imperium Ottomańskie, a ostatecznie właśnie służyła buntownikom. Choć najstarsze ocalałe pozostałości pochodzą z 1237 to raczej przyjęło się, że to późniejsza budowla.

Historia Lawrence’a jest tu żywa. On sam przebywał w tym zamku, o czym zaświadczył przewodnik i kustosz, który tam rezyduje. Jak sam twierdzi, jest wnukiem jednego z bojowników Lawrence’a. Chętnie się tym chwali i jest gotów opowiedzieć wiele historii. Kto wie, czy nie są one ciekawsze niż sam zamek do zwiedzania, nas niestety gonił czas.

Kasr Arma (Zamki pustynne w Jordanii)
Kasr Arma (Zamki pustynne w Jordanii)

Zamki pustynne w Jordanii: Kasr Arma

Innym pustynnym zamkiem jest wpisany na listę UNESCO Kasr Arma (arab. قصر عمرة). Kasr (lub ksar w innych krajach arabskojęzycznych) to ufortyfikowany spichlerz. Tak jest w tym przypadku. Budowla jeszcze mniejsza i jeszcze bardziej niepozorna, ale prawdopodobnie starsza niż zamek Azraq. I technologicznie bardziej zaawansowana. Co takie miejsce robi na liście UNESCO? Otóż ten kasr jest o tyle wyjątkowy, że w środku znajdują się freski. Podczas naszej wizyty, były odnawiane przez Włochów. Ale dało się wejść do środka i zobaczyć.

Freski Kasru Arma
Freski Kasru Arma

Bizantyjskie mozaiki: Umm Al-Rasas

Będąc przy UNESCO i zamkach, warto wspomnieć jeszcze o jednych ruinach – Umm Al-Rasas (arab. أم الرّصاص). To dawne miasto powstałe w czasach Bizancjum, na miejscu którego pozostały gruzy i ocalała jedna mozaika. To ona rozsławiła okolicę. O samych mozaikach pisałem przy okazji Madaby.
W każdym razie Umm al-Rasas robi dość ponure wrażenie. Nie dlatego, że jest zniszczone, ale raczej dlatego, że jest zwyczajnie zapomniane. Wstęp jest darmowy, ale parking pusty. Turystów prawie tam nie ma. Myśmy po tych ruinach chodzili sami, nie licząc dzikich psów, co nie jest najlepszym prognostykiem. Za to jest to raj dla jaszczurek.

Umm Al-Rasas (zamki pustynne w Jordanii)
Umm Al-Rasas

To co łączy wszystkie pustynne zamki to najprawdziwsza jordańska historia i pewnie dlatego warto poświęcić im czas, zwiedzając ten kraj. Jeśli ktoś chce podziwiać dobrze zachowane i misternie wykonane twierdze, to zapraszamy do Europy. Praktycznie do każdego można podjechać i zaparkować przed nim, a następnie kupić bilet (nie zawsze jest taka możliwość, czasem wpuszczają za darmo lub wchodzi się za darmo).

Słynna mozaika w Umm Al-Rasas
Słynna mozaika w Umm Al-Rasas

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak jordański
Zamki pustynne

Malta i „Gra o tron” część 2: Forty Manoel, Ricasoli, St. Angelo

Kontynuując zwiedzanie Malty śladami „Gry o tron” zajmiemy się kolejnymi miejscami, do których z różnych przyczyn nie udało się nam dostać, czy zwiedzić. Przynajmniej w takiej formie, w jakiej byśmy chcieli. Część z nich była zamknięta z powodu zdjęć do filmu „Assasin’s Creed” z Michaelem Fassbenderem. Te miejsca dało się zobaczyć z różnych stron z zewnątrz, ale były w tamtym czasie zamknięte dla zwiedzających. Na ogół jednak są dostępne i stanowią istotny punkt dla wszystkich fanów „Gry o tron” na Malcie.

Fort Manoel
Fort Manoel

Fort Manoel – Wielki Sept

Zaczniemy od Fortu Manoel. W pierwszym sezonie kręcono tu Wielki Sept Baelora i scenę egzekucji Neda Starka. Fort znajduje się na wyspie Manoel, na zachód od Valletty. Na wyspę wiedzie mały mostek z Gżiry. Stamtąd da się też spokojnie podejść pod sam fort. Tyle, że podczas naszej wizyty przed wejściem stali strażnicy i zawracali turystów. Fort można też obejrzeć z drugiej strony, czy to płynąc po kanałach, czy spoglądając na niego z murów Valletty. Gżira znajduje się tuż przy Sliemie, dość popularnej turystycznie części Malty, więc dojechanie tu tak transportem publicznym jak i samochodem nie stanowi większego problemu.

Sept Baelora, „Gra o tron” Malta, Fort Fort Manoel
Sept Baelora, „Gra o tron” Malta, Fort Fort Manoel
Wyspa Manoel
Wyspa Manoel – kurnik

Swoją drogą na wyspie Manoel znajduje się też bardzo niecodzienny kurnik dla kaczek. Trochę cepelia, ale bez wątpienia wyróżniający się w okolicy.

Fort St. Angelo
Fort St. Angelo

Fort St. Angelo – Czerwona Twierdza

Dokładnie po drugiej (wschodniej) stronie Valletty znajdują się trzy miasta, w tym Birgu. Tam zaś jest Fort St. Angelo. Akurat nie kręcono w nim „Assain’s Creed”, ale za to był w remoncie. Nie dało się go zwiedzić od środka, co jest o tyle istotne, że to właśnie tu kręcono lochy Czerwonej Twierdzy. Te w których przetrzymywano Neda. Z zewnątrz dało się ów fort całkiem dobrze zobaczyć, ale znów to nie to o co chodziło. Warto dodać, że fort znajduje się praktycznie w centrum Brigu, więc dotarcie do niego nie jest problemowe. Znajduje się przy porcie, więc ruch samochodowy jest tu mocno ograniczony, ale od przystanku czy parkingu daleko nie jest.

Fort St. Angelo - Gra o tron Malta
Fort St. Angelo – Gra o tron Malta

Fort Ricasoli – Królewska Przystań

Na północ od Trzech Miast znajduje się jeszcze Fort Ricasoli, także widoczny z murów Valletty. Tam kręcono przede wszystkim sceny dziejące się wokół murów Królewskiej Przystani, a także bramę, przez którą do miasta wraca Arya Stark. O ile do dwóch poprzednich fortów jest dość łatwo dotrzeć, o tyle ten znajduje się na pustkowiu. Praktycznie nie ma tam już transportu publicznego, a okolice raczej odstraszają turystów. Znajduje się tu między innymi złomowisko. Fort znów udało się nam tylko obejrzeć trochę z zewnątrz, ale jest on na tyle duży, że niewiele to dało. No i oczywiście z murów Vallety. Tu ponownie kręcono „Assasin’s Creed”, więc po prostu nie wpuszczano osób postronnych na plan filmowy. Szkoda, bo tam powstało wiele ujęć z „Gry o tron”.

Fort Ricasoli
Fort Ricasoli

Wewnątrz fortu zbudowano też miasto Troja w filmie Wolfganga Petersena „Troja”.

Królewska Przystań, "Gra o tron" i Malta
Królewska Przystań, „Gra o tron” i Malta

Do dwóch pozostałych lokacji nie udało się nam dotrzeć ze względu na czas (i oznaczenia). Pierwsza z nich to pałac Verdala (widzieliśmy go z daleka). W serialu kręcono tu sceny dziejące się w posiadłości Illyrio, w tym tę, w której Khal Drogo po raz pierwszy spotyka Daenerys. Tu też zastosowano dość ciekawy zabieg, bo w jednej ze scen widać w tle wyspę Gozo i Lazurowe Okno, które znajduje się w zupełnie innym miejscu. Drugie miejsce to klify Mtahleb. Kręcono tam obozowisko Dothraków pod koniec pierwszego sezonu, a także sceny stosu pogrzebowego Khala Drogo. Niestety dojazd tu też nastręcza pewnych trudności, zwłaszcza jakość dróg, przez co należy poświęcić na to trochę więcej czasu.

Mury fortu Ricasoli
Mury fortu Ricasoli

„Gra o tron”, Malta i wycieczki

Prawdopodobnie na Malcie znajdują się jeszcze inne miejsca, gdzie kręcono „Grę o tron”, jednak niekoniecznie zostało to gdzieś udokumentowane. Podobno ulica Mączna znajduje się w Valletcie, ale nie udało się nam jej zlokalizować. Łatwo też znaleźć wycieczki zorganizowane śladami serialu. Jednak wtedy warto zweryfikować wymienione miejsca i wejścia. Bo jeśli najtrudniejsze do dojechania miejsca są zamknięte lub pominięte, może nie warto wydawać pieniędzy na taką wycieczkę.

Okolice fortu Ricasoli
Okolice fortu Ricasoli

Następnym razem na szlaku filmowym wrócimy z „Grą o tron” do Hiszpanii, a dokładniej do Sewilli.
Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak filmowy
Malta („Gra o tron”) cz.2
Szlak maltański
Malta („Gra o tron”) cz.2

Rezerwat Azraq Wetland, oaza Ramsar w Jordanii

Chyba każdy ma swoje wyobrażenie o tym, jak wygląda oaza na pustyni. Palmy, jakaś woda, wokół wydmy i tak dalej. Jednym z bardziej znanych rezerwatów w Jordanii jest Azraq Wetland, który de facto jest oazą, jednak nie wygląda w ogóle jak ta z naszych, powszechnych wyobrażeń. Mało tego, zdjęcia równie dobrze można by opisać jako pochodzące z naszych Mazur. No może aż tak nie, ale niewiele im brakuje.

Azraq Marsh Trail
Azraq Marsh Trail

Shaumari i okolice

Wetland właściwie nie było naszym celem. Raczej pewnym rozwiązaniem zapasowym, z którego ostatecznie musieliśmy skorzystać. Głównym celem był rezerwat Shaumari (lub Shauwmari wg innych transkrypcji, nie mylić z Shamwari w RPA), słynący z tego, że żyją tam oryksy. Oba rezerwaty znajdują się bardzo blisko siebie, więc dojechać z jednego do drugiego to nie problem. Oba też są równie słabo oznaczone. Do Shaumari musieliśmy odbić, według znaku było to 0,5 km. Trzeba było jechać 5 kilometrów po pustyni,  drogą bez asfaltu. Niestety Shaumari było nieczynne. W październiku aż do grudnia trwał remont.

Gdyby rezerwaty miały aktualne strony internetowe, można by o tym przeczytać wcześniej. Niestety nie mają. Co gorsza, nie jestem pewien czy te remonty nie są okresowe, gdyż szukając wcześniej informacji o Shaumari przeczytałem, że rok czy dwa lata wcześniej również jesienią  był remont, ale po nowym roku otwierali. Więc może jest to bardziej związane z jakimś okresem ochronnym? Nie wiem, trudno dotrzeć do takiej informacji. Cóż, Shaumari, nie zobaczyliśmy.

Ważka (Rezerwat Azraq Wetland, Jordania)
Ważka (Rezerwat Azraq Wetland, Jordania)

Azraq Wetland z listy Ramsar

Azraq Wetland jest o tyle ciekawy, że nie spodziewaliśmy się tego, jak może wyglądać olbrzymia oaza. To głównie rezerwat ptactwa wodnego i postój na trasie wędrówek ptaków migrujących, ale też żyją tu endemiczne ryby, a także bawoły wodne (bawół domowy). Na te ostatnie spróbowaliśmy zapolować z aparatem, niestety nie udało się. Śladów jest dużo, tak tropów jak i odchodów, ale zwierząt nie uświadczyliśmy. Dużą część terenu zajmują porośnięte tatarakiem moczary, więc jeśli bydło się z tego nie wychyli, nie ma szans, by je zobaczyć. A do łażenia po bagnach nie byliśmy przygotowani, trzymaliśmy się brzegu i ścieżek. Warto dodać, że rezerwat ten znajduje się na liście ramsarskiej.

Rezerwat Azraq
Rezerwat Azraq

Dojazd i wejściówka

Azraq to kolejne miejsce, które jest głuszą. Ze względu na bliskość granicy irackiej i saudyjskiej widzieliśmy tu przelatujące drony wojskowe. Turystów brak. Mało tego, ze względu na remont Shaumari dostaliśmy zniżkę, wejściówka kosztowała jak dla Jordańczyków, czyli koło 10 JOD. Przy wejściu znajduje się małe muzeum. Jest tam miejsce na akwarium z tutejszymi, endemicznymi rybami, ale akurat było zamknięte.

Problemem może też okazać się dojazd. Trasa z Ammanu/Madaby jest w miarę prosta, ale jezdnia w niektórych momentach jest awaryjnym pasem startowym dla wojska. Jeśli zajdzie potrzeba by z niego skorzystać, mogą się pojawić problemy z objazdem. Będąc w okolicy warto też zatrzymać się w pustynnym zamku Azraq.

Rezerwat Azraq Wetland
Rezerwat Azraq Wetland

Wetland, podobnie jak Dana, to Jordania nie tak bardzo odległa, nie orientalna, wciąż jednak piękna. Nie licząc tych dronów to dobre miejsce, by się wyciszyć i pooglądać naturę. Szkoda, że nie udało się ani tych bawołów zobaczyć, ani tym bardziej oryksów. O samych oryksach i ich odtwarzaniu pisaliśmy też przy Al-Ajn. To jeden z trzech największych rezerwatów w Jordanii, obok wspomnianej Dany i rezerwatu Mujib.

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak jordański
Rezerwat Azraq Wetland

U styku filmu i podróży