Archiwa tagu: Doktor Who

Liverpool: filmy, zwiedzanie i atrakcje starego portu

Popularna szanta „Pożegnanie z Liverpoolem” zaczyna się od słów „Żegnaj nam, dostojny stary porcie, rzeko Mersey, żegnaj nam”. Port to najważniejsza część historii miasta, jego dziedzictwo, zaś przeobrażony jest obecnie tętniącym życiem centrum. Liverpool to jednak coś więcej niż port, co starało się pokazać choćby kino. Miasto jest także powiązane z innym fenomenem kultury popularnej, jakim jest zespół The Beatles.

Hannover Street, centrum Liverpoolu
Hannover Street, centrum Liverpoolu

Historia Liverpoolu

Pierwsze osady na terenie dzisiejszego Liverpoolu powstały prawdopodobnie w VI wieku i należały do Wikingów. Były to jednak tereny podmokłe, więc długo nie miały one żadnego strategicznego znaczenia. Do czasu, gdy król Jan I postanowił zbudować tu port. Oficjalnie miasto założono 28 sierpnia 1207 roku. Potem do jego ochrony wzniesiono zamek, zbudowano też kaplicę. Nazwa Liverpool pochodzi ze staroangielskiego, i oznacza potok, czy rzekę mulistej wody. Druga teoria mówi, że nazwa pochodzi od elverpool, czyli nawiązania do węgorzy w rzece Mersey.

Historyczny Liverpool
Historyczny Liverpool

Największy rozwój Liverpoolu wiąże się właśnie z wzrostem znaczenia portu. W czasach swojej świetności przez Liverpool przepływało 40% wymiany handlowej z Europą kontynentalną. Tu też handlowano niewolnikami. Koryto rzeki Mersey niedaleko ujścia jest dość szerokie, więc było to idealne miejsce do budowy olbrzymich doków. Dziś Liverpool to drugi port w Wielkiej Brytanii (po Londynie), pozostaje daleko za gigantami jak Szanghaj, Singapur, Busan, Dubaj czy Rotterdam (lub lepiej zespół portów ARA). Historycznie wraz z rozbudową portu rozwijało się także miasto. Natomiast spowolnienie zaczęło następować na początku XX wieku. Wpierw I wojna światowa, potem Wielki Kryzys, a następnie II wojna światowa (tu miasto ucierpiało trochę w wyniku niemieckich bombardowań), ostatecznie spowodowały, że spadła liczba ludności. Dziś Liverpool jest mocno związany z innym przemysłowym miastem, czyli Manchesterem, tylko trochę większym, ale obecnie więcej znaczącym.

Liverpool ma w centrum kilka klasycznych budynków
Liverpool ma w centrum kilka klasycznych budynków

The Beatles i Liverpool

Liverpool mocno zaznaczył się na mapie świata także z innego powodu. Nasz weekendowy wypad do Liverpoolu nie był może bardzo filmowy (acz miejsca filmowe są tu obecne), ale także powiązany jest z popkulturą. Wybierając się do tego portowego miasta nie można przecież pominąć faktu, że to właśnie tutaj narodził się bodaj najbardziej popularny zespół muzyczny w historii, z największą liczbą sprzedanych płyt (niemal 300 milionów egzemplarzy) – The Beatles. I dziś pamięć o nich jest nieodłączną częścią Liverpoolu. Już nawet low costowe lotnisko, na którym wylądowaliśmy, nosi imię Johna Lennona, a przed terminalem znajduje się pełnowymiarowa żółta łódź podwodna. To nie jedyna atrapa łodzi w mieście. Fani zespołu odnajdą także cytat z „Imagine” w hali odlotów – Above us only sky (acz to już solowa kariera Lennona).

Żółta łódź podwodna przed lotniskiem im. Johna Lennona w Liverpoolu
Żółta łódź podwodna przed lotniskiem im. Johna Lennona w Liverpoolu

Każdy z członków The Beatles – lub Fab Four jak nazywano zespół – urodził się w Liverpoolu i do dziś można zobaczyć ich rodzinne domy. Dla każdego beatlemaniaka to dobre miejsce na rozpoczęcie wędrówki śladami grupy. W mieście natknąć można się na wiele znaków nieprzemijającej popularności The Beatles.

The Cavern Club i Matthew Street

Ważnym punktem w Liverpoolu z pewnością będzie Mathew Street. Najbardziej beatlesowa uliczka w mieście, która jest mekką dla fanów Beatlesów i brytyjskiej muzyki popularnej w ogóle. Tutaj mieści się słynny klub muzyczny The Cavern (w oryginale pod adresem Mathew Street 10), w którym The Beatles dawali swoje pierwsze koncerty, jeszcze w pięcioosobowym składzie: Paul McCartney, John Lennon, George Harrison, Pete Best (perkusja, później zastąpił go Ringo Starr) i przelotnie Stuart Sutcliffe (gitara basowa). W The Cavern grupę zauważył Brian Epstein, który stał się „piątym Beatlesem”, czyli słynnym menedżerem, któremu Fab Four zawdzięczają swój sukces.

The Cavern Club
The Cavern Club

W The Cavern Beatlesi wystąpili po raz pierwszy w 1957 (jeszcze pod poprzednią nazwą), zaś po raz ostatni w 1963 roku, nabijając na licznik niemal 300 występów. Tutaj powstał ich styl muzyczny oraz wizerunek sceniczny, więc tytułowanie klubu jako miejsce narodzenia The Beatles jest jak najbardziej uzasadnione. Jako ciekawostkę można podać fakt, że w latach 50. w klubie zakazywano grania rock’n’roll – był to klub jazzowy. Jak więc dostali się tam The Beatles, znani jeszcze jako The Quarrymen? W The Cavern dopuszczano muzykę skiffie, czyli mieszankę jazzu, bluesa i folk, graną często na improwizowanych instrumentach. Pod nazwą The Beatles i z właściwym dla nich repertuarem weszli do The Cavern w 1961 roku, dokładniej 9 lutego, po powrocie z kontraktu w Hamburgu (właściwie po zerwaniu kontraktu i deportacji z Niemiec za niepoprawne zachowanie). W 1963 roku, pół roku po ostatnim występie w The Cavern, Beatlesi ruszyli na trasę po Stanach Zjednoczonych, zapoczątkowując trwającą do lat 80. brytyjską inwazję, czyli podbijanie zamkniętego dotąd rynku w USA brytyjskim rock’n’rollem.

Matthew Street w Liverpoolu
Matthew Street w Liverpoolu

Dalsze losy The Cavern

The Cavern działał jeszcze do 1973 roku, gdy musiał opuścić dotychczasowe miejsce z powodu planu utworzenia stacji kolei miejskiej Merseyrail. Budynek, w którego piwnicy mieścił się lokal, miał być wyburzony na potrzebę utworzenia wentylacji. Klub otworzył się nieopodal (z kolei nic nie wyszło, za to powstał parking wielopoziomowy), ale wkrótce popadł w kłopoty finansowe i znów się zamknął aż do 1984 roku. Od tamtego czasu działa w obecnej lokalizacji, właściwie kilka kroków od oryginalnej. Wprawdzie były plany otworzenia lokalu w oryginalnym miejscu, jednak stwierdzono zbyt mocne naruszenie łuków w piwnicy, by móc bezpiecznie tam działać. Wobec tego rozebrano tak wiele oryginalnych cegieł, jak się dało i oprócz sprzedaży części na charytatywnej aukcji (dochód przeznaczono na sierociniec Strawberry Field, dziś nieistniejący), użyto ich do nowego klubu. Jego wnętrza wiernie odtwarzają pierwotny wystrój.

Jeśli wierzyć klubowej legendzie, dotąd wystąpiło w The Cavern 801 zespołów, a duża ich część została upamiętniona na cegłach budujących fasadę klubu. Przed wejściem jest także figura Johna Lennona z brązu. Wstęp do The Cavern jest płatny 5 funtów, muzyka jest grana na żywo codziennie od południa, jednak w weekendy po południu trudno się dostać do środka, co jest poniekąd zrozumiałe.

Liverpool Beatles Museum

Na Mathew Street mieści się także Liverpool Beatles Museum. Wystawiono w nim przede wszystkim pamiątki związane z zespołem, takie jak instrumenty muzyczne, rekwizyty, meble i tym podobne. Muzeum mieści się w pięciokondygnacyjnym zabytkowym budynku magazynowym. Zostało otworzone w 2018 roku z inicjatywy przyrodniego brata Pete’a Besta, pierwszego perkusisty zespołu.

Liverpool Beatles Museum
Liverpool Beatles Museum

The Beatles Story

Drugim muzeum poświęconym tej grupie jest The Beatles Story, które mieści się w Royal Albert Dock. Zostało założone w 1990 roku, jego właścicielem jest lokalny przewoźnik Mersey Ferries. Trasa zwiedzania przedstawia historię zespołu od samego początku po solową karierę ex-Beatlesów po rozpadzie zespołu w 1970 roku. The Beatles Story jest szczególnie ciekawe nie tylko dla fanów zespołu, ale także jako dobry przykład nowoczesnej przestrzeni muzealnej. Znajdują się tutaj nie tylko umieszczone w gablotach eksponaty, ale także odtworzone wnętrza powiązane z The Beatles, jak choćby The Cavern, Abbey Road Studio, wnętrze żółtej łodzi podwodnej czy biały pokój Lennona. Innymi ciekawymi ekspozycjami jest także bus znany z Magical Mystery Tour, czy okładka płyty Sgt. Pepper’s Lonely Heart Club Band w formie pełnowymiarowej dioramy.

The Beatles Story
The Beatles Story

Do The Beatles Story warto ustawić się wcześniej lub kupić bilet przez Internet ze względu na kolejki przed tym popularnym muzeum. W cenie jest audioguide także z polskojęzycznymi nagraniami. Po zakończonym zwiedzaniu można odpocząć w muzealnej kawiarni i oczywiście kupić mnóstwo pamiątek z Fab Four. My weszliśmy bez wcześniejszej rezerwacji, ale pojawiliśmy się tuż przed otwarciem. Doskonałym uzupełnieniem The Beatles Story jest wycieczka busem Magical Mystery Tour. Przez dwie godziny jesteśmy obwożeniu po tych miejscach w Liverpoolu, które najmocniej związane są z historią zespołu i jego poszczególnych członków. Wejście do klubu Cavern jest wliczone w cenę. Ze względu na popularność tej atrakcji, lepiej kupić bilet z wyprzedzeniem. Pytaniem otwartym jest co wybrać, Beatles Story czy Beatles Museum? Zwiedzaliśmy tylko to pierwsze. Podobno Story bardziej skupia się na fenomenie, a Museum na początkach zespołu.

The Beatles Story
The Beatles Story

Beatlesi i filmy

Warto tu wspomnieć o filmach związanych z Beatlesami. Były to „Noc po ciężkim dniu” (A hard day’s Wight, 1964, wyświetlany u nas także pod tytułem „The Beatles”), „Na pomoc” (Help!, 1965), „Magical Mystery Tour” (1967) i „Żółta łódź podwodna” (Yellow Submarine, 1968). Wszystkie łączą fikcyjną opowieść z muzyką zespołu, czasem bardziej sprawiają wrażenie rozbudowanych fabularnie teledysków. Niemniej jednak cieszyły się sporą popularnością, nie tylko wśród fanów zespołu. No i część zdjęć kręcono w Liverpoolu (ale nie tylko, Londyn był bardziej eksponowany).

The Beatles Story
The Beatles Story

Pomnik Beatlesów

W 2015 roku, czyli stosunkowo niedawno, na odnowionym wybrzeżu Pier Head w Liverpoolu odsłonięto brązowy pomnik członków zespołu The Beatles. Monument (The Beatles Statue), nieco nadnaturalnych rozmiarów, z miejsca stał się atrakcją. Dla fanów The Beatles znajdzie się w Liverpoolu z pewnością jeszcze więcej ciekawych miejsc. Dla nas była to istotna część krótkiego wypadu do tego miasta, jednak nie poświęciliśmy The Beatles całego czasu.

Pomnik Beatlesów
Pomnik Beatlesów

Liverpool: Albert Dock

Sercem dzisiejszego Liverpoolu są doki, tak zwane Liverpool Maritime Mercantile City. Od 2004 zostało ono wpisane na listę UNESCO. Składa się z sześciu lokacji: Albert Dock, Pier Head, Stanley Dock Conservation Area, oraz części starego miasta: Ropewalks, Commercial Quarter i Cultural Quarter.

Royal Albert Dock
Royal Albert Dock

Warto zwrócić uwagę na Albert Dock, a właściwie obecnie Royal Albert Docks (nazwa obowiązuje od 2018 roku). Doki te zbudowano u brzegu rzeki Mersey i oddano do użytku w 1846. Na otwarciu był obecny książę Albert. Była to wówczas bardzo nowoczesna budowla i pierwszy budynek w Anglii, który zbudowano z żelaza, cegieł i kamienia, bez użycia drewna. Doki i magazyny tuż obok, pozwalające na szybki przeładunek, były wówczas nowatorskim pomysłem. Dwa lata później wprowadzono kolejną rewolucję, czyli dźwigi. Przyczyniły się do rozwoju transportu morskiego, ale już 50 lat później nie były wystarczające i ich rolę przejęły nowe, większe doki.

Wejście do Albert Dock
Wejście do Albert Dock

Później nie było wiadomo, co właściwie zrobić z tymi przestarzałymi dokami. Wykorzystała je marynarka wojenna podczas II wojny światowej. Późniejsze plany modernizacji nie doszły do skutku, w 1972 zamknięto doki. W 1981 zaczęto interesować się nimi na nowo, z myślą  przyciągnięcia inwestorów i rewitalizacji tego miejsca. Otwarto je na nowo w 1984 roku, już bardziej jako obiekt kulturalny, choć muzeum Tate otwarto dopiero w 1988. Dziś znajduje się tu także diabelski młyn – Wheel of Liverpool.

Wheel Of Liverpool
Wheel Of Liverpool

Muzeum morskie

Dziś Albert Dock to przede wszystkim muzea, tereny spacerowe i knajpy. W suchych dokach stoi kilka historycznych okrętów. Tu znajduje się muzeum sztuki Tate Liverpool (zarządzane wspólnie z londyńskim), wspomniane już The Beatles Story oraz muzeum morskie (Merseyside Maritime Museum) i muzeum niewolnictwa (International Slavery Museum). Państwowe muzea są w Wielkiej Brytanii darmowe, prywatne wymagają biletów. Zachowała się też stara brama do doków.

Wystawa w Maritime Museum
Wystawa w Maritime Museum

Muzeum niewolnictwa i muzeum morskie mieszczą się w tym samym budynku. Można je zwiedzać razem i są bezpłatne (należą do państwa). Muzeum morskie ma jedno piętro poświęcone w dużej mierze „Titanicowi”, który formalnie należał do firmy z Liverpoolu (White Star Line), choć wybudowano go w Belfaście. Jest więc „Titanic”, jest „Lusitania”, trochę o marynarce wojennej i współczesnej. Nawet jak się porówna to z muzeami w Portsmouth czy Amsterdamie, to liverpoolskie jest bardzo ciekawe. Między innymi dlatego, że dużo miejsca poświęcono transatlantykom i temu, co faktycznie wyróżniało port w Liverpoolu. Ilość i dobór prezentowanych materiałów również robi wrażenie. Całość jest oczywiście po angielsku.

Muzeum niewolnictwa

Muzeum niewolnictwa jest niestety bardzo polityczne i poprawne według aktualnych trendów. Nie próbuje ukazać zjawiska, nawet nie wspomina o starożytnym niewolnictwie (a to przecież z czasów Wikingów i Rzymian pochodzi angielskie słowo niewolnik – od słowa Słowianin). Wszystko ogranicza się do niewolnictwa czarnoskórych, a to i tak jedynie do tego, by wskazać, że mieli swoją kulturę i cierpieli. Do tego dochodzi przede wszystkim współczesne postrzeganie ograniczone do zachodniego widzenia (choćby włączanie wystawy o ruchu Black Lives Matter). Próbuje grać na emocjach, ale robi to słabo, zaś jeśli chodzi o wiedzę na temat zjawiska, jest bardzo powierzchowne i w wielu miejscach są przemilczenia, co niestety ociera się wręcz o żenadę. Temat cierpienia jest skomplikowany, można iść w emocje, jak to ma miejsce w Yad Vashem w Jerozolimie przy okazji Holokaustu, ale tam mamy do czynienia z mistrzostwem, tu czymś wymuszonym. Rzetelności i wiedzy także tu próżno szukać. Muzeum niewolnictwa na Zanzibarze postawiło bardzo wysoko poprzeczkę w tym temacie, pomogło zrozumieć jak widziano wówczas niewolnictwo, jak to działało, pokazując różne odcienie. Przede wszystkim robiło kolosalne wrażenie i dawało sporo do myślenia. To w Liverpoolu bardziej wygląda na pokutę i kajanie się, przy jednoczesnym pominięciu istotnej roli miasta w handlu ludźmi. Szkoda czasu.

Wystawa w International Slavery Museum
Wystawa w International Slavery Museum

Liverpool: Pier Head

Na północ od królewskich doków znajduje się Pier Head. To znów przystań przy rzece Mersey (tu też jest wspomniany pomnik Beatlesów), ale najbardziej charakterystycznym punktem są trzy budynki, tak zwane The Three Graces, czyli Trzy Gracje. Są to Royal Liver Building (1908 – 1911), Cunard Building (1914 – 1916, należy do zarządu Cunard Line) i Port of Liverpool Building (1903 – 1907).  Najbardziej charakterystyczny zarazem największy jest ten pierwszy i Ma dwie wieże zegarowe, na których znajdują się figury ptaków Liver (Liver bird). To mityczne stworzenia, które trochę przypominają kormorany, są też symbolem miasta. Na przystani znajduje się także muzeum miasta Liverpool oraz pomnik upamiętniający oficerów „Titanica”. Budynek Cunard pojawia się w serialu Netflixa „The Crown”.

Royal Liver Building, Liverpool
Royal Liver Building, Liverpool

Liverpool: Stanley Docks

Doki i dawne stocznie ciągną się w Liverpoolu dość daleko i dzielą na wiele mniejszych. Na północy, trochę dalej od centrum, znajdują się Stanley Docks. Otworzono je w 1848 roku, projekt bazował w dużej mierze na rozwiązaniach z Albert Docks. Znajdowały się tu też spore magazyny. Sama przystań nie jest ulokowana tuż przy brzegu rzeki Mersey, a bardziej w głąb lądu. Gorzej jest z ich obecnym wykorzystaniem, w dużej części to wciąż porzucony teren, który wymaga inwestycji. W samym centrum Stanley Dock znajduje się hotel Titanic, który oczywiście nawiązuje do liniowca. Jest tam restauracja i właściwie tyle. Stanley Docks pojawia się w filmie „Captain America: Pierwsze starcie” (2011) Joe Johnstona ze świata MCU, scenę z filmu dość łatwo odnaleźć z hotelowej restauracji. Trudniej odnaleźć kadry z innego filmu – „Sherlock Holmes” (2009) Guya Ritchiego, tu doki grają okolice rzeźni.

Stanley Docks
Stanley Docks
„Captain America: Pierwsze starcie” i Stanley Dock w Liverpoolu
„Captain America: Pierwsze starcie” i Stanley Dock w Liverpoolu

Katedra anglikańska

Jedną z nowszych atrakcji Liverpoolu jest katedra anglikańska (Liverpool Cathedral). Zaczęto ją budować dopiero w 1904 roku, oddano do użytku w 1924, ale wieżę ukończono dopiero w roku 1978. Oryginalny projekt zmieniał się w czasie budowy, główny styl to neogotyk. Projekt stworzył sir Giles Gilbert Scott, którego budynki można znaleźć też w Cambridge czy Oxfordzie. Jemu też przypisuje się projekt charakterystycznej, czerwonej budki telefonicznej. Wracając jednak do świątyni, początkowo była ona bardziej inspirowana bazyliką św. Piotra w Watykanie, ale z czasem „zmniejszono rozmach”. Ostatecznie katedra ma powierzchnię ponad 9 tys. metrów kwadratowych. To największa świątynia w Wielkiej Brytanii i ósmy największy kościół na świecie. Wieża liczy 100.8 metrów wysokości, więc ustępuje tej z katedry w Salisbury. Zwiedzanie katedry jest darmowe, dozwolone oczywiście poza godzinami nabożeństw. Dodatkowo płatne jest tylko wejście na wieżę, która jest punktem widokowym. Warto zwrócić uwagę, że wewnątrz świątyni działa kawiarnia i restauracja.

Wnętrza katedry w Liverpoolu
Wnętrza katedry w Liverpoolu

Katedra katolicka

Również katedra katolicka jest stosunkowo nowa. Archikatedra Chrystusa Króla (Liverpool Metropolitan Cathedral of Christ the King) powstała w latach 1962 – 1967, choć był to wówczas kolejny, zmodernizowany projekt. Pierwotny wykonywano w latach 30. XX wieku, ukończono wówczas krypty. Nowy to budowla postmodernistyczna, ale też zaprojektowana w duchu Soboru Watykańskiego II. Tak więc trochę przypomina ona choćby katedrę w Brasilii. Katedrę można zwiedzać, ale poza nabożeństwami.

Archikatedra Chrystusa Króla (Liverpool)
Archikatedra Chrystusa Króla (Liverpool)

Kościół św. Łukasza

Pewną ciekawostką jest kościół św. Łukasza (St Luke’s Church lub bombed-out church). Budowla powstawała w latach 1811 – 1832, ale ucierpiała podczas intensywnych niemieckich bombardowań Liverpoolu w 1941 roku. Pozostały po nim właściwie jedynie mury, bez dachu. Uznano, że nie będzie odbudowy tego kościoła, stał się on pamiątką zniszczeń z czasów bombardowań (ucierpiało wówczas zdecydowanie więcej budynków). Dziś pełni bardziej rolę kulturalną. Można go obejrzeć z zewnątrz, ale także wejść do środka (za opłatą). Tam znajduje się kilka wystaw o lokalnych zwierzętach, jednak przede wszystkim robi on wrażenie z powodu ruiny, jaka się ostała. Jest wpisany na listę dziedzictwa brytyjskiego.

Kościół św. Łukasza (zbombardowany)
Kościół św. Łukasza (zbombardowany)

Kościół żeglarzy

Kilka świątyń jest także przy Princess Rd, choćby synagoga, a także prawosławny kościół św. Mikołaja. Przy dokach znajduje się anglikański kościół Naszej Pani i św. Mikołaja, który jest dobrym przykładem trochę starszej architektury sakralnej. Faktem jest, że obecna budowla powstała dopiero w 1952 roku, poprzedni kościół został zniszczony w czasie wojny. Niemniej jednak starano się zachować klasyczny styl, choć projekt uwzględniał mnóstwo zmian i nowych założeń. Wieża przetrwała wojnę, pochodzi z 1811 roku. Przez 55 lat kościół był najwyższym budynkiem w mieście. Nazywa się go czasem kościołem żeglarzy.

Katedra z zewnątrz
Katedra z zewnątrz

Centrum Liverpoolu

W centrum znajduje się kilka budynków, na które warto zwrócić uwagę. Choćby centrum sztuki Bluecoat (w Ropewalks). Zbudowane w stylu królowej Anny, dziś przede wszystkim przyciąga imprezami kulturalnymi, to muzeum sztuki. Główne arterie centrum to Water Street, Castle Street oraz Dale Street.

Walker Art Gallery, Liverpool
Walker Art Gallery, Liverpool

W ramach Cultural Quarter zlokalizowanych jest kilka galerii i muzeów, takich  jak World Museum, Walker Art Gallery, ale też County Sessions House, biblioteka Central Library, czy teatr Liverpool Empire Theatre. Trochę dalej jest dworzec i Victoria Gallery & Museum. Jednak najważniejszy i najbardziej monumentalny z nich to St. George’s Hall. Ten neoklasyczny budynek otworzono do użytku w 1854 roku, znajduje się tu sąd, kawiarnia i sala koncertowa. Nie zawsze jednak można wejść do środka. Historyk architektury, Nikolas Pevsner określił go mianem jednego z najlepszych przykładów architektury neo-greckiej. To także kolejny budynek w Liverpoolu z listy brytyjskiego dziedzictwa narodowego. Powstawał tu między innymi „Batman” (2022) Matta Reevesa (gra wejście do ratusza w Gotham), „W imię ojca” (1993) Jima Sheridiana, ale też „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” (2016) Davida Yatesa, „Tolkien” (2019) Dome’a Karukoskiego czy „Brudna gra” (2019) Gavina Hooda.

St. George’s Hall, Liverpool
St. George’s Hall, Liverpool
„Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”, to St. George Hall w Liverpoolu udaje ratusz w Nowym Jorku
„Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”, to St. George Hall w Liverpoolu udaje ratusz w Nowym Jorku

Ratusz

Ratusz Liverpoolu (Liverpool Town Hall) powstał w 1754 roku, choć oczywiście przebudowano go (w 1802). Uchodzi za jeden z najlepszych przykładów architektury ratuszowej XVIII wiecznej Anglii, tym samym jest też wpisany na listę zabytków. Oczywiście nie jest to pierwszy ratusz miasta. Przed nim znajduje się pomnik admirała Nelsona. Niestety w weekend raczej nie dało się wejść do środka, była tam jakaś zamknięta impreza. Nagrywano tu „Rydwany ognia” (1981) Hugh Hudsona (wnętrza i taniec książęcy), „Polowanie na Czerwony Październik” (1990) Johna McTiermana i „Jack Ryan: Teoria chaosu” (2014) Kennetha Branagh (w obu filmach z Ryanem okolice udawały Moskwę). Wnętrza zaś widać choćby w „Tolkienie”. W pobliżu ratusza znajduje się też budynek Oriel Chambers. Zbudowany w 1864 roku, zaprojektowany przez Petera Ellisa, był pierwszym na świecie biurowcem łączącym metal i szkło w fasadzie. Inspirowało to późniejsze drapacze chmur, aż do dziś.

Zbombardowany kościół św. Łukasza
Zbombardowany kościół św. Łukasza

Liverpool: Chinatown

Charakterystycznym fragmentem Liverpoolu jest Chinatown. To właśnie w tym mieście znajduje się najstarsza chińska wspólnota mniejszościowa w Anglii. Wchodzi się tu przez bramę stylizowaną na chińską, która miała upamiętniać połączenie morskie z Szanghajem. Jest to największa chińska brama poza Chinami. Widać też jak skomponowały się chińskie wpływy z brytyjską architekturą. Jest tu kilka restauracji z kuchnią azjatycką. Dziś bardziej to ciekawostka dla turystów.

Wejście do Chinatown
Wejście do Chinatown

Tunele Williamsona

Szczególnym miejscem, jeśli chodzi o Liverpool, są tunele Williamsona. To dość unikalne miejsce, natomiast nie chodzi tutaj wcale o wygląd, a raczej historię. Williamson był ekscentrycznym przedsiębiorcą, który zatrudniał ludzi, by budowali tunele. Nie wiadomo po co, nie było żadnego planu, dokumentacji, ani dzienników. Kopali, umacniali je cegłami, a jak skończyli, to kopali kolejny obok lub poniżej, albo jeszcze niżej. Niektórzy przypuszczają, że w ten sposób Williamson dawał pracę bezrobotnym byłym żołnierzom. Inni, że było to raczej nietypowe hobby. Po jego śmierci tunele nie były nikomu potrzebne, więc stały się naturalnym zsypem. Dziś grupa zapaleńców zajmuje się po pierwsze odnalezieniem ich, po drugie udostępnieniem dla zwiedzających. Można zobaczyć niewielki kawałek i posłuchać historii, przede wszystkim Josepha Williamsona, zwanego też królem wzgórza Edge.

Tunele Williamsona
Tunele Williamsona

Wejście jest płatne i z przewodnikiem. W teorii wycieczki zaczynają się co pół godziny, zazwyczaj jednak nie ma tylu chętnych i zainteresowania, więc jak ktoś przyjdzie, to zaczyna się wycieczka. Same tunele powstały w latach 10. – 40. XIX wieku. W tunelach są poukrywane zabawkowe krety, które mogą wypatrywać dzieci. Joseph Williamson był ze względu na zamiłowanie do kopania nazywany kretem właśnie. Natomiast mają one też serialową historię. Choć nie kręcono tu zdjęć, to jednak tunele pojawiają się w serialu „Doctor Who“. Według fabuły serialu powstały po to, by móc przetrwać apokalipsę.

Royal Liver Building
Royal Liver Building

Liverpool: Tereny rekreacyjne

Warto dodać, że nie są to jedyne tunele w mieście. Mając więcej czasu można wybrać się na wycieczkę Mersey Tunnels Tours, bardziej techniczną, mniej ekstrawagancką. Natomiast tunele samochodowe pod rzeką Mersey pojawiły się w filmie. Dokładnie Queensway Tunnel w „Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część 1” (2010) Davida Yatesa. Z kolei Birkenhead Tunnel pojawił się w „Szybcy i wściekli 6” (2013) Justina Lina.

Biblioteka Centralna w Liverpoolu
Biblioteka Centralna w Liverpoolu

W samym centrum brakuje terenów zielonych. Znajdują się one na obrzeżach. Mając więcej czasu można zobaczyć Sudley House, czyli wiktoriański dom-muzeum. Dzieci powinny być zadowolone z centrum Yellow Sub. Fani piłki nożnej kojarzą miasto z klubu Liverpool F.C. i stadion – Anfield Stadium. Miasto słynie także ze swoich murali, można ich szukać w Baltic Triangle (dzielnica przemysłowa), ale nie tylko. No i przede wszystkim jest sporo różnych nawiązań do The Bealtes. Warto też wspomnieć o wieży radiowej – Radio Tower, która znajduje się w samym centrum i jest dobrym punktem widokowym na miasto.

Victoria Gallery & Museum, Liverpool
Victoria Gallery & Museum

Inne filmy nagrywane w Liverpoolu

O filmach już wspominaliśmy przy charakterystycznych miejscach, ale to nie wszystkie lokacje Liverpoolu. W filmie „Boska Florence” (2016) Stephena Fearsa Liverpool udaje miasto Florence Foster Jenkins, czyli Nowy Jork. Wiele miejsc zagrało w serialu „Peaky Blinders”, także wymienionych wcześniej jak – Stanley Docks. Inne miejsce to Toxteth,  ulica Faulker. Udawała ona także Londyn w serialu „Detektyw Foyle”. W Liverpoolu kręcono też kilka odcinków serialu „Miasto równoległe”. Kilka miejsc związanych z Beatlesami – jak Penny Lane i miejsce po Strawberry Fields – pojawia się w filmie „Yesterday” (2019) Danny’ego Boyle’a. Liverpool można też zobaczyć w „Creed: Narodziny legendy” (2015) Ryana Cooglera.

Liverpool to sporo knajpek i życia nocnego
Liverpool to sporo knajpek i życia nocnego

Liverpool – dojazd z lotniska i zwiedzanie

Lotnisko Liverpool (wspomniane już zresztą) obsługuje lowcosty, z Polski można tu dolecieć Wizzairem czy Ryanairem. Jest ono dość dobrze skomunikowane autobusami z centrum miasta, poza dedykowanym lotniskowym busem, wiele linii dojeżdża w okolice centrum handlowego Liverpool One. Bez problemu można też połączyć Liverpool z Manchesterem i skorzystać z tamtego lotniska. Wyjazd weekendowy jest dość dobrym rozwiązaniem, powinien wystarczyć, by obejść centrum miasta i zobaczyć część muzeów.

Jeśli podobał Ci się ten wpis, śledź nas na Facebooku.

Szlak brytyjski
Liverpool?
Szlak filmowy
LiverpoolSkógafoss

Trogir, czyli Qarth – „Gra o tron” w Chorwacji, zabytki i zwiedzanie

Niewielkie, historycznie weneckie miasto Trogir znalazło się na liście UNESCO dzięki zwartej, średniowiecznej zabudowie. To jedno z najlepiej zachowanych takich miejsc w Europie. Dziś miasto przyciąga turystów, którzy przybywają tu najczęściej na kilka godzin. Turystyka jest jednym z głównych źródeł dochodu miasta. Ale prócz zabytków, obecnie to także lokacja filmowa, z „Gry o tron”, a ostatnio także innego mini-serialu fantasy – „Jonathan Strange & Mr Norrell”.

Widok na Trogir
Widok na Trogir

Trogir: historia

Pierwotnie Trogir, a raczej Tragurion, czyli Kozia Wieś został założony w III wieku przed naszą erą przez greckich kolonistów. Osada szybko znalazła się pod panowaniem rzymskim, a potem węgierskim. W 1123 roku została całkowicie zniszczone przez Saracenów, a siedemdziesiąt lat później odbudowana. Następnie nastało uzależnienie od Wenecji. To właśnie z czasów średniowiecza pochodzi współczesna zabudowa wyspy stanowiącej Trogir. Tu warto dodać, że historyczne centrum mieści się na wyspie, która ze stałym lądem połączona jest jednym mostem. Miastu właśnie najlepiej się wiodło właśnie pod panowaniem weneckim. Aż do XVIII wieku było jednym z najważniejszych portów na Bałkanach.

Trogir
Trogir

Po upadku Wenecji Trogir wpadł w ręce imperium Habsburgów (czyli Austrii), pomijając kilkuletnią zależność od Francji w czasach Napoleona. Po I wojnie światowej, jak większość tutejszych ziem stał się częścią Chorwacji i potem Jugosławii. Warto dodać, że będąc portowym miastem Adriatyku, Trogir uniknął rozlewu krwi czy ostrzału podczas rozpadu Jugosławii.

Loggia miejska i wieża zegarowa w Trogirze
Loggia miejska i wieża zegarowa w Trogirze

Trogir: Dojazd i zwiedzanie

Przed wejściem na wyspę znajdują się parkingi. Tu stają zarówno autobusy wycieczkowe ,jak i zostawia się samochód. Wyspa nie jest duża, więc zwiedzanie Trogiru zazwyczaj ogranicza się do kilku godzin. Po Starówce nie jeżdżą samochody, ruch jest tylko pieszy. Najwięcej turystów przybywa tu w środku dnia, więc jeśli jest możliwość, a chce się ich ominąć, to najlepszy na zwiedzanie jest poranek.

Brama Północna w Trogirze
Brama Północna w Trogirze

Bramy Trogiru

Zwiedzanie  najlepiej zacząć od bramy. Na północy mamy najbardziej znaną – Bramę Północną zwaną także Bramą Lądową. Znajduje się tu zarówno lew wenecki, jak i figurka bł. Jana z Trogiru, patrona miasta. Sama XVII wieczna brama raczej nie rzuca się mocno w oczy. W murze są też inne bramy, w tym morska. W każdym razie to właśnie przez Bramę Lądową wchodzi  najwięcej turystów. Wynika to także z dobrego położenia względem mostu; samochody i autobusy stają na parkingach na stałym lądzie.

Widok z wieży katedry (Trogir)
Widok z wieży katedry (Trogir)

Katedra św. Wawrzyńca w Trogirze

Jednym z najważniejszych zabytków Trogiru jest katedra św. Wawrzyńca. Zbudowano ją w miejscu świątyni wczesnochrześcijańskiej i saraceńskiej. Budowę obecnej katedry w stylu gotyckim rozpoczęto w XII wieku, ta trwała kilkaset lat, więc zmieniały się style. W 1598 wybudowano także dzwonnicę, która dziś jest doskonałym punktem widokowym do  podziwiania starego miasta i okolic. Wejście oczywiście jest płatne.

Pałac Ćipiko w Trogirze
Pałac Ćipiko w Trogirze

Przy katedrze znajdują się inne istotne zabytki, jak XV-wieczny Pałac Čipiko, który należał do najbogatszego wówczas rodu w mieście. Obok katedry jest plac Jana Pawła II. Tu mamy także Loggię miejską oraz wieżę zegarową. No i oczywiście mnóstwo stolików z parasolkami.

Twierdza Kamerlanego w Trogirze
Twierdza Kamerlanego w Trogirze

Zabudowania obronne Trogiru

Po Wenecjanach pozostała też XV-wieczna twierdza Kamerlengo. Niewielka, ale jest ciekawą atrakcją turystyczną, trochę oddaloną od starówki. Dodatkowo płatną. Twierdza była tylko częścią większej fortyfikacji. Inna pozostałość to wieża św. Marka, również wybudowana przez Wenecjan także w XV wieku. Tej jednak obecnie się nie zwiedza. Natomiast wieża przylegająca do twierdzy to kolejny dobry punkt widokowy. Nazwa pochodzi od funkcji. Kamerling  to urząd w Republice Weneckiej będący połączeniem: komornika, skarbówki i administratora. Kamerligna nadal ma choćby Stolica Apostolska.

Wieża świętego Marka (Trogir)
Wieża świętego Marka (Trogir)

Trogir, Chorwacja i „Gra o tron” – Qarth

Z „Grą o tron” w Trogirze wiążą się przede wszystkim dwa miejsca. Pierwsze to bulwar. Widać go w bardzo niewielkim stopniu, dość mocno zmieniony komputerowo, w odległych ujęciach Qarth. Zdecydowanie lepiej widoczny jest kościół i klasztor św. Dominika, także z dziedzińcem. W Qarth wymieszano zdjęcia, które powstały tutaj, a także w Dubrowniku (w szczególności na wyspie Lokrum). Jest tu wiele podobieństwo do opactwa benedyktynów na Lokrum, a także architektonicznie przypomina to klasztor św. Dominica w Rabacie na Malcie, który także pojawił się w serialu, choć jako część Królewskiej Przystani.

Klasztor świętego Dominika w Trogirze
Klasztor świętego Dominika w Trogirze

Sam klasztor (i kościół) św. Dominika w Trogirze pochodzi z XIV wieku. Dziś pełni rolę muzeum, można go zwiedzać, ale jednocześnie wciąż mieszkają tu mnisi. Zaś w ogrodzie spacerowały żółwie. Warto wspomnieć, że inspiracją George’a R.R. Martina, gdy opisywał Qarth, był Konstantynopol, czyli dzisiejszy Stambuł.

Promenada Trogiru
Promenada Trogiru

Inne filmy i seriale

Filmowa, czy może serialowa historia Trogiru jest ciekawsza i bardziej rozbudowana. Przede wszystkim kręcono tu dwa odcinki serialu „Doktor Who”. W jednym Trogir udawał Wenecję, w drugim Prowansję. Centrum i uliczki to także lokacja mini-serialu „Jonathan Strange & Mr Norrell”, będącego adaptacją powieści Susanny Clarke. Tu można nie tylko zobaczyć uliczki, ale przede wszystkim okolice katedry. Z filmów powstawała tu między innymi „Aleja snajperów” Michaela Winterbottoma.

Trogir posłużył jako tło portu w Qarth („Gra o tron”)
Trogir posłużył jako tło portu w Qarth („Gra o tron”)

Skoro zaś przy wąskich uliczkach już jesteśmy, to chyba stanowią one jedną z najpiękniejszych części Trogiru. Taką, którą każdy może odkrywać samodzielnie, bez z góry ustalonego szlaku. Można się nawet zgubić na trochę. Prócz uliczek warto poświęcić trochę czasu promenadzie, gdzie mamy doskonały widok na morze i wyspę Čiovo, oraz mnóstwo jachtów.

Uliczki w Trogirze
Trogir – widok z wieży katedry

Muzea Trogiru

Z innych miejsc wartych odwiedzenia należy wymienić Muzeum miejskie mieszczące się w pałacu Garagnina-Fanfogna. Warto na nie spojrzeć choćby z zewnątrz. Inny pałac to Pałac Stafileo (Palača Stafileo). Zaś z nietypowych rzeczy Trogir to ciekawe miejsce, by obserwować samoloty, lotnisko jest stosunkowo blisko. Latem zaś Trogir stara się mieć ciekawą ofertę kulturalną z mnóstwem koncertów i imprez plenerowych, by przyciągnąć turystów.

Uliczki w Trogirze
Uliczki w Trogirze

Kaštel Gomilica – Braavos

Filmowo warto jeszcze zatrzymać się pod Trogirem. Kaštel to specyficzne miasteczko. Jego poszczególne dzielnice są tak naprawdę oddzielnymi osadami, które wyrosły wokół siedmiu niedużych zamków. Jedną z takich dzielnic jest Kaštel Gomilica. Miejsce w sam raz na krótki postój. Tylko należy pamiętać, że to jest zabudowa mieszkalna, nie turystyczna. Są tu łodzie, samochody, pranie i toczy się normalne życie. Odwiedzających praktycznie nie ma.

Kaštel Gomilica - Braavos
Kaštel Gomilica – Braavos

Nas zainteresowało głównie dlatego, że twórcy piątego sezonu „Gry o tron” właśnie w Kaštel Gomilicy nagrywali ujęcia Wolnego Miasta Braavos. To na ulicach tego miasteczka Maisie Williams grała rolę Aryi Stark uczącej się, jak być Człowiekiem bez twarzy. I choć Kastel wygląda dość niepozornie, to jednak jak usunięto z niego wszystkie nowoczesne łodzie i współczesne elementy, ucharakteryzowano go, to wyszedł z tego jeden z ciekawszych i bardziej żywych planów w Chorwacji. Łatwo go odnaleźć, łatwo tu dotrzeć, ale trzeba mieć wyobraźnię, by skojarzyć miejsca z planem filmowym, choć jak się porównuje zdjęcia, to nie jest to trudne.

Kaštel Gomilica - Braavos ("Gra o tron")
Kaštel Gomilica – Braavos („Gra o tron”)

Warto pamiętać, że George R.R. Martin inspirował się prawdziwym światem. W przypadku Braavos połączył Wenecję z Amsterdamem (i innymi wolnymi miastami północnej Europy jak Kopenhaga, Tallinn czy Ryga) wzbogacając go o kolosa z Rodos. Sceny plenerowe dziejące się Braavos nagrywano także w Szybeniku.

Port w Braavos („Gra o tron”) nagrywano pod Trogirem, dokładniej w Kaštel Gomilica.
Port w Braavos („Gra o tron”) nagrywano pod Trogirem, dokładniej w Kaštel Gomilica.
Kaštel Gomilica - Braavos
Kaštel Gomilica – Braavos

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak chorwacki
Trogir
Szlak filmowy
Trogir

Pompeje, miasto zniszczone przez Wezuwiusza

Uchodzą za jedno z najbardziej znanych miast zniszczonych przez wulkan. Pompeje (łac. Pompeii, wł. Pompei) faktycznie rozwijały się dość dobrze w czasach Cesarstwa Rzymskiego, aż do 79 roku, kiedy to w nagłej erupcji Wezuwiusza pył wulkaniczny zasypał Pompeje, ale także Herkulanum i Stabie. To co oznaczało katastrofę dla mieszkańców, jednocześnie dość dobrze zachowało całe miasto. Dziś Pompeje, a dokładniej stanowisko archeologiczne, są wpisane na listę UNESCO, ale są też bardzo dużą atrakcją turystyczną.

Instalacja artystyczna w Pompejach
Instalacja artystyczna w Pompejach

Historia Pompei

Pompeje zostały założone przez Osków w VII wieku przed naszą erą. Szybko znalazły się pod panowaniem greckim, potem etruskim a następnie rzymskim. W Starożytnym Rzymie Pompeje miały autonomię, przez wiele lat były traktowane bardziej jako sojusznik, niż cześć imperium. Dopiero w 80 roku przed naszą erą zostały wcielone do Rzymu i pozbawione swoich praw. Zagłada Pompei składała się z dwóch części. W lutym 62 roku większość miasta zniszczyło trzęsienie ziemi. Ludzie zaczęli je opuszczać. Dopiero w 79 nastąpiła erupcja Wezuwiusza, który pogrzebał miasto. Na nowo miasto odkryto dopiero pod koniec XVI wieku. Prace archeologiczne, z przerwami, są prowadzone od 1748. Dziś stanowisko archeologiczne to też otwarte muzeum. Świetnym uzupełnieniem zwiedzania Pompei jest muzeum archeologiczne w Neapolu.

Warto pamiętać, że prace archeologów nie są zakończone. W 2020 po przeszło pół wieku odkryto nowe skamieniałe ciała dwóch mężczyzn, ofiar wybuchu Wezuwiusza. Pompeje wciąż kryją jeszcze niejedną tajemnicę.

Freski
Freski

Pompeje: Zwiedzanie

To co wyróżnia Pompeje od wielu innych antycznych pozostałości, to ogrom. To naprawdę spory teren zajęty przez dawne domy, ulice, czy budynki użyteczności publicznej. To prawdziwe rzymskie miasto, które dzięki katastrofie przetrwało próbę czasu. Nic dziwnego, że prace archeologiczne cały czas tam trwają. Niestety większość eksponatów przewieziono do muzeów. Głównie archeologicznego w Neapolu, ale nie tylko. To  powoduje, że w wielu miejscach mamy tu same ściany budynków. Nic więcej. A że jest wiele domów, czasem może wydać się to trochę monotonne. W zestawieniu z Herkulanum, Pompeje są zdecydowanie większe, ale przy tym sprawiają wrażenie bardziej jednolitych. Bo jest kilka wyróżniających się budowli, reszta zaś to domostwa. Bardziej obrazują ogół rozbudowanego miasta, Herkulanum lepiej pokazuje szczegóły budynków.

Pompeje: zachowane malowania ścian
Pompeje: zachowane malowania ścian

Z tych wyróżniających się są pozostałości po dawnych świątyniach, ale też choćby amfiteatry czy arena gladiatorów. Są też rezydencje bogatszych mieszkańców, no i pomniki cmentarne. Najbardziej znane obiekty to Brama Morska (Porta Marina), Comitium, Budynek Eumachii, Świątynia Wespazjana, Bazylika, Świątynia Apollina, Termy, Forum i Wielki Teatr. Trzeba trochę mocniej się rozejrzeć, by do tego wszystkiego dotrzeć.

Spacer po Pompejach to kilka godzin na słońcu. Można wybrać się z przewodnikiem, jest tu dość dużo wycieczek do wyboru. Ale można też przejść się własnym tempem samemu. W środku stanowiska archeologicznego znajduje się jedno miejsce z fast foodem, tak gdyby ktoś zgłodniał. Przez pewien czas miało tu działać także muzeum pizzy, ale niestety nie trafiliśmy na nie.

Wezuwiusz w tle
Wezuwiusz w tle

Pompeje w popkulturze

Pompeje przyciągają mnóstwo turystów, ale poza archeologią stanowią obecnie także miejsce związane z kulturą. Już na pierwszy rzut oka widać tu współczesne rzeźby, które trochę starają się nawiązywać do antycznych. Nadaje to bardzo specyficznego charakteru temu miejscu. Unikalnego jak na miejsce z ruinami. Warty wspomnienia jest także koncert-widowisko Pink Floyd: Live in Pompeii z 1974 roku, który odbył się w dawnym amfiteatrze. Co prawda bez udziału publiczności, ale istnieje jego zapis w postaci filmowego spektaklu.

Pompeje i ich zagłada inspirowały kino i telewizję. Jeden z odcinków „Doktora Who” dzieje się w Pompejach przed erupcją Wezuwiusza. Brytyjczycy nakręcili też sitcom dziejący się w tamtych czasach – „Up Pompeii!”, który doczekał się także pełnometrażowej, erotyzowanej wersji (1971). Robert Harris napisał powieść o zniszczeniu tego miasta. Miała ona zostać zekranizowana przez Romana Polańskiego, ale ostatecznie film nie doszedł do skutku. Za to Paul W.S. Anderson nakręcił film katastroficzny „Pompeje” w 2014. Z tego samego roku pochodzi też film „Zagłada Pompejów” Bena Demaree.

Warto też wspomnieć o książce „Ostatnie dni Pompejów” Edwarda Bulwera-Lyttona z 1834. Ekranizowano ją dotychczas ośmiokrotnie. Po raz pierwszy w 1900 (reż. Walter R. Booth), a po raz ostatni jako film w 1959 przez Mario Bonarda (reżyserem drugiej ekipy był Sergio Leone), zaś w 1984 w wersji miniserialu. W tym ostatnim przypadku, podobnie jak w nowszych produkcjach, nakręcono kilka ujęć w prawdziwych Pompejach. W 2003 powstał fabularyzowany dokument; „Pompeje: Dzień ostatni”, acz w tym wypadku nagrywano go w całości w Tunezji.

Ruiny Pompei
Ruiny Pompei

Dojazd do Pompei z Neapolu

Z Neapolu najłatwiej dojechać tu koleją Circumvesuviana. Stacja Pompei jest oznaczona także znaczkiem muzeum. Właściwie znajduje się prawie przy samym wejściu. Tu także obowiązuje artecard, więc może to być jedno z miejsc, do których wejdziemy za darmo lub za pół ceny. Podsumowując warto zadać sobie pytanie, czy Wezuwiusza, Herkulanum i Pompeje da się zobaczyć w ciągu jednego dnia. Jak najbardziej jest to możliwe, acz może być trochę trudne. Herkulanum jest nieduże. Jeśli zaczniemy zwiedzenia z samego rana, a potem udamy się na Wezuwiusza, to jak nie będzie żadnych opóźnień, na Pompeje zostanie nam 5-6 godzin. Większość wycieczek z przewodnikiem trwa 2-3, choć oczywiście nie zwiedzają wszystkiego.

Jednak jeśli ktoś bardzo chciałby zwiedzić Pompeje w całości, to powinien wybrać się tam na cały dzień. No i zabrać ze sobą coś do jedzenia i picia, bo choć fast food jest, to ceny i jakość odstraszają. Na terenie stanowiska są liczne źródełka z pitną wodą, którą można pić bez obaw o zatrucie. Mapa Pompei jest dostępna w punkcie informacyjnym przy stacji kolejowej.

Pompeje
Pompeje

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak włoski
Pompeje