Archiwa tagu: Korona Europy

Śnieżka, korona Sudetów, wyciągi i górskie szlaki

Liczący sobie 1602 metrów wysokości najwyższy szczyt Sudetów (tym samym Karkonoszy) i Czech to Śnieżka (cz. Sněžka). To góra o największej wybitności w Polsce (1203 metry), miejsce na którym przebiega polsko-czeska granica. No i szczyt z korony gór Polski. A przede wszystkim jedna z najbardziej popularnych gór w Sudetach. Częste miejsce wypadów mieszkańców Dolnego Śląska, Czech, a także turystów z innych krajów. Góra bardzo charakterystyczna ze względu na obserwatorium o dość specyficznym kształcie, popularna acz wciąż nie tak zatłoczona jak niektóre tatrzańskie szlaki. Choć ostatnio w lecie ilość turystów robi się spora.

Śnieżka od strony Kopy
Śnieżka od strony Kopy

Najwyższy szczyt Karkonoszy – Śnieżka

Śnieżka to miejsce o surowym klimacie: występują tutaj silne wiatry, wiejące ze średnimi prędkościami około 12 m/s, a w porywach często przekraczajcie 15 m/s. Średnia roczna temperatura oscyluje w granicach 0 stopni w skali Celsjusza, zaś w najcieplejszych miesiącach – lipcu i sierpniu – średnia miesięczna temperatura wynosi między niecałe 9 a 8 stopni. Tak więc na Śnieżkę zawsze trzeba się ciepło ubrać, chronić uszy i dłonie, przygotować na potencjalny wiatr, chłód i zmienne warunki. Nazwa jak łatwo zgadnąć jest związana ze śniegiem, pochodzi od przymiotnika „śnieżna”, w znaczeniu pokryta lodem.

Kaplica i poczta czeska (Śnieżka)
Kaplica i poczta czeska (Śnieżka)

Faktycznie w porównaniu z resztą Sudetów tu śnieg utrzymuje się wyjątkowo długo. Ciekawostka: nazwa ta pochodzi z XIX wieku, wcześniej była nazywana Górą Olbrzymią. Główny grzbiet jest zbudowany z granitu. Czasem można spotkać się z informacją, iż jest to wygasły wulkan, acz stwierdzenie to nie jest prawdziwe. Stwierdzenie, że Śnieżka ma powyżej 2000 metrów wysokości to wynik powielania błędnego pomiaru z XVI wieku. Warto dodać, że cały obszar po obu stronach granicy to od 1959 Karkonowski Park Narodowy (po stronie czeskiej – Krkonošský národní park od 1963).

Kaplica św. Wawrzyńca (Śnieżka)
Kaplica św. Wawrzyńca (Śnieżka)

Historia turystyki na Śnieżce

Śnieżka to nie sam tylko szczyt, to także ciekawe budynki, w tym słynne obserwatorium meteorologiczne (dyski) z 1974 roku i kaplica św. Wawrzyńca, sięgająca połowy XVII wieku. Według udokumentowanych kronik pierwsze wejście na górę miało miejsce w 1465. Turyści zdobywali tę górę już w XVI wieku, co czyni ją jednym z pierwszych celi rodzącej się europejskiej turystyki górskiej. Wiązało się to przede wszystkim z bliskością Cieplic, gdzie przybywali kuracjusze oraz stosunkowo łatwym wejściem. Jej popularność spowodowała rozwój budowli na samym szczycie. Święty Wawrzyniec to patron przewodników górskich. Kapliczkę otworzono w 1681 roku po 16 latach budowy. Przez wiele lat było to miejsce pielgrzymkowe. Dziś już głównie pełni rolę turystyczną. Fundatorem kaplicy był śląski szlachcic Schaffgotsch, ówczesny właściciel północnych zboczy Karkonoszy.

Kaplica św. Wawrzyńca jesienią
Kaplica św. Wawrzyńca jesienią

Pierwsze schronisko z prawdziwego zdarzenia wzniesiono tu w 1850 roku. Jego właściciel uwielbiał oglądać wschody i zachody słońca. W latach 1969 – 1974 wzniesiono po polskiej stronie obecne schronisko, które ma też inne funkcje. Jest to Wysokogórskie Obserwatorium Meteorologiczne im. Tadeusza Hołdysa na Śnieżce wraz z zapleczem technicznym. To są właśnie te charakterystyczne dyski. Futurystyczny budynek od momentu powstania wzbudzał kontrowersje swoim stylem, dziś jest bardzo rozpoznawalny i charakterystyczny, acz niestety także uszkadzany przez przyrodę od czasu do czasu (zawalenie się fragmentów).

Schronisko na Śnieżce i stacja meteorologiczna
Schronisko na Śnieżce i stacja meteorologiczna

Schroniska na Śnieżce dziś

Nie jest to jednak schronisko w którym można nocować, nawet część restauracyjna jest od kilku lat zamknięta. W takim wypadku należy zejść trochę niżej do Schroniska Dom Śląski. Sam szczyt Śnieżki jak i znajdujące się tam budowle uchodzą za jeden z najlepszych punktów obserwacyjnych w polskich górach, o ile oczywiście nie ma mgły, co niestety bywa tu dość często. Podczas ciemnych, przejrzystych nocy można zobaczyć stąd łuny znad Wrocławia, Drezna czy Pragi. Zaś Dom Śląski to świetne miejsce na oglądanie Śnieżki nocą i podziwianie nieba, no i wschodów i zachodów słońca.

Widoki ze szczytu Śnieżki
Widoki ze szczytu Śnieżki

Śnieżka od strony czeskiej (z wyciągiem)

Po czeskiej stronie Śnieżki znajduje się budynek poczty z 2007 roku. Jeszcze w latach 80. XX wieku było tu czeskie schronisko, obecnie jest tylko stacja końcowa kolejki gondolowej od strony czeskiej (i czynny niewielki bar). Jest to zdecydowanie najłatwiejszy sposób dostania się na górę. Stacja początkowa wyciągu znajduje się w miejscowości Pec pod Sněžkou. Za wjazd i zjazd można płacić kartą. Nieopodal stacji kolejki znajdują się płatne parkingi (płatność gotówką w automacie lub pracownikowi, również gotówką). Aktualne ceny i godziny działania do sprawdzenia na stronie SnezkaLanovka. Z Pecu na Śnieżkę wjeżdża się przez stację pośrednią – Różową Górę. Można wówczas wysiąść z gondoli i kontynuować wspinaczkę, można także się dosiadać, ale tylko wtedy, gdy nie ma dużego obłożenia kolejki.

Karkonosze
Karkonosze

Warto dodać, że Pec pod Sněžkou znajduje się raptem 20 minut drogi od Jańskich Łaźni i Ścieżki w Koronie Drzew. Przy dobrej organizacji można te dwie rzeczy połączyć. Natomiast jak ktoś nie ma samochodu, to między Karpaczem a Pecem kursują regularnie autobusy.

Budynek poczty po stronie czeskiej (Śnieżka)
Budynek poczty po stronie czeskiej (Śnieżka)

Śnieżka od strony polskiej (Karpacz, Kopa i wyciąg)

Z polskiej strony główną bazą wypadową na Śnieżkę jest Karpacz. Spod Białego Jaru działa tu wyciąg ZBYSZEK na Kopę. Kopa (1375 m) otwiera nam szlak do schroniska Dom Polski, dojście nawet w zimie dość łatwe, oraz dalej na samą Śnieżkę. Tu końcówka może być bardziej wymagająca, jeśli pojawi się oblodzenie. Na szczyt prowadzą cztery szlaki. Czas wejścia na Ścieżkę jest najkrótszy czarnym szlakiem, acz zawsze zależy to od pory roku i warunków pogodowych. Ten szlak jest najbardziej bezpośredni, ale przez to uchodzi też za najmniej widowiskowy, monotonny i najtrudniejszy. Zaczyna się w Karpaczu.

Karkonosze, Sudety
Karkonosze, Sudety

W tej samej miejscowości rozpoczyna się też szlak czerwony, zwany czasem drogą Przyjaźni Polsko-Czeskiej (przez którą przebiega granica). Idąc nim kilkukrotnie przekracza się granicę. To idealny szlak spacerowy, acz częściowo zamykany jest zimą, ze względu na zagrożenie lawinowe. Co istotniejsze zdobywając Śnieżkę zimą, przy samym podejściu na szczyt przydają się wbite w ziemię łańcuchy. Od strony czeskiej w Pecu zaczyna się szlak żółty, najłagodniejszy. Podobnie jest z zielonym, który także idzie od strony czeskiej i przeplata się z żółtym. Jest jeszcze jeden szlak, niebieski, który prowadzi przez Strzechę Akademicką, Mały Staw czy Skalny Stół. Formalnie omija on Śnieżkę, ale bez problemu można z niego odbić. Zdobycie Śnieżki to bardzo dobry pomysł na jednodniową wycieczkę.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak czeski
Śnieżka
Szlak polski
Śnieżka

Carrantuohill, najwyższy szczyt Irlandii i jak go zdobyć?

Irlandia nie kojarzy się z wysokimi górami. Carrantuohill, czyli najwyższy szczyt kraju i wyspy, w porównaniu nawet z polskimi standardami górskimi do wysokich nie należy. Jest jedno małe „ale”. Otóż w przeciwieństwie do Sudetów i choćby Wielkiej Sowy, porównywalnej jeśli chodzi o wysokość bezwzględną, w irlandzkim przypadku mamy do czynienia z dużą wysokością względną. No i w Irlandii zdobywanie gór nie jest aż tak popularne, co powoduje pewne utrudnienia.

Widok z drogi na Carrantuohill
Widok z drogi na Carrantuohill

Carrantuohill, wysokość i położenie

Macgillycuddy’s Reek to po irlandzku Na Cruacha Dubha, czyli „czarne szczyty”. W paśmie tych gór, powstałych podczas orogenezy hercyńskiej i przekształconych podczas zlodowaceń, znajduje się najwyższy szczyt Irlandii. Carrantuohill lub Carrauntoohil (ir. Corrán Tuathail) liczy sobie 1039 metrów nad poziomem morza, lub nawet 1041 wg innych źródeł. Swoją drogą można spotkać też inne wersje nazwy – Carrantoohil, Carrantual czy Carrantouhil lub Carrantouhill.

Początek drogi na szczyt Carrantuohill od strony Cronin’s Yard
Początek drogi na szczyt Carrantuohill od strony Cronin’s Yard

Droga na Carrantuohill

Droga na MacGillycuddy’s Reek należy do farmerów i tylko ich dobrą wolą jest udostępnianie jej wędrowcom. Obowiązuje zakaz wprowadzania psów z uwagi na pasące się owce. Oznaczona trasa nie wiedzie na sam szczyt, tylko do punktu widokowego. Tam znajduje się mapka jak ewentualnie iść dalej i ostrzeżenie. Potem trzeba radzić sobie samemu. Szlak nie jest w żaden sposób oznaczony.

Krajobraz MacGillycuddy’s Reek
Krajobraz MacGillycuddy’s Reek

Mieliśmy uzasadnione obawy, że pogoda może pokrzyżować nam plany i nie uda nam się wejść na górę. Przy złych warunkach atmosferycznych faktycznie może to być dość karkołomne, a nawet niebezpieczne podejście. Zdobywanie góry zaczęliśmy od strony Cronin’s Yard. Stąd trzeba przeznaczyć jakieś 6-8 godzin pieszej wędrówki tam i z powrotem. Istnieją dwie podstawowe ścieżki na szczyt od strony Cronin’s Yard lub Lisleibane: przez wierzchołek Cnoc an Chuillin (926 m n.p.m.) i ostrą granią do podnóża Carrauntoohil albo znacznie krótsza, groźnie brzmiąca trasa przez Devil’s Ladder.

Zdobywając Carrantuohill (Irlandia)
Zdobywając Carrantuohill (Irlandia)

Drabina diabła

Wybraliśmy oczywiście tę z drabiną. Warto pamiętać, że Cronin’s Yard zaczyna się od wysokości około 100 metrów nad poziomem morza, a młode góry w niczym nie przypominają starych, łagodnych Sudetów. Pod Cronin’s Yard znajduje się parking (płatny, ale nikt tego nie pilnuje, jest za to skarbonka), jest nawet jakaś mała restauracyjka oraz pole kempingowe. No i wypasają się zwierzęta gospodarcze. Właściciele są przyzwyczajeni do turystów, więc w ogóle nie reagują na przyjeżdżających. Wysiada się i idzie, trzeba tylko pamiętać, by zamykać za sobą bramki, by owce się nie rozpierzchły na inne pola.

Drabina diabła (Devil's Ladder)
Drabina diabła (Devil’s Ladder)

Drabina diabła to stromy żleb (albo rynna) prowadząca na przełęcz rozdzielająca dwa szczyty: Carrauntoohil i Cnoc an Chuillin. W ciągu ostatnich kilku lat ta część trasy uległa znacznej erozji, skały straciły na stabilności, a u podnóża żlebu utworzyło się piarżysko. Gdy zaczęliśmy wspinaczkę, mieliśmy wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa i naszych możliwości. Oglądaliśmy się za siebie, czy inni turyści (jeszcze nieliczni o tej godzinie), kontynuują podejście. Byliśmy gotowi zrezygnować ze względów bezpieczeństwa, gdybyśmy byli sami na tej trasie. Na szczęście nie było to konieczne. Stąd prawie nie mamy zdjęć, aparat został zabezpieczony, ręce były zaś równie potrzebne co nogi.

Widok ze szczytu Drabiny diabła
Widok ze szczytu Drabiny diabła

Wspinaczka jest dość wyczerpująca i wymaga sporej uwagi, toteż dostanie się na położoną wyżej przełęcz zajęło nam trochę czasu. Poza szukaniem najlepszej drogi w pokonywaniu kolejnych skał trzeba liczyć się także z wodą. Tędy przepływa strumień. A jak jeszcze trochę pokropi, to jest błotnisto i ślisko. Łatwo się poślizgnąć, a tym samym polecieć w dół. Szczęśliwie u szczytu Diabelskiej Drabiny poczuliśmy pierwszą falę satysfakcji. Wkrótce po krótkim odpoczynku ruszyliśmy na najwyższy szczyt Irlandii: Carrauntoohil.

Krzyż na szczycie Carrantuohill
Krzyż na szczycie Carrantuohill

Zdobywanie gór po irlandzku

Wejście na szczyt Carrauntoohil nie odbywa się żadną wyznaczoną trasą, bo jej po prostu nie ma. Trzeba wyszukiwać wydeptanych ścieżek pośród rumowiska skalnego i bardzo uważać, by w słabej widoczności nie zboczyć za bardzo w prawo lub lewo, gdyż grozi to śmiertelnym upadkiem. Jeśli chodzi o orientację, droga jest dość prosta: od oznaczonego szlaku widzi się Drabinę diabła, więc kierunek jest jasny, a po niej już prosta droga na szczyt. Zdecydowanie łatwiejsza niż drabina. Trudno się zgubić, chyba że akurat jest mgła.

Trawa, owce, kamienie, góry, czyli Irlandia
Trawa, owce, kamienie, góry, czyli Irlandia

Podczas naszej wspinaczki z mgły wyłonił się krzyż na szczycie. Pierwszy krzyż, drewniany, został wzniesiony w 1950 roku przez lokalną społeczność. W latach 70. zastąpiono drewniany krzyż stalowym o wysokości 5-ciu metrów. W 2014 roku miał miejsce przykry incydent: osoba sprzeciwiająca się Kościołowi Katolickiemu ścięła krzyż. Został on jednak ustawiony na nowo i do dziś wskazuje najwyższy szczyt w Irlandii. Oprócz krzyża jest tu jeszcze murek z kamieni. Można za nim usiąść i w ten sposób odpocząć także od wiatru.

Widok na Macgillycuddy’s Reek / Czarne szczyty / Na Cruacha Dubha
Widok na Macgillycuddy’s Reek / Czarne szczyty / Na Cruacha Dubha

Ze szczytu tylko na krótką chwilę wiatr przegonił chmury na tyle, że udało się zobaczyć Killarney National Park i Kenmare Bay.

Inne spojrzenie na Drabinę diabła
Inne spojrzenie na Drabinę diabła
Górski krajobraz Irlandii
Górski krajobraz Irlandii

Schodząc z Carrantuohill

Zejście przez Diabelską Drabinę uznaliśmy za zbyt niebezpieczne z powodu luźnych skał i wzorem innych turystów skierowaliśmy się na południowo-zachodnią grań, z której wiedzie trawersowa ścieżka. Jest to długie i nużące zejście, też wymagające skupienia, ale zdecydowanie pewniejsze niż przez Drabinę diabła. Na dole uzupełniliśmy cudownie zimną i świeżą wodę z górskiego strumienia i wróciliśmy do Cronin’s Yard. Tak, tu nie trzeba brać ze sobą dużych zapasów wody, ta ze strumieni jest zdatna do picia i bardzo smaczna.

Droga na Carrantuohill, Irlandia
Droga na Carrantuohill, Irlandia

Krajobraz Carrantouhill jest bardzo irlandzki. Kamienie, owce, trawa. Praktycznie nie ma tu drzew. Za to jest trochę strumieni, mnóstwo zieleni i małe jeziorka Callee i Gouragh. Zaś cała wyprawa, miejscami wymagająca, była też dla nas bardzo satysfakcjonująca. Irlandczycy aż tak po górach nie chodzą, za to po drodze udało się spotkać jeszcze innych Polaków. Oczywiście też forsujących Diabelską Drabinę, nawet na czworaka, jeśli trzeba. Warto ze sobą zabrać coś przeciwdeszczowego i dobre buty do górskich wędrówek.

Czarne szczyty, Irlandia
Czarne szczyty, Irlandia

Na koniec warto wspomnieć o pewnym muzycznym nawiązaniu. W 1987 założono w Polsce zespół Carrantuohill, który gra muzykę celtycką.

Schodząc z Carrantuohill
Schodząc z Carrantuohill

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irlandzki
Carrantuohill