Archiwa tagu: pustynia

Pustynia Yuma: Buttercup Valley – Diuna i Tatooine

Wielkich pustyń piaszczystych wcale nie ma tak wiele, zwłaszcza poza półwyspem arabskim. Stosunkowo niewielki obszar Sahary zajmują różne większe i mniejsze ergi (jak choćby Erg Chebbi w Maroko). Gdzie zatem można kręcić takie planety jak Tatooine, czy jeszcze bardziej Arrakis? Często na dość niewielkich obszarach piaszczystych. Jednym z takich miejsc jest pustynia Yuma (ang. Yuma Desert), a dokładniej Buttercup Valley.

Buttercup Valley, czyli Tatooine
Buttercup Valley, czyli Tatooine

Pustynia Yuma: Imperial Sand Dunes

Buttercup Valley to właśnie piaszczysty fragment pustyni Yuma, w dużej mierze porośniętej różnymi jukami i kaktusami. Pustynia ta rozciąga się na terenie stanów Yuma i Kalifornia, ale interesująca nas dolina jest już w kalifornijskiej części. By tu dotrzeć, trzeba kierować się na Imperial Sand Dunes. Tam znajduje się darmowy parking i można wejść na piasek.

Imperial Sand Dunes
Imperial Sand Dunes

Diuny są duże, sprawiają wspaniałe wrażenie, choć nie zajmują zbyt wielkiego obszaru. Ze szczytów najwyższych wydm widać koniec pustyni. Ale to jest dość typowe dla innych ergów. Gorzej, że pustynia niestety bywa miejscami też trochę zarośnięta. To właśnie spowodowało, że gdy kręcono tu sceny do „Powrót Jedi” wpierw ją „odchwaszczono”.

Wydmy na pustyni Yuma
Wydmy na pustyni Yuma

Buttercup Valley i inne filmy

Bliskość Kalifornii sprawiła, że miejsce to znalazło swoje miejsce u filmowców. To najbliższa piaszczysta pustynia z Hollywood, więc kilka ekip tu trafiło. Zresztą dotyczy to nie tylko Buttercup Valley, ale również całego hrabstwa Imperial. Tak więc to tutaj Mel Brooks kręcił piaszczysty księżyc Vegi z „Kosmicznych jaj”, Roland Emmerich Abydos z „Gwiezdnych wrót” czy David Lynch Arrakis w swojej wersji „Diuny”. Część ujęć „Diuny” faktycznie powstała w Buttercup Valley, czyli tam gdzie „Gwiezdne Wojny”. Jeszcze ciekawszy jest fakt, że Lynch był wcześniej jednym z kandydatów do roli reżysera „Powrotu Jedi”, więc to miejsce było mu sądzone.

Pustynia Yuma
Pustynia Yuma

Co ciekawe, filmowcy zainteresowali się tym miejscem już w latach 30. XX wieku. Wówczas powstawało tu wiele westernów, filmów wojennych czy przygodowych. To była ziemia Komanczów („Ostatni Komancze” z 1953), północna Afryka (np. „Braterstwo krwi” z 1939) czy Mezopotamia („Patrol na pustyni” z 1934). No i jeszcze „Casablanca”, oraz „Lawrence z Arabii” Davida Leana (dokładniej odgrywało część pustyni po drodze do Egiptu).

Pustynia Yuma, za nią znajduje się granica z Meksykiem
Pustynia Yuma, za nią znajduje się granica z Meksykiem

Pustynia Yuma i „Powrót Jedi”

Ale zdecydowanie najlepiej rozpoznawalnym i przy okazji dobrze udokumentowanym filmem są „Gwiezdne Wojny”. Po raz pierwszy pojawiła się tu ekipa „Powrotu Jedi”. Zdjęcia trwały od 12 do 24 kwietnia 1982. Wybudowano tu jamę Carcoon, w której mieszkał Sarlacc, a także barkę Jabby. Nakręcenie kilku ujęć z Tatooine było łatwiejsze tutaj niż powrót do Tunezji. Zresztą to spowodowało, że ekipa Lucasa trafiła tu także w 1996, gdy robiono dokrętki do „Wersji specjalnej” oryginalnej trylogii. Ponownie nagrano tu ujęcia Tatooine, które dołożono w „Nowej nadziei”. Dziś ciężko odróżnić, które ujęcia są z Tunezji, a które ze Stanów.

Yuma: Diuny niczym z Arrakis
Yuma: Diuny niczym z Arrakis

Piasek może i wygląda wszędzie podobnie, zresztą tak jak i wydmy. Ale z tych bardzo fajnie widać skały, który znajdują się w tle ujęć „Powrotu Jedi”. Więcej o Buttercup Valley i Gwiezdnej sadze przeczytacie tutaj.

Pustynia Yuma
Pustynia Yuma

Pustynia Yuma: Dojazd i inne atrakcje

Buttercap Valley znajduje się tuż przy granicy z Meksykiem. Nie trzeba się wysilać, by dostrzec mur na granicy. Zarówno parking, jak i samo chodzenie po diunach jest darmowe. Można za to spróbować wynająć sobie np. quada, ale przynajmniej gdy tam byliśmy, nie było na to zbytnio chętnych.

Diuny
Diuny
Buttercup Valley
Buttercup Valley

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak amerykański
Pustynia Yuma
Szlak filmowy
Pustynia Yuma

Liwa, oaza na pustynii Ar-Rab al-Chali

Ar-Rab al-Chali (arab. الربع الخالي) to największa pustynia piaszczysta na świecie. Erg Chebbi przy Merzoudze w Maroku wygląda raczej jak ubogi krewny. Ar-Ram al-Chali zajmuje obszar 650 tysięcy km kwadratowych. Jej nazwa oznacza „pusty kwartał”, Beduini częściej nazywają ją Ar-Rimal – „piach”, który tu dominuje, acz można znaleźć tu też solniska. Większość, bo 80% tej pustyni to obszar Arabii Saudyjskiej, reszta znajduje się w ZEA, Omanie i Jemenie. Jest to teren nadal słabo zbadany, rzadko przemierzany przez ludzi, zwłaszcza Europejczyków. Dla ułatwienia, pewne fragmenty pustyni są nazwane inaczej, np. od pobliskich oaz. Więc właściwie to, co zwiedzaliśmy, czasem określa się mianem pustyni Liwa (od oazy Al-Liwa).

Dromadery, pustynia Liwa
Dromadery, pustynia Liwa

„Gwiezdne Wojny” i pustynia Liwa

Plan polegał na tym, by samodzielnie przejechać to miejsce, szukając pewnych pozostałości po „Przebudzeniu Mocy” J.J. Abramsa, który gdzieś tu kręcił „Gwiezdne Wojny”. Dla nas była to całodniowa wycieczka. Kierowaliśmy się drogą E65 na południe, blisko granicy z Arabią Saudyjską z Abu Zabi, zrobiliśmy kółko po pustyni i pod wieczór dotarliśmy do Al-Ajn.

Pustynia Liwa
Pustynia Liwa

Pomijając fakt, że tereny te dalej się rozwijają i mija się wiele ciężarówek, faktycznie dominuje tu piasek i wydmy. Jedne mniejsze, ale im dalej jedziemy tym diuny są coraz wyższe. W dużej części droga jest czysta i bez piasku. Udało się to zachować w bardzo prosty sposób. Otóż na poboczu zasadzono rośliny. Jak się tam zjedzie i zejdzie do nich to można też zauważyć doprowadzoną rurami wodę. Za roślinami najczęściej są płoty, duża część tych terenów należy albo do farmerów albo firm naftowych. Płoty raczej nie zatrzymają piasku, ale w pewien sposób ograniczają przejście roślinożernym zwierzętom, tym samym nie ma ich też na drodze.

Piasek i wydmy
Piasek i wydmy

W oddali widujemy płonące szyby naftowe, czasem trafia się znak „uwaga, wielbłąd”. Wielbłądy jednak raczej nie wychodzą tu samodzielnie na drogę, wszystko jest pod kontrolą. Choć pojedyncze przypadki mogą się zdarzyć. Zaś robienie zdjęć szybom naftowym, cóż chyba nie jest do końca legalne, a już na pewno z bliska. Z daleka zaś nikt nie robi problemów.

Uwaga na oryksy
Uwaga na oryksy

Przy drodze znajdziemy też kilka innych atrakcji, jak choćby muzeum samochodów. Ale to nie był nasz cel. 

Droga przez pustynię Liwa
Droga przez pustynię Liwa

Liwa: Qasr Al Sarab

Jednym ze szczególnych celów naszej trasy, był obszar wydzielony wokół hotelu Qasr Al Sarab Desert Resort. Hotel ten położony na pustyni Ar-Rab al-Chali jest dla nas szczególny. Drogi, piękny i interesujący, ale jednocześnie to właśnie tam w maju 2014 roku zakwaterowana była ekipa filmu „Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy”. Zdjęcia Jakku powstały w dużej mierze w okolicach hotelu, wydzielonym rezerwacie o ograniczonym dostępie. Wprawdzie nie jest to potwierdzone oficjalnie, ale to jest po prostu Jakku, widać to dość dobrze. Pewne ujęcia Niima Outpost kręcono bliżej Abu Zabi, tam też budowano dekorację i ściągano statystów.

Qasr Al Sarab Desert Resort
Qasr Al Sarab Desert Resort

Skierowaliśmy się na Qasr Al Sarab Desert Resort i przy wjeździe powiedzieliśmy wartownikowi, że jesteśmy zainteresowani widokami rezerwatu. Dostaliśmy przepustkę i nakaz powolnej jazdy bez zatrzymywania i z kategorycznym zakazem zjeżdżania z drogi. Oczywiście gdybyśmy mieli rezerwację w hotelu, po prostu by nas przepuścił.

Tu gdzieś powstawało "Przebudzenie Mocy" (pustynia Liwa)
Tu gdzieś powstawało „Przebudzenie Mocy” (pustynia Liwa)

Pomijając piasek, wydmy i widoki z „Przebudzenia Mocy”, to teren chroniony nie bez powodu. Występują tutaj oryksy arabskie, niestety mimo ostrzeżeń, na żadnego się nie natknęliśmy. Dojechaliśmy do hotelu i zawróciliśmy jeszcze raz oglądając piaski i wydmy.

Wydmy, pustynia Liwa
Wydmy, pustynia Liwa

Oaza Liwa: Forty pustynne

Jadąc dalej, wjeżdżamy we właściwą cześć oazy Liwa. Ciekawostką miały być fortece pustynne. Pierwszą obejrzeliśmy dość dokładnie. Kolejne sobie odpuszczaliśmy oglądając je z daleka. Ta pierwsza to Qutuf Fort w oazie Liwa. Na miejscu nie ma kompletnie żadnych informacji odnośnie tej budowli: czasu powstania, funkcji, założyciela, historii, nic. Właściwie to mieliśmy w ogóle wątpliwość, czy można tam wejść. Otwarta, ale żadnych informacji, czy to teren prywatny czy co.

Qutuf Fort
Qutuf Fort

Wiemy tylko tyle, że jest to jeden z licznych fortów pustynnych, powstałych w połowie XIX i na początku XX wieku na zlecenie miejscowych przywódców. Miały służyć obronie tutejszego bogactwa: studni. Pamiętajmy, że ten obszar to północny skraj pustyni Ar-Rab al-Chali, jednej z najbardziej suchych na świecie.

Pustynia Ar-Rab al-Chali
Pustynia Ar-Rab al-Chali

Forteca Qutuf jest poddana renowacji tak pedantycznej, że wygląda na nową. Tak naprawdę to wygląda jak wielka babka z piasku. Nie ma w niej wiele do zobaczenia: mury, kilka pomieszczeń, dziedziniec i cztery wieże. Kolejne odbudowane fortece, które widzieliśmy po drodze, wyglądały jak zrobione z tej samej foremki. Niestety trudno też znaleźć coś więcej na temat ich historii w sieci. Trudno też stwierdzić, czy któreś z nich właściwie można oglądać. Z ogrodzeniami się nie spotkaliśmy.

Pustynia Liwa
Pustynia Liwa

Moreeb największa diuna w ZEA

Kolejny punkt, do którego pojechaliśmy, to diuna Moreeb. Wzgórze Moreeb to najwyższa diuna w całych Emiratach i jedna z najwyższych na całym świecie. Ma około 300 metrów wysokości, 1600 metrów długości i jakieś 50 stopni nachylenia, ale wiadomo, jest to bardzo zmienne. Wokół niej znajduje się centrum różnego rodzaju wyścigów, w tym także wielbłądów. Popularna okolica, choć nie każdego dnia.

Diuna Moreeb
Diuna Moreeb

Na koniec jedna mała uwaga praktyczna. Warto zatankować przed wyjazdem na pustynię. Na tej trasie nie ma aż tak wielu stacji benzynowych, a te które są, nie zawsze akceptują karty płatnicze.

Więcej zdjęć i relację bardziej gwiezdno-wojenną znajdziecie tutaj.

Droga między piaskami
Droga między piaskami

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak emiracki
Pustynia Liwa
Szlak filmowy
Pustynia Liwa

Ksar Ghilane, oaza na pustyni w Tunezji

Powszechnie Tunezja kojarzy się z nadmorskimi kurortami oraz piaszczystymi pustyniami. Tych drugich nie ma jednak aż tak wiele, a przynajmniej takich, które wpisują się w ogólne wyobrażenia. Duży obszar Tunezji jest zarośnięty kępami roślinności. Piasek owszem jest, ale to już nie ten oczekiwany krajobraz. Jednak nawet tam można znaleźć kilka miejsc, które doskonale wpisują się w obraz pustynnej krainy. Jedno z nich to oaza Kasr Ghilane (arab. قصر غيلان, franc. Ksar Ghilane‎).

Oaza Ghilane
Oaza Ghilane

Oaza Ksar Ghilane na Saharze

Ghilane znajduje się gubernatorstwie Tatawin i Kibili. Nazwa tego pierwszego może słusznie kojarzyć się z „Gwiezdnymi Wojnami”. Po francusku to Tataouine. Prawdopodobnie to stamtąd George Lucas zaczerpnął nazwę Tatooine w „Nowej nadziei”.

Zachód słońca nad ergiem w Tunezji
Zachód słońca nad ergiem w Tunezji

Choć formalnie większość Sahelu to Sahara, ta jednak dzieli się na wiele mniejszych pustyń. Między Algierią a Tunezją rozpościera się tak zwany Wielki Erg Wschodni (Grand Erg Oriental). To właśnie tam w miejscu, gdzie pustynia żwirowa łączy się z piaszczystą znajduje się oaza palmowa, Ksar Ghilane. Inna nazwa tego miejsca Henchir Tébournouk.

Ksar Ghilane (Tunezja)
Ksar Ghilane (Tunezja)

Nocleg w oazie

Obecnie oaza jest interesującym centrum turystycznym, mało rozpropagowanym, ale posiadającym pewną infrastrukturę. Uprawia się tu palmy daktylowe, hoduje też zwierzęta. Jednak w środku oazy postawiono kilkanaście namiotów berberyjskich i dalej się to toczy swoim życiem. W nocy zaś w namiotach słychać pustynny wiatr. Miejsce to zapewne zyskałoby większą sławę, gdyby nie załamanie turystyki w Tunezji (spowodowane zamachami i rewolucjami). Warto jednak pamiętać, że poza turystyką obszar ten utrzymuje się także dzięki uprawie palm daktylowych.

Jeziorko w oazie (Ksar Ghilane)
Jeziorko w oazie (Ksar Ghilane)

Oaza Ghilane przede wszystkim daje możliwość swobodnego obcowania z piaszczystą pustynią. Wychodzi się i można pospacerować po diunach. Gdy tam byliśmy, istniały także opcje jazdy konnej, quadem i zapewne też dromaderem. Można też zobaczyć jak się piecze lokalny chleb, a co jeszcze ciekawsze, podczas naszej wizyty dało się kupić lokalne wino. Znając rygor krajów arabskich jeśli chodzi o alkohol, tu dość swobodnie do tego podchodzono, co nas trochę zdziwiło.

Wielki Erg Wschodni (Grand Erg Oriental)
Wielki Erg Wschodni (Grand Erg Oriental)

Atrakcje i okolica ksaru Ghilane

Są tu też dodatkowe atrakcje. Pierwsza to pozostałości starego fortu rzymskiego, znajdującego się na pustyni. Był on także używany przez Legię Cudzoziemską, stąd nazwa kasr/ksar (pierwsza to wersja francuskojęzyczna, druga anglojęzyczna). Rząd tunezyjski podejmował próby wpisania tego miejsca na listę zabytków UNESCO, ale nie odniosło to skutku.

Nocleg w oazie Ghilane
Nocleg w oazie Ghilane

Druga atrakcja jest jeszcze ciekawsza. W środku oazy znajduje się jezioro z gorącego (no ciepłego) źródła. Obecnie jest okupywane przez turystów, siedzących zarówno nad wodą jak i w środku. Przede wszystkim kąpiel w jest bardzo orzeźwiająca i przyjemna, zwłaszcza jak się przypomni o reszcie okolicy.

Wypiek berberyjskiego chleba na pustyni
Wypiek berberyjskiego chleba na pustyni

Oaza Ksar Ghilane to bardzo ciekawy punkt, idealne miejsce na odpoczynek czy nocleg podczas tułaczki po południowej Tunezji. Tak też je wykorzystaliśmy.

System irygacyjny w oazie Ghilane
System irygacyjny w oazie Ghilane

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak tunezyjski
Ksar Ghilane

Wahiba Sands, zjawiskowa pustynia w Omanie

Wahiba Sands to jedno z bardziej rozpoznawalnych miejsc Omanu. A także popularne. Trochę trudno je nazwać kurortem, to zdecydowanie inne podejście do pustyni dla turystów, bardziej luksusowe, spokojniejsze, w pewien sposób mniej „typowe”, bardziej przypominające czas spędzony w hotelu, tyle że zamiast miasta jest właśnie pustynia.

Wejście na diunę
Wejście na diunę

Wahiba Sands (pustynia Sharqia), najsłynniejsza pustynia Omanu

Pustynia piaszczysta Sharqia (lub Sharqiya Sands) jest lepiej znana pod starą nazwą Wahiba lub Ramlat al-Wahiba, czyli „piaski plemienia Wahiba”. Obszar ten, rozciąga się na przestrzeni 12 500 kilometrów kwadratowych w obrębie Omanu. Jego nazwa została nadana przez Królewskie Towarzystwo Geograficzne podczas ekspedycji z drugiej połowy XIX wieku. Wówczas obszarem tym i przede wszystkim jego oazami, rządziło plemię Bani Wahiba. Najwyższe wydmy osiągają tutaj nawet 100 metrów wysokości.

Erg - Wahiba Sands
Erg – Wahiba Sands

Kilka pustyń już odwiedziliśmy. Wycieczki na nie wyglądają różnie, choć wpisują się w pewien typ. Na przykład Wadi Rum czy Erg Chebbi wymagały właściwie wynajęcia wycieczki, gdzie nocowanie na pustyni stanowiło dodatkową atrakcję. W obu przypadkach mieliśmy trochę czasu na samodzielne napawanie się pustynią. Wahiba Sands zdecydowanie bardziej przypomina to, co widzieliśmy w Tunezji w Oazie Ghilane. Czyli bardziej kemping z możliwością wyjścia na pustynię i do tego ewentualnie dodatkowe atrakcje. Oczywiście w okolicy także można rozbić się samemu z namiotem czy samochodem.

Wahiba Sands
Wahiba Sands

Wyprawa na Wahiba Sands

W Wahiba Sands początkowo szukaliśmy w ogóle wycieczki po pustyni, przejazdu jakimś jeepem 4×4 po wydmach, czy nawet wielbłądów, bardziej jako czegoś, co można dograć do naszych oczekiwań. I tu bardzo szybko okazało się, że faktycznie takie wycieczki są organizowane z Maskatu, łączone na przykład z Wadi Bani Khalid. To nie do końca to, czego szukaliśmy. Okazało się, iż najlepiej noclegów na pustyni szukać na Booking.com czy podobnych serwisach. Tam są namioty do wyboru w różnych lokalizacjach. Nocleg też miewa różne ceny, jest w czym wybierać. Nie każdym samochodem się tam dojedzie, ale to nie jest problem. Check-in hotelowy bowiem najczęściej nie odbywa się w namiotach, a w przydrożnych miasteczkach, gdzie znajdują się biura. Zazwyczaj jest podana godzina, w której dobrze jest się zjawić, to oczywiście można negocjować. W zależności od drogi, jaką trzeba pokonać i samochodu jakim się dysponuje, albo zostaje on na parkingu, albo jedzie się przez pustynię. Czyli taki mały off-road.

Widok na erg
Widok na erg

Nocowanie na pustyni, czyli camping na Wahiba Sands

Nasz samochód dał radę, więc jechaliśmy za przedstawicielem hotelu/kempingu. Na miejscu chwilę na rozpoznanie i właściwie czas wolny. Można samemu pójść na pustynię i spędzać czas jak się chce. Oczywiście są dodatkowe atrakcje, pokroju wielbłądów, czy jazdy samochodami po wydmach, które mogą nam załatwić. Kruczek tkwi w cenie i ilości chętnych. Jedyne czego nie było to Beduinów, ich kuchni, tańców brzucha i tak dalej. Tu też warto pamiętać o jednym, niektóre wydmy są rozjeżdżone przez samochody, a ilość turystów duża. Nasz nocleg znajdował się trochę w oddali, od głównych kempingów, więc było tu spokojniej i naturalniej. Widzieliśmy inne, bardziej obładowane turystami ośrodki po drugiej stronie wydm, ale u nas prawie nikogo nie było.

Dromader blisko obozu (Wahiba Sands, Oman)
Dromader blisko obozu (Wahiba Sands, Oman)

Wracając zaś do atrakcji beduińskich, które nam przepadły. To dobrze, bo Beduinów jako takich niema za wielu w Emiratach czy Omanie. W ZEA na wycieczkach pustynnych można na takie atrakcje trafić, ale potem okazuje się, że Beduini (np. z Pakistanu) nie znają arabskiego, zaś tancerki biegle mówią po ukraińsku. To nie ta część świata, więc nam jak najbardziej odpowiada, że nie próbują wciskać na siłę „typowych” atrakcji. W przypadku tej pustyni jest lepiej, bo ten olbrzymi obszar 12,5 tysiąca kilometrów kwadratowych zamieszkuje prawie 3000 Beduinów. Ale to nie oni pracują w kempingach, a najczęściej Hindusi bądź inni przyjezdni.

Pustynia piaszczysta w Omanie
Pustynia piaszczysta w Omanie

Nocleg na kempingu w Wahiba Sands

W naszym obozie warunki jak na pustynię były luksusowe: łazienka w kafelkach przy każdym namiocie, oświetlenie elektryczne, łóżko i stolik w namiocie. Bez porównania z surowym noclegiem w Jordanii czy Maroko, ale czy lepiej? Na pustyni nie szuka się luksusów. Nas zachwycają połacie piachu, morze wydm czy majestatyczne wielbłądy, które gdzieś tam przemierzają diuny. Plus cisza, spokój, wiatr i piasek, aż po horyzont (przynajmniej w dużą część stron). Zdobywanie kolejnej wydmy, by dalej zobaczyć jeszcze jedną i dalej piasek. Tu jedna uwaga: warto wybrać taki nocleg, który znajduje się głębiej w pustyni. Spora ilość samochodów i turystów jest tu zauważalna, ale im dalej jesteśmy, tym łatwiej wejść na spokojne diuny, gdzie czasem znajdziemy ślady quadów, a jeszcze częściej wielbłądów i tylko to.

Wahiba Sands
Wahiba Sands

Inne atrakcje pustyni

To także doskonałe miejsce do oglądania gwiazd w nocy, zwłaszcza jak nie ma wielu chmur. Plus wschodów i zachodów słońca. Zaś w obozie poza kolacją czy śniadaniem, po zmierzchu było też ognisko i dostęp do napojów. Żadnego pieczenia beduińskiego chleba, czy innych takich atrakcji. Zdecydowanie bardziej na poważnie, mniej udawania, co przy kolejnym wyjeździe na pustynie jest miłą odmianą. Choć pamiętajmy, że w wielu takich miejscach, ten chleb będąc atrakcją jest pieczony na poważnie.

Piaski na pustyni w Omanie
Piaski na pustyni w Omanie

W niektórych miejscach z diun można zjeżdżać na desce. Widzieliśmy to z daleka. Cześć wydm jest dość wysoka, obozy najczęściej znajdują się w dolinach, więc spacer trzeba zacząć od wdrapania się. Później już jest łatwiej.

Wahiba Sands
Wahiba Sands

Rano zaś, jeśli dojechaliśmy sami, możemy wyruszyć stąd w dalszą drogę, kiedy chcemy. Żadnego formalnego check-outu. Jeśli samochód nie dał rady, wtedy przyjedzie o umówionej godzinie ktoś z biura i nas zabierze.

Pustynia w tle góry
Pustynia w tle góry

Fort niedaleko Wahiba Sands

Zaś wracając samemu, można zatrzymać się przy dawnych fortecach na granicy pustyni. Dziś mocno podupadła, jej dawne mury są obecnie w części wykorzystywane przez miejscowych jako domostwa i różne składziki.

Fort w Omanie
Fort w Omanie

I jeszcze jedna uwaga. Nie spodziewaliśmy się na pustyni Zjednoczonych Emiratów i tym bardziej Omanu zasięgu komórkowego. A tymczasem zasięg jest doskonały.

Obozowisko z namiotami widoczne z diuny
Obozowisko z namiotami widoczne z diuny

Wahiba Sands to bardzo fajna pustynia, choć zdecydowanie dla osób, które już pewne rzeczy widziały i doświadczyły. Jeśli ktoś chciałby nocować u Beduinów, jeździć na wielbłądach i tak dalej, to zdecydowanie taniej i lepiej jest to zrobić w innych rejonach świata. Ta pustynia ma dwie podstawowe zalety. Po pierwsze widoki, te są naprawdę niesamowite. Druga zaś możliwość wyciszenia się i odcięcia od reszty. O ile oczywiście wyłączy się doskonale działającą komórkę. Ze względu na temperatury najlepszy okres do odwiedzenia tego miejsca to październik – marzec, wtedy jest tu naprawdę ciepło i przyjemnie, ale jeszcze nie upalnie.

Przejazd przez pustynię
Przejazd przez pustynię

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak omański
Wahiba Sands

Hurghada – popularny kurort w Egipcie

Egipt także ma swój mały Dubaj, czy Abu Zabi. Około roku 1913 Brytyjczycy poszukując ropy naftowej w Zatoce Sueskiej założyli małą osadę o nazwie Hurghada (arab. الغردقة). Początkowo zamieszkiwali ją głównie rybacy, jednak od lat 80. dzięki inwestycjom miejsce to przekształciło się w potężny ośrodek turystyczny. Jeden z największych, najchętniej odwiedzanych i najważniejszych w całym Egipcie. Choć na próżno tu szukać drapaczy chmur czy centrów biznesowych, turystyka rozwinęła się tu na bardzo wysokim poziomie, a do Hurghady przybywają rzesze odwiedzających, szukając orientalnych wakacji.

Wielkie hotele nad brzegiem Morza Czerwonego to typowy krajobraz Hurghady
Wielkie hotele nad brzegiem Morza Czerwonego to typowy krajobraz Hurghady

Od wioski rybackiej do luksusowego kurortu

Mechanizm jest identyczny jak w Emiratach: za sprawą pieniędzy w ciągu kilkudziesięciu lat maleńka osada rybacka na środku niczego stała się ważnym ośrodkiem, w tym wypadku tylko turystycznym. Mieszka tu jakieś 160 tysięcy mieszkańców, niewiele w porównaniu z Kairem. Większość pracuje w turystyce.

Meduza na plaży
Meduza na plaży

Przyznajemy, nie lubimy takich miejsc. Średnio odnajdujemy się w kurortach, gdzie poza hotelami i atrakcjami nie ma nic do zrobienia, jednak warto nadmienić, że to dobre miejsce jako baza wypadowa na zwiedzenia Egiptu, przede wszystkim okolic Luksoru czy Gizy. Praktycznie w każdym hotelu znajdziemy wycieczki do tych miejsc, jak również wielu innych, bardziej lokalnych (o nich w tym wpisie więcej). Z tego da się zorganizować bardzo ciekawy wyjazd do Egiptu, o ile oczywiście lubimy grupowe wyjazdy. Choć prawda jest taka, że z bezpieczeństwem w Egipcie bywa na przestrzeni lat różnie, więc czasem może w ogóle być problem z zwiedzaniem najważniejszych rzeczy samodzielnie. Sytuacja w tym kraju przypomina trochę sinusoidę, raz jest lepiej, raz gorzej.

Meczet - Hurghada
Meczet – Hurghada

Hurghada – hotele, plaże i atrakcje

Zresztą to, co bardzo rzuca się w oczy w Hurghadzie to olbrzymia ilość służb mundurowych, także z ostrą bronią. Hurghada ma być bezpieczna i to starają się robić. Przechodząc / przejeżdżając, natkniemy się na posterunki policji czy wojska, niejednokrotnie uzbrojonych w ciężkie karabiny. Zaś do wielu hoteli trzeba wchodzić przez bramki wykrywające metale. Pomijając to, oczywiście największą uciążliwością są nachalni sprzedawcy (choć podobno rząd zamierza to trochę ograniczyć) oraz potencjalna zemsta faraona.

Wnętrze meczetu w Hurghadzie
Wnętrze meczetu w Hurghadzie

Większość hoteli jeśli nie ma dostępu do plaży, to ma na swoim wyposażeniu basen, a także często organizują transfery do plaż. Wielu osobom to wystarcza. Zwłaszcza jak się doda opcję all-inclusive, która jest tu dość popularna. Pomijając oczywiście dalsze wycieczki (które nas przywiodły do Egiptu), warto skorzystać z oferty lokalnych biur i wypadów kilkugodzinnych. Z Hurghady będą zadowoleni też ci, którzy chcą spędzić urlop w miarę tanim, acz luksusowym miejscu. Da się tu takie rzeczy znaleźć.

Kościół koptyjski (Hurghada)
Kościół koptyjski (Hurghada)

Meczety i kościoły Hurghady

Najprostsza, ale też właściwie najłatwiejsza do samodzielnej organizacji jest wyprawa po Hurghadzie. Nie należy się jednak nastawiać na zbyt wiele. To stosunkowo nowa miejscowość, bardzo turystyczna (choć nie ma takich atrakcji jak Orlando). Więc poza jednym meczetem, który można sobie zobaczyć, by doświadczyć kultury arabskiej, wiele nie zobaczymy. Jest też kościół koptyjski (stary i nowy). Natomiast jest tu kilka aquaparków i tego typu atrakcji.

Port w Hurghadzie
Port w Hurghadzie

Rejsy i nurkowanie

Wielu przybywa tu, by oglądać Morze Czerwone. Jedni nurkują, by podziwiać przepiękną rafę koralową, ale najczęściej ludzie korzystają z mniej wyrafinowanych sposobów. Czyli przede wszystkim rejsy statkami ze szklanym dnem. Pozwala to na zobaczenie rafy bez konieczności nurkowania (a co za tym idzie nauki, ale też oszczędza to koszty). Jeśli ktoś boi się rejsu, zawsze może skorzystać z usług Grand Aquarium, czy Dolphin World.

Rafa koralowa - Morze Czerwone
Rafa koralowa – Morze Czerwone

Wyprawa na pustynię

Drugą bardzo ciekawą atrakcją jest możliwość wyjazdu na pobliskie pustynie. Tym razem bez nocowania u Beduinów, ale z możliwością poznania ich zwyczajów. Oczywiście w zależności od firmy i opcji możemy po pustyni jeździć wielbłądem, quadem, oglądać lokalne zwierzęta, udawaną wioskę, czy nawet żółwie. Beduińskie safari na Saharze to popularna rozrywka, będzie z czego wybierać, choć wszystkie są raczej podobne. Jest to jednak możliwość obcowania z lokalną kulturą, zmienioną pod turystów, ale i tak bardziej autentyczną, niż to co mamy do zobaczenia w Hurghadzie.

Sahara - wycieczka z Hurghady
Sahara – wycieczka z Hurghady

No i jeszcze ważniejsze, to naprawdę łatwy sposób na zobaczenie pustyni, zwłaszcza gdy się podróżuje z dzieckiem, lub próbuje się przełamać pierwsze lody. W obu przypadkach taki wyjazd dostarczy wielu niezapomnianych wrażeń. To co było dla nas najważniejsze w wyjeździe do Hurghady, to właśnie dalsze wypady, o których pewnie kiedyś napiszemy więcej. Natomiast jeśli dobrze zapoluje się na promocję hotelu i dojazdu, to miejsce to jest idealne na bazę wypadową po Egipcie. No i odpoczynek nad Morzem Czerwonym. Zaś wakacje tu trwają praktycznie cały rok.

Wioska Beduinów na Saharze
Wioska Beduinów na Saharze
Dromadery
Dromadery

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak egipski
Hurghada