Archiwa tagu: pustynia

Maranjab, Aran va Bidgol i Nuszabad, okolice Kaszanu

Choć sam Kaszan jest bardzo atrakcyjnym miastem, to warto też trochę czasu poświęcić na jego okolice. Zarówno te dalsze jak Kom czy Abjane, ale przede wszystkim bliższe, czyli dwa miasteczka przyległe do Kaszanu – Aran va Bidgol i Nuszabad oraz pustynię Maranjab.

Roślinność na pustyni Marandżab
Roślinność na pustyni Marandżab

Pustynia Maranjab

Nieopodal Kaszanu znajduje się pustynia Marandżab. Jest to popularne miejsce na jednodniową wyprawę. Takie wycieczki organizują hotele. My spróbowaliśmy przejechać się tam samodzielnie. Po doświadczeniu z Wahiba Sands wydawało się nam to zadanie do wykonania. Wiedzieliśmy, że większa część drogi będzie wiodła przez raczej płaską pustynię i szosą – taką trasę zaproponowała nam nawigacja. Szosa to jednak słowo nieco na wyrost. Natomiast problemem okazało się coś innego. Stacje benzynowe, które w tej części nie były zbyt gęsto rozmieszczone (właściwie to ich nie było). Zaś nasz samochód IKCO Samand trochę palił, a jego wskaźnik pozostałej benzyny zaczął nam szaleć i trudno było nam polegać na jego odczytach.

Pustynia Maranjab (oklice Kaszanu, Iran)
Pustynia Maranjab (oklice Kaszanu, Iran)

Wydmy okazały się być dalej, niż sądziliśmy, a właściwie to rozciągały się znacznie poza punkt oznaczony na naszej mapie. Zaś widmo tego, że przy tym spalaniu możemy utknąć gdzieś wśród piachu, skutecznie nas zniechęciła. No i to, że droga okazała się trudniejsza niż myśleliśmy, a nasz samochód nie miał podwyższonego podwozia. Jak się doda problemy z zasięgiem, to trzeba było sobie odpuścić. Tu warto przypomnieć to, co nieraz pisaliśmy o pustyniach. Pomijając takie jak Liwa, większość z nich wygląda jak Yuma czy Erg Chebbi, czyli wydmy i ten niesamowity obszar luźnego piasku znajdują się na dość ograniczonym terenie. Z Maranjab jest dokładnie tak samo. Duża część pustyni to płaski teren porośnięty sucholubnymi krzewami i trawami.

Ksar na pustyni Maranjab
Ksar na pustyni Maranjab

Diuny Maranjab i karawanseraje

Nie zobaczyliśmy co prawda diun pustyni Maranjab, ale za to trafiliśmy na opuszczony karawanseraj. Liczył on pewnie ze 200 lat, jak nie więcej. Był dość obszerny, tradycyjnie na planie prostokąta z dość masywnymi murami zewnętrznymi i wieżami, które służyły do obserwacji i w razie konieczności – obrony.

Minaret meczetu w Aran o Bidgol
Minaret meczetu w Aran o Bidgol

Karawansarajów było w sumie więcej, także jeden nieopuszczony. Najpewniej jest to baza dla turystów do dalszego wypadu na diuny – te, do których nie dojechaliśmy. I tu warto pamiętać, że wyprawa na Maranjab, w tym właśnie wydmy, to jedna z popularniejszych wycieczek jednodniowych z Kaszanu, tak zorganizowanych przez hotele czy biura jak taksówkarzy, którzy znają lepiej drogę. Sama pustynia niby nie znajduje się daleko od miasta, bo jakieś 60 km, ale rozciąga się i jest różnorodna. Cześć z niej to wydmy, część to typowy nieużytek, przez który brnęliśmy, a część to okresowe, słone jezioro. Natomiast warto pamiętać, że Maranjab to pustynia w dużej części faktycznie żywa i porośnięta roślinami, które są odporne na duże zasolenie. Tym samym przypomina wiele z krajobrazu tunezyjskiego. Za to pustynię w Iranie przynajmniej częściowo odbiliśmy sobie przy Varzaneh.

Aran o Bidgol
Aran o Bidgol

Aran o Bidgol

Pustynia Maranjab zaczyna się przy miejscowości Aran o Bidgol (lub Aran va Bidgol / Aran wa Bidgol, per. آران و بيدگ, Ārān va Bīdgol lub Ārān-o-Bīd Gol). Kiedyś Aran i Bidgol były dwiema miejscowościami, ale zlały się w jedną. Wioski te znajdowały się blisko Kaszanu, a przede wszystkim żyły dzięki jedwabnemu szlakowi. Dziś miejscowość słynie z produkcji dywanów, zaś turystycznie z wypraw na pustynię, czy jazdy na wielbłądzie.

Meczet Hilala ibn Alego
Meczet Hilala ibn Alego

Znajduje się tu przepiękny meczet, który naprawdę warto zobaczyć. To meczet Imamzada Mohammeda Al Awsata, znanego także jako meczet Hilala ibn Alego (lub Helala Alego). Powstał on w okresie rządów dynastii seldżuckiej, a więc w XI wieku. Wierzy się, że został tutaj pochowany Hilal ibn Ali, czyli jeden z synów Alego ibn Taliba, który to wziął udział w bitwie pod Karbalą w 680 roku przeciwko sunnitom. Ali z kolei był kuzynem i spadkobiercą Proroka Mahometa. Babką Hilala była najstarsza córka Proroka, Zainat ibnt Mohamet.

Lustrzane zdobienia meczetu
Lustrzane zdobienia meczetu

Meczet jest przepiękny, mozaika z miliona ceramicznych płytek w harmonizujących ze sobą kolorach i sklepiania przypominające stalaktyty, wykończone mozaiką z lustra, która skrzy się w ostrych promieniach słońca. Zwiedzanie go jest darmowe. Nie ma tu przewodnika, zwyczajnie się wchodzi. Przed wejściem wiszą specjalne stroje dla kobiet.

Żyrandol w meczecie
Żyrandol w meczecie

Nuszbad

Niedaleko znajduje się kolejna niewielka miejscowość (około 11 tysięcy mieszkańców) – Nuszabad (per. نوش آباد, Nūshābād, Noshābād, ang. Nushabad). Przyciągnęła nas tu jedna rzecz: podziemne miasto.

Zejście do podziemnego miasta Nuszbad
Zejście do podziemnego miasta Nuszbad

Nuszabad powstało w czasach Imperium Sasanidów (224 – 651 r., ostatnia dynastia przed podbojami arabskimi). Pierwotnie podobno była tutaj studnia, z której wody podczas postoju zaczerpnął szach. Woda była niezwykle czysta i zimna i tak zasmakowała władcy, że ten nakazał wokół studni wybudować miasto, które nazwał w języku średnioperskim Anuszabad – „miasto zimnej smacznej wody”.

Komnata w Nuszbad
Komnata w Nuszbad

Z czasem Imperium Sasanidów poddało się arabskim podbojom. W niespokojnych czasach ludzie musieli się gdzieś schronić, by nie paść ofiarą ataków i napadów. Zdesperowani mieszkańcy przez lata wybudowali sieć podziemnego miasta, które dawało możliwość schronienia i ucieczki. Podziemne tunele łączyły się ze sobą i umożliwiały przejście przez całe miasto bez wychodzenia na powierzchnię. Zejście do podziemi znajdowały się zarówno w niektórych domach, jak i na miejskim placu oraz poza ówczesnym Nuszabad, dając drogę ucieczki. Podziemne miasto to nie tylko tunele, ale także pomieszczenia dla mniejszych i większych grup mieszkańców, studnie wodne, studnie powietrzne zapewniające wentylację i spiżarnie.

Nuszbad, podziemne miasto w Iranie
Nuszbad, podziemne miasto w Iranie

Zwiedzanie podziemnego miasta

Podziemne Nuszabad odkryto przypadkiem jakieś dwadzieścia lat temu podczas wykopywania studni. Od tamtej pory zbadano około czterech kilometrów kwadratowych tuneli na trzech poziomach. Czynne są dwa wejścia, oba obramione ejwanami. W każdym z nich można kupić bilet wstępu, który upoważnia do zwiedzania – niestety tylko pierwszego poziomu! – z przewodnikiem.

Nuszbad, okolice Kaszanu
Nuszbad, okolice Kaszanu

O ile samo podziemne miasto jest czymś bardzo ciekawym, to organizacja pozostawia raczej przykre wrażenie. Przewodniczka, która z nami była, za bardzo nie mówiła po angielsku i nie potrafiła nam przekazać wiedzy. Do zwiedzania dostępny jest tylko jeden poziom, co czyni zwiedzanie mało ciekawym i krótkim. Najgorsze na koniec: przewodnik wypuszcza nas tym drugim wejściem, około 500 metrów dalej (kierunkowskazów nie ma). Choć Nuszabad uchodzi za jedno z większych podziemnych miast na świecie, to jednak w porównaniu z Kapadocją, to co jest udostępnione wypada zwyczajnie blado.

Właściwie są tu dwa wejścia, no i oba były osobno biletowane. Zaś w środku faktycznie chodzenia z przewodnikiem było może na dwadzieścia minut. Tym samym Nuszabad pozostawia raczej niedosyt. Natomiast gliniane chatki w okolicy, nie są tak piękne jak odległy o 5 km Kaszan.

Okolice Nuszabad (nad ziemią)
Okolice Nuszabad (nad ziemią)

Zwiedzanie pustyni Maranjab i okolic Kaszanu

Ze wspomnianych miejsc zdecydowanie najtrudniejsza i najbardziej czasochłonna jest pustynia Marandżab. Jeśli chcemy nacieszyć się wydmami, to dojazd tam i z powrotem zajmie większą część dnia (jak nie cały). Pozostałe atrakcje nie zajmują wiele czasu, zaś trasy w podziemnych miastach są zwyczajnie małe. Pewnie drugi raz nawet byśmy się tam nie wybierali.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irański
Maranjab

Pustynia Yuma: Buttercup Valley – Diuna i Tatooine

Wielkich pustyń piaszczystych wcale nie ma tak wiele, zwłaszcza poza półwyspem arabskim. Stosunkowo niewielki obszar Sahary zajmują różne większe i mniejsze ergi (jak choćby Erg Chebbi w Maroko). Gdzie zatem można kręcić takie planety jak Tatooine, czy jeszcze bardziej Arrakis? Często na dość niewielkich obszarach piaszczystych. Jednym z takich miejsc jest pustynia Yuma (ang. Yuma Desert), a dokładniej Buttercup Valley.

Buttercup Valley, czyli Tatooine
Buttercup Valley, czyli Tatooine

Pustynia Yuma: Imperial Sand Dunes

Buttercup Valley to właśnie piaszczysty fragment pustyni Yuma, w dużej mierze porośniętej różnymi jukami i kaktusami. Pustynia ta rozciąga się na terenie stanów Yuma i Kalifornia, ale interesująca nas dolina jest już w kalifornijskiej części. By tu dotrzeć, trzeba kierować się na Imperial Sand Dunes. Tam znajduje się darmowy parking i można wejść na piasek.

Imperial Sand Dunes
Imperial Sand Dunes

Diuny są duże, sprawiają wspaniałe wrażenie, choć nie zajmują zbyt wielkiego obszaru. Ze szczytów najwyższych wydm widać koniec pustyni. Ale to jest dość typowe dla innych ergów. Gorzej, że pustynia niestety bywa miejscami też trochę zarośnięta. To właśnie spowodowało, że gdy kręcono tu sceny do „Powrót Jedi” wpierw ją „odchwaszczono”.

Wydmy na pustyni Yuma
Wydmy na pustyni Yuma

Buttercup Valley i inne filmy

Bliskość Kalifornii sprawiła, że miejsce to znalazło swoje miejsce u filmowców. To najbliższa piaszczysta pustynia z Hollywood, więc kilka ekip tu trafiło. Zresztą dotyczy to nie tylko Buttercup Valley, ale również całego hrabstwa Imperial. Tak więc to tutaj Mel Brooks kręcił piaszczysty księżyc Vegi z „Kosmicznych jaj”, Roland Emmerich Abydos z „Gwiezdnych wrót” czy David Lynch Arrakis w swojej wersji „Diuny”. Część ujęć „Diuny” faktycznie powstała w Buttercup Valley, czyli tam gdzie „Gwiezdne Wojny”. Jeszcze ciekawszy jest fakt, że Lynch był wcześniej jednym z kandydatów do roli reżysera „Powrotu Jedi”, więc to miejsce było mu sądzone.

Pustynia Yuma
Pustynia Yuma

Co ciekawe, filmowcy zainteresowali się tym miejscem już w latach 30. XX wieku. Wówczas powstawało tu wiele westernów, filmów wojennych czy przygodowych. To była ziemia Komanczów („Ostatni Komancze” z 1953), północna Afryka (np. „Braterstwo krwi” z 1939) czy Mezopotamia („Patrol na pustyni” z 1934). No i jeszcze „Casablanca”, oraz „Lawrence z Arabii” Davida Leana (dokładniej odgrywało część pustyni po drodze do Egiptu).

Pustynia Yuma, za nią znajduje się granica z Meksykiem
Pustynia Yuma, za nią znajduje się granica z Meksykiem

Pustynia Yuma i „Powrót Jedi”

Ale zdecydowanie najlepiej rozpoznawalnym i przy okazji dobrze udokumentowanym filmem są „Gwiezdne Wojny”. Po raz pierwszy pojawiła się tu ekipa „Powrotu Jedi”. Zdjęcia trwały od 12 do 24 kwietnia 1982. Wybudowano tu jamę Carcoon, w której mieszkał Sarlacc, a także barkę Jabby. Nakręcenie kilku ujęć z Tatooine było łatwiejsze tutaj niż powrót do Tunezji. Zresztą to spowodowało, że ekipa Lucasa trafiła tu także w 1996, gdy robiono dokrętki do „Wersji specjalnej” oryginalnej trylogii. Ponownie nagrano tu ujęcia Tatooine, które dołożono w „Nowej nadziei”. Dziś ciężko odróżnić, które ujęcia są z Tunezji, a które ze Stanów.

Yuma: Diuny niczym z Arrakis
Yuma: Diuny niczym z Arrakis

Piasek może i wygląda wszędzie podobnie, zresztą tak jak i wydmy. Ale z tych bardzo fajnie widać skały, który znajdują się w tle ujęć „Powrotu Jedi”. Więcej o Buttercup Valley i Gwiezdnej sadze przeczytacie tutaj.

Pustynia Yuma
Pustynia Yuma

Pustynia Yuma: Dojazd i inne atrakcje

Buttercap Valley znajduje się tuż przy granicy z Meksykiem. Nie trzeba się wysilać, by dostrzec mur na granicy. Zarówno parking, jak i samo chodzenie po diunach jest darmowe. Można za to spróbować wynająć sobie np. quada, ale przynajmniej gdy tam byliśmy, nie było na to zbytnio chętnych.

Diuny
Diuny
Buttercup Valley
Buttercup Valley

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak amerykański
Pustynia Yuma
Szlak filmowy
Pustynia Yuma

Liwa, oaza na pustynii Ar-Rab al-Chali

Ar-Rab al-Chali (arab. الربع الخالي) to największa pustynia piaszczysta na świecie. Erg Chebbi przy Merzoudze w Maroku wygląda raczej jak ubogi krewny. Ar-Ram al-Chali zajmuje obszar 650 tysięcy km kwadratowych. Jej nazwa oznacza „pusty kwartał”, Beduini częściej nazywają ją Ar-Rimal – „piach”, który tu dominuje, acz można znaleźć tu też solniska. Większość, bo 80% tej pustyni to obszar Arabii Saudyjskiej, reszta znajduje się w ZEA, Omanie i Jemenie. Jest to teren nadal słabo zbadany, rzadko przemierzany przez ludzi, zwłaszcza Europejczyków. Dla ułatwienia, pewne fragmenty pustyni są nazwane inaczej, np. od pobliskich oaz. Więc właściwie to, co zwiedzaliśmy, czasem określa się mianem pustyni Liwa (od oazy Al-Liwa).

Dromadery, pustynia Liwa
Dromadery, pustynia Liwa

„Gwiezdne Wojny” i pustynia Liwa

Plan polegał na tym, by samodzielnie przejechać to miejsce, szukając pewnych pozostałości po „Przebudzeniu Mocy” J.J. Abramsa, który gdzieś tu kręcił „Gwiezdne Wojny”. Dla nas była to całodniowa wycieczka. Kierowaliśmy się drogą E65 na południe, blisko granicy z Arabią Saudyjską z Abu Zabi, zrobiliśmy kółko po pustyni i pod wieczór dotarliśmy do Al-Ajn.

Pustynia Liwa
Pustynia Liwa

Pomijając fakt, że tereny te dalej się rozwijają i mija się wiele ciężarówek, faktycznie dominuje tu piasek i wydmy. Jedne mniejsze, ale im dalej jedziemy tym diuny są coraz wyższe. W dużej części droga jest czysta i bez piasku. Udało się to zachować w bardzo prosty sposób. Otóż na poboczu zasadzono rośliny. Jak się tam zjedzie i zejdzie do nich to można też zauważyć doprowadzoną rurami wodę. Za roślinami najczęściej są płoty, duża część tych terenów należy albo do farmerów albo firm naftowych. Płoty raczej nie zatrzymają piasku, ale w pewien sposób ograniczają przejście roślinożernym zwierzętom, tym samym nie ma ich też na drodze.

Piasek i wydmy
Piasek i wydmy

W oddali widujemy płonące szyby naftowe, czasem trafia się znak „uwaga, wielbłąd”. Wielbłądy jednak raczej nie wychodzą tu samodzielnie na drogę, wszystko jest pod kontrolą. Choć pojedyncze przypadki mogą się zdarzyć. Zaś robienie zdjęć szybom naftowym, cóż chyba nie jest do końca legalne, a już na pewno z bliska. Z daleka zaś nikt nie robi problemów.

Uwaga na oryksy
Uwaga na oryksy

Przy drodze znajdziemy też kilka innych atrakcji, jak choćby muzeum samochodów. Ale to nie był nasz cel. 

Droga przez pustynię Liwa
Droga przez pustynię Liwa

Liwa: Qasr Al Sarab

Jednym ze szczególnych celów naszej trasy, był obszar wydzielony wokół hotelu Qasr Al Sarab Desert Resort. Hotel ten położony na pustyni Ar-Rab al-Chali jest dla nas szczególny. Drogi, piękny i interesujący, ale jednocześnie to właśnie tam w maju 2014 roku zakwaterowana była ekipa filmu „Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy”. Zdjęcia Jakku powstały w dużej mierze w okolicach hotelu, wydzielonym rezerwacie o ograniczonym dostępie. Wprawdzie nie jest to potwierdzone oficjalnie, ale to jest po prostu Jakku, widać to dość dobrze. Pewne ujęcia Niima Outpost kręcono bliżej Abu Zabi, tam też budowano dekorację i ściągano statystów.

Qasr Al Sarab Desert Resort
Qasr Al Sarab Desert Resort

Skierowaliśmy się na Qasr Al Sarab Desert Resort i przy wjeździe powiedzieliśmy wartownikowi, że jesteśmy zainteresowani widokami rezerwatu. Dostaliśmy przepustkę i nakaz powolnej jazdy bez zatrzymywania i z kategorycznym zakazem zjeżdżania z drogi. Oczywiście gdybyśmy mieli rezerwację w hotelu, po prostu by nas przepuścił.

Tu gdzieś powstawało "Przebudzenie Mocy" (pustynia Liwa)
Tu gdzieś powstawało „Przebudzenie Mocy” (pustynia Liwa)

Pomijając piasek, wydmy i widoki z „Przebudzenia Mocy”, to teren chroniony nie bez powodu. Występują tutaj oryksy arabskie, niestety mimo ostrzeżeń, na żadnego się nie natknęliśmy. Dojechaliśmy do hotelu i zawróciliśmy jeszcze raz oglądając piaski i wydmy.

Wydmy, pustynia Liwa
Wydmy, pustynia Liwa

Oaza Liwa: Forty pustynne

Jadąc dalej, wjeżdżamy we właściwą cześć oazy Liwa. Ciekawostką miały być fortece pustynne. Pierwszą obejrzeliśmy dość dokładnie. Kolejne sobie odpuszczaliśmy oglądając je z daleka. Ta pierwsza to Qutuf Fort w oazie Liwa. Na miejscu nie ma kompletnie żadnych informacji odnośnie tej budowli: czasu powstania, funkcji, założyciela, historii, nic. Właściwie to mieliśmy w ogóle wątpliwość, czy można tam wejść. Otwarta, ale żadnych informacji, czy to teren prywatny czy co.

Qutuf Fort
Qutuf Fort

Wiemy tylko tyle, że jest to jeden z licznych fortów pustynnych, powstałych w połowie XIX i na początku XX wieku na zlecenie miejscowych przywódców. Miały służyć obronie tutejszego bogactwa: studni. Pamiętajmy, że ten obszar to północny skraj pustyni Ar-Rab al-Chali, jednej z najbardziej suchych na świecie.

Pustynia Ar-Rab al-Chali
Pustynia Ar-Rab al-Chali

Forteca Qutuf jest poddana renowacji tak pedantycznej, że wygląda na nową. Tak naprawdę to wygląda jak wielka babka z piasku. Nie ma w niej wiele do zobaczenia: mury, kilka pomieszczeń, dziedziniec i cztery wieże. Kolejne odbudowane fortece, które widzieliśmy po drodze, wyglądały jak zrobione z tej samej foremki. Niestety trudno też znaleźć coś więcej na temat ich historii w sieci. Trudno też stwierdzić, czy któreś z nich właściwie można oglądać. Z ogrodzeniami się nie spotkaliśmy.

Pustynia Liwa
Pustynia Liwa

Moreeb największa diuna w ZEA

Kolejny punkt, do którego pojechaliśmy, to diuna Moreeb. Wzgórze Moreeb to najwyższa diuna w całych Emiratach i jedna z najwyższych na całym świecie. Ma około 300 metrów wysokości, 1600 metrów długości i jakieś 50 stopni nachylenia, ale wiadomo, jest to bardzo zmienne. Wokół niej znajduje się centrum różnego rodzaju wyścigów, w tym także wielbłądów. Popularna okolica, choć nie każdego dnia.

Diuna Moreeb
Diuna Moreeb

Na koniec jedna mała uwaga praktyczna. Warto zatankować przed wyjazdem na pustynię. Na tej trasie nie ma aż tak wielu stacji benzynowych, a te które są, nie zawsze akceptują karty płatnicze.

Więcej zdjęć i relację bardziej gwiezdno-wojenną znajdziecie tutaj.

Droga między piaskami
Droga między piaskami

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak emiracki
Pustynia Liwa
Szlak filmowy
Pustynia Liwa

Ksar Ghilane, oaza na pustyni w Tunezji

Powszechnie Tunezja kojarzy się z nadmorskimi kurortami oraz piaszczystymi pustyniami. Tych drugich nie ma jednak aż tak wiele, a przynajmniej takich, które wpisują się w ogólne wyobrażenia. Duży obszar Tunezji jest zarośnięty kępami roślinności. Piasek owszem jest, ale to już nie ten oczekiwany krajobraz. Jednak nawet tam można znaleźć kilka miejsc, które doskonale wpisują się w obraz pustynnej krainy. Jedno z nich to oaza Kasr Ghilane (arab. قصر غيلان, franc. Ksar Ghilane‎).

Oaza Ghilane
Oaza Ghilane

Oaza Ksar Ghilane na Saharze

Ghilane znajduje się gubernatorstwie Tatawin i Kibili. Nazwa tego pierwszego może słusznie kojarzyć się z „Gwiezdnymi Wojnami”. Po francusku to Tataouine. Prawdopodobnie to stamtąd George Lucas zaczerpnął nazwę Tatooine w „Nowej nadziei”.

Zachód słońca nad ergiem w Tunezji
Zachód słońca nad ergiem w Tunezji

Choć formalnie większość Sahelu to Sahara, ta jednak dzieli się na wiele mniejszych pustyń. Między Algierią a Tunezją rozpościera się tak zwany Wielki Erg Wschodni (Grand Erg Oriental). To właśnie tam w miejscu, gdzie pustynia żwirowa łączy się z piaszczystą znajduje się oaza palmowa, Ksar Ghilane. Inna nazwa tego miejsca Henchir Tébournouk.

Ksar Ghilane (Tunezja)
Ksar Ghilane (Tunezja)

Nocleg w oazie

Obecnie oaza jest interesującym centrum turystycznym, mało rozpropagowanym, ale posiadającym pewną infrastrukturę. Uprawia się tu palmy daktylowe, hoduje też zwierzęta. Jednak w środku oazy postawiono kilkanaście namiotów berberyjskich i dalej się to toczy swoim życiem. W nocy zaś w namiotach słychać pustynny wiatr. Miejsce to zapewne zyskałoby większą sławę, gdyby nie załamanie turystyki w Tunezji (spowodowane zamachami i rewolucjami). Warto jednak pamiętać, że poza turystyką obszar ten utrzymuje się także dzięki uprawie palm daktylowych.

Jeziorko w oazie (Ksar Ghilane)
Jeziorko w oazie (Ksar Ghilane)

Oaza Ghilane przede wszystkim daje możliwość swobodnego obcowania z piaszczystą pustynią. Wychodzi się i można pospacerować po diunach. Gdy tam byliśmy, istniały także opcje jazdy konnej, quadem i zapewne też dromaderem. Można też zobaczyć jak się piecze lokalny chleb, a co jeszcze ciekawsze, podczas naszej wizyty dało się kupić lokalne wino. Znając rygor krajów arabskich jeśli chodzi o alkohol, tu dość swobodnie do tego podchodzono, co nas trochę zdziwiło.

Wielki Erg Wschodni (Grand Erg Oriental)
Wielki Erg Wschodni (Grand Erg Oriental)

Atrakcje i okolica ksaru Ghilane

Są tu też dodatkowe atrakcje. Pierwsza to pozostałości starego fortu rzymskiego, znajdującego się na pustyni. Był on także używany przez Legię Cudzoziemską, stąd nazwa kasr/ksar (pierwsza to wersja francuskojęzyczna, druga anglojęzyczna). Rząd tunezyjski podejmował próby wpisania tego miejsca na listę zabytków UNESCO, ale nie odniosło to skutku.

Nocleg w oazie Ghilane
Nocleg w oazie Ghilane

Druga atrakcja jest jeszcze ciekawsza. W środku oazy znajduje się jezioro z gorącego (no ciepłego) źródła. Obecnie jest okupywane przez turystów, siedzących zarówno nad wodą jak i w środku. Przede wszystkim kąpiel w jest bardzo orzeźwiająca i przyjemna, zwłaszcza jak się przypomni o reszcie okolicy.

Wypiek berberyjskiego chleba na pustyni
Wypiek berberyjskiego chleba na pustyni

Oaza Ksar Ghilane to bardzo ciekawy punkt, idealne miejsce na odpoczynek czy nocleg podczas tułaczki po południowej Tunezji. Tak też je wykorzystaliśmy.

System irygacyjny w oazie Ghilane
System irygacyjny w oazie Ghilane

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak tunezyjski
Ksar Ghilane

Wahiba Sands, zjawiskowa pustynia w Omanie

Wahiba Sands to jedno z bardziej rozpoznawalnych miejsc Omanu. A także popularne. Trochę trudno je nazwać kurortem, to zdecydowanie inne podejście do pustyni dla turystów, bardziej luksusowe, spokojniejsze, w pewien sposób mniej „typowe”, bardziej przypominające czas spędzony w hotelu, tyle że zamiast miasta jest właśnie pustynia.

Wejście na diunę
Wejście na diunę

Wahiba Sands (pustynia Sharqia), najsłynniejsza pustynia Omanu

Pustynia piaszczysta Sharqia (lub Sharqiya Sands) jest lepiej znana pod starą nazwą Wahiba lub Ramlat al-Wahiba, czyli „piaski plemienia Wahiba”. Obszar ten, rozciąga się na przestrzeni 12 500 kilometrów kwadratowych w obrębie Omanu. Jego nazwa została nadana przez Królewskie Towarzystwo Geograficzne podczas ekspedycji z drugiej połowy XIX wieku. Wówczas obszarem tym i przede wszystkim jego oazami, rządziło plemię Bani Wahiba. Najwyższe wydmy osiągają tutaj nawet 100 metrów wysokości.

Erg - Wahiba Sands
Erg – Wahiba Sands

Kilka pustyń już odwiedziliśmy. Wycieczki na nie wyglądają różnie, choć wpisują się w pewien typ. Na przykład Wadi Rum czy Erg Chebbi wymagały właściwie wynajęcia wycieczki, gdzie nocowanie na pustyni stanowiło dodatkową atrakcję. W obu przypadkach mieliśmy trochę czasu na samodzielne napawanie się pustynią. Wahiba Sands zdecydowanie bardziej przypomina to, co widzieliśmy w Tunezji w Oazie Ghilane. Czyli bardziej kemping z możliwością wyjścia na pustynię i do tego ewentualnie dodatkowe atrakcje. Oczywiście w okolicy także można rozbić się samemu z namiotem czy samochodem.

Wahiba Sands
Wahiba Sands

Wyprawa na Wahiba Sands

W Wahiba Sands początkowo szukaliśmy w ogóle wycieczki po pustyni, przejazdu jakimś jeepem 4×4 po wydmach, czy nawet wielbłądów, bardziej jako czegoś, co można dograć do naszych oczekiwań. I tu bardzo szybko okazało się, że faktycznie takie wycieczki są organizowane z Maskatu, łączone na przykład z Wadi Bani Khalid. To nie do końca to, czego szukaliśmy. Okazało się, iż najlepiej noclegów na pustyni szukać na Booking.com czy podobnych serwisach. Tam są namioty do wyboru w różnych lokalizacjach. Nocleg też miewa różne ceny, jest w czym wybierać. Nie każdym samochodem się tam dojedzie, ale to nie jest problem. Check-in hotelowy bowiem najczęściej nie odbywa się w namiotach, a w przydrożnych miasteczkach, gdzie znajdują się biura. Zazwyczaj jest podana godzina, w której dobrze jest się zjawić, to oczywiście można negocjować. W zależności od drogi, jaką trzeba pokonać i samochodu jakim się dysponuje, albo zostaje on na parkingu, albo jedzie się przez pustynię. Czyli taki mały off-road.

Widok na erg
Widok na erg

Nocowanie na pustyni, czyli camping na Wahiba Sands

Nasz samochód dał radę, więc jechaliśmy za przedstawicielem hotelu/kempingu. Na miejscu chwilę na rozpoznanie i właściwie czas wolny. Można samemu pójść na pustynię i spędzać czas jak się chce. Oczywiście są dodatkowe atrakcje, pokroju wielbłądów, czy jazdy samochodami po wydmach, które mogą nam załatwić. Kruczek tkwi w cenie i ilości chętnych. Jedyne czego nie było to Beduinów, ich kuchni, tańców brzucha i tak dalej. Tu też warto pamiętać o jednym, niektóre wydmy są rozjeżdżone przez samochody, a ilość turystów duża. Nasz nocleg znajdował się trochę w oddali, od głównych kempingów, więc było tu spokojniej i naturalniej. Widzieliśmy inne, bardziej obładowane turystami ośrodki po drugiej stronie wydm, ale u nas prawie nikogo nie było.

Dromader blisko obozu (Wahiba Sands, Oman)
Dromader blisko obozu (Wahiba Sands, Oman)

Wracając zaś do atrakcji beduińskich, które nam przepadły. To dobrze, bo Beduinów jako takich niema za wielu w Emiratach czy Omanie. W ZEA na wycieczkach pustynnych można na takie atrakcje trafić, ale potem okazuje się, że Beduini (np. z Pakistanu) nie znają arabskiego, zaś tancerki biegle mówią po ukraińsku. To nie ta część świata, więc nam jak najbardziej odpowiada, że nie próbują wciskać na siłę „typowych” atrakcji. W przypadku tej pustyni jest lepiej, bo ten olbrzymi obszar 12,5 tysiąca kilometrów kwadratowych zamieszkuje prawie 3000 Beduinów. Ale to nie oni pracują w kempingach, a najczęściej Hindusi bądź inni przyjezdni.

Pustynia piaszczysta w Omanie
Pustynia piaszczysta w Omanie

Nocleg na kempingu w Wahiba Sands

W naszym obozie warunki jak na pustynię były luksusowe: łazienka w kafelkach przy każdym namiocie, oświetlenie elektryczne, łóżko i stolik w namiocie. Bez porównania z surowym noclegiem w Jordanii czy Maroko, ale czy lepiej? Na pustyni nie szuka się luksusów. Nas zachwycają połacie piachu, morze wydm czy majestatyczne wielbłądy, które gdzieś tam przemierzają diuny. Plus cisza, spokój, wiatr i piasek, aż po horyzont (przynajmniej w dużą część stron). Zdobywanie kolejnej wydmy, by dalej zobaczyć jeszcze jedną i dalej piasek. Tu jedna uwaga: warto wybrać taki nocleg, który znajduje się głębiej w pustyni. Spora ilość samochodów i turystów jest tu zauważalna, ale im dalej jesteśmy, tym łatwiej wejść na spokojne diuny, gdzie czasem znajdziemy ślady quadów, a jeszcze częściej wielbłądów i tylko to.

Wahiba Sands
Wahiba Sands

Inne atrakcje pustyni

To także doskonałe miejsce do oglądania gwiazd w nocy, zwłaszcza jak nie ma wielu chmur. Plus wschodów i zachodów słońca. Zaś w obozie poza kolacją czy śniadaniem, po zmierzchu było też ognisko i dostęp do napojów. Żadnego pieczenia beduińskiego chleba, czy innych takich atrakcji. Zdecydowanie bardziej na poważnie, mniej udawania, co przy kolejnym wyjeździe na pustynie jest miłą odmianą. Choć pamiętajmy, że w wielu takich miejscach, ten chleb będąc atrakcją jest pieczony na poważnie.

Piaski na pustyni w Omanie
Piaski na pustyni w Omanie

W niektórych miejscach z diun można zjeżdżać na desce. Widzieliśmy to z daleka. Cześć wydm jest dość wysoka, obozy najczęściej znajdują się w dolinach, więc spacer trzeba zacząć od wdrapania się. Później już jest łatwiej.

Wahiba Sands
Wahiba Sands

Rano zaś, jeśli dojechaliśmy sami, możemy wyruszyć stąd w dalszą drogę, kiedy chcemy. Żadnego formalnego check-outu. Jeśli samochód nie dał rady, wtedy przyjedzie o umówionej godzinie ktoś z biura i nas zabierze.

Pustynia w tle góry
Pustynia w tle góry

Fort niedaleko Wahiba Sands

Zaś wracając samemu, można zatrzymać się przy dawnych fortecach na granicy pustyni. Dziś mocno podupadła, jej dawne mury są obecnie w części wykorzystywane przez miejscowych jako domostwa i różne składziki.

Fort w Omanie
Fort w Omanie

I jeszcze jedna uwaga. Nie spodziewaliśmy się na pustyni Zjednoczonych Emiratów i tym bardziej Omanu zasięgu komórkowego. A tymczasem zasięg jest doskonały.

Obozowisko z namiotami widoczne z diuny
Obozowisko z namiotami widoczne z diuny

Wahiba Sands to bardzo fajna pustynia, choć zdecydowanie dla osób, które już pewne rzeczy widziały i doświadczyły. Jeśli ktoś chciałby nocować u Beduinów, jeździć na wielbłądach i tak dalej, to zdecydowanie taniej i lepiej jest to zrobić w innych rejonach świata. Ta pustynia ma dwie podstawowe zalety. Po pierwsze widoki, te są naprawdę niesamowite. Druga zaś możliwość wyciszenia się i odcięcia od reszty. O ile oczywiście wyłączy się doskonale działającą komórkę. Ze względu na temperatury najlepszy okres do odwiedzenia tego miejsca to październik – marzec, wtedy jest tu naprawdę ciepło i przyjemnie, ale jeszcze nie upalnie.

Przejazd przez pustynię
Przejazd przez pustynię

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak omański
Wahiba Sands