Archiwa tagu: pustynia

Szatt al-Dżarid (Chott El Jerid), Wielki Szott i domek Luke’a Skywalkera

Jedną z najbardziej charakterystycznych gwiezdno-wojennych lokacji w Tunezji jest domostwo Larsów. Część dolną (mieszkalną) kręcono w Matmacie, górną (wejście) na okresowym, bezodpływowym słonym jeziorze zwanym Wielki Szott, albo Szatt al-Dżarid lub z francuska Chott El Jerid (arab. شط الجريد). Nazwa po arabsku znaczy tyle co laguna w kraju palm.

Szatt al-Dżarid
Szatt al-Dżarid

Jezioro Szatt al-Dżarid

To bardzo duże jezioro, które ma powierzchnię szacowaną nawet na 7000 km2. Opady na tym terenie są niewielkie, a temperatury sięgają nawet do 50 stopni Celsjusza, więc dość często jest to teren wyschnięty. Jednocześnie ponieważ jest to jezioro, gdzie czasem piasek tylko trochę zasypuje sól, jest to przepiękny, płaski teren. To także największe jezioro na Saharze. Dalej zaś rozciąga się Wielki Erg Wschodni. Płaszczyzna zaś jest bardzo charakterystyczna i filmowa. W okresie wiosennym, gdy jeszcze jest tu woda, można zobaczyć tu flamingi różowe. Na początku XX wieku żyły tu także krokodyle.

Pustynia Chott El Jerid
Pustynia Chott El Jerid

Gwiezdne Wojny i Szatt al-Dżarid

To jest właśnie bardzo ciekawa, charakterystyczna lokacja z „Gwiezdnych Wojen”. Domek Larsów na planecie Tatooine, a właściwie jego kopuła, czyli wszystko, co znajduje się na górze. Dolną część nagrano w Matmacie. Dziś trochę trudno tu trafić, nie jest to oznaczone miejsce, poza turystycznymi szlakami, więc przydaje się namiar GPS – 33°84′28″N, 07°77′89″E, konieczny jest też samochód, który tu dojedzie, zwłaszcza, że w niektórych miejscach sól nie jest tak twarda, jak mogłoby się to wydawać i można się zapaść.

Szatt al-Dżarid
Szatt al-Dżarid

Ekipa George’a Lucasa pojawiła się tutaj po raz pierwszy w 1976, gdy kręcono „Nową nadzieję”. Wówczas to zbudowano domostwo po raz pierwszy. Niewiele z tego przetrwało. Jezioro jest okresowe, więc budowla bywała regularnie zalewana, dodatkowo lokalni mieszkańcy traktowali ją jako źródło materiału budowlanego. Gdy kręcono „Atak klonów” w 2000 roku filmowcy znów wrócili do tego miejsca i odbudowali je. W 2000 nagrano też wszystko, co było potrzebne do ujęć z „Zemsty Sithów”.

Domostwo Larsów – „Gwiezdne Wojny: Cześć II: Atak klonów”
Domostwo Larsów – „Gwiezdne Wojny: Cześć II: Atak klonów”

Po zakończeniu kręcenia, ponownie zostawili dekorację samą sobie i właściwie historia by się powtórzyła, czyli przyroda by zniszczyła to miejsce, gdyby nie inicjatywa fanowska Save Lars Homestead. Domostwo wujka Owena i cioci Beru Larsów, z którymi mieszkał Luke to na tyle ikoniczne miejsce, że bardzo zaangażowani fani postawili wracać do niego raz na jakiś czas i je remontować. To co można zobaczyć od wielu lat w Chott El Jerid to właśnie efekt ich pracy. Pierwsza taka wyprawa miała miejsce w 2006.

Resztka domostwa Larsów
Resztka domostwa Larsów

Ratowanie domostwa Larsów

Niestety jest to trochę syzyfowa robota. Podczas naszej wizyty całość była rozpoznawalna, ale już znajdująca się w nieciekawym stanie. Wewnątrz domku dało się zauważyć wilgoć, tam woda nie wyschła do końca. W połączeniu z mało wytrzymałymi materiałami, cokolwiek zostanie tu zbudowane w ten sposób, szybko zniknie. Niemniej jednak dzięki kilku wyprawom fanów dało się to miejsce zobaczyć w stanie w miarę przypominający oryginalny. A z pewnością zachowujący ten niesamowity klimat. Nawet jeśli w końcu dekoracja zniknie, to nadal zostanie tu miejsce, w którym Luke Skywalker oglądał zachód bliźniaczych słońc. Choć oczywiście to zdecydowanie trudniej odnaleźć. W „Skywalker. Odrodzenie” odtworzono to miejsce w Wadi Rum.

Diuny na Szatt al-Dżarid
Diuny na Szatt al-Dżarid

Wielka Wydma

Blisko Chott El Jerid, wręcz po drugiej stronie drogi do domostwa Larsów (w kierunku na Chott el Gharsa), ciągle niedaleko Nefty znajduje się jeszcze jedna lokacja. Wielka Wydma (Grand Dune), czyli gwiezdno-wojenne morze wydm. To tu kręcono większość scen z „Nowej nadziei”, w których widzieliśmy diuny na Tatooine, zwłaszcza te z C-3PO, R2-D2 i ich rozbitą kapsuła ratunkową. Tu także umieszczono szkielet smoka krayt. Warto dodać, że sceny dokręcane do „Wersji specjalnej” z 1997 nagrywano już na pustyni Yuma w USA.

Szaat al-Dżarid
Szaat al-Dżarid

Wydma jest lokacją łatwą do odnalezienia, jeśli ma się namiar GPS, ale bardzo trudną do rozpoznania. Piaski się przesuwają, ale podobnie jak w Yumie tak i tutaj pustynia zarasta. Trudno zobaczyć oryginalną pozbawioną roślinności Tatooine. Tu też mieliśmy spotkanie z Nomadkami, które coś kojarzyły, że na „Gwiezdnych Wojnach” można zarobić. Zbierały one części dekoracji i oferowały je turystom. Oprócz oryginalnych rekwizytów i scenografii (niewiele z tego miały, jeśli w ogóle), zbierały wszystkie śmieci, który wyglądały na filmowe i próbowały nam to sprzedać.

Wyprzedaż pozostałości
Wyprzedaż pozostałości
Kopuła domku Luke'a Skywalkera
Kopuła domku Luke’a Skywalkera

Dodatkowe atrakcje

Więcej prawdziwych eksponatów można było kupić w pobliskim Star Wars Shop, jak reklamuje go nazwa. Właściciel zebrał swego czasu pozostałości po scenografii, acz dawno wszystko co interesujące się wyprzedało i obecnie nie miał wiele do zaoferowania. Choć zapewne znalazły się tam pewne oryginalne fragmenty scenografii i inne rzeczy, które mogły pozostać po filmowcach, acz trudno stwierdzić co to właściwie jest.

Domostwo Larsów
Domostwo Larsów

Warto dodać, że nie tylko „Gwiezdne Wojny” są związane z tym miejscem. Zostało ono wspomniane w powieści „Inwazja morza” Juliusza Verne’a oraz w powieści Franka Hellera „The Thousand and Second Night, An Arabesque”. Chott El Jerid fascynowało już w starożytności. Według mitologii greckiej jest to miejsce narodzin bogini Ateny.

Niestety dekoracja niszczeje
Niestety dekoracja niszczeje

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak tunezyjski
Szatt al-Dżarid
Szlak filmowy
Szatt al-Dżarid

Varzaneh, najładniejsza pustynia Iranu i solnisko

Pustyń w Iranie jest kilka, jednak jak to z pustyniami bywa, czasem ciężko znaleźć taką ikoniczną, czyli z piaskiem i wydmami. Jedną z nich, znajdującą się stosunkowo blisko Isfahanu w kierunku Jazdu jest Varzaneh (per. ورزنه). To nie tylko erg, ale także solnisko, więc można zobaczyć dwie rzeczy na raz (i to w Iranie nie jest wcale takie nietypowe). Sama pustynia Varzaneh uchodzi za zdecydowanie najpiękniejszą w całym Iranie, przynajmniej jeśli mówimy o klasycznej, piaszczystej formie.

Solnisko Varzaneh
Solnisko Varzaneh

Varzaneh, irańskie wydmy

Pustynia Varzaneh znajduje się w trochę ponad 100 km od Isfahanu i dzięki temu stanowi dobre miejsce na wypad za miasto. Można tu przyjechać samemu i spróbować chodzić po wydmach, można też skorzystać z gotowych wycieczek. Turystyka się tu rozbudowuje. Na Google główny ośrodek jest oznaczony jako Varzaneh Sand Hills. Pustynia ta robi się popularna głównie dlatego, że tutejsze diuny należą do najwyższych w całym Iranie. Mierzą od 5 do 62 metrów wysokości, więc jest to idealne miejsce na poszukiwanie spektakularnych widoków jak również różnego rodzaju sporty pustynne. Oczywiście o ile dopisze nam pogoda (widoczność).

Fragment pustyni piaszczystej
Fragment pustyni piaszczystej

Zwiedzanie pustyni Varzaneh

Na pustynię nie ma zorganizowanego dojazdu publicznego, więc jeśli nie wycieczki, zostaje nam wzięcie taksówki lub wynajęcie samochodu. Nowy obiekt (kemping i cała infrastruktura) turystyczny jest naprawdę duży, ale to nie jest to, czego szukamy na pustyni (raczej szukamy noclegów w stylu tego, co doświadczyliśmy na Erg Chebbi, czy w Wadi Rum, czyli raczej tradycyjnych, małych namiotów).

Ośrodek turystyczny na pustyni
Ośrodek turystyczny na pustyni

Natomiast my podróżując samodzielnie samochodem, zatrzymaliśmy się przy głównej drodze, przeszliśmy kawałek i chodziliśmy po wydmach, tak zupełnie na dziko po swojemu i wszystko było w porządku. Są tu dwa zjazdy, pierwszy od strony Isfahanu prowadzi nas do obiektu, drugi w piasek i o to właśnie chodziło. Niestety duża ilość pyłu tego dnia, dawała się we znaki, zresztą widać ją na zdjęciach. Pył był już dostrzegalny w Isfahanie. Zaś poza widocznością, też niezbyt dobrze się w tym oddycha, chce się kaszleć. Cóż, nie zawsze na pustyni jest tak ładnie, jak mieliśmy w Wahiba Sands.

Wydmy na pustyni Varzaneh
Wydmy na pustyni Varzaneh

Solnisko Varzaneh

Za kolejny cel obraliśmy sobie słone jezioro (jedno z wielu) w Khara, na granicy ostanów Isfahan i Jazd, wciąż w ramach Varzaneh. Nie jest to jakieś turystyczne, specjalnie wyznaczone miejsce. Mieliśmy po prostu wyznaczoną jedną z tras wiodących na solnisko. Tam już kompletnie żadnej infrastruktury turystycznej nie ma, bo to jest czynna kopalnia soli. Dojechaliśmy do końca drogi, która prowadziła na brzeg słonego jeziora. Nie mogliśmy jechać dalej, gdyż na drodze stała brama i domek, jakby stróżówka, czy coś takiego. W końcu to przecież była czynna kopalnia.

Solnisko Varzaneh (Iran)
Solnisko Varzaneh (Iran)

Zaparkowaliśmy więc obok budynku, żeby się przywitać i zapytać, czy moglibyśmy zobaczyć sobie tę całą sól. Prawdę mówiąc już obejrzenie wartowni i jej okolic by nas satysfakcjonowało. Gdy tylko nasze auto się zatrzymało, wyszedł do nas pan, który tutaj sam jeden pracował. Zaprosił na herbatę do środka. Rozmawialiśmy trochę, podczas gdy grzała się woda na herbatę. I to jest właśnie typowy Iran z gościnnością i otwartością. Nie należymy do osób zbyt ufnych, które łatwo nawiązują kontakt z obcymi i dają się zamknąć w jednym pomieszczeniu z obcą osobą pośrodku pustyni, tu jednak jakoś to przeszło, mimo ewidentnej bariery językowej.

Solnisko widziane z góry
Solnisko widziane z góry

Niedługo siedzieliśmy, gdy przy budynku stanęła ciężarówka pełna soli, a z szoferki wyszli dwaj pracownicy. Zostaliśmy zaproszeni na stanowisko ważenia soli, gdzie mogliśmy podejrzeć, jak się waży ciężarówkę. Obowiązkowa była sesja fotograficzna wspólna i z samochodem. W końcu poinstruowali nas jak dojechać do właściwej części solniska. Owszem po drodze padła propozycja obiadu, ale poprzestaliśmy na herbacie. Po tej miłej przerwie, mogliśmy pojechać na połać soli. I tu warto pamiętać o tym, że zwiedzając Iran trzeba liczyć się z tym, że kontakty z ludźmi mogą sprawić, że posypie się plan. Z drugiej strony na tym także polega odkrywanie kultury tego kraju.

Niesamowite kształty soli
Niesamowite kształty soli

Utrudnienia i ciekawostki w okolicy

Musimy przyznać, że duża płaska powierzchnia, iskrząca się w słońcu, robi wielkie wrażenie. Szczególnie podobały nam się takie geometryczne wzory, które utworzyło błoto i sól. Samochód miał podwozie, opony i błotniki pełne soli, zbitej w grudy. Tak ściśle przyległa do pojazdu, że gdy oddawaliśmy naszego Persa (IKCO Samand), nadal był oblepiony solą. Swoją drogą sól była bardziej gorzka, niż słona. Owszem widzieliśmy już słone jeziora w Tunezji czy Turcji, ale nie takie duże, lub nie w ten sposób. Jezioro Tuz oglądaliśmy jedynie z brzegu. Tu ogrom robił wrażenie i nawet pył w powietrzu w tym miejscu tak nie przeszkadzał.

Fascynujące solnisko Varzaneh
Fascynujące solnisko Varzaneh

Same okolice Varzaneh są jeszcze ciekawsze, bowiem poza ergiem czy solniskiem, są tu jeszcze różne forty i inne budowle, w tym ceglany meczet. Co więcej, tak jak w Abjane widzieliśmy kobiety z kolorowymi chustami, tak tu nosi się białe czadory. To też dobre miejsce, by znaleźć pośredników, którzy pomogą nam eksplorować pustynię i okolicę. Nas jednak tym razem przede wszystkim interesował sól i piasek, czyli bardziej natura. I choć pogoda raczej nie dopisała, w szczególności solnisko wraz z dodatkowymi przeżyciami to jedno z najbardziej zapadających w pamięć miejsc w Iranie.

Jezioro okresowe Varzaneh, obecnie wyschnięte
Jezioro okresowe Varzaneh, obecnie wyschnięte

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irański
Pustynia Varzaneh

Szatt al-Gharsa (Chott el Gharsa), Oung Jmel – Mos Espa w Tunezji

Trzy najbardziej znane plany filmowe na świecie (nie studia), które można zwiedzać to Hobbiton, maltańska wioska Popaya i Mos Espa w Tunezji. To drugie miejsce zbudowano na potrzeby „Mrocznego widma”, a następnie zostawiono. Znajduje się w słonym, okresowym jeziorze – Szatt al-Gharsa (czasem też Szott al-Gharsa, fr. Chott el Gharsa, arab. شط الغرسة). Co ciekawe, plan jest dziś otwarty dla zwiedzających, przyjeżdża tu całkiem sporo wycieczek, ale jednocześnie trudno tu mówić o turystyce masowej. Jest to za to doskonała lokacja na początek przygody z set jettingiem.

Plan filmowy - Mos Espa, czyli Szatt al-Gharsa (Tunezja)
Plan filmowy – Mos Espa, czyli Szatt al-Gharsa (Tunezja)

Słone jezioro Szatt al-Gharsa

Szatt al-Gharsa to słone, okresowe jezioro w południowej części Tunezji, niedaleko miasta Tauzar blisko granicy z Algierią. Przez większą część roku jest to suche, piaszczyste miejsce, w dodatku częściowo położone w depresji. Występuje tu choćby zjawisko fatamorgany. Bliskość Wielkiego Szotta (inne jezioro), powoduje, że jest to dość ustronne miejsce. I tak też było do czasu, gdy pojawili się filmowcy. Samo jezioro ma 50 kilometrów długości i 20 kilometrów szerokości. Znajduje się 17 m poniżej poziomu morza. Warto zauważyć, że choć Tauzar jest blisko, to jako bazę noclegową można rozważyć także Neftę.

Fasada budynków w Mos Espie
Fasada budynków w Mos Espie

„Gwiezdne Wojny”, Mose Espa i Szatt al-Gharsa

Ekipa George’a Lucasa do Tunezji po raz pierwszy zawitała już w 1976. Wówczas jedną z lokacji był Wielki Szott, W roku 1997 kręcąc prequele Lucas powrócił do Tunezji i zdecydował się zbudować tu całe miasto, czyli Mos Espę na Tatooine. Wiedząc, że być może jeszcze tu wróci, a także znając tunezyjskie realia, cała dekoracja została w miejscu, gdzie powstała. Nikt się nią nie przejmował. Trzy lata później (w 2000), George Lucas po raz kolejny przybył do Tunezji, tym razem z „Atakiem klonów”. Wówczas ponownie odwiedził plan zdjęciowy Mos Espy. Dekoracje zostały odrestaurowane i od tego czasu pozostawione same sobie.

Strona niewidoczna dla kamery. Warto pamiętać, że makiety budowano tu tylko do pewnej wysokości. Wszystko, co było powyżej głów aktorów dodano komputerowo.
Strona niewidoczna dla kamery. Warto pamiętać, że makiety budowano tu tylko do pewnej wysokości. Wszystko, co było powyżej głów aktorów dodano komputerowo.

Całe miasto jest zbudowane w sposób filmowy. Wygląda wspaniale, klimatycznie, to miejsce w którym robi się wspaniałe zdjęcia. Spaceruje się między domkami, choć warto zauważyć, że część z nich jest zbudowana jedynie do pewnej wysokości. Wyżej już można było dodać na przykład kopuły za pomocą grafiki komputerowej. Jest tu też wiele skraplaczy wilgoci. Ogólnie jest to miejsce, które bardzo raduje fanów sagi i nie tylko. Natomiast jeśli już wejdziemy do środka tych budowli albo przyjrzymy się im uważniej, łatwo jest zauważyć, że to jedna wielka atrapa.

Szatt al-Gharsa, czyli Mos Espa (Chott el Gharsa)
Szatt al-Gharsa, czyli Mos Espa

Mos Espa miała być duża, więc scenografowie pod wodzą Gavina Bocqueta poszli w ilość, nie w różnorodność. Zaledwie kilka lokacji, jak choćby wejście do sklepiku Watto, czy restauracja, przy której siedział Sebulba ma się wyróżniać od reszty. Tam też kręcono zdecydowanie więcej zdjęć. Warto pamiętać, że różnorodność wizualną osiągnięto łącząc zdjęcia z Szatt al-Gharsa z tunezyjskimi ksarami (Hadarada, Outled Soultane i Madenin).

Po schodach można nawet wejść na górę
Po schodach można nawet wejść na górę

Zwiedzanie planu filmowego

Tunezyjczycy w tym wypadku zrozumieli, że ten plan filmowy przyciąga ludzi bardziej, więc władze Nefty nawet dbają o tę okolicę. Prawdę mówiąc, po tym jak Lucas to zostawił, pustynia upomniała się o to miejsce, więc należało je odkopać. Tego typu prace są tu powtarzane raz na jakiś czas. Jest płatny parking, natomiast w środku panuje już wolna amerykanka. Czyli czasem dopadają nas sprzedawcy, próbujący wciskać pluszowe wielbłądy. Czasem ktoś chce sprzedać bilet, a czasem nikogo nie ma. Niestety brak nadzoru powoduje również, że wandale czują się tu bezkarni. Wiele z belek jest niestety już pomazanych, część dekoracji została też rozkradziona. Wandalami są zarówno Tunezyjczycy, którzy widzą w tym miejscu darmowy skład materiałów, jak i turyści.

Skraplacze wilgoci w Mos Espie (Chott el Gharsa)
Skraplacze wilgoci w Mos Espie
Mos Espa, „Gwiezdne Wojny Część I Mroczne widmo”, zdjęcia kręcone w Szatt el-Gharsa
Mos Espa, „Gwiezdne Wojny Część I Mroczne widmo”, zdjęcia kręcone w Szatt el-Gharsa

Władze lokalne, choć dostrzegają walory tego miejsca, raczej traktują je jako wabik. Chcą zarabiać na hotelach, restauracjach i innych atrakcjach. Tu zaś większość wycieczek przyjeżdża na niecałą godzinę. Właściwie to wystarcza, by spokojnie pochodzić po tym miejscu i nacieszyć się nim. Oczywiście fani filmu, a tym bardziej „Gwiezdnych Wojen” mogą potrzebować zdecydowanie więcej czasu.

Cześć planu została już zajęta z powrotem przez pustynię
Cześć planu została już zajęta z powrotem przez pustynię

Okolice planu filmowego

Większość turystów przybywa tylko do makiety Mos Espy, natomiast niedaleko znajdują się kolejne miejsca, w których powstawało „Mroczne widmo”. Tak zwane Oung Jmel. To część trochę bardziej skalista. Z Mos Espy idzie się tu na piechotę. Jest zdecydowanie trudniejsze do rozpoznania, bowiem naturalne lokacje zmieniają się dość szybko. Pustynia i jezioro żyją i pracują. Tu kręcono zarówno sceny pojedynku Dartha Maula i Qui-Gon Jinna, a także miejsce, w którym na Tatooine wylądował Nubian J-327 należący do królowej Amidali. Kręcono tu także sceny wyścigu podracerów.

Przy takich formacjach Qui-Gon walczył z Darthem Maulem (Chott el Gharsa)
Przy takich formacjach Qui-Gon walczył z Darthem Maulem

Trochę dalej znajduje się jeszcze miejsce, w którym lądował Sith Infiltrator (Scimitar) Dartha Maula. W sumie też trudne do rozpoznania, bo są to tylko wzgórza, bez widocznego zbytnio tła. W okolicy znajduje się kawiarenka, z której częściej jednak korzystają Tunezyjczycy. Właśnie w tym miejscu ćwiczą prowadzenie pojazdów terenowych.

Na tych wzgórzach kręcono lądowanie Dartha Maula na Tatooine
Na tych wzgórzach kręcono lądowanie Dartha Maula na Tatooine

My nocowaliśmy w Nefcie, to trochę mniejsza i spokojniejsza miejscowość niż okoliczny Tauzar. Obie są dobrą bazą wypadową tak na Chott el Gafsa jak i Chott El Jerid. Zaś jadąc z Nefty można kierować się na znaki na Site Touristiqu. Na koniec warto dodać, że na wyschniętym jeziorze kręcono także sceny do „Angielskiego pacjenta” (1996) Anthony’ego Minghelli. Oczywiście nie w Mos Espie.

Makieta budynku na planie Mosy Espy (Szatt al-Gharsa)
Makieta budynku na planie Mosy Espy (Szatt al-Gharsa)

Jako ciekawostkę można dodać, że czasem w sieci można spotkać się z nazwą Chott el Gafsa. To raczej nałożenie się dwóch nazw związanych z „Gwiezdnymi Wojnami”. Miasto Gafsa (lub Kafsa) faktycznie znajduje się stosunkowo niedaleko Wielkiego Szotta, gdzie także kręcono kosmiczną sagę. Czasem to miasto jest podawane jako lokacja filmowa i stąd nazwy się zlewają.

Więcej zdjęć z Mos Espy jest tutaj.

Plan filmowy Mos Espa z oddali
Plan filmowy Mos Espa z oddali

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak tunezyjski
Szatt al-Gharsa
Szlak filmowy
Szatt al-Gharsa

Maranjab, Aran va Bidgol i Nuszabad, okolice Kaszanu

Choć sam Kaszan jest bardzo atrakcyjnym miastem, to warto też trochę czasu poświęcić na jego okolice. Zarówno te dalsze jak Kom czy Abjane, ale przede wszystkim bliższe, czyli dwa miasteczka przyległe do Kaszanu – Aran va Bidgol i Nuszabad oraz pustynię Maranjab.

Roślinność na pustyni Marandżab
Roślinność na pustyni Marandżab

Pustynia Maranjab

Nieopodal Kaszanu znajduje się pustynia Marandżab. Jest to popularne miejsce na jednodniową wyprawę. Takie wycieczki organizują hotele. My spróbowaliśmy przejechać się tam samodzielnie. Po doświadczeniu z Wahiba Sands wydawało się nam to zadanie do wykonania. Wiedzieliśmy, że większa część drogi będzie wiodła przez raczej płaską pustynię i szosą – taką trasę zaproponowała nam nawigacja. Szosa to jednak słowo nieco na wyrost. Natomiast problemem okazało się coś innego. Stacje benzynowe, które w tej części nie były zbyt gęsto rozmieszczone (właściwie to ich nie było). Zaś nasz samochód IKCO Samand trochę palił, a jego wskaźnik pozostałej benzyny zaczął nam szaleć i trudno było nam polegać na jego odczytach.

Pustynia Maranjab (oklice Kaszanu, Iran)
Pustynia Maranjab (oklice Kaszanu, Iran)

Wydmy okazały się być dalej, niż sądziliśmy, a właściwie to rozciągały się znacznie poza punkt oznaczony na naszej mapie. Zaś widmo tego, że przy tym spalaniu możemy utknąć gdzieś wśród piachu, skutecznie nas zniechęciła. No i to, że droga okazała się trudniejsza niż myśleliśmy, a nasz samochód nie miał podwyższonego podwozia. Jak się doda problemy z zasięgiem, to trzeba było sobie odpuścić. Tu warto przypomnieć to, co nieraz pisaliśmy o pustyniach. Pomijając takie jak Liwa, większość z nich wygląda jak Yuma czy Erg Chebbi, czyli wydmy i ten niesamowity obszar luźnego piasku znajdują się na dość ograniczonym terenie. Z Maranjab jest dokładnie tak samo. Duża część pustyni to płaski teren porośnięty sucholubnymi krzewami i trawami.

Ksar na pustyni Maranjab
Ksar na pustyni Maranjab

Diuny Maranjab i karawanseraje

Nie zobaczyliśmy co prawda diun pustyni Maranjab, ale za to trafiliśmy na opuszczony karawanseraj. Liczył on pewnie ze 200 lat, jak nie więcej. Był dość obszerny, tradycyjnie na planie prostokąta z dość masywnymi murami zewnętrznymi i wieżami, które służyły do obserwacji i w razie konieczności – obrony.

Minaret meczetu w Aran o Bidgol
Minaret meczetu w Aran o Bidgol

Karawansarajów było w sumie więcej, także jeden nieopuszczony. Najpewniej jest to baza dla turystów do dalszego wypadu na diuny – te, do których nie dojechaliśmy. I tu warto pamiętać, że wyprawa na Maranjab, w tym właśnie wydmy, to jedna z popularniejszych wycieczek jednodniowych z Kaszanu, tak zorganizowanych przez hotele czy biura jak taksówkarzy, którzy znają lepiej drogę. Sama pustynia niby nie znajduje się daleko od miasta, bo jakieś 60 km, ale rozciąga się i jest różnorodna. Cześć z niej to wydmy, część to typowy nieużytek, przez który brnęliśmy, a część to okresowe, słone jezioro. Natomiast warto pamiętać, że Maranjab to pustynia w dużej części faktycznie żywa i porośnięta roślinami, które są odporne na duże zasolenie. Tym samym przypomina wiele z krajobrazu tunezyjskiego. Za to pustynię w Iranie przynajmniej częściowo odbiliśmy sobie przy Varzaneh.

Aran o Bidgol
Aran o Bidgol

Aran o Bidgol

Pustynia Maranjab zaczyna się przy miejscowości Aran o Bidgol (lub Aran va Bidgol / Aran wa Bidgol, per. آران و بيدگ, Ārān va Bīdgol lub Ārān-o-Bīd Gol). Kiedyś Aran i Bidgol były dwiema miejscowościami, ale zlały się w jedną. Wioski te znajdowały się blisko Kaszanu, a przede wszystkim żyły dzięki jedwabnemu szlakowi. Dziś miejscowość słynie z produkcji dywanów, zaś turystycznie z wypraw na pustynię, czy jazdy na wielbłądzie.

Meczet Hilala ibn Alego
Meczet Hilala ibn Alego

Znajduje się tu przepiękny meczet, który naprawdę warto zobaczyć. To meczet Imamzada Mohammeda Al Awsata, znanego także jako meczet Hilala ibn Alego (lub Helala Alego). Powstał on w okresie rządów dynastii seldżuckiej, a więc w XI wieku. Wierzy się, że został tutaj pochowany Hilal ibn Ali, czyli jeden z synów Alego ibn Taliba, który to wziął udział w bitwie pod Karbalą w 680 roku przeciwko sunnitom. Ali z kolei był kuzynem i spadkobiercą Proroka Mahometa. Babką Hilala była najstarsza córka Proroka, Zainat ibnt Mohamet.

Lustrzane zdobienia meczetu
Lustrzane zdobienia meczetu

Meczet jest przepiękny, mozaika z miliona ceramicznych płytek w harmonizujących ze sobą kolorach i sklepiania przypominające stalaktyty, wykończone mozaiką z lustra, która skrzy się w ostrych promieniach słońca. Zwiedzanie go jest darmowe. Nie ma tu przewodnika, zwyczajnie się wchodzi. Przed wejściem wiszą specjalne stroje dla kobiet.

Żyrandol w meczecie
Żyrandol w meczecie

Nuszbad

Niedaleko znajduje się kolejna niewielka miejscowość (około 11 tysięcy mieszkańców) – Nuszabad (per. نوش آباد, Nūshābād, Noshābād, ang. Nushabad). Przyciągnęła nas tu jedna rzecz: podziemne miasto.

Zejście do podziemnego miasta Nuszbad
Zejście do podziemnego miasta Nuszbad

Nuszabad powstało w czasach Imperium Sasanidów (224 – 651 r., ostatnia dynastia przed podbojami arabskimi). Pierwotnie podobno była tutaj studnia, z której wody podczas postoju zaczerpnął szach. Woda była niezwykle czysta i zimna i tak zasmakowała władcy, że ten nakazał wokół studni wybudować miasto, które nazwał w języku średnioperskim Anuszabad – „miasto zimnej smacznej wody”.

Komnata w Nuszbad
Komnata w Nuszbad

Z czasem Imperium Sasanidów poddało się arabskim podbojom. W niespokojnych czasach ludzie musieli się gdzieś schronić, by nie paść ofiarą ataków i napadów. Zdesperowani mieszkańcy przez lata wybudowali sieć podziemnego miasta, które dawało możliwość schronienia i ucieczki. Podziemne tunele łączyły się ze sobą i umożliwiały przejście przez całe miasto bez wychodzenia na powierzchnię. Zejście do podziemi znajdowały się zarówno w niektórych domach, jak i na miejskim placu oraz poza ówczesnym Nuszabad, dając drogę ucieczki. Podziemne miasto to nie tylko tunele, ale także pomieszczenia dla mniejszych i większych grup mieszkańców, studnie wodne, studnie powietrzne zapewniające wentylację i spiżarnie.

Nuszbad, podziemne miasto w Iranie
Nuszbad, podziemne miasto w Iranie

Zwiedzanie podziemnego miasta

Podziemne Nuszabad odkryto przypadkiem jakieś dwadzieścia lat temu podczas wykopywania studni. Od tamtej pory zbadano około czterech kilometrów kwadratowych tuneli na trzech poziomach. Czynne są dwa wejścia, oba obramione ejwanami. W każdym z nich można kupić bilet wstępu, który upoważnia do zwiedzania – niestety tylko pierwszego poziomu! – z przewodnikiem.

Nuszbad, okolice Kaszanu
Nuszbad, okolice Kaszanu

O ile samo podziemne miasto jest czymś bardzo ciekawym, to organizacja pozostawia raczej przykre wrażenie. Przewodniczka, która z nami była, za bardzo nie mówiła po angielsku i nie potrafiła nam przekazać wiedzy. Do zwiedzania dostępny jest tylko jeden poziom, co czyni zwiedzanie mało ciekawym i krótkim. Najgorsze na koniec: przewodnik wypuszcza nas tym drugim wejściem, około 500 metrów dalej (kierunkowskazów nie ma). Choć Nuszabad uchodzi za jedno z większych podziemnych miast na świecie, to jednak w porównaniu z Kapadocją, to co jest udostępnione wypada zwyczajnie blado.

Właściwie są tu dwa wejścia, no i oba były osobno biletowane. Zaś w środku faktycznie chodzenia z przewodnikiem było może na dwadzieścia minut. Tym samym Nuszabad pozostawia raczej niedosyt. Natomiast gliniane chatki w okolicy, nie są tak piękne jak odległy o 5 km Kaszan.

Okolice Nuszabad (nad ziemią)
Okolice Nuszabad (nad ziemią)

Zwiedzanie pustyni Maranjab i okolic Kaszanu

Ze wspomnianych miejsc zdecydowanie najtrudniejsza i najbardziej czasochłonna jest pustynia Marandżab. Jeśli chcemy nacieszyć się wydmami, to dojazd tam i z powrotem zajmie większą część dnia (jak nie cały). Pozostałe atrakcje nie zajmują wiele czasu, zaś trasy w podziemnych miastach są zwyczajnie małe. Pewnie drugi raz nawet byśmy się tam nie wybierali.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irański
Maranjab

Pustynia Yuma: Buttercup Valley – Diuna i Tatooine

Wielkich pustyń piaszczystych wcale nie ma tak wiele, zwłaszcza poza półwyspem arabskim. Stosunkowo niewielki obszar Sahary zajmują różne większe i mniejsze ergi (jak choćby Erg Chebbi w Maroko). Gdzie zatem można kręcić takie planety jak Tatooine, czy jeszcze bardziej Arrakis? Często na dość niewielkich obszarach piaszczystych. Jednym z takich miejsc jest pustynia Yuma (ang. Yuma Desert), a dokładniej Buttercup Valley.

Buttercup Valley, czyli Tatooine
Buttercup Valley, czyli Tatooine

Pustynia Yuma: Imperial Sand Dunes

Buttercup Valley to właśnie piaszczysty fragment pustyni Yuma, w dużej mierze porośniętej różnymi jukami i kaktusami. Pustynia ta rozciąga się na terenie stanów Yuma i Kalifornia, ale interesująca nas dolina jest już w kalifornijskiej części. By tu dotrzeć, trzeba kierować się na Imperial Sand Dunes. Tam znajduje się darmowy parking i można wejść na piasek.

Imperial Sand Dunes
Imperial Sand Dunes

Diuny są duże, sprawiają wspaniałe wrażenie, choć nie zajmują zbyt wielkiego obszaru. Ze szczytów najwyższych wydm widać koniec pustyni. Ale to jest dość typowe dla innych ergów. Gorzej, że pustynia niestety bywa miejscami też trochę zarośnięta. To właśnie spowodowało, że gdy kręcono tu sceny do „Powrót Jedi” wpierw ją „odchwaszczono”.

Wydmy na pustyni Yuma
Wydmy na pustyni Yuma

Buttercup Valley i inne filmy

Bliskość Kalifornii sprawiła, że miejsce to znalazło swoje miejsce u filmowców. To najbliższa piaszczysta pustynia z Hollywood, więc kilka ekip tu trafiło. Zresztą dotyczy to nie tylko Buttercup Valley, ale również całego hrabstwa Imperial. Tak więc to tutaj Mel Brooks kręcił piaszczysty księżyc Vegi z „Kosmicznych jaj”, Roland Emmerich Abydos z „Gwiezdnych wrót” czy David Lynch Arrakis w swojej wersji „Diuny”. Część ujęć „Diuny” faktycznie powstała w Buttercup Valley, czyli tam gdzie „Gwiezdne Wojny”. Jeszcze ciekawszy jest fakt, że Lynch był wcześniej jednym z kandydatów do roli reżysera „Powrotu Jedi”, więc to miejsce było mu sądzone.

Pustynia Yuma
Pustynia Yuma

Co ciekawe, filmowcy zainteresowali się tym miejscem już w latach 30. XX wieku. Wówczas powstawało tu wiele westernów, filmów wojennych czy przygodowych. To była ziemia Komanczów („Ostatni Komancze” z 1953), północna Afryka (np. „Braterstwo krwi” z 1939) czy Mezopotamia („Patrol na pustyni” z 1934). No i jeszcze „Casablanca”, oraz „Lawrence z Arabii” Davida Leana (dokładniej odgrywało część pustyni po drodze do Egiptu).

Pustynia Yuma, za nią znajduje się granica z Meksykiem
Pustynia Yuma, za nią znajduje się granica z Meksykiem

Pustynia Yuma i „Powrót Jedi”

Ale zdecydowanie najlepiej rozpoznawalnym i przy okazji dobrze udokumentowanym filmem są „Gwiezdne Wojny”. Po raz pierwszy pojawiła się tu ekipa „Powrotu Jedi”. Zdjęcia trwały od 12 do 24 kwietnia 1982. Wybudowano tu jamę Carcoon, w której mieszkał Sarlacc, a także barkę Jabby. Nakręcenie kilku ujęć z Tatooine było łatwiejsze tutaj niż powrót do Tunezji. Zresztą to spowodowało, że ekipa Lucasa trafiła tu także w 1996, gdy robiono dokrętki do „Wersji specjalnej” oryginalnej trylogii. Ponownie nagrano tu ujęcia Tatooine, które dołożono w „Nowej nadziei”. Dziś ciężko odróżnić, które ujęcia są z Tunezji, a które ze Stanów.

Yuma: Diuny niczym z Arrakis
Yuma: Diuny niczym z Arrakis

Piasek może i wygląda wszędzie podobnie, zresztą tak jak i wydmy. Ale z tych bardzo fajnie widać skały, który znajdują się w tle ujęć „Powrotu Jedi”. Więcej o Buttercup Valley i Gwiezdnej sadze przeczytacie tutaj.

Pustynia Yuma
Pustynia Yuma

Pustynia Yuma: Dojazd i inne atrakcje

Buttercap Valley znajduje się tuż przy granicy z Meksykiem. Nie trzeba się wysilać, by dostrzec mur na granicy. Zarówno parking, jak i samo chodzenie po diunach jest darmowe. Można za to spróbować wynająć sobie np. quada, ale przynajmniej gdy tam byliśmy, nie było na to zbytnio chętnych.

Diuny
Diuny
Buttercup Valley
Buttercup Valley

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak amerykański
Pustynia Yuma
Szlak filmowy
Pustynia Yuma