Archiwa tagu: Indiana Jones

Kandy, święte miasto buddyzmu, Świątynia Zęba, Zagłady i Indiana Jones

Kandy (syng. මහ නුවර, tamil. கண்டி) czasem uchodzi za kulturalną lub religijną stolicę Sri Lanki. Dziś jest to święte miasto buddystów, którzy przyjeżdżają tu oddać cześć najważniejszej relikwii w kraju – zębowi Buddy. To też dawna stolica ostatniego królestwa Cejlonu, część Złotego Trójkąta, a także lokacja filmowa. Niebanalna, zwłaszcza dwie z nich są dość wymagające.

Tama Victoria koło Kandy
Tama Victoria koło Kandy

„Indiana Jones” i Sri Lanka

Kilkukrotnie wspomnieliśmy, że na Sri Lance czuje się klimat Indiany Jonesa. Porównanie jest nieprzypadkowe. Wszak tutaj ekipa Stevena Spielberga w 1983 roku kręciła wiele scen do filmu „Indiana Jones i Świątynia Zagłady” (lub „Indiana Jones i Świątynia Przeznaczenia”, bo pod takim tytułem w Polsce wchodził do kin film „Indiana Jones and the Temple of Doom”). Choć obraz z 1984 roku jest drugim w serii, chronologicznie dzieje się przez „Poszukiwaczami zaginionej Arki”. Jeśli dodamy, że za produkcję odpowiada George Lucas, to już taki przeskok czasowy nie powinien dziwić.

Filar z którego kręcono Indianę Jonesa
Filar z którego kręcono Indianę Jonesa

Początkowo film, którego główna akcja rozgrywa się w Indiach, miał być kręcony w północnym regionie tego kraju. Jednak po zapoznaniu się ze scenariuszem przez indyjski wydział kultury, nie wyrażono zgody na produkcję w ich mniemaniu obraźliwą i rasistowską. Zaproponowane liczne poprawki do scenariusza, ale twórcy nie byli na szczęście chętni na ustępstwa. Przenieśli się więc na Sri Lankę, głównie w okolicy Kandy. Był jeszcze drugi powód wybrania Cejlonu: David Lean, ale do niego jeszcze wrócimy.

„Indiana Jones i Świątynia Zagłady”. Przy budowanej tamie Victoria nagrywano scenę na wiszącym moście.
„Indiana Jones i Świątynia Zagłady”. Przy budowanej tamie Victoria nagrywano scenę na wiszącym moście.

Okolice Kandy: Tama Victoria

Jedna ze scena w filmie „Indiana Jones i Świątynia Zagłady” zapisała się szczególnie w historii kina. Mianowicie sekwencja na moście wiszącym nad rzecznym wąwozem. Zapędzony w pułapkę Indiana Jones przecina most, na którym stoi i cała konstrukcja widowiskowo spada do wąwozu, a wrogowie kończą w paszczach wygłodzonych krokodyli. Scena ta była kręcona nieopodal Kandy na rzece Mahaveli Ganga (najdłuższa rzeka Sri Lanki, 335 kilometrów długości), a konkretnie przy budowanej wówczas tamie Victoria.

Skała przy tamie Victoria, okolice Kandy. Tu kręcono drugiego Indianę Jonesa
Skała przy tamie Victoria, okolice Kandy. Tu kręcono drugiego Indianę Jonesa

Historia i zwiedzanie Tamy

Tama Victoria planowana była przez blisko 30 lat, a jej budowa rozpoczęła się w 1978 roku. Zapora została uroczyście otwarta w kwietniu 1985 roku, a więc rok po premierze filmu „Indiana Jones i Świątynia Zagłady”. Jest to najwyższa tama na Sri Lance – mierzy 122 metry wysokości i 520 metrów długości. Tworzy ogromny zbiornik retencyjny, co sprzyja zarządzaniu zasobami wody i jednocześnie tama funkcjonuje jako elektrownia wodna.

Tama Victoria z punktu widokowego
Tama Victoria z punktu widokowego

Nie jest trudno trafić do tamy Victoria z Kandy, zwłaszcza gdy ma się tak dobrego kierowcę, jak nasz. Dla odwiedzających dostępny jest jeden punkt widokowy, ale wejście na samą tamę jest surowo zabronione odkąd Tamilskie Tygrysy przeprowadziły nieudany zamach na obiekt. Zresztą do punktu obserwacyjnego też nie jest tak łatwo dotrzeć, trzeba poprosić żołnierzy o zezwolenie. Ci zazwyczaj wpuszczają, potem już w Visitor’s Center wpisujemy się do księgi i wychodzi się na balkon. Na tym koniec. Bardzo nas to rozczarowało, gdyż wyglądało na to, że nie zobaczymy wymarzonej lokacji. Z punktu obserwacyjnego udało się dojrzeć jedynie konstrukcję – słup – na którym umieszczono w 1983 roku kamerę. Ale najważniejszego, czyli skały i filarów mostu, nie dało się dojrzeć.

Widok na skałę przy tamie
Widok na skałę przy tamie

Kręcenie filmu przy tamie

Twórcy musieli nagrywać ujęcia tylko w jednym kierunku, by nie pokazać placu budowy tamy. Obecnie w teorii (bo w praktyce ciężko dostać zezwolenie) tamą można się przedostać na drugą stronę rzeki, ale w 1983 roku budowa nie była na tyle zaawansowana, by to umożliwić. Jedyny most na drugą stronę to był filmowy most wiszący. Nie wyglądał zbyt solidnie (chociaż był), więc Steven Spielberg ze swoim lękiem wysokości musiał jechać do oddalonego o 10 kilometrów „normalnego” mostu, by przedostać się do ekipy po drugiej stronie.

„Indiana Jones i Świątynia Zagłady”. Na dawnej plantacji herbaty zbudowano indyjską wioskę Mayapore. Obecnie wszystko zarosło.
„Indiana Jones i Świątynia Zagłady”. Na dawnej plantacji herbaty zbudowano indyjską wioskę Mayapore. Obecnie wszystko zarosło.

I tu ciekawostka. Wytłumaczenie, że chce się zobaczyć nie tamę, a jakieś skały, bo kiedyś kręcono tam film, o którym nikt tu nigdy nie słyszał, brzmi dziwnie. Nasz kierowca, widząc jak ogromnie nam zależy, by dostać się na tamę, bardzo pomógł nam zagadać i zakręcić pracownika obiektu, że – nie wierząc własnemu szczęściu – weszliśmy na ściśle chroniony teren! Podjechaliśmy kawałek do innego punktu widokowego, dostępnego jedynie dla pracowników tamy, skąd zobaczyliśmy wszystko, czego pragnęliśmy. Oczywiście ten pracownik pojechał z nami, by mieć pewność, że nie robimy jakiś inżynieryjnych zdjęć tamy. Tam zaś doskonale było widać skałę, na której zawisł Indiana Jones, filary do których przywiązany był most i kanion w dole. Cudowny widok, bardzo rozpoznawalny!

Miejsce gdzie znajdowała się indyjska wioska, obecnie zaroszło
Miejsce gdzie znajdowała się indyjska wioska, obecnie zarosło. Bez maczety trudno przejść.

Set jetting i znajomość filmów na Sri Lance

Film „Indiana Jones i Świątynia Zagłady” nie jest szeroko znany na Sri Lance. Nie znał go nasz kierowca, nie znał też pracownik tamy. Na tablecie włączyliśmy słynną scenę ze „Świątyni Zagłady”, by pokazać ją pracownikowi tamy i kierowcy. Bardzo emocjonalna reakcja ich obu – zwłaszcza pana od tamy – sprawiła nam ogromną radość. Dobry film budzi emocje pomimo upływu czasu i różnic kulturalnych.

Pola herbaciane, Hantana
Pola herbaciane, Hantana

Niektórzy twierdzą, że tama jest najtrudniejszą lokacją z „Indiany” do zobaczenia. Mieliśmy ogromne szczęście, z różnych przyczyn. Jedną z nich było to, że dzień później było wielkie buddyjskie święto – pełnia księżyca – i tym samym dzień wolny, a i tama niedługo była zamykana. Przed weekendem już nikomu się nie chciało dzwonić po urzędach wyżej, więc nas wpuścili. Udało nam się także wejść tam, gdzie zwykły turysta nie miał prawa wejść, by zobaczyć upragnioną lokację. To była zdecydowanie udana wyprawa! Przejazd przez tamę i oglądanie tego miejsca z drugiej strony, było niemożliwe z powodu obostrzeń i tu już nie nalegaliśmy. Starczyło to, co zobaczyliśmy.

Podsumowując, tama Victoria to piękna lokacja, wyzwaniem jest się na nią dostać, tym większa satysfakcja, gdy się udało. Natomiast sama tama znajduje się kilkadziesiąt kilometrów od Kandy. Tu właściwie można dojechać jedynie samochodem lub tuk-tukiem. Droga jest dość kręta.

Droga między polami herbacianymi w Kandy
Droga między polami herbacianymi w Kandy

Kandy: Pola herbaciane Hantana

Tama to nie jedyna lokacja z Indiany w okolicy. Część zdjęć kręcono też w sierocińcu dla słoni – Pinnawala, część zaś na polach herbacianych. Kandy znajduje się w dolinie pod masywem górskim Hantana, osiągającym wysokość do 1118 metrów n.p.m. Mgliste stoki porastają krzewy herbaciane, znajduje się tutaj także Muzeum cejlońskiej herbaty. Niestety nie udało nam się do niego dotrzeć (ale na Sri Lance zwiedzaliśmy fabrykę Liptona). Za to mogliśmy podziwiać zapierające dech widoki okolicznych wzgórz i dolin. Jest to też obszar popularny wśród uprawiających łagodną turystykę górską.

Pola herbaciane otaczające Kandy
Pola herbaciane otaczające Kandy

Samo muzeum jest jedną z popularniejszych atrakcji i do niego dojeżdżają czasem turyści. Dalej znajdują się stare plantacje i fabryki, kiedyś opuszczone, obecnie tylko trochę wykorzystywane. Jednak to nie herbata, ani górskie widoki były dla nas najważniejsze. Pamiętacie indyjską wioskę, do której trafia Indiana Jones, Willy i Shorty po rozbiciu się samolotu? Tutaj rozpoczyna się i kończy przygoda ze świętym kamieniem Śankary.

Pole Oodewella
Pole Oodewella

Dotarcie do lokacji na plantacji

Miejsce to jest ogólnodostępne, ale porzucone. Herbatę zbierają jedynie okoliczni mieszkańcy na własne potrzeby, wiele miejsc pochłonęła dżungla. Niestety również to jedno konkretne miejsce było bardzo zarośnięte. Nie mieliśmy czym torować sobie drogi w gęstwinie, na domiar złego zaczęła się ulewa, a godzina robiła się coraz bardziej późna. W każdym razie przemokliśmy i aż nazbyt dobrze zapoznaliśmy się z lokalnymi pijawkami (więcej o nich przy okazji wpisu o Sinharaji). To też taki moment, w którym trzeba sobie powiedzieć dość. Jeśli ktoś się będzie tu wybierał, to maczety są naprawdę wskazane.

Głazy na dawnej plantacji
Głazy na dawnej plantacji

Mieliśmy w miarę dokładne wskazówki od innych poszukiwaczy filmowych lokacji (stąd: templeofdoomlocation.blogspot.com), ale najważniejszy i najbardziej charakterystyczny element lokacji – wielki kamień z niszą na filmowy artefakt – trzeba było odszukać pośród zarośli. Niestety, nie udało się to nam tym razem, nie zawsze się udaje. Droga była dość wymagająca. Nie dało się tu podjechać samochodem, ale pod ostatnią kwartę (jednostka podziału plantacji) można dotrzeć tuktukiem. Zresztą teren Oodewella Top Division był znany lokalnej młodzieży pijącej tu alkohol. Jednak o kręconym tu filmie nie wiedzieli.

Centrum Kandy
Centrum Kandy

Królestwo Kandy i historia Sri Lanki

Kandy jest jednym z najważniejszych miast na Sri Lance i drugim co do wielkości, choć liczy zaledwie ok. 120 tysięcy mieszkańców. Z pewnością jest też jednym z najświetniejszych ze względu na swoją historię: wszak było ostatnią stolicą niezależnego królestwa lankijskiego. Stare miasto zostało wpisane na listę UNESCO w 1988 roku.

Jezioro Kandy
Jezioro Kandy

Miasto położone jest między wzgórzami Wyżyny Kandy, otoczone przez pola uprawne – głównie herbaty. Odczuliśmy już, że tutejszy klimat jest chłodniejszy i znacznie bardziej deszczowy (tutaj trwał okres monsunowy) niż na nizinie, kwalifikując się do strefy klimatycznej lasów deszczowych. Nie przeszkadzało to w zwiedzaniu okolic, ot trzeba przygotować się na krótkotrwałe opady.

Kompleks świątyni Zęba w Kandy to najważniejszy zabytek miasta
Kompleks świątyni Zęba w Kandy to najważniejszy zabytek miasta

Powstanie Kandy

Miasto Kandy zostało założone prawdopodobnie w XIV wieku przez króla Vikramabahu III, którego Królestwo Gampola miało stolicę nieopodal późniejszego Kandy. Jedna z historycznych nazw Kandy brzmiała Senkadagalapura lub Senkadagala Siriwardhana Maha Nuwara, co znaczyło „Wielkie miasto Senkadali o olśniewającym blasku”, co bywało skracane do Maha Nuwara, czyli Wielkie Miasto lub Stolica. Nie do końca jest jasne kim – lub czym – był Senkadala: mieszkającym nieopodal braminen, żoną Vikramabahu czy specyficznym kamieniem? Natomiast używane w czasach kolonialnych Kandy to skrót od nazwy Kanda Uda Rata, co oznacza „Krainę na wzgórzach”. Obecnie w języku syngaleskim funkcjonuje nazwa Maha Nuwara, często skracana po prostu do Nuwara.

Sztuczne jezioro przy świątyni Zęba
Sztuczne jezioro przy świątyni Zęba

Sena Sammatha Wickramabahu (rządy w latach 1473–1511) był pierwszym królem Królestwem Kandy, częściowo zależnym od współistniejącego Królestwa Kotte. Jako samodzielne i ostatnie na wyspie królestwo, Kandy stało się w 1592 roku. Bezpośrednią przyczyną było zajęcie przez Portugalczyków obszarów wybrzeża. Portugalczycy przybyli na Sri Lankę w 1505 i od tego czasu zmagali się z Królestwem Kandy. Jedno zagrożenie kolonialne zostało zastąpione przez drugie. W latach 1638-1640 do prób podporządkowania Cejlonu włączyli się Holendrzy, którzy niebawem zastąpili Portugalię. Przepuścili oni w 1765 roku atak na Kandy i tymczasowo zajęli stolicę, zmuszając króla do podpisania pokoju w 1766 roku, który oddawał Holendrom wybrzeże. To był okres nieustannego spychania i osłabiania Kandy.

Waran paskowany w jeziorze
Waran paskowany w jeziorze

Upadek Królestwa Kandy i okres brytyjski

Holenderski Cejlon został zajęty przez Brytyjczyków w 1796 roku, a na mocy traktatu z Amiens po rewolucji francuskiej stał się oficjalnie kolonią brytyjską. Anglikom zaś nie zależało na zachowaniu władzy królewskiej na tej wyspie. Seria konfliktów i otwartych wojen zakończyła się porażką Królestwa Kandy w 1815 roku, abdykacją króla Sri Vikrama Rajasinha i uznania króla Grzegorza III jako głowę Cejlonu. Zakończyła się trwająca 2500 lat rodzima monarchia. Królewski pałac można oglądać przy Świątyni Zęba.

Oświetlenie świątyni w Kandy
Oświetlenie świątyni w Kandy

Tak upadło ostatnie królestwo Lankijczyków. Warto wspomnieć, że w Królestwie Kandy obowiązywały dwa języki urzędowe: syngaleski i tamilski, co obowiązuje na Sri Lance do dziś. W latach 1817 – 1948 państwo istniało jako kolonia: Cejlon Brytyjski. W roku 1972 oficjalnie została proklamowana Demokratyczno-Socjalistyczna Republika Sri Lanki z prezydentem na czele; do tej pory państwo pozostawało dominium brytyjskim. Dziś jest członkiem brytyjskiej Wspólnoty Narodów. Jednak to już jest ten okres, w którym Kandy traciło na znaczeniu politycznym i gospodarczym na korzyść Kolombo, które stawało się bramą Sri Lanki na świat.

Świątynia Zęba w Kandy
Świątynia Zęba w Kandy

Kandy obecnie

Kandy nas urzekło kolonialną architekturą oraz pięknym położeniem pośród wzgórz i nad Jeziorem Kandy. Właściwie jest to sztuczny zbiornik wodny w kształcie prostokąta o długości obecnie 3,4 kilometra, założony w 1807 roku przed Świątynią Zęba. Miał służyć jak rezerwuar wody na czas pory suchej, a także do hodowli ryb. Dziś jezioro jest domem nie tylko dla karpi, ale także bardzo licznych białych czapli, czarnych kormoranów i kruków oraz gadów: waranów paskowanych i żółwi błotnych. Niezwykłe wrażenia robią całe stada ogromnych nietoperzy: rudawek wielkich. I choć widzieliśmy je już w Anuradhapurze, dopiero w Kandy widzieliśmy ich wieczorne przepiękne stadne przeloty.

Rudawka wielka (Pteropus giganteus) jest czasem nazywana latającym psem. Można je oglądać na przykład we wrocławskim ogrodzie zoologicznym. Zostały uwiecznione tak w „Moście na rzece Kwai” Davida Leana, jak i „Indiana Jonesie”. Tam Jones nazywa je gigantycznymi nietoperzami wampirami (giant vampire bat). Nietoperze wampiry występują w Amerykach, od Meksyku po Chile i Argentynę. Zaś wracając do świątyni, warto dodać, że pierwotnie znajdowało się przed nią pole ryżowe z niewielkim stawem pośrodku, zwanym Kiri-muhuda, czyli Morzem Mleka.

Rudawka wielka to dość częsty widok w Kandy
Rudawka wielka to dość częsty widok w Kandy

Kandy i Ząb Buddy

Przy okazji zwiedzania Anuradhapury i Polonnaruwy napomknęliśmy o buddyjskiej relikwii, jaką jest ząb Buddy. Lankijczycy uważają, że relikwia jest zębem Gautamy Buddy i traktują ją jako jeden ze skarbów narodowych. Wraz z przenoszeniem stolicy, przenoszono także relikwię, gdyż król był osobiście odpowiedzialny za jej bezpieczeństwo odkąd w IV wieku n.e. trafiła do króla Anuradhapury. Do Kandy ząb trafił w XVI wieku i zdecydowano się wybudować kompleks świątynny, który swą wielkością i wspaniałością miał być adekwatny do rangi skarbu. Obok świątyni wzniesiono Pałac Królewski, który można zwiedzać do dziś. Pierwsza świątynia została ukończona w 1595 roku, ale na skutek portugalskiej inwazji, nie przetrwała długo. Na szczęście na czas wojen Ząb był ukrywany w bezpiecznym miejscu poza stolicą. Kompleks pałacowo-świątynny to najważniejsza i właściwie jedyna zabytkowa, rdzennie lankijska część Kandy. Reszta to już pozostałości postkolonialne.

Świątynia Zęba Buddy w Kandy
Świątynia Zęba Buddy w Kandy

Do świątyni poszliśmy przed świtem. Wejście na teren Sri Dalada Maligawa, czyli Świątyni Zęba, oddzielone jest od przylegających terenów wąską fosą i murem. Zaraz za bramą wejściową widzimy pawilon na planie ośmiokąta, pochodzący z początku XIX wieku. Pattirippuwa, bo tak się nazywa, miał służyć do eksponowania przez władcę relikwiarza z zębem w czasie publicznych uroczystości. W okresie kolonialnym w pawilonie umieszczono bibliotekę, która znajduje się tam do dziś.

Świątynia Zęba w Kandy
Świątynia Zęba w Kandy

Świątynia Zęba

Pawilon został zniszczony w latach 90. XX wieku podczas wojny domowej, ale szybko go zrekonstruowano. W sumie świątynia była dwukrotnie atakowana przez Tamilskie Tygrysy (w większości byli to hinduiści, więc poza podziałem narodowościowym dochodził tu konflikt religijny). Główna świątynia jest piętrowa i okala ją również piętrowy budynek przeznaczony dla wiernych. Szczególnym wydarzeniem jest otwarcie relikwii o świcie. Przed drzwiami świątyni stoją bębniarze i wybijają rytm aż do czasu, gdy o wschodzie słońce drzwi się otwierają i mnisi wchodzą do środka, by odprawić odpowiednie rytuały. Na górnym piętrze wierni gromadzą się przed główną świątynią i czekają na otwarcie jej drzwi. W całym budynku jest mnóstwo osób z darami, głównie kwiatami, owocami i miseczkami ryżu.

Relikwia zęba Buddy przyciąga do Kandy wielu pielgrzymów
Relikwia zęba Buddy przyciąga do Kandy wielu pielgrzymów

Święta relikwia

Relikwia Zęba Buddy ukryta jest w siedmiu szkatułach ozdobionych klejnotami, zamkniętych wewnątrz dekoracyjnego złotego relikwiarza w formie stupy. W głównej świątyni wystawiony jest także przenośny relikwiarz, używany podczas Kandy Esala Perahera, czyli Festiwalu Zęba. Jest to święto, podczas którego słoń z pokaźnymi ciosami obwozi relikwiarz z zębem ulicami miasta. Z całą pompą: historycznymi strojami, tradycyjnymi tańcami i procesjami, odbywa się ono rokrocznie w lipcu i sierpniu.

Świątynia Zęba
Świątynia Zęba

Do kompleksu świątynnego można podejść przez cały dzień, nawet jeśli nie zamierza się go zwiedzać. Bilety kupuje się w automatach nieopodal świątyni. Natomiast jeśli się ich nie kupi, można budowlę oglądać z zewnątrz. Ma to bardzo praktyczne znaczenie, bo tam też czasem odbywa się część kolorowych ceremonii. Natomiast jak już decydujemy się na zwiedzanie, to należy pamiętać jeszcze o konieczności oddania butów (dodatkowa opłata) i ewentualnym skorzystaniu z przewodnika (także dodatkowo płatne). Nasz kierowca radził nam sobie pominąć ten wydatek, jedyna rada to zaglądać w różne zakamarki, bo oznaczenia wewnątrz świątyni są dość słabe. Nam udało się zobaczyć ceremonię wewnątrz świątyni, gdzie rano witano relikwię.

Świątynia Zęba
Świątynia Zęba

Pałac Królewski w Kandy

Przy Świątyni Zęba znajduje się wspomniany już Pałac Królewski. Ten pochodzący z XVI wieku budynek nie jest zbyt imponujący, ale ma wielkie historyczne znaczenie. tutaj urzędował ostatni król syngaleskiej dynastii, Sri Vikrama Rajasinha. Obecnie w pałacu znajduje się muzeum. Można tam również zobaczyć wypchanego słonia Radża (zapis: Raja) (żył w latach 1913 – 1988), który przez 50 lat uczestniczył w festiwalu Zęba, z czego przez prawie 40 lat nosił szkatułę z zębem. W 1986 roku prezydent Sri Lanki ogłosił Radżę skarbem narodowym. Gdy dwa lata później zwierzę padło, ogłoszono żałobę narodową. Warto odnotować, że nie wolno fotografować się ze słoniem Radżą w tle, podobnie jak z podobiznami królów i posągami Buddy.

Pałac Królewski w Kandy
Pałac Królewski w Kandy

Kandy: Hotel Suisse

Kontynuując tematykę filmu „Indiana Jones i Świątynia Zagłady”. Ekipa filmowa była zameldowana w Suisse Hotel. Jest to nie tylko najświetniejszy hotel w mieście, ale także część dziedzictwa kulturalnego. Budynek powstał w XVII wieku i należał do królewskiego ministra. Po antybrytyjskiej rebelii w latach 1817 – 1818 przeszedł w ręce brytyjskiego oficera. Później wielokrotnie zmieniał właścicieli, by w 1924 roku zostać zakupionym przez Szwajcarkę, która urządziła w nim hotel.

Hotel Suisse w Kandy
Hotel Suisse w Kandy

Dziś Suisse Hotel jest zarządzany przez lankijską firmę hotelarską. W hotelowym lobby wiszą zdjęcia nawiązujące do bogatej historii obiektu i jego znamienitych gości. Nie ma wzmianki o pobycie Stevena Spielberga, Kate Capshaw czy Harrisona Forda, ani nawet gościach Mr i Mrs. Longfellow (pod takimi imionami zameldowano w hotelu pytony). Hotel Suisse, tak się zdarzyło, był tuż przy naszym skromnym hotelu, więc wycieczka była dla nas obowiązkowa. Suisse znajduje się bardzo blisko jeziora, a jednocześnie wyróżnia się w okolicy, stąd trudno go przeoczyć.

Peradeniya, Królewski Ogród Botaniczny w Kandy
Peradeniya, Królewski Ogród Botaniczny w Kandy

Peradeniya, czyli królewski Ogród Botaniczny w Kandy

Królewski ogród botaniczny w Peradeniya to nasz kolejny punkt zwiedzania w okolicach dawnej stolicy. Ogród znajduje się na przedmieściach Kandy. Pierwotny Królewski ogród botaniczny został założony aż w 1371 roku przez króla Vikramabachu III na brzegiem rzeki Mahaweli. Kolejni królowie kontynuowali dzieło botaniczne założyciela, ale wojna z Wielką Brytanią na początku XIX wieku doprowadziła ogród do ruiny.

Wiszący most w Peradeniya
Wiszący most w Peradeniya

Brytyjczycy nie chcieli zarzucać idei ogrodu botanicznego, wręcz przeciwnie: już w 1821 roku opracowywano nowe założenia ogrodowe i rozpoczęto nasadzenia. Pierwotnie była to co prawdy plantacja kawy i cynamonu, ale już dwadzieścia lat później oficjalnie założono nowy Królewski ogród botaniczny. Dziś jest to jeden z największych ogrodów botanicznych w całej Azji.

Królewski Ogród Botaniczny w Kandy
Królewski Ogród Botaniczny w Kandy

Jednym z ciekawych miejsc w ogrodzie jest wielka polana, wokół której znane osoby nasadzały drzewa. Są więc drzewa zasadzone przez kolejnych brytyjskich monarchów, światowych polityków, ludzi kultury, sztuki i nauki, jak choćby drzewo Jurija Gagarina. Z Polaków roślinę zasadził tu Józef Cyrankiewicz (pierwszy sekretarz KC PZPR).

„Most na rzece Kwai” kręcony w ogrodzie Peradeniya w Kandy. Tu znajdowała się kwatera sił Brytyjskich.
„Most na rzece Kwai” kręcony w ogrodzie Peradeniya w Kandy. Tu znajdowała się kwatera sił Brytyjskich.

Ogród botaniczny i David Lean

W czasie II wojny światowej na terenie ogrodu naczelny dowódca sił sprzymierzonych, lord Louis Mountbatten, założył główną kwaterę Dowództwa na Azję Południowo-wschodnią. W tej roli Królewski ogród botaniczny wystąpił w filmie „Most na rzece Kwai” (premiera 1957 rok) w reżyserii Davida Leana. W filmie widzimy też kilka scen, których akcja działa się na Birmie przy budowanym moście, ale najprawdopodobniej także powstały pod Kandy, na przykład gąszcz bambusów nad brzegiem rzeki. Inna scena to wspomniane już rudawki. Tu właśnie najłatwiej zobaczyć ich latające chmary (choć trzeba mieć szczęście). Zaś poza nietoperzami możemy tu wypatrzeć motyle, małpy, żółwie (są nawet w małych sadzawkach) i przede wszystkim ptactwo. Spielberg i Lucas byli wielkimi fanami Leana, potrafili jeździć na lokacje jego filmów i nagrywać tam swoje własne (o tym wspominaliśmy przy okazji Sewilli czy Guadix). Scenę z rudawkami w „Moście” i w „Jonesie” są bardzo podobne, obie nagrano gdzieś w tej okolicy.

Żółw w Ogrodzie Peradeniya
Żółw w Ogrodzie Peradeniya

Jest jeszcze most wiszący nad rzeką Mahaweli. Można przez chwilę poczuć się jak Indiana Jones. Taka dodatkowa atrakcja. Centrum Kandy jest usłane postkolonialnymi budynkami, ale też bardzo turystyczne. Obok Kolombo czy turystycznego wybrzeża, to właśnie tutaj koncentruje się nocne życie. Jest mnóstwo knajpek, sklepów, ale też organizatorów wycieczek. Jednak jeśli zapytamy kogoś o kręcone tu filmy, raczej niewiele powiedzą. Za to można zastanowić się nad jeszcze jedną atrakcją, kulturalną rewią rdzennych tańców. Z powodu pijawek i przemoczenia, nie dotarliśmy na pokaz.

Peradeniya
Peradeniya

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak lankijski
Kandy
Szlak filmowy
Kandy
Szlak religijny
Kandy

Terakotowa Armia cesarza Qin Shi

Wśród znajdujących się na liście UNESCO chińskich zabytków jest jeden bardzo szczególny. Terakotowa Armia (chin. 兵马俑). Kilkanaście lat temu była to olbrzymia atrakcja, dziś może za sprawą Hollywood trochę straciło na tajemniczości, ale jedno jest pewne: na miejscu wciąż robi fenomenalne wrażenie. Mimo obaw, że może być trochę przereklamowane.

Terakotowa Armia
Terakotowa Armia

Historia Terakotowej Armii

Gdy 13-letni Qin Shi wstąpił na tron królestwa Qin, nic nie zapowiadało, że dokona historycznego przewrotu. Doprowadził on do zjednoczenia Chin, oczywiście drogą podboju. Zakończył Epokę Walczących Królestw i przekształcił swoje państwo w Cesarstwo Chińskie w 221 p.n.e. Zapoczątkował też dynastię Qin. Jest często nazywany Pierwszym Cesarzem. Z jednej strony rządził żelazną ręką, z drugiej doprowadził do unifikacji pisma, waluty, miar. Dzięki temu Chiny jako całość nie rozpadły się krótko po jego śmierci, a są spójnym, choć różnorodnym państwem aż do dziś.

Muzeum Terakotowej Armii
Muzeum Terakotowej Armii

Nie bał się też wielkich dzieł. To on rozpoczął budowę Wielkiego Muru Chińskiego. Qin Shi był wielkim, acz kontrowersyjnym człowiekiem. Wkrótce po tym jak objął tron jeszcze królestwa Qin, zaczął budować swoje mauzoleum, w którym miał spocząć, czyli właśnie wielki kompleks z Terakotową Armią składającą się z 8,1 tysiąca figur żołnierzy, oficerów, czy nawet koni. Wszystko naturalnej wielkości. Nad tym projektem pracowało przeszło 700 tysięcy osób. Armia zaś, według wierzeń, miała go strzec w zaświatach i pomóc mu tam odzyskać władzę. Pracę nad tym trwały wg zapisków Sima Qiana, 38 lat. Niewolników tu pracujących zabito i pochowano pół kilometra dalej.

Mauzoleum Qin Shi (Terakotowa Armia)
Mauzoleum Qin Shi (Terakotowa Armia)

Terakotowa Armia obecnie

Cały kompleks mauzoleum Qin Shi liczył sobie 100 km kwadratowych. Figury umieszczono w podziemnych pomieszczeniach, które jednak z biegiem czasu zawaliły się. Ziemia przysypała armię. I choć zapiski o niej wspominały, słuch o niej zaginął. Stała się legendą. Tych podziemnych pomieszczeń odkryto do dziś cztery, z tym, że czwarte było puste. Prawdopodobnie prace nad nekropolią zakończono wcześniej niż planował to cesarz.

Terakotowa Armia
Terakotowa Armia

Mit nekropoli Qin Shi przetrwał. Co pewien czas nawet znajdowano pojedyncze terakotowe figurki sugerujące, że w pradawnej historii jest część prawdy. Aż w końcu 29 marca 1974 trzech chińskich rolników kopało studnię niedaleko góry Li i części grobowca Qin Shi. W pewnym momencie zapadła się pod nimi ziemia, a sami znaleźli się w podziemnych korytarzach wypełnionych posągami żołnierzy. Tym samym dokonali jednego z największych archeologicznych odkryć XX wieku.

Terakotowe konie
Terakotowe konie

Muzeum Terakotowej Armii

Dziś nad armią zbudowano olbrzymi hangar. Większość żołnierzy ustawiono, tak jak było to prawdopodobnie zamiarem Qin Shi. Ta mnogość robi olbrzymie wrażenie. Zwłaszcza, że każdy z nich, choć podobny do siebie, jest inny. Mają indywidualne rysy twarzy, czasem różnią się w uzbrojeniu. Przypuszcza się, że do większości figur, możliwe nawet, że do wszystkich, pozował inny żołnierz. Obecnie da się wyróżnić żołnierzy pochodzących z różnych grup etnicznych.

Muzeum Terakotowej Armii
Muzeum Terakotowej Armii

Obok hangaru znajduje się też muzeum, gdzie z bliska można zobaczyć część figur i podziwiać ich kunszt. Tam też wystawiono konie i pojazdy. Wszystko z terakoty, ale znajdziemy tu także repliki.

Muzeum Terakotowej Armii
Muzeum Terakotowej Armii

Terakotowa Armia: Biznes & filmy

Armię zaczęto pokazywać zwiedzającym od 1979 roku. W 1987 wpisana została na listę UNESCO, zaś w 1994 otwarto obecne muzeum. Figury te często bywają nazywane ósmym cudem świata. Dodatkowo by promować i informować o tym dziele są organizowane wystawy objazdowe na całym świecie. Dziś czasem kilka figur można oglądać za darmo przy różnych okazjach, np. w centrach handlowych. (We Wrocławiu była w 2016).

Sklepik z terakotowymi żołnierzami
Sklepik z terakotowymi żołnierzami

W okolicy muzeum zaś miniaturowe terakotowe żołnierzyki to świetny biznes. Prawdopodobnie najważniejsza pamiątka z okolic Xi’anu. Warto też wziąć poprawkę na olbrzymie ilości turystów, zwłaszcza chińskich. Ludzie się pchają, próbują zrobić zdjęcie armii i idą dalej. Może to być trochę męczące. Muzeum pojawia się przez chwilę w „Mumii – Grobowcu cesarza smoka”. Sam cesarz Qin Shi i jego mauzoleum stały się inspiracją dla twórców gry komputerowej „Indiana Jones and the Emperor’s Tomb” z 2003 roku.

Objazdowa wystawa (Wrocław, Magnolia)
Objazdowa wystawa (Wrocław, Magnolia)

Terakotowa Armia: dojazd i bilety

Muzeum Teraktotowej Armii znajduje się nieopodal Xi’anu, więc to właśnie stamtąd najłatwiej tu dotrzeć. Przy dworcu kolejowym znajduje się także dworzec autobusowy. Muzeum jest na tyle dużą atrakcją, że bez problemu można znaleźć autobus, który tam dojeżdża. Często znajduje się sam, przez naganiaczy. Najtańsza opcja to regularna linia – 5 (306). Na miejscu zaś trzeba kupić bilety i można zwiedzać ten zabytek. Zaś jeśli chodzi o bilety to jest obecnie jeden mały problem, o którym warto pamiętać. Dziś jest ograniczenie do 65 tysięcy biletów dziennie. Wygląda na dużą ilość, ale to naprawdę oblegana atrakcja przez rzesze zorganizowanych grup. Jeśli ktoś chce kupować bilety na miejscu w sezonie warto tam być wcześnie rano, zanim skończy się limit dzienny.

Muzeum i okolica grobowca
Muzeum i okolica grobowca

O kosztach, godzinach otwarcia i dojeździe można przeczytać na oficjalnej stronie.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak chiński
Terakotowa Armia

Wenecja, czyli Indy spotyka Bonda i Langdona

„Ach Wenecja” (wł. Venezia), jak to powiedział Indiana Jones wychodząc z kanału. Działo się to dokładnie przed kościołem św. Barnaby, który w filmie „Indiana Jones i Ostatnia Krucjata” Stevena Spielberga pełnił rolę biblioteki. Faktycznie kościół ten nie pełni obecnie swej pierwotnej roli. Choć znajduje się tam muzeum z różnymi wystawami, a nie biblioteka, to wciąż jest to zdecydowanie najbardziej rozpoznawalny budynek z filmu o przygodach doktora Jonesa. Na placu przed kościołem dziś także są stoliki, przy których siedzą turyści, czyli prawie jak w filmie. Zaś idąc naprawdę niewiele dalej przechodzimy przez mostek na kanale, który także pojawił się w filmie. Tam przemierzali go Indy, Markus Brody i doktor Elsa Schneider.

Kościół św. Barnaby
Kościół św. Barnaby

Wenecja i Indiana Jones

Dalej jest już trudniej, nie tylko dlatego, że miasto się zmienia, ale także filmy o Jonesie nakładają się nam z innymi obrazami. Trudno się dziwić, Wenecja jest bardzo charakterystycznym miastem, które kochają zarówno turyści, jak i filmowcy.

Mostek z Indiany Jonesa
Mostek z Indiany Jonesa

Przystań, na której wysadzono Kazima jest bardzo dobrze widoczna z Mostu Akademickiego. To budynek Palazzo Barbaro, który znajduje się przy Wielkim Kanale (ang. Grand Canal). Idąc za Indym warto też udać się w kierunku bazyliki Santa Maria della Salute. Choć sama świątynia (bardzo ciekawa z zewnątrz) nie pojawia się w filmie, to nadbrzeża z obu stron zostały uwiecznione na taśmie. Przystań przy bazylice to miejsce, gdzie możemy zobaczyć Elsę Schneider. Stąd też jest dobre miejsce do oglądania wielkiego kanału.

Wielki Kanał z Ostatniej Krucjaty
Wielki Kanał z Ostatniej Krucjaty

Przystań przy której wysadzono Kazima
Przystań przy której wysadzono Kazima

Plac św. Marka, bazylika i pałac Dożów

Zdecydowanie najbardziej znany punkt w Wenecji to plac św. Marka, czasem suchy, wypełniony turystami i gołębiami (których oficjalnie nie wolno karmić, ale wiele osób i tak to robi). Czasem to miejsce jest częściowo zalane, co także tworzy unikalny klimat tegoż miasta. Wody nie ma tu najczęściej zbyt wiele, zaś do przejścia suchą nogą ustawione są odpowiednie palety pełniące rolę chodników. Przy placu znajduje się bazylika Św. Marka, jak również pałac Dożów. Te miejsce przyciągają naprawdę wielu turystów, najlepiej zwiedzać je z samego rana. Pałac jest otwarty od 9:00 rano w sezonie. Jeśli chcemy go zobaczyć, warto pojawić się nawet wcześniej. Bilet do pałacu uprawnia także do wejść do muzeum przy placu i bazyliki (jest oczywiście kilka opcji do wyboru).

Widok na plac św. Marka
Widok na plac św. Marka

Ujęcie z placu
Ujęcie z placu

Plac św. Marka pojawia się  parę razy w Bondzie. Po raz pierwszy w „Pozdrowieniach z Rosji” (1963). Są tam zarówno ujęcia Grand Canal, jak i znajdujący się z tyłu Most Westchnień– jeden z bardziej charakterystycznych punktów Wenecji. Sam plac św. Marka jest ukazany z wody. Jak większość starych Bondów, tak i ten ma tylko kilka ujęć na lokacji, by uwiarygodnić akcję.

Most Westchnień
Most Westchnień

James Bond w Wenecji

Inaczej sprawa się ma z „Moonrakerem” (1979). Tam plac św. Marka pojawia się w kilku ujęciach. Po pierwsze Bond przelatuje po nim swoją poduszkową gondolą. Po drugie jest tu zlokalizowana firma „Venini Glas”. Należy jej szukać za Bazyliką, dokładniej na Piazzetta dei Leoncini. Stoją tam lwy, więc dość łatwo to miejsce znaleźć. Zabudowania Venini Glas natomiast ciągną się aż do wieży zegarowej. Słynny zegar został uszkodzony przez Bonda, ale jak widać, udało się naprawić zniszczenia. Swoją drogą zegar jak i cała wieża zegarowa (tak zwana Torre dell Orologio) jest możliwa do zwiedzania. Warto jednak zarezerwować sobie wejściówkę wcześniej.

Zegar zniszczony przez Bonda
Zegar zniszczony przez Bonda

Tu gdzieś była Veni Glass
Tu gdzieś była Veni Glass

Plac jest także istotnym miejscem akcji „Casino Royale” (2006) z Danielem Craigiem. W tym wypadku Bond wygląda przez okno hotelowe i widzi plac z widokiem na bazylikę. Hotelu w tym miejscu nie udało nam się zlokalizować (zwłaszcza, że wnętrza kręcono w Pradze). Prawdopodobnie widok ten nagrano z okien muzeum archeologicznego lub Correr.

Plac św. Marka
Plac św. Marka

Robert Langdon i Wenecja

Sama bazylika św. Marka została pominięta zarówno przez Bonda jak i Jonesa, ale zainteresował się nią Robert Langdon w „Inferno” Rona Howarda (na podstawie powieści Dana Browna). Właśnie w tym miejscu dzieje się najbardziej istotna część akcji w Wenecji. Można też zobaczyć fragmenty krypt bazyliki. Budynek sakralny pierwotnie konsekrowano w 832 r., jednak na przestrzeni lat był wielokrotnie przebudowywany i odbudowywany (np. po pożarze). Sam kościół jest poniekąd podwójnie bizantyjski, po pożarze nową konstrukcję wzorowano na konstantynopolskim kościele św. Apostołów, później zaś podczas krucjat udało się złupić chrześcijańskie Bizancjum, co po części wzbogaciło tę świątynie.

Jeśli chodzi o kradzieże, to istotne też są relikwie św. Marka. Według legendy, gdy ewangelista przybył do Rzymu, zatrzymał się na lagunie, więc w 828 kupcy weneccy postanowili wykraść szczątki świętego z Aleksandrii, co zresztą się im udało. Zaś lew ze skrzydłami, symbolizujący ewangelistę, jest też godłem Wenecji. Bazylika słynie ze swoich mozaik, w pewien sposób wewnątrz przypomina trochę Hagię Sofię. Ta wenecka świątynia była też od połowy XVI wieku jednym z najważniejszych ośrodków muzycznych w Europie.

Plac św. Marka
Plac św. Marka

Mniej filmowe znane miejsca

Kontynuując „Moonrakera”. Jest tam jeszcze kilka dość ciekawych miejsc, które da się wychwycić. Przede wszystkim tył Teatro la Fenice. Tam mamy rozmowę M. z 007.

Tył teatru
Tył teatru

Inne bardzo intrygujące miejsce, to dok dla gondoli. Widzimy je w tle podczas pościgu kanałami. To Squero di San Trovaso. Nie przyciąga uwagi turystów, ale z pewnością jest to dość charakterystyczna lokalizacja.

Naprawianie gondoli
Naprawianie gondoli

W „Moonrakerze” jest też scena, w której w Wenecji Bond spotkał doktor Goodhead. Na ulicy Fondamenta Misericordia znajduje się budynek, który zdaniem Bonda pochodzi z XIV wieku, choć oczywiście jest późniejszy.

Kolejne ujęcie z Bonda
Kolejne ujęcie z Bonda

Wspominaliśmy o Canal Grande. To główna, wodna arteria Wenecji, chcąc nie chcąc musi pojawiać się w wielu filmach będąc kolejną, rozpoznawalną wizytówką miasta. Choćby w głośnej produkcji „Śmierć w Wenecji” Viscontiego (na podstawie noweli Tomasza Manna) dość ciekawie ukazuje to miejsce. Ujęcia znajdziemy we wszystkich wymienionych filmach, ale najlepiej chyba jest ukazany w „Casino Royale” (2006). Tam mamy wpływanie do kanału. Da się dostrzec  zarówno kościół San Giorgio Maggiore (a raczej jego wieże), jak i ryneczek handlowy.

Targowisko ukazane w „Casino Royale”
Targowisko ukazane w „Casino Royale”

Zwiedzanie i inne atrakcje

Na koniec trochę o samym zwiedzaniu Wenecji. To jest bez wątpienia jedno z tych miast, które  trzeba samemu zobaczyć i ocenić. Jedni je kochają, innym się nie podoba. Prawda jest taka, że w ciągu ostatnich dwudziestu lat (mniej więcej tyle minęło odkąd pierwszy raz przyjechaliśmy do tego miasta) wiele się zmieniło. Całe centrum jest zdecydowanie bardziej turystyczne, o czym zresztą nie raz słychać w mediach. Mieszkańcy wyprowadzają się, mając dość turystów, a ci przybywają tu licznie na parę godzin. Efekt jest taki, że kilka najbardziej obleganych punktów jest bardzo tłumnych.

To przede wszystkim okolice placu św. Marka i mostu Rialto. W obu przypadkach da się jeszcze spokojnie przejść wcześnie rano, a potem dopiero gdy tłumy „godzinowców” już opuszczą miasto. Jednak Wenecja jest dużo większa, choć może już nie tak rozpoznawalna, co sprawia, że jest to idealne miejsce spacerowe. Odchodząc dalej, często tłumów nie ma, a kanały, mosty i zabudowa są, może mniej ikoniczne, ale nadal bardzo nastrojowe. Tak można spędzić praktycznie cały dzień nie przedzierając się przez tłumy.

„Spider-Man: Daleko od domu” w Wenecji

Jeśli chodzi o podróżowanie i zwiedzanie Wenecji, nie można zapomnieć o jednej z najnowszych produkcji, czyli „Spider-Man: Daleko od domu”. Podróżowanie i zwiedzanie jest tam jednym z elementów filmu, zaś Wenecja odgrywa w nim pewną rolę. Zdjęcia na lokacji trwały 12 dni na przełomie września i października 2018. Filmowcy wykorzystali następujące miejsca: kanał Rio di Sant’Anna, Castello, Celestia, Cannaregio w Rio dei Gesuiti, Ponte de la Panada, Canal Grande Rialto, San Basilio, Santa Maria Formosa, most Rialto, czy Erbaria. Pojawił się też plac św. Marka. Warto jednak pamiętać, że oprócz zdjęć na lokacji, w studio odtworzono Wenecję, by łatwiej było kręcić sceny akcji.

Most Rialto
Most Rialto

Ceny w Wenecji

Wenecja jest dość drogim miastem, chyba jednym z najdroższych we Włoszech. Tę różnicę cenową naprawdę widać. Dla porównania, jeśli pizza margharita kosztuje w Neapolu w pizzerii około 3 EUR, w innych miastach Włoch 5-7 EUR, tu ceny najczęściej zaczynają się od 10 EUR. Nie ma tu także darmowych mapek. Na lotnisku można kupić ją za około trzy EUR. Wąskie uliczki, kanały i specyficzna zabudowa sprawia, że GPSy trochę się gubią, mapy faktycznie się przydają. Szczęśliwie część hoteli daje je jako gratisy. Oczywiście hotele warto rezerwować ze sporym wyprzedzeniem, bo potem rosną ceny ze względu na duże obłożenie. Zresztą z powodu ilości turystów miasto próbuje ograniczać dostęp do niego. Jednocześnie nie wszystkie działania podobają się UNESCO.  Organizacja grozi, że może wykreślić Wenecję z listy.

Dodatkowo w maju 2019 zostanie wprowadzona opłata dla turystów za samo zwiedzanie Wenecji. W planach jest nawet uruchomienie systemu rezerwacyjnego w 2022. Wówczas nie będzie można wjechać do centrum, bez uprzednio zgłoszonej wizyty.

Gondola i kanały
Gondola i kanały

Gondole i tramwaje wodne

Na koniec jeszcze uwaga o tramwajach wodnych i gondolach. W tym pierwszym przypadku, jeśli się zdecydujemy, to chyba najlepiej przepłynąć sobie przez cały Grand Canal. Np. zacząć przy dworcu, a wysiąść przystanek lub dwa za placem św. Marka, lub na odwrót. Natomiast w przypadku gondoli, cena jest ustalona z góry. W czasie naszej wizyty, było to 80 Euro w dzień lub 100 wieczorem, od gondoli. Bez większych problemów da się znaleźć kilka innych osób, które przepłyną się z nami i podzielą koszty, gondolierzy na to nie narzekają. Gondola to bodaj ten najbardziej klasyczny i nastrojowy sposób zwiedzania tego miasta. Warto się zdecydować, w końcu w Wenecji nie bywa się zbyt często. Zaś jeśli ktoś chciałby lepiej przyjrzeć się weneckim lokacjom z samego Bonda, to polecamy blog Kulisy Bonda.

Transport wodny jest też jednym ze sposobów na dotarcie do Wenecji. Czasem można załapać się na rejs i zwiedzić także Dubrownik, lub na prom z Puli. Z portu lotniczego Wenecja-Marco Polo do centrum kursuje tramwaj wodny.

Wenecja pod wodą?

Warto pamiętać, że część miasta, w tym w szczególności plac św. Marka i okolice Bazyliki są okresowo zalewane wodą. Czasem spacer po tej części wiąże się z albo chodzeniem po wodzie, albo przepychaniem się po jakiś improwizowanych podestach. Niektórzy naukowcy szacują, że Wenecji do 2100 grozi całkowite zalanie w związku z globalnym ociepleniem. Czy i kiedy dokładnie Wenecja znajdzie się pod wodą, tego nie wiadomo. Zwłaszcza, że są pomysły, by jakość ją podnieść, acz na razie to bardziej teoretyczne rozważania.

Zaś na sam koniec filmowo warto wspomnieć o międzynarodowym festiwalu filmowym. Odbywa się on tutaj od 1932, przez co uchodzi za najstarszą imprezę filmową. Druga bardzo znana impreza to karnawał w Wenecji. Obie przyciągają wielu turystów.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Wenecja
Wenecja

Szlak włoski
Wenecja
Szlak filmowy
Wenecja, czyli Indy spotyka Bonda i Langdona

Orlando

Jeśli ktoś chce zwiedzać Stany Zjednoczone, to Orlando jest prawdopodobnie ostatnim miastem, do którego chciałby dotrzeć. Jednak jednocześnie przybywają tam tysiące turystów co roku, co sprawia że miejsce to jest tak popularne? To zagłębie parków rozrywki na wschodnim wybrzeżu. Ludzie tu  przyjeżdżają do Disney World czy konkurencji Universal Resort, a także The Wizarding World of Harry Potter. Bawią się, nie zwiedzają. Co sprawia, że Orlando jest tak interesującą miejscówką dla osób zainteresowanych filmem? Walt Disney World, a dokładniej Hollywood Studios.

Disney Hollywood Studios - Indiana Jones
Disney Hollywood Studios – Indiana Jones

Disney World – Orlando

Musimy zdać sobie sprawę z tego, że Disney World jest ogromny. To nie jest jeden park tematyczny (przynajmniej ten w Orlando). To kompleks pięciu parków, hoteli, ryneczek, z własną kolejką łączącą poszczególne części. Miasto w mieście, w całości nastawione na zapewnienie atrakcji turystom. Każdy z tych parków jest inny. Animal Kingdom nastawiony jest na zwierzęta, inny na naukę, Hollywood Studios na magię kina. Wielu ludzi przyjeżdża tu na tydzień i codziennie korzystają z innych atrakcji, zupełnie nie opuszczając Disney Worldu.

Star Tours II
Star Tours II

Jak ta magia jest realizowana w praktyce? Przede wszystkim park ma bawić osoby w każdym wieku, tak dzieci, młodzież jak i dorosłych. Zatem znajdziemy tu zarówno klasyczne atrakcje związane z filmami czy serialami Disneya. Jest film 3D z Muppetami, jest musical na żywo na motywach „Pięknej i Bestii”. Są też atrakcje związane z Indianą Jonesem, no i Star Tours z „Gwiezdnymi Wojnami” (ale to się akurat zmienia, będzie nowy park tylko o „Gwiezdnych Wojnach”). Ale jest coś co powinno przyciągnąć mocno uwagę starszych odbiorców. Cała sekcja poświęcona efektom specjalnym. Praktycznym, których możemy doświadczać na żywo.

Hollywood Studios (Orlando)
Hollywood Studios (Orlando)

Najczęściej wygląda to tak, że siadamy w jakiejś kolejce i przejeżdżamy obok miejsca, gdzie dochodzi do wybuchu ciężarówki, albo do zalania czy podpalenia czegoś. Przynajmniej tak to wygląda. Wszystko oczywiście jest pod kontrolą. Ciężarówka faktycznie płonie, ale wszystko idzie zgodnie z planem, powtarzalnym. Po pokazie działanie zostaje nam wytłumaczone.

Pokaz świateł
Pokaz świateł

Historyczne już Hollywood Studios

Podobnych atrakcji jest więcej. Możemy zobaczyć jak nagrywana jest scena, w której okręt zostaje ostrzelany przez helikopter. Tego oczywiście nie widzimy, ale słyszymy go, widzimy ślady ostrzału w wodzie. (Mały Update. W związku z budową Star Wars Land atrakcje typu: Lights, Motors, Actions czy Studio Blacklot Tour zamknięto. Szkoda, bo dla kogoś kto lubi kulisy kina to był coś naprawdę koniecznego do zobaczenia). Zaś więcej o Star Tours przeczytacie tutaj.

Sea World
Sea World

Na koniec warto wybrać się jeszcze na jedną atrakcję: pokazy kaskaderskie mistrzów kierownicy, wraz z pewnymi sztuczkami, które wykorzystują w filmie. W tym oczywiście fałszywe samochody, które są przeznaczone do kolizji, a zbudowane tak, by kierowca-kaskader był bezpieczny.

Sea World
Sea World

Wyjazd do Disney World niestety jest dość kosztowny. Podstawowy bilet na jeden dzień do jednego z parków kosztuje w granicach 60 USD od osoby. Dodatkowo w wielu miejscach można sobie dokupić bilety uprawniające nas do przechodzenia bez kolejki. A kolejki do wszystkich popularnych i ciekawych atrakcji są, z czym trzeba się liczyć. Można spokojnie przyjąć, że w pełni nie da się obejrzeć wszystkiego w jednym parku w ciągu jednego dnia. Choć oczywiście te filmowo-kaskaderskie rzeczy jak najbardziej da się. W samym parku jest też wiele miejsc, gdzie można zjeść coś lub się napić. No i masa sklepów z pamiątkami, zabawkami i gadżetami. Niestety ceny są wysokie.

Gatorland
Gatorland

Gatorland
Gatorland

SeaWorld

W Orlando znajduje się też kilka mniejszych parków, godnych zainteresowania. Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na dwa. Pierwszy to SeaWorld, czyli takie wielkie oceanarium, albo raczej ogród zoologiczny koncentrujący się na zwierzętach morskich. Można tu oglądać między innymi delfiny czy inne walenie. Całość jest bardzo nastawiona na dzieci, więc nawet karmienie fok czy morsów wraz z ćwiczeniami dla nich odbywa się na statku pirackim i ma charakter przedstawienia. Nie każdemu to podejdzie.

Gatorland
Gatorland

Gatorland

Bardziej klasyczny jest Gatorland, czyli park z aligatorami. Tam właściwie można tylko oglądać, a jedyną atrakcją jest karmienie. Aligatory występują dość licznie na Florydzie, bywają też czasem utrapieniem dla mieszkańców, gdyż potrafią wejść do przydomowych basenów. To miejsce gdzie można obejrzeć je z bliska, ale zachowując bezpieczną odległość.

Gatorland
Gatorland

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku

Szlak amerykański
Orlando

Pustynia Tabernas, spaghetti-westerny i inne filmy

Tabernas w gminie Almería, nie należy do miejsc obleganych przez turystów. Owszem, znajdują się tu miasteczka westernowe i inne tego typu atrakcje, ale to nie są miejsca, do których walą prawdziwe tłumy. Andaluzja ma wiele zabytków i wspaniałe plaże. Jednak Tabernas ma coś, co sprawia, że warto poświęcić temu miejscu trochę czasu. To istotny wkład w światową kinematografię. Te westernowe miasteczka są z nią nierozerwalnie związane.

img_1352

Pustynia Tabernas – rezerwat i filmy

Ale to nie one są tu ważne, przede wszystkim chodzi o tutejsze góry i pustynie, które  idealnie nadawały się do kręcenia włoskich i hiszpańskich westernów, czyli spaghetti-westernów i gaspacho-westernów. Stąd miasteczka westernowe. Wiele z nich ma nazwy sugerujące, że był tu sam Sergio Leone, ale niestety nie udało nam się zweryfikować prawdziwości tych danych. Prawdopodobnie stare scenografie się już nie zachowały, a nawet jeśli, to obecnie istniejące turystyczne miasteczka są nowsze.

Tabernas
Tabernas

Pustyń w okolicy jest oczywiście kilka, stąd czasem mówi się o pustyniach, ale ta najważniejsza to oczywiście pustynia Tabernas (Desierto de Tabernas). Podobno dość mocno przypomina ona zarówno amerykańską pustynię, jak i fragmentarycznie arabskie czy afrykańskie. Przyrodniczo obszar zajmuje 280 km kwadratowych i jest to rezerwat. Żyje tu wiele roślin i rzadkich zwierząt.

Clint Eastwood na pustyni Tabernas
Clint Eastwood na pustyni Tabernas

Tabernas, czyli Dziki Zachód

Z filmów, które tu powstały, warto wymienić choćby „Pewnego razu na Dzikim Zachodzie”, trylogię dolarową, czyli „Za garść dolarów”, „Za kilka dolarów więcej” czy „Dobry, zły i brzydki”. Oczywiście wszystkie ze wspaniałą muzyką Ennio Morricone. Ale powstawały tu nie tylko włoskie i hiszpańskie produkcje. W latach 70. u schyłku ery westernu pojawili się tu amerykańscy filmowcy. Tu powstawały  głośne filmy jak „Valdez przybywa” z Burtem Lancasterem, jak i dziwne próby „odrodzenia” gatunku jak „Samuraj i kowboje” z Charlesem Bronsonem i Ursulą Andress.

img_1344

Lawrence (David Lean) i Indiana Jones

To także jedna z lokacji „Lawrence’a z Arabii” Davida Leana. Choć akurat to film wcześniejszy (bo z 1962 roku). Za Leanem przybyli tu jego wierni fani, filmowcy z pokolenia kina Nowej Przygody. Nie mogło więc zabraknąć tu George’a Lucasa i Stevena Spielberga. Ponownie, jak miało to miejsce w Gaudix, tu kręcono sceny do „Indiany Jonesa i ostatniej krucjaty”. Konkretnie te, które są związane z pościgiem i walką na pustyni w Kanionie Półksiężyca w Republice Hatay (obecnie część Turcji). To są właśnie góry w Tabernas. Niestety trudno określić, które miejsca konkretnie, a to przez brak dokładnych namiarów GPS lub sprzecznych informacji.

img_1345

Zdjęcia do „Indiany Jonesa” rozpoczęły się 11 maja 1988. Bazą filmowców była Almeria, z której wyruszali na lokacje, nie tylko w okolice Tabernas. Co ważniejsze, pracowała tu także druga ekipa. Ich głównym zadaniem było nakręcenie sekwencji z czołgiem. Pierwsza ekipa z końcem maja przeniosła się do Grenady.

Harrison Ford i Tabernas – „Indiana Jones i ostatnia krucjata”
Harrison Ford i Tabernas – „Indiana Jones i ostatnia krucjata”

Conan Barbarzyńca

Ale nie tylko Lucas i Spielberg się tu pojawili. Był tu także jeden z ich przyjaciół filmowców, John Milius, który początkowo pracował z Lucasem nad „Czasem apokalipsy” (film ostatecznie zrealizował Francis Ford Coppola, ale to już inna historia). Milius stworzył tu jedno z najbardziej znanych swoich dzieł „Conana Barbarzyńcę” z niezapomnianą rolą Arnolda Schwarzeneggera, bazującą luźno na opowieściach stworzonych przez Roberta E. Howarda, jednego z ojców fantastyki. Książki o Conanie wydawano jeszcze zanim Tolkien skończył „Hobbita”.

img_1361

Lisbeth Salander

Pojawiają się tu także filmowcy z innych krajów. Jedną z młodszych produkcji jest szwedzki serial „Millennium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” na podstawie książki Striga Larssona. Co prawda Tabernas nie odgrywa tam dużej roli, jednak jest.

img_1366

Tabernas: Gra o tron

Skoro już przeszliśmy do telewizji to warto wspomnieć o jednym z nowszych dzieł, czyli szóstym sezonie „Gry o tron” HBO. Część ujęć z Morza Dothraków nagrywano właśnie w tym miejscu. Morze to oczywiście nazwa rozległych równin, nie obszaru wodnego.

Essos i armia Dothraków – Tabernas i „Gra o tron”
Essos i armia Dothraków – Tabernas i „Gra o tron”

Okolice Almerii posłużyły także do kręcenia bardziej kosmicznych krajobrazów, np. w niemieckim filmie „Gwiezdne Jaja, część I: Zemsta Świrów”. Tu także powstawało część ujęć wielkich filmów złotej ery kina z „Kleopatrą” na czele.

img_1369

Dojazd na pustynię Tabernas

To wszystko sprawia, że trudno obok tego miejsca przejechać obojętnie. A nie trzeba wiele. Wystarczy zjechać z drogi, zatrzymać się gdzieś na poboczu i chwilę pochodzić po tych górach. Spojrzeć na te porośnięte twardymi kępkami traw pustynie. Do pełni szczęścia brakuje tylko muzyki Morricone. Potem zaś można odjechać spoglądając na zachodzące słońce.

img_1380

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak hiszpański
TabernasBarcelona
Szlak filmowy
Tabernas (Indiana Jones, Gra o tron i inne)