Archiwa tagu: klif

Portmagee, Pierścień Kerry i południowo-zachodnia część hrabstwa Kerry

Choć najczęściej odwiedzanym przez turystów miejscem w Irlandii jest Dublin, to na drugiej pozycji często plasuje się hrabstwo Kerry, znajdujące się w południowo-zachodniej części wyspy. Na pierwszy rzut oka może być to ciut zaskakujące, ale warto dodać, że jedną z atrakcji tego rejonu jest słynna wyspa Skellig Michael. By się na nią dostać, najlepiej udać się do Portmagee. Zaś ze względu na kapryśną pogodę warto znaleźć sobie w bliskiej i bardziej odległej okolicy inne atrakcje.

Portmagee i reklama Skellig
Portmagee i reklama Skellig

Pierścień Kerry

Hrabstwo Kerry jest jednym z najbardziej turystycznych regionów Irlandii, głównie  za sprawą typowego wschodnioatlantyckiego wybrzeża, rozrzeźbionego licznymi półwyspami i szerokimi fiordami (czyli z angielska „sound”, zetknęliśmy się z nimi w Nowej Zelandii w Parku Narodowym Fiordland), upstrzonymi mniejszymi i większymi wyspami. Ponadto jest to jeden z bardziej górzystych regionów kraju, znajduje się tutaj pasmo Macguillycaddy’s Reek Ir. Na Cruacha Dubha) z najwyższym szczytem Irlandii – Carrauntoohil (Ir. Corrán Tuathail) liczącym 1038 m. n.p.m.

Widok na wyspy Skellig
Widok na wyspy Skellig

Pierścień Kerry (Kerry Ring) to nazwa popularnego szlaku rowerowego (jak również samochodowego) otaczającego półwysep, którego kulminacyjnym punktem jest Park Narodowy Killarney. Zresztą to właśnie Killarney przyciąga do Kerry najwięcej turystów (ale o tym już innym razem). W całym hrabstwie jest mnóstwo większych i mniejszych atrakcji, jak choćby małe zameczki, muzeum torfu, czy gospodarstwa agroturystyczne. Trochę dalej znajduje się Półwysep Dingle. Kerry ma własne lotnisko, ale by się tu dostać można się posiłkować tymi w Shannon i Cork.

Port w Portmagee
Port w Portmagee

Hrabstwo Kerry – historia

Kerry to obszar rdzennie irlandzki, w którym można zaznać najwięcej oryginalnego irlandzkiego języka w mowie i nazwach, posłuchać irlandzkiej muzyki i spróbować lokalnej kuchni. Irlandzka nazwa hrabstwa – Ciarraí albo Ciarraighe – pochodzi od określenia „lud Ciar”, który był pre-celtyckim plemieniem zamieszkującym część obszaru Kerry. W pierwszej połowie XIV wieku kraina ta została ostatecznie wcielona do Królestwa Anglii jako palatynat należący do earla Desmond. Obszar hrabstwa i jego zamki (w tym Ross nieopodal Killarney) były świadkami licznych rebelii i wojen o niezależność Królestwa Irlandii od Królestwa Anglii.

„Gwiezdne Wojny”, porgi i Skellig w sklepie
„Gwiezdne Wojny”, porgi i Skellig w sklepie

Nie tylko w odległej historii. W XX wieku hrabstwo Kerry, jako bardzo irlandzka część Irlandii, znajdowała się pod wpływami Irlandzkiej Armii Republikańskiej (IRA) i w latach 20. XX wieku raz po raz wybuchały większe i mniejsze rozruchy, szumnie nazywane Wojną o Niepodległość (lata 1919 – 21) i Irlandzką Wojną Domową (lata 1922 – 23). Dziś pod tym względem jest spokojniej.

Fontanna z delfinem w Portmagee
Fontanna z delfinem w Portmagee

Znacie ten motyw wędrowny biednego irlandzkiego katolika, żywiącego się resztkami kartofli na przednówku? Albo irlandzkiego biedaka, który w poszukiwaniu lepszego życia wsiada na „Titanica”, bo myślał, że wraz z biletem wygrał lepsze życie? To jest właśnie główny „towar eksportowy” hrabstwa Kerry. W XVII i XVIII wieku wielu ubogich farmerów osiedlało się w tym odległym zakątku Irlandii o dobrym klimacie, by zawierzyć swój los uprawom ziemniaków. Uprawy załamały się w 1845 roku, powodując trwający cztery lata Wielki Głód, który dotknął zachodnią i środkową część kraju. Z głodu – bezpośrednio lub w wyniku infekcji – zmarło około milion ludzi, drugie tyle wyemigrowało. Szczyt Trudnego Czasu – An Drochshaol – przypadł na Czarny ’47 – Bliain an Drochshaoil.

Pamiątkowe zdjęcia z Markiem Hamillem w „The Moorings”
Pamiątkowe zdjęcia z Markiem Hamillem w „The Moorings”

Hrabstwo Kerry – współcześnie

Wszystko to sprawia, że historia tego miejsca jest wyjątkowo ciekawa, ale jednocześnie aż tak jej nie widać. Pozostała bardziej w opowieściach, nazwach, niekoniecznie w zabytkach. Wioski w Kerry dziś wyglądają o wiele bardziej naturalnie i  bardziej pierwotnie, niż niektóre tereny wiejskie w Polsce. Więcej tu małych poletek, małych stad i czasem jakiegoś sprzętu jak traktor, najczęściej mający już swoje lata.

Warto też zwrócić uwagę na pogodę: w Kerry notuje się najwyższe opady w Irlandii, głównie dzięki masywowi górskiemu, który zatrzymuje wilgotne powietrzne znad Atlantyku. Jednocześnie może zaskoczyć widok tropikalnych roślin takich jak spotykana w Europie tylko tutaj paproć drzewiasta lub drzewko truskawkowe (chruścina jagodna) – jest to zasługa ciepłego Prądu Zatokowego (Golfsztrom).

Portmagee z łodzi
Portmagee z łodzi

Portmagee dziś

Jedna z niewielkich osad rybackich na Półwyspie Iveragh (irl. Uíbh Ráthach) (największym półwyspie południowo-zachodniej Irlandii) to Portmagee. Do Portmagee przybywa się tak naprawdę w jednym tylko celu: złapania okienka pogodowego i rejsu na Skellig Michael. Nie jest to łatwa sztuka, gdy w grę wchodzi prawie 2-godzinna podróż lotnicza z Polski. Przede wszystkim, najpierw należy zarezerwować rejs u jednego z przewoźników i wpłacić zaliczkę. Sezon na zwiedzanie trwa od maja do września. Najmniejsze opady w tym najbardziej mokrym hrabstwie i najsłabsze wiatry notuje się w lipcu, ale mimo to trzeba mieć szczęście, bo pogoda jest kapryśna. Dobrze jest mieć w zapasie przynajmniej jeden dzień, gdyż może się zdarzyć, że nasz rejs przesuną na kolejne najbliższe dni. Nie ma co liczyć, że w dniu przyjazdu znajdzie się miejsce na łodzi od ręki. Dziennie na wyspę może dostać się tylko 180 turystów, nie więcej – są to odgórne regulacje. My mieliśmy ogromne szczęście – sobota była pochmurna, ale rejs był możliwy. Za to już w niedzielę widoczność słaba, silny wiatr i opady, więc gdybyśmy mieli rezerwację na dzień później, przepadłoby.

Irlandzkie piwo w „The Moorings” (Portmagee)
Irlandzkie piwo w „The Moorings” (Portmagee)

Historia Portmagee

Irlandzka nazwa Portmagee brzmi An Caladh i oznacza „Port”. Osada posiada dwóch bohaterów: Maurice’a O’Neilla, po którym nazwano most na wyspę Valentia. Był on członkiem IRA, który został poddany karze śmierci w 1942 roku po tym, gdy w Dublinie zabił policjanta. Drugi bohater jest ważniejszy, bo od niego pochodzi nowożytna nazwa miasteczka: dawniej Magee’s Port, obecnie Portmagee. Kapitan Theobald Magee był żyjącym w XVIII wieku piratem i przemytnikiem. Karierę zaczynał jako oficer w marynarce JKM, zaś po przejściu w stan spoczynku zajął się tak zwaną wymianą handlową (tak na szmuglerkę Magee mówią miejscowi) między portami Portugalii, Francji i Irlandii. Liczne półwyspy zachodniego wybrzeża Irlandii dawały świetne możliwości ukrywania się, a rybacka osada na Półwyspie Iveragh świetnie się nadawała na główną bazę przemytniczą. Kapitan Theobald ożenił się zyskownie z wdową po bogatym kupcu z sąsiedniego Dingle. Po śmierci Theobalda, jego żona i syn przejęli rodzinny interes szmuglerki.

Wyspy Skellig, Puffin Island widziane z Bray Head na wyspie Valentia
Wyspy Skellig, Puffin Island widziane z Bray Head na wyspie Valentia

Kliffy Kerry i „Gwiezdne Wojny”

Historia ta doskonale wpisuje się w obraz hrabstwa Kerry. Jest o czym poczytać, ale śladów zostało dość niewiele. Potrmagee to tak naprawdę jedna główna ulica przy porcie. Tu znajdziemy trzy-cztery knajpy, sklep i właściwie tyle. Trochę dalej jest kościół, mała fontanna z delfinem, no i domy, w tym  hostele. Nie jest tego wiele, ale jakaś baza noclegowa o zróżnicowanym standardzie jest. Sklep pełni rolę zarówno warzywnika, jak i sklepu z pamiątkami (teraz głównie związanymi z „Gwiezdnymi Wojnami” i porgami). Zaś w knajpach można zjeść świeże fish&chips. Na Wyspach jest nawet powiedzenie „nie zamawiaj ryby, jeśli nie widzisz morza”. W jednej z knajp – „The Moorings” nawet są zdjęcia Marka Hamilla, który tam przesiadywał w przerwie między zdjęciami i uczył się, jak nalać idealną pintę Guinnessa.

Kliffy Kerry
Kliffy Kerry

Niedaleko Portmagee znajdują się klify Kerry (Kerry Cliffs). Bardzo ciekawe miejsce, z którego można (jeśli jest pogoda i widoczność) oglądać wyspy Skellig, a także położoną bliżej Puffin Island. Wejście na klify jest płatne,  a  ogrodzony teren spacerowy spokojnie można obejść w jakieś pół godziny. Przy klifach są też tabliczki z informacjami o tutejszym ptactwie, replika clochán (kamiennych domków) oraz parking. Ale tu przybywa się dla widoków.

Kliffy Kerry
Kliffy Kerry

Na północ od Porgmagee znajduje się most Maurice’a O’Neilla (wspomniany już bojownik IRA), który prowadzi nas na wyspę Valentia. Tu także znajdziemy dobre punkty widokowe, jak chociażby Bray Head, skąd również można podziwiać Skellig. Oczywiście jak dopisze pogoda.

Ślady tetrapodów na Valentii
Ślady tetrapodów na Valentii

Wyspa Valentia

Sama wyspa oferuje historyczne ciekawostki: stąd zaczęto kłaść pierwszy transatlantycki kabel telegraficzny (połączenie uruchomiono w 1866 roku i było czynne okrągłe sto lat). W tutejszych kamieniołomach natomiast odkryto jedne z najstarszych skamieniałych tropów wczesnych tetrapodów. Relikt liczy około 385 milionów lat. Ślady tych prymitywnych płazów są wystawione do oglądania, tu opłat nie ma. Nam nie udało się dopatrzyć, co na tym kamieniu jest śladem zwierzęcia i to mimo wspomagania się tablicą z opisem.
Łupek z tutejszych kamieniołomów posłużył jako surowiec między innymi do budynku Brytyjskiego Parlamentu w Londynie i Opery w Paryżu. Natomiast tabliczka z zaznaczoną Valentią w czasach, gdy płazy wychodziły na ląd powoduje rozbawienie.

Ślady tetrapodów
Ślady tetrapodów

Największa osada Valentii to Knight’s Town. W porównaniu z Portmagee faktycznie robi wrażenie. Ma nawet własną wieżę zegarową i dużo większy port z mnóstwem jachtów. Można tu (zresztą w Portmagee i innych miejscach Irlandii także) zobaczyć bardzo ciekawą różnicę kulturową między nami a Irlandczykami. Temperatura 15 stopni, mały deszcz i do tego jeszcze wiatr w lipcu to tutaj bardzo dobra pogoda, by schłodzić się w morzu.

Wybrzeże na Valentii
Wybrzeże na Valentii

Jak wspominaliśmy, do Portmagee przybywa się, by wyruszyć na Skellig. Okolica zaś oferuje wiele drobnych atrakcji. Jeśli się trochę poszuka i wie czego się można spodziewać, może to być bardzo ciekawe uzupełnienie wyprawy na wyspy Skellig. Natomiast jakby komuś pogoda nie pozwoliła na rejs na Skellig, to w Portmage jest jeszcze Skellig Experience, gdzie można zapoznać się z historią wyspy, jak i zdjęciami.

Wieża zegarowa w Knight's Town
Wieża zegarowa w Knight’s Town

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irlandzki
Portmagee

 

Share Button

Przylądek Roca, zachodni kraniec Europy kontynentalnej

Najdalej wysuniętym na zachód krańcem kontynentalnej Europy jest przylądek Roca (port. Cabo da Roca) w Portugalii, który znajduje się na terenie Parku Narodowego Sintra-Cascais. Skalisty brzeg ma wysokość do prawie 140 metrów. To wyjątkowo spokojne i malownicze miejsce. Słynny portugalski poeta Luís Vaz de Camões opisał je słowami: „Gdzie ląd się kończy, a morze zaczyna”. Wyrwany z kontekstu fragment może nie powala, ale jednocześnie dość dobrze oddaję istotę tego miejsca. Pewnie dlatego, jest tak często cytowany, nawet na materiałach promujących to miejsce.

Krzyż na przylądku
Krzyż na przylądku

Latarnia morska
Latarnia morska

Przylądek Roca (Cabo de Roca)

Poza oczywiście samym faktem, że to koniec kontynentalnej Europy, jest to przy odpowiedniej pogodzie, miejsce idealne na spokojny spacer. Można cieszyć się oceanem i klifami. Okolica jest porośnięta głównie przez sukulent Carpobrotus edulis, rdzennie pochodzący z Afryki Południowej.

Widok na ocean
Widok na ocean

Kontynentalny koniec Europy i monumenty

W okolicy przylądka znajdują się trzy rzeczy. Pierwsza najbardziej widoczna to latarnia morska. Druga to monument z krzyżem. Na nim znajduje się fragment poematu Camoesa. Co ciekawe w bardzo wielu miejscach w sieci krzyż jest „usunięty”. Pokazywane są tylko fragmenty dolne monumentu. Trzecia rzecz, to kamień z napisem „koniec Europy”, znajduje się trochę dalej od monumentu i można go nie zauważyć.

Wybrzeże
Wybrzeże

Klify (przylądek Roca)

Przy głównej części przylądka znajdują się barierki nad klifami. Ale jak się odejdzie dalej, to można samemu podejść do krawędzi, a nawet spróbować sobie zejść. Na to oczywiście trzeba sobie zaplanować trochę więcej czasu. Samo zachwycanie się tym dość pięknym miejscem raczej nie zajmuje długo. Godzina z pewnością wystarczy. Prawda jest taka, że jeśli ktoś chciałby to tylko zaliczyć i cyknąć sobie fotkę na krańcu Europy, bez problemu zrobi to w piętnaście minut. Gorzej oczywiście ze zdjęciem monumentu, bo wokół niego nieustannie kręcą się jacyś turyści.

Przylądek Roca (Cabo de Roca)
Przylądek Roca (Cabo de Roca)

Jak dotrzeć

Do przylądka można dojechać oczywiście samochodem, ale kursują tu też autobusy lokalne z Sintry i Cascais. Dokładnie linia 403. Do Sintry i Cascais można dojechać z Lizbony pociągiem w ramach biletów na metro i koleje lokalne. Bilety autobusowy w Sintrze można kupić na przykład całodniowy. To bilet typu hop on hop off i działa także na linie dowożące do pałaców. Ewentualnie można skorzystać z taksówek, tuktuków czy innych form bardziej indywidualnego transportu.

Trasa spacerowa - przylądek Roca
Trasa spacerowa – przylądek Roca

Swoją drogą w czasach rzymskich to miejsce nosiło nazwę Promontorium Magnum, zaś w okresie wielkich odkryć geograficznych – Skały Lizbony.

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak portugalski
Przylądek Roca
Share Button

Podróżowanie po Malcie, nie tylko filmowe

Malta nie jest krajem dużym. Porównując ją z Wrocławiem ma trochę większą powierzchnię i jednocześnie liczbę ludności mniejszą o 1/3. Miasta na Malcie właściwie należałoby porównywać z dzielnicami, czy nawet osiedlami dużych miast w Europie. Jednak wiele z tych na Malcie ma swój unikalny charakter. Jak choćby imprezowe Sliema i St. Julians, przepiękna Mosta, czy spokojne Trzy Miasta. Cześć z nich jak Rabat, czy Mdinę opisywaliśmy przy okazji. Tym razem skupimy się na pozostałych, także filmowych atrakcjach Malty.

Trzy miasta
Trzy miasta

Trzy miasta

Na wschód naprzeciwko Valletty znajdują się tak zwane Trzy miasta, czyli Birgu (dawniej Vittoriosa), Senglea (dawniej Città Invicta) oraz Cospicua (dawniej Città Cospicua). Port w tym miejscu używano jeszcze w czasach Fenicjan. Fortyfikacja to dzieło zakonu Maltańskiego. Zabytki wykorzystane w „Grze o tron” opisywaliśmy wcześniej. Dziś jest to kolejne miejsce rekreacyjne, acz spokojniejsze niż miasta na zachód od stolicy.

Trzy miasta
Trzy miasta

Wioska Popeye’a i inne atrakcje

Akcja „Popeye’a” nie dzieje się na Malcie, ale tu nakręcono ten film. Mało tego, zbudowano całą wioskę Popeye’a, która ostała się do dziś. Jest to obecnie atrakcja turystyczna, płatna i zdecydowanie bardziej nastawiona na dzieci, niż fanów filmu. Jest to jedno z wielu takich miejsc na wyspie, czyli kolejna atrakcja.

Niektóre miejsca, jak Czerwona Twierdza mogą kojarzyć się z filmami, ale ta nazwa to koincydencja.

Czerwona Twierdza
Czerwona Twierdza

Klify Dingli

Klify Dingli to najwyższy punkt archipelagu maltańskiego. W maksymalnym miejscu wznoszą się na 253 metry nad poziomem morza. To przepiękny teren spacerowy, można tu podjechać samochodem, zaparkować i chodzić nad klifami. Nazwa pochodzi od rycerza z Zakonu Świętego Jana, sir Thomasa Dingleya, który osiadł tu w XVI wieku.

Klify Dingli
Klify Dingli

Malta na filmowo

Malta bez wątpienia jest swoistym zagłębiem filmowym. Dwa najbardziej znane obrazy związane z Maltą to oczywiście „Sokół maltański” (The Maltese Falcon) Johna Hustona z 1941 oraz „Popeye” (1980 r.) Roberta Altmana z Robinem Williamsem w roli głównej . Pierwszy film w ogóle nie był kręcony na Malcie i tak prawdę mówiąc nie jest z nią w żaden sposób związany, z wyjątkiem McGuffina, którym jest sokół maltański. To nie ptak, a złota statuetka. To posążek, jaki joannici ofiarowywali wicekrólowi Sycylii jako coroczną daninę w zamian za przekazanie im wyspy.

W teorii dziś już z Maltą ma to niewiele wspólnego. Jednak warto zauważyć, że Maltańczycy się tym nie przejmują. Można tu znaleźć nawet centrum sokolnictwa, gdzie jest szansa zobaczyć sokoły z Malty. Sam film z Humphreyem Bogartem należy do klasyki czarnego kryminału. Bazuje na powieści Dashiella Hammetta i co ciekawe, był ekranizowany nie raz. Pierwsza wersja pochodzi z 1931, a ostatnia z 1981. Żadna jednak nie zdobyła takiej sławy jak ten z Bogartem.

Na Malcie powstały też wspomniana już „Troja” (Troy) Wolfganga Petersena, ale również część scen do „Gladiatora” Ridleya Scotta, czy „Wyspy piratów” (Cutthroat Island) z Geeną Davis z 1995. Maltański Instytut Filmowy chwali się listą ponad 150 obrazów. O niektórych wspominaliśmy przy okazji innych wpisów. Mało tego, podobnie jak to miało miejsce z „Grą o tron”, można też znaleźć całodniowe wycieczki szlakiem filmowym po Malcie. W takim przypadku najczęściej organizatorzy są w stanie odebrać nas z hotelu, a potem przywieźć z powrotem. My się jednak na to nie zdecydowaliśmy, spróbowaliśmy swoich własnych sił.

Mosta
Mosta

Mosta

Malta to nie tylko filmy i turystyka. To także szlak pielgrzymek religijnych. Święty Paweł spędził tu trzy miesiące. Jego kult nadal jest istotny w tym kraju. Zresztą skoro wyspa należała kiedyś do zakonu joannitów, to do dziś pozostała mocno katolicka. Mówi się, że jest tu kościołów tyle, że codziennie w którymś odbywa się odpust, co nie jest dalekie od prawdy. Wg Wikipedii jest tu 359 kościołów. Są to często bardzo ładne świątynie, bogate, zadbane. W wielu toczy się życie lokalnej społeczności. Ludzie są dumni ze swojej parafii i zwłaszcza w mniej uczęszczanych miejscach, cieszą się, gdy ktoś ją zwiedza. Choć nie zawsze wszystko jest otwarte i nastawione na zwiedzanie.

Z kościołów poza Vallettą, warto zatrzymać się w Moście ze względu na wspaniałą kopułę, jedną z największych w Europie. Zresztą przy dobrej widoczności Mosta jest widoczna przy lądowaniu czy startowaniu samolotu. Pełna nazwa tej świątyni to Kościół Wniebowzięcia Matki Bożej, ale często mówi się o niej Rotunda w Moście (z ang. The Mosta Dome). To stosunkowo nowy kościół, bo z XIX wieku. Wiąże się z nim też cud. W 1942 bomba Luftwaffe przebiła kopułę, spadła w tłum 300 modlących się wiernych, ale nie wybuchła. Dziś można ją zobaczyć na tyłach świątyni.

Mosta
Mosta

Zatoka świętego Pawła

Poza kościołami kult Świętego Pawła jest związany z zatoką świętego Pawła. Dziś jest tam więcej turystów, ale pątnicy również tam przybywają. Spacerują nadbrzeżem. Bez wątpienia jest to jedna z lżejszych pielgrzymek.

Zatoka św. Pawła
Zatoka św. Pawła

Sliema i St. Julians

Malta jest rajem dla turystów, ma mnóstwo atrakcji różnego rodzaju. Przyrodniczych, historycznych, ale też takich, które mają sprawić ludziom frajdę. Choćby możliwość pływania w basenie z delfinami, czy mnogość klubów, głównie w Sliemie i St. Julians. Jednak obowiązuje tu jedna niepisana zasada, której Maltańczycy się mocno trzymają. Nie wszystko na raz, zwiedzać trzeba wolniej, tak by zawsze było coś jeszcze do zobaczenia. Może następnego dnia, a może przy następnej wizycie. Bez wątpienia, nie lubią tu intensywnego zwiedzania. Zresztą nawet podróżując po wyspie, znajdziemy wiele miejsc, w których warto się zatrzymać tylko po to, by podziwiać widoki. Może nie wszędzie się da i nie zawsze jest to bezpieczne, acz w trasie robiliśmy wiele postojów. Maltańczycy chyba są do tego przyzwyczajeni i traktują turystów ulgowo.

Nocne życie - Sliema
Nocne życie – Sliema

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak maltański
Podróżowanie po Malcie
Share Button

Błękitna Grota, piękna skalna jaskinia morska na Malcie

Będąc stosunkowo niewielkim krajem, Malta ma sporo do zaoferowania turystom. Jednym z takich miejsc, na które warto zwrócić uwagę jest Błękitna Grota (Blue Grotto), czasem spotyka się tłumaczenie Niebieska Grota. To tak bardzo turystyczne miejsce, że może to być aż męczące. Przebywa tu mnóstwo ludzi, nie tylko tych, którzy dojeżdżają tu sami, ale też autokarów z wycieczkami objazdowymi. Tłum taki, że zwyczajnie ciężko to przetrzymać, a wraz z nim masa kramów, sprzedawców i innych naciągaczy. A jednak warto się przemęczyć dla wspaniałej przyrody. Zwłaszcza jak się nie przyjeżdża w szczycie sezonu.

Błękitna Grota
Błękitna Grota

Błękitna Grota na Malcie

Malta ma przepiękne, skaliste klify położone nad czystym morzem. Błękitna Grota to właśnie takie miejsce, tyle że można spokojnie je obejrzeć od strony wody. Bez nurkowania, bez pływania, za to bezpiecznie w łódce. Dodatkowo wśród klifów znajdują się maleńkie jaskinie, wypełnione wodą. Więc kupujemy bilet, wsiadamy na łódkę i mamy okazję ujrzeć Maltę z innej strony. Krótka wycieczka, ale warta swej ceny i czasu. Minus jest taki, że to łodzie wieloosobowe oraz, że przemiał ludzi jest naprawdę spory.

Klify przy Błękitnej Grocie
Klify przy Błękitnej Grocie

Organizacja

Organizacyjnie Maltańczycy zrobili chyba wszystko, co mogli. Nie byliśmy na Malcie w szczycie sezonu, pojechaliśmy później, ale tu ludzi było naprawdę bardzo wielu. Dużo łatwej zwiedza się zabytki niż to miejsce. Efekt jest taki, że były problemy z zaparkowaniem. Niedostateczna liczba miejsc, zwłaszcza, gdy część pozajmowały busy i autobusy. Turyści też się przepychają, nad kolejkami nikt nie panuje. Trzeba uzbroić się w cierpliwość, kupić bilet, a potem odstać swoje, zanim wejdzie się na łódź. Niestety jest też wielu cwaniaczków, którzy się przepychają. Być może w tym przypadku naprawdę dobrą alternatywą dotarcia do tego miejsca jest komunikacja lokalna, czyli albo taksówki, albo autobusy. Oczywiście pamiętając, ile czasu zajmuje jedno i drugie.

Wewnętrzna jaskinia Groty
Wewnętrzna jaskinia Groty

Zamiast Błękitnej Groty można też wybrać się w okolice Lazurowego Okna na Gozo. Tam też da się wynająć łódki, ale nie było to już tak oblegane.

Błękitna Grota
Błękitna Grota

Błękitna Grota na filmowo

Na koniec jedna mała ciekawostka filmowa. Otóż Błękitna Grota podobno pojawia się w filmie „Conan Barbarzyńca 3D” z 2011. Większość zdjęć plenerowych kręcono w Bułgarii. Jednak sceny w wodzie kręcono jakoby właśnie tu na Malcie. Wspominają o tym choćby firmy zajmujące się podróżami śladami filmowych lokacji. Jednocześnie w materiałach okołoprodukcyjnych niewiele jest konkretów. Być może zawitała tu druga ekipa, a zdjęcia faktycznie są dodatkowe.

Płynąc do Blue Grotto
Płynąc do Blue Grotto

Błękitna Grota znajduje się przysłowiowy rzut beretem od megalitów Hagar Qim. Więc może mając czas warto połączyć jedno z drugim. My właśnie tak zrobiliśmy. Zaś o megalitach napiszemy niebawem. Natomiast słynna jest też bardzo podobna atrakcja na Capri, tam także wpływa się do błękitnej groty, acz w trochę inny sposób.

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak maltański
Błękitna Grota
Share Button