Archiwa tagu: jaskinia

Wulkan Thrihnukagigur i komora magmowa

Jedną z najbardziej niecodziennych atrakcji Islandii jest zwiedzanie wulkanu Thrihnukagigur (Þríhnúkagígur). Wulkany są oczywiście atrakcyjne same w sobie, w niektórych miejscach na świecie można wspiąć się na krawędź i podziwiać krater z bezpiecznej odległości. W przypadku wygasłych, nawet można czasem wejść do krateru, a nawet dalej. Ten na Islandii jest uśpiony, a wchodzi się, a właściwie zjeżdża, do wnętrza komory magmowej, czyli do serca wulkanu.

Pole lawy wokół Thrihnukagigur
Pole lawy wokół Thrihnukagigur

Odkrycie Thrihnukagigur

Nazwa Thrihnukagigur znaczy mniej więcej tyle co krater trzech wierzchołków. To jeden z wulkanów znajdujących się niedaleko Rejkiawiku w parku Bláfjöll (Góry Błękitne). To wulkan drzemiący, który nie wybuchł od jakiś 4000 lat. Według jednej z teorii nie istnieją wulkany wygasłe, a wszystkie są drzemiące. Natomiast inny podział wymaga od drzemiących jakiejś minimalnej aktywności, choćby w postaci ekshalacji, czyli wyziewów. Różne tego typu aktywności można obserwować choćby w Tongariro, Yellowstone, Ijen, Solfatarze czy blisko Hverir. Thrihnukagigur jest częścią systemu wulkanów, tym samym nawet jeśli nie obserwuje się tam specjalnie widocznych wyziewów, to jednak wiadomo, że występują one w innych częściach tego systemu. Sprawia to, że wulkan może któregoś dnia wybuchnąć, acz na razie nie sprawia wrażania, jakby się do tego szykował.

Uskoki i szczeliny lawy
Uskoki i szczeliny lawy

Natomiast w tym wypadku mamy do czynienia z pewnym fenomenem. Normalnie w takich przypadkach komora magmowa jest zalana zastygłą lawą. Praktycznie bita skała lub coś podobnego, jak opisywaliśmy przy okazji Etny, bo tam mogą tworzyć się jaskinie magmowe. W tym wypadku jednak z powodu pęknięcia lawa wypłynęła i można oglądać komorę magmową od środka. W 1974 grotołaz Árni B. Stefánsson odkrył wejście komory i zaczęła się powolna eksploracja. Powolna to słowo klucz, bowiem Stefánsson zwiedzał jaskinie i pola lawowe amatorsko, czasem tylko opisując gdzieś swoje odkrycia. Na co dzień był okulistą. Gdy odkrył wejście, podobno wrzucał najpierw kamienie na dół i zdziwiło go, jak długo one spadają. Okazało się, że musiał mocno przygotować się, by wejść do środka. Jedną z trudności były liny. Takie, które mają 200 metrów długości musiał zdobyć od rybaków. Gdy już zjechał na dół, niewiele zobaczył. Miał słabą latarkę, więc uznał to miejsce za mało interesujące.

Wejście do wnętrza wulkanu
Wejście do wnętrza wulkanu

Thrihnukagigur obecnie

Ale po latach, szukając wyzwań, wraz z ze swoimi braćmi wrócił tu wiosną 1991 roku. Byli lepiej wyposażeni, więc dopiero wówczas zdali sobie sprawę ze swojego odkrycia. Opisali to w prasie dla islandzkich speleologów i zainspirowali tym islandzkich ratowników górskich. Tym samym zaczęła się historia tego miejsca. Nikt oczywiście nie myślał wtedy, żeby zmienić to w atrakcję turystyczną. Ale jest nią od 2012 roku. Po części dzięki działaniom Stefánssona, który chciał, by to miejsce chroniono, ale także udostępniono ludziom. I co tu dużo mówić, to jedna z najbardziej unikalnych atrakcji nie tylko w Islandii, ale i na całym świecie. Prawdę mówiąc, samo znalezienie komory wywołało pewną sensację wśród wulkanologów. Nikt wcześniej nie przypuszczał, że komora w takiej formie może w ogóle istnieć. Zwłaszcza, że nawet jeśli mamy do czynienia z opustoszałą komorą, to najczęściej cały wulkan ulega zawaleniu.

Zjeżdżanie w dół
Zjeżdżanie w dół

Obecny sposób zwiedzania i udostępniania komory Thrihnukagigur jest stosunkowo mało inwazyjny. Były pomysły, by zbudować tu tunel i platformę obserwacyjną w środku, ale kryzys ekonomiczny z 2008 sprawił, że zarzucono tamte plany. Jednocześnie przyśpieszył udostępnienie komory turystom, bo Islandia wówczas mocno postawiła na turystykę, więc szukano innych opcji. W 2010 dodatkowo doszło do erupcji Eyjafjallajökull, świat zaś zainteresował się wulkanami Islandii. Ekipa National Geographic przyjechała zbierać tu materiały i to właśnie oni przywieźli windę. Więc dalej już było dużo łatwiej zorganizować resztę.

Winda i komora wulkanu Thrihnukagigur z dołu
Winda i komora wulkanu Thrihnukagigur z dołu

Wewnątrz wulkanu

Dziś to jest jedyny wulkan, do którego się wjeżdża windą (otwartą, taka górniczą, pierwsza pochodzi z Nowego Jorku i używano jej do mycia okien w wieżowcach). Wpierw wchodzi się na szczyt, wsiada do windy, a następnie jest ona opuszczona. Oczywiście jesteśmy przypięci do barierki. Maksymalna głębokość komory to 213 metrów, ale winda aż tak głęboko nie zjeżdża. Tam też nie wpuszcza się turystów. Ci zjeżdżają tylko jakieś 120 m, co trwa około 6 minut. Następnie mają trochę czasu, by obejrzeć komorę od środka własnymi oczyma. Organizatorzy podkreślają wielkość, często pokazując ile razy zmieściłaby się tu nowojorska Statua Wolności, czy inne budynki.

Kolorowa komora magmowa wulkanu
Kolorowa komora magmowa wulkanu

Wielkość robi wrażenie, ale nawet i bez niej jest tu co oglądać. Kolory skał są niesamowite. Całość dodatkowo jest dobrze oświetlona. To też drugi powód, dla którego ludzie chcą tu przyjeżdżać. Dzięki żywym odcieniom czerwieni czy żółci z domieszkami innych barw to wyjątkowo piękne miejsce. Nie ma tu co prawda wiele do przejścia, robi się niewielkie kółeczko. Miejscami trzeba trochę poskakać po kamieniach, ścieżka jest wygładzona jedynie przy windzie. Uwaga, część tych skał porusza się pod nogami. Ale to co oglądamy, jest fenomenalne.

Komora magmowa jest podświetlona
Komora magmowa jest podświetlona

Na dole nie jest się zbyt długo, organizatorom zależy tak na bezpieczeństwie, ochronie tego miejsca, ale też na tym, by to było pamiętne przeżycie. Grupy są dzielone na mniejsze, tak by na dole jednocześnie nie przebywało za dużo osób. Teren do chodzenia jest ograniczony, więc ludzie by sobie za mocno przeszkadzali. Dodatkowo nie przeskoczy się ilości osób w windzie. Model biznesowy przyjęty przy eksploracji tej jaskini faktycznie wymaga, by prawie co chwilę ktoś zjeżdżał i wjeżdżał, inaczej tworzyłby się zator. Wszystko więc jest sprawnie zorganizowane. Na dole mamy jakieś 30 minut na samodzielne obejrzenie komory. Tu też należy pamiętać o odpowiednim przygotowaniu się. Przede wszystkim temperatura jest bardzo niska, tylko kilka stopni powyżej zera.

Komora magmowa Thrihnukagigur
Komora magmowa Thrihnukagigur

Organizacja i przebieg wycieczki

Do wulkanu nie wejdziemy samodzielnie, ciężko jest też w sezonie wejść tak z marszu. Wycieczki organizuje jedna firma, Inside the Volcano (InsideVolcano). Kontaktując się z nimi można ustalić termin i zapłacić. To dość droga atrakcja (dla nas była to najdroższa na Islandii). Po ustaleniu terminu można też dodać transfer z hotelu w Rejkiawiku. Jeśli mamy własny transport to należy się udać do schroniska Breiðabliksskáli w parku Bláfjöll. Dane adresowe organizatorzy dostarczą mailem, zresztą miejsce spotkania jest dość dobrze oznaczone na mapach Google’a.

Malownicze wnętrze Thrihnukagigur
Malownicze wnętrze Thrihnukagigur

Wycieczka zaczyna się od części informacyjnej w schronisku. Gdy już wszyscy się zbiorą, wypiją herbatkę i posłuchają wstępu, następuje przejście do budki w okolicy wulkanu. Po drodze, ta zajmuje trochę czasu, obserwujemy piękne pola wulkaniczne porośnięte mchami i innymi roślinami. Czasem znajdują się tu rozpadliny i inne pozostałości po lawie. Przewodnik trochę mówi na ten temat, ale to jest dodatek do głównej atrakcji. Przede wszystkim mamy tu piękne krajobrazy, pełne pustej, otwartej przestrzeni. To także robi wrażenie. Idąc przez pole lawowe należy trzymać się wyznaczonej ścieżki ze względu bezpieczeństwa. Nie ma tu co prawda gorącej lawy, ale ze względu na różne jamy dość łatwo tu o drobny wypadek.

Widoki wewnątrz komory magmowej
Widoki wewnątrz komory magmowej

Baza przed wulkanem

Budka jest całkiem spora, tam zostawiamy rzeczy, których nie potrzebujemy. Wejście do wulkanu jest blisko, więc organizatorzy namawiają do zostawienia tego, co się da. Tu też zostajemy wyposażeni w kaski i przeszkoleni z zasad bezpieczeństwa. Następnie przechodzi się do windy.

Thrihnukagigur, wewnątrz wulkanu
Thrihnukagigur, wewnątrz wulkanu

Po wyjściu z komory czeka nas jeszcze poczęstunek. U nas była to zupa islandzka w dwóch wersjach, mięsnej i wegetariańskiej do wyboru. Później zaś powrót do schroniska. Jeśli nie jesteśmy związani z transferem można wyruszyć w dalszą podróż własnym tempem. Jest to o tyle istotne, że przy rozłożeniu grupy na mniejsze ekipy, czas czekania na wszystkich mógłby się dłużyć. Na Islandii można zwiedzić kilka jaskiń, ale komora magmowa to jedyna taka atrakcja. Jak wspomnieliśmy droga, nawet bardzo (ograniczają popyt), ale bez wątpienia było warto. To przepiękne, ekscytujące i pouczające miejsce. Zaś pole lawowe dostajemy niejako w pakiecie.

Powrót na górę
Powrót na górę
Thrihnukagigur
Thrihnukagigur

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak islandzki
Wulkan Thrihnukagigur

Jaskinia Ali Sadr, najdłuższa wodna jaskinia

Jaskinia Ali Sadr (ang. Ali-Sadr, per. غار علی صدر) to największa wodna jaskinia na świecie, którą rocznie odwiedzają tysiące osób. Jak w przypadku perskiego bywa, tak i tu oczywiście mamy do dyspozycji inne wersje transkrypcji nazwy Ali Saadr albo Ali Saard. Na miejscu dla turystów udostępniona jest część z dość łatwym do przejścia fragmentem oraz pływaniem w łodziach. Ta atrakcja przyciąga tu duże tłumy Irańczyków, goście zagraniczni z krajów europejskich póki co są rzadkimi bywalcami. Tym bardziej budzą zainteresowanie, ale z drugiej strony to Iran, więc tu ciągle ktoś chce z nami porozmawiać.

Ali-Sadr
Ali-Sadr

Podziemne jeziora w Ali Sadr

Ali Sadr to jaskinia z największym na świecie kompleksem podziemnych jezior i w ogóle jedną z największych jaskiń na świecie (jakiś czas temu uznawano ją za trzecią). Liczy sobie przynajmniej 14 kilometrów długości, przy czym do zwiedzania łodzią i częściowo pieszo dostępne są 4 kilometry. Największa sala liczy sobie 100 metrów długości, 50 szerokości i do 40 metrów wysokości. Woda w jeziorze pochodzi przede wszystkim z opadów deszczu, więc jej poziom się waha w zależności od ich ilości czy pory roku. Na ścianach widać, do jakiej wysokości stoi niekiedy woda. To też powoduje, że trasa musi czasem być trochę modyfikowana. W niektórych miejscach na gładkiej i wyrównanej podłodze musiano postawić metalowy pomost, by zwiedzający mogli przejść suchą stopą.

Formacje skalne
Formacje skalne

We wnętrzu panuje stała temperatura wynosząca około 12 stopni Celsjusza – można więc zmarznąć w Iranie, nawet w środku lata. Stąd zresztą jej nazwa: Ali Saadr w farsi oznacza „zimna”. Dlatego warto wziąć ze sobą coś ciepłego, kurtkę czy sweter. Trzeba też pamiętać, że wchodząc do jaskini dostaniemy kapok, który także należy nosić na sobie. Koniecznie, gdy pływamy. Zresztą wewnątrz bywa mokro, w jednych miejscach kapie woda z góry, inne bywają tymczasowo zalane. Wówczas jeśli wody nie ma zbyt wiele, jak pisaliśmy wcześniej, chodzi się po ustawionych kładkach. Trasa jest świetnie oznaczona, więc nie w sposób się tu zgubić.

Kolorowe oświetlenie jaskini Ali Sadr (Iran)
Kolorowe oświetlenie jaskini Ali Sadr (Iran)

Powstanie jaskiń

Jaskinie te powstały w okresie jurajskim, a więc 190 – 136 milionów lat temu. Dowody archeologiczne świadczą o tym, że podziemne korytarze były schronieniem dla ludzi już 12 tysięcy lat temu, zaś znalezione inskrypcje zdradzają, że jeszcze w czasach Dariusza I (521 – 485 r. p.n.e.) ludzie znali Ali-Sadr. Używano jej też także jako schronienia w czasach Safawidów (od XVI do lat 30. XVIII wieku). Potem wiedza o podziemnym jeziorze zginęła i ponownie została odkryta dla ludzkości w 1963 roku, gdy lokalny pasterz zaalarmował irańskich grotołazów o znalezionym wejściu do jaskini. Zaczęła się eksploracja komnat i korytarzy, a miejscowi zaczęli łodziami obwozić zaciekawionych turystów po podziemnym jeziorze. Już w dekadę po odkryciu Ali-Sadr zaczął się normalny ruch turystyczny.

Formacje skalne
Formacje skalne

Zwiedzanie Ali Sadr

Wejście do podziemi znajduje się w zboczu wzgórza Sari Ghiyeh (farsi: Żółta Skała), w którym kryją się jeszcze jaskinie Sarab i Soubashi, niewykluczone, że połączone z Ali Sadr. Obecnie jest to jedna z głównych atrakcji Iranu, a jej niewielka odległość od Hamadanu (około 75 kilometrów) sprawia, że jest też chętnie odwiedzana przez zagranicznych turystów. Zagranicznych, to znaczy Afgańczyków, Irakijczyków, Azerów, rzadziej Europejczyków.
Zwiedzanie obejmowało spacer przygotowanymi ścieżkami i rejs łodziami z przewodnikiem. I chociaż ten nie mówił po angielsku, miłe panie tłumaczyły dla nas niektóre z historii.

Jaskinia Ali-Sadr
Jaskinia Ali-Sadr

Samo zwiedzanie jaskini nie powinno zająć więcej niż dwie godziny. W wielu miejscach chodzi się samodzielnie własnym tempem, ale kilka razy trzeba przesiąść się na łódki. Oczywiście ilość zależy od wybranej i udostępnionej trasy (to się trochę zmienia). Łodzie są połączone ze sobą linkami, najczęściej prowadzone przez rower wodny z przewodnikiem. Czasem może wybrać sobie pomocnika. Na pewnym etapie zwiedzania po wyjściu z jednej łodzi, wszystkich zatrzymał przewodnik. Zebrał większą grupę i poprowadził ją do następnej przystani przy okazji opowiadając. Była to sala, która miesiąc wcześniej została zalana prawie pod sam strop, więc pokazywał też ślady wody.

Korytarze do zwiedzania
Korytarze do zwiedzania

Jak dostać się do Ali Sadr

Dojazd do Ali Sadr najwygodniejszy jest z Hamadanu. Wówczas można posiłkować się busem (terminal autobusowy Sefid Abi), ale wtedy liczmy się z tym, że to będzie całodniowy wypad, ze względu także na dopasowanie się do transportu. Jeśli pojedziemy taksówką czy samochodem, wówczas czas przejazdu się skróci. To jest koło godziny jazdy od Hamadanu. Zaś sama jaskinia z pewnością jest jedną ciekawszych atrakcji przyrodniczych Iranu. Piękna i robi fenomenalne wrażenie.

Największe podziemne jezioro na świecie (jaskinia Ali-Sadr, Iran)
Największe podziemne jezioro na świecie (jaskinia Ali-Sadr, Iran)
Jaskinia Ali-Sadr w Iranie
Jaskinia Ali-Sadr w Iranie

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irański
Jaskinia Ali Sadr

Jaskinia niedźwiedzia i kopalnie uranu w Kletnie

Uchodzi za najpiękniejszą jaskinię w Polsce. Nie bez powodu, jaskinia niedźwiedzia faktycznie zachwyca. Znajduje się w Kletnie tuż pod masywem Śnieżnika. To idealne miejsce na weekendowy wypad, można zarówno zwiedzić jaskinię, górę, jak i w razie niepogody nieczynne kopalnie uranu.

Jaskinia niedźwiedzia znajduje się na początku szlaku na Śnieżnik
Jaskinia niedźwiedzia znajduje się na początku szlaku na Śnieżnik

Uran, Kletno i odkrycie jaskini niedźwiedziej

Kletno słynęło z kopalni uranu, ale wydobywano tu także marmur. 14 października 1966 roku szukając miejsc na kolejne wyrobiska odsłonięto przypadkiem wejście do jaskini. Znaleziono tam kości ssaków (stąd też nazwa jaskinia niedźwiedzia) i powoli zaczęto odkrywanie tej olbrzymiej jaskini. Zwiedzającym udostępniono ją w 1983 roku. W 1977 wokół jaskini założono rezerwat, który chroni tak tutejszy las jak i jaskinię.

Wystawa kości zwierząt w jaskini
Wystawa kości zwierząt w jaskini

Jaskinia niedźwiedzia: zwiedzanie

Jaskinia niedźwiedzia znana jest z przepięknych nacieków mineralnych (stalaktytów, stalagmitów i wielu innych form). Powietrze jest tu raczej suche, wewnątrz mamy temperaturę około 6 stopni Celsjusza. Trasę zwiedza się z przewodnikiem. Oprócz podstawowej jest też obecnie dostępna trasa ekstremalna, gdzie wchodzą już bardzo małe grupy. Trasa podstawowa jest przygotowana pod turystów, mamy tu dość dobrze wyrównany chodnik. Nie ma też ciasnych szczelin, całość zaś jest dość dobrze oświetlona. Dzięki tym zabiegom jaskinię mogą także zwiedzać osoby niepełnosprawne.

Jaskinia niedźwiedzia
Jaskinia niedźwiedzia

Do samej jaskini nie można podjechać, ale w Kletnie nieopodal Muzeum Ziemi znajduje się płatny parking. Stamtąd do jaskini idzie się jakieś 20 minut, acz trasę tą można pokonać meleksem (za dodatkową opłatą). Wstęp do jaskini zwłaszcza w sezonie może być dość problematyczny, zwłaszcza tak z biegu. Lepiej kupić bilety przez Internet (JaskiniaNiedzwiedzia.pl) na kilka tygodni wcześniej. Pogoda nie odgrywa tu roli.

Stalaktyty
Stalaktyty

Kopalnia uranu w Kletnie

Z jaskini wiedzie droga na Śnieżnik. Z parkingu zaś można się przejść także do dawnej kopalni uranu. Tu wejście także jest z przewodnikiem, również raczej dostosowane dla osób niepełnosprawnych, a przy tym bilety można kupić po przyjeździe (choć nie obsługują terminali, trzeba mieć gotówkę).

Formacje skalne w jaskini
Formacje skalne w jaskini

Kopalnia jest już zdecydowanie innego typu atrakcją, więcej tu wstawek historycznych. Złoża uranu były przede wszystkim eksplorowane po II wojnie światowej przez Związek Radziecki. Polsce, choć to były jej ziemie, nie pozwolono nawet na kontrolę. Górnicy byli w dużej mierze przymusowi. Zresztą długość ich życia była stosunkowo krótka. I to wcale nie przez promieniowanie, a przede wszystkim przez pyły i koszmarne warunki pracy. Ile uranu tu wydobyto, można jedynie zgadywać. Sowieci skrzętnie ukrywali tę informację, a to co wykopali, zabrali ze sobą.

Korytarz w kopalni uranu
Korytarz w kopalni uranu

Wewnątrz dziś można zobaczyć nawet bryłkę uranu. Przy dobrze nastawionym przewodniku można nawet ją dotknąć i potrzymać w ręce. Jak pisaliśmy przy okazji Hiroszimy czy Czarnobyla, promieniowanie zdrowe może nie jest, ale też w małych dawkach nie jest zabójcze czy szkodliwe jak to czasem się przedstawia. Bardziej szkodliwy jest całkowity brak promieniowania. Tak więc dla odwiedzających to bezpieczne miejsce. Można też podziwiać specyficzną zastawę wykonaną z tutejszych złóż. Poza uranem występują tu też inne minerały.

Kopalnia uranu w Kletnie
Kopalnia uranu w Kletnie

W Kletnie nieopodal kopalni raz w roku są organizowane Mistrzostwa w Poszukiwaniu Minerałów. Wtedy jednak wszystko odbywa się na zewnątrz, na hałdzie z kamieniami. Nie szuka się ich w kopalni.

Świecąca zastawa (Kopalnia uranu w Kletnie)
Świecąca zastawa (Kopalnia uranu w Kletnie)

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak polski
Jaskinia niedźwiedzi

Jama Baredine i odmieńce jaskiniowe

Istria to ciekawy geologicznie region. Dzieli się na Istrię Białą, Szarą i Czerwoną. Nazwy części regionów pochodzą od koloru skał i ziemi: Istria Biała to głównie wapienie, Istria Szara to flisz (szarawa skała terygeniczna, niekiedy o zielonkawym lub żółtawym odcieniu), zaś Istria Czerwona to rejon posiadający glebę o wyraźnie czerwonym zabarwieniu, bogatym w tlenek żelaza. Istria Biała tworzona przez skały wapienne jest bogata w twory krasowe, do których należą jaskinie. Jest ich tutaj około tysiąca! Jaskinia Baredine (chor. Baredine Jama-Grotta) jest jedną z nich, znajduje się jakieś 30 kilometrów od miasta Poreč.

Stalaktyty w jamie Baredine
Stalaktyty w jamie Baredine

Jama Baredine informacje podstawowe

Jaskinia Baredine znana jest od starożytności, ale dokładnie zbadano ją dopiero na początku XX wieku. Z uwagi na piękno tutejszych form, czyli nacieków – stalaktytów i stalagmitów, w latach 80. została ogłoszona pomnikiem przyrody. Zwiedzać ją można od 1995 roku.

Kamień podświetlony przez przewodnika
Kamień podświetlony przez przewodnika

Jaskinia jest głęboka na ponad 130 metrów, ale turystom udostępniono tylko 60 metrów. Zejście jest dobrze przygotowane: są schody, poręcze i oświetlenie. Przede wszystkim zejście jest możliwe tylko z przewodnikiem. Spacer trwa około 40 minut. Warto jednak wziąć pod uwagę, że jaskinia nie jest w pełni przystosowana do potrzeb osób niepełnosprawnych. Raczej pod rodziny z dziećmi. Przewodnik poza informacjami geologicznymi pokazuje też różne nacieki. Część z nich ma poważniejsze nazwy, jak Krzywa Wieża z Pizy, cześć jednak ma wywołać uśmiech u najmłodszych.

Jaskinia Baredine
Jaskinia Baredine

Odmieńce jaskiniowe

W jaskiniach Gór Dynarskich żyje endemiczny odmieniec jaskiniowy (Proteus anguinus). Niezbyt piękny płaz ogoniasty, pozbawiony oczu. Grota Baredine składa się z pięciu komnat i jeziora zamieszkanego przez odmieńce. Można je spotkać nie tylko w tej jaskini. Tu w części udostępnionej turystom trzyma się pojedyncze osobniki, by mieli oni okazję je zobaczyć.

Odmieniec jaskiniowy
Odmieniec jaskiniowy
Cześć nieudostępniona
Cześć nieudostępniona

Jaskinia Baredine: Dojazd i zwiedzanie

Jaskinia jest głębsza niż udostępniony fragment. Niżej schodzą głównie speleolodzy, wymaga to już wprawy. Tam też występuje więcej odmieńców. Oprócz jaskini w kompleksie znajduje się parking, mały bar, a także powstaje obiekt muzealny ukazujący owady i inne zwierzęta jaskiń. Podczas naszej wizyty wciąż było to jeszcze w powijakach.

Jama Baredine
Jama Baredine

Godziny otwarcia i ceny biletów warto sprawdzić na stronie: http://www.baredine.com/.

Zwiedzanie jaskini
Zwiedzanie jaskini i podziemne jezioro

Dojazd do jaskini jest dość przyzwoicie oznaczony. Znajduje się ona we wsi Nova Vas. Poza grotą w okolicy jest jeszcze kilka skansenów i innych atrakcji.

Formacje jaskiniowe
Formacje jaskiniowe

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak chorwacki
Jaskinia Baredine

Wąwóz Topolia i skalna świątynia Agia Sophia na Krecie

Będąc na Krecie koniecznie chcieliśmy zobaczyć któryś z tamtejszych wąwozów. Oczywiście padło na największy, czyli Samarię. Tam spędziliśmy praktycznie cały dzień. Ale po drodze z Balos zaliczyliśmy jeszcze jeden wąwóz – Topolię, między miejscowościami Topolia i Kutsamatados, łącząc go z wykutą w jaskini świątynią Agia Sophia. Jak się okazało, to miejsce, które przyciąga wiele wycieczek z Polski.

Droga przez wąwóz Topolia
Droga przez wąwóz Topolia

Wąwóz Topolia: Dojazd

Duże wrażenie robi już sam przejazd krętymi drogami wzdłuż wąwozu Topolia. Wąwóz oczywiście najlepiej zwiedzać z dołu. Z różnych przyczyn (tak czas, jak i chęci oglądania różnych rzecz), oglądaliśmy go z góry, zatrzymując się na punktach widokowych. Zresztą był on niejako dodatkową atrakcją.

Agia Sophia (Wąwóz Topolia
Agia Sophia (Wąwóz Topolia

Jaskinia Agia Sophia

Główna to jaskinia Agia Sophia, czyli Bożej Mądrości. Znajduje się tutaj kapliczka o tej samej nazwie. Niewielka, ale robiąca bardzo pozytywne wrażenie.

Jaskinia Agia Sophia
Jaskinia Agia Sophia

Już w czasach neolitycznych ta obszerna pełna nacieków skalnych jaskinia była miejscem kultu. Nazwa Agia Sophia może być nawiązaniem do bazyliki Hagia Sophia w Konstantynopolu (obecnie Istambuł), skąd mają pochodzić ikony przywiezione tutaj po poddaniu Konstantynopola Turkom Osmańskim.

Ołtarz Agia Sophia
Ołtarz Agia Sophia

Mitologiczne aspekty wąwozu Topolia

Jest to miejsce intrygujące, z którym wiążą się ciekawe legendy, a jaskinie pozostają niezbadane do końca.

Jaskinia Agia Sophia w wąwozie Topolia
Jaskinia Agia Sophia w wąwozie Topolia

Jedna z legend mówi o dwóch mnichach, którzy ukrywali się tutaj podczas okupacji weneckiej. W rozpaczliwym geście, dla zdobycia przychylności okupanta względem miejscowej ludności, ci dwaj mnisi poświęcili swoje życia i polecili przesłać władzom weneckim swoje głowy. Dwa bezgłowe szkielety znaleziono pochowane w jaskini.

Agia Sophia
Agia Sophia

Oczywiście są też wcześniejsze mity związane z tym miejscem, nie tyle jaskinią, co całą okolicą. Podobno razem z nimfami i elfami mieszkała tu bogini Britomartis, córka Zeusa. Co ciekawe bogini urodziła się w innym wąwozie, czyli wspomnianej Samarii. Wpadła w oko królowi Minosowi, który postanowił uczynić z niej swoją kochankę, a ta uciekając przed nim rzuciła się w morze. Zaś w samej Topolii nie raz odpoczywał Talos, uczeń i siostrzeniec słynnego mitycznego Kreteńczka – Dedala, twórcy labiryntu w Knossos i ojca Ikara.

Wąwóz Topolia (Kreta, Grecja)
Wąwóz Topolia (Kreta, Grecja)

Zwiedzanie Agii Sophii

Kościół/jaskinia jest otwarta codziennie, a wstęp bezpłatny. Agia Sophia funkcjonuje jako miejsce kultu, ale uroczystości odprawia się tylko dwa razy w roku: na Wielkanoc i Boże Narodzenie. Przy wejściu zbierają cegiełki na naprawy. Jest też zajazd, no i wielu turystów z Polski, więc obsługa zdążyła załapać już parę słów.

Wąwóz Topolia
Wąwóz Topolia

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak grecki
Topolia