Archiwa tagu: kurort

Side, plaża, starożytne ruiny Greckie i Rzymskie oraz turecki kurort

Jeśli nie wiecie, czy chcecie spędzić leniwie czas w tureckim kurorcie, czy zaczerpnąć antycznej historii podczas zwiedzania ruin, powinniście zarezerwować pobyt w Side. Tutaj jest dwa w jednym: kurort narosły na imponujących ruinach starożytnego miasta. Czyni to miejsce unikalnym na mapie tureckiej riwiery.

Z parkingu wchodzi się wprost do ruin
Z parkingu wchodzi się wprost do ruin

Historia Side

Side zostało założone w VII wieku przed naszą erą przez greckich migrantów z kolonii Cyme na obszarze Lidii w zachodniej Anatolii. Bóstwem tytularnym miasta była Atena, której wizerunek pojawiał się na bitych tutaj monetach. Co ciekawe, język sydetyjski, początkowo opisany przez Greków jako niezrozumiały dialekt, miał na tyle mocny wpływ, że nie tylko był w użyciu do II wieku przed naszą erą, ale wręcz wyparł język grecki u migrantów. Do dziś, poza kilkoma pojedynczymi słowa, języki sydetyjski pozostaje niezrozumiały. Wpływa na to niewielka ilość zachowanych tekstów, zwłaszcza przynajmniej dwujęzycznych.

Nimfeum w Side (Anıtsal Çeşme)
Nimfeum w Side (Anıtsal Çeşme)

Sama nazwa miasta – Side – może wywodzić się z lokalnego języka, a może być nadana przez Greków, gdyż w grece „side” oznacza owoc granatu.

Akwedukt w Side
Akwedukt w Side

Miasto było świadkiem wojny między Rzymem a państwem Seleucydów, spadkobiercą imperium Aleksandra Macedońskiego. W roku 190 p.n.e rozegrała się bitwa morska, zwana bitwą o Side, gdzie flota rodyjska, wsparta przez Rzym i Pergamon, pokonała flotę Antiocha III Wielkiego.

Kolumny, które ostały się przy dawnej ulicy
Kolumny, które ostały się przy dawnej ulicy

Wartą zapamiętania ciekawostką jest to, że wojskami Seleucydów dowodził generał Hannibal, ten sam, który w czasie wojen Rzymu z Kartaginą poprowadził armię wraz ze słoniami przez Alpy. Nie oceniajcie jednak Hannibala przez pryzmat tych klęsk – jest uważany za jednego z najlepszych strategów starożytności, ojca taktyki wojennej, od którego Rzymianie wiele się nauczyli.

Ruin jest tu całkiem sporo
Ruin jest tu całkiem sporo

Miasto, dzięki klęsce wojsk Antiocha wyrwało się spod dominacji królestwa Seleucydów, a ponieważ wpływy Pergamonu ledwie sięgały do Perge, Side doświadczało kruchej wolności. Czasy prosperity dla miasta nadeszły w I wieku p.n.e, gdy piraci cylicyjscy założyli tutaj swoją główną morską bazę i miasto bogaciło się dzięki napadom i handlowi niewolnikami.

Wejście do teatru
Wejście do teatru

Okres rzymski

Gdy Rzymianie położyli kres zorganizowanemu w państwo piractwu, Side dostało się pod panowanie rzymskie. Jednak wcale na tym nie ucierpiało, wręcz przeciwnie. Rzymianie potrafili docenić strategiczne położenie miast i miasto pozostawało jednym z głównych ośrodków handlowych w Azji Mniejszej aż do III wieku naszej ery.

Teatr w Side
Teatr w Side

Z okresu rzymskiego pochodzi większość zabytków, które możemy dziś podziwiać. Miasto było rozległe i gęsto zabudowane, zamieszkane przez nawet 60 tysięcy osób. Wrażenie robi imponujący, największy w dawnej Pamfilii teatr, Brama Wespazjana, ruiny licznych domostw, łaźni miejskiej, agory ze świątyniami i nawet dużego szpitala.

Ruiny i deptak
Ruiny i deptak

Upadek i odrodzenie

Okres schyłkowy miasta nadszedł w IV wieku, kiedy metropolia była nękana przez ludy z gór Taurus. Miasto odżyło nieco w V i VI wieku, gdy Side stało się siedzibą biskupstwa. Jednak kolejne wieki przyniosły napady arabskie, silne trzęsienia ziemi i niepokoje na tle religijnym. Wszystko to sprawiło, że świetne niegdyś Side zostało porzucone przez mieszkańców.

Chodząc po mieście można znaleźć sporo starożytnych pozostałości
Chodząc po mieście można znaleźć sporo starożytnych pozostałości

Na kartach historii Side pojawia się jeszcze raz jako duże miasto w XII wieku, gdy zamieszkali tutaj osadnicy żydowscy. I to zostało zakończone, tym razem przez najazdy seldżuckie. Side na dobre zostało porzucone i pogrzebane. Wykopaliska archeologiczne trwają od 1947 roku, z krótkimi przerwami, wciąż odkrywając nowe świadectwa życia dawnych mieszkańców.

Pozostałości świątyni
Pozostałości świątyni

Zwiedzanie Side

Przybywając do Side przejazdem, by zobaczyć zabytki, przede wszystkim kierujemy się na olbrzymi parking. Ten jest naprawdę duży. Stamtąd zaczynamy wędrówkę po mieście. Pierwsze ruiny znajdują się praktycznie tuż przy parkingu. Inne znajdujemy po drodze. Im bliżej jednak jesteśmy centrum turystycznego, tym trudniejsze jest to zadanie. Tam zabytki archeologiczne odchodzą trochę na bok i łatwo je przeoczyć. Niezwykłym odczuciem jest spacer rzymskim traktem.

Plaża i morze na wyciągnięcie ręki
Plaża i morze na wyciągnięcie ręki

Nie wszystkie zabytki w centrum turystycznym są niewielkie. Niektóre się wyróżniają. Jak choćby świątynia Apollo, wręcz obowiązkowy i ikoniczny fragment Side do zobaczenia. Pozostały tu tylko kilka kolumn, ale te ulokowane obecnie są efektownie tuż przy brzegu morza. Jest to naprawdę niesamowity widok, który oczywiście przyciąga wielu turystów. Półwysep i zabytek jest malowniczo położony nad samym morzem. Kolumny były restaurowane w latach 80. XX wieku. Przewodził temu profesor Inan, natomiast pieniądze wyłożył były amerykański wojskowy, Alfred Friendly, który założył fundację wspierającą Side.

Do tego sklepiki i wszechobecne koty, jak to w Turcji
Do tego sklepiki i wszechobecne koty, jak to w Turcji

Tuż obok znajdują się ruiny świątyni Ateny, bogini miasta, a także pozostałości bazyliki chrześcijańskiej z V wieku. Tę wzniesiono na ruinach jeszcze innych świątyń. Trochę dalej zlokalizowana jest świątynia Mena anatolijskiego bóstwa księżyca. Na agorze natomiast znajdują się pozostałości świątyni Tyche.

Ruiny i morze, takie cuda tylko w Side
Ruiny i morze, takie cuda tylko w Side

Kilka innych punktów to rzymska agora, nimfeum, czy teatr pochodzący z II wieku. Jest on dobrze zachowany i obok muzeum dodatkowo biletowany. Są też pozostałości rzymskiej drogi, ta także możliwość pochodzenia między wykopaliskami zwykłych miejski budynków (bliżej parkingu). Wygląda to tak, że wchodzi się na pole, gdzie pozostały resztki domów czy sklepów. Przypomina to trochę Pompeje, czy Efez, ale jest bardziej dzikie, nieuporządkowane, no i łatwiej dostępne. Sprawia wrażenie jakby niedawno zostało odkryte i nikt jeszcze się tym nie zajął.

Świątynia Apollo
Świątynia Apollo

Warto odwiedzić muzeum w Side, gdzie wystawione są znaleziska archeologiczne z tego miasta, a w lapidarium znajdują się kamienne sarkofagi i rzeźby.

Świątynia Apollo w Side, zlokalizowana na plaży, jest jednym z symboli tego miasta
Świątynia Apollo w Side, zlokalizowana na plaży, jest jednym z symboli tego miasta

Kurort obecnie

Side, nie licząc turystów, jest raczej niewielkim miasteczkiem. Mieszka tu jakieś 20 tysięcy mieszkańców. To jedno z kilku starożytnych miast w okolicach Antalyi i Alanyi. Natomiast Side doskonale nadaje się także na bazę wypadową po okolicy. Siłą rzeczy jest tu dużo spokojniej niż w obu wspomnianych miastach. Jak w innych ośrodkach wybrzeża tak i tu znajdziemy niewielki, acz urokliwy port. Oczywiście znajduje się tu plaża, dużo kafejek i spokojny klimat, gdy chodzi się uliczkami starego Side. To dość typowa zabudowa turecka. Side to, jak wspomnieliśmy, także popularny kurort z całym dobrodziejstwem inwentarza. To tak naprawdę przekłada się na czas zwiedzania całości. Trudno się skoncentrować jedynie na zabytkach, czasem trzeba czekać lub omijać ludzi. Więc na Side minimalnie należy poświęcić z 3-4 godziny lub dzień jeśli chcemy też trochę tu odpocząć.

Turecka zabudowa w Side
Turecka zabudowa w Side

Filmowo na razie gościły tu jedynie tureckie produkcje.

Muzeum
Muzeum

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak turecki
SideOlympos

Durres, albański kurort z rzymską historią

Albańska riwiera na dobre rozpoczyna się w Durrës (alb. Durrësi) i kończy gdzieś za Sarandą. Durres to drugie co do wielkości miasto w kraju, główny port i zaplecze Tirany, ale też ważna miejscowość turystyczna z ciekawymi walorami historycznymi.

Przykład architektury w Durres
Przykład architektury w Durres

Historia Durres

Miasto założono w 627 roku przed naszą erą jako Epidamnos. Była to kolonia Korkyry (obecnie Kerkyra), wkrótce jednak wpływy próbował przejąć Korynt. Różnice między Koryntem a Korkyrą doprowadziły ostatecznie do wybuchu II wojny peloponeskiej. Po śmierci Aleksandra Macedońskiego Grecy utracili to miasto na rzecz plemion iliryjskich. Mniej więcej w 220 przed naszą erą miasto we władnie przejęli Rzymianie i nazwali je Dyrrachium. Stąd też wyruszył Juliusz Cezar na bitwę pod Farsalos, gdzie walczył ze zdradzieckim Pompejuszem. Dyrrachium szybko stało się ważnym punktem na szlaku handlowym prowadzącym do Bizancjum. Zresztą po podziale imperium przyłączono je do części wschodniej. Wówczas stało się jednym z najważniejszych portów zachodnich krańców Wschodniego Imperium.

Mniej atrakcyjne fragmenty Durres
Mniej atrakcyjne fragmenty Durres

Dyrrachium (czy Durres) nie zaznało jednak długo spokoju. Niepokoiły je najazdy barbarzyńców, a potem Włochów, głównie z Sycylii. W końcu zdobyli je pod koniec XII wieku. Gdy w 1272 ogłoszono je stolicą Księstwa Albanii, niecały miesiąc później zostało zniszczone przez trzęsienie ziemi. Później miasto zdobyli Serbowie, następnie Wenecja, a w 1501 Imperium Osmańskie.

Murale w Durres
Murale w Durres

Durres ponownie stało się stolicą Albanii, gdy w 1913 uzyskała ona niepodległość od Turcji. Rozważano wówczas też Szkodrę, ale Czarnogóra pokrzyżowała te plany. Siedem lat później stolicę przeniesiono do Tirany, Durres jednak pozostało wówczas największym i najważniejszym miastem w kraju. Dość mocno ucierpiało w trakcie I wojny światowej. Wpierw zdobyte przez Włochów, później zajęte przez Austrię, stało się jej portem wojennym, co spowodowało intensywne bombardowania przez siły ententy. Po wojnie było odbudowywane z pomocą włoskich inwestycji. Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej Włosi w 1939 przeprowadzili inwazję na Albanię zaczynając właśnie od Durres. Reżim komunistyczny niby odbudował miasto, ale ponieważ izolowali oni Albanię na arenie międzynarodowej, port stracił na znaczeniu. Tym samym Tirana prześcignęła Durres stając się największym i najważniejszym miastem Albanii.

Nieturystyczny fragment Durres
Nieturystyczny fragment Durres

Rzymskie atrakcje Durres

Dziś Durres to z jednej strony miasto portowe, z drugiej, wraz z przylegającymi miejscowościami, kurort turystyczny. Najstarsze są pozostałości z czasów rzymskich, choć to raczej kilka ruin, które się ostały. Jak choćby amfiteatr rzymski pochodzący z II wieku. Zbudowano go za panowania cesarza Trajana, mieścił 20 tysięcy osób i odbywały się tu walki gladiatorów. Był to jeden z największych tego typu obiektów na całych Bałkanach. Niestety uległ poważnym zniszczeniom w trakcie trzęsienia ziemi w IV wieku. Zbudowano tu kaplicę, a potem teren został zasypany. Jeszcze w latach 60. XX wieku nad amfiteatrem znajdowały się domy, część z nich wyburzono. W 1966 roku, gdy jeden z mieszkańców robił studnię, przypadkiem natrafiono na rzymskie ruiny.

Fragmenty forum i nowsze budynki
Fragmenty forum i nowsze budynki

Prace konserwatorskie są prowadzone dopiero od pierwszych lat XXI wieku, głównie za sprawą uniwersytetu w Parmie. Dziś to bardzo zagrożony zniszczeniem obiekt, który znajduje się w centrum Durres i można swobodnie oglądać jego fragmenty.

Pozostałości starego muru
Pozostałości starego muru

Nie jest to jedyna atrakcja rzymska w Durres. O ile sam amfiteatr nie był zbyt okazały (to, co zostało), o tyle robi wrażenie w porównaniu z resztą. Forum rzymskie pochodzące z V wieku to właściwie plac porośnięty trawą z pojedynczymi kolumnami. Ogrodzone można oglądać trochę z góry. Termy rzymskie też nie robią wrażenia.

Świątynie

Dość blisko amfiteatru znajduje się Wielki Meczet lub Meczet Fatih, wzniesiony na cześć Mehmeda II Zdobywcy. Wcześniej znajdowała się tu świątynia chrześcijańska, ale w 1502 – 1503 wybudowano muzułmańską. To najstarsza świątynia islamska w Albanii. Niestety został on zniszczony w latach 60. XX wieku, gdy walczono z religią. Odbudowano go po nowemu w 1994 roku.

Wielki meczet
Wielki meczet

Nową świątynią jest też prawosławna katedra św. Pawła i św. Astiusa. Ukończono ją w 2002 roku. Wcześniej znajdował się tu kościół św. Spirydona, ale zniszczono go w 1967.

Katedra św. Pawła i św. Astiusa
Katedra św. Pawła i św. Astiusa

Wieża wenecka

Kolejnym małym wielkim zabytkiem jest wieża wenecka z XV wieku. Wzniesiono ją na wcześniejszej wieży bizantyjskiej. Dziś służy jako restauracja, o ile jest czynna. Nie jest to wielka budowla. Obok znajdują się też pozostałości murów miejskich. Jak wszystkie zabytki, tak i te sprawiają wrażenie pozostawionych przypadkowo przy nowszych budynkach.

Wieża Wenecka w Durres
Wieża Wenecka w Durres

Promenada i turystyka w Durres

Turystycznie wyróżnia się promenada nadmorska. Jest tam choćby pomnik partyzanta, zupełnie nie pasujący do reszty. Przede wszystkim jest to jednak teren spacerowy, którego uzupełnieniem są plaże. To ta część turystyczna Durres, tak zwana Durres Plaża. W dużej części betonowa, ale są tu restauracje i inne atrakcje. Tu też jest sporo byle jakich i zaniedbanych budynków, jak w reszcie miasta. Minie wiele lat, zanim to wszystko zostanie wyremontowane. Czemu zatem zawdzięcza popularność Durres? Przede wszystkim to ulubiony kurort samych Albańczyków. Jednocześnie przybywa tu sporo Macedończyków oraz, za sprawą dogodnego połączenia promowego z Bari, Włochów.

Promenada w Durres
Promenada w Durres

Natomiast podobnie jak w przypadku innych kurortów Albanii, tak i tu warto pamiętać, że Durres to tylko miejsce, wokół którego rozciągają się mniejsze miejscowości wypoczynkowe. W tym przypadku najbardziej znany jest Golem. Trochę dalej od centrum znajduje się pałac króla Zoga I, zbudowany w stylu art deco. Warto zwrócić też uwagę na muzeum archeologiczne, gdzie znajduje się wiele eksponatów znalezionych w Durres i okolicy. Ogólnie jednak te atrakcje to tylko dodatek, które umilą wizytę w Durres. Cześć turystyczna jest w pewien sposób przaśna, ale tego w Albanii trzeba się spodziewać, w każdym razie spełniają swoją rolę. Natomiast reszta miasta w dużej mierze to zabudowa z czasów komunizmu, nie jest zbyt ciekawa. Ogólnie miasto robi średnie wrażenie.

Turystyczne Durres to także zróżnicowany poziom, czasem dość ekstrawagancki
Turystyczne Durres to także zróżnicowany poziom, czasem dość ekstrawagancki

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak albański
DurrësButrint

Alicante, Elche, zamki i kurort w Costa Blanca

Dzięki dużym plażom Costa Blanca, Alicante (lub Alacant w języku walenckim) jest jednym z najpopularniejszych kurortów hiszpańskiego wybrzeża. Lecz, szczęśliwie pomimo plaż, nie tylko nie wygląda jak typowa miejscowość wypoczynkowa, ale ma też kilka ciekawych rzeczy do zaoferowania. Przede wszystkim jest to normalne, żyjące miasto, nie tylko z turystyki.

Teatro Principal (Alicante, Hiszpania)
Teatro Principal (Alicante, Hiszpania)

Historia Alicante

Tereny dzisiejszego Alicante były zamieszkane nawet w V tysiącleciu przed naszą erą, jeszcze przez koczownicze plemiona. Około roku 1000 przed naszą erą przybywały tu statki greckie i fenickie. W VI wieku przed naszą erą zmagali się tu Kartagińczycy i Rzymianie. Wódz tych pierwszych, Hamikar Barkas, założył tu osadę Akra Leuka (co znaczy Biała Góra, od skały, która jest widoczna nad miastem). Warto dodać, że jemu przypisuje się także założenie Barcelony. Nie wiadomo, kiedy dokładnie założył tą osadę, ale już w 201 przed naszą erą została ona podbita przez Rzymian i nazwana Lucentum. Później, około roku 500 naszej ery zajęli je Wizygoci. Ich z kolei wypędzili Maurowie (w 718). Okres arabski to rozwój Alicante, miasto nazwano wówczas Al-Akant i mocno rozbudowano, dzięki nadmorskiej dogodnej do handlu lokalizacji.

Casa Carbonell na Passeig Esplanada d’Espanya (Alicante)
Casa Carbonell na Passeig Esplanada d’Espanya (Alicante)

W 1265 roku Alicante stało się hiszpańskie, choć podobnie jak w przypadku Kartageny już wcześniej Arabowie zaczęli się dzielić władzą, zaś później miasto „wędrowało” między różnymi hiszpańskimi królestwami. Istotne jest to, że Alicante pozostawało związane z Walencją i do dziś używa się tu dialektu walenckiego. Obecnie miasto łączy swą przemysłową i portową część z turystycznym kurortem. Ma się wrażenie, że to żywe miasto, w którym turyści są jedynie dodatkiem.

Centrum Alicante
Centrum Alicante

Zamki w Alicante

Choć w Alicante brakuje większych zabytków, to są dwa zamki, będące dobrymi punktami widokowymi. Warto jednak zacząć od zamku świętego Ferdynanda (Castell de Sant Ferran). Jest on mniejszy i młodszy; właściwie nazwa zamek jest tu trochę na wyrost, to bardziej fort. Pochodzi z XIX wieku i dziś jest przede wszystkim terenem spacerowym. Zlokalizowano tu wieże telekomunikacyjne. Można zobaczyć praktycznie całe miasto, wliczając  drugi zamek jako dominantę. Wejście jest darmowe.

Wejście do zamku św. Ferdynanda
Wejście do zamku św. Ferdynanda
Zamek św. Ferdynanda
Zamek św. Ferdynanda

Zamek Świętej Barbary (Castillo de Santa Bárbara) góruje nad miastem. Wzniesiono go na jasnej skale Benacantil o wysokości 166 metrów nad poziomem morza. Znajdowały się tu już zbudowania kartagińskie, jednak próżno dziś szukać pozostałości po nich. Najstarsze części zamku prawdopodobnie pochodzą z czasów Maurów  i IX wieku, jednak wiele razy go przerabiano. Choćby w XVIII zamieniono go w więzienie. Od roku 1963 jest udostępniony turystom i stanowi największą atrakcję Alicante (dlatego warto go oglądać jako drugi lub jedyny zamek).

Zamek św. Barbary
Zamek św. Barbary

Od północy na zamek prowadzi droga, ale choć można nią dojechać do samego zamku, tam będzie trzeba zawrócić i stanąć gdzieś niżej (jest kilka parkingów), a następnie podejść. Od południa zaś wybudowano windę, która wiedzie na dziedziniec. Fortecę zwiedza się za darmo i jest to kolejny doskonały punkt widokowy na resztę miasta. Mamy tu też niewielkie muzeum, wizyta jest darmowa. Okolice zamku to tereny zielone i spacerowe.

Fragment murów obronnych zamku św. Barbary
Fragment murów obronnych zamku św. Barbary

Główne kościoły Alicante

Ciekawie prezentują się też kościoły. Przede wszystkim bazylika św. Marii z Alicante (Basílica de Santa Maria d’Alacant). To typowy dla południa Hiszpanii przykład konwersji meczetu na świątynię chrześcijańską, acz w porównaniu do Sewilli czy Kordoby, ciężko tu już rozpoznać elementy świątyni islamskiej. Sama bazylika była budowana między XIV a XVI wiekiem w stylu walenckiego gotyku.

Bazylika św. Marii z Alicante
Bazylika św. Marii z Alicante

Drugi ważny kościół to konkatedra św. Mikołaja z Bari (Concatedral de San Nicolás de Bari). Mianem konkatedry określa się drugi kościół w diecezji lub drugą siedzibę ordynariusza. Jej budowa również bazuje na wcześniejszym meczecie. Konkatedrę wznoszono w latach 1613 – 1662. Łączy hiszpański barok z walenckim gotykiem.

Konkatedra św. Mikołaja z Bari
Konkatedra św. Mikołaja z Bari

Centrum Alicante

Dość ciekawym budynkiem jest trochę bardziej oddalona od centrum arena do walk byków. Przy okazji jest tu darmowe muzeum, które ukazuje kulturę tego miejsca. Choć nie tak obiektywnie jak ta w Kordobie, tu wszystko jest w samych superlatywach. Tu wszystko skupione jest na świętowaniu i zwycięstwach torreadorów.

Arena walk byków w Alicante
Arena walk byków w Alicante

Zwiedzanie centrum (El Barrio) to także możliwość obejrzenia kilku ciekawych budynków, choćby ratusza, albo teatru (Teatro Principal). Z innych atrakcji jest tu stare targowisko (Mercat Central d’Alacant), które wciąż działa i oferuje świeże produkty. Przed wejściem do targowiska znajduje się budka, w której sprzedawano lokalny specjał – turrón. Chodząc po starym mieście można natknąć się też na plac Portal de Elche z olbrzymim figowcem.

Targowisko w Alicante
Targowisko w Alicante

Ciekawą rzeczą, która może spodobać się najmłodszym, jest aleja grzybowa – Calle de las Setas. Formalnie to ulica San Francisco. W dzień wygląda dość tandetnie, w nocy ciut lepiej. Ot, między budynkami powstawiano duże muchomory, z którymi można robić sobie zdjęcie.

Calle de las Setas - ulica Grzybowa - w Alicante, wieczorem robi lepsze wrażenie
Calle de las Setas – ulica Grzybowa – w Alicante, wieczorem robi lepsze wrażenie

Alicante ma dwa deptaki. Jeden to nadmorska promenada Esplanada d’Espanya. Przy niej znajduje się jeden z bardziej charakterystycznych budynków miasta – Casa Carbonell na Passeig Esplanada d’Espanya. Drugi to ulica Rambla Méndez Núñez, która jest pełna sklepików, ale już nie tak reprezentacyjna.

Esplanada d’Espanya to główny deptak Alicante
Esplanada d’Espanya to główny deptak Alicante

Obok znajduje się port w Alicante. Ważny ze względu na przemysł, ale gdy się patrzy na niego, to wygląda dziś bardziej jak jedna wielka marina. Znajduje się tu między innymi muzeum rejsów oceanicznych.

Port w Alicante
Port w Alicante

Elche

Alicante to również dobra baza wypadowa do bliższych (wyspa Tabarca) i dalszych wyjazdów (Walencja, Kartagena, Murcja, Almeria). Jednym z miejsc, które warto rozważyć, jest Elche (Elx). Formalnie rzecz biorąc jest to osobna miejscowość, w praktyce część aglomeracji Alicante, dość mocno z nią połączona (wspólne lotnisko). Zresztą Elche jest zaledwie o jedną trzecią mniejsze. Wciąż posiada własny, unikalny charakter. Głównie ze względu na wpisany na listę UNESCO gaj palmowy (Palmerar d’Elx), jeden z najstarszych w Europie, sięgający tradycją czasów starożytnych. Dziś duża część tego gaju to nic innego jak park miejski w centrum, miejsce rekreacyjne oraz jak trzeba, to festiwalowe.

Bazylika św. Marii w Elche
Bazylika św. Marii w Elche

Elche trafiło na listę UNESCO także z drugiego, niematerialnego powodu. Chodzi o misterium ku czci Matki Boskiej, które jest wystawiane rokrocznie 14 – 15 sierpnia.

Gaj palmowy w Elche
Gaj palmowy w Elche

Stare Centrum Elche jest stosunkowo niewielkie i skupione wokół bazyliki św. Marii. To kolejna świątynia w tym miejscu, obecnie istniejąca pochodzi z 1672 roku. Blisko bazyliki znajduje się pozostałość dawnych murów miejskich – wieża Calahorra. Tuż przy gaju można oglądać muzeum archeologiczne, wcześniej był to zamek Altamira. Jego początki sięgają XII wieku, ale jeszcze w roku 1913 był przebudowywanyi służył przez pewien czas jako ratusz. Są tu także arabskie łaźnie bazujące na rzymskich.

Mural w korycie rzeki Vinalopó (Elche)
Mural w korycie rzeki Vinalopó (Elche)

Przy rzece znajdziemy nadbrzeże, które oddano we władanie artystom. Ci pomalowali je, tworząc mural w korycie rzeki Vinalopó, co stanowi dodatkową atrakcję miasta oraz jego nowy symbol.

Widok na arenę byków w Alicante
Widok na arenę byków w Alicante

Canelobre

Jeszcze dalej, ale już bez dojazdu środkami komunikacji miejskiej, znajdują się jaskinie Canelobre. Niewielka część została udostępniona zwiedzającym. Ogląda się ją z przewodnikiem, dzięki czemu faktycznie jest szansa, by spędzić tam zakładane 40 minut. Jaskinia jest interesująca, głównie ze względu na wysokość sklepienia (70 metrów) i formacje naciekowe. Choć bardziej jako atrakcja w okolicy Alicante, a nie samodzielna (jak jaskinia Nerja). Niestety jaskinie są oświetlone w pstrokate kolory.

Jaskinia Canelobre koło Alicante
Jaskinia Canelobre

Solniska

Ostatnia okoliczna atrakcja, o której chcemy wspomnieć, to solniska. Prawdę mówiąc zrobiło się o nich ostatnio nawet głośno, jako różowych jeziorkach. Natomiast tu znów nie dojedziemy transportem miejskim, pozostaje samochód. Zwłaszcza, że nie są one udostępnione dla turystów  jako płatna, zorganizowana atrakcja. Można się zatrzymać przy poboczu i po prostu podejść. Zrobiono parkingi, więc nie jest to nielegalne, czy niebezpieczne, ale właściwie na tym parkingu się kończy. Zaś solniska, jak solniska, są różowe dopiero w pewnym sezonie, uzależnionym od nawodnienia i temperatury.

Solnisko Salta Pola, jak inne solniska w odpowiedniej porze roku znane jako różowe jezioro przy Alicante
Solnisko Salta Pola, jak inne solniska w odpowiedniej porze roku znane jako różowe jezioro przy Alicante

Tu trzeba przyznać, że w Burgas wykorzystano je zdecydowanie lepiej. Tu formalnie nie można się kąpać. Za to można dostrzec kopce soli. My próbowaliśmy szczęścia w Urbanova (zarośnięte i nic nie było widać) oraz w Salta Pola (stąd pochodzą zdjęcia). Kolejnym przystankiem byłaby Torrevieja (gdyby się nie udało). My widzieliśmy z daleka flamingi, a także olbrzymie kopce soli.

Pomnik byków koło areny w Alicante
Pomnik byków koło areny w Alicante

Plaże Costa Blanca

Na sam koniec warto wspomnieć o plażach. Jedna jest  (Playa del Postiguet) całkiem spora już w Alicante, tuż obok portu. Ale Costa Blanca oferuje ich wiele, zwłaszcza jak się odjedzie trochę dalej od tej miejscowości. Którąś bardziej oddaloną plażę można spokojnie połączyć z wyprawą na solnisko. Zaś jak komuś jeszcze brakuje atrakcji, pozostają muzea – archeologiczne, czy sztuki współczesnej.

Playa del Postiguet, plaża w centrum Alicante
Playa del Postiguet, plaża w centrum Alicante

Filmowa historia Alicante nie jest zbyt rozbudowana. Nagrywano tu choćby kilka scen do filmu „Uncharted” (2022) Rubena Fleischera. Trzeba pamiętać, że nie jest to duże miasto, na zwiedzanie właściwie wystarczy dzień. Więcej jak chcemy pojeździć po okolicy. Ale powiedzmy sobie wprost, większość osób przybywa, by tu wypocząć, a zwiedzanie jest tylko dodatkiem.

Warto dodać, że Costa Brava stara się reklamować jako dobre miejsce do robienia interesów. Jest określana wówczas jako Alifornia, łącząc nazwę Alicante z Kalifornią. Podobno nadmorski klimat jest tu bardzo podobny.

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak hiszpański
AlicanteEl Pijaral

Alanya, kurort na Tureckiej Riwierze

Alanya to drugi obok Antalyi popularny kurort na Tureckiej Riwierze i w tym wypadku to przede wszystkim miasto turystyczne, będące doskonałą bazą wypadową do zwiedzania okolicy, jak i miejscem do wypoczynku. Także w samym mieście znajduje się kilka ciekawych historycznych miejsc do zobaczenia.

Alanya wieczorem
Alanya wieczorem

Historia Alanyi

Koleje losu tego miasta są podobne do historii Antalyi i całej starożytnej Pamfilii. Warto wspomnieć, że najstarsza zachowana wzmianka o Alanyi pochodzi z IV wieku przed naszą erą, gdzie określa się je grecką nazwą Korakesion. Oznacza to „Wystające miasto” i nawiązuje do skalnego cypla, który rozdziela Antalię, a na którego szczycie wzniesiono później seldżucką twierdzę. Rzymianie nazywali miasto Coracesium, zaś w czasach Cesarstwa Bizantyjskiego zmieniono mu nazwę na grecką Kalonoros, czyli „Piękną górę”.

Czerwona Wieża (Alanya, Turcja)
Czerwona Wieża (Alanya, Turcja)

Nazwa Alaiye została nadana przez seldżuckiego władcę Alā ad-Dīn w XIII wieku, podczas gdy włoscy kupcy określali je wówczas jako Candelore. Obecną nazwę, czyli Alanya, przyznano w 1935 roku podczas wizyty prezydenta Mustafa Kemal Atatürka.

Widok z zamku Alanya na Morze Śródziemne
Widok z zamku Alanya na Morze Śródziemne

Alanya jako kurort

Po drugiej wojnie światowej, podobnie jak w innych miejscach w regionie, emigrowali stąd chrześcijańscy Grecy, miasto zaś stało się bardziej tureckie. Zaczęło zyskiwać na turystycznym znaczeniu w latach 60. XX wieku, wraz z udostępnieniem do zwiedzania jaskiń. Prawdziwy rozwój nastąpił dopiero po 1998 roku, wraz ze wzrostem znaczenia lotniska Antalya (sama Antalya jest odległa o jakieś 130 km). Dzięki dobremu transportowi Alanya zaczęła dynamicznie rozwijać się turystycznie, stając się jedną z najbardziej znanych tureckich wakacyjnych miejscówek.

Mury i Alanya w tle
Mury i Alanya w tle

Faktycznie jako resort Alanya oferuje bardzo wiele. Jest tu sporo sklepów, hoteli i restauracji, a do tego jeszcze port i morze. Życie nocne toczy się do późnych godzin, zaś lokalne agencje oferują mnóstwo wycieczek po bliższej i dalszej okolicy. Przy promenadzie wygląda to dość turystycznie, ale jeszcze nie przaśnie. Gorzej już ze statkami turystycznymi, te obecnie straszą.

Sklepy kuszą turystów dzień i są jeszcze otwarte długo po zapadnięci zmroku
Sklepy kuszą turystów dzień i są jeszcze otwarte długo po zapadnięci zmroku

Zamek Alanya

Do zwiedzania jest kilka rzeczy, przede wszystkim seldżucka twierdza z XIII wieku, czyli zamek w Alanii (Alanya Kalesi). Wcześniej istniały tu rzymskie i bizantyjskie fortyfikacje. Zamek był typowo obronny. Znajduje się na wzgórzu o wysokości prawie 250 metrów. Od XIX wieku teren zamku zmienił charakter, powstało tu sporo willi, które się mija idąc na sam szczyt. Dziś zamek, a przynajmniej ta część, która z niego została (głównie cytadela), jest udostępniony dla turystów. To muzeum na otwartym powietrzu. Są tu pozostałości murów, cystern i przede wszystkim wspaniałe widoki na miasto (z obu stron) i Morze Śródziemne. Zamek jest wpisany na Tymczasową Listę UNESCO.

Mury zamku Alanya
Mury zamku Alanya

Na zamek można dostać się też kolejką. Na zachód od wzniesienia znajduje się dalsza część Alanyi, gdzie poza plażą jest stacja kolejki linowej. Tu właśnie znajduje się Plaża Kleopatry, którą szczycą się organizatorzy wycieczek, gdyż uchodzi za najpiękniejszą z plaż Turcji. Rozciąga się tu także Bulwar Ataturka pełen sklepików, hoteli i restauracji.

Zamek to cały kompleks, mury, łaźnie, świątynie, a raczej to co z nich zostało
Zamek to cały kompleks, mury, łaźnie, świątynie, a raczej to co z nich zostało

Bulwary i plaże

Ale takich miejsc jak bulwar jest więcej. Po wschodniej stronie mamy plażę Kejkubada i właściwie ten sam zestaw. W porcie jest mniej hoteli, to bardziej imprezowa część. Sklepiki i knajpy są nawet przy przelotówce, sporo miejsc do pochodzenia. Ogólnie Alanya w dużej większości to typowy kurort, jest trochę kiczu, wliczając to pirackie statki wycieczkowe, ale też dużo atrakcji dla stacjonarnych turystów.

Plaża Damlataş to przedłużenie słynnej plaży Kleopatry (Alanya)
Plaża Damlataş to przedłużenie słynnej plaży Kleopatry (Alanya)

Pozostałości murów

Jak wspominaliśmy, zamek niegdyś był większy. Przede wszystkim miał spore mury miejskie i liczne wieże (blisko 140). Zostało ich bardzo niewiele, najlepiej zachowana i najbardziej znana to Czerwona Wieża (Kızıl Kule). Wyróżnia się nie tylko kolorem cegieł, ale też ośmiokątnym kształtem. Za projekt odpowiada Ebu Ali Reha z Aleppo. Wieża ma 33 metry wysokości i chroniła stocznię. Obecnie znajduje się w niej muzeum etnograficzne, ale w czasie COVID-19 było ono zamknięte. Jest przy niej bardzo niewielki parking. Warto wspomnieć, że swego czasu była ona też na banknotach (250 tys. lir przed denominacją).

Czerwona Wieża w dzień
Czerwona Wieża w dzień
Wieża i punkt widokowy
Wieża i punkt widokowy

Obok znajduje się kolejny zabytek, który w sumie najłatwiej jest zobaczyć z daleka. To dawne stocznie – Tersane. Kamienne, przez co się wyróżniają. Niestety nie są wykorzystywane turystycznie.

Zamek Alanya
Zamek Alanya

Alanya – jaskinia i inne atrakcje

Wzgórze oferuje także jaskinię Kapiący Kamień (Damlataş Mağarası) do zwiedzania. Znajduje się ona po zachodniej stronie wzniesienia, blisko stacji kolejki. Podobno leczy astmę, ale to już słyszeliśmy przy okazji Nieba i Piekła. To czego brakuje, to spektakularnego meczetu. Niewielka też jest oferta muzealna, właściwie warto zwrócić tylko uwagę na Muzeum Archeologiczne. Jak w większości miast, jest tu też Dom Ataturka, no i są muzea-atrakcje przewidziane bardziej pod rodzinne wypady jak Dom Kota. Choć w tym ostatnim przypadku nie jest on tak specyficzny jak ten w Wan. Ale jak wspominaliśmy, Alanya to idealna baza wypadowa do wycieczek po okolicy, w tym właśnie także do stanowisk archeologicznych jak Side czy Anamurium lub Aspendos, czy kanionów Köprülü, Sapadere.

Alanya widziana z zamku
Alanya widziana z zamku

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak turecki
Alanya

Dżerba, Ajim i kantyna Mos Eisley ze „Star Wars”

Dżerba (Dżarba albo Jerba) to słynna turystyczna wyspa w Tunezji o powierzchni jakiś 514 km2, czyli dwa razy więcej niż Malta. To idealne miejsce wypoczynkowe, ale jednocześnie tutaj także kręcono kilka scen do „Nowej nadziei”. I na tych częściach wyspy się skoncentrujemy. Tym razem pominiemy część kurortową.

Ajim, Dżerba
Ajim, Dżerba

Dżerba w Tunezji

Jadąc samochodem, na wyspę można dostać się zarówno mostem, jak i promem. Na południu znajduje się miejscowość Adżim (arab. جيم, franc. Ajim), pierwsza lokacja filmowa. Historycznie pierwotna zabudowa została wzniesiona jeszcze przez Fenicjan jako kolonia Tipasa. To trzecie co do wielkości miasto na wyspie, słynące z połowu gąbek.

Plaża
Plaża

Dżerba i Mos Eisley

To właśnie także tutaj George Lucas kręcił część ujęć w Mos Eisley. Przede wszystkim wejście do kantyny. To jeden z budynków, który tu się wznosił. Charakterystyczne kopuły to lokalny koloryt, wykorzystany jako część scenografii Tatooine. W 1976 roku ekipa filmowa skorzystała z tego, co oferowała Tunezja. Prawdę mówiąc niewiele się wysilili. Niestety, podczas naszej wizyty, budynek będący wejściem do kantyny znajdował się w nieciekawym stanie. Zaniedbany, powoli rozsypujący się, na pierwszy rzut oka nawet nie jest do rozpoznania. Drzwi zabito dechami, tak by nikt nawet nie próbował wchodzić. Wnętrza kantyny nagrywano w Londynie.

Dżerba i kantyna Mos Eisley
Dżerba i kantyna Mos Eisley
Kantyna Mos Eisley (czyli Dżerba) w „Gwiezdne Wojny: Część IV: Nowa nadzieja”
Kantyna Mos Eisley (czyli Dżerba) w „Gwiezdne Wojny: Część IV: Nowa nadzieja”

Warto jednak pochodzić także po okolicy kantyny w Adżin. Tam znajduje się mur, który także było widać w filmie. Szturmowcy obserwowali ucieczkę „Sokoła Millennium” z Mos Eisley. Za murem zaś znajduje się prywatne podwórko, a obok kręcono scenę, w której szturmowcy zatrzymali Luke’a i Obi-Wana oraz droidy. W przeciwieństwie do kantyny te miejsca nie są aż tak zaniedbane, ale właściciele także nie zdają sobie sprawy z ich gwiezdno-wojennego dziedzictwa oraz miejsca w kulturze. Tym samym oba miejsca niby da się zobaczyć, ale jest z tym z roku na rok coraz gorzej.

Murek w Mos Eisley
Murek w Mos Eisley. Tu nagrywano scenę, w której szturmowcy obserwowali odlatującego Hana Solo

Domek Bena Kenobiego

Za Adżim znajduje się jeszcze jedna lokacja, domek Obi-Wana Kenobiego. Chatka Bena zachowała się w przyzwoitym stanie, w dodatku można do niej wejść. To także coś, co jest pięknym przykładem magii kina. Budynek bowiem znajduje się nad morzem i można zejść sobie spokojnie do wody. Jednak odpowiednie ustawienie kamery czy aparatu sprawia, że to co jest piaszczystą plażą, staje się momentalnie diunami pustyni. Tę historię nie raz dało się słyszeć od twórców „Nowej nadziei”. Dziś to ziemia niczyja, przy której można spokojnie się zatrzymać i wejść do środka. Wnętrza także nagrywano w londyńskim studio.

Domek Bena Kenobiego (Dżerba)
Domek Bena Kenobiego (Dżerba)
Dżerba i chatka Bena w filmie „Gwiezdne Wojny: Nowa nadzieja”. U góry wersja oryginalna (1977), gdzie zastosowano jedynie ujęcie z dołu, by nie złapać morza. U dołu wersja poprawiona komputerowo w „Wersji Specjalnej” (1997) i kolejnych wydaniach.
Dżerba i chatka Bena w filmie „Gwiezdne Wojny: Nowa nadzieja”. U góry wersja oryginalna (1977), gdzie zastosowano jedynie ujęcie z dołu, by nie złapać morza. U dołu wersja poprawiona komputerowo w „Wersji Specjalnej” (1997) i kolejnych wydaniach.

Anchorhead, wycięta scena

Nie do końca filmowym miejscem jest też Sidi Jemour. To meczet i kolejny marabut (wspominaliśmy o nich przy okazji Sidi Bouhlel). Znajduje się on w zachodniej części wyspy. Oficjalnie meczetem już nie jest, choć marabut pozostał. Jednak muzułmanie dbają o dawne meczety. Znów jest to trochę ziemia niczyja. Na plaży widać było tylko dzbany do połowów ośmiornic, zaś po samym budynku można spokojnie spacerować. Kręcąc oryginalne „Gwiezdne wojny” Lucas był tutaj, a okolica udawała wspominaną w filmie stację Tosche w miejscowości Anchorhead na Tatooine. Tu Luke rozmawiał z Biggsem i innymi przyjaciółmi. Scena została z filmu ostatecznie wycięta, ale nakręconą i zmontowaną wersję można czasem zobaczyć w dodatkach do filmu. Kadry znów kręcono tak, by nie było widać wody, a plaża stanowi wręcz idealną pustynię.

Sidi Jemour
Sidi Jemour

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak tunezyjski
Dżerba
Szlak filmowy
Dżerba