Archiwa tagu: port

Marsaxlokk i Birżebbuġa, główny port Malty i łodzie luzzu

Wśród maltańskich miast / dzielnic warto na chwilę zatrzymać się przy dwóch – Marsaxlokk i Birżebbuġa, które współdzielą ze sobą największy maltański port morski – Malta Freeport. Choć to zdecydowanie bardziej przemysłowa część tego małego kraju, jednak znajdzie się tu kilka rzeczy do zobaczenia, także ze względu na kino.

Zabudowa Marsaxlokk
Zabudowa Marsaxlokk

Wioska Marsaxlokk

Marsaxlokk to właściwie stara wioska rybacka. To też drugi największy (po Grand Harbour koło Valletty) naturalny port na Malcie. Freeport oczywiście jest dużo większy niż sama zatoczka. Marsa – znaczy tyle co port, Xlokk – wiatr południowo-zachodni. Wioska zasłynęła z dwóch rzeczy. Pierwsza to odbywający się co niedzielę targ rybny. Stanowi on swoiste wydarzenie i atrakcję turystyczną, ale co ciekawsze, również Maltańczycy często go odwiedzają. Zlokalizowany jest wzdłuż nadbrzeża. Poza dniem targowym jest tu spokojnie, zaś poza sezonem wręcz pusto. Przy porcie znajduje się wiele knajp, można spokojnie usiąść i odpoczywać.

Uliczki Marsaxlokk
Uliczki Marsaxlokk

I tu warto wiedzieć, że to miejsce wygląda kompletnie inaczej w dzień targowy i poza nim. Targ się wręcz rozlewa, a przede wszystkim powoduje, iż cała okolica portu żyje. Są tłumy ludzi, wszystko jest otwarte, gwarne. To samo miejsce w pozostałe dni tygodnia jest puste, ciche i spokojne. Wówczas można lepiej koncentrować się na zabudowie, porcie i łodziach. Choć część kafejek jest otwartych może być problem ze zjedzeniem w tym czasie świeżych ryb. Nie przybywa tu zbyt wiele turystów, więc biznes się tak nie kręci.

Widok na port w Marsaxlokk
Widok na port w Marsaxlokk

Łodzie luzzu w Marsaxlokk

Tu dochodzimy do drugiej ciekawostki, czyli jednego z symboli Malty. Tradycyjne łodzie rybackie, które noszą nazwę luzzu. Kształt nie jest jakiś specjalny, nawet wzmocnienie kadłuba nie jest tak istotne jak malowanie. W dużej części niebieskie z czerwonym, zielonym i żółtym dodatkiem. Na dziobie jest namalowane oko Horusa lub Ozyrysa, które ma odstraszać złe duchy. Zarówno wzmocnienia jak i malowania sięgają jeszcze czasów fenickich. Dziś to przede wszystkim tradycja, która przyciąga turystów. Same łodzie często mają silniki spalinowe. Luzzu można spotkać w wielu miejscach na Malcie, acz Marsaxlokk ogląda szczególnie z nich słynie. Wiele z nich jest niebieskich, więc klimatem trochę przypomina to port w Essaouirze. Tyle że tu zamiast obwarowań w tle widać nowoczesny port.

Kolorowe łodzie Luzzu w Marsaxlokk
Kolorowe łodzie Luzzu w Marsaxlokk

Również fani nowszej historii znajdą tu coś dla siebie. Marsaxlokk odegrało swoją rolę w Zimnej Wojnie. To właśnie tutaj ją formalnie zakończono. Dokładniej na statku „Maxim Gorsky”, który zacumował w zatoce. Na jego pokładzie George Bush i Michaił Gorbaczow podpisali porozumienie kończące Zimną Wojnę.

Okolice Freeport na filmowo

To właśnie te okolice zostały wykorzystane w filmie „Monachium” Stevena Spielberga. Grały one tam Ateny, razem z ujęciami z Vallety. W tle ujęć z Marsaxlokk widać całkiem dobrze port. Zdjęcia są robione tak, by było mocno widać słońce. Natomiast pozostając w temacie lokacji, warto wspomnieć o lotnisku. Na Malcie jest tylko jedno międzynarodowe lotnisko – Malta International Airport zwane też czasem Luqa Airport (od nazwy miejscowości, w której de facto jest). Tam również kręcono fragmenty „Monachium”.

Freeport na Malcie
Freeport na Malcie

Birżebuga

Właściwie po sąsiedzku znajduje się kolejna miejscowość Birżebbuġa. Dziś trochę większa niż Masaxlokk, a przy tym nie tak tłumnie odwiedzana przez turystów. Znów sama w sobie ma niewiele do zaoferowania. Jest choćby kościół parafialny św. Piotra, są ruiny megalityczne – Borġ in-Nadur (acz bardzo niewielkie w porównaniu z Hagar Qim), w pobliżu znajduje się jaskinia Għar Dalam. Miejscowość egzystuje jednak jako wsparcie dla Freeport, w końcu to trzeci co do wielkości międzynarodowy port przeładunkowy na Morzu Śródziemnym.

Kościół pod wezwaniem łańcuchów św. Piotra (Birżebbuġa)
Kościół pod wezwaniem łańcuchów św. Piotra (Birżebbuġa)

W zatoce zwanej Pretty Bay jest też dość niewielka piaszczysta plaża. Inne są na Malcie raczej kamieniste. Ta wyróżnia się piaskiem i niezapomnianym widokiem na port. Przy dobrej pogodzie woda jest przepiękna, ale widoki są dość industrialne. Zresztą przedsmak tego można zobaczyć też w Marsaxlokk.

Mając do dyspozycji samochód na Malcie, oba miejsca są zdecydowanie warte zobaczenia, gdyż ukazują to małe wyspiarskie państwo z innej strony. Mniej turystycznej, bardziej lokalnej. Nie należy się jednak nastawiać na długi wypad. Natomiast gdy korzysta się z komunikacji zbiorowej, wówczas warto koncentrować się na dniu targowym, gdy Marsaxlokk tętni życiem i jest duża szansa, że dojazd nie zajmie nam więcej niż oglądanie okolicy.

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak maltański
Marsaxlokk

Kopenhaga, „Gang Olsena”, mała syrenka i duńskie hygge

Stolica Danii, czyli Kopenhaga (dun. København) to największe miasto w kraju, acz z pewnością nie najstarsze. Powstało dopiero w średniowieczu. Dziś jest piękne, a przy tym kompaktowe, w sam raz na weekendowy city-break (choć jeśli chcemy zwiedzać wszystko, to i 5 dni może być mało). Istnieją dogodne połączenia lotnicze tak bezpośrednio do Kopenhagi, jak i do Malmö po drugiej stronie cieśniny Sund, skąd jest bardzo dogodnie zorganizowany transport. Co więcej Kopenhaga to miasto filmowe, przede wszystkim zawiązane z jedną serią – „Gangiem Olsena”.

Kamienica w Kopenhadze
Kamienica w Kopenhadze

Gang Olsena i kino w Kopenhadze

Gang Olsena (dun. Olsen-banden) to seria komedii kryminalnych. Oryginalna duńska składa się z 14 filmów z lat 1968 – 1988. Powstały także spin-offy, w tym „Mały gang Olsena” z 2001 roku, który także doczekał się kilku kontynuacji. Ponadto powstały dwa filmy animowane, a także norweskie i szwedzkie przeróbki. Nas tym razem będą interesowały przede wszystkim duńskie filmy, gdyż ich akcja dzieje się w Kopenhadze i okolicach. To właśnie w nich można dostrzec co najmniej kilka charakterystycznych i ważnych obiektów stolicy Danii. Nie jest to oczywiście jedyny słynny film kręcony w Kopenhadze.

Gang Olsena, czyli Egon Olsen, Benny Frandsen i Kjeld Jensen
Gang Olsena, czyli Egon Olsen, Benny Frandsen i Kjeld Jensen

W każdym razie miasto może nie potrafi jeszcze odnaleźć się w turystyce filmowej (zresztą Gang Olsena chyba nie jest aż tak nośnym tematem), ale pielęgnuje swoją legendę w kinie. Duński Instytut Filmowy prowadzi także muzeum kina, choć to atrakcja dla osób zaznajomionych z duńską kinematografią. Ale w Nordisk Film Museum jest też obecnie dedykowana wycieczka związana z rekwizytami i pamiątkami po Gangu Olsena.

Popiersie Nielsa Bohra
Popiersie Nielsa Bohra

W przypadku „Gangu Olsena” zdecydowana większość lokacji jest uwzględniona na stronie Olsenbande Homepage. Wiele z nich znajduje się na przedmieściach, ale też jak wspominaliśmy, filmy te ujęły zdecydowaną większość atrakcji stolicy Danii. Na nich się skupimy. Słowo ujęły jest tu kluczowe, bowiem bardzo rzadko w serii Kopenhaga odgrywała rolę inną niż tła.

Budynek Sądu na Henrettelsesplads
Budynek Sądu na Henrettelsesplads

Kopenhaga: Historia

Mimo, że ludzie egzystowali tu nawet 10 tysięcy lat temu, a Wikingowie przybywali w to miejsce by handlować, nie stało się przysiółkiem jak choćby Kijów. Historia Kopenhagi zaczyna się od średniowiecza, gdy w 1167 biskup Absalon z Roskilde wzniósł tu gród warowny. Kopenhaga otrzymała prawa miejskie w 1254 roku i od tego czasu rozwija się jako ważny port i powoli rosło jej znaczenie. W 1443 roku stała się de facto stolicą kraju. De jure dopiero gdzieś w czasach reformacji, około 1536 roku, gdy to królowie Danii przejęli władzę nad miastem z rąk biskupów z Roskilde.

Absalon, czyli rzeźba biskupa Absalona to charakterystyczny punkt Kopenhagi
Absalon, czyli rzeźba biskupa Absalona to charakterystyczny punkt Kopenhagi

Stara Kopenhaga została zniszczona dwukrotnie. Wpierw w wyniku pożaru w roku 1728, który strawił 2/5 miasta. Drugie to zniszczenia z okresu wojen napoleońskich. Dania wspierała Napoleona, więc ich stolica została obrócona w gruzy przez Anglików. Marazm po okresie napoleońskim zbiegł się z dużym rozwojem kulturalnym miasta. Dania zachowała neutralność w czasie I wojny światowej. W II wojnie została bardzo szybko zajęta przez Niemcy. Brytyjczycy pod koniec wojny przygotowali operację Kartagina, dzięki której oswobodzono miasto. Szczęśliwie tym razem uniknęło ono większych zniszczeń.

Nyhavn, Kopenhaga
Nyhavn, Kopenhaga

Nyhavn, największa atrakcja Kopenhagi

Wśród atrakcji turystycznych Kopenhagi największe tłumy przyciąga jedna. To Nyhavn, czyli ulica i kanał, z bardzo charakterystycznymi domami z jaskrawą, kolorową fasadą. Dodatkową atrakcją jest pomnik marynarzy z II wojny światowej, który ma kształt kotwicy. Tu także zlokalizowane są przystanie turystyczne. I tu jedna mała uwaga. Pomijając sam fakt przepłynięcia się przez Nyhavn, alternatywnym rozwiązaniem wobec rejsu po kanałach jest skorzystanie z tramwaju wodnego, którym można przepłynąć prawie cała trasę, bez przewodnika, bez dużej ilości turystów i za dużo mniejszą cenę.

Christianshavn
Christianshavn

Wycieczka po kanałach

Wycieczek po kanałach w Kopenhadze jest mnóstwo. Plusem jest to, że bardzo często można zobaczyć tam mniejsze kanały, jak choćby Christianshavn, czy okolice Christiansborg, ale wiele zależy od wycieczki. Tramwaje wodne przecinają Kopenhagę, dzięki temu również można bardzo wiele zobaczyć. Docierają nawet do Sydhavn (tam jest wiele ujęć z kilku „Gangów Olsena”). Mijają też dwa bardzo charakterystyczne budynki, Den Sorte Diamant, czyli Czarny Diament, albo inaczej królewską bibliotekę otworzoną w 1999 roku, a także królewską przystań. Po drodze mija się także kąpielisko, w kanale oczywiście. Zresztą z podobnych atrakcji warto wspomnieć o CopenHot, czyli spa w porcie, praktycznie pod gołym niebem.

Nyhavn to największa i najpopularniejsza atrakcja Kopenhagi
Nyhavn to największa i najpopularniejsza atrakcja Kopenhagi

Nyhawn w filmie

Wracając jednak do Nyhavn. Początki tego portu sięgają 1670 roku. Najstarszy ocalały dom (nr 9) pochodzi z 1681 roku. W czasach rozwoju kulturalnego Danii po wojnach napoleońskich, tutaj mieszkał Hans Christian Andersen, najsłynniejszy duński bajkopisarz. Jednak aż do lat 60. XX wieku cześć Nyhavn pełniła też rolę kopenhaskiej dzielnicy czerwonych latarni. Ulica stała się turystyczną atrakcją w latach 70. Jest modna i rozpoznawalna, więc pojawia się czasem w kinie. Choćby w „Dziewczynie z portretu” Toma Hoopera. Jest też obecna w „Rozdartej kurtynie” Alfreda Hitchcooka, czy „Lekcji miłości” Ingmara Bergmana. Oczywiście nie może zabraknąć Gangu Olsena – w tym 7, 8 i 9 film z cyklu czyli „Gang Olsena na torach”, „Gang Olsena wpada w szał” i „Gang Olsena znowu w akcji”. Warto jednak pamiętać, że piękne, kolorowe fasady czasem nie są pokazywane w filmach. Jak u Hoppera, gdzie raczej widać nadbrzeże.

Turystyczna Kopenhaga dziś żyje wokół Nyhavn
Turystyczna Kopenhaga dziś żyje wokół Nyhavn

Centrum Kopenhagi

Nyhavn znajduje się tuż przy Kongres Nytorv, czyli największym placu Kopenhagi. Łatwo się domyśleć, że dziś to miejsce z mnóstwem restauracji, kawiarni. W samym środku placu jest pomnik Christiana V. Zaś przy placu mamy pałac Charlottenborg, czy Teatr Królewski. Tu też kończy się (lub zaczyna) deptak Strøget, czyli najbardziej reprezentacyjna i turystyczna ulica miasta, z mnóstwem drogich sklepów. No a ponieważ to Dania, nie może zabraknąć wielkiego sklepu LEGO. Jedno ze skrzyżowań prowadzi na ulicę Larsbjornstraede, pełną knajpek, ale również pięknych, kolorowych kamienic. Sam Strøget to także jeden z najdłuższych deptaków na świecie.

Kopenhaga dla wielu kojarzy się z Małą Syrenką. Ale jej pomnik, choć przyciąga tłumy jest stosunkowo niewielki
Kopenhaga dla wielu kojarzy się z Małą Syrenką. Ale jej pomnik, choć przyciąga tłumy jest stosunkowo niewielki, niektórzy uznają go przez to za dość przecenianą atrakcję stolicy Danii.

Pozostając przy Andersenie, jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc Kopenhagi jest pomnik nawiązujący do jego twórczości, czyli Mała Syrenka. Rzeźbę z brązu przygotował Edvard Eriksen. Otworzono ją w roku1913 i od tego czasu przyciąga turystów. By zrobić sobie z nią (lub jej) zdjęcie trzeba czasem stać w kolejce. Rzeźba znajduje się na promenadzie Langelinie. W kinie przewija się w 10 części Gangu Olsena, czyli „Gang Olsena idzie na wojnę”. Pobliska część portu kopenhaskiego – Nordre Toldbod (Københavns Havn) to z kolei lokacja z filmu „Na rauszu” (2020) Thomasa Vinterberga. Tu nagrywano końcową scenę świętowania egzaminów w porcie.

Cytadela Kastellet
Cytadela Kastellet

Kopenhaga: Cytadela Kastellet

Obok promenady znajduje się jedna z lepiej zachowanych cytadel w północnej Europie, czyli Kastellet. Pierwszą cytadelę wzniósł król Christian IV w 1626 roku. Została ona mocno przebudowana po roku 1660, gdy skończyło się szwedzkie oblężenie. Stanowiła też ważną linię obrony miasta przed Anglikami w 1807 roku. Potem straciła na znaczeniu militarnym. W czasie II wojny światowej nie zatrzymała Niemców. Od 1999 jest to teren spacerowy, z pozostałościami dawnej bazy wojskowej. Jest i wiatrak, są koszary i armaty, a także mnóstwo ptactwa.

Fontanna bogini Gefion
Fontanna bogini Gefion

Tuż przy Kastellet znajduje się kościół anglikański św. Albana, a zaraz przy nim fontanna nordyckiej bogini Gefion (Gefionspringvandet). Uruchomiono ją w 1908 roku z okazji 50-lecia browaru Carlsberg. Jest bardzo charakterystycznym miejscem, więc pojawia się w filmie, czyli chociażby w „Wielkim skoku Gangu Olsena” (1972, czwarty film z cyklu).

Kopenhaga: David Michała Anioła (kopia)
Kopenhaga: David Michała Anioła (kopia)

Z Kastellet można się przejść blisko kanału ulicą Larsens Pl. Tam znajdują się galerie sztuki, w tym Den Kongelige Afstøbningssamling. Przed nią zaś ustawiono inną słynną rzeźbę, kopię Davida Michała Anioła. Oryginał oczywiście znajduje się we Florencji (podobnie jak wystawiona publicznie kopia). W każdym razie spacer przy tym kanale jest również ciekawym sposobem na obejrzenie sobie portu i wspaniałych okrętów.

Opera w Kopenhadze
Opera w Kopenhadze

Kopenhaga: Opera

Po drugiej stronie kanału znajduje się nowy budynek Opery, czyli Operaen z 2005 roku. Nie tylko jest to nowoczesna architektura, ale też jedna z najdroższych oper, jakie wybudowano na świecie. Kosztowała ponad pół miliarda USD. To też ją rozsławiło i czasem wciąż jeszcze uchodzi za najdroższą na świecie. Tak też było w momencie, gdy ją wzniesiono. Warto dodać, że budżet na budowę nowej opery w Oslo otwartej w 2008 wyniósł 760 milionów USD (z czego jakieś 50 milionów zostało). Jeszcze więcej kosztowało uruchomienie opery w Maskacie, tyle że tam trudno dotrzeć do kosztów realizacji samego budynku. Razem z pełnym wystrojem i ściągnięciem światowej sławy artystów, wydano 10 miliardów USD i wygenerowało miejsce pracy dla 50 tysięcy osób.

Pałac Amalienborg
Pałac Amalienborg

Pałac królewski Amalienborg

Przy kanale znajduje się także kompleks pałacowy Amalienborg, zwany czasem zimowym pałacem królewskim. Nazwa pochodzi od królowej Zofii Amelii, która w 1667 kazała zbudować tu pałacyk letni. Pałac spłonął kilkanaście lat później. W 1748 roku król Fryderyk V chcąc zbudować nową dzielnicę stolicy pozwolił wznieść tu czterem arystokratom swoje pałace. Ważna dla niego była tylko spójna architektura, nad którą czuwał Nicolai Eigtved. W lutym 1794 doszło do pożaru ówczesnej rezydencji królewskiej, czyli Christiansborga. W ciągu kilku dni monarcha wykupił cztery pałace i przeniósł tu swój dwór.

To nie rower wrzucony do kanału. To rzeźba. Kopenhaga może zaskoczyć wodnymi atrakcjami
To nie rower wrzucony do kanału. To rzeźba. Kopenhaga może zaskoczyć wodnymi atrakcjami

Te cztery pałace to pałac Moltkego (Moltkes Palæ), pałac Levetzeua (Levetzaus Palæ), pałac Brockdorffa (Brockdorffs Palæ) i pałac Schacka (Schacks Palæ). Dziś kompleks ten jest też jedną z najczęściej odwiedzanych atrakcji Kopenhagi ze względu na muzeum pałacowe. Jak w wielu takich miejscach, tak i tu są strażnicy królewscy (w charakterystycznych czapkach – bermycach) i zmiana warty. Ogrody królewskie można zwiedzać za darmo. Na placu między pałacami zaś znajduje się pomnik Fryderyka V. Te okolice widać we wspomnianym już filmie „Gang Olsena idzie na wojnę”.

Kościół Marmurowy (Kopenhaga, Dania)
Kościół Marmurowy (Kopenhaga, Dania)

Kościół Marmurowy

Częścią kompleksu jest też kościół Fryderyka znany także jako Kościół Marmurowy (Marmorkirken lub Frederiks Kirke). Nazwa pochodzi od budulca, początkowo wznoszono ją z marmuru norweskiego. Ma on największą kopułę w całej Skandynawii. Spoczywa ona na 12 kolumnach i ma 31 metrów wysokości. Kopuła była wzorowana na watykańskiej bazylice św. Piotra. Jego budowa trwała 148 lat, choć przez dużą część tego czasu nie trwały żadne prace. Zwiedzanie jej jest możliwe, ale nie takie łatwe. Kościoły w Kopenhadze dość często są zamknięte poza bardzo konkretnymi godzinami. W sezonie jest organizowane jedno wejście dziennie (z przewodnikiem). Godziny i ceny, a także kontakt (bo możliwe są do zorganizowania wejścia dla dodatkowych grup) można znaleźć na stronie Marmorkirken.

Pomnik Fryderyka VII przed pałacem Christiansborg
Pomnik Fryderyka VII przed pałacem Christiansborg

Pałac Christiansborg

Wspomniany już pałac Christiansborg dziś jest siedzibą duńskiego parlamentu. Pierwsza twierdza w tym miejscu powstała w 1167 roku i należała do biskupa Absalona. Zresztą jego pomnik znajduje się obecnie niedaleko kompleksu Christiansborg i widać go w „Gang Olsena idzie na wojnę”. Sam Christiansborg był siedzibą królów Danii od 1416 roku. Jego gruntowną przebudowę rozpoczął w 1731 król Christian VI (stąd też nazwa). Wzorował się na wiedeńskim baroku i francuskim rokoko. Jak już pisaliśmy, zamek ten spłonął. Wkrótce zaczęto budowę tak zwanego drugiego Christiansborg, który miał być nową siedzibą królewską.

Kanał Skt. Jørgens Sø
Kanał Skt. Jørgens Sø

Tak się jednak nie stało. Z jednej strony sami monarchowie wybierali na swoją siedzibę Amalienborg, z drugiej w połowie XIX wieku przemiany społeczne sprawiły, że król przestał odgrywać tak istotną rolę. Ważniejszy stał się parlament. Zamek jednak ponownie spłonął (w 1884), więc zaczęto pracę nad obecnym, trzecim Christianborgiem. Architektem był Thorvald Jørgensen. W kompleksie jest miejsce dla parlamentu, ale też apartamenty królewskie (nie są one jednak używane), muzea (w tym Muzeum Thorvaldsena) i budynek Giełdy (Børsen).

Rundetårn, bardzo charakterystyczny budynek w Kopenhadze
Rundetårn, bardzo charakterystyczny budynek w Kopenhadze

Kopenhaga: Okolica muzeum

Giełda i okolice są widoczne w „Ostatnim skoku Gangu Olsena” (6 film, 1974), „Gang Olsena nigdy się nie poddaje” (11 film, 1979) i „Gang Olsena: Ostatnia misja” (14 film, 1998). Do zamku prowadzi także most Marmorbroen, wykorzystany w pierwszym z filmów z cyklu „Mały gang Olsena”.

Budynek dawnej giełdy
Budynek dawnej giełdy

Po drugiej stronie wspomnianego mostu zlokalizowana jest dzielnica muzealna. Warte uwagi z pewnością jest Muzeum Narodowe (wstęp darmowy), Muzeum Sztuki Starożytnej – Ny Carlsberg Glyptotek czy Muzeum Kopenhagi. Zaś pozostając przy muzeach, warto też rozważyć wizytę w muzeum designu duńskiego, czyli Duńskie Muzeum Sztuki i Wzornictwa..

Kopenhaga: Zamek Królewski Rosenborg
Kopenhaga: Zamek Królewski Rosenborg

Tu warto na chwilę zająć się jeszcze jedną rzeczą kojarzoną z Danią, czyli hygge. Słowo to po duńsku znaczy tyle, co komfort i bezpieczeństwo, ale też wygodę, szczęście i równowagę. Nie jest związane z materialnym postrzeganiem świata, ale właśnie spokojem i ciepłem. Tym słowem także określa się projekty duńskie, zresztą to filozofia widoczna też w organizacji miasta. Duńczycy szczycą się, że są jednym z najszczęśliwszych narodów na świecie. Jednym z miejsc stworzonych według nowych wzorców jest park i kompleks sportowy w dzielnicy Superkilen.

Sala tronowa w pałacu Rosenborg
Sala tronowa w pałacu Rosenborg

Pałac królewski Rosenborg

Jest jeszcze jeden zamek lub pałac królewski – Rosenborg. Pochodzi z 1606 roku, kiedy to Christian IV kazał go wznieść jako letnią rezydencję. Tym razem inspirowano się renesansem flamandzkim. W historii Rosenborg stawał się oficjalną rezydencją królewską dwukrotnie, raz gdy spłonął Christansborg, drugi raz podczas ataku Anglików. Dziś pałac razem z ogrodami jest otwarty dla zwiedzających. Same ogrody można zwiedzać za darmo. Wnętrza to część muzealna, w tym także królewski skarbiec. Można tu oglądać choćby korony. Pałac są widoczne w „Gang Olsena idzie na wojnę”, oraz „Małym gangu Olsena”, gdzie widać ogrody.

Ratusz (Kopenhaga, Dania)
Ratusz (Kopenhaga, Dania)

Ratusz Kopenhagi

W 10 filmie z cyklu, czyli w „Gang Olsena idzie na wojnę” bardzo istotną rolę odgrywa ratusz miejski i jego zegar. Ratusz (Rådhus) powstał w 1905 i był inspirowany ratuszem ze Sieny. Na placu przed ratuszem jest znana fontanna ze smokiem, a także pomnik Hansa Christiana Andersena. Nad głównym wejściem do ratusza znajduje się rzeźba biskupa Absalona. Jest oczywiście i zegar, a nawet dwa. Jeden jest na wieży, drugi to zegar astronomiczny, który jest wystawiony wewnątrz ratusza. Zwany jest też czasem Zegarem Światowym Jensa Olsena. Okolica ta jest także widoczna w filmie „Wielki skok Gangu Olsena”.

Fontanna ze smokiem (Kopenhaga)
Fontanna ze smokiem (Kopenhaga)

Poprzedni ratusz znajdował się na placu Nytorv (czyli po polsku Nowym Targu). Obecnie w tym budynku znajduje się sąd. Zaś sam plac, a właściwie dwa przyległe place – Nytorv-Gammeltorv, są częścią deptaka Strøget i miejscem gdzie odpoczywają tak mieszkańcy Kopenhagi jak i turyści. Budynek sądu i okolica pojawiły się także w pierwszym filmie – „Gang Olsena” (1968).

Centrum Biznesowe Industriens Hus
Centrum Biznesowe Industriens Hus

Kopenhaga: Charakterystyczne budowle

Podobnie jak w Sztokholmie, tak i w Kopenhadze znajduje się Park Tivoli. Lunapark, który oficjalnie nosi nazwę Ogrodów Tivoli przyciąga tak turystów jak i mieszkańców. Można go dostrzec w „Gang Olsena nigdy się nie poddaje” (11 film, 1979). Dobrze go również widać w duńsko-amerykańskiej odpowiedzi na Godzillę, czyli filmie „Reptilicus” z 1961 roku a także „Anastazji” (1956) z Ingrid Bergman. Warto dodać, że jedna z atrakcji parku nazwa się Zamkiem Andersena.

Hotel SAS w Kopenhadze
Hotel SAS w Kopenhadze

Do ogrodów przylega hotel SAS. Budynek ten zaprojektowany przez Arne Jacobsena został ukończony w 1961 roku. Uchodzi za jeden z najbardziej znanych przykładów klasycznego duńskiego designu. Pojawia się w „Gang Olsena: Paryski plan” (13 film, 1981).

Kopenhaga, wieża Rundetårn i specyficzne wejście na górę
Kopenhaga, wieża Rundetårn i specyficzne wejście na górę

Kolejnym bardzo rozpoznawalnym budynkiem Kopenhagi jest Okrągła Wieża, czyli Rundetaarn lub Rundetårn. Została zbudowana w XVII wieku jako obserwatorium astronomiczne, przy uniwersyteckim kościele Świętej Trójcy. Dziś stanowi dobry punkt widokowy na miasto. Już samo wejście na górę jest bardzo ciekawe, ze względu na interesującą architekturę. Wieża pojawiła się zarówno w „Młodym Gangu Olsena” jak i kilku pracach Hansa Christiana Andersena, a nawet w grze komputerowej „SimCity” z 2013. Sama kaplica jest trudno dostępna.

Kopenhaga - kanał i królewska biblioteka
Kopenhaga – kanał i królewska biblioteka (Czarny Diament)
Katedra w Kopenhadze
Katedra w Kopenhadze

Kościoły Kopenhagi

Jak pisaliśmy, zwiedzanie kościołów w Kopenhadze (podobnie jak w Holandii) to raczej problem ze względu na godziny otwarcia. Najłatwiej zobaczyć najważniejszy kościół w Danii, czyli luterańską Katedrę Marii Panny (Vor Frue Kirke). Pierwszą katedrę w tym miejscu kazał wznieść jeszcze biskup Absalon w XII wieku. Obecny jej kształt pochodzi z początku XIX wieku, kiedy poprzednia katedra została zniszczona przez Anglików. Katedra służyła jako kościół koronacyjny duńskich królów.

Kościół św. Christiana
Kościół św. Christiana

Planetarium w Kopenhadze

W Kopenhadze uczczono pamięć najwybitniejszego duńskiego astronoma, wznosząc planetarium jego imienia. Planetarium Tycho Brahe zaprojektował Knud Munk, otworzono je w 1989 roku. Mając trochę więcej czasu można poszerzyć tu swoją wiedzę o kosmosie. Znajduje się przy kanale Skt. Jørgens Sø. Kanał ten z kolei widzieliśmy w „Wielkim skoku gangu Olsena”.

Kopenhaga: Planetarium Tycho Brache
Kopenhaga: Planetarium Tycho Brache

Oceanarium w Kopenhadze

Jeśli ma się trochę więcej czasu, można rozważyć innego typu atrakcje. Pierwsza to zwiedzanie browaru Carlsberg. Prawdę mówiąc po Guinessie w Dublinie (ewentualnie Heinekenie w Amsterdamie) niekoniecznie chcieliśmy to powtarzać. Druga to również coś powtarzalnego, czyli oceanarium. W Danii może budzić to pewne kontrowersje (chodzi nam o głośne sposoby regulowania populacji zwierząt w zoo), więc samo zoo od razu skreśliliśmy. Za to Den Blå Planet, bo tak nazywa się narodowe akwarium, zachwyca. Jest duże, nowoczesne, dobrze przemyślanie, da się też wyjść nad zatokę na chwilę. Zdecydowanie bardziej podobało się nam niż to oceanarium, które widzieliśmy w Lizbonie.

Oceanarium w Kopenhadze
Oceanarium w Kopenhadze

Błękitna Planeta pełni także doskonałą rolę edukacyjną, więc jest to bardzo dobre miejsce do odwiedzenia z dziećmi. Nie brakuje tu sklepu z pamiątkami i restauracji serwującej ryby. W kontekście doniesień z duńskiego zoo, pochodzenie serwowanych ryb wydało nam się podejrzane.

Wolne Miasto Christiania
Wolne Miasto Christiania

Wolne Miasto Christiania

Bardzo specyficzną atrakcją, z którą władze mają problem, jest Christiania. W założeniu to dość podobne miejsce do Republiki Zarzecza w Wilnie. Christiania czasem jest nazywana Wolnym Miastem Christiania i o ile w Wilnie mamy do czynienia z dzielnicą bardziej artystyczną, to Christiania, która powstała w 1971 roku miała być miejscem kultur alternatywnych i ruchów hipisowskich. Hippisi (squatersi) zajęli opuszczone koszary i rozpoczęli tworzenie własnej społeczności i praw. Zabronione jest tu posiadanie broni, używanie samochodów, bieganie, robienie zdjęć czy filmowanie oraz ciężkie narkotyki. To ostatnie sprowadziło tu grupy przestępcze, a to chcąc nie chcąc przeszkadzało władzom. Trudno też im się dziwić, że nie chciały akceptować straganów z narkotykami. Z drugiej strony właśnie możliwość kupienia tych środków sprawia, że pojawiają się tu turyści, zwłaszcza młodsi.

Christiania - oficjalne wejście
Christiania – oficjalne wejście

Obecnie istnieje pewne status quo, jeśli chodzi o dzielnicę. Nie ma tam już większych ekscesów, a mieszkańcy płacą podatki. Narkotyki można kupić tu legalnie, ale na straganach najczęściej nie są wystawione, zaś często są pakowane w folie imitującą wojskowe mundury kamuflujące (bo dealerzy mieli sprawić, by narkotyki były mniej widoczne). Christiania obecnie ani nie jest miejscem alternatywnym, ani targiem narkotykowym, za to jest bez wątpienia ciekawym eksperymentem na temat wolnego, utopijnego społeczeństwa, dlatego na jej temat powstało bardzo wiele opracowań naukowych. W pewien sposób spowszedniała. Niemniej jednak jej specyficzne budynki, graffiti wciąż budzą ciekawość. Należy pamiętać o wspomnianym wcześniej zakazie robienia zdjęć. Kategorycznie nie można ich robić tam ludziom, to może powodować problemy. Dobry czas na obejrzenie tego miejsca to godziny poranne, wówczas wszyscy tu wstają i jest to leniwe miejsce. Wieczorem robi się bardziej imprezowo.

Dworzec kopenhaski
Dworzec kopenhaski

Kopenhaga: Komunikacja miejska

Seria „Gang Olsena” to także transport zbiorowy. W kilku filmach wykorzystano Główny Dworzec kolejowy (Zresztą znajduje się blisko ogrodów Tivoli i hotelu SAS). Kręcono także na lotnisku, w tym na pasie startowym.

Kopenhaga ma bardzo dobrą komunikację rowerową, przy tym nie jest uprzywilejowana względem pieszych
Kopenhaga ma bardzo dobrą komunikację rowerową, przy tym nie jest uprzywilejowana względem pieszych

Na koniec warto jeszcze napisać jedną rzecz o poruszaniu się po Kopenhadze. Transport zbiorowy jest naprawdę dobrze zorganizowany, wliczając w to tramwaje wodne, o których wspominaliśmy, i metro. Jednak z perspektywy zasobności polskiego portfela komunikacja jest dość droga. Sami Duńczycy tłumnie używają rowerów. Może to być dobra alternatywa na przemieszczanie się po mieście. Można je wypożyczyć tutaj. Warto też zwrócić uwagę, że w przeciwieństwie do choćby Amsterdamu, tu transport jest zrównoważony, z położeniem akcentu na pieszych.

Widok na Kopenhagę, w tle most nad Sundem
Widok na Kopenhagę, w tle most nad Sundem

Jeśli mamy do przejechania sporo w Kopenhadze, warto zainteresować się City Pass, czyli biletem dniowym lub wielodniowym (więcej informacji na stronie VisitCopenhagen ). Do rozważenia także jest karta Copenhagen Card, dzięki której można wiele atrakcji zobaczyć za cenę karty, a do innych są zniżki. Można o niej poczytać tutaj. Natomiast należy pamiętać, że ceny w Kopenhadze w przeliczeniu na polskie realia są bardzo wysokie, co zresztą charakterystyczne dla krajów skandynawskich.

Kopenhaga nocą
Kopenhaga nocą

W Kopenhadze warto też spróbować lokalnego, słodkiego specjału. Danisze to ciastka duńskie (lub kopenhaskie) z prażonymi migdałami i czekoladą.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak duński
Kopenhaga
Szlak filmowy
Kopenhaga

Heraklion, forteca i muzeum archeologiczne na Krecie

Największym kreteńskim miastem jest Heraklion (lub Iraklion, gr. Ηράκλειο), liczący ok. 140 tys. mieszkańców. Nas przywiodły tutaj głownie ruiny pałacu w Knossos, te znajdują się pod Heraklionem, a także słynne muzeum archeologiczne, będące doskonałym uzupełnieniem do zwiedzania siedziby króla Minosa. Samo miasto jest przede wszystkim administracyjną stolicą Krety, ale również ciekawym centrum turystycznym, choć zdecydowanie bardziej bazą wypadową, niż samodzielną atrakcją.

Plaża w Heraklionie
Plaża w Heraklionie

Heraklion: Historia

Historia tego miasta jest bardziej brutalna niż Chanii, choć oba równo napatrzyły się na wojny. Obecne miasto założyli Saracenowie, będący w ciągłym konflikcie z Bizancjum i to oni zbudowali pierwsze poważne fortyfikacje, do dziś niezachowane. Mimo to, pod koniec X wieku Bizantyjczycy podbili i splądrowali miasto, zabili wszystkich Saracenów i puścili z dymem to, co zostało. Bogate łupy zawieziono na 300 okrętach do Konstantynopola.

Deptak, ulica 25 sierpnia (Heraklion)
Deptak, ulica 25 sierpnia (Heraklion)

W XIII wieku miasto kupili Wenecjanie i z uwagi na niechętnych im miejscowych i zagrożenie tureckie, wybudowali solidne fortyfikacje i bastion – dziś główny zabytek miasta, twierdzę Rocca al Mare. Nazwa miasta została zmieniona z wcześniejszego Chandak na włoską Candia.

Makieta pałacu Minosa, Muzeum Archeologiczne w Heraklionie
Makieta pałacu Minosa, Muzeum Archeologiczne w Heraklionie

Gdy Turcy zajęli całą Kretę, miasto Candia broniło się aż przez 22 lata, gdy wreszcie zostało poddane w 1669 roku. Obecna nazwa Heraklion, czyli „Miasto Herkulesa” swoją nazwę zawdzięcza portowi z czasów rzymskich. Ta nazwa przywodzi na myśl Herkulanum, nie bez powodu. Heraklion historycznie odnosi się do kilku miejscowości z czasów Starożytnych. Herakliony wznosiły się blisko Aleksandrii, Aten czy Salonik.

Dysk z Fajstos, jeden z najsłynniejszych eksponatów w muzeum archeologicznym w Heraklionie
Dysk z Fajstos, jeden z najsłynniejszych eksponatów w muzeum archeologicznym w Heraklionie

Heraklion: Muzeum Archeologiczne

Zwiedzanie pałacu w Knossos powinno być nierozerwalne od zwiedzania Muzeum Archeologicznego w Heraklionie, to ono nas właściwie tu ściągnęło. Zgromadzono w nim liczne zbiory nie tylko z Knossos, ale i innych obiektów, jak choćby z Fajstos (słynny dysk, do dziś nie odczytano jego znaczenia). Tutaj są też pozostałości oryginalnych fresków z pałacu Minosa oraz liczne przedstawienia byków. Gdy dodać do tego gęstą siatkę ścian pałacu (można to zobaczyć na makiecie), mamy inspirację dla późniejszego mitu o minotaurze i labiryncie. Bilet do muzeum i pałacu można kupić w pakiecie, a co jeszcze ważniejsze, nie trzeba obu wykorzystywać w ciągu tego samego dnia.

Rzeźba byka z Krety, Muzeum Archeologiczne w Heraklionie
Rzeźba byka z Krety, Muzeum Archeologiczne w Heraklionie

Heraklion i „Grek Zorba”

Jeszcze jedną kulturową ciekawostką jest muzeum Nikosa Kazantzakisa. Kazantzakis to najsłynniejszy grecki pisarz i filozof XX wieku, twórca powieści „Grek Zorba”, której ekranizacja rozsławiła tak oryginał jak i Kretę. Nikos urodził się w Heraklionie, muzeum poświęcone jego życiu i twórczości znajduje się w miejscowości Myrtia, 20 km od centrum miasta.

Widok na Port i fortecę Roca a Mare
Widok na Port i fortecę Roca a Mare

Twierdza Koules w Heraklionie

Dziś oprócz wspomnianej twierdzy weneckiej nie ma tu wielu ciekawych historycznie obiektów. Zabytkowe centrum praktycznie nie istnieje, starsze budynki są poprzetykane nieciekawą tanią zabudową z XX wieku.

Roca a Mare, twierdza wenecka (Heraklion, Kreta, Grecja)
Roca a Mare, twierdza wenecka (Heraklion, Kreta, Grecja)

Twierdza Rocca di Mare (inne nazwy Koules, Castello del Molo, Castello a Mare), najciekawszy zabytek Heraklionu. Zlokalizowana w porcie, więc nawet spacer wokół niej jest bardzo przyjemny. Wewnątrz znajdują się opisy historii tego miejsca, dokumentacje z podwodnych wykopalisk archeologicznych i trochę artefaktów wydobytych z resztek zatopionych okrętów. Co ciekawe, można w tych opisach historycznych wyczytać, że Wenecjanie okupowali Kretę. Cóż, pewnie gdyby nie ta okupacja, nie byłoby bogactw wyspy i imponujących zabytków.

Wnętrze fortecy Roca a Mare (Heraklion)
Wnętrze fortecy Roca a Mare (Heraklion)

Centrum Heraklionu

Heraklion w przeciwieństwie do Chani,  żyje własnym rytmem, nie tylko turystami. Owszem w centrum znajdziemy uliczki dla nich przeznaczone, z mnóstwem straganów, ale dosyć łatwo jest odejść w bok i zobaczyć jak mieszkają zwykli Kreteńczycy. Zatem dla turystów trzeba było wybudować dodatkowe atrakcje i tych jest tu kilka, w dość bliskiej okolicy. Jest nawet park z makietami dinozaurów. Jasne, jak ktoś szuka, to znajdzie czasem starsze budowle, czy świątynie, jak kościół św. Tytusa, obok którego znajduje się przepiękna Loggia wenecka. Niestety takich obiektów w mieście zwyczajnie jest niewiele, a co gorsza są one często wymieszane z późniejszymi. Iraklion jest dobrą bazą do wypoczynku na Krecie i zwiedzania jej zakątków, ale przy tym samodzielnie raczej nie przyciąga.

Cretaquarium, Heraklion
Cretaquarium, Heraklion

Creaquarium w Heraklionie

Jednak jedna z tych podmiejskich atrakcji jest z pewnością warta uwagi – Cretaquarium. W stosunkowo niedużym budynku znajdują się liczne akwaria, także naprawdę duże zbiorniki, z fauną i florą Morza Śródziemnego oraz kilka wystawek, także multimedialnych, na tematy powiązane. Bardzo pouczające miejsce, ciekawe zwierzęta. Hol wejściowy wyglądał dość zniechęcająco, ale ekspozycje okazały się naprawdę dobrze zrobione i przemyślane. Miły akcent – praktycznie wszystkie okazy miały wielojęzyczne podpisy z nazwą, w tym po polsku.

Skorpena  (Scorpaena notata, mała czerwona z ang. Small red scorpionfish), Cretaquarium, Kreta
Skorpena (Scorpaena notata, mała czerwona z ang. Small red scorpionfish), Cretaquarium, Kreta.

Zwiedzanie Heraklionu

Jeśli mielibyśmy porównać Heraklion z Chanią, to ta druga zdecydowanie bardziej nam się podobała, przede wszystkim do takiego włóczenia się po zabytkowym centrum, czy starym porcie. Miasta dzieli przede wszystkim klimat, zdecydowanie na korzyść Chanii. Ale w stolicy Krety da się wybrać kilka naprawdę fajnych miejsc, choćby te wspomniane przez nas (muzeum forteca, czy Akwarium naprawdę nam podeszły). To pozwala zaplanować całkiem udany dzień zwiedzania, zwłaszcza jeśli połączy się to z pałacem w Knossos. Lub właśnie na odwrót, stąd zaplanować sobie zwiedzanie Krety, wówczas to miasto zostawić sobie jako dodatek. Jest to lepsza lokalizacja jeśli chcemy skoncentrować się także na wschodniej części wyspy.

Kościół św. Tytusa (Heraklion, Grecja)
Kościół św. Tytusa (Heraklion, Grecja)

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak grecki
Heraklion

Chania, zwiedzanie przepięknego miasta na Krecie

Dzięki tanim lotom grecka Chania (gr. Χανιά) jest dobrym miejscem, by rozpocząć swoją wizytę na Krecie. Jest idealną bazą wypadową na zachodnią część wyspy (środkową mniej, ale też ujdzie), a przy tym samodzielnie dobrze ukazuje historię Krety. W okolicach starego portu miło spędza się wieczory, a całe Stare Miasto to bardzo klimatyczne miejsce, w którym z pewnością jest co zobaczyć właśnie od spaceru po porcie zaczynając.

Fragment starego portu weneckiego w Chanii
Fragment starego portu weneckiego w Chanii

Kreta i historia Chanii

Nazwa wyspy Kreta w języku greckim znaczy „silna”, co może jest tylko pobożnym życzeniem mieszkańców: wyspa wciąż przechodziła z rąk do rąk. W tym mieście to dobrze widać.

Pozostałości po obwarowaniach (Chania)
Pozostałości po obwarowaniach (Chania)

Historia Chanii sięga czasów minojskich, a więc IV tysiąclecia p.n.e. Dalsze dzieje miasta są odzwierciedleniem historii wyspy: w I w. n.e. podbite przez Rzymian, w IX-X w. przez Arabów. W XIII wieku stała się kolonią wenecką, by w XVII wieku przepaść na rzecz Imperium Osmańskiego. Wieki XVIII do XIX to czas krwawych buntów przeciwko Turkom i Egipcjanom (tak, Kreta należała przez pewien czas i do Egiptu). Powstań utrwalonych i „uromantyzowanych” przez pisarzy epoki romantyzmu, żeby wspomnieć tylko lorda Byrona. W 1908 r. Republika Krety ogłosiła nieuznawaną na arenie międzynarodowej niepodległość, a już w 1913 roku stała się częścią Grecji. Kreta była świadkiem wojny jeszcze w 1941 roku. W wielu miejscach wyspy można znaleźć ślady tej dawnej historii. Swoją drogą okres turecki nie jest tu wspominany dobrze, raczej jako czas okupacji. Dlatego nawet kawa po turecku jest tu kawą po grecku. Zresztą to nie jedyny ślad kulinarnych upodobań Turków, który tu pozostał, pod lekko zmienioną nazwą.

Chania nocą
Chania nocą

Chania obecnie

Jest to drugie co do wielkości miasto na Krecie, liczące i tak skromne 54 tys. mieszkańców. To, co dziś w Chanii urzeka, to dawna zabudowa portowa, z której wiele się zachowało weneckich budynków, a także tureckich. Przy tym jest to zabudowa zwarta, kameralna. Warto pamiętać, że większość hoteli w których odpoczywają turyści znajduje się poza miastem, często posiadają własne zaplecze jeśli chodzi o plaże. Tym samym to greckie miasto jest dla nich raczej miejscem na wieczorne wyjście, bądź czasem jakieś leniwe zwiedzanie w trakcie dnia. Nawet tuż przy starym porcie możemy znaleźć plaże, ale są one trochę w chorwackim, zabetonowanym stylu. Te bardziej piaskowe znajdują się już na obrzeżach i poza miastem. Za to hotele w Starym Mieście lub okolicy chętniej są wybierane przez osoby, pragnące raczej poczuć klimat greckiego miasteczka, bądź pragną zwiedzać Kretę z Chanii.

Stary port wenecki (Chania, Kreta, Grecja) z latarnią morską
Stary port wenecki (Chania, Kreta, Grecja) z latarnią morską

Latarnia morska w Chanii

Jednym z najbardziej charakterystycznych obiektów Chanii jest latarnia morska. Zbudowana w XV wieku przez Wenecjan, podobnie jak inne liczne zabudowania i umocnienia.

Port wenecki nocą
Port wenecki nocą

Oprócz oczywistej funkcji sygnalizacyjnej, miała też funkcję obronną: można z niej było dokonywać obserwacji morza, a także dzięki grubemu łańcuchowi łączącego się z twierdzą na przeciwległym brzegu, dało się bronić dostępu do portu.

Port (w tle Wenecka Neoria)
Port (w tle Wenecka Neoria)

Za czasów osmańskich latarnia popadła w ruinę i aż do XVIII wieku nie pełniła swojej funkcji. Władający krótko wyspą Egipcjanie przywrócili latarni rolę sygnalizacji brzegowej, ponadto nieco zmienili jej wygląd, by kojarzyła się z minaretem.

Meczet Janczarów w Porcie Weneckim (Chania)
Meczet Janczarów w Porcie Weneckim (Chania)

Chania: Port wenecki

Wieża o wysokości 21 metrów mocno ucierpiała przez wieki w wyniku licznych trzęsień ziemi i wojen, zwłaszcza nalotów podczas II wojny światowej. W połowie zeszłej dekady latarnia przeszła gruntowny remont, ale nadal nie jest możliwe zwiedzanie jej w środku. Dziś do latarni można jedynie podejść. Stary, wenecki port jest otwarty dla turystów dzień i noc. Zaś wokół niego toczy się życie, z wieloma knajpami i rozmaitym jedzeniem. To spokojne, acz żyjące miejsce i prawdziwe serce tego miasta.

Wenecka Neoria (Chania)
Wenecka Neoria (Chania)

Prócz portu w Chanii znajdziemy kilka innych zabudowań z czasów weneckich. Zwierzęta Chanii: Lew z Ewangelią jako symbol św. Marka – herb Wenecji zachowany gdzieniegdzie na murach i budowlach, koty tak charakterystyczne dla krajów muzułmańskich i nieśmiały krab. Eksplorując okolice portu na stare zabudowania, mury czy pozostałości natkniemy się w kilku miejscach. Dzięki temu te wędrówki są tak klimatyczne.

Katedra Ofiarowania Najświętszej Marii Panny (od Trzech Męczenników)
Katedra Ofiarowania Najświętszej Marii Panny (od Trzech Męczenników)

Cerkwie, targowiska i inne atrakcje

Chania ma też kilka atrakcji dla turystów, z parkiem miejskim w którym możemy zobaczyć kozy kri-kri włącznie. W okolicy znajdziemy też plaże o których wspominaliśmy, cerkwie (w tym katedra), ale również Meczet Janczarów znajdujący się porcie czy nawet synagogę, czy targowisko a także halę targową, co kto woli. Warto też poświęcić chwilę na loggię wenecką, ewentualnie nawet na muzeum archeologiczne, choć odstaje ono od tego w Heraklionie. Za to z pewnością atrakcją są pozostałości zabudowy obronnej. Wiele z nich, zwłaszcza te przy porcie to tereny spacerowe.

Targowisko w Chanii
Targowisko w Chanii

Chania: Transport i dojazd na lotnisko

Dzięki tanim liniom łatwo jest tu dolecieć z wielu polskich miast. Z lotniska kursują tu autobusy KTEL. Jak to ma miejsce w zorganizowanej turystycznie Grecji, rozkład jest zsynchronizowany z samolotami, tak by nawet jeśli któryś z nich się spóźni, turyści nie musieli być zdani na łaskę taksówkarzy. Nieczęsto się to zdarza, ale Grecy wzięli to pod uwagę. Druga sprawa, z autobusu KTEL można wysiąść także poza przystankami, mówi się kierowcy, by nas wypuścił i wysiadamy. To też istotne, jeśli wybieramy się w ten sposób do miejsca noclegowego. Chania idealnie nadaje się jako miejsce wypadowe, do zwiedzania przynajmniej środkowej i zachodniej części Krety (np. Samaria czy Balos).

Uliczki Chanii
Uliczki Chanii

Zaś jeśli ktoś zdecyduje się na jazdę samochodem po okolicy, warto zwrócić uwagę na jedną rzecz. Transkrypcja. Niby wszystko jest zapisywane także literami łacińskimi, ale czasem są pewne problemy. I tak na niektórych znakach Chania staje się Hanią. Jakby ktoś się zastanawiał, to jedno i to samo miejsce.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak grecki
Chania

Apia, wyspiarska stolica Samoa i dom Stevensona

Już przylatując na Samoa można poczuć się wyjątkowo. Nie zawsze, ale bardzo często na lotnisku czekając na odprawę czas jest umilany śpiewem lokalnego zespołu. Witamy na Polinezji. Samoa i jej stolica Apia. Choć technicznie rzecz biorąc międzynarodowe lotnisko jest za Apią, w miejscowości Faleolo, ale to tylko drobny szczegół.

Port i nadbrzeże (Apia)
Port i nadbrzeże (Apia)

Apia: Transport

Dojazd do stolicy jest zorganizowany dwojako. Albo taksówki albo shared taxi/shuttle bus. Ta druga opcja jest tańsza, a co ważniejsze, i tak podwozi nas bezpośrednio pod hotel. Zresztą część hoteli wykorzystuje je właśnie jako transfer. W drodze powrotnej można je zamówić czy to z hotelu czy z biura informacji turystycznej.

Wieża zegarowa
Wieża zegarowa

Samoa to wyspiarskie państwo leżące na Oceanie Spokojnym, niecałe 5 godzin lotu z Auckland, Nowej Zelandii, obejmujące zachodnie wyspy, z których dwie najważniejsze to Upolu i Savai’i (w odróżnieniu od należących do USA wysp wschodnich: Samoa Amerykańskiego). Kraj ten zwany czasem jest też Samoa Zachodnim, to nazwa dziś już historyczna.

Apia
Apia

Historia Samoa

Ten raj upaństwowiony przechodził z rąk od rąk. Gdzieś w 1000 r p.n.e. Samoa zostało zasiedlone przez ludność polinezyjską pochodzącą z wysp Tonga. Dla Europejczyków wyspy zostały odkryte przez pewnego Hiszpana w 1606 roku, ale zaraz o nich zapomniano. Ponownego odkrycia dokonano w 1722 roku, a w 1768 roku francuska ekspedycja dowodzona przez Bouganville’a dokładniej zbadała wyspy i nadała im nazwę Wyspy Żeglarskie. Pierwsza połowa XIX wieku to początek napływu kolonizatorów z Europy i Stanów Zjednoczonych.

Widok na szczyt wulkanu
Widok na szczyt wulkanu

W 1889 roku cały archipelag podzielono na część zachodnią – dzisiejsze Samoa, i wschodnią – Samoa Amerykańskie. Zachodnie wyspy dostały się Niemcom – roszczenia do nich odpuściła Wielka Brytania w zamian za inne pacyficzne nabytki (Tonga, Niue, Wyspy Salomona).
Niemcy po przegranej w I wojnie światowej musieli oddać Samoa Wielkiej Brytanii, zaś Brytyjczycy oddali te terytoria Nowej Zelandii, która przecież i tak była częścią Korony, a była bliżej.

Jeden z wielu kościołów
Jeden z wielu kościołów

W 1961 roku odbyło się referendum nadzorowane przez ONZ, w którym lokalna ludność opowiedziała się za niepodległością kraju. W 1997 roku zmieniono nazwę z Samo Zachodnie na Niezależne Państwo Samoa. To także okres, w którym kraj ten stara się wybić na samodzielność, wspierać własną kulturę, język, odcinając się od kolonialnej przeszłości. Jedyne, co się udało zrobić, to ustanowić z Samoa raj podatkowy i pralnię brudnych pieniędzy. Do dziś kraj ten znajduje się na wielu listach sankcyjnych.

Centrum informacji turystycznej
Centrum informacji turystycznej

Po szumnym odzyskaniu niepodległości i szukaniu własnej drogi, w 2009 roku Samoa zmieniła ruch na lewostronny, by można było taniej sprowadzać samochody z Nowej Zelandii, Australii i Japonii, a nie aż ze Stanów Zjednoczonych; w 2011 roku zmieniono także strefę czasową na australijską, by ułatwić kontakty handlowe. To dość głośny przypadek, bo związane z nim było usunięcie w jednym roku jednego dnia z kalendarza.

Zachód słońca nad miastem
Zachód słońca nad miastem

Apia: Miasto i stolica Samoa

Stolicą Samoa jest miasto Apia, największe w całym kraju i bodaj jedyne, które można nazwać miastem. Liczy niecałe 37 tyś. mieszkańców (stan na 2011 rok). Główna ulica miasta biegnie nabrzeżem, najważniejszym i najbardziej tłocznym miejscem jest port. Apia jest także ważnym celem wycieczek z Nowej Zelandii i Australii w sezonie zimowym i prawdę mówiąc, wyobrażaliśmy sobie Apię bardziej jako kurort. Zwłaszcza jak się poczytało o imprezach w Sheratonie i tak dalej. Samoa bardzo nas zaskoczyło. Znaleźliśmy ledwie kilka knajpek na krzyż i jedno centrum informacji turystycznej.

Życie turystów ogranicza się głównie do ośrodków wczasowych zlokalizowanych w Apii i najbliższych okolicach.
Warto wspomnieć, że Samoa ma aż dwa własne banki, linię lotniczą, a w stolicy wieżę zegarową. To wszystko sprawia, że zwiedzanie Apii to wycieczka do innego świata, spokojnego, inaczej zorganizowanego i choć z polskiej perspektywy może niezbyt rozwiniętego, to jednak na swój sposób pociągającego i pięknego.

Jedna z wielu palm
Jedna z wielu palm

Można tu zobaczyć stare autobusy, targ owocowo-warzywny, targ rybny z owocami morza czy ryby sprzedawane na przydrożnym straganie. Czasem ryby wystawia się tak, żeby wisiały ich całe pęczki na sznurze zwieszonym z wbitego w ziemię słupa. Nieustannie je wachlowano, by odganiać muchy. To też fascynujący widok.

Katedra
Katedra

Apia: Katedra Niepokalanego Poczęcia

Na Samoa można zauważyć wiele kościołów. Podziw budzi katolicka katedra Niepokalanego Poczęcia. Przestronna, wyróżniająca się na tle innych budynków, tuż przy nadbrzeżu. Na szczególną uwagę zaś zasługują zdobienia wewnątrz, przedstawiające na przykład Jezusa i Apostołów na plaży pośród palm Ot taki współczesny synkretyzm kulturowy.

Katedra (Apia)
Katedra w Apii

Chrześcijaństwo wyznaje 97% obywateli, z czego więcej jest protestantów, potem katolików.
Na pierwszy rzut oka mogą razić duże, odstawione budowle kościelne pośród nędznych, nietrwałych domostw, ale podobnie jak w Tanzanii, tak i tutaj: kościół buduje wspólnota, i ten kościół ma trwać, stanowiąc ośrodek lokalnej wiary. Ale to także prawdziwe ośrodki kulturalne i edukacyjne, a czasem też medyczne. Sprawują się lepiej, niż to co oferuje państwo. No i podobnie jak w Afryce, da się tu zauważyć taki wyścig ewangelizacyjny między poszczególnymi wyznaniami i wspólnotami. Owocuje to szpitalami, szkołami i innymi istotnymi budynkami, a na tym zyskują ludzie. Zresztą Samoańczycy raczej chcą się uczyć, doskonale rozumieją, że to ich szansa. Właśnie dlatego młodzi na nowo uczą się angielskiego, trochę odrzuconego przez poprzednie pokolenie.

Sheraton - jedno z miejsc najsłynniejszych pokazów tańców
Sheraton – jedno z miejsc najsłynniejszych pokazów tańców

Pokazy tańców i ognia

Apia to dobre miejsce na kontakt z lokalną kulturą. Najbardziej widowiskowe są  wieczorne pokazy tańca z ogniami. W dzień można za darmo zobaczyć lokalny „skansen” (choć to zbyt mocne słowo) przy centrum turystycznym. Tam też jest lista hoteli (w tym  Sheraton, o którym czytaliśmy), gdzie organizuje się wieczorne pokazy. Imprezy te odbywają się właściwie co wieczór przy różnych hotelach i restauracjach (nie ma tego aż tak wiele, ale warto się tym zainteresować). Można zarezerwować opcję połączoną z tradycyjną kolacją podawaną na naczyniach uplecionych z liści lub opcję samego pokazu.

Miejsce, w którym był „nasz” pokaz, to był klub trenujący młodych ludzi w tradycyjnym tańcu i pokazach ognia. Nie tylko jest to atrakcja dla turystów, a dla młodych Samoan sposób na zarobek, ale także pielęgnuje się tutaj własną kulturę, a jednocześnie daje dzieciom i młodzieży cel. Same tańce polinezyjskie są ciekawe, a te z ogniem to naprawdę coś wspaniałego. Zachowane jest w nich dziedzictwo tego ludu. Na wyspach wulkanicznych ogień mogący zniszczyć domostwa i uprawy to niebywała tragedia, dlatego musieli umieć go jakoś okiełznać. W część tańców faktycznie wpisane są umiejętności gaszenia pożarów. To wygląda bardzo ciekawie.

Pokazy tańców i ognia
Pokazy tańców i ognia

Te pokazy mogą, ale nie muszą być połączone z obiadem, czy raczej obiadokolacją. To jedna z nielicznych możliwości spróbowania lokalnych potraw, gdyż normalnie nie są one dostępne w knajpach. Podaje się je w sposób tradycyjny, w koszach splecionych z liści. Niestety dla nas, nie dało się zamówić opcji wegetariańskiej.

Widok na wulkan
Widok na wulkan

W okolicy można też natknąć się na model tradycyjnej dłubanki-katamaranu – kanoe. Jeden widzieliśmy choćby w naszym hotelu. Czasem patrząc na ocean widać jak w nich pływają. Dłubanka to główny kadłub, a mniejszy dla przeciwwagi jest po to, by łatwiej było im utrzymać równowagę.

Targowisko (Apia)
Targowisko w Apii

W Apii do zobaczenia są także dwa ważne muzea. Pierwsze to Muzeum Samoa, które można zwiedzić za darmo i właściwie należałoby na tym skończyć. Jest tam kilka tabliczek z informacjami i tyle. Niewielka liczba eksponatów, duchota i brak pomysłu na siebie. Dużą część historii streściliśmy powyżej.

Brama do domu/muzeum Stevensona (Apia, Samoa)
Brama do domu/muzeum Stevensona

Apia: Dom Roberta Stevensona

Drugie to dom Roberta Louisa Stevensona, znany jako Villa Vailimia, ostatnie miejsce zamieszkania i spoczynku pisarza. Twórca o tyle znaczący, że założył podwaliny pod piracką opowieść, głównie za sprawą „Wyspy skarbów” z 1883 roku. W tej książce można odnaleźć wiele motywów, które później zostały powielone w kulturze masowej, często bezwiednie, choćby w „Piratach z Karaibów”. „Jo ho, jo ho i butelka rumu!”, to nie tyle tradycja piracka, co właśnie literacka. Autor stworzył też historie „Doktora Jackylla i Mr Hyde’a”.

Dom Roberta Stevensona (Apia)
Dom Roberta Stevensona

R.L. Stevenson urodził się 13. listopada 1850 roku w Edynburgu, Szkocji i od dzieciństwa miał słabe zdrowie, zwłaszcza płuca. Podróżował za zdrowiem do uzdrowisk we Francji i Belgii, już wtedy zaraził się pasją do wojaży i zapisywania swoich obserwacji. W podparyskiej wiosce Stevenson poznał swoją przyszłą żonę Fanny Vandergrift Osbourne, z którą wziął ślub w jej rodzinnej Kalifornii w 1879 roku. Ich podróż poślubna była dość oryginalna – spędzili trzy tygodnie w opuszczonej kopalni srebra. W 1888 roku Stevenson wraz z rodziną (miał trójkę dzieci z poprzedniego małżeństwa) wypożyczył jacht i wybrał się w rejs po Pacyfiku. Odwiedził między innymi Hawaje, Nową Zelandię i Samoa. W 1890 roku nabył 400 akrów ziemi w wiosce Vailima, 10 km od Apii w kierunku środka wyspy.

Wnętrza domu Stevensona
Wnętrza domu Stevensona

I tak w 1890 roku Stevenson osiadł na stałe z rodziną na Samoa. Przybrał miejscowe imię Tusitala, co oznacza „Opowiadający historie”. Wkrótce stał się poważany pośród miejscowej ludności, która nawet przychodziła tutaj uzyskać poradę, utrzymywał kontakty z przywódcami kolonialnymi, wdał się także nieco w miejscową politykę, przekonując że rządy Europejczyków są raczej nieudolne. Stevenson zmarł 3. grudnia 1894 roku w wieku zaledwie 44 lat na udar mózgu. Długotrwałe przyjmowanie opium i laudanum jako lekarstwa niestety mu nie posłużyło.

Roślinność
Roślinność

Pamięć o Stevensonie

Mieszkańcy Samoa rzeczywiście pokochali Roberta Stevensona. Gdy zmarł, wojownicy pilnowali jego ciała. Zgodnie ze swoim życzeniem, został pochowany na szczycie Mt. Vaea (427 m n.p.m). Na nagrobku widnieje tekst jego „Requiem”:

Under the wide and starry sky
Dig the grave and let me lie.
Glad did I live and gladly die,
And I laid me down with a will.
This be the verse you grave for me;
Here he lies where he longed to be,
Home is the sailor, home from sea,
And the hunter home from the hill.

Bogatsze domy, daleko od wybrzeża
Bogatsze domy, daleko od wybrzeża

Sam dom przechodził z rąk do rąk po tym, gdy rodzina Stevensona powróciła do USA: mieścił się tam zarząd kolonialny brytyjski, później niemiecki, na końcu nowozelandzki. Po uzyskaniu przez Samoa niepodległości w 1962 roku, willa popadała w ruinę. Mimo szacunku do Tusitali, kojarzył się z czasami słusznie minionymi, z kolonializmem i obcymi rządami. Dopiero amerykański inwestor zdecydował się wyłożyć pieniądze na renowację i utrzymanie tego obiektu. Ponieważ meble zostały zabrane do Szkocji po śmierci pisarza, a wiele z wykończeń po prostu niszczało, większa część wnętrza jest odtworzona. Są tutaj także zgromadzone przedmioty z epoki Stevensona w przypadku, gdy nie dało się odtworzyć oryginału.

Przydrożna sprzedaż ryb (Apia, Samoa)
Przydrożna sprzedaż ryb

Dom jak i okolice są bardzo ciekawe. Pozwalają zobaczyć ducha kolonialnego Samoa. Próżno go szukać w innych miejscach. Willę zwiedza się z przewodnikiem i trwa to około pół godziny. Na grób można wspiąć się samemu, szacowany czas dojścia to 1-1,5 godziny.

Centrum Apii
Centrum Apii

Filmowo i nie tylko

Zaś już gdy się spaceruje po mieście, to co jeszcze rzuca się w oczy, to fale tsunami. Nie mieliśmy z nimi do czynienia, ale cała Apia (i nie tylko) jest dokładnie oznaczona, gdzie należy uciekać w razie problemu z żywiołem. Tsunami nawiedza te wyspy raz na jakiś czas, większe są potem długo pamiętane. To także powoduje specyficzny układ Apii. Blisko oceanu są raczej zwykłe, biedniejsze domki. Te bogatsze znajdują się w oddali na wzniesieniu. Pewnie dlatego willa Stevensona jest tak daleko od centrum.

Warto wspomnieć o filmie „Powrót do raju” z 1953 roku z Garym Cooperem w roli głównej. To bodaj najsłynniejsza zachodnia produkcja, którą tutaj kręcono.

Jeszcze jeden kościół
Jeszcze jeden kościół

Stolica Samoa jest fascynująca, unikalna i przepiękna. Tak przyrodniczo, jak i kulturowo. Przede wszystkim jest bardzo naturalna, a ludzie żyją tu swoim własnym rytmem. Owszem jest kilka hoteli, w których można dobrze spędzić czas czy to przy basenie czy na plaży, ale chyba nie warto. Zdecydowanie lepiej chłonąć ten unikalny klimat. Na nas zrobił olbrzymie wrażenie.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak samoański
Apia