Archiwa tagu: Tom Hooper

Bruksela, sikające dzieci i pies, komiksy i atrakcje stolicy Belgii

Niektórzy twierdzą, że Bruksela (fr. Bruxelles, nider. Brussel) to właściwie jedyne miasto w Belgii, gdzie można spotkać prawdziwych Belgów, w dodatku wszystkich, o ile oczywiście przebywa tu rodzina królewska. Jest to także nieoficjalna stolica zjednoczonej Europy. Tu obecnie mieści się zarówno Parlament Europejski jak i kwatera główna NATO.

Pałac królewski (Bruksela)
Pałac królewski w Brukseli

Bruksela i Belgia – trudna historia

Historycznie Bruksela przez wiele lat nie miała większego znaczenia. Najstarsze zapiski sugerują, że w 966 istniała tu osada obronna, która utrzymała się. Była raczej przysiółkiem na szlaku handlowym między Brugią a Kolonią, rozbudowywanym dość wolno ośrodkiem tkackim. Dopiero w 1830 roku, gdy powstała niepodległa Belgia, to miasto zostało jej stolicą i zaczęło mocno się rozwijać. Ucierpiało dość mocno w czasie II wojny światowej, ale potem właśnie rozpoczęła się era europejska, która zdefiniowała miasto na nowo. Gdy się chodzi po centrum, to uliczki i zabudowa bardzo przypominają klimatem i architekturą Paryż. Zresztą w tym miejscu mieszają się kultury francuska, niderlandzka czy niemiecka. Sama Belgia to poniekąd sztuczny twór, połączona Walonia i Flandria. Bruksela znajduje się dokładnie między nimi, właśnie dlatego jest uznawana czasem za jedyne, prawdziwe belgijskie miasto. Także dlatego, że historycznie przed powstaniem Królestwa niewiele znaczyło.

Pomnik policjanta
Pomnik policjanta

Zwiedzanie Brukseli

W mieście jest sporo do zobaczenia, ale wiele interesujących miejsc jest trochę rozrzuconych, przez to trzeba pomyśleć, jak się poruszać po Brukseli. Można oczywiście skorzystać z metra, ale dobrym rozwiązaniem są też turystyczne autobusy hop-on/ hop-off, zwłaszcza, że ich trasa wiedzie przez większość naprawdę istotnych punktów. Autobusy te mają jeszcze jedną zaletę- mapki. W samej Brukseli w informacji turystycznej raczej trudno dostać darmową, te autobusowe jednak się sprawdzają. No chyba, że akurat hotel będzie miał jeszcze coś dodatkowego.

Sikający chłopiec (Bruksela)
Sikający chłopiec

Sikający chłopiec, dziewczynka, pies

Jednym z symboli miasta jest słynna fontanna przedstawiająca sikającego chłopca, czyli Manneken Pis z 1619. Warto jednak pamiętać, że jest to druga rzeźba, pierwotna z XV wieku została skradziona. Jest kilka legend o tym chłopcu, w jednej z nich nazywa się Juliaanske i w XIV wieku, gdy Bruksela była oblegana, zakradł się do wrogów, obsikał im lont i uratował miasto.

Fontanna przewija się często w popkulturze, nawet w latach 90. głośno  było o filmie „Manneken pis”, który ukazywał trochę Brukselę. Chłopiec jest w gruncie rzeczy niepozorny, ale przyciąga turystów. Trudno go przeoczyć, bo już w okolicy sprzedawanych jest wiele pamiątek, choć nie tak łatwo dostrzec jak przypadkiem nikogo nie ma przy nim. Natomiast dwa razy dziennie (przynajmniej w sezonie turystycznym) chłopiec jest ubierany w różne stroje, nago można go zobaczyć dopiero wieczorem. Część strojów da się obejrzeć w specjalnym muzeum. W każdym razie powoduje to, że ludzie przychodzą w to miejsce dwa-trzy razy.

Sikająca dziewczynka (Bruksela)
Sikająca dziewczynka

Popularność fontanny sprawiła, że zbudowano jeszcze jedną. Tym razem sikającą dziewczynkę, czyli Jeanneke Pis. Ta już nie przyciąga takich tłumów. Też jest niepozorna i dość ciężko ją znaleźć, no i nie zawsze sika. Powstała w 1987, zaś jej celem było przyciągnięcie turystów do innej części centrum.

Sikający pies (Bruksela)
Sikający pies

W ogóle za to nie sika sikający pies, czyli Zinneke Pis. Pewnie dlatego, że to rzeźba, a nie fontanna. Łatwo go znaleźć, jak się mniej więcej wie, gdzie go szukać. Ale tu turystów już prawie nie ma. Powstał w 1999 i tym razem celem było ukazanie wielokulturowości miasta plus poczucie humoru. Pies nie należy do żadnej rasy, a nazwa nawiązuje do rzeki Zenne, przy której gromadzą się porzucone psy.

Wielki Plac (Bruksela)
Wielki Plac (Bruksela)

Wielki Plac

Sikający chłopiec znajduje się blisko głównego placu. Grande-Place, czyli Wielki Plac, to centrum historyczne miasta, ze wspaniałymi kamienicami i ratuszem (Hôtel de Ville), pochodzącym jeszcze z 1459 roku. Ratusz jest efektownie oświetlony wieczorem, sam plac zaś w sierpniu, mniej więcej co dwa lata, zostaje na kilka dni pokryty dywanem kwiatów. Wielki Plac i okolice znajduje się na liście UNESCO.

Rynek w Brukseli ma nieregularny kształt, coś pomiędzy czworo, a pięciokątem. Kiedyś znajdowało się tu bagno na kanale, stawiano domy na palach. Potem je osuszono i zaczęto rozbudowywać plac targowy. Z czasem stał się centrum miasta. Pierwszy ratusz wzniesiono w XV wieku, acz został on zniszczony pod koniec XVII. Obecnie jest to rekonstrukcja z wieloma zmianami.

Katedra w Brukseli
Katedra w Brukseli

Katedra brukselska

Duże wrażenie robi też katedra św. Michała i św. Guduli (Kathedraal van Sint-Michiel en Sint-Goedele/Cathédrale des Saint-Michel-et-Gudule). Z zewnątrz przypomina trochę paryską Norte Dame, choć w środku raczej odstaje od francuskiej. Kościół w tym miejscu istniał już w XI wieku, budowę obecnej katedry rozpoczęto w XIII a zakończono w XVI wieku, stąd pewna różnorodność styli. Choć oczywiście dominujący jest tu gotyk. Warto zwrócić uwagę także na witraże, robią wrażenie dopóki nie porówna się ich z paryskimi.

Brama przy parku 50-lecia
Brama przy parku 50-lecia

Park 50-lecia Belgii

Warto też przespacerować się pod park 50-lecia, czyli Parc du Cinquantenaire lub Jubelpark. Został on zbudowany z okazji 50 rocznicy powstania Belgii. Znajduje się tu ciekawa kwadryga, natomiast w samym pałacu zlokalizowane jest muzeum motoryzacji, czyli Autoworld. Jeden z budynków w kompleksie został przerobiony na wielki meczet. Sam park jest obecnie miejscem wielu imprez plenerowych.

Pałac Sprawiedliwości (Bruksela)
Pałac Sprawiedliwości

Bruksela: Najładniejszy sąd na świecie

Koniecznie trzeba też zajrzeć do Pałacu Sprawiedliwości (Palais de Justice). To budynek sądu, ale jego główny hol uchodzi za najładniejszy sąd na całym świecie. Nie bez powodu. W dodatku jest to miejsce, gdzie wstęp jest wolny. Budynek powstał w latach 1866 – 1883 i to piękny przykład elektyzmu. Sam gmach jest jedną z ikon miasta, robi wrażenie, ale to wnętrza zachwycają.

Jeśli chodzi o pałace warto wspomnieć przede wszystkim o królewskim. Jest to dość nowy budynek, pochodzi z 1904 (przynajmniej fasada), acz bazuje na starszych pałacach znajdujących się w tym miejscu. Wbrew nazwie nie jest to siedziba monarchów, acz pałac jest wykorzystywany w oficjalnych uroczystościach. Zwiedzać można go turystycznie od lipca do września. Wewnątrz znajduje się także muzeum sztuki.

Europarlament
Europarlament

Europarlament

No i jeszcze jest Europarlament… W Brukseli znajduje się jego siedziba, czyli prezydium, komisje, biura. Sala plenarna i ten bardziej charakterystyczny budynek jest w Strasburgu. Kiedyś można było spokojnie zwiedzać tę część, teraz z powodu podniesionego stopnia zagrożenia terroryzmem, wstęp do Parlamentu Europejskiego został ograniczony. Za to można było zobaczyć wozy wojskowe ochraniające europejskie elity. I tu pojawia się zgrzyt, bo okazuje się, że w europejskiej demokracji są równi i równiejsi. W innych miejscach, gdzie nie ma polityków, jest tylko zwiększona liczba policjantów. Czasem uzbrojeni(na dworcach, czy lotniskach), najczęściej właśnie nie. Raczej mają organizować ewakuację ocalałych w razie zamachu. Jednak przy samym Europarlamencie wojsko stoi w najwyższej gotowości.

Miejscami przypomina to obrazy, które widzieliśmy w Egipcie, czy Tunezji. Tyle że tam wojsko z ciężką bronią raczej miało za zadanie chronienie turystów, nie elit. Tu zaś dla zwykłych szaraczków, czyli choćby zwiedzających Brukselę jak my, postawiono pomnik upamiętniający ofiary zamachów terroryzmu. Zamachy, czy ataki w Brukseli owszem zdarzają się, ale nie codziennie. Niemniej jednak w mieście da się odczuć trochę zagrożenia, zwłaszcza gdy odwiedza się je w okresie po tak zwanych incydentach.

Atomium
Atomium

Bruksela: Atomium

Jednym z nowoczesnych symboli Brukseli jest Atomium – instalacja przedstawiająca kryształ żelaza, zbudowana na potrzeby Wystawy Światowej EXPO w 1958 roku. Era fascynacji atomem. Można wejść do środka tej dziwnej budowli, skąd jest zarówno muzeum, jak i widok na miasto.

Belgijski królik
Belgijski królik

Wokół Atomium znajduje się całkiem spory park (Brupark), w którym można zobaczyć zdziczałe króliki. Jest tam także miniatura Europy, muzeum Orientu (podchodząc bliżej można zobaczyć pawilony chińskie czy japońskie), no i pałac królewski. Tym razem prawdziwy, to Château de Laeken. Często bywa nazywany Zamkiem Królewskim, zaś historyczna nazwa to Zamek Schonenberg. Zwiedzanie go jest trudne, ale na wiosnę (koniec kwietnia, początek maja) można obejrzeć szklarnie i ogrody. Taka odpowiedź na Keukenhof.

Stara giełda
Stara giełda

Centrum i muzea

Mając więcej czasu można też zobaczyć muzea. Muzeów sztuk pięknych jest co najmniej kilka, w tym tak zwane królewskie. Jest też specjalne muzeum poświęcone belgijskiemu komiksowi. Zresztą komiks belgijski to dla znawców tematu prawdziwa gratka i nie chodzi tylko o Tintina, który mieszkał w Brukseli (wszyscy o tym wiedzą, ale nikt nie potwierdza). Dodatkowo istnieje też coś takiego jak brukselski szlak komiksowy. Na niektórych budynkach namalowano kadry ze znanych belgijskich komiksów. Szlak komiksu w Brukseli jest rozbudowywany o nowe atrakcje, zaś aktualną listę można sprawdzić tutaj

Muzeum miejskie
Muzeum miejskie

W samym centrum zaś znajdziemy wiele sklepów z czekoladą, pełnych belgijskich pralinek. Czekolada belgijska to coś czego naprawdę warto popróbować. Zwłaszcza, że można sobie kupować po kawałku różnych wyrobów. Trochę gorzej jest już z belgijskimi frytkami, te owszem są, ale bardzo często mają  certyfikat hallal. Choć akurat w przypadku frytek to nic nie powinno zmienić, ale z pewnością jest to jakiś znak czasów.

Jeśli chodzi o filmy, to nie ma zbyt wielu głośnych, ale nie znaczy, że miasto nie zagrało w kinie. Kilka przykładów to: „Dziewczyna z portretu” (2015) Toma Hoopera, gdzie wykorzystano park wokół pałacu czy „Życie Adeli” (2013) Abdellatifa Kechiche.

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak belgijski
Bruksela

Portsmouth, HMS „Victory”, doki i inne atrakcje

Na pierwszy rzut oka Portsmouth nie wygląda zbyt ciekawie. To przede wszystkim miasto przemysłowe i to widać. Większość budynków jest pewnym odpowiednikiem naszej wielkiej płyty, czyli głównie robotnicze bloki. Tu przede wszystkim mieszkali stoczniowcy. Ma się wrażenie jakby ta okolica zamierała, ale to złudzenie. Ekonomicznie miasto rozwija się, choć owszem, dźwiga bagaż przeszłości, ale ma też swoje atrakcje turystyczne. Portsmouth to także zdecydowanie jeden z najbardziej istotnych brytyjskich portów marynarki, które dziś są częściowo dostępne dla zwiedzających.

Zabytkowy budynek (Portsmouth)
Zabytkowy budynek (Portsmouth)

Centrum Portsmouth

Nawet stare miasto nie wygląda zbyt okazale. W sumie było to zwykłe miasteczko przemysłowe. Co prawda jest interesujący Guildhall, reszta jednak nie wyróżnia się specjalnie. Ten neoklasyczny budynek powstał w 1890 jako ratusz. Mocno ucierpiał w II wojnie światowej, został odbudowany w latach 50. XX wieku, dziś organizuje się tu wiele imprez, w tym targów czy konwentów. Samo Portsmouth to wciąż głównie przemysłowe miasteczko, które rozwinęło się w drugiej połowie XIX wieku. Jednak im bardziej zbliżamy się do oceanu i zatoki, tym ciekawiej się robi.

Hala Gildii
Hala Gildii

Fortyfikacja i bastiony

Po pierwsze znajduje się tam kilka bastionów, fortów i innych zabudowań obronnych, które pochodzą z różnych okresów historycznych. Większość z nich obecnie zostało przemienione na pasaż spacerowy. Oceaniczna bryza, słońce i młoda zieleń bardzo orzeźwiały. Anglicy mają przy tym piękny zwyczaj fundowania ławeczek na promenadach, parkach, itp. in memoriam bliskim zmarłym

Pozostałości kościoła przy bastionie
Pozostałości kościoła przy bastionie

Gunwharf Quays

Bliżej historycznych doków znajduje się Gunwharf Quays, to połączenie galerii handlowej i pasażu oraz portu. Stoi tu najbardziej charakterystyczny budynek w całym Portsmouth, czyli Spinaker Tower. Pełni on bardziej rolę tarasu widokowego, z którego można popatrzeć na zatokę i doki.

Port i Spinaker Tower w tle
Port i Spinaker Tower w tle

Historyczne doki w Portsmouth

Skoro weszliśmy już w historię, to warto dodać, że miasto założone jest jeszcze przez Rzymian w III w. n.e. Zlokalizowane niedaleko Southampton jest interesujące zwłaszcza dla miłośników historii marynarki wojennej. Tutaj znajdują się najstarsze suche doki na świecie, miasto pełniło rolę pierwszej linii obrony podczas inwazji francuskiej w XVI i XIX wieku, podczas II wojny światowej było głównym portem wojennym Wielkiej Brytanii. Zresztą to był ważny port w historii całej marynarki brytyjskiej.

To właśnie historyczne doki (Historic Dockyard) są największą atrakcją Portsmouth, choć nie samą w sobie. Po pierwsze to wciąż jest teren wojskowy. Wejście jest tu ograniczone, ale bez problemu można kupić bilet. Najważniejsze atrakcje to okręty-muzea. Dwa zachowane dość dobrze, no i pozostałość po trzecim.

Historyczne doki
Historyczne doki

„Mary Rose”

Ten trzeci, najstarszy, to dawny flagowy okręt Henryka VIII, „Mary Rose”. A właściwie to co z niego pozostało. Jako jedyny znajduje się w pawilonie. Oryginalnie wodowano go w 1511, został zatopiony w 1545, zaś z wody wyciągnięto go dopiero w latach 80. poprzedniego stulecia.

HMS Victory w dokach w Portsmouth
HMS Victory w dokach w Portsmouth

HMSVictory

Zdecydowanie najsłynniejszym okrętem jest HMS „Victory”. Wodowany w 1765. To dziś najstarszy zachowany żaglowiec. Początkowo był to okręt flagowy admirała Horatio Nelsona. To właśnie z jego pokładu walczył pod Trafalgarem, gdzie też zginął, mimo wygranej bitwy. Admirał wyszedł na pokład w pełnym rynsztunku, przez co był łatwym celem dla  strzelców . Warto dodać, że formalnie „Victory” do dziś jest brytyjskim okrętem flagowym.

Pokład HMS Victory
Pokład HMS Victory

HMS „Victory” znajduje się obecnie w suchym doku. Brytyjczycy starają się go konserwować. Część elementów została już wymieniona. Choćby oryginalne kotwice zostały ściągnięte, zastąpiono je kopiami z włókna szklanego. Mają one tylko wyglądać jak oryginał, ale jednocześnie są lżejsze, więc mniej obciążają konstrukcję. Również maszty obecnie zostały zdjęte. Okręt ma już ponad trzysta lat, nie przewidywano, że będzie służył tak długo. Cały czas trwają pracę konserwacyjne.

HMS Victory
HMS Victory

Zwiedzanie okrętu zaczynamy od górnego pokładu, potem schodzimy coraz niżej. To doskonała lekcja historii. Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że dolne pokłady są niższe, więc dużo łatwiej jest się uderzyć tam w głowę.

HMS Victory
HMS Victory

Szczególnie interesujące może być porównanie warunków zakwaterowania na poszczególnych stopniach hierarchii okrętowej. Sypiało się na hamakach, przy czym oficerowie mieli hamaki jakby lepsze, natomiast admirał miał coś na wzór namiotu-łoża. Skrzyneczka pełna karafek  umilała oficerom długie godziny służby. Ciekawie zwiedza się też kolejne pokłady, gdzie zaaranżowano ekspozycje, np. narzędzia potrzebne przy obsłudze armat, czy narzędzia pokładowego chirurga (prawie najniższy pokład, w samych czeluściach okrętu). Pracownicy muzeum chętnie udzielają wyjaśnień i odpowiadają na pytania. To doskonała lekcja historii.

HMS Victory
HMS Victory

HMS Warrior

Trzeci okręt to HMS „Warrior” wodowany w 1860. Z tego powodu jest najlepiej zachowany, ale też był inaczej konstruowany. To już jest jedna z pierwszych fregat pancernych. W chwili powstania był to największy, najlepiej uzbrojony i najszybszy okręt na świecie. Dziś jest zacumowany przy dokach i podobnie jak „Victory” pełni rolę muzeum.

HMS Warrior, doki w Portsmouth
HMS Warrior, doki w Portsmouth

Zwiedzanie Portsmouth i inne atrakcje

To właśnie dla tych muzeów warto rozważyć przyjazd do Portmouth. Samo miasto, jak na Anglię, wygląda dość niepozornie i niemrawo. Ale historyczne doki to coś naprawdę fascynującego i wartego zobaczenia. Owszem próbuje się rozwijać turystycznie, ale wciąż jest to tylko dodatek. Dobry przykład to oceanarium w Portsmouth, czyli Blue Reef Aquarium, które jest niewielkie, czy wesołe miasteczko. To wszystko blednie w porównaniu z dokami. Inną ciekawostką jest dom Charlsa Dickensa, który się urodził w tym mieście.

HMS Warrior
HMS Warrior

Warto dodać, że film Rona Howarda „Han Solo” z cyklu „Gwiezdne Wojny” był także kręcony w okolicach Portsmouth, dokładniej w elektrowni Fawley Power Station w Southhampton. Niestety niedawno zdecydowano ją zburzyć i zbudować tam osiedle domków mieszkalnych. W okolicy Portsmouth, dokładniej na oceanie, wykorzystując też okręty na których kręcono „Jutro nie umiera nigdy” (1997) Rogera Spottiswoode’a. W przygodach 007 wody te udają Morze Południowochińskie. W dokach nagrywano kilka scen do filmu „Les misérables: Nędznicy” (2012) Toma Hoopera.

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak brytyjski
Portsmouth