Archiwa tagu: Wąwóz

Wąwóz Samaria, najdłuższy wąwóz Europy

O wąwozie Samaria (grec. Σαμαριά) krążą dwie opinie. Warto, bo piękny, albo nie warto, bo są piękniejsze, a ten jest zbyt turystyczny. My przychylamy się do tej pierwszej, zdecydowanie warto, ale najlepiej wtedy, gdy nie ma tu zbyt wielu ludzi. Czyli nie w szczycie sezonu i tak rano jak się tylko da, wtedy naprawdę można napawać się tym cudownym, a przy tym bardzo różnorodnym miejscem. Jest to jedna z najciekawszych całodniowych wycieczek na Krecie.

Wejście do wąwozu
Wejście do wąwozu

Najdłuższy wąwóz Europy

Nazwa wioski jak i wąwozu Samaria brzmi dość znajomo. Oczywiście kojarzy się to z Samarią w Izraelu i Samarytanami, ale tym razem nie o to chodziło. Brakuje bezpośrednich biblijnych konotacji, ale są pośrednie. Nazwy pochodzą od stojącej tu cerkwi Osia Maria (Błogosławionej Marii) z XIV-wiecznymi freskami.

Początek trasy
Początek trasy

Wąwóz Samaria to najdłuższy suchy wąwóz w Europie, jednocześnie nie będący rzecznym. Dla turystów udostępniono ścieżkę o długości 16 km (+ 2,5 km do promu, ale można wziąć bus). Szlak zaczyna się na równinie Omalos na wysokości 1227 m. n.p.m. – tutaj należy się kierować, gdy jedzie się samochodem. Następnie schodzi się schodami w dół, początkowo aż na głębokość 600 m. n.p.m., a potem już łagodnie i stopniowo 16 kilometrów do morza. Po drodze mija się opuszczoną wioskę Samarię.

Zabezpieczenia przed kamieniami
Zabezpieczenia przed kamieniami

Szlak

Mniej więcej co 20 do 90 minut zorganizowane są miejsca postojowe. Wszystkie mają źródełka pitnej wody, większość także bezpłatne toalety. Niektóre z tych przystanków są niewielkie, inne dość duże, zaś pojedyncze mają nawet dodatkową infrastrukturę.

Szlak przez wąwóz Samaria
Szlak przez wąwóz Samaria

Zwłaszcza w górnej części szlaku – podczas schodzenia w dół – częste są znaki ponaglające do szybkiego przejścia z uwagi na możliwość spadania kamieni. Często mija się także budynki używane przez strażaków. Faktycznie istnieje tu pewne zagrożenie pożarowe. Samaria przyciąga wielu turystów, więc Grecy dobrze dbają o to miejsce.

Kamienie i zwalone drzewo
Kamienie i zwalone drzewo

Szlak w wąwozie Samaria przebiega wzdłuż to jednego to drugiego brzegu górskiego strumienia, który w związku z tym niejednokrotnie się przecina. Gdy tutaj byliśmy, stan wody był niski, więc przejście było bezpieczne, w dodatku dało się to zrobić najczęściej suchą stopą. Jednak zdarza się, że strumień zamienia się w rwący potok i przekraczanie go jest zdecydowanie bardziej problematyczne. Gdzieniegdzie można zauważyć liny dla przytrzymywania się. Trzeba jednak się liczyć z tym, że w czasie bardzo złych warunków wąwóz jest zamykany.

Jeden ze starych kościołów
Jeden ze starych kościołów

Strumień jest źródłem pitnej wody – stąd zwłaszcza bardziej w dole wąwozu pojawiają się znaki zabraniające moczenia stóp w wodzie. Tam mamy wiele mostków, a także kładek, byle tylko nie dotykać wody. Jeśli faktycznie butelkowana woda Samaria pochodzi stąd, to może warto respektować ten przepis.

Koza kri-kri
Koza kri-kri

Park Narodowy

Jednym z powodów utworzenia Parku Narodowego Wąwozu Samaria w 1962 roku była potrzeba ochrony siedliska endemicznej kozy agrimi, zwanej też kri-kri. Tylko na tym obszarze ten podgatunek kozy bezoarowej występuje w stanie dzikim. Ta dzika koza pojawiła się tutaj w okresie kultury minojskiej, a więc ok. 7 tysięcy lat temu, nie jest więc taki do końca endemiczny. Podczas okupacji niemieckiej w czasie II wojny światowej była jedynym solidnym źródłem pożywienia dla kryjących się w wąwozie partyzantów, stąd jej liczebność drastycznie spadła – do około 200 osobników.

Szlak przez wąwóz
Szlak przez wąwóz

Dziś żyje jakieś 2000 kóz w stanie dzikim. Są płochliwe, ale nam trzykrotnie udało się je wypatrzyć. Na jednym z postojów była trochę bardziej oswojona z turystami koza, która liczyła na jakieś smakołyki. Oczywiście dokarmianie kóz jest zabronione. Niemniej jednak zwierzęta te czyhają i nie raz porywają to co spadnie lub zwyczajnie wyjadają ze śmietników. Wypatrywanie ich jest dodatkową atrakcją tej przeprawy. Co ważniejsze, dość często się udaje.

Strumień do pokonania
Strumień do pokonania

Spacerując mamy okazję zobaczyć bardzo różnorodny krajobraz. Najpierw mamy ostre zejście w dół, potem spokojniejszą trasę lasem, na koniec zaś wąwóz faktycznie zwęża się i przechodzi się między skałami. Nawet w suchszym okresie, takim jak ten nasz, miejscami trzeba przejść przez wodę. Ale na szczęście są drewniane pomosty, o których już wspominaliśmy, więc trudno się zamoczyć.

Widok na góry
Widok na góry

Góry i wrota

Mamy okazję zobaczyć choćby Góry Białe – Lefka Ori – nazwa i kolor białe pochodzą od wapiennych skał, z których zbudowane jest to pasmo górskie. Najwyższy szczyt Gór Białych i drugi co do wysokości szczyt na Krecie to Pachnes, wznoszący się 2453 m n.p.m. Trasa przez wąwóz niestety go omija. Za to otaczają ją dwa inne szczyty, na północ – Melintaou (2134 m n.p.m) i na zachód – Volakias (2117 m n.p.m.).

Krajobraz wąwozu
Krajobraz wąwozu

Ale im głębiej schodzimy, im bliżej morza jesteśmy, tym bardziej chodzimy pośród skał, nie zalesionych gór. Najwęższe miejsce wąwozu Samaria: Żelazne Wrota. Skały tutaj oddalone są od siebie zaledwie o 3,5 metra. No i są przeciągi od morza. To też jedna z najbardziej charakterystycznych części wąwozu.

Most
Most

Powrót

Wąwóz Samaria kończy się na samym morzu przy miejscowości Ajia Rumeli (gr. Αγία Ρουμέλη). Tutaj można zażyć zasłużonego odpoczynku przy obiedzie w jednej z licznych restauracji, kupić koszulkę „Przetrwałem Samarię” (nie taki znowu wyczyn… we wrześniu nawet gorąco nie było). I tutaj przede wszystkim można złapać prom np. do Chora Sfakion, a tam autobus (skorelowany z promem, czekają na turystów), który zawiezie nas z powrotem do wejścia w Omalos, gdzie zostawiliśmy samochód. Tu jeszcze mała uwaga praktyczna.

Wąwóz Samaria
Wąwóz Samaria

Myśmy przyjechali samochodem do Omalosi zatrzymaliśmy się na jednym z przyhotelowych parkingów, a potem przeszliśmy do wejścia do wąwozu. Tam jest co prawda parking, ale nie wiedzieliśmy, czy powrotny KTEL się przy nim zatrzyma. Okazało się, że owszem, autobus staje zarówno w Omalos, jak i pod wejściem do wąwozu. Warto tam jechać od razu, bo z Omalos jest kawałek do przejścia. Promy w Ajia Rumeli chodzą w dwóch kierunkach, zaś Chora Sfakion to tylko jeden z przystanków. Autobusami KTEL można stamtąd dojechać np. do Chanii, więc da się tę wycieczkę zorganizować samodzielnie bez wypożyczenia samochodu. Grecy jeśli chodzi o dowożenie turystów są dość dobrze zorganizowani, ale mimo wszystko trzeba przewidzieć wystarczającą dużo czasu.

Samaria
Samaria

Do wąwozu przyjechaliśmy praktycznie na samo otwarcie (we wrześniu około 10:00), a zdążyliśmy z pewną rezerwą czasu na obiad i następnie na prom, a potem autobus do Omalos. Przejście z niewielkimi odpoczynkami i postojami na zdjęcia zabrało nam około 6 godzin. Warto mieć to na uwadze, bo późniejsze dotarcie do tego miejsca – np. koło 12:00 może uniemożliwić przejście całości. Natomiast po godzinie 15:00 można już zwiedzać jedynie 2 pierwsze kilometry, ciekawe ale zupełnie nie reprezentatywne. Wersję 2 km można zrobić od strony Ajia Rumeli i dojść do Żelaznych Wrót, co może być alternatywą dla osób o gorszej kondycji.

Jeszce jedno ujęcie wąwozu
Jeszce jedno ujęcie wąwozu

Dodatkowe uwagi

Tu jeszcze jedna uwaga. Bilet składa się z dwóch części: na wejście i na wyjście. Dzięki temu wiedzą, ile osób zostało na trasie. Nie można tu nocować, ale to także ważne, gdyby ktoś się zgubił lub został na trasie.

Żelazne Wrota
Żelazne Wrota
Żelazne Wrota
Żelazne Wrota

Decydując się na pełną trasę, trzeba być pewnym swoich sił. Trudno jest zawrócić, nie ma „wyjść ewakuacyjnych”, zwłaszcza gdzieś w środku. Ale wygodne obuwie i trochę prowiantu oraz buteleczka na wodę (mała, bo na trasie jest naprawdę wiele źródełek wybornej zimnej wody) to wszystko, co trzeba zabrać ze sobą. Dostaniemy radosną wyprawę wśród brzęczenia pszczół, pokrakiwań kruków, zapachu ziół i cyprysów, zapierających dech widoków, czasem zaś napotkamy kozy. Zdecydowanie warto!

Widok na Ajia Rumeli
Widok na Ajia Rumeli

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak grecki
Wąwóz Samaria Ateny
Share Button

Wadi Bani Khalid, kanion w Omanie

Wadi to formacja geologiczna: wąwóz, często głębokie wyschłe koryto rzeki. Opisywaliśmy je przy okazji Jordanii (Wadi Mujib, Wadi Rum – acz to inny przypadek). Będąc w Omanie postanowiliśmy zobaczyć podobne miejsce. Zwłaszcza, że Wadi Bani Khalid (arab. وِلَايَـة وَادِي بَـنِي خَـالِـد), obok Wahiba Sands to zdecydowanie jedna z najbardziej rozpoznawalnych atrakcji tego kraju. Przybywa tu wiele wycieczek z Maskatu, zarówno tych zorganizowanych, jak i samodzielnych (jak my).

Dojście do kanionu
Dojście do kanionu

Wadi Bani Khalid

Wadi Bani Khalid broni się doskonale samo. Jest popularne, bo przyciąga dwa typy turystów. Jednych, którym wystarczy trochę wody do pluskania, oraz drugich, skorych do przejścia się kanionem.

Wadi Bani Khalid
Wadi Bani Khalid

Bardzo turystycznym miejscem jest wioska Muqil nieopodal wejścia do kanionu. System nawadniających kanałów i woda spływająca z góry tworzą grupę basenów o krystalicznie czystej wodzie. Raczej ciepłej. Obecny kształt tych basenów to efekt działalności człowieka. Wstęp jest darmowy, są ratownicy i kawiarenka, ławeczki, śmietniki, tylko… obowiązuje zgodny z prawem szariatu strój kąpielowy (zakryte ramiona), a kobiety i mężczyźni powinni kąpać się osobno (powinni, tak nas informowano, ale nikt nie gonił za koedukacyjną kąpiel). Kwestie stroju kobiecego są dość mocno egzekwowane, choć w sposób ideologiczny. Nie ma problemu w spodzie przypominającym stringi, o ile ramiona są zakryte koszulą. W teorii są dwa zejścia do osobnych jeziorek, jedno dla mężczyzn, drugie dla kobiet. Ale ponieważ można przepłynąć z jednego do drugiego, to żadnych interwencji nie widzieliśmy.

Sztuczne jezioro - kąpielisko
Sztuczne jezioro – kąpielisko

Kanion

Za terenem turystycznym rozciąga się właściwy kanion. Woda też jest, ale to już nie jest miejsce modyfikowane przez ludzi, więc warto pamiętać o głębokości, ta może być dla  miejscami zdradziecka. Oczywiście wewnątrz kanionu również można się kąpać. Tam jednak obowiązuje turystyczna wolna amerykanka, mężczyźni i kobiety kąpią się razem, nie obowiązują też surowe reguły dotyczące strojów. No i nie ma ratowników.

Wąwóz
Wąwóz
Widok z wąwozu, kąpielisko w tle
Widok z wąwozu, kąpielisko w tle

Dla nas ciekawsza była dalsza część wadi, bo bardziej dziko. Właściwie za tym miejscem, obleganym przez miłośników koedukacyjnej kąpieli, robi się dużo puściej, ciszej i można  obcować z naturą. Idzie się w górę potoku, gdzie jest bardzo malowniczo, urokliwie i jest to teren nieskażony przez człowieka. Z głębokiej wody robi się właściwie strumień (nie licząc pory deszczowej), który czasem trzeba przekraczać. Jak daleko się ciągnie – trudno powiedzieć, zwłaszcza że jeden wąwóz płynnie przechodzi w drugi. Jednym z punktów do zwiedzania w Wadi Bani Khalid jest jaskinia z petroglifami. Jednak ponieważ to jest naprawdę ciasne i ciemne miejsce, zrezygnowaliśmy. Ale był też drugi powód.

Kanion
Kanion

To dobry moment, by pamiętać o bezpieczeństwie. Podróżujemy we dwójkę, więc gdy oddaliliśmy się na tyle, że przestaliśmy widywać innych ludzi,  postanowiliśmy zawrócić. Skręcenie kostki czy inny uraz to nie jest coś, co chcemy wynieść z wadi. Natomiast jeśli chodzi o rzeczoną jaskinię, to różne rzeczy na jej temat można wyczytać w sieci. Pewnie przy większej ekipie wchodzących byśmy zaryzykowali, ale samodzielnie, tym razem sobie odpuściliśmy. Zwłaszcza, że jest to całkowicie niestrzeżone miejsce. No i innych turystów również nie było zbyt wielu. Niestety w takich miejscach najlepiej się trzymać innych grup, tak na wszelki wypadek.

Skały i woda
Skały i woda

Jaskinia jest również nieoznaczona, jak zresztą praktycznie cały szlak przez Wadi Bani Khalid. Idzie się przed siebie i szuka drogi między zwaliskami kamieni i przez strumienie.. Czasem trzeba ściągnąć buty i przejść przez wodę, sama frajda, acz nie tak intensywna jak w jordańskim Wadi Mujib. Trekking w kanionach to jest to, co naprawdę nam się podoba. A tych wadi w Omanie jest naprawdę wiele, można tam spędzić całe tygodnie jeżdżąc z jednego do drugiego.

Wadi Bani Khalid
Wadi Bani Khalid

Góry Al Hajar

Przypatrując się skałom można zauważyć, że góry Al Hajar to głównie wapienie z okresu kredy i skały magmowe. Czasem widać skamieniałego jeżowca, albo coś w tym stylu. Jest tu trochę skamielin.

Strumienie do przejścia
Strumienie do przejścia

Zaś w okolicy, już zjeżdżając z gór Al Hajar można wypatrzyć połacie pustyni Sharquia, bardziej znanej jako Wahiba. Właśnie dlatego te dwa miejsca są łączone przez operatorów wycieczek, są naprawdę blisko, a przy tym są niesamowite.

Wąwóz
Wąwóz

Wadi Bani Khalid to miejsce chętnie odwiedzane przez turystów, ale większość z nich jest dowożona przez miejscowych przewodników. Samemu trudno tutaj trafić, znaki drogowe w pewnym momencie się urywają. Myśmy sprytnie pojechali za samochodem z turystami. Droga w całości jest dość dobra, nie ma żadnych offroadów czy potrzeby jechania po żwirze lub piasku. Ruch turystyczny jak na Oman jest całkiem spory, więc łatwo się podłączyć (niestety większość tych ludzi zostaje w pierwszej części). Parking jest darmowy (na mapach Google oznaczony jako Wadi Bani Khalid parking area). Dużo tam wylanego betonu, ale potem droga do tej części turystycznej wygląda trochę na dziką.

Kanion
Kanion

Wadi Bani Khalid to naprawdę piękne i urokliwe miejsce. Idealne do spokojnego odpoczynku przed lub po wypadzie na pustynię, jak również do eksploracji. Sam wąwóz jest krótszy niż np. Samaria na Krecie (nawet zdecydowanie), ale przy tym trochę trudniejszy, gdyż wymaga miejscami wspinaczki.

Skały, głazy i strumienie
Skały, głazy i strumienie
Czasem konieczna jest wspinaczka
Czasem konieczna jest wspinaczka

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak omański
Wadi Bani Khalid
Share Button

Draa, Dades i wąwóz Todra

Na wschodzie od Warzazatu rozpościera się bardzo interesująca kraina położona w dolinach rzek Draa i Dades. Tu łączą się góry z oazami. Dodatkowo całość okraszona jest osadami i starymi kazbami. To bardzo malownicza część Maroka, a widoki w wielu miejscach zapierają dech w piersiach, w tym wąwozu Todra.

Uprawy daktyli w oazie
Uprawy daktyli w oazie

Draa i Dades

Rzeki Drâa (Dara) i Dades (Dadis) są okresowe. To znaczy, że podczas deszczowej części roku  są porywiste i zajmują sporą część koryta. W pozostałym okresie zaś, to co najwyżej małe strumyczki. Ale to wystarcza, by utrzymać całkiem pokaźne uprawy daktyli, migdałów, fig, czy róż. Oczywiście rolnicy na danym terenie koncentrują się na jednej uprawie. Dlatego Wadi Dades czasem jest określana mianem doliny róż. W pewnej części, w okolicach el Kala M’gouna (El Kelaa M’Gouny), upraw róż jest tyle, że gdy przyjedzie się przed zbiorami, w trakcie kwitnienia, to kwiaty bardzo mocno rzucają się w oczy, nadając okolicy unikalny charakter. Zbiory zaczynają się w połowie maja, potem niestety można co najwyżej kupić wodę różaną lub inne kosmetyki. Wszystko sprzedawane jest przy drodze.

 

Kozy blisko drogi
Kozy blisko drogi

Wadi Dades określana jest też czasem mianem doliny tysiąca kazb. I faktycznie jest ich tu trochę. Stare zabudowania wznoszą się na skałach, wystają spomiędzy palm i cieszą oko. Część z nich jest nadal zamieszkała. Część niestety niszczeje. Niektóre są stosunkowo nowe. Te charakterystyczne budowle, czasem nadal są budowane, choć już w sposób mniej tradycyjny.

 

Daktylowce
Daktylowce

Wąwóz Todra

Ciekawym miejscem jest też Todra Gorge (Todgha Gorge), czyli kanion, lub po naszemu wąwóz Todra. Tu poza wspaniałymi formacjami skalnymi czasem jest możliwość obserwowania dwóch strumieni, które mają inny kolor wody i powoli się mieszają. Dość ciekawy widok. Oczywiście okolica to naprawdę ładny fragment Maroka.

Okolice wąwozu
Okolice wąwozu

No i jeszcze zostaje sprawa dróg. Jak się zjedzie z głównych N, to czasem zawijasy wyglądają intrygująco, mogą przerazić niektórych, ale to nie jest jeszcze najgorsza droga, na jaką można natknąć się w Maroko.

Góry Atlas
Góry Atlas

Leżąca na południu Draa wygląda bardzo podobnie, tam jednak uprawia się więcej daktyli. Palmy tworzą ładne oazy, te zaś są lepiej widoczne przez większą część roku. Zresztą zbiory też są bardziej rozłożone w czasie. Podobnie jak w Dades, tak i tu znajdziemy też kazby, czy interesujące formacje skalne. Także przy głównej trasie. Jest kilka tarasów widokowych, przy których można się zatrzymać i podziwiać okolicę.

Bliskie okolice wąwozu
Bliskie okolice wąwozu

Dość często na drodze mijaliśmy też pasterzy ze swoją trzodą. Zwierzęta raczej nie wchodzą na jezdnię, niemniej jednak tworzą część marokańskiego klimatu.

Wąwóz Todra
Wąwóz Todra

Obie doliny to bardzo ciekawe miejsce do trekkingu, ale na to trzeba zaplanować więcej czasu i najlepiej przyjechać tu samemu. Większość wycieczek oferuje tylko krótkie trasy podczas przystanków.

Wąwóz Todra
Wąwóz Todra
Szlak marokański
Draa, Dades i wąwóz Todra
Share Button