Archiwa tagu: zamek

Neapol, zobaczyć i umrzeć oraz skosztować pizzę

Niewiele jest miast okrytych tak złą sławą jak Neapol (wł. Napoli). I pomyśleć, że to właśnie tu prawdopodobnie narodziło się powiedzenie „Zobaczyć Neapol i umrzeć”. Kiedyś odnosiło się ono do piękna tego miasta. Potem słowo Neapol zastąpiono Rzymem i tak już zostało. Dziś jednak pierwszym skojarzeniem, które przychodzi ludziom do głowy jest mafia, drugim śmieci. Czarną legendę upamiętnia także kino, w dużej mierze także dzięki głośnemu filmowi „Gomorra” opartemu na książce Roberto Saviano. Swoją drogą adaptacja była oczywiście kręcona w Neapolu.

Pomnik ofiar mafii
Pomnik ofiar mafii

Mafia, przestępczość i bezpieczeństwo w Neapolu

Problem mafii i przestępczości nie jest niestety tylko wydumany, choć dziś już szczęśliwie nie tak aktualny jak niegdyś. W centrum miasta znajduje się nawet pomnik osób, które zginęły w trakcie walk z bezprawiem. Oprócz tego znajdziemy też w kilku miejscach miasta kapliczki ze zdjęciami osób, które zabito. Kwestia przestępczości i bezpieczeństwa w Neapolu jest dość często poruszana, jednak warto pamiętać, że mafia nie zwalcza turystyki, w pewien sposób nawet czerpie z niej zysk. Owszem są ciemniejsze miejsca, których lepiej unikać (choćby okolice dworca przy placu Garibaldiego), ale jest też wiele miejsc stosunkowo bezpiecznych, jak na przykład handlowa ulica Via Toledo. Zresztą jak się podejdzie choćby w okolice Zamku Jajecznego, to tam mamy nad morzem piękną, bezpieczną, turystyczną promenadę oraz mnóstwo jachtów. I ceny wyższe niż w innych miejscach miasta.

Uliczki Neapolu
Uliczki Neapolu

Mafia narodziła się na Sycylii. Z włoska jest nazywana  La Cosa Nostra, co znaczy „Nasza Sprawa”. Gdy Hiszpanie okupowali Sycylię, mafia z jednej strony była ruchem oporu, z drugiej wyznaczyła swój własny kodeks prawny (sprawiedliwszy niż okupanta) i siłą go egzekwowała, mieszkańcy zaś ją w tym wspierali. Gdy Włochy przejęły Sycylię, rząd szybko zajął się innymi sprawami, zaś te tereny dalej kontrolowała mafia, w sposób na pół legalny. Była ona bardzo istotną siłą na południu Włoch, z którą liczyli się politycy, kościół czy bogacze. Próba zwalczenia tego stanu doprowadzała do eskalacji konfliktu. Nawet dziś mówi się, że niektóre gałęzi przemysłu w Neapolu, jak choćby wywóz śmieci, są dalej przez nią kontrolowane. W każdym razie jest to temat, którego warto być świadomym, ale niekoniecznie dobrze jest wydawać jednoznaczne osądy we Włoszech. Ludzie mogą tam różnie postrzegać mafię.

Neapol i jego specyficzny klimat
Neapol i jego specyficzny klimat

Historia Neapolu

Historia tego miasta nie zaczyna się, ani nie kończy  na mafii, jest dużo bogatsza. Zostało ono założone w VIII wieku przed naszą erą przez Greków u podnóża Wezuwiusza, nosiło nazwę Partenope. Pierwotna nazwa Napoli pochodzi od greckiego Neapolis, czyli zbitki słów neo i polis, oznaczającej nowe miasto. Ale dlaczego „nowe miasto”? Uważa się, że neapolis powstało jako dzielnica o wiek starszego miasta Partenope, stąd nowe miasto dla odróżnienia od starego miasta.

Widok na Wezuwiusz i zatokę neapolitańską
Widok na Wezuwiusz i zatokę neapolitańską

W roku 290 p.n.e. Neapolis stało się częścią Cesarstwa Rzymskiego, szybko awansując do roli jednego z najważniejszych ośrodków antycznego Imperium. Po jego upadku doszło do rozkwitu samego miasta. Neapol od VIII pozostał niezależnym księstwem (krótko podlegał Bizancjum), a potem od XIII wieku Królestwem Neapolu. W czasach nowożytnych Neapol popadał w zależności to hiszpańskie, to austriackie, to francuskie. Po kongresie wiedeńskim Neapol stał się miastem stołecznym Królestwa Obojga Sycylii, państwa istniejącego w latach 1816 – 60. W tym okresie miasto rozwijało się pod rządami Burbonów. To także widać w mieście.

Kościół św. Franciszka (Neapol)
Kościół św. Franciszka (Neapol)

Królestwo Sycylii upadło, gdy Giuseppe Garibaldii w „wyprawie tysiąca” zdobył Neapol i włączył obszar królestwa w skład zjednoczonych Włoch. Neapol doznał poważnych zniszczeń podczas II wojny światowej, gdy był okupowany przez niemieckie wojska, wyparte we wrześniu 1943 roku podczas powstania znanego jako „Cztery dni Neapolu”. Z czasem Neapol stał się częścią Włoch i trzecim co do wielkości miastem, po Rzymie i Mediolanie. Obecnie liczba ludności wynosi jakieś 3 miliony w obrębie miasta i 5-8 milionów na obszarze aglomeracji

Neapol od strony zatoki (na górze wznosi się zamek św. Elma)
Neapol od strony zatoki (na górze wznosi się zamek św. Elma)

Neapol brudny i bogaty

Może czasem trudno uwierzyć, ale Neapol znajduje się wśród 100 najbogatszych miast świata, z gospodarką wyprzedzającą Budapeszt i Zurych. Patrząc na stan ulic, budynków i ogólne niechlujstwo, ma się jednak wrażenie, że coś nie tak z tymi statystykami. Stolica Kampanii jest najbardziej rozwiniętym miastem południowych Włoch i ważnym ośrodkiem kulturalnym. Wspomniane niechlujstwo i bałagan często mają charakter pozorny. Ludzie nie dbają o fasady budynków, o to co widać na zewnątrz, ale liczy się wnętrze domu. Takie podejście jest dość częste w południowych Włoszech. Często jest jeszcze tak, że to co wygląda na obdrapane na zewnątrz, jest piękne i zadbane w środku. Nie da się tego ocenić jednoznacznie.

Via Toledo (Neapol)
Via Toledo (Neapol)

Najlepszy przykład to kamienice, które wyglądają koszmarnie na zewnątrz, ale gdy wejdzie się na wewnętrzny dziedziniec, nie tylko się nie sypią, ale wręcz przeciwnie: miejscami nawet lśnią. Na szczęście nie cały Neapol jest brudny i zaniedbany. To miasto bardzo różnorodne. Bardzo pięknie położone, nad zatoką z wulkanami i górami w tle, z mnóstwem pięknych kościołów i zabytków.

Wezuwiusz i Neapol widziany z zamku św. Elma
Wezuwiusz i Neapol widziany z zamku św. Elma

Muzeum Archeologiczne w Neapolu

Sam Neapol znajduje się na liście UNESCO, oczywiście głównie ze względu na centrum i historię (jest też największym w Europie starym miastem z listy światowego dziedzictwa). Jest tu kilka miejsc wartych zwiedzenia. Najważniejsze to prawdopodobnie Muzeum Archeologiczne. Tu znajdują się cenne przedmioty odnalezione w Pompejach, Stabiach i Herkulanum, stanowią one najważniejszą część kolekcji. To doskonałe uzupełnienie wspomnianych stanowisk archeologicznych. Czyni to z MANN (skrócona nazwa muzeum) jednym z najważniejszych muzeum historii rzymskiej nie tylko we Włoszech, ale i na świecie.

Jeden z rekwizytów w Muzeum Archeologicznym, przypominający serial „Rzym”
Jeden z rekwizytów w Muzeum Archeologicznym, przypominający serial „Rzym”

Muzeum mieści się w Palazzo degli Studi, który powstał w połowie XVI wieku jako koszary kawalerii, zaś w latach 1616 – 1777 służył jako uniwersytet, by wreszcie w XIX wieku stać się Królewskim Muzeum Burbonów, a potem Museo Archeologico Nazionale di Napoli. Na 8,5 tysiącach metrów kwadratowych przestrzeni wystawienniczej są przedstawione eksponaty greckie, rzymskie i egipskie.

Neapol
Neapol

Neapol i zamek św. Elma

Zamek św. Elmo (Castel Sant’Elmo) góruje nad Neapolem. Jest posadowiony w najwyższym punkcie miasta – na wzgórzu Vomero. Ten częściowo wkuty w skalę, częściowo na niej osadzony fort, został wzniesiony w XIII wieku, a od XIV wieku aż do lat 60. XX wieku służył jako więzienie, przez większość tego czasu – polityczne. Tutaj osadzono między innymi zwolenników zjednoczenia Włoch. Warto tutaj wejść nie ze względu na sam obiekt (który w większości nie jest udostępniony do zwiedzania, poza czasowymi wystawami), ale właśnie dla rozleglej panoramy. Widok jest iście imponujący. Na zamek można się wspiąć, można też wjechać w miarę blisko komunikacją (metrem, autobusami lub windą miejską).

Mury Zamku Św. Elma
Mury Zamku Św. Elma

Przy samym zamku można zwiedzić też dawne budynki kartuzy (klasztoru) San Martino, obecnie muzeum narodowe. Budynki zakonne powstały tutaj w pierwszej połowie XIV wieku i rozbudowywały się jeszcze w XVII wieku. Za francuskiego panowania w XIX wieku, kartuza została porzucona. Obecnie znajduje się tutaj muzeum prezentujące eksponaty z okresu hiszpańskiego i rządów Burbonów. Ciekawostką są też szopki. We Włoszech szopka neapolitańska cieszy się taką estymą jak u nas szopka krakowska. Ma też podobnie długą historię i aż do przesady rozbudowane scenki.

Zamek św. Elma
Zamek św. Elma

Zamki przybrzeżne w Neapolu

Mamy tu też dwa zamki, oba położone nad brzegiem morza. Zamek Jajeczny (Castel dell’Ovo) można zwiedzać za darmo. Wejść sobie na niego i z murów popatrzeć na miasto, Wezuwiusza czy Zatokę. Nowy Zamek (Castel Nuovo) to już atrakcja płatna. Za to można tam pooglądać trochę zbiorów, jak i komnat.

Zamek Nowy
Zamek Nowy

Neapol: Pałac Królewski

W Neapolu znajduje się także kilka pałaców, w tym dawny królewski należący do Burbonów. Pałac Królewski w Neapolu był jednym z czterech pałaców Burbonów z czasów, gdy panowali nad Królestwem Obojga Sycylii (1734 – 1860). To była ich główna siedziba. Drugim był pałac w Casercie, który zwiedziliśmy wcześniej przy okazji podróży śladami „Gwiezdnych Wojen”. Caserta to z kolei miejsce, gdzie mogli odpoczywać z dala od zgiełku miasta.

Pałac Burbonów (Neapol)
Pałac Burbonów (Neapol)

Palazzo Reale di Napoli w mniej więcej obecnej formie pochodzi z XVII wieku, gdy został zaprojektowany przez architekta Domenico Fontana. Jednak każdy kolejny lokator pałacu przebudowywał go i zmieniał, z czego największe zmiany pochodzą z połowy XVIII wieku. Dobudowano nowe skrzydło, którego reprezentacyjny hall i klatka schodowa do złudzenia przypominają te z pałacu w Casercie i są dziełem tego samego architekta – Luigiego Vanvitelli. W 1838 roku pałac ogarnął niszczycielski pożar, zaś podczas rekonstrukcji dobudowano znów nową część, która miała pomieścić Bibliotekę Narodową, ostatecznie przeniesioną w latach 20. XX wieku. Druga wojna światowa przyniosła kolejne zniszczenia: ucierpiała między innymi Biblioteka Narodowa i przyległy Teatr św. Karola.

Wnętrza pałacu przypominają ten w Casercie
Wnętrza pałacu przypominają ten w Casercie

Obecnie Palazzo Reale di Napoli jest dostępny dla zwiedzających: można podziwiać pałacowe komnaty, mały Teatrino di Corte i Bibliotekę Narodową im. Wiktora Emanuela III. Mniejszych pałaców w Neapolu jest więcej. Są też interesujące galerie sztuki.

Fasada kościoła Chiesa di Gesù Redentore e San Ludovico d'Angiò
Fasada kościoła Chiesa di Gesù Redentore e San Ludovico d’Angiò

Cappella Sansevero

Jednym z takich ważnych miejsc jest Cappella Sansevero (znane także pod nazwami Capella Sansevero de’ Sangri lub Pietatella). Kiedyś była to kaplica, według jednej z teorii zbudowana, by przebłagać za Boga za grzechy syna. Fabrizio Carafa był kochankiem żony hrabiego Carlo Gesualdo, który zabił ich w afekcie. To właśnie dzieło miało odkupić Fabrizio. Inna teoria mówi, że zbudowano to miejsce za wstawiennictwem Maryi. Jeszcze ciekawsze jest to, że za rozbudowę tego miejsca odpowiadał Raimondo di Sangro, podejrzewany o czary członek loży masońskiej. Dziś jest to muzeum, niewielkie, ale bardzo mocno oblegane. W środku niestety nie można robić zdjęć, ale kaplica robi fenomenalne wrażenie.

Neapol
Neapol

Pio Monte della Misericordia (Neapol)

Innym zaś jest Pio Monte della Misericordia z dziełem Caravaggio. Michelangelo Merisi da Caravaggio działał właśnie w Neapolu, Rzymie, na Sycylii i na Malcie. W każdym razie mniejszych galerii i muzeów ze sztuką jest tu naprawdę wiele i jest z czego wybierać. Może nie są tak znane jak te we Florencji, ale jak wspominaliśmy wcześniej, Neapol jest bardzo bogatym miastem, także kulturowo.

Michelangelo Merisi da Caravaggio - Neapol
Michelangelo Merisi da Caravaggio – Neapol

Galeria Umberto I w Neapolu

Z dość nietypowych miejsc do zwiedzenia w Neapolu trzeba wymienić windę miejską (o ile oczywiście jest czynna), a także Galerię Umberto I. To przestrzeń handlowa, ale sam budynek bardzo ciekawie wygląda. Galeria handlowa powstała w latach 1887 – 91. Zaprojektował ją Emanuele Rocco, który wzorował się trochę na mediolańskiej galerii Wiktora Emanuela II. Obecnie wchodzi w skład zabytkowego centrum miasta.

Galeria Umberto I (Neapol)
Galeria Umberto I (Neapol)

Katakumby – San Gaudiso

Kościołów w Neapolu jest bardzo dużo. Jak to bywa we Włoszech, często znajdują się tam także relikwie. Natomiast najnowszą atrakcją są katakumby. Zostały one udostępnione zwiedzającym dzięki pracy ochotników. To oni odpowiadają za ich renowacje, a także za pilotowanie wycieczek. Tu w szczególności warto zwrócić uwagę na katakumby San Gaudioso. Znajdują się tam bardzo niecodzienne freski, wykonywane przed dominikanów, które zawierały elementy ludzkich szkieletów. Postać była namalowana, ale czaszka już prawdziwa. Wygląda to dość upiornie.

Katakumby w San Gaudiso i domalowywanie ciał do czasek
Katakumby w San Gaudiso i domalowywanie ciał do czasek
Katakumby San Gaudioso
Katakumby San Gaudioso

San Gennero (Neapol)

Bardziej klasyczne katakumby można obejrzeć choćby w kościele San Gennero. Tam przynajmniej nie ma resztek ciał, więc nikomu nie będą się potem śniły koszmary. Zaś kontynuując te klimaty warto też udać się na cmentarz Fontanelle (Cimitero delle Fontanelle). Wykuto go w XV wieku w  tufie wulkanicznym.

Kościół św. Januarego (San Gennero)
Kościół św. Januarego (San Gennero)
Katakumby San Gennero
Katakumby San Gennero

Katedra św. Januarego

Spośród kościołów dość mocno wyróżniają się dwa. Gotycka katedra św. Januarego (ma dwie nazwy: Duomo di San Gennaro oraz Duomo di Santa Maria Assunta). Tu znajdują się relikwie świętego i męczennika. Zabito go w 305 roku za czasów cesarza Dioklecjana (tego od pałacu w Splicie). January dożył 33 lat (jak Chrystus), a jego krew zakrzepła, według legendy zebrano ją w dwie fiolki, przekazano biskupowi i wtedy odmieniła swój stan. Ten cud powtarza się trzy razy w roku, w pierwszą sobotę maja, 19 września i 16 grudnia. Są wprawdzie naukowe teorie na temat tego zjawiska, ale dla wiernych ważne jest to, że jeśli krew nie zmieni stanu, to jest to zapowiedź nieszczęścia (zdarzały się wybuch wulkanu czy trzęsienie ziemi).

Katedra św. Januarego
Katedra św. Januarego
Uliczki Neapolu
Uliczki Neapolu

Kościół św. Franciszka

Drugi monumentalny, neoklasycystyczny kościół św. Franciszka, jest bardzo różny od reszty w mieście. Basilica Reale Pontificia San Francesco da Paola przy Piazza del Plebiscito ze zmienną iluminacją kolumnady. Plac Plebiscytu został nazwany tak na cześć plebiscytu, który ogłoszono w celu podjęcia decyzji o przyłączeniu Królestwa Obojga Sycylii do Zjednoczonych Włoch.

Wnętrze kościoła św. Franciszka (Neapol)
Wnętrze kościoła św. Franciszka (Neapol)

Inne kościoły Neapolu

Różnych ciekawych kościołów w mieście jest naprawdę wiele. Łatwo znaleźć perełki, do których nie przybywa wielu turystów. Zwyczajnie się do nich wchodzi, na ogół są otwarte . Warto jednak zwrócić uwagę jeszcze na kościół Gesù Nuovo. Ciekawa jest już fasada przeciwległego di Gesù Redentore e San Ludovico d’Angiò. Zanim jezuici przekształcili to miejsce w kościół, był to pałac i jedyne, co naprawdę pozostało po nim, to właśnie niecodzienna fasada. W środku zaś można zobaczyć przebogate zdobienia barokowe. Obok zaś znajduje się gotycka bazylika i klasztor św. Klary, również warte zobaczenia.

Neapol i pałac królewski
Neapol i pałac królewski

Neapol na filmowo

Filmowo najczęściej kręcono tu filmy sensacyjne. „Kryptonim U.N.C.L.E.” (2015) Guya Ritchiego, „Człowiek w Ogniu” (2004) Tony’ego Scotta, „Krucjata Bourne’a” (2004) Petera Greengrassa. Znów głównie ze względu na malownicze okolice zatoki.

Bulwar
Bulwar

Język neapolitański

Z Neapolem nierozerwalnie wiąże się też pieśń „’O sole mio”. Często śpiewa się ją w języku neapolitańskim, który jest bardziej bliski sycylijskiemu niż standardowemu włoskiemu. Neapolitański jest uznawany za dialekt włoskiego, ale choć używa go 4 miliony ludzi, nie jest oficjalnie uznawany.

Zamek Jajeczny
Zamek Jajeczny

Kuchnia neapolitańska i pizza

Jednak bez wątpienia najprawdziwszym skarbem Neapolu i okolic jest kuchnia. Jeśli ktoś lubi kuchnię włoską, to będzie wniebowzięty. Tu naprawdę trudno trafić na słabą restaurację. Neapol jest stolicą pizzy, jest też miejscem, gdzie produkuje się mozzarellę z mleka bawołów i warto sobie ją wziąć tutaj na przystawkę. Pizza neapolitańska trafiła na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO. Można bez problemu znaleźć sobie kilka mniejszych knajp wysoko ocenianych na TripAdvisorze i po drodze się zatrzymać, by zamówić najprostszą pizzę. Można też jeść pizzę w papierku, na przykład tak zwaną pizza fritta, smażoną w głębokim oleju i sprzedawaną przy ulicy.

Pizza w Neapolu
Pizza w Neapolu

Historia nowożytnej pizzy wiąże się z wizytą królowej Włoch Małgorzaty Sabaudzkiej w Neapolu. Margherita pochodzi od imienia królowej. Miała to być prosta pizza składająca się z trzech składników komponujących się na flagę Włoch. Pomidory – czerwony, mozzarella – biały, bazylia – zielony. Pizzę przygotował Raffaele Esposito. Dziś Margherita to jedna z najpopularniejszych, ale też najprostszych odmian pizzy. Stąd tradycja jej wypieku jest tu bardzo żywa, organizuje się nawet zawody i festiwale związane z pizzą.

Zaułki Neapolu
Zaułki Neapolu

Neapol artecard, zwiedzanie i poruszanie się po mieście

Z uwag na koniec: na lotnisku można dostać darmową mapkę miasta. Można też kupić artecard, czyli kartę miejską (więcej na jej temat można przeczytać na jej oficjalnej stronie ). Pozwala ona korzystać z komunikacji miejskiej, w tym także kolei lokalnej w granicach metropolii (Caserta, Pompeje, Herkulanum/Wezuwiusz jak najbardziej się wliczają), przez trzy dni (ale bez autobusu lotniskowego). Jednocześnie mamy wstęp do dwóch wybranych zabytków za darmo, trzeci zaś za pół ceny. Co ciekawe, czasem zdarzy się, że potrafią dać jeszcze drugą zniżkę. Jeśli Neapol jest naszą bazą wypadową do tych trzech miejsc, to karta to bardzo dobre rozwiązanie. Na stronie artecard są też linki do muzeów, dzięki czemu można sobie ułożyć godzinowy plan zwiedzania. Zaś z Neapolu można też zwiedzać inne ciekawe lokacje jak Capri, czy Ischia.

Neapol
Neapol

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak włoski
NeapolRavenna
Share Button

Bastei i Saksońska Szwajcaria

Kiedyś była to jedna wielka „Szwajcaria na obczyźnie”. Dziś są dwie: Czeska Szwajcaria (przy niej opisywaliśmy też genezę nazwy), jak również Saksońska Szwajcaria  lub też Saska Szwajcaria (niem. Sächsische Schweiz) znajdująca się po niemieckiej stronie. W tej zaś takim najbardziej przykuwającym uwagę miejscem jest skalne miasto Bastei.

Most - Bastei
Most – Bastei
Most Bastei oblegany przez tłumy
Most Bastei oblegany przez tłumy

Skalne Miasto Bastei

Widzieliśmy różne skalne miasta. Jedne są wydrążone w skałach, inne to twory naturalne. Bastei to właściwie ruiny dawnego zamku zbudowanego między skałami, tuż nad brzegiem Łaby. Miejsce wyjątkowo malownicze, zaś skalny most nieraz pojawia się na wielu zdjęciach w folderach reklamujących tę część Niemiec. Zresztą bardzo słusznie, jest klimatyczny i malowniczo położony. Most pochodzi z końca XIX wieku i zastąpił on wcześniejszy, drewniany most. Obecny powstał ze względu na duże zainteresowanie turystów tym miejscem.

Bastei, w tle Lilienstein
Bastei, w tle Lilienstein

Bastei jest wyjątkowe. Tak wizualnie, jak i organizacyjnie. To Niemcy, nie należy spodziewać się wiele do chodzenia. Przyjeżdża się, można zostawić samochód na parkingu (ok. 1 km od samej twierdzy), ale jeśli dla kogoś to za daleko, to kursuje tu shuttle bus. Cała droga jest asfaltowa, idzie się po prostym, między drzewami. Żadnych trudności. Później przechodzi się przez część do odpoczynku. Tu można kupić jedzenie, picie, posiedzieć pod parasolkami. Ta część jest naprawdę spora. Właściwie większa niż samo Bastei. To chyba też najtrudniejszy do przejścia odcinek, głównie dlatego, że bywa tu tłoczono. Dopiero na koniec przechodzi się do właściwego mostu. Dalej droga jest prosta, żadnej wspinaczki.

Saksońska Szwajcaria
Saksońska Szwajcaria

Most i Zamek Neurathen

Most oczywiście jest przepiękny, podobnie jak całe to otoczenie. Ze słynnymi mostami jest tak, że wiele osób chce przez nie przejść, więc jest tam tłoczno, ale by je móc pooglądać we właściwy sposób, najlepiej pójść gdzieś na bok. W Bastei jest taka możliwość: idąc lasem po skarpie znajdziemy kilka doskonałych punktów obserwacyjnych. Potem zostaje skalny most i konieczność przedzierania się między ludźmi.

Bastei
Bastei

Ale dalej jest kolejna ciekawostka, zaczynają się przysłowiowe schody. Za mostem bowiem można zwiedzić kawałek ruin starej twierdzy – zamku Neurathen. Tu niestety teren jest nierówny (ale nie jakoś strasznie), w dodatku trzeba zapłacić dodatkowo za wejście. Efekt jest taki, że o ile na moście w słoneczny dzień jest mnóstwo ludzi, tu przy twierdzy jest bardzo luźno. Z naszej perspektywy to oczywiście plus, ale dość dobrze ukazuje tutejszą turystykę. Olbrzymia ilość ludzi w części z jedzeniem, dużo ludzi na moście, a dalej jest zdecydowanie luźniej.

Saksońska Szwajcaria
Saksońska Szwajcaria

Zamek powstał w XII wieku. Sama stara twierdza została wzbogacona o broń z epoki. Ostały się tu też fragmenty cysterny, ale jeśli ktoś szuka dobrze zachowanego zamku, to nie jest to miejsce dla niego. To raczej kolejny bardzo dobry punkt do obserwowania skalnego mostu i okolic. Blisko twierdzy można też rzucić okiem na dolinę Łaby, to także fenomenalny widok.

Ruiny zamku Neurathen
Ruiny zamku Neurathen
Trasa nad zamkiem
Trasa nad zamkiem

Park Narodowy Saksońska Szwajcaria

Podsumowując, most w Bastei jest zjawiskowo piękny, malowniczo położony i przyciąga tłumy zwiedzających. To miejsce idealne na stosunkowo krótki przystanek podczas większego wypadu do Saksonii (także weekendowego). Jednak jeśli miałby być głównym i jedynym celem, to można się trochę rozczarować. To wygląda jak na zdjęciach, tylko jest stosunkowo niewielkie. Sam Park Narodowy Saksońska Szwajcaria jest oczywiście dużo większy i można tam znaleźć inne ciekawe szlaki do trekingu po Górach Połabskich.

Widok na Łabę
Widok na Łabę

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak niemiecki
BasteiKönigstein
Share Button

Himeji, zamek z Bonda i Kurosawy

Filmowa Japonia kojarzy się przede wszystkim z trzema nurtami. Pierwszy to oczywiście anime (i hentai). Podróżniczo raczej manga/anime i pochodne nie są zbyt inspirujące. Drugi nurt to filmy Kaiju sygnowane przede wszystkim przez wytwórnię TOHO, czyli Godzilla i przyjaciele (więcej będzie przy okazji opisu Tokio). Trzeci to Akiro Kurosawa. Jedną z lokacji do jego dwóch filmów jest zamek w Himeji (jap. 姫路市), ale to miasto odegrało także istotną rolę w kinie amerykańskim, choćby w Bondzie. (Choć warto przypomnieć, że Bond to oczywiście brytyjska produkcja).

Zamek Himeji (Himeji-jō)
Zamek Himeji (Himeji-jō)

Himeji – Zamek Białej Czapli

Himeji znajduje się 50 kilometrów od Kobe (tego od słynnej wołowiny), trochę dalej od Kioto czy Osaki. Przejeżdża tędy linia shinkansenów, więc jest to bardzo dobry i popularny przystanek na trasie Kioto – Hiroszima. Zwiedzenie głównej atrakcji nie zajmuje dużo czasu, w sam raz by wyjść i rozprostować nogi.

Zamek Białej Czapli
Zamek Białej Czapli

Tą atrakcją jest zamek Himeji-jo (jap. 姫路城) jest znany również jako Shirasagi-jō, czyli Zamek Białej Czapli, a to przez dumne, wyniosłe mury o barwie czystej bieli. Pierwszą twierdzę na dwóch wzgórzach nad Himeji wybudowano w 1333 roku. Dekadę później fort rozbudowano, a dwa wieku później stał się już sporym zamkiem. Następna znacząca rozbudowa miała miejsce w 1581 roku za rządów drugiego zjednoczyciela państwa, Toyotomity Hideyoshiego. To on wybudował trzykondygnacyjną główną warownię, która została podwyższona o trzy kolejne piętra przez daimyō (pana feudalnego) Ikeda Teramusa w pierwszej dekadzie XVII wieku. Dostał on zamek Himeji od szoguna Tokugawy Ieyasu za zasługi wojenne, po czym ochoczo zabrał się do rozbudowy siedziby. Ostatnia rozbudowa miała miejsce w drugiej dekadzie XVII wieku z inicjatywy kolejnego pana na zamku, Hondy Tadamasa.

Ogrody i przejścia zamkowe
Ogrody i przejścia zamkowe

Ostatni taki zamek w Japonii

Zamek Himeji w takiej formie, w jakiej go obecnie podziwiamy, jest liczącym 400 lat kompleksem. Jest to jeden z dwunastu zachowanych oryginalnych zamków w Japonii. Ominęły go pożary, trzęsienia ziemi, wojny (nigdy nie musiał się bronić). Nawet uniknął pożogi II wojny światowej, choć miasto Himeji zostało doszczętnie zbombardowane i strawione przez ogień, zamek się ostał nienaruszony. Co więcej, amerykański samolot zrzucił bombę na dziedziniec zamku, ale jakimś cudem nie wybuchła.

Mury obronne, wykorzystane przez Kurosawę jak i w Bondzie
Mury obronne, wykorzystane przez Kurosawę jak i w Bondzie

Krótko po zniesieniu szogunatu i feudalizmu, zamek został wystawiony na licytację. Kupił go przedsiębiorca, który chciał zamek zburzyć, by zagospodarować wzgórza. Na szczęście koszt rozbiórki był zbyt wysoki i tak zamek został ocalony. Dziś to jeden z najbardziej znanych zamków i symboli Japonii. Jeden z najlepiej zachowanych w formie bliskiej do pierwotnej. Stąd także jego popularność.

Zamek Himeji
Zamek Himeji

Himeji, Bond, Lucas, Coppola i Kurosawa

Zamek Białej Czapli wystąpił w filmie o Jamesie Bondzie – „Żyje się tylko dwa razy” z 1967 roku. Na głównym dziedzińcu odbywały się treningi ninja, pojawiają się też ujęcia z zamkowych murów. Ale Bond to taka ciekawostka, Himeji jest tam tylko tłem, uwierzytelniającym akcję w Japonii. Prawdziwe filmowe życie tegoż zamku wiąże się z Akiro Kurosawą.

Zamek Himeji
Zamek Himeji

Wnętrza zamkowe
Wnętrza zamkowe

Kurosawa to wielki mistrz japońskiego kina, który odbił swe piętno na światowej kinematografii. Jak to czasem bywa z legendami, pod koniec pracy twórczej był lepiej odbierany za granicą, niż w rodzimym kraju. W efekcie jeden z jego filmów, „Sobowtór” („Kagemusha”) z 1980 został wyprodukowany za amerykańskie pieniądze, przez dwóch jego wielkich fanów – George’a Lucasa i Francisa Forda Coppolę. Kurosawa wrócił tu jeszcze raz, by nakręcić film „Ran” w 1985 roku. W obu przypadkach wykorzystuje fakt, iż zamek w Himeji ostał się w miarę oryginalnej zabudowie. Zarówno w Bondzie jak i Kurosawy, bardzo łatwo rozpoznać sceny, tak na dziedzińcu, jak i przede wszystkim przy dość charakterystycznych murach obronnych.

Widok z zamku
Widok z zamku

Zwiedzanie zamku

Zwiedzanie głównej warowni zamku Himeji jest możliwe. Wejścia są biletowane, obowiązuje brak obuwia (jak w domach japońskich). Drewniane podłogi wygładzone przez czas są bardzo przyjemne dla bosych stóp! Dostaje się torbę na buty, z którą przechodzi się przez wnętrza. Główna wieża jest wysoka na 31,5 metra, ale ponieważ stoi na wzgórzu i dodatkowo na postumencie, wysokość nad poziomem morza wynosi 92 metry i zdaje się górować nad okolicą. Budynek liczy sobie sześć drewnianych kondygnacji, zwężających się ku górze. Na szczycie jest niewielka świątynka szintoistyczna. Cały kompleks zamku Himeji wpisany jest na listę UNESCO. Dodatkową atrakcją z pewnością są osoby przebrany ze ninja czy wojowników, z którymi nieodpłatnie można sobie zrobić zdjęcia.

Po fosie przy zamku można pływać wynajętą łodzią
Po fosie przy zamku można pływać wynajętą łodzią

Ogród Koko-en
Ogród Koko-en

Ogród japoński Koko-en

Zamek Himeji jest popularny jeszcze z jednego powodu: jest to wyjątkowo malownicze miejsce na hanami, czyli podziwianie sakury. Byliśmy tutaj w połowie kwietnia i wiśnie w znakomitej większości już przekwitły. Nie przeszkadzało to jednak, by podziwiać ogród u podnóża zamku, Koko-en. Ogród ten powstał w 1992 roku w miejscu dawnej zachodniej rezydencji pana feudalnego. Podzielony jest na pięć tematycznych części: sadzawka, ogród bonsai, bambusowy, iglasty i kamienny. Bilet do zamku można kupić w wersji łączonej z ogrodem, zresztą znajduje się on praktycznie przy murach. Jak typowy ogród japoński, przede wszystkim liczy się tu kompozycja oddająca pewien pejzaż.

Bonsai w ogrodzie Koko-en
Bonsai w ogrodzie Koko-en

Samuraje i szoguni

Himeji jest raczej niewielką miejscowością, zwłaszcza jak na japońskie standardy. W centrum poza zamkiem nie ma innych atrakcji. Do zamku można dojść na piechotę z dworca kolejowego lub dojechać autobusem. To drugie może być ciekawe, jeśli zechcemy wybrać się do drugiej największej atrakcji tegoż miasta, czyli na górę Shosha. Co ciekawe, to miejsce jest jeszcze bardziej filmowe, niż sam zamek. Tyle że są to głównie japońskie produkcje kostiumowe oraz „Ostatni samuraj” Edwarda Zwicka.

Widok na dziedziniec zamkowy
Widok na dziedziniec zamkowy

To dobry moment na małą dygresję o samurajach i szogunach. Samuraj to nic innego jak japoński wojownik, odpowiednik naszego rycerza. Choć słowo to jest nadużywane na zachodzie. Pierwotnie samurajowie to było określenie gwardii przybocznej dostojników lub niektórych ich sług. Rycerzy zaś nazywano mianem bushi. W okresie Yamato (VII i VIII wiek) zaczęli stanowić w Kraju Kwitnącej Wiśni grupę społeczną. Nigdy jednak nie przekraczali 10%. Z czasem zaczęli mieć przywileje, tytuły i tak dalej. Dopiero po restauracji Meiji doszło do formalnego zlikwidowania warstwy samurajów w 1871 roku. Tę kwestię pamiętamy z „Ostatniego samuraja”. Terminem Rōnin określało się samurajów bezpańskich. Zarówno tych, którzy stracili swego pana, jak i tych, którzy szukali pracy (byli rycerzami najemnymi).

Zamek Białej Czapli
Zamek Białej Czapli

Szogun

W takim razie kim właściwie jest szogun? Słowo shōgun, które należy transliterować raczej jako siogun (w angielskiej pisowni to shogun i przez filmy wersja z sz się upowszechniła), jest stopniem wojskowym w japońskiej armii i znaczy tyle co generał, zwierzchnik sił zbrojnych, naczelny wódz, tym samym przywódca samurajów. Tymczasową funkcję szoguna pierwszy raz powołano na czas wojny w 794 roku, a po jej zakończeniu w 811 roku funkcja została zniesiona. Przywrócono funkcję szoguna dopiero na końcu XII wieku, ten urząd objął z rąk cesarza Yoritomo Minamoto. Stał się on siódmym szogunem, ale jako pierwszy uznał ten tytuł za dożywotni i co ważne – dziedziczny. Jest to więc początek szogunatu, który bardziej zaczął przypominać możnego pana feudalnego, niż dowodzącego wojskami.

Zamek Himeji w całej okazałości
Zamek Himeji w całej okazałości

Władza szogunów został bardzo wzmocniona przez rody Ashikaga i Tokugawę. Wraz z pierwszym szogunem Kamakura, tworzą trzy główne szogunaty, które następowały po sobie w historii. Od pierwszej połowy XIV wieku szoguni sprawowali realną władzę w Japonii kosztem cesarza, a ustrój społeczny przypominał europejski feudalizm z jasno zaznaczoną drabiną społeczną. Szogunat został zniesiony w 1868 roku w wyniku restauracji cesarskiej władzy. Swoją drogą, w języku japońskim odpowiednikiem słowa „szogunat” jest bakufu.

Miejsca do oglądania hanami
Miejsca do oglądania hanami

Engyō-ji i „Ostatni Samuraj”

Wracając jednak do świątyni: na ogół japońskie świątynie shinto i buddyjskie są bardzo skomercjalizowane i to aż do przesady. Czasem przed świątynią ciągną się alejki, gdzie można kupić wszystko: samurajskie miecze, koszulki z Godzillą, grillowane ośmiornice, dewocjonalia i pocztówki. Bogom można rzucić jakiś grosz do skarbony, ostatecznie to świątynia, ale co innego jest ważne. Natomiast Engyō-ji na Górze Shosha to zupełnie inna sprawa. Jest to jedno z ważnych miejsc pielgrzymkowych i rzeczywiście: w wagoniku kolejki wiozącej nas na górę, byli buddyjscy pielgrzymi. Jak wszystkie inne świątynie, które widzieliśmy w Japonii, są piękne, to jednak najczęściej nie czuje się wiary i duchowości, tak ta wyróżnia się skupieniem. Więcej tu było pątników niż turystów.

Wjazd na górę Shosha
Wjazd na górę Shosha

Buddyjskie ozdoby
Buddyjskie ozdoby

Kompleks został założony w 966 roku i choć wielokrotnie przebudowywany i odnawiany, można tu poczuć tysiąc lat historii. Ze względu na surowy wygląd świątyń, które nie są bogato zdobione, ani malowane, a także przez brak widocznych elementów nowoczesności, Engyō-ji jest chętnie wykorzystywane w filmach, zwłaszcza kostiumowych. Tutaj kręcono część scen z wioski w filmie „Ostatni samuraj” (2009) Edwarda Zwicka z Tomem Cruisem (naprzemiennie z lokacjami w Nowej Zelandii), filmy Kurosawy i liczne japońskie produkcje historyczne. W świątyni jest nawet krótki przewodnik po najnowszych filmach, niestety większości dla nas nieznanych.

Engyō-ji
Engyō-ji

Engyō-ji
Engyō-ji

Dojazd i przemieszczanie się po Himeji

Do świątyni dojeżdża się miejskim autobusem. Przy dworcu znajduje się centrum turystyczne, tam można kupić bilet łączony, który uprawnia do przejazdu autobusem do zamku, stamtąd pod górę i z powrotem na dworzec. Dodatkowo w bilecie wliczono też wjazd kolejką linową na górę. Bilet pozwala na pojechanie wpierw do zamku, potem na górę i to bardzo dobre rozwiązanie, by zwiedzić całe Himeji, które jest bardzo wyjątkowym miejscem.

Miejsce znane z „Ostatniego Samuraja”
Miejsce znane z „Ostatniego Samuraja”

Engyō-ji
Engyō-ji

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak japoński
Himeji
Szlak filmowy
Himeji
Szlaku religijny
Himeji
Share Button

Antwerpia, miasto Rubensa

Gdy tylko przybyliśmy do Antwerpii (nied. Antwerpen), już na wstępie olbrzymie wrażenie robi przepiękny dworzec kolejowy, z jego wielopoziomowymi peronami i wspaniałym holem. Pociągi odjeżdżają z różnych poziomów, co fajnie się obserwuje z góry, ale starsza część budynku robi wręcz oszałamiające wrażenie. Podobnie jak wiele innych miejsc w tym mieście, gdzie mamy mnóstwo ciekawych rzeczy do odkrywania. Portowa Antwerpia ma dziś dużo więcej do zaoferowania niż tylko przemysłowe dzielnice.

Dworzec kolejowy
Dworzec kolejowy

Bogate, kupieckie miasto Antwerpia

Wynika to z dwóch rzeczy. Po pierwsze w porównaniu z bliską Holandią, w szczególności z Amsterdamem, architektura – ta historyczna – jest bogatsza i bardziej urozmaicona. Poniekąd nie tylko z powodu zamożności miasta i jego mieszkańców, ale także z uwarunkowań religijnych i wynikających stąd tradycji oraz przekonań architektonicznych. Kraje historycznie katolickie, a do takich należy Belgia, mają bardziej ozdobną architekturę, natomiast protestancka (dawniej, obecnie więcej jest katolików) Holandia to typ bardziej powściągliwej i skromniejszej (pozornie) architektury. Przemieszczając się między jednym, a drugim państwem te różnice są bardzo interesujące, ciekawe i zauważalne. Zwłaszcza jak Antwerpia jest pierwszym etapem podróży z Holandii.

Budynki przypominające Brukselę
Budynki przypominające Brukselę

Drugi powód różnorodności Antwerpii to właśnie wspomniana wcześniej zamożność. W XVI wieku było to największe i najbogatsze miasto handlowe Europy. Tu też założono pierwszą na świecie giełdę. Dzięki szerokiemu ujściu rzeki Skalda było to dobrze ulokowane miasto portowe. Z jednej strony nie odsłonięte, z drugiej  okręty mogły tu swobodnie wpływać.

Widok na katedrę Najświętszej Marii Panny
Widok na katedrę Najświętszej Marii Panny

Twierdza Het Steen

Samo miasto jest różnorodne. Ocalały tu także starsze budynki, zaś tak zwane plomby w centrum zazwyczaj nie wadzą tak strasznie, choć wiele z nich powstało wkrótce po wojnie, co ma wpływ na architekturę. Nas jednak interesuje starsza zabudowa. Warto choćby udać się do twierdzy Het Steen, która wnosi się nad rzeką Skaldą. Samą fortecę można zwiedzić. Jej mury są otwarte praktycznie całą dobę i stanowią doskonałe miejsce spacerowe.

Zamek Het Steen
Zamek Het Steen

Nieopodal rozciągają się porty lub pozostałości po nich. Czasem mamy specjalnie pozostawione stare zabudowania czy żurawie, co robi klimat i przyciąga turystów. Ciekawe jest też to, że pod Skaldą można przejść tunelem, tak by ograniczać budowę blokujących okręty mostów.

Antwerpia
Antwerpia

Odcięte dłonie

W Antwerpii jest pełno odciętych dłoni, oczywiście nie prawdziwych, ale pojawiają się jako rzeźby, dekoracje, elementy elewacji, fontanny. Związana jest z nimi legenda i powstanie nazwy miasta, które znaczy „rzucać dłoń”. Otóż, miastem rządził twardy władca-olbrzym Druon Antigoon, który od przepływających Skaldą statków żądał wysokiego myta. Gdy ktoś nie płacił, wówczas odcinał mu dłoń i wrzucał do rzeki. Złego włodarza pokonał dzielny rzymski żołnierz Silvius Brabo. Przed zabiciem Druona, Silvius obciął olbrzymowi dłoń i cisnął ją do Skaldy, a jakże. W XIX wieku na głównym placu Antwerpii stanęła fontanna Brabo, a odcięta dłoń to symbol miasta.

Pomnik odciętej dłoni
Pomnik odciętej dłoni

Główny rynek

Sam plac, czyli główny rynek (Grote Markt) to kilka bardzo interesujących budynków, te już przypominają trochę architekturę holenderską, ale też mocno przypomina to rynek brukselski. Sam ratusz także jest bardzo ładny i interesujący. Zaś blisko znajduje się gotycka katedra Najświętszej Marii Panny (katolicka) z charakterystyczną wysoką wieżą.

Uniwersystet
Uniwersystet

Dom Rubensa i muzeum Van Den Bergh

Będąc w Antwerpii warto też chwilę poświęcić na sztukę. Takim miejscem godnym uwagi jest muzeum Mayera van den Bergha. Van den Bergh był kolekcjonerem zafascynowanym głównie sztuką średniowieczną i nowożytną (m.in. malarstwo XIV – XVIII w.) przeważnie obszaru Flandrii, Walonii, Brabancji. Kolekcję otworzono dla szerokiej publiki w domu kolekcjonera niedługo po jego śmierci, na początku XX wieku. Do najważniejszych dzieł wystawionych tutaj należy „Szalona Gocha” Petera Bruegla Starszego, niestety podczas naszej wizyty pojechała na renowację.

muzeum Mayera van den Bergha
muzeum Mayera van den Bergha

Muzeum Van den Bergh ma bilet łączony z innym bardzo ważnym miejscem miasta, domem Rubensa, choć w sumie to już bardziej muzeum. Jeśli porównywać to z warsztatem Rembrandta z Amsterdamu, to niestety wypada to gorzej, właśnie dlatego, że niewiele zachowało się z oryginalnego charakteru. Niemniej jednak dość dobrze oddaje to epokę i warunki, w jakich Peter Rubens tworzył, ale to raczej typowa ekspozycja w podobnych miejscach. Można też oglądać niektóre z jego dzieł, choć obrazów Rubensa warto też poszukać w kościołach.

Dom Rubensa
Dom Rubensa

Zwiedzanie Antwerpii

Mapę miasta można dostać już na dworcu w informacji turystycznej, ale trzeba o nią poprosić.  Antwerpia to doskonałe miejsce na spacer po starym mieście, które jest tu dość różnorodne. Jest wiele miejsc, gdzie można skosztować słynnych belgijskich frytek, można też się natknąć na dzielnicę czerwonych latarni (blisko centrum, acz w przeciwieństwie do amsterdamskiej pozbawiona tłumów gapiących się turystów). No i jeszcze wielbiciele sztuki będą ukontentowani.

Warto dodać, że w 1920 odbyły się tu Letnie Igrzyska Olimpijskie, ale dziś niewiele z tego pozostało. Zaś zwiedzanie kościołów, w tym Katedry NMP (Onze-Lieve-Vrouwekatedraal) może być trudne, ze względu na krótkie godziny otwarcia.

Ratusz, Grote Markt i fontanna Brabo
Ratusz, Grote Markt i fontanna Brabo

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak belgijski
AntwerpiaGandawa
Share Button

Dubrownik – „Gra o tron” i „Gwiezdne Wojny”

Dubrownik (chor. Dubrovnik) to dziś perła Chorwacji. Jedno z najważniejszych miast do zobaczenia, a przy okazji najdroższe i bardzo oblegane. Dubrownik cierpi na dokładnie tę samą przypadłość co Wenecja, z którą zresztą historycznie jest powiązany. Stał się symbolem, przez co wiele osób przybywa tu na zaledwie kilka godzin, czasem żeby go tylko zaliczyć. A miasto zachwyca pięknie zachowanymi, starymi zabudowaniami. Pojawiło się zarówno w „Grze o tron” jak i w mniejszym stopniu w „Ostatnim Jedi” Riana Johnsona i dziś aktywnie żyje także z turystyki filmowej. Spacer śladem filmu  czy serialu stało się ważnym elementem zwiedzania Dubrownika.

"<yoastmark

Dubrownik - dachy i mur
Dubrownik – dachy i mur

Raguza i Dubrownik – historia

W VI wieku p.n.e. na terenie dzisiejszego miasta Cavtat (blisko lotniska DBV) założono grecką kolonię Epidaurus. W III wieku p.n.e. zajęli ją Rzymianie i przemianowali na Epidaurum.  Rzymianie w VIII wieku musieli walczyć z plemionami słowiańskimi i awarskimi, lecz miasto legło w gruzach. Ludność schroniła się na wyspie Lave (inna nazwa Lausa), założyli tam osadę Ragusium (czyli Raguza). Na stałym lądzie zaś Słowianie założyli Dubrovnik. Oba miasta dzielił jedynie wąski przesmyk słonych bagien, mieszkańcy zaś przez lata żyli w harmonii. W IX wieku przesmyk zasypano. To miejsce to obecna ulica – Stradun. Obecne mury miejskie wzniesiono w XIV wieku.

Port Dubrownika
Port Dubrownika

Port Królewskiej Przystani
Port Królewskiej Przystani

Raguza była łakomym kąskiem dla lokalnych potęg. Już w X wieku miasto musiało odeprzeć ataki arabskie, w wiekach XII – XIII popadał w zależności od Chorwatów, Serbów, Normanów italskich. W XIII wieku stało się posiadłością Republiki Weneckiej, stąd pewnie późniejsza smykałka do kupiectwa. Ponieważ mieszkańcy Raguzy okazali się być rzutką konkurencją dla Wenecjan, w 1358 roku pozbyli się miasta na rzecz Królestwa Węgier, ci z kolei utracili je dla Imperium Osmańskiego. Jednak zwierzchnictwo obu państw było minimalne z powodu dzielącej ich odległości i utrudnionej komunikacji, więc Raguza stała się samodzielnym miastem-państwem.

"<yoastmark

Republika Dubrownicka

Republika Raguzy (zwane też Republiką Dubrownicką) to kupieckie miasto-państwo istniejące w latach 1358 – 1809, przy czym dopiero w 1909 roku nazwę stolicy przemianowano z Raguza na Dubrownik. W najlepszym okresie Republika Raguzy posiadała 300 okrętów kupieckich – okresami więcej niż Wenecja. Bogactwo miasto zdobyło dzięki handlowi między Wschodem a Zachodem, natomiast własnych surowców naturalnych nie miało.

Władzę w Republice sprawowała arystokracja i wybierany książę. Decyzję podejmowała Wielka i Mała Rada oraz Rada Uproszonych, co było odpowiednikiem współczesnego sejmu i senatu. Początkowo arystokracja była pochodzenia romańskiego (a więc uchodźcy z Epidaurum), ale z czasem się slawizowała i już w XV wieku miasto było jednorodnie słowiańskie. Rozkwit miasta przypadał na wieki od XIII do XVI i z tego okresu pochodzi większość zabytków.

"<yoastmark

Zmierzch i upadek Republiki Raguzy związany jest z epoką wielkich odkryć geograficznych, zwłaszcza z odkryciem Ameryki i ogólnym umniejszaniem roli gospodarek kupieckich basenu Morza Śródziemnego. Raguzie dodatkowo i wbrew oczekiwaniom zaszkodziło osłabienie Turcji, jej formalnego zwierzchnika. Zamierały śródziemnomorskie szlaki handlowe, podupadł ważny odbiorca handlowy. Dodatkowo klęski żywiołowe, zarazy i trzęsienia ziemi każdorazowo były silnym ciosem dla miasta. Najbardziej tragiczne wstrząsy sejsmiczne z kwietnia 1667 roku pogrzebało dużo część miasta i gospodarkę, bo choć budynki udało się odbudować, straty finansowe były zbyt dotkliwe. Wkroczenie wojsk Napoleona w 1806 roku oznaczały koniec wolnej Republiki Raguzy. W 1809 roku zlikwidowaną Republikę włączono w Prowincję Iliryjską.

"<yoastmark

Włączenie do Jugosławii i Chorwacji

Po kongresie wiedeńskim (lata 1814-1815) włączono dawną Republikę Raguzy najpierw w skład Królestwa Dalmacji, a potem Cesarstwa Austrii. W tym okresie Raguza podupadła, pozostając portem handlowym o lokalnym znaczeniu. Ponowny rozwój miasta nastąpił po 1918 roku, gdy już jako Dubrownik stał się częścią Królestwa Jugosławii. Po II wojnie światowej wszedł w skład faszystowskiego marionetkowego Niezależnego Państwa Chorwackiego. Następnie jako miasto Socjalistycznej Republiki Chorwacji znalazł się w Socjalistycznej Federacyjnej Republice Jugosławii. Podczas wojny domowej po rozpadzie Jugosławii, Dubrownika nie ominęły zniszczenia wojenne. Przez siedem miesięcy miasto było oblegane i ostrzeliwane przez artylerię.

"<yoastmark

Zniszczenia z czasów wojny domowej zostały w ciągu kilku lat naprawione, a Dubrownik i jego Stare Miasto wpisane na listę UNESCO stał się oblegany przez turystów. Nie byłoby tego bez unikalnego na skalę europejską Starego Miasta, które zachowało oryginalną średniowieczną strukturę w obrębie murów miejskich, przyjemnego klimatu i… produkcji filmowych.

"<yoastmark

Dubrownik i „Gra o tron”

W turystyce filmowej Dubrownik słynie przede wszystkim jako sceneria do serialu HBO „Gra o Tron”. Od 2. sezonu tej produkcji, Dubrownik „grał” stolicę Siedmiu Królestw – Królewską Przystań, zastąpił tym samym Maltę. Ze względu na rosnące opłaty dla filmowców, w kolejnych sezonach Dubrownika jest coraz mniej, acz przy ostatnim ponownie filmowcy tu wrócili. To jednak nie przeszkadza turystom i zarabiającym na nich, zwłaszcza organizatorom licznych wycieczek śladami serialu. Nie trzeba ich specjalnie szukać, czy zamawiać – są widoczni w głównych punktach miasta. Wystarczy wybrać. Jest to dobrze zorganizowane, większość miejsc filmowych mogłaby się uczyć od mieszkańców i władz Dubrownika.

Na wycieczkę decydują się osoby bardziej i mniej obeznane z samym serialem, jak i sposobem tworzenia filmów. Przewodnik pokazuje kadry filmów i opowiada, w jaki sposób sceny są realizowane, jakie filmowe sztuczki są zastosowane i jak jedno miejsce w rzeczywistości staje się różnymi sceneriami w filmach. Przypomina to sposób zwiedzania Hobbitonu, tyle że w żywym mieście. Warto tylko pamiętać o tym, że wycieczki nie pokazują wszystkich lokacji. Na niektóre tylko nakierowują.

"<yoastmark

Fort Lovrijenac

Znajdujący się na zewnątrz murów miejskich Fort Lovrijenac według podań został zbudowany w trzy miesiące na początku XI wieku na wieść, że Wenecja chce zbudować swój fort na stałym lądzie dla zaszachowania Raguzy. Jednak pierwsza wzmianka o forcie św. Wawrzyńca podchodzi dopiero z 1301 roku. Fortyfikacja została posadowiona na skale, która wznosi się prawie 40 metrów ponad poziom morza. Trzeba się trochę wysilić, by się tutaj wdrapać. Nad bramą widnieje napis NON BENE PRO TOTO LIBERTAS VENDITUR AURO, czyli „Wolność nie jest na sprzedaż [nawet] za wszystko złoto”. Samo „libertas” było oficjalnym zawołaniem Republiki Raguzy.

"<yoastmark

Natomiast w serialu „Gra o Tron” fort Lovrijenac w zależności od potrzeb grał Czerwoną Twierdzę i mury Królewskiej Przystani . W serialu jest to pierwsze miejsce spotkania Sansy z ser Dontosem podczas turnieju Joffreya, jak zresztą dużą część tej sekwencji, włącznie z walkami czy wycieraniem krwi nagrywano w murach twierdzy; jest to także miejsce rozmowy królowej Cersei z Littlefingerem na temat wyższości władzy nad wiedzą. Wstęp do fortu jest dodatkowo płatny (najczęściej oprócz kosztów wycieczki), ale bilet ten jest łączony z biletem na mury.

Port Królewskiej Przystani
Port Królewskiej Przystani

Znajdujące się poza murami Starego Miasta podnóże fortu Lovrijenac to miejsce rozmowy Sansy z Littlefingerem na molo i biedne rejony stolicy, ulokowane nad samą wodą. Tu właśnie miała miejsce słynna rzeź niewiniątek w Królewskiej Przystani. Zresztą tu też kręcono kilka ujęć nad Czarnym Nurtem, czy około portowych w Królewskiej Przystani.

Fontanna w parku Gradac
Fontanna w parku Gradac

Stare Miasto

Z kolei Park Gradac to  miejsce królewskiego wesela króla Joffreya i królowej Margaery. Obecnie wygląda dość niepozornie. W porównaniu z resztą Dubrownika wręcz nieciekawie, ale dawało filmowcom dość dużą swobodę w budowaniu scenografii uczty. Kilka scen kręcono także w okolicy bramy Pile, bardziej wykorzystując tutejsze małe przejścia, jak i plac, dość dobrze widziany z murów.

Brama Pile
Brama Pile

Okolice bramy Pile
Okolice bramy Pile

Stare Miasto Dubrownika, choć rozległe,  można w całości objąć wzrokiem. Nie przeszkadzało to twórcom „Gry o Tron”, by nieodległe od siebie miejsca w serialu rozrzucić na dwóch kontynentach. I tak z twierdzy Lovrijenac widać basztę Minčeta, która w serialu miała swoją scenę w Essos, w mieście Qarth. Użyto ją jako fragment Domu Nieśmiertelnych: Daenerys krąży wokół kamiennej wieży w poszukiwaniu swoich smoków, gdy nagle w magiczny sposób znika.

Baszta Minčeta
Baszta Minčeta

Baszty i mury

Sama baszta pochodzi z początku XIV wieku, ale półtorej wieku później ze względu na zagrożenie ze strony Wenecji i Konstantynopola została umocniona wraz z całym systemem murów i wież obronnych miasta. Zwiedza się ją wraz z resztą murów. Cały stary Dubrownik można obejść murami. Pięknie stąd widać dachy domów, zresztą także wykorzystywane w „Grze o tron”.

Twierdza Bokar (tu Varys i Tyrion planowali obronę Królewskiej Przystani)
Twierdza Bokar (tu Varys i Tyrion planowali obronę Królewskiej Przystani)

Kolejnym miejscem na murach, które jest istotne w serialu HBO, to twierdza Bokar. Tym razem znów jest to Królewska Przystań. To tu Tyrion wraz z Varysem przygotowywali się do ataku floty Stannisa. Na samą Bokar niestety obecnie wejścia nie ma, ale z murów bardzo dobrze ją widać. Na murach też znajduje się miejsce, w którym Góra ćwiczył do walki z Oberynem. Niestety również niedostępne do oglądania.

Schody Jezuickie
Schody Jezuickie

Schody Jezuickie

Słynny marsz pokutny Cersei Lannister z 5. sezonu „Gry o Tron” odbył się ulicami Dubrownika. Przynajmniej kawałeczek. Początek miał miejsce na Schodach Jezuickich pod kościołem jezuitów p.w. św. Ignacego Loyoli do Placu Gundulić. W samym filmie oczywiście barokowego kościoła nie widać. Po pierwsze, to miał być sept, a nie kościół, a po drugie i przede wszystkim – Kościół w Chorwacji nie zgodził się na wykorzystanie wizerunku ich budynków. Również w szerokich ujęciach Królewskiej Przystani warto zwrócić uwagę na fakt, że kościelne wieże mają nieco zmienioną architekturę. Nie chodzi tylko o usunięcie krzyży, ale modyfikację kształtu wież.

Widok ze schodów
Widok ze schodów

Swoją drogą, w szóstym sezonie, gdy marsz pokutny miała odbyć królowa Margaery, twórcy nagrywali ujęcia w hiszpańskiej Gironie – władze Dubrownika trochę przesadziły z żądaniami finansowymi. Widać pewne różnice między obiema scenami, tym łatwiej zauważalne, gdy widziało się to miejsce na żywo.

Dachy także wykorzystywano w GOT
Dachy także wykorzystywano w GOT

Dubrownik i „Ostatni Jedi”

Drugą istotną produkcją filmową, która wykorzystała uroki Dubrownika, były „Gwiezdne Wojny. Epizod VIII: Ostatni Jedi” Riana Johnsona. Niestety, wiele ujęć miasta nie znalazło się w finalnej wersji filmu, gdzie Dubrownik jako Canto Bight, rozrywkowe i luksusowe miasto na planecie Cantonica. Prawdziwe lokacje na ekranie widzimy zaledwie niecałą minutę i to w wątku dla filmu mówiąc delikatnie, niepotrzebnego.

Gwiezdna Saga nie jest tak mocno obecna w Dubrowniku jak „Gra o tron”, ale jest. Obecnie są do wyboru dwie lub trzy wycieczki śladem VIII Epizodu. Polecamy tę – Star Wars Dubrovnik, z prostej przyczyny. Przewodnik był wielkim fanem filmu, więc jego opowieści z pobytu ekipy filmowej w Dubrowniku i opowiadanie o konkretnych scenach w filmie to była klasa sama w sobie! Dodatkowo to on odpowiadał za umieszczanie wielu przecieków z czasu kręcenia w sieci. Natomiast bardzo fajne jest to, że niektóre miejsca grają jednocześnie w „Gwiezdnych Wojnach” jak i „Grze o tron”.

"<yoastmark

"<yoastmark

Stradun

Szczególnie łatwo rozpoznawalna w filmie jest wspomniana już ulica Stradun, na której odbywał się fragment pościgu za Finnem i Rose na fathierze. Przewodnik opowiadał o dekoracjach zamontowanych na witrynach sklepów, które przez kilka dni zwyczajnie funkcjonowały z taką dekoracją. Swoją drogą Stradun to główny deptak Dubrownika, trudno to miejsce przeoczyć. Dość charakterystycznym miejscem, acz niewykorzystanym w filmie jest Wielka Fontanna Onufrego, podobnie jak z drugiej strony ulicy, kościół św. Błażeja.

Wielka Fontanna Onufrego
Wielka Fontanna Onufrego

Plaża Banje

Plaża Banje w „Ostatnim Jedi” to miejsce, gdzie Finn i Rose nielegalnie zaparkowali statek, co stało się źródłem całego nieporozumienia. Znajduje się na zewnątrz miejskich murów, za bramą Ploče. Przy niej też ulokowało się całe zaplecze techniczne dla filmowców. Zdjęcie plaży zostało wykonane z wjazdu do hotelu Exelsior. Łatwo nawet znaleźć barierkę widoczną w filmie.

Widok z hotelu Exelcior na plaże Banje
Widok z hotelu Exelcior na plaże Banje

Dwa następne miejsca są już zdecydowanie trudniejsze do znalezienia. To kolejne uliczki, którymi w „Gwiezdnych Wojnach” miał miejsce szaleńczy pościg za głównymi bohaterami. Dla jasności: nikt z głównej obsady aktorskiej nawet nie był w Dubrowniku.

Zaułek z „Ostatniego Jedi”
Zaułek z „Ostatniego Jedi”

Uliczki Dubrownika

Same zaułki są na tyle słabo widoczne w krótkich i rozmazanych ujęciach, że wiedza o ich udziale w filmie pochodzi głównie stąd, że można było zauważyć tutaj ekipy filmowe i kosmiczne dekoracje. Jeden to boczna uliczka od Stradunu. Tu jeszcze można trafić przypadkiem.

Zaułek z „Ostatniego Jedi”
Zaułek z „Ostatniego Jedi”

Z drugim jest zdecydowanie gorzej. Bez przewodnika nie tylko nie znaleźlibyśmy tego miejsca, ale przede wszystkim nie rozpoznalibyśmy go. Dobudowano tu kilka rzeczy tanim kosztem i nagrano szybkie ujęcia. Wierzymy na słowo, że to jest to. Swoją drogą ta druga uliczka jest przedłużeniem miejsca, gdzie w czwartym sezonie „Gry o tron”, spotykamy Oberyna przy wejściu do burdelu Littlefingera. Pamiętamy, w pierwszym sezonie wejście wyglądało inaczej i znajdowało się w Mdinie na Malcie.

Wyjście z burdelu Littlefingera
Wyjście z burdelu Littlefingera

Pałac Rektorów

Dubrownika w „Gwiezdnych Wojnach” pierwotnie miało być więcej. Zbudowano w kilku miejscach efektowne dekoracje, nakręcono więcej ujęć. Niektóre świetnie zapowiadające się sceny wycięto. Choćby tę kręconą w Pałacu Rektorów, tam miała być jakaś kosmiczna łaźnia – spa, z mnóstwem obcych.

Pałac rektorów
Pałac Rektorów

Swoją drogą Pałac Rektorów pojawił się także w „Grze o tron”. W drugim sezonie są to wnętrza posiadłości Króla Przypraw. Podobnie jak w „Gwiezdnych Wojnach”  kręcono tu jedynie słynną klatkę schodową, do której można zajrzeć przez drzwi. Niestety podczas naszej wizyty pałac znajdował się w remoncie, więc nie było szansy, by go zwiedzić.

Wejście do klasztoru św. Dominika
Wejście do klasztoru św. Dominika

Ulica św. Dominika

Ostatnią wspólną lokacją są okolice kościoła św. Dominika (nieczynny obecnie) i ulica św. Dominika. W „Ostatnim Jedi” zbudowano tu dość sporą dekorację, scen jednak nie wykorzystano w finalnym montażu. Za to w „Grze o tron” dzieje się tu całkiem sporo. Ulica pojawia się kilka razy. Choćby gdy Tyrion i Bron spacerują i słyszą historię o Demonicznej Małpie. To też miejsce, w którym obrzucono Joffreya łajnem.

Fragment ulicy św. Dominika widziany z murów
Fragment ulicy św. Dominika widziany z murów

Wyspa Lokrum

Dwie kolejne lokacje z „Gry o tron” wymagają oddalenia się od samego miasta. Nieopodal starówki Dubrownika leży mała wysepka Lokrum. Każdego dnia kursują do niej promy z Dubrownika, a wyspa jest popularnym celem turystów. Dziś Lokrum ma status rezerwatu przyrodniczego, toteż nie ma na niej stałych mieszkańców ani miejsc noclegowych. Bilet na prom na Lokrum uprawnia do zwiedzania wyspy, a także plażowania.

Ulica św. Dominika wykorzystana w GOT
Ulica św. Dominika wykorzystana w GOT

Pierwsze wzmianki o wyspie Lokrum pochodzą z drugiej dekady XI wieku, kiedy to swoje opactwo założyli tutaj benedyktyni. Na wyspie w 1192 roku rzekomo rozbił się okręt króla Anglii Ryszarda Lwie Serce, gdy wracał z wyprawy krzyżowej. W podzięce za cudowne ocalenie, obiecał wybudować tutaj kościół. Ostatecznie benedyktyni musieli obejść się smakiem, bo kościół król Ryszard ufundował w Raguzie. Dziś na jego miejscu wznosi się barokowa katedra Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Wracając na Lokrum: niszczycielskie trzęsienie ziemi z 1667 roku nie ominęło wyspy i zniszczyło opactwo. Mnisi opuścili wyspę w 1798 roku, podobno obrzucając ją przy tym klątwą.

Opactwo Benedyktynów na Lokrum
Opactwo Benedyktynów na Lokrum

Dawne opactwo benedyktyńskie było scenerią dla twórców „Gry o tron”: tutaj kręcono ogrody kupieckiego miasta Qarth. Nie zabrakło tam informacji, że światowej sławy serial HBO – „Gra o tron” – był kręcony w tym miejscu i w Dubrowniku. Można nawet sobie zasiąść na żelaznym tronie.

Fort Royal na Lokrum
Fort Royal na Lokrum

Fort Royal

Wyspa Lokrum przechodziła z rąk do rąk: w 1806 roku Francuzi wybudowali tutaj Fort Royal. Baszta fortowa twórcom „Gry o tron” posłużyła jako wieża Domu Nieśmiertelnych. Tyle że została dużo, dużo podwyższona za pomocą technik komputerowych. Później wyspa należała do rodziny Habsburgów i wżenionej w nią rodziny Windisch-Graetz, co doprowadziło po upadku Austro-Węgier do sporu z Jugosławią o prawa do wyspy.

Mury Dubrownika
Mury Dubrownika

Mury Dubrownika
Mury Dubrownika

W początku lat 50. XX wieku na wyspie Lokrum założono ogród botaniczny, zaś dekadę później całą wyspę ogłoszono rezerwatem przyrody. W ogrodach dawnego opactwa nietrudno spotkać dziko żyjące króliki, a pawie są częstym widokiem. Zresztą te bajeczne ptaki o orientalnej urodzie również wystąpiły w „Grze o tron” w Qarth – pamiętacie figury pawi z drogocennych metali, wysadzane klejnotami? To właśnie pawie z Lokrum zainspirowały scenografów.

arboretum Trsteno
arboretum Trsteno

Arboretum w Trsteno

Kolejnym miejscem nieopodal Dubrownika, w sam raz na krótki postój, jest arboretum Trsteno. Założone przez lokalną arystokratyczną rodzinę w 1502 roku, jest najstarszym ogrodem botanicznym w Chorwacji i niegdyś uważany za najpiękniejszy w Europie. Arboretum Trsteno to też ogrody Królewskiej Przystani z „Gry o tron”. To tutaj Królowa Cierni i Margaery rozmawiają z Sansą na temat Joffreya Lannistera.

Arboretum Trsteno
Arboretum Trsteno

Ostatnią lokacją z „Gry o tron”, o której wiemy, ale której nie udało nam się zobaczyć, to hotel Belvedere. A raczej ruina tegoż hotelu. Podobno tam też kręcono jakieś ujęcia do siódmego sezonu, ale gdzie i jak nie udało się nam tego potwierdzić. Sama ruina zaś nie zachęca. Poza filmami jeszcze jedną popularną atrakcją w Dubrowniku wjazd kolejką linową na górę Srdj, lub przepłynąć się wokół murów starego miasta. To ostatnie bywa łączone z wycieczką z „Gry o tron”.

Małe przejścia w murach nieopodal bramy Pile
Małe przejścia w murach nieopodal bramy Pile. Przypominają trochę Ucho Igielne w Jerozolimie, acz są zdecydowanie większe.

Dojazd i nocleg

Dubrownik do dziś jest w pewien sposób oddzielony od Chorwacji. Obecnie jest chorwacką eksklawą, więc by do niego dojechać z innych części kraju, trzeba przekroczyć granicę Bośni (najczęściej dwukrotnie). Można też próbować dostać się tu samolotem (LOT ma w swojej ofercie takie połączenie), a nawet drogą morską. Warto pamiętać, że ceny w Dubrowniku są bardzo wysokie, więc jeśli jedzie się samochodem, lepiej parkować i wynająć nocleg poza centrum (niekoniecznie hotel, może być apartament lub Airbnb). Niemniej jednak to piękne i magiczne miasto, które nawet bez filmów potrafi oczarować. A z magią ekranu to prawdziwa wyprawa w inny świat.

Dubrownik
Dubrownik

Czarny nurt
Czarny nurt

Kto wie, może pewnego dnia pojawi się tu James Bond, tak kiedyś odgrażali producenci. Tymczasem więcej o „Gwiezdnych Wojnach” w tym miejscu możecie przeczytać tutaj.

Dubrownik
Dubrownik

Marina w Dubrowniku
Marina w Dubrowniku

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak chorwacki
Dubrownik
Szlak filmowy
Dubrownik
Share Button