Nazaret

Do Izraela i Palestyny często wracamy w okresie świątecznym. Dziś zajmiemy się kolejnym takim miejscem, czyli Nazaretem (hebr. נצרת, arab. الناصرة) miastem w którym dorastał Jezus Chrystus. Religijnie miejsce bardzo ważne, wciąż przybywa tu wielu pielgrzymów, w tym nawet papieże. Filmowo już wygląda to inaczej. Nazaret jest obecny w filmach, przede wszystkim religijnych, ale „grają” go inne miejsca. Często zaś powstają tu dokumenty. Warto zwrócić uwagę, że choć miasto znajduje się w północnej części Izraela, jest w dużej mierze arabskie. Prawdopodobnie najbardziej arabskie z izraelskich miast, ale jednocześnie tego nie odczuwa się tak, jak choćby w Jerozolimie czy Betlejem. Ma inny klimat, bardziej żydowski, zdecydowanie bardziej uporządkowany, no i jest czystsze.

Bazylika Zwiastowania (Nazaret)
Bazylika Zwiastowania (Nazaret)

Nazaret i bazylika Zwiastowania Maryi

Niestety jeśli chodzi o zabytki sprzed dwóch tysięcy lat, to niewiele tu pozostało. To co jest, zostało skrzętnie zabudowane przez chrześcijan. Powstały piękne kościoły, z których czasem da się oglądać pewne pozostałości. Najważniejsza bez wątpienia jest bazylika Zwiastowania Maryi. To stosunkowo nowy budynek, powstał w latach 60. XX wieku, więc mocno różni się od tego, co da się zobaczyć w Jerozolimie czy Betlejem. Przede wszystkim ten obiekt jest w całości utrzymywany i zarządzany przez jedno wyznanie i jeden zakon – franciszkanów. Zatem nie uświadczymy tu żadnych lokalnych konfliktów, wchodzenia sobie w paradę przez wyznawców bratnich odłamów chrześcijaństwa.

Bazylika Zwiastowania w środku
Bazylika Zwiastowania w środku
Bazylika z boku
Bazylika z boku

Druga sprawa to architektura. Też jest bardziej jednolita, ale lata 60. ubiegłego stulecia nadały jej bardzo unikalny charakter. Jest klasycyzująca, ale nie klasyczna. Dziś po ponad 60 latach trudno mówić o tym, by była nowoczesna, ale bez wątpienia jest dziełem swoich czasów, czymś co pozostanie po nas.

Jeden z przykładowych obrazów Matki Boskiej z całego świata w Bazylice.
Jeden z przykładowych obrazów Matki Boskiej z całego świata w Bazylice.

Myliłby się ten, kto uzna, że Bazylika Zwiastowania jest monokulturowa. Wręcz przeciwnie, franciszkanie zadbali o to, by dało się tu dostrzec ślady chrześcijan z różnych zakątków świata. Nie w formie wydzielonych enklaw jak w Jerozolimie. W Bazylice i wokół niej zebrano przykłady różnej ikonografii maryjnej, także tej chińskiej ze smokami, czy indiańskiej. Jednocześnie zapanowano nad rozmieszczeniem tych obrazów tak, że nie tworzy to miszmaszu. Za to bez wątpienia jest to intrygujące przeżycie. A co najważniejsze tu faktycznie czuje się pozytywny odbiór. To chyba jedyne z ważnych religijnie miejsc w Izraelu, gdzie wielokulturowość pokazuje się z tej lepszej strony. Nie konfliktu, a współistnienia.

Pomnik św. Józefa
Pomnik św. Józefa

Warsztat św. Józefa

Niedaleko od bazyliki znajduje się kościół św. Józefa. Według tradycji w miejscu, gdzie znajdował się warsztat Józefa. Zresztą pewne pozostałości archeologiczne można tu też zobaczyć. Czy to prawdziwy warsztat świętego Józefa, w którym dorastał Jezus? Tego nie wiemy, ale tradycja jest żywa, pielgrzymi przybywający w to wierzą, a samo miejsce przetrwało tysiąclecia.

Warsztat św. Józefa
Warsztat św. Józefa
Szlak religijny
Nazaret
Szlak izraelski
Nazaret

Tanger

Styk Europy i Afryki, Tanger (czasem też Tangier, arab. طنجة) to miejsce bardzo specyficzne. Piękne, pełne marzeń, acz nieprzyjemne. No i przede wszystkim filmowe. Co ciekawe, w filmach również nie jest tu najmilej. Widać kino czasem jednak pokazuje rzeczywistość.

Willa francuska (Tanger)
Willa francuska (Tanger)

Tanger i James Bond

Dwukrotnie był tu James Bond. Raz, gdy grał go Timothy Dalton w „W obliczu śmierci” (1987). Nagrano tu kilka ujęć, podczas dłuższej wizyty w Maroko. Wszystkie te sceny w filmie dzieją się w Tangerze, reszta ujęć z Maroka grała inne państwa. Z zewnątrz widzimy choćby willę Brada Whitakera. To wszystko jest Tanger, acz niestety trochę bardziej rozrzucony i odleglejszy od centrum.

Ujęcie ze Spectre, ulica Escalier Waller
Ujęcie ze Spectre, ulica Escalier Waller

Drugi raz był tu Daniel Craig, gdy nagrywano „Spectre” (2015). Tym razem scenę było dużo łatwiej odtworzyć. Raz, nowszy film, niewiele się zmieniło. Dwa, nie były to wille, tylko ulica przy medynie prowadząca do portu. Bardzo charakterystyczna, ze schodami prowadzącymi na dół (Escallier Waller). Tu Bond szukał hotelu, w którym Mr. White ukrył ważne informacje na temat SPECTRE.

Tangier
Tangier

Tanger i Jason Borne

Ale nie tylko Bond tutaj się pojawił. Pojawił się tu także Jason Bourne, czyli Matt Damon w „Ultimatum Bourne’a” (2007). Tam widać przede wszystkim panoramę miasta. W tle znajdziemy kilka interesujących i charakterystycznych miejsc, jak hotel Continental czy okolicę willi francuskiej, oraz ujęć na miasto. Hotel Continental jest jednym z najważniejszych zabytków kolonialnych w mieście i pewną wizytówką. Widać go właściwie już z portu, gdy przypływa się do miasta.

Hotel Continental, jeden z bardziej charakterystycznych punktów miasta
Hotel Continental, jeden z bardziej charakterystycznych punktów miasta

Pojawił się tu też Christopher Nolan kręcąc „Incepcję” (2010). Tyle, że tam Tanger udawał Mombasę w Kenii.

Teatr Cervantes
Teatr Cervantes

Nie tylko filmowo

Tanger jako miasto jest naprawdę ładny. Przybywa tu wielu Europejczyków, mają tu oni wspaniałe domy z ogrodami, dzięki temu miasto zyskuje. Nie wygląda na marokańskie, raczej w wielu miejscach przypomina czy to wystawne plaże Hiszpanii czy Lazurowego Wybrzeża. To robi bardzo dobre wrażenie. To Afryka, która przyciąga Europejczyków, nieokiełznana jeszcze, dająca wypocząć. Do tego dochodzi druga, mocno kontrastująca strona. Bliskość Europy, a w niej marzenia o lepszym świecie, raju socjalnym i tak dalej powodują, że Tanger jest idealnym wręcz miejscem, by rozpocząć tu swą podróż. Przybywa tu wiele osób, które dla realizacji marzeń są w stanie zrobić bardzo wiele. Ilość osób żebrzących, śpiących na ulicach jest tu naprawdę porażająca. Nawet jadać samochodem trzeba mieć zamknięte szyby, bo co chwilę próbuje ktoś tu nas zaczepiać i wysępić grosze, zwłaszcza gdy stoi się na światłach. Niestety prócz żebrania dochodzą rozboje. Tu grasują nie tylko uchodźcy, ale przede wszystkim drobni przestępcy. Więc prawdopodobnie najlepszym rozwiązaniem przy zwiedzaniu Tangeru jest znalezienie lokalnego przewodnika. Inaczej wypocząć można w zamkniętych enklawach. Zaś poza postkolonialnymi budynkami jest tu choćby i interesująca medyna.

Grota Herkulesa
Grota Herkulesa
Grota Herkulesa
Grota Herkulesa

Grota Herkulesa

To zderzenie dwóch nieprzystających do siebie światów jest bardzo smutne i przygnębiające. Istnieje tu też poważna przestępczość związana z handlem narkotykami, uprawianymi w górach Rif. To wszystko powoduje, że Tanger zwyczajnie warto sobie odpuścić, koncentrując na zupełnie innym Maroko. Nawet blisko są ciekawe rzeczy, jak choćby grota Herkulesa.  Niewiele jest tam do zwiedzania, ale przynajmniej jest bezpiecznie i ładnie. Wstęp darmowy, choć w teorii powinno wejść się z przewodnikiem. A Tanger zaś zwyczajnie lepiej pozostawić bohaterom w stylu Bonda czy Bourne’a. Oni tam mogą się czuć bezpiecznie. Reszta powinna zachować szczególną ostrożność.

Ocean wokół groty
Ocean wokół groty
Szlak marokański
Tanger
Szlak filmowy
Tanger (James Bond)

Serbia: Informacje praktyczne

Serbia – Kompendium wiedzy, czyli informacje praktyczne. Zweryfikowane w sierpniu 2016.

Serbia: Informacje podstawowe

Uwagi ogólne: Jeden z krajów, który powstał w wyniku rozpadu Jugosławii. U nas często prezentowany jako główny winowajca rzezi na Bałkanach, prawda jednak jest bardziej skomplikowana. To ciekawy, wstający z kolan, dumny kraj z odradzającą się własną kulturą.

Klimat: Śródziemnomorski.

Język: Serbski, (chorwacki i podobne). Te języki są na tyle podobne, że wraz z Chorwacją i Bośnią dało się przez wiele lat współtworzyć jedno państwo. W turystyce w miarę dobrze angielski, rosyjski. Da się próbować po polsku.

Baza noclegowa: Turystycznie Serbia rozkwita, więc bez problemu coś się znajdzie. Można szukać na Booking.

Strefa czasowa: Jak w Polsce, UTC+1 w zimie i UTC+2 w lecie.

Serbia: Transport

Dojazd: Można wybrać się zarówno samochodem, jak i samolotem. Z Warszawy są dość dobre połączenia.

Samochody i transport: Nie próbowaliśmy jeździć samodzielnie samochodem. Korzystaliśmy tylko z transportu publicznego. Lokalnie między większymi miastami działa linia kolejowa, są też marszrutki.

Uber: Należy próbować lokalnego odpowiednika: CarGo.

Serbia: Prawo

Wiza: Dostaje się ją na lotnisku bądź granicy. Za darmo. Paszport jest wymagany.

Przepisy celne: Nic szczególnego.

Prawo i obyczaje: Nic szczególnego.

Dni wolne: Sobota i niedziela.

Drony: Wwóz drona musi być wcześniej zgłoszony, a sam dron zarejestrowany. Można to zrobić kontaktując się z mejlowo z Serbskim Departamentem Lotnictwa: dgca@cad.gov.rs.

Kalemegdan , Belgrad, Serbia
Kalemegdan , Belgrad, Serbia

Bezpieczeństwo w Serbii

Szczepienia wymagane: Brak.

Choroby: Nic szczególnie istotnego.

Bezpieczeństwo kryminalne i polityczne: To teren po wojnie, więc zawsze istnieje ryzyko natknięcia się na jakiś niewybuch. Kraj jednak jest obecnie raczej bezpieczny. Owszem Belgrad słynie jako imprezownia, więc ma też pewne podejrzane dzielnice, ale w dzień jest w miarę spokojnie.

Bezpieczeństwo naturalne: Podobnie jak kraje w regionie, nic szczególnego.

Serbia: Płacenie

Waluta: Dinar serbski (RDS).

Płatności kartą i bankomaty: Karta niestety nie jest jeszcze normą. W Belgradzie da się nią płacić, choćby w marketach, ale lepiej posiłkować się pieniędzmi. Bankomaty są.

Napiwki: W miejscach turystycznych oczekują standardowo 10%.

Prąd i komunikacja w Serbii

Internet: Sieć wifi w hotelach i restauracjach jest, z jakością bywa różnie.

Telefony: To nie jest Unia, więc roaming jest drogi. Zasięg jest.

Telefony alarmowe: 192 (policja), 193 (straż pożarna), 194 (służby medyczne).

Gniazdka elektryczne: Jak w Polsce.

Kuchnia serbska

Jedzenie wegetariańskie:W jednej restauracji kelner zaczął się śmiać po takim pytaniu. Ale są sałatki i ziemniaki, da się przeżyć. Większość dań jednak jest mięsnych. Można posiłkować się przekąskami, w tym popularnym tutaj burkiem, czyli rodzajem bułki z nadzieniem choćby serowym.

Alkohol: Lokalna jest przede wszystkim rakija. W Serbii przeważa rakija winogronowa.

Dostępność restauracji i barów: Całkiem przyzwoita, zwłaszcza w miastach.

Kultura Serbii

Religia: Dominuje lokalny odłam prawosławia, a dokładniej Serbski Kościół Prawosławny.

Ludzie: Dumni, zdystansowani.

Toalety: Raczej typ europejski, ale to powoli dawna strefa wpływów tureckich, więc może być różnie.

Drażliwe tematy: Dość trudnym tematem są rozmowy na temat serbskiej perspektywy. Z ich punktu widzenia to NATO było najeźdźcą. Zwłaszcza, że w wyniku akcji Sojuszu ginęli cywile i dzieci. Pomimo lat ten temat może wywoływać emocję.

 

Pomnik dzieci zabitych przez NATO (Belgrad, Serbia)
Pomnik dzieci zabitych przez NATO (Belgrad, Serbia)

Turystyczny niezbędnik

Oznaczenia i drogowskazy: Napisy najczęściej zarówno w cyrylicy jak i w alfabecie łacińskim. Ten drugi powoli wypiera pierwszy. Widać to najlepiej w księgarniach. Książki popularne są wydrukowane alfabetem łacińskim. Dla dzieci i specjalistyczne cyrylicą.

Informacja turystyczna i mapy: W Belgaradzie znaleźliśmy jedną informację turystyczną w centrum. Trochę trzeba się jej naszukać.

Gdzie szukać informacji: Chyba najlepiej kupić w Polsce przewodnik lub skorzystać z oficjalnej strony: http://www.serbia.travel.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak serbski
Praktycznie

Belgrad

Myśląc o Belgradzie (serb. Београд, Beograd) przede wszystkim wciąż przypomina nam się wojna w Jugosławii, czy filmy Emira Kustoricy z „Underground” na czele (choć większość zdjęć tego obrazu powstała poza Serbią), a także muzyka Gorana Bregovicza (pół Serb, pół Chorwat z Sarajewa), nierozerwalnie związana z tamtejszym kinem. Stolica Serbii dziś uchodzi za miasto imprezowe, pełne klubów, kasyn i innych nocnych rozrywek. Czasy, gdy Belgrad był niebezpieczny już chyba mamy za sobą, dziś to miejsce nastawione na turystów, ale też przysłowiowy kocioł bałkański.

Budynki zniszczone podczas bombardowań NATO
Budynki zniszczone podczas bombardowań NATO

Belgrad: Pałac serbski i socrealizm

Z jednej strony to miasto skrzywdzone przez komunizm. Dziś jednak te potworki socrealizmu i pochodnych epok, choć nadal straszą, są istotnym elementem miasta. Tak w centrum, jak i poza nim. Widać to choćby w pałacu serbskim, monumentalnej budowli z poprzedniej epoki, dość intrygująco się prezentującej. Gorzej niestety w centrum, gdzie pewne zaniedbania widać. To chyba dość dobrze oddaje nie najlepsze świadectwo tamtemu okresowi w historii i tamtemu systemowi. W tym kontekście to dość pouczająca wyprawa, choć niestety dla nas w Europie Wschodniej dość bliska.

Pałac Serbski
Pałac serbski

Wojna i bombardowanie Belgradu

Drugą rzeczą, która straszy w Belgradzie to pozostałości po wojnie. Serbowie są dumnym narodem, to widać, ale też tym, który ostatecznie przegrał wojnę i musiał za to zapłacić karę. Nie są bez winy, ale to już temat na inną dyskusję. To co widać w Belgradzie to pozostałości po działaniach NATO, po bombardowaniach, które miały miejsce zaledwie kilkanaście lat temu. Tu NATO jest określane mianem agresora.  Po części mają w tym rację. W mieście pozostawiono kilka zbombardowanych budynków, tak by były memoriałem.

Pomnik dzieci zabitych przez NATO

Bomby jednak spadały nie tylko na cele państwowe. Dosięgły cywili, w tym także dzieci. Tym ufundowano specjalny pomnik. Ta historia jest żywa w Belgradzie, tu wciąż pojawiają się koszulki czy napisy mówiące o tym, że Kosowo jest serbskie, albo że nie rozliczono zbrodniarzy wojennych, którzy wybijali Serbów. Każdy konflikt ma przynajmniej dwie strony, a każda z nich swoje złożone racje. Ta część Belgradu (najwięcej takich budynków jest na południowy wschód od dworca) wprawia w  zadumę. Zwłaszcza, że jest taka inna niż informacje, które do nas docierały.

Wegetariańskie graffiti
Wegetariańskie graffiti

Specyfiką Belgradu są też różne graffiti i murale. Tu znajdziemy zarówno hasła polityczne, artystyczne, jak i wegańskie. W tym ostatnim przypadku warto pamiętać, że kuchnia serbska nie jest przyjazna wegetarianom i trzeba się posiłkować frytkami z sałatkami.

Sobór św. Sawy
Sobór św. Sawy
Nieukończone wnętrza
Nieukończone wnętrza

Sobór św. Sawy

Serbowie jednak są dumni, nie poddają się rozpaczy i budują swą przyszłość. W centrum znajdziemy kilka nowoczesnych budynków, ale historia tworzy się w cerkwiach i soborach. Najważniejszy z nich to sobór św. Sawy. To jedna z trzech największych cerkwi na świecie. Ma to być główny kościół wyznania serbsko-prawosławnego. Budynek jest skończony, ale jeszcze niewykończony wewnątrz. W środku brakuje wylanej podłogi i ozdób. Nawet w tej formie żyje i robi wrażenie, a jednocześnie już jest symbolem miasta i kraju. Sam krzyż na kopule ma dwanaście metrów.

Cerkiew św. Marka
Cerkiew św. Marka

Cerkiew św. Marka

Pieniądze na cerkwie i sobory idą. Widać to także w cerkwi św. Marka. Jest to świątynia w stylu serbsko-bizantyjskim. Jak wiele innych miejsc w mieście, także i ona ucierpiała częściowo w czasie ostatniego konfliktu. Wewnątrz jest więc dość skromnie ozdobiona, ale wciąż imponująca.

Wnętrze cerkwi św. Marka
Wnętrze cerkwi św. Marka

Centrum – ulica Skadarlija

Centrum rozrywkowe Belgradu to kluby, sklepy, restauracje, głównie w okolicy Skadarlija, którą kiedyś upodobała sobie bohema. Tu przebywa dużo turystów, język angielski jest zrozumiały, płacić można kartami, ale też Euro jest przyjmowane. Warto dodać, że te miejsca pojawiły się w filmie „November Man” z Priecem Brosnanem, podobnie zresztą jak okoliczne targowisko.

Okolice Skadarlija
Okolice Skadarlija

Twierdza Kalemegdan

Sercem historycznego Belgradu jest twierdza Kalemegdan. Jej początki sięgają czasów rzymskich. Belgrad to jedno z najstarszych miast w Europie. Kształt twierdzy nadali Turcy, a potem Cesarstwo Austro-Węgierskie. Dziś to doskonałe miejsce spacerowe, gdzie znów przybywają liczni turyści, ale też mieszkańcy. Tu zlokalizowane jest zoo, park dinozaurów, czy korty tenisowe. Jest też muzeum wojska, którego sam budynek nie jest wielki, ale to nie w budynku tkwi największa zaletą. Tam są wystawione małe bronie (trzeba kupić bilet), natomiast na twierdzy niedaleko muzeum wystawione są torpedy, działa, czołgi i kilka innych pojazdów. To wszystko można oglądać za darmo, a co lepsze dotknąć. Tu się bawią Serbowie razem z dziećmi. Eksponaty te sprawiają niesamowite wrażenie.

Kalemegdan
Kalemegdan
Mury
Mury
Muzeum broni
Muzeum broni

Innym ciekawym miejscem na twierdzy są cerkwie. Może nie tak wielkie, ale bardzo ładne w środku, jak i na zewnątrz, zwłaszcza ta porośnięta bluszczem. Twierdza nosi także nazwę – Forteca Belgracka (Београдска тврђава), zaś program różnych wydarzeń kulturalnych można sprawdzić na stronie.

Cerkiew na twierdzy
Cerkiew na twierdzy
Wejście do cerkwi
Wejście do cerkwi

Muzea Belgradu: Muzeum Tesli

Istotnym dla Serbów miejscem jest też muzeum Nikoli Tesli. Tego tu wielbią i promują, no i znajduje się on na jednym z banknotów. Muzeum niestety sprawia trochę gorsze wrażenie. Jest małe, obejrzenie go mniej więcej zajmuje pół godziny (wraz z filmikiem i pokazami). Nie ma kuli Tesli. Eksperymentów zaś dokonuje pracownik. Owszem ma to sens, zwłaszcza, że mamy do czynienia z elektrycznością, ale  spodziewaliśmy się czegoś bardziej nowoczesnego i wyszukanego.

Prochy Tesli
Prochy Tesli

Muzeum lotnictwa

Kolejnym muzeum, które warto zobaczyć to muzeum lotnictwa. Jest ono ulokowane tuż przy lotnisku. Kilka minut spacerkiem od terminala. Tu także kilka eksponatów wystawiono na zewnątrz za darmo, ale w środku także jest wiele samolotów do oglądania. Sam budynek ciekawie wygląda na zdjęciach, zdecydowanie gorzej w rzeczywistości, ale istotne są zbiory. Także te z ostatniej wojny, w tym elementy zestrzelonych NATOwiskich samolotów. Godziny otwarcia i ceny biletów można sprawdzić tutaj.

Muzeum lotnictwa
Muzeum lotnictwa
Muzeum lotnictwa wewnątrz
Muzeum lotnictwa wewnątrz

Inny Belgrad: Zemun i Kneza Mahaila

Turystycznie są też dwa miejsca warte zobaczenia. Jedno to ulica Kneza Mihaila. To obecnie główny deptak miejski, ze sklepami i nie tylko. Drugie miejsce to dawna żydowska dzielnica Zemun, potem także artystyczna, dziś bardziej turystyczna, acz nie dotknięta już tak komuną. Sama okolica jest też bardzo interesująca, wygląda zupełnie inaczej niż centrum miasta, bardziej jak jakieś letnisko czy małe miasteczko.

Knaz Mihaila
Knaz Mihaila

Rzeki Belgradu – Dunaj i Sawa

Życie imprezowe kwitnie także wśród rzek, można wynająć sobie statek, by ze znajomymi bawić się na Sawie czy Dunaju. Niestety przez to trudniej znaleźć wycieczkę wodną. Nam się nie udało, bo nigdzie nie zebrała się wystarczająca liczba chętnych. Zaś jeśli już jesteśmy przy Dunaju, to gwoli przypomnienia, nad tą rzeką leżą też trzy inne stolice – Bratysława, Budapeszt i Wiedeń.

Centrum Belgradu
Centrum Belgradu

Z centrum do większości wspomnianych miejsc można dojść spokojnie spacerem. Do Zemun najlepiej dostać się autobusem (bilet kupuje się bezpośrednio u kierowcy). Na lotnisko także kursuje autobus, ale taksówki nie należą do najdroższych, więc są dość dobrą alternatywą. Sam Belgrad zaś idealnie się nadaje na weekendowy wypad. To miasto na tyle zróżnicowane, że zadowoli różne gusty.

Zemum
Zemum

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak serbski
Belgrad

Rabat

Nowoczesna stolica Maroko, wpisana na listę UNESCO za umiejętne połączenie starego z nowym. Faktycznie coś w tym jest, a Rabat (arab. الرباط) jako miasto autentycznie urzeka.

Charakterystycznie malowane domy (Rabat)
Charakterystycznie malowane domy (Rabat)

Rabat i „Mission: Impossible”

Z jednej strony mamy tu oczywiście medynę, klasyczną jakich wiele w Maroku. Jej urok w dużej mierze polega na tym, że tu nie ma wielu turystów. Miasto żyje własnym życiem i to jest piękne.

Kazba Udajów
Kazba Udajów
Brama do Kazby
Brama do Kazby

Przy medynie tuż przy oceanie znajduje się cytadela, Kasba al-Udaja (Kasba Des Oudaias), lub raczej to co z niej zostało. Brama jest dość charakterystyczna, pojawia się nawet w jednym ujęciu w „Mission: Impossible – Rogue Nation” (razem z Agadirem, Casablancą i Marrakeszem). Znajduje się tu też ogólnodostępny ogród w stylu andaluzyjskim, ale przede wszystkim też dzielnica mieszkalna, która robi bardzo duże wrażenie ze względu na malowanie domów. Wszystkie są biało-niebieskie. Wygląda to niesamowicie.

Wieża Hassana
Wieża Hassana

Mauzoleum Mohameda V

Jednym z nowych, obowiązkowych miejsc do zwiedzenia jest mauzoleum Mohameda V, pierwszego nowożytnego króla niepodległego Maroko. Trzeba przyznać, że jest to bardzo interesujące i ciekawie zrobione miejsce. Na placu znajdują się stare kolumny oraz wieża Hassana. To dawny minaret, który obecnie jest jednym z najważniejszych symboli stolicy. Wokół cały czas są żołnierze kilku różnych formacji, także na koniach. W teorii nie powinno robić się im zdjęć, ale jak się ich poprosi, zazwyczaj pozwalają.

Widok spod pałacu królewskiego
Widok spod pałacu królewskiego

Z królewskich miejsc mamy tu także pałac. Główny, gdyż to stolica, więc król oficjalnie tu rezyduje, a także przyjmuje swoich gości. Jak to zwykle bywa, pałacu zwiedzić się nie da, ale można podejść pod główną bramę, choć trzeba trzymać się z daleka. Nie pozwalają podejść pod samą bramę. Bardzo ciekawie wygląda procedura wejścia na teren wokół pałacu, gdyż trzeba przede wszystkim zostawić paszport na posterunku policji. Kontrole turystów są bardziej pro forma, ale są.

Szalla
Szalla
Szalla
Szalla
Szalla
Szalla

Szalla

Kolejnym bardzo ciekawym miejscem w Rabacie jest tak zwana Szalla (Chellah). To ruiny rzymskiego miasta, zwanego Sala Colonia. Zostało ono zbudowane na ruinach fenickiego miasta. Po Rzymianach zajęli je Arabowie w czasach Mulaja Idrisa, jednak opuścili je po jakimś czasie. Może dzięki temu przetrwało choć w takiej formie. Dziś to dość interesujące miejsce. Pozostałości po Rzymie są, acz nie imponujące. Jest też resztka dawnego meczetu z minaretem. Wszystko to służy obecnie bocianom do gniazdowania. Ptaków tych jest tu bardzo dużo, wokół rozciągają się ogrody, ale turystów nie było zbyt wielu. Szalla sprawia bardzo intrygujące wrażenie, wyróżnia się z reszty Rabatu. Bez wątpienia to coś, czego nie można sobie odpuścić.

Miasto
Miasto

Postkolonialny Rabat

Pozostała część miasta to połączenie różnych styli. Są budynki postkolonialne, jak choćby poczta główna. Są nowocześniejsze, są bardziej tradycyjne. Wszystko jest w miarę zadbane.

Wejście do medyny
Wejście do medyny

Dodatkowo ludzie są tu raczej mili. Nie jest to miejsce typowo turystyczne, ale jednocześnie bardziej otwarte niż Casablanca. Nawet w naszym riadzie (Riad Metfaha, nienajtańszy, ale wart polecenia), właściciel miał do sprzedaży alkohol dla turystów, jednocześnie sam dość mocno przestrzegał ramadanu i przed zachodem słońca poszedł do meczetu. Wokół medyny zaś rozsiane są restauracje, które serwują nie tylko kuchnię marokańską, ale też inne. Myśmy raz skorzystali z syryjskiej, miła odmiana od tadżinów.

Ocean
Ocean
Szlak marokański
Rabat

U styku filmu i podróży