Archiwa tagu: góra

Kirkjufell i wodospad owiec oraz „Gra o tron”

Kirkjufell to niewielka góra znajdująca na islandzkim półwyspie Snæfellsnes. Zwana jest też „górą-dzwon” ze względu na swój kształt. Mało kto na nią wchodzi, ale zasłynęła jako jedna z najczęściej fotografowanych miejscówek w całej Islandii. Co więcej, ma swoją filmowo-serialową historię. Pojawiła się w „Grze o tron”.

Kirkjufell, Islandia
Kirkjufell, Islandia

Punkt charakterystyczny Islandii

Leżąca tuż przy brzegu góra Kirkjufell liczy sobie zaledwie 463 m n.p.m., ale znajduje się tuż przy samym morzu, więc wysokość jest bliska wybitności. W przypadku wysp nie jest to nic niezwykłego, przypomina się Pantokrator czy Carrantouhill. Poza wspaniałą okolicą istotny jest też kształt tej góry. Bardzo charakterystyczny i stożkowaty. To też sprawia, że raczej mało kto decyduje się na wejście na nią. Podejście jest bardzo strome, a przy islandzkiej pogodzie, zwłaszcza przy deszczu czy śniegu, uchodzi ona za dosyć niebezpieczną. Tuż przy samym szczycie obecnie znajduje się lina, która ma pomóc śmiałkom, acz warto pamiętać, że próbując ją zdobyć, zginęło kilka osób.

Wodospad Kirkjufellfoss
Wodospad Kirkjufellfoss

Instragramowa góra Kirkjufell

Niemniej jednak ludzie doceniają jej piękno. Kiedyś nosiła nazwę Firðafjall, co znaczy góra zatoki. Obecna nazwa znaczy tyle co góra Kościelna. Miejscowym bardzo się podobała, to za ich sprawą trafiła na pocztówki. A gdy już turystyka na Islandii się rozwinęła, Kirkjufell zaczęła przyciągać turystów, którzy najczęściej robią tu sobie zdjęcia. Właśnie dlatego jest to jedno z najczęściej fotografowanych miejsc Islandii. Ale mało kto tak naprawdę podchodzi pod samą górę, przyciąga tu ich coś innego. U podnóża znajduje się jeszcze jedna atrakcja, wodospad Kirkjufellfoss. To właśnie przy nim powstaje większość zdjęć. W lecie, w zimie, w dzień, w nocy (zwłaszcza jak jest zorza polarna).

Malownicza okolica półwyspu Snæfellsnes
Malownicza okolica półwyspu Snæfellsnes

Wiele osób próbuje zrobić zdjęcie tak, by jednocześnie było widać i górę i wodospad. To właśnie najbardziej typowe i charakterystyczne ujęcie z tego miejsca. No a już wyższym poziomem wtajemniczenia jest zrobienie zdjęcia z zorzą polarną w tle. Choć nie jest to miejscówka typowa na szukanie zorzy – jak choćby Tromso – to jednak zimą z Reykjaviku przybywa tu sporo turystów by zrobić to cudowne zdjęcie. Jest to jeden z obowiązkowych punktów wszystkich Instagramerów podczas wizyty na Islandii. To miejsce naprawdę było oblegane przez turystów i były tu problemy z parkowaniem. My jak wiele innych osób zwyczajnie parkowaliśmy przy drodze i podeszliśmy do wodospadu.

Widok na Kirkjufell
Widok na Kirkjufell

Kirkjufell i „Gra o tron”

Dodatkowo atrakcyjność Kirkjufell podnosi jej występ w „Grze o tron”. W serialu HBO pojawiła się dość późno, dopiero w szóstym sezonie. Wówczas widzieliśmy ją latem, gdy jest zielona. Jest tłem wydarzeń, które widzi Bran, gdy Dzieci lasu tworzą Nocnego Króla. Później widzimy ten sam charakterystyczny stożek już zimą, gdy Ogar wraz z ekipą wyruszyli, by pojmać Białego Wędrowca. Znów jest tłem, acz zauważalnym, jak się już wie, na co patrzeć. Natomiast Ogar wskazuje ją palcem, mówiąc, że w swojej wizji w ogniu widział górę, która przypomina grot strzały. Potem dodał, że są już blisko i faktycznie niebawem natknęli się na Innych.

„Gra o tron”, obraz z Kirkjufell trochę obrobiony komputerowo, pełni tło w scenie z Dziećmi lasu
„Gra o tron”, obraz z Kirkjufell trochę obrobiony komputerowo, pełni tło w scenie z Dziećmi lasu

W serialu „Orville” wykorzystano ujęcia Kirkjufell jako bazę do pokazania planety Unuk 4. Całość jest oczywiście komputerowo rozszerzona.

„Gra o tron”, Ogar wskazuje szczyt, który widział w wizji (gra go Kirkjufell na Islandii)
„Gra o tron”, Ogar wskazuje szczyt, który widział w wizji (gra go Kirkjufell na Islandii)

Dojazd do Kirkjufell

By dotrzeć do Kirkjufell należy kierować się na miasteczko Grundarfjörður. Za nim już nie w sposób nie zauważyć góry. Jedzie się drogą nr 54. Parking przed wodospadem jest niewielki, większość osób staje przy drodze i idzie kawałek. Wejście do wodospadu jest darmowe (jak w większości przypadków na Islandii). Ścieżką możemy obejrzeć wodospad z dołu, a także z góry z obu stron. Tam można spokojnie szukać sobie idealnego ujęcia, które obejmie górę i wodospad.

Góra Kirkjufell z widokiem na rzekę
Góra Kirkjufell z widokiem na rzekę

Ciekawostki okolicy – wodospad Owiec

Pozostając przy filmach i kulturze, warto wspomnieć o Snæfellsjökull, czyli wulkanie znajdującym się w samym centrum półwyspu. Pojawił się on w powieści Juliusza Verne’a „Podróż do wnętrza Ziemi”, a także w filmowej adaptacji tej książki z 2008 roku.

Wodospad Kirkjufellfoss
Wodospad Kirkjufellfoss

By dotrzeć do Kirkjufell należy trochę odbić z drogi nr 1. My jadąc na skróty zatrzymaliśmy się w pobliskim Wodospadzie Owiec (Selvallafoss) przy jeziorze Selvallavatn. Wodospad Owiec to urokliwe miejsce, z niewielkim parkingiem i możliwością przejścia się. Był to zatem postój i dodatkowa atrakcja. W odróżnieniu do Kirkjufell tu praktycznie cały czas byliśmy sami.

Kirkjufell z oddali
Kirkjufell z oddali

By zwiedzić Kirkjufell wraz z wodospadem wystarczy nam pół godziny, może godzina, jeśli długo robimy zdjęcia. Wejście na górę zajmie zdecydowanie dłużej i to już jest właściwie cała wyprawa. Na Wodospad Owiec także wystarczy pół godziny. Oba miejsca są dobrymi przystankami w trasie po Islandii. Oczywiście góra Kościelna jest na tyle charakterystyczna, a na dodatek serialowa, więc warto dodać sobie ją do listy.

Ikoniczne zdjęcie z Islandii: Góra i wodospad
Ikoniczne zdjęcie z Islandii: Góra i wodospad, uwielbiane przez influencerów

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak islandzki
Kirkjufell
Szlak filmowy
Kirkjufell

Olimbos, czyli góra Olimp na Cyprze oraz piękne klasztory

Góra Olimp jest bardzo ważna w mitologii i owszem znajduje się w Grecji, ale również Cypr ma własny Olimp, lub Olimbos / Olimpos (Όλυμπος, Ólympos). To najwyższy szczyt na Cyprze, liczy sobie 1951 metrów n.p.m. Znajduje się w paśmie górskim Troodos, zresztą wzniesienie także czasem nazywa się Troodos. W zimie to także ośrodek narciarski, w lecie zaś najczęściej przystanek w podróży.

Okolice Olimbos
Okolice Olimbos

Olimp a Olimbos

Na początek warto zwrócić uwagę na nazwę. U nas faktycznie przyjęło się tę górę często określać mianem Olimbos, tym samym nie myli się wprost z Olimpem, jednak właściwie jest to ta sama nazwa. Olimbos to nic innego jak Olimp w nowożytnej grece. Natomiast w mitologii plemion greckich nazwa Olimp oznaczała dom ich dwunastu bóstw i była tożsama z wyniosłymi szczytami górskimi, na których ci bogowie rezydowali. Tych szczytów było więcej, stąd kilka różnych szczytów nosiło nazwę Olimp. Dziś znajdują się one na greckich wyspach (jak Lesbos), w Turcji (koło Olympos) i właśnie ten na Cyprze. Swoją drogą to nie jedyna góra, która nosiła na tej wyspie tę nazwę. Kiedyś dzierżyła ją też obecna góra Stawrowouni niedaleko Larnaki.

Widok z okolic szczytu
Widok z okolic szczytu

Szczyt Olimbos

Cypr jest stosunkowo niewielkim państwem, które dość łatwo można objechać samochodem i dojechać prawie wszędzie, wliczając w to właśnie szczyt góry Olimbos. Ta choć jest całkiem wysoka, właściwie nie ma jednego dobrego miejsca, w którym można by zacząć sensowny trekking. Znajduje się przecież zaledwie czterdzieści parę kilometrów od linii brzegowej. Najbliższy parking jest w odległości jakiegoś kilometra od szczytu i to tylko dlatego, że droga na samą górę jest trochę kręta. Gdy się tam zaparkuje, to bardzo łatwą, asfaltową drogą, spokojnym krokiem w ciągu kwadransa będziemy na szczycie.

Szczyt Olimbos jest zajęty przez wojsko
Szczyt Olimbos jest zajęty przez wojsko

I tu dochodzimy do największego rozczarowania. Bowiem, o ile przy parkingu nawet mamy jakąś budkę z jedzeniem, to na samym wierzchołku znajduje się baza wojskowa. Nie ma nawet dobrego punktu widokowego. Możemy sobie co najwyżej podejść pod bramę i tyle. Tu mamy sytuację podobną jak z Pico de Las Nieves czy Dżabal Szams w Omanie, gdzie najwyższy punkt jest niedostępny i trzeba zadowolić się innymi trasami. Takie oczywiście są, nie prowadzą na szczyt, ale wciąż zapewniają widoki. Podobnie jest też z punktami widokowymi przy drogach. Dają one możliwość napawania się górskimi widokami na Cyprze. Owszem, poza główną ścieżką samochodową, jest jeszcze jedna, prowadząca na szczyt, acz zdecydowanie trudniej przy niej zaparkować, no i długa nie jest. Mówiąc wprost, Olimbos to takie trochę greckie zwiedzanie wyspiarskich gór. Można spokojnie wjechać samochodem (tak jak na Pantokrator), jak ktoś bardzo chce może wejść, ale do przechadzek to są zdecydowanie lepsze tereny.

Szczyt Olimbos
Szczyt Olimbos

Warto pamiętać, że w szczycie sezonu na tych parkingach faktycznie staje mnóstwo samochodów i autokarów. Ludzie przyjeżdżają zobaczyć Olimp, zaś wspomniana łatwa droga sprawia, że z parkingu jest to naprawdę szybka góra do zdobycia, a także kolejny przystanek na trasie. Niedaleko znajduje się wioska Troodos, która jest cypryjską stolicą sportów zimowych. To właśnie blisko niej są zlokalizowane trasy narciarskie. Śnieg na Cyprze występuje i nawet się utrzymuje w tej okolicy. Tego akurat nie doświadczyliśmy, byliśmy w połowie listopada i wciąż na szczycie było powyżej 15 stopni Celsjusza.

Droga na szczyt
Droga na szczyt

Malowane cerkwie Cypru

Olimbos jest właśnie najczęściej dodatkiem, nie bez powodu. W górach porozrzucane są przepiękne klasztory, w tym także malowane cerkwie z listy UNESCO. My zatrzymaliśmy się w klasztorze Świętego Krzyża w Omodos. To dość stary, obecnie nieczynny klasztor męski. Według legendy, mieszkańcy okolicznych wiosek znaleźli tu relikwię Krzyża Pańskiego. Rozpoznali to dzięki światłu, które utrzymywało się nad relikwią. Na wieść o tym cudzie przybyli tu mnisi i wznieśli klasztor.

Klasztor Krzyża Świętego w Omodos
Klasztor Krzyża Świętego w Omodos

Pozostając przy legendach, inne wersje mówią, że to kolejny z klasztorów wzniesiony przez święta Helenę, która przybyła na Cypr, przywożąc także relikwie. Ta wersja jest późniejsza niż ta o cudownym znalezieniu krzyża. Co się zaś tyczy świętej Heleny, nie ma bezpośrednich dowodów, że jest ona odpowiedzialna za powstanie tego klasztoru, ale wielu naukowców zdaje się zakładać, że to miało miejsce. Nawet jeśli to nie ona była fundatorką tej świątyni w sposób bezpośredni, to prawdopodobnie powstała ona w wyniku jej działań i krzewienia tu chrześcijaństwa.

Klasztor Krzyża Świętego w Omodos
Klasztor Krzyża Świętego w Omodos

Obecna świątynia została rozbudowana w połowie XIX wieku. Przez lata było to istotne miejsce na szlaku cypryjskich pielgrzymek. Od 1917 roku, gdy zabrakło mnichów, klasztor został przekształcony w cerkiew parafialną. Przy niej znajduje się muzeum. Zaś główny deptak niewielkiej miejscowości Omodos prowadzi wprost do klasztoru, najważniejszej atrakcji tej mieściny. Zwiedzanie cerkwi jest darmowe. Jak wspomnieliśmy, jest ona jedną z wielu w okolicy, które przyciągają turystów w te rejony. Zaś góra Olimbos jest najczęściej jedynie dodatkiem.

Klasztor Krzyża Świętego w Omodos
Klasztor Krzyża Świętego w Omodos

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak cypryjski
Olimbos

Przełęcz Sulema, karawanseraj Orbeliana i armeński jedwabny szlak

Przełęcz gór Wardeniat, której bardziej popularna nazwa to przełęcz Sulema (a także Selim lub Selima), to malowniczy górski szlak. Wiedzie tędy droga M10, którą można dojechać znad jeziora Sewan do Noravanku (Aremi) bądź Tatew czy Goris. Trasa uchodzi za jedną z najpiękniejszych w całej Armenii, zaś dodatkową atrakcją jest znajdujący cię tu karawanseraj Orbeliana.

Przełęcz Sulema
Przełęcz Sulema

Przejazd przez przełęcz Sulema

W maju wciąż leżało sporo śniegu po bokach drogi. Trasa jest widokowa z fajnymi wirażami. Natomiast warto pamiętać, że zimą ta droga bywa zamknięta. Ilość śniegu, którą doświadczyliśmy w maju była bardzo duża, jak na panujące tu warunki, ale szosa została przygotowana do przejazdów.

Karawanseraj Orbeliana (Przełęcz Sulema, Armenia)
Karawanseraj Orbeliana (Przełęcz Sulema, Armenia)

Karawansaraj Orbeliana

Ciekawy punkt, przy którym warto zatrzymać się na parę chwil to XIV-wieczny karawanseraj Orbeliana (popularnie Sulema lub Selima). Znajduje się on tuż poniżej najwyższego punktu przełęczy (2410 m n.p.m.). W 1332 kazał go zbudować książę Chesar Orbelian, przełęcz zaś przemierzali kupcy podróżujący Jedwabnym Szlakiem. Choć widzieliśmy karawanseraje choćby w Iranie, to ten jest trochę inny, zarówno w konstrukcji, ale także dlatego, że wzniesiono go z bazaltu. Wewnątrz jest dość ciemny. Składał się z trzech naw, w których znajdowały się miejsca do spania, z dala od wiatru. Środkową zajmowały zwierzęta.

Lada Niva 4x4, czyli nasz transport przez przełęcz Sulema
Lada Niva 4×4, czyli nasz transport przez przełęcz Sulema

Tu warto porównać sobie ten karawanseraj z tymi, które widzieliśmy w Jazd, czy Kaszanie. Te perskie miały wewnętrzny dziedziniec, stąd właśnie w słowie karawanseraj pojawił się człon „seraj” odpowiadający za pałac. Tamte częściej były przyczółkami dla kupców w miastach. Budowa tego wskazuje, że to zdecydowanie zajazd na trasie. Bezpieczniejszy, pozwalający łatwiej się ochronić przed zimnem, jak i rabusiami. Kupcy mogli za darmo odpoczywać tu przez kilka dni. Takie karawanseraje wznoszono w odległości około 40 km, choć nie było to regułą. Mniejszy karawanseraj znajduje się jakieś 12 km od tego miejsca w wiosce Lernantsk, acz nie jest tak dobrze zachowany.

Krokusy w Armenii (Przełęcz Sulema)
Krokusy w Armenii
Widoki na przełęczy Sulema
Widoki na przełęczy Sulema

Karawanseraj Selima został zniszczony w gdzieś w XV lub XVI wieku i porzucony. Przeszedł renowację w latach 50. XX wieku. Jest to obecnie najlepiej zachowany karawanseraj na obecnym obszarze Armenii, a także jeden z nielicznych, świetnie zachowanych średniowiecznych budynków nie sakralnych w tym kraju.

Wejście do karawanseraju Orbeliana
Wejście do karawanseraju Orbeliana
Wnętrze karawanseraju Orbeliana
Wnętrze karawanseraju Orbeliana

Wejście do karawanseraju zdobione jest reliefami, w dwuspadzistym dachu są oculusy (naświetla), które tworzą ciekawe efekty świetlne we wnętrzu karawanseraju. Natomiast same wnętrza są niesłychanieklimatyczne, właśnie ze względu na kolory ścian, skąpe światło i w naszym przypadku jeszcze śnieg.

Wnętrze karawanseraju Orbeliana
Wnętrze karawanseraju Orbeliana

Przełęcz Sulema : Widoki i okolica

Karawanseraj znajduje się tuż przy prowincji Wajoc Dzor. Pomijając sam obiekt, ta część przełęczy Sulema jest też wyjątkowo piękna i widowiskowa. W maju prócz śniegu zaczynały tu kwitnąć kwiaty, w oddali zaś płynie rzeka Jeghegis.

Przełęcz Sulema
Przełęcz Sulema

Zwiedzanie karawanseraju jest darmowe. Jest tu mały parking i schodzi się zobaczyć tę budowlę. Czasem tylko przy drodze można spotkać jakiś handlarzy. Zaś przejazd przez przełęcz to zdecydowanie atrakcja sama w sobie.

Przełęcz Sulema i karawanseraj Orbeliana widziany z góry
Przełęcz Sulema i karawanseraj Orbeliana widziany z góry

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak armeński
Przełęcz Sulema

Szczyt Adama (Adam’s Peak), wschód słońca na świętej górze Sri Lanki

Jeden z punktów naszej podróży wyróżnia się szczególnie. Adam’s Peak, czyli Szczyt Adama, tutaj najchętniej nazywany z sanskrytu Sri Pada, czyli „Święty odcisk stopy” lub po prostu „Święta stopa”. Jest to o tyle ciekawe miejsce, że przybywają tu zarówno pielgrzymi jak i turyści. Syngalezi nazywają górę też Samanalakanda na cześć hinduskiego bóstwa lub motyla, zaś Tamilowie używają nazwy Shiva Pada, czyli „Stopa Shivy”. Istnieją też mniej popularne nazwy, my zetknęliśmy się przede wszystkim ze Sri Pada, zaś w rozmowach z kierowcą i innymi turystami – Adam’s Peak.

Wschód słońca widziany ze Szczytu Adama
Wschód słońca widziany ze Szczytu Adama

Szczyt Adama, miejsce pielgrzymek

Jak wspomnieliśmy, Sri Pada to przede wszystkim cel pielgrzymów ze względu na święty petrosomatoglif, czyli prawdopodobny odcisk ludzkiej stopy w skale. Pielgrzymują tutaj przeważnie buddyści, choć po drodze znajdujemy także świątynie hinduskie. Na górę wchodzi się przeważnie od grudnia do maja, a szczyt sezonu pątniczego przypada na kwiecień. Poza tymi miesiącami gwałtowne opady dreszczów, wiatr, mgła i niskie temperatury sprawiają, że wejście jest bardzo uciążliwe i niebezpieczne. Natomiast, gdy jest dużo pielgrzymów, to robi się tu tłoczno. Dlatego także warto omijać to miejsce w weekendy, gdy przybywają tu Lankijczycy.

Po drodze na Szczyt Adama mija się wiele kapliczek
Po drodze na Szczyt Adama mija się wiele kapliczek

Trasa na Szczyt Adama

Wspinaczka naprawdę daje satysfakcję! Jest kilka tras, jedna z najbardziej popularnych wychodzi z miasteczka Nallathanniya (w użyciu są też inne nazwy tej wioski: Dalhousie lub Delhousie), gdzie zaczynają się schody – ponad 5 tysięcy stopni z betonu i skał. Trasa liczy około siedmiu kilometrów w jedną stronę. Poza szczytem sezonu nie jest dobrze oświetlona i naprawdę warto mieć czołówkę. Tak, latarkę na górską wycieczkę. Sztuka polega na tym, że na Adam’s Peak najlepiej jest dostać się na sam wschód słońca, który jest około godziny szóstej. Schody są bardzo niejednorodne i na tym właśnie polega trudność. Oczywiście koniecznie trzeba ze sobą zabrać zapas wody, choć picie także można dokupić po drodze. Można też zaczynać wspinaczkę z drugiej strony góry, czyli z okolic miejscowości Ratnapura. Swoją drogą nie jest to jedyny przykład nocnego wchodzenia na świętą lub znaczącą górę. Podobnie jest z górami Synaj czy Nemrut.

Wschodzące słońce
Wschodzące słońce

Gdy otwarta jest świątynia, można podziwiać cień o niemal idealnie trójkątnym kształcie, który rzuca szczyt. Gdy świątynia jest zamknięta – jak było podczas naszej wizyty – podziwiamy przepiękny wschód słońca. Jest też wymiar praktyczny nocnej wspinaczki: można trochę narzekać na chłód, zwłaszcza podczas odpoczynku, ale w ciągu dnia upał i wilgotność byłyby nie do zniesienia.

Świątynia na szczycie
Świątynia na szczycie

Wschód słońca na świętej górze Sri Lanki czyli Szczycie Adama ma miejsce mniej więcej około 6 rano. Całe zmęczenie nagle odchodzi przy takich widokach. Turyści ustawiają się i czekają na ten moment, bo słońce idzie ku górze bardzo szybko.

Po świcie okolica staje się bardziej widoczna
Po świcie okolica staje się bardziej widoczna

Wierzenia związane z górą

Sri Pada to nie jest wprawdzie najwyższy szczyt Sri Lanki (5. miejsce, wysokość 2243 m n.p.m., najwyższy to Pidurutalagala / Mt. Pedro o wysokości 2524 m n.p.m.), ale z pewnością najważniejszy. Z tego zresztą powodu aż do XX wieku uważano Adam’s Peak za najwyższy, aż do czasu dokładnych pomiarów.

Trasa na Szczyt Adama (Adam's Peak) to przeszło 5000 schodów
Trasa na Szczyt Adama (Adam’s Peak) to przeszło 5000 schodów

Już sama charakterystyczna forma może uczynić z niego najważniejszy szczyt: piramidalny wierzchołek z prekambryjskiego gnejsu, wybijający się znacznie ponad otaczające góry. Jednak to znajdujący się na samym szczycie kamień z intrygującym wgłębieniem przyciąga pielgrzymów przynajmniej od IV wieku naszej ery. Otóż uważa się, że znajduje się tam skała ze śladem stopy ponadnaturalnej wielkości, pozostawionej przez:

Po świcie zdecydowanie lepiej widać schody
Po świcie zdecydowanie lepiej widać schody

– Buddę – wersja buddyjska. Ślad miał pozostawić Budda podczas jednej ze swoich pielgrzymek na Cejlon

– Śiwę – wersja hinduska: ślad pozostawiony po zejściu Śiwy na ziemię

– Adama – wersja muzułmańska i w mniejszych stopniu chrześcijańska. Adam po wygnaniu z Raju miał za karę stać na jednej nodze przez tysiąc lat.

– Św. Tomasza – wersja chrześcijańska w wydaniu indyjskim. Świętego Tomasza (tego Niewiernego) niekiedy uważa się za apostoła Indii.

Starsi pielgrzymi bywają wnoszeni w lektykach
Starsi pielgrzymi bywają wnoszeni w lektykach

Sri Pada: Przyroda

Po zdobyciu szczytu i nacieszeniu się zapierającym dech widokiem, rozpoczynamy schodzenie i możemy w pełni podziać otoczenie. Wtedy też dopiero zaczynamy odczuwać kolana przy tak licznych stopniach schodów. Wielka satysfakcja i radość z dobrej pogody – poprzedniego dnia padał deszcz – usuwa w cień zmęczenie. Podobno zdobycie świętej góry przynosi dobrą karmę. Zobaczymy. Warto też pamiętać, że zwłaszcza w nocy i rano na samym szczycie może być chłodno i wietrznie.

Okolice Szczytu Adama to także rezerwat przyrody
Okolice Szczytu Adama to także rezerwat przyrody

Swoją drogą większość pielgrzymów, których mijaliśmy wybierało się na górę z samego rana. Jak wszędzie, pielgrzymi to często starsi ludzie. Mogą oni sobie zamówić usługę wniesienia na świętą górę Sri Pada. Są wtedy wnoszeni na specjalnych noszach.

Okolica Szczytu Adama (Sri Pada) jest zachwycająca
Okolica Szczytu Adama (Sri Pada) jest zachwycająca

Szczyt Adama leży w obszarze klimatu podzwrotnikowego, jest otoczony lasami deszczowymi, pełnymi życia. Otoczenie to Peak Wilderness Sanctuary, trzeci co do wielkości obszar chroniony na Sri Lance. Jego granice wyznaczają uprawy herbaty, pod które w czasach kolonialnych wykarczowano wielkie połacie lasu. Rezerwat założono w 1940 roku. Występują tutaj między innymi słonie (choć przeważnie wolą suche obszary, występują do 2000 m n.p.m. w lasach deszczowych) i lamparty oraz wiele endemicznych gatunków. My wypatrzyliśmy makaka rozczochranego i – dzięki lankijskiej uprzejmości – endemiczną orchideę.

Makak rozczochrany lub makak manga (Macaca sinica)
Makak rozczochrany lub makak manga (Macaca sinica)

Zwiedzanie Szczytu Adama

Na Szczyt Adama wyruszyliśmy po 2. w nocy, mając na uwadze wskazówkę, że 7-kilometrowy szlak pokonuje się w 3 do 5 godzin w zależności od kondycji, a wschód słońca następuje po godzinie 6. Zdążyliśmy kwadrans przed wschodem, idąc dość spokojnie z uwagi na nasze kolana. Dopiero jednak zejście dało nam do wiwatu, ale wrażenia wynagradzały wszelkie trudy. Po drodze jest kilka sklepików i barów, w których można przekąsić i popić coś ciepłego oraz zaopatrzyć się w wodę. Są także publiczne toalety o bardzo, bardzo wątpliwej jakości.

Kapliczki prezentują się też ciekawie w dzień (Adam's Peak)
Kapliczki prezentują się też ciekawie w dzień

Nocowaliśmy w miejscowości Nallathanniya, więc po zejściu z Adam’s Peak udaliśmy się na śniadanie z widokiem na herbaciane wzgórza. Wielu turystów po zdobyciu tej góry robi sobie całodniowy odpoczynek. My postanowiliśmy zrobiliśmy sobie krótki odpoczynek i wybraliśmy się na kolejny trekking, tym razem na płaskowyżu Hortona. Na Sri Pada przede wszystkim ciężkie były schody, więc Horton to już była przysłowiowa pestka. Tu dodatkową trudnością były też pijawki, acz tym razem do nas się nie przypałętały.

Na Sri Lance jest też tak zwany Mały Szczyt Adama, w miejscowości Ella.

Szczyt Adama i obserwowanie wschodu słońca
Szczyt Adama i obserwowanie wschodu słońca

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak lankijski
Szczyt Adama

Śnieżka, korona Sudetów, wyciągi i górskie szlaki

Liczący sobie 1602 metrów wysokości najwyższy szczyt Sudetów (tym samym Karkonoszy) i Czech to Śnieżka (cz. Sněžka). To góra o największej wybitności w Polsce (1203 metry), miejsce na którym przebiega polsko-czeska granica. No i szczyt z korony gór Polski. A przede wszystkim jedna z najbardziej popularnych gór w Sudetach. Częste miejsce wypadów mieszkańców Dolnego Śląska, Czech, a także turystów z innych krajów. Góra bardzo charakterystyczna ze względu na obserwatorium o dość specyficznym kształcie, popularna acz wciąż nie tak zatłoczona jak niektóre tatrzańskie szlaki. Choć ostatnio w lecie ilość turystów robi się spora.

Śnieżka od strony Kopy
Śnieżka od strony Kopy

Najwyższy szczyt Karkonoszy – Śnieżka

Śnieżka to miejsce o surowym klimacie: występują tutaj silne wiatry, wiejące ze średnimi prędkościami około 12 m/s, a w porywach często przekraczajcie 15 m/s. Średnia roczna temperatura oscyluje w granicach 0 stopni w skali Celsjusza, zaś w najcieplejszych miesiącach – lipcu i sierpniu – średnia miesięczna temperatura wynosi między niecałe 9 a 8 stopni. Tak więc na Śnieżkę zawsze trzeba się ciepło ubrać, chronić uszy i dłonie, przygotować na potencjalny wiatr, chłód i zmienne warunki. Nazwa jak łatwo zgadnąć jest związana ze śniegiem, pochodzi od przymiotnika „śnieżna”, w znaczeniu pokryta lodem.

Kaplica i poczta czeska (Śnieżka)
Kaplica i poczta czeska (Śnieżka)

Faktycznie w porównaniu z resztą Sudetów tu śnieg utrzymuje się wyjątkowo długo. Ciekawostka: nazwa ta pochodzi z XIX wieku, wcześniej była nazywana Górą Olbrzymią. Główny grzbiet jest zbudowany z granitu. Czasem można spotkać się z informacją, iż jest to wygasły wulkan, acz stwierdzenie to nie jest prawdziwe. Stwierdzenie, że Śnieżka ma powyżej 2000 metrów wysokości to wynik powielania błędnego pomiaru z XVI wieku. Warto dodać, że cały obszar po obu stronach granicy to od 1959 Karkonowski Park Narodowy (po stronie czeskiej – Krkonošský národní park od 1963).

Kaplica św. Wawrzyńca (Śnieżka)
Kaplica św. Wawrzyńca (Śnieżka)

Historia turystyki na Śnieżce

Śnieżka to nie sam tylko szczyt, to także ciekawe budynki, w tym słynne obserwatorium meteorologiczne (dyski) z 1974 roku i kaplica św. Wawrzyńca, sięgająca połowy XVII wieku. Według udokumentowanych kronik pierwsze wejście na górę miało miejsce w 1465. Turyści zdobywali tę górę już w XVI wieku, co czyni ją jednym z pierwszych celi rodzącej się europejskiej turystyki górskiej. Wiązało się to przede wszystkim z bliskością Cieplic, gdzie przybywali kuracjusze oraz stosunkowo łatwym wejściem. Jej popularność spowodowała rozwój budowli na samym szczycie. Święty Wawrzyniec to patron przewodników górskich. Kapliczkę otworzono w 1681 roku po 16 latach budowy. Przez wiele lat było to miejsce pielgrzymkowe. Dziś już głównie pełni rolę turystyczną. Fundatorem kaplicy był śląski szlachcic Schaffgotsch, ówczesny właściciel północnych zboczy Karkonoszy.

Kaplica św. Wawrzyńca jesienią
Kaplica św. Wawrzyńca jesienią

Pierwsze schronisko z prawdziwego zdarzenia wzniesiono tu w 1850 roku. Jego właściciel uwielbiał oglądać wschody i zachody słońca. W latach 1969 – 1974 wzniesiono po polskiej stronie obecne schronisko, które ma też inne funkcje. Jest to Wysokogórskie Obserwatorium Meteorologiczne im. Tadeusza Hołdysa na Śnieżce wraz z zapleczem technicznym. To są właśnie te charakterystyczne dyski. Futurystyczny budynek od momentu powstania wzbudzał kontrowersje swoim stylem, dziś jest bardzo rozpoznawalny i charakterystyczny, acz niestety także uszkadzany przez przyrodę od czasu do czasu (zawalenie się fragmentów). Trwając pracę nad przywróceniem go do działania.

Schronisko na Śnieżce i stacja meteorologiczna
Schronisko na Śnieżce i stacja meteorologiczna

Schroniska na Śnieżce dziś

Nie jest to jednak schronisko w którym można nocować, nawet część restauracyjna jest od kilku lat zamknięta. W takim wypadku należy zejść trochę niżej do Schroniska Dom Śląski. Sam szczyt Śnieżki jak i znajdujące się tam budowle uchodzą za jeden z najlepszych punktów obserwacyjnych w polskich górach, o ile oczywiście nie ma mgły, co niestety bywa tu dość często. Podczas ciemnych, przejrzystych nocy można zobaczyć stąd łuny znad Wrocławia, Drezna czy Pragi. Zaś Dom Śląski to świetne miejsce na oglądanie Śnieżki nocą i podziwianie nieba, no i wschodów i zachodów słońca.

Widoki ze szczytu Śnieżki
Widoki ze szczytu Śnieżki

Śnieżka od strony czeskiej (z wyciągiem)

Po czeskiej stronie Śnieżki znajduje się budynek poczty z 2007 roku. Jeszcze w latach 80. XX wieku było tu czeskie schronisko, obecnie jest tylko stacja końcowa kolejki gondolowej od strony czeskiej (i czynny niewielki bar). Jest to zdecydowanie najłatwiejszy sposób dostania się na górę. Stacja początkowa wyciągu znajduje się w miejscowości Pec pod Sněžkou. Za wjazd i zjazd można płacić kartą. Nieopodal stacji kolejki znajdują się płatne parkingi (płatność gotówką w automacie lub pracownikowi, również gotówką). Aktualne ceny i godziny działania do sprawdzenia na stronie SnezkaLanovka. Z Pecu na Śnieżkę wjeżdża się przez stację pośrednią – Różową Górę. Można wówczas wysiąść z gondoli i kontynuować wspinaczkę, można także się dosiadać, ale tylko wtedy, gdy nie ma dużego obłożenia kolejki.

Karkonosze
Karkonosze

Warto dodać, że Pec pod Sněžkou znajduje się raptem 20 minut drogi od Jańskich Łaźni i Ścieżki w Koronie Drzew. Przy dobrej organizacji można te dwie rzeczy połączyć. Natomiast jak ktoś nie ma samochodu, to między Karpaczem a Pecem kursują regularnie autobusy.

Budynek poczty po stronie czeskiej (Śnieżka)
Budynek poczty po stronie czeskiej (Śnieżka)

Śnieżka od strony polskiej (Karpacz, Kopa i wyciąg)

Z polskiej strony główną bazą wypadową na Śnieżkę jest Karpacz. Spod Białego Jaru działa tu wyciąg ZBYSZEK na Kopę. Kopa (1375 m) otwiera nam szlak do schroniska Dom Polski, dojście nawet w zimie dość łatwe, oraz dalej na samą Śnieżkę. Tu końcówka może być bardziej wymagająca, jeśli pojawi się oblodzenie. Na szczyt prowadzą cztery szlaki. Czas wejścia na Ścieżkę jest najkrótszy czarnym szlakiem, acz zawsze zależy to od pory roku i warunków pogodowych. Ten szlak jest najbardziej bezpośredni, ale przez to uchodzi też za najmniej widowiskowy, monotonny i najtrudniejszy. Zaczyna się w Karpaczu.

Karkonosze, Sudety
Karkonosze, Sudety

W tej samej miejscowości rozpoczyna się też szlak czerwony, zwany czasem drogą Przyjaźni Polsko-Czeskiej (przez którą przebiega granica). Idąc nim kilkukrotnie przekracza się granicę. To idealny szlak spacerowy, acz częściowo zamykany jest zimą, ze względu na zagrożenie lawinowe. Co istotniejsze zdobywając Śnieżkę zimą, przy samym podejściu na szczyt przydają się wbite w ziemię łańcuchy. Od strony czeskiej w Pecu zaczyna się szlak żółty, najłagodniejszy. Podobnie jest z zielonym, który także idzie od strony czeskiej i przeplata się z żółtym. Jest jeszcze jeden szlak, niebieski, który prowadzi przez Strzechę Akademicką, Mały Staw czy Skalny Stół. Formalnie omija on Śnieżkę, ale bez problemu można z niego odbić. Zdobycie Śnieżki to bardzo dobry pomysł na jednodniową wycieczkę.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak czeski
Śnieżka
Szlak polski
Śnieżka