Archiwa tagu: góra

Śnieżka, korona Sudetów, wyciągi i górskie szlaki

Liczący sobie 1602 metrów wysokości najwyższy szczyt Sudetów (tym samym Karkonoszy) i Czech to Śnieżka (cz. Sněžka). To góra o największej wybitności w Polsce (1203 metry), miejsce na którym przebiega polsko-czeska granica. No i szczyt z korony gór Polski. A przede wszystkim jedna z najbardziej popularnych gór w Sudetach. Częste miejsce wypadów mieszkańców Dolnego Śląska, Czech, a także turystów z innych krajów. Góra bardzo charakterystyczna ze względu na obserwatorium o dość specyficznym kształcie, popularna acz wciąż nie tak zatłoczona jak niektóre tatrzańskie szlaki. Choć ostatnio w lecie ilość turystów robi się spora.

Śnieżka od strony Kopy
Śnieżka od strony Kopy

Najwyższy szczyt Karkonoszy – Śnieżka

Śnieżka to miejsce o surowym klimacie: występują tutaj silne wiatry, wiejące ze średnimi prędkościami około 12 m/s, a w porywach często przekraczajcie 15 m/s. Średnia roczna temperatura oscyluje w granicach 0 stopni w skali Celsjusza, zaś w najcieplejszych miesiącach – lipcu i sierpniu – średnia miesięczna temperatura wynosi między niecałe 9 a 8 stopni. Tak więc na Śnieżkę zawsze trzeba się ciepło ubrać, chronić uszy i dłonie, przygotować na potencjalny wiatr, chłód i zmienne warunki. Nazwa jak łatwo zgadnąć jest związana ze śniegiem, pochodzi od przymiotnika „śnieżna”, w znaczeniu pokryta lodem.

Kaplica i poczta czeska (Śnieżka)
Kaplica i poczta czeska (Śnieżka)

Faktycznie w porównaniu z resztą Sudetów tu śnieg utrzymuje się wyjątkowo długo. Ciekawostka: nazwa ta pochodzi z XIX wieku, wcześniej była nazywana Górą Olbrzymią. Główny grzbiet jest zbudowany z granitu. Czasem można spotkać się z informacją, iż jest to wygasły wulkan, acz stwierdzenie to nie jest prawdziwe. Stwierdzenie, że Śnieżka ma powyżej 2000 metrów wysokości to wynik powielania błędnego pomiaru z XVI wieku. Warto dodać, że cały obszar po obu stronach granicy to od 1959 Karkonowski Park Narodowy (po stronie czeskiej – Krkonošský národní park od 1963).

Kaplica św. Wawrzyńca (Śnieżka)
Kaplica św. Wawrzyńca (Śnieżka)

Historia turystyki na Śnieżce

Śnieżka to nie sam tylko szczyt, to także ciekawe budynki, w tym słynne obserwatorium meteorologiczne (dyski) z 1974 roku i kaplica św. Wawrzyńca, sięgająca połowy XVII wieku. Według udokumentowanych kronik pierwsze wejście na górę miało miejsce w 1465. Turyści zdobywali tę górę już w XVI wieku, co czyni ją jednym z pierwszych celi rodzącej się europejskiej turystyki górskiej. Wiązało się to przede wszystkim z bliskością Cieplic, gdzie przybywali kuracjusze oraz stosunkowo łatwym wejściem. Jej popularność spowodowała rozwój budowli na samym szczycie. Święty Wawrzyniec to patron przewodników górskich. Kapliczkę otworzono w 1681 roku po 16 latach budowy. Przez wiele lat było to miejsce pielgrzymkowe. Dziś już głównie pełni rolę turystyczną. Fundatorem kaplicy był śląski szlachcic Schaffgotsch, ówczesny właściciel północnych zboczy Karkonoszy.

Kaplica św. Wawrzyńca jesienią
Kaplica św. Wawrzyńca jesienią

Pierwsze schronisko z prawdziwego zdarzenia wzniesiono tu w 1850 roku. Jego właściciel uwielbiał oglądać wschody i zachody słońca. W latach 1969 – 1974 wzniesiono po polskiej stronie obecne schronisko, które ma też inne funkcje. Jest to Wysokogórskie Obserwatorium Meteorologiczne im. Tadeusza Hołdysa na Śnieżce wraz z zapleczem technicznym. To są właśnie te charakterystyczne dyski. Futurystyczny budynek od momentu powstania wzbudzał kontrowersje swoim stylem, dziś jest bardzo rozpoznawalny i charakterystyczny, acz niestety także uszkadzany przez przyrodę od czasu do czasu (zawalenie się fragmentów).

Schronisko na Śnieżce i stacja meteorologiczna
Schronisko na Śnieżce i stacja meteorologiczna

Nie jest to jednak schronisko w którym można nocować, nawet część restauracyjna jest od kilku lat zamknięta. W takim wypadku należy zejść trochę niżej do Schroniska Dom Śląski. Sam szczyt Śnieżki jak i znajdujące się tam budowle uchodzą za jeden z najlepszych punktów obserwacyjnych w polskich górach, o ile oczywiście nie ma mgły, co niestety bywa tu dość często. Podczas ciemnych, przejrzystych nocy można zobaczyć stąd łuny znad Wrocławia, Drezna czy Pragi. Zaś Dom Śląski to świetne miejsce na oglądanie Śnieżki nocą i podziwianie nieba, no i wschodów i zachodów słońca.

Widoki ze szczytu Śnieżki
Widoki ze szczytu Śnieżki

Śnieżka od strony czeskiej (z wyciągiem)

Po czeskiej stronie Śnieżki znajduje się budynek poczty z 2007 roku. Jeszcze w latach 80. XX wieku było tu czeskie schronisko, obecnie jest tylko stacja końcowa kolejki gondolowej od strony czeskiej (i czynny niewielki bar). Jest to zdecydowanie najłatwiejszy sposób dostania się na górę. Stacja początkowa wyciągu znajduje się w miejscowości Pec pod Sněžkou. Za wjazd i zjazd można płacić kartą. Nieopodal stacji kolejki znajdują się płatne parkingi (płatność gotówką w automacie lub pracownikowi, również gotówką). Aktualne ceny i godziny działania do sprawdzenia na stronie SnezkaLanovka. Z Pecu na Śnieżkę wjeżdża się przez stację pośrednią – Różową Górę. Można wówczas wysiąść z gondoli i kontynuować wspinaczkę, można także się dosiadać, ale tylko wtedy, gdy nie ma dużego obłożenia kolejki.

Karkonosze
Karkonosze

Warto dodać, że Pec pod Sněžkou znajduje się raptem 20 minut drogi od Jańskich Łaźni i Ścieżki w Koronie Drzew. Przy dobrej organizacji można te dwie rzeczy połączyć. Natomiast jak ktoś nie ma samochodu, to między Karpaczem a Pecem kursują regularnie autobusy.

Budynek poczty po stronie czeskiej (Śnieżka)
Budynek poczty po stronie czeskiej (Śnieżka)

Śnieżka od strony polskiej (Karpacz, Kopa i wyciąg)

Z polskiej strony główną bazą wypadową na Śnieżkę jest Karpacz. Spod Białego Jaru działa tu wyciąg ZBYSZEK na Kopę. Kopa (1375 m) otwiera nam szlak do schroniska Dom Polski, dojście nawet w zimie dość łatwe, oraz dalej na samą Śnieżkę. Tu końcówka może być bardziej wymagająca, jeśli pojawi się oblodzenie. Na szczyt prowadzą cztery szlaki. Czas wejścia na Ścieżkę jest najkrótszy czarnym szlakiem, acz zawsze zależy to od pory roku i warunków pogodowych. Ten szlak jest najbardziej bezpośredni, ale przez to uchodzi też za najmniej widowiskowy, monotonny i najtrudniejszy. Zaczyna się w Karpaczu.

Karkonosze, Sudety
Karkonosze, Sudety

W tej samej miejscowości rozpoczyna się też szlak czerwony, zwany czasem drogą Przyjaźni Polsko-Czeskiej (przez którą przebiega granica). Idąc nim kilkukrotnie przekracza się granicę. To idealny szlak spacerowy, acz częściowo zamykany jest zimą, ze względu na zagrożenie lawinowe. Co istotniejsze zdobywając Śnieżkę zimą, przy samym podejściu na szczyt przydają się wbite w ziemię łańcuchy. Od strony czeskiej w Pecu zaczyna się szlak żółty, najłagodniejszy. Podobnie jest z zielonym, który także idzie od strony czeskiej i przeplata się z żółtym. Jest jeszcze jeden szlak, niebieski, który prowadzi przez Strzechę Akademicką, Mały Staw czy Skalny Stół. Formalnie omija on Śnieżkę, ale bez problemu można z niego odbić. Zdobycie Śnieżki to bardzo dobry pomysł na jednodniową wycieczkę.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak czeski
ŚnieżkaTiskie ściany
Szlak polski
ŚnieżkaJaskinia niedźwiedzia

Ella, herbaciane pola i Mały Szczyt Adama

Ella to niewielka miejscowość w prowincji Uva. Ze względu na położenie pośród gór i łagodny, wilgotny klimat, świetnie udaje się tutaj herbata oraz turystyka. Prawda jest taka, że Ella wygląda po prostu jak typowy turystyczny kurort i jest to jedno z tych miejsc, skąd biorą się historie o Lankijczykach-naciągaczach i bardzo wygórowanych cenach za wszystko, co się tylko da sprzedać turystom.

Kobieta tamilska zbierająca herbatę
Kobieta tamilska zbierająca herbatę

Ella – trasa kolejowa

Nie spędziliśmy tutaj wiele czasu, ale kilkukrotnie próbowano od nas wyciągnąć pieniądze choćby za pozowane zdjęcia. Grzeczna, ale stanowcza odmowa lub po prostu ignorowanie wystarczały, by nie być dalej nagabywanym. Nie można tego porównać z agresywnym naciąganiem, jakiego doświadczyliśmy np. w Maroko, czy Egipcie. Niemniej jednak dość mocno odstawało od tego, z czym się spotykaliśmy na reszcie Sri Lanki.

Pola herbaciane (Ella)
Pola herbaciane (Ella)

Do Elli ściągnęły nas dwie rzeczy. Pierwsza, to coś, czego niestety nie udało się zrealizować. Słynna trasa kolejowa, w szczególności odcinek Nuwara Eliya – Ella. Podobno najbardziej malowniczy i widowiskowy. Dlaczego nie wyszło, pisaliśmy przy Nuwari. Natomiast Ella jest otoczona górami i chcieliśmy zdobyć jeden ze szczytów.

Schody na Mały Szczyt Adama
Schody na Mały Szczyt Adama

Mały szczyt Adama

Góra ta nazywana jest Little Adam’s Peak, nazwa ta nawiązuje oczywiście do dwukrotnie wyższej świętej góry – Szczytu Adama. Nazwa lankijska tej góry to Punchi Sri Pada, więc skoro oryginał nawiązuje do Adam’s Peak (Sri Pada), tak też zostało w tłumaczeniu. Lankijczycy znaleźli kilka podobieństw między tymi dwiema górami, tak już zostało.

Kapliczka na wierzchołku Małego Szczytu Adama (Ella)
Kapliczka na wierzchołku Małego Szczytu Adama (Ella)

Mały szczyt Adama mierzy 1141 m n.p.m. przy niedużej wysokości względnej, co czyni z niego łatwą wspinaczkę i to pomimo gorąca i wilgoci. Pod sam koniec jest trochę schodów do pokonania, ale wejście i zejście z góry zajmie w sumie trochę ponad godzinę. Dłużej, gdy odpoczywamy i się rozglądamy na szczycie. Schody były też na Szczycie Adama, ale tutaj to naprawdę przyjemna wędrówka i krótka. Jeszcze jednym podobieństwem jest to, że zaleca się, by wchodzić tu rano, gdy nie jest za gorąco. Weszliśmy w południe, zresztą nie tylko my. Dało radę. Prawdę mówiąc już po dużym szczycie i płaskowyżu Hortona, ten w Elli to naprawdę spokojny spacerek.

Mały Szczyt Adama - widok na okolicię
Mały Szczyt Adama – widok na okolicię

Ze szczytu Little Adam’s Peak rozciąga się imponujący widok na góry i stoki porośnięte krzewami herbacianymi. To także miejsce, gdzie można spotkać kobiety zbierające liście herbaty. Niby jest okazja na dobre zdjęcia, ale to wszystko niestety jest tu płatne. Wejście na szczyt nie, ale zdjęcia ludzi owszem.

Krzewy herbaciane (Ella)
Krzewy herbaciane (Ella)

Pola herbaciane

Krzewy herbaciane nie rosły naturalnie na Cejlonie, ani nawet w Indiach. Zostały sprowadzone (właściwie to przemycone) przez Anglików z Chin. Ale w XIX wieku transport nie był tak szybki jak dziś, co odbijało się na sadzonkach roślin. O tym jak wynalazek angielskiego botanika wpłynął na rozwój gospodarki kolonialnej Wielkiej Brytanii można poczytać na blogu Trykowska Studio.

Góry wokół Elli
Góry wokół Elli

Niewiele brakowało, a zamiast słynnej cejlońskiej herbaty, pilibyśmy cejlońską… kawę. W latach 30. XIX wieku Brytyjczycy intensywnie reformowali wszelkie gałęzie cejlońskiej państwowości, z gospodarką agrarną włącznie. Przyjazne temperatury wynoszące 20-30 stopni w skali Celsjusza i duże opady na licznych wzgórzach obszaru znanego jako Highland sprzyjały uprawie kawy.

Okolice Ella to doskonałe miejsce na górskie wędrówki
Okolice Ella to doskonałe miejsce na górskie wędrówki

Rozpoczęto uprawy na szeroką skalę. Jednak w 1847 roku doszło w Anglii do załamania gospodarki, z czego wynikały lokalne problemy płacowe na Cejlonie. Gwoździem do trumny okazał się grzyb atakujący kawę. Od 1869 rok w ciągu piętnastu lat, zaraza wyniszczyła praktycznie wszystkie uprawy kawy. Brytyjczycy musieli znaleźć coś innego. Wybór padł na herbatę. O tym więcej przy wpisie o Lipton’s Seat.

Kwiaty pośród krzewów
Kwiaty pośród krzewów

Odpoczynek w Ella

Ella sama w sobie nie zachwyciła nas. Kurort jak kurort, z mnóstwem turystów. W okolicy jest jeszcze kilka szczytów do zdobycia, są też wodospady i sama okolica jest bardzo malownicza. Warto jednak zobaczyć jak bardzo różnią się lokalne domostwa Lankijczyków zajmujących się zbieraniem choćby herbaty od reszty zabudowań. Wchodząc na Mały Szczyt Adama jest możliwość przyjrzenia się im. My zaś weszliśmy na górę i bardzo szybko ruszyliśmy dalej, do mniej uczęszczanych części Cejlonu.

Ella, część nieturystyczna
Ella, część nieturystyczna
Ella, część turystyczna
Ella, część turystyczna

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak lankijski
Ella

Capri, luksusowa wyspa i przepiękne wybrzeże

Capri to niezwykle popularna włoska wyspa położona na Morzu Tyrreńskim, obok Wenecji prawdopodobnie najdroższe miejsce w całych Włoszech. Mniejsza od Ischii liczy sobie 10,4 km2 powierzchni (dla porównania Ischia ma 34 km2) i w przeciwieństwie do większej z Wysp Kampanijskich, nie jest pochodzenia wulkanicznego, ale budują ją skały wapienne. To właśnie ta skała, czyni wybrzeże Capri wyjątkowo atrakcyjnym.

Rejs wokół Capri
Rejs wokół Capri

Jak dotrzeć na Capri?

Na Capri można się dostać z Neapolu promem. Ze względu na duże zainteresowanie, warto przypłynąć pierwszym porannym promem, a bilet zakupić z wyprzedzeniem (da się to zrobić w Internecie, jest wiele stron pośredniczących, można także kupić na miejscu, choćby dzień wcześniej). Capri jest naprawdę oblegane. Prom przypływa do portu Marina Grande w mieście Capri. Tutaj można zaplanować całe zwiedzanie: kupić jedną z wycieczek łodzią, wynająć skuter lub samochód, od razu zejść na plażę lub po prostu podjąć się pieszego zwiedzania. Można kupić mapkę albo skorzystać z autobusu. Obok znajdują się restauracje, ale także tłumnie oblegana plaża. Tych jest kilka na wyspie.

Plaża blisko Marina Grande (Capri)
Plaża blisko Marina Grande (Capri)

Capri – rys historyczny

Wyspa Carpi była zamieszkiwana już od czasów paleolitu. W VII wieku przed nasza erą wraz z sąsiednimi wyspami, Capri została skolonizowana przez Greków. W 29 roku p.n.e wyspę zajęli Rzymianie. Swoje wille zbudowali tutaj cesarze Oktawian August i Tyberiusz. Można powiedzieć, że to byli pierwsi ze znanych ludzi, którzy na Capri mieli swoje posiadłości. Tyberiusz nawet zmarł na Capri (potem Rzym przestał się interesować tym miejscem). Z tamtego okresu pozostał niewiele, ruiny te nie prezentują się interesująco, więc warto przemyśleć, czy w ogóle ująć je w swoim zwiedzaniu.

Jedna z grot przy Capri
Jedna z grot przy Capri

Od IX wieku Capri należała do republiki Amalfi (miasto w Kampanii), w odróżnieniu od neapolitańskiej Ischii. Przybywało tutaj wielu znanych i wpływowych ludzi świata polityki, kultury i po prostu bywania; wielu z nich miało na Capri swoje wakacyjne posiadłości. Ten status Capri utrzymuje do dziś, to dość luksusowa miejscówka. Od XIX wieku przybywało tu wielu artystów. Zbiegło się to z ponownym odkryciem Lazurowej Groty i rosnącym fenomenem Capri.

Schody między Marina Grande a Capri i Anacapri
Schody między Marina Grande a Capri i Anacapri
Widok na Marina Grande
Widok na Marina Grande (od strony Anacapri)

Na wyspie Capri znajdują się dwa miasta: Capri i Anacapri. To pierwsze zajmuje centrum i wschód wyspy, zaś Anacapri zachód. Miasta połączone są widowiskowo położoną nad urwiskiem szosą i Schodami Fenickimi. Zwiedzanie Capri jest o tyle utrudnione, że tu naprawdę przybywa mnóstwo turystów. Tym samym zmienia się atmosfera wyspy.

Droga do Anacapri
Droga do Anacapri

Anacapri i Monte Solaro

Anacapri wznosi jakieś 150 metrów ponad Capri. Piesza wędrówka Schodami Fenickimi (pochodzącymi raczej od greckich kolonistów) w górę w upalnym słońcu może być naprawdę uciążliwa, więc wiele osób korzysta z lokalnego transportu. To właśnie z tego miasteczka za pomocą wyciągu krzesełkowego można dostać się na Monte Solaro. Wyciąg zlokalizowany jest na Piazza Vittoria. Solaro to mierząca 589 metrów nad poziom morza góra, będąca najwyższym szczytem wyspy. Znajdują się tutaj ruiny fortu z okresu wojen napoleońskich, ale na szczyt wjeżdża się przede wszystkim dla zapierających dech widoków.

Widok z Monte Solaro na Faraglioni i zatokę
Widok z Monte Solaro na Faraglioni i zatokę
Casa Rossa, muzeum w Anacapri
Casa Rossa, muzeum w Anacapri

W Anacapri jest mnóstwo knajpek i straganów. Oczywiście ceny jak na całej wyspie są wysokie. Z atrakcji warta uwagi jest Villa San Michele. Należała kiedyś do Axela Muthego, szwedzkiego lekarza i pisarza. Rozsławił tę willę swoim dziełem życia, czyli „Księgą z San Michele”. Obecnie jest to miejsce pełne różnych dzieł sztuki, czyli trochę muzeum, trochę galeria. Warto też zwróci uwagę na kościół Michała Archanioła z 1719 roku.

Wyciąg na Monte Solaro
Wyciąg na Monte Solaro
Anacapri
Anacapri

Miejscowość Capri

Do miejscowości Capri z Marina Grande można dotrzeć na nogach albo kolejką linową (funicular). Ta w sezonie jest mocno zatłoczona. Centrum Capri, czyli Piazza Umberto I zwane też Piazzetta, jest usłane hotelami, restauracjami, butikami. Nie ma tu wiele do zobaczenia, a przy tym jest dość tłumnie. Są też wysokie ceny. Dobrze widać to po kościele św. Stefana: zwyczajnie przeciętny, a co jeszcze bardziej istotne, nie rzuca się w oczy. Raczej jest niepozornym budynkiem w samym centrum.

Wąskie, historyczne uliczki
Wąskie, historyczne uliczki
Via Krupp widziana z góry
Via Krupp widziana z góry

Via Krupp

Jednak nie jest tak, że miasteczko nie oferuje żadnych atrakcji. Jedną z nich jest ulica Via Krupp. Ta efektowna ścieżka łączy kartuzję San Giacomo, Ogrody Augusta i Marinę Piccola. Powstała na zlecenia Friedricha Kruppa (tak, tego od stali, obecnie Thyssen-Krupp) w latach 1900-1902. Oprócz wymienionych dostojnych miejsce, Via Krupp łączyła także Marinę i luksusowy hotel Kruppa, a także – ale to miała być słodka tajemnica – grotę di Fra Felice. W tejże grocie podobno odbywały się seksualne orgie z wykorzystaniem lokalnej młodzieży. Gdy ta skandaliczna informacja wyszła na jaw, Krupp został zmuszony do opuszczenia w 1902 roku Włoch. Od lat 70. Via Krupp jest zamknięta z uwagi na spadające nań kamienie – kręta droga możliwa jest do podziwiania tylko z góry i faktycznie robi wrażenie. Jednym z najlepszych miejsc do jej oglądania są właśnie Ogrody Augusta.

Ogrody Augusta
Ogrody Augusta
Statki wpływają na chwilę do grot przy Capri (Biała grota - Grotta Bianca)
Statki wpływają na chwilę do grot przy Capri (Biała grota – Grotta Bianca)

Groty i rejs wokół wyspy Capri

W skład zjednoczonych Włoch Capri weszło w 1860 roku, wówczas nastąpił też rozkwit ruchu turystycznego. W dużej mierze zasługą tego było ponowne odkrycie widowiskowej Lazurowej Groty (nie mylić z Błękitną Grotą na Malcie). Zresztą wapienne pochodzenie wyspy sprzyja powstawianiu wielu grot, jaskiń, łuków, nacieków i jakie jeszcze formacje skalne można sobie wymarzyć. Są więc tutaj wspomniana już Lazurowa Grota, Biała Grota, Koralowa Grota. Obszar między Monte Tuoro i Tiberio nazywa się Matermania – jest to szczególne skupisko grot skalnych. Przy nich istniały zbudowane za czasów Tyberiusza świątynie poświęcone nimfom wodnym i boginiom płodności. Na górze Monte Tiberio znajdują się ruiny Villa Jovis. To w idealne miejsce na krótki spacer z Capri. Idąc dalej można też zobaczyć willę Lysis.

Zielona grota (Grotta Verde)
Zielona grota (Grotta Verde)

Jak wspomnieliśmy wcześniej, w Grand Marina można wykupić wycieczkę statkiem. Dla nas to była obowiązkowa atrakcja – rejs wokół wyspy i wpłynięcie mniejszą łodzią do Lazurowej Groty. Dopiero z perspektywy statku widać te niezwykłe geologiczne formacje: groty, nacieki, słupy, ozdobione refleksami błękitnej wody na białym wapieniu i czerwonymi koralami. Statki podpływają blisko kolejnych grot i formacji skalnych. Do grot się podpływa, pomijając Lazurową, najbardziej znane to Grota Koralowa, Zielona, Żagla. W tej pierwszej bardzo fajnie widać, gdy opadają fale, małe koralowce na skale. Zaś z formacji skalnych warto wspomnieć o Arco Naturale, czyli łuku skalnym. Można go też oglądać z lądu idąc z Capri.

Faraglioni
Faraglioni od strony morza

Słynne skały Faraglioni przy Capri

Faraglioni to grupa skał o efektownej formie, powstałej przez działanie sil przyrody. Przez otwór w Faraglioni di mezze przepływają nieduże statki wycieczkowe. Najwyższa skała – Stella – liczy sobie 109 metrów wysokości.

Faraglioni widziane z góry
Faraglioni widziane z góry

Lazurowa Grota

Punktem kulminacyjnym miało być wpłynięcie do Lazurowej Groty (Grotta Azzura). Uprzedzono nas, że przeszkodą ku temu może być zbyt wysoki poziom wody i kolejka chętnych, przez którą czas oczekiwania wyniósłby powyżej czterdziestu minut. Jednak jak wynikało z rozkładu rejsów firmy, na którą się zdecydowaliśmy, tak czy inaczej nie byłoby szans na wpłynięcie do groty. Niestety – klasyczny przykład naciągactwa. Gdyby nawet nie było 40 minut czekania, to mieliby problem z kolejnym rejsem. Niestety człowiek uczy się na błędach.

Lazurowa grota i długie kolejki
Lazurowa grota i długie kolejki

Pozostaje przyjście lub pojechanie do Lazurowej Groty od lądu i zapłacenie za łódkę, którą wpływa pod sklepienie. Na to jednak brakowało nam czasu i trochę rozbiłoby resztę planu. Zwłaszcza, że faktycznie w ten dzień rano były problemy z dostaniem się do groty ze względu na warunki, więc kolejki potem zrobiły się bardzo duże. Uwaga praktyczna: jeśli komuś zależy na grocie, to warto od niej zacząć zwiedzanie Capri. Wpłynięcie do groty jest o tyle ciekawe, że trzeba przesiąść się na małą łódkę i wpływa się do środka lekko podkulonym. To dość niewielka jaskinia.

Widok na wyspę i Marina Grande
Widok na wyspę i Marina Grande

Capri w sztuce

Capri zostało uwiecznione w kinie. Kręcono tu sceny do „Pogardy” Jean-Luca Godarda czy „Wieku XX” Bernardo Bertolucciego. Lazurowa Grotta została uwieczniona na obrazie Augusta Kopischa. Filmów czy książek oczywiście jest jeszcze więcej, zwłaszcza, że ze względu na luksus Capri na stałe wpisało się w kulturę.

Okolice Piazzetta w Capri
Okolice Piazzetta w Capri (kościół św. Stefana)

Oprócz formacji geologicznych przyjemny jest spacer wąskimi uliczkami miasta Capri i odpoczynek w miejskich ogrodach. Jest to przy tym miejsce znacznie bardziej tłocznie niż Ischia. Niemniej jednak nadal piękne, zwłaszcza gdy mówimy o jej naturalnych częściach. Jeden dzień na Capri to może być mało by zobaczyć wszystko, ale powinno wystarczyć, by zobaczyć najważniejsze atrakcje, jeśli dobrze się to zaplanuje. Zwłaszcza, że noclegi na samym Capri naprawdę są drogie. Capri jest jedną z najdroższych miejscówek w całych Włoszech, nie tylko z powodu turystów. Także gwiazdy upodobały sobie to miejsce. Dom posiada tu choćby Sophia Loren, która kręciła tu film „Zaczęło się w Neapolu”.

Grand Hotel Quisisana
Grand Hotel Quisisana

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak włoski
Capri

Góra Błogosławieństw i kazanie na górze

Nad brzegiem jeziora Genezaret w dolinie Tabgha znajduje się słynna Góra Błogosławieństw (hebr. הר האושר) (150 m n.p.m.). Według wierzeń, to właśnie tu Jezus Chrystus wygłosił swoje słynne Kazanie na Górze, z którego najbardziej znana część to oczywiście Osiem Błogosławieństw, stąd obecna nazwa tej góry. Warto jednak pamiętać, że podobnie jak w przypadku wielu innych biblijnych miejsc, także i ta lokacja nie jest w stu procentach potwierdzona. Prawdopodobna, ale dziś słynna przede wszystkim dzięki wielowiekowej tradycji, która ściąga tu wielu pątników.

Ogród na Górze Błogosławieństw
Ogród na Górze Błogosławieństw

Góra Błogosławieństw i tradycja

Pewna doza wątpliwości oczywiście istnieje. Ewangelie nie umieszczają dokładnego opisu. Wśród potencjalnych innych lokacji Góry Błogosławieństw wymieniano między innymi górę Arbel. Pierwszą znaną osobą, która wskazała dokładnie tę górę, jest hiszpańska pątniczka imieniem Egeria, żyjąca w drugiej połowie IV wieku. Opisała ona swoją podróż do Ziemi Świętej w dziele pt. „Itinerarium”. Jest tam choćby o Konstantynopolu, Jerozolimie, górze Synaj, czy górze Nebo. To na jej zapiskach bazowali kolejni badacze Ziemi Świętej. Swoją drogą te zapiski również mają ciekawą historię, bo choć znano je jeszcze w XII wieku, później zaginęły. Na nowo zostały odkryte w jednej z bibliotek dopiero w 1884 roku.

niesamowicie zabawne zestawienie dwóch napisów, biblijnego i informacyjnego
Ogród na Górze Błogosławieństw i niesamowicie zabawne zestawienie dwóch napisów, biblijnego i informacyjnego. „Ktokolwiek napije się wody, którą ja mu dam, nigdy już nie będzie spragniony” i obok „woda niezdatna do picia”.

Egeria zostawiła jedną bardzo istotną uwagę, że blisko góry znajdowała się grota, do której Jezus schodząc wygłosił kazanie. To pozwoliło późniejszym badaczom nabrać pewności, że to jest właściwe miejsce.

Ogród na Górze Błogosławieństw
Ogród na Górze Błogosławieństw

Kaplica Ośmiu Błogosławieństw

Pierwsza kaplica zbudowana została tu około IV wieku. Była on używany aż do VII wieku, nawet dziś można zobaczyć resztki cysterny i klasztoru. Jak w wielu bizantyjskich budowlach, tak i tamta świątynia słynęła z mozaik. Niestety cały ten rejon przechodził przez niejedną zawieruchę, więc dawne budowle raczej nie miały szansy się ostać.

Wnętrze sanktuarium Ośmiu Błogosławieństw
Wnętrze sanktuarium Ośmiu Błogosławieństw

W 1937 roku wybudowano nowe sanktuarium, które zaprojektował Antoni Barluzzi. Ponieważ błogosławieństw było osiem, to budowla wznosi się na planie ośmiokąta, zaś wewnątrz znajdziemy osiem witraży, każdy przedstawia kolejne błogosławieństwo i pewnie jeszcze kilka innych nawiązań do ósemki. Obecnie kościół i tutejszy dom pielgrzyma znajduje się pod opieką sióstr Franciszkanek.

Wnętrze sanktuarium Ośmiu Błogosławieństw
Wnętrze sanktuarium Ośmiu Błogosławieństw

Kazanie na górze i osiem czy dziewięć błogosławieństw

Ewangeliczne kazanie na górze to nie tylko błogosławieństwa, ale również modlitwa „Ojcze nasz”. Natomiast jest jeden mały problem z tymi błogosławieństwami, a dokładniej ich liczbą. Otóż jak się je policzy to można ich znaleźć dziewięć. Warto pamiętać, że dwa ostatnie w tradycji są łączone w jedno, dotyczą prawie tego samego. Osiem zaś w symbolice biblijnej jest liczbą oznaczającą doskonałość i obfitość, stąd tak to zostało zapamiętane. Treść tych błogosławieństw poniżej za Biblią Tysiąclecia:

  1. Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie.
  2. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
  3. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
  4. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
  5. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
  6. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
  7. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
  8. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie.
  9. Błogosławieni jesteście, gdy (ludzie) wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.
Wnętrze sanktuarium
Wnętrze sanktuarium Ośmiu Błogosławieństw

Góra Błogosławieństw: Dojazd

Góra to także wspaniały ogród oraz  punkt widokowy. Widać stąd jezioro Galilejskie (inne nazwy to Tyberiadzkie lub Genezaret) czy nawet ruiny Kafarnaum. Znów dojazd najłatwiejszy jest samochodem lub z wycieczką/pielgrzymką. Przyjeżdża tu sporo autokarów.

Sanktuarium na Górze Błogosławieństw
Sanktuarium na Górze Błogosławieństw

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlaku religijny
Góra Błogosławieństw
Szlak izraelski
Góra Błogosławieństw

Góra Cooka (Aoraki) i lodowiec Tasmana

Już przy wpisie o lodowcach Fox i Franz Jozef wspominaliśmy o dość niecodziennym sposobie ich oglądania, czyli z perspektywy helikoptera lub awionetki. Jeszcze przed przylotem do Nowej Zelandii wiedzieliśmy, że coś takiego jest , ale dopiero na miejscu zainteresowaliśmy się taką wycieczką. Jednak oprócz lodowca (w naszym wypadku Tasmana) i oglądania krajobrazu z góry, chcieliśmy się przelecieć także obok góry Cooka, czyli najwyższego szczytu Nowej Zelandii.

Lot awionetką na lodowiec Tasmana
Lot awionetką na lodowiec Tasmana

Loty wokół góry Cooka i na lodowce

To, że nie przewidywaliśmy lotów widokowych, to kwestia ceny. Ale gdy widzi się helikopter lecący nad pięknym lodowcem, to coś w człowieku pęka. Będąc przy lodowcu Franciszka Józefa z ciekawości popatrzyliśmy na oferty kilku firm i ceny, pewni że to raczej nie dla nas. I tutaj spotkało nas miłe zaskoczenie – jedna z tańszych opcji lotu, choć w przeliczeniu na złotówki nadal bardzo droga, nie kosztuje aż tak strasznie w porównaniu z innymi cenami w Nowej Zelandii (np. zakwaterowanie, jedzenie w lokalach). A kiedy taka okazja się powtórzy? Musieliśmy  przemyśleć, policzyć, poszukać wieczorem w sieci i wpasować wycieczkę w plan podróży. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na firmę INFLITE Charters na lotnisku Mount Cook – lot śmigłowcem + lądowanie i spacer na lodowcu + lot awionetką z powrotem. Odprawa to głównie ważenie się i wpisanie wagi do formularza (kobiety również, ale bez bagaży, w tym torebki – zawsze to mniej) i niecierpliwe oczekiwanie.

Widok z samolotu
Widok z samolotu

Organizacja lotu na lodowiec i wokół góry Cooka

Trzeba było tylko wybrać lotnisko i godzinę. Mt Cook Airport to jedno z licznych lotnisk na wyspie wyspie Południowej: malutki terminal i 1-2 pasy startowe. Wiele takich widzieliśmy już w Nowej Zelandii, ale także choćby w Tanzanii. Wiedza o katastrofach awionetek i helikopterów, i sam wygląd infrastruktury może budzić pewne obawy, ale tych maszyn lata tutaj naprawdę dużo. Wypadki oczywiście czasem się zdarzają, ale wciąż jeśli popatrzy się na statystyki, statki powietrzne są dużo bezpieczniejsze niż samochody.

Widok na lodowiec Tasmana z awionetki
Widok na lodowiec Tasmana z awionetki

Lot nie był długi, bo wszystkie atrakcje trwały razem jakieś 40 minut. Ale była to naprawdę niesamowita przygoda i przeżycie warte pieniędzy, przejazdów czy nocnej pobudki! Najpierw samolotem przelecieliśmy nieopodal Góry Cooka i Tasmana i wylądowaliśmy na lodowcu. Nie było zimno, słońce ostro grzało. Pewnie dlatego na lotnisku pytano o okulary przeciwsłoneczne i proponowano także krem z filtrem. Na lodowcu mieliśmy trochę czasu, by nacieszyć się śniegiem, porobić zdjęcia, a potem wsiedliśmy do helikoptera (lecieliśmy nim po raz pierwszy w życiu) i zrobiliśmy trasę nad górami, wokół góry Cooka. Oba loty były niesamowite.

Lodowiec Tasmana
Lodowiec Tasmana

Aoraki, czyli góra Cooka

Góra Cooka nosi oficjalnie nazwę Aoraki / Mount Cook. Aoraki to bohater maoryskich opowieści, przodek iwi (plemienia/klanu) Ngāi Tahu, a także przodek gór. Jeśli chodzi o Europejczyków, Alpy Południowe i ich najwyższy szczyt po raz pierwszy widziała (prawdopodobnie) wyprawa Abla Tasmana w 1642 roku. W 1770 roku kapitan James Cook ochrzcił całe pasmo górskie – Alpami Południowymi, ale bez szczegółów. Najwyższy szczyt nazwał w 1851 roku inny angielski kapitan, John Lort Stokes, na cześć Cooka.

Lodowiec Tasmana i góra Cooka
Lodowiec Tasmana i góra Cooka

Góra Cooka to najwyższy szczyt Nowej Zelandii, mierzy obecnie 3 724 m n.p.m. Obecnie, ponieważ w 1991 roku w wyniku osunięcia się skał, szczyt obniżył się o 10 metrów. Warto wiedzieć, że aktywność tektoniczna podnosi pasmo o jakieś 7 milimetrów w skali roku, ale nie mniej potężną siłą jest erozja, więc jakoś to się balansuje.

Na lodowcu Tasmana
Na lodowcu Tasmana

Drugi najwyższy szczyt – góra Tasmana – (ang. Mount Tasman, maoryska nazwa Horokoau odnosi się do lokalnego gatunku kormorana) – znajduje się zaledwie 4 kilometry dalej, a mierzy 3 497 m n.p.m. Też go widzieliśmy.

Pilatus, którym wlecieliśmy na lodowiec Tasmana
Pilatus, którym wlecieliśmy na lodowiec Tasmana
Helikopter, którym lecieliśmy wokół góry Cooka
Helikopter, którym lecieliśmy wokół góry Cooka

Lodowiec Tasmana

Lodowiec Tasmana (Tasman Galcier lub maor. Haupapa) to jeden z kilku lodowców Alp Południowych, w dodatku największy w Nowej Zelandii. 29 km długości, 4 km szerokości. Na Południowej Wyspie w roku 1980 naliczono 3155 lodowców (plus 18 na Północnej). Większość z nich jest dość mała, tylko kilka jest dużych. Ta liczba wynika z podziałów: jak lód pęknie, to często liczy się potem go jako dwa osobne. Teoretycznie Tasman zajmuje obecnie prawie 1/3 powierzchni wszystkich lodowców w kraju Kiwi. Nie da się go zobaczyć podjeżdżając blisko jak w przypadku Foxa czy Franca Jozefa, przez to jest tu mniej ludzi, ale turystycznie i tak jest bardzo mocno eksplorowany. Poza osobami, które tu lądują (także awionetkami, na innych lodowcach najczęściej lądują jedynie helikoptery), organizowane są tu także wyprawy wspinaczkowe. Do tego jednak trzeba mieć dużo więcej czasu, ale też lepszą kondycję i doświadczenie.

Na lodowcu Tasmana
Na lodowcu Tasmana

Góra Cooka i kino

Warto wspomnieć także o filmowych powiązaniach. Właściwie liczy się jedno: „Granice wytrzymałości” (Vertical Limits) Martina Campbella z 2000 z Izabellą Scorupco. To opowieść o tragicznej wyprawie na K2. Choć część zdjęć faktycznie kręcono tam w Pakistanie, to jednak właśnie okolice góry Cooka udawały Karakorum.

Góra Cooka
Góra Cooka
Lot wokół góry Cooka
Lot wokół góry Cooka

Możliwość oglądania zarówno ośnieżonych, górskich szczytów jak i samego lodowca z góry, ale ze stosunkowo bliskiej odległości to naprawdę interesujące przeżycie. Jeśli chodzi o widoki, chyba z awionetki wygląda to lepiej. Lot helikopterem zaś dostarcza dodatkowych atrakcji, zwłaszcza gdy jest się blisko grani i nagle podrywamy się do góry, i w tym momencie pojawiają się niewielkie turbulencje. Za to lądowanie i startowanie helikopterem jest takie delikatne, że chciałoby się więcej. Podsumowując, sama wycieczka dla nas z pewnością będzie niezapomniana przez długie lata.

Lot wokół góry Cooka
Lot wokół góry Cooka
Lot wokół góry Cooka
Lot wokół góry Cooka

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak nowozelandzki
Góra Cooka i lodowiec Tasmana