Archiwa tagu: Gwiezdne Wojny

Półwysep Dingle, klify i „Gwiezdne Wojny”

Gdzie na zachodzie kończy się Europa? Jest oczywiście kilka teorii. Portugalczycy twierdzą, że na przylądku Roca, poniekąd najbardziej wysuniętym na zachód fragmencie kontynentu europejskiego. Islandczycy mają nawet most Miðlína znajdujący się na styku płyt tektonicznych – europejskiej i amerykańskiej. Swój zachodni kraniec Europy mają także Irlandczycy. To półwysep Dingle, dokładniej Dunmore Head. Znajduje się dalej na zachód niż Cape Roca, ale nie na stałym lądzie.

Półwysep Dingle
Półwysep Dingle

Irlandzki półwysep Dingle

Półwysep Corkaguiney (irl. Corca Dhuibhne) bywa nazywany również Dingle, od miasta An Daingean lub Daingean Uí Chúis, które z angielska właśnie określa się Dingle. Jest to miasteczko rybackie, ale też otwierające się na turystykę (podobnie jak cały półwysep). W porcie możemy zobaczyć zarówno kutry, jak i jachty. Organizowane są stąd także wycieczki na oglądanie delfinów. Jest też oceanarium, kilka restauracji i pubów z muzyką na żywo. W sam raz, by tu zostać w razie niepogody. Zaś przy sprzyjającej aurze raczej zwiedza się okolicę (pieszo, rowerem czy samochodem).

Miasteczko Dingle
Miasteczko Dingle

Oglądanie delfinów w Dingle zostało rozsławione dzięki butlonosowi imieniem Fungie. Zadomowił się w tych wodach i dziś stanowi żywą atrakcję turystyczną. O ile by zobaczyć inne delfiny trzeba mieć trochę szczęścia, ten chętnie pokazuje się turystom. W porcie nawet znajduje się pomnik tego delfina.

Plaża Inch (półwysep Dingle) w filmie „Córka Ryana”
Plaża Inch (półwysep Dingle) w filmie „Córka Ryana”

Plaża Inch

Gdy jest sprzyjająca pogoda (choć Irlandczycy są w tej materii dużo mniej wybredni) można wybrać się na plażę. Inch Beach to jedna z najlepszych plaży w całym hrabstwie Kerry. Większość z nich jest kamienista lub stosunkowo niewielka. Piaszczysta plaża Inch jest dość malownicza i rozciąga się na pięć kilometrów. Woda i wiatr sprzyjają przede wszystkim uprawianiu sportów wodnych, różnych odmian surfingu (kite surfing, windsurfing) oraz kajakarstwa Popularnością cieszy się także wędkowanie.

Plaża Inch
Plaża Inch

To także pierwsza nasza lokacja filmowa, choć niestety już trochę zapomniana. Tutaj David Lean kręcił swój romans – „Córka Ryana” osadzony w czasach powstania (które czasem uznaje się za początek istnienia IRA). Dziś plaża Inch przyciąga turystów, czasem dość ciężko tu zaparkować. Bardzo wyróżnia się na tle reszty Dingle. Mało kto jednak kojarzy to miejsce z filmów.

Plaża Inch
Plaża Inch

Gallarus Oratory

Bardzo charakterystyczne i często występujący w tej części Irlandii są liczne kamienne chatki nazywane clochán, zwane też ulami (beehive hut). Przypominają one cele mnichów ze Skellig Michael. Ich datowanie jest niepewne, być może pochodzą z około VII wieku naszej ery, przynajmniej nie ma dowodów na istnienie ich przed tą datą. Większość zachowanych clochán datuje się na wieki XII i późniejsze.

Gallarus Oratory
Gallarus Oratory

Ich konstrukcja jest ciekawa: na planie koła – wtedy przypominają ule – lub kwadratu – wtedy ich kolebkowy dach nasuwa skojarzenia z wywróconą łodzią. Kamienie są ułożone w ten sposób, że deszcz spływa po chatce nie dostając się do środka. Nam właśnie ten ulewny deszcze przeszkodził w zwiedzaniu większości clochán, które licznie mijaliśmy po drodze.
Udało nam się  wejść tylko do Gallarus Oratory, czyli takim clochán o funkcji sakralnej. To także zdecydowanie najbardziej znany z tych uli.

Gallarus Oratory
Gallarus Oratory

Funkcja Gallarus Oratory nie jest znana oprócz tego tylko, że w jakiś sposób wiązała się z tradycją celtycko-chrześcijańską. Nie wiadomo, czy był to wczesnochrześcijański kościół, XII-wieczna świątynia, prywatna kaplica pogrzebowa czy schronienie dla pielgrzymów (jedna z etymologii słowa „gallarus”, uważana zresztą za błędną). Nie jest nawet znana data powstania tego budynku – nie zachowały się żadne przedmioty, które mogłyby naświetlić sprawę. Swoją drogą, wodoodporne ułożenie kamienia sprawdza się doskonale – w środku jest suchusieńko, mimo intensywnych opadów. Pod Gallarus znajduje się całkiem spory parking i faktycznie przybywa tu dużo turystów.

Drogi na półwyspie Dingle
Drogi na półwyspie Dingle

Klify Dingle

Poza tego typu zabytkami (jest ich kilka po drodze), malowniczymi polami uprawnym, oraz polami golfowymi, na półwyspie Dingle odwiedzających przyciągają także malownicze klify. Te nawet przy niepogodzie wyglądają olśniewająco. Jest tu naprawdę wiele punktów widokowych, więc można się przemieszczać od jednego do drugiego i robić krótkie przerwy. Trzeba jednak wziąć pod uwagę zwężenia dróg i mijanki. Klify i wybrzeże uwieczniono w filmie „Za horyzontem” (1992) Rona Howarda. Ten znów opowiada ważny fragment historii Irlandii, czyli emigrację. W rolę młodych Irlandczyków wcielili się Tom Cruise i Nicole Kidman, wówczas gorąca para Hollywood.

Klif Dingle
Klif Dingle

Gwiezdne Wojny i Dingle (Ceann Sibeal)

Najnowsze filmowe dzieło, które kręcono w Dingle to „Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi” Riana Johnsona. Z powodu trudności, na Skellig Michael nakręcono raptem kilka scen i to pomimo że Ahch-To w Epizodzie VIII miał całkiem dużo czasu ekranowego. Na półwyspie Dingle zbudowano kopię kamiennych domków ze Skellig, jednocześnie wprowadzając modyfikacje, by dać filmowcom większą swobodę.

„Gwiezdne Wojny: Część VIII: Ostatni Jedi”, półwysep Dingle dubluje Skellig Michael czyli planetę Ahch-to.
„Gwiezdne Wojny: Część VIII: Ostatni Jedi”, półwysep Dingle dubluje Skellig Michael czyli planetę Ahch-to.

Jednak najważniejszym powodem zmiany miejsca było docieranie na Skellig i trudne (zmienne) warunki pogodowe. W przypadku „Przebudzenia Mocy”, gdzie kręcono kilka ujęć nie miało to dużego znaczenia, ale w „Ostatnim Jedi”, gdzie Ahch-To odgrywa większą rolę, kręcenie wszystkiego na Skellig stanowiłoby spore utrudnienie, stąd potrzebny był „dubler”. Zresztą nie jedyny. Samo Ahch-To (acz już nie świątynię Jedi) kręcono w północnej części Irlandii – choćby w hrabstwie Donegal. No i oczywiście w studiu Pinewood pod Londynem.

Pole golfowe nieopodal Ceann Sibeal
Pole golfowe nieopodal Ceann Sibeal

Plan „Ostatniego Jedi” zlokalizowano w Ceann Sibeal, nieopodal pola golfowego. Niestety dotarcie tam w deszczowy dzień jest bardzo trudne. Kończy się droga asfaltowa i dalej najlepiej jest dotrzeć na piechotę, pamiętając, że wchodzi się na prywatną własność. Zresztą dziś pozostałości po filmie już tam nie ma. Wykorzystano to miejsce, by jak najlepiej odtworzyć Skellig Micheal, dekoracje później usunięto. Natomiast nie jest to jedyne pole golfowe będące lokacją gwiezdno-wojenną. Inne to Livermore.

Ceann Sibeal
Ceann Sibeal

Ale jest jedna pamiątka. W Ceann Sraithe znajduje się punkt widokowy z tablicą informacyjną, wskazującą, gdzie było zlokalizowane Ahch-To. Jest tu także luneta, dzięki której można obejrzeć zdecydowanie mniej dostępny klif. Niestety do tego także potrzebna jest pogoda.

Punkt widokowy Ceann Sraithe
Punkt widokowy Ceann Sraithe

Zwiedzanie półwyspu Dingle

Swoją drogą nie jest to jedyne miejsce, w którym wspomina się „Gwiezdne Wojny”. Po drodze czasem można znaleźć jakieś dekoracje i reklamy o tym przypominające. No i podobnie jak w Portmagee, gdzieniegdzie można kupić porgi.

Krajobraz półwyspu Dingle
Krajobraz półwyspu Dingle

Na półwyspie Dingle, przy lepszej pogodzie warto też pojechać na przełęcz Conor Pass. Malownicza, a jednocześnie najwyżej położona w Irlandii – 456 metrów nad poziomem morza. Znajduje się niedaleko od miasta Dingle. Inne atrakcje poza „ulami” to także kamienne chaty z okresu Wielkiego Głodu, skanseny, no i przede wszystkim klify. Nawet mimo niepogody robiły wrażenie.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irlandzki
Dingle
Szlak filmowy
DingleSzatt al-Dżarid

Szatt al-Gharsa (Chott el Gharsa), Oung Jmel – Mos Espa w Tunezji

Trzy najbardziej znane plany filmowe na świecie (nie studia), które można zwiedzać to Hobbiton, maltańska wioska Popaya i Mos Espa w Tunezji. To drugie miejsce zbudowano na potrzeby „Mrocznego widma”, a następnie zostawiono. Znajduje się w słonym, okresowym jeziorze – Szatt al-Gharsa (czasem też Szott al-Gharsa, fr. Chott el Gharsa, arab. شط الغرسة). Co ciekawe, plan jest dziś otwarty dla zwiedzających, przyjeżdża tu całkiem sporo wycieczek, ale jednocześnie trudno tu mówić o turystyce masowej. Jest to za to doskonała lokacja na początek przygody z set jettingiem.

Plan filmowy - Mos Espa, czyli Szatt al-Gharsa (Tunezja)
Plan filmowy – Mos Espa, czyli Szatt al-Gharsa (Tunezja)

Słone jezioro Szatt al-Gharsa

Szatt al-Gharsa to słone, okresowe jezioro w południowej części Tunezji, niedaleko miasta Tauzar blisko granicy z Algierią. Przez większą część roku jest to suche, piaszczyste miejsce, w dodatku częściowo położone w depresji. Występuje tu choćby zjawisko fatamorgany. Bliskość Wielkiego Szotta (inne jezioro), powoduje, że jest to dość ustronne miejsce. I tak też było do czasu, gdy pojawili się filmowcy. Samo jezioro ma 50 kilometrów długości i 20 kilometrów szerokości. Znajduje się 17 m poniżej poziomu morza. Warto zauważyć, że choć Tauzar jest blisko, to jako bazę noclegową można rozważyć także Neftę.

Fasada budynków w Mos Espie
Fasada budynków w Mos Espie

„Gwiezdne Wojny”, Mose Espa i Szatt al-Gharsa

Ekipa George’a Lucasa do Tunezji po raz pierwszy zawitała już w 1976. Wówczas jedną z lokacji był Wielki Szott, W roku 1997 kręcąc prequele Lucas powrócił do Tunezji i zdecydował się zbudować tu całe miasto, czyli Mos Espę na Tatooine. Wiedząc, że być może jeszcze tu wróci, a także znając tunezyjskie realia, cała dekoracja została w miejscu, gdzie powstała. Nikt się nią nie przejmował. Trzy lata później (w 2000), George Lucas po raz kolejny przybył do Tunezji, tym razem z „Atakiem klonów”. Wówczas ponownie odwiedził plan zdjęciowy Mos Espy. Dekoracje zostały odrestaurowane i od tego czasu pozostawione same sobie.

Strona niewidoczna dla kamery. Warto pamiętać, że makiety budowano tu tylko do pewnej wysokości. Wszystko, co było powyżej głów aktorów dodano komputerowo.
Strona niewidoczna dla kamery. Warto pamiętać, że makiety budowano tu tylko do pewnej wysokości. Wszystko, co było powyżej głów aktorów dodano komputerowo.

Całe miasto jest zbudowane w sposób filmowy. Wygląda wspaniale, klimatycznie, to miejsce w którym robi się wspaniałe zdjęcia. Spaceruje się między domkami, choć warto zauważyć, że część z nich jest zbudowana jedynie do pewnej wysokości. Wyżej już można było dodać na przykład kopuły za pomocą grafiki komputerowej. Jest tu też wiele skraplaczy wilgoci. Ogólnie jest to miejsce, które bardzo raduje fanów sagi i nie tylko. Natomiast jeśli już wejdziemy do środka tych budowli albo przyjrzymy się im uważniej, łatwo jest zauważyć, że to jedna wielka atrapa.

Szatt al-Gharsa, czyli Mos Espa (Chott el Gharsa)
Szatt al-Gharsa, czyli Mos Espa

Mos Espa miała być duża, więc scenografowie pod wodzą Gavina Bocqueta poszli w ilość, nie w różnorodność. Zaledwie kilka lokacji, jak choćby wejście do sklepiku Watto, czy restauracja, przy której siedział Sebulba ma się wyróżniać od reszty. Tam też kręcono zdecydowanie więcej zdjęć. Warto pamiętać, że różnorodność wizualną osiągnięto łącząc zdjęcia z Szatt al-Gharsa z tunezyjskimi ksarami (Hadarada, Outled Soultane i Madenin).

Po schodach można nawet wejść na górę
Po schodach można nawet wejść na górę

Zwiedzanie planu filmowego

Tunezyjczycy w tym wypadku zrozumieli, że ten plan filmowy przyciąga ludzi bardziej, więc władze Nefty nawet dbają o tę okolicę. Prawdę mówiąc, po tym jak Lucas to zostawił, pustynia upomniała się o to miejsce, więc należało je odkopać. Tego typu prace są tu powtarzane raz na jakiś czas. Jest płatny parking, natomiast w środku panuje już wolna amerykanka. Czyli czasem dopadają nas sprzedawcy, próbujący wciskać pluszowe wielbłądy. Czasem ktoś chce sprzedać bilet, a czasem nikogo nie ma. Niestety brak nadzoru powoduje również, że wandale czują się tu bezkarni. Wiele z belek jest niestety już pomazanych, część dekoracji została też rozkradziona. Wandalami są zarówno Tunezyjczycy, którzy widzą w tym miejscu darmowy skład materiałów, jak i turyści.

Skraplacze wilgoci w Mos Espie (Chott el Gharsa)
Skraplacze wilgoci w Mos Espie
Mos Espa, „Gwiezdne Wojny Część I Mroczne widmo”, zdjęcia kręcone w Szatt el-Gharsa
Mos Espa, „Gwiezdne Wojny Część I Mroczne widmo”, zdjęcia kręcone w Szatt el-Gharsa

Władze lokalne, choć dostrzegają walory tego miejsca, raczej traktują je jako wabik. Chcą zarabiać na hotelach, restauracjach i innych atrakcjach. Tu zaś większość wycieczek przyjeżdża na niecałą godzinę. Właściwie to wystarcza, by spokojnie pochodzić po tym miejscu i nacieszyć się nim. Oczywiście fani filmu, a tym bardziej „Gwiezdnych Wojen” mogą potrzebować zdecydowanie więcej czasu.

Cześć planu została już zajęta z powrotem przez pustynię
Cześć planu została już zajęta z powrotem przez pustynię

Okolice planu filmowego

Większość turystów przybywa tylko do makiety Mos Espy, natomiast niedaleko znajdują się kolejne miejsca, w których powstawało „Mroczne widmo”. Tak zwane Oung Jmel. To część trochę bardziej skalista. Z Mos Espy idzie się tu na piechotę. Jest zdecydowanie trudniejsze do rozpoznania, bowiem naturalne lokacje zmieniają się dość szybko. Pustynia i jezioro żyją i pracują. Tu kręcono zarówno sceny pojedynku Dartha Maula i Qui-Gon Jinna, a także miejsce, w którym na Tatooine wylądował Nubian J-327 należący do królowej Amidali. Kręcono tu także sceny wyścigu podracerów.

Przy takich formacjach Qui-Gon walczył z Darthem Maulem (Chott el Gharsa)
Przy takich formacjach Qui-Gon walczył z Darthem Maulem

Trochę dalej znajduje się jeszcze miejsce, w którym lądował Sith Infiltrator (Scimitar) Dartha Maula. W sumie też trudne do rozpoznania, bo są to tylko wzgórza, bez widocznego zbytnio tła. W okolicy znajduje się kawiarenka, z której częściej jednak korzystają Tunezyjczycy. Właśnie w tym miejscu ćwiczą prowadzenie pojazdów terenowych.

Na tych wzgórzach kręcono lądowanie Dartha Maula na Tatooine
Na tych wzgórzach kręcono lądowanie Dartha Maula na Tatooine

My nocowaliśmy w Nefcie, to trochę mniejsza i spokojniejsza miejscowość niż okoliczny Tauzar. Obie są dobrą bazą wypadową tak na Chott el Gafsa jak i Chott El Jerid. Zaś jadąc z Nefty można kierować się na znaki na Site Touristiqu. Na koniec warto dodać, że na wyschniętym jeziorze kręcono także sceny do „Angielskiego pacjenta” Anthony’ego Minghelli. Oczywiście nie w Mos Espie.

Makieta budynku na planie Mosy Espy (Szatt al-Gharsa)
Makieta budynku na planie Mosy Espy (Szatt al-Gharsa)

Jako ciekawostkę można dodać, że czasem w sieci można spotkać się z nazwą Chott el Gafsa. To raczej nałożenie się dwóch nazw związanych z „Gwiezdnymi Wojnami”. Miasto Gafsa (lub Kafsa) faktycznie znajduje się stosunkowo niedaleko Wielkiego Szotta, gdzie także kręcono kosmiczną sagę. Czasem to miasto jest podawane jako lokacja filmowa i stąd nazwy się zlewają.

Więcej zdjęć z Mos Espy jest tutaj.

Plan filmowy Mos Espa z oddali
Plan filmowy Mos Espa z oddali

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak tunezyjski
Szatt al-GharsaWielki Szott
Szlak filmowy
Szatt al-Gharsa

Redwood National and State Parks, lasy sekwojowe czyli Endor

Gigantyczne drzewa w „Powrocie Jedi” to nie tylko efekt bogatej wyobraźni George’a Lucasa, ale przede wszystkim sekwoje rosnące w Redwood National and State Parks. Słowo „parki” jest tu znaczące, bo jest ich kilka. W „Gwiezdnych Wojnach” zagrały trzy z nich: Humbolt Redwoods State Park i Grizzly Creek Redwoods State Park oraz Jedediah Smith Redwoods State Park. Same lasy sekwojowe to jedna z tych lokacji filmowych, do której łatwo jest dotrzeć, by poczuć klimat, ale dość trudno odnaleźć właściwe miejsca znane z filmowych kadrów. Przyroda zmienia się z roku na rok, nawet wielowiekowy las.

Sekwoje w Redwood
Sekwoje w Redwood

Lasy sekwojowe Redwood

Gigantyczne drzewa jako element sagi to coś, co George Lucas chciał umieścić jeszcze w pierwszym filmie. Tak miała wyglądać planeta Yavin (którą ostatecznie nagrywano w Tikal). Miała to też być planeta Wookieech, czyli Kashyyyk. Ten jednak zobaczyliśmy dopiero w „Zemście Sithów” (i nagrywano go w chińskim Guilin oraz tajskiej wyspie Phuket). Za to w „Powrocie Jedi” zobaczyliśmy porośnięty wielkimi drzewami księżyc Endor oraz Ewoki. Więcej na temat zmian przeczytacie tutaj.

Potężne sekwoje wieczniezielone
Potężne sekwoje wieczniezielone

Las sekwojowy kiedyś  ciągnął się w dużej części północnej Kalifornii tworząc w miarę jednorodną puszczę. Dziś jest ona poszatkowana. Stąd właśnie te ocalałe fragmenty zostały podzielone na różne parki, jeden narodowy i mniejsze stanowych. Rosną tu drzewa z gatunku sekwoja wieczniezielona (Sequoia sempervirens), czyli po angielsku redwood. W naturze te drzewa z rodziny cyprysowatych występują jedynie w Kalifornii i w Oregonie, ale zostały też posadzone choćby w nowozelandzkiej Rotorurze.

Strumyk do przejścia
Strumyk do przejścia

Sekwoje te dorastają od 60 do 100 metrów wysokości i mają średnicę pnia do 5 metrów. Zdarzają się większe okazy. Najstarsze z roślin mają nawet po 2000 lat (choć jak wiemy cyprysy potrafią rosnąć jeszcze dłużej, jak ten w Abakuh liczący sobie ponad 4000 lat). Warto też zwrócić uwagę na nazewnictwo. W języku angielskim termin sequia stosuje się częściej w odniesieniu do mamutowca olbrzymiego (Sequoiadendron giganteum), trochę innego, acz spokrewnionego z sekwoją drzewa. Dodatkowo o ile polska nazwa mówi o igliwiu, o tyle angielska – redwood – koncentruje się na kolorze drewna, które zaiste jest czerwonawe.

Pośród sekwoi
Pośród drzew

Jedediah Smith Redwoods State Park

Gdy kręcono „Powrót Jedi”, główna baza filmowców znajdowała się na północy Kalifornii, w Crescent City. Przy rzece Smith rozciąga się tam Jedediah Smith Redwoods State Park. To właśnie w tym miejscu nagrywano większość scen w plenerze. Tu zbudowano bunkier (nazwany Norman’s Log na cześć scenografa Normana Reynoldsa). Niestety większości tych miejsc nie można legalnie zobaczyć, gdyż znajdują się na prywatnym, ogrodzonym terenie. Zresztą tutaj filmowcy posprzątali po sobie scenografię bardzo dokładnie. Odległość, a tym samym wydłużony dojazd, przy małej ilości miejsc do zobaczenia sprawił, że nie dotarliśmy do tego miejsca.

Las na Endorze w „Powrocie Jedi” (Redwood)
Las na Endorze w „Powrocie Jedi” (Redwood)

Redwood i „Powrót Jedi”

Pierwsza ekipa dotarła do Crescent city 25 kwietnia 1982, przyjeżdżając bezpośrednio z Yumy. Zdjęcia trwały od 26 kwietnia do 8 maja, potem do 28 maja pozostała tu druga ekipa, która nagrywała swoją część, głównie pod tło i efekty specjalne. Zdjęcia podobno były dość kosztowne, Lucasfilm musiał na nie wydać jakieś 2 miliony USD, przy całym budżecie wynoszącym 32,5 miliona USD.

Las Redwood
Las Redwood

Grizzly Creek Redwoods State Park

Zdecydowanie bardziej na południe znajduje się cześć lasu, w której najłatwiej znaleźć miejsca będące filmowym Endorem. To Cheatham Grove Trail, czyli trasa spacerowa w Grizzly Creek Redwoods State Park. Dziś jest normalnie dostępna dla odwiedzających, można spokojnie się nią przejść. Co ważniejsze to tutaj kręcono pościg między drzewami. Filmowcy „nie wysilili się” zbytnio. Skutery śmigają dokładnie po tej trasie spacerowej. Ponieważ to przyrodnicza lokacja, a te niestety się dość mocno zmieniają po latach, trudno odnaleźć dokładne kadry z filmu. Niemniej jednak klimat filmu jest.

Zwalony pień sekwoi
Zwalony pień sekwoi

Humboldt Redwoods State Park

Dość blisko znajduje się miejsce zwane Avenue of the Giants w parku Humboldt Redwoods State Park. Tu kręciła zdjęcia druga ekipa. Warto tu pochodzić w otoczeniu tych niezwykłych drzew. Trudno jednak znaleźć dokładne lokacje z „Powrotu Jedi”. Ten teren jest trochę bardziej dziki w stosunku do Grizzly Creek Redwoods, przecinają go choćby strumienie. Wciąż jednak to niezwykłe miejsce, tak przyrodniczo jak i filmowo.

Ścieżki w Redwood
Ścieżki w Redwood

W parku Humboldta kręcono też „1000 lat po Ziemi”. Bliżej Crescent City powstał także „E.T.” Stevena Spielberga. Natomiast w innych parkach kręcono zdjęcia do „Zaginionego Świata: Jurassic Park” Stevena Spielberga, „Drzewa życia” Terrence’a Mallicka, czy „Epidemii” Wolfganga Petersena.

Trasa wśród drzew
Trasa wśród drzew
Zwalony pień
Zwalony pień

Redwood: Zwiedzanie lasu sekwojowego

W lasach sekwojowych znajdziemy też punkty informacyjne obsługujące turystów, tam można dowiedzieć się trochę więcej o lasach, drzewach czy zwierzętach i zobaczyć jak przebiegają trasy. Jest tu też całkiem sporo kempingów i miejsc biwakowych. Jak to w Stanach najwygodniejszy środek transportu to samochód. Humbolt i Grizzly Creek znajdują się na tyle blisko San Francisco, że spokojnie można je zobaczyć w jeden dzień, wracając do San Francisco późnym wieczorem. Crescent City to przynajmniej dwa dni. Trzeba też pamiętać, że po zjechaniu z autostrady trasa między drzewami jest dużo bardziej kręta, ale też jest węższa, co sprawia, że czasem mijanie samochodów jadących z naprzeciwka wymaga pewnego manewrowania. Natomiast same lasy są nie tylko przepiękną lokacją filmową, ale też prawdziwą przyrodniczą perełką, którą bez wątpienia warto zobaczyć.

Sekwoje wiecznie zielone w Redwood
Sekwoje wiecznie zielone w Redwood

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak amerykański
Redwood
Szlak filmowy
Redwood

Matmata, domostwo Larsów i „Gwiezdne Wojny” w Tunezji

Czasem mieszkańców Matmaty nazywa się jaskiniowcami, bądź nawet troglodytami, wszystko dlatego, że mieszkają w wydrążonym skalnym mieście. Jednak pomijając te uszczypliwości, Matmata (arab. ماطماطة القديمة) to miasto zdecydowanie inne, niż typowe wydrążone w górach domostwa (jak choćby w Goris, Guadix czy w Kapadocji), głównie dlatego, że są płaskie. Ta niezwykła zabudowa przyciągnęła tu filmowców, a dokładniej ekipę George’a Lucasa kręcącą oryginalne „Gwiezdne wojny”. To właśnie w tej części Tunezji kręcono cześć ujęć domostwa Larsów.

Hotel Sidi Driss w Matmacie
Hotel Sidi Driss w Matmacie

Matmata obecnie i historycznie

Dziś Matmata jest niewielką miejscowością w centralnych, górskich rejonach Tunezji, większość mieszkańców przeniosła się do nowocześniejszej Nowa Matmata (Nouvelle Matmatma). Stara Matmata przyciąga przede wszystkim turystów, zainteresowanych tradycyjnymi, drążonymi domostwami. W piaskowo-gliniano-lessowym podłożu drążono dziury o głębokości 6-7 metrów i średnicy 10-15 metrów. Wgłębienia pełnią rolę patio z którego wchodziło się do kolejnych, wydrążonych pomieszczeń. Z jednej strony łatwo i tanio się to budowało, z drugiej mieszkania te nie nagrzewały się, a z trzeciej nie rzucały się w oczy. Warto dodać, że jest to dość płaskie miasteczko.

Matmata, hotel Sidi Driss
Matmata, hotel Sidi Driss

Matmata: Domy troglodytów

Sposób budowania tych domów jest znany od tysięcy lat. Pierwsze zapiski o ich istnieniu pochodzą z V wieku przed naszą erą, gdy wspominał o nich grecki historyk Herodot. Ludność już wtedy na tych terenach uprawiała między innymi palmy daktylowe oraz tworzyła tarasy dla innych upraw.

Zdobiony sufit w jadalni
Zdobiony sufit w jadalni

Hotel „Sidi Driss” w Matmacie i „Gwiezdne Wojny”

W jednej z takich dziur znajduje się hotel „Sidi Driss”, wciąż czynny, acz rzadko przyjmujący gości. Większość ludzi przyjeżdża żeby go tylko zobaczyć, bo stanowi jeden z najlepiej zachowanych przykładów tych tunezyjskich wgłębień. Ale rozsławiło go kino. W 1976 zawitała tu ekipa George’a Lucasa kręcąca „Nową nadzieję” (wówczas jeszcze „Gwiezdne wojny”). Tu zlokalizowano dom wuja Owena i ciotki Beru, ale tylko ujęcia, które dzieją się na patio lub ukazujące je. Pustynne okolice kręcono na słonym jeziorze Chott El Jerid.

Tu kręcono dom Larsów z "Gwiezdnych Wojen"
Tu kręcono dom Larsów z „Gwiezdnych Wojen”
„Gwiezdne Wojny Część II Atak klonów” i ujęcie w Matmata (domostwo Larsów)
„Gwiezdne Wojny Część II Atak klonów” i ujęcie w Matmata (domostwo Larsów)

Co ciekawe, w 2001 George Lucas powrócił do tego miejsca, kręcąc „Atak klonów” i wracając do domu Larsów. Po tym właśnie pozostały tu dekoracje, których użyli filmowcy. Właścicielom to nie przeszkadza. Choć nie rozumieją fenomenu „Gwiezdnych Wojen”, to jednak są świadomi, że te udziwnienia przyciągają tu więcej osób. Tym samym scenografia została. W „Skywalker. Odrodzenie” odtworzono to miejsce w studio i w Wadi Rum.

Cześć dekoracji pozostała do dziś
Cześć dekoracji pozostała do dziś

Zwiedzanie hotelu

Większość ludzi, którzy tu przyjeżdża zatrzymuje się na kilkanaście minut, może godzinę. Prawdę mówiąc, jak nie jest się fanem „Gwiezdnych Wojen” to nie ma tu za wiele do oglądania. Jest to zaledwie przystanek po drodze. Natomiast jeśli już śpią w Matmacie, to wybierają lepsze hotele. Tu da się zaaranżować nocleg, choć warunki są spartańskie. Z drugiej strony można tu wieczorem siedzieć patrzyć na gwiazdy, a rano zjeść skromne śniadanie w miejscu, w którym jadał Luke Skywalker. Zwłaszcza, że specyficzne freski na suficie jadalni są także elementem scenografii w obu filmach.

Hotel Sidi Driss w Matmacie wciąż formalnie przyjmuje ludzi
Hotel Sidi Driss w Matmacie wciąż formalnie przyjmuje ludzi

Oprócz noclegu jest tu jeszcze czasem otwierana jedna sala z pamiątkami po filmie, głównie zdjęcia z ekipy. W naszym przypadku trzeba było czekać, aż następnego dnia pojawi się osoba z kluczem. Formalnie rzecz biorąc to pomieszczenie to bar, ale nieczynny, co chyba wiele mówi o samym miejscu. Hotel jest to jest, czasem coś na siebie zarobi, a utrzymywać go specjalnie nie trzeba, tak wygląda pomysł na biznes.

Matmata i typowy dom troglodytów
Matmata i typowy dom troglodytów

Nawiązania literackie

Jako ciekawostkę warto dodać, że jeden z autorów piszących książki z cyklu „Gwiezdne Wojny”, Troy Denning, wykorzystał nazwę hotelu. I tym samym w mieście Anchorhead, na planecie Tatooine znajduje się gospoda „Sidi Driss”. Powieść ta obecnie należy do tak zwanych Legend. Natomiast poza filmami, umieszczono tu także misje do gier z serii „Call of Duty”.

„Gwiezdne Wojny Część IV Nowa nadzieja”, hotel Sidi Driss widziany z góry (domostwo Larsów na Tatooine)
„Gwiezdne Wojny Część IV Nowa nadzieja”, hotel Sidi Driss widziany z góry (domostwo Larsów na Tatooine)
Widok na dziedziniec Sidi Driss
Widok na dziedziniec Sidi Driss

Matmata turystycznie

Ta niefrasobliwość wynika też z jeszcze innego powodu. Matmata jest na tunezyjskim szlaku turystycznym, więc przyjeżdża tu mnóstwo wycieczek z wybrzeża, zatrzymując się na krótko. Nadmiar turystów spowodował, że miejsce to stało się albo turystyczne, albo niedostępne, wręcz odizolowane, także gubiąc pierwotny charakter. W innych miejscach domostwa są ogrodzone, tak by nikt tam nie zaglądał. „Sidi Driss” tym samym stanowi właśnie najczęściej główną atrakcję Matmaty i akceptuję tę rolę. Hotel to już niejako dodatkowa aktywność.

Część hotelowa
Część hotelowa

Pomijając hotel i ewentualnie inne domy, w Matmacie znajduje się też muzeum etnograficzne, ukazujące lokalny folklor, w tym sposób tworzenia dywanów i tradycyjne około trzydziestu centymetrowe klucze oraz inne elementy kultury Berberów.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak tunezyjski
Matmata
Szlak filmowy
Matmata

Atol Laamu, rajski resort na Scarif (Malediwy i „Łotr 1”)

Na Malediwach spędziliśmy dwa dni na wyspie Gan w atolu Laamu (ang. Laamu Atoll), którego oficjalna nazwa brzmi Haddhunmath. Lotnisko znajduje się na niezamieszkanej wyspie Kadhdhoo, gdzie lądują lokalne malediwskie linie. Atol Laamu przyciągnął nas ze względu na dwie rzeczy. Po pierwsze nie są to do końca resortowe Malediwy (przynajmniej na razie), czyli bardziej lokalne (niestety z dobrodziejstwem inwentarza). Po drugie to właśnie tu kręcono film „Gwiezdne Wojny. Historie. Łotr 1” i planetę Scarif, a przynajmniej jej część.

Baresdhoo, Atol Laamu, Malediwy
Baresdhoo, Atol Laamu, Malediwy

Atol Laamu i Malediwy

Republika Malediwów to państwo wyspiarskie, położone na archipelagu wysp Malediwy na Oceanie Indyjskim, jakieś 500 kilometrów na południowy zachód od Indii. Kraj ten składa się z około 1300 wysp koralowych, które tworzą 26 naturalnych atoli. Są one pochodzenia wulkanicznego – tutaj znajduje się grzbiet podmorskiego pasma wulkanicznego Chagos-Laccadive, od dawna nieaktywnego

„Łotr 1” bitwa o Scarif (lokacja: Malediwy, atol Laamu)
„Łotr 1” bitwa o Scarif (lokacja: Malediwy, atol Laamu)

Słowo „atol” to określenie wyspy utworzonej przez warstwy koralowców wokół centralnej depresji, czyli laguny, która jest zamknięta lub połączona z morzem. Aby powstał atol, najpierw na wodach oceanicznych powstaje wyspa wulkaniczna. Przy sprzyjających warunkach płytkie, ciepłe wody przybrzeżne zaczynają zasiedlać koralowce. Jednocześnie na skutek ruchów tektonicznych, stożek wulkanu stopniowo się zapada. Dzieje się to powoli, a działalność wulkaniczna ustaje, więc koralowce nie niepokojone narastają kolejnymi warstwami – ich grubość może sięgać nawet kilku kilometrów ponad skałę wulkaniczną.

Stożek zapada się całkowicie pod wodę, a dzięki erozji tworzy się piasek, który osadzany na wewnętrznej stronie laguny tworzy szerokie plaże i osadza się na zwapnionych koralowcach. Powstałe wyspy z czasem porastają rośliny. Te z kolei obumierając, budują warstwy gleby zdatne do zasiedlenia przed kolejne gatunki flory. Wody wewnętrzne atolu, czyli laguna, są płytkie i przez to cieplejsze od głębokich wód zewnętrznych.

Plaże na Malediwach (Atol Laamu)
Plaże na Malediwach (Atol Laamu)

Plaże i rafa koralowa na Laamu

Atole występują prawie wyłącznie na wodach Oceanu Indyjskiego i Pacyfiku, niewiele jest ich na Atlantyku. Największe atole tworzą archipelag Malediwów. Słowo „atol” pochodzi z języka divehi, który jest używany na Malediwach. Upowszechnił je Karol Darwin przy okazji opisywania sposobu powstawania tych formacji geologicznych.

Plaża na wyspie Baresdhoo
Plaża na wyspie Baresdhoo

Jak wspomnieliśmy, atole powstają dzięki kolejnym warstwom koralowców, które tworzą same wyspy. Nie powinno więc dziwić, że rafa koralowa jest jedną z atrakcji dla nurków. Niestety w miejscu, w którym byliśmy, ta rafa była w dużej mierze martwa i zniszczona. Nie wiemy, jak jest w reszcie wyspiarskiego kraju. Choć ogólnie nurkowie porównujący te rafy z Morzem Czerwonym (Hurgada czy Ejlat) raczej są nimi rozczarowani.

Malediwska rafa, atol Laamu
Malediwska rafa, atol Laamu

Atol Laamu (Malediwy) śladem „Łotra 1”

Nasz hotel (Nazaki Residences) nie był typowy dla katalogu wczasów all inclusive na Malediwach, ale oferował jedną rzecz, która zdecydowała o takim, a nie innym wyborze – wycieczka śladami filmu „Rogue One – A Star Wars Story”. Wystarczyło. Sceny do filmu „Łotr 1” na Malediwach kręcono w 2015 roku na przełomie pory suchej i deszczowej. Nagrywano tutaj sceny finałowej bitwy na imperialnej planecie Scarif. Ujęcia do filmu kręcono na kilku wyspach w atolu Laamu (Gan i Baresdhoo). Ta pierwsza była bazą, tu też kręcono wiele scen z powietrza. Druga – która jest częścią naszej wycieczki – była dobrym miejscem do kręcenia scen bitewnych.

„Łotr 1”, sceny w dżungli kręcono na wyspie Baresdhoo na Malediwach
„Łotr 1”, sceny w dżungli kręcono na wyspie Baresdhoo na Malediwach

Warto jednak pamiętać, że więcej z nich, bardziej wymagających, kręcono w Wielkiej Brytanii w bazie RAF Bovingdon. Zabawne, że to samo miejsce „zagrały” kraje o tak skrajnie odmiennym klimacie. Tu jedna uwaga, gdy tam lecieliśmy tylko Nazaki się reklamowało taką wycieczką, stąd wybór padł na nich. Niestety mówiąc delikatnie zrobili to na odwal się.

Dżungla na wyspie Baresdhoo
Dżungla na wyspie Baresdhoo

Kręcenie „Łotra 1”

Zdjęcia na Malediwach zaczęto w grudniu 2015 roku, a więc dopiero na początku sezonu turystycznego. W bazie lotniczej Bovingdon kręcono już od sierpnia, więc Malediwy w „Łotrze 1” to tak naprawdę tylko dodatki. Chcąc nie chcąc, z kalendarza wynika wprost, że większość ujęć powstało w Wielkiej Brytanii.

Atol Laamu, Malediwy
Atol Laamu, Malediwy

Z głównej obsady na Malediwach byli obecni Felicity Jones (Jyn Erso), Alan Tudyk (K-3S0) i Diego Luna (Cassian Andor). Statystami byli żołnierze malediwskiej armii, nie bardzo mający pojęcie, w czym biorą udział (no oprócz tego, że w jakimś filmie). To mniej więcej oddaje wiedzę tutejszej ludności o „Gwiezdnych Wojnach”. Warto dodać, że Tudyk pływał sobie po oceanie i próbował dotknąć rekina wielorybiego. My próbowaliśmy dotknąć płaszczki.

Miejsce budowy przyszłego hotelu
Miejsce budowy przyszłego hotelu

Główne zdjęcia na Baresdhoo powstały na południowym krańcu wyspy. Ze Scarif tak naprawdę niewiele zostało. Niedawny plan filmowy został zaorany pod budowę nowego hotelu. Takie zmiany tutaj zachodzą niestety szybko. Udało się za to złapać klimat imperialnej planety i trochę widoków. Zdjęcia kręcono też na innych wysepkach atolu, acz w większości nie znalazły się one w finalnym filmie. Pierwsza z nich to Holhurahaa (zwana czasem Huraa, choć to może być mylące, bo właściwa Huraa znajduje się blisko Male) i towarzysząca jej Kudarah. Tu między innymi powstało słynne zdjęcie promocyjne ze szturmowcami brodzącymi po wodzie. Druga to Kudafushi, gdzie nagrywano końcówkę filmu, zainspirowała też plakaty filmowe.

Płaszczka
Płaszczka

Atol Laamu: Wycieczka na lokacje

Nasz przewodnik z hotelu (i przyuczający się do tej roli Lankijczyk) wskazał nam miejsca, gdzie mniej więcej byli filmowcy, ale nie potrafił powiedzieć nic więcej. Właściwie to miejsce, gdzie był rozbity obóz, zresztą trudno na tej małej wysepce znaleźć inny, bardziej dogodny punkt. Przewodnik nie miał także przygotowanych kadrów z filmu do porównania, wiedział tylko, że tu kręcono gdzieś jakiś film. „Wycieczka na Scarif” okazała się raczej chwytem marketingowym – skutecznym w naszym przypadku – niż przemyślaną wycieczką. I tak lepsze to niż nic.

Plaża na Malediwach
Plaża na Malediwach

Wiąże się to wprost z tym, że na jednej z wysp w atolu, czyli na Baresdhoo, kręcono „Gwiezdne Wojny”. Ten hotel to podchwycił. Okazało się, że można w ten sposób się rozreklamować, więc lądujemy na tej wyspie. I tu uwaga praktyczna: jeśli ktoś będzie wybierał się na Laamu, nie musi wybierać resortu, który oferuję wycieczkę śladami „Gwiezdnych Wojen”, wystarczy dopytać, czy wylądują na Baresdhoo. Praktycznie każdy oferuje pływanie z lądowaniem na jednej z wysp atolu, więc można spokojnie wskazać tą konkretną. Obecnie wiemy, że inne hotele, w tym Six Senses Laamu nie tylko mogą taki wyjazd zorganizować, ale jednocześnie poważniej do niego podchodzą. Jeśli nawet nie mają takiej wycieczki w ramach oferty, przed rezerwacją warto dopytać. Dla porównania wycieczka w Dubrowniku to coś co można polecić fanom, w tym wypadku sugerujemy spróbować szczęścia u konkurencji lub wynająć łódź z przewodnikiem i uzgodnić listę wysp zamiast dodatkowych aktywności.

Scarif w „Łotrze 1”
Scarif w „Łotrze 1”

Wycieczka śladami „Gwiezdnych Wojen” na Malediwach to tylko część większego planu zwiedzania, albo raczej na odwrót, dodatek do standardowego pakietu – island hopping. Podobne wycieczki (bez lądowania na wyspie z „Łotra 1”) występują także na innych atolach. To standardowa wyprawa, a podczas trwającego kilka godzin wypadu mamy możliwość zanurkować na rafie koralowej (snoorkling) i eksplorować niewielką wysepkę atolu Laamu, gdzie czeka nas lunch. Można też łowić ryby, z których dostaniemy posiłek. Nasi organizatorzy robili mnóstwo tego typu wycieczek, różnica polegała więc na doborze wysp, niczym innym.

Oryginalna roślinność
Oryginalna roślinność

Nasi przewodnicy nałowili ryby na żyłkę – samo łowienie też miało być atrakcją, ale podziękowaliśmy. Potem ryba wylądowała na ognisku i póki myszkowaliśmy po wysepce, został przygotowany dla nas obiad (no, dla mięsożernej części nas). Do popicia woda ze świeżo zerwanego kokosa.

Lokalna roślinność
Lokalna roślinność

Malediwy, czy to ekologiczny raj?

Przyjechaliśmy na rajskie wyspy z wiedzą o proekologicznym nastawieniu rządu. I jak to wyglądało w praktyce? Poza Baresdhoo wylądowaliśmy też na wyspie Gasfinolhu, gdzie mieliśmy lunch oraz nieprzyjemność pochodzenia po plaży niczyjej. Czyli niesprzątanej. O ile jeszcze jedna wyspa, cóż smuci, ale to trochę za mało, by ocenić całość, po wycieczce postanowiliśmy się przejść przez wyspę Gan.

Dżungla na bezludnej wyspie (Malediwy, Atol Laamu)
Dżungla na bezludnej wyspie (Malediwy, Atol Laamu)

Widzieliśmy całe sterty śmieci na plażach, na poboczu drogi, dzikie wysypisko na wolnej działce, no i śmieci walające się za każdym płotem. Posprzątane jedynie tereny należące do hoteli. Turysta, który przyjedzie do hotelu resortowego nic z tego nie zobaczy, ale poza hotelami jest dramat. Ogranicza się użycia foliowych torebek, wprowadza opłaty recyklingowe, zakazuje używania plastikowych sztućców i patyczków do uszu w krajach Unii Europejskiej. Działanie z pewnością i słuszne, ale to nie plastikowe butelki i piankowe japonki z krajów Unii lądują w Oceanie Indyjskim. Większość ze śmieci, które trafiają do oceanów, spływa rzekami Azji i Afryki, a tam nie ma limitów na tworzywa sztuczne. Lokalni mieszkańcy niestety dokładają tu swoje.

Krab na Malediwach
Krab na Malediwach

Plaże wysp w atolu Laamu są zawalone śmieciami, głównie tworzywami sztucznymi. Jesteś na wczasach na Malediwach, rajskie wyspy i te sprawy. Pływasz łódką po atolu, grillujesz świeżo złowioną rybę. I nawet nie masz ochoty spacerować po plaży, bo pełno na niej śmieci! Zdecydowana większość tego to produkcja własna, bo atole są dość zamknięte. Zrobiło to na nas bardzo, ale to naprawdę bardzo złe wrażenie. Odczucie estetyki to jedno, ale strach pomyśleć o biednych morskich stworzeniach, które to zjadają, zaplątują się w foliowe siatki i linki.

Plaża i wyrzucone śmieci
Plaża i wyrzucone śmieci

Wyspa Gan na atolu Laamu

Sama wyspa Gan także nie robi pozytywnego wrażenia. Dróg jest stosunkowo niewiele (w sumie na całym Malediwach jest ich 88 km). Na Gan mamy auta, skutery i motocykle z konwencjonalnymi silnikami spalinowymi i pustkę. Tak naprawdę poza hotelem nie ma tutaj zupełnie nic, tyko prywatne domki pracowników hoteli. O ile hotele dają radę, o tyle domy to często zaniedbane rudery i wszędzie walają się śmieci. Gan jest największą wyspą na całych Malediwach. Miasteczko tutaj jednak wygląda jak jedna wielka wieś, niestety brudna i zaniedbana. O ile stan budynków można tłumaczyć przez słabą sytuację materialną, to robienie wokół siebie wysypiska wytłumaczyć się już nie da.

Plaża przy naszym hotelu, wyspa Gan, Atol Laamu
Plaża przy naszym hotelu, wyspa Gan, Atol Laamu

Fauna Malediwów nie jest zbyt różnorodna, ale można wypatrzyć to i owo. Podobnie jak na Sri Lance, tak i na Malediwach jest dużo owocożernych nietoperzy – rudawek wielkich. Szkoda, że owocożerne, bo komary latają tutaj chmarami i jak na Cejlonie nie ma ich praktycznie wcale, tak tutaj pożerają nas żywcem

Okolica za hotelem, wyspa Gan
Okolica za hotelem, wyspa Gan

Swoją drogą najwyższy „szczyt” Malediwów wznosi się na nieco ponad 2 metrów ponad poziom morza. Wobec tego jest to jeden z trzech krajów najbardziej zagrożonych podnoszeniem poziomu wód. W 2007 Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimaty przy ONZ przewidywał, że jeśli tak dalej pójdzie jak idzie, to do 2100 roku poziom oceanów wzrośnie o 53 centymetry. Będzie to oznaczało konieczność opuszczenia większości z około 200 zamieszkanych wysp Malediwów. Wobec tego rząd Malediwów szczególnie głośno mówi o konieczności ograniczenia emisji CO2 i zawrócenia zmian klimatu. Do 2020 roku Malediwy mają być krajem o zerowej emisji CO2. Jakoś tego nie widzimy…

Widok na atol Laamu z hotelowej plaży
Widok na atol Laamu z hotelowej plaży

Na koniec jeszcze jedna rzecz. Na atolu Laamu można obejrzeć (o ile się tam dotrze), także starożytne ruiny buddyjskie – Gamu Haiytheli i Munbaru. Niestety nie były one dostatecznie strzeżone i zostały dość mocno zdewastowane przez lokalnych wandali. Zresztą w hotelu też raczej do nich nas zniechęcali. Nie było tego w standardowej ofercie, a reszta raczej nie nadaje się do oglądania.

Zarośnięta plaża na Gasfinolhu
Zarośnięta plaża na Gasfinolhu

Jak dotrzeć na atol Laamu

Trochę problemowe jest dotarcie na atol Laamu. Nie ma tu międzynarodowego lotniska, Kadhdhoo obsługuje tylko ruch lokalny na przykład z Male. Przeloty z Male są dość drogie, zaś alternatywą są albo tanie promy, albo drogie szybkie łodzie. Tanie promy mają ten problem, że czeka nas podróż z wieloma przesiadkami, więc zajmuje to dużo czasu i może nie wyjść finansowo wcale tak dobrze. Ostatnią alternatywą jest transfer organizowany przez hotel, to nic innego jak przelot i to w naszym przypadku Maledivian. Cały myk polega na tym, że ceny dla turystów są dużo wyższe niż dla obywateli. Więc jeśli załatwiamy przelot przez hotel, oni dostają dużo lepszą cenę i jeszcze na niej zarabiają, a turysta leci za cenę normalnie dla niego niedostępną.

Więcej zdjęć z atolu Laamu znajdziecie tutaj.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak malediwski
Atol LaamuPodsumowanie
Szlak filmowy
Atol Laamu