Archiwa tagu: J.J. Abrams

Liwa, oaza na pustynii Ar-Rab al-Chali

Ar-Rab al-Chali (arab. الربع الخالي) to największa pustynia piaszczysta na świecie. Erg Chebbi przy Merzoudze w Maroku wygląda raczej jak ubogi krewny. Ar-Ram al-Chali zajmuje obszar 650 tysięcy km kwadratowych. Jej nazwa oznacza „pusty kwartał”, Beduini częściej nazywają ją Ar-Rimal – „piach”, który tu dominuje, acz można znaleźć tu też solniska. Większość, bo 80% tej pustyni to obszar Arabii Saudyjskiej, reszta znajduje się w ZEA, Omanie i Jemenie. Jest to teren nadal słabo zbadany, rzadko przemierzany przez ludzi, zwłaszcza Europejczyków. Dla ułatwienia, pewne fragmenty pustyni są nazwane inaczej, np. od pobliskich oaz. Więc właściwie to, co zwiedzaliśmy, czasem określa się mianem pustyni Liwa (od oazy Al-Liwa).

Dromadery, pustynia Liwa
Dromadery, pustynia Liwa

„Gwiezdne Wojny” i pustynia Liwa

Plan polegał na tym, by samodzielnie przejechać to miejsce, szukając pewnych pozostałości po „Przebudzeniu Mocy” J.J. Abramsa, który gdzieś tu kręcił „Gwiezdne Wojny”. Dla nas była to całodniowa wycieczka. Kierowaliśmy się drogą E65 na południe, blisko granicy z Arabią Saudyjską z Abu Zabi, zrobiliśmy kółko po pustyni i pod wieczór dotarliśmy do Al-Ajn.

Pustynia Liwa
Pustynia Liwa
Pustynia Liwa i „Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy” zagrała rodzinną planetę Rey, czyli Jakku.
Pustynia Liwa i „Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy” zagrała rodzinną planetę Rey, czyli Jakku.

Pomijając fakt, że tereny te dalej się rozwijają i mija się wiele ciężarówek, faktycznie dominuje tu piasek i wydmy. Jedne mniejsze, ale im dalej jedziemy tym diuny są coraz wyższe. W dużej części droga jest czysta i bez piasku. Udało się to zachować w bardzo prosty sposób. Otóż na poboczu zasadzono rośliny. Jak się tam zjedzie i zejdzie do nich to można też zauważyć doprowadzoną rurami wodę. Za roślinami najczęściej są płoty, duża część tych terenów należy albo do farmerów albo firm naftowych. Płoty raczej nie zatrzymają piasku, ale w pewien sposób ograniczają przejście roślinożernym zwierzętom, tym samym nie ma ich też na drodze.

Piasek i wydmy
Piasek i wydmy

W oddali widujemy płonące szyby naftowe, czasem trafia się znak „uwaga, wielbłąd”. Wielbłądy jednak raczej nie wychodzą tu samodzielnie na drogę, wszystko jest pod kontrolą. Choć pojedyncze przypadki mogą się zdarzyć. Zaś robienie zdjęć szybom naftowym, cóż chyba nie jest do końca legalne, a już na pewno z bliska. Z daleka zaś nikt nie robi problemów.

Uwaga na oryksy
Uwaga na oryksy

Przy drodze znajdziemy też kilka innych atrakcji, jak choćby muzeum samochodów. Ale to nie był nasz cel. 

Droga przez pustynię Liwa
Droga przez pustynię Liwa

Liwa: Qasr Al Sarab

Jednym ze szczególnych celów naszej trasy, był obszar wydzielony wokół hotelu Qasr Al Sarab Desert Resort. Hotel ten położony na pustyni Ar-Rab al-Chali jest dla nas szczególny. Drogi, piękny i interesujący, ale jednocześnie to właśnie tam w maju 2014 roku zakwaterowana była ekipa filmu „Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy”. Zdjęcia Jakku powstały w dużej mierze w okolicach hotelu, wydzielonym rezerwacie o ograniczonym dostępie. Wprawdzie nie jest to potwierdzone oficjalnie, ale to jest po prostu Jakku, widać to dość dobrze. Pewne ujęcia Niima Outpost kręcono bliżej Abu Zabi, tam też budowano dekorację i ściągano statystów.

Qasr Al Sarab Desert Resort
Qasr Al Sarab Desert Resort

Skierowaliśmy się na Qasr Al Sarab Desert Resort i przy wjeździe powiedzieliśmy wartownikowi, że jesteśmy zainteresowani widokami rezerwatu. Dostaliśmy przepustkę i nakaz powolnej jazdy bez zatrzymywania i z kategorycznym zakazem zjeżdżania z drogi. Oczywiście gdybyśmy mieli rezerwację w hotelu, po prostu by nas przepuścił.

Tu gdzieś powstawało "Przebudzenie Mocy" (pustynia Liwa)
Tu gdzieś powstawało „Przebudzenie Mocy” (pustynia Liwa)

Pomijając piasek, wydmy i widoki z „Przebudzenia Mocy”, to teren chroniony nie bez powodu. Występują tutaj oryksy arabskie, niestety mimo ostrzeżeń, na żadnego się nie natknęliśmy. Dojechaliśmy do hotelu i zawróciliśmy jeszcze raz oglądając piaski i wydmy.

Wydmy, pustynia Liwa
Wydmy, pustynia Liwa

Oaza Liwa: Forty pustynne

Jadąc dalej, wjeżdżamy we właściwą cześć oazy Liwa. Ciekawostką miały być fortece pustynne. Pierwszą obejrzeliśmy dość dokładnie. Kolejne sobie odpuszczaliśmy oglądając je z daleka. Ta pierwsza to Qutuf Fort w oazie Liwa. Na miejscu nie ma kompletnie żadnych informacji odnośnie tej budowli: czasu powstania, funkcji, założyciela, historii, nic. Właściwie to mieliśmy w ogóle wątpliwość, czy można tam wejść. Otwarta, ale żadnych informacji, czy to teren prywatny czy co.

Qutuf Fort
Qutuf Fort

Wiemy tylko tyle, że jest to jeden z licznych fortów pustynnych, powstałych w połowie XIX i na początku XX wieku na zlecenie miejscowych przywódców. Miały służyć obronie tutejszego bogactwa: studni. Pamiętajmy, że ten obszar to północny skraj pustyni Ar-Rab al-Chali, jednej z najbardziej suchych na świecie.

Pustynia Ar-Rab al-Chali
Pustynia Ar-Rab al-Chali

Forteca Qutuf jest poddana renowacji tak pedantycznej, że wygląda na nową. Tak naprawdę to wygląda jak wielka babka z piasku. Nie ma w niej wiele do zobaczenia: mury, kilka pomieszczeń, dziedziniec i cztery wieże. Kolejne odbudowane fortece, które widzieliśmy po drodze, wyglądały jak zrobione z tej samej foremki. Niestety trudno też znaleźć coś więcej na temat ich historii w sieci. Trudno też stwierdzić, czy któreś z nich właściwie można oglądać. Z ogrodzeniami się nie spotkaliśmy.

Pustynia Liwa
Pustynia Liwa

Moreeb największa diuna w ZEA

Kolejny punkt, do którego pojechaliśmy, to diuna Moreeb. Wzgórze Moreeb to najwyższa diuna w całych Emiratach i jedna z najwyższych na całym świecie. Ma około 300 metrów wysokości, 1600 metrów długości i jakieś 50 stopni nachylenia, ale wiadomo, jest to bardzo zmienne. Wokół niej znajduje się centrum różnego rodzaju wyścigów, w tym także wielbłądów. Popularna okolica, choć nie każdego dnia.

Diuna Moreeb
Diuna Moreeb

Na koniec jedna mała uwaga praktyczna. Warto zatankować przed wyjazdem na pustynię. Na tej trasie nie ma aż tak wielu stacji benzynowych, a te które są, nie zawsze akceptują karty płatnicze.

Więcej zdjęć i relację bardziej gwiezdno-wojenną znajdziecie tutaj.

Droga między piaskami
Droga między piaskami

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak emiracki
Pustynia Liwa
Szlak filmowy
Pustynia Liwa

Abu Zabi (Abu Dhabi), stolica Emiratów i meczet jak z baśni

Nowoczesna stolica Emiratów Arabskich  – Abu Zabi (arab. أبو ظبي ale czasem spotyka się też spolszczoną nazwę z angielskiego zapisu Abu Dhabi lub Abu Dabi) rozwinęła się dopiero w drugiej połowie XX wieku. Przeobraziła się z małej wioski rybackiej w prawdziwą metropolię. Zatem podobnie jak w Dubaju, tak i tu niewiele jest starych zabytków, choć z pewnością znajdziemy kilka niesamowitych atrakcji.

Wielki Meczet Szejka Zajida w Abu Dhabi
Wielki Meczet Szejka Zajida w Abu Dhabi

Szpital dla sokołów

Pierwszym punktem naszego zwiedzania był Abu Dhabi Falcon Hospital, z dwóch przyczyn. Po pierwsze mieliśmy konkretną godzinę, w sam raz na przyjechanie z Dubaju, po drugie miejsce to znajduje się na obrzeżach miasta, więc najwygodniej je oglądać albo przed, albo po zwiedzaniu centrum (chyba że jest się dłużej w Abu Zabi, wtedy można tu podjechać np. taksówką). Wizyty tutaj należy rezerwować z wyprzedzeniem przez ich stronę internetową (http://www.falconhospital.com/), choć prawdopodobnie poza sezonem nie będzie problemu, gdy przyjedzie się tu od razu. Jeśli przyjedzie się samochodem, trzeba powiedzieć strażnikowi przy bramie, na którą godzinę ma się wejście. Parking jest dostępny za darmo. Szpital sokołów zaś zainteresował nas ze względu na sokolnictwo rozpowszechnione w kulturze arabskiej.

Szpital dla sokołów - Abu Dhabi
Szpital dla sokołów – Abu Dhabi

Historia szpitala

Abu Dhabi Falcon Hospital został założony w 1999 roku pod auspicją rządu, prowadzony przez niemiecką dyrektor-chirurg weterynarii Dr Margit Gabriele Müller (ciekawostka: na zdjęciach z szejkiem występuje bez nakrycia głowy). Oczywiście przedsięwzięciu patronował szejk Mohammed Bin Zayed. Szpital szybko stał się największą tego rodzaju placówką w kraju i jedną z największych na świecie, o międzynarodowej renomie. Przyjeżdżają (lub przylatują) tutaj sokolnicy z całego regionu Zatoki. No, niedawno z tego grona wykluczony został Katar.

Sokoły w szpitalu
Sokoły w szpitalu

Od 2007 roku szpital otworzył swoje podwoje dla turystów. Jeden z pracowników oprowadza grupkę i opowiada o historii placówki, o rodzajach sokołów i ich cenach (szokujących, bo nawet pół miliona złotych za niektóre). Pokazuje także szpitalne sale, personel prezentuje proste zabiegi (na przykład przycinanie pazurów). Ku naszej uciesze sokoła można przez chwilę potrzymać na ręku. Zobaczyliśmy także wolierę, w której sokoły zmieniają upierzenie oraz klatkę z sowami, których nie udało się zwrócić na wolność (jedna akurat nie chciała). Oprowadzanie to daje nam jeszcze jedną rzecz: poznanie specyfiki arabskiego sokolnictwa. Skąd się wzięło, jak się rozwijało. Można zobaczyć tu choćby paszporty dla sokołów, poznaje się wiele ciekawostek.

W szpitalu jest możliwość potrzymania sokoła
W szpitalu jest możliwość potrzymania sokoła

Szpital dziś

Rocznie ponad 11 tysięcy sokołów zostaje przyjęte na leczenie lub badania, zwłaszcza przed sezonem polowań. Zresztą nie tylko sokołów – szpital obsługuje też dzikie ptaki, na przykład sowy. Ptak przed każdym zabiegiem jest usypiany. Ciekawie wyglądał proces naprawy uszkodzonych piór: szpital przechowuje zrzucone podczas pierzenia pióra, segreguje je ze względu na podgatunek sokoła i położenie pióra. Gdy zachodzi potrzeba, odpowiednie pióro za pomocą igły lub wykałaczki oraz kleju uzupełnia ubytek. Większość zabiegów jest najczęściej bardziej pielęgnacyjna, czyli odcinanie narośli na nogach, pielęgnacja szponów. Sale szpitalne są wyposażone w sprzęt taki, jak szpitale dla ludzi. I jak wszędzie w Emiratach, dbają tu o jakość. Zaś dodatkową atrakcją są pierzaści pacjenci i czasem ich rodziny. Niektórzy Arabowie traktują sokoły jak dzieci i bardzo się przejmują tymi zabiegami, to zaś jest wielce interesujący widok.

Niektóre sokoły są warte nawet 500 tysięcy PLN
Niektóre sokoły są warte nawet 500 tysięcy PLN

Fossil’s Rock przy Abu Zabi

Po sokołach pojechaliśmy na pustynię, by zobaczyć przynajmniej część Fossil’s Rock. To dość ciekawe formacje skalne, niestety atrakcja ta nie jest zbyt popularna i zbyt rozpowszechniona. Trochę dzika (nam to nie przeszkadza), ale przez to w okolicy trochę bardziej oddalone formacje są niszczone przez rozwój miasta. Gdyby pojechać dale,j jest ich trochę więcej, no i są częściej znane przez turystów.

Fossil's Rock niedaleko Abu Zabi
Fossil’s Rock niedaleko Abu Zabi

Emirates Palace Hotel

Najbardziej luksusowy hotel na świecie znajduje się w Abu Zabi i nazywa się Emirates Palace Hotel. Gdy otwarto go w 2005 roku, zdeklasował dotychczasowego lidera luksusowych noclegów – dubajski Hotel Burj Al-Arab (ten hotel nigdy nie miał siedmiu gwiazdek, żaden tak naprawdę nie ma). Uznano, że nie wypada tego obiektu nazywać „hotelem”, ale właściwsze będzie określenie pałac. Najtańszy pokój zaczyna się od skromnych ponad 2 tysięcy złotych za dobę, ale za to do dyspozycji są limuzyny, śmigłowiec, prywatny odrzutowiec, własny kucharz, kamerdynerzy, nie wspominając o basenach, siłowniach i innych tym podobnych udogodnieniach. Hotel można zwiedzać, w dodatku za darmo. Jedyny rygor to strój. Szorty, klapki dyskwalifikują możliwość wejścia. Taki turystyczny smart casual jest jak najbardziej ok. Co ciekawe, nawet parking jest tu darmowy. Można wjechać i spokojnie zaparkować, nie ma nawet limitów godzinowych. W środku zaś robi to wrażenie.

Emirates Hotel
Emirates Hotel

Ethiad Towers w Abu Zabi

Widok z Emirates Palace Hotel (od strony frontowej, gdzie mogą przebywać turyści) olśniewa. Tu znajdują się wieżowce – Ethiad Towers oraz trochę dalej pałac szejka. Ethiad Towers mają oczywiście swój filmowy wkład. W serii „Szybcy i wściekli 7” pojawia się bardzo charakterystyczna scena skakania samochodem z jednego budynku do drugiego. Choć oczywiście większość ujęć powstała na blue screenie.

Ethiad Towers
Ethiad Towers

Wielki Meczet Szejka Zajieda

Zdecydowanie najważniejszą atrakcją jest jednak Wielki Meczet Szejka Zajieda, czyli budynek wyjęty niczym z „Baśni z tysiąca i jednej nocy”. Wygląda niesamowicie, robi fenomenalne wrażenie. Jest największym meczetem w ZEA i jednym z największych na świecie. I jest niesamowicie piękny. Jak wszystko w Emiratach, ma dokładnie zaplanowane miejsce, tak by było go widać jak się wjeżdża do miasta. Ma budzić podziw i to udało się osiągnąć.

Wielki Meczet Szejka Zajida w Abu Dhabi
Wielki Meczet Szejka Zajida w Abu Dhabi

Powstawał w latach 1996 – 2007 na zlecenie poprzedniego prezydenta Emiratów, szejka Zajida bin Sultan Al Najiah. Wygląd Wielkiego Meczetu zainspirowany jest rozmaitymi nurtami architektury islamskiej całego świata, z czego dla nas najbardziej rozpoznawalne są kopuły na wzór Tadż Mahal w Indiach. Przy projektowaniu i realizacji brali udział artyści z całego niemal świata, czego wyraz znalazł się w zastosowanych materiałach wykończeniowych.

Wielki Meczet Szejka Zajida w Abu Zabi
Wielki Meczet Szejka Zajida w Abu Zabi

Zwiedzanie meczetu

Wielki Meczet można zwiedzać z przewodnikiem. O wyznaczonej godzinie w punkcie zbiórki gromadzi się tłumek, każdy dostaje słuchawki i ruszamy za przewodnikiem. Warto wspomnieć, że zarówno wstęp do meczetu, jak i zwiedzanie, czy audioguide są bezpłatne.

Wielki Meczet Szejka Zajida jest fenomenalnie oświetlony nocą
Wielki Meczet Szejka Zajida jest fenomenalnie oświetlony nocą

Warto poczekać na godzinę zwiedzania z opowiadaniem, można się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy, co tylko wzmaga podziw. Przewodnik mówi o specjalnie wyselekcjonowanych kamieniach na posadzkę, różnobarwnych kamieniach z całego świata, który wykorzystano do wykonania kwiatowej dekoracji. Z grupą można przejść po części zwykle niedostępnej dla turystów, zbliżyć się do niszy skierowanej ku Mekce, czyli do mihrabu, przejść pod gigantycznym żyrandolem z kryształków Svarowskiego i dowiedzieć się, że dywan na posadzce nie jest łączony, ale całotkany. Pochodzi z Iranu i to największy dywan na świecie, ale w Emiratach do takich wieści zdążyliśmy już przywyknąć.

Wnętrza meczetu
Wnętrza meczetu

Dobrze jest też wrócić do Wielkiego Meczetu jeszcze, gdy się zupełnie ściemni. Świątynia ma ciekawy system oświetlenia skorelowany z fazami księżyca (kalendarz muzułmański jest kalendarzem księżycowym). Ponadto oświetlenie imituje chmury przechodzące przed tarczą księżyca. W dzień wygląda bajkowo, ale w nocy również to coś fenomenalnego. Zaś z innych ciekawostek warto dodać, że wezwania muezina w całym Abu Zabi są połączone. Pierwsze wezwanie zawsze pochodzi z tego meczetu i jest transmitowane przez każdy minaret w całym mieście. Dopiero drugie jest lokalne. Przed meczetem zaś znajduje się sporej wielkości, darmowy parking.

Wielki Meczet Szejka Zajida
Wielki Meczet Szejka Zajida

Meczet Marii

W czerwcu 2017 roku obiegła polską prasę i internet wieść, że meczet został nazwany Meczetem Marii, Matki Jezusa (w wierzeniach muzułmańskich Jezus jest jednym z proroków). Jednak zmiana wezwania dotyczyła innej świątyni, meczetu Mohammeda ibn Zajida (a więc syna Zajida bin Sultan Al Najiah, poprzedniego prezydenta ZEA). Mimo że ten meczet jest mniej ważny, to nadal jest to miły gest w stronę mniejszości chrześcijańskich w ZEA, liczących 12,5%.

Wielki Meczet Szejka Zajida
Wielki Meczet Szejka Zajida

Ferrari World i tor formuły 1

W Abu Zabi jest jeszcze wiele innych atrakcji, ze słynnym Ferrari World na czele. Są tu także tory wyścigów formuły 1. Normalnie wstęp kosztuje, ale gdy nie ma wyścigów, to można tam wejść i zobaczyć jak to wygląda.

Tor Formuły 1
Tor Formuły 1

Dzielnica muzealna Abu Zabi

Obecnie bardzo mocno rozwija się też część związana z muzeami. Powstaje cały dystrykt, w którym będzie wiele różnych obiektów, w tym filia paryskiego Luwru (już otwarta). Jest też wioska dziedzictwa (Emirates Heritage Village). Choć podobną rzecz widzieliśmy w Dubaju.

Aldar Headquaters
Aldar Headquaters

Ciekawe wieżowce Abu Zabi

Warto zwrócić uwagę na budynki. W szczególności dwa bardzo charakterystyczne: okrągły Aldar HQ oraz Capital Gate, będący największą krzywą wieżą na świecie (przynajmniej na razie). W przeciwieństwie do tej w Pizie ta jednak krzywa jest celowo (na zdjęciu aż tak tego nie widać, lepiej się to ogląda z innej perspektywy). Jednak wieczorem, gdy spojrzy się na drapacze chmur, widać, jak wiele miejsca jest w nich niewykorzystane. ZEA mają pieniądze by je budować, ale jednocześnie jest tego na tyle dużo, że nikt nie wykorzystuje tej przestrzeni.

Capital Gate
Capital Gate

Namorzyny w Abu Zabi

Podobnie jak w Dubaju tak i tu mamy też część przyrodniczą, z lasami namorzynowymi.

Wieżowce Abu Dhabi nocą
Wieżowce Abu Dhabi nocą

Abu Zabi podobnie jak Dubaj intensywnie się rozbudowuje. Choć warto zauważyć, że ruch jest tu zdecydowanie mniejszy. Jazda samochodem przyjemniejsza, mało tego nie ma specjalnych problemów z darmowymi parkingami. Trochę gorzej wygląda transport miejski (nie ma metra), ale tym razem nie mieliśmy potrzeby z niego korzystać. Problemy można mieć tylko w okolicy licznych budów, gdzie są wyznaczone objazdy. Podobnie jak większość Emiratów jest to miasto czyste, zadbane i bezpieczne, a wielki meczet to coś naprawdę niesamowitego.

Wnętrza Emirates Hotel
Wnętrza Emirates Hotel

Abu Zabi i kino

Poza wspomnianymi „Szybkimi i wściekłymi” Abu Zabi próbuje stać się ważnym partnerem dla producentów filmowych. W „Maszynie wojennej” z Bradem Pittem stolica Emiratów udawała afgański Kabul. Jednak częściej jest to baza wypadowa. Tak miało to miejsce w przypadku „Gwiezdnych Wojen: Przebudzenia Mocy” J.J. Abramsa, gdzie większość zdjęć kręcono na pustyniach w mniejszej lub większej odległości od miasta. Podobnie było w przypadku „Mission: Impossible – Fallout” Christophera McQuarrie. Scena skoku spadochronowego z dużej wysokości została nakręcona na pustyni nieopodal Abu Zabi. Komputerowo piach zamieniono na Paryż.

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak emiracki
Abu Zabi (Abu Dhabi)

Skellig Michael, czyli Ahch-To z „Gwiezdnych Wojen”

Wyspy Skellig (Ir. Na Scealaga), dawniej znane jako the Skellocks, to dwie skaliste wysepki położone 13 kilometrów na zachód od Portmagee. Są objęte ochroną prawną jako ważne siedlisko ptaków i obszar z listy światowego dziedzictwa UNESCO. Nas w te okolice ściągnęła większa wyspa – zwana Skellig Michael, która grała planetę w Ahch-To w „Gwiezdnych Wojnach”. To tutaj Rey odnalazła Luke’a Skywalkera.

Mały Skellig
Mały Skellig

Rejs na wyspy Skellig

Spośród dwóch wysp Skellig lądować można jedynie na większej, ale nie jest to takie łatwe. To także rezerwat ptactwa, więc ilość osób odwiedzających dziennie to miejsce jest reglamentowana (większość źródeł podaje, że do 150 osób, choć pewne sugerują 180 dziennie, praktyka jak zauważyliśmy bywa różna). Problemem jest jednak kapryśna pogoda, która sprawia, że nie zawsze można na tę wyspę dopłynąć, nie mówiąc już o jej zwiedzaniu. Rejsy są organizowane od maja do września. Nawet jeśli wykupi się je wcześniej, niestety nie ma gwarancji, że w danym dniu pogoda pozwoli na jego realizację.

Głuptaki nad Little Skellig
Głuptaki nad Little Skellig

W teorii na miejscu mogą pomóc zorganizować w inne dni, ale tylko w miarę możliwości. Tych w sezonie najczęściej nie ma. Być może właśnie te 30 osób to taka tolerancja, jeśli czasem uda coś się przełożyć. Warto mimo wszystko pilnować swoich ustaleń i potwierdzeń, bo reglamentacja jest pilnowana, a pokusa małych machlojek niestety nie jest obca Irlandczykom. Wycieczkę na Skellig należy zamówić najlepiej kilka miesięcy przed przyjazdem. W każdym razie UNESCO nalega na to, by ta reglamentacja została jeszcze bardziej ograniczona.

Mały Skellig
Mały Skellig

Mały Skellig i głuptaki

Rejs na Skellig Michael trwa około godziny. Wcześniej przepływa się obok mniejszej wyspy, Little Skellig (Ir. Sceilig Bheag). Jest ona zamknięta dla zwiedzających z powodu jej znaczenia dla populacji głuptaka zwyczajnego (Morus bassanus). Ten mierzący niecałe 150 metrów długości skalny okruch jest miejscem lęgowym dla około 30 tysięcy par tych ptaków, co czyni Little Skellig największym irlandzkim siedliskiem głuptaka. Przy wyspie zatrzymaliśmy się na trochę, by podziwiać głuptaki, a także foki. Przy odrobinie szczęścia można tu także czasem dostrzec delfiny.

Maskonur na Skellig Michael
Maskonur na Skellig Michael

Tych ptaków jest tu naprawdę sporo. Krążące nad głowami budzą skojarzenia z „Ptakami” Hitchcoka. Polska nazwa „głuptak” wzięła się z czasów, gdy polowano na te ptaki dla mięsa. Mają one bardzo silny instynkt opiekuńczy i aż do śmierci nie opuszczają swego gniazda. Stąd polujący ludzie uznali, że ptaki są jakieś głupie, że nie uciekają. Angielska nazwa popularna „gannet” nawiązuje z kolei do ich żarłoczności. Żeby było ciekawiej, staroangielskie słowo „ganot”, od którego pochodzi slangowe „gannet” (użyte po raz pierwszy w latach 20. XX wieku), oznacza: muskularny, silny.

Alki na Skellig Michael
Alki na Skellig Michael

Wielki Skellig i maskonury

Następnie docieramy do właściwego celu, wpierw okrążając Wielką Skellig. Statek wysadza nas w Zatoce Ślepego Człowieka, skąd zaczynamy naszą wspinaczkę. Pierwszy odcinek pokonuje się nową drogą powstałą przy okazji budowy latarni morskiej, ale dalej mamy średniowieczne schody (ponad 600 stopni). Dopiero wchodząc nimi, można w pełni zrozumieć niebezpieczeństwo przebywania na wyspie podczas silnego wiatru lub opadów. Przed rozpoczęciem wspinaczki jest pouczenie na temat zasad bezpieczeństwa, tak własnego, jak i gniazdujących ptaków czy zabytków. Na schodach nie ma żadnych barierek, a są dość strome, dodatkowo jest tu pełno maskonurów (Fratercula arctica). Choć wydaje się groźne, podejście nie jest specjalnie trudne.

Maskonur
Maskonur
Kamienne schody
Kamienne schody

Wielki Skellig lub Skellig Michael (od 2012 roku oficjalnie Sceilg Mhichíl) to rezerwat przyrody o powierzchni niecałych 0,3 km2. Znalazł się na liście irlandzkich rezerwatów w 1988 roku za sprawą miejsc lęgowych ptaków, głownie burzyków, nawałników, alk i właśnie maskonurów. Oprócz ptaków, na wyspie pomieszkują foki szare, myszy i króliki. Roślinność jest bardzo skąpa, przypominająca wysokogórską. Z kolei w 1996 roku wyspę, a właściwie zbudowany na niej klasztor, umieszczono na liście UNESCO.

Maskonury
Maskonury
Skellig Michael jako Ahch-To w „Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy” (Star Wars)
Skellig Michael jako Ahch-To w „Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy” (Star Wars)

Szczyty Skellig Michael

Na charakterystyczny profil Skellig Michael składają się dwa szczyty: South Peak o wysokości 218 m n.p.m. i znajdujący się na wschodzie North Peak o wysokości 185 m n.p.m, na którym znajduje się klasztor. Oba szczyty dzieli depresja zwana Christ’s Saddle. Na Skellig Michael w VI wieku przybyli chrześcijańscy mnisi, zakładając na wyspie najbardziej izolowaną pustelnię. Również dziś, mimo że miejsce jest dobrze znane, dostęp na wyspę jest ograniczony.

Schody
Schody

Klasztor na Skellig Michael

Pierwsze wzmianki o klasztorze na Skellig Michael pochodzą z manuskryptu z końca VIII wieku, w którym to tekście wspomina się mnicha z klasztoru na Skellig. Prawdopodobnie mnisi zamieszkiwali wyspę na stałe już w VII wieku, a według niektórych teorii, nawet w VI stuleciu. Pierwszy raz nazwa Skellig Michael pojawia się w czwartej dekadzie XI wieku, wcześniej był to po prostu Skellig. Klasztor został porzucony w XIII wieku ze względu na pogarszające się warunki pogodowe – mnisi wyprowadzili się do Ballinskelligs na stałym lądzie, a jedynie sezonowo przebywali na wyspie. Mimo liczącej sześć lub siedem wieków historii istnienia klasztoru na Skellig Michael, w kronikach zachowały się imiona jedynie pięciu braci zakonnych.

Wędrówka na górę
Wędrówka na górę

Zabudowa klasztoru na North Peak dzieli się na wewnętrzną i zewnętrzną. Na zewnętrzną składają się dwa tarasy, zwane górnym i dolnym ogrodem. Zaś wewnątrz chroniącego przed wiatrem muru znajdują się właściwie zabudowania: dwa oratoria, kościół św. Michała, siedem cel w typowej dla regionu formie uli, latryna, cysterna, cmentarz (jest także nagrobek dwójki dzieci latarnika z datą z początku XX wieku), krzyże i leacht – charakterystyczne dla wczesnochrześcijańskich kościołów irlandzkich niewielkie budowle z kamienia o bliżej nieznanej funkcji. Na South Peak znajduje się niewielka pustelnia, obecnie niedostępna dla turystów.

Maskonury
Maskonury
Skała z VIII Epizodu
Skała z VIII Epizodu

Historia Skellig Michael

Wyspa pozostawała w rękach zakonu do 1578 roku, gdy po nieudanej rewolcie Desmondów, królowa Elżbieta I rozwiązała wiele zakonów, a między innymi Wyspy Skellig przekazała rodzinie Butlerów. W ich rękach Skellig Michael pozostawał do roku 1820, gdy odsprzedali wyspę przedsiębiorstwu budującemu latarnie morskie. Od razu postanowiono zbudować dwie wieże, by wyspa była łatwa do odróżnienia od pozostałych sygnałów. Latarnie zostały uruchomione w 1826 roku. Niestety część średniowiecznych kamiennych stopni schodów została zniszczona, by wybudować gładką drogę. W 1870 roku jedną z latarni wyłączono z użytku i przez niemal 90 lat popadała w ruinę, kiedy ostatecznie została zburzona i w 1967 roku zastąpiona nową latarnią elektryczną.

Skellig Michael
Skellig Michael

Nowa nadal działa, ale nie ma już potrzeby kwaterowania latarników na wyspie, gdyż obsługa sygnałów odbywa się automatycznie. Jedynymi stałymi (ludzkimi) mieszkańcami wyspy są przewodnicy, którzy w sezonie turystycznym pomieszkują na wyspie w systemie 2-tygodniowych zmian. W sezonie na wyspie przebywa najczęściej troje przewodników, w sumie zatrudnionych jest ich pięciu.

Skały
Skały
Maskonury
Maskonury i skała

W XIX wieku latarnicy przywlekli na wyspę Skelling Michael myszy i króliki. Te pierwsze niechcący, zaś drugie jako źródło pożywienia i myśliwskiej rozrywki. Wyspiarze chyba wszędzie wloką za sobą króliki, widać to w dawnych włościach Imperium Brytyjskiego. Króliki odpowiadają za widoczne liczne norki. Zdawałoby się, że gniazdujące na wyspie ptaki będą zagrożone z powodu przywleczonych na wyspę obcych gatunków. Na szczęście tak się nie stało. Okazało się, że maskonury chętnie wykorzystują królicze nory na własne potrzeby mieszkaniowe, nierzadko siłą wywłaszczając długouchych lokatorów.

Schody do klasztoru
Schody do klasztoru
Skellig Michael
Skellig Michael

Wielki Skellig w filmie „Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy”

Skellig Michael co jakiś czas nieśmiało pojawiał się w popkulturze, by stać się ważnym celem turystyki filmowej po 2015 roku. Wielki Skellig jako tajemnicza wyspa – pustelnia Luke’a Skywalkera – Ahch-To pojawia się w finałowej scenie filmu „Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy” J.J. Abramsa, który z miejsca stał się blockbusterem. . Lokację znalazł Rick Carter, ta od razu spodobała się Abramsowi, zwłaszcza, że chciał też kręcić w Irlandii, skąd pochodzi jego żona. Ujęć z VII Epizodu w filmie jest niewiele, ale miejsca są bardzo łatwo rozpoznawalne.

Widok na Mały Skellig
Widok na Mały Skellig

Wyspy Skellig w „Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi”

Wyspa pojawia się jeszcze w kolejnym filmie z serii, w „Ostatnim Jedi” Riana Johnsona. I choć zdecydowana większość ujęć Ahch-To w „Ostatnim Jedi” nie pochodzi ze Skellig Michael, ale z klifów Półwyspu Dingle, gdzie zbudowano makietę klasztoru (łatwiej było kręcić na stałym lądzie), zarabiający na turystach lokalni mieszkańcy jakby o tym zapominali. Turyści zresztą także. Ekipa Riana Johnsona wpierw udała się na Skellig we wrześniu 2015, potem próbowali wrócić wczesną wiosną i to okazało się zbyt problematyczne. Właśnie z powodu bezpieczeństwa i logistyki poszukano alternatywy. Zresztą nawet we wrześniu filmowcy zaliczyli opóźnienia wynikające ze złych warunków atmosferycznych.

Klasztor
Klasztor

Warto wiedzieć, że zgoda na przebywanie ekipy filmowej na Skellig Michael została wydana przez Office of Public Works (irlandzki urząd na rzecz ochrony przyrody i zabytków) pomimo negatywnej oceny BirdWatch i UNESCO. Niestety nie obyło się bez incydentów: podczas wrześniowych zdjęć do „Ostatniego Jedi” zostały nieznacznie uszkodzone zabudowania i zniszczone ptasie gniazdo. Pomimo to została wydana zgoda na nagranie kilku ujęć do „Ostatniego Jedi” – Irlandczycy widzieli w tym przede wszystkim świetną promocję regionu i mieli rację. Nietrudno zauważyć, że duża część zwiedzających kojarzy Skellig Michael z „Gwiezdnych Wojen”. Trzeba przyznać, że to jest jedna z najbardziej widowiskowych i ekscytujących lokacji z filmów z serii.

Klasztor na Skellig Michael
Klasztor na Skellig Michael
Skellig Michael jako Ahch-To w „Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy”
Skellig Michael jako Ahch-To w „Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy”

Ochrona ptaków

Tak jak na Małym Skellig żyje olbrzymia populacja głuptaków, tak na Wielkim jest z maskonurami (choć gniazduje tu też 14 innych gatunków ptaków). Jest ich tu naprawdę mnóstwo, praktycznie wszędzie się na nie natykamy. Z ptakami musieli coś zrobić filmowcy. W „Przebudzeniu Mocy” wiele z nich jest wymazanych. W „Ostatnim Jedi” natomiast Rian Johnson zastosował sztuczkę i zastąpił je porgami. Porgi są inspirowane maskonurami. Ale nawet jak patrzy się na film, to na Skellig Michael maskonurów jest dużo, dużo więcej. Aż nas zadziwia, jak twórcy filmu zdołali je wszystkie usunąć z kadrów.

Widok na Little Skellig
Widok na Little Skellig

Poza klasztorem jest jeszcze jedno miejsce filmowe – naturalna formacja z piaskowca i zlepieńców, którą wiatr i deszcz uformował w abstrakcyjną rzeźbę. Tym tworem natury inspirowali się twórcy „Ostatniego Jedi”, a turyści chętnie robią sobie zdjęcia. Warto dodać, że wcześniej na Skellig Michael kręcono „Szklane serce” Wernera Herzoga, czy „W duchu St. Louis” Billy’ego Wildera.

Skellig Michael
Skellig Michael

Opcje wycieczki na Skellig Michael

Większość osób na Skellig wyrusza z Portmagee. Tam znajduje się także muzeum Skellig Experience (można poznać historię wyspy nie płynąc na nią). Alternatywą jest trasa z Knightstown, Ballinskelligs i Derrynane. Tak jak pisaliśmy wcześniej, w obu przypadkach należy zamówić sobie wycieczkę dużo wcześniej i liczyć, że na miejscu będzie pogoda. Zazwyczaj płatna jest tylko zaliczka, na miejscu zaś płaci się resztę gotówką. Jest jeszcze jedna alternatywa tak zwane eko-wycieczki, które opływają wyspę, lecz się na niej nie lądują. Fajne, nam nie o to chodzi. Na wypłynięcie z portu do powrotu trzeba liczyć jakieś 6 godzin (z tego jakieś 3 godziny na Skellig Michael, co jest aż nadto na spokojne zwiedzanie i odpoczynek). W tym czasie nie będziemy mieć możliwości skorzystania z toalety czy czegoś ciepłego do picia, warto zabrać prowiant i napój, nam akurat brakowało termosu.

Maskonur
Maskonur

Swoją drogą wyspy Skellig prawdopodobnie zainspirowały Andrzeja Sapkowskiego. W sadze o Wiedźminie, pojawiają się wyspy Skellige. Irlandzki źródłosłów wskazuje na słowo skała, ale w „Wieży jaskółki” znajdziemy opis wysp z fiordami i mnóstwem ptaków. Bardzo pasuje do wysp Skellig.

Skellig Michael, czyli wyspa z „Gwiezdnych Wojen”
Skellig Michael, czyli wyspa z „Gwiezdnych Wojen”

Gwiezdnowojeną relację ze Skellig Michael znajdziecie tutaj.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irlandzki
Skellig Michael
Szlak filmowy
Skellig Michael

RAF Greenham Common, baza Ruchu Oporu na D’Qar

Gdy trwała jeszcze II wojna światowa, jakieś 90 kilometrów od Londynu zbudowano nowe lotnisko RAFu (Royal Air Force) oraz lotnictwa Armii Stanów Zjednoczonych. Podczas zimnej wojny baza awansowała, przetrzymywano tu także pociski atomowe. To właśnie przeciw nim zaczęły protestować kobiety w 1981 roku. Z czasem w ramach protestu osiedliły się w tym miejscu. Greenham Common stało się Pokojowym Obozem Kobiecym. Obóz ten trwał tu do roku 2000, przez ten okres był zarówno usuwany jak i odbudowywany. W roku 2000 nie tylko zmieniła się sytuacja na świecie, ale również sama przestarzała już baza nie nadawała się do normalnego użycia.

Dawne lotnisko (Greenham Common)
Dawne lotnisko (Greenham Common)

Historia Greenham Common

Wówczas rozpoczął się nowy etap dla Greenham Common. Zostało w większości terenem rekreacyjnym, w którym można sobie pospacerować i wypocząć. Wciąż trwają jednak dyskusje, co do przyszłości tego miejsca. Są sugestie, by lepiej wykorzystać je turystycznie. Na razie służy głównie jako miejsce spacerowe dla ludzi mieszkających nieopodal, jak również miejsce wypasu krów.

Plan filmowy i magazyny
Plan filmowy i magazyny

Gwiezdne Wojny w Greenham Common

Wyjątkiem są hangary, który wciąż są otoczone płotem. Obecnie pełnią raczej rolę magazynu, stoją tam ciężarówki z kontenerami. To jednak właśnie te hangary są najbardziej interesującym obiektem ze względu na kino. To tu J.J. Abrams postanowił nakręcić „Gwiezdne Wojny Część VII: Przebudzenie Mocy”. Hangary/silosy to baza Ruchu Oporu na planecie D’Qar w systemie Ileenium. Warto zwrócić uwagę, że wzgórza w tle zostały dodane komputerowo.

RAF Greenham Common i baza w systemie Ileenium w filmie „Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy”
RAF Greenham Common i baza w systemie Ileenium w filmie „Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy”

Widok na magazyny z oddali
Widok na magazyny z oddali

Niestety do silosów nie można dziś podejść. Są starannie ogrodzone. Z daleka wyglądają bardzo filmowo i interesująco, ale gdy podejdzie się do płotu to widzi się tam kontenery i samochody dostawcze, to teren wojskowy. Nie można także wejść do budynków znajdujących się na terenie dawnego lotniska. Choć jeśli projekty przekształcenia tego miejsca zostaną zrealizowane, to przynajmniej ta część zostanie zmieniona. Do fotografowania ich przydałby się dron, natomiast w momencie zdjęć do „Gwiezdnych Wojen” działały tu systemy antydronowe, bowiem fani i dziennikarze próbowali zobaczyć, co tu się dzieje.

Tereny rekreacyjne
Tereny rekreacyjne

Dojazd do dawnego lotniska

Sam dojazd do Greenham Common może nastręczać pewien problem. Bo choć miejsce to jest ogólnodostępne, nie licząc oczywiście pewnych wyjątków, to nie jest dobrze oznaczone. Na początek należy dojechać do Greenham Common Business Park, stamtąd należy się kierować drogą A339 na Newbury i skręcić w prawo na nieoznaczoną leśną drogę. W lewo jest drogowskaz na Burghciere School, może posłużyć jako punkt orientacyjny.

Krowy
Krowy

Jadąc drogą w lesie szybko miniemy bramę, potem zaś prowadzi ona praktycznie pod same silosy. Dalej można swobodnie wejść na cały teren, z wyjątkiem tego, co zostało ogrodzone.

Zarośla
Zarośla

Greenham Common to dość niezwykła lokacja. Szkoda tylko, że jeszcze nie jest tak dostępna jak mogłaby być. To miejsce ma bardzo ciekawą historię i może kiedyś zostanie umiejętnie wyeksponowane. Dziś to raczej ciekawostka bardziej dla fanów „Gwiezdnych Wojen” niż pasjonatów historii. (Więcej zdjęć znajdziecie tutaj).

Jeszcze jeden widok na magazyny
Jeszcze jeden widok na magazyny

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak brytyjski
RAF Greenham Commons
Szlak filmowy
RAF Greenham Commons

Caserta, pałac królewski Burbonów i królowej Naboo

Dziś zajmiemy się miejscem, które określa właściwie jeden zabytek. Owszem istnieje cała miejscowość Caserta, ale to nie ona była naszym celem, a pałac królewski. Pomijając kwestie historyczne i estetyczne, ważne są też dla nas filmowe.

Główna brama
Główna brama Pałacu Królewskiego w Casercie

Historia Caserty

W okolicy ludzie mieszkali od dawnych czasów, choć niekoniecznie zamieszkiwali Casertę. Miasto wzniósł książę Kapui, Pando w 863, była to część umocnień. Niedaleko znajdowała się też miejscowość Casertavecchia (znana w czasach rzymskich jako Casa Irta), z której ludność stopniowo przenosiła się do Caserty. Najmocniej w XVI wieku. Był to okres, w którym ziemię te przejęła rodzina królewska, licząc, że wzniosą tu swoją letnią rezydencję. Pomysł jednak zrealizowano dopiero kilkaset lat później.

„Mission: Impossible III” i Caserta udająca Watykan. Mur dobudowano.
„Mission: Impossible III” i Caserta udająca Watykan. Mur dobudowano.

Caserta: Pałac Królewski Burbonów

Pałac królewski w Casercie (Reggia di Caserta lub Palazzo Reale di Caserta) to prawdopodobnie największa budowla wzniesiona w Europie w XVIII wieku. Obecnie znajduje się także na liście UNESCO. Głównym architektem był Luigi Vanvitelli, który dość mocno wzorował się na Wersalu, ale także pałacu królewskim w Madrycie, czy Charlottenburgu w Berlinie. Dziś jednak pałac popada trochę w ruinę. O ile jeszcze wnętrza są zadbane i dobrze zachowane, o tyle reszcie daleko do dawnej świetności. Widać to choćby po ogrodach. Architektonicznie zwłaszcza we wnętrzach przypomina Królewski Pałac w Neapolu.

Dziedziniec, czyli filmowy Watykan
Dziedziniec, czyli filmowy Watykan

Zresztą Królestwo Neapolu i Sycylii, a potem Królestwo Obojga Sycylii nigdy nie było tak potężne jak choćby Francja, stąd uboższa architektura. Nawet, gdy porównuje się bogactwo Caserty z pałacem dożów w Wenecji (której architektura także była jedną z inspiracji),  widać sporą różnicę. Niemniej jednak to cały czas bardzo ciekawe miejsce, z bardzo długim ogrodem, na którego końcu znajduje się duża fontanna. Pałac przetrwał XX wiek w całkiem dobrym stanie. Po I wojnie światowej należał do włoskich sił powietrznych, zaś od 1943 służył jako jedna z siedzib Aliantów. To właśnie tutaj Niemcy podpisali kapitulację we Włoszech, a także tutaj rozpoczęły się procesy za zbrodnie wojenne (zanim jeszcze powołano trybunał w Norymberdze). Dopiero po wojnie pałac stał się muzeum, którym jest do dziś.

Korytarz
Korytarz pałacowy

Caserta na filmowo

Nas w Casercie najbardziej interesowała jej filmowa historia. Po raz pierwszy pałac został wykorzystany jako lokacja w filmie „I 3 aquilotti” (1942) Mario Mattoli. Caserta gra Accademia Aeronautica Italiana, którą wówczas była. Choć pałac pojawia się w starych filmach – „Najpiękniejsza kobieta świata” z 1955 i „Bitwa o Anzio” z 1968, to jednak nowsza filmografia jest dużo ciekawsza.

Słynne schody (Caserta)
Słynne schody (Caserta)

„Gwiezdne Wojny Część I Mroczne widmo”

Po pierwsze wnętrza pałacu zagrały w „Gwiezdnych Wojnach”. Udawały wnętrza pałacu królowej Naboo. W „Mrocznym widmie” to właśnie tu widzimy salę tronową królowej Amidali. Nakręcono też słynne schody (Amidalę odprowadzają do obozu nr 4, schodzi po schodami po prawej stronie). Sala tronowa królowej Naboo to właściwie korytarz, gdzie się czeka przed właściwym wejściem do części zabytkowej. Wykorzystano też schody prowadzące do części zabytkowej.

„Anioły i Demony” i Caserta ponownie udająca Watykan.
„Anioły i Demony” i Caserta ponownie udająca Watykan.

W „Mrocznym widmie” pojawił się także korytarz na dole, tam widzieliśmy hologram Dartha Sidiousa, gdy ten wydawał polecenia wicekrólowi Federacji Handlowej, Nute’owi Gunrayowi. Na potrzeby „Mrocznego widma” w 1997 pałac zamknięto na 4 dni. Sceny z wybuchami powstały w studiu Leavesden. W 2000 wrócono tu, by nakręcić scenę do „Ataku klonów”. Tym razem był to już pałac królowej Jamilli, ale wykorzystano jedynie główny hol. W 2000 pałac zamknięto na niecały dzień od godziny 1 po południu do 1 w nocy.

„Gwiezdne Wojny: Cześć I: Mroczne widmo” i Caserta jako pałac królewski w Theed na planecie Naboo.
„Gwiezdne Wojny: Cześć I: Mroczne widmo” i Caserta jako pałac królewski w Theed na planecie Naboo.

„Mission: Impossible III”

Poza Naboo Caserta udawała także Watykan. Po raz pierwszy przy „Mission: Impossible III” J.J. Abramsa. Części scen nie można było nagrać w Watykanie, zwłaszcza tych wymagających efektów specjalnych. Dużo mniej popularna Caserta stała się idealną lokacją zastępczą. Tu przede wszystkim wykorzystano ogrody, ale też główny dziedziniec. Pojawił się oczywiście również główny hol. Zbudowano tu też dekorację imitującą mury.

Hol Pałacu Królewskiego w Casercie (Naboo w SW)
Hol Pałacu Królewskiego w Casercie (Naboo w SW)

„Anioły i Demony”

Dziedziniec pojawia się także w „Aniołach i Demonach” Rona Howarda. W przypadku adaptacji powieści Dana Browna, dość ciężko było dostać zgodę Watykanu. Wykorzystano między innymi Casertę. W filmie pojawia się scena, w której kardynałowie idą po głównych schodach, tych samych co w „Gwiezdnych Wojnach”, ale tym razem korzystają z tych po lewej stronie. Zdjęcia kręcono w 2008 roku.

„Gwiezdne Wojny: Cześć I: Mroczne widmo” i Caserta jako pałac królewski na Naboo.
„Gwiezdne Wojny: Cześć I: Mroczne widmo” i Caserta jako pałac królewski na Naboo.

„Gwiezdne Wojny: Cześć II: Atak klonów” i Caserta jako pałac królewski na Naboo.
„Gwiezdne Wojny: Cześć II: Atak klonów” i Caserta jako pałac królewski na Naboo.

Caserta i inne filmy

Podobieństwo do Watykanu i udawanie go, wchodzi w krew pałacowi w Casercie. Tu właśnie kręcono większość scen wewnątrz Stolicy Apostolskiej w filmie „Dwóch papieży” Fernando Meirellesa, którą można oglądać na Netflixie. Jonathan Pryce (Jorge Bergoglio / Franciszek) i Anthony Hopkins (Joseph Ratzinger / Benedykt XVI) kręcili zdjęcia na lokacji w kwietniu 2018. Sceny z lądowaniem helikoptera w Watykanie nagrywano w ogrodach Caserty. Podobnie było z filmem telewizyjnym „Dobry papież”, czyli biografii Jana XXIII, tu także pałac Burbonów udawał Watykan. Warto wspomnieć, że pałac pojawia się w wielu włoskich produkcjach, nawet w krótkometrażowym filmie z Kasią Smutniak „Caserta Palace Dream”.

Ogrody Pałacu Królewskiego w Casercie
Ogrody Pałacu Królewskiego w Casercie, widok w kierunku pałacu

Ogrody w Casercie

O ile pałac jest w miarę zadbany i odrestaurowany, o tyle ogrody niestety nie lśnią dawnym pięknem. Z małymi wyjątkami, jak choćby mały ogród angielski, czyli tutejszy ogród botaniczny. Oczywiście najważniejsza w tym ogrodzie jest fontanna, a raczej długi system kaskadowy składający się z mniejszych fontann. Jego twórcą jest Luigi Vanvitelli i nigdy nie ukrywał tego, że rywalizował z rozwiązaniami z Peterhofu. Park jest przede wszystkim długi, kanał fontanny ma przeszło dwa kilometry. Po jednej stronie znajduje się pałac, po drugiej najbardziej ozdobna fontanna z Dianą i Akteonem.

Wodospad w ogrodach Caserty
Wodospad w ogrodach Caserty

Caserta, czyli wyśmienita kuchnia włoska

Poza pałacem w Casercie nie ma wiele innych miejsc do zwiedzania, ale to także południe Włoch, które słynie z bardzo dobrej kuchni. Jeśli ma się chwilę czasu, to naprawdę warto skorzystać. Wiele z tutejszych restauracji szczyci się wysokimi notami na TripAdvisor i patrząc po tym, co serwują to naprawdę zasłużone opinie. Przy okazji można się przespacerować po małomiasteczkowych Włoszech. Samo miasteczko jest klimatyczne, ale nie wyróżniające się. Tu przede wszystkim przybywa się dla pałacu.

Sala tronowa (Caserta)
Sala tronowa (Caserta)

Dojazd i zwiedzanie Caserty

Dawna perła w koronie Bubronów, czyli pałac w Casercie, znajduje się bardzo blisko Neapolu. Można tu dojechać zarówno autobusem, jak i pociągiem. W przypadku tego ostatniego warto się zastanowić nad kartą miejską artecard (więcej szczegółów będzie przy okazji opisu Neapolu). W cenie karty są wliczone przejazdy lokalnymi liniami kolejowymi, jak również wejścia do dwóch zabytków. Można zdecydować się na pałac w Casercie.

Długi ogród w drugą stronę (Caserta)
Długi ogród w drugą stronę, czyli ku fontannom (Caserta)

Na zwiedzanie pałacu i ogrodu przyjeżdżając z Neapolu należy poświęcić jeden dzień. Czasu będzie pewnie aż za nadto, ale trzeba wziąć poprawkę na kolejowy częstotliwość kursowania pociągów we Włoszech, zwłaszcza jeśli zwiedzanie przypada na niedzielę.

Caserta - miasto już poza pałacem
Caserta – miasto już poza pałacem

Bardziej gwiezdno-wojenną relację z Caserty możecie przeczytać tutaj.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak włoski
Caserta
Szlak filmowy
Caserta (Gwiezdne Wojny i inne)