Archiwa tagu: polskie ślady

Perge (Perga), starożytne miasto w Turcji

Perga (lub Perge) to antyczne miasto położone w Anatolii, zaledwie 15 kilometrów od popularnego kurortu Antalya. Kiedyś Perge kwitło dzięki handlowi morskiemu, choć nie znajdowało się nad morzem, ale przy żeglownych rzekach Katarraktes, obecnie Düden i Kestros, dziś Aksu.

Stanowisko archeologiczne Perge (Perga) to budowle z kilku okresów historycznych
Stanowisko archeologiczne Perge (Perga) to budowle z kilku okresów historycznych

Historia Perge

Zgodnie z legendą, miasto Perga zostało założone w XIII wieku przed naszą erą przez greckich uchodźców spod Troi. Wiemy na pewno, że pewne miasto Parha i rzeka Kastaraia pojawiają się w hetyckim królewskim dokumencie z roku 1209 p.n.e i najpewniej odnosi się to do osady położonej na wzgórzu akropolu późniejszego Perge, zamieszkałej już w epoce brązu. Kastaraię zidentyfikowano zaś jako rzekę Katarraktes.

Pozostałości bazyliki bizantyjskiej
Pozostałości bazyliki bizantyjskiej

Gdy Persowie pokonali Hetytów, Parha-Perge dostało się pod władanie perskie, zaś z podbojem Aleksandra Wielkiego przeszło – dobrowolnie – w ręce Macedończyka. Przez krótki okres Perge było częścią pobliskiego Królestwa Pergamonu.

Dawny bizantyjski kościół (Perge)
Dawny bizantyjski kościół (Perge)

W IV wieku przed naszą erą miasto przeżywało swoją świetność, biło nawet własną monetę z wizerunkiem Artemidy Pergejskiej, której kult tutaj się rozwijał. W dalszej kolejności Pamfilia była częścią imperium Seleucydów, następnie stała się rzymską prowincją. Pierwszy i drugi wiek naszej ery był znów czasem rozkwitu, miasto konkurowało ze stolicą Pamfilii, Side. Jednak już u schyłku Imperium Perge mocno podupadło na znaczeniu, gdyż rzeka Kestros – główny łącznik z morzem – stała się nieżeglowna.

Kolumny w Perge
Kolumny w Perge

Od połowy IV wieku prężnie rozwijało się w Perge chrześcijaństwo: miasto jest wspomniane w Dziejach Apostolskich. Święty Paweł dwukrotnie odwiedził Perge podczas swojej pierwszej podróży misyjnej: raz właściwie przelotem, ale w drodze powrotnej zatrzymał się tutaj na dłużej, głosił kazania i jak się uważa, założył kościół.

Pozostałości bazyliki
Pozostałości bazyliki

Polskie ślady i słynni mieszkańcy

W czasach bizantyńskich istniało tutaj biskupstwo, a wieki V i VI to trzeci okres prosperity. Jednak w okresie arabskich podbojów w VII wieku miasto zostało zniszczone przez najeźdźców i zapomniane. Prace archeologiczne w tym miejscu zaczęły się w roku 1946, później udostępniono je turystom. Wcześniej, w latach 1882 – 1886 dotarł tu polski podróżnik Karol Lanckoroński. On odpowiada za pierwsze opisy ruin miasta. Podczas drugiej wyprawy jego rysownikiem był Jacek Malczewski.

Dawne łaźnie
Dawne łaźnie

Jednym z najbardziej znanych i historycznie wpływowych mieszkańców miasta był Apoloniusz z Pergi, astronom i matematyk, który żył gdzieś w latach 260 – 190 przed naszą erą. To on opisał i nadał nazwy krzywym stożkowym, takim jak hiperbola, parabola czy elipsa. Stworzył też podstawy geometrii analitycznej. Opisywał także ruch księżyca, jeden z kraterów nazwano na jego cześć – Apollonius. Choć pochodził z Perge, to jednak większość czasu twórczego spędził w Pergamonie i Aleksandrii.

Agora w Perge
Agora w Perge

Perge obecnie

Dzisiaj Perga, chociaż jest to właściwie ruina, daje odczuć ogrom i świetność dawnej metropolii. Można się tutaj przejść długą aleją z kolumnadą, zobaczyć fontannę nimfeum, bramy i mury miejskie, w tym charakterystyczne okrągłe wieże przy jednej z bram. Zachowane są także imponujące łaźnie rzymskie i późniejsze chrześcijańskie bazyliki. Całość przecina starożytna droga, podwójna, szeroka, przystosowana do ruchu pieszego i rydwanów.

Główna droga
Główna droga

Przy Perge znajduje się także wielki teatr z około 120 roku naszej ery, mieszczący nawet 15 tysięcy widzów. To co odróżnia rzymski teatr od greckiego jest wysoki budynek sceny (skene) z piętrową kolumnadą. Obok widać także ruiny stadionu przeznaczonego na 12 tysięcy widzów. Zarówno stadion jak i teatr znajdują się poza głównym kompleksem archeologicznym. Stadion spokojnie można obejrzeć z zewnątrz.

Stanowisko archeologiczne Perge jest dość rozległe
Stanowisko archeologiczne Perge jest dość rozległe

Według zapisków powinna się tu znajdować także świątynia Artemidy, ale na razie nie znaleziono jej ruin, ani żadnych śladów, gdzie mogłaby się znajdować. Za to można tu podziwiać grobowce czy bramy rzymskie, pozostałości murów miejskich, a także domostw. W niektórych przetrwały nawet mozaiki. No i drogi, czyli ulice kolumnadowe. Na końcu jednej z nich znajduje się Nimfeum Hadriana. Jest jeszcze agora i akropol.

Nimfeum Hadriana
Ruiny w Perge

Zwiedzanie Perge

Perga jest całkiem sporym stanowiskiem archeologicznym. Bliskość Antalyi (jakieś 20 km) sprawia, że jest to popularne miejsce, ale niestety trochę masowe. Opisy znajdują się tylko przy części zabytków. Reszta pełni rolę miejsca spacerowego pośród ruin. Czasem można spotkać tu żółwia bądź jaszczurkę. To nie jest (historycznie konkurencyjne) Side, gdzie stanowisko wkomponowane jest w miasto, to dość spory teren, więc wiele osób, choćby z powodu upałów, go nie eksploruje. Odchodząc dalej jest zdecydowanie spokojniej.

Dalsze części stanowiska archeologicznego nie są mocno eksplorowane przez turystów
Dalsze części stanowiska archeologicznego nie są mocno eksplorowane przez turystów

Do Perge można dojechać samodzielnie samochodem, spróbować taksówki bądź wykupić wycieczkę. Zwiedzanie całości zajmie kilka godzin. Stąd też zaczyna się wspomniany przy okazji Aspendos szlak wędrowny szlakami św. Pawła. Miasto jest wspomniane w Dziejach Apostolskich (13,13). Można połączyć zwiedzanie z Aspendos.

Teatr w Perge
Teatr w Perge

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak turecki
Perge

Tunel lodowy na Islandii i Lodowiec Langjökull

Drugi co do wielkości lodowiec Islandii to Langjökull, czyli Długi lodowiec (ma 50 km długości i do 20 szerokości). Pierwszy to oczywiście Vatnajökull. Langjökull przyciąga miłośników różnej maści sportów zimowych. Znajduje się tu jeszcze jedna, niesamowita atrakcja, tunel lodowy. To właśnie tunel zwabił nas w te rejony.

Lodowiec Langjökull
Lodowiec Langjökull

Lodowiec Langjökull i polski akcent

Z Langjökull wiąże się też historia popularności „Prince Polo” na Islandii. Może zastanawiać fakt, dlaczego polski wafelek jest tak popularny w tym kraju. Przede wszystkim w tym klimacie  połączenie wafelka z niewielką ilością czekolady działa na jego korzyść. Jest słodki, a nie zamarza. Dlatego właśnie został zabrany przez pewnego mężczyznę, który wybrał się samotnie na lodowiec. Pogoda spłatała mu figla, więc skończyło się akcją ratunkową. Przeżył. Natomiast, jak sam twierdził, mając „Prince Polo” podzielił je sobie na części i się tym dosładzał co pewien czas i dzięki temu dotrwał do ratunku. Lokalny dystrybutor z kolei świetnie wykorzystał tę historię i dziś „Prince Polo” jest bardzo popularne w Islandii.

Fragment tunelu lodowego
Fragment tunelu lodowego

Tunel lodowy w Langjökull

Tunel lodowy jest atrakcją płatną. Jest to sztuczny twór, wyżłobiony wewnątrz lodowca i utrzymywany przez firmę, która się tym zajmuje. Wycieczki „Into the Glacier” najlepiej zamówić sobie z wyprzedzeniem. Choć to droga atrakcja, jest oblegana, a organizatorom nie zależy aż tak bardzo na wpuszczaniu większej ilości ludzi.

Tunel jest podświetlony
Tunel jest podświetlony

Jest kilka opcji startu. My wybraliśmy samodzielny dojazd do obozu Klaki. Tam zaparkowaliśmy samochód. Swoją drogą dojazd jest atrakcją samą w sobie, zwłaszcza, że jedzie się islandzkimi szrutówkami pośród księżycowego krajobrazu. Alternatywą jest transfer z miejscowości Húsafell. Tu dojazd jest zdecydowanie łatwiejszy. Tam też znajduje się kilka hoteli, no i siedziba „Into the Glacier”. Przejazd to podobno 30 minut (w zimie pewnie dłuższy), jechaliśmy sami z innej strony, więc nie weryfikowaliśmy. Do obozu Kalki można samodzielnie dotrzeć jedynie w sezonie letnim. W zimowym konieczne jest odwiedzenie Húsafell.

Dojazd na lodowiec Langjökull
Dojazd na lodowiec Langjökull

Tunel lodowy – organizacja

W obozie zostaniemy przeszkoleni, głównie chodzi o względy bezpieczeństwa. Dostaniemy też ciepłe stroje, potem zaś czeka nas przejazd przez lodowiec do wejścia do tunelu. Czekamy aż zbierze się cała grupa. Przewodnik jest anglojęzyczny i wiele opowiada.

Lodowiec Langjökull
Lodowiec Langjökull

Już sam przejazd jest ciekawym przeżyciem. Jechaliśmy z całą grupą potężnymi wozami transportowymi MAN, przygotowanymi do tras na lodowcu. Przypominały one samochody, którymi także wjeżdżaliśmy w pobliże szczytu Etny. Te należały kiedyś do wojsk NATO, obecnie służą turystyce. Zostały też przerobione tak, by dobrze było z nich widać okolicę, przez którą się przejeżdża.

Wejście do tunelu
Wejście do tunelu

Wejście do tunelu wygląda niepozornie, głównie za sprawą ruchu i przyrastania lodowca. Praktycznie co sezon muszą je na nowo odnajdywać i wydłużać. Lodowiec pracuje, tym samym tunel znajduje się z roku na rok coraz głębiej. Warto zauważyć, że grupa, która jechała MANem, jest od razu dzielona na dwie mniejsze. Dzięki temu łatwiej słyszeć przewodnika i się go trzymać.

Tunel lodowy, Islandia
Tunel lodowy, Islandia

Tunel lodowy od środka

Wejście jest nieduże, trochę jak w kopalni. Potem dochodzimy do miejsca, w którym rozdawane są raki. Bez nich dalsza trasa jest trudna. W końcu to lód, tu naprawdę jest ślisko. Potem zaś zaczynamy eksplorację lodowego tunelu. Po drodze wchodzimy do wydrążonych izb, jedną z nich jest kaplica. Tam nam nawet przewodnik zaśpiewał, by pokazać doskonałą akustykę. Wszystko jest bardzo ładnie oświetlone, klimatyczne. Za lodem są ukryte LEDy, które czasem zmieniają kolor. Wizualnie jest to bardzo ciekawe miejsce. Jednocześnie warto pamiętać, że wszystko tu jest mokre, po ścianach ścieka woda. Stąd cały czas grupy są ograniczone ilościowo, bo za dużo osób mogłoby za mocno podgrzać całość. Jest oczywiście możliwość wyboru wycieczki bardziej indywidualnej, acz jest dużo droższa. Ba, w kaplicy nawet ślub można zaaranżować za odpowiednią opłatą.

Tunel lodowy
Tunel lodowy

Przewodnik pokazuje także, jak czytać ślady w lodzie. Choćby te, które zostawił po sobie wybuch Eyjafjallajökull w 2010 roku. Jest też tablica informująca jak cofają się lodowce ze względu na zmiany klimatyczne. Są mapki ukazujące pokrywę lodową na przestrzeni lat. Warto zauważyć, że 1000 lat temu była ona mniejsza, ale ten temat przewodnik pominął, a inni jakby bali się go głośno poruszyć.

Światła mają podkreślać kolory
Światła mają podkreślać kolory

Wyprawa do lodowca zajmuje jakieś 2,5 do 3 godzin. Tunel nie jest długi, liczy sobie jakieś 800 metrów, plus przedsionek, który z roku na rok staje się coraz dłuższy. Wewnątrz, poza tym co wydrążyli ludzie, znajduje się też szczelina w lodowcu. Obecnie to wciąż najdłuższy tunel lodowy na świecie i chyba szybko nikt nie pobije tego rekordu. Wejście znajduje się na wysokości ponad 1200 m n.p.m.

System diod, wewnątrz lodu
System diod, wewnątrz lodu

Historia tunelu lodowego

Można sobie zadać pytanie, po co ktoś stworzył coś takiego? Krótka odpowiedź jest prosta: dla pieniędzy. Dłuższa wynika wprost z tego, że Húsafell jak wiele innych miejscowości na Islandii żyje z turystyki. Tyle że wszelkie atrakcje na lodowcu przyciągają ludzi latem. Hotele, nawet źródła geotermalne, czy wodospady są na tyle powszechne na Islandii, że poza sezonem zainteresowanie Húsafell zamierało. Wówczas ktoś, dokładniej Baldvin Einarsson i Hallgrimur Örn Arngrímsson, stwierdzili, iż potrzebują stworzyć taką atrakcję, która będzie unikalna i będzie przyciągać turystów także w zimie. Tak narodził się pomysł na tunel lodowy. Wiąże się to także z tym, że po kryzysie gospodarczym w 2008 Islandia dość mocno postawiła na turystykę.

Tunel lodowy (Langjökull)
Tunel lodowy (Langjökull)

Prace koncepcyjne zaczęli w 2010 roku. Następnie zaangażowali w to architektów, naukowców, prawników, władze i zaczęto ten pomysł rozwijać. Głównym projektantem jest Ari Trausti Guðmundsson.W końcu w roku 2014 ruszyły prace. Trwały one 14 tygodni. Dwie ekipy składające się z kilku osób pracowały na zmianę przez 7 dni w tygodniu. Budowa kosztowała jakieś 2,5 miliona USD. Tunel oficjalnie otworzono 1 czerwca 2015 roku. Jest to unikalna konstrukcja na świecie, więc nic dziwnego, że biznesplan zadział i dziś jest to jedna z bardziej wyjątkowych atrakcji Islandii. Natomiast ponieważ lodowiec pracuje i porusza się co roku, za kilkanaście lat prawdopodobnie zostanie zamknięty. Jeśli dalej będzie popularny, pewnie postanie nowy.

Wewnątrz nawet jest barek
Wewnątrz nawet jest barek

Tunel to naprawdę wyjątkowe miejsce. Trochę taka dekoracyjna kopalnia wewnątrz lodowca. Natomiast faktycznie jest to jedna z ciekawszych atrakcji Islandii, bardzo przypadła nam do gustu. To coś, czego raczej nie doświadcza się na świecie. Dlatego jeśli są możliwości, to z pewnością warto rozważyć wizytę w tym tunelu. Wycieczki można zamawiać tutaj.

Tunel lodowy
Tunel lodowy

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak islandzki
Tunel lodowy Langjökull

En Kerem (Ajn Karim, Ain Karem), dom rodzinny Jana Chrzciciela

Według tradycji biblijnej En Kerem lub Ajn Karim czy Ain Karem (hebr. ‏עֵין כֶּרֶם‎, arab. ‏عينرم‎) to, poniekąd zgodnie z prawdą historyczną, osobne miasto, z którego według tradycji pochodzą rodzice Jana Chrzciciela. Do Jerozolimy zostało włączone dopiero po II wojnie światowej już w czasach Izraela. Dlatego też, gdy patrzy się na historię, zwłaszcza biblijną, to En Kerem traktuje się jako bardziej niezależny byt, nawet jeśli to tylko przedmieścia.

En Kerem
En Kerem

Historia En Kerem

W czasach biblijnych En Kerem znajdowało się w podobnej odległości do centrum Jerozolimy, co do Betlejem. Dziś drogi są inaczej ułożone, a i miasta mają inne granice, więc położone na zachodzie Ajn Karim jest raczej wysuniętym kawałkiem Jerozolimy, odległym od jej centrum o kilka kilometrów. Nazwa Ain Karem w języku hebrajskim znaczy „źródło winnicy”.

Historycznie En Kerem było zamieszkałe już jakieś 2 tysiące lat przed naszą erą, o czym świadczą wykopaliska archeologiczne. Natomiast kiedy miejsce przerodziło się w stałą osadę, dokładnie nie wiadomo. Na pewno istniała już ona w II wieku przed naszą erą. Jako osobne miasto istniało do lat 60. XX wieku, kiedy zostało włączone do Jerozolimy. Dwadzieścia lat wcześniej doszło jeszcze do jednej zmiany: kiedyś mieszkała tu ludność arabska, ale w latach 40. XX wieku stało się to osiedle żydowskie. To przykład procesu, który zachodził na dawnych ziemiach Palestyny i do dziś budzi kontrowersje.

Sanktuarium Nawiedzenia Świętej Elżbiety
Sanktuarium Nawiedzenia Świętej Elżbiety

En Kerem w Biblii i w tradycji

Ale tu przybywa się z powodów znacznie bardziej odległej historii. Warto pamiętać, że nazwa En Kerem nie pada w Piśmie Świętym. Zgodnie z Ewangelią św. Łukasza Maryja wyruszyła z Nazaretuw góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy”. Znów mamy więc do czynienia, jak to ma często miejsce w Ziemi Świętej, z tradycją. W 530 roku pielgrzym Teodozjusz uznał, że Ajn Karim to dokładnie miejsce, w którym mieszkała św. Elżbieta. Tę wiarę przejęły potem inne obrządki chrześcijańskie i dziś znajdują się tu sanktuaria. Odnajdywanie miejsc biblijnych miało miejsce już wcześniej, w szczególności wsławiła się tu Egeria (IV wiek), o której pisaliśmy przy okazji Góry Błogosławieństw.

Warto pamiętać, że pielgrzymi starali się odnaleźć święte miejsca z należytą starannością. Więc faktem jest, że En Kerem było dogodnym i prawdopodobnym miejscem do zamieszkania poza świątynią dla Zachariasza i jego małżonki Elżbiety.  wiele więc wskazuje na to, że to właśnie tutaj przybyła Maryja, by usługiwać swojej krewniaczce Elżbiecie. O tym właśnie wydarzeniu wspomina Ewangelia św. Łukasza, a jest ono później wspominane jako nawiedzenie świętej Elżbiety. Zachariasz i Elżbieta byli rodzicami Jana Chrzciciela. Wizyta Maryi jest tym, co przyciąga do tego miejsca pielgrzymów i turystów.

Sanktuarium Nawiedzenia Świętej Elżbiety
Sanktuarium Nawiedzenia Świętej Elżbiety

Kościół św. Jana Chrzciciela

Dziś dwie najważniejsze świątynie to kościół św. Jana Chrzciciela i Sanktuarium Nawiedzenia świętej Elżbiety. Właśnie wokół nich koncentruje się ruch odwiedzających tę część Jerozolimy.

Kościół św. Jana Chrzciciela (lub Sanktuarium Narodzenia św. Jana Chrzciciela)  jest zbudowany na grocie, która obecnie znajduje się blisko ołtarza. Według tradycji to pozostałość domu Zachariasza i miejsce, gdzie urodził się Jan. Zabudowania w tym miejscu istniały od I wieku przed naszą erą do mniej więcej 70 roku naszej ery. W IV – VII wieku znajdował się tu kościół bizantyjski. W XII wieku ziemię tę odzyskali krzyżowcy i wybudowano nowy kościół katolicki (w 1113 roku). Ten został potem przejęty i sprofanowany przez muzułmanów, a w roku 1621 odkupiony przez franciszkanów z Kustodii Ziemi Świętej. Nowy kościół utworzono w 1675 roku. Jak to miało miejsce w przypadku wielu innych świątyń związanych z miejscami biblijnymi, na przełomie XIX i XX wieku wpierw prowadzono tu wykopaliska, a potem odnowiono, czy wręcz przebudowano świątynię. Obecna pochodzi z roku 1939, według projektu Antonio Barluzziego. Jak pamiętamy, stworzył on też kościoły na Górach Oliwnej, Tabor i Błogosławieństw, ale też choćby w Betanii. Oprócz wspomnianej Groty Narodzin świętego Jana, jest tu także kaplica świętych męczenników, czyli dzieci zamordowanych podczas Rzezi Niewiniątek oraz tablice z tekstem Benedictus w kilku językach.

En Kerem
En Kerem

Sanktuarium Nawiedzenia św. Elżbiety

Sanktuarium Nawiedzenia św. Elżbiety to także dzieło Barluzziego, ukończone w 1955 roku. W czasach bizantyjskich w tym miejscu znajdowała się kaplica, zaś  krzyżowcy wznieśli tu kościół. Historia tu jest bardzo podobna: franciszkanie odkupili to miejsce, zaś w 1938 roku ruszyły pracę wykopaliskowe, a po ich zakończeniu powstał kościół. Są tu piękne freski, choćby ukazujące rolę Maryi w Cudzie w Kanie Galilejskiej. Jest też tablica upamiętniająca wkład Polonii. Przed wejściem znajduje się ściana z majolikowymi tablicami z hymnem Magnificat. Sam kościół jest dwupoziomowy.

Tu warto dodać, że w latach 1942 – 1947 w En Kerem istniała polska szkoła dla młodzieży przybyłej z armią generała Andersa. Natomiast wracając do świątyń i klasztorów, oczywiście jest ich tu więcej. Chociażby prawosławny kościół św. Jana Chrzciciela, Klasztor Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Syjonu albo tak zwana Pustynia św. Jana, czyli trochę oddalona pustelnia (a obecnie klasztor franciszkański), gdzie wg tradycji przebywał Jan Chrzciciel zanim rozpoczął chrzty i nauczanie nad rzeką Jordan. Inna wersja mówi, że przebywał między innymi w Kumran wśród Esseńczków (na co nie ma jednoznacznych dowodów).

Natomiast w tym drugim przypadku nazwa mogłaby się wziąć od tego, że tam ukrywała się Elżbieta z małym Janem przed Rzezią Niewiniątek zarządzoną przez Heroda Wielkiego. Ten jak pamiętamy, dowiedziawszy się o narodzinach Jezusa postanowił zgładzić wszystkich nowonarodzonych chłopców, by nie zagarnęli jego tronu. Jezus schronił się w Egipcie, natomiast Jana ukrywano gdzieś tutaj. Choć w tradycji chrześcijańskiej Herod zapisał się źle, to warto pamiętać, że w annałach historii pamięta się go dużo lepiej. Był sprawnym zarządcą prowincji palestyńskiej, która obejmowała także część dzisiejszej Syrii, Jordanii i Liban. Rozpoczął też budowę portu w Cezarei, Herodium, twierdzu Masady, fortyfikacji Jerozolimy oraz przebudowy Drugiej Świątyni.

Sanktuarium Nawiedzenia Świętej Elżbiety
Sanktuarium Nawiedzenia Świętej Elżbiety

Inne atrakcje En Kerem

Wracając jednak do nawiedzenia, poza kościołami jest tu jeszcze jedna atrakcja. W okolicy znajduje się też tak zwane źródełko Matki Bożej. Według tradycji Maryja przebywając u Elżbiety poszła tam po wodę. Dziś w centrum En Kerem jest nawet budynek z zabudowanym fragmentem źródełka.

Współcześnie to raczej część mieszkalna. Na dawnej granicy Ain Karem w latach 60. XX wieku wzniesiono szpital Hadassah. W synagodze przy szpitalu znajdują się witraże Marca Chagalla przedstawiające 12 pokoleń Izraela. (Dla przypomnienia muzeum Chagalla znajduje się w Nicei).

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlaku religijny
En Kerem
?
Szlak izraelski
En Kerem

Teheran, stolica Iranu i jego najnowsza historia

Teheran (pers. تهران lub Tehran) to stolica i jednocześnie największe miasto Iranu. Miejsce tłumne, nowoczesne, różne od reszty kraju, a przy tym ciekawe i bogate w atrakcje, także historyczne. Słynące ze smogu, choć ten nam akurat nie dawał się tak bardzo we znaki.

Teheran
Teheran

Teheran, stolica Iranu

Teheran to od 1795 roku stolica Iranu (trzydziesta druga stolica Persji z kolei), w której urzędowała dynastia Kadżarów i Pahlawi, a potem rewolucyjny rząd. Jest to zarazem najludniejsze miasto na całym Bliskim Wschodzie – liczące 12 milionów i 16 milionów mieszkańców w aglomeracji, przy okazji jest drugą co do wielkości aglomeracją bliskowschodnią po Stambule. Znaczny przyrost ludności nastąpił w XX wieku, gdy z całego Iranu ludność migrowała do stolicy. Przez to też Teheran to nie jest dobre miasto do życia. Wielkie zagęszczenie populacji, duże zanieczyszczenie powietrza i inne trudności skłaniają rząd do następnego przeniesienia stolicy. Jednak to na razie tylko luźne plany, bez konkretów.

Pałac Golestan
Pałac Golestan

Miasto należy do najstarszych w Iranie, osadnictwo datuje się tutaj na 7 tysięcy lat wstecz. Jednak długo nie miało znaczenia i niewiele wiadomo o jego historii, ani etymologii nazwy. Jego istnienie zostało przyćmione przez bliskość ważnego medyjskiego miasta Rey (staroperski: Ragā), które obecnie – o ironio – zostało wchłonięte przez Teheran i jest jedną z dzielnic miasta.

Pałac Golestan, Teheran
Pałac Golestan

Muzeum archeologiczne

Jednym z pierwszych miejsc, jakie odwiedziliśmy w Teheranie, było muzeum archeologiczne. Wspominaliśmy je choćby przy okazji Biszapuru. Cóż to bardzo dobry pomysł na podsumowanie naszej eskapady po Iranie i uzupełnienie jej o inne ciekawostki. Samo muzeum robi dwojakie wrażenie. Budynek wygląda na duży, ale pierwsze zetknięcie się ekspozycją trochę rozczarowuje. Wygląda to jak jakieś muzeum historyczne z lat 60. z małą ilością wystawianych eksponatów. Ale nic bardziej mylnego. Sposób wystawiania ich owszem, nie jest powiedzmy „szałowy”, ale całość jest bardzo przemyślana i zawiera sporo informacji, także w języku angielskim. Co więcej pustki w pierwszych salach są celowe, by lepiej zobrazować upływ czasu i idący za nim rozwój cywilizacji, a jednocześnie podkreślają, jak niewiele z tych najdawniejszych rzeczy przetrwało.

Muzeum archeologiczne w Teheranie
Muzeum archeologiczne w Teheranie

Najstarsze znaleziska

Tereny Bliskiego Wschodu były zamieszkane przez przedstawicieli różnych gatunków z rodzaju Homo dziesiątki tysięcy lat temu. O tym mówią najstarsze eksponaty. Dalej mamy już artefakty przedstawicieli naszego gatunku. Są to figurki, narzędzia albo rytualne naczynia, jak to w kształcie żółwia, którego powstanie datuje się na 4800 lat przed naszą erą. Trzeba przyznać, że nieźle się trzyma jak na 6800 lat. Okres, w którym powstała, nazywa się okresem Ubajd. Dopiero po nich na terenie Mezopotamii nastali Sumerowie. O tym jak zorganizowani byli ludzie z okresu Ubajd, dziś nie wiemy za dużo. Pozostała po nich ceramika, jak ten żółw, wznosili też pierwsze świątynie, które z czasem rozwinęły się w zigguraty oraz grzebali zmarłych na cmentarzach.

Muzeum archeologiczne w Teheranie
Muzeum archeologiczne w Teheranie

Kierunek zwiedzania muzeum jest ściśle powiązany z nastawaniem kolejnych er, a wraz z nimi zdobnictwo ceramiki staje się coraz bardziej precyzyjne. Pojawiają się też wpływy kulturowe, jak choćby swastyka. Choć ten symbol znaleziono już w wykopaliskach pochodzących z X tysiąclecia przed naszą erą (na terenie dzisiejszej Ukrainy), to jednak prawdziwą „furorę” zrobiła dopiero w Indiach, mniej więcej od roku 3000 przed naszą erą. Widać tu wpływ Indii na Iran. Im dalej przechadzamy się po muzeum, tym więcej odkryć naukowych, które zmieniły oblicze ludzkości jesteśmy w stanie dostrzec. Choćby obróbka żelaza. Albo koło, tu wykorzystane do dziecięcej zabawki. Nie mówiąc już o figurkach zwierząt.

Muzeum archeologiczne w Teheranie
Muzeum archeologiczne w Teheranie

Z obróbką metalu ludzie zaczęli gromadzić kosztowności. Co prawda parytet złota to wymysł XIX wieku, ale była to raczej ewolucja, nie rewolucja. Tu jak byk widać ozdoby, puchary, byle się świeciło, tak to działało od starożytności. Parytet złota przestał obowiązywać po I wojnie światowej. Ciekawostką jest to, że choć on lepiej chronił przed kryzysem, odejście od niego dużo bardziej napędzało gospodarkę. Dalej mamy pismo klinowe. Pierwotne pismo w tym regionie (o którym wiemy) wykształcili Sumerowie i używali go do prowadzenia różnego rodzaju zapisków, rachunków i odpowiednika ksiąg wieczystych. Pismo klinowe było już zapisem kompletnym, więc można było tam zapisać zarówno rachunki, jak i poezję i inne dzieła.

Starożytna Persja

W końcu docieramy do prawdziwej starożytnej Persji. Tu przypomina się Persepolis, Pasargady i Ekbatana. W muzeum znaleźliśmy także to, czego nie udało się zobaczyć, czyli Suzę. A raczej makietę miasta, plus kilka rzeczy, które wykopali tam archeolodzy. Jest też słynna kolumna z Persepolis, ta z bykami. Podobną można podziwiać też na przykład w paryskim Luwrze. Są także ślady greckie i podboju tak bardzo nielubianego tutaj Aleksandra Macedońskiego, czy nawet mozaika z Biszapur, której nie można zobaczyć na stanowisku archeologicznym. Muzeum ukazuje ciekawą i różnorodną kulturę Iranu, kontynuuje tym samym wieloletnią historię utrzymania tożsamości narodowej. Muzeum archeologiczne kończy się na państwie Sasanidów, czyli czasami przed nastaniem islamu. Obok jest Muzeum Sztuki Islamskiej, co jest pewnym uzupełnieniem historii Iranu. Przed samym gmachem znajduje się park, a w nim kolumny z bykami.

Historia współczesna Iranu i Teheranu

Po muzeum można przejść do czasów obecnych i tego, co je ukształtowało, zaczynając od pierwszego szacha z dynastii Pahlawi. Reza Szach Pahlawi (panował w latach 1926 – 1941). Wówczas Iran był koszmarnie zacofanym krajem: bez dobrych dróg, bez przyzwoitej opieki medycznej, edukacji… Rządy sprawowała dynastia Kadżarów, ale Ahmad Szach i jego gabinet byli tylko marionetkami w rękach Rosjan i Brytyjczyków. Ci drudzy przekonali Rezę, że należy dokonać zamachu stanu, by ograniczyć rosnące wpływy Rosji oraz plemion irańskich. Ponieważ przyszły władca był dowódcą perskiej Brygady Kozackiej, udało mu się przekonać podwładnych do aresztowania rządu.

Pałac Golestan, Teheran
Pałac Golestan

Po wielu perypetiach, w kwietniu 1926 roku Reza mógł się wreszcie koronować na szacha przybierając nazwisko Pahlawi. Jest to określenie na język średnioperski i partyjski z czasów sprzed podbojów arabskich. Reza Szach zobowiązał obce krajów do zaprzestania nazwy Persja na rzecz właściwej nazwy kraju – Iranu. Brytyjczycy początkowo byli zadowoleni: udało im się usadzić na tronie „swojego” człowieka. Jednak szach Pahlawi nie poczuwał się do roli marionetki. Zamierzał zmodernizować państwo: rozbudować transport, uprzemysłowić kraj, usprawnić rolnictwo, wprowadzić powszechną i dobrej jakości medycynę opiekę medyczną, a także edukację w szkołach świeckich. Szach zamierzał znacznie ograniczyć wpływ szyickich duchownych na sprawy państwa. Zmiany musiały nastąpić także w obszarze kulturowym: mężczyznom nakazano nosić europejskie stroje, zaś kobietom zabroniono zakrywać głowy i innych tradycyjnych ubrań islamskich.

Pałac Golestan
Pałac Golestan

Iran i Teheran w czasach szacha

Ogólnie kierunek był proeuropejski we właściwie każdej dziedzinie życia. Żeby nie było tak wesoło, rządy Rezy Szacha Pahlawiego były rządami silnej ręki, z władzą mocno scentralizowaną. Stosowano przemoc i nawet tortury wobec opozycjonistów. Reza Pahlawi nakazał wyburzenie starej zabudowy w Teheranie, by wznosić nowoczesne budynki. Tak zniszczona została znaczna część pałacu Golestan. W ramach wdzięczności wobec Brytyjczyków powołał spółkę Anglo-Iran Oil, z której Iranowi skapywało zaledwie kilkanaście procent zysku.

Pałac Golestan
Pałac Golestan

Reza Szach Pahlawi był na brytyjskie gusta zbyt samodzielnym władcą. Szczytem bezczelności było ogłoszenie neutralności podczas II wojny światowej. Z obawy przed sprzedażą ropy Niemcom, Rosja i Wielka Brytania prewencyjnie najechały w 1941 roku na Iran, dzieląc go na dwie strefy wpływów, co trwało do 1946 roku. Gwoli przypomnienia: Brytyjczycy najechali też Islandię, ale tamten kraj cicho wspierał koalicję antyniemiecką, Iran jednak preferował prawdziwą neutralność.

Pałac Golestan
Pałac Golestan

Przy tej okazji Brytyjczycy nakłonili syna Rezy Szacha – Mohammada Pahlawiego – aby dokonał zamachu stanu i objął tron ojca. Na początku swojego panowania Mohammad Szach Pahlawi rozluźnił nieco rządy twardej ręki. Przez następne kilka lat średnio interesowały go sprawy państwa. Zmiana nastąpiła we wrześniu 1949 roku, gdy był bliski śmierci z rąk zamachowca. Szach wprowadził stan wyjątkowy, zdelegalizował komunistyczną partię, którą podejrzewano o kontakt z zamachowcem, wielu polityków i dziennikarzy działających w opozycji kazał aresztować, a ajatollaha wydalić z kraju. Rozpoczął rządy terroru.

Pałac Golestan
Pałac Golestan

Premier powołany przez Mohammada Szacha Pahlawiego zerwał naftową umowę z Brytyjczykami i znacjonalizował wszystkie zakłady wydobywcze i rafinerie. Brytyjczycy oczywiście byli wściekli z powodu utraty wpływów, przez pewien czas blokowali irańskie porty. Do gry włączyły się Stany Zjednoczone, także niezadowolone z takiego zwrotu szacha na niezależność. Ostatecznie doszło do obalenia rządu za pozwoleniem szacha, który przyjął od USA łapówkę, a następnie skupił w swoim ręku całą władzę.

Pałac Golestan
Pałac Golestan

Rewolucja w Iranie

Rosło niezadowolenie społeczne. Ludzie gardzili szachem, który wolał brylować w światowym towarzystwie, niż zajmować się sprawami Irańczyków. Jednocześnie wolna prasa i polityczna opozycja, jeśli jeszcze istniały, to znajdowały się w więzieniach i na izbach tortur. W nieudacznych walkach z niezadowoleniem społecznym pomagały służby tajnej policji i wywiadu, brutalny SAWAK. Za to szach przywrócił interesy brytyjskie w Iranie.

Pałac Golestan, Teheran
Pałac Golestan i tron

W zachodniej prasie w latach 60 i 70. przedstawiano szacha Pahlawiego jako wzór nowoczesnego bliskowschodniego władcy. Na to się ludzie w Europie nie nabierali: jego wizyty w państwach europejskich kończyły się zamieszkami. Jednocześnie manifestacje niezadowolonych Irańczyków w ich ojczyźnie tłumiono brutalnie, za każdy razem pozostawiając wielu rannych i zabitych.

Mural w Teheranie
Mural w Teheranie

Republika Islamska

Ostro szacha krytykował Ruhollach Chomejni (podczas wystąpień choćby w Kom), którego w 1964 roku wydalono do Turcji. Na polityce szacha bardzo cierpieli najbiedniejsi Irańczycy: rosnące ceny ropy, a co za tym idzie, także żywności, były jedną z przyczyn narastającego niezadowolenia. Kolejne to nieukończenie reform gospodarczych, które mogły poprawić sytuację w kraju, a w rezultacie konieczność cięcia budżetu, duże zwolnienia i bezrobocie wśród klasy robotniczej, a także zbyt prozachodnie i świeckie zmiany. Dla przywiązanej do tradycji, w większości niezamożnej klasy społecznej, taki kierunek władzy szacha bardzo, ale to bardzo nie odpowiadał. Mimo wygnania, ludzie pamiętali płomienne mowy ajatollaha Chomejniego. Kolejne manifestacje kończyły się krwawo.

Czarny Piątek miał miejsce 8 września 1978 roku. Tego dnia ogłoszono stan wojenny i tego dnia wbrew zakazom zorganizowano wielką manifestację w Teheranie. Władca użył całej siły wojska do rozpędzenia tłumów. Zginęło około 60 osób, dużo więcej zostało rannych. Na początku kolejnego roku Chomejni, który wówczas jeszcze przebywał w Paryżu, utworzył Radę Rewolucyjną. Zwolennicy Chomejniego i Pahlawiego starli się w Iranie. Zwyciężyli ci pierwsi, dzięki swojej przewadze liczebnej i zażartości. W czerwcu 1979 roku powołano do istnienia Islamską Republikę Iranu. Konstytucja opisywało ustrój jako islamską republikę. Jednak wbrew pozorom, nie obowiązuje w niej prawo szariatu, za to 12-sto osobowa Rada Strażników Rewolucji strzegła poprawności obowiązującego prawa i polityki państwa ze zgodnością z szariatem.

Zdjęcia bohaterów, Teheran
Zdjęcia bohaterów, Teheran

Teheran: Pałac Golestan

Pałac Golestan (pers. Pałac Kwiatów) jest wpisany na listę UNESCO. Zbudowany został w XVI wieku podczas panowania Safawidów, co czyni z niego jeden z najstarszym istniejącym zabytków Teheranu. W momencie powstania pałac należał do zespołu cytadeli, zaś funkcję typowo mieszkalną i pałacową przyjął po 1795 roku, gdy pierwszy z dynastii Kadżarów przeniósł stolicę do Teheranu i uczynił z Golestanu swoją siedzibę.

Pałac Golestan
Pałac Golestan

Jest tu kilka ciekawych przedmiotów, jak choćby alabastrowy tron perskich szachinszachów od początków dynastii Kadżarskiej (1750 rok) do końca dynastii Pahlawi (1979 rok) i szachów w ogóle. Ten tron jest tak głęboki, dlatego był wyłożony miękkimi poduszkami i można było w nim spoczywać w pozycji półleżącej. Z takimi głębokimi ławami, wyposażonymi w poduchy, często się spotykaliśmy w kawiarniach i restauracjach. Sprzyjają do dłuższego cieszenia się posiłkiem. Po przeniesieniu stolicy do Teheranu, Golestan nabrał znaczenia, a jego obecny wygład pochodzi z drugiej połowy XVIII wieku, gdy został gruntownie przebudowany i z XX wieku, gdy Reza Pahlawi nakazał dużą część wyburzyć. Obaj szachinszachowie z dynastii Pahlawi używali sal pałacu jedynie do oficjalnych okazji, jak na przykład do koronacji.

Pałac Golestan (Teheran, Iran)
Pałac Golestan

Bilet wstępu to lekko skomplikowana sprawa: kupuje się przed wejściem bilet ogólny do oglądania pałacu z zewnątrz i ogrodu oraz należy od razu wybrać, do których pomieszczeń chcemy wejść. Warto więc wcześniej zasięgnąć wiedzy, jeśli nie ma czasu, by obejrzeć wszystko. Bogate wnętrza naprawdę mogą zachwycić. Lustrzana mozaika jest ulubionym – obok płytek glazurowanych – sposobem na dekorację w Iranie.

Ogród przed pałacem Golestan
Ogród przed pałacem Golestan

Teheran: Wielki Bazar

Blisko Pałacu Golestan znajduje się Wielki Bazar. Bazar zawsze w Iranie miał ważną społeczną rolę. W Iranie nie czytało się gazet, szło się na bazar. Podczas rządów dynastii Pahlawi, Wielki Bazar był ośrodkiem myśli i działań anty-monarszych. Reza Pahlawi w swojej wizji modernistycznego Iranu był gotów bazary całkowicie usunąć, co by oznaczało finansową katastrofę dla bardzo wielu ludzi. W dodatku niewielu miało udział w paliwowym boomie z drugiej połowy lat 70. Postępująca industrializacji kraju martwiła wielu rzemieślników, bano się po prostu o miejsca pracy i rynek zbytu.

Wejście na bazar
Wejście na bazar

Tylko część zabudowy bazaru pochodzi z XVI wieku. Większa część Wielkiego Bazaru pochodzi z XX wieku, przez co wyróżnia się na tle widzianych przez nas wcześniej bazarów. Łącznie korytarze liczą sobie około 10 kilometrów długości.

Wielki Bazar, Teheran
Wielki Bazar, Teheran

Bazar to nie tylko miejsce, gdzie można kupić kolorowe przyprawy. Na obszarze bazaru działają banki, hostele i oczywiście meczety. Jak do każdego meczetu w Iranie, także tutaj mogliśmy wejść zobaczyć wnętrze.

Meczet na bazarze
Meczet na bazarze

W Iranie nie ma alkoholu (ale o tym wiemy), są za to dziwne napoje. Świeżo wyciskane soki nie są aż tak popularne w Iranie jak herbata, również z najprzeróżniejszych ziół oraz destylaty kwiatowe. Można się napić napoju różanego, z kwiatu pomarańczy i wielu innych, których zupełnie nie znaliśmy. Często te napoje są wzbogacane na przykład o szafran lub nasionka bazylii, które pęcznieją w szklance podobnie jak rzeżucha. Bardzo inne, bardzo specyficzne i bardzo smaczne!

Wnętrze meczetu
Wnętrze meczetu

Wspominaliśmy już, że Irańczycy lubią trzymać małe ptaszki, gwarki lub papugi, takie jak żako. Widzieliśmy taki obwoźny sklep zoologiczny. Na sprzedaż były nawet dwa dudki, piękne ptaszki. A propos ptaszków: na bazarach można spotkać mini-straganik, przy którym siedzi starszy pan i sprzedaje losy. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że losy dla klientów wyciągają… dwie papużki faliste. W Iranie są one symbolem szczęścia i miłości. Losy zaś to przepowiednie, bazujące na wersach poezji Hafeza (więcej na jego temat we wpisie o Szirazie).

Wielki Bazar, Teheran
Wielki Bazar, Teheran

W wielu miastach irańskich można zobaczyć wizerunki młodych mężczyzn, którzy zginęli na wojnie, przede wszystkim podczas konfliktu iracko-irańskiego. Nie inaczej jest w Teheranie. W stolicy wątki patriotyczne są tym bardziej eksponowane. Można też znaleźć wiele patriotycznych murali, nie religijnych, ale właśnie ukazujących żołnierzy.

Las Taleghani i most Tabiat

Lubianymi przez Irańczyków miejscami do odpoczynku jest miejska zieleń. Dwa duże parki w Teheranie: przypominający las Taleghani i bardziej „ucywilizowany” Abo-Atash były rozdzielone szeroką autostradą. Połączenie obu parków wydało się potrzebną inwestycją. Rozpisano więc konkurs na most nad autostradą. Zwyciężył projekt Leili Araghian, irańskiej architekt. Jej koncepcja na przeprawę zakładała, że powinno to być miejsce samo w sobie dość przyjemne, by spędzać tutaj czas, a nie tylko by jak najprędzej przejść z jednego parku do drugiego.

Most Tabiat
Most Tabiat

Dlatego powstały most – Tabiat – nie jest prostolinijny, są na nim ławki – wszystko to, co zachęca do zatrzymania się i podziwiania panoramy miasta z jednej strony i gór Elburs z drugiej. Budowę mostu rozpoczęto w 2010 roku, zakończono cztery lata później. Z samego mostu można podziwiać panoramę Teheranu. Widać tu choćby Mauzoleum Ajatollaha Chomejniego oraz górę Toczal (3964 m n.p.m.), część masywu Elburs. Sama góra jest popularnym miejscem wypadowym dla mieszkańców stolicy, można na nią wjechać kolejką gondolową.

Park Ab-o Atash, czyli dosłownie Park Wody i Ognia. Są tutaj liczne restauracje, sadzawka z fontanną, zadbany trawnik, planetarium.

Teheran
Teheran

Teheran: Plac Wolności

Meydāne Āzādi (Plac Wolności), nad którym góruje Borj-e Āzādi, czyli Wieża Wolności to kolejna wizytówka Teheranu. Ta mierząca 45 metrów wysokości konstrukcja stanowi symboliczną bramę do miasta. Z zewnątrz jest obłożona białym marmurem. Jej budowę zainaugurował Mohammed Szach Pahlawi w 1971 roku, gdy hucznie obchodzono 2500 lat istnienia Imperium Perskiego. Stąd wcześniejsza nazwa wieży i odpowiednio placu: Borj-e Šahyād – Wieża Szacha. Nazwę zmieniono po obaleniu szacha w 1979 roku.

Plac Wolności
Plac Wolności

Architektura wieży ma nawiązywać do klasycznych styli wykształconych na przestrzeni wieków, ale także korzystać ze stylistyki neomodernizmu. Trzeba przyznać, że również dziś jest przyjemna dla oka. Jest także bardzo charakterystyczną budowlą w Teheranie, choć rządy rewolucyjne długo nie chciały o wieżę odpowiednio dbać.

Konstrukcja nowego meczetu
Konstrukcja nowego meczetu

Ambasada Amerykańska – nora amerykańskich szpiegów

Pisząc o niej warto zacząć od tematu relacji USA – Iran. Co się dzieje, obecnie widać w mediach. Ale jak to wygląda tam? Najlepiej udać się w okolicę Ambasady USA w Teheranie. Właściwie to byłej ambasady, bowiem formalnie jej nie ma, a wiele osób zapytana, nawet nie wie, o jakie miejsce chodzi. Typową odpowiedzią na pytanie o nią jest to, że w Iranie nie ma ambasady amerykańskiej. Ambasada została zmieniona na muzeum. Jeśli pamiętacie film „Operacja Argo”, to tam określono ją jako matecznik szpiegów. Tak też nazywa się oficjalnie muzeum – Nora amerykańskich szpiegów.

Była ambasada amerykańska
Była ambasada amerykańska

Stosunki amerykańsko-irańskie nie są najlepsze od czasu ostatniego szacha. Mohammad Reza Pahlawi, choć próbował reformować kraj, był w dużej mierze uzależniony od Amerykanów, o czym wszyscy doskonale wiedzieli. USA zaś pilnując swoich interesów wprost negowało rewolucję, zanim ta obaliła szacha. Amerykanie ocalili go, przyjęli do siebie, choć Iran chciał osądzić go w swoim kraju. Jednocześnie Amerykanie wspierali też Saddama, który w latach 80. najechał Iran. Z upływem lat wzajemna wrogość i niechęć tylko się nakręca i narasta, a niestety nie widać na horyzoncie odwilży. Zwłaszcza, że Stany trzymają sztamę z wrogami Iranu, czyli Izraelem i Arabią Saudyjską.

Była ambasada amerykańska, Teheran
Była ambasada amerykańska

Była ambasada USA to obiekt historyczny. W roku 1979 doszło do szturmu zorganizowanego przez radykalnych studentów wspierających irańską rewolucję. Wzięto 52 zakładników, lecz sześciorgu z nich udało się uciec. Schronili się w domu kanadyjskiego ambasadora. By ich wywieźć z Iranu, agent CIA, Tony Mendez zorganizował operację Argo. Poleciał do Iranu i udawał, że wraz z ekipą szuka plenerów i lokacji do filmu SF, trochę inspirowanego sukcesem „Gwiezdnych Wojen”. W fikcyjny film zaangażowali się ludzie z Hollywood. Dość dobrze te wydarzenia są oddane we wspomnianym filmie „Operacja Argo”. Ten niestety nie mógł być kręcony w Iranie, więc to Kalifornia udaje Iran i Teheran. Dziś ambasada została przerobiona na muzeum amerykańskiego szpiegostwa, o czym już pisaliśmy, ale jednocześnie cały kompleks wokół niej ma charakter kulturowy. Odbywają się tu różne imprezy, prezentowana jest sztuka nowoczesna. Tylko warto sprawdzić godziny, w których jest to otwarte. To nie jest zbyt popularna atrakcja.

Mural i ekspozycje antyamerykańskie w Teheranie

Naprzeciwko ambasady po drugiej stronie ulicy znajduje się ciekawa, antyamerykańska ekspozycja. Z jednej strony nawołuje do walki, z drugiej wylicza amerykańskie zbrodnie przeciwko ludzkości, za które Stany nigdy nie poniosły konsekwencji. To coś, co daje do myślenia. Owszem, propaganda jest w tym miejscu naprawdę straszna i żenująca, bo Amerykanie przecież nie są winni panoszeniu się AIDS czy innych zaraz. Ale są też zbrodnie bardzo w punkt, jak rzezie Indian, zrzucenie bomby atomowej na Hiroszimę i Nagasaki, masakry ludności napalmem w Wietnamie, czy bezpośrednie (choć niecelowe) przyczynienie się do powstania ISIS i tym samym całego, wciąż trwającego kryzysu na Bliskim Wschodzie. Jak się wczytać dokładnie, to liczba takich, z którymi można się zgodzić jest długa. U nas zaś panuje odwrotny przekaz, w którym policjant USA broni świat przed niebezpiecznym Iranem. Oba przekazy łączy jedno: są zero-jedynkowe. Zaś zwiedzanie takich miejsc jest bardzo pouczające, przypomina o tym jak wiele jest odcieni szarości i że „prawda” zależy w dużej mierze od punktu widzenia.

Mural przy byłej ambasadzie amerykańskiej, Teheran
Mural przy byłej ambasadzie amerykańskiej, Teheran

Przy byłej ambasadzie przy alei Taleqani jest też coś, co najbardziej przyciąga tu ludzi. Jest tym betonowy mur pokryty ideologicznym muralem. Zdecydowanie najbardziej ikoniczny fragment tego ogrodzenia to słynna Statua Wolności z trupią czaszką. To z pewnością jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w Teheranie i zapewne w całym Iranie. No i to jedno z tych miejsc, które można zobaczyć w wspominanej przez nas przy innych wpisach animacji „Persepolis”.

Teheran a sprawa polska

Dwie najważniejsze współczesne sprawy, które łączą Polskę z Teheranem i Iranem w ogóle to konferencja teherańska i uchodźcy z Armii generała Władysława Andersa. Zacznijmy od uciekinierów z rosyjskich łagrów, których Iran przyjął i dał dom, tymczasowy lub już wieczny. Niemiecka agresja na Związek Radziecki z czerwca 1941 roku, czyli Operacja Barbarossa, przerwała wojenną współpracę III Rzeszy i ZSRR ustaloną przez pakt Ribbentrop-Mołotow. W tym czasie w łagrach rosyjskich przebywali polscy wojskowi i cywile, zesłani przez NKWD po rosyjskiej agresji na Polskę z września 1939 roku. Ponieważ zmieniły się stosunki niemiecko-rosyjskie, władze ZSRR były gotowe przywrócić stosunki dyplomatyczne z Polską, by zyskać dodatkowego sojusznika w koalicji antyhitlerowskiej. Z końcem lipca 1941 roku podpisano układ Sikorski-Majski. Najważniejszymi postanowieniami była amnestia dla przebywających w Gułagu obywateli Polskich i utworzenie z nich Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR pod dowództwem przetrzymywanego na Łubiance generała Andersa.

Cmentarz polski w Teheranie
Cmentarz polski w Teheranie

Utworzona w sierpniu 1941 roku Armia Andersa liczyła początkowo około 30 tysięcy osób. Dziwnym trafem nie udało się doliczyć oficerów, których szukano po łagrach. Bezskutecznie. Dlaczego, okazało się w 1943 roku, gdy Niemcy odkryli masowe groby w Katyniu i zarządzili międzynarodowe śledztwo. Wtedy Rosja jednostronnie wypowiedziała układ Sikorski-Majski. W każdym razie, utworzoną armię rzucano na różne pola bitwy w Azji. Gdy realna stała się wizja oblężenia Stalingradu, Sowieci i Brytyjczycy w 1942 roku zdecydowali o wyprowadzeniu Armii Andersa do Pahlevi w Iranie, który wówczas był okupowany przez obie alianckie siły.

Teheran i Armia Andersa

Rozpoczął się długi marsz. Do ewakuowanej Armii Andersa dołączyło wielu cywili i dzieci, by razem opuścić „nieludzką ziemię”, jak określano Rosję. Łącznie do Iranu wyruszyło ponad 115 tysięcy obywateli Polski, z czego połowa to cywile, w tym dzieci. Niestety, kolejne kilkaset tysięcy polskich obywateli pozostała w Gułagu, gdyż nie udało im się z różnych przyczyn załapać do Polskich Sił Zbrojnych. Polacy dotarli do Iranu, przy czym większość dzieci została od razy skierowana do Indii na zaproszenie maharadży. W Iranie Polaków rozparcelowano po obozach dla uchodźców, głównie w Teheranie, Pahlevi, Kazwinie, Hamadanie i Esfahanie. Do tego ostatniego miasta, jak wspominaliśmy, trafiły głównie osierocone dzieci, stąd Esfahan bywa nazywany miastem polskich dzieci. Polacy w Iranie znaleźli dom i opiekę. Polski język był powszechnie słyszany w obozowych miastach, a uchodźcy starali się zorganizować sobie normalne życie: powstały polskie sklepy, kawiarnie, prasa.

No i oczywiści był też słynny kapral Wojtek – czyli niedźwiedź w Armii Andersa – urodził się nieopodal Hamadanu i został odkupiony od irańskiego chłopca przez polskich żołnierzy. Oswojony niedźwiedź bratał się z polskimi żołnierzami i brał nawet udział w bitwie o Monte Cassino. Po wojnie niestety zamknięto go w zoo w Edynburgu. Ponieważ oswojony niedźwiedź wolał towarzystwo ludzi niż przedstawicieli swojego gatunku, z którymi się nie dogadywał delikatnie mówiąc, trzymano go tam w małym pomieszczeniu samego. Zmarł w bardzo złym stanie psychicznym.

Cmentarz polski w Teheranie
Cmentarz polski w Teheranie

Niestety, tragiczne warunki bytowe w Gułagu i trudy długiego marszu dla wycieńczonego organizmu okazywały się niejednokrotnie zabójcze. Wielu ludzi zmarło w drodze, kolejni – około 3500 osób – na zawsze spoczęli w Iranie. I tu dochodzimy do namacalnego śladu polskiej obecności. Największym Cmentarzem Polskim w Iranie jest ten w Teheranie. Polska kwatera jest częścią chrześcijańskiej nekropolii Dulab, dzielonej z Ormianami, ewangelikami i francuskimi misjami katolickimi, można też spotkać liczne mogiły Włochów.

Cmentarz polski w Teheranie

Na Polskim Cmentarzu znajduje się cokół z wyrytym napisem: „Pamięci Wygnańców Polskich, którzy w drodze do ojczyzny w Bogu spoczęli na wieki 1942-1944”. Oczywiście Polski Cmentarz w Teheranie jest obowiązkowym punktem na trasie polskich wycieczek. Gdy przyjechaliśmy na miejscu, cmentarz wydawał się być zamknięty, ale załomotaliśmy w metalowe drzwi. Otworzył nam opiekun cmentarza i przywitał nas słowami „Witajcie, Polacy!”. Ugościł nas przyjaźnie, pozwolił dołączyć do posiłku, poczęstował herbatą i ciasteczkami. Dał nam do przeczytania książki polsko-angielskie o polskich uchodźcach i polskich grobach w całym Iranie. Czuliśmy się jak oczekiwani goście. Polacy faktycznie przybywają tu tłumnie, jest nawet księga pamiątkowa, w której można się wpisać. Przejrzenie wpisów jednak sugeruje, że obok ludzi, którzy znają historię, przybywają tu też ci, którzy są z nią na bakier, podobnie jak z dobrymi obyczajami. Stąd wpisy w stylu „Pomścimy bohaterów” i jeszcze inne gorsze. Wejście na cmentarz jest darmowe.

Drugą kwestią polską związaną z Teheranem jest oczywiście konferencja teherańska, która odbyła się w stolicy okupowanego Iranu w końcówce 1943 roku. W rozmowach brała udział „wielka trójka”, czyli prezydent USA Franklin D. Roosevelt, premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill i urodzony w Gori zbrodniarz Józef Stalin stojący na czele ZSRR. Negocjacje dotyczyły utworzenia drugiego frontu i wpływów poszczególnych państw alianckich w Europie. Jak wiemy, mimo dużego udziału Polski w wojnie – jak na możliwości pobitego kraju i wymordowanej kadry oficerskiej – Polska w trakcie negocjacji została sprzedana w strefę wpływów Związku Radzickiego, a same granice naszego kraju wyznaczono odgórnie na linii Curzona, co jeszcze zresztą później okrojono. Los Polski został utajniony, gdyż Roosevelt nie chciał, by wydało się to przed wyborami, więc oficjalnie przypięczętowano go dopiero w Jałcie. Nieszczęśliwa dla nas konferencja, ale trudno winić tutaj Irańczyków. Przypomina to sprawę niedawnej (13-14 luty 2019) konferencji antyirańskiej (de facto), która miała miejsce w Warszawie. Tam również debatowano o sprawach danego kraju bez zapraszania jego przedstawicieli.

Teheran
Teheran

Zwiedzanie Teheranu

Oczywiście to tylko wycinek tego, co można zobaczyć w Teheranie. To miasto wciąż się rozbudowuje, a dodatkowo jest tu jeszcze wiele ładnych meczetów i pałaców, nie wspominając o muzeach (klejnotów, ceramiki, czy dywanów przy parku Lale (Laleh)) albo wieża widokowa Milad. To także dobra baza wypadowa, choćby na górę Toczal (Tochal) lub północnych dzielnic, kiedyś niezależnych wiosek – Darband czy Tadżrisz. Powstają wciąż nowe obiekty, jak choćby gigantyczny meczet Mosalla. Natomiast warto na chwilę wrócić do tego, od czego zaczęliśmy, czyli smogu. Wszystko zależy od pogody i pory roku. To 12 milionowe miasto pełne jest dróg i starych aut w złym stanie technicznym, benzyna jest tania w Iranie, więc ruch jest naprawdę duży. Jak nie ma wiatru może być tu nieprzyjemnie. Nam się w miarę udało, nie było powodów do narzekań, a to sprzyja spacerom. W Teheranie działa też metro, które może być alternatywą dla spacerów czy taksówek, ale podobnie jak w Dubaju, tak i tu w metrze są wagony tylko dla kobiet i mieszane. W każdym razie Teheran oferuje bardzo wiele atrakcji, choć nas bardziej ciągnęło ku reszcie kraju.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irański
Teheran

Isfahan (Esfahan) to Pół Świata i przepiękny Iran

Starożytne, historyczne, a dziś istotne przemysłowo i przede wszystkim uwielbiane przez turystów miasto Isfahan (lub Esfahan, tak też bywa częściej wymawiane, pers. اصفهان) to miejsce, które trudno pominąć w wyprawie do Iranu. Raz z powodu niesamowitych zabytków, dwa to miasto żyje po irańsku i to jest coś, czego zdecydowanie warto doświadczyć. Tutejszy plac Imama wpisano na listę UNESCO już w 1979.

Ejwan meczetu Szacha w Isfahanie
Ejwan meczetu Szacha w Isfahanie

Historia Isfahanu

Nazwa Isfahan wywodzi się od średnioperskiego Spahān, które oznaczało armię lub koszary. W staroperskim było to Aspadāna. Język nowoperski nie pozwala na rozpoczynanie rzeczowników od „sp”, stąd transformacja do Ispahan, a według uznawanej transliteracji – Isfahan.

Tereny te były zamieszkane jeszcze w czasach paleolitycznych, zaś miasto powstało tu za panowania Medów, a w owym czasie odgrywało nawet istotną rolę. Kres najstarszego Isfahanu wiąże się z podbojem arabskim. Dopiero wówczas po raz pierwszy w swej historii miasto straciło na znaczeniu i wydawało się, że zostanie zapomniane. Jednak w czasach Abbasydów zaczął się renesans związany ze stworzeniem nowego miasta. Okres ten szybko się skończył wraz z podbojem mongolskim, tylko po to by powstać ponownie. Isfahan w znanej nam dziś postaci to żywy obraz złotej ery tego miasta. Rozpoczęła się ona, gdy w 1585 roku szach Abbas I Wielki z dynastii Safawidów przeniósł stolicę państwa z leżącego nieopodal granicy z Ottomanami Kazwin do leżącego bardziej w środku kraju Isfahanu. Szach miał ambicję, którą udało mu się wypełnić, by nowa stolica Imperium Safawidów znalazła się pośród największych i najpiękniejszych miast XVII wieku.

Widok na meczet Szacha z pałacu Ali Qapu (Isfahan)
Widok na meczet Szacha z pałacu Ali Qapu

Rozkwit Esfahanu

To właśnie okres safawidzki wiąże się z olbrzymim rozwojem, właśnie wtedy powstały najważniejsze historyczne budowle, które przyćmiły wcześniejsze dokonania. Perska kultura kwitła, a XVI-sto i XVII-sto wieczna architektura Isfahanu są znakomitymi przykładami najlepszych osiągnięć epoki safawidzkiej. Do tego stopnia, że w owym czasie Isfahan cieszył się popularnością w Europie. Do Abbasa I Wielkiego wyprawiano poselstwa, przyjeżdżali tutaj europejscy światowcy i żądni przygód podróżnicy. Okres prosperity zakończył się w 1722 roku. Wówczas miało miejsce trwające pół roku oblężenie Isfahanu przez wojska afgańskie. Miasto zostało zdobyte i złupione, przez co straciło na świetności i znaczeniu, a stolicę przeniesiono do Maszhadu i Szirazu. Szczęśliwie najważniejsze zabytki przetrwały tę i kolejne zawieruchy i dziś Esfahan jest jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc w Iranie.

Widok na meczet Szejka z pałacu Ali Qapu
Widok na meczet Szejka z pałacu Ali Qapu

Plac Imama

Centralne miejsce miasta to Plac Imama. Główny plac Isfahanu określa się też czasem innymi nazwami: Majdan-e Naghsz-e Jahan – Plac Mapy Świata, Majdan-e Szah – Plac Króla. Obecna nazwa oczywiście pochodzi już z czasów po rewolucji, zgodnie ze zwyczajem by cześć Chomeiniego oddać w każdym mieście. Sam plac został zbudowany na polecenie szacha Abbasa I Wielkiego, który pod koniec XVI wieku przeniósł tutaj stolicę i od razu z rozmachem zabrał się do uczynienia jej jednym z najwspanialszych miast ówczesnego świata. W momencie swego powstawania, w latach 1590 – 1595, plac był pomyślany jako miejsce sprawowania królewskich ceremonii wobec ludu, a gdy tych nie było, służył jako… boisko do gry w polo. Obszar o wymiarach 512 na 159 metrów powinien wystarczyć do gry w polo. Do dziś jest to drugi największy plac miejski na świecie, ustępujący jedynie Tienanmen w Pekinie.

Plac Imama
Plac Imama

W 1602 roku wokół Placu wybudowano dwupiętrowe arkady o przeznaczeniu handlowym i miejsce to zaroiło się od ludzi. Dzisiejszego mniej więcej wygląd Naghsz-e Jahan nabrał do 1629 roku. Jako niezwykle ważny przystanek na Jedwabnym Szlaku, tutaj na Placu Imama spotykali się ludzie z całego świata, tutaj można było kupić każdy możliwy do kupienia towar i zawrzeć dowolną umowę handlową. Wciąż rozrastał się Wielki Bazar, który otacza główny plac miasta. Pola pośrodku arkad zajęte były przez namioty kupców, wokół unosiły się zapachy z ówczesnego street food.

Nocne życie na placu Imama

Dziś to miejsce nadal należy do ludzi. Po zachodzie słońca to miejsce ożywa. Roi się wręcz od Irańczyków, którzy tutaj spotykają się, rozkładają dywany na trawnikach i piknikują (u nas kocyki, u nich nieduże dywany perskiej ), a także… zaczepiają turystów. Czasami po prostu witają się i pytają, skąd jesteśmy, a czasami w ramach swojego hobby opowiadają dzieje miasta i co nieco o kulturze irańskiej. W zależności, na ile są w stanie powiedzieć po angielsku. Takie spotkania są bezcenne! Sam plac Naqsh-e Jahan jest pięknie oświetlony nocą. A ludzi jest tu naprawdę sporo, tak właśnie wygląda życie nocne w Iranie, ale nie tylko: podobnie wyglądało to w Istambule.

Dziedziniec Wielkiego Meczetu
Dziedziniec Wielkiego Meczetu

Głównym planistą Placu był urodzony w Baalbek Bahāʾ al‐Dīn Muḥammad ibn Ḥusayn al‐ʿĀmilī, znany krócej jako Szejk Baha’i. Był on poetą, matematykiem, architektem, filozofem, astronomem, czyli typowy islamski polimat. Jako jeden z islamskich astronomów zakładał możliwość ruchu Ziemi wokół Słońca. Warto tu jednak pamiętać, że choć działo się to po śmierci Mikołaja Kopernika, nauka kopernikańska nie rozprzestrzeniła się jeszcze po Bliskim Wschodzie, więc ta teoria powstała niezależnie.

Architektura placu Imama

Na południowym krótszym boku Placu znajduje się Meczet Szacha. Na zachodniej ścianie piętrzy się królewski pałac Ālī Qāpū z charakterystycznym tarasem z drewnianymi kolumnami. Naprzeciw widać Meczet Szejka Lotfollaha. Od północy Plac wieńczy ejwan i brama Qeysarie, prowadzący do Wielkiego Bazaru. Takie rozmieszczenie najważniejszych budynków na Placu sprawia, że plan jest regularny i tym samym przyjemnym dla oka. Wszystkie te budowle są do zobaczenia, ale wstęp oczywiście jest płatny. Co ciekawe, dłuższa oś Placu Naghsz-e Jahan nie jest zorientowana ku Mecce, co jest zwyczajem dla reprezentacyjnych budowli. Meczet Szacha jest przesunięty względem południowego ejwanu i przechodząc przezeń, człowiek zostaje przez układ architektoniczny „naprostowany” ku kibli w meczecie, czyli ku Mekce.

Meczet Imama (Isfahan)
Meczet Imama

Dlaczego więc całego założenia od razu tak nie zorientowano? Błąd projektanta? Nie jest to prawdopodobne. Najpewniej jest to celowy zabieg, dzięki któremu dominująca kopuła Meczetu Szacha jest tak samo dobrze widzialna z każdego miejsca placu i nie zostaje przysłaniana, co miałoby miejsce, gdyby świątynia znalazła się na długiej osi założenia. Wstęp do meczetów i pałaców jest oczywiście biletowany i płatny.

Isfahan: Meczet Szejka

Meczet Szejka Lotfollaha ulokowany został na wschodniej ścianie placu (jedna z czterech budowli na głównych osiach Placu Imama). Świątynię nazywano różnie w ciągu wieków, głównie były to nazwy opisowe: meczet wielkiej kopuły, meczet wielkiej urody i czystości, i tym podobne. Obecnie używana nazwa to nazwisko poważanego imama, który jako pierwszy przewodził modlitwie, będąc oficjalnym imamem szacha.

Meczet Szejka Lotfollaha, główne wejście
Meczet Szejka Lotfollaha, główne wejście

Jego budowę zakończono w 1619 roku. Głównym architektem był Szejk Baha’i, ten sam, który zaprojektował cały Plac Naghsz-e Jahan. Meczet ten wybudowano z myślą o prywatnych nabożeństwach dla szacha Abbasa I, jego rodziny (przynajmniej tych członków, których nie uwięził, ani nie wymordował) i dworu. Nie był więc dostępny publicznie, w przeciwieństwie do większego Meczetu Szacha. Ponieważ nie istniała potrzeba zwoływania wiernych na modlitwę, przy świątyni Abbasa I nie stanęły nigdy minarety. W celu zabezpieczenia meczetu przed niechcianymi osobami, został on zabudowany korytarzami, po których się krążyło, aż wyszło na dziedziniec świątyni. Po drodze oczywiście stały straże, podobnie jak przy głównej bramie od strony placu, zawsze zamkniętej. Obecnie wejście do meczetu jest otwarte dla wszystkich chętnych. Meczet ten też bywa nazywany meczetem żon szejka.

Zdobienie kopuły w Meczecie Szejka Lotfollaha (Isfahan)
Zdobienie kopuły w Meczecie Szejka Lotfollaha

Zwiedzanie meczetu Szejka

Sala modlitw w Meczecie Szejka Lotfollaha znajduje się obecnie w niewielkiej wyłożonej dywanami salce. Jak nietrudno zauważyć, meczet nie jest zorientowany na Mekkę. Wymusiło to formę ejwanu, a więc bramy prowadzącej do sali modlitw, w kształt litery „L”. Trudność ta i konieczność wprowadzenia takiego zabiegu wynika oczywiście z tego, że główna oś placu leży na linii północ-południe i o 45 stopni rozmija się z kierunkiem na Mekkę. Gdyby tylko meczet był orientowany, wówczas nie prezentowałby się zbyt dobrze z perspektywy całego założenia.

Meczet Szejka Lotfollaha
Meczet Szejka Lotfollaha

Dekoracja meczetu wywiera ogromne wrażenie. Przeogromna liczba niedużych płytek, z których każda jest starannie dopasowana względem sąsiadujących i pieczołowicie ozdobiona, daje do myślenia, jak wielkim kunsztem wykazali się ówcześni rzemieślnicy i budowniczowie. Kafelki z okresu dynastii safawidzkiej charakteryzują się niepełną symetrią, zarówno we wzorze, jak i kolorze. Choć ogólnie odnosi się wrażenie uporządkowania, w detalach widać różnice, które czynią dekorację bardziej żywą.

Ejwan meczetu Szacha
Ejwan meczetu Szacha

Isfahan: Meczet Szacha lub Imama

Drugim meczetem przy Placu Szacha jest Meczet Szacha. Tę świątynię budowano w latach 1611 – 1629 i nazwano na cześć pomysłodawcy sponsora, szacha Abbasa I Wielkiego, w końcu przeniósł on stolicę do Isfahanu i uczynił z niego jedno z największych i najwspanialszych miast ówczesnego świata. Meczet Szacha (raczej nie używa się nazwy Meczet Imama, nadanej po rewolucji islamskiej) powstał z myślą o publicznym dostępnie dla każdego wiernego, w przeciwieństwie do ukończonego wcześniej meczetu Szejka Lotfollaha z przeznaczeniem dla szacha i jego dworu.

Meczet Imama
Meczet Imama

Ta budowla miała przyćmić istniejący od dawna Wielki Meczet Piątkowy w Isfahanie i przejąć rolę głównej świątyni stolicy. Szejk Baha’i chciał wobec tego włączyć do tego kompleksu dwie medresy (szkoły koraniczne) i zimowy meczet. Jednakże życzeniem starzejącego się Abbasa I było ukończenie budowli jeszcze za jego życia, stąd musiano zrezygnować z części planów.

Dziedziniec meczetu Szacha / Imama
Dziedziniec meczetu Szacha / Imama

Historia meczetu Szacha

Przy planowaniu i budowie meczetu to życzenie inwestora stało się przyczyną pewnych ustępstw. Przede wszystkim wbrew naleganiom budowniczych, wykonano mniej trwały fundament pod główną budowlą przykrytą kopułą. Z tego powodu pierwsze prace naprawcze były konieczne już w piętnaście lat po ukończeniu prac. Podobnie jak pierwsza ze świątyń przy Placu, także i ta została udekorowana płytkami haft-rangi (farsi: „siedem kolorów”). Patrząc na realizację, nie zdajemy sobie sprawy z faktu, że te płytki były tańsze i dostępne szybciej, stąd ze względu na pośpiech wybrano taką okładzinę. Zarówno przy prywatnym meczecie, jak i tym, prace zdobnicze nadzorował mistrz kaligrafii, Reza Abbasi.

Piękne zdobienia szczegółów w meczecie Imama (Esfahan)
Piękne zdobienia szczegółów w meczecie Imama

Szach zmarł w 1629 roku kilka miesięcy po ukończeniu wymarzonego meczetu. Świątynię oczywiście można zwiedzać, za opłatą. Wokół niej znajdziemy wielu kramarzy, oferujących tak coś na przekąskę jak i różnej maści pamiątki. W środku meczet żyje. Można porozmawiać z młodymi imamami o Koranie i islamie, w ramach tak zwanych „przyjacielskich rozmów bez uprzedzeń”. Chętnie też odpowiadają na koraniczne wątpliwości.

Ściany meczetu Szacha
Ściany meczetu Szacha

Pałac Ali Qapu

Oprócz bramy prowadzącej na Wielki Bazar, na Placu Naghsz-e Jahan jest jeszcze budynek pałacu szacha – Ali Qapu. Nie powstał on za jednym zamachem, nie raz był przerabiany i obecną formę przyjął po siedemdziesięciu latach rozbudów i przebudów. Początkowo istniał tylko ejwan prowadzący do budynków pałacowych. Jest to dobrze widoczne: przed handlowe arkady wystaje część budynku z wysokim sklepieniem z łamanym łukiem. Zresztą nazwa Ali Qapu znaczy tyle, co „Wielka Brama”.

Pałac Ali Qapu (Esfahan)
Pałac Ali Qapu

Finalnie pałac liczy sobie prawie 50 metrów wysokości i ma sześć kondygnacji. Wzrok przykuwa przede wszystkim taras. Nam, zaznajomionym z zachodnią architekturą pałacową, Ali Qapu wydał się dość skromny na pierwszy rzut oka. Na ten drugi rzut oka można dostrzec piękno realistycznych fresków nadwornego kaligrafa i malarza, Rezy Abassiego. Już chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć urody niezwykłej formy Sali Muzycznej. Nisze i łuki zostały przyozdobione w specyficzny sposób, tworząc malutkie wnęki. Każda z nich została starannie uformowana a to w instrumenty muzyczne, a to motywy kwiatowe lub geometryczne. Tutaj oprócz względów estetycznych,jest akustyczna funkcja owych zdobień.

Akustyczne ozdoby w sali muzycznej
Akustyczne ozdoby w sali muzycznej

Do kolejnych pięter pałacu dostajemy się po krętych, nieco skomplikowanych spiralnych schodach. Wszystko to wygląda zupełnie inaczej, niż pałace w naszej barokowej lub neorenesansowej architekturze. Warto to zobaczyć, chociażby ze względu na inność Pałacu Ali Qapu.

Pałac Ali Qapu (Isfahan)
Pałac Ali Qapu

Bazar w Esfahanie

Wielki Bazaar w Isfahanie właściwie rozlewa się na dużą część miasta. Jest tu wszystko: przyprawy, owoce, warzywa, słodycze, a nawet żako wołająca „salam!” i rękodzieło, dywany, przedmioty użytkowe. Warto wiedzieć, że ten konkretny bazaar jest jednym z najstarszych na całym Bliskim Wschodzie. Jego początki sięgają XI wieku, gdy Isfahan był stolicą Imperium Sasanidów. Obecny wygląd bazaru pochodzi z XVII wieku, podobnie jak Plac Imama.

Przyprawy na bazarze
Przyprawy na bazarze

Z bazarami w Iranie jest tak, że owszem, mają swoją wydzieloną część, ale poza nią również się rozciągają. Z Wielkiego Bazaru idzie się czymś, co w pewnym sensie jest ulicą, a nazywa się Bazar Najarha, by potem przejść do zwykłej uliczki z kolejnymi kramami. I tak się idzie w kierunku Wielkiego Meczetu, lecz zanim się do niego wejdzie, trzeba przejść przez kolejny bazar. Idąc widzimy jak trochę zmieniają się sklepy i wystawy. Bywają też takie mniej zadbane i takie, nad którymi wznoszą się kolejne świątynie.

Bazar w Isfahanie
Bazar w Isfahanie

Jednym z takich przystanków na bazarowej trasie między meczetami jest plac Kohneh, zwany też placem Atigh, Atiq lub po prostu Starym Placem. Plac ten był głównym placem Isfahanu od XI wieku, aż do XVII wieku, kiedy Abbas Wielki zbudował plac Imama (wówczas plac Królewski). Dziś Stary Plac także robi wielkie wrażenie, jest przy tym mniej tłumny. Kolejną atrakcją jest Bazar-e Bozorg. Wszystkie się mieszają i łączą, ciężko znaleźć czasem rozgraniczenie między nimi. Isfahan nie różni się w tym aspekcie od wielu innych miast Iranu, pomijając jeden fakt. Ten bazar jest naprawdę rozległy.

Irańska prezentacja przypraw robi wrażenie (Isfahan)
Irańska prezentacja przypraw robi wrażenie

Isfahan: Wielki Meczet

Stamtąd jest blisko do jeszcze jednego zabytku z listy UNESCO, czyli Wielkiego Meczetu lub Meczetu Piątkowego. Meczet Piątkowy to nic innego jak najważniejszy meczet w mieście, to trochę taka katedra, używając analogii chrześcijańskiej. W dodatku to jest jeden z największych meczetów w całym Iranie, powierzchnia to ponad 2 hektary. Jakby tego było mało, jest to też najstarszy działający meczet w kraju.

Wielki Meczet (Isfahan)
Wielki Meczet

Przyjęło się, że meczet pochodzi gdzieś z 771 lub 772 roku naszej ery. W praktyce jest zarówno starszy jak i młodszy. Gruntownie go przebudowano w XI wieku, wówczas nadano mu obecny kształt (pod koniec XX wieku również dokonano pewnych modyfikacji). Natomiast meczet nie powstał na gołej ziemi, wcześniej znajdowała się tu świątynia ognia. Zaratusztrianizm to pierwotna religia Iranu i jedna z najstarszych monoteistycznych na świecie, więcej na jej temat przy wpisie o Jazdzie. W samym Isfahanie są jeszcze ruiny świątyni ognia, można je nawet zobaczyć, acz są oddalone od centrum.

Wielki Meczet (Isfahan)
Wielki Meczet

Z Wielkim Meczetem wiąże się jeszcze jedna ciekawostka. Otóż mówi się, że jedną z kolumn własnoręcznie zbudował kalif w Damaszku. Na ile to prawda, na ile legenda, tego nikt nie wie. Z innych elementów architektonicznych warto wspomnieć o dwóch kopułach. To dzięki nim dźwięki roznoszą się po całym obiekcie. Zaś zdobienia meczetu wykonano w siedmiu kolorach: granatowym, żółtym, turkusowym, różowym, zielonym, białym i głębokim fiolecie.

Wielki Meczet
Wielki Meczet

Isfahan: Pałac 40 kolumn

W Esfahanie zwiedza się także inne pałace. Pałac Chehel Sotoun, czyli Czterdziestu Kolumn, nazwę swoją zawdzięcza… dwudziestu kolumnom prawdziwym i kolejnym dwudziestu odbitym w wodzie przed pałacem. Jego budowa została ukończona w 1647 roku w czasie panowania szacha Abbasa II, prawnuka Abbasa I. Dzisiejszy wygląd różni się jednak od pierwotnego, gdyż drewniana konstrukcja spłonęła podczas najazdu afgańskiego w XVII wieku i dopiero w kolejnym stuleciu pałac został odbudowany.

Pałac 40 kolumn (Isfahan)
Pałac 40 kolumn

Pierwotnie kolumny pokryte były złotą blachą i rozpinano pomiędzy nimi tkaninę, którą spryskiwano wodą różaną. Wnętrze pokrywają freski o tematyce bitewnej i biesiadnej. Te drugie są odważne z punktu widzenia dzisiejszej radykalnej moralności islamskiej, jednak nie zostały one zniszczone. Zresztą tematyka tych malowideł nie powinna dziwić, jako że ten pałac był ulubioną siedzibą szacha Safiego II, bardziej znanego pod imieniem Sulejman I. Rządy Safawidów po śmierci Abbasa I słabły, ale Safi II w tym względzie był wybitnie nieudacznym władcą, podobnie jak Safi I, jego dziadek. Mówiąc krótko: rządzenie go nie interesowało. Uzależniony od alkoholu (który stał się przyczyną jego śmierci, jak i dziadka zresztą) i wesołych zabaw, sprawy państwowe przerzucił na harem, czyli dwór.
Państwo Safawidów nie wykorzystało słabości swojego wroga, Imperium Ottomańskiego, które wówczas było ranne po przegranej bitwie pod Wiedniem. Nie odpierano także ataków Uzbeków i Mongołów.

Pałac 40 kolumn (Esfahan)
Pałac 40 kolumn

Szach alkoholik

Dlaczego dopiero prawnuk Abbasa I nosi imię Abbas II, a nie jego bezpośredni następca? Jakoś tak wyszło, że pomimo ogromnego talentu do rządzenia, Abbas I był człowiekiem nader okrutnym, zwłaszcza w stosunku do własnej rodziny. Zlecił morderstwo najstarszego syna (Mohammed Baqir Mirza), gdyż obawiał się, że ten zechce przedwcześnie zostać szachem. Na następcę namaścił wnuka o imieniu Sam Mirza (syn tego zabitego Mirzy). Nie miał wyboru, gdyż pozostałych synów także zabił lub w najlepszym razie oślepił, by nie byli materiałem na króla. I ten wnuk Sam Mirza objął tron w 1629 roku jako Safi I i również zajął się zabijaniem członków rodziny i dworu. Przy tym wolał pić alkohol i laudanum (nalewka z opium) niż rządzić. Na szczęście miał sprawnego Wielkiego Wezyra, który nawet nieźle rządził krajem. Zmarł podczas zawodów w piciu…

Muzeum historii naturalnej w Isfahanie
Muzeum historii naturalnej w Isfahanie

Mohammad Mirza, czyli prawnuk Abbasa I objął tron w 1642 roku w wieku zaledwie dziewięciu lat. Przyjął imię wielkiego pradziadka i poszedł w jego ślady. Był energicznym władcą, uważanym za najlepszego Safawida po Abbasie I Wielkim.

Pałac Ósmego Nieba
Pałac Ósmego Nieba

Pałac Ósmego Nieba

Nazwa Pałac Ósmego Nieba brzmi cudownie. W farsi jest to Haszt-Beheszt. Znajduje się on w niepozornym parku i niewielu turystów tutaj dociera, chociaż warto. Jak szach Abbas II zbudował swój Pałac Czterdziestu Kolumn (albo tylko nadzorował wykończenie), tak i szach Sulejman I (czyli Safi II) zapragnął własnego.

Zdobienie sufitu w pałacu Ósmego Nieba (Isfahan)
Zdobienie sufitu w pałacu Ósmego Nieba (Isfahan)

Skąd taka pociągająca nazwa? Jest to nic innego, jak typ planu perskiej budowli.
Haszt beheszt tłumaczy się dosłownie jako „Ósme Niebo”. To oktagonalny główny pawilon otoczony ośmioma mniejszymi pomieszczeniami. Forma ta wywodzi się z zaratusztriańskiej architektury, w której występował typ budowli wahiszta, potem przekształcone do średnioperskiego wahiszt i nowoperskiego bahiszt. Ośmiokątny plan bogato zdobionej w drogie kamienie budowli odpowiadał ośmiu planetom, z których każda była przypisana do jednego z ośmiu Niebios. Taka symbolika sprawdzała się w islamskim państwie, w którym wierzono w osiem bram prowadzących do kolejnych ośmiu Niebios. Podobne wierzenia zresztą występują w żydowskiej i chrześcijańskiej mistyce. Na terenie Iranu takie budowle wykonywano w czasach dynastii Sasanidów, a więc przed podbojem arabskim i narzuceniu islamu.

Most o 33 łukach

Popularna i dość zabawna nazwa tego najbardziej znanego mostu Iranu – Si-o-se-pol – oznacza „Most o 33 łukach”. Jest to najsłynniejszy z jedenastu historycznych mostów na rzece Zāyandé-Rūd. Jego historia jest związana z początkiem Isfahanu takiego, jaki dziś znamy. Kamienna przeprawa powstawała w latach 1599 – 1602 pod czujnym okiem generała armii, Allahverdiego Khana. Khan był Gruzinem, który podczas kaukaskich kampanii poprzedników Abbasa I dostał się do niewoli i został wcielony do gholam, czyli niewolniczej armii. Przeszedł tam wszystkie szczeble kariery, aż przez Abbasa I został przyjęty do wojskowej arystokracji.

Most Si-o-se-pol (Isfahan)
Most Si-o-se-pol

Mówi się, że 33 łuki mostu odzwierciedlają liczbę liter gruzińskiego alfabetu, w dodatku most był ważnym połączeniem bogatej dzielnicy ormiańskiej i Królewskiego Placu. Most Si-o-se-pol liczy niemal 300 metrów długości i niecałe 15 metrów szerokości. Pierwotnie był zdobiony ceramicznymi mozaikami i malowidłami, dziś nie zostało wiele z tych dekoracji, ale zupełnie bez uszczerbku dla urody mostu. Niegdyś przy wejściu na most działała herbaciarnia.

Most o 33 łukach
Most o 33 łukach

Dwukondygnacyjny most o pięknej architekturze i wdzięcznych proporcjach to bardzo popularne miejsce do spędzania wolnego czasu, podobnie jak parki nad Zāyandé-Rūd. Ruch samochodowy dawno został już wyłączony, więc ludzie często używają górnej części jako przeprawy, dolnej zaś do rekreacji. Życie tętni tutaj szczególnie po zachodzie słońca. Mnóstwo ludzi, głównie młodzieży, bawi się nad wodą do później nocy. Siedzą, rozmawiają, bawią się, przeskakują nad wodą. Tu warto dodać, że ta dolna przeprawa wymaga albo skakania, albo chodzenia po wodzie mocząc nogi, co tutaj jest bardzo popularne. To drugie, obok placu Imama, miejsce gdzie kręci się życie nocne. Dolny poziom jest też okupywany w ciągu dnia.

Most o 33 łukach (Isfahan)
Most o 33 łukach

Trudno się dziwić: uroda miejsca i pachnące rzeką chłodne powietrze zachęcają do zabawy, gdy wreszcie schowało się palące słońce, trudne do zniesienia w mieście. Za dnia niewysoka kaskada rzeki Zāyandé-Rūd na moście Si-o-se-pol niesie wyczekiwaną ochłodę zmęczonym stopom. Wtedy widać też urodę surowego kamiennego mostu. W czasie swego powstania na początku XVII wieku był ozdobiony płytkami ceramicznymi i freskami, ale prostota także ma urok.

Most Pol-e-Chadżu

Podobny do słynnego Mostu Si-o-se-pol jest Most Pol-e-Chadżu (Pol-e-Khaju). Powstał pół wieku później, bo w 1650 roku, na zlecenie szacha Abbasa II, czyli prawnuka Abbasa I. Pewnie stąd i podobieństwo – ten władca chciał być podobny do wielkiego przodka i był tego bliski. Most Pol-e-Chadżu ma piętrowe arkady liczące 23 łuki. Jego długość wynosi 105 metrów, więc zaledwie jedną trzecią tego, co Si-o-se-pol.

Most Pol-e-Chadżu
Most Pol-e-Chadżu

Charakterystycznym elementem tego mostu jest pawilon dokładnie pośrodku mostu, wykonany z tego samego kamienia. Niegdyś szach spędzał tutaj wolne chwile, ciesząc się widokiem rzeki Zajande Rud (Zayande-rud). Podobnie jak Si-o-se-pol, także Pol-e-Chadżu jest popularnym w Esfahanie miejscem wypoczynku nad wodą. Nazwa Pol-e-Chadżu oznacza tyle, co most dzielnicy Chadży – łączy on tę dzielnicę z częścią zaratusztriańską.

Zejście do wody na moście Pol-e-Chadżu (Esfahan)
Zejście do wody na moście Pol-e-Chadżu

Wspominaliśmy już dwa tradycyjne mosty, pomiędzy nimi znajduje się jeszcze jeden Chobi. Nie robi on furory wśród mieszkańców i turystów z tego powodu, że choć wygląda tradycyjnie, to niestety ma tylko jeden poziom i tym samym jest przeprawą techniczną. Za to nad rzeką Zajande, nad którą leży Esfahan, znajdują się parki i promenady. Teren zielony z drzewami dającymi cień, kwiatami i trawą, na której można sobie usiąść, położyć się i biesiadować. Tak też czynią Irańczycy. Spacerując brzegiem rzeki mijamy wiele osób, część z nich standardowo nas zaczepia. Jedni tylko pozdrawiają, inni pytają skąd jesteśmy (na Polskę reagują pozytywnie i jest to szczera reakcja). A jeszcze inni, jak to w Iranie, proponują by dosiąść się do nich i są gotowi podzielić się z nami, tym co mają. Ot, uroki zwiedzania Iranu.

Most Pol-e-Chadżu
Most Pol-e-Chadżu

Katedra Ormiańska Vank

Szach Abbas I Wielki wymarzył dla Isfahanu rolę światowego miasta, ludnego i pięknego. Aby to osiągnąć, deportował część ludności z Kaukazu, zwłaszcza z terenów położonych blisko granicy z Imperium Ottomańskim, w tym z poprzedniej stolicy. Przesiedlenia wynikały trochę z inicjatywy samych chrześcijan. Podczas wojny persko-tureckiej z lat 1603 – 1618 chrześcijanie z terenów Imperium Ottomańskiego poprosiło o azyl perskiego szacha, który znany był z tolerancji wobec innych wyznań i kultur (tylko własnej rodziny nie lubił). Abbas I tym chętniej się zgodził, że ledwie wiek wcześniej Persja stała się państwem większościowo szyickim, zaś Turcja to państwo sunnickie, więc w tle był także konflikt religijny. Warto dodać, że ziemie armeńskie dostały się pod panowanie Imperium Ottomańskiego za panowania sułtana Selima II, zwanego Pijakiem. Już wówczas rozpoczęło się przesiedlanie Ormian do sąsiadującego Iranu. Było to w połowie XVI wieku, a więc około stu lat przed perskim szachem Abbasem I Wielkim.

Kopuła katedry ormiańskiej
Kopuła katedry ormiańskiej

Wielu z tych przesiedleńców stanowili Gruzini i Ormianie, a liczbę tych drugich szacuje się nawet na 300 tysięcy, z których większość zamieszkała w Isfahanie, ówczesnej stolicy. Wzmocniło to wpływy ormiańskie na kulturę Iranu, a wielu z Ormian i Gruzinów pełniło wysokie funkcje państwowe lub miał ważny wpływ na rozwój stylu safawidzkiej sztuki i architektury. Abbas I zarządził, by Ormian przesiedlić do nowej osady, nazywaną Nową Julfą (Dżolfa lub Jolfa), na wspomnienie poprzedniego miejsca zamieszkania tych ludzi. Z czasem Isfahan wchłonął tą enklawę Ormian, przekształcając w jedną z dzielnic miasta. Dziś dzielnica Ormiańska przyciąga turystów swoim unikatowym połączeniem kultury perskiej i ormiańskiej.

Wnętrze katedry ormiańskiej (Esfahan)
Wnętrze katedry ormiańskiej

Zwiedzanie katedry ormiańskiej

Najważniejszym obiektem w dzielnicy ormiańskiej w Esfahanie była Katedra Świętego Zbawiciela. Nazywa się ją popularnie Wank, co w języku ormiańskim oznacza po prostu monastyr. Przesiedleni Ormianie rozpoczęli jej budowę w 1606 roku, a prace trwały pół wieku, a nawet dłużej, jeśli wziąć pod uwagę to, że zaraz po zakończeniu robót zaczęto rozbudowywać cerkiew. Ogółem cały kompleks katedralny pochodzi z różnych epok: w XVIII wieku wybudowano dzwonnicę, pod koniec XIX wieku otworzono bibliotekę, zaś początek XX wieku przyniósł otwarcie muzeum. Najnowszy jest pomnik upamiętniający tureckie Ludobójstwo Ormian z okresu I wojny światowej. Część muzealna zawiera wiele przedmiotów i relacji powiązanych z tamtymi tragicznymi wydarzeniami.

Katedra ormiańska (Isfahan)
Katedra ormiańska

Architektura cerkwi to ciekawe połączenie stylu perskiego i prawosławnego. Warto zwiedzić to miejsce, a nie tylko zobaczyć od zewnątrz. Wspominamy o tym, gdyż na tle irańskich wejściówek, bilet do cerkwi był bardzo drogi. Tak naprawdę to kosztował więcej, niż każda inna atrakcja w tym kraju, ale wiadomo – wspólnota religijna inna niż szyicka musi sobie radzić sama, bez wsparcia rządu. W cenie jest za to muzeum, w którym dowiedzieliśmy się, że pierwszą w Iranie drukarnię założył Ormianin. Można zobaczyć pierwszą maszynę drukarską. W przypadku terenów blisko Turcji i Ormian nie mogło zabraknąć jednej rzeczy: monumentu upamiętniającego Wielkie Nieszczęście, czyli Ludobójstwo Ormian (Turcja używa terminu „rzeź”, nie przyznając, że to był de facto ludobójstwo) z lat 1915 – 1917.

Isfahan: Synagogi

Ciekawie ma się też sprawa Żydów w Isfahanie. Niewielu ich zostało już w Iranie, ale ślady po ich kulturze są. W tym dawna dzielnica żydowska – Joubareh. Można zobaczyć dawne synagogi. Zamknięte na cztery spusty, zaniedbane, ale napisy wciąż są. Jedna z synagog nawet jest czynna od czasu do czasu, niestety na tyle rzadko, że nie ma jak jej zwiedzać. Wszystkie znajdują się niedaleko Wielkiego Meczetu.

Plac Imama Alego, w tle meczet Alego z charakterystycznym minaretem (Isfahan)
Plac Imama Alego, w tle meczet Alego z charakterystycznym minaretem

Polskie ślady. Isfahan miasto polskich dzieci

Są nawet dwa. Jeden nowszy, związany z II wojna światową. Poniekąd wrócimy do tego przy okazji Teheranu. Isfahan bywa czasem nazywany miastem polskich dzieci. Kiedy Armia Andersa opuszczała Związek Radziecki, przybyła do Iranu. Wraz z armią przybyło tu 20 tysięcy polskich dzieci. Irańczycy przyjęli je z otwartymi ramionami. Cześć z Polaków jednak zmarło, więc została pochowana na cmentarzu należącym do chrześcijan, czyli do Ormian. Tak samo sprawa wygląda w Teheranie i w innych miastach. Do tego jeszcze wrócimy. Natomiast warto wspomnieć, że o polskich dzieciach w Iranie i Isfahanie jako mieście polskich dzieci w 2008 przypomniała Poczta Polska wydając okolicznościowy znaczek. Jego autorem był Maciej Jędrysik. Oprócz znaczka wydano też kopertę.

Plac Imama Alego
Plac Imama Alego

W Iranie bardzo lubią i szanują Polaków. Jednym z powodów jest to, że w dotychczasowej historii nigdy nie walczyliśmy przeciw Iranowi. I oby tak zostało. W Iranie o tym pamiętają. Mieli zatargi z Turkami, Rosjanami, Niemcami, Brytyjczykami i innymi narodami zachodniej Europy, nie mówiąc o konflikcie z Izraelem czy USA, ale z Polską łączył ich przede wszystkim wspólny interes i przyjaźń. Dzieje stosunków polsko-irańskich zaczęły się na poważnie w czasach króla Stefana Batorego. Wówczas połączył nas wspólny wróg, Turcja. Polski król zapragnął zawiązać sojusz, jednak w Polsce trochę ciężko było sobie ludziom wyobrazić Iran. Jakiś dziki kraj gdzieś daleko (czyli przez kolejne 400 lat wyobrażenie niewiele się zmieniło dla wielu). Pośredniczyli więc posłowie z Wenecji, reprezentujący poza Polską i Wenecją także Państwo Kościelne. Niestety śmierć Stefana Batorego zamknęła kwestię sojuszu na wiele lat.

Wielki Meczet (Isfahan)
Wielki Meczet

Niedoszły sojusz polsko-irański

Bliższe stosunki między naszym krajem a Iranem zaczęły się od handlu w czasach Zygmunta III Wazy. Sprowadzaliśmy wówczas dywany, tkaniny i konie. Panował wówczas tam Abbas I Wielki, już o nim wspominaliśmy. Wpierw król Polski wysłał tam jako posła, Anglika – Roberta Sherleya, a potem Ormianina, Sefera Muratowicza. Sherley zajmował się polityką, by połączyć Persów i chrześcijan w walce z Turkami. Więc podczas kampanii chocimskiej Abbas I zorganizował wyprawę na wschodnie rubieże Turcji, zmuszając Imperium Osmańskie do prowadzenia wojen na dwóch frontach. Sefer Muratowicz za to zajmował się handlem. Owszem też wspierał kwestie polityki antytureckiej, ale przede wszystkim zamawiał tkaniny, nadzorował produkcję szabel i dywanów dla polskiego króla. Ostatecznie dostał przywilej na import towarów orientalnych, tytuł szlachecki i stanowisko naczelnika wszystkich Ormian w Polsce.

Wraz ze zmianą króla na Władysława IV Wazę, kontakty z Iranem podupadły. Głównie ze względu na szlachtę, która nie chciała o tym słyszeć. Kontakty ponowił Jan III Sobieski, który próbował namówić Iran do dołączenia do koalicji antytureckiej. Gdyby nie to, że Persja wówczas zaczynała wchodzić w kryzys, a jej potęga przemijała, może byłoby inaczej. W każdym razie, wieść o zwycięstwie pod Wiedniem sprawiła w Isfahanie wielką radość. Króla Polski zaczęto tytułować „El Ghaz”, czyli „Zwycięzcą”. Polskim posłem był wówczas Teodor Miranowicz, który niestety zmarł podczas ostatniej wizyty. Jego grób wciąż można znaleźć w Isfahanie, tam gdzie mają swoje kwatery także polskie dzieci z czasów Andersa.

Wielki Meczet (Isfahan)
Wielki Meczet

Isfahan, atom i Pół Świata

Z nowszych rzeczy, Isfahan to miasto z siłą atomu. Tutaj znajdują się eksperymentalne reaktory nuklearne, a także zakład produkcji paliwa nuklearnego: Uranium Conversion Facility, w skrócie UCF. Zaś kulturalnie warto wspomnieć, że urodził się tu Asghar Farhadi, reżyser filmowy, kiedyś związany z irańskim kinem („Co wiesz o Elly?”, „Rozstanie”), obecnie próbujący swych sił poza Iranem („Wszyscy wiedzą”).

Plac Imama Alego (Isfahan)
Plac Imama Alego

Na koniec jeszcze coś o Połowie Świata. Tak jest określany czasem Isfahan. Otóż Irańczycy twierdzą, że to miasto tak ładne i bogate w architekturę, że zobaczenie go jest równe połowie świata. Wywodzi się to wprost z pochodzącego z XVI wieku powiedzenia – Isfahan nesf-e jahan – Isfahan to pół świata. Ilość warsztatów tkackich w tamtym okresie uchodziła za ogromną, a jak się doda rozwój i architekturę oraz fakt, że plac czasem nazywano Obrazem Świata, to jakoś z tego wyszła Połowa Świata. Tak by nikt nie miał wątpliwości jak znaczącym miastem był wówczas Isfahan.

Na zwiedzanie Isfahanu należy przeznaczyć przynajmniej jeden cały dzień.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irański
Isfahan