Archiwa tagu: rzeka

Maastricht, miasto narodzenia Unii Europejskiej

Wiele osób po raz pierwszy usłyszało o Maastricht w 1992 roku. To właśnie w tym holenderskim miasteczku, spotkali się przedstawiciele Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej (EWG) i podpisali traktat tworzący Unię Europejską i powołujący do życia wspólną walutę Euro. Nie przypadkowo. Maastricht ma za sobą dość długą historię, jak i przede wszystkim znaczące położenie. Zlokalizowane jest w mocno wysuniętej części Holandii właściwie znajdującej się między Belgią a Niemcami, właśnie dlatego uznano, że to idealne miejsce na podpisanie traktatu europejskiego.

Bazylika św. Serwacego w Maastricht
Bazylika św. Serwacego w Maastricht

Historia Maastricht

Maastricht uważane jest za najstarsze miasto w Holandii. Było osadą w czasach rzymskich. Co prawda (w przeciwieństwie do Nijmegen) nie dostało praw miejskich, ale od tamtego czasu w zasadzie jest stale zamieszkane. Po Rzymianach natomiast było częścią Imperium Karolińskiego, znów w dużej zasłudze dzięki bliskości Akwizgranu.

Parada w Maastricht
Parada w Maastricht

W samym centrum po powstaniu Unii Europejskiej nie ma właściwie ani śladu. Pojedyncze flagi przy urzędach się nie liczą. Jednak szczęśliwie to nie traktat był celem naszej wizyty w tym mieście, a starówka i okolice. W tej materii Maasticht ma się czym chwalić. A pamiętać warto, bowiem 7 lutego 1992 w tej właśnie miejscowości podpisano traktat na mocy którego założono Unię Europejską. Formalnie, bowiem traktat z Maasticht przekształcił EWG w nowy twór. Weszło to w życie 1 listopada 1993. Szkoda, bo w miejscu narodzin tamto wydarzenie właściwie jakby zostało zapomniane.

Ratusz w Maastricht
Ratusz w Maastricht

Maastricht: Starówka

Oczywiście najważniejsze miejsce to rynek, czyli Markt. Tutaj zlokalizowany jest ratusz. Na placu ograniczono ruch samochodowy, w większości  znajdują się tu knajpy z ogródkami. Centrum Maastricht sprawia takie wrażenie trochę leniwej i spokojnej mieściny, w której wszyscy odpoczywają.

Markt, czyli rynek i życie nocne
Markt, czyli rynek i życie nocne
Kościół św. Jana Chrzciciela
Kościół św. Jana Chrzciciela

Niedaleko znajduje się także plac Onze-Lieve-Vrouwe Plein, znów zapełniony knajpami. Przy nim zlokalizowana jest bazylika Najświętszej Marii Panny Gwiazdy Morza. Sam budynek z zewnątrz jest imponujący, w środku niestety zwiedzić się go nie udało. Dotyczy to właściwie większości kościołów w Maastricht. Warto zwrócić uwagę jeszcze na dwa: bazylikę św. Serwacego i kościół św. Jana Chrzciciela z interesującą czerwoną wieżą .

Paw w parku
Paw w parku

Okolice murów i tereny zielone

Sporą atrakcją są też pozostałości murów miejskich, także połączone z parkami. Pozwala to choćby na spoglądanie na tereny zielone z  wyższego poziomu. W parkach poza kaczkami, gęśmi, łyskami czy rzadziej łabędziami, znajdziemy zagrody ze zwierzętami. Są tam choćby daniele, jak również kolorowe ptaki (ryżowce, kanarki, przepiórki). Takie małe, otwarte, publiczne zoo. Tereny rekreacyjne porozrzucane są w centrum, ale wiele z nich znajduje się na nadbrzeżu. Swoją drogą spacerując po mieście można znaleźć także „fałszywe” ruiny z czasów romantyzmu. Wtedy budowano fragmenty zamków, tak by sprawiało to wrażenie czegoś starego. Dziś dokładnie już takie jest.

Uliczki Maastricht
Uliczki Maastricht

Centrum biznesowe w Maastricht

Jednak Maastricht to nie tylko stare zabudowania, ale też nowoczesna architektura, która wchodzi w interakcję z historią. Nie znajdziemy tu drapaczy chmur, czy centrów biznesowych. Ale już galerie handlowe owszem. Choćby Entre Deux. Zlokalizowana w centrum, wykorzystuje stare kamienice, jak również dawny kościół dominikanów, obecnie zamieniony na księgarnię. To dość unikalna możliwość, bo wchodząc tam da się zobaczyć starą gotycką zabudowę (wiele kościołów w Holandii jest zwyczajnie nieczynnych, lub otwartych krótkich oknach czasowych). Niestety w innych przypadkach to łączenie (choćby przy budynkach uniwersyteckich) nie jest tak udane. Czasem jak w przypadku Bassinu raczej neutralne i nie narzucające się.

Księgarnia Dominicanen, w dawnym kościele Dominikanów
Księgarnia Dominicanen, w dawnym kościele Dominikanów

Jeszcze jedną ciekawostką jest most, który się otwiera, gdy pojawiają się większe okręty. Mapki darmowej nie znaleźliśmy, ale biuro turystyczne wystawiło mały magazyn reklamujący region, darmowy. Wewnątrz znajdowała się jakaś mapka centrum.

Rzeka Moza i kanał Baasin to doskonały teren spacerowy w Maastricht
Rzeka Moza i kanał Baasin to doskonały teren spacerowy w Maastricht

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak holenderski
MaastrichtUtrecht

Zapora Hoovera, betonowy cud świata w USA

Amerykanie czasem szczycą się tym, że posiadają jedną z największych tam na świecie. Historycznie tama, czy raczej zapora Hoovera (Hoover Dam) faktycznie robi wrażenie. Gdy ją otworzono w 1936 była największą elektrownią wodną, tamą i jednocześnie konstrukcją betonową na świecie. Dziś w kategorii elektrowni wodnych znajduje się około 40 miejsca. Niemniej jednak wciąż jest to ciekawe osiągnięcie inżynieryjne.

Dojazd do tamy Hoovera
Dojazd do tamy Hoovera

Amerykański cud świata – Zapora Hoovera

Zapora znajduje się na granicy stanów Arizona i Nevada, jakieś 48 kilometrów od Las Vegas. Można przy niej się zatrzymać jadąc ze stolicy hazardu do Wielkiego Kanionu. Ma wysokość 224,1 metrów i długość 379,2 metrów. Wznosi się na rzece Kolorado, za nią znajduje się sztuczne jezioro Mead. Od 1981 roku jest wpisana w rejestr miejsc historycznych USA, a od roku 1985 jest Pomnikiem Narodowym.

Zapora Hoovera (USA, granica stanów Nevada i Arizona)
Zapora Hoovera (USA, granica stanów Nevada i Arizona)

Istotną rolę w jej budowie odegrał Herbert Hoover, początkowo sekretarz handlu, potem prezydent. To właśnie na jego cześć została nazwana tama. A raczej przemianowana, początkowa nazwa to Boulder Dam, dopiero w 1947 roku kongres postanowił zmienić nazwę tego miejsca i uhonorować byłego prezydenta. Czasem można się spotkać z błędną informacją, że tama Hoovera została tak nazwana by uczcić J. Edgara Hoovera, wieloletniego szefa FBI.

Rzeka Kolorado
Rzeka Kolorado

Historia zapory

Konstrukcja rozpoczęła się w 1931 roku, zakończono ją w 1936, na trzy lata przed planowanym ukończeniem. Finalna tama, choć monumentalna jak na tamte czasy, nie wygląda tak jak w zamierzeniach. Według projektu miała być bardziej ozdobna, w pewien sposób inspirowana gotykiem i wpasowywać się w trendy lat 30. Niestety, większość tych pomysłów nie została wprowadzona w życie. Niemniej jednak, jej budowa była przełomem w ówczesnych Stanach, zwiastunem nowej potęgi technologicznej, a jednocześnie ciekawym remedium na Wielki Kryzys. Gdy ją otwierano, było to istne betonowe monstrum. Do budowy wykorzystano 2,5 milionów metrów sześciennych betonu. Kosztowała jakieś 50 milionów ówczesnych dolarów, co dziś jest kwotą bliską miliarda. Zapełnienie jeziora Mead wodą trwało sześć lat, co wiązało się z katastrofą ekologiczną. Zlikwidowano tym samym naturalne wylewiska Kolorado, co doprowadziło do wymarcia na tym terenie wielu gatunków roślin i zwierząt.

Beton to podstawowy budulec Tamy Hoovera.
Beton to podstawowy budulec Tamy Hoovera.

Zwiedzanie zapory Hoovera

Dziś tamę można zwiedzać. Przed nią znajduje się dość spory, płatny parking, dalej jest darmowy. Wystarczy się zatrzymać, przejść trochę i podziwiać ten cud inżynierii, który trochę się „zdewaluował”. Owszem, gdy porówna się to choćby do mostów w Nankinie, czy wieżowców w Dubaju, czy współczesnych wielkich tam, zapora nie robi aż takiego wrażenia. Ważny jest tu kontekst historyczny. Dla Amerykanów jest miejsce chluby narodowej. Była to największa tama na świecie przez 11 lat. W okresie jej otwarcia była powszechnie nazywana ósmym cudem świata.

Po otwarciu zaporę nazywano ósmym cudem świata
Po otwarciu zaporę nazywano ósmym cudem świata

Tamę spokojnie można obejrzeć z zewnątrz, ale także kupić bilet i zobaczyć ją od środka. Ceny, godziny otwarcia i inne warunki można sprawdzić na stronie USBR.gov.

Zapora Hoovera
Zapora Hoovera

Zapora Hoovera w popkulturze

Dobry punkt widokowy to oznaczony na Google Hoover Dam Bypass. Nic dziwnego, że znajduje swoje miejsce w popkulturze. Pierwszy film pochodzi z czasów jej budowania, czyli 1933 roku. To „I Loved You Wednesday”, opowiadający o inżynierze pracującym przy tamie Boulder. Kilka innych obrazów również ukazywało budowanie tego obiektu, potem jednak doszliśmy do etapu jego niszczenia. Pierwszy był Alfred Hitchcock w wojennym filmie „Sabotaż” (1942), którego tematem był spisek mający zniszczyć tę tamę. Tamę udało się zniszczyć w „Supermenie” (1978), uszkodzić w „W krzywym zwierciadle: Wakacje w Vegas” (1997). Uległa zniszczeniu także w „San Andreas” (2015) no i pojawiła się w pierwszym filmie z cyklu „Transformers” (2007). Lokacja ta była także odzwierciedlana w grach – „Duke Nukem Forever” czy „Fallout: New Vegas”.

Rzeka Kolorado już po drugiej stronie zapory
Rzeka Kolorado już po drugiej stronie zapory

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak amerykański
Zapora Hoovera

Luksor, Karnak, Dolina Królów, Świątynia Hatszepsut w Egipcie

Jednym z najciekawszych i najbardziej znanych miast w Egipcie jest Luksor (arab. اأقصر, ang. Luxor). Historycznie wznosiła się tu jedna ze stolic starożytnego Egiptu, czyli Teby. Dziś pozostałości po niej to, obok piramid w Gizie, najsłynniejszy egipski skarb archeologiczny. Bez wątpienia wart uwagi, także ze względu na różnorodność. Obecnie tłumy turystów ściągają tu, by zobaczyć antyczne nekropolie jak i pozostałości po dawnych świątyniach, które od 1979 znajdują się na liście UNESCO. Kompleks ten bywa nazywany czasem największym muzeum świata na świeżym powietrzu.

Karnak w Luksorze, główne wejście do świątyni
Karnak w Luksorze, główne wejście do świątyni

Starożytne Teby, czyli historia Luksoru

Teby były zamieszkałe już około roku 3200 przed naszą erą. Wówczas była to dość niewielka osada i tytularna stolica nomy (jednostka terytorialna) Waset w Górnym Egipcie. Rozwój miasta wiąże się z czasami Średniego Państwa. W czasie panowania XI dynastii (lata 2119 do 1976 przed naszą erą) Teby po raz pierwszy stały się stolicą Egiptu. Następna dynastia przeniosła swój dwór do Iczi-taui. Dopiero XVIII dynastia (1550 – 1292 przed naszą erą) ponownie obrała Teby na swoją siedzibę i to już jest okres wielkiego rozwoju miasta. Teby pozostały jedną z rezydencji faraonów (często też stolic) w kolejnych dynastiach, jak również ważnym miejscem kultu religijnego. Prawdopodobnie było to też największe miasto ówczesnego świata, przynajmniej dwukrotnie w historii. W 1980 przed naszą erą, gdy wyprzedziły Ur i około 1400 przed naszą erą, gdy wyprzedziły Memfis.

Olbrzymie kolumny w Karnaku
Olbrzymie kolumny w Karnaku

Przez ponad tysiąc lat Teby były centrum rozwoju kraju, a faraonowie starali się tu bywać, nawet gdy ich stałe rezydencje znajdowały się w innych miejscach. Rozwój miasta zakończył się w czasach XXV dynastii i najazdów Asyryjczyków. Rolę wiodącą straciły dopiero w czasach XXVI dynastii (po roku 664 przed naszą erą), gdy dwór przeniósł się do Sais. Ludność Teb była źle nastawiona do nieegipskich rządów, w efekcie Ptolemeusz IX kazał zburzyć miasto. Szczęśliwie część zabytków się ostała. W kolejnych wiekach Teby nie odgrywały już istotnej roli historycznej. W czasach rzymskich była to zaledwie wioska. Potem osiedlali się tu mnisi chrześcijańscy. Stąd też pochodzi pierwszy chrześcijański pustelnik – Paweł z Teb.

Sala hypostylowa i jej zdobienia
Sala hypostylowa i jej zdobienia

Luksor w czasach arabskich

Nazwa Luksor pochodzi z języka arabskiego. Arabowie pojawili się tu w VII wieku naszej ery, widząc zaś świątynie uznali, że to pałace. Stąd nazwa miasto pałaców, czyli Luksor. Dziś miasto wznoszące się nad brzegiem Nilu przyciąga przede wszystkim turystów i jest jedną z największych atrakcji Egiptu. Całkowicie zasłużenie.

Hala hypostylowa w Karnaku
Hala hypostylowa w Karnaku

Luksor i świątynia Karnak

Zdecydowanie największą i najważniejszą atrakcją Luksoru jest Karnak. Dziś są to przedmieścia miasta Luksor, ale kiedyś była to bardzo ważna część Teb. Karnak to kompleks świątyń, najważniejsza z nich to świątynia Amona-Re (czasem opisywana też jako Wielka Świątynia Amona), ale przylegają do niej też mniejsze świątynie innych bóstw tebańskich – Montu (Bóg wojny) i Mut (żony Amona-Re) oraz Honsu i Opet. Przez setki lat to była największa zabudowa religijna na świecie, dziś wyprzedza go jedynie Angkor Wat w Kambodży. Historia Karnaku jest nierozerwalna z Tebami. Po raz pierwszy było to święte miejsce w czasach, gdy Teby były stolicą w czasie XI dynastii. Warto pamiętać, że Amon był początkowo bogiem tebańskim, dopiero z czasem jego kult rozprzestrzenił się po całym Egipcie.

Kolumny w Karnaku (Luksor)
Kolumny w Karnaku (Luksor)

Wierzono wówczas, że to w tym miejscu pierwotnie wyłonił się Bóg Stwórca. Poniekąd wiąże się to z okresem monoteistycznym religii egipskiej i kultem Atona (czasem opisywany też jako Aten). Aton był wyznawany w panteonie egipskim już III tysiącleciu przed naszą erą. Faraon Echnaton doprowadził do reformacji, ustanowił jednobóstwo. Oczywiście nie podobało się to kapłanom, więc z czasem wrócono do poprzedniego politeizmu.

Karnak i wielkie kolumny (Luksor, Egipt)
Karnak i wielkie kolumny (Luksor, Egipt)

Duży rozwój świątyni wiąże się jednak z ponownym wyborem Teb na stolicę, ale warto pamiętać, że nawet w okresie między nimi Karnak się rozwijał. Kolejni faraonowie również dodawali tu coś od siebie. Budowa trwała więc od około 2040 do mniej więcej 1070 roku przed naszą erą. Warto pamiętać, że nie zawsze wznosili oni elementy religijne, czasem próbowali upamiętnić samych siebie.

Sala hypostylowa składała się z 134 kolumn
Sala hypostylowa składała się z 134 kolumn

Zwiedzanie Karnaku

Najważniejsze rzeczy, które dziś można tu zobaczyć, to pozostałości dawnej sali hypostylowej, podpartej na 134 kolumnach. Wielka Sala Hypostylowa ma powierzchnię jakiś 5000 metrów kwadratowych. Większość z tych 23-metrowych kolumn zachowała się do dziś, na niektórych widać nawet zdobienia. Gdzieniegdzie zaś udało się odtworzyć oryginalne kolory. Sam spacer między kolumnami robi olbrzymie wrażenie. Stoją tu też obeliski, które postawiła Hatszepsut. Miały one 30 metrów wysokości.

Hypostyl i zdobienia
Hypostyl i zdobienia

Druga rzecz to Aleja Sfinksów. Dziś zachował się tylko jej fragment, ale kiedyś łączyła ona Karnak ze Świątynią Luksorską. Aleja ta miała wówczas trzy kilometry. Niestety nie zachowała się w całości. Dziś pomiędzy obiema świątyniami wznosi się Muzeum Luksorskie. Sfinksy, które tu wyglądają trochę jak barany, były symbolami Amona.

Aleja sfinksów prowadząca do Karnaku
Aleja sfinksów prowadząca do Karnaku

Karnak w Kinie

Karnak jest też bardzo istotnym miejscem w popkulturze. Filmowo to właśnie tutaj mamy finalne starcie Megatrona z Optimusem Prime w „Transformers: Zemsta Upadłych”. Karnak pojawia się także w Jamesie Bondzie – „Szpieg, który mnie kochał”. Podobnie jak w Transformersach, tak i tam dość łatwo się zgubić, która część akcji jest kręcona w Luksorze, a która już w Gizie, ale w końcu to James Bond. W powieści Agathy Christie „Śmierć na Nilu” również pojawia się ta świątynia. Filmowano tu pierwszą ekranizację tej książki. Karnak przewija się przez chwilę w „Mumia powraca”. W Luksorze kręcono ponadto „Dziesięcioro przykazań” Cecila B. DeMille.

Sfinksy, Luksor
Sfinksy, Luksor

Świątynia Luksorska

Wspomniana Świątynia Luksorska jest drugim najważniejszym zabytkiem na wschodnim brzegu Luksoru. Późniejsza niż Karnak, mniejsza i trochę gorzej zachowana. Nazywana jest czasem Świątynią Narodzin Amona. W czasach rzymskich została przerobiona na obóz wojskowy, potem na kościół chrześcijański. Dziś wznosi się tu meczet Abu al-Haggag.

Kolosy Memnona, Luksor
Kolosy Memnona, Luksor

Luksor: Kolosy Memnona

Po zachodniej stronie Nilu głównie znajdują się pozostałości po grobowcach. Pierwszym z nich są Kolosy Memnona. Powstały gdzieś koło 1370 przed naszą erą i strzegły wejścia do grobowca faraona. W skutek trzęsień ziemi i wylewającego Nilu pozostały tylko te dwa kolosy. Łatwo dostępne, stanowią wręcz obowiązkowy przystanek dla turystów.

Grobowiec - Świątynia Hatszepsut, Luksor
Grobowiec – Świątynia Hatszepsut

Luksor: Grobowiec Hatszepsut

Zdecydowanie najbardziej okazałą, zachowaną świątynią grobowcem jest Świątynia Milionów Lat, czyli Świątynia Hatszepsut. Powstała w XV przed naszą erą. Wznosi się u gigantycznej skalnej ściany Deir el-Bahari. Stanowi jeden z najchętniej odwiedzanych zabytków Egiptu, robi fenomenalne wrażenie. Warto jednak pamiętać, że w dużej mierze jest to rekonstrukcja, za którą odpowiada Polsko-Egipska Misja Archeologiczna. Dodatkowo co pewien czas są tu udostępniane kolejne części kompleksu.

Grobowiec - Świątynia Hatszepsut
Grobowiec – Świątynia Hatszepsut

Ze Świątynią Hatszepsut wiąże się też smutna historia. W 1997 doszło tu do zamachu terrorystycznego, w którym zginęło 58 turystów. Każdy taki zamach w Egipcie ma duży wpływ na gospodarkę. Na kilka lat wtedy spada zainteresowanie turystyką w regionie, a to wiąże się wprost z zarobkami. Egipcjanie starają się jak mogą zapewnić bezpieczeństwo, ale w walce z terrorystami nie zawsze się to udaje.

Dolina Królów, Luksor
Dolina Królów, Luksor

Dolina Królów, Królowych i Budowniczych w Luksorze

Bardzo interesująca jest też nekropolia zwana Doliną Królów. Znajdują się tam wykute w skale grobowce. Na razie odkryto ich 64 oraz 20 kolejnych, nieukończonych. Większość została splądrowana zanim dotarli do nich naukowcy. Do nielicznych wyjątków zalicza się słynny grobowiec Tutenchamona. Całość to jedno wielkie stanowisko archeologiczne.

Grobowce Królów, Dolina Królów
Grobowce Królów, Dolina Królów

Same grobowce nie robią aż takiego wrażenia, są wykute w skale, a nie wolnostojące budowle. Niemniej jednak Dolina jako całość jest bardzo intrygująca. Warto jednak pamiętać, że to trudna atrakcja do zwiedzania. Jest to bardzo gorące i suche miejsce. Temperatura często wynosi ponad 40 stopni. Także dlatego zwiedzanie Doliny jest dość ograniczone czasowo. Ogląda się średnio dwa – trzy grobowce. Wystarczy, by wiedzieć, jak to wyglądało

Dolina Królów
Dolina Królów

Luksor z perspektywy Nilu

Częstym elementem wycieczek jest także krótki rejs po Nilu. Właściwie widać z niego tylko Świątynię Luksorską i w mniejszym stopniu Karnak, reszta interesujących obiektów znajduje się dalej od rzeki. Więc chyba warto ten czas poświęcić na coś innego. Na najważniejsze rzeczy w Luksorze wystarczy dzień. Warto jednak pamiętać, że sama nekropolia to także Dolina Królowych, Dolina Budowniczych, Świątynia Setiego I, Ramasseum (ruiny świątyń z czasów Ramzesa II) ale są tu też inne świątynie i grobowce. Jest muzeum mumifikacji, a także części bardziej arabskie, współczesne. No i ewentualnie wyspy na Nilu. Więc chcąc zobaczyć więcej lepiej poświęcić na to miejsce dwa lub trzy dni.

Rejs po rzece Nil, w tle Świątynia Luksorska
Rejs po rzece Nil, w tle Świątynia Luksorska

W Luksorze nie wszystkie odkryte miejsca są udostępnione. Natomiast zmienia się to z czasem, w dość powolny sposób, tak by raz na parę lat był powód, by tu wrócić i zobaczyć coś nowego. Grobowiec Seti I został udostępniony turystom zaledwie kilka lat temu. Chińczycy mają podobne podejście biznesowe przy grobowcach Mingów. Luksor ma własne lotnisko. Można tu dotrzeć z wycieczką na przykłada z Hurghady, gdzie przemierza się Pustynię Wschodnią. Ale też bardzo popularnym sposobem zwiedzania są rejsy po Nilu. Cześć z nich kończy lub zaczyna tu swój bieg.

Ruiny w świątyni Hatszepsut
Ruiny w świątyni Hatszepsut

Zwiedzanie Luksoru

Jeśli chodzi o stanowiska archeologiczne, można kupić bilet łączony, czyli tak zwane Luxor Pass, wymagany jest do tego paszport. Luxor Pass jest sprzedawany w dwóch wersjach, z grobowcami Nefertari i Setiego I (droższa wersja) lub bez nich. Luxor Pass jest ważny pięć dni.

Kolumny w świątyni Hatszepsut
Kolumny w świątyni Hatszepsut

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak egipski
Luksor?

Gandawa (Gent), transport, zabytki i zwiedzanie

Znajdująca się na przecięciu linii kolejowych Gandawa (nider. Gent) jest wręcz idealnym miejscem przesiadkowym, zwłaszcza na linii Brugia, Bruksela, Antwerpia. Choć robi nieciekawe pierwsze wrażenie, to jednak urokliwe historyczne centrum z pewnością jest dobrym wynagrodzeniem poświęconego czasu. Ale od razu warto zastanowić się nad jedną rzeczą: ile mamy czasu na Gandawę. Jeśli niewiele, to zdecydowanie warto odpuścić sobie okolice dworca, wziąć autobus czy taksówkę i podjechać do centrum.

Gandawa
Gandawa

Gandawa i transport

To flamandzkie miasto jako węzeł komunikacyjny to w dużej mierze wynik zagospodarowania przestrzeni, która powstała po Expo 1913. Wtedy właśnie otwarto dworzec Sint-Pieters. Z dala od ścisłego centrum. Obecnie ten węzeł ma chyba nawet ważniejsze znaczenie.

Kanał Leidy w Gandawie (Belgia)
Kanał Leidy w Gandawie (Belgia)

Miasto to ma dość długą historię, ale w pewnym sensie najlepszy okres rozwoju ma już za sobą. Gandawa była jednym z największych ośrodków miejskich Europy w średniowieczu. To widać w centrum. Są tu zarówno wspaniałe zamki, kościoły, czy przepiękny rynek. Dodatkowo warto zwrócić też uwagę na kanały. Chyba największym problemem jest tu bliskość dobrze zachowanej i jeszcze lepiej rozreklamowanej Brugii.

Kanał Leidy w Gandawie (Belgia)
Kanał Leidy w Gandawie (Belgia)

Zamek w Gandawie

Dość rozpoznawalną wizytówką miasta jest Gravensteen, czyli zamek hrabiów Flandrii. Obecny zamek został zbudowany w 1180 roku, choć nie jest pierwszym w tym miejscu. W XIV wieku został opuszczony i niszczał, wykorzystywano go choćby jako fabrykę. W roku 1885 odkupiły go władze miasta, przeprowadzono renowację i od tego momentu pełni on rolę zabytku i muzeum. Ale już nawet z zewnątrz prezentuje się okazale.

Zamek (Gandawa, Belgia)
Zamek (Gandawa, Belgia)

Gravensteen jest też tym miejscem, które uwieczniło Gandawę w kinie i telewizji. Zamek był wykorzystywany jako lokacja w serialu produkcji BBC – „The White Queen”, a ostatnio w filmie „Emperor” z Adrienem Brodym (czeka na swoją premierę) o Karolu V Habsburgu.

Widok na katedrę w Gandawie (Gent) z mostu Sint Michielsbrug
Widok na katedrę w Gandawie (Gent) z mostu Sint Michielsbrug

Gandawa, rynek i rzeka Leida

Duże wrażenie robią też okolice kanału rzeki Leidy. Zwłaszcza te otoczone kiedyś średniowieczną zabudową, dziś głównie infrastrukturą turystyczną. Miasto robi bardzo dobre wrażenie. Swoją drogą podobnie jak Brugii, tak i tutaj można popływać łodzią kanałami. W okolicy zaś jest wiele restauracji i barów, więc można też spróbować słynne belgijskie frytki, ale też popularne są tu piwo i kiełbasa. Wzdłuż kanału rozciągają się dwa bulwary: Graslei i Korenlei.

Gandawa - rynek
Gandawa – rynek

Warto też przejść się w okolice rynku. Z jednej strony jest to typowy belgijski rynek, budynki są bardzo charakterystyczne, przypominają to, co można zobaczyć w Antwerpii czy Brukseli. Z drugiej jest też interesujący ratusz, ale też sukiennice z beffroi, czyli wieżą obecnie widokową, wcześniej strażnicą. Beffroi z Belgii (w tym ta z Brugii) i północnej Francji zostały zbiorczo wpisane na listę UNESCO. Wieże te budowano we Flandrii od średniowiecza do renesansu.

Wieża w Gandawie
Wieża w Gandawie

Katedra św. Bawona w Gandawie

W okolicy znajduje się też pokaźna katedra św. Bawona (miejsce chrztu Karola V). Obiekt uchodzi za jeden z największych czynnych kościołów w Belgii. Jego historia sięga X wieku, ale oczywiście od tego czasu nieraz był przebudowywany, choć prezentuje w miarę jednolity styl. W środku można zobaczyć między innymi obraz Rubensa.

Wieża katedry w Gandawie
Wieża Belfort w Gandawie

Zwiedzanie Gandawy

Poza ważnym węzłem kolejowym i komunikacyjnym (jest to znów istotne miasto portowe), Gandawa to także ośrodek naukowo-uniwersytecki. Mapkę miasta można za darmo dostać na dworcu. I jak na miasto w tej części świata, także i to ma swoją dzielnicę czerwonych latarni, czy raczej ulicę zwaną jako Glazen Straatje (szklana ulica lub Glass Alley), trochę oddaloną od centrum. Tam za szybami stoją prostytutki. Z drugiej strony, tu także mamy dzielnicę Beginek.

Gandawa
Gandawa

Polacy, Gandawa i II wojna światowa

Na koniec warto wspomnieć o polskim akcencie, związanym z II wojną światową. Choć przez większość czasu obu wielkich wojen Gandawa przeszła obronną ręką, to jednak wraz z upadkiem III Rzeszy miały tu miejsce bardzo ciężkie walki. Od 11 do 14 września 1944 w walkach lądowych wokół miasta brała udział Pierwsza Dywizja Pancerna generała Maczka. Zaś 1 stycznia 1945 miała miejsce jedna z największych bitew powietrznych okresu końca wojny, znana jako bitwa nad Gandawą. Walczyły w niej między innymi polskie dywizjony (302, 308 i 317).

Gandawa dalej od centrum
Gandawa dalej od centrum

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak belgijski
Gandawa

Wielki Kanion Kolorado

Dzięki magii kina i przede wszystkim westernom, Wielki Kanion Kolorado (Grand Canyon Colorado) jest bardzo dobrze kojarzonym miejscem, nieraz błędnie uznawanym za najgłębsze. Oczywiście najgłębszy znany kanion to Colca w Peru (dwukrotnie wyższy niż Wielki Kanion), w sumie to nawet Dżabal Szams jest głębszy. Plus jeszcze dochodzą koryta rzek w Karakorum, które mają ponad 7000 metrów różnicy względem szczytu (jednak z jakiegoś powodu źródła częściej wskazują Colcę). W każdym razie, ten amerykański w najgłębszym miejscu czyli w tak zwanym wąwozie granitowym (Granite Gorge) ma 1857 m. To i tak dużo.

Wielki Kanion Kolorado
Wielki Kanion Kolorado

Wielki Kanion Kolorado

Słynny kanion rozciąga się na jakieś 446 km, to właśnie czyni go wielkim, ale już nie najdłuższym, taki znajduje się pod lodami Grenlandii. Kolorado stosunkowo łatwo jest zobaczyć, ale większa eksploracja jest o tyle trudna, że wymaga czasu i kosztów.

Wielki Kanion Kolorado
Wielki Kanion Kolorado

Kanion jest też bardzo szeroki. W wąskich miejscach ma jakieś 800m od jednej do drugiej krawędzi. Zaś maksymalna szerokość to 29 kilometrów. To właśnie czyni go największym przełomem rzeki na świecie. Zaś kolejnym atutem jest jego malowniczość. Dzięki kolorowym skałom robi niesamowite wrażenie.

Rzeka w Wielkim Kanionie
Rzeka w Wielkim Kanionie

Park Narodowy

Park Narodowy Wielkiego Kanionu, który rozciąga się wokół kanionu, to jeden z najstarszych i największych parków w Stanach Zjednoczonych. Od 1979 znajduje się też na liście UNESCO. Park powstał w dużej mierze, by chronić naturalne przełomy Kolorado. Były plany zbudowania tam zapory i sztucznych jezior, udało się ochronić ten cud natury. Dziś można to miejsce oglądać w stanie naturalnym, nie licząc infrastruktury turystycznej.

Drzewo na krawędzi
Drzewo na krawędzi

Poza walorami estetycznymi, bo kanion wygląda pięknie, istotne są też walory naukowe. To jest geologiczne cudo, można tu prześledzić jakieś sześć milionów lat historii, kiedy to rzeka rzeźbiła sobie obecne koryto. Kształtowanie tego terenu zaczęło się już jakieś 17 milionów lat temu, czyli jeszcze w miocenie. Dobrze, że to miejsce nie znalazło się pod wodą.

Krawędź Wielkiego Kanionu
Krawędź Wielkiego Kanionu

Przyroda Wielkiego Kanionu

Piękno przyrody zaś przyciąga przede wszystkim turystów. Park jest olbrzymi, można tu zarówno nocować, jak szukać atrakcji. Są wspaniałe widoki, gdy chodzi się przy jednej z krawędzi, jest też skywalk, czyli szklany pomost znajdujący się w zachodniej części. Pewnie najciekawsza jest możliwość zejścia na dół i wejścia na górę, to jednak już najczęściej wymaga noclegów w parku. Dlatego lepiej zapewnić tu sobie więcej czasu, chyba że chce się tylko rzucić okiem na to miejsce.

Wielki Kanion Kolorado
Wielki Kanion Kolorado

Wielki Kanion Kolorado: Zwiedzanie i kino

Zejście na dół wcale nie jest takie łatwe i nie chodzi tu o stromość czy wysokość. Przede wszystkim dają o sobie znać dwie rzeczy. Albo upał, albo silne wiatry, które potrafią wiać nawet 160 km/h. Dlatego jeśli ktoś zamierza zwiedzać w ten sposób kanion, to z pewnością warto się do tego dobrze przygotować. Mieć ze sobą odpowiednie ubranie, wystarczającą ilość wody, a przede wszystkim czasu. Ceny biletów, godziny otwarcia, można sprawdzić na stronie parku (można tam też zamówić bilety).

Wielki Kanion Kolorado
Wielki Kanion Kolorado

Park Narodowy znajduje się w stanie Arizona. Jak wspominaliśmy, niejednokrotnie pojawiał się w kinie. Choćby w „Drodze olbrzymów” z Johnem Waynem (z 1930), „Next” z Nicholasem Cagem (z 2007), „Mavericku” z Melem Gibsonem (z 1994), czy „Złodzieju z Bagdadu” (z 1940). Jak widać nie zawsze te okolice grały Amerykę.

Wielki Kanion Kolorado
Wielki Kanion Kolorado

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak amerykański
Wielki Kanion Kolorado