Archiwa tagu: skały

Tiskie Ściany (Tiské stěny), Skalne Miasto Tisa

Tiskie Ściany (cz. Tiské stěny) to kolejne z czeskich skalnych miast. Tym razem trochę inne, bo jeszcze nie tak oblegane przez turystów. Mniej rozbudowane infrastrukturalnie, przez to sprawiające wrażenie bardziej pierwotnego. Znajduje się niedaleko Czeskiej i Saksońskiej Szwajcarii, w kierunku na Karlowe Wary. To idealne miejsce na spokojny, kilkugodzinny spacer. Czasem można spotkać się z błędną nazwą Tiskie Skały lub bardziej ogólną – Skalne Miasto Tisa.

Tiskie Ściany
Tiskie Ściany

Tiskie Ściany: Dojazd

Dojazd w tym przypadku najłatwiejszy jest samochodem. Trzeba dojechać do wsi Tisá. Tam znajdziemy parking, zarówno płatny przy barze, jak i darmowy trochę dalej. Oba jednak nie są wielkie. Nie ma tu tłumów, jednak przyjeżdża tyle ludzi, że mogą być problemy z zaparkowaniem. Miejscówka robi się coraz popularniejsza, więc warto podjechać tu bliżej poranku.

Niektóre przejścia bywają wąskie
Niektóre przejścia bywają wąskie

Przy wejściu do parku znajduje się budka z biletami. Jednocześnie nie ma tu bramek, więc bardziej wygląda to na dobrowolną dotację. Nie sprawdzaliśmy jak to jest weryfikowane. Jako bilet dostaliśmy pocztówkę z pieczątką, ale nikt tego dalej nie sprawdzał.

Czasami idzie się schodami
Czasami idzie się schodami

Zwiedzanie Tiskich Ścian

Tiskie Ściany to przede wszystkim piaskowce. Skały te w najwyższym punkcie mają 613 m n.p.m. Od strony południowej widać wysoką, liczącą do 70 m pionową ścianę. Do przejścia są dwa szlaki, które prowadzą wokół Małych i Dużych Ścian (Velkě stěny i Malě stěny). Chodzenie poza nimi jest surowo zabronione.

Tiskie Ściany (Tiské stěny, Czechy), kolejne wąskie przejście
Tiskie Ściany (Tiské stěny, Czechy), kolejne wąskie przejście

Skały są ponumerowane, tak by spokojnie można było między nimi chodzić. Jednak opisów, czy nawet nazw jest stosunkowo niewiele. Wygląda to tak, że jeszcze tuż przy wejściu, coś zrobiono, jednak dalej właściwie poza numerkami i oznakowaniem szlaków nie ma nic. Na początku zaś znajdziemy kilka tablic (po czesku, trochę mniej po niemiecku) z informacjami o okolicy, jak również lokalnej przyrodzie.

Przykład formacji skalnych w Tiskich Ścianach
Przykład formacji skalnych w Tiskich Ścianach

Całość jest porośnięta lasem. Szlak prowadzi nas w koło. Najpierw między skałami, widzimy je bardziej od dołu, czasem można się gdzieś wdrapać. Później już grzbietami. Podejścia nie są trudne, ale miejscami to bardziej wspinaczka lub wchodzenie po drabinie, niż spacer. Jeśli ktoś chciałby spróbować zabrać tam dziecko w wózku, to lepiej niech to przemyśli. Wejście do Tiskich Ścian jest płatne, ale podobnie jak w innych tego typu atrakcjach bilety można kupić jedynie w okresie letnim. W zimowym wchodzi się za darmo, na własne ryzyko.

Tiskie Ściany widziane z góry
Tiskie Ściany widziane z góry

Tiskie Ściany: Wspinaczka

Trzeba przyznać, że Tiskie Ściany to także doskonałe miejsce wspinaczkowe. Część przybywających przyjeżdża tu tylko w tym celu. Chodząc między skałami można się natknąć na grupy próbujące się na nie wdrapać, oczywiście z asekuracją. Odbywają się tu także sesje szkoleniowe.

Wejście do Tiskich Ścian
Wejście do Tiskich Ścian

Skalne miasto Tisa i „Narnia”

Tiskie ściany mają też swój mały filmowy epizod. Dokładniej w filmie „Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i stara szafa” (2005) Andrew Adamsona. Jak pamiętamy Adamson zachwycił się Górami Stołowymi i Błędnymi Skałami, jednak przy pierwszym filmie nie udało mu się tam nakręcić zdjęć, więc wykorzystał głównie studio wspomagając się kilkoma plenerami w Czechach. Tisa ma tu swój mały udział. Tu powstało między innymi wejście do domku fauna, pana Tumnusa oraz część ujęć skał w śniegu.

Skalne miasto Tisa / Tiskie Ściany w filmie „Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i Stara Szafa” jako okolice domku pana Tumnusa.
Skalne miasto Tisa / Tiskie Ściany w filmie „Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i Stara Szafa” (Narnia) jako okolice domku pana Tumnusa.

Tiské stěny: Przyroda

Warto dodać, że poza pięknymi skałami, Tiskie Ściany to także teren objęty ochroną w ramach programu Natura 2000 (głównie z powodu ptactwa) i Obszaru Chronionego Krajobrazu Łabskie Piaskowce. To także jedna z najstarszych atrakcji turystycznych działających w Czechach. Pierwsze turystyczne opisy pochodzą z 1828. Na szlaku znajduje się też małe schronisko z restauracją.

Tiskie Ściany (Tiské stěny)
Tiskie Ściany (Tiské stěny)

To miejsce podobne do Skalnego Miasteczka Adršpach w okolicach Trutnova. Tylko że trochę bardziej dzikie, a na pewno mniej uczęszczane. Może i mniejsze, a przez to mniej widowiskowe, ale obcowanie z przyrodą, wspinanie się po skałach i rozległe widoki sprawiają dużo radości.

Tiskie Ściany (Tiské stěny)
Tiskie Ściany (Tiské stěny)

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak czeski
Tiskie Ściany

Park Narodowy Kawo Greko (Cape Greco)

Kawo Greko (grec. Κάβο Γκρέκο, ang. Cape Greco) to najdalej wysunięty na południowy-wschód fragment Cypru. Przylądek ten to wspaniałe klify, skały, morskie jaskinie, laguny, park narodowy oraz atrakcja turystyczna, a przede wszystkim malownicze miejsce, gdzie można spokojnie obcować z naturą.

Morskie jaskinie w Parku Narodowym Kawo Greko
Morskie jaskinie w Parku Narodowym Kawo Greko

Atrakcje Kawo Greko

Turystycznym centrum w tej okolicy jest miejscowość Ajia Napa lub Ayia Napa (grec. Αγία Νάπα, ang. Aya Napa). To dawne weneckie miasteczko dziś słynie z clubbingu i plaż. I to jest też dobre miejsce, by zacząć zwiedzanie plaż i klifów. Agia Napa (bo i taką formę zapisu się spotyka) jest oddalona od Visitors Center w Kavo Greko jakieś 8 kilometrów. Jeżdżą tu autobusy, ale cały park jest trochę porozbijany i nie wszędzie nimi dojedziemy, kwestię godzin tym bardziej należy pominąć. W Agii można też zobaczyć formacje skalne jak Love Bridge (Most Miłości), albo też w niedalekiej okolicy przejść się ścieżką Afrodyty (miejsc upamiętniających tę boginię na Cyprze jest wiele).

Widok z morskiej jaskini (Cape Greco)
Widok z morskiej jaskini (Cape Greco)

Więc jeśli mamy czas, to z Agii można poświęcić sobie większość dnia na jego zwiedzenie spacerem, zatrzymując się chwilę na plażach. Alternatywą jest zwiedzanie samochodem bądź innym środkiem transportu, transport publiczny raczej odpada. Własne auto pozwoli skakać między różnymi punktami parku. Oczywiście każdy ma parking, który jest darmowy, podobnie jak wejściówka do samego parku (nie ma żadnej kontroli). Wówczas na spokojnie całość można zobaczyć w ciągu 3-4 godzin (lub mniej, jeśli ograniczymy ilość punktów). Trzeba się jednak liczyć z przejazdem przez drogi szutrowe.

Do jednej z jaskiń się schodzi
Do jednej z jaskiń się schodzi

Morskie jaskinie (Kawo Greko / Cape Greco)

Pierwszy punkt, przy którym zdecydowanie warto się zatrzymać to morskie jaskinie (Sea caves). Przez miejscowych bywają nazwane Kamiennymi zamkami Cape Greco. Są to piękne klify nad lazurową wodą. dzięki nieustannej działalności morza i w mniejszym stopniu wiatru w wapiennej skale powstały jaskinie. Jest to jeden z najbardziej znanych i rozpoznawalnych fragmentów parku, ale i Cypru. Tym samym jest też tłumnie odwiedzany.

Groty oglądane z góry nie wyglądają na duże. Nie da się do nich wpłynąć (jak na Capri czy w Błękitnej Grocie na Malcie). Ale jest ich tu więcej na stosunkowo niewielkim obszarze. Do jednej z tych jaskiń można sobie zejść i popatrzyć na morze przez kamienny otwór. Nie jest to „autoryzowane” zejście. Raczej ludzie znaleźli sposób, by się tam ześlizgnąć, wymaga to małej wspinaczki. Zaś jeśli chodzi o morze, to czasem przepływają tu też statki z turystami. Niektórzy ludzie tu się kąpią, choć formalnie jest to zakazane. To jeden z bardziej rozpoznawalnych fragmentów parku.

Morskie jaskinie Kawo Greko z góry
Morskie jaskinie Kawo Greko z góry

Kawo Greko: Pomnik Pokoju

Zdecydowanie najlepszym punktem widokowym na Cape Greco jest wzniesienie, na którym znajduje się Pomnik Pokoju, a także ławeczka, oblegana przez Istagramerów. To fragment, który wymaga dojścia, nawet jeśli jesteśmy zmotoryzowani. Nie podjedziemy na samą górę. Wzniesienie jest niewielkie, choć warto pamiętać, że najwyższa góra Cypru – Olimp – ma prawie 2000 metrów. W tym punkcie Kawo Greko dość dobrze widać zarówno okolicę, jak i morze, a także brytyjską bazę wojskową. Ta znajduje się na samym końcu przylądka, tym samym blokuje inny wyśmienity punkt widokowy i plażę, jest to bowiem teren zamknięty. Stamtąd, jakieś 170 km na południowy wschód wznosi się libańskie Trypolis. Podobno przy dobrej pogodzie można coś dostrzec. Natomiast sama okolica pomnika zapewnia wspaniałe krajobrazy. To też jedna z możliwości obcowania z tutejszą roślinnością. Pomijając ten fragment, większość najciekawszych elementów parku znajduje się raczej na wybrzeżu, tu mamy trochę lasu.

Klify Kawo Greko (Cape Greco) na Cyprze
Klify Kawo Greko (Cape Greco) na Cyprze

Tu też rozciąga się właściwy Park Narodowy Kawo Greko. Obszar ten liczy sobie około 385 hektarów. Żyje tu ponad 70 gatunków zwierząt i występuje 400 gatunków roślin. Formalnie jest to też teren lesisty, ale przede wszystkim występują tu krzewy i dość niewielkie drzewa. No i porozrzucane są punkty widokowe. W niektórych miejscach nawet znajdują się tabliczki z nazwą rośliny.

Pomnik Pokoju (Cypr, Kawo Greko)
Pomnik Pokoju (Cypr, Kawo Greko)

Kawo Greko: Błękitna Laguna

Kolejny punkt znajduje się dość blisko głównego cypla (na który nie wjedziemy do końca, ze względu na wspomnianą bazę). To malownicza zatoczka Błękitna Laguna (The Blue Lagoon).. Jak w wielu innych miejscach, można się tu zatrzymać, podejść i napawać pięknem natury. To też miejsce, gdzie znów ludzie się kąpią.Wybrzeże laguny jest dość kamieniste, pełne skał, więc gdy są duże fale może być niebezpiecznie. Od strony bazy wojskowej ulokowali się sprzedawcy jedzenia. W sezonie możemy się tu spodziewać zatrzęsienia turystów.

Błękitna Laguna na Cyprze
Błękitna Laguna na Cyprze
Widok na Błękitną Lagunę (Cape Greco - Cypr)
Widok na Błękitną Lagunę (Cape Greco – Cypr)

Kawo Greko: Łuk kamienny

Potem można albo próbować dotrzeć do granicy bazy albo udać się na północ. Tam kolejny przystanek to łuk kamienny Kamara Tou Koraka. Cypryjczycy nie pozwalają na niego wchodzić, otoczono go płotem w nadziei, że może dzięki temu postoi dłużej. Jest kolejnym przykładem erozji skał na klifie, w tym wypadku część klifu runęła do morza zostawiając obecną formację. Przy łuku znajduje się mały parking i dodatkowe punkty widokowe.

Kamara Tou Koraka
Kamara Tou Koraka

Cerkiew nad brzegiem morza

Jeszcze dalej na północ znajduje się mała cerkiew Agioi Anargiroi. Położona praktycznie przy samym klifie, pięknie pomalowana, łącząca niebieski kolor z bielą. Wewnątrz raczej niepozorna, acz zdecydowanie zadbana. Na zewnątrz też niespecjalnie się wyróżnia, pomijając jej urokliwą lokalizację. Wokół niej łażą koty, które się łaszą i żebrzą o jedzenie. Natomiast za kościołkiem znajduje się zejście do kolejnej morskiej jaskini. Tym razem już „autoryzowane”, czyli ze schodami i poręczą. Ta jaskinia jest o tyle fajna, że znajduje się blisko poziomu morza, więc doskonale widać tu skutki erozji. To znów miejsce, gdzie pojawia się wielu turystów i niestety w tym wypadku ciężko ich wyminąć. Nawet poza sezonem jest ciężko.

Fragment morskiej groty (Cape Greco)
Fragment morskiej groty (Cape Greco)
Cerkiew Agioi Anargiroi
Cerkiew Agioi Anargiroi

Zwiedzanie Cape Greco

Mając czas można jeszcze udać się dalej na północ, za miejscowością Konnos (gdzie znajduje się plaża i ośrodki turystyczne), znajdziemy jeszcze jedną grotę – Jaskinię Cyklopa. Natomiast całe Kawo Greko to przykład naturalnego piękna Cypru, nie bez powodu uchodzi za jedno z najładniejszych miejsc na wyspie. Trzeba pamiętać, że cały Park Narodowy jest obszarem chronionym z wieloma pięknymi urwiskami i punktami widokowymi. To miejsce, w którym można spędzić zarówno cały dzień, spokojnie się nim delektując, jak i kilka godzin, by dotrzeć do najbardziej znanych punktów. Kawo Greko to idealne miejsce także na aktywny wypoczynek, czy to trekking, jazdę na rowerze lub na quadzie czy buggy, a nawet są tu ścieżki przeznaczone do jazdy konnej. Bez wątpienia to miejsce na Cyprze, na które warto poświęcić czas.

Widok z okolic Pomnika Pokoju
Widok z okolic Pomnika Pokoju

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak cypryjski
PN Kawo Greko

Pańska skała, bazaltowa formacja w Czechach

Pańska skała (cz. Panská skála) zwana czasem też Varhany to najstarszy rezerwat geologiczny w Czechach i jeden z najstarszych w Europie, założony w 1878 roku. Jest on stosunkowo niewielki, jednak tu przyjeżdża się nie po to by długo spacerować, a po to by zobaczyć dokładnie jedną rzecz. Czyni to Pańską skałę idealnym miejscem, na krótki postój. Sama formacja przypomina trochę bazaltowe organy, a jej wygląd jest dość niecodzienny.

Pańska Skała
Pańska skała, czyli kamienne organy

Pańska skała: Powstanie

Sama Panská skála to formacja wulkaniczna, powstała aż 30 milionów lat temu z magmy pochodzącej z głębokości większej niż 30 km, a zastygłej w kominie wulkanicznym. Działanie wiatru, deszczu, entropii i tych wszystkich erozyjnych czynników oraz odkrywki bazaltu doprowadziły do odsłonięcia tej formacji. Jako że bazalt jest bardzo twardą skałą, ostre kształty bazaltowych słupów są do dziś świetnie zachowane. Podobną naturalną formę można zobaczyć na plaży Reynisfjara na Islandii.

Bazaltowe słupy
Bazaltowe słupy

Zwiedzanie rezerwatu

Wrażenie robi precyzyjna geometria form i ogrom tej formacji, aż trudno uwierzyć, że to całkowicie naturalny twór. Obok znajduje się też małe jeziorko, co pozwala na zrobienie ciekawych zdjęć. Pochodzenie tego oczka wodnego nie jest naturalne, to pozostałości po dawnym kamieniołomie.

Bazaltowa formacja (Pańska Skała, Czechy)
Bazaltowa formacja (Pańska skała, Czechy)

Zwiedzenie skały, a nawet wdrapanie się na nią nie zajmuje wiele czasu. Na upartego da się to zobaczyć w 15 minut, bo dużo do zobaczenia tu nie ma. Jest skała, którą można obejść, ewentualnie wdrapać się na nią i to wszystko. Natomiast to bardzo intrygująca, naturalna konstrukcja.

Skała z bliska
Skała z bliska

Pańska skała: Dojazd

Najłatwiej kierować się na miejscowość Kamenický Šenov, a stamtąd dojechać do właściwego miejsca. Znajdziemy tu także niewielkie tablice informacyjne, które mogą poszerzyć naszą wiedzę o miejscu, o ile oczywiście rozumiemy czeski. Nie ma wyznaczonych szlaków, ale bez problemu dostrzeżemy ścieżki. To nie jest miejsce, w którym można się zgubić.

Góra Pańskiej Skały
Góra Pańskiej skały

Wejście na samą skałę jest darmowe. Jedynie przed nią trzeba zapłacić za parking. Jest automat, więc można przyjechać praktycznie o każdej porze.

Bazaltowa formacja
Bazaltowa formacja
Widok na skałę i jeziorko
Widok na skałę i jeziorko

Pańska skała to bardzo intrygujące miejsce, przy którym warto się zatrzymać, jeśli jest się w okolicy. Skała zapada w pamięć. Ale jednocześnie stoi sobie w polu, więc nie ma tu praktycznie żadnej infrastruktury turystycznej. Tak więc, jeśli ktoś nie fascynuje się geologią, a bardziej interesują go ciekawe formacje i zjawiska, to lepiej dodać sobie to miejsce jako przystanek przy okazji większej wycieczki. Zwłaszcza jeśli jedziemy zobaczyć Czeską Szwajcarię, która znajduje się dość blisko.

Panorama Pańskiej Skały
Panorama Pańskiej skały

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak czeski
Pańska skała

Cathedral Cove, czyli wejście do Narnii

Kiwi (czyli Nowozelandczycy) twierdzą, że najczęściej fotografowanym miejscem na półwyspie Coromandel jest tak zwane Cathedral Cove (Zatoczka Katedralna). Szczerze, trudno się dziwić. To miejsce wygląda magicznie i w pewien sposób stało się magiczne, oczywiście za sprawą filmowców i „Opowieści z Narnii”.

Widok na rezerwat morski
Widok na rezerwat morski

Cathedral Cove i Narnia

Andrew Adamson już w pierwszym filmie z cyklu wykorzystał lokacje z Nowej Zelandii. Wrócił tu także kręcąc „Księcia Kaspiana” (2008). Akcja filmu zaczyna się w Londynie, potem widzimy bohaterów w metrze, gdzie odkrywają przejście do Narnii. Dzieci przechodzą przez łuk i lądują na narnijskiej plaży. To właśnie Nowa Zelandia i Cathedral Cove. Tak nazywa się zarówno słynny łuk jak i ogólnie cała okolica.

Łuk Cathedral Cove jest dobrze znany dzięki Windowsowi, ale to także Narnia
Łuk Cathedral Cove jest dobrze znany dzięki Windowsowi, ale to także Narnia
„Opowieści z Narnii: Książe Kaspian” i wejście do Narnii. Faktycznie Cathedral Cove (Nowa Zelandia)
„Opowieści z Narnii: Książe Kaspian” i wejście do Narnii. Faktycznie Cathedral Cove (Nowa Zelandia)

Plaża otoczona malowniczymi formacjami skalnymi zagrała w filmie okolice dawnego zamku Ker Paravel. Sam łuk i przejście pod nim wygląda bardzo jak w filmie, oczywiście w naszym przypadku nie licząc pogody, bo ta akurat nam nie dopisała. Ale zaiste, w słońcu to miejsce faktycznie cieszy wszelkie obiektywy turystów.

Cathedral Cove
Cathedral Cove

Rezerwat morski Cathedral Cove

Plaża i łuk znajduje się w rezerwacie przyrody. Jak wiele innych miejsc w Nowej Zelandii tak i ten ma dwie nazwy: maoryską i angielską. Oprócz Cathedral Cove Marine Reserve, określa się to także jako Te Whanganui-A-Hei Marine Reserve. Maoryska nazwa znaczy tyle co Wielka Zatoka Hei. Hei to nazwa plemienia Maorysów, jeśli można to tak nazwać. U nich podział na grupy społeczne miał trochę inną formę, niż to co znamy np. z zachodnich krajów. Hei to nazwa jednego z iwi, czyli coś co jest w zależności od tłumaczenia klanem, plemieniem lub spokrewnionymi plemionami.

Charakterystyczny łuk
Charakterystyczny łuk

Rezerwat zajmuje 840 hektarów, w zatoce, wyspach, plażach. Żyje tu wiele stworzeń morskich, ale jak w wielu podobnych miejscach w kraju to także teren rekreacyjny. Ludzie tu nurkują czy uprawiają snorkelling.

Formacje skalne na plaży
Formacje skalne na plaży

Dojazd i zwiedzanie Cathedral Cove

By dojechać do Cathedral Cove, należy kierować się na miejscowość Hahei. Znajdziemy tam wiele płatnych parkingów, skąd można sobie dojść na plażę czy do właściwej lokacji, ale jeśli nie mamy campera, można jechać dalej. Przy samym zejściu znajduje się darmowy parking, choć jak na warunki nowozelandzkie jest on dość mały. Camperów tam nie chcą. Nam udało się znaleźć miejsce, ale w sezonie może to być problemem.

Narnijska plaża
Narnijska plaża

Stamtąd czeka nas spacer między drzewami, skąd widać tutejsze klify. Dopiero na samym końcu schodzi się na plaże, wychodząc prawie dokładnie tam, gdzie kręcono film. Spacer nie jest długi, na zobaczenie Catheral Cove wystarczy poświęcić trochę ponad godzinę. Chyba, że pogoda sprzyja do dłuższego wylegiwania się na tutejszych pięknych plażach. Sama plaża nie jest duża, większość czasu zajmuje zejście do niej.

Sama plaża w tym miejscu jest stosunkowo niewielka
Sama plaża w tym miejscu jest stosunkowo niewielka

Łuk i tapeta w Windows

To bez wątpienia jedna z łatwiejszych lokacji filmowych do wychwycenia. Faktycznie to wejście do Narnii jest tu takie symboliczne, cudowne i magiczne. Wchodzimy do innego świata, choćby na chwilę. Zaś miejsce powinno być też znane wielu użytkownikom Windowsa, można je zobaczyć na jeden z domyślnych tapet.

W większości mamy tu klif
W większości mamy tu klif

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak nowozelandzki
Cathedral Cove
Szlak filmowy
Cathedral Cove

Punakaiki (Pancake Rocks), czyli Naleśnikowe Skały

Niektóre nazwy angielskie (bo maoryskich bez sprawdzania raczej nie rozumiemy), budzą zainteresowanie i uśmiech na twarzy. Tak jest choćby z nowozelandzkimi Skałami Naleśnikowymi (ang. Pancake Rocks), określanym też czasem jako Punakaiki, choć faktycznie jest to nazwa pobliskiej miejscowości i rzeki. Lubimy skalne miasta, zarówno te stworzone przez człowieka, jak i te naturalne. To miejsce jest jednym z nich, acz malowniczo położonym nad brzegiem Morza Tasmana, a nie w samych górach.

Pancake Rocks i morze Tasmana
Pancake Rocks i morze Tasmana

Punakaiki i nazewnictwo

Swoją drogą skały te są zlokalizowane na przylądku nazwanym Dolomite Point. A że są to jeszcze Alpy Południowe, to nazewnictwo jest takie mocno europejskie.

Punakaiki
Punakaiki

Punakaiki, czyli nazwa maoryska także jest dość kulinarna. Znaczy tyle, co „źródło jedzenia”. Choć w tym wypadku raczej chodziło o źródło ryb i innego pokarmu, a nie kształt skał.

Skały naleśnikowe
Skały naleśnikowe

Koncentrując się na skałach: nazwa angielska  jest dość oczywista, gdy tylko przyjrzy się tym formacjom. Naprawdę wyglądają jak niezwykłe naleśniki. Powstałe bez udziału człowieka, bez mąki, jaj czy mleka, a raczej przez piasek, morskie żyjątka, ciśnienie, 30 milionów lat leżakowania i ruchy tektoniczne, dodatek erozji i entropii.

Zatoczka wewnątrz skalnego wybrzeża
Zatoczka wewnątrz skalnego wybrzeża

Powstanie Punakaiki (Skał naleśnikowych)

Skały naleśnikowe to efekt powyższych czynników, w sumie dość powszechnych, ale dających zawsze nieprzewidziane rezultaty. Z dna morskiego, roślin morskich i szczątków organicznych (znajdujących się  jakieś 2 km pod powierzchnią) powstała skała osadowa – wapień, którego kolejne warstwy o różnej twardości ulegały sprasowaniu pod wysokim ciśnieniem. Właśnie na skutek ruchów płyt tektonicznych (a co za tym idzie trzęsień ziemi), te skały zostały wypchnięte na powierzchnię i poddane działaniu deszczy (także lekko kwaśnych), wiatrów, drobinek piasku, morskich fal… Skały o różnej twardości ulegały erozji w różnym tempie, tworząc efekt, który mamy szczęście dziś podziwiać. A jest co.

Punakaiki, Nowa Zelandia
Punakaiki, Nowa Zelandia

Ale to nie jedyna atrakcja tego miejsca. Druga to tak zwane blowholes, czyli szczeliny skalne, przez które podczas przypływie wybija woda, trochę jak w przypadku gejzeru. To bardzo ciekawe zjawisko, niestety trzeba mieć szczęście, by się załapać.

Warstwy skał ułożone niczym naleśniki
Warstwy skał ułożone niczym naleśniki

Zwiedzanie Punakaiki (Pancake Rocks)

To jedno z najbardziej rozpoznawalnych i popularnych miejsc Nowej Zelandii. Całkowicie przygotowane pod turystów. Jedzie się tu autostradą nr 6, prowadzącą z północy na południe. Mamy duży parking, sklepy i jadłodajnie, no i krótką ścieżkę do przejścia. Nawet sprzedają naleśniki, no i oczywiście się tym szczycą i reklamują. Ta w dużej części jest dostosowana do potrzeb osób niepełnosprawnych, poruszających się na wózkach, ale już blisko samej końcówki trzeba pokonać trochę schodów. Trasa do przejścia długa nie jest. Pół godziny powinno wystarczyć.

Morze Tasmana
Morze Tasmana

Cała okolica jest częścią Parku Narodowego Paparoa (Paparoa National Park). Początkowo miejsce to miało chronić roślinność, dziś także chroni skały wapienne.

Punakaiki
Punakaiki

Uwagi praktyczne

Jedna istotna uwaga dla podróżujących samochodem: w tej części Nowej Zelandii, w szczególności w parku narodowym, jest mało stacji benzynowych, więc zdecydowanie nie warto jechać na oparach. Lepiej tankować częściej.

Punakaiki
Punakaiki

Stosy naleśników sprawiają niesamowite wrażenie, jeszcze w połączeniu z morzem i zielenią, to kolejny z przystanków, na którym zwyczajnie trzeba się zatrzymać. Jadąc z północy można to połączyć z przylądkiem Foulwind (kolonia fok) a nawet wąwozem Buller.

Skały naleśnikowe
Skały naleśnikowe

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak nowozelandzki
Punakaiki