Archiwa tagu: James Bond 007

Kerkyra albo miasto Korfu: James Bond i inne atrakcje

Grecy używają nazwy Kerkyra (gr. Κέρκυρα), poza nią najczęściej mówi się o mieście Korfu lub Corfu Town, czasem spotyka się też Kerkira. Poniekąd nazwa stolicy wyspy od zawsze była tożsama z całością, którą kiedyś także nazywano Kerkyrą. Dziś Kerykra to ważny ośrodek turystyczny na Korfu, z przepięknym starym miastem i fortami wpisanymi na listę UNESCO w 2007 roku. To także miejsce filmowe, tu kręcono „Tylko dla twoich oczu”, czyli przygody Jamesa Bonda.

Liston i arkady (Kerkyra, Korfu, Grecja)
Liston i arkady (Kerkyra, Korfu, Grecja)

Historia Kerkyry

Nazwa Kerkyra to nazwa historyczna, acz jeszcze starsza to Korkyra. Wywodzi się z mitologii greckiej: Kerkira była nimfą rzeki Assopus, którą uwiódł Posejdon i zabrał na tę wyspę. Na jej cześć nazywano kolonię Koryntu, którą tu założono w VIII wieku przed naszą erą. Z czasem Kerkyra się nie tylko uniezależniła, ale stała się jedną z najbardziej liczących potęg morskich tego regionu w starożytnej Grecji. Odegrała istotną rolę w II wojnie peloponeskiej, potem zaś stała się jedną z pierwszych greckich prowincji Rzymu. Następnie terenem władało Bizancjum, a po nim Wenecjanie.

Port w Kerkyrze (Korfu)
Port w Kerkyrze (Korfu)

Tu warto wspomnieć, że Turcy parę razy próbowali zdobyć wyspę, jednak nigdy im się to nie udało siłą. Dokonali tego zabiegami dyplomatycznymi w czasach napoleońskich. Wpierw Napoleon podbił Wenecję, a Korfu znalazła się w jego strefie wpływów, ale wraz z jego klęską stworzono Republikę Siedmiu Wysp, uzależnioną od Rosji i Turcji właśnie. Po 20 latach nastąpiła kolejna zmiana w regionie, a Republika stała się brytyjskim protektoratem. Ostatecznie zaś została przyłączona do Grecji. Stąd właśnie tak silny wpływ Wenecji, ale również Brytyjczyków na Kerkyrę i całe Korfu. Miasto zaś bardziej przypomina włoskie, niż greckie.

Cerkiew św. Jerzego
Cerkiew św. Jerzego w Starym Forcie

Nowy Fort (Kerkyra, Korfu)

Kluczem do zatrzymania osmańskiej inwazji były fortece. Zresztą już wcześniej istniały tu zamki broniące wyspy, ale to Wenecjanie wznieśli dwa potężne forty, które do dziś zachowały się w bardzo dobrym stanie (natomiast elementem umocnień był też garnizon w Butrint). Nad miastem góruje Nowy Fort wenecki, to punkt charakterystyczny. Pod jego murami można szukać miejsc parkingowych, by potem przejść się do centrum. Niestety nie jest dostępny dla zwiedzających, teren jest zajęty przez marynarkę wojenną. Fort zaczęto budowano w latach 1537 – 1577, acz obecnie to w dużej mierze budowla z XIX wieku, po brytyjskich przeróbkach.

Nowy Fort (Kerkyra, Korfu)
Nowy Fort (Kerkyra, Korfu)

Stary Fort w Kerkyrze

Stary Fort wenecki znajduje się na nadbrzeżu i jest jedną z największych atrakcji turystycznych miasta. Obecnie można dotrzeć do niego tylko przez most. To też pierwsza z lokalizacji Bondowskich na Korfu. Kiedy Melina przylatuje na Korfu, jej samolot w pierwszym ujęciu leci nad zatoką na południe od fortecy. Widać tu jej charakterystyczny kształt wraz z cerkwią, potem w oddali widać wieże Kerkyry. To typowe ujęcie uwiarygodniające.

Stary Fort
Stary Fort
Stary fort i Kerkyra udające Albanię w „Tylko dla twoich oczu” (James Bond)
Stary fort i Kerkyra udające Albanię w „Tylko dla twoich oczu” (James Bond)

Fort jednak w „Tylko dla twoich oczu” odgrywa dużo większą rolę, niż zabytek w tle, ale nie gra tu Grecji, a Albanię. Tu znajdują się tajne magazyny Kristatosa, do których zakradają się Bond i Columbo. Pierwsze albańskie ujęcie to widok na fort z północnej strony. Widać nawet krzyż przy latarni, który wcześniej uwiarygodniał Korfu. Potem akcja przenosi się do fortu. Dawne więzienie to magazyny, widzimy też kilka wąskich uliczek, a nawet przejścia znajdujące się wewnątrz fortu. Kilka zdjęć nagrywano też w zamkniętej podczas naszej wizyty części.

Stary Fort
Stary Fort

Jest to dość ciekawe miejsce, bo niejednorodne. Znajduje się tu choćby zabytkowa latarnia morska na samym szczycie wzniesienia. Trzeba do niej trochę podejść. Obok widzimy krzyż i doskonały punkt widokowy na miasto. Jest też dawne więzienie, w większości zamknięte i ogrodzone. Są budynki po Anglikach, nawet małe muzeum z mozaikami z czasów bizantyjskich, mieszczą się tu instytucje kulturalne, kawiarenka, mury, tereny do organizacji imprez plenerowych, klub jachtowy z plażą, fosa zaś pełni rolę kanału. Wyróżnia się też cerkiew św. Jerzego zbudowaną w stylu neoklasycznym przez Brytyjczyków w XIX wieku. Z zewnątrz przypomina starożytną świątynię. Sama bizantyjska fortyfikacja powstała początkowo w VI wieku, acz została zniszczona podczas najazdu Gotów. Wenecjanie odbudowali twierdzę w XI wieku, zaś w XV wieku (ukończono 1546) przebudowali w sposób znaczący i wówczas uchodziła ona za jeden z znamienitych przykładów inżynierii wojskowej. Na koniec jeszcze Brytyjczycy dodali swoje zmiany.

Stary Fort
Stary Fort

Plac Spianada

Spianáda znajduje się tuż przy wejściu do fortu. Ten wielki plac został ukazany w filmie, choćby w scenie spaceru Bonda i Melindy, którzy zmierzają w kierunku rotundy / pomnika Maitland (na cześć brytyjskiego gubernatora). Nazwa placu pochodzi z języka włoskiego i oznacza otwarty, płaski teren. Dziś to w dużej mierze park, fontanny, ale też parking i jednocześnie największy plac miejski w Grecji i podobno drugi co do wielkości w Europie. Początkowo założyli go Wenecjanie, ale swój wkład mają też Brytyjczycy, którzy mieli tu przez pewien czas boisko do krykieta.

Muzeum Sztuki Azjatyckiej (Kerkyra)
Muzeum Sztuki Azjatyckiej

Przy placu znajduje się promenada Liston, pałac św. Michała i Jerzego, który obecnie między innymi gości Muzeum Sztuk Azjatyckich. To dość charakterystyczny budynek z bramą, nawiązujący do klasycznej architektury. Z kolei budynek Liston wraz z jego charakterystycznymi arkadami inspirowano zabudową Paryża. Wzniesiono go na początku XIX wieku. Z promenady wchodzimy w centrum z mnóstwem kawiarni, sklepów i restauracji.

Widok na więzienie i Albanię z fortu (Kerkyra)
Widok na więzienie i Albanię z fortu

Starówka Kerkyry

Bonda i Melinę widzimy też pośród malowniczych, wąskich uliczek starego centrum Kyrkyry. Da się tu dostrzec choćby wieżę cerkwi św. Spirydona. Oboje robią tu zakupy. Wnikliwe oko może dopatrzyć także turystyczne pamiątki z napisem Corfu. Architektura jest bardzo włoska w wielu miejscach, wraz z charakterystycznym dla Italii zaniedbaniem. To miejsce, gdzie spokojnie można sobie pochodzić bocznymi uliczkami, czasem napotykając się na koty. Starówka z kolorowymi domami naprawdę robi świetne wrażenie.

Wąskie uliczki Kerkyry
Wąskie uliczki Kerkyry
James Bond i Melina zwiedzają starówkę Korfu (Kerkyra)
James Bond i Melina zwiedzają starówkę Korfu (Kerkyra)

W centrum znajdziemy kilka ciekawych cerkwi, w tym wspomnianą już św. Spirydona (Agios Spiridonas). Święty Spirydon to cypryjski biskup Tremituntu (dziś dystrykt Larnaki) żyjący na przełomie III i IV wieku, który jest obecnie patronem całego Korfu. To także patron garncarzy, żeglarzy i sierot. Nie ma dowodów, by kiedykolwiek za życia dotarł na tę wyspę. W każdym razie po śmierci i ekshumacji jego zachowane ciało przewieziono do Konstantynopola, a po jego upadku trafiło właśnie na Korfu. Jego grób znajduje się w tym kościele. Za wstawiennictwem świętego udało się przezwyciężyć głód, epidemię cholery, a także odeprzeć Turków. 11 sierpnia każdego roku odbywają się procesje, by upamiętnić to wydarzenie. Sama cerkiew jest ładna, acz nie zapadająca w pamięć, z wyjątkiem wspomnianej wieży.

Centrum Kerkyry
Centrum Kerkyry

Podobne wrażenie robi też katedra Mitropolis (Panaghia Spiliotissa) w dzielnicy Campiello. Większość cerkwi w centrum jest bardzo podobna do siebie. W przypadku katedry mamy dodatkowo piękne schody, którymi się idzie do niej z mariny. Najstarszy kościół w Kyrkerze to pochodząca z X wieku cerkiew św. Jasona i Sosipatera. Wyróżnia się też ostała wieża klasztoru Zwiastowania Najświętszej Marii Panny. Świątynia zniszczona przez Niemców w czasie II wojny światowej została doszczętnie rozebrana po niej, z wyjątkiem wieży zwanej Annunziata.

Katedra Mitropolis
Katedra Mitropolis

Monastyr Vlachara

Ostatnie filmowe miejsce to monastyr Vlachera z 1685 roku. Także odgrywa rolę Korfu. Klasztor znajduje się w przepięknej okolicy, blisko lotniska na maleńkiej wyspie, do której prowadzi kamienny mostek. Tu gdzieś przystanęła łódź Meliny i tu po raz pierwszy odnajduje ją Bond. Sam monastyr jest widoczny jedynie w tle. W okolicy znajduje się też willa z basenem, która zagrała willę Gonzaleza w okolicy Madrytu. Tam jednak nie dotarliśmy.

Monastyr Vlachera
Monastyr Vlachera
Monastyr Vlachera (Kerkyra) w filmie „Tylko dla twoich oczu” z cyklu o 007.
Monastyr Vlachera (Kerkyra) w filmie „Tylko dla twoich oczu” z cyklu o 007.

Do monastyru można wejść za darmo. To też jedna z nielicznych świątyń w Kerkyrze, gdzie można robić zdjęcia wewnątrz. Sama świątynia jest bardzo mała, zatem raczej stanowi atrakcję lub miejsce do przeprowadzenia ceremonii, niż normalną świątynię. Jest też jedną z najbardziej ikonicznych i pocztówkowych części Kerkiry.

Monastyr Vlachera (Kerkyra)
Monastyr Vlachera

Lotnisko Korfu (Kerkyra)

Obok znajdują się dwie dodatkowe atrakcje. Jedna to Mysia Wyspa (Pontikonissi). Można dostatkiem tam dopłynąć łódką. Na wyspie mamy przede wszystkim ogród i kolejną cerkiew. Dużo ciekawszą atrakcją jest lotnisko. Właściwie nie lotnisko samo w sobie, ale obserwowanie podchodzących do lądowania samolotów. Lądują prawie na poziomie morza, zaledwie kilka metrów od wybrzeża. Co jeszcze ciekawsze, pas startowy jest krótszy niż standardowe, więc od pilotów wymaga wprawy. No i jeszcze mamy groblę praktycznie prostopadłą do pasa. Stąd oglądanie ich jest tu tym, co przyciąga ludzi chyba nawet bardziej niż Vlachera. Niektórzy nazywają to miejsce europejskim Sint Maarten.

Oglądanie samolotów przed lotniskiem
Oglądanie samolotów przed lotniskiem

Kerkyra i stanowiska archeologiczne

Już nie filmowo warto zwrócić uwagę na starożytne zabytki wyspy. Wiele przedmiotów zgromadzono w Muzeum Archeologicznym. W mieście są też niewielkie ruiny: świątynia Hery, świątynia Artemidy, świątynia Kardaki czy późniejsze ruiny wczesnochrześcijańskiej bazylik i pobliskie Paleopolis. Bazylika chyba jest największa, acz jak na Grecję te ruiny tutaj nie robią dużego wrażenia. Zresztą nie są też jakoś specjalnie reklamowane, czy wykorzystywane turystycznie. Ostały się, więc są.

Ruiny bazyliki
Ruiny bazyliki

Kerkyra to także życie nocne w knajpkach, oraz atrakcje przy marinie. Są statki wycieczkowe, w tym także oferujące rejsy do Albanii (Saranda). Na samodzielne zwiedzanie miasta wystarcza jeden dzień, jak pominie się większość muzeów, których w stolicy Korfu jest całkiem sporo.

Stary Fort
Stary Fort

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak grecki
KerkyraKlify Korfu
Szlak filmowy
Kerkyra

Piramidy w Gizie, jeden z antycznych cudów świata

Jednym z najbardziej znanych, wręcz ikonicznych, starożytnych zabytków są egipskie piramidy w Gizie, czyli dawne grobowce faraonów, które po dziś dzień budzą tak podziw, jak i zainteresowanie. Nie bez powodu zaliczano je do siedmiu cudów świata i nie dziwi, że wspaniałe obiekty odnalazły się doskonale również w popkulturze i filmie. Giza (arab. الجيزة, Al-Ǧīza) to trzecie co do wielkości miasto współczesnego Egiptu, a przy tym część metropolii Kairu. Tym samym odległość kilku kilometrów od stolicy sprawia, że łatwo tu dotrzeć.

Piramida Chefrena
Piramida Chefrena

Piramidy w Gizie

Kompleks piramid w Gizie zwany czasem też nekropolią gizejską (lub memfijską) nieodzownie połączony jest z dawną stolicą Egiptu, czyli Memfis, ale i obecną czyli Kairem. Piramidy wzniesiono jako grobowce faraonów, gdyż wierzono, że jakaś cząstka duszy władców (zwana „ka”) zostaje w ciele. Jednocześnie faraoni stawali się władcami królestwa umarłych, stąd zamysł by zaopatrzyć ich w różne przedmioty potrzebne w zaświatach. To trochę przypomina olbrzymią terakotową armię w Chinach. Piramidy wzniesiono w pewnej odległości od ówczesnej stolicy, grobowce nie były bezpośrednio częścią wielkiego kompleksu, jak to miało miejsce w Tebach. Dziś jednak sprawa wygląda inaczej, piramidy wznoszą się praktycznie na przedmieściach Kairu. Owszem, są jeszcze miejsca, w których można zrobić zdjęcia bez widoku współczesnego miasta, a jedynie z piaskiem, bo takie zdecydowanie najbardziej cieszą.

Piramidy w Gizie
Piramidy w Gizie

Piramida Cheopsa

Obecny kompleks na płaskowyżu Gizy składa się z dwóch dużych piramid, Cheopsa i Chefrena, jednej średniej – Mykerinosa oraz kilku mniejszych obiektów. Piramidy powstały w czasach Starego Królestwa Egipskiego i panowania czwartej dynastii, czyli jakieś 2500 lat przed naszą erą. Robią wrażenie do dziś, zwłaszcza, gdy spojrzymy na ogrom i dokładność. Największa i najstarsza to oczywiście ta Cheopsa, zwana kiedyś Horyzont Cheopsa. Od momentu ukończenia, przez jakieś 3800 lat był to najwyższy budynek na świecie (146,59 m z tego dziś ma 138,75 m w wyniku erozji). W XIV wieku powstała katedra w Lincoln (160 metrów z iglicą, później zniszczoną), która pobiła ten rekord.

Cheops to grecka forma imienia faraona Chu-fu, stąd czasem spotyka się też nazwę piramida Chufu (lub Khufu), albo też Wielka Piramida w Gizie. Swoją drogą istnieją wątpliwości, czy Cheops został pochowany w tej piramidzie. Naukowcy nie są co do tego zgodni. Pozostałości nie znaleziono, ale grobowiec był wielokrotnie plądrowany, więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że szczątki faraona zaginęły.

Piramida Cheopsa
Piramida Cheopsa

Wielka Piramida wygląda niesamowicie, ale gdy uwzględni się szczegóły budowy, robi wręcz piorunujące wrażenie. Teren pod wielką piramidą został sztucznie wyrównany, dziś dzięki nowoczesnemu sprzętowi udało się zmierzyć różnice poziomów i te sięgają maksymalnie 2 cm. Boki piramidy są prawie dokładnie zwrócone zgodnie z kierunkami stron świata, znów zmierzone odchylenie jest naprawdę niewielkie. Kamienne bloki ważące od 2,5 nawet do 15 ton ułożono z niebywałą precyzją. Jest ich ponad 2 miliony, a sumarycznie ważą ponad 6 milionów ton. Pamiętajmy, że pierwotnie piramida była wyższa (146,59 m), bo miała zarówno wierzchołek, tak zwany piramidon. Dodatkowo miała jeszcze na sobie zewnętrzną warstwę z gładzonego wapienia. Została zbudowana prawdopodobnie w zaledwie dwadzieścia lat.

Mniejsze piramidy
Mniejsze piramidy

Sfinks

Syn Cheopsa, Chefren (Khafre) zbudował drugą piramidę, mniejszą niż ta ojca (liczącą sobie 143,5 m, dziś już 136 m wysokości). Wapień do budowy tej piramidy sprowadzono aż z półwyspu Synaj. Na wierzchołku tej piramidy ostały się do dziś pozostałości wapiennych okładzin. Oprócz piramidy Chefren prawdopodobnie wzniósł też Wielkiego Sfinksa (niektóre źródła sugerują, że powstał on jeszcze w czasach Cheopsa). Sfinks jest jedną z największych i najstarszych rzeźb na świecie. Ma długość 73 m i wysokość 19 m.

Sfinks i Giza w tle
Sfinks i Giza w tle

Do dziś dokładnie nie wiadomo, w jakim celu powstał. Jedne teorie mówią o tym, że miał to być strażnik grobowców, inne, że to raczej forma świątyni. Zwolennicy tej drugiej teorii sugerują, że początkowo sfinks miał przedstawiać boga nekropolii, czyli Anubisa. Zaś obecna twarz została wyrzeźbiona dopiero w czasach średniego królestwa podczas rządów Amenemhata II.

Sfinks w Gizie
Sfinks w Gizie

Syn Chefrena, Mykerinos zbudował trzecią, najmniejszą piramidę. Mierzy zaledwie 65 m wysokości (obecnie 62 m). Jednocześnie jej wnętrza są najlepiej zachowane (najmniej zrabowane). Oprócz niej w kompleksie znajduje się jeszcze kilka innych mniejszych budynków, niektóre z nich mają piramidalny kształt i pełnią rolę grobowca.

Piramidy w Gizie
Piramidy w Gizie

Egipskie Piramidy w popkulturze i filmie

Piramidy budziły podziw w starożytności. Antypater z Sydonu umieścił Piramidę Cheopsa na liście siedmiu cudów świata. Warto dodać, że to jedyny z antycznych cudów, który możemy zwiedzać do dziś. Od 1979 roku kompleks w Gizie znajduje się na liście UNESCO. Budowle te kryją też wiele tajemnic, których do dziś nie wyjaśniono. Jedno jest pewne: starożytny Egipt w tych czasach musiał być zdecydowanie bardziej rozwinięty niż cywilizacje, które nastały później. Jedną z ciekawszych teorii jest to, jak umieszczono trzy największe piramidy wobec siebie. Alternatywna egiptologia wskazuje na korelację między odległościami i kierunkami, a pasem Oriona. Dodatkowo odległość Nilu od cmentarzyska jest wówczas porównywalna do odległości do Drogi Mlecznej. Inna teoria mówi, że sam Sfinks w pierwotnej formie mógł być jeszcze starszy i powstać gdzieś między 7 a 5 tysiącleciem przed naszą erą. Choć akurat tą sugestię odrzuca większość egiptologów.

Sfinks i piramidy
Sfinks i piramidy

Konstrukcja tych obiektów dziś robi fenomenalne wrażenie, a co dopiero było, gdy powstawały. Nic dziwnego, że późniejsi zaczęli przypisywać ich powstaniu boską interwencję lub łączyć to z obcymi (jak Erich von Däniken). Zresztą łączenie kosmitów i starożytnego Egiptu widzieliśmy w kinie (a potem w TV), w „Gwiezdnych wrotach” Rolanda Emmericha. Emmerich nie dotarł wówczas do Egiptu, film nagrywał na pustyni Yuma, ale prawdziwe zdjęcia piramid wykorzystał w „Dniu Niepodległości”. W końcu stanowią one rozpoznawalny obiekt o wielkiej skali historycznej i kulturowej. Emmerich zaś wrócił do tematu Piramid w filmie „10.000 BC”, acz już bez zdjęć w Egipcie.

Zabudowania przy sfinksie
Zabudowania przy sfinksie

Bond, Transformersy i Piramidy w tle

Piramidy są wdzięcznym obiektem pojawiającym się w kinie. Pojawiają się choćby w „Szpiegu, który mnie kochał” (1977). James Bond w Egipcie odwiedza także Karnak i Abu Simbel, sceny oczywiście są na tyle połączone, że trudno zauważyć przejazd, wręcz ma się wrażenie, że oba obiekty znajdują się naprawdę blisko. W podobny sposób to przejście jest ukazane w „Transformers: Zemsta Upadłych”. Tam jednak jeszcze szybciej przenosimy się z ujęć kręconych w Jordanii, cóż geografia nie jest mocną stroną tego filmu.

„Szpiegu, który mnie kochał” i Piramidy oraz Sfinks
„Szpiegu, który mnie kochał” i Piramidy oraz Sfinks

Z komiksowych filmów zaś możemy zobaczyć piramidy choćby w „Fantastycznej Czwórce: Narodzinach Srebrnego Surfera”. Pojedyncze ujęcia nakręcił tu też Luc Besson na potrzeby filmu „Niezwykłe przygody Adeli Blanc-Sec” (2010). Bez zdjęć na lokacji Piramidy ukazano choćby w „Mumii” (1999), „Asterix i Obelix: Misja Kleopatra” (2002) czy „Exodus. Bogowie i królowie” (2014) Ridleya Scotta. W tych trzech przypadkach skorzystano zdjęcia kręcono w Maroko, choćby w studio Atlas. W Asterixie (także animowanym pierwowzorze) Obelix odpowiada za zniszczenie nosa Sfinksa. Piramidy pojawiły się też w filmach historycznych, jak „Ziemia faraonów” (1955) Howarda Hawksa, „Faraon” (1966) Jerzego Kawalerowicza (głównie jako tło do dialogów) .

Innym słynnym bohaterem (choć bardziej książkowym dzięki jego twórcy – Agacie Christie), który tu trafia jest Hercule Poirot w ekranizacji „Śmierci na Nilu”, choćby tej z 1978 z Peterem Ustinovem. Jest szansa, że pojawią się również w nowej wersji filmu. Skacze tu też na chwilę „Jumper”, zresztą możemy je zobaczyć (lub obecnie częściej ich reprezentację) w wielu filmach. To miejsce naprawdę mocno wpłynęło na kulturę i wyobraźnię. Więc nawet jeśli piramidy nie odgrywają tam większej roli, raczej ukazują egzotyczne tło akcji.

Piramidy w „Transformers: Zemsta upadłych”
Piramidy w „Transformers: Zemsta upadłych”

Zwiedzanie Piramid

Zwiedzając piramidy przede wszystkim przyjeżdża się tu zrobić kilka wspaniałych zdjęć i obejrzeć te budowle z zewnątrz. Wejście do środka jest dodatkowo płatne, nie można tam też robić zdjęć. Wiele osób z tego rezygnuje. Przed samodzielną decyzją warto przede wszystkim zdać sobie sprawę z kilku rzeczy. Po pierwsze wnętrza piramid z założenia były niewielkie, po drugie zaś zostały bardzo skutecznie rozszabrowane, więc właściwie jest to korytarz między skalnymi blokami, który wiedzie nas do komory. Nic więcej, pomijając kwestię tego, że jest niewysoki, za to sztucznie oświetlony.

Ale właśnie sam fakt, że są to piramidy i że można zobaczyć ich kunszt od środka, nas skusił i nie żałujemy. Zaś kwestię zdjęć w tym przypadku rozumiemy, bo większość osób raczej odstraszą. Za to ciekawy jest system wentylacji, bowiem ten nie musiał być specjalnie dostosowany dla potrzeb turystów. Choć nowsze teorie mówią, że to, co powszechnie uznaje się za szyby, mogło mieć rytualne bądź astronomiczne znaczenie.

Głowa Sfinksa
Głowa Sfinksa

Bezpieczeństwo w okolicy piramid

Natomiast warto chwilę poświęcić bezpieczeństwu. Jest to miejsce tłumnie odwiedzane przez masę wycieczek, ludzie dostają tu czas na samodzielne zwiedzanie i się rozchodzą. Niestety oprócz obsługi znajdują się tu naciągacze i nawet złodzieje. Jednym z typowych kantów jest to, że ktoś zaproponuje pokazanie jakiegoś świetnego miejsca, przejścia do zabronionej strefy, czy sprzedaży jakiś zabytkowych artefaktów (lub dawania ich jako prezent). Te ostatnie w najlepszym razie mogą być fałszywe, natomiast wtargnięcie do strefy i tak dalej wiąże się z mandatami lub jeszcze częściej łapówkami. Kanciarze prowadzą turystów do miejsc, gdzie nie powinni wchodzić, a tam czeka już zaprzyjaźniony ochroniarz, więc albo łapówka albo mandat. Ogólnie Egipt pod tym względem to ciężki kraj, natomiast brak zamachów terrorystycznych w tym miejscu sprawił, że władze przymykają oko na te drobne wymuszenia. W Luksorze pod tym względem jest zupełnie inaczej.

Widok na piramidy
Widok na piramidy

W samym pobliżu piramid w Gizie znajduje się też Muzeum Barki, gdzie przechowywana jest słoneczna łódź faraona w bardzo dobrze zachowanym stanie. Władze Egiptu wiele lat temu zapowiedziały zbudowanie niedaleko wielkiego i nowoczesnego muzeum starożytnego Egiptu.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak egipski
Piramidy w Gizie
Szlak filmowy
Piramidy w Gizie

Jökulsárlón, laguna lodowa, James Bond, Lara Croft i diamentowa plaża

Jedną z najbardziej obleganych, poniekąd słusznie, ale też najbardziej niezwykłych, a w dodatku filmowych atrakcji Islandii jest laguna lodowa lub właściwie laguna lodowcowa, co po islandzku znaczy Jökulsárlón. Przepiękna kolorystycznie, ze względu na białą i niebieską krę laguna zachwyca.

Jedną z metod zwiedzania Jökulsárlón jest rejs między krami (np. w amfibiach)
Jedną z metod zwiedzania Jökulsárlón jest rejs między krami (np. w amfibiach)

Jökulsárlón: Powstanie jeziora (laguny)

Jest to także najgłębsze jezioro w Islandii, liczy sobie 260 m głębokości. Znajduje się na południowym krańcu Parku Narodowego Vatnajökull, w tym miejscu lodowiec Breiðamerkurjökull (właściwie to jest to jęzor lodowca Vatnajökull) wchodzi do wody. Lodowiec porusza się, odrywają się od niego góry lodowe i powoli dryfują w lagunie, a następnie spływają do oceanu. Technicznie rzecz biorąc nie jest to oczywiście laguna, tylko jezioro. To, co uchodzi za mierzeję oddzielającą jezioro od oceanu to morena czołowa. Jest tu dość wąskie ujście, przez który woda, niejednokrotnie z lodem, wpływa do oceanu. Swoją drogą jezioro to po raz pierwszy wspomniano dopiero w 1948 roku. W obecnej formie istnieje zaledwie kilkadziesiąt lat. Przez ten okres jezioro zwiększało swoją powierzchnię i rosło, wynika to także z cofania się lodowca. Od lat 70. zwiększyło się już ponad czterokrotnie.

Morena lodowca Vatnajökull
Morena lodowca Vatnajökull

Jezioro jest połączone z oceanem krótką rzeczką o nazwie Jökulsá á Breiðamerkursandi. Ma ona zaledwie kilkaset metrów i jest uznawana za najkrótszą w całej Islandii. Nad ujściem znajduje się most drogi nr 1 (prowadzącej wokół całej Islandii). Nią dojeżdża się do Jökulsárlón. Po drugiej stronie mostu mamy plażę z czarnym piaskiem. Nazwa Diamentowa plaża (Diamon Beach) pochodzi od kawałków lodu, które można znaleźć blisko lub na brzegu, które właśnie wyglądają trochę jak diamenty. Zwłaszcza te małe. W okolicy zaś możemy zobaczyć ptactwo, głównie wydrzyki, alki czy kaczki, ale również foki. Woda oceaniczna czasem cofa się do jeziora, stąd obfituje ono w ryby, kryl, a także zwierzęta, które się tym żywią.

Rejs po lagunie lodowcowej. Wszyscy muszą mieć na sobie kapoki.
Rejs po lagunie lodowcowej. Wszyscy muszą mieć na sobie kapoki.
Można też pływać np. kajakami.
Można też pływać np. kajakami.

Zwiedzanie Jökulsárlón i Diamentowej Plaży

W lipcu fragmenty lodu na plaży były raczej niewielkie i rzadkie, ale podobno w innych porach roku jest tu tego zdecydowanie więcej i lepiej tłumaczy to nazwę. W przypadku plaży na Islandii warto pamiętać o bezpieczeństwie ze względu na zdradliwe fale.

Kry lodowe mają przepiękny kolor>
Kry lodowe mają przepiękny kolor>

Kry, które pływają po lagunie, spokojnie spływają pod mostem wąskim przesmykiem. Świetnie się to obserwuje, a potem szuka resztek na plaży. Swoją drogą szacuje się, że niektóre kry były zamarznięte nawet przez 1000 lat. To właśnie te pływające fragmenty lodu robią klimat tego miejsca. Zwłaszcza, że część z nich jest pięknie błękitna.

Jökulsárlón, pływanie między krą
Jökulsárlón, pływanie między krą
Niektóre fragmenty lodu mają niebieskawy kolor
Niektóre fragmenty lodu mają niebieskawy kolor

James Bond 007 i Jökulsárlón

Laguna ma też swoją filmową historię, zaczynając od przygód Jamesa Bonda. Pojawia się na początku filmu „Zabójczy widok” (1985) z Rogerem Moorem, w scenie w której Bond wykrada czip z ciała 003 na Syberii. Ekipa stacjonowała blisko Höfn, zdjęcia kręcono na lagunie, częściowo na lodowcu. Jednak zostały one połączone z ujęciami ze Szwajcarii, więc islandzka część to moment, w którym Bond zjeżdża do lodowej laguny i końcówka pościgu.

Jökulsárlón jako Syberia w filmie „Zabójczy widok” (James Bond, 007 i Islandia)
Jökulsárlón jako Syberia w filmie „Zabójczy widok” (James Bond, 007 i Islandia)
„Śmierć nadejdzie jutro”, czyli James Bond 007 na Islandii. Na Jökulsárlón nagrywano między innymi fragmenty pościgu.
„Śmierć nadejdzie jutro”, czyli James Bond 007 na Islandii. Na Jökulsárlón nagrywano między innymi fragmenty pościgu.

Po raz drugi ekipa Bonda wróciła już tutaj na ostatni film z Piercem Brosnonanem. W „Śmierć nadejdzie jutro” (2002) Jökulsárlón i w okolicy (Höfn i Vatnajökull), kręcono ujęcia wokół pałacu lodowego i pościg samochodowy. Wówczas całość była zamarznięta. Tym razem Islandia zagrała Islandię. Czasem sieć wspomina o „Batmanie”, ale jego kręcono w innej części Vatnajökull.

Jökulsárlón, a w tle lodowiec Vatnajökull.
Jökulsárlón, a w tle lodowiec Vatnajökull.
Czasem kra jest trochę przybrudzona
Czasem kra jest trochę przybrudzona

Inne filmy kręcone w lagunie

Natomiast w pierwszym filmowym „Lara Croft: Tomb Raiderze” (2001) to ponownie jest Syberia (Rosja). Tym razem laguna Jökulsárlón pełni bardziej rolę tła. Na brzegu zbudowano prymitywną syberyjską wioskę z szałasami. Po krótkiej rozmowie, Lara Croft wraz z ekipą wjeżdża do laguny, pływa między lodami i w następnym ujęciu jest już na lodowcu Vatnajökull. Jako ciekawostkę można dodać, że podczas ujęć z laguny w tle widać linie energetyczne. Warto też wspomnieć o filmie „Beowulf – Droga do sprawiedliwości” (2005) Strulla Gunnarssona, tam także pojawia się laguna, po której żeglują statki duńskich wojowników.

Jökulsárlón ponownie jako Syberia, tym razem w filmie „Lara Croft: Tomb Raider”
Jökulsárlón ponownie jako Syberia, tym razem w filmie „Lara Croft: Tomb Raider”

Swoją drogą takie dawne wioski nad brzegiem jeziora to nie jest tylko wymysł scenarzystów. Ludzkie osady istniały tu koło 870 roku. Laguny może nie było wówczas w takiej formie, ale woda pochodzenia lodowcowego jest cennym zasobem słodkiej wody, więc pewnie ich przyciągała.

Lodowiec Vatnajökull.
Lodowiec Vatnajökull.

Pływanie po lagunie

Prawdę mówiąc sposób, w jaki Jökulsárlón zostało ukazane w filmie „Tomb Raider” dość dobrze oddaje zwiedzanie tego miejsca. Pływające kry robią olbrzymie wrażenie, gdy obserwuje się je z oddali. Ale jeszcze ciekawsze jest pływanie między nimi. Do tego służą przede wszystkim amfibie, które spokojnie wjeżdżają do wody (z turystami) i pływają między bryłami lodu. Całość jest bezpieczna, gdyż na trasie cały czas są małe łodzie (najczęściej pontony motorowe Zodiac) osób pilnujących, czy przypadkiem nie zbliżamy się zbytnio do lodu. W końcu większa część góry lodowej znajduje się pod wodą. Tak wycieczka trwa trochę ponad pół godziny.

Za omijanie ukrytych części gór lodowych odpowiada ekipa na pontonach.
Za omijanie ukrytych części gór lodowych odpowiada ekipa na pontonach.

Drugą opcją jest pływanie na kajakach czy pontonach. Były tu też organizowane pływanie morsów, ale obecnie przy tym ruchu trochę trudno sobie wyobrazić masowe morsowanie. Natomiast samo zobaczenie tego z brzegu jest darmowe. Zatrzymujemy się na parkingu i dalej robimy, co chcemy. Większość osób przybywa tu dla widoków. I choć dziś jest to jedno z najbardziej znanych i najczęściej odwiedzanych miejsc w całej Islandii, to warto przypomnieć, iż nie istniałoby bez filmu. Turystyka zaistniała tu właśnie po „Zabójczym widoku”. Wówczas rozpoczęto organizować rejsy po lagunie.

Odłamane kawałki lodowca
Odłamane kawałki lodowca

Dziś Jökulsárlón jest mocno oblężonym przez turystów miejscem. Jak wspominaliśmy, to jedno z najpopularniejszych miejsc w Islandii i to widać. Zjazd trudno przeoczyć. Przy drodze nr 1 znajduje się olbrzymi parking, a obok cała infrastruktura turystyczna. Budki z biletami, toalety, jakieś małe przekąski. Jest gwarno i trzeba uważać na parkingu, w końcu to żelazny punkt każdej kilkudniowej wycieczki. Jest tu nawet niewielka górka, na którą można wejść i podziwiać lagunę z wysokości. Możemy spokojnie chodzić po okolicy, oczywiście pod warunkiem, że nie wchodzimy na lód.

Jökulsárlón z drona
Jökulsárlón z drona

Diamentowa plaża i inne atrakcje

By się zatrzymać, pójść na diamentową plażę, czy zobaczyć lagunę z brzegu, nie powinno stanowić problemu. Ewentualnie trudność może być z parkowaniem, mimo sporego parkingu. W przypadku pływania po lagunie amfibią czy pontonem, lepiej jest wcześniej wykupić bilet na odpowiednią godzinę online. Nam się udało to załatwić na miejscu, z ponad godziną czekania na dwa wolne miejsca. Potem przez 3 kolejne godziny były tylko pojedyncze. My liczyliśmy się z trudnościami, ale szczęśliwie się udało. Warto dodać, że choć amfibia trochę kosztuje, co niby ogranicza liczbę turystów, to jednak jest to na tyle popularne miejsce, że lepiej sobie zarezerwować tę atrakcję wcześniej i mieć spokój. Rejs amfibią można zamówić tutaj, zaś pontonem tutaj.

Diamentowa plaża. Nazwa pochodzi od kawałków lodu.
Diamentowa plaża. Nazwa pochodzi od kawałków lodu.

Alternatywą jest też mniejsze jezioro, pobliskie Fjallsárlón. Znajduje się 10 km w stronę Rejkiawiku. Dla nas to była opcja zapasowa z której nie skorzystaliśmy.

Zjawiskowa laguna lodowa Jökulsárlón
Zjawiskowa laguna lodowa Jökulsárlón

Dojazd do Jökulsárlón

O popularności Jökulsárlón nie tylko zadecydowało piękno, czy 007. Także to, że spośród jezior lodowych, wokół których kwitnie życie turystyczne, właśnie to na Islandii jest prawdopodobnie jednym z najłatwiej dostępnych dla dużych rzeszy turystów. W dodatku jest to spora laguna, co wpływa na jej odbiór. Znajduje się 5 godzin jazdy samochodem z Rejkiawiku w jedną drogą (nr 1). Można więc zarówno znaleźć jednodniowe wycieczki, dłuższe łączone z innymi punktami, jak i samemu spróbować tu dojechać. A jak jeździ się po kraju więcej, tym łatwiej tu dotrzeć. Choć warto zauważyć, że na wschód od laguny życie turystyczne zamiera.

Most nad rzeką Jökulsá á Breiðamerkursandi
Most nad rzeką Jökulsá á Breiðamerkursandi

Na mapie Islandii jezioro lodowe Jökulsárlón zdecydowanie się wyróżnia. Tak niesamowitym, unikalnym pięknem. Pewną dzikością i chłodem, cudownymi widokami. My byliśmy pod olbrzymim wrażeniem tego miejsca. Fakt, jest tu również masową turystyka. Jest to niezwykłe miejsce, a jak do tego dołoży się popularność Islandii, właściwie wszystko staje się jasne. Prawie każdy chce to zobaczyć, stąd są tu tłumy. Nam to ostatnie nie przeszkadzało, zwłaszcza, że udało się popływać amfibią. Na koniec warto dodać, że stąd organizowane są także wyprawy na sam lodowiec oraz w odpowiedniej porze roku do jaskiń lodowych.

Kra w lagunie.
Kra w lagunie.

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak islandzki
JökulsárlónWulkan Thrihnukagigur
Szlak filmowy
Jökulsárlón

Villa Del Balbianello nad jeziorem Como, James Bond i „Gwiedzne Wojny”

Jezioro Como w północnych Włoszech od lat przyciąga turystów, to jedna z bardziej znanych i popularnych miejscówek. Jest tam też jedno miejsce – Villa Del Balbianello – które z kolei przyciągnęło filmowców i to nie raz. Tu kręcono zarówno przygody Jamesa Bonda jak i „Gwiezdne Wojny”. Mimo że w okolicy jest wiele innych ciekawych will, to właśnie ta szczególnie wpadła w oko kinu.

VIlla Del Balbianello
VIlla Del Balbianello

Włoskie jezioro Como

Jezioro Como (wł. Lago di Como lub Lago Lario) to popularna włoska destynacja turystyczna i wypoczynkowa. Ludzie przyjeżdżają tu wypocząć nad jeziorem lub na jeziorze, dość popularne jest także posiadanie tu willi. Oczywiście dotyczy to sławnych i bogatych. Z filmowców mają tu swoje posiadłości George Clooney, Brad Pitt czy Sylvester Stallone. Czyni to okolice jeziora dość ekskluzywną miejscówką, no i oczywiście przyciąga kolejne tłumy turystów, którzy poza okolicą liczą na spotkanie kogoś sławnego.

Jezioro Como, Lenno
Jezioro Como, Lenno

Krajobraz jest naprawdę przepiękny. Choć tu warto wspomnieć, że sama woda nie wszędzie jest najlepszej jakości, głównie za sprawą wylewania ścieków do jeziora, co niestety psuje lekko odbiór. Ale prawda jest taka, że Como służy bardziej do sportów wodnych, niż kąpieli.

Jezioro Como (Włochy)
Jezioro Como

Jezioro Como, Lenno i Villa Del Balbianello

By dotrzeć nad jezioro Como najłatwiej jest polecieć do Mediolanu lub względnie Bergamo tanimi liniami. Następnie należy dojechać do miejscowości Lenno. Jeśli korzystamy z transportu zbiorowego, to najpierw należy dotrzeć do miejscowości Como pociągiem lub autobusem, i dopiero tam przesiąść się na lokalny autobus do Lenno. W Lenno są dokładnie trzy przystanki, najlepiej wysiąść na środkowym. Sama Villa del Balbianello znajduje się z dala od reszty miasteczka na wysuniętym półwyspie tuż przy jeziorze. Można do niej dojść spacerem albo podpłynąć wodną taksówką.

Villa Del Balbianello
Villa Del Balbianello

Historia Villi

Villę zaczęto budować w 1787 roku dla kardynała Angelo Maria Duriniego, stąd kampanile (czyli dzwonnice włoskie). Plany trochę się zmieniły w czasach wojen napoleońskich. Dodano tajne przejścia między budynkami, wszystkie obecnie są połączone. Po śmierci kardynała willę kupił Giuseppe Arconati Visconti, który odpowiada za rozbudowanie ogrodów. Te są przepiękne nie tylko ze względu na widoki i roślinność, ale również rzeźby, które tu poustawiano. Nadaje to niesamowitego klimatu. Właściciele się zmieniali, wprowadzając większe lub mniejsze zmiany. W końcu w 1974 kupił ją Guido Monziono, podróżnik i kolekcjoner, szef pierwszej włoskiej ekspedycji na Mount Everest oraz zdobywca bieguna północnego. On też zmienił ją w muzeum (zapisał je skarbowi państwa właśnie w tym celu). Ekspozycja składa się głównie z jego pamiątek, zresztą wewnątrz Villi zmienił styl pomieszczeń, unikając klasycznego włoskiego.

Przystań nad jeziorem Como tuż przy willi
Przystań nad jeziorem Como tuż przy willi

Dziś faktycznie jest to muzeum. Wejściówki kupuje się zarówno do ogrodów, jak i na wnętrza. Willa z ekspozycjami pozostawiony przez Monzino, filmowo nie była zbyt ciekawa, w przeciwieństwie do ogrodów i lokalizacji nad jeziorem Como. Filmowcy po raz pierwszy odwiedzili to miejsce w roku 1995, kręcąc „Miesiąc nad jeziorem” z Umą Thurman i Vanessą Redgrave.

Ogrody willi
Ogrody willi

Villa Del Balbianello, jezioro Como i „Gwiedzne Wojny”

Jednak jej prawdziwa filmowa historia wiąże się z dwoma blockbusterami. George Lucas, odpoczywając nad jeziorem Como, zobaczył to miejsce i postanowił wrócić do niego, kręcąc „Gwiezdne Wojny”. Ogrody, okolica i fasady budynków stały się scenerią „Ataku klonów”. Villa del Balbianello grała posiadłość Padme w krainie jezior na Naboo. Wiele elementów pozostało pomimo dużych ingerencji grafików komputerowych (choćby kopuły zostały dodane). Tu nagrywano scenę pierwszego pocałunku Padme i Anakina. Nagrany został przy balustradzie blisko wejścia do willi. Rozterki Anakina zanim poleciał ratować matkę na Tatooine i rozmowę z Padme kręcono na patio między budynkami. Są też ujęcia z przystani, gdzie cumują Padme i Anakin.

Villa Del Balbianello i widok na jezioro Como
Villa Del Balbianello i widok na jezioro Como

Zdjęcia kręcono we wrześniu 2000 roku, trwały cztery dni. Choć przynajmniej pierwszego dnia nie nakręcono wiele z powodu intensywnego deszczu. My także byliśmy w tym miejscu we wrześniu i także spotkał nas deszcz, co niestety widać na zdjęciach. W każdym razie jest to jedno z miejsc, do których przybywają fani „Gwiezdnych Wojen”, gdyż jest to lokacja łatwa do odwiedzenia, a sceny bardzo łatwo dopasować do miejsc. Niedaleko kręcono także scenę na łące. Niestety właściciel łąki postawił mur, by nie przyjeżdżali tam niechciani turyści.

„Gwiezdne Wojny Cześć II Atak klonów” i Villa Del Balbianello (jezioro Como) jako Naboo
„Gwiezdne Wojny Cześć II Atak klonów” i Villa del Balbianello (jezioro Como) jako Naboo

Villa Del Balbianello, jezioro Como i James Bond

Sześć lat później w Villi del Balbinello kręcono inną wysokobudżetową produkcję, „Casino Royale” z 2006 roku. Cykl o Jamesie Bondzie to także popularny temat set jettingu. Tu także kręcono zdjęcia jedynie w ogrodach oraz wykorzystano fasady i przepiękną lokalizację. 007 po nieszczęśliwych dla niego następstwach gry w czarnogórskim kasynie trafia tutaj na rekonwalescencję. Znów okolicę dość łatwo rozpoznać w filmie. Stąd później Bond płynie do Wenecji. Następnie nad jezioro Como wracamy pod sam koniec filmu. Tu właśnie 007 spotyka pana White’a, tę scenę kręcono w Villa Gaeta. Zdjęcia nad jeziorem Como powstały między końcem maja a początkiem czerwca 2006. W przypadku Bonda wpisuje się to też w tradycję wykorzystywania tego typu posiadłości jako lokacji (np. Achillion).

James Bond nad jeziorem Como. Villa del Balbianello to miejsce rekonwalescencji agenta 007 w „Casino Royale”.
James Bond nad jeziorem Como. Villa del Balbianello to miejsce rekonwalescencji agenta 007 w „Casino Royale”.

Zwiedzanie Villi

Dodatkowe informacje o „Gwiezdnych Wojnach” i jeziorze Como znajdziecie tutaj. Natomiast warto wziąć pod uwagę, że muzeum jest czynne jedynie w sezonie. Od listopada do marca sezon nad Como jest martwy, więc wszystko jest pozamykane. Godziny i dni otwarcia warto sprawdzić tutaj.

Sama willa natomiast uchodzi za jedną z najbardziej romantycznych nad jeziorem Como i w tej części Włoch.

Villa Del Balbianello
Villa Del Balbianello

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak włoski
Villa Del Balbianello
Szlak filmowy
Villa Del Balbianello

Rio de Janeiro, Miasto Boga, James Bond, Jezus, karnawał i fawele

Jednym z pierwszych skojarzeń z Brazylią jest Rio de Janeiro i karnawał. To miasto jest symbolem kraju, to fakt. Niektórzy zapominają, że nie jest już ani stolicą (jest nią Brasilia), ani największym miastem (to miano nosi Sao Paulo), ba nawet karnawał został zaszczepiony z Salvadoru. Ale to właśnie Miasto Boga najbardziej wpłynęło na masową kulturę, w dużej mierze naznaczoną filmem.

Widok na Rio de Janeiro
Widok na Rio de Janeiro

Historia Rio de Janeiro

Tereny obecnej Brazylii w epoce przedkolonialnej zamieszkiwały głównie półkoczownicze plemiona bez znaczącej kultury materialnej. Co prawda brazylijski archeolog Bernardo de Azevedo da Silva Ramos w latach 30. XX wieku szukając śladów bardziej zaawansowanych cywilizacji prekolumbijskich, odkrył i następnie dowodził, że w okolicę Rio dotarli Fenicjanie (z Kartaginy) i być może Grecy, jednak dowody na to są dość wątpliwej jakości. Ciekawsza historia zaczyna się wraz z portugalską wyprawą Pedro Álvaresa Cabrala, która z początkiem kwietnia 1500 roku z finansowym błogosławieństwem króla Manuela I wyruszyła z Portugalii. Efektem tej wyprawy było odkrycie nowego lądu, który pod nazwą Terra de Vera Cruz (czyli Ziemia Prawdziwego Krzyża) został włączony do Królestwa Portugalii.

Rio de Janeiro, czyli Miasto Boga
Rio de Janeiro, czyli Miasto Boga

Kapitan jednego z okrętów tej wyprawy, Gaspar de Lemos, wpłynął 1. stycznia 1502 roku do zatoki, którą błędnie uznał za ujście rzeki. Nazwano to niby ujście Rio de Janeiro, czyli Rzeką Styczniową. Błąd nie został poprawiony, nawet gdy został odkryty, stąd pochodzi nazwa położonego nad oceanem miasta. Portugalczycy założyli tutaj tylko faktorie handlowe, nie dbając z początku o kolonializm z prawdziwego zdarzenia. W międzyczasie na tym terenie zaczęły powstawać francuskie kolonie, a ponieważ Portugalczycy zdecydowali się jednak w całości i całkowicie zagarnąć Brazylię, w latach 60. XVI wieku wywiązały się walki i wkrótce Francuzi zostali odepchnięci.

Teatr miejski
Teatr miejski

Rozwój Rio de Janeiro

Na obszarze obecnego Rio de Janeiro założono miasto, któremu nadano imię patrona św. Sebastiana: São Sebastião do Rio de Janeiro. Wkrótce zresztą pozostawiono samo Rio de Janeiro i tak się przyjęło. Tę pełną nazwę zostawiono jako określenie tutejszej archidiecezji. Lokalizacja Rio spowodowała, że szybko stało się dużo istotniejszym portem kolonii niż jej stolica, czyli Salvador. W 1763 tutaj przeniesiono stolicę administracyjną, ale w wyniku zawirowań w Europie (wojny napoleońskie), w 1808 przeniósł się tu dwór portugalski z Lizbony. Podniesienie rangi kolonii, niespotykane w ówczesnym świecie, spowodowało, że nie było już powrotu do poprzedniego stanu. Powrót władcy portugalskiego do Lizbony wiązał się z powstaniem niepodległego Królestwa, a potem nawet Cesarstwa Brazylii. Rio zostało stolicą, przez pewien czas tylko de jure, bowiem dwór urzędował w pobliskim Petropolis.

Graficiarze nie oszczędzają nawet kościołów
Graficiarze nie oszczędzają nawet kościołów

Rio de Janeiro czyli Miasto Boga

Rozwój miasta trwał także w okresie republikańskim, choć wówczas, już w XX wieku, Sao Paulo zaczęło stawać się biznesowym centrum kraju. Jednocześnie w latach 50. podjęto decyzję o budowie nowej stolicy, co nastąpiło dość szybko (i miejscami niedbale). Dodatkowo w Brazylii nastał okres, w którym próbowano przenieść ludność z wiosek i mniejszych miast do większych ośrodków, licząc, że stworzy się duże zaplecze przemysłowe. To wpłynęło mocno na kulturę i współczesny krajobraz nie tyko Rio, ale całej Brazylii. Eksperyment inżynierii społecznej prowadzony na szeroką skalę nie udał się, Rio rozrosło się o olbrzymie slumsy, zwane tutaj fawelami, czyli dzielnice biedy. Tak właśnie powstało Miasto Boga (Cidade de Deus), zachodnia część przedmieścia Rio, zwana też czasem CDD. W tym wypadku zamysł był taki, by wynieść fawele z centrum Rio. Podobny los spotkał inne duże miasta Brazylii.

Rio, plaża i głowa Cukru
Rio, plaża i głowa Cukru

Czarna legenda Rio, czyli fawele

„Miasto Boga” to także tytuł książki Paulo Linsa, opartej na faktach, ukazującej losy młodych ludzi dorastających w tym miejscu. W 2002 została ona zekranizowana przez Fernando Meirellesa i Kátię Lund. Film trochę uproszczono względem oryginału, koncentrując się jedynie na dwóch bohaterach. Oczywiście nagrywano go na lokacji, także w Rio (plaże są zdecydowanie najłatwiej rozpoznawalne). Dostał też cztery nominacje do Oskara. W przypadku części związanych z fawelami odpuściliśmy sobie szukanie miejsc filmowych. Fawele mają nie tylko złą renomę z legendy, to wciąż miejsca, gdzie rządzą gangi i jest duża przestępczość. Nawet przy okazji epidemii koronawirusa okazało się, że to gangi a nie służby, odpowiadały za kwarantannę w tej części. Choć oczywiście nawet w Rio można znaleźć organizatorów wycieczek po fawelach.

Arcos, czyli akwedukt po którym jeździ tramwaj
Arcos, czyli akwedukt po którym jeździ tramwaj

Rio de Janeiro: Arcos da Lapa

Akwedukt Carioca powstał w połowie XVIII wieku na miejscu poprzedniej, mniejszej konstrukcji, w celu zapewnienia wody rozrastającej się populacji Rio i dla licznych fontann. Przez około sto lat spełniał swoją funkcję transportując wodę z rzeki Carioca, lecz w końcu XIX wieku wraz z modernizacją sieci wodociągowej akwedukt został wyłączony z użycia. Od tamtego czasu obiekt służy jako część trasy tramwajowej, obecnie obsługiwanej przez zabytkowe żółte tramwaje, popularne wśród turystów. Ponieważ akwedukt znajduje się w dzielnicy Lapa, mówi się na niego częściej Arcos da Lapa. Taką dość spodziewaną ciekawostką jest fakt, że Aqueduto da Carioca wybudowano na wzór akweduktu Águas Livres w Lizbonie, wpływy portugalskie były tu dość mocne. Dziś jest jedną z bardziej charakterystycznych budowli Rio de Janeiro.

Wieżowce w Rio
Wieżowce w Rio

Dzielnica Lapa to miejsce znane z nocnego życia i interesujących obiektów, jak wspomniany akwedukt. Można wypatrzeć ciekawe kolorowe budynki, jednak stan większości przypomina bardzo zaawansowane stadium rozkładu i oczywiście wandalizmu. Dotyczy to także akweduktu, niestety. Biała farba w wielu miejscach jest obdrapana, a w okolicy śpią bezdomni. Nie przeszkadza to turystom, którzy tłumnie odwiedzają to miejsce.

Schody Selarón
Schody Selarón

Schody Selaron

Schody Selarón to słynne kolorowe schody z Rio de Janeiro. Zaczynają się w dzielnicy Lapa i prowadzą do położonej na wzgórzu dzielnicy Santa Teresa, nazywanej czasem brazylijskim Montmarte (tam dojeżdża także zabytkowy tramwaj). Wszystko zaczęło się od urodzonego w Chile artysty Jorge Selarón, który pewnego pięknego dnia Roku Pańskiego 1990 chciał odnowić schody przed wejściem do swojego domu. Użył płytek ceramicznych w kolorach zielonych, żółtych i niebieskich, a więc kolorów flagi Brazylii. Sąsiedzi byli raczej zdegustowani, ale Jorge Selarón się nie zrażał i coraz więcej stopni i fragmentów elewacji dekorował różnymi kafelkami i ich fragmentami. W ten sposób wyrażał siebie, swoje emocje i upodobania. Materiał podbierał z różnych budów, znajdował po śmietnikach, ale z biegiem czasu zaczął dostawać kafelki od odwiedzających.

Schody Selarón
Schody Selarón

Z osobliwej ozdoby schody stały się atrakcją turystyczną. Obecnie Escadaria Selarón to jedno z ikonicznych miejsc Rio, które przyciąga rzesze turystów, wielu z nich robi tu sobie zdjęcia. O ile normalnie po Lapie nie rozchodzą się dość swobodnie, tu nagle widzimy tłumy. Co ważniejsze, jest to darmowa atrakcja. Można tutaj wypatrzyć płytki z ponad 60 krajów świata, nie tylko ozdobne, ale też polityczne zaangażowane, ukazujące rzeczy kulturowe i narodowe. Same schody mierzą 125 metrów długości, liczą 215 stopni i są wyłożone ponad dwoma tysiącami różnych płytek.

Centrum Rio De Janeiro
Centrum Rio De Janeiro

Sambodrom i karnawał

W Rio są dwie bardzo charakterystyczne budowle, które przyciągają nie tyle swoim wyglądem, co legendą. Pierwsza z nich to stadion Maracanã, który można zwiedzać i to pewnie pozycja obowiązkowa dla niejednego kibica. Swego czasu był to największy stadion na świecie, obecnie ilość miejsc na trybunach została ograniczona. Na nim odbywają się duże imprezy, choćby msza z papieżem albo otwarcie i zamknięcie igrzysk w 2016 roku, które miały miejsce w Rio. Nie mówiąc już o wielu zmaganiach piłkarskich, które obrosły legendą. Stadionu nie zwiedza się dla architektury.

Sambodrom
Sambodrom

Jeszcze gorszym pod tym względem budynkiem jest słynny Sambodrom. On wręcz odstrasza poza sezonem. Zamknięty na klucz, można tylko zajrzeć i tyle. Ożywa w karnawale i jest wówczas symbolem Rio. Sama idea karnawału przywędrowała do Rio de Janeiro z Salvadoru, włączając w to tańce jak samba. Dziś to Rio zdecydowanie bardziej kojarzy się z sambą czy karnawałem, nie tylko w Brazylii ale i na świecie. My oglądaliśmy Sambodrom poza „sezonem”, ale kusi by kiedyś wrócić właśnie na karnawał. Obecnie to na tyle popularna atrakcja, że tych pokazów jest kilka i spokojnie można sobie coś dopasować pod koniec karnawału. Sam Sambodrom to oczywiście także miejsce filmowe, choć nie jest to typowa lokacja filmowa. To prosta konstrukcja, więc najczęściej powstaje w studio (wygodniej i pewnie taniej). I w takiej odtworzonej formie, pojawia się w wielu filmach, gdzie mamy fragmenty karnawału. Jak choćby w „Moonrakerze” (1979) z bondowskiego cyklu.

Jezus z Rio de Janeiro
Jezus z Rio De Janeiro

Jezus z Rio De Janeiro

Bodaj najsłynniejszym widokiem z Rio de Janeiro, jeśli nie z Brazylii w ogóle, jest statua Chrystusa Odkupiciela (Cristo Redentor) usytuowana na szczycie góry Corcovado. Corcovado po portugalsku tłumaczy się jako Garbus, choć w czasach kolonializmu ta 710-metrowej wysokości granitowa skała nazywała się Pico de Tentação – Góra Kuszenia. Górę i jej otoczenie porasta las deszczowy Tijuca (Floresta da Tijuca), który uważa się za największy obszar leśny w obrębie miasta, zajmuje on 34 kilometry kwadratowe. Ciekawą sprawą jest to, że las pomimo swego nieokiełznanego wyglądu, został zasadzony przez człowieka. Wcześniej bowiem tereny te były wykorzystywane pod uprawy, po uprzednim wykarczowaniu pierwotnego lasu. W drugiej połowie XIX zdecydowano, że dla ochrony rezerw wody należy ten obszar na powrót zalesiać. W 1961 roku Floresta da Tijuca został ogłoszony parkiem narodowym wewnątrz miasta. Park też jest atrakcją turystyczną, ale jak to bywa w Brazylii krążą o nim różne historie na temat bezpieczeństwa.

Corcovado (Rio De Janeiro)
Corcovado

Większość turystów jednak nie wybiera się na Corcovado po to, by podziwiać biologiczną różnorodność parku Tijuca. Ich celem jest wspomniany już Cristo Redentor, czyli ikoniczna statua Jezusa Chrystusa. Na górę można się dostać pieszo, samochodem lub kolejką zębatą. My wybraliśmy tę trzecią opcję, gdyż była ciekawsza, a bilety można było kupić przez internet. I to zazwyczaj warto zrobić wcześniej, bo tu przybywa dość sporo turystów i czasem kolejki na dole są dość długie. My kupiliśmy bilet z miesięcznym wyprzedzeniem, ale gdy przyszliśmy na naszą godzinę, to się okazało, że kolejka tego dnia nie kursuje – spadły jakieś konary na linię i nie wiadomo, ile potrwa usuwanie awarii. Musieliśmy znaleźć alternatywę: Uber do punktu startowego do pomnika i stamtąd busy „firmowe”, które wchodziły w cenę biletu. Wyszło to drożej i zajęło dużo więcej czasu. W dodatku widok, a właściwie jego brak, rozczarował. Przez pogodę.

Centrum Rio De Janeiro
Centrum Rio De Janeiro

Historia pomnika Jezusa

Padało i była mgła. To właśnie uroki kupowania biletów wcześniej, ale co poradzić. U stóp statui Chrystusa Odkupiciela akurat tego dnia nie było sporo ludzi. Figura mierzy 30 metrów wysokości, a do tego należy doliczyć ośmiometrowy cokół z granitu. Historia pomnika wiąże się z obchodami setnej rocznicy niepodległości Brazylii. Chciano ją upamiętnić poprzez zbudowanie wspaniałego, symbolicznego pomnika. Z wielu projektów wyłoniono prostą w wyrazie postać Jezusa, który otwartymi ramionami obejmuje całe miasto, wówczas stolicę, a jednocześnie wita tych, którzy przybywają do Brazylii. Pomnik zaprojektował francuski rzeźbiarz o polskich korzeniach, Paul Landowski, realizacja również miała miejsce we Francji, a do Brazylii przybył drogą morską.

Na miejscu został obłożony okładziną kamienną – steatytem – i posadowiony na szczycie Corcovado. Uroczyste odsłonięcie statui nastąpiło w październiku 1931 roku, a dokonał tego projektant oświetlenia, Guglielmo Marconi. Tak, ten od radia i telefonu (choć w tym wypadku patent zarejestrował pierwszy Bell). Macroni drogą radiową planował włączyć oświetlenie aż z Rzymu (lub Genui według innych źródeł). Niestety z powodu złej pogody radio trzeszczało i światła uruchomiono na miejscu.

Fawele w Rio De Janeiro
Fawele

Natomiast pomijając pogodę jaka nam się trafiła, to Jezus z Rio trochę rozczarowuje. Jak się jeszcze pod nim stoi to wygląda ciekawie, ale z perspektywy miasta choć zauważalny, to jest mały. Za rozbuchane oczekiwania odpowiada po części kino, które stara się oddać symbol z należytym szacunkiem, innymi słowy tak by zajmował większość kadru. Tak jest przedstawiany choćby w „2012” Rolanda Emmericha, „Szybkich i wściekłych 5”, pojawia się w sadze „Zmierzch” – „Przed świtem”. Pod tym względem jedno z najlepszych przedstawień tej figury znajdziemy w filmie animowanym „Rio” z 2011. Animatorzy mocno się przyłożyli by wiernie oddać wiele szczegółów, zaś Chrystus Odkupiciel pojawia się w wielu ujęciach, jako mały detal gdzieś w tle za miastem. Tak go najczęściej widzi się będąc w Rio. Jest też tłem w „Moonrakerze”, „Mieście Boga” czy „Człowieku z Rio”, acz widocznym tylko w krótkich urywkach filmu.

Kolejka na głowę Cukru
Kolejka na głowę Cukru

Głowa Cukru

Pão de Açúcar, czyli po polsku Głowa Cukru, to kolejna atrakcja nierozerwalnie związana z Rio de Janeiro. Charakterystyczny profil skały i kolejka linowa są szczególnie znane fanom Jamesa Bonda z filmu „Moonraker”. To tutaj James Bond (Roger Moore) walczył z Buźką (oryg. Jaws, w tej roli Richard Kiel), który swoimi tytanowymi szczękami przegryzał stalową linę kolejki. Świetnie zrealizowana sekwencja dość dobrze ukazuje to miejsce z różnych perspektyw, a jednocześnie trzyma w napięciu i zapada w pamięć. Zaś Głowa to obok Jezusa jedna najchętniej odwiedzanych atrakcji Rio i doskonały punkt widokowy. Aby dostać się na Głowę Cukru, należy udać się na Praia Vermelha, skąd startuje kolejka. Bilet kupuje się w automacie biletowym, w razie kłopotów podchodzi ktoś z obsługi. Oczywiście tu także można kupić bilet wcześniej przez internet (co może być pomocne w szczycie sezonu).

Starsza kolejka
Starsza kolejka

Kolejka linowa (port. bondinho) po raz pierwszy ruszyła w 1912 roku jako trzecia na świecie. Gruntowny remont przeszła na początku lat 70. (kolejkę zamknięto w 1973), czyli niedługo przed „Moonrakerem”. Remont powinien być raczej po wizycie Bonda i Buźki, w sumie to nawet wydarzył się z pewnym opóźnieniem. Ostatnia renowacja miała miejsce w 2008 roku. Tu istotna rzecz, z remontem wiąże się wymiana wagoników, dziś już są nowsze, nie takie jak były na filmie. Długość linii wynosi łącznie 1200 metrów. Kolejka kursuje co 20 minut ze stacją pośrednią na Wzgórzu Urca (Morro da Urca, wys. 200 metrów n.p.m.). Tam się wychodzi, można podziwiać Rio z tej wysokości i przejść do kolejnej stacji. Obecne wagoniki mieszczą do 65-ciu pasażerów.

Bondowski wagonik
Bondowski wagonik

Zdobywanie Głowy Cukru

Na Morro da Urca wystawiono historyczne wagoniki. Nas interesował model znany z filmu, o panoramicznym dachu. Niestety w jego przypadku nie można było wejść do środka. Za to widać, że ten model miał więcej przeszkleń niż obecny.

„Moonraker” i James Bond spoglądający na Rio De Janeiro z Morro da Urca
„Moonraker” i James Bond spoglądający na Rio De Janeiro z Morro da Urca

Głowa Cukru to monolit granitowy, wystający z dna Zatoki Guanabara na wysokość 396 m n.p.m. Las okalający skałę ogłoszono w 2006 roku Parkiem Narodowym Góry Cukru i Wzgórza Urca. W roku 2012 UNESCO uhonorowała ten park narodowy wraz ze słynną skałą miejscem na Liście Światowego Dziedzictwa. Nazwa tego bornhardtu (jednolita skała o kopulastym kształcie, wznosząca się na wysokość przynajmniej 30 metrów, a licząca kilka setek metrów długości) pochodzi z okresu początków kolonializmu portugalskiego, gdy z tutejszego portu wysyłano cukier do Europy. Tradycyjnie bryłę cukru transportowało się w formie zaokrąglonych stożków, nazywanymi pão de açúcar, czyli chleb cukrowy. Po polsku mówi się na nie „głowa cukru”. Skała otwierająca wejście do Zatoki Guanabara kształtem przypominała Portugalczykom właśnie taką głowę cukru. Zresztą „głowa cukru” to określenie jednego z rodzajów bornhardtów, właśnie o takim kształcie.

Głowa Cukru
Głowa Cukru

James Bond, Rio de Janeiro i Głowa Cukru

Jeśli chodzi o „Moonrakera” to Bond był zarówno na Pão de Açúcar i Morro da Urca. W filmie jest to trochę rozmyte, ale na miejscu dość dobrze widać, gdzie znajdowali się filmowcy w danej scenie. Stąd też nakręcono ujęcie na port lotniczy Rio de Janeiro-Santos Dumont. Obecne główne lotnisko, czyli Galeão, znajduje się na wyspie na peryferiach Rio, ale lotnisko Janeiro-Santos Dumont zlokalizowane jest blisko centrum. Stąd ładnie obserwuje się jak lądują samoloty, zwłaszcza że przelatują one dość nisko nad Głową Cukru. Natomiast oczywiście najbardziej widowiskowa scena znajduje się na odcinku między Pão de Açúcar i Morro da Urca. Wjazd na Morro da Urca jest bardziej stromy, więc zdecydowanie łatwo to rozróżnić.

Wiktoria w ogrodzie botanicznym
Wiktoria w ogrodzie botanicznym

Rio de Janeiro: Ogród Botaniczny

Ogród Botaniczny w Rio de Janeiro został założony przez Jana VI, króla Portugalii w 1808 roku. Początkowo miał służyć do aklimatyzacji sprowadzanych z Indii Wschodnich roślin przyprawowych. Ogród otwarto dla publiczności w 1822 roku. Leży on u podnóża Góry Corcovado, na której szczycie góruje pomnik Chrystusa. Ogród liczy 140 hektarów, a porasta go około 6 tysięcy gatunków roślin, ponadto można wypatrzyć ponad 100 gatunków ptaków. W 1992 roku Ogród Botaniczny w Rio de Janeiro został wpisany na listę UNESCO jako rezerwat biosfery.

Drapacz Chmur
Drapacz Chmur

Ogród to też unikalna możliwość poznania brazylijskiej przyrody. Dziś to bardziej istotna rola, niż ukazywanie egzotycznych roślin. Brazylia jest bardzo zróżnicowana jeśli chodzi o środowisko naturalne, tu można w krótkim czasie zobaczyć kilka jej odmiennych fragmentów. Nas szczególnie zainteresowało jeziorko, w którym pływały wiktorie. Kojarzycie te zdjęcia z dziećmi na wielkich pływających liściach podobnych do lilii wodnej? To są właśnie wiktorie. Średnica liści może osiągać nawet 2 metry, te tutaj nie były tak imponujące. Występują na rzekach Ameryki Południowej. W Ogrodzie Botanicznym w Rio znajdziemy także Aleję Palm, ogród japoński i wioskę tubylców, skrzydłokwiaty, monstery.

Ilha Fiscal
Ilha Fiscal

Centrum Rio de Janeiro

Bardzo specyficznym miejscem w Rio de Janeiro jest bazar pod chmurką, a właściwie dzielnica sklepowa – Saara. Znajdują się tu oczywiście normalne sklepy i to w całkiem sporej ilości, ale na ulicy rozkładają się też kramy z mnóstwem produktów. Miejsce, które oczywiście warto zobaczyć, acz jak to w Brazylii bywa, trzeba mieć oczy otwarte. To kraj o wysokim wskaźniku przestępczości, dochodzi tutaj między inny do zabójstw. Najbardziej niebezpieczne są fawele (czyli slumsy) w dużych miastach. Natomiast jeśli chodzi o wizualną stronę centrum, to tam gdzie nie ma turystów, niestety nie wygląda to dobrze. Wiele rzeczy jest zdewastowanych i brudnych.

Port W Rio
Port W Rio

Trochę bliżej wybrzeża (na wschód od Saary) znajduje się inna dzielnica sklepowo-biznesowa, tym razem już bardziej nastawiona na turystów. Czystsza i podobno bezpieczniejsza. Oczywiście ceny są wyższe. Tutaj znajduje się między innymi najsłynniejsza kawiarnia w Rio, czyli Confeitaria Colombo. Założona jeszcze w 1894, zbudowana i wykończona w stylu Art Nouveau uchodzi też za jedną z najładniejszych kawiarni na świecie. Oczywiście jest oblegana przez turystów.

Budynek publiczny
Budynek publiczny

Nadbrzeże Rio de Janeiro i muzea

Idąc dalej w stronę wybrzeża trafimy dzielnicę Praça Mauá w Rio de Janeiro. Na jej nadbrzeżu, czyli Píer Mauá, znajduje się ciekawy obiekt wart odwiedzenia, a na pewno chociaż zobaczenia. Jest to Museu do Amanhã, czyli Muzeum Jutra. Sama nazwa jest intrygująca. Jakie mogą być zbiory z przyszłości? Czyżby Brazylia posiadła technologię podróżowania w czasie? W tym przypadku chodzi o coś innego: nowoczesne multimedialne ekspozycje pokazują, z jakimi wyzwaniami będzie się borykała ludzkość w nadchodzących dekadach i jak dzisiejsze działania człowieka tworzą jutrzejsze problemy, ale i szanse.

Muzeum Jutra
Muzeum Jutra

Poza samą koncepcją muzeum, czy raczej wystawy, ciekawy jest sam budynek. Został zaprojektowany przez słynnego hiszpańskiego architekta Santiago Calavatrę. Organiczna struktura była inspirowana południowoamerykańską rośliną z grupy bromeliowatych, do których należy choćby ananas. Nam ta architektura bardziej przywodziła na myśl szkielet morskiego zwierzęcia, jakiegoś wieloryba. Jaka by nie była interpretacja, na pewno warto zobaczyć Muzeum Jutra. To także dobre miejsce by podziwiać porty lotnicze, przede wszystkim samoloty lecące z Janeiro-Santos Dumont.

Katedra w Rio de Janeiro
Katedra w Rio de Janeiro

Katedra w Rio de Janeiro

Z początków portugalskiego osadnictwa w Rio pochodzą ufortyfikowania, staromiejskie centrum z barokowymi kamienicami i pałacami. To właśnie pod koniec XVI wieku Miasto Boga stało się ważnym portem i stolicą finansową regionu. W dzielnicy Centro jest całkiem sporo zabytków, a także kościołów. W tym także nowsze. Jeden wyróżnia się bardzo szczególnie. Katedra pod wezwaniem św. Sebastiana w Rio de Janeiro (Catedral de São Sebastião do Rio de Janeiro) to jeden z tych oryginalnych postsoborowych kościołów. Jej budowa ciągnęła się od 1964 do 1979 roku, można powiedzieć że jest dzieckiem Soboru Watykańskiego II. Autorem jego unikatowej formy jest Edgar de Oliveira da Fonseca, a wzorował się na świątyniach Majów w formie piramid. Przy czym katedra to raczej stożek – planem jest okrąg, a nie kwadrat, jak budowali Majowie.

Wnętrze katedry
Wnętrze katedry

Zewnętrzna podstawy średnicy obiektu liczy 160 metrów, zaś wysokość wynosi 75 metrów. We wnętrzu może się pomieścić aż 20 tysięcy wiernych, z czego dla 5 tysięcy znajdzie się miejsce siedzące. Równo pośrodku wnętrza katedry umiejscowiono ołtarz, a ławki ustawione są wokół tego centralnego punktu. Jest to wprost spełnienie założeń architektury postsoborowej. U szczytu stożka jest okno w kształcie krzyża równoramienniego, a z każdego z ramion wychodzą „promienie”: kolorowe witraże ciągnące się przez całą wysokość stożka. Cztery witrażowe promienie mają przypominać fragment credo: „Jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół”. Pomimo pochmurnego dnia, robiło to ogromne wrażenie w środku.

Katedra wraz z dzwonnicą
Katedra wraz z dzwonnicą

Stara Katedra

Katedrę św. Sebastiana, patrona Rio de Janeiro, często nazywa się Nową Katedrą, gdyż zastąpiła ona poprzednie świątynie pełniące tę funkcję, z czego ostatnim jest kościół pw. Naszej Pani z Góry Karmel, w skrócie – Stara Katedra. Zakon Karmelitów osiedlił się w Brazylii w 1590 roku w okolicy późniejszego Rio de Janeiro. W wiekach XVII i XVIII zakon rozbudowywał się już w obrębie miasta. Budowa kościoła Naszej Pani z Góry Karmel rozpoczęła się w 1761 roku, zaś do pełnego zakończenia prac budowlanych trzeba było czekać prawie 25 lat.

Kościół św. Józefa (Rio De Janeiro)
Kościół św. Józefa (Rio De Janeiro)

W 1808 roku książę regent Jan, późniejszy król Portugalii Jan VI, wraz z dworem uciekł do Rio de Janeiro, gdy wojska Napoleona najechały Portugalię. Miasto Boga stało się tym samym kolonialną stolicą państwa Starego Świata. Katedra karmelitów pełniła wówczas funkcję Królewskiej Kaplicy, z kolei gdy Brazylia w 1822 roku ogłosiła się niepodległym Imperium Brazylii, świątynia stała się z automatu Imperialną Kaplicą. Katedra straciła te zaszczytne funkcje, gdy 15 listopada 1889 roku Imperium stało się Republiką Brazylii. Wkrótce wprowadzono dekret rozdziału państwa od kościoła i nie odbywały się tutaj oficjalne uroczystości. Kościół pw. Naszej Pani z Góry Karmel pozostał po prostu Katedrą Rio de Janeiro do roku 1974, gdy konsekrowano Nową Katedrę św. Sebastiana.

Kościół św. Józefa
Tajemnicze figurki kościoła św. Józefa

Kościół Naszej Pani z Candelária

Kościół Candelária, pełna nazwa: Igreja de Nossa Senhora da Candelária to kolejna z ważnych rzymskokatolickich świątyń w Rio de Janeiro. Obiekt ten budowano, dekorowano i przerabiano przez ponad 100 lat, bo od 1775 roku, gdy rozpoczęto budowę, do końca XIX wieku. Z tego względu kościół łączy w sobie różne style: fasadę budowano w duchu kolonialnego baroku portugalskiego, zaś we wnętrzu znajdziemy elementy późniejszych styli: neoklasycyzmu i neorenesansu. Obecny kościół stoi od drugiej połowy XVIII wieku, ale wcześniej istniała tutaj o wiek starsza kaplica.

Kościół Naszej Pani z Candelaria (Rio De Janeiro)
Kościół Igreja de Nossa Senhora da Candelária

Z jej powstaniem łączy się opowieść, może legenda: W pierwszych latach XVII wieku pewne portugalskie małżeństwo – António Martins Palma i Leonor Gonçalves – zostali zaskoczeni przez sztorm na morzu i ich statek, Candelária, omal nie zatonął. Gdy śmierć zajrzała im w oczy, przyrzekli Maryi Matce Bożej, że jeśli ich uratuje z opresji, wybudują jej kaplicę. Oboje przeżyli, statek dopłynął do portu w Rio. Zgodnie z przysięgą, około 1609 roku para ufundowała budowę kaplicy, nazwanej imieniem Naszej Pani z Candelária.

Kościół św. Franciszka
Kościół św. Franciszka

Kościoły św. Franciszka i św. Józefa

Igreja Sao Francisco de Paula, czyli kościół św. Franciszka, to jedna z historycznych świątyń w Rio. Budowę rozpoczęto w 1759 roku, a ukończono w 1801 roku.

Confeitaria Colombo
Confeitaria Colombo

Ciekawostką jest też kościół św. Józefa (Igreja São José). Zbudowano go w okresie kolonialnym w 1608, przez Egasa Muniza. Potem w XIX wieku był remontowany i odnowiony w stylu późnobarokowym. Jest to niewielki kościółek, który sam w sobie nie rzuca się tak w oczy. Jednak mieszkańcy Rio sami nas namawiali do tego, by wejść do tego kościoła i zobaczyć co jest za ołtarzem. Znajdują się tam figury najświętszej rodziny.

Copacabana
Copacabana

Plaża Copacabana, czyli biała legenda Rio

Copacabana to nazwa dzielnicy Południowej Strefy Rio de Janeiro. Prawdopodobnie większość ludzi na świecie mówiąc lub słysząc o Copacabanie ma na myśli jedną z najsłynniejszych plaż świata. W Rio są trzy duże, przyciągające rzesze turystów plaże, jedna to właśnie najsłynniejsza Copacabana, druga to Ipanema znajdująca się trochę bardziej na zachód. Trzecia to Leblon, która właściwie jest kontynuacją Ipanemy, acz obie dzieli kanał. Wszystkie trzy plaże noszą nazwy dzielnic i tu warto dodać, że to najspokojniejsza i najbardziej turystyczna część Miasta Boga, przy okazji najdroższa. My przeszliśmy się tą najsłynniejszą, na pozostałe tylko rzuciliśmy okiem.

Ulica Peru, czyli miejsce z Bonda
Ulica Peru, czyli miejsce z Bonda

Okolica ta początkowo się nazywała Sacopenapã, co w języku Tupi oznacza „drogę socó”, przy czym socó to określenie gatunku niewielkiego ptaka. Obecna nazwa pochodzi z połowy XVIII wieku, kiedy to wybudowano kaplicę dla repliki obrazu Świętej Dziewicy z Copacabany (Virgen de Copacabana), która jest patronką Boliwii. Copacabana zaś to miasteczko nad Jeziorem Titicaca, nieopodal Isla del Sol i Isla de la Luna. Stąd też pochodzi słowo „copacabana” i są dwie możliwości jego znaczenia: albo wywodzi się z języka plemienia Aymara „ota kaguana” oznaczającego widok na jezioro albo jest imieniem bóstwa płodności – Kotakawana – z mitologii plemienia znad Titicaca. Kotakawana był bóstwem męskim, rzekomo zamieszkującym wody jeziora wraz ze swoim dworem. Jego rola przypominała grecką Afrodytę lub rzymską Wenus. Ta hipoteza o pochodzeniu nazwy Copacabana wydaje się o tyle prawdopodobna, że uzasadnia pojawienie się w tym miejscu Matki Boskiej, która często zastępowała bóstwa płodności, urodzaju i domowego ogniska.

Promenada Copacabana z charakterystycznymi falkami
Promenada Copacabana z charakterystycznymi falkami

Fort Copacabana

Plaża Copacabana ciągnie się przez cztery kilometry. Formalnie pomiędzy drugim a szóstym punktem ratowników wodnych. I tu ciekawostka, bowiem w szóstej wieży ratowników prawdopodobnie nigdy nie było żadnego ratownika. Oprócz tego na obu końcach plaży znajdują się forty: na północnym krańcu przed drugim punktem jest Fort Duque de Caxias z 1779 roku, zaś na południu za szóstym punktem znajduje się Fort Copacabana z 1914 roku. Fort ten jest otwarty do zwiedzania i pełni obecnie raczej rolę terenu spacerowego z małymi restauracyjkami. Choć cały czas jest to obiekt wojskowy. Są tu wystawione działa i mamy przede wszystkim wspaniały widok na całą plażę oraz wznoszącą się Głowę Cukru w tle.

Plaża Copacabana (Rio De Janeiro)
Plaża Copacabana

Wzdłuż plaży ciągnie się Avenida Atlântica, najważniejsza w Rio nadmorska promenada, przy której są najdroższe hotele, restauracje i puby, tutaj życie tętni w dzień i w nocy. Plaża to też bardzo spokoje miejsce. Są tam zarówno bary, jak i mnóstwo ludzi, jedni się opalają, inni bawią, jeszcze inni pływają bądź surfują. Ot taka idealna Brazylia. Sam deptak tej promenady został wykonany w tradycyjnym portugalskim stylu: wyłożony mozaiką drobnych płytek, które tworzą wzór, w tym przypadku zgeometryzowanych fal. Ten wzór pochodzi z lat 30. XX wieku, a w roku 1970 promenada wraz z deptakiem zostały przebudowane, zachowując charakterystyczną mozaikę. Natomiast na plaży było wiele osób, choć w tej porze roku nie widzieliśmy tłumów.

Fort Copacabana
Fort Copacabana

Copacabana na filmowo

Aleja Atlantycka została ładnie odwzorowana w filmie „Rio”, gdy Blue po raz pierwszy jedzie samochodem po mieście. Co więcej tu przez chwilę widzimy Jamesa Bonda w „Moonrakerze”. Miejsce zdjęciowe dość łatwo znaleźć, bowiem trzeba się udać do skrzyżowania z ulicą República do Peru. Znów w tym momencie jest to bardziej ujęcie uwiarygodniające Rio, niż wpływające na akcję. Copacabana została też wykorzystana w filmie „Miasto Boga”, a także w „Człowieku z Rio” z Jeanem-Paulem Belmondo. Tam też mamy piękne ujęcie z wychodzeniem za okno w jednym z hoteli. Z filmów warto wspomnieć o jeszcze jednej produkcji. „Szybcy i wściekli 5”, część akcji dzieje się w Rio, ale większość była kręcona w Puerto Rico. W samym Mieście Boga nakręcono jedynie ujęcia uwiarygodniające, czyli przede wszystkim te na których widać gdzieś w tle Głowę Cukru czy Jezusa.

Saara i trochę dalsze okolice Rua da Alfândega, czyli targ miejski
Saara i trochę dalsze okolice Rua da Alfândega, czyli targ miejski

Bezpieczeństwo w Rio de Janeiro

Na koniec warto jeszcze napisać o bezpieczeństwie w Mieście Boga. To temat rzeka i chyba dobrze ukazuje Brazylię jako całość. Choć władze miasta, zwłaszcza przy okazji igrzysk olimpijskich, starały się zrobić wszystko, by polepszyć bezpieczeństwo turystów, Rio wciąż spowite jest czarną legendą, nie bez powodu. W centrum z pewnością zobaczymy wielu żebrzących, czasem nawet bardzo mocno zaczepiających. W niektórych częściach miasta słychać strzały. Nawet w śródmieściu jest mnóstwo bezdomnych, niektórzy nawet śpią tuż pod hotelami. Turyści noszą plecaki na brzuchu, zaś fawele szybko nie będą bezpieczną atrakcją turystyczną. Jednocześnie rocznie przybywają tam miliony turystów. Większość z nich wraca bezpiecznie do domu. Na Copacabanie widzieliśmy ludzi, którzy zostawiają swoje telefony i portfele bez opieki i idą się kąpać w oceanie. Oba te obrazy współistnieją ze sobą i oba są prawdziwe. Bezpieczeństwo w Rio to mieszanka trzymania się utartych, turystycznych ścieżek, nie podejmowania ryzyka, ostrożności i odrobiny szczęścia. My na przykład mocno posiłkowaliśmy się Uberem.

Działa w forcie
Działa w forcie

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak brazylijski
Rio de Janeiro
Szlak filmowy
Rio de Janeiro