Archiwa tagu: park

Pantanal, największe bagno świata

Jeśli chodzi o przyrodę, to Brazylia słynie najbardziej z dżungli amazońskiej, ale za równie ważną atrakcję uchodzi też wielki obszar bagienny, czyli Pantanal. Powszechnie mówi się nawet, że do Amazonii jedzie się oglądać drzewa, ale by wypatrywać zwierząt właśnie trzeba udać się na Pantanal. Jadać tam spodziewaliśmy drugiego Serengeti. Niestety, przy tak dużym obszarze można trafić różnie, zwłaszcza gdy duża jego część została zajęta przez rolnictwo.

Pantanal z lotu ptaka
Pantanal z lotu ptaka

Bagno Pantanal

Pantanal rozciąga się na przestrzeni trzech państwa: Brazylii, Paragwaju i Boliwii, gdzie tworzy słonawe laguny. W Brazylii zajmuje dwa stany: Mato Grosso i Mato Grosso do Sul (w tym drugim znajduje się największa część Pantanalu). Łącznie to obszar o powierzchni około 200 tysięcy kilometrów kwadratowych. Dla porównania powierzchnia Polski wynosi trochę ponad 313 tysięcy kilometrów kwadratowych! Nazwa Pantanal pochodzi od portugalskiego słowa pântano, które oznacza bagno. Bo tym w istocie Pantanal jest: rozległą równiną aluwialną, czyli ukształtowaną przez rzekę, okresowo zalewaną przez rzekę Paragwaj wraz z dopływami. Jest to największy na świecie tropikalny obszar podmokły. Gdy po raz pierwszy przybyli tutaj Portugalczycy, to ze względu na rozległość tego obszaru i poziom wody wzięli to miejsce za morze śródlądowe. W grze „Civiliation VI” ten obszar ukazano jako cud natury, co podkreśla przyrodniczą unikalność tego miejsca.

Sępnik czarny lub urubu czarny (Coragyps atratus) w Pantanalu
Sępnik czarny lub urubu czarny (Coragyps atratus) w Pantanalu

Biosfera Pantanalu jest bardzo zróżnicowana i doskonale zharmonizowana z warunkami i zjawiskami, jakie tutaj okresowo zachodzą. Znajdziemy tu lasy deszczowe, mokradła, tropikalne sawanny i obszary trawiaste oraz wiele obszarów rolniczych przeznaczonych pod uprawy, jak i hodowlę zwierząt. Jak się szacuje, nawet 2 tysiące z występujących tutaj gatunków roślin może zwierać substancje o znaczeniu farmaceutycznym. Życie tutaj regulują dwie pory: deszczowa i sucha. Roczna suma opadów wynosi pomiędzy 1000 a 1500 milimetrów, z czego w styczniu średnio spada 340 mm, zaś w lipcu zaledwie 3 mm deszczu. Pora mokra wiąże się z zalewaniem dużej części Pantanalu, z wyjątkiem położonych nieco wyżej obszarów (różnice wysokości mają do 70 metrów). Opady deszczu i wylewy rzek podnoszą ogólny poziom wody raczej powoli z powodu gęstej roślinności i ukształtowania terenu. Dzięki temu zwierzęta mogą bezpiecznie migrować. Natomiast w porze suchej Pantanal zamienia się w sawannę.

Jeden z kilku gatunków czapli na tym obszarze
Jeden z kilku gatunków czapli na tym obszarze

Zwiedzanie Pantanalu

Ogrom tego miejsca zdecydowanie utrudnia jego zwiedzanie. Najczęściej w Brazylii jedzie się albo do Campo Grande albo do Corumbá, względnie Cuiaba i tam albo szuka wycieczki w agencjach, albo zostaje się odebranym przez przedstawiciela, jeśli zamówiliśmy wyjazd wcześniej. Do obu miejscowości można zarówno dolecieć, jak i dojechać lokalnymi autobusami. Inne popularne miejsce to Bonito na południu. Dalej wszystko zależy od tego, czego się oczekiwało. My przyjechaliśmy z Foz do Igucu nocnym autobusem do Campo Grande, gdzie rozpoczęliśmy naszą wycieczkę. Stamtąd czekało nas kilka dobrych godzin jazdy vanem (niewygodny, ale to nie jest był problem), by potem przesiąść się na ciężarówkę i dojechać do hotelu. Znaki drogowe po drodze wyglądały naprawdę obiecująco, ukazywały różne dzikie zwierzęta, które występują na tym obszarze.

Suszące się kormorany
Suszące się kormorany

Z wycieczkami bywa różnie. W naszym przypadku hotel stanowił bazę wypadową, gdzie mieliśmy nocleg i posiłki, a stamtąd mieliśmy kilka wycieczek-aktywności dziennie, w tym wypady na mokradła czy do lasów w małych grupkach. Sam hotel był dość klimatyczny. Domki na palach. Już w czasie podróży widzieliśmy, że będzie tutaj dużo ptaków. I faktycznie: przy hotelu były karmniki, do których zlatywało ciekawe okazy. Aktywności – wycieczki na większości tego typu wyjazdów są podobne. Natomiast tu warto zaznaczyć, że w dalszej części opis będzie trochę wymieszany z oceną naszego wypadu (ta w głównej części znajduje się na końcu tego wpisu). Ich odbiór zatem jest subiektywny, wynikający tak z oczekiwań jak i doświadczeń. Patrząc na mapie to nasz hotel znajdował się kilkadziesiąt kilometrów od parku stanowego, więc założyliśmy, że to będzie nasz główny teren eksploracji, przynajmniej jeśli chodzi o te najbardziej interesujące nas atrakcje. To coś, co warto zweryfikować szukając wycieczkę do Pantanalu.

Kapibara wielka (Hydrochoerus hydrochaeris), czyli największy żyjący na świecie gryzoń
Kapibara wielka (Hydrochoerus hydrochaeris), czyli największy żyjący na świecie gryzoń

Pantanal: Nocne poszukiwanie jaguara

Szczególnie rajcowała nas możliwość zobaczenia jaguara! Występują one w tych okolicach, a w ramach pobytu mieliśmy zapewnioną nocną wyprawę na jaguara. Czekaliśmy sobie, w końcu to pierwsza nasza atrakcja w tym miejscu. Zanim się doczekamy, możemy na miejscu zapoznać się z atlasem ptaków i ryb. W przypadku jaguara oczywiście nikt nie obiecywał, że go zobaczymy, ale jest to dla nas jasne. O szansach na zobaczenie zwierząt pisaliśmy przy okazji opisów safari w Tanzanii, jak również jak działało to w parku Hurulu na Sri Lance, gdzie wybór parku był podyktowany weryfikacją aktualnego występowania zwierząt w danym rejonie.

Zimorodek upierścieniony (Megaceryle torquata)
Zimorodek upierścieniony (Megaceryle torquata)

Gdy już się ściemniło, zebraliśmy się na nocną wyprawę na jaguara. Czekał na nas samochód terenowy z przedłużoną przyczepką, znaną nam z safari w innych krajach. Przewodnik miał latarkę i bardzo silną lampę, szperacza. Wyjechaliśmy na nieutwardzoną drogą, podobną do tej, którą dojeżdżaliśmy z przystanku do naszego hotelu. Jak się okazało, to są po prostu tutejsze wiejskie drogi. Rozglądaliśmy się po okolicznych zaroślach, w których podobno czają się jaguary. Wypatrzyliśmy kilka kajmanów, w tym malutkie, a także ocelota. Mówiono nam, że są duże szanse na jaguara, wskazywały na to także tropy. Wyprawa na jaguara nie trwała zbyt długo i poruszaliśmy się tylko po tej nieutwardzonej drodze. Żadnego off-roadu, co trochę może dziwić. Jednak wtedy jeszcze nie byliśmy zrażeni.

Tukan wielki / olbrzymi / toko (Ramphastos toco)
Tukan wielki / olbrzymi / toko (Ramphastos toco)

Pantanal: Jazda konna

Drugiego dnia naszego pobytu w Pantanalu zaplanowana była przejażdżka konna. Mieliśmy się przedzierać przez mokradła i z siodła wypatrywać zwierząt. Zanim przygotowano konie, mogliśmy się rozejrzeć po okolicy rancza. Stadnie przylatywały tutaj ary błękitne albo może hiacyntowe. Oba gatunki są bardzo podobne, bez zestawienia dwóch ich nie rozpoznamy. Ten gatunek jest narażony na wyginięcie i znajduje się na liście CITES, a więc podlega międzynarodowej ochronie. Natomiast papuga Blue znana z filmu animowanego „Rio” to ara modra, endemit, który żył w Brazylii. Od ary błękitnej i hiacyntowej różni się tym, że jest całkowicie niebieska, bez żółtych miejsc. W 2019 roku organizacja BirdLife International zaraportowała, że gatunek ten prawdopodobnie nie występuje już w naturze. Obecnie w niewoli szacunkowo żyje tylko 160 osobników. W 2020 roku 50 ar modrych ma zostać przewiezione do Brazylii, by zaadaptować je do natury. Miejmy nadzieję, że introdukcja gatunku zakończy się powodzeniem.

Na koniu przez Pantanal
Na koniu przez Pantanal

Wycieczka konna po mokradłach Pantanalu to przyjemne doświadczenie. Ale ze zwierząt, to udało nam się tylko z dużej odległości wypatrzyć kilka kapibar. To jest największy na świecie gryzoń. Jednak spodziewaliśmy się, że będą one naprawdę powszechne. Coś jak góralki na safari w Tanzanii. Więc mieszane uczucia, zwłaszcza jak się szukało zwierząt. Przejażdżka to raczej atrakcja rekreacyjna i jako taka sprawdza się znakomicie. Nie trzeba umieć jeździć na koniu, właściwie poruszamy się tylko stępem, wszyscy mają kaski na głowie. No i poza typową jazdą czeka nas dodatkowa rzecz, przekraczanie wody, której było tu sporo. Czasem trzeba było nawet podnosić nogi, by się nie zamoczyć.

Karakara czarnobrzucha (Caracara plancus)
Karakara czarnobrzucha (Caracara plancus)

Pantanal: Rejsy łodzią

W planie pobytu miał się znaleźć wieczorny rejs łodzią, by szukać żyjących przy samej rzece zwierząt. Nie wyszło to dobrze z powodu pogody. Było zimno (ale tu rozumiemy, że są to sytuacje, na które nikt nie ma wpływu). Rankiem w dniu naszego wyjazdu, zorganizowano nam jeszcze jedną wyprawę łodzią na rozlewisko, by przeżyć wschód słońca. Wśród odgłosów przedświtu wyróżniały się głośne ryki kajmanów. Początkowo sądziliśmy, że to jaguary, ale przewodnik nas naprostował. Piękna była chwila, gdy przewodnik zatrzymał silnik łodzi i w pełnej ciszy czekaliśmy na wschód słońca.

Pantanal widziany z łodzi
Pantanal widziany z łodzi
Konura czarnogłowa (Aratinga nenday)
Konura czarnogłowa (Aratinga nenday)

Głosy ptaków stopniowo narastały, by wreszcie wraz z pojawieniem się życiodajnej gwiazdy, wybuchł prawdziwy zgiełk. Tym przyjemnym akcentem zakończyliśmy nasz pobyt w Pantanalu. Jeśli chodzi o pływanie na silniku, nie wyszło to tak źle, zwłaszcza jak się wspomni rzeczne safari w Madu Ganga. Natomiast znów jest to atrakcja bardziej nastawiona na rekreację. Co więcej, pływając po rzece Miranda trzymaliśmy się jedynie bardziej przepustowej części akwenu i nie odpłynęliśmy daleko od ludzkich siedlisk. Żadnego pływania między szuwarami.

Palma porośnięta przez pasożyty
Palma porośnięta przez pasożyty

Pantanal: Safari i wyjście do dżungli

Następny dzień to wiele obiecujące całodniowe safari. Liczyliśmy, że trafić wreszcie trafi się jakiś konkretny zwierzak oraz że udamy się do tego pobliskiego parku zostawiając tereny rolnicze. Park był w odległości kilkudziesięciu kilometrów, w Tanzanii pokonywaliśmy większe odległości zanim zaczęliśmy właściwe oglądanie zwierząt, to uśpiło naszą czujność. Safari na Pantanalu okazało się być niewypałem. Tak po prostu. Obiecywaliśmy sobie wiele po zdjęciach, jakimi reklamował się hotel i opisami planowanych atrakcji. Także sama świadomość tego, czym jest Pantanal narobiła nam nadziei. Jeździliśmy po wiejskich nieutwardzonych drogach pomiędzy licznymi fazendas, czyli coś w rodzaju rancz i właściwie tyle. Trudno tutaj było się spodziewać dzikich zwierząt. Jedynie ptaki dopisywały.

Spacerem przez Pantanal
Spacerem przez Pantanal

W ramach tego całodniowego wypadu mieliśmy trzy przerwy. Pierwsza był to może godzinny spacer po dżungli. Do najciekawszych obserwacji tamtego dnia był fragment lasu nieco wzniesiony ponad otaczający poziom. Dzięki temu w porze deszczowej zwierzęta znajdują tutaj schronienie. Z tego względu lokalni mieszkańcy postanowili nie niszczyć tego lasku pod pola uprawne. Przewodnik pokazywał nam różne rodzaje egzotycznych dla nas roślin i opowiadał o nich. Widzieliśmy między innymi pasożyta w rodzaju liany, który oplata drzewo-ofiarę i żywi się jego sokami. Wygląda to trochę jak obcy. Ciekawe, ale też straszne, było drzewo żyjące w symbiozie z mrówkami. I to ścisłej symbiozie. Mianowicie mrówki żyją wewnątrz gałązek drzewa, w takiej „rurce-korytarzu”. Gdy ktoś uszkodzi to drzewo, wysypują się na niego mrówki, które kąsają bardzo dotkliwie. Mrówki też spacerują nieustannie po powierzchni, w tym po liściach, gotowe napaść na każdego, kto ośmieli się choćby dotknąć drzewa! Obchodzić trzeba wielkim łukiem.

Kajman żakare (Caiman yacare)
Kajman żakare (Caiman yacare)

Druga przerwa to była przerwa obiadowa. Dłuższa, trwająca ponad dwie godziny. Owszem obiad wymagał przygotowania, czym zajął się przewodnik. Zjechaliśmy z wiejskiej drogi pod płot jakiegoś rancza, bo tam był stolik. Mieliśmy też dużo czasu, by się przejść i zobaczyć choćby tutejsze krowy. Pomijając przerwy jeździliśmy po wiejskich drogach, licząc, że może przy okazji wypatrzy się jakieś zwierze. W przypadku ptaków szanse spore.

Pirania (Pantanal)
Pirania (Pantanal)

Pantanal i Piranie

Trzecia przerwa w planie „safari” to łowienie piranii. Od samego łowienia jesteśmy daleko, ale reszcie naszej grupy sprawiło to dużo frajdy. My tylko czekaliśmy, aż ktoś (przewodnik) złowi dużą piranię, byśmy mogli się jej przyjrzeć. To trzeba oddać piranii: zęby robią wrażenie! Także siłą, z jaką ta ryba zaciska szczęki i determinacja, z jaką kłapie paszczą. Dość to straszne. Z pewnością nie chcielibyśmy się kąpać w takiej wodzie! Po zakończonym pokazie przewodnik zapytał, czy bierzemy ją na kolację. Nikt nie chciał podjąć takiej decyzji, więc pomogliśmy: pirania wróciła do wody.

Świeże owoce (Pantanal, Brazylia)
Świeże owoce (Pantanal, Brazylia)

Gdy reszta grupy łowiła piranie, my zajęliśmy się zwiedzaniem okolicy i ruszyliśmy pieszo drogą. Oprócz lasku i drzewa-mrówki to było bodaj najbardziej przyjemne w tym dniu. Aha i jeszcze kajmak z wiórkami kokosowymi na deser. Najgorsze w tym safari było to, że właściwie nie odjechaliśmy zbyt daleko od hotelu. Żadnego parku, nic. Fragment dżungli został, bo nie wszystko tu wykarczowano. Warto dodać, że takich fragmentów dżungli na tym terenie pozostało trochę. Nie są one duże, przypominają raczej nasze zagajniki, które utrzymuje się na polach.

Bydło domowe (Pantanal)
Bydło domowe (Pantanal)

Z przyczyn pogodowo-organizacyjnych wypadła nam jeszcze jedna atrakcja, pływanie z piraniami i kajmanami. Trudno nam stwierdzić jakby to wyglądało. Tu warto zauważyć, że te wszystkie atrakcje łączy jedno, mają charakter rekreacyjny, a w niewielkim tylko stopniu poznawczy.

Krajobraz Pantanalu
Krajobraz Pantanalu

Zwierzęta Pantanalu

Warto wspomnieć o zwierzętach. Pomijając ptaki najłatwiej było dostrzec kajmany. Kajman żakare (Caiman yacare) występuje tu dość powszechnie, najczęściej w wolnostojących wodach. Tych jest sporo w Pantanalu. W części, w której byliśmy, poza polami przy drogach wiejskich jest też sporo mokradeł. Tym samym gady te były dość często spotykane i faktycznie można się było nimi nacieszyć.

Ara zielonoskrzydła (Ara chloropterus)
Ara zielonoskrzydła (Ara chloropterus)

Pojedyncze zwierzęta, które widzieliśmy bardzo daleko to legwan zielony (Iguana iguana) czy tapir anta (Tapirus terrestris). Dwa razy widzieliśmy wydry olbrzymie (Pteronura brasiliensis) – inna nazwa to arirania amazońska. Wszystkie bardzo daleko, bez zooma ciężko byłoby dostrzec zwierzę, a i on niewiele pomógł. Trochę więcej kapibar, ale też niewiele. Pancerniki, mrówkojady, jaguary w ilości zero. Za to trzeba przyznać, że różnorodność i liczba ptaków w tej części Pantanalu jest zachwycająca. Są zimorodki, ary zielonoskrzydłe i ary modre/hiacyntowe. Tutaj ary są nazywana arara. Wyjaśnienie jest proste: ptaki te głośno krzyczą, zwłaszcza w trakcie lotu, wyraźne ARARA! ARARA! ARARA! Są one tutaj najbardziej hałaśliwymi ptakami, nawet jak na papugi. Do tego dochodzą też ptaki drapieżne, jak sokoły, czy karakara czarnobrzucha. Rozpiętość jej skrzydeł dochodzi o 130 cm, a waga do 1,5 kilograma. Pazury i dziób też ma niezłe.

Żabiru amerykański (Jabiru mycteria), czyli brazylijski bocian
Żabiru amerykański (Jabiru mycteria), czyli brazylijski bocian

Podsumowanie wycieczki

Co z naszym pobytem w Pantanalu było nie tak? Zdjęcia są przecież ekstra. Duża różnorodność ptaków, zieleń. Różne aktywności: rejs łodzią motorową, nocne eskapada na jaguara, przejażdżka konna, safari. Rzecz w tym, że mocno nastawiliśmy się na dziką przyrodę. Jak mogliście zauważyć nie raz, przyroda, zwierzęta to jest to, co nas bardzo pociąga w naszych wyjazdach. Mnogość dzikich zwierząt akurat tutaj nie była naszym wymysłem, ale zasugerował to opis naszego hotelu Pantanal Jungle Lodge oraz pośrednika – Pantanal Discovery. Pośrednik który nas odebrał, był bardzo przyjazny i jeszcze nas nakręcał na zwierzęta. Zresztą galerie zdjęć na stronach hotelu i agencji były pełne zwierzaków.

Modroara hiacyntowa lub ara hiacyntowa (Anodorhynchus hyacinthinus)
Modroara hiacyntowa lub ara hiacyntowa (Anodorhynchus hyacinthinus)

Na miejscu wyglądało to mega klimatycznie: hotel zbudowany na palach, zacumowane łodzie, wokół mokradła… Tylko że to taka dekoracja, bowiem za parkingiem są zwykłe domy i tam nie trzeba budować nic na palach. To teren rolniczy, gdzie pozostało niewiele ostoi dzikich zwierząt. Niestety Pantanal jest bardzo zagrożony i tego właśnie doświadczyliśmy. Nam zamiast dodatkowych atrakcji wystarczyłoby oglądanie dzikich zwierząt, nie jako dodatek jak się przypadkiem trafi, tylko właśnie jako główny cel wyprawy. Przy konieczności zaliczenia kolejnych „atrakcji” tego celu nie da się zrealizować, bo szukanie fauny wymaga czasu.

Pantanal i typowy krajobraz
Pantanal i typowy krajobraz

Do tego doszła fatalna organizacja, jeśli chodzi o dojazdy i czas. Z czterech dni, które mieliśmy tam spędzić, prawie dwa straciliśmy na dojazdach. Gdybyśmy na własną rękę je zrobili, wypadłoby to lepiej (wystarczyło wynająć samochód i dojechać z lotniska do hotelu bez przesiadek). Dodatkowo czekanie na kolejne, krótkie atrakcje, zajmowało większość dnia. Przed wyjazdem oczywiście zapoznaliśmy się z komentarzami dotyczącymi miejsca. Były dobre i bardzo dobre, wręcz pochwalne. Jednak gdy się popatrzy na gości, to większość z nich chce wypocząć, miło spędzić czas w ciekawej scenerii, a zdjęcia zwierząt to przy okazji, smartfonem, zaś przerwy spędzać w barze popijając alkohol i buszując po Internecie.

Jaszczurka
Jaszczurka

Natomiast osoby, które miały poważniejszy sprzęt fotograficzny i ewidentnie nastawiały się na safari, nie były zadowolone. Wyglądało to tak, że większość osób w ośrodku stanowili Brazylijczycy, którzy byli zadowoleni. Oni przyjechali tu na agroturystykę, by wypocząć. Natomiast poza nami była jeszcze para Francuzów i Amerykanów. Podobnie jak my, przyjechali tu oglądać zwierzęta i odbiór niestety był podobny. Pantanal miał być ważną częścią tego wyjazdu i niestety to rozczarowanie mocno rzutowało na całość.. Zwłaszcza, że musieliśmy wybierać między Pantanalem a Manaus i Amazonią. Prawie wszyscy mówią, że jeśli jedzie się oglądać zwierzęta należy wybrać Pantanal. Patrząc na ogrom całości, ewidentnie źle wybraliśmy.

Rozlewiska Pantanalu o świcie
Rozlewiska Pantanalu o świcie

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak brazylijski
PantanalRio de Janeiro

Maastricht, miasto narodzenia Unii Europejskiej

Wiele osób po raz pierwszy usłyszało o Maastricht w 1992 roku. To właśnie w tym holenderskim miasteczku, spotkali się przedstawiciele Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej (EWG) i podpisali traktat tworzący Unię Europejską i powołujący do życia wspólną walutę Euro. Nie przypadkowo. Maastricht ma za sobą dość długą historię, jak i przede wszystkim znaczące położenie. Zlokalizowane jest w mocno wysuniętej części Holandii właściwie znajdującej się między Belgią a Niemcami, właśnie dlatego uznano, że to idealne miejsce na podpisanie traktatu europejskiego.

Bazylika św. Serwacego w Maastricht
Bazylika św. Serwacego w Maastricht

Historia Maastricht

Maastricht uważane jest za najstarsze miasto w Holandii. Było osadą w czasach rzymskich. Co prawda (w przeciwieństwie do Nijmegen) nie dostało praw miejskich, ale od tamtego czasu w zasadzie jest stale zamieszkane. Po Rzymianach natomiast było częścią Imperium Karolińskiego, znów w dużej zasłudze dzięki bliskości Akwizgranu.

Parada w Maastricht
Parada w Maastricht

W samym centrum po powstaniu Unii Europejskiej nie ma właściwie ani śladu. Pojedyncze flagi przy urzędach się nie liczą. Jednak szczęśliwie to nie traktat był celem naszej wizyty w tym mieście, a starówka i okolice. W tej materii Maasticht ma się czym chwalić. A pamiętać warto, bowiem 7 lutego 1992 w tej właśnie miejscowości podpisano traktat na mocy którego założono Unię Europejską. Formalnie, bowiem traktat z Maasticht przekształcił EWG w nowy twór. Weszło to w życie 1 listopada 1993. Szkoda, bo w miejscu narodzin tamto wydarzenie właściwie jakby zostało zapomniane.

Ratusz w Maastricht
Ratusz w Maastricht

Maastricht: Starówka

Oczywiście najważniejsze miejsce to rynek, czyli Markt. Tutaj zlokalizowany jest ratusz. Na placu ograniczono ruch samochodowy, w większości  znajdują się tu knajpy z ogródkami. Centrum Maastricht sprawia takie wrażenie trochę leniwej i spokojnej mieściny, w której wszyscy odpoczywają.

Markt, czyli rynek i życie nocne
Markt, czyli rynek i życie nocne
Kościół św. Jana Chrzciciela
Kościół św. Jana Chrzciciela

Niedaleko znajduje się także plac Onze-Lieve-Vrouwe Plein, znów zapełniony knajpami. Przy nim zlokalizowana jest bazylika Najświętszej Marii Panny Gwiazdy Morza. Sam budynek z zewnątrz jest imponujący, w środku niestety zwiedzić się go nie udało. Dotyczy to właściwie większości kościołów w Maastricht. Warto zwrócić uwagę jeszcze na dwa: bazylikę św. Serwacego i kościół św. Jana Chrzciciela z interesującą czerwoną wieżą .

Paw w parku
Paw w parku

Okolice murów i tereny zielone

Sporą atrakcją są też pozostałości murów miejskich, także połączone z parkami. Pozwala to choćby na spoglądanie na tereny zielone z  wyższego poziomu. W parkach poza kaczkami, gęśmi, łyskami czy rzadziej łabędziami, znajdziemy zagrody ze zwierzętami. Są tam choćby daniele, jak również kolorowe ptaki (ryżowce, kanarki, przepiórki). Takie małe, otwarte, publiczne zoo. Tereny rekreacyjne porozrzucane są w centrum, ale wiele z nich znajduje się na nadbrzeżu. Swoją drogą spacerując po mieście można znaleźć także „fałszywe” ruiny z czasów romantyzmu. Wtedy budowano fragmenty zamków, tak by sprawiało to wrażenie czegoś starego. Dziś dokładnie już takie jest.

Uliczki Maastricht
Uliczki Maastricht

Centrum biznesowe w Maastricht

Jednak Maastricht to nie tylko stare zabudowania, ale też nowoczesna architektura, która wchodzi w interakcję z historią. Nie znajdziemy tu drapaczy chmur, czy centrów biznesowych. Ale już galerie handlowe owszem. Choćby Entre Deux. Zlokalizowana w centrum, wykorzystuje stare kamienice, jak również dawny kościół dominikanów, obecnie zamieniony na księgarnię. To dość unikalna możliwość, bo wchodząc tam da się zobaczyć starą gotycką zabudowę (wiele kościołów w Holandii jest zwyczajnie nieczynnych, lub otwartych krótkich oknach czasowych). Niestety w innych przypadkach to łączenie (choćby przy budynkach uniwersyteckich) nie jest tak udane. Czasem jak w przypadku Bassinu raczej neutralne i nie narzucające się.

Księgarnia Dominicanen, w dawnym kościele Dominikanów
Księgarnia Dominicanen, w dawnym kościele Dominikanów

Jeszcze jedną ciekawostką jest most, który się otwiera, gdy pojawiają się większe okręty. Mapki darmowej nie znaleźliśmy, ale biuro turystyczne wystawiło mały magazyn reklamujący region, darmowy. Wewnątrz znajdowała się jakaś mapka centrum.

Rzeka Moza i kanał Baasin to doskonały teren spacerowy w Maastricht
Rzeka Moza i kanał Baasin to doskonały teren spacerowy w Maastricht

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak holenderski
MaastrichtUtrecht

Tallinn, stolica innowacji i przepiękne stare miasto

Tallinn to stolica Estonii i jednocześnie najbardziej ludne miasto kraju, liczące ponad 400 tysięcy mieszkańców, więc stosunkowo niewielkie. To unijna stolica start-upów, gdzie liczba zarejestrowanych innowacyjnych przedsiębiorstw na mieszkańca jest najwyższa w całej Europie. Tallinn uznaje się za metropolię globalną, a więc miasto mające wpływ na światową kulturę, ekonomię i politykę. Przy tym stolica Estonii znajduje się w pierwszej dziesiątce najbardziej zinformatyzowanych i inteligentnych miast na świecie. Jednocześnie starówka to jeden z najlepiej zachowanych w Europie średniowiecznych grodów, który w 1997 roku został zresztą wpisany na listę UNESCO. Stanowi zatem idealne miejsce na klimatyczny citybreak.

Tallinn: uliczka przy murze miejskim
Tallinn: uliczka przy murze miejskim

Początki miasta Tallinn

Pierwsze historyczne wzmianki o Tallinnie pochodzą z 1154 roku z zapisków arabskiego kartografa Al-Idrisi. Wspomniał on o grodzie Kaluri – wariant tej nazwy pojawia się w późniejszych ruskich zapiskach. W roku 1219 podczas krucjaty liwońskiej przeciw pogańskim Estom, duński król Waldemar II zdobył zamek Lyndanisse, który zburzył i w jego miejscu wybudował własną warownię. Warto może wspomnieć, że podczas rozstrzygającej bitwy pod Lyndanisse na opadające z sił wojska duńskie z niebios miała spaść biała chorągiew z czerwonym krzyżem. Zmobilizowani tym symbolem wojacy ruszyli do zwycięstwa, a cudowny znak stał się flagą Danii. Jest to tym samym najdłużej używana flaga wciąż istniejącego państwa.

Kino Sõprus
Kino Sõprus

Wkrótce, w 1227 roku, Duńczycy utracili świeżo zdobyte miasto na rzecz zakonu kawalerów mieczowych. Trzy lata później miasto uzyskało prawa miejskie pod nazwą Rewal – nazwa ta będzie obowiązywała aż do 1918 roku. W roku 1236 Duńczycy odbili miasto i nieco ponad dekadę później potwierdzili lokację miasta na prawa lubeckim. W 1285 roku Rewal stał się członkiem Hanzy (związku miast handlowych europy) i ze względu na dogodne położenie na skrzyżowaniu ważnych bałtyckich szlaków handlowych, szybko stał się jednym z najważniejszych związkowych miast.

Ratusz
Ratusz

Ratusz w Tallinnie

W latach 60. XIII wieku duńscy osadnicy rozpoczęli budowę fortyfikacji grodu Rewal. Jeden z najdłuższych w średniowiecznej Europie mur opasał gród, a w szczytowym okresie broniło go aż 66 baszt. Samo miasto już wcześniej podzielono na dwie części: Fortecę (Castrum), która usadowiona była na płaskowyżu Toompea, a także na Dolne Miasto (Suburbium), gdzie osiedlali się kupcy duńscy, estońscy, niemieccy, skandynawscy i rosyjscy. W XV wieku drewniane domy kupieckie zastąpiono kamiennymi. Wybudowano nowy ratusz na Placu Ratuszowym (Raekoja plats) i w tej formie przetrwał on do dziś. Od 1441 na placu stawia się choinkę bożonarodzeniową, tradycja trwa nieprzerwanie od niemal 580 lat. Dzisiaj Raekoja plats tętni życiem, a szczególnie warto przyjść tutaj wieczorem: bary i restauracje zachęcają, by do nich wstąpić, uliczni artyści prześcigają się w swoich pokazach. Swoją drogą w ratuszu znajduje się klimatyczna, stylizowana na średniowiecze restauracja – Ill Draakon. Zresztą w okolicy także znajdziemy inne mniej lub bardziej nawiązujące do średniowiecza lokale.

Średniowieczny klimat starego miasta - Tallinn
Średniowieczny klimat starego miasta – Tallinn

Apteka ratuszowa (Tallinn)

Z początków XV wieku pochodzi Raeapteek, czyli Apteka Ratuszowa. Jest zlokalizowana przy Raekoja plats, naprzeciwko budynku ratusza. Jest to jedna z najstarszych w Europie wciąż działających aptek, a jednocześnie najstarsze przedsiębiorstwo i placówka medyczna w Tallinie. Dziś nie kupimy już tu średniowiecznych specyfików, oferta apteki jest jak najbardziej współczesna. Główną część historycznej apteki można odwiedzić na pierwszym piętrze, gdzie także prowadzona jest działalność aptekarska. Przy aptece znajduje się muzeum historycznych instrumentów aptekarskich. Przez 10 pokoleń apteka znajdowała się w rękach jednej, węgierskiej rodziny Burchartów.

Zamek Toompea
Zamek Toompea

Zamek Toompea

Nad starym miastem dominuje wapienny płaskowyż Toompea. W zachodniej jego części zlokalizowany jest XIII-wieczny zamek. Jest to ta sama budowla, która została wzniesiona na rozkaz duńskiego zdobywcy Waldemara II w miejscu zburzonego przezeń zamku Lyndanisse. Według świadectw archeologicznych, już w IX wieku wznosiła się na tym wzgórzu warownia należąca do Wikingów. Zachowany jest znaczny fragment murów obronnych, dwie baszty i charakterystyczna wieża nazywana Długim Hermanem (Pikk Hermann).

Długi Herman
Długi Herman

W XVIII wieku po zdobyciu Rewala przez Rosjan, do zamku dobudowano neoklasycystyczne skrzydło na wzór pałaców Sankt Petersburga. Od odzyskania niepodległości w 1918 roku, w zamku Toompea znajduje się siedziba estońskiego parlamentu. I o ile na zewnątrz zachowano oryginalny wygląd budynku, o tyle wnętrze to ekspresjonistyczny projekt Eugena Habermanna i Herberta Johansona, ukończony w 1922 roku. Jest to jedyny ekspresjonistyczny budynek parlamentu (a raczej jego wnętrze) na świecie. Warto dodać, że wzgórze to też dobre miejsce widokowe na Dolne Miasto, jest tu kilka tarasów, czy platform widokowych (jak Kohtuotsa czy Patkuli)

Tallinn
Tallinn

Katedra Najświętszej Marii Panny w Tallinnie

Niedaleko zamku znajduje się luterańska katedra Najświętszej Maryi Panny. Jej historia sięga duńskiego podboju, gdy wybudowano tutaj drewniany kościół, by w trzy dekady później zastąpić go kamienną gotycką architekturą. Obecny wygląd kościoła jest wynikiem licznych przebudów, co jest bardzo widoczne, zwłaszcza po barokowym hełmie wieży. W 1561 roku kościół został przejęty przez luteran, obecnie jest on siedzibą biskupa Tallinna Estońskiego Kościoła Ewangelicko-Luterańskiego.

Sobór św. Aleksandra Newskiego (Tallinn, Estonia)
Sobór św. Aleksandra Newskiego (Tallinn, Estonia)

Tallinn: Sobór św. Aleksandra Newskiego

W Estonii mieszka liczna mniejszość rosyjska, sięgająca aż 25% ludności, z czego większość mieszka właśnie w Tallinnie. Wraz z innymi Słowianami (Białorusini, Ukraińcy), jest to aż 28% ogółu obywateli Estonii. Tradycyjnym wyznaniem w kraju jest luteranizm wyznawany (oficjalnie, bo jest to jednak kraj silnie zlaicyzowany) przez 21% mieszkańców, zaś prawosławie deklaruje 19% mieszkańców. Nie dziwi więc widok prawosławnych cerkwi.

Jedną z nich jest sobór św. Aleksandra Newskiego na wzgórzu Toompea. Cerkiew wzniesiono w końcu XVIII wieku z inicjatywy carskiego gubernatora estońskiego. Celem było krzewienie prawosławia i rusyfikacja Estończyków. Miał to także być symbol rosyjskiego panowania (Aleksander Newski był przecież ważną postacią historyczną dla Rosji). Do tego stopnia, że po odzyskaniu niepodległości, władze państwowe rozważały wyburzenie świątyni, ale na szczęście od tego pomysłu odstąpiono. Od 1990 roku sobór służy jako katedra metropolitarna autonomicznego Estońskiego Kościoła Prawosławnego. Sobór św. Aleksandra Newskiego wybudowano w stylu rosyjsko-bizantyjskim i podobnie jak bizantyjskie świątynie, opiera się na planie krzyżowo-kopułowym. Ma trzy apsydy i pięć charakterystycznych dla stylu moskiewskiego cebulastych kopuł.

Cerkiew św. Mikołaja (Tallinn, Estonia)
Cerkiew św. Mikołaja (Tallinn, Estonia)

Tallinn: Kościół św. Mikołaja

Widoczny ze wzgórza na pierwszym planie kościół nosi wezwanie św. Mikołaja, patrona kupców i żeglarzy. Został wzniesiony w XIII wieku przez kupców westfalskich, do naszych czasów dotrwały fragmenty pierwotnego kościoła. Na początku istnienia miał niewielkie umocnienia obronne, które wkrótce zresztą przestały być potrzebne, gdy Dolne Miasto opasano murami obronnymi. W XV wieku kościół został znacząco przebudowany zgodnie z wymogami mody na architekturę gotycką. Gdy w XVI wieku do kraju przyszła Reformacja, kościół św. Mikołaja jako jedyny w Rewalu oparł się zniszczeniom ikonoklazmu. Stało się to tylko dzięki temu, że kapłani zalali zamki drzwiowe roztopionym ołowiem, co uniemożliwiło wdarcie się tłumów do środka. W tym samym wieku, podczas wojen z Rosją, kościół doznał pierwszych zniszczeń w wyniku ostrzału.

Pod koniec wieku XVII świątynia uzyskała współczesny wygląd, który wyraża się przede wszystkim w barokowym, wyższym hełmie wieży. Najtrudniejszy był okres II wojny światowej, gdy budowla została niemal doszczętnie zniszczona podczas sowieckich bombardowań. Większość wnętrza została strawiona przez pożar, choć wiele dzieł sztuki szczęśliwie udało się uratować. W latach 50. XX wieku rozpoczęła się odbudowa kościoła trwająca aż do lat 80., między innymi z uwagi na pożar z lat 70., który zrujnował dopiero co zrekonstruowaną wieżę. Po odbudowie świątynia została przeznaczona na muzeum sztuki średniowiecznej oraz – z uwagi na świetną akustykę – na salę koncertową.

Kościół św. Olafa
Kościół św. Olafa

Tallinn: Kościół św. Olafa

Charakterystycznym punktem w panoramie Tallina jest wyniosła wieża kościoła św. Olafa, należącego do Estońskiej Unii Zborów Ewangelicznych Chrześcijan i Baptystów. Święty Olaf II to król Norwegii panujący w latach 1016-1028, który wprowadził w tym kraju chrześcijaństwo. Po raz pierwszy wzmianka o kościele pojawia się w 1267 roku, a powstał prawdopodobnie na dawnym miejscu targowym osadników ze Skandynawii.

Około roku 1500, tuż przed zawieruchą reformacji i ikonoklazmu (wnętrze św. Olafa padło jego ofiarą), wieża kościoła św. Olafa została zwieńczona bardzo wysokim hełmem, osiągając tym samym wysokość aż 159 metrów. Do drugiej dekady XVII wieku, gdy pożar od uderzenia pioruna strawił wieżę, uważano tę świątynię za najwyższą w Europie. Odbudowano ją dopiero sto lat później i nieco niższą – dziś mierzy ona 123,7 metrów wysokości – co nadal czyni kościół św. Olafa najwyższym kościołem w państwach nadbałtyckich i jednym z najwyższych kościołów świata. Wówczas też świątynia uzyskała dzisiejszy wygląd, szczęśliwie przy tym udało się jej uniknąć zniszczeń podczas II wojny światowej. Po rozpadzie ZSRR, kościół został przekazany estońskiej wspólnocie baptystów.

Pasaż św. Katarzyny
Pasaż św. Katarzyny

Pasaż św. Katarzyny w Tallinnie

Reformacja dokonała także innych zniszczeń. Jej ofiarą padł choćby dawny klasztor, którego pozostałości można oglądać do dziś. To obecne jedna z najbardziej charakterystycznych uliczek Starego Miasta – pasaż św. Katarzyny. Mieści się tu wiele zakładów rzemieślniczych, a jednocześnie całość zachowała wiele ze średniowiecznego charakteru.     

Kadriorg
Kadriorg

Pałac Kadriorg

Warty zwiedzenia jest też obszar („poddzielnica”) Kadriorg, której estońska nazwa oznacza Dolinę Katarzyny. Chodzi o Katarzynę I, która była drugą żoną Piotra Wielkiego i carycą Imperium Rosyjskiego. Nazwa tego obszaru, zajętego w dużej mierze przez park, wzięła się od Pałacu Kadriorg (Katharinental). Po zdobyciu w 1710 roku Rewala przez Piotra Wielkiego, cara Rosji, zakupił on dla swojej żony Katarzyny niewielką posiadłość w duńskim stylu w dalszej części obecnego Tallina. Wkrótce okazało się to niewystarczające i rozpoczęto prace nad nowym założeniem pałacowym. Prace rozpoczęto w 1718 roku i car z carycą odwiedzili kilkukrotnie niedokończoną jeszcze budowlę. Po śmierci Piotra Wielkiego w 1725 roku, carska rodzina przejawiała nikłe zainteresowanie tą posiadłością.

Bałtyk (Tallinn, Estonia)
Bałtyk (Tallinn, Estonia)

Do 1917 roku przebywał tu niekiedy rząd Guberni estońskiej. Po odzyskaniu niepodległości, w pałacu przez pewien czas mieściło się atelier rzeźbiarza, w latach 20. stał się częścią Muzeum Sztuki Estońskiej, dziś znajdują się w nim dzieła sztuki zagranicznej. Wkrótce stał się także oficjalną rezydencją prezydencką. Podczas II wojny światowej znów zainstalowały się w nim rządy okupanta, tym razem niemieckiego. Po zajęciu Estonii przez Rosjan (znowu), pałac ponownie pełnił rolę muzeum sztuki. Niestety nie było funduszy na porządną odbudowę wojennych zniszczeń (choć po prawdzie wiele ich nie było) i obiekt popadał w ruinę. Dopiero w latach 90. przy wsparciu Szwecji, ruszyły prace renowacyjne. Pałacowi przywrócono dawną świetność i otwarto go dla zwiedzających w 2000 roku.

Sikorki
Sikorki

Pałac Kadriorg reprezentuje odmianę baroku obowiązującą w carskiej Rosji w okresie rządów Piotra Wielkiego, tak zwany piotrowski barok. Główny hall budynku i sztukateria z inicjałami Katarzyny przetrwały do dzisiejszych czasów, z kolei wiele z komnat zostało zmienionych w ciągu lat i licznych przebudów. Wygląd zewnętrzny nasuwa nieodparte skojarzenia z petersburskimi pałacami, zaś założenie parkowe przypomina park Strelna, położony w połowie drogi między St. Petersburgiem a rezydencją Peterhof.

KUMU
KUMU

Park Kadriorg i okolica

W Parku Kadriorg, który jest częścią założenia pałacowego Kadriorg, znajdują się dziś – oprócz samego pałacu – muzeum ceramiki Mikkel, charakterystyczne muzeum sztuki współczesnej KUMU oraz Pałac Prezydencki. Na przedłużeniu parku, nad samą Zatoką Fińską znajduje się Pomnik „Rusałki”. Wzniesiony w 1902 roku memoriał upamiętnia rosyjski okręt wojenny „Rusałka”, który w 1893 roku wypłynął z portu w Rewalu i zatonął na szlaku do Finlandii. Zginęło wówczas 177 członków załogi. Wrak udało się zlokalizować w 2003 roku, co ciekawe, znajdował się on w pozycji wertykalnej, do połowy zagrzebany w morskim dnie.

Pomnik „Rusałki”.
Pomnik „Rusałki”.

Pomnik „Rusałki” przedstawia anioła z wyciągniętym w kierunku Zatoki krzyżem prawosławnym. Na tablicy pamiątkowej wyryto nazwisko poległych marynarzy. Autorem rzeźby jest Amandus Adamson, zaś sam pomnik jest pierwszym w Estonii autorstwa rodzimego rzeźbiarza.

Lennusadam
Lennusadam
Lennusadam
Lennusadam

Muzeum Lennusadam

Dla fanów maszyn pływających i latających interesujące będzie Lennusadam. Jest to baza wodnosamolotów, obecnie filia Muzeum Morskiego w Tallinie, której główna ekspozycja mieści się w hangarach wodnosamolotów. Baza powstała w 1917 roku według projektu szwedzkich konstruktorów pracujących na zlecenie Imperium Rosyjskiego, które potrzebowało zwiększyć militarny potencjał Rewala. W 1918 roku krótko bazę wykorzystywali Niemcy, jednak na tyle długo, że zdążyli Estończykom pozostawić gotowe samoloty. W okresie międzywojennym, Lennusadam służył estońskiej marynarce jako baza wypoczynkowa. Warto dodać, że w 1933 roku tutaj wylądował Charles Lindbergh wraz z małżonką. W latach 1940 – 1922 baza była używana przez sowieckich okupantów. W 2003 roku bazę, w której już znajdowało się wiele wycofanych ze służby jednostek, zamieniono w filię Muzeum Morskiego. Porządkowanie terenu i remont hangaru zakończyły się w 2010 roku, kiedy to uroczyście otwarto Lennusadam dla zwiedzających.

Patarei, forteca i więzienie
Patarei, forteca i więzienie

Muzeum Lennusadam składa się z trzech części: hangaru wodnosamolotów, basenu portowego i jednostek wciągniętych na ląd. Wstęp płatny jest do hangaru, a bilet pozwala także na wstęp na pokład niektórych statków. Szczególnie ciekawy jest lodołamacz „Suur Töll”, zwodowany po raz pierwszy w 1913 roku pod nazwą „Car Mikołaj Fiodorowicz”. Był to wówczas jeden z najbardziej zaawansowanych lodołamaczy na świecie. Natomiast sam spacer po części portowej jest darmowy. Obok wznosi się gmach dawnego więzienia Patarei. Wykorzystywane było zarówno przez Niemców jak i sowietów. Obecnie jest zamknięte dla turystów.

Brama miejska Tallinna przy Grubej Małgorzacie
Brama miejska Tallinna przy Grubej Małgorzacie

Mury i bramy

Pięknych okazałych murów, bronią potężne baszty. Jedna z nich to Gruba Małgorzata (Paks Margareeta) z XVI wieku, będąca w pewnym sensie tutejszą Bastylią (więzieniem i zbrojownią). Obecnie znajduje się tu Muzeum Morskie. Jest też polski wątek. Właściwie tuż obok możemy znaleźć tablicę upamiętniającą internowanie i ucieczkę okrętu ORP „Orzeł” w 1939 roku. Ucieczka okrętu była pretekstem do zajęcia Tallinna przez Rosjan.

Słynne Trzy Siostry (Tallinn, Estonia)
Słynne Trzy Siostry (Tallinn, Estonia)

W tych okolicach także znajdują się słynne kamienice zwane Trzema Siostrami (Kolm õde), przy skrzyżowaniu ulic Pikk i Tolli. Podobna kamienica z analogiczną nazwą (Trzej Bracia) znajduje się w Rydze. Ta jednak ma swoją własną legendę. Wybudował je podobno bogaty kupiec, który miał trzy córki i chciał je wydać za mąż. Stąd dom najstarszej miał największe okna i drzwi, by przyciągnąć zalotników. Kamieniczki te pochodzą z XV wieku, historia jednak jest ponoć jeszcze starsza, więc może opowiada o czymś, co stało tu wcześniej. Dziś znajduje się tu luksusowy hotel.

Mury miejskie w Tallinnie
Mury miejskie w Tallinnie

Druga słynna brama prowadząca do Starego Miasta to brama Viru. Obok znajduje się plac i bardziej nowoczesne budynki. Zaś wzdłuż ciągnącej się ulicy Viru mamy Operę Narodową i Estoński Teatr Dramatyczny.

Mury
Mury

Piękny widok na miasto znajduje się także przy Kiek in de Kök, bastionie i muzeum, miejscu gdzie można (oczywiście za opłatą) pochodzić po murach miasta. Tu też znajdowały się dawne stajnie. Obecnie to miejsce tętni życiem i przyciąga wielu turystów.

Mury
Mury

Zwiedzanie Tallinna

Jeśli w planie zwiedzania miasta mamy więcej muzeów i atrakcji, warto rozważyć zakup Tallinn Card. Rodzaje kart oraz ceny i wliczone atrakcje można zobaczyć tutaj. Choć centrum Tallinna jest bardzo kompaktowe i można wszędzie dojść na piechotę, do Kadriorg czy Lennesadam lepiej udać się komunikacją miejską. Bilety są elektroniczne. Z systemem można zapoznać się na wspomnianej wyżej stronie. Albo skorzystać z Ubera. Dzięki temu łatwiej można choćby zobaczyć targowisko Balti Jaama Turg, targ rybny Kalaturg, poradziecką przystań Linnahall czy skansen Rocca al Mare. Interesującym punktem widokowym na miasto jest też taras widokowy z restauracją wieży telewizyjnej. Ta licząc sobie 314 m jest najwyższym budynkiem w kraju. Tallinn to także dobre miejsce, by wyruszyć promem dalej, najłatwiej do Helsinek, ale można też próbować udać się do Petersburga czy Sztokholmu. Natomiast samodzielnie stolica Estonii jest przepiękna, zaś Starówka ma niesamowity, nawiązujący do średniowiecza klimat.

Tallinn
Tallinn

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak estoński
Tallinn

Kopenhaga, „Gang Olsena”, mała syrenka i duńskie hygge

Stolica Danii, czyli Kopenhaga (dun. København) to największe miasto w kraju, acz z pewnością nie najstarsze. Powstało dopiero w średniowieczu. Dziś jest piękne, a przy tym kompaktowe, w sam raz na weekendowy city-break (choć jeśli chcemy zwiedzać wszystko, to i 5 dni może być mało). Istnieją dogodne połączenia lotnicze tak bezpośrednio do Kopenhagi, jak i do Malmö po drugiej stronie cieśniny Sund, skąd jest bardzo dogodnie zorganizowany transport. Co więcej Kopenhaga to miasto filmowe, przede wszystkim zawiązane z jedną serią – „Gangiem Olsena”.

Kamienica w Kopenhadze
Kamienica w Kopenhadze

Gang Olsena i kino w Kopenhadze

Gang Olsena (dun. Olsen-banden) to seria komedii kryminalnych. Oryginalna duńska składa się z 14 filmów z lat 1968 – 1988. Powstały także spin-offy, w tym „Mały gang Olsena” z 2001 roku, który także doczekał się kilku kontynuacji. Ponadto powstały dwa filmy animowane, a także norweskie i szwedzkie przeróbki. Nas tym razem będą interesowały przede wszystkim duńskie filmy, gdyż ich akcja dzieje się w Kopenhadze i okolicach. To właśnie w nich można dostrzec co najmniej kilka charakterystycznych i ważnych obiektów stolicy Danii. Nie jest to oczywiście jedyny słynny film kręcony w Kopenhadze. W każdym razie miasto może nie potrafi jeszcze odnaleźć się w turystyce filmowej (zresztą Gang Olsena chyba nie jest aż tak nośnym tematem), ale pielęgnuje swoją legendę w kinie. Duński Instytut Filmowy prowadzi także muzeum kina, choć to atrakcja dla osób zaznajomionych z duńską kinematografią.

Popiersie Nielsa Bohra
Popiersie Nielsa Bohra

W przypadku „Gangu Olsena” zdecydowana większość lokacji jest uwzględniona na stronie Olsenbande Homepage. Wiele z nich znajduje się na przedmieściach, ale też jak wspominaliśmy, filmy te ujęły zdecydowaną większość atrakcji stolicy Danii. Na nich się skupimy. Słowo ujęły jest tu kluczowe, bowiem bardzo rzadko w serii Kopenhaga odgrywała rolę inną niż tła.

Budynek Sądu na Henrettelsesplads
Budynek Sądu na Henrettelsesplads

Kopenhaga: Historia

Mimo, że ludzie egzystowali tu nawet 10 tysięcy lat temu, a Wikingowie przybywali w to miejsce by handlować, nie stało się przysiółkiem jak choćby Kijów. Historia Kopenhagi zaczyna się od średniowiecza, gdy w 1167 biskup Absalon z Roskilde wzniósł tu gród warowny. Kopenhaga otrzymała prawa miejskie w 1254 roku i od tego czasu rozwija się jako ważny port i powoli rosło jej znaczenie. W 1443 roku stała się de facto stolicą kraju. De jure dopiero gdzieś w czasach reformacji, około 1536 roku, gdy to królowie Danii przejęli władzę nad miastem z rąk biskupów z Roskilde.

Absalon, czyli rzeźba biskupa Absalona to charakterystyczny punkt Kopenhagi
Absalon, czyli rzeźba biskupa Absalona to charakterystyczny punkt Kopenhagi

Stara Kopenhaga została zniszczona dwukrotnie. Wpierw w wyniku pożaru w roku 1728, który strawił 2/5 miasta. Drugie to zniszczenia z okresu wojen napoleońskich. Dania wspierała Napoleona, więc ich stolica została obrócona w gruzy przez Anglików. Marazm po okresie napoleońskim zbiegł się z dużym rozwojem kulturalnym miasta. Dania zachowała neutralność w czasie I wojny światowej. W II wojnie została bardzo szybko zajęta przez Niemcy. Brytyjczycy pod koniec wojny przygotowali operację Kartagina, dzięki której oswobodzono miasto. Szczęśliwie tym razem uniknęło ono większych zniszczeń.

Nyhavn, Kopenhaga
Nyhavn, Kopenhaga

Nyhavn, największa atrakcja Kopenhagi

Wśród atrakcji turystycznych Kopenhagi największe tłumy przyciąga jedna. To Nyhavn, czyli ulica i kanał, z bardzo charakterystycznymi domami z jaskrawą, kolorową fasadą. Dodatkową atrakcją jest pomnik marynarzy z II wojny światowej, który ma kształt kotwicy. Tu także zlokalizowane są przystanie turystyczne. I tu jedna mała uwaga. Pomijając sam fakt przepłynięcia się przez Nyhavn, alternatywnym rozwiązaniem wobec rejsu po kanałach jest skorzystanie z tramwaju wodnego, którym można przepłynąć prawie cała trasę, bez przewodnika, bez dużej ilości turystów i za dużo mniejszą cenę.

Christianshavn
Christianshavn

Wycieczka po kanałach

Wycieczek po kanałach w Kopenhadze jest mnóstwo. Plusem jest to, że bardzo często można zobaczyć tam mniejsze kanały, jak choćby Christianshavn, czy okolice Christiansborg, ale wiele zależy od wycieczki. Tramwaje wodne przecinają Kopenhagę, dzięki temu również można bardzo wiele zobaczyć. Docierają nawet do Sydhavn (tam jest wiele ujęć z kilku „Gangów Olsena”). Mijają też dwa bardzo charakterystyczne budynki, Den Sorte Diamant, czyli Czarny Diament, albo inaczej królewską bibliotekę otworzoną w 1999 roku, a także królewską przystań. Po drodze mija się także kąpielisko, w kanale oczywiście. Zresztą z podobnych atrakcji warto wspomnieć o CopenHot, czyli spa w porcie, praktycznie pod gołym niebem.

Nyhavn to największa i najpopularniejsza atrakcja Kopenhagi
Nyhavn to największa i najpopularniejsza atrakcja Kopenhagi

Nyhawn w filmie

Wracając jednak do Nyhavn. Początki tego portu sięgają 1670 roku. Najstarszy ocalały dom (nr 9) pochodzi z 1681 roku. W czasach rozwoju kulturalnego Danii po wojnach napoleońskich, tutaj mieszkał Hans Christian Andersen, najsłynniejszy duński bajkopisarz. Jednak aż do lat 60. XX wieku cześć Nyhavn pełniła też rolę kopenhaskiej dzielnicy czerwonych latarni. Ulica stała się turystyczną atrakcją w latach 70. Jest modna i rozpoznawalna, więc pojawia się czasem w kinie. Choćby w „Dziewczynie z portretu” Toma Hoopera. Jest też obecna w „Rozdartej kurtynie” Alfreda Hitchcooka, czy „Lekcji miłości” Ingmara Bergmana. Oczywiście nie może zabraknąć Gangu Olsena – w tym 7, 8 i 9 film z cyklu czyli „Gang Olsena na torach”, „Gang Olsena wpada w szał” i „Gang Olsena znowu w akcji”. Warto jednak pamiętać, że piękne, kolorowe fasady czasem nie są pokazywane w filmach. Jak u Hoppera, gdzie raczej widać nadbrzeże.

Turystyczna Kopenhaga dziś żyje wokół Nyhavn
Turystyczna Kopenhaga dziś żyje wokół Nyhavn

Centrum Kopenhagi

Nyhavn znajduje się tuż przy Kongres Nytorv, czyli największym placu Kopenhagi. Łatwo się domyśleć, że dziś to miejsce z mnóstwem restauracji, kawiarni. W samym środku placu jest pomnik Christiana V. Zaś przy placu mamy pałac Charlottenborg, czy Teatr Królewski. Tu też kończy się (lub zaczyna) deptak Strøget, czyli najbardziej reprezentacyjna i turystyczna ulica miasta, z mnóstwem drogich sklepów. No a ponieważ to Dania, nie może zabraknąć wielkiego sklepu LEGO. Jedno ze skrzyżowań prowadzi na ulicę Larsbjornstraede, pełną knajpek, ale również pięknych, kolorowych kamienic. Sam Strøget to także jeden z najdłuższych deptaków na świecie.

Kopenhaga dla wielu kojarzy się z Małą Syrenką. Ale jej pomnik, choć przyciąga tłumy jest stosunkowo niewielki
Kopenhaga dla wielu kojarzy się z Małą Syrenką. Ale jej pomnik, choć przyciąga tłumy jest stosunkowo niewielki, niektórzy uznają go przez to za dość przecenianą atrakcję stolicy Danii.

Pozostając przy Andersenie, jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc Kopenhagi jest pomnik nawiązujący do jego twórczości, czyli Mała Syrenka. Rzeźbę z brązu przygotował Edvard Eriksen. Otworzono ją w roku1913 i od tego czasu przyciąga turystów. By zrobić sobie z nią (lub jej) zdjęcie trzeba czasem stać w kolejce. Rzeźba znajduje się na promenadzie Langelinie. W kinie przewija się w 10 części Gangu Olsena, czyli „Gang Olsena idzie na wojnę”.

Cytadela Kastellet
Cytadela Kastellet

Kopenhaga: Cytadela Kastellet

Obok promenady znajduje się jedna z lepiej zachowanych cytadel w północnej Europie, czyli Kastellet. Pierwszą cytadelę wzniósł król Christian IV w 1626 roku. Została ona mocno przebudowana po roku 1660, gdy skończyło się szwedzkie oblężenie. Stanowiła też ważną linię obrony miasta przed Anglikami w 1807 roku. Potem straciła na znaczeniu militarnym. W czasie II wojny światowej nie zatrzymała Niemców. Od 1999 jest to teren spacerowy, z pozostałościami dawnej bazy wojskowej. Jest i wiatrak, są koszary i armaty, a także mnóstwo ptactwa.

Fontanna bogini Gefion
Fontanna bogini Gefion

Tuż przy Kastellet znajduje się kościół anglikański św. Albana, a zaraz przy nim fontanna nordyckiej bogini Gefion (Gefionspringvandet). Uruchomiono ją w 1908 roku z okazji 50-lecia browaru Carlsberg. Jest bardzo charakterystycznym miejscem, więc pojawia się w filmie, czyli chociażby w „Wielkim skoku Gangu Olsena” (1972, czwarty film z cyklu).

Kopenhaga: David Michała Anioła (kopia)
Kopenhaga: David Michała Anioła (kopia)

Z Kastellet można się przejść blisko kanału ulicą Larsens Pl. Tam znajdują się galerie sztuki, w tym Den Kongelige Afstøbningssamling. Przed nią zaś ustawiono inną słynną rzeźbę, kopię Davida Michała Anioła. Oryginał oczywiście znajduje się we Florencji (podobnie jak wystawiona publicznie kopia). W każdym razie spacer przy tym kanale jest również ciekawym sposobem na obejrzenie sobie portu i wspaniałych okrętów.

Opera w Kopenhadze
Opera w Kopenhadze

Kopenhaga: Opera

Po drugiej stronie kanału znajduje się nowy budynek Opery, czyli Operaen z 2005 roku. Nie tylko jest to nowoczesna architektura, ale też jedna z najdroższych oper, jakie wybudowano na świecie. Kosztowała ponad pół miliarda USD. To też ją rozsławiło i czasem wciąż jeszcze uchodzi za najdroższą na świecie. Tak też było w momencie, gdy ją wzniesiono. Warto dodać, że budżet na budowę nowej opery w Oslo otwartej w 2008 wyniósł 760 milionów USD (z czego jakieś 50 milionów zostało). Jeszcze więcej kosztowało uruchomienie opery w Maskacie, tyle że tam trudno dotrzeć do kosztów realizacji samego budynku. Razem z pełnym wystrojem i ściągnięciem światowej sławy artystów, wydano 10 miliardów USD i wygenerowało miejsce pracy dla 50 tysięcy osób.

Pałac Amalienborg
Pałac Amalienborg

Pałac królewski Amalienborg

Przy kanale znajduje się także kompleks pałacowy Amalienborg, zwany czasem zimowym pałacem królewskim. Nazwa pochodzi od królowej Zofii Amelii, która w 1667 kazała zbudować tu pałacyk letni. Pałac spłonął kilkanaście lat później. W 1748 roku król Fryderyk V chcąc zbudować nową dzielnicę stolicy pozwolił wznieść tu czterem arystokratom swoje pałace. Ważna dla niego była tylko spójna architektura, nad którą czuwał Nicolai Eigtved. W lutym 1794 doszło do pożaru ówczesnej rezydencji królewskiej, czyli Christiansborga. W ciągu kilku dni monarcha wykupił cztery pałace i przeniósł tu swój dwór.

To nie rower wrzucony do kanału. To rzeźba. Kopenhaga może zaskoczyć wodnymi atrakcjami
To nie rower wrzucony do kanału. To rzeźba. Kopenhaga może zaskoczyć wodnymi atrakcjami

Te cztery pałace to pałac Moltkego (Moltkes Palæ), pałac Levetzeua (Levetzaus Palæ), pałac Brockdorffa (Brockdorffs Palæ) i pałac Schacka (Schacks Palæ). Dziś kompleks ten jest też jedną z najczęściej odwiedzanych atrakcji Kopenhagi ze względu na muzeum pałacowe. Jak w wielu takich miejscach, tak i tu są strażnicy królewscy (w charakterystycznych czapkach – bermycach) i zmiana warty. Ogrody królewskie można zwiedzać za darmo. Na placu między pałacami zaś znajduje się pomnik Fryderyka V. Te okolice widać we wspomnianym już filmie „Gang Olsena idzie na wojnę”.

Kościół Marmurowy (Kopenhaga, Dania)
Kościół Marmurowy (Kopenhaga, Dania)

Kościół Marmurowy

Częścią kompleksu jest też kościół Fryderyka znany także jako Kościół Marmurowy (Marmorkirken lub Frederiks Kirke). Nazwa pochodzi od budulca, początkowo wznoszono ją z marmuru norweskiego. Ma on największą kopułę w całej Skandynawii. Spoczywa ona na 12 kolumnach i ma 31 metrów wysokości. Kopuła była wzorowana na watykańskiej bazylice św. Piotra. Jego budowa trwała 148 lat, choć przez dużą część tego czasu nie trwały żadne prace. Zwiedzanie jej jest możliwe, ale nie takie łatwe. Kościoły w Kopenhadze dość często są zamknięte poza bardzo konkretnymi godzinami. W sezonie jest organizowane jedno wejście dziennie (z przewodnikiem). Godziny i ceny, a także kontakt (bo możliwe są do zorganizowania wejścia dla dodatkowych grup) można znaleźć na stronie Marmorkirken.

Pomnik Fryderyka VII przed pałacem Christiansborg
Pomnik Fryderyka VII przed pałacem Christiansborg

Pałac Christiansborg

Wspomniany już pałac Christiansborg dziś jest siedzibą duńskiego parlamentu. Pierwsza twierdza w tym miejscu powstała w 1167 roku i należała do biskupa Absalona. Zresztą jego pomnik znajduje się obecnie niedaleko kompleksu Christiansborg i widać go w „Gang Olsena idzie na wojnę”. Sam Christiansborg był siedzibą królów Danii od 1416 roku. Jego gruntowną przebudowę rozpoczął w 1731 król Christian VI (stąd też nazwa). Wzorował się na wiedeńskim baroku i francuskim rokoko. Jak już pisaliśmy, zamek ten spłonął. Wkrótce zaczęto budowę tak zwanego drugiego Christiansborg, który miał być nową siedzibą królewską.

Kanał Skt. Jørgens Sø
Kanał Skt. Jørgens Sø

Tak się jednak nie stało. Z jednej strony sami monarchowie wybierali na swoją siedzibę Amalienborg, z drugiej w połowie XIX wieku przemiany społeczne sprawiły, że król przestał odgrywać tak istotną rolę. Ważniejszy stał się parlament. Zamek jednak ponownie spłonął (w 1884), więc zaczęto pracę nad obecnym, trzecim Christianborgiem. Architektem był Thorvald Jørgensen. W kompleksie jest miejsce dla parlamentu, ale też apartamenty królewskie (nie są one jednak używane), muzea (w tym Muzeum Thorvaldsena) i budynek Giełdy (Børsen).

Rundetårn, bardzo charakterystyczny budynek w Kopenhadze
Rundetårn, bardzo charakterystyczny budynek w Kopenhadze

Kopenhaga: Okolica muzeum

Giełda i okolice są widoczne w „Ostatnim skoku Gangu Olsena” (6 film, 1974), „Gang Olsena nigdy się nie poddaje” (11 film, 1979) i „Gang Olsena: Ostatnia misja” (14 film, 1998). Do zamku prowadzi także most Marmorbroen, wykorzystany w pierwszym z filmów z cyklu „Mały gang Olsena”.

Budynek dawnej giełdy
Budynek dawnej giełdy

Po drugiej stronie wspomnianego mostu zlokalizowana jest dzielnica muzealna. Warte uwagi z pewnością jest Muzeum Narodowe (wstęp darmowy), Muzeum Sztuki Starożytnej – Ny Carlsberg Glyptotek czy Muzeum Kopenhagi. Zaś pozostając przy muzeach, warto też rozważyć wizytę w muzeum designu duńskiego, czyli Duńskie Muzeum Sztuki i Wzornictwa..

Kopenhaga: Zamek Królewski Rosenborg
Kopenhaga: Zamek Królewski Rosenborg

Tu warto na chwilę zająć się jeszcze jedną rzeczą kojarzoną z Danią, czyli hygge. Słowo to po duńsku znaczy tyle, co komfort i bezpieczeństwo, ale też wygodę, szczęście i równowagę. Nie jest związane z materialnym postrzeganiem świata, ale właśnie spokojem i ciepłem. Tym słowem także określa się projekty duńskie, zresztą to filozofia widoczna też w organizacji miasta. Duńczycy szczycą się, że są jednym z najszczęśliwszych narodów na świecie. Jednym z miejsc stworzonych według nowych wzorców jest park i kompleks sportowy w dzielnicy Superkilen.

Sala tronowa w pałacu Rosenborg
Sala tronowa w pałacu Rosenborg

Pałac królewski Rosenborg

Jest jeszcze jeden zamek lub pałac królewski – Rosenborg. Pochodzi z 1606 roku, kiedy to Christian IV kazał go wznieść jako letnią rezydencję. Tym razem inspirowano się renesansem flamandzkim. W historii Rosenborg stawał się oficjalną rezydencją królewską dwukrotnie, raz gdy spłonął Christansborg, drugi raz podczas ataku Anglików. Dziś pałac razem z ogrodami jest otwarty dla zwiedzających. Same ogrody można zwiedzać za darmo. Wnętrza to część muzealna, w tym także królewski skarbiec. Można tu oglądać choćby korony. Pałac są widoczne w „Gang Olsena idzie na wojnę”, oraz „Małym gangu Olsena”, gdzie widać ogrody.

Ratusz (Kopenhaga, Dania)
Ratusz (Kopenhaga, Dania)

Ratusz Kopenhagi

W 10 filmie z cyklu, czyli w „Gang Olsena idzie na wojnę” bardzo istotną rolę odgrywa ratusz miejski i jego zegar. Ratusz (Rådhus) powstał w 1905 i był inspirowany ratuszem ze Sieny. Na placu przed ratuszem jest znana fontanna ze smokiem, a także pomnik Hansa Christiana Andersena. Nad głównym wejściem do ratusza znajduje się rzeźba biskupa Absalona. Jest oczywiście i zegar, a nawet dwa. Jeden jest na wieży, drugi to zegar astronomiczny, który jest wystawiony wewnątrz ratusza. Zwany jest też czasem Zegarem Światowym Jensa Olsena. Okolica ta jest także widoczna w filmie „Wielki skok Gangu Olsena”.

Fontanna ze smokiem (Kopenhaga)
Fontanna ze smokiem (Kopenhaga)

Poprzedni ratusz znajdował się na placu Nytorv (czyli po polsku Nowym Targu). Obecnie w tym budynku znajduje się sąd. Zaś sam plac, a właściwie dwa przyległe place – Nytorv-Gammeltorv, są częścią deptaka Strøget i miejscem gdzie odpoczywają tak mieszkańcy Kopenhagi jak i turyści. Budynek sądu i okolica pojawiły się także w pierwszym filmie – „Gang Olsena” (1968).

Centrum Biznesowe Industriens Hus
Centrum Biznesowe Industriens Hus

Kopenhaga: Charakterystyczne budowle

Podobnie jak w Sztokholmie, tak i w Kopenhadze znajduje się Park Tivoli. Lunapark, który oficjalnie nosi nazwę Ogrodów Tivoli przyciąga tak turystów jak i mieszkańców. Można go dostrzec w „Gang Olsena nigdy się nie poddaje” (11 film, 1979). Dobrze go również widać w duńsko-amerykańskiej odpowiedzi na Godzillę, czyli filmie „Reptilicus” z 1961 roku a także „Anastazji” (1956) z Ingrid Bergman. Warto dodać, że jedna z atrakcji parku nazwa się Zamkiem Andersena.

Hotel SAS w Kopenhadze
Hotel SAS w Kopenhadze

Do ogrodów przylega hotel SAS. Budynek ten zaprojektowany przez Arne Jacobsena został ukończony w 1961 roku. Uchodzi za jeden z najbardziej znanych przykładów klasycznego duńskiego designu. Pojawia się w „Gang Olsena: Paryski plan” (13 film, 1981).

Kopenhaga, wieża Rundetårn i specyficzne wejście na górę
Kopenhaga, wieża Rundetårn i specyficzne wejście na górę

Kolejnym bardzo rozpoznawalnym budynkiem Kopenhagi jest Okrągła Wieża, czyli Rundetaarn lub Rundetårn. Została zbudowana w XVII wieku jako obserwatorium astronomiczne, przy uniwersyteckim kościele Świętej Trójcy. Dziś stanowi dobry punkt widokowy na miasto. Już samo wejście na górę jest bardzo ciekawe, ze względu na interesującą architekturę. Wieża pojawiła się zarówno w „Młodym Gangu Olsena” jak i kilku pracach Hansa Christiana Andersena, a nawet w grze komputerowej „SimCity” z 2013. Sama kaplica jest trudno dostępna.

Kopenhaga - kanał i królewska biblioteka
Kopenhaga – kanał i królewska biblioteka (Czarny Diament)
Katedra w Kopenhadze
Katedra w Kopenhadze

Kościoły Kopenhagi

Jak pisaliśmy, zwiedzanie kościołów w Kopenhadze (podobnie jak w Holandii) to raczej problem ze względu na godziny otwarcia. Najłatwiej zobaczyć najważniejszy kościół w Danii, czyli luterańską Katedrę Marii Panny (Vor Frue Kirke). Pierwszą katedrę w tym miejscu kazał wznieść jeszcze biskup Absalon w XII wieku. Obecny jej kształt pochodzi z początku XIX wieku, kiedy poprzednia katedra została zniszczona przez Anglików. Katedra służyła jako kościół koronacyjny duńskich królów.

Kościół św. Christiana
Kościół św. Christiana

Planetarium w Kopenhadze

W Kopenhadze uczczono pamięć najwybitniejszego duńskiego astronoma, wznosząc planetarium jego imienia. Planetarium Tycho Brahe zaprojektował Knud Munk, otworzono je w 1989 roku. Mając trochę więcej czasu można poszerzyć tu swoją wiedzę o kosmosie. Znajduje się przy kanale Skt. Jørgens Sø. Kanał ten z kolei widzieliśmy w „Wielkim skoku gangu Olsena”.

Kopenhaga: Planetarium Tycho Brache
Kopenhaga: Planetarium Tycho Brache

Oceanarium w Kopenhadze

Jeśli ma się trochę więcej czasu, można rozważyć innego typu atrakcje. Pierwsza to zwiedzanie browaru Carlsberg. Prawdę mówiąc po Guinessie w Dublinie (ewentualnie Heinekenie w Amsterdamie) niekoniecznie chcieliśmy to powtarzać. Druga to również coś powtarzalnego, czyli oceanarium. W Danii może budzić to pewne kontrowersje (chodzi nam o głośne sposoby regulowania populacji zwierząt w zoo), więc samo zoo od razu skreśliliśmy. Za to Den Blå Planet, bo tak nazywa się narodowe akwarium, zachwyca. Jest duże, nowoczesne, dobrze przemyślanie, da się też wyjść nad zatokę na chwilę. Zdecydowanie bardziej podobało się nam niż to oceanarium, które widzieliśmy w Lizbonie.

Oceanarium w Kopenhadze
Oceanarium w Kopenhadze

Błękitna Planeta pełni także doskonałą rolę edukacyjną, więc jest to bardzo dobre miejsce do odwiedzenia z dziećmi. Nie brakuje tu sklepu z pamiątkami i restauracji serwującej ryby. W kontekście doniesień z duńskiego zoo, pochodzenie serwowanych ryb wydało nam się podejrzane.

Wolne Miasto Christiania
Wolne Miasto Christiania

Wolne Miasto Christiania

Bardzo specyficzną atrakcją, z którą władze mają problem, jest Christiania. W założeniu to dość podobne miejsce do Republiki Zarzecza w Wilnie. Christiania czasem jest nazywana Wolnym Miastem Christiania i o ile w Wilnie mamy do czynienia z dzielnicą bardziej artystyczną, to Christiania, która powstała w 1971 roku miała być miejscem kultur alternatywnych i ruchów hipisowskich. Hippisi (squatersi) zajęli opuszczone koszary i rozpoczęli tworzenie własnej społeczności i praw. Zabronione jest tu posiadanie broni, używanie samochodów, bieganie, robienie zdjęć czy filmowanie oraz ciężkie narkotyki. To ostatnie sprowadziło tu grupy przestępcze, a to chcąc nie chcąc przeszkadzało władzom. Trudno też im się dziwić, że nie chciały akceptować straganów z narkotykami. Z drugiej strony właśnie możliwość kupienia tych środków sprawia, że pojawiają się tu turyści, zwłaszcza młodsi.

Christiania - oficjalne wejście
Christiania – oficjalne wejście

Obecnie istnieje pewne status quo, jeśli chodzi o dzielnicę. Nie ma tam już większych ekscesów, a mieszkańcy płacą podatki. Narkotyki można kupić tu legalnie, ale na straganach najczęściej nie są wystawione, zaś często są pakowane w folie imitującą wojskowe mundury kamuflujące (bo dealerzy mieli sprawić, by narkotyki były mniej widoczne). Christiania obecnie ani nie jest miejscem alternatywnym, ani targiem narkotykowym, za to jest bez wątpienia ciekawym eksperymentem na temat wolnego, utopijnego społeczeństwa, dlatego na jej temat powstało bardzo wiele opracowań naukowych. W pewien sposób spowszedniała. Niemniej jednak jej specyficzne budynki, graffiti wciąż budzą ciekawość. Należy pamiętać o wspomnianym wcześniej zakazie robienia zdjęć. Kategorycznie nie można ich robić tam ludziom, to może powodować problemy. Dobry czas na obejrzenie tego miejsca to godziny poranne, wówczas wszyscy tu wstają i jest to leniwe miejsce. Wieczorem robi się bardziej imprezowo.

Dworzec kopenhaski
Dworzec kopenhaski

Kopenhaga: Komunikacja miejska

Seria „Gang Olsena” to także transport zbiorowy. W kilku filmach wykorzystano Główny Dworzec kolejowy (Zresztą znajduje się blisko ogrodów Tivoli i hotelu SAS). Kręcono także na lotnisku, w tym na pasie startowym.

Kopenhaga ma bardzo dobrą komunikację rowerową, przy tym nie jest uprzywilejowana względem pieszych
Kopenhaga ma bardzo dobrą komunikację rowerową, przy tym nie jest uprzywilejowana względem pieszych

Na koniec warto jeszcze napisać jedną rzecz o poruszaniu się po Kopenhadze. Transport zbiorowy jest naprawdę dobrze zorganizowany, wliczając w to tramwaje wodne, o których wspominaliśmy, i metro. Jednak z perspektywy zasobności polskiego portfela komunikacja jest dość droga. Sami Duńczycy tłumnie używają rowerów. Może to być dobra alternatywa na przemieszczanie się po mieście. Można je wypożyczyć tutaj. Warto też zwrócić uwagę, że w przeciwieństwie do choćby Amsterdamu, tu transport jest zrównoważony, z położeniem akcentu na pieszych.

Widok na Kopenhagę, w tle most nad Sundem
Widok na Kopenhagę, w tle most nad Sundem

Jeśli mamy do przejechania sporo w Kopenhadze, warto zainteresować się City Pass, czyli biletem dniowym lub wielodniowym (więcej informacji na stronie VisitCopenhagen ). Do rozważenia także jest karta Copenhagen Card, dzięki której można wiele atrakcji zobaczyć za cenę karty, a do innych są zniżki. Można o niej poczytać tutaj. Natomiast należy pamiętać, że ceny w Kopenhadze w przeliczeniu na polskie realia są bardzo wysokie, co zresztą charakterystyczne dla krajów skandynawskich.

Kopenhaga nocą
Kopenhaga nocą

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak duński
Kopenhaga
Szlak filmowy
Kopenhaga

Sri Dźajawardanapura Kotte, stolica Sri Lanki

Kolombo pozostawało stolicą Sri Lanki do kwietnia 1982 roku, kiedy główne urzędy, w tym parlament, przeprowadzono w ramach decentralizacji miasta do Sri Dźajawardanapura Kotte (ang. Sri Jayawardenepura Kotte, syng. ශ්‍රී ජයවර්ධනපුර කෝට්ටේ, tamil. ஸ்ரீ ஜயவர்த்தனபுரம கோட்டே), zwanej w skrócie Kotte. Obie miejscowości znajdują się w tym samym obszarze metropolitalnym, więc właściwie poza nazwą i rozluźnieniem centrum, nie ma większej różnicy.

Budynek lankijskiego parlamentu nad jeziorem
Budynek lankijskiego parlamentu nad jeziorem

Królestwo Kotte

Warto pamiętać o tym, że Kotte między XIII a XVI wiekiem było stolicą Królestwa Kotte, więc jest to jedna z historycznych stolic. Kotte upadło z powodu zagrożenia z dwóch stron. Z jednej inne ludy Cejlonu, z drugiej coraz bardziej uzależniało się od urzędujących w Kolombo Portugalczyków.

Waran w stolicy Sri Lanki
Waran w stolicy Sri Lanki

Miasto czy dzielnica

Wraz z upadkiem królestwa także i miasto Kotte właściwie podupadło. Zaś rozwój Kolombo spowodował, że dawna stolica znalazła się w praktyce w aglomeracji. Jadąc do Kotte trudno nawet zauważyć granicę między tym miastem a Kolombo. Taksówki, tuk-tuku i transport traktują to jako jedną wielką całość, podzieloną administracyjnie i tyle. To właśnie ta bliskość Kolombo spowodowała, że gdy ówczesna stolica Sri Lanki zaczynała być niewystarczająca, zbyt oblegana, postanowiono wrócić do historycznej, najbliższej i symbolicznej Kotte. Mówiąc wprost, całe zamieszanie wiąże się tylko z tym, że władze ze ścisłego centrum przeniosły się na przedmieścia. Choć zbudowano kilka nowych budynków i monumentów, to jednak nie da się tego porównać choćby z Brasilią, to nie była operacja tej skali.

Uwaga na krokodyle, znak przed parlamentem
Uwaga na krokodyle, znak przed parlamentem

Nowa stolica: Sri Dźajawardanapura Kotte

Decyzję o przeniesieniu stolicy podjęto w 1977. Wiązało się to z bardzo szybkim rozwojem miasta. Osuszono bagna, w ich miejscu powstało duże, sztuczne jezioro, a na wyspie parlament. Tu warto pamiętać, że Cejlon niepodległość od Wielkiej Brytanii uzyskał w 1948. Parlament przeniesiono z Kolombo w 1982. Do dziś jednak nie skończono przenosić wszystkich urzędów.

Kotte, budynek parlamentu Sri Lanki
Kotte, budynek parlamentu Sri Lanki

Parlament Sri Lanki

Pod budynek parlamentu można podjechać, a przy odrobinie szczęścia nawet zwiedzić (za darmo). Po pierwsze nie mogą to być weekendy, święta, dni obrad i jakiś politycznych zawieruch. Jak już uda się nam wpasować w te obostrzenia, można wejść do środka, wyrabiając sobie odpowiednią przepustkę. Niemniej jednak warto zobaczyć budynek lankijskiego Parlamentu choćby z zewnątrz. To bardzo ciekawy teren spacerowy. Zaś lokacja na środku jeziora przydaje dodatkowych atrakcji. Na brzegach akwenu znajdują się tabliczki „Uwaga, krokodyle!” i nie są to czcze groźby – jednego udało się nam nawet wypatrzeć.

Monument w Parku Pamięci
Monument w Parku Pamięci

Park Pamięci

Przed parlamentem znajduje się Park Pamięci z obeliskiem upamiętniających poległych w wojnach Lankijczyków. Jest to też dobre miejsce na spacery. Obok zaś można zobaczyć Ape Gama, czyli muzeum etnologiczne, skansen i mini-zoo w jednym. To bardziej atrakcja dla najmłodszych, acz starająca się propagować tutejszą kulturę. Za tym muzeum są jeszcze kolejne pomniki, tym razem indyjskich bohaterów wojennych.

Muzeum Ape Gama w Sri Dźajawardanapura Kotte
Muzeum Ape Gama w Sri Dźajawardanapura Kotte

Kotte będąc de facto dzielnicą parlamentarną Kolombo, zasługuje na krótką wizytę. Taką chwilę, jaką poświęca się budynkom parlamentów, czy dzielnicom rządowym w innych krajach. Ten faktycznie się wyróżnia, nie tylko ze względu na krokodyle. Niemniej jednak stolica Sri Lanki nie powinna zabierać zbyt dużo czasu przy zwiedzaniu właściwej części Kolombo. Bądź co bądź to bardziej ciekawostka, niż istotne miasto do zobaczenia.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak lankijski
Kotte