Archiwa tagu: park

Nara, park z jeleniami, świątynie i Wielki Budda

Nara (jap. 奈良市) dziś kojarzy się przede wszystkimi ze wspaniałymi świątyniami, parkiem i żebrzącymi tam jeleniami sika. Choć obecnie przyciąga wielu turystów, znajduje się trochę na uboczu, ale kiedyś odegrała istotną rolę w historii Kraju Kwitnącej Wiśni. Miasto to nazywało się wówczas Heijō-kyō (jap. 平城京, stolica pokoju) i było pierwszą stolicą Japonii.

Nara, w drodze do zabytków
Nara, w drodze do zabytków

Stara Nara, japońska stolica

Heijō-kyō nie znajduje się dokładnie w samym centrum Nary. Pierwsza stolica Japonii była wzorowana na dwóch miastach chińskich, przede wszystkim Xi’anie i w mniejszym stopniu Luoyangu. Chińskie miasta zbudowano na planie prostokąta. Japończycy trochę zmodyfikowali do swoich potrzeb ogólny zarys. Nara pełniła rolę stolicy Japonii od 710 do 784 (lub 794 wg innych źródeł) z krótka przerwą. Zbudowanie nowego miasta wiąże się także z przybyciem buddyzmu i zen (czyli szkoły z Szaolin) do Japonii i formowaniem się cesarstwa. Choć początkowo te nauki przyniósł mnich Dōshō, jednak dopiero za czasów chińskiego mistrza Daoxuana zaczęto budować pierwsza świątynię.

Widok na park w Narze
Widok na park w Narze

Buddyzm po japońsku

Dziś japońska świątynia buddyjska ze względu na charakter popularnej wersji buddyzmu łatwo przejmuje elementy z szintoizmu. Jednak kilka cech jest typowo buddyjskich. Należy do nich pagoda, zawsze o nieparzystej liczbie pięter, najczęściej trzech lub pięciu, czasem też jednopiętrowa. Kolejne piętra wyrażają żywioły. W Japonii właściwie zawsze pagoda jest drewniana.

Jelenie w Narze bardzo żebrzą o jedzenie
Jelenie w Narze bardzo żebrzą o jedzenie

Przed wejście do świątyni buddyjskiej jest brama niōmon, po której obu stronach stoją posągi wartowników Niō o demonicznym wyglądzie. W świątyniach buddyjskich znajduje się także dzwon. Inaczej niż nasze europejskie dzwony, te azjatyckie nie mają serca (jakkolwiek by to nie brzmiało), a uderza się w nie za pomocą drewnianego „taranu”. Uderzenie jest wyrażeniem modlitwy (na przykład uderzenie w dzwon pokoju wyraża modlitwę o pokój na świecie), a słuchanie uderzeń dzwonu w przededniu Nowego Roku ma oczyścić z win.

Jelenie spotyka się praktycznie na całym obszarze parku
Jelenie spotyka się praktycznie na całym obszarze parku

Przy świątyniach buddyjskich znajdują się także cmentarze. Ceremonię zawarcia małżeństwa lub narodzin potomka tradycyjnie obchodzi się w świątyni szintoistycznej, zaś pogrzeby to domena buddyzmu – pochówków szintoistycznych nie ma niemal wcale, gdyż ta religia nie zajmuje się kwestią życia po śmierci. W odróżnieniu do przybytków szintoistycznych, buddyjskie są pełne przedstawień – głównie posągów – Buddy, bodhisattwów i bóstw z japońskiego panteonu. Przed posągami leżą dary – kwiaty, owoce, pędy bambusów, nawet słodycze czy alkohol.

Latarnie wotywne - ishi-dōrō
Latarnie wotywne – ishi-dōrō

Chociaż buddyzm z założenia jest religią ateistyczną – czyli bez bogów – to w wersji popularnej, ludowej, wcielenia Buddy lub tych, którzy osiągnęli stan oświecenia, otacza się boską czcią i kieruje się do nich modlitwy. Przez to właśnie świątynie szinto wyglądają na zgodniejsze z buddyjską doktryną.

Aleja latarni wotywnych - ishi-dōrō (Nara, Japonia)
Aleja latarni wotywnych – ishi-dōrō (Nara, Japonia)

Pierwotnie Nara oprócz znaczenia politycznego, była również ośrodkiem religii buddyjskiej w Japonii: tutaj znajdowało się Nanto Shichi Daiji, czyli siedem potężnych świątyń Nanto (synonim Nary z czasów, gdy dwór był w Heijō-kyō) religii buddyjskiej o dużych wpływach i znaczeniu. Niektóre z nich, wraz ze świątyniami szintoistycznymi, pałacem i lasem pierwotnym, zostały wpisane na listę UNESCO jako zabytki starożytnej Nary.

Gangō-ji
Gangō-ji

Nara: Świątynia Gango-ji

Gangō-ji to buddyjski kompleks świątynny wybudowany w VIII wieku, a będący rozbudowaną wersją świątyni Asuka-dera, która powstała w latach 588-596 nieopodal Nary. Wraz z przeniesieniem stolicy, częściowo przeniesiono i świątynię, dodatkowo ją rozbudowując. To, co możemy podziwiać obecnie, jest jedynie ocalałą częścią jednej z siedmiu potężnych świątyń buddyjskich. Uważa się, że będąca częścią Gangō-ji Asuka-dera jest najstarszą świątynią buddyjską w całej Japonii. Warto pamiętać, że buddyzm w Japonii został przyjęty odgórnie, więc ludzie początkowo mocno się przeciw niemu buntowali. Natomiast pierwsze budowle buddyjskie wzniesiono w 584 w miejscowości Ichikawa.

Gangō-ji, Nara, Japonia
Gangō-ji, Nara, Japonia

Nara Park

Najwięcej turystów w Narze przyciąga park, na terenie którego znajdują się ważne świątynie buddyjskie i szintoistyczne: Tōdai-ji, Kōfuku-ji i Kasuga. Jest tu jeszcze wiele innych pawilonów, które można odwiedzić, są piękne acz nie mają już takiego znaczenia historycznego. Nara Park został założony w 1300 roku, co czyni z niego jeden z najstarszych parków publicznych w Japonii. Park cieszy się tym większą popularnością, że przechadzają się po nim setki (około 1500) jeleni sika (inaczej jeleń wschodni – łac. Cervus nippon). Swobodnie i bez strachu przed ludźmi, a wręcz przeciwnie: gdy tylko jelenie zauważą, że ktoś ma specjalne shika-senbei (krakersy dla jeleni), robią się bardzo natarczywe.

Nara Park i jelenie sika
Nara Park i jelenie sika

Karmienie jeleni sika to frajda zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Niektóre z jeleni w Parku Nara nauczyły się prosić o jedzenie: wykonują energiczne skłony głową. Inne zajmują strategiczne pozycje na podwyższeniu, by znaleźć się na wysokości oczu człowieka. Rozrastająca się populacja jeleni cieszy turystów i pewnie też sklepikarzy, ale martwi władze miasta. Zwierzęta potrafią poranić ludzi, powodują wypadki drogowe i ogólnie jest ich za wiele. Z tego powodu poza parkiem władze miasta daje przyzwolenie na chwytanie i zabijanie jeleni. Obecnie władze Nary zmierzają do ograniczenia rozrostu populacji, a przede wszystkim nadmiernym rozłażeniem się jeleni poza park

Jelenie można karmić specjalnie zakupionymi sucharkami
Jelenie można karmić specjalnie zakupionymi sucharkami

Jelenie sika w Parku i w kulturze

Dlaczego właściwie jelenie sika mogą tak swobodnie i bez groźby kary paskudzić na chodniki i napastować turystów? Lokalne opowieści ludowe mówią, że jelenie sika z tego obszaru są zwierzętami świętymi, gdyż na białym jeleniu sika podróżował Takemikazuchi, jedno z czterech bóstw tutejszej świątyni Kasuga. Dla ciekawostki: ten bóg grzmotów i miecza jest też pierwszym zawodnikiem sumo. Uświęcony przez boską podróż, jelenie sika zostały uznane za nietykalne i zabicie choćby jednego zagrożone było karą śmierci i było tak aż do 1637 roku, kiedy ostatni raz zanotowano złamanie tego prawa. Po II wojnie światowej jelenie straciły swój święty status, za to uzyskały ochronę jako skarb narodowy.

Nara Park
Nara Park

Nara: Świątynia Kasuga Taisha

Jelenie sika jako posłańcy bóstwa są symbolem szintoistycznej świątyni Kasuga Taisha w Narze. Nawet tamizuya do obmyć przed wstąpieniem do świątyni ma rzeźbę jelenia. Świątynię zbudowano w VIII wieku. Świątynia ta należała do jednego z arystokratycznych rodów.

Świątynia szinto - Kasuga Taisha (Nara)
Świątynia szinto – Kasuga Taisha (Nara)

Cechą charakterystyczną świątyni Kasuga Taisha są długie aleje, wzdłuż których ciągną się rzędy omszałych kamiennych latarni wotywnych: ishi-dōrō. Wygląda to niezwykle nastrojowo. Tych latarni jest około tysiąca, zaś wiszących, wykonanych z brązu – około 1600 sztuk. Latarnie zapalane są tylko dwa razy w roku: w lutym z okazji święta wiosny i 15. sierpnia w dniu o-bon, który jest japońskim dniem zmarłych. W jednym z pomieszczeń w świątyni można podziwiać zapalone latarnie, a ponieważ ściany są wyłożone lustrem, odbicia multiplikują się tworząc niesamowity efekt, będący namiastką tych dwóch świąt.

Kasuga Taisha i lampiony
Kasuga Taisha i lampiony

Nara: Świątynia Kofuku-ji

Kolejną buddyjską świątynią z tych siedmiu w Narze o szczególnym znaczeniu jest Kōfuku-ji. Założono są pod koniec VII wieku, na początku zaś VIII wieku przeniesiono ją do Nary, ówczesnej stolicy. Podobnie jak szintoistyczna Kasuga, ta również należała do tej samej zamożnej rodziny arystokratycznej, Fujiwary. W skład kompleksu wchodzi 5-piętrowa pagoda o wysokości 50-metrów, dwa pawilony na planie ośmioboku i jeden pawilon na planie prostokąta. Nie są to jednak oryginalne budowle, gdyż te były wielokrotnie niszczone, głównie przez ogień, i wznoszone na nowo, choć kilku obiektów nie odbudowano nigdy. Obecnie można podziwiać rekonstrukcje z wieków XIII – XVIII, więc i tak robi wrażenie swoim wiekiem. O ile pozostałe świątynie z Nary straciły na znaczeniu i podupadły, gdy stolicę przeniesiono do Kioto, to Kōfuku-ji dzięki powiązaniom z rodziną Fujiwary zachowała swój status.

Kōfuku-ji (Nara, Japonia)
Kōfuku-ji (Nara, Japonia)
Brama w Parku Nara
Brama w Parku Nara

Todai-ji i Wielki Budda w Narze

Tōdai-ji to potężny buddyjski kompleks klasztorny, który założono w Narze w pierwszej połowie VIII wieku. Głównym budynkiem jest Pawilon Wielkiego Buddy, do 1998 roku był to największy drewniany budynek na świecie – mierzy 57 metrów długości i 50 metrów szerokości. Ten rekord pobiły dopiero nowoczesne konstrukcje, w tym japoński stadion do baseballu. Trzeba wiedzieć, że ta rekonstrukcja pawilonu z początku XVIII wieku jest aż o 1/3 mniejszą od oryginału. Przed pawilonem, między bramą zewnętrzną a wewnętrzną stały pierwotnie dwie 7-kondygnacyjne pagody o wysokości 100 metrów każda, będąc długo najwyższymi budowlami na świecie.

Tōdai-ji, pawilon Wielkiego Buddy
Tōdai-ji, pawilon Wielkiego Buddy
Wielki Budda z Nary
Wielki Budda z Nary

Daibutsu (czyli Wielki Budda, nieformalne określenie każdego wielkiego posągu Buddy) w świątyni Tōdai-ji mierzy 16 metrów wysokości. Dla przypomnienia, Daibutsu z Kamakury jest o dwa metry niższy. Po obu stronach Buddy znajdują się mniejsze posągi bodhisattwów. Budowa posągu Buddy i pawilonu, w którym miał stać, rozpoczęła się w 743 roku z inicjatywy cesarza Shomu, który w ten sposób chciał uchronić kraj przed rozmaitymi klęskami . Tworzenie posągu i pawilonu zakończono w 751 roku. Omal nie doprowadziło do kraju do bankructwa: posąg pochłonął niemal całe zasoby brązu w Japonii. Gdy naukowcy prześwietlili posąg promieniami rentgenowskimi, wewnątrz kolana Buddy znaleziono ludzkie prochy z zachowanymi zębami i biżuterią, najprawdopodobniej prochy cesarza Shomu.

Nigatsu-do (Nara, Japonia)
Nigatsu-do (Nara, Japonia)

Tylko dwa obiekty kompleksu Tōdai-ji pochodzą z pierwotnego założenia klasztornego, czyli z VIII wieku: Pawilon Lotosu i zachodnia brama, natomiast większość zabudowań datuje się na początek XII wieku.

Wejście do Nigatsu-do
Wejście do Nigatsu-do

Pałac cesarski w Narze

Trochę dalej od centrum znajduje się jeszcze jeden obiekt warty uwagi, jest to pałac cesarski Heijō, lub jego pozostałości. Pochodzi on z czasów, gdy dwór cesarski i stolica kraju były w Narze, czyli z VIII wieku. Zarówno architektura pałacu, jak i scentralizowana forma rządów z cesarzem i ministrami na czele były inspirowane chińskim modelem rządów. Gdy stolica została przeniesiono z Nary do Kioto, część zabudowań rozebrano i przeniesiono wraz z dworem, pozostała część stopniowo ulegała zniszczeniu. Ogień trawił drewniane zabudowania, a co się dało, było rozkradane jako materiał budowlany, zaś resztę obszaru pałacu przekształcono w tereny uprawne. Nie przetrwało niemal nic oprócz pamięci istnienia dawnego pałacu.

Rekonstrukcja pałacu cesarskiego w Narze
Rekonstrukcja pałacu cesarskiego w Narze

W latach 70. XX wieku archeolodzy podjęli się wykopalisk, a teren pałacu, jego skromne pozostałości i trochę niepewne rekonstrukcje zostały wpisane na listę UNESCO w 1998 roku.
Te „niepewne” rekonstrukcje wynikają z tego, że z braku materiału źródłowego niezbyt wiadomo, jak budynki pałacowe wyglądały. Na podstawie innych budowli epoki odtworzono wygląd bramy i głównego budynku oraz muru okalającego główny plac, przeznaczony na audiencje i oficjalne uroczystości. Trzeba przyznać – nie jest tego tutaj wiele, ale można odczuć ogrom i rozmach założenia pałacowego.

Świątynie w Nara Park
Świątynie w Nara Park

Zwiedzanie Nary

Nara stanowi jeden z ciekawszych i bardziej istotnych zabytków Japonii. Ale nie ma co ukrywać, że to jelenie są tu chyba najważniejszą atrakcją tegoż wspaniałego miejsca. Stąd park Nara należy do najpopularniejszych atrakcji całej Japonii. Na tym zaś zyskuje historyczne miasto. Jeśli do miasta przyjeżdżamy koleją, to właściwie spacerkiem można stąd dostać się do wszystkich najważniejszych zabytków. Pod tym względem jest to bardzo kompaktowe miasto, przynajmniej w porównaniu z innymi w Japonii.

Wszędobylskie jelenie sika
Wszędobylskie jelenie sika

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak japoński
Nara

Hiroszima, krajobraz po bombie i fascynująca Miyajima

Hiroszima (jap. 広島市, ang. Hiroshima) to znane wszystkim miasto, w parze z Nagasaki. Znane oczywiście przez pierwsze i dotychczas jedyne (oby tak zostało) militarne użycie bomby atomowej.

Hiroszima
Hiroszima

Atak atomowy na Hiroszimę

W dniu 6. sierpnia 1945 roku Amerykanie zdecydowali się wypróbować 4-tonową uranową bombę „Little boy”, zrzucając ją na miasto zamieszkałe przez 275 tysięcy ludzi i zajęte przez 30-tysięczny garnizon wojskowy.

Peace Memorial Park (Hiroszima)
Peace Memorial Park (Hiroszima)

Celem miał być most Aioi, łatwy do rozpoznania z powietrza. Bomba eksplodowała o 8.16 prawie 600 metrów nad ziemią. Natychmiastową śmierć poniosło około 80 tysięcy ludzi, kolejne kilkadziesiąt tysięcy umarło na skutek ran popromiennych do końca wojny. Kontrowersyjne jest to, czy rzeczywiście mają miejsce również dziś skutki skażenia: zwiększona zachorowalności na nowotwory i zmniejszenie długości życia. Ci, którzy przeżyli eksplozję i ci urodzeni z wadami popromiennymi mają status hibakusha, który uprawnia do specjalnej pomocy socjalnej. Kompletnemu niszczeniu uległo 70% zabudowy miejskiej, 7% było poważnie uszkodzone.

Hiroszima, Pomnik Pokoju albo Kopuła Bomby Atomowej
Hiroszima, Pomnik Pokoju albo Kopuła Bomby Atomowej

W bezpośredniej bliskości eksplozji – tylko 150 metrów od hipocentrum – znajdował się budynek, oddany do użytku w 1915 roku, zaprojektowany przez czeskiego architekta. Budynek zachował się w zaskakująco dobrym stanie. Wkrótce po wojnie chciano go zburzyć, by nie przypominał bolesnego epizodu, jednak wraz z usuwaniem poatomowych ruin, pojawiły się głosy, by zachować go jako memoriał. I tak się stało: wpisany na listę UNESCO w 1996 roku jako Pomnik Pokoju, Kopuła Bomby jest zachowana w takim stanie, w jakim budynek przetrwał wybuch. Oprócz Kopuły zachowały się fragmenty mostu Aioli, wkomponowane w obecny most.

Hiroszima
Hiroszima

Hiroszima: dzień po i kapitulacja

Zniszczenie Hiroszimy nie spowodowało bezwarunkowej kapitulacji, podobnie jak trochę wcześniejsze wyjątkowo krwawe naloty dywanowe na Tokio. Zginęło w nich być może nawet sto tysięcy ludzi, a więc więcej niż w wybuchu bomby atomowej. Jednak bomba konwencjonalna nie powoduje skutków długofalowych, które okazały się destrukcyjne w przypadku atomówek.

Park i memoriał pokoju w Hiroszimie
Park i memoriał pokoju w Hiroszimie

Wojskowi przekonywali cesarza Hirohito, że Amerykanie nie mają więcej bomb atomowych, więc kapitulacja jest bezzasadna. W dniu 9 sierpnia – trzy dni po ataku na Hiroszimę – Amerykanie zrzucili bombę plutonową „Fat Man” na Nagasaki. Przygotowana była trzecia bomba, która miała spaść na Kioto, ale wbrew radom wojskowych, cesarz zgodził się na prawie bezwarunkową kapitulację. Jednym warunkiem cesarza było zachowanie jego cesarskiej godności… Jednocześnie w wyniku przegranej wojny, cesarz Hirohito zrzekł się boskiej godności i boskich mocy, ustanawiając rozdział religii szintoistycznej od dworu cesarskiego.

Brama Tori na Itsukushimie
Brama Tori na Itsukushimie

Hiroszima: Strefa 0 i Kopuła Bomby

Po zakończeniu II wojny światowej, zdecydowano odbudować Hiroszimę na zachodnią modłę. Jednak ponieważ Japonia była wówczas państwem biednym, to i zabudowa jest biedna i nijaka. Nie wygląda atrakcyjnie, ale to dzieło swoich czasów. Za to Hiroszima jest jednym z tych nielicznych miast japońskich, które postawiły na rozwój sieci tramwajowych zamiast metra. Było to umotywowane tym, że miasto leży nad zatoką, znacznie utrudniając prace podziemne. Dwa z jeżdżących do dziś tramwajów pochodzą z czasów przedwojennych. Ogólnie nie jest to ciekawe miasto i oprócz budynku Kopuły Bomby Atomowej i okolic strefy 0, nie było tutaj co zwiedzać. W Parku jest wiele mniejszych i większych memoriałów. Historia każdego z nich jest smutna i porażająca. Jak choćby papierowe żurawie, których zrobienie miało przynieść dziewczynce zdrowie. Jest też muzeum, które bardziej stawia na sztukę, niż samą tragedię.

Świątynia w Miyajima (wyspa Itsukushima)
Świątynia w Miyajima (wyspa Itsukushima)

Najwięcej osób przyciąga jednak Kopuła Bomby. To jeden z najbardziej charakterystycznych widoków z Japonii. Japończycy dobrze pamiętają tę tragedię, jest to istotne miejsce dla ich martyrologii. Jak w przypadku wielu takich kontrowersyjnych miejsc, tu zupełnie nie pamięta się o japońskich okrucieństwach (choćby masakra w Nankinie). Oczywiście nawet one nie tłumaczą bombardowania ludności cywilnej. Swoją drogą warto zauważyć, że jest to miejsce, w którym nie ma zbyt wielu amerykańskich turystów. Warto jeszcze zadać sobie pytanie o bezpieczeństwo w strefie. Nie ma ryzyka napromieniowania. To co miało być uprzątnięte już dawno znikło. Jak wygląda zaś zwiedzanie miejsc po wybuchach atomowych, opisywaliśmy przy okazji Zony w Czarnobylu.

Brama Tori (Itsukushima)
Brama Tori (Itsukushima)

Miyajima na wyspie Itsukushima

Sama Hiroszima wygląda raczej nieciekawie, więc bardzo często jest łączona z jeszcze jednym, pobliskim miejscem, należącym do najchętniej odwiedzanych w Japonii. Jest to wyspa Itsukushima (jap. 厳島). Jej popularna nazwa to Miyajima (jap. 宮島), od niewielkiego miasteczka znajdującego się na wyspie. W 2004 roku z powodów ekonomicznych. Miyajima została przejęta przez miasto Hatsukaichi, znajdujące się na stałym lądzie
Najważniejszym obiektem na wyspie jest świątynia szintoistyczna Itsukushima, zaś stojąca w wodzie brama tori należy do najbardziej ikonicznych widoków w Japonii.

Świątynia w Miyajima podczas odpływu
Świątynia w Miyajima podczas odpływu

Słynna świątynia w Miyajima

Świątynia Itsukushima Jinja pochodzi z VI wieku, ale była wielokrotnie odbudowywana ze zniszczeń: obecna konstrukcja pochodzi z XVI wieku, a została zbudowana według XII-wiecznego wzorca. Natomiast brama tori jest z połowy XVIII wieku. Świątynia poświęcona jest bóstwu mórz i sztormów oraz Amaterasu – bóstwu rodziny cesarskiej. Sama wyspa Itsukushima jest święta, toteż świątynię posadowiono na palach, by zwykły człowiek który przypłynął się tutaj modlić, nie skalał świętej ziemi. Z powodu sakralnego charakteru wyspy, zabronione jest na niej umieranie (w sensie, że jak ktoś jest bardzo stary lub śmiertelnie chory, musi przenieść się na główny ląd) i narodziny (ciężarne blisko terminu rozwiązania także wyjeżdżają na ląd).

Jeleń sika
Jeleń sika

Ze względu na mocno widoczne pływy, około godziny 14. świątynia Itsukushima Jinja stoi na mokrym piasku, a do tori można podejść ledwo ubłoconą stopą. Zaś po 21 świątynia jest zalewana przez przypływ i wraz z bramą zdają się unosić na morskich falach. By to dobrze doświadczyć należałoby tu spędzić dobę. Nam udało się zobaczyć tylko bramę stojącą w płytkiej wodzie (świątyni już nie), a niedługo później staliśmy przy filarach tori.

Japan Rail i transport na Miyajima
Japan Rail i transport na Miyajima

Jest to największa torii w Japonii: mierzy prawie 60 metrów wysokości. Dla większej stabilności jest wsparta na dodatkowych niższych filarach. Została wykonana z bardzo trwałego drewna kamforowego. Gdy do bramy można podejść, okazuje się, że ludzie mają zwyczaj wtykać w szczeliny filarów drobne monety, wypowiadając przy tym życzenie. Torii wraz ze świątynią Itsukushima jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Pagoda w Miyajima
Pagoda w Miyajima

Spacer po Miyajima

Oprócz szintoistycznej świątyni, na wyspie Itsukushima znajdują się także obiekty buddyjskie, w tym największa na wyspie świątynia Senjō-kaku, czyli „tysiąca mat”, co określa jej powierzchnię.

Brama tori podczas odpływu
Brama tori podczas odpływu

Przyjemnie mimo deszczu spacerowało się także po uliczkach Miyajimy/Hatsukaichi. Tutaj, podobnie jak w Narze, urzędują jelenie sika. Jednak władze wyspy są im niechętne poza ich naturalnym siedliskiem, czyli lasem na stokach wzgórza. Nie ma możliwości zakupu krakersów dla jeleni i nie należy ich karmić. Mimo to, a może przez to, zwierzęta bywają natarczywe. Zwłaszcza gdy zobaczą kogoś ze smakowitą kolbą kukurydzy czy innym jedzeniem.

Miyajima
Miyajima

Transport, prom a Japan Rail

Do Miyajimy można dotrzeć z Hiroszimy lokalnym pociągiem, a następnie przesiąść się na prom. Pociągi i jeden z promów (są dwie konkurencyjne linie) należą do Japan Rail, więc jeśli mamy Japan Rail Pass to podróż jest bez dodatkowych opłat.

Świątynia w Miyajima
Świątynia w Miyajima

Tak jak Hiroszima robi raczej nieprzyjemne i przygnębiające wrażenie (nieciekawe miasto, pomijając okolicę parku, no i kopuła raczej nie przywołuje dobrych skojarzeń), tak Miyajima stanowi piękną esencję fascynującej Japonii. A jelenie sika i klimatyczna brama tori sprawiają, że to będzie niezapomniana wizyta. Choć warto jeszcze dodać, że fani motoryzacji mogą spróbować się umówić na zwiedzanie fabryki Mazdy. Można to zrobić tutaj. W Hiroszimie ponadto znajduje się jeszcze zamek, odbudowany pod koniec lat 50. XX wieku.

Jeleń sika zakrada się do sklepu
Jeleń sika zakrada się do sklepu

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak japoński
Hiroszima

Kaitoke Regional Park, czyli Rivendell

Przy kilku poprzednich lokacjach z „Władcy Pierścieni”, pisaliśmy jak bardzo ten film i posttolkienowe nazewnictwo odbiło swoje piętno na Nowej Zelandii. Dokładnie to samo jest z Kaitoke Regional Park niedaleko Wellington (jakieś 45 minut jazdy). Już nawet drogowskazy blisko tego miejsca obwieszczają, że oto kierujemy się na Rivendell. Po co pamiętać oryginalną nazwę?

Ścieżka spacerowa w Kaitoke Regional Park
Ścieżka spacerowa w Kaitoke Regional Park

Filmowe Rivendell w parku Kaitoke

Faktycznie, to właśnie w tym parku zbudowano dekorację do Ostatniego Przyjaznego Domu, jak jest określany w książce (czasem też Pierwszego). W każdym razie chodzi o dom Elronda Półelfa (Tajar w tłumaczeniu Jerzego Łozińskiego). Dziś w tym miejscu znajdują się dwie rzeczy. Pierwsza z nich to tablice informujące, gdzie co stało, gdy kręcono film. To miłe. Są też rzeźbione drogowskazy ukazujące początek Rivendell.

Słup nawiązujący do Rivendell
Słup nawiązujący do Rivendell

Dekoracji filmowych już w tym miejscu od dawna nie ma. Nigdy nie miało tu nic zostać. Właściwie nie licząc Hobbitonu, to ekipa Jacksona zdecydowała się sprzątać po sobie. Zostawianie dekoracji z małymi wyjątkami (jak np. po „Gwiezdnych Wojnach” w Tunezji) raczej nie wchodzi w grę. Nie praktykuje się tego zarówno ze względu na prawa autorskie, jak i ewentualne procesy, gdyby ktoś coś sobie zrobił. Nie mówiąc o ekologach i śmieceniu. Jednak to powoduje, że w takich miejscach jak to brakuje filmowych elementów. Stąd po pierwsze umieszczono tu tablice pamiątkowe z dość dokładnymi mapami lokacji filmowej. To już samo w sobie czyni z tego miejsca ciekawy punkt dla fanów kina czy turystów filmowych.

Mapa planu Rivendell w Kaitoke Regional Park
Mapa planu Rivendell w Kaitoke Regional Park

Fanowski portal

Jednak najbardziej charakterystyczna rzecz to „kamienny” portal. Zbudowany i ufundowany przez fanów, którzy chcieli w ten sposób upamiętnić dorobek filmowy tego miejsca. Portal przypomina filmowy, ale oczywiście ze względu na prawa autorskie różni się w szczegółach. Nie przeszkadza to jednak, by stał się zdecydowanie najpopularniejszym punktem Kaitoke Regional Park i całego Rivendell. Wiele osób, które tu przyjeżdża nawet nie zdaje sobie z tego sprawy, że to nie jest pozostałość po filmie. Zresztą na różne dzieła fanów serii upamiętniające film, można w Nowej Zelandii natknąć się w co najmniej kilku miejscach. Choć to zdecydowanie jest najbardziej mylące.

Portal zbudowany przez fanów
Portal zbudowany przez fanów

I jeszcze jedna rzecz. Nie ma tu wodospadów. I nigdy nie było. Ot magia kina i efektów komputerowych, pozwala nakładać różne obrazy. Ktoś kto liczył na wodospad w Rivendell, cóż, dał się nabrać.

Fanowski portal upamiętniający Rivendell
Fanowski portal upamiętniający Rivendell

Park Kaitoke

Zwiedzanie Rivendell to spacer na mniej niż kwadrans. Warto w Kaitoke spędzić choć drugie tyle: las deszczowy jest bujny i bardzo zielony. Oczywiście jak w wielu innych miejscach tego kraju tak i tu czeka nas przejście przez wiszący most oraz  krótki niestety spacer ścieżką między drzewami. Park ma powierzchnię 2860 akrów. Otworzono go w 1983. Jest to także ujęcie wody dla obszaru Hutt, zaś poza roślinami są tu także miejsca, gdzie można się kąpać.

Paprocie drzewiaste w parku
Paprocie drzewiaste w parku
Paprocie w Kaitoke
Paprocie w Kaitoke

Dojazd do Rivendell

Kaitoke jest jednak dużo większym parkiem niż tylko część z Rivendell. To jedno z miejsc wypadowych dla mieszkańców Wellington i okolic. Wejście do parku jest darmowe, przed nim zaś znajdują się duże parkingi. Niedaleko rzeki Pakuratahi znajduje się strefa dla camperów.

Most wiszący nad rzeką
Most wiszący nad rzeką

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak nowozelandzki
Kaitoke – Rivendell
Szlak filmowy
Kaitoke – Rivendell

DMZ (Demilitarized Zone), czyli Koreańska Strefa Zdemilitaryzowana

W dniu 27. kwietnia 2018 roku odbyły się przełomowe rozmowy pokojowe przywódców Korei Północnej i Południowej. Wydarzenie to miało miejsce w miejscowości Panmundżom, położonej w Koreańskiej Strefie Zdemilitaryzowanej, dokładnie na linii demarkacyjnej dzielącej obie Koree. Spotkanie przeprowadzono w specjalnie pod takie zdarzenie przygotowanym budynku dokładnie na granicy. Wioska Panmundżom i cały kompleks dyplomatyczny jest specjalną atrakcją turystyczną dla odwiedzających Koreę Południową. To miał być cel naszej wycieczki, jednakże nasz pobyt w Korei zbiegł się w czasie z historycznymi rozmowami i nikt nie był wpuszczany do Panmundżom. W zamian pojechaliśmy w inny punkt DMZ (Demilitarized Zone), może nie tak ważny politycznie, ale to przecież nadal ta sama strefa. Ważne jest to, że pojedynczy turyści nie mogą tak łatwo dostać się do DMZ, najpewniej było wykupić wycieczkę, która zabrała nas spod hotelu w Seulu, pokazała kilka atrakcji i odstawiła z powrotem do stolicy.

Monument w DMZ
Monument w DMZ

DMZ

Koreańska Strefa Zdemilitaryzowana powstała w 1953 roku na mocy porozumienia z Panmundżom o zawieszeniu działań wojennych podczas wojny koreańskiej (która do tej pory formalnie nie jest zakończona). Opadła tak zwana bambusowa kurtyna, która podzieliła Półwysep Koreański na komunistyczną Koreę Północną i demokratyczną Koreę Południową. Na mocy tegoż porozumienia powstała też łączona strefa bezpieczeństwa – Joint Security Area (JSA) w Panmundżom, gdzie do dziś odbywają się wszelkie negocjacje między wrogimi dotychczas krajami.

DMZ - Imjingak Park
DMZ – Imjingak Park

Linia demarkacyjna przebiega mniej więcej na wysokości 38 równoleżnika północnego i jest położona pośrodku szerokiej na 4 kilometry szerokości strefy zdemilitaryzowanej. Rola tej strefy to ograniczenie fizycznego i wzrokowego kontaktu pomiędzy Koreami, choć nie zapobiegła aktom agresji i incydentom. Wynika to z tego, że – o ironio – po obu stronach strefy zdemilitaryzowanej znajduje się najsilniej zmilitaryzowany obszar świata, w którym stacjonują milionowe wojska, w pogotowiu czeka broń nuklearna, biologiczna, chemiczna i konwencjonalna oraz środki do jej przenoszenia. Sama DMZ jest zaś największym polem minowym na świecie.

I tutaj uwaga. Większość zdjęć płotów z drutem kolczastym i wieżyczkami strażniczymi przedstawia ogrodzenie DMZ, nie zaś samej granicy. Wjazd do DMZ to przejście z kontrolą, podobne do przejść granicznych. Ma to na celu kontrolę ruchu osób do strefy.

Stara kolej w Imjingak Park
Stara kolej w Imjingak Park

Imjingak Park i tunele

Pierwszym przystankiem naszej wycieczki był Imjingak Park, położony 7 kilometrów od wjazdu do strefy zdemilitaryzowanej. Park ten założono w 1972 roku z myślą o przyszłym zjednoczeniu. Te nadzieje na zjednoczenie są bardzo wyraźnie dostrzegalne w DMZ. W parku znajduje się pomnik, wystawa ze zdjęciami, fragment płotu z drutem kolczastym z zawieszonymi kolorowymi intencjami.

Most w DMZ
Most w DMZ

Ciekawym eksponatem jest lokomotywa używana podczas wojny koreańskiej i Most Wolności, zbudowany w 1953 roku dla umożliwienia powrotu do Korei Południowej ponad 12 tysiącom jeńcom wojennym. Imjingak Park jest o tyle popularnym wśród turystów miejscem, że nie potrzeba zorganizowanej wycieczki, by móc tutaj przyjechać. Inaczej jest z wjazdem do reszty DMZ.

Okolice wejścia do 3 tunelu
Okolice wejścia do 3 tunelu

Ciekawym punktem naszej wycieczki w Koreańskiej Strefie Zdemilitaryzowanej jest wejście do 3. tunelu. Otóż w latach 70. w DMZ odkryto kilka tuneli, których orientacja i budowa wskazywała, że są dziełem Korei Północnej. Jasne stało się, że Północ planowała inwazję i tunele miały służyć do szybkiego i niezauważonego przerzucenia wojsk. Reżim zaprzeczył, jakoby wiedział cokolwiek o istnieniu tych tuneli, potem stwierdził, że są to kopalnie węgla. Szkopuł w tym, że w żadnym z nich nie odkryto śladów węgla, za to czarną farbę, która miała imitować żyłę antracytu.

Instalacja artystyczna nowołująca do pojednania
Instalacja artystyczna nowołująca do pojednania

Tunele agresji

Trzeci tunel został odkryty w 1978 roku na podstawie wskazań sejsmografu, który zarejestrował podziemną eksplozję i informacji przekazanych od dezertera z Północy. Ten nieukończony tunel znajduje się zaledwie 44 kilometry od Seulu, położony jest na głębokości 73 metrów i liczy prawie 2 kilometry długości, niecałe dwa wysokości i tyle samo szerokości. Rzekomo miał przepustowość 30 tysięcy żołnierzy z lekką bronią na godzinę. Cel ataku był oczywisty – stolica Korei Południowej.

Zaminowany fragment DMZ
Zaminowany fragment DMZ

Do tej pory odnaleziono cztery tunele agresji (nazwa nadana przez rząd Południa), ale uważa się, że jest ich jeszcze nawet około dwudziestu. Trzeci tunel jest dostępny dla zwiedzających. Schodzi się w dół i dochodzi o pierwszej z trzech betonowych ścian, które oznaczają linię demarkacyjną. Niestety wewnątrz nie można robić zdjęć. No i jak w innych miejscach strefy ludzie jakoś się rozchodzą, tu jest naprawdę tłoczno.

Obserwatorium Dora
Obserwatorium Dora

Obserwując Koreę Północną

Główną „atrakcją” DMZ jest obserwatorium Dora. Z platformy widokowej można przez lunetę popatrzeć na Koreę Północną. Widoczne są wieże strażnicze po północnej stronie DMZ, „most bez powrotu”, którym wymieniano jeńców wojennych i agentów (prawie jak w Poczdamie), miasto Kijŏng-dong – „peace village” i wielki maszt z flagą. Trzeba przyznać, że to dziwne uczucie podglądać inny kraj przez lunetę, jakby to był jakiś zupełnie inny świat.

Ludzie spoglądający na Koreę Północną
Ludzie spoglądający na Koreę Północną

Najciekawszym widokiem jest Kijŏng-dong, miejscowość znana jako Wioska Pokoju. Jest to jedna z dwóch wsi, które mogły pozostać po północnej strony DMZ. Oficjalnie jest zamieszkana przez 200 rodzin, działają w niej oświata i służba zdrowia. Kijŏng-dong powstała w 1950 roku dużym nakładem kosztów: budynki są nowoczesne, betonowe, zelektryfikowane – rzadkość na koreańskiej wsi w latach 50. Celem wybudowania wioski miała być propaganda pokazująca świetne warunki życia w komunistycznym państwie i zachęcając niezadowolonych mieszkańców i żołnierzy Południa do przechodzenia na stronę Północną. Decyzję miały ułatwić komunikaty nadawane przez megafony umieszczone na budynkach.

Granica koreańska
Granica koreańska

Oględziny przeprowadzone przez nowoczesne lunety wykazały jednak, że większość z tych jaskrawo pomalowanych budynków to tylko fasady – pozbawione wewnętrznej zabudowy, w tym pięter, czy szyb w oknach. Nieliczni mieszkańcy to najpewniej żołnierze. Kijŏng-dong okazuje się być potiomkinowską wioską, niezamieszkaną wydmuszką, fake-city.
Na zbliżeniu można wypatrzyć zarys pomnika Kim Ir Sena. Widać także wysoki na 160 metrów masz z flagą Korei Północnej. Jest to 4. najwyższy maszt z flagą na świecie (pierwszy i drugi jest naprzemiennie to w Baku, to w Duszanbe). Powstał jako odpowiedź na zbudowanie przez Koreę Południową 98-metrowego masztu z ich flagą. Na placówkach wartowniczych po północnej stronie Koreańskiej Strefy Zdemilitaryzowanej wyraźnie widać flagi komunistycznego państwa.

Oglądanie Korei Północnej
Oglądanie Korei Północnej

Stacja Dorasan

Naszym ostatnim punktem programu w Koreańskiej Strefie Zdemilitaryzowanej jest stacja kolejowa Dorasan. To symbol wciąż żywych nadziei na zjednoczenie Półwyspu Koreańskiego. Pierwsza linia, która łączy Seul z tą położoną tuż pod DMZ stacją, została otwarta w 2002 roku. Pięć lat później, w grudniu 2007 roku otwarto połączenie z Północą. Na mocy obopólnych porozumień, pociąg z Południa przyjeżdżał do północnokoreańskiej Strefy Przemysłowej Kaesong przywożąc tam surowce, a odbierając przetworzone produkty. Miał to być początek wymiany handlowej, technologicznej i wsparcia gospodarki komunistycznego kraju. W zamierzeniu pociąg miał kiedyś kursować do stolic Korei Północnej – P’yŏngyang (Pjongjang, dawniej Phenian). Taka informacja zresztą wisi na symbolicznej tablicy.

Stacja Dorasan
Stacja Dorasan

Niestety, pociąg nie pojeździł długo. Stosunki na Półwyspie uległy zaostrzeniu już w 2008 roku – Północ oskarżyła sąsiada o prowokacyjną politykę i wkrótce rozpoczęły się prace nad bronią nuklearną i rakietami balistycznymi. Jednocześnie w demokracji wybrano rząd nieskory do otwartej polityki wobec reżimu. Stacja, niecały rok wcześniej szumnie otwarta z udziałem amerykańskiego prezydenta George’a Busha, obecnie obsługuje jedynie ruch turystyczny z Seulu.

Linia kolejowa
Linia kolejowa

Panmundżon

Tak jak pisaliśmy na początku, wstępnie mieliśmy trochę większe plany na tę strefę, wliczając to słynną wioskę Panmundżom. Podobno JSA jest jeszcze ciekawsza. Nie zawsze jednak udaje się wszystko zgrać, zwłaszcza gdy pojawiają się czynniki zewnętrzne. Rozmowy pokojowe to i tak lepsza sytuacja, niż nagłe zaostrzenie konfliktu. Sama DMZ to bardzo interesujące miejsce, w pewien sposób przerażające, w pewien niezwykłe. Zaś wycieczka (korzystaliśmy z usług V VIP Travel) daje jeszcze ciekawą możliwość dopytywania o szczegóły koreańskiego przewodnika. Koreańczycy nie przejmują się swoim angielskim, mówią dość dużo, tak jak potrafią. Nasza przewodniczka dodała do wyprawy trochę własnych przeżyć, gdyż jej rodzina pochodzi z Północy, więc marzenie o zjednoczeniu Korei i zobaczeniu domu przodków to dla niej coś istotnego. Dodatkowo miała wiele interesujących historii o stosunkach koreańskich, szpiegach, dezerterach, czy różnicach w języku.

Wieża obserwacyjna
Wieża obserwacyjna

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak koreański
DMZSeul

Yudanaka i śnieżne małpy z Parku Jigokudani

Podobnie jak wioska lisów, tak i śnieżne małpy kąpiące się w gorących źródłach raz na jakiś czas przewijają się w mediach. Do Jigokudani Monkey Park jedzie lub idzie się z miejscowości Yudanaka Onsen w prefekturze Nagano. Ta zaś poza małpami słynie z gorących źródeł.

Yudanaka
Yudanaka

Tradycyjny ryokan, onsem i Yudanaka

Yudanaka Onsen to jedno z miast położonych przy Jigokudani, a także popularne miejsce wypoczynku przy gorących źródłach. Gorące wody wykorzystywane są w tradycyjnych onsenach, czyli japońskich łaźniach, gdzie najpierw należy dokładnie zmyć z siebie cały brud pod prysznicem, a potem nago wejść do basenu z gorącą wodą. Zasady panują trochę jak w saunach: obowiązuje nagość, cisza, zakaz robienia zdjęć, lepiej nie jeść i nie pić alkoholu przed kąpielą.

Ryokan w Yudanaka
Ryokan w Yudanaka

Wiele hoteli w Yudanace oferuje wewnętrzne i zewnętrzne onseny. Zwłaszcza jeśli jest to ryokan (czyt. riokan) – dom gościnny w tradycyjnym stylu. Ryokan zaś to coś, czego w Japonii wypada choć raz spróbować. Zazwyczaj ich ceny są wysokie, regulowane przez prawo popytu i podaży. Ale też te miejsca są wyjątkowe. Zdecydowaliśmy się na Ryokan w Yudanace, by móc skorzystać właśnie dodatkowo z osenów, ale i bez nich to coś niesamowitego. Podłogi wyłożone tradycyjnymi matami tatami, których liczba służy jako jednostka powierzchni domu lub mieszkania (czyli ile tatami o standardowych wymiarach 90×180 cm mieści się w lokum). Pokój jest podzielony i odgrodzony shoji – przesuwnym ekranem wykonanym z drewnianych ramek, którego ażury wyklejone są papierem.

Śpi się na podłodze z bardzo twardą poduszką. Shoji wewnątrz naszego pokoju oddzielało część sypialną od przeznaczonej do picia herbaty matcha ze stolikiem tsuke. Nawet dostaliśmy kimona. Oczywiście po całym ryokanie należy chodzić w kapciach lub boso. Buty zostawia się przy wejściu do obiektu, a od właścicieli dostaje czyste kapcie. Z chęcią skorzystaliśmy z onsenu, który może nie wyglądał bardzo luksusowo, ale był tylko dla nas. Woda była bardzo, bardzo gorąca! Relaksujące, ale długo w niej nie wytrzymaliśmy.

Więcej o japońskim stylu, ryokanach i nie tylko przeczytacie na blogu Trykowska Studio.

W tle znajduje się pierwszy onsen opanowany przez małpy
W tle znajduje się pierwszy onsen opanowany przez małpy

Śnieżne małpy

Oprócz osenów Yunadaka słynie z rezerwatu małp – makaków japońskich, które zimą siedzą zanurzone w gorących wodach ze źródeł geotermalnych. Spotkaliśmy już makaka berberyjskiego w Maroku (Ouzoud) i na Gibraltarze, z wyglądu małpy te są dość podobne.

Makak japoński nad małpim onsenem
Makak japoński nad małpim onsenem

Jigokudani Snow Monkey Park to część Parku Narodowego Joshinetsu Kogen. Jigokudani znajduje się w północnej części prefektury Nagano w dolinie rzeki Yokoyu. Jego nazwa oznacza „piekielna dolina”, a to ze względu na liczne źródła geotermalne, gejzery i bąbelkujące stawy, a także nieprzyjazne warunki terenowe i klimatyczne. Ta otoczona stromymi ścianami dolina znajduje się na wysokości 850 m n.p.m. i tutaj to jest dość, by przez 4 miesiące w roku zalegał śnieg. Te warunki i demoniczna nazwa doliny nie odstrasza populacji makaków japońskich, które zresztą żyją na znacznym obszarze Japonii: z dużych wysp nie zajmują tylko Hokkaido.

Śnieżna małpa
Śnieżna małpa

Makaki japońskie bywają nazywane „śnieżnymi małpami” – co zresztą jest ujęte w nazwie parku. Swój przydomek zawdzięczają zwyczajowi przesiadywania zimą w basenach z gorącą wodą. Obsypane śniegiem, zrelaksowane w małpim onsenie, są wyjątkowo fotogeniczne, a ten obrazek jest znany na całym świecie. Ale to jest stosunkowo świeża historia. W lesie, w pobliżu źródeł geotermalnych zbudowano w drugiej połowie XIX wieku hotel, stojący po dziś dzień Korokukan Ryokan. Dla gości hotelowych wybudowano onsen, wykorzystujący naturalne źródło gorącej wody. Makaki szybko zwęszyły wygodne źródło ciepła (i pewnie pobliskie łatwe jedzenie), istotne dla ich przetrwania zimą. Po raz pierwszy wówczas zaobserwowano małpy pławiące się w gorącej wodzie. Nie dało się ich łatwo przepędzić, więc około 100 metrów dalej wybudowano dla nich sztuczny basen z gorącą wodą. Dziś małpy mają własny onsen, ale czasem odwiedzają stary ryokan.

Makak japoński
Makak japoński

Park Jigokudani koło Yudanaka

Makaki moczą się w gorącej wodzie tylko podczas zimowych dni, a najlepszy okres na zrobienie katalogowych fotek to styczeń – luty. W kwietniu małpy nie kąpią się w basenie, tylko piją z niego wodę. Ponieważ są one dokarmiane przez pracowników parku, ku uciesze turystów nadal trzymają się okolicy basenu, w całkiem sporej liczbie. Makaki całkowicie przywykły do odwiedzających ich tłumów i ani nie boją się ludzi, a nie są agresywne. Rzecz jasna nadal należny zachować ostrożność, małp nie wolno karmić, ani dotykać. Można naprawdę dużo czasu spędzić obserwując małpie figle (zwłaszcza w wykonaniu młodych małpek) i ich zachowania socjalne, jak choćby iskanie czy pierwszeństwo przy jedzeniu.

Makak japoński
Makak japoński

Nie spodziewaliśmy się tak wielu makaków, zwłaszcza że przed wejściem do parku widnieje informacja, że w razie nieobecności małp, koszt zakupu biletu wstępu nie jest zwracany.
Warto pamiętać o tym, by do parku wybrać się z samego rana, na samo otwarcie – godzinę później było tutaj już dość tłoczno i hałaśliwie, choć samym małpom zdawało się to nie przeszkadzać.

Małpa skacząca nad wodą
Małpa skacząca nad wodą

Z pewnością Jigokudani Park i małpy lepiej prezentują się zimą, ale wówczas nie mielibyśmy szans zobaczyć nigdzie kwitnących wiśni (może poza Okinawą). Japonia to kraj mocno rozciągnięty, o dużej różnicy wysokości, stąd by mieć pełny obraz jej piękna, trzeba by podróż powtórzyć zimą lub po prostu spędzić tutaj rok. No i choć w tym miejscu można by faktycznie zostać dłużej, by obserwować małpy, w praktyce nie ma wiele miejsc do chodzenia. Więc można zostać, póki jest jeszcze niewiele osób.

Makak japoński
Makak japoński

Dojazd do parku śnieżnych małp

Dojazd może być trochę trudny. Tu znów jest przypadek podobny do wioski lisów, ale tym razem nie ma potrzeby korzystać z taksówki. Wpierw należy dojechać do Nagano. Tam albo skorzystać z autobusu, który podwozi nas pod park, albo pojechać koleją do Yudanaki. Tyle że warto pamiętać, iż jest to linia lokalna, na którą nie obowiązuje JR Pass. Z Yudanaki do parku jest sporo do przejścia lub przejechania i tu właśnie z pomocą przychodzą właściciele ryokanów (i pewnie hoteli), którzy często mają darmowy transfer. Dla nas to było idealne rozwiązanie, bo mogliśmy wieczorem dotrzeć do Yunadaki, zostawić rzeczy w ryokanie, zjeść coś, zrobić mały spacer. Rano zaś zawieziono nas do parku przed natłokiem turystów, a następnie o umówionej godzinie odebrano i odwieziono na dworzec.

Małpy nad onsenem
Małpy nad onsenem

Z parkingu się trochę idzie do samego parku, ale to spokojny, niewymagający i przyjemny spacer po lesie. Potem dochodzi się do małpiego parku, kupuje bilet i właściwie zaraz dochodzi do osenu makaków. Otwarcie i ceny można sprawdzić na stronie parku, są tam też aktualne kamery.

Zwiedzanie parku
Zwiedzanie parku

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak japoński
Yudanaka