Archiwa tagu: Steven Spielberg

Auschwitz-Birkenau, niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny

Dokładnie 75 lat temu, czyli 27 stycznia 1945 roku doszło do wyzwolenia hitlerowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Jest to miejsce tragiczne, ważne historycznie, naznaczone Szoah. A także lokacja filmowa, o której ciężko się pisze, zwłaszcza, że tutaj zajmujemy się raczej wakacyjnym podróżowaniem i fajnymi city-break. Oświęcim to miejsce, do którego trzeba dorosnąć, by móc go doświadczyć, a nie tylko zobaczyć.

Słynna brama w Auschwitz
Słynna brama w Auschwitz

Auschwitz-Birkenau dziś

Chyba najlepszym słowem, które przychodzi na myśl, jest wizyta. Tak to właśnie określił nasz przewodnik, który nas oprowadzał po dawnym obozie. Większość odwiedzających jest prowadzonych w grupach, na samodzielne zwiedzanie trzeba mieć wcześniej specjalne zezwolenie. Przewodnicy opowiadają jak wyglądało tu życie, ile było potworności. Starają się jednak mówić nie o statystykach, ale indywidualnym człowieku, często wymieniając imiona i nazwiska więźniów. Są świadectwem tego, co tu zaszło. Jednocześnie dziś jest to jedno z najczęściej odwiedzanych przez turystów zza granicy miejsc w Polsce. Wycieczki z Izraela to norma. Powinna to być przede wszystkim wyprawa, by zrozumieć historię, choć trochę pojąć ogrom zniszczeń, męczeństwa i śmierci, a dopiero potem, niejako przy okazji, zobaczyć sam obóz zagłady.

Brama w Birkenau
Brama w Birkenau

Historia obozu w Auschwitz

Pomysł na powstanie obozu (w ówczesnym Auschwitz) zrodził się pod koniec 1939 roku. Niemcy mieli problem z przepełnionymi więzieniami w których trzymano jeńców wojennych. Stąd idea by stworzyć obóz koncentracyjny, w którym można byłoby trzymać więźniów Wermachtu i innych niepożądanych ludzi. Oświęcim był o tyle dogodną lokalizacją, że miał dobrą infrastrukturę kolejową, a co więcej przed wojną znajdowały się tu koszary Wojska Polskiego . Choć wydano negatywną opinię co do warunków przetrzymywania więźniów w tym miejscu, 27 kwietnia 1940 Heinrich Himmler wydał rozkaz utworzenia obozu. Wpierw przywieziono tu więźniów z Niemiec, którzy mieli stać się obozowymi kapo. Pierwszy masowy transport przybył do Auschwitz (niemiecka nazwa Oświęcimia) 14 czerwca 1940. Wówczas byli to głównie Polacy, więźniowie polityczni (głównie związani z władzami i ruchem oporu). Kilku z nich było Żydami.

Tabliczka w Auschwitz
Tabliczka w Auschwitz

Pierwszy obóz, czyli Konzentrationslager Auschwitz I (Stammlager), czyli właściwy Oświęcim, szybko musiał zostać rozbudowany. Powstawały kolejne filie. KL Birkenau (Auschwitz II) – Brzezinka i KL Monowitz (Auschwitz III) – Monowice. Z czasem stał się miejscem masowej eksterminacji. Śmierć w tym miejscu poniosło ponad milion Żydów, zwożonych tu z całej Europy i setki tysięcy ludzi innych narodowości. Ogrom tej machiny zagłady był tak wielki, że nie tylko upamiętniono to miejsce, robiąc muzeum, ale to też pierwszy i wciąż jedyny obóz zagłady znajdujący się na liście UNESCO – jako Auschwitz-Birkenau. Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady (1940-1945).

Pierwsze budynki więzienne i gospodarcze w Auschwitz
Pierwsze budynki więzienne i gospodarcze w Auschwitz

Auschwitz w kinie

Ten mroczny epizod II wojny światowej musiał znaleźć swoje odzwierciedlenie w kinie. Choć w większości przypadków nie trzeba było kręcić na lokacji, jednak jest kilka wyjątków. Zdecydowanie najgłośniejszy film to oczywiście „Lista Schindlera” Stevena Spielberga z 1993. Ten oskarowy film, głośny i uznany, u nas zajmuje dość szczególne miejsce. Powstawał wkrótce po przemianach ustrojowych, był to wielki hollywoodzki obraz głośnego reżysera, kręcony w Polsce z udziałem polskich producentów (Lew Rywin), aktorów i ekipy filmowej. No i oczywiście w polskiej lokacji. Część zdjęć kręcono w Krakowie, ale ekipa filmowa dotarła także do obozu. Widać tu choćby bramę wjazdową do Birkenau. Film Spielberga to też najgłośniejsze dzieło o Holokauście kręcone w tym obozie. Pozostałe to przede wszystkim dokumenty.

Przejście przez bramę w Auschwitz
Przejście przez bramę w Auschwitz
Brama Birkenau z daleka
Brama Birkenau z daleka

Bilety do obozu Auschwitz

Zwiedzanie czy raczej trzymając się nomenklatury, odwiedzanie obozu w Oświęcimiu może być trochę kłopotliwe. To miejsce tłumne. Przybywa tu wiele zagranicznych wycieczek, mniejszych i większych, także grup młodzieży, tak z Polski jak i z Izraela. Prawdę mówiąc najlepiej jest mimo wszystko załatwić sobie bilet wcześniej przez Internet, na konkretną godzinę. Ale i tak trzeba być tam sporo wcześniej. Wiele informacji na ten temat można znaleźć na oficjalnej stronie. Jest też tam regulamin. To nie jest wycieczka jak każda inna, o tym należy pamiętać. Są też ograniczenia w robieniu zdjęć, na przykład nie można ich robić wewnątrz sali z włosami. We wnętrzach nie można używać lamp błyskowych, czy statywów, dotyczy to zarówno baraków, więzień, komór gazowych czy innych budowli. Nie należy też robić zdjęć pozowanych, czy typu selfie. Tego wymaga kultura i szacunek do osób, które tutaj cierpiały. Niestety zbyt wielu ludzi o tym zapomina.

Buty
Buty

Zwiedzanie obozu oświęcimskiego

Ale to nie wszystko. Po pierwsze problemem jest parkowanie (parking jest dodatkowo płatny, ale również dość mocno obłożony). Druga sprawa to przejście przez kontrolę, tu jest jak na lotnisku, sprawdzają, co się wnosi do środka. Duże plecaki i większe torby (typu podróżnego) niestety są zabronione. Dopiero potem czekamy w kolejce na właściwą grupę. KL Auschwitz I zwiedza się na piechotę chodząc z przewodnikiem. Następnie jest chwila przerwy i idzie się do autobusu – darmowy – który zawozi nas do KL Birkenau. Te autobusy kursują co kilkanaście minut, więc problemu nie ma (można nimi też wrócić potem do głównego obozu, oczywiście w ramach godzin kursowania). W Birkenau można jeszcze zostać samemu, tam się grupy rozwiązują i każdy wraca sam.

Auschwitz
Auschwitz

Zachowanie na terenie obozu

Podczas zwiedzania oczywiście można zobaczyć baraki, miejsca, gdzie stały komory gazowe i inne budynki obozu, ale przede wszystkim istotna jest historia opowiadana przez przewodnika, który tłumaczy obozowe realia, przy okazji wskazując nam jak działała ta machina zagłady. Jest też kilka monumentów dla upamiętnienia ofiar. Sam obóz w Oświęcimiu to coś, wobec czego trudno jest przejść obojętnie. To miejsce kaźni, tragiczne i przerażające zarazem, a przy tym pouczające i skłaniające do refleksji. Po godzinie 16 są też możliwe wejścia bez przewodnika, ale trzeba pamiętać, że tu nawet nie ma tabliczek, więc jest to dobre jako wizyta uzupełniająca.

Komora gazowa
Komora gazowa

Tu warto pamiętać, że słowo wizyta ma też inny cel. To miejsce pamięci, stąd opiekujący się obozem nie chcą robić z tego atrakcji turystycznej czy kolejnego muzeum. Zależy im na wyciszeniu i uszanowaniu pamięci tych, którzy stracili tu życie.

Obóz Birkenau
Obóz Birkenau

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak polski
Auschwitz

Budapeszt, zwiedzanie i atrakcje stolicy Węgier

Nad brzegami Dunaju leżą stolice czterech krajów. Trzy – Wiedeń, Bratysławę i Belgrad, już opisaliśmy, teraz kolej na ostatnią, czyli Węgry i Budapeszt (węgr. Budapest). Stolica Węgier to miasto niezwykle, piękne i wciągające, idealne zarówno na weekendowy Citi Break, jak i dające możliwość dłuższego eksplorowania i wypoczynku.

Wesołe miasteczko i diabelski młyn (Budapeszt)
Wesołe miasteczko i diabelski młyn

Budapeszt – Buda, Obuda, Peszt i Aquincum

Choć powszechnie mówi się, iż jest to połączenie dwóch miast, faktycznie Budapeszt to konglomerat trzech głównych miast: Obudy, Budy i Pesztu. Obuda oznacza Starą Budę, czyli to tak naprawdę jest najstarsza część Budapesztu, obejmująca wszystkim obszar dawnej rzymskiej osady wojskowej Aquincum. W 1873 roku Buda (i stara część – Obuda) i Peszt zostały połączone w jedno miasto: Budapeszt. Już w XIX wieku działały razem. Peszt był stolicą kraju, Buda siedzibą królewską. Nazwa Pest-Buda, zawierająca znaczącą kolejność, była ciężka do wymówienia, stąd właśnie Buda-Pest. Warto pamiętać, że choć do XIX były to trzy osobne miasta, to węgierskie Trójmiasto zwłaszcza w okresie Jagiellonów, było jednym z największych ośrodków miejskich w Europie. Zresztą na początku XX wieku, Budapeszt był większym miastem niż Rzym, Neapol, Hamburg, Lizbona czy Madryt.

Aquincum
Aquincum

Aquincum oznacza prawdopodobnie „bogactwo wód”. Była to najbardziej na północny-wschód wysunięta rzymska osada, która w dodatku graniczyła bezpośrednio z terenami plemion barbarzyńskich. Założone w 19 roku n.e początkowo jako wojskową osadę, która następnie przekształciła się w niemałe miasto, posiadające własny amfiteatr, łaźnie miejskie, brukowane ulice, obiekty sakralne, a wodę rozprowadzały akwedukty. W 410 roku miasto poddano Hunom, potem Awarom, by wreszcie plemię Madziarów wprowadziło się tutaj w 896 roku. Dziś można podziwiać ruiny miasta, zrekonstruowany dom malarza i liczne artefakty. Nas szczególnie urzekły cegły i dachówki z autentycznymi odciskami palców osoby, która te rzeczy wyrabiała. Warto zwrócić też uwagę na nowożytną kopię rzymskich organów z piszczałkami. Co ciekawe, ten instrument bywa wykorzystywany na koncertach. Dawne Aquincum to obecnie muzeum. Pozostałości rzymskie nie są duże. Trochę oddalone od ścisłego centrum, ale spokojnie da się tu dojechać pociągiem miejskim.

Zamek królewski w Budapeszcie
Zamek królewski w Budapeszcie

Buda

Buda to górzysty i w dużej części zalesiony obszar, tutaj mieści się zamek królewski i przez długi czas to właśnie Buda była stolicą Węgier. Wzgórze Zamkowe i okolice, choć urokliwe, to jednak widać, że jeszcze mocno niedofinansowane. Budynki są bardzo ładne, ale też w większej części zaniedbane, ulegające niszczeniu. Te fragmenty, które zostały odrestaurowane, robią za to duże wrażenia – ale nadal to tylko fragmenciki. Wewnątrz Zamku Królewskiego jest muzeum, choć patrząc na okolicę, to najlepiej będzie to zobaczyć dopiero za kilka lat. Buda miała dwa okresy w których się zwijała. Pierwszy to czasy wojen z Turkami, po Jagiellonach, a przed Habsburgami. W czasach austro-węgierskich połączono Budapeszt w jedno miasto, co spowodowało wzrost jego znaczenia w państwie. Drugi to okres komunistyczny, który nastąpił po II wojnie światowej. Piętno tego czasu wciąż jest widoczne na Węgrzech. Niedofinansowany i zaniedbany zamek to dobry przykład.

Baszta rybacka (Budapeszt)
Baszta rybacka

Baszta rybacka w Budapeszcie

Za to zupełnie inaczej prezentuje się pobliska Baszta rybacka. To jeden z tych zabytków Budapesztu, które zachwycają nie tylko same w sobie, ale także stopniem ich zadbania.
Wybudowana na przełomie XIX i XX wieku w stylu neoromańskim jako upamiętnienie znajdujących się tutaj niegdyś murów miejskich. Nazwa „rybacka” wzięła się stąd, że za obronę tego obszaru murów odpowiadali właśnie rybacy. Obecnie jest świetnie zachowana, odrestaurowana i oświetlona w nocy.

Kościół św. Macieja (Budapeszt, Węgry)
Kościół św. Macieja (Budapeszt, Węgry)

Budapeszt: Kościół Macieja

Kościół Macieja obok Baszty Rybackiej nosi wezwanie Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, zaś jego bardziej popularna nazwa – Macieja (nie świętego!) – wzięła się od króla Macieja Korwina. Od XIII wieku, kiedy to sięgają początki budowli, rosło jego znaczenie i wkrótce stał się kościołem koronacyjnym królów węgierskich i najbardziej prestiżowym kościołem do wszelkich uroczystości. Jego dzieje są bardzo burzliwe, jak i sama historia kraju. Przejęty przez Turków i przekształcony w meczet, poważnie uszkodzony przez działania kolejnych wojen i pożary. Obecny styl to XIX-wieczna przebudowa. Podczas II wojny światowej Niemcy używali wnętrza kościoła jako szpital wojskowy i kuchnię polową, zaś Armia Radzicka – stajnię i latryny. Pomimo nieprzychylnego stosunku władz sowieckich do Kościoła katolickiego, odbudowa kościoła Macieja została sfinansowana przez państwo i dziś widzimy głównie efekt prac zakończonych w latach 60 XX wieku. Kościół zdecydowanie wart zwiedzenia, ale trzeba pilnować godzin otwarcia dla turystów – te są mocno ograniczane.

Wzgórze Gellerta w Budapeszcie
Wzgórze Gellerta w Budapeszcie

Wzgórze Gellerta i widok na Budapeszt

Bardziej na południe Budy znajduje się Wzgórze Gellerta, obowiązkowy punkt dla turystów w Budapeszcie. Stąd rozpościera się piękny widok na to naddunajskie miasto. Ale przez wiele lat cieszyło się złą sławą: jego nazwa pochodzi od imienia biskupa, który na początku XI wieku rzekomo tutaj został zabity przez pogan. Pewnikiem na wzgórzu zbierały się czarownice i inne złe moce. Potem było to miejsce znane z wysokiej przestępczości.
Nas nie spotkało nic złego, wręcz przeciwnie. Dziś to miejsce bardzo turystyczne, ba nawet jest spory parking dla autokarów. Ruch spory.

Pomnik wolności na wzgórzu Gellerta
Pomnik wolności na wzgórzu Gellerta

Pomnik Wolności na górze Gellerta to kobieta trzymająca w dłoniach liść palmowy. Upamiętnia wszystkich tych, którzy polegli walcząc o niepodległość Węgier. Pierwotnie pomnik ten był poświęcony „wyzwoleńczej” Armii Radzieckiej, ale po ’89 roku usunięto komunistyczne symbole. Obok mieści się austriacka Cytadela założona po upadku węgierskiej Wiosny Ludów. Dziś, wraz z naddunajskimi bulwarami i wzgórzem zamkowym znajduje się na liście UNESCO.

Skalny kościół (Budapeszt, Węgry)
Skalny kościół (Budapeszt, Węgry)

Budapeszt: Skalna kaplica

Z ciekawych rzeczy, na górze Gellerta, gdzieś w połowie drogi na szczyt, znajduje się Skalna Kaplica (Sziklatemplom). Kościółek ulokowany w częściowo naturalnej, częściowo wydrążonej jaskini. Powstał dopiero w 1926. Założyli go Paulini, którzy wrócili z pielgrzymki do Lourdes. Wcześniej w grotę nazywano Jaskinią św. Jana, no i żyli tu pustelnicy z zakonu Paulinów. Obecnie są tutaj także polskie akcenty. Nie dziwią, gdyż związki polsko-węgierskie mają długą historię, a Węgrzy lubią Polaków.

Skalna kaplica
Skalna kaplica

Peszt i Parlament Węgier

Węgrzy na stolicę najczęściej skrótowo mówią Peszt. Jest to największa część miasta i najgęściej zaludniona, tutaj mieści się parlament węgierski. Jest to jeden z największych i z pewnością najpiękniejszych budynków parlamentów narodowych. Budynek powstał w latach 1886 – 1904. Można go oczywiście zwiedzać, jak się trafi na odpowiednie godziny, ale bilety najlepiej rezerwować wcześniej (strona parlamentu), zwłaszcza jeśli interesuje nas przewodnik anglojęzyczny.

Parlament nocą (Budapeszt)
Parlament nocą (Budapeszt)

Dunaj i pomniki w Budapeszcie

W Budapeszcie można natknąć się na liczne przecudowne pomniki. Jest na przykład „Gruby policjant”, Ronald Reagan i nasz fawory – porucznik Columbo i jego pies basset. Jest też pomnik butów nad brzegiem rzeki. Poruszający, bo upamiętniający węgierskich Żydów rozstrzelanych nad brzegiem Dunaju podczas II wojny światowej.

Pomnik Holokaustu
Pomnik Holokaustu

Wielka synagoga i holokaust

Pamięć Holocaustu jest w Budapeszcie mocno kultywowana, podobnie jak pozostałości po dawnej społeczności żydowskiej. Wielka synagoga (Nagy Zsinagóga) jest największą synagogą w Europie i trzecia na świecie. Zbudowano ją w połowie XIX wieku, ale podczas II wojny światowej kolaborujący z Niemcami strzałokrzyżowcy (sprawcy węgierskiego holocaustu) wysadzili ją w powietrze. Została odbudowana w przeciągu trzech lat i w 1996 ponownie otwarta dla wiernych i zwiedzających. Nie dziwi więc, że sama synagoga, jej krużganki, dziedziniec i muzeum są w dużej części świątynią pamięci holocaustu. Synagogę można zwiedzać, oczywiście poza żydowskimi świętami. I naprawdę warto poświęcić na nią trochę czasu, to przepiękny budynek. Ciekawostką jest to, że koegzystują tu różne odłamy judaizmu.

Wielka Synagoga
Wielka Synagoga

Wielka Synagoga w Budapeszcie
Wielka Synagoga w Budapeszcie

Bazylika św. Stefana w Budapeszcie

Innym interesującym obiektem sakralnym jest bazylika św. Stefana (Szent István Bazilika). Ten ogromny budynek budowany z przerwami w latach 1848 – 1905 borykał się z wieloma kłopotami budowlanymi. Wynikało to z niestabilnego, bagnistego gruntu, na jakim kościół jest posadowiony. Dodatkowo pierwotna kopuła miała wadę konstrukcyjną, co spowodowało jej zawalenie. Ale dziś stoi i cieszy oko. Wnętrze jest bardzo bogate, a do ciekawostek należy relikwia: zmumifikowana prawa ręka św. Stefana.

Bazylika św. Stefana
Bazylika św. Stefana

Wyspa Małgorzaty (Budapeszt)

Warto wspomnieć o miejskiej zieleni, której w Budapeszcie nie brakuje. Jednym z miejsc dla wielkomiejskiej rekreacji jest dunajska Wyspa Małgorzaty. Nam szczególnie do gustu przypadła zagroda ze zwierzętami – filia czy też żywa reklama tutejszego ZOO. Na wyspie znajdują się tereny spacerowe, obiekty sportowe, hotele no i oczywiście termy. To jest część miasta, gdzie ludzie przybywają odpoczywać, czasem nawet na dłużej.

Bazylika św. Stefana
Bazylika św. Stefana

Budapeszt: Park Varosliget i zamek Vajdahunyad

Innym obszarem zielonym godnym spaceru jest park miejski Varosliget.
Czas powstania datuje się na połowę XVII wieku, kiedy pole bitewne po potyczkach z Turkami zalesiono na rozkaz Marii Teresy. Wkrótce stało się to miejsce wycieczkowe bogatych mieszczan. Na terenie parku mogą zaskoczyć wybudowane niby-zamki, niby-fortece. Jest to wspomnienie wystawy z okazji 1000-lecia Węgier, kiedy to zbudowano w parku atrapy różnych zabytków kraju, takie poplątanie stylów. Tak spodobały się zwiedzającym, że część z nich potem wybudowano jako stały element parku. Choćby zamek Vajdahunyad.

Zamek Vajdahunyad to dobry przykład mieszaniny stylów – gotyku, renesansu czy baroku. Obecny jest oczywiście zbudowany z bardziej wytrzymałych materiałów. Warto zwrócić uwagę na dziedziniec, który można zobaczyć za darmo. Wykorzystali go filmowcy z Netflixa pracujący nad serialem „Wiedźmin”. Tu nagrywano sceny w domu czarodzieja Stegobora. Oprócz zamku w parku znajduje się też ZOO, wesołe miasteczko i jedna ze słynnych pesztańskich łaźni. Aż żal, że nie był czasu na małe SPA.

Varosliget
Varosliget

Łaźnie (termy) są nie tylko w Peszcie. W całym mieście jest ich wiele, oferują nie tylko SPA, ale przede wszystkim unikalną okazję do zobaczenia zabytkowych, acz wciąż używanych budynków. Niestety to jedna z tych atrakcji, na którą trzeba poświęcić trochę więcej czasu i nie da się jej zobaczyć z zewnątrz.

Park Varosliget, zamek  Vajdahunyad (Budapeszt, Węgry)
Park Varosliget, zamek Vajdahunyad

Plac Bohaterów w Budapeszcie

Tuż przy parku Varosliget znajduje się inne bardzo charakterystyczne miejsce, plac Bohaterów (Hősök tere). Stąd do centrum ciągnie się Andrássy út, a przy niej zarówno zabytkowe budynki, jak i muzea, czy ambasady. To dość reprezentacyjna ulica miasta. W 2002 została wpisana z okolicą na listę UNESCO, jako uzupełnienie i rozszerzenie naddunajskich bulwarów.

Plac bohaterów (Budapeszt)
Plac bohaterów (Budapeszt)

Chodząc po ulicach można natknąć się na ciekawostki w stylu plac Kalwina z kostkami brukowymi z postulatami Marcina Lutra, czy mobilna księgarnia.

Pomnik anonima w Varosliget
Pomnik anonima w Varosliget

Most łańcuchowy i filmowy

Połączenie obu miast zostało uwiecznione na kameralnej rzeźbie z personifikacją obu miast, ukazującą pierwszy stały most łączący dwa miasta: Budę i Peszt. Dziś jednak mamy jeszcze dwa inne, bardzo charakterystyczne i rozpoznawalne mosty. Przede wszystkim Most łańcuchowy i most wolności.

Widok na most łańcuchowy (Budapeszt)
Widok na most łańcuchowy (Budapeszt)

Most łańcuchowy jak i parlament są widoczne w „Mission: Impossible – Ghost Protocol” J.J. Abramsa. Na potrzeby filmu wykonano kilka ujęć ogólnych, większość scen rozgrywających się w Budapeszcie nagrano w Pradze. Sam most w filmie pełni rolę uwiarygodniającą.

Centralna hala targowa
Centralna hala targowa

</a=””>

Budapeszt: Centralna Hala Targowa

W stolicy Węgier nie mogło zabraknąć papryki i salami! Najładniejsze bodaj stoiska z madziarskimi specjałami są w Centralnej Hali Targowej (Központi Vásárcsarnok). Ten największy zadaszony plac targowy w mieście powstał u schyłku XVIII wieku. Zwraca uwagę wykorzystanie stali w konstrukcji zadaszenia – wówczas było to bardzo nowoczesne rozwiązanie. To czego brakuje najbardziej to dostępności kuchni węgierskiej. Pewne rzeczy da się znaleźć, ale najwięcej niestety jest restauracji serwujących dania z innych części świata.

Wnętrza centralnej hali targowej
Wnętrza centralnej hali targowej

Lagosze i słynna cukiernia Budapesztu

Prawdę mówiąc spędziliśmy trochę czasu szukając lagoszy, czyli węgierskich zapiekanek. Udało się nam je znaleźć przypadkiem, niedaleko cukierni Gerbeaud, uchodzącej za najsłynniejszą w całym mieście. Jej sława ściąga tu wielu turystów, zaś jak się okazało okolice to dobre miejsce na znalezienie czegoś z węgierskiej kuchni, także tej bezmięsnej. Budapeszt pod tym względem niestety nie rozpieszcza odwiedzających.

Budapeszt na filmowo

Choć filmowo Budapeszt w ostatnich latach (podobnie jak Bratysława) bardziej był kojarzony ze studiem, niż z lokacjami, powoli się to zmienia. W filmie „Czerwona jaskółka” Francisa Lawrence’a wykorzystano część miasta. Choć np. okolice placu Bohaterów grały Moskwę. Widzimy też między innymi Danubius Hotel Gellert, który znajduje się tuż przy wzgórzu. W filmie to siedziba CIA. Ponadto wykorzystano kilka wnętrz lokali.

Z innych filmów warto wspomnieć „Monachium” (2005) Stevena Spielberga. Pierwsze sceny filmu czyli monachijską olimpiadę, czyli zamach na stadionie nagrywano w Budapeszcie. Kilka ujęć wykorzystano też w filmie „Szpieg” (2011) Tomasa Alfredsona, między innymi Operę, Bibliotekę czy słynną restaurację Gundel. Budapeszt udawał tu miejscami Paryż, z kolei w filmie „Atomic Blonde” (2017) Davida Leitcha grał Berlin. Najnowsze głośnie dzieło to „Czarna wdowa” (2021) Cate Shortland od Marvela.

Gruby policjant (Budapeszt)
Gruby policjant (Budapeszt)

Metro, Budapest Card i inne atrakcje

Warto wspomnieć o transporcie w Budapeszcie z dwóch powodów. Po pierwsze metro. Pierwszą linię otworzono w 1896 po zaledwie dwóch latach budowy i uwaga jest to też pierwsza linia metra w kontynentalnej Europie (wcześniej, bo 10 stycznia 1863 otworzono londyńskie metro). Linia numer jeden do dziś działa. Zaś do poruszania się po mieście można skorzystać z Budapest Card, w cenę której wliczone są także zniżki i wejścia do niektórych muzeów. Ze szczegółami karty można zapoznać się tutaj. Wśród muzeów do rozważenia jest choćby Muzeum Terroru (głównie z okresu komunizmu, ale nie tylko podobne rzeczy są w Wilnie czy w Tallinnie). Natomiast to muzeum jest dość nowoczesne i zainspirowało twórców Muzeum Powstania Warszawskiego.

Do tego dochodzi oczywiście diabelski młyn (Budapest Óriáskereke), który znajduje się w centrum miasta. To dobry punkt widokowy. Natomiast jest jeszcze całe wesołe miasteczko (Holnemvolt Park). Lunapark znajduje się w sąsiedztwie zoo.

Budapeszt nas zaskoczył. Pozytywnie. Spodziewaliśmy się, że jeden weekend jest wystarczający, by zwiedzić stolicę Węgier. Otóż nie, weekend nie wystarcza, by nacieszyć się Budapesztem. Nie zobaczyliśmy wszystkiego, co chcieliśmy, a mocno nadwyrężyliśmy nogi. Cztery dni byłyby już lepszym wyborem, a ze dwa dodatkowe, by zażyć relaksu w miejskich łaźniach. Przejść przez miasto można, ale jest tu wiele zakamarków do zobaczenia, w tym podziemi. Na to potrzeba trochę więcej czasu niż weekendowy citybreak. Dojazd do bardziej odległych atrakcji wspomaga dobrze działające metro.

Pomnik porucznika Colombo (Budapeszt)
Pomnik porucznika Colombo (Budapeszt)

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak węgierski
Budapeszt

Park Narodowy Fiordland (Obcy, Władca Pierścieni i Nowa Zelandia)

Przepiękny i filmowy, Park Narodowy Fiordland (ang. Fiordland National Park) to największy z 14 parków narodowych Nowej Zelandii, zajmujący obszar 12 500 km2. Jego dominującym krajobrazem są oczywiście fiordy, ale jest tu też dużo lasów deszczowych. Co jeszcze ważniejsze, to miejsce wykorzystywane przez filmowców, acz najczęściej odgrywało rolę innych światów – jak Śródziemia, planet z „Obcego” czy fantastycznej krainy w „Willow”. Jest to przede wszystkim wspaniały, bardzo charakterystyczny krajobraz i tętniące życiem centrum turystyczne. Na ten park przeznaczyliśmy dwa dni, intensywne i ciekawe. Ale bez problemu można spędzić tu jeszcze więcej czasu.

Zatoka Milforda (Milford Sound)
Zatoka Milforda (Milford Sound)

Park Narodowy Fiordland

Pierwszy rezerwat utworzono tu w 1904 roku. Oczywiście nie zajmował on całego dzisiejszego terenu. W latach 60. poprzedniego stulecia chciano podnieść poziom jeziora Manapouri. Znajduje się tam elektrownia wodna, miano ją rozbudować. Ale zaprotestowała lokalna społeczność. To dzięki ich działaniom powstał w dużej mierze tak wielki park narodowy. Obecnie znajduje się na liście UNESCO, ale trzeba go szukać pod nazwą Te Wāhipounamu, co z języka Maorysów oznacza Zielony kamień. To zbiorcza nazwa czterech parków narodowych (dodatkowo Westland, Aoraki/Mt Cook i Mt Aspiring). Zostały one wpisane razem na listę w 1990, cztery lata wcześniej – w 1986 roku – Fiordland trafiło na listę samodzielnie.

Ostrygojady w zatoce Milforda
Ostrygojady w zatoce Milforda

Fiordy są krajobrazem charakterystycznym dla Norwegii, Szkocji, Grenlandii, Islandii, Patagonii, Półwyspu Labrador, Alaski i oczywiście Nowej Zelandii. To rodzaj mocno wydłużonych zatok o stromych brzegach, powstałych gdy morze zalało głębokie doliny i żleby, jakie pozostawił po sobie cofający się lodowiec. W języku angielskim (zwłaszcza stosowanym tym w Nowej Zelandii) jest kilka słów oznaczających zatokę, oczywiście każde jest specyficzne. Te tutaj nazywają się Sound (jak dźwięk). „Sound” jest określeniem na wlot morza/oceanu w głąb lądu, większy niż zatoka i szerszy niż fiord, więc polskie tłumaczenie „zatoka” nie jest do końca poprawna, bo to technicznie jest fiord powstały w okresie ostatniego zlodowacenia, w plejstocenie. W głęboki żleb powstały po cofającym się lodowcu wdarły się wody Morza Tasmana.

Doubtful Sound (Park Narodowy Fiordland)
Doubtful Sound

Lasy i wody w Soundach

Ponieważ wysokie brzegi porasta wiecznie zielony las, a okolica jest jednym z tych miejsc na Ziemi, gdzie najczęściej pada deszcz (tylko 1 na 3 dni są bezdeszczowe, to więcej niż w Londynie. Nam pogoda dopisała), to do zatoki trafia dużo słodkiej wody. Wobec tego woda w zatoce ma warstwy: powierzchniowa warstwa o głębokości do trzech metrów ma słodką wodę o mniejszej gęstości, poniżej jest warstwa pośrednia – lekko słona, gdzie ruch wody miesza słodką i słoną – oraz warstwę głębinową nieruchomą, gdzie zalega woda słona. Takie ukształtowanie warstw wód i stały dopływ bogatej w humus wody słodkiej ma oczywisty wpływ na występującą florę i faunę – nie całkiem słodkowodną i nie zupełnie słonolubną.

Zatoka Milforda
Zatoka Milforda

Fiordland jest duże, więc trzeba umieć wybrać, co chce się zobaczyć. My zdecydowaliśmy się na Doubtful Sound i Milford Sound. W obu przypadkach można wykupić wycieczki statkiem wycieczkowym, by przepłynąć całą zatokę i wypłynąć na chwilę na morze. Znów warto zadbać o to, by taką wycieczkę zarezerwować sobie wcześniej, nie na ostatnią chwilę. Myśmy wybrali rejs przez Doubtful Sound, głównie dlatego, że jest dłuższy.

Początek Milford Sound (Park Narodowy Fiordland)
Początek Milford Sound

PN Fiordland: Milford Sound (Zatoka Milforda)

Sama Zatoka Milforda to zwieńczenie szlaku Milford Track. W tym miejscu nie ma wiele ciekawych szlaków do wędrowania, raczej sam widok na początek zatoki i charakterystyczny Mitre Peak (mierzy 1692 m n.p.m.). Poza łodzią można też oglądać to miejsce z helikoptera czy samolotu. Ale już widok na zatokę i możliwość przejścia się tam to spora atrakcja. To bardzo piękne miejsce.

Fiordland
Fiordland

Wspomniany Milford Track to kolejna, bardzo interesująca, ale też kosztowna i zajmująca dużo czasu wyprawa. Można się przejść wielkim szlakiem. To „tylko” 53,5 km. Niestety o ile samo szlajanie się po Fiordland jest darmowe, o tyle wszelakie atrakcje już nie. Wejście na szlak trzeba zamówić i opłacić. W dodatku trwa cztery dni. Po drodze są oczywiście hotele (wliczone w cenę). Kwota jest różna w zależności od pory roku, w sezonie wyższa. Warto pamiętać także o tym, że baza hotelowa jest ograniczona, w ten sposób limitowane są wejścia. Podobno jest to jeden z piękniejszych szlaków, niestety będąc pierwszy raz w Nowej Zelandii nie byliśmy w stanie zdecydować się na 4 dodatkowe dni w Fiordland. Szlak Milford jest nie tylko jedną z bardziej znanych atrakcji Nowej Zelandii, ale też ma już swoją całkiem długą historię. Dla turystów otworzono go w 1889 roku. Zaliczana jest do tak zwanych Wielkich tras (The Great Walks).

Łubiny kwitnące w Fiordland
Łubiny kwitnące w Fiordland

PN Fiordland: Doubtful Sound

Doubtful Sound to największy fiord Południowej Wyspy i licząc prawie 50 kilometrów długości, jest niemal dwukrotnie dłuższy od chętniej odwiedzanego Milford Sound. Mniejsza popularność wynika z trudniejszego dostępu: o ile do Milford można bez trudu samodzielnie (lub z wycieczką) dojechać samochodem, to do Doubtful można dostać się tylko statkiem i to z przesiadką. To wydłuża czas wyprawy i zwiększa cenę. Najpierw należy dojechać do Manapouri, gdzie znajduje się przystań. Pierwszy rejs odbywa się po Jeziorze Manapouri do wielkiej elektrowni wodnej. Tam przesiada się do autobusu, który jedzie po jedynej w Nowej Zelandii drodze niepołączonej z siecią dróg. Dopiero tak dojeżdża się na brzeg Doubtful i można przesiąść się na statek na właściwy rejs. W drodze powrotnej odbywa to się tak samo.

W drodze do Doubtful Sound (jezioro Manapouri)
W drodze do Doubtful Sound (jezioro Manapouri)

A skąd ta dość niemarketingowa nazwa: Doubtful Sound? Otóż, gdy w 1770 roku przepływał tędy James Cook na okręcie „HMS Endeavour” musiał podjąć decyzję – wpłynąć do zatoki czy nie? Miał co do tego wątpliwości i po dłuższym wahaniu zrezygnował z tego i popłynął dalej, a miejsce nazwał Doubtful Harbor. Ostatecznie nazwa Doubtful Sound przyjęła się dzięki wielorybnikom, którzy tutaj wpływali, choć technicznie (geologicznie) rzecz biorąc, to jest to fiord. Kilka nazw w obrębie Doubtful ma korzenie hiszpańskie dzięki naukowej ekspedycji, która dotarła tutaj w 1793 roku. Na podstawie Ngai Tahu Claims Settlement Act z 1998 roku, oficjalna nazwa to Doubtful Sound/Patea.

Jezioro Manapouri (Park Narodowy Fiordland)
Jezioro Manapouri

Pierwszy rejs jest stosunkowo krótki. Na pokładzie można poczęstować się wliczoną w cenę kawą lub herbatą, zaś ci, którzy opłacili wcześniej dostają także lunch. Patrząc na ceny i jak on wyglądał, to cieszymy się, że z niego zrezygnowaliśmy. Prawda jest taka, że nie dla jedzenia tam płynęliśmy. Przeprawa autobusowa między rejsami liczy około 20 kilometrów. Po drodze czekają nas krótkie przystanki, w tym jeden ze wspaniałym widokiem na Doubtful Sound. Góry też robią wrażenie i choć nie są tak strome jak przy Milford Sound, jest ich więcej. Wspominaliśmy też już o tym, że to deszczowe tereny. Charakterystyczne dla fiordlandzkich Soundów są chmury między górami.

Widok na Doubtful Sound
Widok na Doubtful Sound

Rejs między fiordami

Doubtful Sound, podobnie jak Zatoka Milforda, ma tę niezwykłą cechę, że woda dzieli się na warstwy: ciemną słodką wodę pochodzącą z opadów i rzek, warstwę pośrednią i stojącą, zimną wodę morską poniżej. Ponieważ wierzchnia warstwa, która jest głęboka na 2 do nawet 10-ciu metrów, pochłania znaczną część światła, gatunki znane z upodobań do przebywania na głębokości 30 – 40 metrów, tutaj znajdują się już 10 metrów poniżej lustra wody. Mowa tutaj na przykład o czarnym koralu.

Doubtful Sound
Doubtful Sound

Bardziej można powiedzieć widowiskowi przedstawiciele lokalnego życia to foki, a dokładnie kotiki nowozelandzkie. Nam udało się ich wypatrzyć sporo i to ze stosunkowo niewielkiej odległości. Żyją tutaj także pingwiny żółtookie – ponoć w wodzie jeden pływał, myśmy go niestety nie wypatrzyli. W wodach fiordu na stałe żyje populacja delfinów butlonosych, a zaglądają tutaj także wieloryby, jak choćby humbaki, kaszaloty i orki. Z ptaków zaobserwować można głuptaki i albatrosy. Niestety mieliśmy tylko szczęście do fok.

Kotik nowozelandzki
Kotik nowozelandzki

Kea i inne zwierzęta Fiordland

W całym Fiordland zaś mieliśmy trochę więcej szczęścia do ptaków, przede wszystkim ostrygojadów i kormoranów, ale też jeszcze jednego bardzo interesującego zwierzęcia – papugi kea (Nestor notabilis). Jest to bardzo ciekawy ptak, endemit Nowej Zelandii. Papuga wszystkożerna, której znaczącą część diety stanowi świeże mięso. Słowem – kea jest drapieżnikiem, jedynym wśród papug. Jako jedyna papuga zajmuje piętro alpejskie. Kiedy w latach 60 XIX pasterze zauważyli, że kee atakują owce i wydziobują im tłuszcz z grzbietów, zaczęły się polowania na te ptaki. Aż do roku 1970 rząd wypłacał nagrodę za każdy dziób ptaka zabitego w pobliżu gospodarstw. Szybko pogłowie papug spadło do drastycznie niskiego poziomu i od 1984 roku kea jest pod całkowitą ochroną. Kea to ptak piekielnie inteligentny i co za tym idzie – ciekawski. Chętnie zagląda do ludzkich siedzib, grzebie im w rzeczach i kradnie co ciekawsze rzeczy.

Kea zaczepiająca turystów podczas postoju w Fiordland
Kea zaczepiająca turystów podczas postoju w Fiordland

Dla turystów to oczywiście wielka atrakcja, ale trzeba pamiętać o zamknięciu drzwi i okien w samochodzie i nie pozostawianiu plecaków czy innych rzeczy. W kilku miejscach w Fiordland widzieliśmy znaki, by nie karmić tych papug. Raz: to park narodowy, dwa: może to być niebezpieczne, a trzy: powinny sobie same szukać pożywienia. W każdym razie keę widzieliśmy w punktach postojowych przy drodze. Jedna wzbudzała duże zainteresowanie turystów, drugą trzeba było wypatrzeć. Poza keą występują tu także papugi kakapo, no i ptaki takahe, ich niestety nie wypatrzyliśmy.

Kotik nowozelandzki (Park Narodowy Fiordland)
Kotik nowozelandzki (Park Narodowy Fiordland)

Uciążliwe owady

Pomijając keę, która może trochę nabroić swoim dziobem, największym zagrożeniem w parku dla ludzi są meszki (sandflies). Te gryzą, dlatego zarówno wędrując jak i płynąć warto mieć coś do odstraszania owadów. Według maoryskiej legendy, bogowie stworzyli je tylko dlatego, by ludzie nie uznali Fiordland za raj na Ziemi i chcieli stąd odejść.

Chmury - typowy widok w Doubtful Sound
Chmury – typowy widok w Doubtful Sound

W tych punktach, które położone są nad wodą, np. nad rzeką, można się natknąć za zestaw do czyszczenia alg brunatnych. Tablice informują, że jest to obcy, inwazyjny gatunek i należy oczyścić buty, ubrania, sprzęt, koła samochodu (jeśli miał styczność z wodą), etc. w celu zapobiegania przenoszeniu alg między zbiornikami wodnymi.

Doubtful Sound
Doubtful Sound

Te Anau

Nocowaliśmy w miejscowości Te Anau, położonej w środku Fiordland. Niezależnie czy wybieramy się do Milford Sound czy Doubtful i tak trzeba przez nią przejechać. Zresztą to dość duża baza turystyczna, skąd można wyruszyć na zorganizowane wycieczki. Miejscowość położona nad jeziorem Te Anau, największym na południowej wyspie i drugim co do wielkości (po Taupo) w całej Nowej Zelandii. Samo miasteczko ogólnie mówiąc przeciętne. Rzeźba ptaka takahe przypomina, że Fiordland jest głównym siedliskiem tego uznanego za wymarły w 1900 roku gatunku. Prawie 50 lat później zaobserwowano nieliczne osobniki, szacowano liczebność takahe na ok. 300 sztuk. Do lat 80. XX populacja drastycznie spadła, więc podjęto starania o odtworzenie gatunku. W październiku 2017 roku naliczono 347 osobników i ta liczba sukcesywnie wzrasta. Nam udało się zaobserwować w różnych miejscach modrzyka, który do takahe jest bardzo podobny, ale takahe jest krępym ptakiem o krótkich grubych nogach.

Doubtful Sound
Doubtful Sound

W Te Anau mając już trochę czasu, skorzystaliśmy z jeszcze jednej atrakcji, których jest sporo w Nowej Zelandii. Jet-boat, czyli jazda motorówką po jeziorze. Nie jest to zabawa pouczająca, czy pozwalająca odkrywać i obserwować tutejsze widoki. Kończy się to na drifttingu na jeziorze (lub kręceniu bączków), podbijaniu się na falach. Tak na zasadzie czystej rozrywki. Kiwi twierdzą, że tego typu motorówki to ich własny pomysł, a co za tym idzie to bardzo lokalna atrakcja. Nie wnikaliśmy, ale faktycznie zabawa przednia. Wszelkie atrakcje można zamówić w Te Anau, albo poszukać wcześniej w sieci (jest kilka firm, które organizują rejsy). W sezonie, jak się ma ograniczoną liczbę dni w Fiordland, warto zarezerwować sobie rejs wcześniej.

Doubtful Sound
Doubtful Sound

Okolice Te Anau

Jadąc między Milford Sound a Te Anau, czy jeszcze bardziej na południe Doubltful Sound, mamy po drodze wiele miejsc z krótkimi trasami spacerowymi. Często wśród drzew, czasem przy jakiś wodospadach czy innych widokach. Kwitnący łubin w wielu odcieniach fioletu i błękitu to częsty widok w Nowej Zelandii. Pachnie obłędnie. Oczywiście w odpowiedniej porze roku. Jedno z takich ciekawszych miejsc, w sam raz by zatrzymać się na chwilę, to Mirror Lake. Przy pomyślnej, bezwietrznej pogodzie, w wodzie widać doskonałe odbicie otaczających gór. Myśmy nie widzieli, bo lustro wody było nieco pomarszczone. W każdym razie znajduje się tu ciekawa tabliczka z nazwą tego miejsca.

„Obcy: Przymierze” i Milford Sound (Fiordland)
„Obcy: Przymierze” i Milford Sound (Fiordland)

Fiordland na filmowo: Obcy i Willow

Fiordland znalazł się na naszym szlaku filmowym nie bez przyczyny. W zatoce Milforda kręcono choćby sceny do „Willow” Rona Howarda. Niewiele, ale jednak, więcej kręcono w Tongariro. Tu także powstawał „Obcy: Przymierze” Ridleya Scotta. Kręcono tu ujęcia planety, na której przebywał David. Zdjęcia trwały od 4 kwietnia 2016 do 19 lipca tegoż roku.

Leśna ścieżka oznaczona przez fanów Władcy Pierścieni
Leśna ścieżka oznaczona przez fanów Władcy Pierścieni

W grudniu 1996 roku Steven Spielberg kręcił tu przez pięć dni „Zaginiony Świat: Park Jurajski”. Dokładniej powstała tu scena otwierająca film, zdjęcia z wody. Zamiast kostarykańskiej wyspy pokazywane jest wybrzeże Nowej Zelandii. Z nowszych filmów warto wspomnieć „Mission: Impossible – Fallout”, w Fiordland, prawdopodobnie w Milford Sound kręcono kilka ujęć z początku filmu (scena ślubu).

Anduina
Anduina

Filmowa Anduina i inne władcowe lokacje

Jednak najlepiej pamięta się tu oczywiście o „Władcy Pierścieni”. Mimo że w sumie spędzono tu mniej dni, niż w przypadku „Obcego”, to jednak ekipa Petera Jacksona na trwałe zmieniła Fiordland. Wzrosła przede wszystkim jego rozpoznawalność. Między Doubtful Sound a Te Anau nad rzeką Waiau, konkretnie nad odcinkiem, który łączy Jezioro Manapouri i Jezioro Te Anau znajduje się kilka lokacji filmowych. Tutaj nagrywano ujęcia rzeki Anduiny w kilku różnych, oddalonych od siebie o kilkaset metrów miejscach.

„Władca Pierścieni: Drużyna Pierścieni”, Fiordland jako rzeka Anduina
„Władca Pierścieni: Drużyna Pierścieni”, Fiordland jako rzeka Anduina

Nie są oficjalnie oznaczone, o utrzymanie i oznakowanie leśnych ścieżek dba lokalny fandom. Tutejsi fani wnieśli petycję do lokalnego rządu o nazwanie tego odcinka rzeki Anduin Reach. Ich prośba została odrzucona w 2009 roku, uargumentowano to tym, że nie ma żadnych historycznych przesłanek, by ta część rzeki miała jakąś specjalną nazwę.

Anduina
Anduina

Choć tę batalię przegrali, to w myśl churchilowskiego „Nigdy się nie poddamy”, fani filmów Jacksona po pierwsze oznaczyli te miejsca na mapach Google’a nadając im bardziej tolkienowskie nazwy. Po drugie oznaczyli szlaki. Można wejść do lasu i dojść do Anduiny. Parking przed wejściem jest dość umowny, ale jest. Później mamy informację, że nie jest to oficjalny szlak i nikt nie ponosi odpowiedzialności. Dalej droga przez las. W oznaczenia trzeba się wpatrywać, wytrawne oko raczej nie zbłądzi. Za to już sama wędrówka między drzewami jest fascynująca, bo dzika. Ścieżki nie są wyrównane, trzeba się przedzierać czasem między paprociami albo zwalonymi konarami. Takiej Nowej Zelandii to niestety najczęściej nam brakowało.

Anduina
Anduina

W okolic Fiordland, już niekoniecznie w rezerwacie, kręcono także kilka innych ujęć do „Władcy”, w tym choćby Martwe Bagna, a także las Fangorn.

Pola i bagna wykorzystywane przez ekipę Petera Jacksona
Pola i bagna wykorzystywane przez ekipę Petera Jacksona

Transport po Fiordland (zwiedzanie)

Po samym Fiordland między fragmentami rezerwatu najlepiej poruszać się samochodem, zresztą jak po większości Nowej Zelandii. Drogi są dobre, ale trzeba pamiętać o tym, iż bywają wahadłowe odcinki jednokierunkowe. W szczególności tunel prowadzący do zatoki Milforada, więc jeśli ktoś ma tam rejs o określonej godzinie, warto zarezerwować więcej czasu na dojazd.

Jezioro Te Anau
Jezioro Te Anau

Nawet bez filmów to miejsce jest wyjątkowe. Gdy się wypłynie z zatoki, to w prostej linii przez Morze Tasmana mamy „tylko” 1650 km do wybrzeża Australii (przylądek Howe). Zresztą Fiordland to bez wątpienia jedno z najładniejszych miejsc, które widzieliśmy w kraju kiwi. A konkurencja jest spora.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Te Anau
Te Anau

Szlak nowozelandzki
Park Narodowy Fiordland
Szlak filmowy
Park Narodowy Fiordland (Obcy, Władca)

Londyn na filmowo, Bond, Holmes i nie tylko

Stolica Wielkiej Brytanii to jedna z najważniejszych światowych metropolii, póki co wciąż pełni rolę głównego City Europy i nawet mimo groźby Brexitu tak szybko się to nie skończy. Londyn (ang. London) to olbrzymie, przepiękne miasto, w którym tradycja przeplata się z nowoczesnością. Ale to także miejsce bardzo filmowe. Tak bardzo, że można by temu poświęcić cała monografię. Niemniej jednak spróbujemy ogarnąć temat choć częściowo. Filmowe miejsca w Londynie przeplatają się i często są to także najważniejsze atrakcje miasta.

Big Ben i budynek parlamentu
Big Ben i budynek parlamentu

Krótka historia Londynu

Wiemy, że ludzie zamieszkiwali okolice współczesnego Londynu już w epoce brązu. Nowsze badania wskazują jednak, iż pojawili się tu jeszcze wcześniej bo nawet 4500 lat przed naszą erą. Nie wiadomo kiedy powstała stała osada. Wg legend możliwe, że w I wieku przed naszą erą (lub wówczas została znacząco rozbudowana). Należała do plemienia Celtów o nazwie Trinovantes, zaś nazwa miała nawiązywać do ich króla – Lunda – który założył tę osadę. Nosiła wówczas nazwę celtycką – Kaerlud lub Kaerlundein, która ostało się w staroangielskim jako Lunden.

Prawdziwa historia Londynu zaczyna się wraz z rzymskim podbojem. Wówczas to w 43 naszej ery rzymianie przejęli osadę i przemianowali ją na Londinium. Dzięki handlowi miasto szybko się rozrosło i wkrótce stało się istotnym ośrodkiem Wysp. Z czasem powstało biskupstwo, a po czasach rzymskich Londyn stał się stolicą królestwa Essex. Essex zostało włączone w końcu do Anglii, a Londyn od XI wieku stał się stolicą królestwa. Choć tu warto wspomnieć, że aż do XII wieku formalną stolicą Anglii było Winchester, a królewskie włości znajdowały się także w Gloucester.

Greenwich
Greenwich

Londyn zyskał na znaczeniu dzięki dołączeniu do Hanzy. Co prawda nie w sposób formalny, był to tak zwany Kontor, czyli przedstawicielstwo. Jednocześnie warto pamiętać, że na wyspach wciąż dochodziło do wojen, także religijnych (czasy Tudorów). Dopiero koło XVI wieku Anglia, dzięki koloniom zaczęła zyskiwać na znaczeniu, co odbiło się także na stolicy. Najbardziej jednak naznaczył ją wielki pożar z 1666, który strawił większą część miasta. Odbudowę nadzorował sir Christopher Wren. To on w dużej mierze odpowiada za kształt centrum i wiele do dziś istniejących zabytków. Londyn wówczas odżył i na nowo zaczął się rozwijać, w błyskawicznym tempie.

W XVIII wieku wyprzedził Paryż stając się najludniejszym miastem Europy. XIX wiek to z kolei duży rozwój przemysłowy. Londyn był pierwszym miastem, w którym otwarto metro całkowicie podziemne (wcześniej częściowo podziemne otworzono w Nowym Jorku). Londyn kilkukrotnie był gospodarzem igrzysk olimpijskich (1908, 1944/1948, 2012). Dziś tak zwany Wielki Londyn to jedna z największych i najważniejszych stolic Europy. Zaś londyńskie City wciąż uchodzi za stolicę finansową kontynentu.

Londyn, główne zabytki śladami Bonda i nie tylko

Jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc w Londynie jest budynek parlamentu, czyli Pałac Westminsterski, wraz z zegarem zwanym Big Benem. Oficjalnie obecnie nazywa się on Elizabeth Tower (na cześć królowej Elżbiety II). Dziś nie ma zgody skąd się wzięła nazwa Big Ben. Jedni twierdzą, że to na cześć Benjamina Halla, który odpowiadał za instalację zegara, inni, że na cześć Bena Caunta, słynnego boksera. Pałac Westminsterski od XIII wieku jest siedzibą parlamentu, acz budynek ten wielokrotnie był mocno przebudowywany. Także po pożarze w 1834. Wówczas nadano mu obecny neogotycki kształt i wzniesiono Big Bena. Parlament można zwiedzać, o ile wcześniej zamówi się wizytę. Nie zawsze jest ona możliwa. Od 1987 pałac i opactwo westminsterskie zostały wpisane na listę UNESCO.

To punkt tak charakterystyczny, że pojawia się w bardzo wielu produkcjach, w tym także w kilkunastu Bondach (w „SPECTRE” na Moście Westminsterskim mamy nawet finał, ale właściwie każdy z odtwórców Bonda pojawiał się gdzieś w okolicy). Inne filmy to choćby „Trainspoitting”, „V jak Vendetta” (zresztą dość mocno odwołujący się do historii Guya Fawkesa, który próbował wysadzić ten budynek), a także budynek parlamentu widzimy choćby w „Sherloku Holmsie” Guya Ritchiego.

Parlament Brytyjski

Wstęp do Brytyjskiego Parlamentu jest możliwy, acz w ograniczonym zakresie. Dla Brytyjczyków istnieje opcja umówienia wizyty przez członka parlamentu ze swojego regionu, ale częściej ludzie (w tym turyści) korzystają z możliwości zwiedzania z przewodnikiem. Zwiedzanie takie jest możliwe, gdy nie ma sesji parlamentu, czyli często w weekendy. Jest popularne, więc bilety lepiej kupić wcześniej na stronie.

Jest to bardzo ciekawa i pouczająca wizyta. Sam budynek wewnątrz jest bardzo ładny, jak również ikoniczny, czasem widzi się go także w kinie. Przewodnik przeprowadza nas przez najważniejsze sale i opowiada historię, nie tylko budynku, ale brytyjskiego parlamentaryzmu pełnego dziwnych zwyczajów i tradycji. Wewnątrz niestety nie można robić zdjęć.

Wnętrza opactwa westminsterskiego, Londyn
Wnętrza opactwa westminsterskiego, Londyn

Londyn: Opactwo westminsterskie

Obok katedry św. Pawła najważniejszym anglikańskim obiektem sakralnym w Londynie jest Opactwo westminsterskie (Westminster Abbey). Dziś jednak bardziej istotne jest jego historyczne, a nie religijne znaczenie. Oficjalnie opactwo powstało w 800 roku, ale według niepotwierdzonych, legendarnych doniesień pierwszy kościół zbudowano tu w 616 roku. Gruntownej przebudowy w stylu romańskim dokonano za panowania Edwarda Wyznawcy. Król miał udać się na pielgrzymkę do Rzymu, ale ponieważ piętrzyły się trudności, poprosił papieża o zwolnienie z tych ślubów. Ten zaś zasugerował rozbudowę klasztoru. Opactwo konsekrowano w grudniu 1065 roku. Król niebawem umarł i został tu pochowany. W kolejnym roku, Wilhelm Zdobywca został koronowany w opactwie rozpoczynając kolejną tradycję. Do dziś jest to miejsce koronacji monarchów brytyjskich.

Opactwo westminsterskie (Londyn)
Opactwo westminsterskie (Londyn)

Sama świątynia była przebudowywana za panowania Henryka II, Henryka VII (wówczas nadano jej gotycki charakter). Wieże dobudowano w XVIII wieku, zaś ostatnia przebudowa miała miejsce w XIX wieku. Oficjalny charaktery klasztoru sprawił, że stał on się panteonem narodowym. Poza monarchami chowano tu wybitne osobistości świata kultury, polityki i nauki. Obecnie leży tu ponad 3000 osób. Wewnątrz można oglądać tablice im poświęcone. Opactwo można zwiedzać z wyjątkiem niedziel i ceremonii. Bilety można kupić wcześniej online lub stanąć w kolejce na miejscu. Choć to tłumnie odwiedzane miejsce, na szczęście nie ma ograniczeń liczby zwiedzających.

Katolicka katedra westminsterska
Katolicka katedra westminsterska

Katedra westminsterska

Stosunkowo niedaleko znajduje się katolicka katedra westminsterska (Westminster Cathedral), która często bywa mylona z opactwem. Pełna nazwa to Katedra Najdrożej Krwi Jezusa. Bazylika jest bardzo charakterystyczna, wzniesiono ją na przełomie XIX i XX wieku w stylu bizantyjskim. Można wejść do niej za darmo.

London Eye
London Eye

Po drugiej stronie Mostu Westmisterskiego widać słynny diabelski młyn London Eye. Jeszcze nie ma rozbudowanej filmowej historii, ale coraz częściej pojawia się gdzieś w tle londyńskiego krajobrazu. Jest wysoki, więc bardzo się wybija. W czołówce serialu „Sherlock” była panorama Londynu z widokiem na Oko. Atrakcję dodano do krajobrazu miasta w 1999.

Downing Street 10 - siedziba premiera Wielkiej Brytanii
Downing Street 10 – siedziba premiera Wielkiej Brytanii

Londyn: Pałac Buckingham i siedziba premiera

Innym bardzo charakterystycznym miejscem w Londynie, które pojawia się w serii o Bondzie, ale nie tylko, jest siedziba premiera Wielkiej Brytanii znajdująca się na Downing Street 10, lub czasem Numer 10. W Bondzie najczęściej widzimy to miejsce trochę od środka, choć oczywiście zdjęcia są nagrywane w studiu. Jednym z filmów, w którym wykorzystano prawdziwe ujęcia tej ulicy jest choćby „Królowa” (2006) z Helen Mirren. Niestety siedziba premiera jest pilnie strzeżona i nie da się do niej podejść blisko. Sam budynek oddano w 1684, znajduje się tam ponad 300 pomieszczeń.

Pałac Buckingham
Pałac Buckingham

Za to czasem jest możliwość zwiedzenia pałacu Buckingham, o ile oczywiście nie ma w nim aktualnie rodziny królewskiej. Trzeba mieć trochę szczęścia. Pod pałacem w „Śmierć nadejdzie jutro” lądował James Bond. Miejsce to jest kolejnym bardzo charakterystycznym punktem na mapie Londynu, więc widzieliśmy je choćby w „BFG: Bardzo fajny gigant” Stevena Spielberga, „Żelaznej damie” czy „Skarbie narodów: Księdze Tajemnic” (gdzie niby była okazja zobaczyć wnętrza). Pałac i zmiana warty przyciągają tłumy, ale co ważniejsze można wejść do środka (ale dopiero od 1992). Wizytę można rezerwować wcześniej online, ale nam we wrześniu udało się wejść z marszu, bez dużej kolejki.

Pałac wzniesiono w 1703. Była to miejska rezydencja księcia Buckingham. Od 1837 jest to już oficjalna siedziba rodziny królewskiej w Londynie. To także obecnie największy pałac królewski na świecie. Władcy mają oczywiście w swojej dyspozycji inne, w tym także zamek w Windsorze.

Tower (w tle między innymi 30 St Mary Axe)
Tower (w tle między innymi 30 St Mary Axe)

James Bond, czyli filmy z Londynem w tle

W przypadku serii o przygodach 007 Londyn jest obecny w większości filmów. I to nie ma znaczenia, czy ich akcja toczy się w Londynie, a zdjęcia nie, czy wręcz na odwrót. Nie ma problemu, aby ujęcia M udającej się na spotkanie komitetu w budynku Parlamentu Brytyjskiego nagrać w Pradze. Tak było w „Casino Royale”, gdzie Parlament udawał klasztor na Strahowie. Odwrotne przypadki to choćby Szanghaj w „Skyfall”. Wpierw widzimy kilka ujęć Pudongu, a potem nowoczesny szklany budynek, w którym Bond dokonuje zabójstwa. Choć kilka zdjęć kręcono w Chinach, to już sam drapacz chmur to londyński Broadgate Tower wraz z przyległościami.

Broadgate Tower udaje Szanghaj w filmie „Skyfall”
Broadgate Tower udaje Szanghaj w filmie „Skyfall”

Przynajmniej londyński dom Bonda w „Spectre” znajduje się w Londynie. Fasadę budynku można znaleźć w Notting Hill, dokładniej pod adresem 1 Stanley Crescent.

1 Stanley Crescent, czyli dom Jamesa Bonda
1 Stanley Crescent, czyli dom Jamesa Bonda

Natomiast cerkiew św. Zofii w Bayswater (St. Sophia Church) to kościół grekokatolicki, który udaje petersburgską, prawosławną cerkiew Naszej Pani Smoleńskiej. W „GoldenEye” tutaj Natalya spotyka się z Borisem.

St. Sophia Church in Bayswater, czyli Petersburg w „GoldenEye”.
St. Sophia Church in Bayswater, czyli Petersburg w „GoldenEye”.

Kolejną bondową lokacją jest Hotel Langham. Budynek pochodzi z 1865 roku, a znajduje się w eleganckiej dzielnicy pełnej ekskluzywnych sklepów (w okolicy jest Bond Street). To był jeden z pierwszych grand hoteli w Europie, wciąż słynie z dekoracji art deco. Fasadę hotelu wykorzystano w filmie „Goldeneye”, gdzie udaje Grand Hotel w Sankt Petersburgu.

Hotel Langham w Londynie udaje w Bondzie Petersburg
Hotel Langham w Londynie udaje w Bondzie Petersburg

„Rules” – najstarsza restauracja Londynu

Okolice Covent Garden są pełne spokojnych uliczek z knajpami i pubami. Jedna z nich jest szczególna, to „Rules”, którą założono w 1798 roku. Według jej właścicieli czyni ją to najstarszą działającą restauracją w Londynie. Oczywiście od tego czasu sporo się tam zmieniło, początkowo był to bardziej bar. Dziś to bardzo wykwintna restauracja. Serwuje się tu dania kuchni brytyjskiej ze szczególnym uwzględnieniem dziczyzny. Mają własne tereny łowieckie. Uwagę zwraca też wystrój w stylu edwardiańskim, sporo tu różnych szkiców i obrazów na ścianach. Oczywiście jest to raczej restauracja i wskazana jest rezerwacja, należy także mieć na uwadze konieczność zachowania dress code’u. Ma ona jednak filmową historię. Pojawiła się w „Spectre” (2015) z bondowskiego cyklu. Tutaj jadał M. i spotkał się z resztą ekipy. „Rules” wystąpiło także w serialu „Downtown Abbey”, więcej niż raz.

„Rules” pojawiło się w filmie "Spectre"
„Rules” pojawiło się w filmie „Spectre”

Sherlock, Mission: Impossible i Tower of London

Kolejny bardzo filmowy punkt Londynu to słynne Tower of London i znajdujący się obok Tower Bridge. Bardzo charakterystyczny, częściowo podnoszony most z 1894. To kolejna ikona miasta, więc tu znów czeka nas wymienianie filmów. „Tomb Raider”, „Mission: Impossible”, „Londyn w ogniu”. Także Bond. No i znów „Sherlock” Ritchciego, tam co prawda mostu jeszcze nie ma, ale końcowy pojedynek dzieje się na rusztowaniach. Most bywa mylony z London Bridge, wg legendy (dementowanej) stary most kupił Amerykanin Robert McCulloch, który pomylił oba mosty. Stary most obecnie znajduje się w Arizonie, a nowy London Bridge wzniesiono w jego miejscu.

Tower of London to dawny zamek królewski zbudowany w 1078. Początkowo była to twierdza obronna, potem szukano dla niej innych zastosowań. Najbardziej znane to oczywiście więzienie (przebywali tu między innymi Jane Grey, Anna Boleyn czy Rudolf Hess). Przez pewien czas było to zoo. Dziś to muzeum, skarbiec, a także miejsce gdzie trzyma się królewskie kruki. O całość dbają strażnicy – Yeomen Warders, którzy mieszkają tu ze swoimi rodzinami. Z krukami wiąże się legenda. Póki będą obecne na Tower utrzyma się monarchia, więc są tu specjalnie sprowadzane, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Zaś samo Tower pojawia się choćby w serialu „Sherlock”, gdzie Moriarty dobiera się do królewskiej korony. To także miejsce-legenda miasta ze względu na trzymane tu kruki. Podobno póki żyją, monarchia w Wielkiej Brytanii będzie trwać. Więc są utrzymywane za pieniądze podatników, stanowią jeden z ważniejszych symboli miasta (podobnie jak to było z małpami na Gibraltarze).

Muzeum Sherlocka Holmesa, Baker Street 221B (239), Londyn
Muzeum Sherlocka Holmesa, Baker Street 221B (239), Londyn

W serialu „Sherlock” Holmes mówi, że najsłynniejszy adres Londynu tu Baker Street 221B. Dziś tam znajduje się Muzeum Sherlocka Holmesa. Stosunkowo niewielkie, wewnątrz starali się odtworzyć klimat domu z epoki wiktoriańskiej, oczywiście z wieloma nawiązaniami do twórczości Arthura Conan Doyle’a. Jedną z nich jest adres, a przede wszystkim wymalowany numer 221B. Faktycznie muzeum znajduje się pod numerem 239. Co więcej w czasach Holmesa była to Upper Baker Street.

Trinity Square
Trinity Square

Niedaleko Tower znajduje się Trinity Square. Charakterystyczny budynek o numerze 10 pojawił się w „Skyfall”. To właśnie tu M. przyjeżdża się zameldować do Mallory’ego po wypadkach w Turcji.

Budynek MI-6, Londyn
Budynek MI-6

Pozostając przy Bondzie, bardzo istotnym elementem jest też oczywiście siedziba MI-6. Początkowo mieściła się ona w budynku Ministerstwa Wojny (co także pojawiło się w serii). Potem już za czasów Price’a Brosnana MI-6 otworzyło nowy budynek nad Tamizą, do dziś się tam znajduje i jak twierdzą niektórzy straszy. W serii z Craigiem z nieznanych przyczyn wymyślono sobie nowy budynek, fabularnie wysadzając poprzedni. Ten zniszczony w filmach jednak wciąż ma się dobrze.

Filmowy Universal Exports
Filmowy Universal Exports

Bardzo blisko obecnej siedziby MI-6 (ta nie została zmieniona wbrew kanonowi ostatnich Bondów), znajduje się inny budynek, który pojawił się w „Doktorze No”. Z jakiegoś powodu zamiast pokazywać wtedy siedziby wywiadu, pokazywano fikcyjne Universal Exports. Ale tak, to nadal Londyn, współczesny w dodatku.

National Galery
National Galery

„Skyfall”, National Gallery, Londyn
„Skyfall”, National Gallery, Londyn

Charakterystyczne punkty Londynu

Kolejnym bardzo charakterystycznym punktem Londynu jest słynny Trafalgar Square z kolumną admirała Nelsona. To miejsce bardzo często wykorzystują filmowcy. Dodatkowo przy placu mieści się też Galeria Narodowa (National Gallery). Znajduje się tam choćby obraz Williama Turnera „Ostatni rejs Temeraire”, który Bond ogląda razem z Q w „Skyfall”. galerii ekspozycja i umeblowanie wygląda trochę inaczej niż w filmie, ale obraz wciąż tam się znajduje. Inny bardzo sławny obraz w kolekcji to oczywiście „Słoneczniki” Van Gogha. Przy okazji Turnera warto przypomnieć wspaniały film „Mr. Turner”, ukazujący kulisy powstawania wielu dzieł artysty, mniej tam Londynu czy lokacji, ale w bardzo ciekawy sposób są ukazane wnętrza dawnej Anglii.

Zaś filmowo Trafalgar to nie tylko Bond (a Bond to nie tylko „Skyfall”). Znów będzie bardziej wyliczanka: „Wonder Woman” (2017), „Trainspotting”, „To właśnie miłość”, „Na skraju jutra” (2014), „V jak Vendetta”, „Ludzkie dzieci” (2006), „28 dni później”, „101 dalmatyńczków” (1996), czy „Latający cyrk Monthy Pythona”. To na tyle rozpoznawalne miejsce, że bardzo szybko widać, iż akcja dzieje się w Londynie.

Piccadily Circus, Londyn
Piccadily Circus

Pozostajemy przy placach. Inny słynny londyński plac to oczywiście Piccadilly Circus. Pojawia się choćby w „Szybcy i wściekli 6”, „Mrocznym rycerzu”, „Trainspotting”, „Harrym Potterze i Insygniach Śmierci I”, „Dzienniku Bridget Jones” czy „Notting Hill”.

Leicester Square i słynne kina
Leicester Square i słynne kina

Trzecie takie miejsce to Leicester Square. Albo Lester, jak najczęściej czytają to londyńczycy. To miejsce filmowe, ale zupełnie z innych względów. W okolicy placu znajduje się kilka kin, w których często organizowane są uroczyste premiery. Ale samo również pojawiło się w kinie, choćby w „Notting Hill”.

Czym byłby Londyn bez sklepu Harrods?
Czym byłby Londyn bez sklepu Harrods?

Z charakterystycznych punktów warto wymienić jeszcze jeden. Mianowicie luksusowy dom handlowy – Harrods, który jest dziś symbolem Londynu. Obrósł legendą, że można tu kupić praktycznie wszystko. Dziś to w dużej mierze miejsce turystyczne, ale marka wciąż ma swoją siłę. Jej obecni właściciele są powiązani z Katarem. Inne słynne miejsce to muzeum figur woskowych – Madame Tussauds. Założone zostało w 1835. Jeszcze trzydzieści lat temu było czymś niezwykłym. Ludzie przychodzili tu robić zdjęcia z podobiznami sławnych osób. Dziś filie muzeum znajdują się w kilkunastu miastach na świecie, a co więcej mają też sporą konkurencję.

Greenwich w Bondzie
Greenwich w Bondzie

Greenwich i Piraci z Karaibów

Dość słynne miejsce to także Greenwich, gdzie znajduje się Old Royal Naval College. W Greenwich jest też południk zerowy. Kiedyś można było sobie na nim stanąć za darmo, obecnie ta część, przyciągająca bardzo wielu turystów, jest płatną atrakcją. Natomiast po reszcie Greenwich można sobie spokojnie pospacerować. Nawet słynny fresk w Painted Hall jest do obejrzenia za darmo. Stary college został wykorzystany w Jamesie Bondzie, ale tym razem nie udawał Londynu, a Repozytorium Sztuki na Kremlu („Ośmiorniczka”). W „Skyfall” czy „Świat to za mało” już jest to z powrotem Londyn, ale raczej pełni tam rolę tła. Nagrywano tu między innymi „Piratów z Karaibów: Na nieznanych wodach” (2011), „Thor: Mroczny świat”, „Kryptonim U.N.C.L.E.”, „Mumia powraca”, „Sherlock Holmes: Gra cieni”, „Jak zostać królem”, „Tomb Raider”.

Greenwich w Piratach z Karaibów, czyli Painted Hall
Greenwich w Piratach z Karaibów, czyli Painted Hall

„Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach” i Painted Hall, Greenich, Londyn
„Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach” i Painted Hall, Greenich, Londyn

Londyn w Bondzie był też Petersburgiem. Dokładniej to Somerset House. Zdjęcia na wewnętrznym dziedzińcu zostały wkomponowane w „Goldeneye” w ujęcia nagrane faktycznie w St. Petersburgu. Ale jak to zwykle w Bondzie bywa, lokację użyto potem w „Jutro nie umiera nigdy”, choć niekoniecznie pokazując ten sam dziedziniec. Tam Somerset House pełni rolę ministerstwa obrony. Inne filmy tu nagrywane to „Sherlock Holmes”, „X-Men: Pierwsza klasa”, „Księżna”, czy „Duma i uprzedzenie”.

Somerset House
Somerset House

College of Arms zagrał sam siebie. Pojawia się w „W tajnej służbie jej królewskiej mości”. Tutaj Bond przyjeżdża dowiadywać się o herbach. W filmie widać zarówno charakterystyczny front budynku jak i wnętrza. Swoją drogą w filmie „Sherlock Holmes” (2009) Guya Ritchiego ten budynek udaje posiadłość Sir Thomasa Rotherama. Widoczny jest w nocy, ale fasadę i rzucające się w oczy kratki dość łatwo rozpoznać.

College of Arms
College of Arms

Londyn, Star Trek i Harry Potter

Niedaleko znajduje się inne charakterystyczne miejsce, czyli katedra św. Pawła. To kolejna ikona Londynu rozsławiona także przez logo produkcji telewizyjnych Thames. Filmowo to znów wyliczanka: „Trainspotting”, „Harry Potter i więzień Azkabanu”, czy „Sherlock Holmes”. W samej katedrze zaś został nagrany pogrzeb w „Lawrencie z Arabii” Davida Leana. Katedra została też cyfrowo odtworzona w „W ciemność. Star Trek” J.J. Abramsa. Zresztą widać tam większą futurystyczną panoramę Londynu XXIII wieku. Oprócz nowych wieżowców, czy katedry można dostrzec też kilka innych, jak choćby 30 St Mary Axe.

Millennium Bridge a w tle katedra św. Pawła
Millennium Bridge a w tle katedra św. Pawła

„Harry Potter i książę półkrwi”, Millennium Bridge, Londyn
„Harry Potter i książę półkrwi”, Millennium Bridge, Londyn

Niedaleko katedry z kolei znajduje się Tamiza oraz Millennium Bridge. Ten ostatni pojawił się w „Strażnikach galaktyki”. Ten most także pojawia się w „Harrym Potterze i księciu półkrwi”, podobnie jak Tamiza. Natomiast Tamizę widzimy znów w bardzo wielu filmach, w tym oczywiście jest jedna sekwencja akcji z Bonda w „Jutro nie umiera nigdy”. Ale zanim wrócimy do Bonda, to wokół Tamizy mamy choćby kilka ujęć z „Mechanicznej pomarańczy” Stanleya Kubricka, czy znów „Mission: Impossible”.

Magiczny Leadenhall Market
Magiczny Leadenhall Market

Leadenhall Market

To jedno z bardziej malowniczych miejsc w Londynie. Obecnie to kryty targ, ale targowisko istnieje tu od XIV wieku, co czyni je najstarszym w mieście. Jednocześnie w czasach rzymskich było to centrum Londinium. Obecna zabudowa i dekoracje powstały w 1881 roku, jej autorem jest Sir Horace Jones (autor mostu Tower), oczywiście później wprowadzono szereg mniejszych zmian. Targ jest otwarty w tygodniu między 10:00 a 18:00, przynajmniej jeśli chodzi o sklepy. Jest tu też kilka knajp, jednak samo targowisko jest też jedną z atrakcji turystycznych stolicy Wielkiej Brytanii. No i jeszcze ważniejsze filmowe. W filmie „Harry Potter i Kamień Filozoficzny” (2001) nagrywano tu cześć ulicy Pokątnej. Ale to je nie jedyny obraz tu powstający. „Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda” (2018) Davida Yatesa, gdzie udawał francuski targ, a także „Parnassus: Człowiek, który oszukał diabła” (2009) Terry’ego Gilliama, „Medium” (2010) Clinta Eastwooda czy „Lara Croft: Tomb Raider” (2001) Simona Westa.

Canary Wharf, Londyn
Canary Wharf

Londyn i Gwiezdne Wojny

Bond płynie w kierunku finansowego centrum Londynu, czyli Canary Wharf. To takie europejskie City, choć oczywiście instytucje finansowe są porozrzucane po całym mieście. Tu jednak w dawnym porcie zbudowano dość dużą, nowoczesną dzielnicę drapaczy chmur. Nawet stacje metra są tu futurystyczne. Nic dziwnego, że wykorzystali je filmowcy. Choćby w „Łotrze 1 – Gwiezdne Wojny Historie” metro jest częścią imperialnej cytadeli na Scarif. Stację wykorzystano też w „28 dni później” czy „To właśnie miłość”.

Stacja metra Canary Wharf
Stacja metra Canary Wharf

„Gwiezdne Wojny Historie – Łotr 1” i stacja Canary Wharf, Londyn
„Gwiezdne Wojny Historie – Łotr 1” i stacja Canary Wharf, Londyn

Wieżowce też są na tyle charakterystyczne, że pojawiają się w wielu filmach z Bondowego cyklu, oczywiście jako tło. Ale nie tylko 007 tu był. Batman („Batman – Początek”), „Johnny English”, Jack Ryan („Czas patriotów”), czy „Adwokat” Ridleya Scotta.

Widok na O2 Arena
Widok na O2 Arena

Po przeciwnej stronie Tamizy mamy z kolei O2 Arena, czyli olbrzymi namiot/cyrk. Tu także pojawił się Bond, wcześniej ścigał się po Tamizie. Natomiast O2 ma jeszcze jedną dodatkową atrakcję, otóż przeprawa przez Tamizę na drugą stronę może się odbyć kolejką, z której widać dość dobrze panoramę tej części miasta.

Globe Theatre, Londyn
Globe Theatre

Londyn śladami Szekspira

Nad Tamizą, blisko Millennium Bridge odtworzono teatr Globe. Oryginalny Globe Theatre w którym wystawiano sztuki Szekspira oczywiście nie zachował się do naszych czasów. Pierwsze próby jego odtworzenia wiążą się z filmem „Zakochany Szekspir”. Obecnie teatr działa. Może nie jest to dokładnie wierna replika, ale starano się przyłożyć bardzo dużo uwagi do szczegółów. W teatrze odbywają się regularnie spektakle, oprócz tego można też go zwiedzić. Są wycieczki, jednak w okresie turystycznym, jak do wielu miejsc, trochę ciężko się tu dostać.

Kolejne słynne miejsce to oczywiście Hyde Park. Może nie jest jakoś specjalnie rozpoznawalny filmowo, ale historycznie owszem. To właśnie tu w tak zwanym Speaker’s Corner, każdy mógł publicznie powiedzieć, co mu leżało na sercu. Można było nawet narzekać na królową, pod warunkiem, że się nie stało na ziemi angielskiej, więc kiedyś stawano na skrzyniach po mydle. Sam park obecnie jest miejscem rekreacji londyńczyków. Tu także odbywa się wiele imprez plenerowych, w tym koncertów. Filmy to choćby „Johny English”, druga „Bridget Jones”, „28 tygodni później”, czy „W 80 dookoła świata” (1956).

Marble Arch
Marble Arch

Przy Hyde Parku znajduje się inne charakterystyczne, ale nie tak eksponowane przez filmowców miejsce czyli Marble Arche.

The Shard (Londyn)
The Shard (Londyn)

Nowym symbolem Londynu jest bez wątpienia The Shard. Póki co najwyższy wieżowiec w Europie. Jest on na tyle charakterystyczny, że z pewnością pojawi się w wielu filmach.

Covent Garden
Covent Garden

Muzea i film

Filmowo dużo się też działo w okolicach Covent Garden. Znajduje się tam między innymi Królewska Opera. Więc w okolicy kręcono i Bonda („SPECTRE”), „Teorię wszystkiego”, „Piąty Element” Luca Bessona, „Bliżej”, czy „Zdrajca w naszym typie”.

Filmowo warto zwrócić uwagę na Albert’s Hall, gdzie odbywają się czasem projekcje filmów z muzyką na żywo.

W Londynie trzeba też pamiętać o muzeach. Oczywiście najsłynniejsze to British Museum, gdzie są zgromadzone przedmioty przywiezione na Wyspy w czasach świetności Imperium. Bardzo ciekawa kolekcja.

Charakterystyczne jest też muzeum Historii Naturalnej (Natural History Museum). Bardzo interesujące ze względu na okazy, jak i architekturę. Schody w głównym holu dość często pojawiają się w kinie. Ostatnio choćby w „Mumii”, ale też w „Tomb Raiderze”, czy „Jupiterze intronizacji” oraz „Legendzie Tarzana, władcy małp” (z 1984). Tuż obok tego muzeum znajduje się Muzeum Techniki. Oba można zwiedzać za darmo, trzeba na to liczyć tak przynajmniej pół dnia.

Hol w muzeum historii naturalnej
Hol w muzeum historii naturalnej

Londyn: HMS „Belfast”

Pozostając w temacie muzealnym, w Londynie jest kilka miejsc związanych z historią i wojskowością. Jednym z nich jest okręt HMS „Belfast” (zbudowany w Belfaście), czyli lekki krążownik należący kiedyś do Royal Navy. Wodowano go w 1938, służył w latach 1939 – 1963. Brał udział w początkowej fazie walk II wojny światowej, jednak wpadł na minę i przez trzy lata był remontowany. Od 1942 znów w akcji, brał między innymi udział w operacjach na Morzu Arktycznym. Później wykorzystywano go też w konflikcie koreańskim. Po wycofaniu ze służby wpierw zamieniono go w hulk mieszkalny. W 1971 miał być przeznaczony na złom, ale wpierw częściowo odremontowano go, a potem przetransportowano z Portsmouth do Londynu. Dziś jest przycumowany na Tamizie i jest częścią Imperial War Museum. Przede wszystkim można wejść i pooglądać jak był zbudowany, ale też zobaczyć ekspozycję (manekiny i rekwizyty), która stara się oddać realia ówczesnej marynarki.

HMS „Belfast”, Londyn, Tamiza
HMS „Belfast”, Londyn, Tamiza

Churchill War Rooms

Muzea Londynu dobrze ukazują także nowszą historię. Dobry przykład to Churchill War Rooms, będący częścią Imperial War Museum. Przed wybuchem II wojny światowej, Brytyjczycy zdawali sobie sprawę, że trudno będzie jej uniknąć, więc w ramach przygotowań w 1938 roku zaczęto budować podziemny kompleks, w którym w razie wojny mógłby urzędować rząd i sztab. W dniu 10 maja 1940 roku Winston Churchill będąc w kompleksie powiedział, że to jest gabinet, z którego będzie prowadził wojnę. Stąd dzisiejsza nazwa. Używano go aż do 1945 roku. W 1984 uznano, że miejsce ma ważne historyczne znaczenie i udostępniono go oficjalnie dla turystów. Sporo udziału w tym miało zainteresowanie ludzi. Jeszcze pod koniec lat 70., można było poprosić o zorganizowanie wycieczki do tego miejsca i zaczęło się to robić bardzo popularne. Margaret Thatcher także miała w tym swój udział, mocno nalegała na otwarcie tego muzeum.

Churchill War Rooms
Churchill War Rooms

Dziś muzeum można zwiedzać normalnie, ale trzeba liczyć się z kolejką przy wejściu. Ludzie są wpuszczani w grupach, bo korytarze nie są zbyt szerokie. Spora część muzeum to ekspozycje, które starają się oddać jak najwierniej charakter tego miejsca z czasów wojny. Jednocześnie nie brakuje informacji i opisów. Jest też fragment muzeum, który jest poświęcony samemu Churchillowi, gdzie można lepiej poznać jego pasje, jak malarstwo, miłość do zwierząt i wykwintnej kuchni. Ale jest też sporo informacji z czasów wojny. Jest to ciekawie zrobione i pouczające miejsce.

Zwiedzanie Londynu

Jeśli chodzi o muzea to oczywiście istnieje coś takiego jak The London Pass. Jednak warto zauważyć, że część najciekawszych atrakcji tego typu jest dostępna za darmo. Więc w tym wypadku trzeba bardzo uważnie przeliczyć, czy to się w ogóle kalkuluje.

Londyn ma bardzo dobrze rozbudowaną sieć komunikacyjną. Metro łączy się z kolejkami podmiejskimi, nadziemnymi. Można też skorzystać z autobusów oraz wodnych tramwajów, no i wspomnianej już kolejki linowej. To bardzo ułatwia poruszanie się po tak rozległym mieście, między różnymi wybranymi punktami. Najlepiej kupić sobie Oyster Card. To miejski bilet. Należy doładować go i kasować przy używaniu. Ma on jedną bardzo istotną zaletę. W momencie, w którym dojdziemy do opłaty maksymalnej za dzień na danym obszarze, to póki z niego nie wyjedziemy, nie zejdzie nam więcej pieniędzy z karty. Kupując kartę Oyster można też od razu czasem znaleźć darmową mapkę metra i miasta. Karta Oyster jest płatna, ale można ją bez problemu zwrócić odzyskując tym samym wpłacone pieniądze.

Londyn to wspaniałe filmowo miejsce, do którego pewnie jeszcze nie raz wrócimy. Tak w rzeczywistości, jak i kiedyś z aktualizacją tego wpisu.

Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak brytyjski
Londyn
Szlak filmowy
Londyn

San Francisco, czyli Twierdza, Bond, Star Trek i inne filmy

San Francisco uchodzi za jedno z najładniejszych miast w Stanach Zjednoczonych. Coś w tym jest.  Dużo zawdzięcza położeniu. Z jednej strony słoneczna Kalifornia,  z drugiej zatoka San Francisco i wzniesienia: to wszystko sprawia, że faktycznie San Francisco ma niepowtarzalny klimat. Przede wszystkim jednak to filmowe miasto.

Prom do Alcatraz
Widok z ekologicznego promu płynącego do Alcatraz, widać między innymi Transamerica Pyramid.

Historia San Francisco

Choć tereny te były już zamieszkane koło roku 3000 przed naszą erą, to zawsze ograniczało się to do wiosek. Tak było, gdy w 1769 dotarli tu hiszpańscy kolonizatorzy. Spotkali wówczas Indian Ohlone, ze szczepu Yelamu. W 1776 założyli na tych terenach fort i misję św. Franciszka z Asyżu, teren zwał się wówczas Mission Dolores. W 1821 osada znalazła się pod władaniem Meksyku. Nadano jej nową nazwę – Yerba Buena. W wyniku wojny w 1846 tereny przejęli Amerykanie. Mieli plany rozwoju miasta i wówczas nadano mu obecną nazwę – San Francisco. Pomijając jednak budowę fortów, nic tu się nie działo, aż do momentu wybuchu gorączki złota w Kalifornii. Wówczas San Francisco rozrastało się w bardzo szybkim tempie. Po gorączce złota nastąpiła gorączka srebra, rozwijał się port, dzielnice zamieszkane przez mniejszości, a z czasem też przemysł. Tu właśnie Levi Stauss rozpoczął produkcję pierwszych dżinsów.

Yoda w Presidio, czyli siedziba Lucasfilmu w San Francisco
Yoda w Presidio, czyli siedziba Lucasfilmu w San Francisco

W 1906 miasto zostało zniszczone przez trzęsienie ziemi i jego następstwa. Uszkodzone linie gazowe sprzyjały wybuchającym pożarom, w końcu żołnierze zniszczyli część budynków, by stworzyć zaporę przeciw ogniowi. San Francisco zbudowano na nowo, przeprojektowano i w kolejnych latach, aż do wielkiego kryzysu stało się jednym z centrów finansowych Stanów. Wówczas też rozpoczęto budowę mostów. W San Francisco podpisano Kartę Narodów Zjednoczonych i traktat pokojowy kończący wojnę na Pacyfiku. Do dziś mieści się tu wiele firm zajmujących się nowoczesnymi technologiami. Samo miasto zaś ze względu na położenie przyciąga mnóstwo turystów, a także filmowców.

„Twierdza” (1996) i San Francisco. Choć akcja dzieje się w Alcatraz, to jednak więcej prawdziwych ujęć widać w innych scenach, jak tu Sean Connery na tle centrum, w tym Transamerica Pyramid.
„Twierdza” (1996) i San Francisco. Choć akcja dzieje się w Alcatraz, to jednak więcej prawdziwych ujęć widać w innych scenach, jak tu Sean Connery na tle centrum, w tym Transamerica Pyramid.

Więzienie Alcatraz: historia i filmy

To o czym warto pamiętać, zwiedzając USA to fakt, że to nie Europa, tu miasta nie mają takich zabytków jak te na naszym kontynencie. Ich historia jest krótsza, ale jednocześnie bardziej medialna, przez to w obiegowej opinii, wspieranej mocno przez kulturę masową, wiele rzeczy jest wyolbrzymionych. Najlepszy przykład to jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc w San Francisco, czyli Alcatraz.

Alcatraz
Alcatraz

Dwa najbardziej znane filmy związane z tym miejscem to oczywiście „Ucieczka z Alcatraz” (1979) z Clintem Eastwoodem oraz „Twierdza” (1996) Michaela Baya z Nicholasem Cagem i Seanem Connerym w rolach głównych. Faktycznie oba nie tylko dzieją się w słynnym więzieniu, ale też były tu kręcone. Jednak podczas wizyty, bardzo szybko dochodzi się do wniosku, że prawdziwe Alcatraz jest dużo bardziej kameralne i mniejsze niż to filmowe. Kto jak kto, ale Micheal Bay czułby się tu ograniczony. Efekt jest taki, że część zdjęć powstało w studiu, gdzie jest więcej miejsca. Więc w filmie widać czasem sale, które faktycznie pochodzą z prawdziwego Alcatraz, ale nie ma tu tyle przestrzeni, by móc zrobić efektowną strzelaninę. Oznacza to, że pomieszczenia filmowe są cztery czy pięć razy większe niż rzeczywiste, tak właśnie wygląda prawda ekranu. Kolejnym pomysłem filmowców są rozbudowane podziemia, które nie są udostępnione zwiedzającym, głównie dlatego, że ich nie ma.

Alcatraz
Alcatraz

Zwiedzanie Alcatraz

Alcatraz jest bardzo popularne wśród turystów. Dlatego bezpieczniej zarezerwować sobie bilet przez Internet. Kosztuje on jakieś 50 USD i zawiera transport z San Francisco na wyspę i z powrotem. Część promów jest już nowoczesna, wykorzystująca baterie słoneczne jako źródło zasilania. Rejs to też doskonała okazja, by przyjrzeć się San Francisco i samej Zatoce.

Więzienie w Alcatraz
Więzienie w Alcatraz

Alcatraz to także rezerwat ptaków. Część miejsc na wyspie jest przeznaczona na gniazdowanie i nie można tam podejść. Dodatkowo znajdziemy tu sklepiki, w których można także kupić filmy, których akcja rozgrywa się w tym miejscu.  Nie wszystkie oczywiście. Więzienie pojawia się w bardzo wielu obrazach, choćby w „W ciemność. Star Trek” (2013) J.J. Abramsa, gdzie zostaje zniszczone (oczywiście komputerowo). Fizycznie można je zobaczyć też w „Batman Forever” (1995) Joela Schumachera, „Złap mnie jeśli potrafisz” (2002) Stevena Spielberga czy „Księdze ocalenia” (2010). Wymieniane jest też czasem jako lokacja z „Imperium kontratakuje” (1980), ale „Gwiezdne Wojny” nie były tu kręcone. Ben Burtt, który odpowiada za stworzenie dźwięków sagi przyjechał tu kiedyś ze swoim sprzętem nagrywającym.

Ptaki na Alcatraz
Ptaki na Alcatraz

Golden Gate Bridge

Drugim ważnym filmowym punktem w San Francisco jest oczywiście  Golden Gate Bridge znajdujący się w miejscu, w którym zatoka łączy się z oceanem. Uchodzi za największy, nieustannie malowany i tak dalej, z tym że warto zauważyć, że bardzo często jest mylony z San Fransisco Oakland Bay Bridge, który przechodzi przez zatokę wprost w kierunku do Oakland i Alamedy. Golden Gate Bridge to jednak symbol miasta, wyniosły, charakterystyczny i filmowy.

James Bond i San Francisco – „Zabójczy widok” (1985). 007 i Zorin w finalnym pojedynku na moście Golden Bridge.
James Bond i San Francisco – „Zabójczy widok” (1985). 007 i Zorin w finalnym pojedynku na moście Golden Bridge.

To właśnie na moście widzimy dramatyczny finał „Zabójczego widoku” (1985), w którym James Bond (Roger Moore) walczy z Maxem Zorinem (Christopher Walken).  Zorin wyskakujący z siekierą na przęsłach mostu to zapadająca w pamięć scena. Film oczywiście eksploruje także inne ujęcia miasta z ratuszem włącznie. Most jest także widoczny w kilku filmach, a także odcinkach seriali z cyklu „Star Trek”, gdyż nieopodal niego znajduje się (oczywiście w przyszłości) centrum dowodzenia Gwiezdnej Floty. Oczywiście najlepiej w kinie San Francisco widać w „Star Trek IV: Powrót do domu” (1986), którego akcja dzieje się w XX wiecznym mieście. Widzimy tu Golden Gate Park, ale też przez chwilę Chinatown i inne miejsca okolic Zatoki.

„Star Trek IV: Powrót do domu” (1986), Kirk i Spock spacerują w tle most Golden Bridge. Most pojawił się w kilku ujęciach filmu, ukazano też spacer po centrum.
„Star Trek IV: Powrót do domu” (1986), Kirk i Spock spacerują w tle most Golden Bridge. Most pojawił się w kilku ujęciach filmu, ukazano też spacer po centrum.

Most Golden Gate pojawia się wielu produkcjach filmowych, gdyż to naprawdę dość charakterystyczna budowla. W „X-Men: Ostatni Bastion” most został przesunięty i połączył San Francisco z Alcatraz. Skacze po nim Hulk w „Hulku” Anga Lee (film jeszcze sprzed ery MCU). No i jeszcze „Godzilla” z 2014. Most widzimy też „Terminatorze – Ocalenie”.

Golden Gate Bridge
Golden Gate Bridge

Centrum San Francisco w filmach

Trzeci, najbardziej charakterystyczny filmowo punkt San Francisco to Transamerica Pyramid. Najwyższy (póki co) budynek w mieście. W przeciwieństwie do dwóch poprzednich, nie jest on wykorzystywany w filmach jako element fabularny. Ale to dość charakterystyczny budynek, który zwłaszcza dla Amerykanów jednoznacznie kojarzy się z San Fransisco, więc pojawia się w bardzo wielu filmach. Z nowszych to choćby „Terminator: Genisys” (2015) (szkielet przetrwał zagładę), „Mission Impossible: Ghost Protocol” (2011) (zostaje muśnięty przez rakietę) czy nawet pixarowskie „W głowie się nie mieści” (2015).  Jak się już skojarzy ten wieżowiec, to potem bardzo łatwo wyłapuje się go w filmach.

Słynny tramwaj w San Francisco
Słynny tramwaj w San Francisco

Tramwaje w San Francisco

Gdy mówimy o kinie i San Francisco, nie możemy zapomnieć o tramwajach. Tu mamy zarówno zwykłe, jak i te bardziej charakterystyczne linowe. One przede wszystkim przyciągają uwagę turystów, robią wiele hałasu i można z nich wyjść prawie w każdym momencie. Nic dziwnego, że kino je kocha. Bilet na przejażdżkę jest drogi, kosztuje koło 6 USD (zwykły środek transportu to ok. 1 USD). Ale przejechanie się nim bez wątpienia jest warte tej ceny. Pamiętna jest zwłaszcza sekwencja z tym tramwajem w filmie „Twierdza”, gdzie Nicolas Cage wespół z Seanem Connerym doprowadzają do zniszczenia zabytkowego pojazdu.

City w San Francisco
City w San Francisco

Lucasfilm, Disney i inne filmy kręcone w San Francisco

Filmowo w San Francisco znajdziemy bardzo dużo miejsc związanych z kinem. Choćby muzeum Walta Disneya, czy siedzibę Lucasfilmu w Presidio. W kinie mieliśmy szansę poznać miasto z różnych stron, od Chinatown przez Ratusz i wiele innych interesujących miejsc. Tu się dzieje akcja „Obywatela Milka” (2008), „Nagiego instynktu” (1992) i wielu innych filmów. Harvey Milk to nie słynny amerykański polityk i działacz LGBT, nierozerwalnie związany z miastem nad zatoką.

Chinatown
Chinatown

San Francisco to miejsce akcji wielu kinowych, czy serialowych opowieści, więc pewnie jeszcze nie raz trafi na wielki i mały ekran. Tu znów skończy się na wymienianiu. „Blue Jasmine” Woody’ego Allena, „Bullitt” ze Stevem McQueenem, “48 godzin”, “Brudny Harry”, “Pani Doubtfire”, “Sokół Maltański”, „Inwazja łowców ciał” czy „Rozmowa” Francisa Forda Coppoli, albo „San Anderas” (2015) gdzie widzimy destrukcję miasta. Z seriali warto wymienić choćby trzy – „Ulice San Francisco” czy „Pełna chata” (można zobaczyć fasady domu głównych bohaterów) oraz najnowszy „Opowieści z San Francisco”. Obecnie istnieją też przewodniki po filmowych i serialowych miejscach.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak amerykański
San Francisco
Szlak filmowy
San Francisco (Bond i inne)