Okolice pustyni Liwia (ZEA)

Podróżowanie po Emiratach i Omanie

Jak w wielu miejscach na świecie, tak i tym razem po Omanie i Emiratach podróżowaliśmy samodzielnie samochodem. Owszem da się inaczej, ale to zdecydowanie największa wygoda. Zanim jednak przejdziemy do samochodów, to jeszcze kilka słów o innych sposobach podróżowania.

ZEA i ciężarówka na drodze (klimat jak z Mad Maxa)
ZEA i ciężarówka na drodze (klimat jak z Mad Maxa)

Taksówki i autobusy

Taksówki. W obu krajach są stosunkowo tanie. Można nawet się zastanowić nad wynajęciem taksówki, która zawiezie nas do innego miasta lub jakiegoś odleglejszego miejsca. To bardzo dobre rozwiązanie na takie pojedyncze wycieczki, nie na cała drogę. Z Dubaju ludzie jeżdżą do Abu Zabi taksówkami.

Zadbane drogi w ZEA
Zadbane drogi w ZEA

Istnieją też autobusowe połączenia między większymi miastami. Znów transport Dubaj – Abu Zabi dość łatwo ogarnąć, bo jest tego wiele. Gorzej sprawa wygląda w Omanie, tam niektóre miasta, nawet większe mają jedno czy dwa dziennie połączenia z Maksatem (przynajmniej bezpośrednie). Problem polega na tym, że jeśli chcemy dojechać do konkretnego miejsca, poza utartym szlakiem, znów ten sposób podróży odpada, przynajmniej czasowo.

Bardziej dzikie pustynne drogi w ZEA
Bardziej dzikie pustynne drogi w ZEA

W Omanie bardzo popularną opcją jest wynajmowanie samochodu wraz z kierowcą/przewodnikiem. Nie ma takich wymogów, ani prawnych, ani związanych z bezpieczeństwem, czy też z problemami z językiem lub odnalezieniem się. Natomiast bez wątpienia taka opcja daje duże możliwości. Przewodnicy najczęściej znają dość dobrze miejsca, bo mapy (np. te Google’a) nie zawsze są w stu procentach adekwatne (tu króluje Dubaj). Po drugie mają też wiedzę i doświadczenie w organizacji. Tego typu wyjazdy pozwalają na swobodę poruszania się własnym samochodem i tempem, jednocześnie nie wymagają od nas zbyt dużo, jeśli chodzi o samoorganizację. Wszystko robi przewodnik. Myśmy w ten sposób podróżowali w Tunezji, ale tam jeszcze dochodziła kwestia sytuacji politycznej po arabskiej wiośnie. W Omanie tego typu samochodów jest bardzo dużo, co czasem nam pomagało. Bo zamiast szukać drogi, wystarczyło za kimś pojechać. Najczęściej się to sprawdzało.

Krótki postój w ZEA
Krótki postój w ZEA

GPS i potencjalne problemy

Warto też pamiętać, że w Omanie nie działa GPS z GoogleMaps. Formalnie w Omanie powinien działać tylko oficjalny lokalny GPS, ale blokowane są tylko te najbardziej znane. My mieliśmy na wszelki wypadek dwa – Google’a (tu mapy działały, tylko nawigacja nie) oraz Sygica (ten nie był blokowany).

Uwaga wielbłąd w Emiratach
Uwaga wielbłąd w Emiratach. Polecamy grupę na FB o znakach drogowych.

W Emiratach nie ma problemu z GPSem. Nie występuje też powszechnie opcja wynajęcia kierowcy/przewodnika, z prostej przyczyny: do Emiratów głównie jedzie się oglądać miasta lub pewne ośrodki. Raczej nie podróżuje się samemu, bo zwyczajnie niewiele ten kraj oferuje poza pustynią. O pustyni będzie osobny wpis.

Skrót by GPS w Omanie
Skrót by GPS w Omanie

Więc jeśli chcemy zobaczyć w ZEA coś więcej niż Dubaj czy Abu Zabi, a jeszcze lepiej samodzielnie pojechać do Omanu, samochód może okazać się koniecznością.

Poruszanie się po Emiratach (bez Dubaju) samochodem trudne nie jest. Drogi są dobre. Nawet na pustyni starają się, by były odpiaszczone. Robi się to przez utrzymywanie nasadzenia roślin na poboczu, które są automatycznie podlewane.

Zwierzęta przy drodze w Omanie
Zwierzęta przy drodze w Omanie

Zwierzęta i ograniczenia w ZEA

Emiraty są dość uporządkowane, raczej nie należy spodziewać się tam zbyt dużej ilości zwierząt na drogach. Czasem mogą pojawić się wielbłądy, jednak raczej pilnują, by tego nie było. Tu sytuacja wygląda bardzo podobnie jak w Maroko. Nikt nie gwarantuje, że przypadkiem coś nie wejdzie, ale najczęściej nic takiego się nie wydarzy.

Wielbłąd jednogarbny (dromader) przechodzący przez jezdnię (Oman)
Wielbłąd jednogarbny (dromader) przechodzący przez jezdnię (Oman)

To na co należy uważać to znaki drogowe, a przede wszystkim ograniczenia prędkości. Radarów w Emiratach jest bardzo wiele, a kary są wyjątkowo surowe. Każdy samochód w ZEA jest czipowany, więc bardzo łatwo jest zidentyfikować, kto i gdzie przekroczył prędkość. Dodatkowo czipy wykorzystuje się też do pobierania opłat za drogi płatne. Jest ich bardzo niewiele, ale jednak są. Cała procedura wygląda tak, że się jedzie i tyle. Ruch nie jest zatrzymywany. Dopiero przy oddawaniu samochodu do wypożyczalni, sprawdzają w systemie, czy były mandaty (jeśli zostały naliczone przez radary, nie policjantów) i jakieś inne płatności. Jeśli powiedzą, że nie, to można odetchnąć z ulgą. Kary za przekroczenie prędkości zaczynają się od 600 AED, czyli ok. 600 PLN. Co gorsza, ponieważ robią to automaty można się załapać na kary z kilku radarów.

Mężczyzna przy drodze (Oman)
Mężczyzna przy drodze (Oman)

Inne wykroczenia drogowe, jak rozjechanie kogoś, czy wjechanie w metro (zastanawiamy się jak, skoro w Dubaju znajduje się ono nad ziemią) czy tramwaj oczywiście kosztują bardzo dużo. Dodatkowo za przestępstwa drogowe można trafić w pewnych przypadkach do aresztu (na przykład za recydywę w przejeżdżaniu na czerwonym świetle).

Ale nie ma się co bać. Jeśli jedzie się zgodnie z przepisami, to nic tu nam nie grozi. Ludzie tu jeżdżą trochę po arabsku, ale nikomu nie zależy na stłuczce.

Oman - trasa z Wadi Bani Khalid
Oman – trasa z Wadi Bani Khalid

Drogi w Omanie

Oman w gruncie rzeczy wygląda trochę bardziej jak mniej uporządkowany kraj arabski. Tam zwierzęta na drodze to norma. Nie tak bardzo jak w Gruzji czy Jordanii, ale jednak ciągle coś się widziało. Zwłaszcza kozy, rzadziej owce, wielbłądy czy osły, pasą się samopas, więc zdarza się, że przechodzą przez jezdnię lub blokują ulice w mniejszych miasteczkach.

Radarów w Omanie też jest całkiem sporo, podobnie jak drogich mandatów, ale w porównaniu z Emiratami trochę sobie odpuścili, zwłaszcza poza głównymi trasami.

To co jest bardzo fajne przy podróżowaniu w obu tych krajach to fakt, że poza miastami właściwie można zatrzymać się wszędzie tam, gdzie jest wystarczające pobocze, by nie blokować ruchu. To bardzo pomaga przy podziwianiu pewnych krajobrazów, można wyjść i nikomu to nie przeszkadza.

Pustynny "offroad" w Wahiba Sands
Pustynny „offroad” w Wahiba Sands

Przekraczanie granicy

Jeszcze kilka słów o samej procedurze przekraczania granicy. Jechaliśmy z ZEA, gdzie wynajęliśmy samochód. Przy wypożyczeniu jeszcze przez Internet należy poinformować firmę, że chcemy jechać do Omanu. Najczęściej od razu pytają o trasę. Z prostej przyczyny głównie chodzi o Salalah. W ZEA nie są chętni wypożyczać samochód na taką trasę ze względu na bliskość Jemenu, gdzie trwa wojna (auto jest bez limitu kilometrów i jedzie się szosa, więc te argumenty nie mają znaczenia).

Droga na Dżabal Szams (Oman)
Droga na Dżabal Szams (Oman)

Jeśli wszystko jest ok. to przy odbiorze dostaniemy wszystkie dokumenty potrzebne do przejechania przez granicę. W tym ubezpieczenie i oryginalny dowód. W ZEA nie jest wymagany oryginał, ale w Omanie już owszem. Wyjechanie z Emiratów problemowe nie jest (choć pobierają opłatę wyjazdową, wymagają przy tym podania PINu do karty dyktując go), następnie jedzie się przez strefę neutralną, w niektórych miejscach jest ona całkiem spora, i lądujemy w Omanie. Tu odprawa przy wjeździe trwała dość długo, w dodatku dostaliśmy jakieś kartki z pieczątkami, które trzeba było pokazywać (no i opłata plus wypełnienie). Początkowo nie wiedzieliśmy, co to za kartki. Trzeba je trzymać i oddawać przy kolejnym etapie kontroli. To trwa.

Powrót, czyli wyjazd z Omanu jest już zdecydowanie mniej problemowy i nie tak uciążliwy. Wjechanie do ZEA jest jeszcze szybsze.

Owca na drodze (Oman)
Owca na drodze (Oman)

Offroady

Na koniec jeszcze jedna uwaga. Wypożyczalnie nie akceptują offroadu. Przy oddawaniu samochodu sprawdzają wnętrza błotników i podwozie, czy nie ma w nim piasku, mogą także zweryfikować położenie pojazdu dzięki czipowi. Do rozjeżdżania wydm są inne samochody do wypożyczenia na pustynnych kampingach (z tego co sprawdziliśmy, żadna wypożyczalnia nie akceptuje jeżdżenia po wydmach).

Uwaga na diuny - Oman
Uwaga na diuny – Oman

Jeszcze jedna uwaga, jeśli ktoś chciałby przejechać do Omanu z Dubaju w inny sposób niż samochodem, czy samolotem, to jeszcze pozostają autokary. Np. omański Mwasalat jeździ trzy razy dziennie z Dubaju (stacja Deira) do Maskatu (stacja Athaiba).

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak omański
Podróżowanie po Omanie Wahiba Sands
Szlak emiracki
Podróżowanie po ZEA Abu Zabi
Share Button

Komentarze