Archiwa tagu: hotel

Burgas, atrakcje, zabytki i bułgarska riwiera

Burgas (bułg. Бургас) to mniejsze niż Warna, ale wciąż oblegane, ze względu na lotnisko, miasto bułgarskiej riwiery Morza Czarnego. Jest przede wszystkim bramą na Słoneczny Brzeg (i Nesebyr), ale też dobrym miejscem wypadowym. Samo Burgas ma też własne atrakcje, przede wszystkim sanatorium, co czyni je popularnym kurortem wśród przybywających do Bułgarii turystów.

Budynek władz w Burgas
Budynek władz w Burgas

Historia Burgas

Historycznie samo miasto powstało dość późno, acz okoliczne tereny były zamieszkane jeszcze w epoce brązu. W okolicy jest kilka miejsc związanych ze starożytnością, które można dziś zwiedzać, od prehistorycznej świątyni Beglik Tash zaczynając, przez rzymskie Deultum czy Aqua Calidae. To właśnie to ostatnie miejsce zadecydowało o przyszłości Burgas. Były to termy rzymskie, które z czasem przejęło Bizancjum, a później Turcy. Właśnie w czasach Imperium Ottomańskiego zbudowano niewielką fortecę o nazwie Pyrgos, by była strażnicą na drodze od Morza Czarnego. Był to okres walk o te ziemie, które wówczas zaczęto nazywać Burgas.

Centrum Burgas
Centrum Burgas

Pyrgos z fortecy przekształciło się w osadę i przez wiele lat nic nie znaczyło. Zaczęło się rozrastać dopiero w XVII wieku, wówczas zmieniono mu nazwę na Ahelo-Pirgas, a następnie Burgas. Choć do drugiej połowy XIX wieku samo miasto było niewielkie, to jednak zaczęło wyróżniać się ekonomicznie ze względu na port, a także coraz istotniejszą produkcję. W 1865 roku stało się drugim najważniejszym portem tureckim na Morzu Czarnym (po Trabzon). Końcówka XIX stulecia wiąże się z intensywnym rozwojem Burgas.

Kościół ormiański w Burgas
Kościół ormiański w Burgas

Obecnie to czwarte miasto w Bułgarii (po Sofii, Płowdiwiu i Warnie), oraz najważniejszy port obok Warny. Miasto może poszczycić się także lotniskiem, które obsługuje większość ruchu turystycznego Riwiery Bułgarskiej. To także uzdrowisko, które przyciąga tak turystów, jak i kuracjuszy.

Kompleks Aqua Calidae

Aqua Calidae (Акве Калиде) w dawnych czasach było osobną osadą, o czym wspominaliśmy. Nosiło nazwę Thermopolis lub Therma. Gorące źródła nie tylko służyły celom higienicznym, ale uważano, że mają zdrowotne właściwości. Dziś kompleks ten znajduje się jakieś 15 kilometrów od Burgas. Mamy tam spory parking, co jest o tyle istotne, że poza autokarami z turystami przyjeżdża tu wielu Bułgarów. Przed wejściem są kraniki, ludzie nalewają tam ciepłą, mineralizowaną wodę do butelek. Dalej jest mały bar i sprzedaż biletów.

Ruiny w Aqua Calidae
Ruiny w Aqua Calidae

Kompleks składa się z dwóch części: ładnej i klimatycznej tureckiej łaźni, którą można zwiedzać i niewielkiego stanowiska archeologicznego, To drugie niestety jest obecnie ulepszane, tak by było atrakcyjniejsze dla turystów. Natomiast osoby, które chcą się bardziej leczyć w renomowanych obiektach mają tu cały kompleks wód mineralnych, właściwie tuż obok. Są to tak zwane Bułgarskie Łaźnie Mineralne.

Łaźnie Aqua Calidae
Łaźnie Aqua Calidae

Solnisko Ługano

Drugim miejscem, do którego przyjeżdżają masowo kuracjusze, jest solnisko Ługano. Jadąc na lotnisko, skręca się za mostem na jeziorze Atanasowsko i jedzie w kierunku Morza Czarnego. Tam czeka nas kompleks solny, kilka panew znajdujących się na różnym etapie odparowania. Za niewielką opłatę można wejść do solnych basenów lub natrzeć się błotem, później wyschnąć. Po wszystkim idzie się nad morze, by to z siebie zmyć. Jest tu bardzo dużo ludzi, a całość umiejętnie wykorzystana turystycznie. Jak się popatrzy na Alicante czy Trapani, to jedynie można się dziwić, że tam tego pomysłu nie skopiowano.

Solnisko Ługano
Solnisko Ługano

Centrum Burgas

Centrum Burgas sprawia wrażenie skrzyżowania uzdrowiska z socrealizmem i miastem przemysłowym, które zmienia się powoli w miejsce turystyczne. Jest kilka budynków z końca XIX wieku, ale też sporo późniejszych plomb. Niemniej jednak jako deptak jest popularne, a co ważniejsze, odbywają się tu różne imprezy plenerowe. Główne życie centrum toczy się wokół bulwaru Alego Bogorodi oraz ulicy Aleksandrowskiej. Ulica Aleksandrowska jest praktycznie wyłączona z ruchu samochodowego i to jest główny deptak miasta.

W centrum, przy muzeum archeologicznym znajdują się niewielkie ruiny
W centrum, przy muzeum archeologicznym znajdują się niewielkie ruiny

Przy muzeum archeologicznym mamy mały fragment zabudowań, reszta się nie wyróżnia. Jest kilka muzeów, w tym przyrodnicze, etnograficzne i historii miasta. Można też zwrócić uwagę na kościoły. Przede wszystkim na dużą świątynię Cyryla i Metodego. Ta robi wrażenie i bez wątpienia wyróżnia się od reszty. Wzniesiono ją w 1869 roku. W oczy rzuca się też ormiański kościół św. Krzyża z 1853 roku. Niewielki, za to w ścisłym centrum. Ma zdecydowanie inny styl od pozostałych cerkwi, acz wciąż tylko miejscami przypomina armeńską architekturę. Warto wspomnieć o kościele katolickim św. Bożej Rodzicielki, w którym odprawia się msze także po polsku.

Świątynia Cyryla i Metodego
Świątynia Cyryla i Metodego

Do tego dochodzi socrealistyczny akcent w centrum. Przede wszystkim monumentalny ratusz oraz hotel Bułgaria. Wysoki, wybijający się i przypominający o minionej epoce. Obok niego znajduje się niewielki park. Wieczorami ta część centrum żyje, stale są tu organizowane liczne atrakcje.

Hotel Bułgaria, symbol Burgas
Hotel Bułgaria, symbol Burgas

Burgas: Promenada, ogród i plaże

Podobnie jak to było w Warnie, tak i tu mamy olbrzymi Ogród Morski / Park Przymorski. Tu też koncentruje się duża część życia turystycznego. Podobnie jak w innych miastach nadmorskich w tym rejonie (np. Konstanca) tak i tu jest wyróżniające się, historyczne kasyno. Znajduje się on przy plaży. Ta jest zdecydowanie bardziej dostępna niż ta w Warnie (przy ogrodzie). Jest między innymi molo, będące jednym z symboli miasta. Znajdziemy tu także kilka restauracji i barów oraz wiele innych atrakcji. Po części parku jeździ kolejka, jest tu też pomnik Adama Mickiewicza (który spędził tu jakiś czas). Co roku organizowany jest tutaj festiwal piaskowy – Sand Fest Burgas, który powoli robi się jedną z najbardziej znanych, nowych atrakcji Burgas. Efekty pracy uczestników festiwalu można oglądać latem i wczesną jesienią (płatna atrakcja). Swoją drogą, plaża w Burgas ciągnie się kilometrami.

Molo to jeden z symboli miasta
Molo to jeden z symboli miasta

Centrum ochrony przyrody PODA

Bardzo innym i ciekawym miejscem jest PODA (Природозащитен център ПОДА). To mały rezerwat ptaków znajdujący się tuż przy Morzu Czarnym i ujściu z jeziora Mandrensko. To obszar z listy konwencji ramsarskiej i dobre miejsce do obserwowania ptactwa wodnego, a także choćby żółwi (udało się nam). Zalatują tu nawet pelikany. My widzieliśmy czaple, ibisy i kormorany. Wstęp jest płatny, parking znajduje się przy wjeździe. Wewnątrz dostaniemy lornetkę i mamy szansę pooglądać ptaki z tarasu. Potem można przejść się drogą i skorzystać z czatowni.

PODA to doskonałe miejsce do obserwacji wodnych ptaków (jak ibis)
PODA to doskonałe miejsce do obserwacji wodnych ptaków (jak ibis)

Tu warto wspomnieć, że Burgas jest bardzo ciekawie położone, nie tylko przy morzu, ale też przy trzech jeziorach – Mandrensko, Burgaskie i Atanasowsko. Wszystkie są schronieniem dla ptaków, ale takich dużych, zorganizowanych wycieczek tam nie ma. Natomiast przyrodniczo są o tyle interesujące, że mocno różni je zasolenie. Zaś jeśli chodzi ptaki, to przypomina on trochę bardziej wysuniętą na północ, rumuńską deltę Dunaju. Podobny klimat, choć nie mieliśmy szczęścia dostrzec pelikanów.

PODA, obszar z listy RAMSAR
PODA, obszar z listy RAMSAR

Zwiedanie Burgas i okolic

Wspomnieliśmy o lotnisku, tu warto dodać jeszcze jedną rzecz. Poza tym, że jest ono całkiem spore i ruchliwe, to jeszcze znajduje się przy nim Muzeum lotnictwa. Trochę jak w Belgradzie czy Kijowie (lotnisko Żulany). Można też spróbować zobaczyć port, skąd są organizowane wycieczki na wyspę św. Anastazji (z małym monastyrem i latarnią morską).

Lotnisko w Burgas i samolot reklamujący muzeum lotnictwa
Lotnisko w Burgas i samolot reklamujący muzeum lotnictwa

Parkowanie w centrum jest dość ciężkie i to poza ścisłym sezonem turystycznym. Często też wymaga SMSów bułgarskich (jak w Warnie). O ile atrakcje czy muzea w centrum można obejść na piechotę, włączając to Park Przymorski, o tyle to wciąż głównie dodatkowe atrakcje. Niestety najciekawsze rzeczy wymagają samochodu. Zaś Burgas to też dobra baza wypadowa do zobaczenia Nesebyru czy Sozopolu.

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak bułgarski
Burgas

Finse, czyli planeta Hoth z „Gwiezdnych Wojen”

Niektóre lokacje filmowe nie wymagają od ekipy filmowej wyjścia z hotelu, mimo kręcenia zdjęć w plenerze. Tak dokładnie było w przypadku norweskiej miejscowości Finse, która zagrała w „Imperium kontratakuje” planetę Hoth. Wszystko dzięki anomaliom pogodowym, które pokrzyżowały oryginalne plany filmowców. Dziś Finse słynie nie tylko z „Gwiezdnych Wojen”, ale też przyciąga turystów ze względu na piękno natury.

Okolice lodowca Hardangerjøkulen
Okolice lodowca Hardangerjøkulen

Finse i historia kolei w Norwegii

Finse jest małą wioską w gminie Ulvik, położoną na wysokości 1222 metrów nad poziomem morza, tuż przy lodowcu Hardangerjøkulen. Jest to szósty największy lodowiec w kontynentalnej części Norwegii. Najważniejszym budynkiem w całym Finse jest stacja kolejowa. Wybudowano ją w 1908 roku, gdy otwierano połączenie na trasie Oslo – Bergen (1909 rok). To obecnie najwyżej położona norweska stacja kolejowa i w ogóle najwyższy punkt tras kolejowych w kraju (dokładniej w pobliskim tunelu – 1237 m n.p.m.).

Finse na przełomie kwietnia i maja
Finse na przełomie kwietnia i maja

Pierwotnie była to baza budowniczych, natomiast dziś to stała osada. Ciekawostką jest to, że do Finse nie prowadzą żadne drogi. Dojechać można jedynie pociągiem, a w zimie dodatkowo pojazdami śnieżnymi. W sumie offroad też można latem spróbować. Oprócz stacji znajduje się tu także wspomniany tunel kolejowy. Dziś na stałe mieszka tu zaledwie kilka osób, trochę więcej przebywa tu okresowo, głównie do obsługi turystów.

Finse
Finse

Shackleton, Amuldsen i inni

Niezwykłe położenie Finse przy lodowcu sprawiło, iż miejsce to odegrało swoją rolę w wyprawach arktycznych. Lodowiec ten był wykorzystywany jako baza treningowa. Tu ćwiczyli członkowie wypraw Scotta, Amuldsena i Shackletona zdobywając niezbędną biegłość. Swoją drogą turystyczne wyprawy polarne w stylu Shackletona są organizowane tutaj wczesną wiosną. Zaś ich uczestnicy zmagają się z trudnymi warunkami, ot taka nietypowa turystyka.

Hotel Finse 1222
Hotel Finse 1222

Finse turystycznie

Między innymi dlatego dziś Finse to przede wszystkim jedno z zimowych centrów turystycznych. Tu przyjeżdżają amatorzy narciarstwa, żeglowania (kiteskiing, żeglowanie na saniach). W momencie, gdy zamarznie jezioro Finsevatnet mają tu całkiem spory teren dla siebie. I spokojny, bo to dodatkowo jest obszar chroniony, obok zaś znajduje się Park Narodowy płaskowyż Hardangervidda. To największy park narodowy w całej Norwegii, liczy sobie ponad 3400 km2. Jest to także idealne miejsce na wszelkiego typu trekkingi, czy to letnie, czy to zimowe. Szlaki są wyznaczone, także blisko stacji kolejowej i miejscowości, zaś przyroda zachwyca.

Hotel Finse 1222 i stacja kolejowa
Hotel Finse 1222 i stacja kolejowa
To dobre miejsce dla lubiących sporty zimowe
To dobre miejsce dla lubiących sporty zimowe

Finse, Norwegia i saga „Star Wars” czyli lodowa planeta Hoth

Filmowo najważniejszym punktem historii Finse są oczywiście „Gwiezdne Wojny: Cześć V: Imperium kontratakuje” (1980 rok) Irvina Kershnera. Tu kręcono plenery lodowej planety Hoth. Ekipa filmowców przybyła tu 2 marca 1979 roku. Prawie 70 osób ulokowano w hotelu Finse 1222. Zwykle marzec to dobra pora na zdjęcia w tym miejscu, ale w 1979 akurat mieli, podobnie jak u nas, zimę stulecia. Stąd też część zdjęć nagrywano z hotelu. Kamera stała w drzwiach, reżyser i reszta ekipy za nią, zaś jedyną osobą, która wychodziła na śnieg był aktor – na przykład Mark Hamill. Mark i Carrie Fisher dotarli tu 3 marca, najwięcej problemów miał Harrison Ford, który pojawił się później, bo zima stulecia spowodowała, iż nie dało się tu dojechać. Przetransportowano go helikopterem.

Finse, czyli lodowa planeta Hoth w „Imperium kontratakuje”
Finse, czyli lodowa planeta Hoth w „Imperium kontratakuje”
Wystawa poświęcona "Gwiezdnym Wojnom" w hotelu  Finse 1222
Wystawa poświęcona „Gwiezdnym Wojnom” w hotelu Finse 1222

Przy lepszej pogodzie zdjęcia kręcono na jeziorze Finsevatnet (znajduje się tuż przy hotelu Finse 1222), a także na lodowcu Hardangerjøkulen. Jako statystów brano praktycznie każdego, włączając w to obsługę hotelu.

Zamarznięte jezioro
Zamarznięte jezioro

Warto dodać, że w 2015 roku w grze „Star Wars: Battlefront” wykorzystano tę okolicę ponownie. Wówczas na podstawie topografii terenu przygotowano dokładne mapy Hoth na potrzeby gry.

Okolica to dobre miejsce do trekingu
Okolica to dobre miejsce do trekingu

Inne filmy tu kręcone

Nie jest to jedyny epizod filmowy tej okolicy, choć w pozostałych wykorzystywano tylko zdjęcia lodowca Hardangerjøkulen. Pierwszy z nich to film telewizyjny „Gułag” (1985 rok) Rogera Younga, zaś Norwegia udaje tu Syberię. Drugi to „Wiedźmy” (1990 rok) Nicolasa Reoga na podstawie książki Roalda Dahla. Tu pojawiają się ośnieżone szczyty i są niejako dodatkiem do scen nagrywanych w Bergen. Finse pojawia się także w powieści „The Blue Ice” Hammonda Innnesa.

Okoliczne wzniesienia zagrały w "Imperium kontratakuje"
Okoliczne wzniesienia zagrały w „Imperium kontratakuje”

Atrakcje Finse

Hotel Finse 1222 znajdujący się przy stacji to nie tylko atrakcja, ale i dobre miejsce, by zjeść coś ciepłego. Jest on połączony ze stacją kolejową. Jego częścią jest też wagon kolejowy, bardzo charakterystyczny i wyróżniający się. Wewnątrz hotelu znajdują się gablotki pamiątkowe, mniejsza w recepcji, druga pod schodami (w recepcji powiedzą jak dojść). Ten hotel to także schronisko z 43 pokojami, acz ceny są norweskie. Tańszy może być hostel Finsehytta, w którym znajduje się także mikrobrowar. Ten jest trochę oddalony od stacji, ale nadal bardzo blisko.

Finse wczesną wiosną
Finse wczesną wiosną

O ile spacer po Finse, czy nawet po powierzchni zamarzniętego Finsevatnet nie będzie stanowić problemu, o tyle dotarcie do lodowca wymaga czasu i przygotowania. My liczyliśmy na możliwość wynajmu skuterów śnieżnych, ale informacja, którą znaleźliśmy w sieci, została na miejscu zweryfikowana. Z powodu ochrony środowiska ograniczono użycie skuterów do koniecznego minimum. Eskapady turystycznie nie wchodzą w grę. Za to można tu poszukać psich zaprzęgów, ale to też lepiej zorganizować wcześniej.

Płaskowyż Hardangervidda
Płaskowyż Hardangervidda

Dojazd i okolica

Bilety kolejowe można spokojnie kupić w Oslo czy Bergen. Wyjazd do Finse właściwie należy traktować jako miejsce na jednodniową wycieczkę właśnie ze wspomnianych miast. My jechaliśmy z Oslo, pociągiem około godziny 8:00. Na miejscu byliśmy o godzinie 12:00, powrót zaś był o godzinie 18:00. To wystarczająco dużo czasu, by zobaczyć bliską okolicę, ale niekoniecznie wystarczy na lodowiec. Jeśli chcemy dotrzeć do lodowca na piechotę, a przy okazji poszwendać się na spokojnie po okolicy konieczny będzie nocleg. Natomiast jazda pociągiem pozwala obejrzeć wiele zakątków dzikiej Norwegii.

Finse
Finse i tunel kolejowy w kierunku Bergen.

My byliśmy w Finse na początku maja, baliśmy się czy będzie jeszcze śnieg, jak widać był, włączając w to zamarznięte jezioro. Więcej zdjęć oraz namiary GPS konkretnych lokacji z „Imperium kontratakuje” znajdziecie tutaj. Z pewnością miejsce to wygląda zupełnie inaczej w środku lata. Lato to także dobry moment, by lepiej pooglądać lodowce. Gdy jest pokrywa śnieżna, całość wygląda tak samo, niezależnie czy to czapa lodowa, czy jezioro.

Widok z hotelu
Widok z hotelu

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak norweski
Finse
Szlak filmowy
Finse

Zamek Grodziec i polski „Wiedźmin”

Na szlaku zamków piastowskich na Dolnym Śląsku znajduje się jeden dość interesujący – zamek Grodziec, który przy okazji odegrał swoją rolę w filmowym, a właściwie serialowym świecie. Pojawił się między innymi w „Wiedźminie”, tym polskim. Jednakże jego ekranowe występy nie ograniczają się tylko do epizodu w tamtej produkcji.

Zamek Grodziec z drona
Zamek Grodziec z drona

Historia zamku Grodziec

W najstarszych zapiskach zamek nosi nazwę Godiuice, ale w późniejszych dokumentach zapisywano ją bardzo różnie: Grodez, Grodis, Grodes, Gradis oraz Grades. Potem nazwy zaczęto zniemczać, tu także powstało kilka wariantów, aż w XIX wieku zaczęto używać jednej – Groditzburg. Polskie dokumenty z początku XX wieku określają go mianem Grodzisko, zaś po II wojnie światowej nadano mu nazwę Grodziec Piastowski. Po czasie zaś porzucono drugi człon nazwy.

Zamek latem
Zamek latem
Zakamarki zamkowe
Zakamarki zamkowe

Zamek Grodziec wznosi się na liczącym 389 m n.p.m. wzgórzu, skąd doskonale widać okolicę. Początkowo był to gród obronny Bobrzan, oczywiście drewniany. Nie wiadomo, kiedy dokładnie powstał, ale najstarsze wzmianki historyczne datują jego obecność na 1155 rok. Od 1175 zamkiem władali książęta śląscy i musiał być on spory jak na tamte czasy. Od czasów Henryka I Brodatego rozpoczęło się tworzenie kamiennego zamku.

Zamek Grodziec
Zamek Grodziec

Grodziec został mocno zdewastowany podczas wojen husyckich. Po nich od 1470 należał do książąt legnickich. Fryderyk I rozpoczął mocną przebudowę zamku, nadając mu obecny układ. Ściągnął murarzy nie tylko z Legnicy, ale też Wrocławia i Görlitz. W tej formie forteca przetrwała aż do wojny trzydziestoletniej, kiedy to została spalona. Po niej wysadzono część obwarowań i praktycznie porzucono. Dopiero po 1800 roku, gdy właścicielem zamku został książę Jan Henryk VI von Hochberg, rozpoczęła się rekonstrukcja. Nadano mu też bardziej turystyczny charakter. W latach 30. XIX wieku był jedną z pierwszych atrakcji turystycznych w Europie, już nastawionych na typowe zwiedzanie.

Wieża zamkowa
Wieża zamkowa

Turystyczny charakter

Na początku XX wraz z kolejną zmianą właściciela, ponownie rozpoczęto przebudowę i odbudowę brakujących fragmentów. Wówczas zbudowano na nowo między innymi bramy, ale też od tego czasu działał tu hotel. Tuż przed wybuchem II wojny światowej, ostatnim prywatnym właścicielem zamku był nazistowski polityk Herbert von Dirksen. W trakcie wojny lokowano tu część drogocennych przedmiotów z Berlina i Wrocławia. Zaś w 1945 całość została spalona przez Rosjan.

Wieża zamku Grodziec
Wieża zamku Grodziec

Kolejna odbudowa miała miejsce w latach 60. Wówczas nadano Grodźcowi obecny kształt. Dziś zamek pełni rolę muzeum, ale również hotelu. Część pomieszczeń jest przeznaczona tylko dla gości. Dodatkowo odbywają się tu różne imprezy, także związane z pokazami i turniejami rycerskimi. Przez kilka lat organizowano tu letnią szkołę wiedźmińską dla dzieci. Głównie dlatego, że była to jedna z lokacji „Wiedźmina”. Jego polskiej, serialowej wersji.

Mury zamkowe
Mury zamkowe

Zamek Grodziec i „Wiedźmin”

Zamek widać w serialu, dokładniej w 9 odcinku „Świątynia Melitele”. Tytułowa świątynia mieszcząca się w Ellander została umieszczona w zamku, zdjęcia plenerowe nagrywano choćby przy głównej bramie. Zresztą zdjęcie z Wiedźminem (Michał Żebrowski) wyjeżdżającym przez bramę na Płotce było dość często wykorzystywane w materiałach promujących tamtą produkcję.

Zamek Grodziec jako świątynia Melitele w serialu „Wiedźmin”
Zamek Grodziec jako świątynia Melitele w serialu „Wiedźmin”

Inne filmy i seriale

Nie był to pierwszy serial, który tu kręcono. Tu palmę pierwszeństwa ma „Przyłbice i kaptury” z 1985. Polski serial opowiadający o szpiegach Władysława Jagiełły jeszcze przed bitwą pod Grunwaldem. Grodziec był tu jedynie dodatkową lokacją. Najnowszy polski serial historyczny tu nagrywany to „Korona królów”. Znów była to jedynie drobna część zdjęć.

Zamek z murów
Zamek z murów

Lokację filmową intensywniej wykorzystywali zagraniczni filmowcy. Rosjanie w 2007 kręcili tu film „Kwiat diabła” (premiera w 2010) w reżyserii Ekateriny Grokhovskaya. Ten rosyjski horror fantasy kręcono także w Złotoryi, niektórzy nazywali go odpowiedzią na „Zmierzch”. Rok później nagrywano tu zdjęcia do „Taras Bulba” (2009) Vladymira Bortko. To z kolei opowieść o Kozakach broniących się przed Polakami (na podstawie powieści Mikołaja Gogola). Część zdjęć do tego filmu nagrano w Ławrze w Kijowie, zaś za produkcję odpowiadał petersburski Lenfilm. Najnowsza rosyjska produkcja to „Jedynka” (2015) Kirilla Belevicha. Zamek miał w nim całkiem sporą rolę. Ten dramat opowiadał historię z II wojny światowej, kiedy Sowieci bronili przed Niemcami klasztoru, w którym zakonnice opiekowały się głuchoniemymi dziećmi.

Zamek Grodziec
Zamek Grodziec

W Grodźcu realizowano też spektakl „Romeo i Julia” a także goszczono kino niezależne. W 2006 włoski reżyser, Bruno Colella nagrywał tu swoją wersję „Fanny Hill”. To oczywiście adaptacja erotycznej powieści Johna Clelanda z 1748 pt. „Pamiętniki Fanny Hill” ukazującym losy pewnej kurtyzany. Powieść doczekała się kilku adaptacji filmowych i serialowych, wliczając w to także wersję pornograficzną. Wersja Colella powstawała głównie we Wrocławiu, a część zdjęć nagrano tutaj. Film erotyczny ujrzał światło dzienne w 2010, zaś oficjalnie reżyserem jest May Chio Dimao. Kręcono tu także film „Balladyna” (2007) Marcina Lesisza, przeznaczony na rynek wideo.

Wieża i brama
Wieża i brama

Grodziec i Reality Show

W 2005 na zamku w Grodźcu Szwedzi nakręcili swoje reality-show – „Królestwo”. Potem sprzedano prawa licencyjne i własne wersję dokładnie w tym zamku realizowali później Rosjanie, Francuzi, Holendrzy i Belgowie. Zresztą część drewnianej zabudowy na dziedzińcu to właśnie pozostałość po tej produkcji.

Dach zamku
Dach zamku

Dziś możliwe jest zarówno zwiedzanie zamku, jak i wynajęcie pokoju w nim. W tym pierwszym przypadku wystarczy tu przyjechać, znaleźć wolne miejsce parkingowe (w przypadku szczytu sezonu może to być trochę trudne, czasem łatwiej zaparkować dalej i sobie podejść). Teren wykorzystywany przez reality-show z resztką zewnętrznych murów oraz nowo postawionymi pomieszczeniami gospodarczymi można zwiedzać za darmo. Wejście do zamku jest płatne, zaś dodatkowo liczą sobie za wieżę.

Budynki wykorzystane przy reality show
Budynki wykorzystane przy reality show

Zwiedzanie i dojazd do zamku

Wewnątrz zamku mamy kilka komnat, które niestety nie zawsze są dostępne, gdyż np. sala wielka bywa wynajmowana na różne imprezy. Można było jedynie do niej zajrzeć, obecnie jest to typowa sala biesiadna. Reszta komnat nie robi specjalnego wrażenia, zwłaszcza, że w większości zachowały wystrój z XIX i początku XX wieku. W sali rycerskiej zgromadzono wiele przedmiotów i to chyba najbardziej rzucający się w oczy fragment muzeum. Jest też kapliczka, ale całość nie wyróżnia się jakoś specjalnie. Można by powiedzieć, że to taki standard. Natomiast to, co naprawdę jest tu niesamowite, to mury. Można je spokojnie zwiedzać, w dodatku na kilku poziomach. Zresztą najwyższa część jest niewiele niższa od dodatkowo płatnej wieży. Ta część zamku robi wrażenie i właśnie dla niej warto tu przyjechać.

Komnaty zamku Grodziec
Komnaty zamku Grodziec

Na dziedzińcu działa bar, no i oczywiście tam odbywają się wszelkie dodatkowe imprezy. Grodziec zaś, pomijając jego filmową historię, to przyjemna forteca do zobaczenia. Zwłaszcza dzięki dobrze zachowanym murom, z których można podziwiać okolicę, ale też same w sobie są atrakcją. No i jak w każdym szanującym się zamku, także i w tym straszy. Są co najmniej dwie legendy o zjawach na zamku, więc może warto przemyśleć też nocowanie w tym miejscu.

Zamek Grodziec z góry
Zamek Grodziec z góry

Jeśli spodobał Ci się wpis, śledź nas na Facebooku.

Szlak polski
Zamek Grodziec
Szlak filmowy
Zamek Grodziec

Petropolis, Cesarskie Miasto w Brazylii

Ze wszystkich dziwactw, które można zobaczyć w Brazylii, Petropolis (Petrópolis) jest chyba najbardziej kuriozalne. Łączy ze sobą kompleksy kolonizatorów z tęsknotą za Europą, a historia dodaje tu swoje rzeczy. Pałace europejskich monarchów znajdujące się w pewnej odległości za stolicami znamy choćby z Wersalu, Peterhoffu, Caserty i innych miejsc. W końcu nawet wiedeński Schönbrunn nie znajdował się w centrum austriackiej stolicy. To samo miało miejsce z Rio De Janeiro, gdy było ono stolicą Cesarstwa Brazylijskiego i Portugalii: wówczas wybudowano podmiejski pałac w stylu europejskim.

Willa w Petropolis
Willa w Petropolis

Historia Petropolis i Cesarstwa Brazylii

Obecnie Petrópolis to 300-tysięczne miasto nieopodal Rio de Janeiro, położone w górach. Zostało założone 1702 roku jako element rozwijania sieci dróg pomiędzy poszczególnymi stanami kraju. Była to wówczas osada, nawet nie wioska, na szlaku Caminho Novo das Minas wykorzystywanym do transportu dóbr dla górników i w mniejszym stopniu rolników. W pierwszej połowie XIX wieku niewielkie miasto w górskim otoczeniu spodobało się Piotrowi I. Zatrzymał się na farmie należącej do katolickiego księdza. Zauroczony okolicą, w 1830 roku kupił on tutaj ziemie i rozpoczął budowę Letniego Pałacu. Z powodu abdykacji porzucił jednak tę konstrukcję, a tron zajął jego wówczas pięcioletni syn Piotr II.

Willa
Willa

To jest dobry moment na wyjaśnienie kwestii politycznych. Jeszcze w XVIII wieku Brazylia miała status zamorskiej kolonii podległej Królestwu Portugalii. Kłopoty Portugalii to uśmiech losu dla Brazylii. W trakcie wojen napoleońskich, dokładniej w 1807 roku, armia francuska zajęła Portugalię. Król Jan VI postanowił opuścić tonący okręt i znaleźć się w bezpiecznej kolonii, jaką była Brazylia. Dwór królewski przeniósł się więc do Rio de Janeiro i proklamował powstanie Królestwa Brazylii, a wkrótce potem przeformował państwo na Zjednoczone Królestwo Portugalii, Brazylii i Algarve. Tym samym Brazylia zrzuciła status kolonii, a Rio de Janeiro stało się stolicą państwa Starego Świata. To właściwie jedyny taki przypadek w historii. W Lizbonie pozostała rada regencyjna, rozwiązana po upływie dekady. Jej zadaniem było zarządzanie w imieniu króla „prowincją” portugalską.

Don Pedro II
Don Pedro II

Wojny napoleońskie i unia z Portugalią

Wojska napoleońskie udało się odeprzeć z Portugalii w 1808 roku, lecz Jan VI zdecydował się pozostać w Ameryce Południowej. Tutaj nie próżnował: podsycał ruchy niepodległościowe hiszpańskich kolonii. Można powiedzieć, że król Portugalii i Brazylii działał dla dobra swojego nowego królestwa Brazylii, czym przy okazji zrujnował gospodarkę portugalską, bardzo zależną od dostaw surowców zza oceanu. Warto dodać, że za królem podążała arystokracja i możni, którzy uciekali przed wojną. Osiedlali się tam, gdzie znajdował się dwór. Dziś w Petrópolis możemy podziwiać ich eleganckie wille i pałace, zbudowane w bardzo europejskim stylu. Jest ich tutaj naprawdę wiele, znajdują się w większości wzdłuż głównej ulicy miasta i górskiego strumienia.

Obelisk w Petropolis
Obelisk w Petropolis

Ze względu na ruchy liberalne w Portugalii, król Jan VI musiał w 1820 roku powrócić do Portugalii. Rok później zgodził się na konstytucję, która zmieniła ustrój państwa na monarchię konstytucjonalną. Jednocześnie chciał cofnąć przywileje samorządności Brazylii, które zresztą sam wypracował. Na to jednak nie mógł się zgodzić jego syn, Piotr. Zrzucił ojca z tronu Brazylii i przejął władzę, jednocześnie obwołując się cesarzem jego nowego Cesarstwa Brazylii. Ze względu na wojnę domową w Portugalii przez trzy miesiące 1826 roku nosił także koronę portugalską jako Piotr IV.

Klasyczna zabudowa Petropolis
Klasyczna zabudowa Petropolis

Początkowo Piotr nastawiał się na utworzenie cesarstwa – trochę na wzór Napoleona – połączonego z nowoczesną myślą francuskiej rewolucji. Tak się jednak nie dało, zwłaszcza w tak rozległym i zróżnicowanym etnicznie i gospodarczo kraju jak Brazylia. Udzielił więc sobie nieco więcej władzy, sprawował rządy absolutne. Ze względu na polityczne spory po odwołaniu cesarskiego rządu, w 1831 roku abdykował na rzecz swojego syna Piotra II, wówczas pięciolatka.

Pomnik Don Pedro II
Pomnik Don Pedro II

Rządy Piotra II

Piotr II (Dom Pedro II) urodził się w 1825 roku w Brazylii, zmarł w 1891 roku w Paryżu. Był on drugim i zarazem ostatnim cesarzem Brazylii, jedynym rodowitym, bo urodzonym w dawnej kolonii. Do 14-stego roku życia faktyczną władzę sprawowali regenci, zaś w 1840 roku Piotr II przejął pełnię władzy, a rok później został oficjalnie koronowany jako władca Cesarstwa Brazylii. Był monarchą nowoczesnym, liberalnym i nastawionym na rozwój przemysłu. Za jego rządów powstawały kolejne zakłady przemysłowe, powstawała sieć utwardzonych dróg, transportu kolejowego i rzecznego. Zaczął działać w kierunku zniesienia niewolnictwa. Udało mu się w ryzach utrzymać konkurujące ze sobą stany Brazylii, a także prowadził umiejętną politykę zagraniczną.

Uniwersytet Katolicki w Petropolis
Uniwersytet Katolicki w Petropolis

Chociaż Piotr II był na ogół lubianym władcą, to jednak w bardzo konserwatywnej części ludności wzbudzał niezadowolenie z przeprowadzanych działań, zaś dla nastawionych mocno liberalnie jego reformy nie były dość zdecydowane. Ostatecznie junta wojskowa doprowadziła do obalenia cesarza i Piotr II w 1889 roku udał się na wygnanie do Francji, gdzie zmarł trzy lata później. W roku wygnania rodziny cesarskiej, Cesarstwo Brazylii stało się federacyjną Republiką Brazylijską.

Katedra św. Piotra w Petropolis
Katedra św. Piotra w Petropolis

W 1843 Piotr II wydał dekret budowy nowego miasta wokół letniej rezydencji, czyli Petrópolis. Wiązało się to zarówno z kontynuacją budowy pałacu, jak również zaprojektowaniem całej osady. Było to drugie miasto w Brazylii budowane od początku według projektu, pierwsze to Recife. Zresztą obecna stolica Brasilia także została starannie zaprojektowana. Nowe miasto było więc stolicą Brazylii de facto, zupełnie jak to miało miejsce w przypadku Wersalu. Tu działał dwór i wszystko inne. Zresztą nazywane było miastem cesarskim bądź miastem imperialnym (Cidade Imperial).

Katedra
Wejście do katedry

Katedra św. Piotra w Petropolis

Miasto miało być kompletne i samowystarczalne, stąd budowano także kościoły. Katedra São Pedro de Alcântara, czyli św. Piotra z Alcantary to zdecydowanie największa świątynia w Petrópolis. Początek budowy miał miejsce w 1884 roku. Kolejne prace odbywały się w latach 20. XX wieku, zaś wieżę wybudowano dopiero w 1969 roku. Całość powstała w modnym w XIX wieku stylu neogotyckim. Prochy zmarłego cesarza Brazylii, Piotra II, zostały przewiezione z Paryża do Brazylii w 1922 roku. Złożono je właśnie w katedrze w Petrópolis wraz z prochami żony. Grobowiec w katedrze bardzo przypomina europejski styl, zwłaszcza to, co można zobaczyć w Saint-Denis.

Wnętrza katedry
Wnętrza katedry
Witraż w katedrze
Witraż w katedrze

Pałac Cesarski

Inne budynki to przede wszystkim rezydencje i pałace możnych. Palácio Rio Negro to pałac odsprzedany rządowi Republiki na potrzeby letniej rezydencji prezydentów Brazylii. Chętnie spędzali w niej wakacje. Znajduje się on pośród wielu innych pięknych i zadbanych domów w centrum wzdłuż Av. Köeller.

Pałac cesarski
Pałac cesarski

Natomiast typowo cesarskie budynki, jak Letni Pałac Cesarski, po obaleniu Piotra II służyły funkcjom publicznym: szkołom, lokalnym urzędom i tym podobnym. Letni Pałac był właśnie zajęty przez szkołę, a wyposażenie wyprzedano miłośnikom historii. Dopiero w 1940 roku objęto te obiekty formalną ochroną i Letni Pałac stał się Muzeum Imperium (Museu Imperial). Muzeum to uchodzi za najważniejszy zabytek miasta. Wewnątrz znajdziemy kilka komnat, w których odtworzono dekorację z epoki, jest też garaż z pojazdami. W środku trzeba nosić filcowe kapcie, by nie zniszczyć parkietu. Choć pałac miał leczyć kolonialne kompleksy, to niestety daleko mu do europejskich odpowiedników. Wygląda trochę jak ubogi krewny, nie tylko z powodu burzliwych losów po obaleniu cesarza. Muzeum jest tym samym raczej ciekawostką, zwłaszcza że zbiory nie są duże. Wystarczy choćby porównać sobie pojedyncze powozy, które wystawione są tutaj, z olbrzymią liczbą karoc w Wiedniu. Z drugiej strony, ciężko znaleźć takie budowle poza Europą.

Palácio Rio Negro
Palácio Rio Negro

Pałac Kryształowy

Ciekawym obiektem architektonicznym w Petrópolis jest Pałac Kryształowy. Nazwa przywodzi na myśl londyński Pałac Kryształowy, który powstał z okazji Wystawy Światowej w 1851 roku lub z późniejszym Pałacem Kryształowym w Madrycie, wybudowanym w 1887 roku. Tutejszy Pałac Kryształowy powstał w podobnym czasie, ale wbrew skojarzeniom, jest to maciupki obiekt. Po prostu palmiarnia. Palmiarnia w tym klimacie? Nonsens. Dlatego forma konstrukcji jest zachowana, natomiast było to miejsce przeznaczone na bankiety, tańce, do słuchania muzyki. Wszystko raczej kameralne z uwagi na „rozmach” twórców.

Pałac Kryształowy
Pałac Kryształowy

Pałac-hotel i inne atrakcje Petropolis

Jak wspomnieliśmy powstawały tu także domy poddanych i ludzi pracujących na dworze. Za nimi do Petrópolis ściągali także niemieccy przemysłowcy. Jeden z importowanych Niemców rozwijał pierwotne lotnictwo w Brazylii, drugi założył browar – Cervejaria Bohemia. Jeden z pierwszych na kontynencie i w Brazylii. Można go nawet częściowo zwiedzać, natomiast dziś to wciąż jedno z najważniejszych centrów produkcji piwa w kraju. Obecnie działa tu także ogródek piwny. Z atrakcji kulinarnych warto wspomnieć o najsłynniejszej w mieście czekoladziarni – Chocolates Katz. Tu także można kupić oryginalne, brazylijskie produkty. Czy jest w niej coś specjalnego, raczej nie, ale została wypromowana przez ruch turystyczny.

Najsłynniejsza kawiarnia (czekoladziarnia) Petropolis - Chocolates Katz
Najsłynniejsza kawiarnia (czekoladziarnia) Petropolis – Chocolates Katz

Zaś całkowitą ciekawostką jest Palácio Quitandinha. To hotel i kasyno, które powstało w latach 40. XX wieku według projektu Luisa Fossattiego. Mieszanina brazylijskiego baroku z art deco i normańsko-francuskim stylem. Przypomina trochę jakąś alpejska budowlę resortową. Dziś obiekt wyróżnia się w mieście, ale to także muzeum, atrakcja turystyczna i już tylko w niewielkiej części hotel.

Palácio Quitandinha
Palácio Quitandinha

Zwiedzanie Petrópolis

Samo Petropolis uchodzi za najbezpieczniejsze miasto w Brazylii. Przede wszystkim nie ma tu faweli, ludność jest raczej jednorodna etnicznie, wyróżniająca się jak na Brazylię, jest zdecydowanie post-europejska. To miejsce idealne na kilkugodzinny wypad z Rio i raczej nietypowa atrakcja. Zabytki w Petrópolis, takie jak Muzeum Imperium, czy pałac kryształowy nie zajmą wiele czasu. Zwiedzanie miasta będzie więc raczej przyjemnym spacerkiem w lekko kuriozalnym otoczeniu. Ma się wrażenie stylizacji i podróbki, a jednocześnie brakuje temu miejscu rozmachu wielkich europejskich pałaców jak choćby w Poczdamie, czy nawet Chambord nad Loarą.

Willa
Willa

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak brazylijski
Petropolis

Matmata, domostwo Larsów i „Gwiezdne Wojny” w Tunezji

Czasem mieszkańców Matmaty nazywa się jaskiniowcami, bądź nawet troglodytami, wszystko dlatego, że mieszkają w wydrążonym skalnym mieście. Jednak pomijając te uszczypliwości, Matmata (arab. ماطماطة القديمة) to miasto zdecydowanie inne, niż typowe wydrążone w górach domostwa (jak choćby w Goris, Guadix czy w Kapadocji), głównie dlatego, że są płaskie. Ta niezwykła zabudowa przyciągnęła tu filmowców, a dokładniej ekipę George’a Lucasa kręcącą oryginalne „Gwiezdne wojny” (Star Wars). To właśnie w tej części Tunezji kręcono cześć ujęć domostwa Larsów.

Hotel Sidi Driss w Matmacie
Hotel Sidi Driss w Matmacie

Matmata obecnie i historycznie

Dziś Matmata jest niewielką miejscowością w centralnych, górskich rejonach Tunezji, większość mieszkańców przeniosła się do nowocześniejszej Nowa Matmata (Nouvelle Matmatma). Stara Matmata przyciąga przede wszystkim turystów, zainteresowanych tradycyjnymi, drążonymi domostwami. W piaskowo-gliniano-lessowym podłożu drążono dziury o głębokości 6-7 metrów i średnicy 10-15 metrów. Wgłębienia pełnią rolę patio z którego wchodziło się do kolejnych, wydrążonych pomieszczeń. Z jednej strony łatwo i tanio się to budowało, z drugiej mieszkania te nie nagrzewały się, a z trzeciej nie rzucały się w oczy. Warto dodać, że jest to dość płaskie miasteczko.

Matmata, hotel Sidi Driss
Matmata, hotel Sidi Driss

Matmata: Domy troglodytów

Sposób budowania tych domów jest znany od tysięcy lat. Pierwsze zapiski o ich istnieniu pochodzą z V wieku przed naszą erą, gdy wspominał o nich grecki historyk Herodot. Ludność już wtedy na tych terenach uprawiała między innymi palmy daktylowe oraz tworzyła tarasy dla innych upraw.

Zdobiony sufit w jadalni
Zdobiony sufit w jadalni

Hotel „Sidi Driss” w Matmacie i „Gwiezdne Wojny”

W jednej z takich dziur znajduje się hotel „Sidi Driss”, wciąż czynny, acz rzadko przyjmujący gości. Większość ludzi przyjeżdża żeby go tylko zobaczyć, bo stanowi jeden z najlepiej zachowanych przykładów tych tunezyjskich wgłębień. Ale rozsławiło go kino. W 1976 zawitała tu ekipa George’a Lucasa kręcąca „Nową nadzieję” (wówczas jeszcze „Gwiezdne wojny”). Tu zlokalizowano dom wuja Owena i ciotki Beru, ale tylko ujęcia, które dzieją się na patio lub ukazujące je. Pustynne okolice kręcono na słonym jeziorze Chott El Jerid.

Tu kręcono dom Larsów z "Gwiezdnych Wojen"
Tu kręcono dom Larsów z „Gwiezdnych Wojen”
„Gwiezdne Wojny Część II Atak klonów” i ujęcie w Matmata (domostwo Larsów)
„Gwiezdne Wojny Część II Atak klonów” i ujęcie w Matmata (domostwo Larsów)

Co ciekawe, w 2001 George Lucas powrócił do tego miejsca, kręcąc „Atak klonów” i wracając do domu Larsów. Po tym właśnie pozostały tu dekoracje, których użyli filmowcy. Właścicielom to nie przeszkadza. Choć nie rozumieją fenomenu „Gwiezdnych Wojen”, to jednak są świadomi, że te udziwnienia przyciągają tu więcej osób. Tym samym scenografia została. W „Skywalker. Odrodzenie” odtworzono to miejsce w studio i w Wadi Rum.

Cześć dekoracji pozostała do dziś
Cześć dekoracji pozostała do dziś

Zwiedzanie hotelu

Większość ludzi, którzy tu przyjeżdża zatrzymuje się na kilkanaście minut, może godzinę. Prawdę mówiąc, jak nie jest się fanem „Gwiezdnych Wojen” to nie ma tu za wiele do oglądania. Jest to zaledwie przystanek po drodze. Natomiast jeśli już śpią w Matmacie, to wybierają lepsze hotele. Tu da się zaaranżować nocleg, choć warunki są spartańskie. Z drugiej strony można tu wieczorem siedzieć patrzyć na gwiazdy, a rano zjeść skromne śniadanie w miejscu, w którym jadał Luke Skywalker. Zwłaszcza, że specyficzne freski na suficie jadalni są także elementem scenografii w obu filmach.

Hotel Sidi Driss w Matmacie wciąż formalnie przyjmuje ludzi
Hotel Sidi Driss w Matmacie wciąż formalnie przyjmuje ludzi

Oprócz noclegu jest tu jeszcze czasem otwierana jedna sala z pamiątkami po filmie, głównie zdjęcia z ekipy. W naszym przypadku trzeba było czekać, aż następnego dnia pojawi się osoba z kluczem. Formalnie rzecz biorąc to pomieszczenie to bar, ale nieczynny, co chyba wiele mówi o samym miejscu. Hotel jest to jest, czasem coś na siebie zarobi, a utrzymywać go specjalnie nie trzeba, tak wygląda pomysł na biznes.

Matmata i typowy dom troglodytów
Matmata i typowy dom troglodytów

Nawiązania literackie

Jako ciekawostkę warto dodać, że jeden z autorów piszących książki z cyklu „Gwiezdne Wojny”, Troy Denning, wykorzystał nazwę hotelu. I tym samym w mieście Anchorhead, na planecie Tatooine znajduje się gospoda „Sidi Driss”. Powieść ta obecnie należy do tak zwanych Legend. Natomiast poza filmami, umieszczono tu także misje do gier z serii „Call of Duty”.

„Gwiezdne Wojny Część IV Nowa nadzieja”, hotel Sidi Driss widziany z góry (domostwo Larsów na Tatooine)
„Gwiezdne Wojny Część IV Nowa nadzieja”, hotel Sidi Driss widziany z góry (domostwo Larsów na Tatooine)
Widok na dziedziniec Sidi Driss
Widok na dziedziniec Sidi Driss

Matmata turystycznie

Ta niefrasobliwość wynika też z jeszcze innego powodu. Matmata jest na tunezyjskim szlaku turystycznym, więc przyjeżdża tu mnóstwo wycieczek z wybrzeża, zatrzymując się na krótko. Nadmiar turystów spowodował, że miejsce to stało się albo turystyczne, albo niedostępne, wręcz odizolowane, także gubiąc pierwotny charakter. W innych miejscach domostwa są ogrodzone, tak by nikt tam nie zaglądał. „Sidi Driss” tym samym stanowi właśnie najczęściej główną atrakcję Matmaty i akceptuję tę rolę. Hotel to już niejako dodatkowa aktywność.

Część hotelowa
Część hotelowa

Pomijając hotel i ewentualnie inne domy, w Matmacie znajduje się też muzeum etnograficzne, ukazujące lokalny folklor, w tym sposób tworzenia dywanów i tradycyjne około trzydziestu centymetrowe klucze oraz inne elementy kultury Berberów.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak tunezyjski
Matmata
Szlak filmowy
Matmata