Archiwa tagu: ogród

Matale, ogrody przyprawowe i świątynie hinduistyczne

W drodze do Kandy zrobiliśmy krótki przystanek w miejscowości Matale (sin. මාතලේ,, tamil. மாத்தளை, w języku angielskim spotyka się zapisy Matale i Mathale). Od początku wiedzieliśmy, że będzie to dla nas niedługa przerwa w podróży dla dwóch powodów. Pierwszy to słynne ogrody przyprawowe, drugi zaś świątynie hinduistyczne. Poza tym miasto nie rzuca się jakoś w oczy i nie zachęca do eksploracji.

Wanilia w ogrodzie przyprawowym w Matale
Wanilia w ogrodzie przyprawowym w Matale

Ogrody przyprawowe w Matale

Jedną z najbardziej popularnych atrakcji na Sri Lance są ogrody przyprawowe, czyli niewielkie pokazowe plantacje różnych przypraw połączone oczywiście ze sklepem. Taka typowa atrakcja turystyczna, jakich wiele na całym świecie. Niektóre są lepsze, inne gorsze. Te na Cejlonie przypadły nam do gustu. Doskonale wiedzieliśmy, że chcemy coś takiego zobaczyć. Nasz kierowca zawiózł nas do jednego z ogrodów przyprawowych niedaleko Matale (tam jest ich najwięcej) i zanim przekazał na bezpłatne zwiedzanie z przewodnikiem, ostrzegł, by nic nie kupować ze względu na ceny. W kwestii wyboru ogrodu zdaliśmy się na jego doświadczenie.

Młody ananas (ogród przypraw w Matale)
Młody ananas (ogród przypraw w Matale)

Ogród obeszliśmy w kwadrans, w tym czasie przewodnik/sprzedawca przedstawiał nam rozmaite drzewa i krzewy i tłumaczył, co jest co oraz jakie ma zastosowanie w lokalnej medycynie (ajurweda), kosmetyce i kuchni. Oczywiście przedstawiał próbki produktów, poczęstował herbatą przyprawową, by zachęcić do zakupów. Medycyna ajurwedyczna to system jeszcze rozwinięty w starożytnych Indiach, łączący ze sobą zarówno medycynę niekonwencjonalną jak i chirurgię.

Matale, ogród przyprawowy
Matale, ogród przyprawowy

Można mieć mieszane uczucie wobec tego rodzaju atrakcji, ale wizyta w ogrodzie przyprawowym była pouczająca. A przede wszystkim, ciekawie jest zobaczyć rosnące „w naturze” cynamonowce, kauczukowce, wanilię, ananasy, aloes i inne. No i póki nie ma presji, by koniecznie coś kupić, jest to bardzo ciekawa przerwa. Ogrody przyprawowe (spice garden) występują właśnie w dużej ilości w okolicy Matale. Duża konkurencja sprawia, że w większości z nich, chętnie oprowadza się turystów za darmo (pod warunkiem, że trwa to stosunkowo krótko, potem można samemu trochę pochodzić po ogrodzie). Jeśli nic nie kupią, to też dobrze, bo raczej nie pojadą już do konkurencji. Warto dodać, że bliżej Sigiriyi występują ogrody zielne (herbal garden), czyli coś podobnego, ale jednak trochę inne. Świetny wpis ukazujący różne rośliny w takich ogrodach znajdziecie na Podróżowisku.

Cynamon (Matale, Sri Lanka)
Cynamon (Matale, Sri Lanka)

Matale i świątynia hinduistyczna

Matale w dużej części jest zamieszkałe przez ludność tamilską, ci zaś w większości są hinduistami. Świątynia Sri Muthumariamman (Sri Muthumari Amman Kovil) w Matale to wspaniały przykład rozbuchanej hinduskiej świątyni. Ta jest poświęcona Mariamman, bogini deszczu i płodności. Świątynia została wybudowana w 1874 roku jako niewielka świątynka pod drzewem, ale z biegiem lat była rozbudowywana przez lokalną społeczność. Służy zarówno wyznawcom hinduizmu, jak i buddyzmu. Bardzo ucierpiała w wyniku anty-tamilskich zamieszek w 1983 roku, ale sukcesywnie była odbudowywana.

Świąynia hinduistyczna Sri Muthumari Amman Kovil (Matale)
Świąynia hinduistyczna Sri Muthumari Amman Kovil (Matale)

Najbardziej rzuca się w oczy wieża o wysokości 33 metrów: gopura. Jest to tak naprawdę brama prowadząca do właściwiej świątyni. Jest charakterystyczna dla stylu drawidyjskiego, przede wszystkim występuje w południowych Indiach. Stamtąd przywędrowała do Cejlonu wraz z Tamilami. Co ciekawe, gopura występuje także w khmerskiej architekturze świeckiej. Wnętrze świątyni było akurat zamknięte, trochę podpatrzyliśmy przez kratki.

Wnętrza świątyni Sri Muthumariamman
Wnętrza świątyni Sri Muthumariamman

Wśród postaci na gopurze udało nam się wypatrzyć świeckiego, który był prawdopodobnie jednym z fundatorów odbudowy po zamieszkach w 1983 roku. Oryginalny fundator z XIX wieku to Nattukottai Chettiar. Świątynia obecnie żyje, organizowane są tu specjalne festiwale. Zwiedzanie jest możliwe w ograniczonych godzinach, by nie kolidowało z modlitwami. Dodatkowo bilet jest dzielony na wnętrze i okolicę. Tę drugą można spokojnie obejść i zobaczyć, co jest wokół świątyni, a jednocześnie zajrzeć do niej z różnych miejsc, bez wchodzenia do środka.

Ciekawe ozdoby świątyni hinduistycznej w Matale
Ciekawe ozdoby świątyni hinduistycznej w Matale

Nalanda Gedige

Jedna z najbardziej urzekających świątyń, jakie zobaczyliśmy na Cejlonie to Nalanda Gedige nieopodal Matale. Żywcem wyjęta z przygód o Indianie Jonesie. Nalanda Gedige została zbudowana gdzieś między VIII a X wiekiem naszej ery podczas rządów tamilskich. Architektura budowli jest bardzo interesująca: plan jest typowy dla założeń buddyjskich, zaś forma architektoniczna hinduska. Płaskorzeźby i zachowane posągi są połączeniem kultów buddyjskich i hinduskich. Najbardziej prawdopodobne jest to, że Nalanda Gedige to próba synkretyzmu religijnego tamilskiego najeźdźcy i rodzimego syngaleskiego.

Nalanda Gedige
Nalanda Gedige

Podobnie jak Anuradhapura i Polonnaruwa, również Nalanda Gedige została na długie wieki porzucona i odkryta na nowo pod koniec XIX wieku przez brytyjskie ekspedycje naukowe. Świątynia stanęła przed groźbą zagłady w latach 80. XX wieku, gdy budowano zbiornik wodny. Jedynym rozwiązaniem było rozebranie budowli i jej rekonstrukcja na wysokim brzegu zbiornika, poza strefą zagrożenia. To z tego czasu pochodzi aleja prowadząca do świątyni, pięknie odkrywająca ją spośród drzew. Zwiedzanie tego miejsca jest dość szybkie, niewiele tu zostało. Co ważniejsze, jest także darmowe i nie ma tu turystów.

Ruiny świątyni Nalanda Gedige
Ruiny świątyni Nalanda Gedige

Dla nas Matale było przede wszystkim przystankiem po drodze, pięknym, pouczającym, acz krótkim. I tak należy też ją traktować. Zwłaszcza, że to jedno z tych miejsc, gdzie można zobaczyć tamilską część Sri Lanki. Natomiast mając więcej czasu na Matale można też rozważyć buddyjską skalną świątynię Aluviharaya.

Nalanda Gedige nieopodal Matale
Nalanda Gedige nieopodal Matale

Jeśli spodobał Ci się wpis polub nas na Facebooku.

Szlak lankijski
Matale

Kaszan (Kashan), oaza na pustyni o długiej historii

Wśród miast w Iranie Kaszan (per. كاشان, Kāshān, ang. Kashan / Keshan) zdecydowanie się wyróżnia i zapada w pamięć. Choć więcej osób jedzie od razu do Isfahanu, względnie przemierza trasę Kom – Kerman, niemniej jednak to wspaniałe miejsce, gdzie można poznać trochę lepiej tradycyjną Persję. Do tego ślady osadnictwa w tym mieście liczą sobie nawet 9 tysięcy lat, znajduje się tutaj jeden z ogrodów perskich wpisanych na listę UNESCO, uwagę przyciągają domy zamożnych kupców, XIX-wieczna zabudowa w pustynnym klimacie, piękny bazaar będący dawnym karawanserajem, miasto – będące w istocie oazą – otaczają dostojne pustynie. Tyle atrakcji i mimo to Kaszan jest odwiedzany przez mniej niż tysiąc zagranicznych turystów rocznie!

Patio naszego hotelu w Kaszanie
Patio naszego hotelu w Kaszanie

Historia Kaszanu

Nazwa miasta Kashan pochodzi od pierwotnych mieszkańców tych ziem – Kasytów (nie mylić z Kuszytami). Podobnie jak Elamici, nie jest to lud irański, ani w ogóle indoeuropejski, a ich język nie jest spokrewniony ani z językami indoeuropejskimi, ani semickimi. Być może jest to jedna z wymarłych grup języków Bliskiego Wschodu, huro-urartyjski, który następnie ewoluował w izolacji. Sami Kasyci pochodzili być może z Gór Zagros, by między 1531 a 1155 rokiem przed naszą erą sprawować rządy w Babilonii. Ostatecznie Kasyci wymarli połowie XII wieku p.n.e wyparci przez Elamitów.

Przestrzeń otwarta dla rzemieślników przy bazarze w Kaszanie
Przestrzeń otwarta dla rzemieślników przy bazarze w Kaszanie

Ziggurat Tepe Sialk

Dziś nieopodal słynnego ogrodu Bagh-e-Fin, już w obrębie miasta Kaszan, na wzgórzu znajduje się duże stanowisko archeologiczne Tepe Sialk (tepe oznacza wzgórze). Sam Kaszan był zasiedlony przez Elamitów przynajmniej około III tysiąclecia przed naszą erą. Świadczy o tym właśnie budowa dwóch zigguratów w Tepe Sialk. Od lat 30. XX wieku prowadzi się tutaj badania. Badacze ustalili, że obszar ten był zamieszkany już w okresie neolitycznym, około 9 tysięcy lat temu, choć ślady bardziej rozwiniętego osadnictwa datuje się na wiek 7,5 – 8 tysięcy lat. Oczywiście z powodu prymitywnej technologii, niewiele z nich zostało.

Tepe Sialk
Tepe Sialk

Ale zigguraty, czyli świątynne wieże z tarasami charakterystyczne dla Mezopotamii, wciąż istnieją. Te najbardziej rzucające się w oczy i przyciągające nielicznych turystów, także nas, powstały około 3 tysięcznego roku przed naszą erą właśnie w czasach elamickich. Dziś z głównego, większego zigguratu zostały „spłynięte” ruiny. Trudno sobie wyobrazić jego dawną wielkość i formę, a to za sprawą budulca, którym była suszona w słońcu cegła. Ta wystawiona na słońce, a także deszcze, niestety nie jest w stanie przetrwać w stanie nienaruszonym tylu tysięcy lat. Tym samym Tepe Sialk jest bardziej poglądowym miejscem. Choć widać, że władze starają się jakoś to zabezpieczyć przed dalszą erozją.

Dawny ziggurat Tepe Sialk (Kaszan, Iran)
Dawny ziggurat Tepe Sialk (Kaszan, Iran)

Oprócz stanowiska mamy tu nieduże muzeum z niewielką liczbą eksponatów. Więcej można zobaczyć w Muzeum Narodowym w Teheranie. Trochę tabliczek informacyjnych i ścieżki-pomosty dla zwiedzających. I zerowa ilość innych odwiedzających.

Kaszan i tradycja biblijna

Kaszan od tamtego czasu istnieje praktycznie nieprzerwanie. Jest też bardzo ważny dla niektórych chrześcijańskich tradycji. Wskazują one Kaszan jako miejsce, z którego wyruszyli Trzej Królowie (Magowie) – znani jako Kacper, Melchior i Baltazar. Nie jest to oczywiście fakt historyczny, ale wskazuje na znaczenie tego miasta w pierwszych wiekach naszej ery. Żeby było zabawniej, największe współczesne w Iranie obserwatorium astronomiczne znajduje się na szczycie pobliskiej Góry Gargasz. Kaszan jest oczywiście tylko jednym z domniemanych miast Trzech Mędrców. Inne to perskie Sawe.

Uliczki Kaszanu
Uliczki Kaszanu

Jednak pomijając Tepe Sialk, większość miasta jest zdecydowanie nowsza. W 1778 roku nastąpiło tragiczne w skutkach trzęsienie ziemi. Duża część Kaszanu została zrujnowana, grzebiąc pod gruzami około ośmiu tysięcy mieszkańców. Kaszan, który dziś podziwiamy, to efekt odbudowy i jednocześnie reprezentacyjny przykład architektury okresu rządów dynastii Kadżarów (1794 – 1925, pochodzenie turkmeńskie). Stare miasto to przede wszystkim wąskie uliczki w zabytkowym centrum. Klimatyczna zabudowa o nieco wyoblonych kształtach, ściany pokryte „tynkiem” z gliny zmieszanej ze słomą. Do tego dochodzą bardzo charakterystyczne budowle jak irański badgir, czyli swojsko brzmiący wiatrołap, tyle że o innej funkcji.

Badgir (wiatrołap) w Kaszanie
Badgir (wiatrołap) w Kaszanie

Badgir to tradycyjny element architektury irańskiej, znany od starożytności i używany do dziś, także w krajach, gdzie silne były perskie wpływy (Pakistan, Afganistan). Wiatrołapy znane były także w starożytnym Egipcie. Badgir przybiera najczęściej formę wież, a czasem „grzybków”. Na obszarach pustynnych wykorzystuje znaczne dzienne zmiany temperatury do wentylowania i schładzania wnętrz domów. W najprostszej formie, przez otwory w wieży wpada wiatr i wlatuje do pomieszczeń poniżej. W trochę bardziej zaawansowanej wersji, wykorzystuje do klimatyzacji kanat – podziemny kanał z wodą. Niska wieżyczka lub „grzybek” znajduje się nad kanałem, by wpadające przezeń powietrze przeniosło chłód i wilgoć wody do pomieszczeń użytkowych i przy tym wypychając nagrzane powietrze. Proste i pomysłowe, a przy tym działa i pięknie urozmaica miejską panoramę

Przyprawy na bazarze (Kaszan)
Przyprawy na bazarze (Kaszan)

Kaszan: Wielki Bazar

Dzięki swojemu dogodnemu położeniu na Jedwabnym Szlaku, w Kaszanie rozwijał się handel oraz rzemiosło, od IX miasto słynie z doskonałej jakości porcelany, jedwabiu i tkanin. Tutaj także znajdują się największe irańskie zautomatyzowane wytwórnie dywanów oraz kopalnie miedzi i marmuru, będące surowcem dla rzemieślników i murarzy, to wszystko sprzyjało rozwojowi handlu. Kaszan słynie ze swojego Wielkiego Bazaru. Warto zauważyć, że słowo bazaar jest pochodzenia perskiego. Kaszański bazar powstał prawdopodobnie około XII wieku za czasów Seldżuków i został odnowiony po wielkim trzęsieniu ziemi z końca XVIII wieku. Korytarze bazaru liczą łącznie kilka kilometrów długości, a cały kompleks obejmuje także mniejsze i większe meczety, place, grobowce, domy, arkady, rezerwuary wody i łaźnie z różnych okresów historycznych.

Bazar w Kaszanie widoczny przez otwór wentylacyjny na dachu
Bazar w Kaszanie widoczny przez otwór wentylacyjny na dachu

Największe wrażenie w Wielkim Bazarze w Kaszanie robi jednak kompleks placów, znany jako Timche-Aminoddole (timcze to „plac” w farsi). Zaprojektowane jako główna przestrzeń handlowa, służył także niejednokrotnie celom religijnym i kulturalnym. Kopuła głównego placu Timcheh-ye Amin od-Dowleh o pięknym wysklepieniu przywodzącym na myśl sklepienie jaskiń pełne stalaktytów, to dzieło słynnego irańskiego architekta Ustad Ali Maryam (ustad to „mistrz”). Powstał w 1863 roku. Do tego jeszcze warto dodać, ze część bazaru swego czasu była karawanserajem, stąd też czasem jest to określane jako Karawanserai Amindoddole.

Dach bazaru w Kaszanie jest nietypową atrakcją turystyczną
Dach bazaru w Kaszanie jest nietypową atrakcją turystyczną

Zwiedzanie dachu bazaru

Bazar ma jeszcze jedną, nietypową atrakcję. Rezerwując nocleg, wybraliśmy hotel, który oferował wycieczki na dach bazaru. Niestety na miejscu się okazało, że wycieczki już nie organizują, bo… zgubili klucz do schodów. Poradzono nam jednak, że na samym bazarze możemy kogoś wypytać o wejście, ale byśmy nie robili sobie nadziei. Spróbowaliśmy. I po krótkich poszukiwaniach, pomocni Irańczycy sprowadzili starszego pana, który otworzył nam drzwi na dach. Metalowe drzwi, we wnętrzu jakieś śmieci, graty i małe schodki.

Timche-Aminoddole na bazarze w Kaszanie
Timche-Aminoddole na bazarze w Kaszanie

Wygląda mało zachęcająco i niebezpiecznie? Cóż, w każdym innym kraju byśmy zrezygnowali z uwagi na bezpieczeństwo, ale nie w Iranie. Tu nie ma się czego bać. Tym samym zwiedzaliśmy bazar z góry, nie tylko z lotu drona. Na dachu Wielkiego Bazaru w Kaszanie widać kopułową konstrukcję, która ma zminimalizować nagrzewanie się wnętrza. Wszystko pokryte suszoną gliną ze słomą. Można podejść do świetlików-otworów wentylacyjnych i zajrzeć do środka. Natomiast na koniec warto zdać sobie sprawę, że dla nas owszem bazar jest wielką atrakcją, zwłaszcza z tymi wspaniałymi przestrzeniami i chodzeniem po dachu, ale w Kaszanie on nadal spełnia swoją rolę. Tu odbywa się handel, nie turystyczny, a zwykły.

Kompleks Timche-Aminoddole na bazarze w Kaszanie
Kompleks Timche-Aminoddole na bazarze w Kaszanie widoczny w oddali

Łaźnie w Kaszanie

W Kaszanie zwiedziliśmy tradycyjną irańską łaźnię. Według naszego książkowego przewodnika, wystarczy zobaczyć jedną łaźnię, by załapać ideę, a pozostałe tego rodzaju przybytki są podobne. Łaźnia Quasemi, czyli sułtana Amira Ahmada (Hammam Sultan Amir Ahmad), uchodzi za jedną z najładniejszych. Budynek tego hammamu i jego wnętrze pochodzi pierwotnie z XVI wieku, z czasów rządów dynastii Safawidów (rządzącej około 250 lat począwszy od początku XVI wieku). Okres ten uchodzi za początek nowożytnej historii Iranu, a wywodząca się od Kurdów (to także irański lud) dynastia za jedną z najświetniejszych w historii państwa. W Kaszanie zresztą Safawidzi mieli swoją letnią rezydencję.

Wnętrze łaźni sułtana Amira Ahmada (Kaszan)
Wnętrze łaźni sułtana Amira Ahmada (Kaszan)

Ponieważ jednak trzęsienie ziemi w końcu XVIII wieku zniszczyło również budynek łaźni, obecny wygląd pochodzi z XIX-wiecznej odbudowy i XX-wiecznej modernizacji. Pierwszym pomieszczeniem, do którego wchodzimy i które sprawia wrażenie głównego, jest oktagonalna sala służąca za przebieralnię – sarbineh. Pośrodku znajduje się ośmiokątny basen.
Dalej jest garmkhaneh, czyli gorąca łaźnia. Cztery filary dzielą tę salę na mniejsze „niecki” dla bardziej kameralnej atmosfery. Khazineh to pomieszczenie służące do finalnej, chłodnej kąpieli.

Dach łaźni sułtana Amira Ahmada (Kaszan)
Dach łaźni sułtana Amira Ahmada (Kaszan)

Całość jest wyłożona turkusowymi mozaikowymi płytkami, przyozdobiona sztukaterią i freskami. W pewnych częściach widać XIX-wieczne płytki i malowidła, w innych są uzupełnienia i renowacje. Dziś łaźnie nie pełnią pierwotnej funkcji, dostępne są tylko do zwiedzania. W niektórych, jak w hammamie sułtana Amira, znajduje się niewielka kawiarenka (nie zawsze działająca co prawda). Dodatkowo można wyjść na dach sułtańskiej łaźni, ale bez kombinowania jak w przypadku Wielkiego Bazaru. Na dachu hammamu uwagę przyciągają przede wszystkim „grzybki” służące jako świetliki oraz do wentylacji wnętrza. Znamy je z łaźni chociażby w Turcji, czy Gruzji. Tutejsze mają charakterystyczne, wypukłe szybki. Oprócz świetlików, możemy także zajrzeć do pomieszczeń technicznych łaźni. Zobaczyliśmy między innymi konstrukcję służącą do regulacji przepływu wody w basenach.

Dom kupieckiej rodziny Borujerdi
Dom kupieckiej rodziny Borujerdi

Kaszan: Domy kupców

Jak wspominaliśmy, Kaszan leżał na Jedwabnych Szlaku, stając się bogatym miastem kupieckim. Nie powinno więc dziwić, że bogaci kupcy pobudowali tutaj swoje rezydencje. Dziś są popularną atrakcją turystyczną. Kilka z nich jest utrzymanych w dobrym stanie i otwartych do zwiedzania. My zdecydowaliśmy się zobaczyć jeden z nich, dom Borujerdi (Chan-je Borudżerd / Chane Boroujerdi), który znajdował się blisko łaźni.

Bogate zdobienia domu Borujerdi
Bogate zdobienia domu Borujerdi

Rezydencja ta została wzniesiona w połowie XIX wieku dla małżonki zamożnego kupca o nazwisku Borujerdi. Architektem był Ustad Ali Maryam, ten sam, który zaprojektował główny plac Wielkiego Bazaru. Według projektu tego samego architekta kilka lat wcześniej zbudowano dom rodziny Tabātabāei, z której wywodziła się małżonka Borujerdiego.

Plan domu Borujerdi jest dobrym przykładem irańskiej architektury rezydencjonalnej. Cały układ dzieli się na dwie główne przestrzenie: dostępne dla każdego zaproszonego gościa, czyli biruni, oraz część prywatną – andaruni. W andaruni kobiety mogły czuć się całkowicie swobodnie i wstęp tutaj mieli jedynie pan domu oraz jego synowie, a także chłopcy przed okresem dojrzewania.

Zdobienia domu Borujerdi (Kaszan)
Zdobienia domu Borujerdi (Kaszan)

Częścią prywatnej przestrzeni jest atrium z centralnym basenem – howz – obsadzonym owocowymi drzewami. Zaś nad głównym holem wznosi się centralna kopuła: khishkhan, którą możemy dojrzeć na meczetach. Charakterystyczna jest obecność wiatrołapów, które regulowały klimat we wnętrzu. Zdobienie wnętrz jest bogate w sztukaterię, freski i ceramiczne mozaiki.. Wszystko to zgodne z lokalną tradycją. Inne słynne domy to Tabatabei, Abbasian (Abbasi) i Taj. Blisko nich znajduje się też Muzeum Lalek, raczej skierowane do dzieci.

Ogród perski
Ogród perski

Ogród perski w Kaszanie

Iran słynie ze swoich ogrodów, które łącznie jako Ogrody Perskie zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Najstarszym w Iranie nadal istniejącym ogrodem jest wspomniany wcześniej Bagh-e-Fin (bagh w farsi oznacza „ogród”). Znajduje się on w wiosce Fin, kilka kilometrów od Kaszanu. Jego realizacja została ukończona w 1590 roku za czasów szacha Abbasa I z dynastii safawidzkiej. I podobnie jak duża część Kaszanu, tak i ogród został zniszczony podczas wielkiego trzęsienia ziemi pod koniec XVIII wieku i został odrestaurowany za panowania kolejnej dynastii.

Ogród Fin (Kaszan)
Ogród Fin (Kaszan)

Bagh-e-Fin to reprezentatywny przykład perskiego ogrodu: cechuje go atrialny układ z centralnie położoną sadzawką, w tym przypadku podłużnym basenem z geometrycznie odchodzącymi kanałami. Ogród w Fin nawadniany jest przez obfite źródło z pobliskich gór, które niegdyś zaopatrywało także sam Kaszan. Bagh cechuje także symetria i plan bazujący na prostokątach, gdzie na wydzielonych polach obsadzono drzewa, w tym owocowe. Ogród perski, w tym ten w Fin, otoczony jest wysokim murem, który tworzy wewnątrz zieloną oazę, zaskakującą w pustynnym otoczeniu. W pomieszczeniach wokół ogrodowego atrium znajdują się między innymi kawiarnie, czy łaźnie.

Fin, perski ogród z listy UNESCO (Kaszan, Iran)
Fin, perski ogród z listy UNESCO (Kaszan, Iran)

Sam sposób rozplanowania roślin, wody i ogrodzenia był wymyślony jeszcze w starożytności. Choćby centralny zbiornik, od którego odchodzą kanały, fontanny i cała reszta. Ogrody perskie rozwijały się samodzielnie, ale jednocześnie wpływały na świat arabski i dalej na Europę. Ślady tych wpływów są dostrzegalne choćby w Andaluzji (Sewilla, Grenada). Oryginalne ogrody ukształtował zaratusztrianizm, z harmonią czterech żywiołów. Islam dodał nawiązania do Edenu. Natomiast ogrody miały jeszcze jedną rolę: hodowano w nich kwiatu, choćby róże. Te ostatnie są dość powszechne w wielu miejscach w mieście (na zdobieniach chociażby), ale najbardziej znana jest woda różana, z której słynie okolica.

Meczet Agha Bozorg (Kaszan)
Meczet Agha Bozorg (Kaszan)

Kaszan: Meczet Agha Bozorg

Jak w każdym większym mieście w Iranie, tak i tu warto zobaczyć główny meczet. Meczet Agha Bozorg (Aga Bozorg) został zbudowany w połowie XIX wieku i uchodzi za najwspanialszy obiekt religijny w Kaszanie, a także za doskonały przykład perskiej architektury tej epoki. Świątynia posiada dwa ejwany, czyli charakterystyczne dla perskiej, a potem ogólnie islamskiej architektury (głównie sakralnej, choć nie tylko) wysokie pomieszczenie-bramy z wysklepionym łukiem, najczęściej złamanym.

Meczet Agha Bozorg (Kaszan)
Meczet Agha Bozorg (Kaszan)

Pierwszy z ejwanów meczetu Agha Bozorg pełni funkcję wejścia do strefy sacrum świątyni, zaś drugi jest skierowany ku mihrabie, który w architekturze perskiej najczęściej – jak i tutaj – jest wyeksponowanym fragmentem ściany wokół kibli (a więc kierunku na Mekkę), a nie niszą jak w arabskim wydaniu. Ejwan przed mihrabem posiada dwa minarety i przykryty jest kopułą.

Wejście do meczetu
Wejście do meczetu

Wewnętrzny dziedziniec meczetu Agha Bozorg przybiera formę dwupiętrowego atrium z basenem i drzewami na niższym poziomie. Świątynia jest zbudowana z lokalnego budulca, głównie suszonej w słońcu cegły i niewielkiemu dodatkowi glazurowanej cegły. Dzięki temu wygląd meczetu posiada swego rodzaju uduchowione dostojeństwo, wynikające z prostoty i siły przekazu wybranych środków.

Nazwa meczetu Agha Bozorg oznacza dosłownie „Wielkiego pana”. Jest to tytuł nadany Molli Mahdiemu Naraghi II przez szacha. Kim był Molla Mahdi Naraghi II? Synem Naraghiego I, oczywiście, synem człowieka, który ogłosił dżihad przeciwko Rosjanom, atakującym wówczas północne terytoria Imperium Perskiego. Rodzina Naraghiego – ojciec i synowie, to poważana do dziś w Iranie rodzica szyickich teologów, myślicieli, kleryków. Warto zwrócić uwagę na detale zdobnicze sklepień meczetu Agha Bozorg. Skromne i piękne, doskonale wpasowujące się w pustynny klimat Kaszanu. No i widać tu wiele z wpływów zaratusztriańskich. Zwiedzanie meczetu, podobnie jak bazaru jest darmowe.

Kaszan widziany z góry, okolice bazaru
Kaszan widziany z góry, okolice bazaru

Centrum starego Kaszanu

I jeszcze warto chwilę poświęcić na hotel. W centrum miasta wybraliśmy jeden z tradycyjnych (Noghli Traditional Hotel – wart polecenia), czyli dom otaczający atrium, ogród na dachu i nieduże pokoje, do których pomyka się przez zewnętrzne schody, pokoje często sklepione kolebkowo. Na środku atrium orzeźwiająca fontanna i obok pomieszczenie, gdzie można sobie zrobić herbatę i gdzie rano serwują proste i pyszne śniadanka.

Malownicze uliczki starego centrum (Kaszan, Iran)
Malownicze uliczki starego centrum (Kaszan, Iran)

Kaszan to zdecydowanie jedno z bardziej klimatycznych, wręcz bajkowych miast w Iranie. W tej materii dorównuje mu chyba tylko Jazd. Tu jest jeszcze wiele innych, mniejszych miejsc do zobaczenia, jak choćby mury Ghal’eh Jalali oraz bardzo ciekawa okolica. To sprawia, że na miasto i jego otoczenie należy przewidzieć przynajmniej dwa lub trzy dni.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irański
Kaszan

Kandy, święte miasto buddyzmu, Świątynia Zęba, Zagłady i Indiana Jones

Kandy (syng. මහ නුවර, tamil. கண்டி) czasem uchodzi za kulturalną lub religijną stolicę Sri Lanki. Dziś jest to święte miasto buddystów, którzy przyjeżdżają tu oddać cześć najważniejszej relikwii w kraju – zębowi Buddy. To też dawna stolica ostatniego królestwa Cejlonu, część Złotego Trójkąta, a także lokacja filmowa. Niebanalna, zwłaszcza dwie z nich są dość wymagające.

Tama Victoria koło Kandy
Tama Victoria koło Kandy

„Indiana Jones” i Sri Lanka

Kilkukrotnie wspomnieliśmy, że na Sri Lance czuje się klimat Indiany Jonesa. Porównanie jest nieprzypadkowe. Wszak tutaj ekipa Stevena Spielberga w 1983 roku kręciła wiele scen do filmu „Indiana Jones i Świątynia Zagłady” (lub „Indiana Jones i Świątynia Przeznaczenia”, bo pod takim tytułem w Polsce wchodził do kin film „Indiana Jones and the Temple of Doom”). Choć obraz z 1984 roku jest drugim w serii, chronologicznie dzieje się przez „Poszukiwaczami zaginionej Arki”. Jeśli dodamy, że za produkcję odpowiada George Lucas, to już taki przeskok czasowy nie powinien dziwić.

Filar z którego kręcono Indianę Jonesa
Filar z którego kręcono Indianę Jonesa

Początkowo film, którego główna akcja rozgrywa się w Indiach, miał być kręcony w północnym regionie tego kraju. Jednak po zapoznaniu się ze scenariuszem przez indyjski wydział kultury, nie wyrażono zgody na produkcję w ich mniemaniu obraźliwą i rasistowską. Zaproponowane liczne poprawki do scenariusza, ale twórcy nie byli na szczęście chętni na ustępstwa. Przenieśli się więc na Sri Lankę, głównie w okolicy Kandy. Był jeszcze drugi powód wybrania Cejlonu: David Lean, ale do niego jeszcze wrócimy.

„Indiana Jones i Świątynia Zagłady”. Przy budowanej tamie Victoria nagrywano scenę na wiszącym moście.
„Indiana Jones i Świątynia Zagłady”. Przy budowanej tamie Victoria nagrywano scenę na wiszącym moście.

Okolice Kandy: Tama Victoria

Jedna ze scena w filmie „Indiana Jones i Świątynia Zagłady” zapisała się szczególnie w historii kina. Mianowicie sekwencja na moście wiszącym nad rzecznym wąwozem. Zapędzony w pułapkę Indiana Jones przecina most, na którym stoi i cała konstrukcja widowiskowo spada do wąwozu, a wrogowie kończą w paszczach wygłodzonych krokodyli. Scena ta była kręcona nieopodal Kandy na rzece Mahaveli Ganga (najdłuższa rzeka Sri Lanki, 335 kilometrów długości), a konkretnie przy budowanej wówczas tamie Victoria.

Skała przy tamie Victoria, okolice Kandy. Tu kręcono drugiego Indianę Jonesa
Skała przy tamie Victoria, okolice Kandy. Tu kręcono drugiego Indianę Jonesa

Historia i zwiedzanie Tamy

Tama Victoria planowana była przez blisko 30 lat, a jej budowa rozpoczęła się w 1978 roku. Zapora została uroczyście otwarta w kwietniu 1985 roku, a więc rok po premierze filmu „Indiana Jones i Świątynia Zagłady”. Jest to najwyższa tama na Sri Lance – mierzy 122 metry wysokości i 520 metrów długości. Tworzy ogromny zbiornik retencyjny, co sprzyja zarządzaniu zasobami wody i jednocześnie tama funkcjonuje jako elektrownia wodna.

Tama Victoria z punktu widokowego
Tama Victoria z punktu widokowego

Nie jest trudno trafić do tamy Victoria z Kandy, zwłaszcza gdy ma się tak dobrego kierowcę, jak nasz. Dla odwiedzających dostępny jest jeden punkt widokowy, ale wejście na samą tamę jest surowo zabronione odkąd Tamilskie Tygrysy przeprowadziły nieudany zamach na obiekt. Zresztą do punktu obserwacyjnego też nie jest tak łatwo dotrzeć, trzeba poprosić żołnierzy o zezwolenie. Ci zazwyczaj wpuszczają, potem już w Visitor’s Center wpisujemy się do księgi i wychodzi się na balkon. Na tym koniec. Bardzo nas to rozczarowało, gdyż wyglądało na to, że nie zobaczymy wymarzonej lokacji. Z punktu obserwacyjnego udało się dojrzeć jedynie konstrukcję – słup – na którym umieszczono w 1983 roku kamerę. Ale najważniejszego, czyli skały i filarów mostu, nie dało się dojrzeć.

Widok na skałę przy tamie
Widok na skałę przy tamie

Kręcenie filmu przy tamie

Twórcy musieli nagrywać ujęcia tylko w jednym kierunku, by nie pokazać placu budowy tamy. Obecnie w teorii (bo w praktyce ciężko dostać zezwolenie) tamą można się przedostać na drugą stronę rzeki, ale w 1983 roku budowa nie była na tyle zaawansowana, by to umożliwić. Jedyny most na drugą stronę to był filmowy most wiszący. Nie wyglądał zbyt solidnie (chociaż był), więc Steven Spielberg ze swoim lękiem wysokości musiał jechać do oddalonego o 10 kilometrów „normalnego” mostu, by przedostać się do ekipy po drugiej stronie.

„Indiana Jones i Świątynia Zagłady”. Na dawnej plantacji herbaty zbudowano indyjską wioskę Mayapore. Obecnie wszystko zarosło.
„Indiana Jones i Świątynia Zagłady”. Na dawnej plantacji herbaty zbudowano indyjską wioskę Mayapore. Obecnie wszystko zarosło.

I tu ciekawostka. Wytłumaczenie, że chce się zobaczyć nie tamę, a jakieś skały, bo kiedyś kręcono tam film, o którym nikt tu nigdy nie słyszał, brzmi dziwnie. Nasz kierowca, widząc jak ogromnie nam zależy, by dostać się na tamę, bardzo pomógł nam zagadać i zakręcić pracownika obiektu, że – nie wierząc własnemu szczęściu – weszliśmy na ściśle chroniony teren! Podjechaliśmy kawałek do innego punktu widokowego, dostępnego jedynie dla pracowników tamy, skąd zobaczyliśmy wszystko, czego pragnęliśmy. Oczywiście ten pracownik pojechał z nami, by mieć pewność, że nie robimy jakiś inżynieryjnych zdjęć tamy. Tam zaś doskonale było widać skałę, na której zawisł Indiana Jones, filary do których przywiązany był most i kanion w dole. Cudowny widok, bardzo rozpoznawalny!

Miejsce gdzie znajdowała się indyjska wioska, obecnie zaroszło
Miejsce gdzie znajdowała się indyjska wioska, obecnie zarosło. Bez maczety trudno przejść.

Set jetting i znajomość filmów na Sri Lance

Film „Indiana Jones i Świątynia Zagłady” nie jest szeroko znany na Sri Lance. Nie znał go nasz kierowca, nie znał też pracownik tamy. Na tablecie włączyliśmy słynną scenę ze „Świątyni Zagłady”, by pokazać ją pracownikowi tamy i kierowcy. Bardzo emocjonalna reakcja ich obu – zwłaszcza pana od tamy – sprawiła nam ogromną radość. Dobry film budzi emocje pomimo upływu czasu i różnic kulturalnych.

Pola herbaciane, Hantana
Pola herbaciane, Hantana

Niektórzy twierdzą, że tama jest najtrudniejszą lokacją z „Indiany” do zobaczenia. Mieliśmy ogromne szczęście, z różnych przyczyn. Jedną z nich było to, że dzień później było wielkie buddyjskie święto – pełnia księżyca – i tym samym dzień wolny, a i tama niedługo była zamykana. Przed weekendem już nikomu się nie chciało dzwonić po urzędach wyżej, więc nas wpuścili. Udało nam się także wejść tam, gdzie zwykły turysta nie miał prawa wejść, by zobaczyć upragnioną lokację. To była zdecydowanie udana wyprawa! Przejazd przez tamę i oglądanie tego miejsca z drugiej strony, było niemożliwe z powodu obostrzeń i tu już nie nalegaliśmy. Starczyło to, co zobaczyliśmy.

Podsumowując, tama Victoria to piękna lokacja, wyzwaniem jest się na nią dostać, tym większa satysfakcja, gdy się udało. Natomiast sama tama znajduje się kilkadziesiąt kilometrów od Kandy. Tu właściwie można dojechać jedynie samochodem lub tuk-tukiem. Droga jest dość kręta.

Droga między polami herbacianymi w Kandy
Droga między polami herbacianymi w Kandy

Kandy: Pola herbaciane Hantana

Tama to nie jedyna lokacja z Indiany w okolicy. Część zdjęć kręcono też w sierocińcu dla słoni – Pinnawala, część zaś na polach herbacianych. Kandy znajduje się w dolinie pod masywem górskim Hantana, osiągającym wysokość do 1118 metrów n.p.m. Mgliste stoki porastają krzewy herbaciane, znajduje się tutaj także Muzeum cejlońskiej herbaty. Niestety nie udało nam się do niego dotrzeć (ale na Sri Lance zwiedzaliśmy fabrykę Liptona). Za to mogliśmy podziwiać zapierające dech widoki okolicznych wzgórz i dolin. Jest to też obszar popularny wśród uprawiających łagodną turystykę górską.

Pola herbaciane otaczające Kandy
Pola herbaciane otaczające Kandy

Samo muzeum jest jedną z popularniejszych atrakcji i do niego dojeżdżają czasem turyści. Dalej znajdują się stare plantacje i fabryki, kiedyś opuszczone, obecnie tylko trochę wykorzystywane. Jednak to nie herbata, ani górskie widoki były dla nas najważniejsze. Pamiętacie indyjską wioskę, do której trafia Indiana Jones, Willy i Shorty po rozbiciu się samolotu? Tutaj rozpoczyna się i kończy przygoda ze świętym kamieniem Śankary.

Pole Oodewella
Pole Oodewella

Dotarcie do lokacji na plantacji

Miejsce to jest ogólnodostępne, ale porzucone. Herbatę zbierają jedynie okoliczni mieszkańcy na własne potrzeby, wiele miejsc pochłonęła dżungla. Niestety również to jedno konkretne miejsce było bardzo zarośnięte. Nie mieliśmy czym torować sobie drogi w gęstwinie, na domiar złego zaczęła się ulewa, a godzina robiła się coraz bardziej późna. W każdym razie przemokliśmy i aż nazbyt dobrze zapoznaliśmy się z lokalnymi pijawkami (więcej o nich przy okazji wpisu o Sinharaji). To też taki moment, w którym trzeba sobie powiedzieć dość. Jeśli ktoś się będzie tu wybierał, to maczety są naprawdę wskazane.

Głazy na dawnej plantacji
Głazy na dawnej plantacji

Mieliśmy w miarę dokładne wskazówki od innych poszukiwaczy filmowych lokacji (stąd: templeofdoomlocation.blogspot.com), ale najważniejszy i najbardziej charakterystyczny element lokacji – wielki kamień z niszą na filmowy artefakt – trzeba było odszukać pośród zarośli. Niestety, nie udało się to nam tym razem, nie zawsze się udaje. Droga była dość wymagająca. Nie dało się tu podjechać samochodem, ale pod ostatnią kwartę (jednostka podziału plantacji) można dotrzeć tuktukiem. Zresztą teren Oodewella Top Division był znany lokalnej młodzieży pijącej tu alkohol. Jednak o kręconym tu filmie nie wiedzieli.

Centrum Kandy
Centrum Kandy

Królestwo Kandy i historia Sri Lanki

Kandy jest jednym z najważniejszych miast na Sri Lance i drugim co do wielkości, choć liczy zaledwie ok. 120 tysięcy mieszkańców. Z pewnością jest też jednym z najświetniejszych ze względu na swoją historię: wszak było ostatnią stolicą niezależnego królestwa lankijskiego. Stare miasto zostało wpisane na listę UNESCO w 1988 roku.

Jezioro Kandy
Jezioro Kandy

Miasto położone jest między wzgórzami Wyżyny Kandy, otoczone przez pola uprawne – głównie herbaty. Odczuliśmy już, że tutejszy klimat jest chłodniejszy i znacznie bardziej deszczowy (tutaj trwał okres monsunowy) niż na nizinie, kwalifikując się do strefy klimatycznej lasów deszczowych. Nie przeszkadzało to w zwiedzaniu okolic, ot trzeba przygotować się na krótkotrwałe opady.

Kompleks świątyni Zęba w Kandy to najważniejszy zabytek miasta
Kompleks świątyni Zęba w Kandy to najważniejszy zabytek miasta

Powstanie Kandy

Miasto Kandy zostało założone prawdopodobnie w XIV wieku przez króla Vikramabahu III, którego Królestwo Gampola miało stolicę nieopodal późniejszego Kandy. Jedna z historycznych nazw Kandy brzmiała Senkadagalapura lub Senkadagala Siriwardhana Maha Nuwara, co znaczyło „Wielkie miasto Senkadali o olśniewającym blasku”, co bywało skracane do Maha Nuwara, czyli Wielkie Miasto lub Stolica. Nie do końca jest jasne kim – lub czym – był Senkadala: mieszkającym nieopodal braminen, żoną Vikramabahu czy specyficznym kamieniem? Natomiast używane w czasach kolonialnych Kandy to skrót od nazwy Kanda Uda Rata, co oznacza „Krainę na wzgórzach”. Obecnie w języku syngaleskim funkcjonuje nazwa Maha Nuwara, często skracana po prostu do Nuwara.

Sztuczne jezioro przy świątyni Zęba
Sztuczne jezioro przy świątyni Zęba

Sena Sammatha Wickramabahu (rządy w latach 1473–1511) był pierwszym królem Królestwem Kandy, częściowo zależnym od współistniejącego Królestwa Kotte. Jako samodzielne i ostatnie na wyspie królestwo, Kandy stało się w 1592 roku. Bezpośrednią przyczyną było zajęcie przez Portugalczyków obszarów wybrzeża. Portugalczycy przybyli na Sri Lankę w 1505 i od tego czasu zmagali się z Królestwem Kandy. Jedno zagrożenie kolonialne zostało zastąpione przez drugie. W latach 1638-1640 do prób podporządkowania Cejlonu włączyli się Holendrzy, którzy niebawem zastąpili Portugalię. Przepuścili oni w 1765 roku atak na Kandy i tymczasowo zajęli stolicę, zmuszając króla do podpisania pokoju w 1766 roku, który oddawał Holendrom wybrzeże. To był okres nieustannego spychania i osłabiania Kandy.

Waran paskowany w jeziorze
Waran paskowany w jeziorze

Upadek Królestwa Kandy i okres brytyjski

Holenderski Cejlon został zajęty przez Brytyjczyków w 1796 roku, a na mocy traktatu z Amiens po rewolucji francuskiej stał się oficjalnie kolonią brytyjską. Anglikom zaś nie zależało na zachowaniu władzy królewskiej na tej wyspie. Seria konfliktów i otwartych wojen zakończyła się porażką Królestwa Kandy w 1815 roku, abdykacją króla Sri Vikrama Rajasinha i uznania króla Grzegorza III jako głowę Cejlonu. Zakończyła się trwająca 2500 lat rodzima monarchia. Królewski pałac można oglądać przy Świątyni Zęba.

Oświetlenie świątyni w Kandy
Oświetlenie świątyni w Kandy

Tak upadło ostatnie królestwo Lankijczyków. Warto wspomnieć, że w Królestwie Kandy obowiązywały dwa języki urzędowe: syngaleski i tamilski, co obowiązuje na Sri Lance do dziś. W latach 1817 – 1948 państwo istniało jako kolonia: Cejlon Brytyjski. W roku 1972 oficjalnie została proklamowana Demokratyczno-Socjalistyczna Republika Sri Lanki z prezydentem na czele; do tej pory państwo pozostawało dominium brytyjskim. Dziś jest członkiem brytyjskiej Wspólnoty Narodów. Jednak to już jest ten okres, w którym Kandy traciło na znaczeniu politycznym i gospodarczym na korzyść Kolombo, które stawało się bramą Sri Lanki na świat.

Świątynia Zęba w Kandy
Świątynia Zęba w Kandy

Kandy obecnie

Kandy nas urzekło kolonialną architekturą oraz pięknym położeniem pośród wzgórz i nad Jeziorem Kandy. Właściwie jest to sztuczny zbiornik wodny w kształcie prostokąta o długości obecnie 3,4 kilometra, założony w 1807 roku przed Świątynią Zęba. Miał służyć jak rezerwuar wody na czas pory suchej, a także do hodowli ryb. Dziś jezioro jest domem nie tylko dla karpi, ale także bardzo licznych białych czapli, czarnych kormoranów i kruków oraz gadów: waranów paskowanych i żółwi błotnych. Niezwykłe wrażenia robią całe stada ogromnych nietoperzy: rudawek wielkich. I choć widzieliśmy je już w Anuradhapurze, dopiero w Kandy widzieliśmy ich wieczorne przepiękne stadne przeloty.

Rudawka wielka (Pteropus giganteus) jest czasem nazywana latającym psem. Można je oglądać na przykład we wrocławskim ogrodzie zoologicznym. Zostały uwiecznione tak w „Moście na rzece Kwai” Davida Leana, jak i „Indiana Jonesie”. Tam Jones nazywa je gigantycznymi nietoperzami wampirami (giant vampire bat). Nietoperze wampiry występują w Amerykach, od Meksyku po Chile i Argentynę. Zaś wracając do świątyni, warto dodać, że pierwotnie znajdowało się przed nią pole ryżowe z niewielkim stawem pośrodku, zwanym Kiri-muhuda, czyli Morzem Mleka.

Rudawka wielka to dość częsty widok w Kandy
Rudawka wielka to dość częsty widok w Kandy

Kandy i Ząb Buddy

Przy okazji zwiedzania Anuradhapury i Polonnaruwy napomknęliśmy o buddyjskiej relikwii, jaką jest ząb Buddy. Lankijczycy uważają, że relikwia jest zębem Gautamy Buddy i traktują ją jako jeden ze skarbów narodowych. Wraz z przenoszeniem stolicy, przenoszono także relikwię, gdyż król był osobiście odpowiedzialny za jej bezpieczeństwo odkąd w IV wieku n.e. trafiła do króla Anuradhapury. Do Kandy ząb trafił w XVI wieku i zdecydowano się wybudować kompleks świątynny, który swą wielkością i wspaniałością miał być adekwatny do rangi skarbu. Obok świątyni wzniesiono Pałac Królewski, który można zwiedzać do dziś. Pierwsza świątynia została ukończona w 1595 roku, ale na skutek portugalskiej inwazji, nie przetrwała długo. Na szczęście na czas wojen Ząb był ukrywany w bezpiecznym miejscu poza stolicą. Kompleks pałacowo-świątynny to najważniejsza i właściwie jedyna zabytkowa, rdzennie lankijska część Kandy. Reszta to już pozostałości postkolonialne.

Świątynia Zęba Buddy w Kandy
Świątynia Zęba Buddy w Kandy

Do świątyni poszliśmy przed świtem. Wejście na teren Sri Dalada Maligawa, czyli Świątyni Zęba, oddzielone jest od przylegających terenów wąską fosą i murem. Zaraz za bramą wejściową widzimy pawilon na planie ośmiokąta, pochodzący z początku XIX wieku. Pattirippuwa, bo tak się nazywa, miał służyć do eksponowania przez władcę relikwiarza z zębem w czasie publicznych uroczystości. W okresie kolonialnym w pawilonie umieszczono bibliotekę, która znajduje się tam do dziś.

Świątynia Zęba w Kandy
Świątynia Zęba w Kandy

Świątynia Zęba

Pawilon został zniszczony w latach 90. XX wieku podczas wojny domowej, ale szybko go zrekonstruowano. W sumie świątynia była dwukrotnie atakowana przez Tamilskie Tygrysy (w większości byli to hinduiści, więc poza podziałem narodowościowym dochodził tu konflikt religijny). Główna świątynia jest piętrowa i okala ją również piętrowy budynek przeznaczony dla wiernych. Szczególnym wydarzeniem jest otwarcie relikwii o świcie. Przed drzwiami świątyni stoją bębniarze i wybijają rytm aż do czasu, gdy o wschodzie słońce drzwi się otwierają i mnisi wchodzą do środka, by odprawić odpowiednie rytuały. Na górnym piętrze wierni gromadzą się przed główną świątynią i czekają na otwarcie jej drzwi. W całym budynku jest mnóstwo osób z darami, głównie kwiatami, owocami i miseczkami ryżu.

Relikwia zęba Buddy przyciąga do Kandy wielu pielgrzymów
Relikwia zęba Buddy przyciąga do Kandy wielu pielgrzymów

Święta relikwia

Relikwia Zęba Buddy ukryta jest w siedmiu szkatułach ozdobionych klejnotami, zamkniętych wewnątrz dekoracyjnego złotego relikwiarza w formie stupy. W głównej świątyni wystawiony jest także przenośny relikwiarz, używany podczas Kandy Esala Perahera, czyli Festiwalu Zęba. Jest to święto, podczas którego słoń z pokaźnymi ciosami obwozi relikwiarz z zębem ulicami miasta. Z całą pompą: historycznymi strojami, tradycyjnymi tańcami i procesjami, odbywa się ono rokrocznie w lipcu i sierpniu.

Świątynia Zęba
Świątynia Zęba

Do kompleksu świątynnego można podejść przez cały dzień, nawet jeśli nie zamierza się go zwiedzać. Bilety kupuje się w automatach nieopodal świątyni. Natomiast jeśli się ich nie kupi, można budowlę oglądać z zewnątrz. Ma to bardzo praktyczne znaczenie, bo tam też czasem odbywa się część kolorowych ceremonii. Natomiast jak już decydujemy się na zwiedzanie, to należy pamiętać jeszcze o konieczności oddania butów (dodatkowa opłata) i ewentualnym skorzystaniu z przewodnika (także dodatkowo płatne). Nasz kierowca radził nam sobie pominąć ten wydatek, jedyna rada to zaglądać w różne zakamarki, bo oznaczenia wewnątrz świątyni są dość słabe. Nam udało się zobaczyć ceremonię wewnątrz świątyni, gdzie rano witano relikwię.

Świątynia Zęba
Świątynia Zęba

Pałac Królewski w Kandy

Przy Świątyni Zęba znajduje się wspomniany już Pałac Królewski. Ten pochodzący z XVI wieku budynek nie jest zbyt imponujący, ale ma wielkie historyczne znaczenie. tutaj urzędował ostatni król syngaleskiej dynastii, Sri Vikrama Rajasinha. Obecnie w pałacu znajduje się muzeum. Można tam również zobaczyć wypchanego słonia Radża (zapis: Raja) (żył w latach 1913 – 1988), który przez 50 lat uczestniczył w festiwalu Zęba, z czego przez prawie 40 lat nosił szkatułę z zębem. W 1986 roku prezydent Sri Lanki ogłosił Radżę skarbem narodowym. Gdy dwa lata później zwierzę padło, ogłoszono żałobę narodową. Warto odnotować, że nie wolno fotografować się ze słoniem Radżą w tle, podobnie jak z podobiznami królów i posągami Buddy.

Pałac Królewski w Kandy
Pałac Królewski w Kandy

Kandy: Hotel Suisse

Kontynuując tematykę filmu „Indiana Jones i Świątynia Zagłady”. Ekipa filmowa była zameldowana w Suisse Hotel. Jest to nie tylko najświetniejszy hotel w mieście, ale także część dziedzictwa kulturalnego. Budynek powstał w XVII wieku i należał do królewskiego ministra. Po antybrytyjskiej rebelii w latach 1817 – 1818 przeszedł w ręce brytyjskiego oficera. Później wielokrotnie zmieniał właścicieli, by w 1924 roku zostać zakupionym przez Szwajcarkę, która urządziła w nim hotel.

Hotel Suisse w Kandy
Hotel Suisse w Kandy

Dziś Suisse Hotel jest zarządzany przez lankijską firmę hotelarską. W hotelowym lobby wiszą zdjęcia nawiązujące do bogatej historii obiektu i jego znamienitych gości. Nie ma wzmianki o pobycie Stevena Spielberga, Kate Capshaw czy Harrisona Forda, ani nawet gościach Mr i Mrs. Longfellow (pod takimi imionami zameldowano w hotelu pytony). Hotel Suisse, tak się zdarzyło, był tuż przy naszym skromnym hotelu, więc wycieczka była dla nas obowiązkowa. Suisse znajduje się bardzo blisko jeziora, a jednocześnie wyróżnia się w okolicy, stąd trudno go przeoczyć.

Peradeniya, Królewski Ogród Botaniczny w Kandy
Peradeniya, Królewski Ogród Botaniczny w Kandy

Peradeniya, czyli królewski Ogród Botaniczny w Kandy

Królewski ogród botaniczny w Peradeniya to nasz kolejny punkt zwiedzania w okolicach dawnej stolicy. Ogród znajduje się na przedmieściach Kandy. Pierwotny Królewski ogród botaniczny został założony aż w 1371 roku przez króla Vikramabachu III na brzegiem rzeki Mahaweli. Kolejni królowie kontynuowali dzieło botaniczne założyciela, ale wojna z Wielką Brytanią na początku XIX wieku doprowadziła ogród do ruiny.

Wiszący most w Peradeniya
Wiszący most w Peradeniya

Brytyjczycy nie chcieli zarzucać idei ogrodu botanicznego, wręcz przeciwnie: już w 1821 roku opracowywano nowe założenia ogrodowe i rozpoczęto nasadzenia. Pierwotnie była to co prawdy plantacja kawy i cynamonu, ale już dwadzieścia lat później oficjalnie założono nowy Królewski ogród botaniczny. Dziś jest to jeden z największych ogrodów botanicznych w całej Azji.

Królewski Ogród Botaniczny w Kandy
Królewski Ogród Botaniczny w Kandy

Jednym z ciekawych miejsc w ogrodzie jest wielka polana, wokół której znane osoby nasadzały drzewa. Są więc drzewa zasadzone przez kolejnych brytyjskich monarchów, światowych polityków, ludzi kultury, sztuki i nauki, jak choćby drzewo Jurija Gagarina. Z Polaków roślinę zasadził tu Józef Cyrankiewicz (pierwszy sekretarz KC PZPR).

„Most na rzece Kwai” kręcony w ogrodzie Peradeniya w Kandy. Tu znajdowała się kwatera sił Brytyjskich.
„Most na rzece Kwai” kręcony w ogrodzie Peradeniya w Kandy. Tu znajdowała się kwatera sił Brytyjskich.

Ogród botaniczny i David Lean

W czasie II wojny światowej na terenie ogrodu naczelny dowódca sił sprzymierzonych, lord Louis Mountbatten, założył główną kwaterę Dowództwa na Azję Południowo-wschodnią. W tej roli Królewski ogród botaniczny wystąpił w filmie „Most na rzece Kwai” (premiera 1957 rok) w reżyserii Davida Leana. W filmie widzimy też kilka scen, których akcja działa się na Birmie przy budowanym moście, ale najprawdopodobniej także powstały pod Kandy, na przykład gąszcz bambusów nad brzegiem rzeki. Inna scena to wspomniane już rudawki. Tu właśnie najłatwiej zobaczyć ich latające chmary (choć trzeba mieć szczęście). Zaś poza nietoperzami możemy tu wypatrzeć motyle, małpy, żółwie (są nawet w małych sadzawkach) i przede wszystkim ptactwo. Spielberg i Lucas byli wielkimi fanami Leana, potrafili jeździć na lokacje jego filmów i nagrywać tam swoje własne (o tym wspominaliśmy przy okazji Sewilli czy Guadix). Scenę z rudawkami w „Moście” i w „Jonesie” są bardzo podobne, obie nagrano gdzieś w tej okolicy.

Żółw w Ogrodzie Peradeniya
Żółw w Ogrodzie Peradeniya

Jest jeszcze most wiszący nad rzeką Mahaweli. Można przez chwilę poczuć się jak Indiana Jones. Taka dodatkowa atrakcja. Centrum Kandy jest usłane postkolonialnymi budynkami, ale też bardzo turystyczne. Obok Kolombo czy turystycznego wybrzeża, to właśnie tutaj koncentruje się nocne życie. Jest mnóstwo knajpek, sklepów, ale też organizatorów wycieczek. Jednak jeśli zapytamy kogoś o kręcone tu filmy, raczej niewiele powiedzą. Za to można zastanowić się nad jeszcze jedną atrakcją, kulturalną rewią rdzennych tańców. Z powodu pijawek i przemoczenia, nie dotarliśmy na pokaz.

Peradeniya
Peradeniya

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak lankijski
Kandy
Szlak filmowy
Kandy
Szlak religijny
Kandy

Jazd, labirynt uliczek, wieże milczenia i zaratusztrianizm

Oaza u styku Wielkiej Pustyni Słonej i Pustyni Lota, czyli miasto Jazd (pers. یزد, ang. Yazd) to jedno z ciekawszych i najpiękniejszych miejsc w całym Iranie. Zabudowa starego centrum trochę przypomina Kaszan. To pustynne miasto to także miejsce, do którego przybywa się, by lepiej poznać pierwotną religię Iranu, czyli zaratusztrianizm.

Mozaika na ścianie meczetu Hazireh
Mozaika na ścianie meczetu Hazireh

Położenie i unikalność Jazdu

Sam Jazd to jedno z najgorętszych miejsc na świecie – w lipcu temperatura powietrza może sięgać powyżej 40 – 50 stopni Celsjusza, zaś rozgrzane w pełnym słońcu place, kamienie i budynki sprawiają, że odczuwa się prawdziwy żar. Wilgotność powietrza jest przy tym znikoma. To także najsuchsze miasto w Iranie, gdzie roczna suma opadów wynosi zaledwie 60 milimetrów. Za to zimą temperatury mogą spaść nieco poniżej zera. Takie warunki klimatyczne wymusiły na mieszkańcach konkretne rozwiązania architektoniczne i inżynieryjne. Najcenniejszy z zasobów – woda – był rozprowadzany siecią kanatów, czyli podziemnych kanałów. Liczne cysterny, czyli ab abnars, to obiekty o znaczeniu wręcz strategicznym. Do tego potrzebne jest też chłodzenie, więc musiano nauczyć się korzystać z wiatru.

Kopuła mauzoleum Seyed Rokn Addi
Kopuła mauzoleum Seyed Rokn Addi

Stąd właśnie inna nazwa Jazdu to Shahr-e Badgirha, czyli Miasto Wiatrołapów. Znajduje się ich tutaj szczególnie dużo, tworząc charakterystyczną panoramę miasta. Ich funkcją było chłodzenie wnętrz (więcej szczegółów w relacji z Kaszanu). W wieży znajdują się szczeliny, przez które do wnętrza wpada nocą chłodny wiatr, a za dnia wydostaje się gorące powietrze. Jeszcze bardziej wydajne chłodzenie dają badgiry połączone z kanatami, gdzie powietrze przechodzi przez podziemny kanał, przy okazji schładzając się i zanosząc do wnętrz mieszkalnych przyjemną wilgoć.

Jazd z perspektywy dachów, w oddali Meczet Piątkowy i mauzoleum
Jazd z perspektywy dachów, w oddali Meczet Piątkowy i mauzoleum

Historia Jazdu

Jazd to jedno z najstarszych wciąż istniejących miast świata. Jego historia sięga państwa Medów jakieś 3 tysiące lat wstecz. Nazywało się wówczas Issatis. Obecna nazwa wywodzi się najpewniej od Jezdegerda I, żyjącego na przełomie IV i V wieku władcy sasanidzkiego. Dzięki specyficznej lokacji – na pustyni i w otoczeniu gór – Jazd stanowił trudne miejsce do zdobycia. Oparł się arabskim najeźdźcom (dlatego właśnie tak silny jest tu zaratusztrianizm, w tych okolicach ocalał), ale również mongolskim w późniejszej historii.

Schody do kanatów w naszym hotelu
Schody do kanatów w naszym hotelu

Zaratusztrianizm

Dzięki historii i unikalnej kulturze, miasto Jazd zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Dziwi tylko, że stało się to dopiero w 2017 roku. Jednak zamiast od samego centrum, zaczniemy od tego z czym najbardziej kojarzy się Jazd, określane także jako miasto Wiecznego Ognia. Najpierw przyjrzyjmy się samej religii. Zaratusztrianizm to jedna z najstarszych wciąż praktykowanych religii, wywodząca się z Azji Centralnej, a do podboju arabskiego religia państwowa Persji. Zaratusztra Spitama (farsi: Zartošt, zaś jeszcze kilkanaście lat temu po polsku określano go jako Zoroaster, czasem też jest Zaratustra) działał między XIII a VI wiekiem przed naszą erą, przy czym obecnie większość historyków obstaje przy okolicach pierwszego tysiąclecia przed naszą erą. Najwcześniejsze datowania przenoszą Zaratusztrę do nawet 6500 lat przed naszą erą, acz najprawdopodobniej są mocno przesadzone.

Jazd z dachu naszego hotelu
Jazd z dachu naszego hotelu

Jako miejsce urodzenia źródła podają mityczną krainę Arianem Waedż, pierwotną siedzibę Arian. Lokalizuje się ją gdzieś w środkowej Azji, może na terenie Turkemnistanu lub w samym Iranie. Arianie wyznawali wiele bóstw, była to pierwotna, politeistyczna religia typowa dla ludów indo-europejskich. W wieku 30 lat Zaratustra doznał objawienia. Sam Mądry Pan – Ahura Mazda – wyjaśnił mu pochodzenie zła i jego skutki. Przedstawił sposób na walkę ze złym duchem, którym jest Angra Mainju, swoiste przeciwieństwo Ahura Mazdy. Zaratusztra zaczął głosić wiarę w jednego boga i nawoływać do zmiany sposobu życia. Jak to z prorokami bywa, nie znalazł uznania w ojczyźnie i wybył w inną znaną tylko z Awesty krainę, być może na wschodzie obecnego Iranu. Króla tamtego państwa urzekło nauczanie Zaratusztry, więc przyjął go do siebie. Głoszoną religię ustanowił religią państwową, a związany z nią kodeks postępowania stał się obowiązującym prawem. Wkrótce podbił okoliczne ziemie i religia rozlewała się po terenie Persji.

Badgir, czyli wiatrołap
Badgir, czyli wiatrołap

Rozwój religii w Persji

W rządzonym przez Achemenidów Imperium Perskim (550 – 330 r. p.n.e.), mazdaizm był religią panującą, zaś w okresie Sasanidów (224 – 651 r. n.e.) otrzymał status religii państwowej i funkcjonowało to do chwili podbojów arabskich i narzucenia islamu. Tu właśnie o dzisiejszej roli miasta zadecydował przypadek, bowiem położenie Jazdu na styku dwóch wielkich pustyń sprawiało, że było swego rodzaju naturalną twierdzą. Zdobycie go wymagało czasu, środków i poświęcenia, które się nie kalkulowało. Gdy w VII wieku Arabowie najechali Persję i nieśli ze sobą słowa Proroka, wielu zaratusztrian zdecydowało się uciec właśnie do Jazdu. Dołączyli do wiernych, którzy w tym mieście żyli wówczas już od niemal tysiąca lat. Dotąd państwowa i dominująca, a przy tym tolerancyjna religia, stała się obiektem prześladowań i liczba wiernych topniała. Zgodnie z przewidywaniami, zaratusztrianie byli tu całkiem bezpieczni.

Typowe uliczki w Starym Mieście
Typowe uliczki w Starym Mieście

Tym samym Jazd stał się głównym ośrodkiem zaratusztrianizmu w Iranie i jednym z ważniejszych na całym świecie. W Iranie pozostało około 40 tysięcy czcicieli ognia, jak nazywają ich muzułmanie. Ogółem na świcie jest nie więcej niż 250 tysięcy zaratusztrian, z czego 150 tysięcy to indyjscy Parsowie – potomkowie irańskich uciekinierów.

Meczet Piątkowy z charakterystycznymi minaretami (ich kształt został skopiowany w kilku innych meczetach)
Meczet Piątkowy z charakterystycznymi minaretami (ich kształt został skopiowany w kilku innych meczetach)

Jazd: Świątynia Ognia

Świątynię zaratusztriańską można zwiedzać, znajduje się ona w pewnej odległości od centrum. Atash Bekhram znaczy „Ogień Zwycięstwa”, który jest najwyższym stopniem uświęcenia ognia. Ogień Zwycięstwa to wieczny ogień, podtrzymywany od wieków. Obecnie istnieje na świecie tylko dziewięć świątyń, które podtrzymują Atash Bekhram. Tylko jedno w Iranie, pozostałe są w Indiach, stąd wielkie znaczenie tutejszej świątyni dla irańskich zaratusztrian. Świątynia w Jazd podtrzymuje ogień, który płonie aż od 420 roku, ma więc ponad półtorej tysiąca lat! Na jego powstanie złożyły się płomienie z szesnastu niższych stopni, w tym ogień zapoczątkowany przez uderzenie pioruna. Aby wyświęcić ogień do najwyższego stopnia, trzydziestu dwóch kapłanów przez rok odprawia odpowiednią ceremonię. Wieczny ogień w ciągu swojej historii kilkukrotnie zmieniał świątynie, aż w XX wieku powstało dla niego dzisiejsze miejsce. Obecna świątynia została zbudowana w 1934 roku z pomocą środków indyjskich Parsów.

Atash Bekhram, Świątynia Ognia w Jazd
Atash Bekhram, Świątynia Ognia w Jazd

W roku 1960 świątynię Atash Bekhram otwarto dla zwiedzających, nie tylko dla wyznawców mazdaizmu. Każdy może zobaczyć najświętszy ogień, który odgrodzony jest szybą. Jedynie wierni mają wstęp w pobliże płomieni, a i tak muszą przejść oczyszczenie, a na usta i nos założyć zasłonkę, by nie skalać ognia oddechem. Wstęp oczywiście jest płatny, a jedyne ograniczenie dotyczy kobiet w trakcie okresu. Wokół świątyni jest mały ogród, a w nim rosną choćby cyprysy. Cyprys to drzewo, którego wizerunek lub drzewo „we własnej osobie” często widujemy w związanych z zaratusztrianizmem miejscach. Jest to niejako symbol powiązany z tą religią i symbolizuje wieczne życie. Takie znaczenie tego wiecznie zielonego drzewa przeniknęło także do wierzeń Rzymian, a potem i chrześcijańskich. Cyprys ma łączyć świat zmarłych ze światem żywych. Symbolizuje śmierć i odrodzenie, stąd często obsadzano nim nekropolie. Chociażby w Rzymie możemy zobaczyć cyprysy nasadzone na terenie kompleksu chrześcijańskich katakumb wzdłuż Apia Antica. Tu warto dodać, że z kolei Grecy wierzyli, że to drzewo jest poświęcone Artemidzie.

Świątynia Ognia Zwycięstwa
Świątynia Ognia Zwycięstwa

W muzeum przy Świątyni Ognia w Jazd znajdowały się informacje na temat wierzeń i rytuałów zaratusztriańskich. Wiele wątków jest bardzo, ale to bardzo zbliżonych do znanych z religii Judeo-chrześcijańskiej i islamu. Sami muzułmanie, a przynajmniej szyici, przyznają, że zaratusztrianie są jednym z Ludów Księgi, a Zaratusztrę uznają za proroka. Zresztą wiele rzeczy przejęli od nich, choćby budowę kopuł na meczetach.

Święty Ogień
Święty Ogień

W wierzeniach czcicieli ognia znajdujemy najwyższe bóstwo – Ahura Mazdę (pahlawi: Ormuzd) – który stworzył świat materialny i duchowy. Jest on dobry, troszczy się o swoje stworzenie i chce, by także człowiek był dobry. Niemal równym mu bóstwem jest Zły Duch Angra Maijnu (pahlawi: Aryman). Kłamliwy i przewrotny, odpowiada za istniejące w świecie zło. Czyni to z zoroastryzmu nawet bardziej religię dualistyczną, aniżeli monoteistyczną. Ahurze Maździe pomagają zastępy świętych. Spenta Jaza to dobre duchy, bliższe jednak człowiekowi, aniżeli bóstwu. Ich przeciwnikami są pomocnicy Angra Maijnu, nazywane Dewawi, w późniejszym języku pahlawi demonami.

Zaratusztra (dawniej Zoroaster)
Zaratusztra (dawniej Zoroaster)

Ahura Mazda stworzył świat na trzy tury. Są to trzy epoki stworzenia. Podczas pierwszej w siedem dni stworzył wszystko, z wyjątkiem ognia. W tym świecie nie było jednak ruchu i życia, był to świat statyczny. Wówczas tchnął na świat ogień, uruchamiając dynamikę świata i upływ czasu, a także nadając stworzeniu cielesność. I wtedy do akcji wkroczył Zły Duch. Skaził wszystkie 7 pierwiastków stworzenia: atak na ziemię utworzył pustynię, zasolił wodę w morzu czyniąc ją niezdatną do picia, przebił południowe niebo, które tchnęło morderczym żarem, sprowadził więdnięcie na rośliny, zabił pierwszego byka i pierwszego człowieka. Na koniec skaził ogień: dodał do niego dym. Jednakże nie udało mu się to do końca.

Awesta, święta księga zaratusztrian
Awesta, święta księga zaratusztrian

Ogień jest nadal najczystszym tworem, gdyż dym nie miesza się z płomieniami, ucieka do góry. To zniszczenie stworzenia Ahury Mazdy otworzyło drugą epokę, epokę zmieszania. Żyjemy w niej i jest to pole walki dobra ze złem. Koniec tej epoki nastąpi w dniu zstąpienia Ahury Mazdy na ziemię i dokonania ostatecznego osądu. Zapoczątkowana zostanie trzecia epoka: królestwa Ahury Mazdy na Ziemi. Nastanie czas podobny do pierwszych siedmiu dni stworzenia, ale z obecnością ognia, cielesności i czasu.

Po śmierci człowieka, dusza trafia przed osąd Mitry (jeden ze świętych, zdegradowany babiloński bóg). Ten ma szalę i waży uczynki człowieka. Gdy dobre czyny przeważają złe, człowiek trafia do Nieba, gdzie w spokoju oczekuje na Sąd Ostateczny i przywrócenie cielesności w nowej, uświęconej formie. Gdy uczynki złe przeważają nad dobrymi, niestety – Piekło. Tam czeka duszę nieskończona męka u samego Angra Maijnu. Jeżeli szale się wyrównają, dusza trafia do krainy umarłych i nic nie odczuwa: ani smutku, ani radości. Szary cień. Chrześcijański Czyściec lepszy, daje szansę na poprawę. Według niektórych z awestyjskich tekstów, Zaratusztra nie umarł, lecz zanurzył się w wodach jeziora. Gdy zbliży się czas Sądu Ostatecznego, dziewica wejdzie do wody i zostanie zapłodniona nasieniem z jeziora. Urodzi Mesjasza – Saoszjata. Poprowadzi on ludzkość do ostatecznej bitwie dobra ze złem, oczywiście stojąc po stronie Ahura Mazdy.

Świątynia Ognia
Świątynia Ognia

W trakcie Sądu zmartwychwstaną wszyscy zmarli, zachowując swoją świadomość. Osądzone zostaną ostatecznie ich uczynki i albo powiększą grono świętych sprawiedliwych albo trafią do Piekła bądź staną się nieczującymi szarymi duchami, jakby nigdy nie istnieli. Kompilacją świętych tekstów, taką zaratusztriańską Biblią jest Awesta (staroperskie upa-stāvaka, średnioperskie abestāg), której tytuł tłumaczy się jako „Pochwały”. Ciekawostką niech będzie fakt, że tylko w tej księdze został spisany jeden ze staroirańskich języków, znany jako awestyjski. W języku staroawestyjskim spisano część księgi zwaną Gathy i przypisywaną samemu Zaratustrze.

Wieża milczenia w Jazd
Wieża milczenia w Jazd

Według perskich historyków z czasów Sasanidów, przekazywana ustnie Awesta została po raz pierwszy spisana w okresie rządów Achemenidów, gdzieś pomiędzy VII a VI wiekiem przed naszą erą. Niestety, podczas podbojów Aleksandra Macedońskiego w IV w. p.n.e. te święte księgi zostały zniszczone. Według przekazów to sam Aleksander spalił Awestę. W Iranie jest on naprawdę bardzo, bardzo nielubiany i pomimo tysięcy lat wciąż źle wspominany. Dzięki temu, że kapłani nadal znali Awestę na pamięć, odtworzono te pisma wraz z komentarzami za czasów Imperium Partów i Sasanidów. Ostateczną formę księga otrzymała w IV wieku naszej ery. Pisma, które do dziś przetrwały, to tylko część dawnego kanonu Awesty. Składają się na nią księgi liturgiczne, modlitwy, wytyczne co do sposobu życia, hymny pochwalne i rozproszone fragmenty zaginionych ksiąg.

Farawhar
Farawhar

Symbolem zaratusztrianizmu jest Farawhar. Przedstawia uskrzydlonego człowieka zwracającego twarz w wybraną stronę, który dzierży w ręku wieniec, wieniec znajduje się także przy pasie. Skrzydła mają zawsze po trzy rzędy piór, a skierowany w dół ogon (lub szata) także ma trzy rzędy piór. Są tutaj także dwa odchodzące na boki „nóżki” lub „wąsy”. Znaczenie tego symbolu określa główną myśl religii. Ludzka postać jest wyobrażeniem ludzkości. Wszystkich ludzi razem i każdego z osobna. Przedstawiony człowiek jest starcem, a więc symbolizuje mądrość, do której powinien każdy dążyć. Uniesiona otwarta dłoń do znak szacunku wobec Ahura Mazdy. Zwycięski wieniec wyraża wiarę w zmartwychwstanie.

Skrzydła oznaczają Dobro. Trzy rzędy piór to trzy fundamenty zaratusztrianizmu: Dobre Słowa, Dobre Czyny, Dobre Myśli (Intencje). Większy pierścień na pasie człowieka oznacza czas i wędrówkę od narodzin do śmierci. Ogon lub szata także ma trzy rzędy piór (lub „piór”). Wyrażają one Zło: Złe Słowa, Złe Czyny, Złe Myśli. Ciągną one człowieka w dół, w królestwo Angra Maijnu. Należy się od nich wyzwolić, wzlecieć na skrzydłach ku Ahurze Maździe. Dwie nóżki, a raczej sznury większego pierścienia, to symbol Dobrego Ducha (od strony twarzy) i Złego Ducha (od strony pleców), od którego człowiek musi przez całe życie się wyzwolić. Farawhar jest symbolem religijnym, ale w Iranie stanowi także o tożsamości religijnej i narodowej. Jest popularny jako zawieszka na łańcuszku, nadruk na koszulce, graffiti, i tym podobne.

Wieże Milczenia w Jazd
Wieże Milczenia w Jazd

Wieże milczenia i pochówki

Wybierając się do Iranu mieliśmy swoją listę tego, na czym nam najbardziej zależy. Jedną ze zdecydowanie najważniejszych rzeczy były wieże milczenia. Powiedzmy sobie wprost: jeśli chodzi o architekturę to wieża milczenia (lub dakhma) to nic szczególnie wykwintnego. Ot, okrągła wieża, często jeszcze na szczycie góry. To co w takim razie sprawia, że są one tak odmienne dla nas kulturowo i egzotyczne? Otóż to, że dakhma służy zoroastriańskiej formie pochówku.

Dakhma, czyli wieża milczenia
Dakhma, czyli wieża milczenia

Zaratusztrianizm przedstawia świat jako pełen ważnych sił . Poza bogiem, walką i równowagą dobra ze złem, istotne są także żywioły. Zaratusztrian przyjęło się uznawać za czcicieli ognia, ale to jest krzywdzące. Czczą też wodę (o tym też wspomnimy), a żywioł ziemi nie jest żadnym wyjątkiem. Stąd właśnie wierzą, że pochówki w ziemi ją zanieczyszczają. Praktycznie miało to dużo większe znaczenie. U nas także w dawnych czasach lokowanie cmentarzy też nie było przypadkowe. Ważne, by rozkładające się ciała zmarłych nie zatruły ujęć wody i tak dalej. W takim suchym kraju jak Iran było to jeszcze bardziej istotne.

Wieża Milczenia, cmentarz zaratusztriański
Wieża Milczenia, cmentarz zaratusztriański

Muzułmanie nazywali zaratusztrian czcicielami ognia, a chrześcijanie nazywali ich czcicielami żywiołów. Oba te określenia były powierzchowne i obraźliwe, bo zrównywały wierzenia zaratusztrian z prymitywnymi religiami naturalnymi. Oni nie oddają boskiej czci siłom natury, ale składają im cześć jako pierwiastkom stworzonym przez ich Mądrego Pana, czyli Boga. Z tych pierwiastków najważniejszy jest ogień, gdyż nie uległ skalaniu przez zło. Można to porównać do tego, że niektórzy chrześcijanie modlą się do obrazków i uważają je przez to za jakieś sprawcze siły. Jest to powierzchowny i nieprawdziwy obraz, ale chętnie wypominany przez przeciwników (ikonoklaści chociażby). Zaratusztrianizm to religia monoteistyczna lub dualistyczna (niuanse), a nie politeistyczna, czy naturalna. Podobnie chrześcijaństwo nie jest politeistyczne przez wiarę w istnienie aniołów i patronat świętych.

Wieża Milczenia
Wieża Milczenia (ta niedostępna do oglądania)

Kwestia skalania gleby nie tłumaczy, dlaczego do celów grzebalnych budowano wieże milczenia. Wydawać by się mogło, że idealnym sposobem pochówku zaratusztrian byłoby spalenie ciała w ogniu. Nic bardziej mylnego. Z punktu widzenia byłby to taki sam występek jak zanieczyszczenie ziemi, tyle że tu skazilibyśmy żywioł ognia. Do wody też ciała nie można wrzucić, nie tylko dlatego, że nie ma za bardzo morza czy Gangesu w okolicy. Stąd wystawiano ciała w wieżach. W teorii na działanie żywiołu powietrza, w praktyce dla natury.

Schody na wieżę milczenia
Schody na wieżę milczenia

Wieża milczenia (swoją drogą ten termin ustanowił Robert Murphy w 1832) to miejsce, gdzie wystawia się ciało zmarłego, po to by zjadły je sępy. Jest wiele padlinożernych zwierząt, które nie pogardziłby człowiekiem, ale tylko ptaki jedzą ciało na miejscu, nie rozrzucają kawałków mięsa czy kości. Czyszczą ciało. Dodatkowo ich układ odpornościowy jest na tyle silny, że jeśli ktoś zmarł w skutek zarazy, sępy jej nie rozniosą. Wiedza miesza się z religią. Według wiary należy zapewnić, by zmarłych nie zjadły jakieś szakale czy podobne ścierwojady. Zaratusztrianie wierzą, że powietrzny pochówek to najczystsza forma grzebania umarłych.

Wieża Milczenia w Jazd z góry
Wieża Milczenia w Jazd z góry

Tablice edukacyjne na obszarze wież milczenia ciekawie przedstawiały kwestię pochówków z punktu widzenia samych zaratusztrian. Potwierdzały, że z dzisiejszego punktu widzenia pochówek powietrzny może się wydawać szokujący, ale „co za różnica, czy ciało zjada sęp czy robak?” Wieże są oddalone od ludzkich siedzib, a wystawienie ciała wysoko, za murem i bez dostępu dla „cywili” sprawia, że cały proces nie jest widoczny. Jednocześnie nie ma zagrożenia epidemiologicznego – brak zanieczyszczenia wody i skażenia zarazą w razie epidemii. W przypadku wojny lub wspomnianej epidemii, gdy na raz trzeba pochować wielką liczbę ciał, taka forma pochówku też jest lepsza, niż pochówek ziemny. Jeszcze ciekawa rzecz: padłe krowy w Indiach też stanowiły ucztę dla sępów. Nie można było przecież krowy zjeść. Odkąd ograniczono liczebność sępów, pojawił się problem z utylizacją padliny, ze szczurami, zanieczyszczeniem rzek i roznoszeniem zarazków.

Górny poziom wieży milczenia
Górny poziom wieży milczenia

To skoro jesteśmy przy pochówku, jak to w ogóle wygląda / wyglądało? Wieża znajdowała się w jakiejś odległości od miasta. Rodzina przywoziła tam ciało zmarłego i zostawiała w małych domkach, w których mieszkali opiekunowie cmentarza, zwani nasselars. To właśnie oni wnosili ciało na sam szczyt wieży, już samodzielnie. Nikt poza nimi nie miał tam wstępu. Musieli wejść na płaski dach wieży, w którym znajdowały się trzy kręgi, odpowiednio przeznaczone na zwłoki mężczyzn, kobiet i dzieci. Umieszczali oni tam ciało i zostawiali je na ekspozycję. Słońce plus padlinożerne ptaki załatwiały resztę. Zostawały same kości. Kości trzeba było z kolei uprzątnąć, najczęściej po roku, i wrzucić do znajdującego się w środku ossuarium. Posypywano je wapnem, by przyśpieszyć rozkład. A potem wrzucano kolejne i kolejne.

Minarety w Meczecie Piątkowym (Jazd)
Minarety w Meczecie Piątkowym (Jazd)

W Iranie ostatni raz używano wieży milczenia w latach 70. XX wieku. Obecnie jest to praktyka zakazana, ale zaratusztianie się nie poddają i wciąż walczą, może niezbyt intensywnie, o jej przywrócenie. Więc jak dziś grzebią swoich zmarłych? Ci mniej religijni, godzą się na kremacje. Ci bardziej restrykcyjni decydują się grzebać zwłoki w ziemi, ale w wybetonowanych dołach. Tak by nieczyste ciało nie skaziło ziemi. Pochówki w wieżach wciąż są dozwolone w Indiach. Natomiast według wiary uważa się, że to, iż zmarły daje swoje ciało ptakom do zjedzenia, jest jego ostatnim aktem miłosierdzia.

Kompleks Amir Chakhmaq i fontanna (Jazd)
Kompleks Amir Chakhmaq i fontanna (Jazd)

Kompleks wież milczenia w Jazd znajduje się blisko wylotu z miasta. Stamtąd widać nowsze budynki, w tym szkołę. Między innymi dlatego je zamknięto. Dziś jedną z dwóch wież można łatwo zwiedzić. Druga zamknięta nie jest, ale dostęp ze względu na brak dobrej drogi jest utrudniony. Zaś Jazd uchodzi za jedno z najgorętszych miast Iranu nie bez powodu. Tu mieliśmy wędrówkę w 53-55 stopniach Celsjusza. Z gorącem można niby sobie poradzić, ale organizm i tak szybko się odwadnia. Trzeba pić i to naprawdę dużo, inaczej może zrobić się słabo. Dlatego weszliśmy tylko na tę łatwiejszą wieżę.

Ab abnars, cysterny na wodę z wiatrołapami (Yazd, Iran)
Ab abnars, cysterny na wodę z wiatrołapami (Yazd, Iran)

Swoją drogą, sama tradycja wież sięga V-IX wieku naszej ery, jednak ekspozycja ciał była dużo starsza, miała miejsce nawet w V wieku przed naszą erą. Na koniec jeszcze jedna rzecz. Zaratusztian można rozpoznać w Jazdzie dość łatwo, zwłaszcza po kobietach i dzieciach. Ubierają się one w sposób dla nich tradycyjny, bardzo kolorowy. Owszem mają chusty na głowie, ale ich stroje nam bardziej kojarzyły się cygańskimi.

Brama i minarety Meczetu Piątkowego
Brama i minarety Meczetu Piątkowego

Meczet piątkowy w Jazd

Zaratusztrianizm, czyli rdzenna religia Iranu została w dużej mierze wyparta i zastąpiona przez islam. Ale jednocześnie wpłynęła na niego, zwłaszcza w architekturze, jak w choćby Esfahanie, gdzie dawne świątynie ognia zostały przerobione na meczety. Dokładnie to samo stało się w Jazdzie. W XII wieku w miejscu pochodzącej z VI wieku świątyni ognia wzniesiono meczet, konkretnie Meczet Piątkowy (Masjid-e Jame). Jest on czynny do dziś. Co prawda w XIV wieku (w latach 1324 – 1365) został mocno przebudowany, niemniej jednak jest to wciąż jeden z najbardziej charakterystycznych, pięknych i najsłynniejszych meczetów w całym Iranie. Znajdował się nawet na banknocie 200 riali. Dziś w skutek inflacji taki banknot raczej ciężko znaleźć.

Mihrab w Meczecie Piątkowym
Mihrab w Meczecie Piątkowym. Mihrab wyznacza kierunek do Mekki

To co jest najbardziej charakterystyczne, to wejście do meczetu z dwoma minaretami. Oba liczą sobie po 52 metry (pamiętajmy, to XIV wiek) i należą do najwyższych w Iranie. Do tego dochodzi piękna mozaika tak przy bramie, jak i mihrabie. Meczet jest nierozerwalną częścią starego miasta, które umieszczono na liście UNESCO. Przy nim znajduje się zarówno ulica turystyczna, bazar jak i przecudowne domki Jazdu. Zaś charakterystyczny układ dwóch minaretów był kopiowany w Jazdzie w wielu innych miejscach i można się na niego natknąć oglądając inne meczety. Piękne, ale już nie tak istotne historycznie. Wejście do meczetu jest darmowe.

Ejwan w Meczecie Piątkowym. Ejwan to charakterystyczny element architektury perskiej, potem przejęły go meczety.
Ejwan w Meczecie Piątkowym. Ejwan to charakterystyczny element architektury perskiej, potem przejęły go meczety.

Wieże zegarowe

Kolejna ciekawostka to wieże zegarowe. Gdy się ogląda dawne brytyjskie kolonie i dominia, to jest to stały element krajobrazu. W Jazdzie jedną wieżę wzniósł Markar, zaratusztrianin z Indii. Jednak najbardziej charakterystyczna wieża zegarowa znajduje się na placu Saat. To między nią a Meczetem Piątkowym wiedzie najbardziej turystyczna ulica miasta.

Wieża Zegarowa przy placu Saat
Wieża Zegarowa przy placu Saat

Jazd: Amir Chakhmaq

Kompleks Amir Chakhmaq znajduje się w starym mieście i to kolejna ze znanych budowli Jazdu. Wygląda jak meczet z minaretami i wielkim placem. Ale prawda jest dużo bardziej skomplikowana. Plac owszem jest, i to z fontannami, obok są też łaźnie. Kiedyś jednak duża część tego budynku to był… teatr. Główna budowla to tak zwana tekyeh, czyli specjalny budynek do świętowania Aszury. Aszura to święto szczególne wśród szyitów (uznawane za jedno z najważniejszych), obchodzone 10 dnia miesiąca muharram. Związane jest też z wspomnieniem męczeńskiej śmierci wnuka Mahometa, Husajna ibn Alego w Karbali (tam też są największe obchody tego święta). I to właśnie inscenizacja męki Husajna jest wystawiana w takieh. Co ciekawe, w krajach bliskich Iranowi zdarza się, że święto to czczą także buddyści, chrześcijanie czy nawet hinduiści, dołączając do szyitów. Sunnici także to święto mają, ale bliżej mu do żydowskiego Jom Kipur.

Amir Chakhmaq
Amir Chakhmaq

Obok znajdują się kolejne ciekawostki Jazdu. Przede wszystkim zbiorniki na wodę, będące częścią obiektu, oraz słynne muzeum wody, jedno z najczęściej odwiedzanych w mieście (choć głównie jest to muzeum kanatów). Jest też meczet. Ale zostańmy jeszcze przy wodzie. Podobnie jak w Kaszanie, tak i tutaj można w niektórych miejscach zejść do kanatów, czyli lokalnych kanałów na wodę. Można się na nie natknąć w centrum, jedno takie zejście mieliśmy bezpośrednio w naszym hotelu (Traditional Kohan Hotel). Z podobnych miejsc, acz można je oglądać jedynie z zewnątrz, warto wspomnieć o Ab anbar Rostam Giv. Znajduje się on w pewnym oddaleniu od centrum, ale to interesujący budynek z czterema wiatrołapami. Natomiast w dawnym rezerwuarze wody, czyli ab anbar przy Amir Czakhmaq znajduje się jeszcze Zurchane, czyli dom siły. Tu przychodzą Irańczycy by pokazać swoją tężyznę fizyczną.

Tekyeh (Amir Chakhmaq)
Tekyeh (Amir Chakhmaq)

Jazd: Bazar

Bazar w Jazdzie nas rozczarował. Zdecydowanie „najsłabszy” bazar w Iranie. Pewnie dlatego, że jest wysprzątany, zadbany, wypiękniony i wyjątkowo turystyczny. Można się po nim przejść, ale to nie jest to, co widzieliśmy wcześniej. Wolimy takie bardziej chaotyczne. Za to im dalej od bazaru i części turystycznej, tym bardziej rozlewa się część sklepowa. Ta może nie jest aż tak ciekawa, ale ma swój urok.

Bazar w Jazd
Bazar w Jazd

My znaleźliśmy sklepik, w którym sprzedawano cukier. Wydawać by się mogło, że to taka zwykła rzecz, prawda? A tu jest ciut inaczej. Cukier jest sprzedawany w kryształkach, a właściwie całych bryłach. W dodatku czasem jest smakowy (owocowy). Przypomina to czasem stare, jeszcze nie tak napakowane chemią lizaki. I właściwie podobnie się to stosuje. Można cukier wziąć do ust i wówczas popijać gorzką herbatą. Można go też po prostu trzymać w ustach i czekać aż się sam rozpuści. Cukier w Iranie lubią, ale jeśli szukacie innych lokalnych łakoci to możecie się trochę zawieść. Czasem na bazarze da się coś znaleźć, ale w porównaniu z Turcją wybór jest raczej ograniczony. Irańczycy zdecydowanie wolą po prostu cukier.

Jazd z perspektywy dachów
Jazd z perspektywy dachów

Kolację jemy na dachu. Część restauracji, zwłaszcza blisko Meczetu Piątkowego, ma tu swoje stoliki na dachach. Stąd jest świetny widok na oświetlony meczet. W menu mieli między innymi gulasz z wielbłąda. Tu warto jeszcze raz wspomnieć o pieniądzach. Inflacja była duża, nominały i kwoty są wysokie, a nasze karty w tym kraju nie działają, choć płacenie kartą jest bardzo popularne. Problemem jest wydawanie pieniędzy. Więc jest niepisana reguła, że wszystko się zaokrągla. Czasem płaci się trochę więcej, najczęściej jednak chcą trochę mniej, niż wynika z rachunku.

Meczet Piątkowy w Jazd
Meczet Piątkowy w Jazd

Stare miasto Jazdu jest naprawdę przepiękne i klimatyczne. Małe wąskie uliczki, pełne zaułków, istny labirynt uroczych uliczek, trochę przypominają to, co widzieliśmy w Kaszanie. Cudowne za dnia i fenomenalne nocą.

Więzienie Aleksandra
Więzienie Aleksandra

Więzienie Aleksandra

Jest też jedno miejsce, które zdecydowanie warto sobie odpuścić, choć jest ono historyczne, znane jako grobowiec 12 imamów lub więzienie Aleksandra. Aleksander Wielki przerobił ten budynek na więzienie. Wejście do kompleksu jest płatne. Poza architekturą nie ma tu prawie nic do oglądania, nie licząc sklepików z rękodziełami, które zajmują większość powierzchni. Takie to mało irańskie. Spokojnie można obejrzeć z zewnątrz, niewiele się straci.

Perski ogród Dolat Abad w Jazd
Perski ogród Dolat Abad w Jazd

Ogród Dolat Abad w Jazd

Ze względu na bardzo suchy klimat, utrzymanie ogrodu musi być tutaj nie lada wyzwaniem. Umożliwia to największa na świecie sieć kanatów, a tutejsi inżynierowie podziemnych kanałów uchodzą za jednych z najlepszych. Założony w połowie XVIII wieku, Bagh-e Dolat Abad jest pięknym przykładem perskiego ogrodu i architektury ogrodowej i jako taki znajduje się na liście UNESCO. Szczególnie cieszy oczy długi basen z ocienioną przez cyprysy wodą. Można tu dostrzec cysternę z wiatrołapami.

Badgir w ogrodzie Dolat Abad
Badgir w ogrodzie Dolat Abad

Centralny pawilon ogrodowy został tak zaprojektowany, by z okien uchwycić najładniejsze partie ogrodu. Jest to przykład ścisłego powiązania architektury i krajobrazu. Tutejszy badgir, czyli wiatrołap, mierzy 33 metry wysokości, co czyni go największą wieżą wiatrów w całym Iranie. Ten, który obecnie możemy podziwiać, nie jest oryginałem, ale rekonstrukcją z lat 60. XX wieku – poprzednia wieża uległa zawaleniu.

Dolat Abad
Dolat Abad

Karawanseraj Zein-o-Din

Trasa JazdKeram to część dawnego Jedwabnego Szlaku. Po drodze budowano karawanseraje, w których mogły zatrzymywać się karawany. Pod Jazdem znajduje się jeden z XVI wieku, który został przerobiony na klimatyczny hotel. W Iranie staraliśmy się korzystać przede wszystkim z hoteli w tradycyjnym, lokalnym stylu, ten zaś stanowił dodatkową atrakcję. Karawanseraj Zein-o-Din położony jest nieduży kawałek od głównej szosy. Po ciemku łatwo przeoczyć odpowiedni wjazd. Budynek ten powstał w XVI wieku na trasie Jedwabnego Szlaku jako jeden z 999 podobnych obiektów, które kazał wybudować szach Abbas I Wielki. Podobnie jak inne, tak i ten karawanseraj służył zmęczonym podróżnym jako bezpieczne miejsce odpoczynku, uzupełnienia wody i prowiantu, a także wymiany handlowej.

Karawanseraj Zein-o-Din
Karawanseraj Zein-o-Din

Mocno zniszczony, porzucony karawanseraj Zein-o-Din zostały wykupione przez przedsiębiorcę z Teheranu, który postanowił zwrócić mu nieco z dawnej świetności, by mógł znów przyjmować gości. Wnętrze przypomina oryginał: materace na podłodze odgrodzone kotarami zamiast pokoi, dziedziniec z fontanną i opłata za wjazd oraz dodatkowe usługi. Oczywiście jest elektryczność i wspólne łazienki – duże, czyste i dobrze wyposażone. Jest to popularne miejsce wśród zagranicznych turystów.

Karawanseraj Zein-o-Din z drona
Karawanseraj Zein-o-Din z drona

Jeśli chodzi o karawanseraje, to pierwsze wzmianki o takich obiektach pochodzą sprzed dwóch i pół tysiąca lat, gdy Persją rządziła dynastia Achemenidów. W czasach Safawidów, władców Persji do VII wieku, budowano je w odległości dwóch dni podróży wielbłądem. Wraz z rozwojem sieci dróg handlowych, szachowie Abbas I i Abbas II odnowili i nakazali zbudować nowe zajazdy. Forma karawanseraju Zein-o-Din jest bardzo nietypowa, bo na planie okręgu. Zbudowano zaledwie dwa takie zajazdy. Ruiny drugiego znajdują się w Esfahanie. Pozostałe mają formę prostokąta z atrium z niewielką otoczoną zielenią sadzawką.

Dachy Jazdu z góry
Dachy Jazdu z góry

Jazd i prezydenci

Z ciekawostek warto wspomnieć, że w Jaździe urodził się Mohammad Chatami, były prezydent Iranu w latach 1997 – 2005. Postać o tyle ciekawa, że obecnie jest… opozycjonistą. Chatami jest szyickim teologiem, duchownym. Zaczął krytykować (działać mniej) swojego następcę, cywilnego prezydenta Iranu (pierwszego i jedynego po rewolucji, który nie był duchownym). Trzeba przyznać jednak, Mahmud Ahmadineżad, to postać kontrowersyjna, nawet w Iranie. Chatami zaś był postrzegany jako nadzieja przez zwolenników reform. On sam jednak pragnął zbudować porozumienie między dwiema stronami, reformatorami i konserwatystami, znaleźć drogę środka. Niestety zawiódł. Dziś znajduje się w niełasce. Od 2015 media mają zakaz publicznego wspominania o nim. Z Jazdu pochodzi także Mosze Kacaw, były prezydent Izraela. Opuścił on ten kraj w 1951.

Jazd o zachodzie słońca (widok z dachu restauracji)
Jazd o zachodzie słońca (widok z dachu restauracji)

Jazd nas oczarował. O ile samo centrum jest bardziej turystyczne niż to w Kaszanie, nadal jednak ma swój klimat. Natomiast wieże milczenia sprawiają, że jest to unikalne i robiące fenomenalne wrażenie miasto.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak irański
Jazd

Pekin, „Ostatni cesarz” i stolica Chin

W Europie można powiedzieć, że wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. W Azji Wschodniej prosi się, by to samo powiedzieć o Chinach. Tu jednak jest problem ze wskazaniem jednego miasta, które przez kilka tysiącleci wpływałoby kulturowo na ościenne kraje, choć niezmiennie była to stolica, niezależnie w jakim mieście się znajdowała. Niemniej jednak Pekin (chin. 北京, Beijing) można zaliczyć do grupy kilku najważniejszych miast Cesarstwa Chińskiego, zwłaszcza, że to tu doszło do jego upadku. O burzliwych losach ostatniego cesarza Chin Bernado Bertolucci nakręcił głośny film – „Ostatni cesarz”, który kręcono między innymi w Pekinie, dokładniej w obu, historycznych pałacach. Ten obraz to świetny przewodnik po najważniejszych zabytkach.

Pałac Letni w Pekinie
Pałac Letni w Pekinie
Zakazane Miasto i słynny smog w Pekinie
Zakazane Miasto i słynny smog w Pekinie

Pekin: Historia miasta

Pekin to dziś drugie po Szanghaju największe miasto Chin. W samym wydzielonym mieście mieszka ponad 20 milionów ludzi. Pierwsze wzmianki o Pekinie pochodzą z początku pierwszego tysiąclecia przed naszą erą, kiedy było stolicą państwa Yan. Czasem podupadało, czasem rozwijało się, często też zmieniało nazwy. Pekin znaczy tyle, co północna stolica (podobne nazewnictwo mamy w Nankinie, Kioto, Tokio, czy Hanoi, no i Seulu). Po raz pierwszy stolicą cesarstwa zostało w X wieku naszej ery. W 1403 cesarz Yongle przeniósł tu stolicę i Pekin był nią aż do 1928 roku, kiedy stał się nią Nankin. Podczas wojny chińsko-japońskiej, Pekin znów pełnił rolę stolicy, tym razem państwa marionetkowego. Dopiero komuniści w 1949 roku przenieśli tu na powrót swoją stolicę. Gdy Pekin nie był stolicą, nosił nazwę Beiping (chin. 北平), co znaczy tyle, co północny pokój.

Pałac Letni (Pekin)
Pałac Letni (Pekin)
Widok na Zakazane Miasto z Parku Jingshan
Widok na Zakazane Miasto z Parku Jingshan (plus smog, charakterystyczny krajobraz Pekinu)

Zakazane Miasto, pałac zimowy w Pekinie

Zdecydowanie największym i najważniejszym zabytkiem Pekinu jest Zakazane Miasto, czyli pałac zimowy. Oryginalna nazwa znaczy dosłownie tyle co Starożytny Pałac. Dziś to obiekt z listy UNESCO. Mamy tu mury obronne, pawilony z charakterystyczną żółtą dachówką, bramami. Najważniejszy pawilon to Pawilon Najwyższej Harmonii. Kompleks liczył sobie 980 budynków i rozciągał się na 72 hektary.

Zakazane Miasto
Zakazane Miasto

Pałac pochodzi w dużej mierze z czasów dynastii Ming. Choć historia go nie oszczędzała, dziś jest to ważne muzeum, pierwotnie ustanowione po upadku cesarstwa w 1912 roku. Nawet komuniści zdawali sobie sprawę ze znaczenia kulturowego tego miejsca. W czasach rewolucji kulturalnej stacjonowało tu wojsko, by tłumy nie zniszczyły pałacu. Dziś odwiedzenie pałacu jest istotne także z powodów politycznych, więc dygnitarze z różnych krajów są tu dość częstym widokiem, ale też utrudnieniem. Wtedy zamyka się część kompleksu. Niestety nie można rezerwować biletów z wyprzedzeniem, więc trzeba liczyć się z kolejkami i mnóstwem zwiedzających, a także tym, że większość pawilonów zwiedza się jedynie z zewnątrz. Spora część akcji „Ostatniego cesarza” rozgrywa się właśnie w murach tego pałacu. Dobrym punktem widokowym na Zakazane Miasto jest wzgórze w parku Jingshan. Niestety w naszym przypadku widać głównie było smog.

Zakazane Miasto
Zakazane Miasto
Pałac Letni
Pałac Letni

Pałac Letni w Pekinie

Skoro jest pałac zimowy, to musi też być Pałac Letni nazywany czasem Yíhéyuán. Też znajduje się na liście UNESCO, ale jest to zdecydowanie późniejszy budynek niż Zakazane Miasto. Powstał w czasach dynastii Qing (ostatniej chińskiej). Pałac z ogrodem zajmuje około 2,9 km kwadratowego, z tego prawie 2 km kwadratowe to sztuczne jezioro Kunming. Obecny kształt pałacu jest mocno związany z cesarzową Cixi. Znajduje się tu po niej sporo pamiątek.

Pekin, Pałac Letni
Pekin, Pałac Letni

Dziś na terenie pałacu znajduje się prawie 3000 obiektów (galerii, altan, pawilonów). Najbardziej znane z nich to „Długi Korytarz”, „Kamienna Łódź” czy obiekty na Wzgórzu Długowieczności. Zaś turyści przede wszystkim korzystają z wycieczek statkiem po jeziorze Kunming. W filmie „Ostatni cesarz” jest go zdecydowanie mniej, ale wciąż jest.

Świątynia Nieba w Pekinie
Świątynia Nieba w Pekinie

Świątynia Nieba

Trzecim ważnym zabytkiem z listy UNESCO w Pekinie jest Świątynia Nieba, zwana też czasem Ołtarzem Nieba lub Tian Tan. Formalnie jest to świątynia taoistyczna, ale jej historia jest dużo starsza niż taoizm i samo czczenie nieba pochodzi jeszcze z czasów prymitywnych wierzeń chińskich. Świątynia powstała za czasów cesarza Yongle, mniej więcej w tym samym czasie co Zakazane Miasto.

Świątynia Nieba (Pekin)
Świątynia Nieba (Pekin)

Swoją drogą to także olbrzymi kompleks. Sama świątynia stanowi tylko jego niewielką część. Jest tu też punkt, w którym wedle chińskich wierzeń znajduje się środek świata. Dość łatwo go dostrzec, bo wszyscy chcą na nim postać przez chwilę.

Świątynia Nieba
Świątynia Nieba

Pekin i Plac Tian’anmen

Centralnym punktem współczesnego Pekinu, łączącego tradycje cesarskie i komunistyczną historię, jest Plac Niebiańskiego Spokoju, czyli słynny plac Tian’anmen. Samo Tian’anmen oznacza Bramę Niebiańskiego Spokoju, stąd czasem można spotkać się z nazwą plac Bramy Niebiańskiego Spokoju.

Brama Niebiańskiego Pokoju, Tian’anmen
Brama Niebiańskiego Pokoju, Tian’anmen

Podobnie jak wcześniej wymienione zabytki, tak i ten powstał pierwotnie za panowania cesarza Yongle. Pozostało tu kilka zabudowań z tamtego okresu, ale sama Brama dziś jest centrum komunistycznej propagandy. Znajduje się tam wielki obraz Mao Zedonga. Zresztą to zdecydowanie najbardziej „komunistyczna” architektonicznie część całych Chin. Jest tu jeszcze pomnik bohaterów i słynne mauzoleum, oraz muzeum ludowe. Komuniści przebudowali dość mocno plac nadając mu obecny wygląd.

Plac Bramy Niebiańskiego Pokoju, Tian’anmen
Plac Bramy Niebiańskiego Pokoju, Tian’anmen

Tian’anmen jest słynny także z powodów historycznych. Centralny plac Pekinu to miejsce wielu wydarzeń, choćby protestów z 1976 przeciwko Bandzie Czworga, czy słynnych stłumionych protestów studentów z 1989 roku. Oczywiście jest to „zakazana” historia. Plac jest dość mocno monitorowany przez służby i krzyknięcie tam na głos choćby: „Wolny Tybet” może być źródłem problemów. Służby są wyczulone na punkcie politycznym, ale jeśli ktoś chce robić sobie głupkowate fotki z obrazem Mao, to nie będzie z tym problemów, pod warunkiem, że widać, iż jest to tylko zabawa. Zresztą władze już od lat oficjalnie przyznają, iż Mao mylił się w pewnych kwestiach. Nieoficjalnie zaś to dziś państwo autorytarne, gdzie idee komunizmu odgrywają raczej drugoplanową rolę, żeby nie powiedzieć, że przeszkadzają w rozwoju dzikiego kapitalizmu.

Pałac Zimowy, Zakazane Miasto
Pałac Zimowy, Zakazane Miasto

Pekin: Hutongi

Z klasycznych Chin warto jeszcze spróbować zobaczyć hutongi, czyli tradycyjne chińskie dzielnice z bramami do małych, wspólnych dziedzińców między domkami parterowymi. Te dziedzińce noszą nazwę siheyuan. To także idealne miejsce na przejażdżkę rykszą.

Między hutongami
Między hutongami

Pekin: Bazary, dzielnice handlowe i wieżowce

Kolejną ciekawostką Pekinu jest Dong Hua Men, czyli nocny bazar z jedzeniem. Jeśli ktoś chce spróbować smażonej szarańczy czy innych tego typu cudów, nie powinien szukać ich po restauracjach, ale udać się do Dong Hua Men. Wieczorem ten gastronomiczny bazar ściąga mnóstwo turystów i gapiów. Choć warto dodać, że kuchnia chińska była dziwna z powodu biedy, więc wielu „frykasów” z tego bazaru nie znajdziemy łatwo w innych miejscach.

Bazar Dong Hua Men w Pekinie
Bazar Dong Hua Men w Pekinie

Obok placu Tian’anmen znajduje się też współczesny deptak, czyli Qianmen Street. Oprócz tego życie turystyczne, zwłaszcza jeśli chodzi o restauracje, toczy się wokół Dashilan Street. Jest jeszcze centrum handlowe „The Place” z niegdyś największym ekranem LCD na świecie (obecnie największym tylko w Pekinie). To stosunkowo nowa część miasta, które dość mocno zmieniono i unowocześniono przy okazji Letnich Igrzysk Olimpijskich w 2008. Zresztą wioska olimpijska, stadion, znicz, pływalnia to także jedna z nowych wizytówek miasta. Można to zobaczyć za darmo, spacerując. Swoją drogą w 2022 odbędą się Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Peknie.

Stadion olimpijski, Pekin
Stadion olimpijski, Pekin

To także dobre miejsce do podziwiania panoramy współczesnego Pekinu, pełnego drapaczy chmur o ciekawych kształtach. Istotne są otwory, dzięki którym duchy wciąż mogą swobodnie się poruszać. Pekin, jak i całe Chiny, to przedziwna mieszanka nowoczesności, bałaganu, ale też bałwochwalstwa i zabobonów. Bardzo przypomina świat ukazany w „Łowcy androidów” (choć w Szanghaju jest to jeszcze bardziej widoczne).

Marmurowa łódź cesarzowej Cixi
Marmurowa łódź cesarzowej Cixi w Pałacu Letnim

Świątynia Harmonii i Pokoju

Religijnie bardzo ważnym miejscem Pekinu jest Świątynia Harmonii i Pokoju. To jeden z najważniejszych klasztorów buddyzmu tybetańskiego na świecie. Jest o tyle ciekawy, że łączy architekturę chińską, mongolską i tybetańską.

Świątynia Harmonii i Pokoju (Pekin)
Świątynia Harmonii i Pokoju

Pekin w kinie

Filmowo Pekin przewija się choćby w „Kill Bill” Quentina Tarantino, „Malowanym welonie”, nowej wersji „Karate Kid” z Jackie Chanem, czy „Transformers: Wiek zagłady”. Większą rolę odgrywał jako lokalizacja studia filmowego i baza wypadowa do innych chińskich lokacji – choćby w „Mumii – Grobowiec cesarza smoka”, czy głośnych chińskich produkcjach jak „Przyczajony tygrys, ukryty smok” lub „Dom latających sztyletów”.

Pekin, Zakazane Miasto
Pekin, Zakazane Miasto

Poruszanie się po Pekinie

Dziś Pekin można zobaczyć niejako przy okazji. Można tam spokojnie wyrobić wizę na 1 lub 3 dni po przylocie, czekając na przesiadkę. Pozwala to na zobaczenie miasta i nawet wybranie się na Wielki Mur czy na Grobowce Mingów. Formalności i dojazd Airport Express do centrum (w obie strony) wymagają ok. 4-5 godzin. Jeśli na przesiadkę ma się więcej czasu, to powinno wystarczyć, by zaostrzyć sobie apetyt na stolicę Chin. Zwiedzenie jej wymaga kilku dni. Warto też pamiętać o smogu, ten jest w mieście dość uciążliwy. Raz wynika z zanieczyszczenia, a dwa wzmaga go atmosfera. W Pekinie jest dość wilgotno i parno, zwłaszcza w lecie, więc wówczas smog się potrafi długo utrzymywać.

Zakazane Miasto (Pekin)
Zakazane Miasto

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak chiński
Pekin
Szlak filmowy
Pekin