Archiwa tagu: ogród

Naha, Okinawa, Królestwo Riukiu i japońskie Hawaje

Miasto Naha (jap. 那覇市) to stolica prefektury Okinawa (w dodatku leżąca na wyspie Okinawa, zaś w skład prefektury wchodzi cały archipelag). Nie jest to duże miasto, bo liczy trochę ponad 300 tysięcy mieszkańców (cała Okinawa jakieś półtorej miliona).

Naha na Okinawie, czyli japońskie Hawaje
Naha na Okinawie, czyli japońskie Hawaje

Naha – Historia

Przez długi czas Naha była ważnym portem na Morzu Wschodniochińskich i centrum handlowym Królestwa Ryūkyū. Choć samo miasto nie robi dziś specjalnego wrażenia, wyspa, jak i jej stolica jest bardzo interesująca ze względu na historię, a także to kurortowa część Japonii. Czasem określa się je mianem japońskich Hawai.

Naha nocą, centrum turystyczne (Naha Kokusai Dori Shopping Street)
Naha nocą, centrum turystyczne (Naha Kokusai Dori Shopping Street)

Naha początkowo nosiła nazwę Naba, po skale w kształcie grzyba, która wznosiła się w mieście. Archeolodzy znaleźli ślady osadnictwa w tym miejscu pochodzące jeszcze z epoki kamienia. Odnaleziono również antyczne chińskie monety, jak również ślady handlu z Koreą czy Japonią. Miasto w tym miejscu istnieje co najmniej od XI wieku, ale zaczęło coś znaczyć dopiero w XV wieku.

Plaża publiczna w Naha
Plaża publiczna w Naha

Okinawa, czyli japońskie Hawaje

Klimat Okinawy to wilgotny tropikalny, co szczególnie odczuwa się w mieście. W kwietniu i tak jest nieźle, bo temperatury sięgają co najwyżej 24 stopni w skali Celsjusza, a wilgotność 74%. Odwiedzający najczęściej korzystają z hoteli, które mają własne plaże i wiele innych atrakcji. Mniejsze noclegownie, także w Naha, nie dysponują plażą, ale można skorzystać z plaż miejskich. W Naha na przykład pod wiaduktem drogowym. Szukanie lepszej, dzikiej plaży nie jest polecane – lepiej nie ryzykować kąpieli, gdy nie ma siatki przeciwko meduzom. Czyli tu mamy podobnie jak na Malediwach czy Samoa, dobre plaże są przy hotelach.

Shikina-en
Shikina-en

Królestwo Riukiu

O Królestwie Ryūkyū mało kto słyszał, zwłaszcza poza Azją Wschodnią. Było to niewielkie królestwo zajmujące wyspy Archipelagu Riukiu, z których największą jest Okinawa.
Królestwo Ryūkyū uformowało się w pierwszej połowie XV wieku z połączenia trzech królestw zajmujących obszar Okinawy: Sanzan, Hokuzan i Chuzan. Dominowała władza tego ostatniego, które okazało się być najsilniejsze.

Shikina-en
Shikina-en

Kulturowo i ekonomicznie Ryūkyū były bardziej zbliżone (i zależne) do Chin niż do Japonii. Do niewielkiego królestwa z Chin napływali kupcy, politycy i ludzie kultury. Cesarz uznał władzę Chuzan jako króla zjednoczonego Królestwa Ryūkyū. Ustrój polityczny i pałac królewski były powieleniem wzorców z cesarskich Chin. Zresztą króla formalnie koronował cesarz (lub jego przedstawiciel).

Mury zamku królewskiego w Naha
Mury zamku królewskiego w Naha

Królestwo Ryūkyū okres świetności przeżywało przez dwa wieki: XV i XVII, stając się kluczowym graczem na Morzu Wschodniochińskim, wymieniając towary przede wszystkim między Chinami a Japonią. Było niewielkie i słabe militarnie, ale niezależne i bardzo bogate. Tamta pozycja bardzo przypomina tę Niderlandów w Europie.

Zamek królewski
Zamek królewski

Gdy na końcu XVI wieku szogun Toyotomi Hideyoshi zaproponował królowi Ryūkyū, Sho Nei, zbrojną wyprawę na Koreę, a potem na Chiny, król jako protegowany cesarza Ming odmówił. Japończycy postanowili więc pod drodze podbić także Ryūkyū i choć królestwo zachowało dużą dozę autonomii, musiało zachować podwójną lojalność jako wasal: wobec Chin i wobec Japonii. Co było na rękę szogunatowi, który miał swój udział w bogatych dochodach królestwa.

Zamek królewski
Zamek królewski

Upadek Królestwa Ryūkyū i czasy japońskie

Póki Chiny były silne, także Ryūkyū było silne i nie poddawało się całkowicie wpływom Japonii. Natomiast gdy cesarskie Chiny upadły ekonomicznie i kulturowo, Japończycy coraz mocniej ograniczali niezależność Królestwa Ryūkyū.

Sala tronowa
Sala tronowa

Królestwo Ryūkyū zostało oficjalnie włączone w granice Cesarstwa Japonii jako prefektura Okinawa w 1879 roku. Króla zmuszono do zamieszkania w Tokio, a gdy zmarł w 1901 roku, wraz z nim zakończył się oficjalny tytuł. Rodzina Sho mieszka jak zwyczajni obywatele Japonii. Wielu rojalistów uciekło do Chin. Mieszkańcy Okinawy często podkreślają, że nie są Japończykami, ale Riukiani – mieszkańcami wysp Riukiu. Są dumni ze swojej niezależności, historii i odmienności, a także osiągnięć. W końcu ich królestwo było jednym z pierwszych na świecie, gdzie przeprowadzono skutecznie sekularyzację. Efekt widać w postaci niewielkiej ilości świątyń.

Zamek królewski
Zamek królewski

Naha: Zamek królewski Riukiu

Najważniejszym zabytkiem po Riukiu jest zamek królewski w dzielnicy historycznej Shuri w Naha. Bardzo ucierpiał podczas amerykańskiej ofensywy na Okinawę, do której zaraz wrócimy. Mury zamkowe zostały naprawione po wojnie, zaś główny budynek pałacowy został zrekonstruowany dopiero w latach 90. XX wieku. Sam zamek można zwiedzać, część muzealna jest bardzo dobrym źródłem, jeśli chodzi o wiedzę na temat królestwa.

Brama zamku królewskiego
Brama zamku królewskiego

Ogród Shikina-en, letni pałac

Dobrym uzupełnieniem zamku jest ogród Shikina-en. Został on założony w 1799 roku jako letnia rezydencja Sho, rodziny królewskiej Ryūkyū, a główny pawilon służył także do przyjmowania chińskich reprezentantów politycznych. Ogród jest wyraźnie utrzymany w chińskim stylu: łukowy kamienny mostek, heksagonalny pawilon na wyspie i dachy z czerwonymi dachówkami.

Shikina-en
Shikina-en

Wraz z zabytkami dzielnicy Shuri, Shikina-en została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO jako unikatowy zabytek dawnej świetności Ryūkyū, mieszanka stylu japońskiego i chińskiego. Pewnym uzupełnieniem zamku i pałacu z ogrodem może być też muzeum Okinawa Prefectural Museum & Art Museum, które także pielęgnuje i ukazuje kulturę Riukiu.

Shikina-en
Shikina-en

Groby i inwazja na Okinawę

Praktycznie cała Okinawa jest usiana grobami. Duże kamienne grobowe znajdują się nie tylko na wyznaczonych cmentarzach, ale i w pobliżu dróg, a nawet na przeciw hoteli.
Między kwietniem a czerwcem 1945 roku na wyspie Okinawa rozegrała się ostatnia duża bitwa na Pacyfiku. Ponad 500 tysięcy amerykańskich żołnierzy walczyły przeciwko 130 tysiącom japońskich sił, dodatkowo silny opór stawiali cywile – nawet uzbrojone w dzidy kobiety.

Groby w Naha
Groby w Naha

Amerykanie mieli miażdżącą przewagę i mimo monsunowej pory i w związku z tym niesprzyjającym warunkom terenowym i epidemiologicznym, zajęli Okinawę. Aż do 1972 roku Okinawa była własnością Stanów Zjednoczonych, silnie oddziałując kulturowo. Nawet dziś znajduje się na Okinawie amerykańska baza wojskowa – największa na Dalekim Wschodzie – wzbudzając niezadowolenie Japończyków.

Monument upamiętniający ofiary ofensywy na Okinawie
Monument upamiętniający ofiary ofensywy na Okinawie

Skąd tyle grobów? Podczas ofensywy okinawskiej po stronie japońskiej zginęło około 100 tysięcy żołnierzy (rozbieżne szacunki) i przynajmniej 140 tysięcy cywili. Hekatomba miejscowej ludności była wynikiem przede wszystkim działań zbrojnych, ale także japońskiej propagandy, która doprowadziła do masowych samobójstw strasząc, że Amerykanie zgotują pozostałym przy życiu los gorszy od śmierci.

Naha: Transport i zwiedzanie

Grobów na Okinawie jest naprawdę mnóstwo. Zwiedzając Nahę można natknąć się na monumenty, ale też na grobowce. Miasto podniosło się z klęski z 1945, ale obecnie nie robi specjalnego wrażenia (pomijając wymienione zabytki). Nie ma metra, jest za to monorail – przejażdżki sprawiały frajdę. Jedną z dodatkowych atrakcji jest znajdująca się nieopodal wioska amerykańska (ale to sobie odpuściliśmy).

Naha
Naha

Główna ulica handlowa (Kokusai Dori Shopping Street) w Naha pełna jest sklepów z pamiątkami. Popularnym motywem jest oczywiście rekin wielorybi (więcej na ten temat przy wpisie o oceanarium Churaumi na Okinawie). Za to ze świecą szukać typowych dla reszty Japonii ciastek, czekoladek, lodów i innych wyrobów z dodatkiem herbaty matchy. Tutaj rządzi fioletowy słodki ziemniak oraz lody ziemniaczane.

Monorail w Naha
Monorail w Naha

Naha to brama na Okinawę. Tu znajduje się lotnisko międzynarodowe, połączone z centrum miasta monorailem. Do innych części wyspy można tu wziąć taksówkę lub shuttle busy, które odwożą nas pod hotele (to niestety trwa). Najlepszym sposobem zwiedzenia wyspy jest bez wątpienia własny samochód. Zaś przy okazji lotniska mała ciekawostka, terminal dla tanich linii znajduje się w byłym hangarze. Jak się tam udamy, to nie ma tam ani sklepów, ani innych „atrakcji”.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak japoński
NahaNara

Wersal, pałac króla Słońce

Pałac wersalski (fr. château de Versailles) w miejscowości Wersal (fr. Versailles) to jeden z najbardziej znanych pałaców królewskich w Europie. Przez wieki uchodził za szczyt luksusu i stylu, dziś przyciąga tysiące odwiedzających, stając się jedną z największych atrakcji Francji. Zwłaszcza, że jest położony blisko Paryża i idealnie nadaje się na jednodniowy wypad. Wpisany na listę UNESCO w 1979 roku, do dziś najczęściej odwiedzanym zabytkiem Francji.

Pałac Wersalski
Pałac Wersalski

Historia Wersalu

Ogrom i splendor tego miejsca obrosły legendą. W czasach świetności mieszkało to 10 tysięcy osób (plus kolejne 9 tysięcy żołnierzy). Dachy pałacu mają powierzchnię 11 hektarów, okien naliczono 2000, a komnat z 700. Pałac często nazywa się Wersalem, zresztą dziś turystycznie praktycznie cała miejscowość żyje wokół pałacu.

Ogrody Wersalu
Ogrody Wersalu

Pałac wersalski zaczęto budować początkowo jako pałac myśliwski dla Ludwika XIII. Bardziej przez przypadek, bowiem król polując bardzo często nocował w miejscowości Wersal. O ile jeszcze znalezienie noclegu dla króla dało się jakoś załatwić, problem miała jego świta. Stąd pojawił się pomysł wybudowania niewielkiego zameczku. W tej skromnej budowli król spędził pierwszą noc 9 marca 1624 roku. Z czasem jednak obiekt zaczął się rozrastać i powiększać, coraz bardziej i bardziej. Wszelkie prace prowadzono jednak tak, by król wciąż mógł korzystać z tego miejsca.

Ogród francuski - Wersal
Ogród francuski – Wersal

Większą rozbudowę zarządził Ludwik XIV, któremu także bardzo podobała się ta okolica i chciał dostosować pałac dla potrzeb całej rodziny królewskiej. W roku 1682 Ludwik XIV zdecydował przenieść dwór do Wersalu; do czasu Rewolucji Francuskiej tu znajdowała się stolica de facto Francji . To też okres, w którym sama miejscowość zaczęła się rozbudowywać i zmieniać z wioski w miasteczko.

Wersal - ogrody
Wersal – ogrody

Wersal i ogród francuski

Z okresu panowania Ludwika XIV pochodzi również ogród i oranżeria oraz menażeria (czyli ówczesne zoo). Sam ogród zaprojektowano szybko, ale rośliny rosły tu jakieś 40 lat, dopiero wtedy uzyskano właściwy efekt. Ogrody w stylu francuskim, zwane też barokowymi, charakteryzuje regularność kompozycji i symetria. Drzewa i krzewy są  równo strzyżone, często nadaje się im nienaturalne, geometryczne kształty. Istotny jest też kontrast i światłocień, zaś odwiedzający  poza pięknem kwiatów (jest ich około 200 tysięcy) mogą podziwiać labirynty, rzeźby (400), fontanny (55) czy baseny z wodotryskami (620). Nad utrzymaniem ogrodu Wersalu pracuje 48 ogrodników. Wersal miał duży wpływ na ten typ ogrodów.

Sala lustrzana w Wersalu
Sala lustrzana w Wersalu

Wersal i zmiany kolejnych lokatorów

Pałac ulegał dalszym przebudowom, a ambicje Ludwika XIV były podsycane przez jego dworzan. Efektem był pomysł na wyjęty z baśni „Pałac Słońca” (Palais du Soleil), zaś Ludwik XIV został okrzyknięty Królem-Słońce (Roi Soleil). Zaczęto budować fontanny, groty (co potem inspirowało choćby Peterhof), labirynty, huśtawki czy rzeźby. Wielką rozbudowę zaczęto w 1668 roku, wówczas nadano też mniej więcej ostateczny kształt całego założenia architektoniczno-ogrodowego. Zbudowano olbrzymi system nawadniania, ale jednocześnie nigdy nie uruchamiano wszystkich fontann.

Brama pałacu weralskiego
Brama pałacu weralskiego

I tu mamy ciekawostkę. Bo już w 1674 roku pałac był na tyle słynny w całej Europie, że przybywali chętni, by go obejrzeć. Król nie miał nic przeciwko temu, o ile byli odpowiednio ubrani. André Félibien napisał nawet przewodnik po ówczesnym Wersalu. W ramach rozbudowy zbudowano także Galerią Zwierciadlaną (Galerie des Glaces), czyli słynną Wielką Galerię. Znajduje się tam 17 luster naprzeciw 17 okien.

Galeria w Wersalu
Galeria w Wersalu

Pałac Wersalski po upadku Królestwa

Ludwik XV nie wprowadził wiele zmian, ale za jego czasu zburzono oryginalny zamek myśliwski. Kolejni lokatorzy raczej nie modyfikowali zbytnio Wersalu, nie licząc Marii Antoniny. Pałac podupadł w czasie rewolucji francuskiej. Później ponownie odzyskiwał swe miejsce w historii. Tu koronował się cesarz Niemiec, tu też podpisano traktat wersalski na mocy którego zakończono działania wojenne przeciw Niemcom w czasie I wojny światowej. (Traktaty z Turcją i Austrią były podpisane później w innych miejscach). Dziś pałac składa się z pałacu głównego i dwóch rezydencji (Grand Trianon i Petit Trianon). Pałac posiada trzy dziedzińce – Marmurowy (Cour de Marbre), Królewski (Cour Royale) i Ministrów (Cour des Ministres).

Wersal
Wersal

Właściwie osobnym miejscem do zwiedzania są ogrody i parki. Te ostatnie to jakieś 800 hektarów. Zaprojektował je w dużej mierze André Le Nôtre. Mały Park to część będąca ogrodem barokowym. Duży –  bardziej leśna. W Małym Parku znajdziemy też wielki kanał, co z kolei przypomina choćby pałac w Casercie. Tu jednak spacer wokół kanału to konieczność przejścia jakiś 6 kilometrów. W okresie letnim pływają po nim łodzie.

Wioska Marii Antoniny
Wioska Marii Antoniny

Wioska Marii Antoniny

Za czasów Marii Antoniny zbudowano tu przykładową, wyidealizowaną wieś. Posiadłość lub Wioska Marii Antoniny to swoisty skansen, utrzymywany do dziś. Miała jej przypominać prostą, sielską wieś, z mnóstwem zwierząt domowych. Do dziś można je oglądać. Tyle że jak głoszą legendy, w czasach Marii Antoniny,  owce specjalnie perfumowano, by ich prawdziwy zapach nie drażnił królowej. Zresztą do tej posiadłości niewiele kto miał dostęp. Znajduje się tu także ogród w stylu angielskim, całość jest do dziś bardzo dobrze zachowana i mocno kontrastuje z resztą Wersalu. Menażeria z dzikimi zwierzętami nie przetrwała do dziś. Dla przypomnienia: w Wiedniu w pałacu Schönbrunn wciąż funkcjonuje czynny, acz zmodernizowany ogród zoologiczny.

Perliczki we wiosce Marii Antoniny
Perliczki we wiosce Marii Antoniny

Wersal w kinie

Wersal to oczywiście także kino. Dziś najbardziej znane filmy tu kręcone to „Maria Antonina” Sofii Coppoli, „Danton” Andrzeja Wajdy czy ujęcia z „O północy w Paryżu” Woody’ego Allena. A także bardzo wiele filmów kostiumowych, zwłaszcza francuskich, pierwszy z nich nakręcono w 1904. Natomiast zupełnie osobny temat to filmy, których akcja dzieje się w Wersalu. Tam często pałac był nagrywany w innych lokacjach.

Dobry przykład to choćby głośny film „Niebezpieczne związki”, nagrywany w kilku pałacach, które sumarycznie udawały Wersal. W serialu „Wersal. Prawo krwi” użyto obecnie dziesięciu innych lokacji, by udawały pałac Króla Słońce.

Kaplica w Wersalu
Kaplica w Wersalu

Dojazd i zwiedzanie Wersalu

Z Paryża najlepiej dotrzeć tu linią kolejki RER – C (choćby z okolic Pól Marsowych, czy Pałacu Inwalidów). Ewentualnie spod wieży Eiffla można jechać ekspresowym autobusem Versailles Express. Pałac  jest zamknięty w poniedziałki. Można go zwiedzać z kartą Paris Museum Pass. Aktualne ceny biletów i godziny otwarcia należy sprawdzić na stronie: ChateauVersailles. Oczywiście należy liczyć się ze sporymi tłumami, prawie niezależnie od pory roku, choć w listopadzie, jest całkiem przyjemnie jeśli chodzi o ilość odwiedzających.

Słynne ujęcie widoku na pałac (Wersal)
Słynne ujęcie widoku na pałac w Wersalu

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak francuski
Wersal

[gmw_single_location]

Kamakura, historyczna stolica i Wielki Budda

Kamakura (jap. 鎌倉市) to stosunkowo nieduże miasto, położone około 50 kilometrów od Tokio, popularne wśród windsurferów i „przelotowych” turystów, którzy spędzają tutaj godzinę-dwie i jadą dalej. Odegrało ważną rolę w historii Japonii, dziś zaś odwiedzających przyciąga tu wielki posąg Buddy.

Figurki Jizō upamiętniające dzieci w Hasa-dera
Figurki Jizō upamiętniające dzieci w Hasa-dera

Okres Kamakura

Dziś miasto znajduje się trochę na uboczu, jest w pewien sposób lekceważone przez turystów. W latach 1193 – 1333 było de facto stolicą Japonii. Mało tego, to właśnie w Kamakurze rozpoczął się trwający prawie 7 wieków czas rządów szogunatu (lub siogunatu w innej transkrypcji). Ograniczono władzę cesarską na rzecz tak zwanych bushi, czyli szeroko rozumianych wojowników. To od tej nazwy pochodzi kodeks moralny – Bushidō, czyli droga wojownika.

Bambus w Hase-Dera
Bambus w Hase-Dera

Kamakura stała się faktyczną stolicą kraju właściwie przez przypadek. Pochodził stąd najpotężniejszy z bushi, Yoritomo Minamoto, więc właśnie tu utworzył swój rząd. Minamoto był siódmym w historii Japonii szogunem. Upadek Kamakury jest związany z najazdami mongolskimi. Ród Minamato stracił znaczenie. Po kraju zaś buszowali rōninowie czyli bezpańscy samurajowie. Te opowieści znamy choćby z „Siedmiu samurajów” Akiro Kurosawy.

Hase-Dera (Kamakura)
Hase-Dera (Kamakura)

Kamakura jest położona nad zatoką pośród gór. Miasto było dostępne tylko przez siedem naturalnych przejść, zwanych bramami lub ustami Kamakury. Stało się więc naturalną fortecą.

Modlitwy w Hase-Dera (Kamakura)

Posąg wielkiego Buddy w Kamakurze

Zdecydowanie największą atrakcją miasta jest obecnie buddyjska świątynia Kōtoku-in z olbrzymim posągiem Buddy Amidy. Budda Amida (lub Amitabha) jest typem buddy medytacyjnego, więc niehistorycznego. Jego imię oznacza Budda Nieograniczonego Światła. Świątynię i posąg wykonali wyznawcy japońskiego odłamu buddyzmu, którzy uważają, że pierwotny buddyzm został tak skażony przez różne filozofie i zdegenerowany, że człowiek nie jest już w stanie samodzielnie osiągnąć stanu buddy, czyli oświecenia czy też zbawienia. Należy więc odrzucić wszelkie kanony, nauki i obrzędy, a zamiast tego zaufać całkowicie miłosierdziu Buddy Amidy, który dzięki swojej łasce może człowieka oświecić i zbawić, umieszczając go w raju.

Wielki Budda w Kamakurze
Wielki Budda w Kamakurze

Historia posągu w Kamakurze

Posąg w Kamakurze został wykonany w połowie XIII wieku z brązowych łączonych ze sobą płyt na miejscu wcześniejszego, drewnianego. Mierzy on aż 14 metrów wysokości, co czyni go drugim co do wzrostu posągiem Buddy w kraju (najwyższy jest w Narze). Pierwotnie posąg ten znajdował się w budynku świątyni, która była kilkukrotnie niszczona przez sztormy, lecz za każdym razem była odbudowywana. Od czasu katastrofalnego trzęsienia ziemi i tsunami z końca XV wieku, które zmiotły budynek zostawiając tylko Buddę, posąg ostatecznie pozostawiono na świeżym powietrzu.

Wielki Budda od tyłu
Wielki Budda od tyłu

Kolejne wielkie trzęsienie ziemi z 1923 roku – to samo, co zniszczyło Tokio – uszkodziło postument Buddy. Wkrótce dokonano niezbędnych napraw, a w latach 60. dokonano kolejnych wzmocnień obiektu, zgodnie z technologiami antysejsmicznymi.

Kamakura - Wielki Budda
Kamakura – Wielki Budda

Swoją drogą, do wnętrza Wielkiego Buddy można wejść za niewielką opłatą. Z zewnątrz wygląda to zabawnie: dwoje okratowanych okienek w plecach i okiennice niczym skrzydełka. Wewnątrz można przyjrzeć się łączeniom brązowych płyt, z których najgrubsze mają 10 centymetrów grubości! Ten posąg liczy sobie jakieś 700 lat, co czyni to dzieło tym bardziej imponujące.

Wielki Budda z oddali
Wielki Budda z oddali

Świątynia Hase-dera

Niedaleko znajduje się druga buddyjska świątynia japońskiego odłamu Jōdo-shū, którego wyznawcy w nadziei na zbawienie powierzają siebie miłosierdziu Buddy Amidaby. Hase-dera, zwana też Hase-kannon od drewnianego posągu Kannona (człowiek, który osiągnął stan buddy, patron miłosierdzia, pomocnik Buddy Amidaby), została założona w pierwszej połowie VIII wieku, choć obecne zabudowania sięgają czasu, gdy Kamakura była stolicą, a więc między 1192 a 1333 rokiem.

Świątynia Hase-dera (Kamakura, Japonia)
Świątynia Hase-dera (Kamakura, Japonia)

Cały kompleks liczy sobie siedem budynków położonych na dwóch poziomach i jaskinię z wyobrażeniami bogini morza, Benzaiten. To jest o tyle ciekawe, że Benzaiten jest postacią z japońskiej mitologii, a do buddyjskiej świątyni dostała się mocą synkretyzmu religijnego. Podobnie zresztą jak bożek ciemności i pięciu zbóż Daikokuten czy patronka artystów Sraswati. Bóstwa te pochodzą z hinduizmu, zostały wchłonięte przez japońską mitologię i stąd trafiły do buddyjskiej świątyni. Znalazło się tutaj też miejsce dla Inari – lisiego boga, którego poznaliśmy przy okazji wizyty w Zao Fox Village.

Ogrody w Hase-dera (Kamakura)
Ogrody w Hase-dera (Kamakura)

Atrakcje w Hase-dera

W świątyni Hase-dera natrafiliśmy również na setki figurek Jizō. Jest to jedno z najchętniej czczonych bóstw w Japonii, a wywodzi się z połączenia buddyjskiego mnicha-bodhisattwy i japońskiego bożka opiekuna dzieci, które umarły przed swoimi rodzicami, w tym zwłaszcza dzieci nienarodzonych.

Ogrody w Hase-Dera
Ogrody w Hase-Dera

Japońska mitologia głosi, że dusze dzieci, które umarły przed swoimi rodzicami, nie mogą przekroczyć rzeki Sanzu prowadzącej do zaświatów. Dodatkowo nie zdążyły zebrać wystarczającej do zbawienia liczby dobrych uczynków, również przez to, że przysporzyły cierpień rodzicom. Jizō odnajduje dziecięce dusze nad brzegiem Sanzu i pod swoim płaszczem ukrywa je przed żarłocznymi demonami podświata, a umożliwiając im wysłuchiwanie świętych mantr, chroni je przed wieczną pokutą. Rodzice opłakujący dzieci, zwłaszcza nienarodzone, stawiają wotywne figurki Jizō w nadziei, że dusza dziecka szybciej trafi do właściwych zaświatów. Po roku figurki są zabierane, by zrobić miejsce nowym wotom. W czasie II wojny światowej stało tutaj około 50 tysięcy figurek Jizō.

Hase-Dera - Kamakura
Hase-Dera – Kamakura

Oprócz nie zawsze dla nas jasnych przynależności danego bóstwa do różnych wyznań, kompleks Hase-dera w Kamakurze otacza naprawdę piękny ogród japoński. Położony na wzgórzu, znakomicie wykorzystuje naturalną rzeźbę terenu. Z każdego punktu obserwacji kompozycje są interesujące, przemyślane, zaprojektowane. Znaczenie ma kolor, wielkość i kształt każdego obiektu – roślin, kamieni, ścieżek, stawy, świątyń. Zaś z górnego poziomu Hase-dera rozciąga się piękny widok na dachy domów w Kamakurze i plażę nad Zatoką Sagami.

Groty w Hase-Dera
Groty w Hase-Dera

Tsurugaoka Hachimangū

Najważniejszą świątynią szintoistyczną w Kamakurze jest Tsurugaoka Hachimangū. Wybudowana w obecnej lokacji na początku rządów szoguna Minamoto no Yoritomo w 1191 roku, poświęcona bogu Hachiman. Będąc bardziej precyzyjnym, to zaproszono kami (czyli duszę) boga Hachiman, by zamieszkał w świątyni i swoją obecnością ochraniał miasto i jego mieszkańców. Hachiman to synkretyczne bóstwo łączące elementy natywnych wierzeń Japończyków i buddyzmu, który przybył na wyspy w VII wieku. Hachiman to opiekun łuczników, patron wojny, Japończyków i cesarskiej rodziny, szczególnie wyznawany przez samurajów i obok Inari, najbardziej czczone bóstwo w Japonii. Kompleks Tsurugaoka Hachimangū pierwotnie łączył w sobie świątynie buddyjskie i szintoistyczne, dopiero po wprowadzeniu w 1868 roku prawa nakazującego separację shinto od buddyzmu, Tsurugaoka Hachimangū całkowicie poświęcono Hachiman, Inari i innym bóstwom japońskim, ale kojarzona z buddyzmem architektura pozostała.

Tsurugaoka Hachimangū - Kamakura
Tsurugaoka Hachimangū – Kamakura

Żeby było jeszcze bardziej synkretycznie, Tsurugaoka Hachimangū podobnie jak i większość innych świątyń, zlokalizowano i zorientowano zgodnie z zasadami Feng Shui. Dodatkowo każdej strony świata strzeże odpowiednie bóstwo.

Beczki po sake
Beczki po sake

Prawo nakazujące rozdział buddyzmu od shinto spowodowało wiele szkód w pierwotnym wystroju kompleksu. Musiano usunąć elementy drugiej religii, gdyż taka mieszanka była nielegalna. Znikli strażnicy świątynni – dwa posągi gigantów Niō, którzy strzegli wejścia do świątyni buddyjskiej. Musiano wyburzyć także budynki powiązane bezpośrednio z buddyzmem, w tym jednopiętrową pagodę. Ciekawe, że nie w każdej świątyni z takim zapałem zabrano się do egzekwowania nowego prawa. Swoją drogą, trochę bardziej na północ od tej świątyni znajduje się obecnie Kenchoji, która jest jedną z najważniejszych świątyń zen w Japonii.

Tsurugaoka Hachimangū
Tsurugaoka Hachimangū

Kamakura: relaks nad oceanem

Kamakura jest położona nad oceanem, zatem to dobre miejsce na spokojną wędrówkę przy brzegu. Na plaży zaskakuje brak licznych zazwyczaj mew. Japońska kuchnia, niemal bez reszty wykorzystująca owoce morza, nie zostawia wiele pożywienia dla morskich ptaków. Zastępują je kruki, jastrzębie i orły, bardziej wszystkożerne od mew.

Kamakura i widok na zatokę Sagami (Ocean Spokojny)
Kamakura i widok na zatokę Sagami (Ocean Spokojny)

Wędrując po mieście można się natknąć na znaki – „Droga ewakuacji na wypadek nadejścia fali tsunami”. Wyspy Japońskie leżą na styku czterech płyt tektonicznych: euroazjatyckiej, północnoamerykańskiej, pacyficznej i filipińskiej oraz wzdłuż Rowu Japońskiego, który jest częścią Pacyficznego Pierścienia Ognia. Stąd duża aktywność geologiczna notowana na terytorium Japonii: 80 czynnych wulkanów, liczne źródła geotermalne i gejzery oraz częste trzęsienia ziemi, z których najsilniejsze tworzą fale tsunami.

Zatoka Sagami (Pacyfik)
Zatoka Sagami (Pacyfik)

Nadmorskie miasta mają oznaczone drogi ewakuacji na wypadek tsunami. Ucieczka prowadzi w głąb lądu, jako miejsce schronienia oznaczone są niektóre z wysokich budynków. W razie trzęsienia należy w miarę możliwości opuścić budynek i zabezpieczyć się przed spadającymi przedmiotami. Nauczanie postępowania w razie wystąpienia tych katastrof nie jest w Japonii tylko ciekawostką i nudną teorią, ale nierzadko wiedzą potrzebną dla zachowania zdrowia i życia. Podobne oznaczenia widzieliśmy też na Samoa.

Biegus brodźcowaty (Calidris himantopus)
Biegus brodźcowaty (Calidris himantopus)

Japońska herbata – matcha

W Japonii najbardziej popularnym rodzajem herbaty jest zielona proszkowana herbata – matcha. Herbatę z Chin sprowadzili buddyjscy mnisi w XII wieku, a Japończycy zmodyfikowali jej sposób wytwarzania. Krzewy przeznaczone na matchę są ocieniane za pomocą mat, dopiero na krótko przed zbiorem liści są one wystawiane na słońce. Dzięki temu liście stają się bladozielone, słodsze i bardziej aromatyczne. Krzewy przeznaczone na senchę rosną w pełnym słońcu. Zebrane liście są mielone na proszek, a ceremonia parzenia matchy obejmuje zalanie proszku gorącą wodą i rozmieszania naparu za pomocą specjalnych bambusowych szczoteczek lub trzepaczek. Sencha ma całe suszone liście. Istnieją też herbaty zielone palone, które zastępują herbatę czarną, w Japonii praktycznie niespotykaną.

Lody o smaku matchy (różne natężenie)
Lody o smaku matchy (różne natężenie)

Ale nie o rodzajach herbaty miało być, a o zastosowaniu tej proszkowanej. Matcha znajduje zastosowanie w ceremonii picia herbaty i jest to matcha najwyżej jakości. Drugim z zastosowań jest kulinarne: Japończycy zdają się uwielbiać dodatek herbaty do różnego rodzaju wyrobów spożywczych, które nabierają intensywnego zielonego koloru i herbacianej goryczki. Z matchą przygotowuje się ciastka, bułki na parze, croissanty, czekoladę (zielony Kit Kat!) i nasz faworyt – lody. W Kamakurze jest lodziarnia, w której można wybrać stopień nasycenia lodów herbatą. Mieliśmy wrażenie, że tu różnych produktów z matchą faktycznie jest bardzo dużo.

Kamakura: zwiedzanie

Ulica handlowa to Komachi-dori, przyciąga wielu turystów. Kamakura należy do miejsc bardzo popularnych jako jedno lub pół-dniowe wycieczki z Tokio. Bez problemu dotrzemy tu pociągiem. Od stacji do głównych świątyń nie ma za wiele do przejścia. I z pewnością warto poświęcić temu miastu trochę więcej czasu niż tylko tyle, by zobaczyć słynnego Wielkiego Buddę.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak japoński
Kamakura

Suzhou, orientalna Wenecja i chińskie ogrody

Nazywane czasem Wenecją Orientu lub Wschodu, albo miastem ogrodów, Suzhou (chin. 蘇州;) to ciekawe miejsce na wypad z Szanghaju. To miasto kanałów, którego ponad 40% powierzchni zajmuje woda. Jednak najciekawsze są tu ogrody, dzięki nim trafiło na listę UNESCO. Najstarsze, w formie niewiele zmienionej, istnieją tu jakieś 900 lat.

Suzhou
Suzhou

Jedwabny szlak i historia Suzhou

Jak to w historii Chin bywa, miasto to miało różne nazwy. Od najdawniejszych czasów było związane z królestwem Wu, przez pewien czas było nawet jego stolicą. Historyczne nazwy to między innymi Gusu, Wuxian, Wujun, Kuaiji. Najstarsze osadnictwo pochodzi z czasów XI wieku przed naszą erą. Zaś największy rozwój wiąże się z budową wielkiego kanału oraz jedwabnym szlakiem. Suzhou nie było na nim nigdy tak ważnym miastem jak Xian czy Luoyang, ale tutaj właśnie hodowano jedwabniki. Robi się to do dziś. Jest tu nawet muzeum jedwabiu, no i wiele sklepów, które także z tego żyją, pokazując przy tym kulisy produkcji jedwabiu.

Jedno z muzeów / fabryk jedwabiu
Jedno z muzeów / fabryk jedwabiu

Kanały Suzhou i ulica Shantang

W Suzhou warto zacząć oglądanie miasta od ulicy Shantang. Prowadzi ona wzdłuż kanału Shantang (pochodzi on z IX wieku naszej ery) i to jest miejsce, które od razu przypomina nam Wenecję. Mamy tu wiele małych mostków, domy. W okolicy można zejść na lokalny targ, co jest bardzo ciekawe. Acz nie znajdziemy tu wielu „frykasów” znanych z targu w Pekinie, to wszystko jest bardziej lokalne, mniej turystyczne. Same kanały są bardzo ważne w Suzhou, mieście które znajduje się nad Wielkim Kanałem i jednocześnie Wielkim Jeziorem (Tai Hu).

Shantang w Suzhou
Shantang w Suzhou

Ogrody chińskie

Po zwiedzeniu kanałów czas na ogrody. Wraz z rozwojem handlu jedwabiem od XIV wieku miasto mogło sobie pozwolić na rozbudowę ogrodów. W pewnym momencie było ich 287, do dziś przetrwało 69. Dziś 9 z nich zostało wpisanych zbiorowo na listę UNESCO, w dwóch turach. Pierwsze cztery w 1997, reszta w 2000 roku. Zobaczenie wszystkich z nich zajmuje trochę czasu, ale przede wszystkim dwa są dość znane, ważne i nie bez powodu przyciągają , tłumy. Czy najlepsze, tego nie wiemy. Nie zwiedziliśmy wszystkich.

Bonsai / penzai (penjing)
Bonsai / penzai (penjing)

Chińskie ogrody w dużej mierze kształtowały zarówno buddyzm, jak i konfucjanizm. Z jednej strony stawia się w nich na prostotę i pewien minimalizm, przy jednoczesnym unikaniu prostych form czy linii. Dzięki temu wygląda raczej na dziki, choć naprawdę jest  mocno wypielęgnowany. Bardzo istotna jest też rzeźba terenu, architektura (pawilony, wytyczone ścieżki, te jednak nie powinny być zbyt proste) i przede wszystkim woda. Ogrody chińskie inspirowały też ogrody japońskie. Tamte z kolei, choć zachowują harmonię i wiele elementów, stawiano na dużo mniejszym obszarze. Do tego dochodzi ważny element asymetrii. Również kwestia naturalności roślinności nie była tak istotna, za to bardziej liczył się pejzaż. Stąd więcej tam kamiennych ogrodów czy bonsai. Przykład typowego japońskiego ogrodu opisywaliśmy przy okazji Himeji. Oczywiście osobnym rodzajem są te przygotowane pod hanami jak ten w Fukushimie. Zaś więcej o bonsai przeczytacie tutaj.

Ogród Mistrza Sieci
Ogród Mistrza Sieci

Suzhou: Ogród Mistrza Sieci

Ogród Mistrza Sieci to najstarszy zachowany ogród w Suzhou. Pochodzi z 1140 roku i został zainspirowany prostym życiem rybaka. Tu jest wszystko, co powinno być w chińskim ogrodzie – pawilony, woda, skały, bujna roślinność. Jest też bonsai oraz zwierzęta, czyli przede wszystkim złote rybki, czyli podgatunek karasia chińskiego (Carassius auratus). To ogród Mistrza Sieci, więc ryby muszą być.

Ogród Mistrza Sieci
Ogród Mistrza Sieci

To właśnie w Chinach zaczęto hodować złote rybki. Początkowo przeniesiono je do małych, przydomowych zbiorników wodnych, jako zapas żywności. W czasach dynastii Qin (265-420 naszej ery) zaczęto wspominać o czerwonych rybkach, jednak hodowla ozdobna rozwinęła się dopiero w czasach dynastii Tang (618-907). Dużą rolę odegrał tu też buddyzm i praktyka darowania zwierzęciu życia, zwana fangsheng. Pod koniec X wieku złote rybki już celowo krzyżowano tworząc nowe, barwne odmiany. Moda ta rozprzestrzeniła się dalej, do Japonii, Wietnamu, a potem jeszcze dalej.

Ogród Mistrza Sieci - złote rybki
Ogród Mistrza Sieci – złote rybki

Suzhou: Ogród Pokornego Zarządcy

Drugi z wyróżniających się ogrodów to Ogród Pokornego Zarządcy. Jest on największy w całym Suzhou i jest jednym z czterech największych ogrodów w Chinach. Liczy sobie 52 tysiące metrów kwadratowych. Formalnie pierwszy ogród  założono tu w 1131 roku, ale bardziej właściwy kształt i charakter nadano mu dopiero w 1513 roku. Jak łatwo się domyśleć, jest też najczęściej odwiedzanym ze wszystkich ogrodów.

Ogród Pokornego Zarządcy
Ogród Pokornego Zarządcy i zbieranie owoców lotosu

W tym ogrodzie z kolei mamy widoczne wpływy japońskie. Są karpie koi, czyli  ozdobna forma karpia. Karpie były także początkowo hodowane przez Chińczyków jako pewna alternatywa dla złotych rybek, jednak popularność koi zaczęła w Japonii w latach 20. XVIII wieku. Koi zresztą znaczy po japońsku tyle co karp. Poza rybami w ogrodach można spotkać ptactwo, głównie kaczki, ale też żółwie (np. ozdobne pochodzące z Ameryki).

Ogród Dobrego Zarządcy w Suzhou
Ogród Dobrego Zarządcy w Suzhou

Drugi japoński wpływ to bonsai. Znów, podobnie jak z ogrodami, czy karpiami koi, w Japonii bonsai nie powstało samoistnie. Sztuka miniaturyzowania drzew i krzewów przybyła tam z Chin i zwana jest penzai. Swoją drogą penzai (lub penjing) polegało bardziej na tworzeniu miniaturowych pejzaży z wykorzystaniem mchu, czy kamieni. Japończycy mocno rozwinęli tę sztukę, stworzyli też style bonsai. Dziś zwłaszcza w Chinach terminy te często są wymienne. Zaś bonsai jest często istotnym elementem ogrodu chińskiego.

Ogród Pokornego Zarządcy
Ogród Pokornego Zarządcy

Wuxi: Ogród Li

Ogrodów z listy UNESCO jest 9. Poza dwoma wspomnianymi są tam między innymi Pawilon Lazurowej Fali, Ogród Par, Ogród Lwiego Zagajnika, Ogród Kuszący do Pozostania czy Ogród Przebywania (lub Szczęścia w innym tłumaczeniu). Ale jak wspomnieliśmy w samym Suzhou, tych ogrodów jest jeszcze więcej. A jeśli popatrzy się na cała metropolię, można dodać jeszcze kolejne. Jak choćby ogród Li w mieście Wuxi uchodzący za jeden z najbardziej malowniczych w całych Chinach.

Ogród Li w Wuxi
Ogród Li w Wuxi
Ogród Li w Wuxi
Ogród Li w Wuxi

Wuxi (无锡) samo w sobie jest też dobrym miejscem, by zobaczyć jeszcze dwie rzeczy. Wspomniane już Wielkie Jezioro, czyli Tai Hu lub jezioro Tai. Tu jest wiele punktów widokowych. W wodzie zaś poza rybami hoduje się słodkowodne perłowce. Widać też jak na brzegu pną się w górę nowoczesne miasta. Druga rzecz to uprawy herbaty. Niestety  nie są tak spektakularne jak choćby Lipton’s Seat na Sri Lance.

Pole herbaciane Wuxi
Pole herbaciane Wuxi

Luzhi: kanały

Natomiast skoro już jesteśmy w okolicach Suzhou i delty rzeki Jangcy, warto zajrzeć do któregoś z małych miasteczek z kanałami. Jednym z nich jest Luzhi (甪直镇), które odwiedziliśmy. Ale w okolicy jest ich wiele więcej, choćby Xitang (tam kręcono „Mission: Impossible III”). Są one dość podobne i jak ogrody w dużej ilości mogą się mylić.

Kanał w Luzhi
Kanał w Luzhi

Samo Luzhi przypomina dziś trochę skansen, zwłaszcza jak porówna się je z kanałami Suzhou. Bardziej odpowiada wyobrażeniu o starodawnych Chinach. Zresztą mamy tu nawet muzeum etnograficzne. Zaś największą zabawą jest oczywiście przepłynięcie się po kanałach.

Kanał w Luzhi
Kanał w Luzhi

Suzhou oczywiście oferuje dużo więcej atrakcji, tak nowoczesnej architektury, pagód, świątyń, murów, bram miejskich, kanałów czy ogrodów, które niekoniecznie trafiły na listę UNESCO.

Wielkie Jezioro (w tle Wuxi)
Wielkie Jezioro (w tle Wuxi)

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Więcej na szlaku chińskim
Suzhou

Hanami, kwitnące wiśnie sakura i Fukushima

Hanami to z japońskiego dosłownie oglądanie kwiatów. Tradycyjny zwyczaj najczęściej kojarzy się z oglądaniem ozdobnych kwiatów wiśni. Choć to popularna u nas roślina, w Japonii rośnie trochę inny gatunek: wiśnia piłkowana (Cerasus serrulata) zwana też wiśnią japońską bądź sakurą. Choć sakura tak naprawdę to tylko jedna z odmian wiśni, ale dziś terminu tego używa się wymiennie. Roślina ta wywarła olbrzymi wpływ na kulturę tego kraju, nie bez powodu nazywanego przecież Krajem Kwitnącej Wiśni.

Hanamiyama Park w Fukushimie
Hanamiyama Park w Fukushimie

Geneza Hanami

Zwyczaj hanami sięga okresu Nara (710-784). Początkowo był złożeniem dwóch rzeczy: religii, gdzie oddawano cześć bogom rezydujących w sakurach, oraz ceremonii dworskich wzorowanych na chińskich zwyczajach. Pierwotnie celebracja ograniczało się do dworu, z czasem przejął ją zwykły lud. Już w XV wieku był to zwyczaj narodowy. Do dziś tradycja hanami, czyli oglądania kwitnących wiśni jest bardzo żywa i pielęgnowana w Japonii. Co roku przyciąga wiele osób do parków, czy miejsc, gdzie kwitną sakury. Nie tylko turystów zza granicy, ale przede wszystkim samych Japończyków. Jest to na tyle ważne, że podawane są prognozy kwitnienia wiśni, zarówno w telewizji jak i Internecie (np. na www.japanguide.com). Już na kilka miesięcy przed można zobaczyć kiedy prawdopodobnie w danym roku w określonych miejscach Japonii będzie najlepszy okres na oglądanie wiśni. Prognozy są podobno bardzo akuratne, ale nigdy stuprocentowe.

Okolice Hanamiyama Park
Okolice Hanamiyama Park
Park Hanamiyama w Fukushimie
Park Hanamiyama w Fukushimie

Dodatkowo w części Japonii hanami zbiega się z rozpoczęciem roku szkolnego w niektórych prefekturach i roku podatkowego. Robi się z tego wielkie święto. Ale nie tylko wiśnie przyciągają uwagę Japończyków. W ogrodach do hanami są wyznaczone daty kiedy kwitną inne rośliny. Po wiśniach bardzo popularne są floksy i festiwale z nimi związane (choćby w okolicach krainy pięciu jezior). Przy tego typu imprezach warto wspomnieć o Momijigari czy też inaczej Kōyō, czyli japońskim oglądaniu jesiennych liści. Taka złota, japońska jesień. W każdym razie powoduje to, że Japonię można odkrywać praktycznie przez cały rok, bo ciągle jest na coś sezon. Swoją drogą Japończyków interesuje też kwitnienie tulipanów, ale te ogrody nie są tak rozbudowane i popularne jak Keukenhof.

Kwitnące wiśnie (i forsycje)
Kwitnące wiśnie (i forsycje)

Jak trafić w sezon na kwitnące wiśnie?

Wracając jednak do wiśni: szczyt sezonu w środkowej Japonii przypada na początek bądź pierwszą połowę kwietnia. Ale równie dobrze może to być marzec, wszystko zależy od pogody. Jeśli zależy nam na obejrzeniu kwitnienia trzeba dość dobrze sobie zaplanować plan B. Najczęściej bilety, hotele i inne sprawy załatwia się odpowiednio wcześnie, choć pogoda może zawsze sprawić pewne zawirowania. My byliśmy w Tokio w okresie, w którym zwykle jest sezon, tym razem prawie wszystko przekwitło (choć dwa miesiące wcześniej prognozy zapowiadały się dobrze). Odpada też południe, bo tam kwitnienie przebiega wcześniej, więc pojechaliśmy na północ.

Wiśnie Sakura
Wiśnie Sakura
Fukushima, kwitnąca sakura
Fukushima, kwitnąca sakura

Słynne ogrody do Hanami

W Japonii jest kilka miejsc, które słyną jako wyjątkowo dobre punkty obserwowania kwitnienia. Są to w Tokio: park Ueno, Shinjuku Gyoen, Chidorigafuchi, park Sumida, cmentarz Aoyama, Koishikawa Kōrakuen, Inokashira, w Jokohamie: park Kamon’yama, Sankeien, w Kioto: Maruyama, świątynia Heian, Arashiyama, Kamogawa, świątynia Daigoji, góra Orashi, w Osace: park wokół Mennicy Japońskiej, park przy zamku Osaka, w Nagoi: park Tsurumai oraz okolice góry Fudżi. To tylko te najbardziej znane, ale jest wiele innych. Jedno z nich to także okolice zamku Himeji – ogród Koko-en.

Drzewo wiśni w czasie kwitnienia
Drzewo wiśni w czasie kwitnienia

Fukushima i Hanami

Naszą alternatywą został Fukushima Hanamiyama Park, który leży nieopodal Fukushimy. Od razu dodamy – daleko od elektrowni jądrowej, która leży nad oceanem w prefekturze Fukushima, zaś miasto i ogród są w głębi wyspy. Swoją drogą warto dodać, że okolice elektrowni dziś to strefa zamknięta, ale podobnie jak w Czarnobylu tak i tu zaczynają pojawiać się alternatywne wycieczki. Ale tym razem koncentrowaliśmy się na sakurach.

W Parku Hanamiyama jest kilka tras do oglądania kwiatów
W Parku Hanamiyama jest kilka tras do oglądania kwiatów

Fukushima Hanamiyama Park

Hanamiyama Park rozpościera się na wzgórzach porośniętych przez setki drzew: wiśni, śliw, krzewów forsycji, róż, z polami porośniętymi kwiatami, na przykład intensywnie żółtym rzepakiem. Wstęp jest darmowy, zapłacić należy jedynie za autobus z dworca w Fukushimie, jeśli wybieramy się komunikacją zbiorową. Ta jest średnio zorganizowana. Przy dworcu znajdziemy przystanek, tam można bez problemu kupić bilet i dostać rozkład jazdy autobusów. Problemem jest to, że w okresie Hanami, nawet w tygodniu, mnóstwo ludzi jest zainteresowanych oglądaniem kwiatów, więc komunikacja nie daje rady. Trzeba czasem czekać na kolejny (lub jeszcze kolejny) autobus, by móc w ogóle do niego wejść.

Park Hanamiyama
Park Hanamiyama

Ogród to kilka wytyczonych tras, których przejście może zająć większą część dnia. Ze wzgórz roztacza się widok na miasto i pasmo górskie z wulkanicznym szczytem Azuma (1705 m n.p.m.) o kształcie stożka przypominającym Fuji, stąd przydomek „kofuji”.

W ogrodzie jest kilka różnych odmian sakury
W ogrodzie jest kilka różnych odmian sakury

Historia ogrodu Hanamiyama Park

Park Hanamiyama został otwarty dla publiczności w 1959 roku. Jego początki to lata 20. XX wieku, gdy rodzina Abe zajęła się komercyjną uprawą kwiatów na wzgórzu za Fukushimą. Spokojne życie zostało przerwane przez przystąpienie Japonii do II wojny światowej, kiedy męscy członkowie rodziny musieli służyć w armii. Kobiety pielęgnowały uprawy w oczekiwaniu na ich powrót. Gdy wrócili, wojenną traumę leczyli pośród kwiatów i kwitnących drzew. A tych wciąż przybywało, ogród się rozrastał. Rodzina zdecydowała o udostępnieniu parku dla zwiedzających w 1959 roku pod nazwą Hanamiyama Park, a dwadzieścia lat później wystawa fotograficzna rozsławiła to miejsce na cały kraj. Park został zamknięty w marcu 2011 roku na okres jednego roku po trzęsieniu ziemi i tsunami, które uszkodziło pobliską elektrownię atomową. Miał to być czas dla roślin, by mogły odżyć po katastrofie. Dziś jest to przepiękne miejsce.

Sakura
Sakura

Dla nas wycieczka do tego parku wiąże się z oglądaniem i podziwianiem kwiatów, spokojnym spacerem między roślinami (można wybrać kilka tras). Większość odwiedzających w parku to Azjaci (Japończycy, ale też turyści z Chin, Korei czy innych państw), przez to traci się trochę ducha podziwiania i obcowania z roślinami. Mnóstwo ludzi, trochę gwaru, ale jednocześnie tych parków jest więcej, więc nie ma tylu ludzi co np. w Keukenhof w szczycie. Japończycy zaś lubią spokój, dodatkowo klasyczne hanami wiąże się ze spożywaniem kulek ryżowych dango, piciem sake czy piwa. Wiśnie zaś stają się tylko pretekstem. Zresztą przy przystanku przy parku znalazło się kilka stoisk z różnym jedzeniem, piciem, czy lokalnymi wyrobami (w tym miodem z Fukushimy).

Hanami - typowy widok
Hanami – typowy widok

Japoński dzień dziecka

Wspominaliśmy o sezonowości imprez w Japonii. Hamani wchodzi w kolejne święto – Tango no sekku. Odbywa się ono 5 maja i dziś formalnie jest to Japoński Dzień Dziecka (Kodomo no hi). Tradycyjnie było to raczej święto chłopców, wywodzące się jeszcze z bardzo starych japońskich zwyczajów i chińskich naleciałości, magii liczb i zmian pór roku. Jedną z tradycji święta jest wieszanie flag Koi-nobori. Przypominają one trochę rękaw w kształcie karpia. Wiesza się je jeszcze w kwietniu w oczekiwaniu na święto, czasem, jak w Fukushimie potrafią nałożyć się z hanami.

Flaga Koi-nobori i tulipany
Flaga Koi-nobori i tulipany

Na koniec warto zdać sobie sprawę, że hanami to nie jest zwykłe oglądanie kwiatów, to święto radości, trochę przypominające nasze jarmarki czy festyny. A że sami Japończycy są raczej cisi, to może faktycznie wyglądać to jedynie na podziwianie kwiatów. Zaś ogrody jak wszystko w Japonii są idealnie skomponowane. Poczucie estetyki w tym kraju stoi naprawdę na wysokim poziomie.

Natomiast jeśli chodzi o ogrody, a także japońskie inspiracje roślinne, w tym bonsai czy ikebany to polecamy też wpis na blogu Trykowska Studio.

Kwitnąca sakura
Kwitnąca sakura

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak japoński
Hanami / Fukushima