Zanzibar, Stone Town. Odpoczynek i historia niewolnictwa

Poza parkami narodowymi i safari najwięcej turystów przybywających do Tanzanii przyjeżdża właśnie na Zanzibar, a tam do Stone Town. Niektórzy właściwie nawet nie opuszczają wyspy (nie licząc jakiś wycieczek w stylu Prison Island). Jednak Zanzibar bardzo się wyróżnia od reszty Tanzanii, nie tylko ze względu na kurorty, ale przede wszystkim na bardzo ciekawą historię i wpływy kulturowe.

Uliczki Stone Town

Zanzibar: Historia

Cofnijmy się trochę. Sama nazwa Tanzania ma odzwierciedlać unię dwóch wcześniej istniejących państw Tanganiki i Zanzibaru. Tanganika, czyli obecnie Tanzania kontynentalna, ma przeszłość kolonialną. Przez pewien czas była niemiecka, potem brytyjska, właściwie te dwa wpływy odbiły najbardziej widoczny obecnie wpływ na kraj. Zanzibar zaś ma dużo dłużą i bardziej skomplikowaną historię. Tu poza wpływami Europejskimi (głównie portugalskie i brytyjskie) bardzo dużą rolę odegrali też Arabowie (w szczególności Omańczycy) i Persowie. Przez pewien czas wyspa była częścią Sułtanatu Omanu, potem był to samodzielny Sułtanat. Obecnie ma pewną autonomię w ramach Tanzanii.

Dom cudów (Zanzibar, Stone Town)
Dom cudów

Natomiast historia miasta, przynajmniej ta znana, zaczyna się gdzieś między I a III wiekiem naszej ery. Wówczas z dokumentów rzymskich wynika, iż mieszkali tu już ludzie. Stała osada rybacka powstała najpóźniej w VI wieku. Od X wieku wyspa znajdowała się w posiadaniu sułtanatu Kilwa, zaś osada nazywała się Shangani. To właśnie do Shangani dopłynęli Portugalczycy i zaczęli tu kolonizację od budowy kościoła w XVI wieku. Po prawie dwustu latach dominacji Portugalii, na kolejne dwieście lat miasto było pod wpływem Omanu. Co widać w architekturze, która mocno przypomina stary Maskat. Jednocześnie to czas powstawania domu cudów i podobnych budowli. No i złoty okres handlem niewolnikami. Skończyło się to wraz z Brytyjczykami i kolejną epoką kolonialną. Dziś Zanzibar przede wszystkim żyje z turystyki.

Dom Fredy'ego Mercury'ego
Dom Fredy’ego Mercury’ego

Zanzibar City czy Stone Town

Kolejny problem z nazewnictwem to oczywiście Zanzibar. Nazwa odnosi się tak do wyspy, autonomii jak i stolicy tego terytorium. Jej najstarsza, historyczna część, wpisana obecnie na listę UNESCO określana jest często jako Stone Town lub w suahili Mji Mkongwe, co oznacza tyle co Stare Miasto, choć po polsku raczej jest to Kamienne Miasto. Do konstrukcji budowli wykorzystywano kamienie z dawnych raf koralowych, co nadaje miastu unikalnego charakteru. A jeszcze jak dochodzi tu element kulturowy, nic dziwnego, że UNESCO dostrzegło to miejsce. Wpisano je na listę w 2000. Jednocześnie przedstawiciele tej organizacji doskonale zdają sobie sprawę, że władze nie przywiązują należytej uwagi do zapewnienia Zanzibarowi ochrony, więc pojawiły się nawet groźby usunięcia tego miejsca z listy.

Pozostałości po fortecy
Pozostałości po fortecy

Atrakcje Stone Town

Zanzibar już na pierwszy rzut oka różni się mocno od Tanzanii kontynentalnej. Bardzo widoczne są tu wpływy muzułmańskie i arabskie. Nie chodzi tylko o sposób handlowania, zabudowę, czy porządek. Tu panują nawet inne zwyczaje przy witaniu się. Zdecydowanie bardziej przypomina to państwo arabskie, choć brakuje tu charakterystycznych medyn, ale są oczywiście namiastki. Są też meczety, ale to już inna sprawa. Pozostały także forty i pałace po sułtanacie. Warto zatrzymać się chwilę w Starym Forcie i przede wszystkim podziwiać materiały z których go zbudowano (także kamieni koralowych). To fort omański z XVII wieku.

Uliczki Stone Town
Uliczki Stone Town

Pałace obecnie raczej niszczeją. Jeden z nich to tak zwany Dom Cudów (Beit-al-Ajaib), bo kiedyś był to pierwszy budynek na wyspie, gdzie zastosowano cuda techniki w stylu wind. Niestety obecnie brak mu dofinansowania i raczej straszy. Wzniesiono go w 1883, czyli na krótko przed brytyjskim zarządem. Obok znajduje się XIX pałac muzeum, dawny pałac sułtana.

Z wartych uwagi budynków należy wymienić starą aptekę, czy kościoły św. Józefa (katolicki) i Chrystusa (anglikański). Wszystkie z drugiej połowy XIX wieku. Dodatkową atrakcją jest bez wątpienia dom Freddy’ego Mercury’ego, który się tu urodził. Pamięć o nim przeszkadza radykałom, ale przyciąga turystów. W centrum jest sporo niewielkich meczetów oraz łaźnia perska, którą można zwiedzać.

Kwatery niewolników
Kwatery niewolników

Kwatery niewolników na Zanzibarze

Zanzibar w historii odegrał jeszcze jedną rolę. To było ważne centrum handlu niewolnikami. Dziś można zwiedzać tu dawne kwatery niewolnicze. Zmieniono je na muzeum, z bardzo charakterystycznym pomnikiem. Miejscu temu należy się szczególna uwaga, bo stara się pokazywać problem niewolnictwa w miarę obiektywnie, bez wchodzenia w oceny, czy próby winienia kogoś. To naprawdę bardzo unikalne podejście w tego typu miejscach. Zwłaszcza, że bardzo często ukazuje się kontekst historyczny, z jego ciemnymi stronami. Dzięki temu można lepiej zrozumieć jak było odbierane niewolnictwo kiedyś, w tej części świata. Gdzie dla jednych był tragedią, dla innych źródłem łatwego zarobku, a jeszcze inni akceptowali stan rzeczy. Wycieczka jest bardzo pouczająca i sprzyjająca kontemplacji, choć niekoniecznie musi to być kojące. Do muzeum przylega katedra anglikańska.

Pomnik niewolników (Zanzibar, Stone Town)
Pomnik niewolników

Zwiedzanie Stone Town

Stone Town przede wszystkim daje możliwość zagubienia się w wąskich uliczkach i spacerowania nimi. Podziwiania tutejszych drzwi, balkonów i nietypowego budulca. Wszystko jest w pewien sposób zabrudzone, taki urok. Owszem, sprzedawcy tu zaczepiają bardziej niż w kontynentalnej Tanzanii, ale też jest bezpiecznie. Wieczorem zaś warto wybrać się do ogrodu Forodhani, czyli promenady miejskiej. Tam odbywają się różne imprezy, choćby festiwale jedzenia.

Targowisko w Stone Town (Zanzibar / Tanzania)
Targowisko w Stone Town (Zanzibar / Tanzania)

Obecnie Zanzibar żyje w dużej mierze z turystyki i starają się oferować różną gamę wycieczek. Pewnie najpopularniejsze są spice tours, czy opisana przez nas osobno Prison Island. Są też plaże i ogrody ze zwierzętami, pełniące rolę namiastek safari. Niektóre z nich to małe, odtworzone fragmenty dżungli bądź innego ekosystemu. No i jak ktoś chce to z pewnością znajdzie sobie tu wycieczkę z przelotem do jednego z parków na kontynencie, prawdziwe safari. Pewną alternatywą jest też niebieskie safari, czyli rejs po rafach. No i oczywiście plaże, tych jest całkiem sporo na całej wyspie, właśnie dlatego przybywa tu tylu turystów. Dla nas Zanizbar był zwieńczeniem tanzańskiej podróży, miejscem w którym mogliśmy trochę odpocząć i skupić się bardziej na dorobkach kultury, niż przyrodzie.

Plaża w dzień
Plaża w dzień

Jeśli zainteresował Cię ten wpis, przeczytaj inne o Tanzanii. Jeśli podobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak tanzański
Zanzibar – Stone Town
Share Button

Komentarze