Słonie indyjskie w Hurulu

Hurulu Eco Park, czyli safari po lankijsku

Jedną z atrakcji planowanych podczas naszego pobytu na Sri Lance było safari, choć nawet nie braliśmy pod uwagę wówczas Hurulu. Początkowo myśleliśmy o Parku Narodowym Yala, ale nasz przewodnik zapytał, co chcemy zobaczyć w parku: słonie czy inne zwierzęta (jelenie i tak dalej). Najfajniej byłoby wszystkie, ale słonie indyjskie w naturze to coś, na czym nam zdecydowanie bardziej zależało. Zasugerował Park Minneriya, lub któryś z okolicznych. Miał sprawdzić, gdzie akurat są słonie i możliwy wjazd. Tak więc, ze względu na warunki terenowe, pogodowe i meldowaną liczbę zwierząt, wybór padł na Hurulu Eco Park, który jest dostępną dla turystów częścią rezerwatu leśnego Hurulu.

Safari w Hurulu
Safari w Hurulu

Hurulu, Minneria i Kaudulla

Tu jeszcze warto dodać jedno: Minneriya National Park, Kaudulla National Park czy właśnie Hurulu Eco Park są położone bardzo blisko siebie, dokładnie w tej samej okolicy. Hurulu  jest zlokalizowane w miejscowości Habarana. Dotarcie tu z Sigiriyi nie stanowi problemu. Można spokojnie wybierać jeden z trzech parków. Natomiast nie tylko ludzie sobie je wybierają, podobnie robią zwierzęta.Zatem z naszego punktu widzenia, wybór jednego z tych trzech parków zależał głównie od ilości zwierząt. A że akurat w Minneriyi wylały wody, słonie przeniosły się do Hurulu. Tu, podobnie jak w Tanzanii, organizatorzy safari doskonale wiedzą, gdzie akuratnie przebywają słonie. Co nie znaczy, że nie jeżdżą w tym czasie do pozostałych. W takich wypadkach warto podkreślać, że zależy nam na zwierzętach, nie na konkretnym miejscu.

Hurulu Eco Park
Hurulu Eco Park

Gdzie zobaczyć słonie na Sri Lance?

Owszem, w planie mieliśmy też inne lankijskie rezerwaty biosfery (np. Sinharaja), ale tylko jedno safari. Yala jest jednym z największych i najbardziej popularnych parków, ale nie ma w nim dużo słoni. Choć z drugiej strony podobno nie ma tam takich chaszczy, więc łatwiej wypatrzyć inne zwierzęta. Poza Minneriyą można też rozważyć Udawalawe, albo Wilpattu (ten odpadł, bo był zupełnie nie po drodze). Nam Hurulu doskonale wpasowało się w plan. Okolica zaś wygląda imponująco. Wielkie połacie cejlońskiego lasu widzieliśmy chociażby ze szczytu Sigiriyi i w otoczeniu zabytków Anuradhapury, czy zwłaszcza Polonnaruwy.

Samochód uwięziony w błocie
Samochód uwięziony w błocie

Krajobraz i zwierzęta w Hurulu

Dla nas wygląda to jak tropikalna dżungla z widocznymi chmurami parującej wilgoci unoszącymi się ponad wiecznie zielonymi liśćmi. Tak naprawdę to jest złudzenie. Większość lasów porastających wyspę Cejlon to wiecznie zielone lasy strefy suchej, czyli lasy kserofityczne. Występują one w klimacie tropikalnym i subtropikalnym, gdzie temperatura jest raczej wysoka przez cały rok, ale za to opady są stosunkowo niskie, a pora deszczowa i sucha występuje nieregularnie. Takie lasy występują między innymi w Indiach, Azji południowo-wschodniej i w Brazylii.

Paw w Hurulu
Paw w Hurulu

Najciekawsze – i niestety najbardziej zagrożone – z występujących w Hurulu zwierząt to lampart lankijski, kot rdzawy (najmniejszy dziki kot w Azji), indyjski żółw gwiaździsty i oczywiście słoń. Powiedzmy sobie wprost, najważniejsze dla nas było zobaczyć słonia. Także dlatego, że ich obecność i możliwość zobaczenia da się wcześniej zweryfikować. Cóż, od tego zależy biznes przewoźników, więc dbają o wiarygodność informacji. Niestety nie da się tego powiedzieć o innych zwierzętach, je ogląda się niejako przypadkiem. Zobaczenie lamparta wymaga wiele szczęścia. Zresztą nawet słonie w Hurulu mają gdzie się schować. Jeśli nie będą akurat blisko drogi, to może być problem, by móc im się przyjrzeć.

Słonie indyjskie w Hurulu
Słonie indyjskie w Hurulu

Słonie w Hurulu

Występujący na Sri Lance gatunek to oczywiście słoń indyjski, podgatunek – słoń cejloński (Elephas maximus maximus). Udało nam się zobaczyć kilka sztuk, ale daleko to do liczebności, którą obserwowaliśmy w Tanzanii. Jak zresztą niestety jakichkolwiek innych zwierząt, wliczając w to ptaki. Spowodowane jest to niekorzystnym ułożeniem szlaku: nie tylko na samej krawędzi parku, ale i z jedną trasą, na którą pakują na raz wiele samochodów (wjazdy są o konkretnych godzinach). Nic dziwnego, że zwierzęta unikają tych okolic.

Słonica ze słoniątkiem
Słonica ze słoniątkiem

Słonie na Sri Lance

Słoń na Sri Lance to temat równie obszerny, co kontrowersyjny. Zacznijmy od faktów: zwierzęta te występują jedynie na terenach suchych, omijają lasy deszczowe i mgliste. Populacje żyją na wysokościach aż do 2000 metrów nad poziomem morza. Ich liczebność na wyspie w 2011 roku szacowano na około 5800 osobników, co jest znacznym wzrostem od roku 2007, kiedy naliczono do 3000 słoni. W pierwszych dekadach XIX wieku żyło ich natomiast 12 – 14 tysięcy. Skąd taki spadek liczebności? Oczywiście przez kłusownictwo, karczowanie lasów pod pola uprawne oraz zabijanie w obronie własnej i dobytku. Skąd mamy wzrost liczebności populacji w ostatnich latach? Zabijanie dla ciosów jest mało opłacalne, gdyż obecnie zaledwie 2% samców może poszczycić się imponującymi (a dla człowieka: wartościowymi) kłami. To także skutek przetrzebienia populacji. Gen kłów zanika  przez działania człowieka.

Słoń indyjski (Hurulu, Sri Lanka)
Słoń indyjski (Hurulu, Sri Lanka)

Drugi powód wzrostu populacji to fakt, że słonie objęte są znaczną ochroną gatunkową, ich krzywdzenie jest srogim przestępstwem. Niekiedy słonie są przesiedlane w inne rejony wyspy, by zrównoważyć ich liczbę na różnych obszarach i aby słoń w poszukiwaniu siedlisk nie wchodził rolnikom w szkodę. Co do przesiedleń, to warto pamiętać o tym, że słonie są zwierzętami silnie związanymi z miejscem. Zdarzało się, że przeniesione, powracały do swoich pierwotnych siedlisk. Jeden z takich przesiedleńców przewędrował przez miesiąc ponad 200 kilometrów, by powrócić do domu. Więcej w temacie słoni będzie też przy wpisie o Sierocińcu Pinnawala.

Słoń indyjski
Słoń indyjski

Safari w Hurulu Eco Park

W porównaniu z tanzańskim, safari w Hurulu Eco Park nie rzuca na kolana. Ryk kolumny samochodów skutecznie przepłoszył zwierzęta (choć słonie ostatecznie widzieliśmy w załóżmy satysfakcjonującej ilości). Dodatkowo podczas naszej wizyty, deszcze zamieniły część trasy w grząskie bagnisko i sporo czasu straciliśmy na wygrzebywanie się z pułapki. Ale co tu dużo mówić – atrakcja sama w sobie. Natomiast doskonale zdajemy sobie sprawę z unikalności afrykańskich safari, zwłaszcza tam, gdzie naprawdę jest dużo zwierząt do obserwowania (np. Tarangire).

Słonie w trawie
Słonie w trawie

Tak jak wspominaliśmy wcześniej, trasa po Hurulu jest dość ograniczona. Do tego parku wjeżdża się dwa razy dziennie, rano i po południu, zaledwie na kilka godzin. Kierowcy nie szukają zwierząt starając się wybierać mniej uczęszczane drogi, raczej jadą wprost po wyznaczonym szlaku. Przy słoniach, rzadziej przy  innych zwierzętach, robią się korki. Dodatkową atrakcją jest skała, na której znajduje się punkt obserwacyjny. Można wejść na nią i pooglądać okolicę. Za to w porównaniu z innymi parkami (jak Yala) Hurulu jest tańszy.

Skała z której spogląda się na Hurulu
Skała z której spogląda się na Hurulu

Jak zorganizować safari na Sri Lance?

Do Hurulu (czy Minneriyi lub innych okolicznych parków) nie da się wjechać samochodem innym niż 4×4. Zresztą utkwiwszy w błocie zdołaliśmy się przekonać dlaczego. Najczęściej bez problemu można – z pomocą hotelu czy przewodnika – umówić sobie kierowcę praktycznie dzień wcześniej, no i wybrać park, jeśli jest taka możliwość (warunki pogodowe). Natomiast trzeba się liczyć z tym, że będzie tu dużo samochodów i ludzi, a stosunkowo mało zwierząt. To nie Serengeti. Dotyczy to raczej większości parków na Sri Lance. Nie zmienia to jednak faktu, że byliśmy bardzo zadowoleni z tego safari. Słonie były (około 30 w sumie), no a same widoki są powalające.

Na safari w Hurulu
Na safari w Hurulu

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak lankijski
Hurulu Eco Park
Share Button

Komentarze