Archiwa tagu: Star Trek

Myvatn, jezioro i okolica: kratery, źródła geotermalne i skalne formacje

Mývatn e to nazwa jeziora na Islandii, słynącego z bogactwa ptasiego świata. Tą nazwą określa się także jego bliską okolicę, przede wszystkim różne formacje wulkaniczne, kratery, czy rzeki lawy oraz zjawiska geotermalne. Co prawda oficjalnie okolica ma islandzką nazwę – Mývatnssveit, ale jakoś nie używa się jej w turystyce, czy promocji tego regionu. A jest to wspaniałe miejsce, tym ciekawsze, że także filmowe, włączając w to kilka lokacji z „Gry o tron”.

Jezioro Mývatn
Jezioro Mývatn

Jezioro Mývatn

Oczywiście główna atrakcja to jezioro. Nazwa znaczy tyle co jezioro komarów / muszek ( – komar, muszka, vatn – jezioro). I faktycznie tutejszy krwiopijca potrafi być dokuczliwy latem. Jednak prawdziwe bogactwo to ptaki. Występuje ich tu 240 gatunków, z tego ponad 70 miejscu ma tutaj lęgowiska. Samych kaczek jest tu kilkanaście gatunków. Jezioro o powierzchni 37 km² i głębokości do 4,5 metra wraz z całym regionem Mývatn-Laxá zostało wpisane na listę Ramsar oraz jest uznaną ostoją ptaków IBA. Co ciekawe, nawet w miejscach przy drodze, gdzie można się zatrzymać i podejść do jeziora, to część jest ogrodzona, dzięki czemu ptaki nie są tu nękane. W okresie lęgowym pewne fragmenty jeziora są wręcz zamykane.

Łabędź krzykliwy (Cygnus cygnus)
Łabędź krzykliwy (Cygnus cygnus)

Jest to także teren geotermalny, co akurat nie jest niczym niezwykłym na Islandii. Jadąc drogą numer 1 można zatrzymać się przy elektrowni geotermalnej Bjarnarflag i podziwiać tamtejszą gorącą wodę. Błękitne Jezioro (Blue Lake) dość mocno wyróżnia się wizualnie na tle okolicy. Nie należy do niego wchodzić przede wszystkim przez wysoką temperaturę wody. Ostrzegają przed tym znaki.

Blue Lake
Blue Lake

Mývatn Nature Baths

Natomiast jeśli ktoś chciałby spróbować kąpieli w gorącym źródle, to warto zatrzymać się w Mývatn Nature Baths (isl. Jarðböðin við Mývatn). To ośrodek trochę w stylu słynnej Blue Lagoon. Ze względu na oddalenie od Rejkawiku jest mniej oblegany i tańszy, a przy tym bardzo przyjemny. Ma spory parking, zaś baseny z gorącą wodą znajdują się na zewnątrz. Wysoka temperatura jest zauważalna, ale pilnują by nie było za ciepło. Dodatkowo są tu prysznice i inne atrakcje. Niecka basenu jest wykonana z naturalnych materiałów i utrzymywana w stanie naturalnym, włączając w to miękkie i śliskie glony czy inne porosty. Na oficjalnej stronie (gdzie można też sprawdzić aktualne ceny i godziny otwarcia), można zarezerwować sobie wejście. My w lipcu (sezon) weszliśmy do środka bez wcześniejszej rezerwacji. Ale fakt, dla nas był to przerywnik i dodatek, a nie istotny cel. Bilety i ceny można sprawdzić / zamówić tutaj.

Mývatn Nature Baths
Mývatn Nature Baths

Mývatn Nature Baths to nowoczesny i dobrze zaprojektowany ośrodek. Gorące źródło zostało stworzone przez człowieka i wykorzystuje wody z Bjarnarflag. Warto dodać, że choć zwłaszcza w ciągu dnia jest tu wielu turystów, to z ośrodka chętnie korzystają także Islandczycy. Dla nich gorące źródła są elementem kultury, miejscem spotkań Acz zdecydowanie preferują oni godziny, w których przybywa tu mniej turystów.

Jezioro Mývatn
Jezioro Mývatn

Grjotagja

Trochę dalej znajduje się kolejne miejsce, przy którym warto zatrzymać się na chwilę. To Jaskinia Grjótagjá. Jest ona stosunkowo niewielka. Znajduje się tuż przy drodze, tu też parkujemy i wchodzimy do środka, raczej by tylko zajrzeć. Wewnątrz jest stojąca, gorąca woda. Całość ma ażurowe sklepienie i wraz z błękitem gorącej wody jest to dość widowiskowe miejsce. Nic dziwnego, że wykorzystano je w „Grze o tron”. To właśnie w tym miejscu kręcono miłosne uniesienia Jona Snowa i Ygritte. Oczywiście posiłkowano się także studiem, bowiem w środku miejsca jest dość niewiele. Podobno to gdzieś tutaj także zaiskrzyło między odtwórcami, Kitem Haringtonem i Rose Leslie.

Jaskinia Grjótagjá
Jaskinia Grjótagjá
Scenę miłosnych uniesień Ygritte i Jona Snowa w „Grze o tron” kręcono w jaskini Grjótagjá (okolice Myvatn)
Scenę miłosnych uniesień Ygritte i Jona Snowa w „Grze o tron” kręcono w jaskini Grjótagjá (okolice Myvatn)

Co ważniejsze, do jaskini można wejść, ale należy pamiętać, że jest to teren prywatny. Kąpiel jest surowo wzbroniona. Głównie ze względu na bezpieczeństwo, jeszcze w latach 50. XX wieku ludzie kąpali się w tym źródle. Potem zrobiło się za gorące, dziś problemem jest jego szybko zmieniająca się temperatura. Choć obecnie podobno utrzymuje się w miarę stała,  40 parę stopni. Nagle może się podgrzać, dlatego panuje zakaz kąpieli. W praktyce ludzie moczą tam czasem nogi, na co jest przyzwolenie. Można natomiast pochodzić po okolicy, w tym wejść na wzniesienie nad jaskiniami. Tam trzeba trochę uważać, bowiem są pęknięcia, przez które do środka grot dostaje się światło. Te pęknięcia to kolejny efekt rozstępujących się płyt tektonicznych na Islandii (jak przy moście Miðlína). I tu istotne jest to, że Grjótagjá to tylko jedna, udostępniona jaskinia. Do pozostałych nie można wejść.

Rozchodzące się skały nad Grjótagjá
Rozchodzące się skały nad Grjótagjá

Hverfell

W okolicy Myvatn znajdują się nie tylko zjawiska geotermalne, ale również wulkaniczne. Dość ciekawe są pseudokratery, które dość licznie występują właśnie w tej części Islandii. Od normalnych kraterów wulkanicznych różnią się  sposobem powstania. Psuedokratery tworzą się w spływającej lawie, wyglądają jak zwykłe kratery, ale nie mają komory magmowej. Czyli po zastygnięciu nie mają szansy na ponowną erupcję. Nad jeziorem Myvatn najbardziej znane pseudokratery to Skútustaðagígar.

Hverfell
Hverfell

Znajduje się tu też zwykły krater – Hverfell lub Hverfjall. Wznosi się na 420 m n.p.m. i jest to dobry punkt, by obserwować całą okolicę. Jest też popularny wśród turystów. U stóp Hverfell znajduje się duży parking, potem czeka nas wspinaczka pod górkę. Trasa nie jest długa, ani też specjalnie trudna, ale nie jest to też relaksacyjny spacerek. Zajmuje to około 15 minut, różnica poziomów to około 100 metrów. Wchodzi się na szczyt, gdzie widzimy krater. Możemy go sobie spokojnie obejść, ale do środka zejść nie można. Aktywność wulkaniczna tego miejsca jest zdecydowanie mniejsza niż w przypadku Wezuwiusza, więc nie ma tu barierek, widoczność jest doskonała. Wszystko jest jednak pokryte resztkami zaschniętej lawy. Obejście krateru wokoło nie zajmie więcej niż godzinę. Średnica krateru to kilometr, ale największy problem to otwartość terenu i ewentualny silny wiatr. Nie to, żeby okolice jeziora były jakoś osłonięte, ale na górze wiatr jest bardziej odczuwalny.

Krater Hverfell
Krater Hverfell

Hverjfall robi duże wrażenie zwłaszcza ze względu na niemal całkowity brak roślinności. To przyjemny spacer, szkoda tylko, że mało pouczający. Krater powstał jakieś 2500 lat temu. Przydałoby się tu więcej tabliczek informacyjnych, ale już na Etnie trochę się o wulkanach dowiedzieliśmy, więc dla nas to było wystarczające. Ta niesamowita, wręcz nieziemska atmosfera udawała planetę Hima w trzecim sezonie „Star Trek: Discovery”. To tu znajdujemy Michael Burham na początku sezonu.

Skalne pozostałości po wulkanach w okolicy Mývatn
Skalne pozostałości po wulkanach w okolicy Mývatn

Dimmuborgir

Na południe od Hverfjall znajduje się pole lawowe Dimmuborgir. Powstało jakieś 2300 lat temu. Przez pewien czas istniało tu także jezioro lawowe, dziś ten obszar słynie przede wszystkim z niesamowitych formacji skalnych. Lawa uwalniała się w jeziorze, woda częściowo odparowywała, częściowo rzeźbiła to miejsce.

Skalne formacje (lawowe) w Dimmuborgir
Skalne formacje (lawowe) w Dimmuborgir

To także miejsce, które przyciąga turystów. Parking jednak nie jest już tak duży jak przy kraterze, co powoduje, że w sezonie mieliśmy trochę problemów z zaparkowaniem tutaj. Ludzi było sporo. Wewnątrz Dimmuborgir wytyczone są szlaki. Chodząc po polu lawowym ogląda się tutejsze, bardzo nietypowe skalne miasto. Wiele z form ma opisy, nazwy i historię. No i jak w takich miejscach bywa, niektóre skały przyciągają ludzi bardziej, dzięki charakterystycznym, fotogenicznym otworom.

Skalne formacje (lawowe) w Dimmuborgir
Skalne formacje (lawowe) w Dimmuborgir

Zresztą całe to miejsce wiąże się z legendami. Po pierwsze nazwa znaczy tyle co „mroczne zamki”. Dawny folklor rozwijał się także z chrześcijaństwem, powstał mit, lub apokryf, który mówił, iż to właśnie w tym miejscu Szatan spadł na Ziemię, gdy wyrzucono go z Nieba. No i tu gdzieś znajduje się brama do Piekieł. Nic dziwnego, że zainspirowało to Norwegów. Jedna ich grupa metalowa nazywa się: Dimmu Borgir. Według jeszcze innych legend mieszkała tu olbrzymka Grýla, która zjadała niegrzeczne dzieci na Boże Narodzenie, zaś jej trzynastu synów przynosiło prezenty grzecznym dzieciom.

Skały lawowe
Skały lawowe porośnięte mchem

To także kolejna lokacja z „Gry o tron” w okolicy Myvatn. W tym miejscu kręcono obóz Dzikich, którym przewodził Mance Ryder. Zdjęcia kręcono w zimie. Jezioro Myvatn posłużyło także jako sceneria do finału „Szybkich i wściekłych 8”. Tam mamy fragment pościgu/bitwy na zamarzniętym jeziorze, podobnie jak sceny z rosyjską łodzią podwodną. Tu ta część gra Rosję.

Okolice jeziora Mývatn (Islandia)
Okolice jeziora Mývatn (Islandia)

Turystyka w okolicy Mývatn

Wokół jeziora znajduje się kilka małych miejscowości z hotelami i miejscem do spania. Jest tu także wiele szlaków, a do większości opisanych miejsc można nie tylko dojechać, ale również spokojnie dojść. Całe jezioro można objechać samochodem zatrzymując się przy wielu ciekawych miejscach. Dobrym punktem widokowym jest z pewnością szczyt Vindbelgjarfjall, który wznosi się na wysokość 529 m n.p.m. Góruje nad okolicą. Jest także muzeum ptaków Sigurgeir’s Bird Museum, gdzie wystawiono jaja i wypchane ptaki. To także miejsce, gdzie można trochę więcej się o tych zwierzętach dowiedzieć. Okolice jeziora Myvatn może nie należą do najczęściej odwiedzanych miejsc na Islandii, niemniej jednak oferują bardzo wiele, zwłaszcza jako przystanek podczas zwiedzania północy wyspy.

Okolice jeziora Mývatn
Okolice jeziora Mývatn

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak islandzki
Jezioro Myvatn
Szlak filmowy
Jezioro Mývatn

Livermore, pola Naboo z „Gwiezdnych Wojen”

Czasem wystarczy bardzo niewiele, by filmowcy zrobili kilka zdjęć, a dzięki magii kina miejsce to zostaje odmienione w niesamowity sposób. Tak było z amerykańskim Livermore, które zostało uwiecznione w „Gwiezdnych Wojnach”, korzystając z pól golfowych i zdjęć pobliskich, porośniętych trawom pagórków. Zaś samo miasto słynie też z tablicy Mendelejewa, w pewien sposób.

Miasteczko Livermore
Miasteczko Livermore

Amerykańskie miasteczko Livermore

Osada nie wyróżnia się specjalnie, to małe miasteczko jakich wiele w USA, podobnie jak Modesto. Livermore znajduje się w Kalifornii, w hrabstwie Alameda i właściwie nie ma wyróżniających je zabytków. Nazwa pochodzi od Roberta Thomasa Livermore’a, który posiadał całkiem sporo ziemi w okolicach zatoki San Francisco. Nazwę nadano pośmiertnie. Wcześniej znajdowała się tu franciszkańska misja.

Pola golfowe
Pola golfowe

Za największy zabytek miasta uznaje się żarówkę, która świeci nieprzerwanie od 1901, dzięki czemu prawdopodobnie jest najdłużej świecącą żarówką (i wpisaną do Księgi Rekordów Guinnessa). To także jeden z rejonów w Kalifornii, który słynie z lokalnych win. Niemniej jednak niewiele jest tu do zobaczenia. Może niektóre bardziej zabytkowe wille, ale to dalej raczej szukanie czegoś, niż punkty, które naprawdę warto zobaczyć.

Widok na okoliczne wzgórza
Widok na okoliczne wzgórza

Pierwiastek Liwermor

W miasteczkuznajduje się prominentny ośrodek badań nuklearnych i techniki laserowej (Lawrence Berkeley National Laboratory). Uzyskiwano tu wiele pierwiastków transuranowych. Jeden z nich, znany wcześniej Ununhexium (Uuh), stał się liwermorem (Lv, 116). Liwermor oczywiście na cześć miasta Livermore. Nazwa pierwiastka od niewiele znaczącego współczesnego miasta to coś, co nie zdarza się zbyt często.

Wzgórza wokół Livermore
Wzgórza wokół Livermore

Livermore i „Gwiezdne Wojny”

Natomiast do Livermore przyciągnęły nas „Gwiezdne Wojny”, a dokładniej „Mroczne widmo”, film który zdaniem twórcy efektów specjalnych – Johna Knolla – zdefiniował na nowo dziedzinę efektów. W tym przypadku kręcono tu ujęcia właśnie do scen komputerowych, przede wszystkim bitwy Federacji Handlowej z Gunganami. W tym celu wykorzystano dwie rzeczy: ujęcia pobliskich wzgórz, które widać z miasteczka. Są one porośnięte zieloną trawą i właściwie niewiele się wyróżniają. Druga rzecz to pola golfowe. Tak się złożyło, że gdy kręcono ujęcia wzgórz, nagrano też ujęcia pól golfowych.

Wzgórza z Livermore wykorzystano w zdjęciach bitwy o Naboo
Wzgórza z Livermore wykorzystano w zdjęciach bitwy o Naboo

Potem już z wykorzystaniem modeli tak fizycznych, jak i komputerowych, zaczęto realizować całą bitwę o Naboo. Livermore pozostało tłem, wspomagano się także okolicami Skywalker Ranch. Prawdę mówiąc zdjęcia kręciły osoby techniczne. Nie dbano specjalnie o kompozycje, tylko o to, by jak najwięcej materiału stworzyć, który potem będzie można obrabiać cyfrowo i dopasowywać w komputerze, a zapewne także poprawić. Przez to nikt nawet nie zadał sobie trudu, by opisać, które wzgórza i które pola użyto. Niewiele jest tu z klimatu „Gwiezdnych Wojen” i raczej mało kto pamięta, że je tutaj kręcono.

Armia droidów Federacji Handlowej na polach Naboo. Pola częściowo nagrywano w Livermore.
Armia droidów Federacji Handlowej na polach Naboo. Pola częściowo nagrywano w Livermore.

Okolica i „Star Trek”

Nie jest to jedyny film, tu kręcony. Dość trudno to zobaczyć, zwłaszcza przejazdem, ale powstawał tu także „W ciemność. Star Trek” (2013) J.J. Abramsa. Dokładniej sceny z okolicą rdzenia warpowego „Enteprise’a”. Nagrywano je w Lawrence Livermore National Laboratory na obrzeżach miasta.

Dla nas pola były zwykłym przystankiem po drodze. Wspominać można właściwie tylko dzięki „Mrocznemu widmu”. Więcej zdjęć tutaj.

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak amerykański
Livermore
Szlak filmowy
Livermore

Vík í Mýrdal (Vik), czarna plaża Reynisfjara i jaskinia Hjörleifshöfði

Vík í Mýrdal to niewielka miejscowość nad Oceanem Atlantyckim na Islandii, która słynie przede wszystkim z czarnych plaż. Najbardziej znana z nich to Reynisfjara, która wykorzystana została w kilku filmach, w tym „Gwiezdnych Wojnach”, czy „Grze o tron”. Ale Vik ma zdecydowanie więcej do zaoferowania.

Plaża w Vik, Islandia
Plaża w Vik, Islandia

Miasteczko Vik

W języku islandzkim nazwa Vík í Mýrdal znaczy tyle, co „zatoka bagiennej doliny”. Powszechnie dla ułatwienia używa się nazwy Vik. Sama wioska jest dość niewielka. Mieszka tu zaledwie jakieś 400 osób. Zresztą cała ludność gminy Mýrdalshreppur nie przekracza 800 mieszkańców. Natomiast warto wspomnieć o rozkładzie etnicznym gminy. Otóż z jakiegoś powodu to właśnie te miejsce upodobali sobie obcokrajowcy. Stanowią oni 47% mieszkańców, co stanowi jeden z najwyższych wyników w kraju i zdecydowanie ewenement poza stolicą.

Plaża Reynisfjara
Plaża Reynisfjara

Vik jest też istotne na Islandii dlatego, że to największy zamieszkały ośrodek w promieniu 70 kilometrów. Dzięki temu łatwo tu trafić kierując się drogowskazami. Znajduje się wiele hoteli, więc to idealne miejsce na nocleg, czy bazę podczas objazdu na Islandii. Zwłaszcza że blisko Vik znajdują się też lodowiec Mýrdalsjökull, a także wulkany Katla (ostatnia erupcja w 1918 roku) i Eyjafjallajökull. Ten drugi dał się poznać światu w 2010 roku, gdy jego wybuch sparaliżował ruch lotniczy w Europie. Pył wulkaniczny zaś opadł na Vik. W każdym razie jeśli ktoś wybiera się na te lodowce, Vik zdaje się być naturalnym punktem startu. Lodowce także zagrały w „Gwiezdnych Wojnach”. Ich mniej ośnieżone fragmenty służyły jako część ze scen na planecie Wobani w „Łotrze 1”. Podobno kręcono tu także „Przebudzenie Mocy”, sceny na powierzchni Starkillera. Nagrywano je z powietrza i połączono z ujęciami z Krafli. W przypadku obu filmów nie ma pewności, czy sceny faktycznie użyto w finalnej wersji filmu.

Roślinność przy plaży Vik
Roślinność przy plaży Vik

Przyroda Vik

Warto dodać, że Vik to także okolice przyjazne ptakom. W tutejszych klifach gnieździ się wiele gatunków, w tym maskonury, którymi szczyci się Islandia. Nasze doświadczenia wskazują, że maskonury lepiej było obserwować na Skellig Michael, gdzie kręcono VII część „Gwiezdnych Wojen”. Tam było ich zdecydowanie więcej i łatwiej dostrzegalne, choć na dostanie się na Skellig wymagało więcej szczęścia. Niemniej jednak ten ptak jest jednym z symboli Islandii. Są nawet organizowane specjalne wyjazdy, by oglądać tutaj te ptaki. Okolice Vik są jednym z kilku miejsc, gdzie można spróbować ich szukać.

Czarna plaża Vik
Czarna plaża Vik
Czarna plaża Reynisfjara
Czarna plaża Reynisfjara

Czarne plaże, filmy i seriale

Nas jednak nie ptactwo przyciągnęło w tę okolicę, a filmy. Tu kręcono „Łotra 1”. Zdecydowanie najbardziej charakterystyczne dla Vik są plaże z czarnym piaskiem. Czarna plaża Vik oraz w większej części Reynisfjara posłużyły za plenery planety Lah’mu. To tu Galen Erso prowadził swój żywot farmera. Film z cyklu „Gwiezdne Wojny” zaczyna się od przelotu nad czarną plażą. Potem widzimy dom Galena Erso i lądowanie dyrektora Krennica.

Okolice Vik w filmie „Łotr 1”
Okolice Vik w filmie „Gwiezdne Wojny: Łotr 1”
Czarna plaża Vik
Czarna plaża Vik

Czarna plaża Vik (Black Sand Beach) jest dostępna od strony miasteczka. Przy plaży znajduje się parking. Przy odrobinie szczęścia możemy pooglądać skały Reynisdrangar. To charakterystyczne bazaltowe kolumny, które wystają z wody. Według legendy powstały, gdy dwa trolle płynęły trójmasztowym okrętem, ale nie udało im się dobić do brzegu przed wschodem słońca, więc zamieniły się w kamień.

Trawy przy Vik
Trawy przy Vik

Skały można też oglądać z Reynisfjary (określanej czasem jako Reynisfjarablack). Ta plaża jest dłuższa, dlatego  ją preferowali filmowcy. Stąd także możemy oglądać skały, a także bazaltowe organy. Choć w linii prostej znajduje się bardzo blisko od Vik, to drogą trzeba zrobić przeszło 20 kilometrów. Resztę blokują klify. W dodatku wody oceanu są tu bardzo zdradliwe, a fale niejednego przewróciły, przed czym ostrzegają znaki. Przy Reynisfjarze także mamy parking.

Reynisdrangar
Reynisdrangar

Dalej zaś znajduje się półwysep Dyrhólaey z charakterystycznym łukiem skalnym. Przy dobrej widoczności da się go częściowo zobaczyć z Reynisfjary. Przy złej, ciężko zobaczyć cokolwiek. My niestety trafiliśmy na mgłę. Choć na Islandii panuje powiedzenie, że jeśli nie podoba się nam pogoda, to należy poczekać 5 minut i się zmieni, tym razem się nie sprawdziło. A przynajmniej nie zmieniło się na lepsze.

Reynisfjara
Reynisfjara

To oczywiście nie koniec występów tej lokacji. W „Grze o tron” czarna plaża Reynisfjara zagrała okolice Wschodniej Strażnicy (Eastwatch by the Sea). Swoją drogą także pobliski lodowiec Mýrdalsjökull grał Północ za Murem w kilku scenach, gdy ekipa wyruszyła zapolować na ożywionego trupa. W produkcji „W ciemność. Star Trek” czarny piasek udaje asteroidę, na której doktor McCoy próbuje rozbroić torpedę. W okolicy kręcono też ujęcia do „Noego” Darrena Aronofsky’ego.

Reynisfjara
Reynisfjara

Jaskinia Hjorleifshofdi

Z „Gwiezdnymi Wojnami” wiąże się jeszcze jedna atrakcja. To jaskinia Hjörleifshöfði, zwana też jaskinią Yody. Głównie dlatego, że wejście do niej ma charakterystyczny, przypominający Yodę kształt. Nie jest to miejsce popularne, raczej oddalone i trzeba do niego dojechać szrutówką. Co ciekawe, częściowo te tereny znalazły się w „Grze o tron”, ale tylko w szerokich kadrach, bez szczegółów. Okolice jaskini są też w „Łotrze 1” (także jako planeta Wobani), czyli miejsce, gdzie odbijano Jyn Erso z więzienia.

Jaskinia Hjörleifshöfði
Jaskinia Hjörleifshöfði

Jaskinię najlepiej widać w „Star Trek: Discovery” w trzecim sezonie. W drugim odcinku znajdują się okolice opuszczonego miasta górniczego, po którym chodzą Tilly i Saru. Ujęcia z jaskini są nagrane tak, by można było ją dość łatwo rozpoznać, ale by nie było widać Yody. Wejście do jaskini jest tak charakterystyczne, że choć filmowcy tu nagrywają, unikają ujęć, które mogłyby się kojarzyć z Yodą.

Jaskinia Hjörleifshöfði
Jaskinia Hjörleifshöfði

Zwiedzanie Vik

Na koniec warto wspomnieć o serialu „Katla” Netflixa. To produkcja islandzka, specjalnie dla kanału streamingowego. Tu nie tylko zdjęcia nagrywano w Vík i w okolicy, ale też akcja jest umieszczona w tym miasteczku, tuż po erupcji Katli, gdy mieszkańcy muszą walczyć o przetrwanie.

Okolice jaskini Hjörleifshöfði
Okolice jaskini Hjörleifshöfði

Znajomość zasad bezpieczeństwa w razie wybuchu wulkanu na Islandii to praktyczna i powszechna wiedza. Turyści muszą się dostosować (ale podobnie było choćby w Tongariro). Samo Vik raczej nie ma wiele do zaoferowania turystom. Jest ładny kościółek, muzeum regionu, a także ekspozycja o lawie (Lava Show), basen i przede wszystkim kilka firm, organizujących turystyczne wypady w okolice, w tym także konne przejażdżki.

Reynisfjara
Reynisfjara

Więcej zdjęć znajdziecie tutaj.

Reynisfjara
Reynisfjara

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak islandzki
Vik
Szlak filmowy
Vik

Seul, nowoczesna i zabytkowa stolica Korei, pałace, świątynie, atrakcje

Stolica Korei Południowej, czyli Seul (kor. 서울, Seoul) to największe i najbogatsze miasto tegoż kraju, istny azjatycki tygrys, który trochę kojarzy nam się z Szanghajem. Głośny, sprawiający wrażenie chaotycznego, a przy tym nowoczesny, piękny i miejscami brudny, stąd drugie skojarzenie to „Łowca androidów” (zresztą taka myśl była i w Szanghaju). Seul to nie tylko wieżowce i ulice handlowe. To także zabytki, a do najważniejszych z nich należą pałace królewskie, znane jako „pięć wielkich pałaców”, które położone są w historycznym centrum. W każdym razie miasto intrygujące i ciekawe.

Pałac Gyeongbokgung, w tle góra  Bugaksan (Seul)
Pałac Gyeongbokgung, w tle góra Bugaksan

Historia Seulu

Początki miasta Seul sięgają drugiej dekady przed naszą ery, kiedy nad rzeką Han odnotowano założenie kompleksu murów pod nazwą Wiryeseong. Znajdowały się one w Seulu, stolicy królestwa Baekje, jednego z Trzech Królestw Korei, poza nim istniały także Silla i Goguryeo. To ostatnie zajmowało jakieś 2/3 powierzchni Półwyspu Koreańskiego i od jego nazwy pochodzi współczesna nazwa Korei w językach zachodniego świata. Wróćmy jednak do stolicy Baekje: miasto kilkukrotnie zmieniało nazwę, do miana Seul wróciło w 1945 roku. Nazwa ta pochodzi od archaicznego koreańskiego słowa oznaczającego po prostu stolicę, zaś ten sposób określania stolicy jest jednym z widocznych chińskich wpływów kulturowych (Pekin, Nankin). W czasie wojny koreańskiej 1950 – 1953 Seul został mocno zniszczony, a stolicę tymczasowo przeniesiono do Busan. W odbudowie miasta bardzo pomogły przede wszystkim Stany Zjednoczone.

Pałac Gyeongbokgung
Pałac Gyeongbokgung

Seul (Sŏul) należy dziś do najgęściej zaludnionych miast świata, o zagęszczeniu 15 tysięcy osób na kilometr kwadratowy (dla porównania dwukrotnie więcej niż Nowy Jork), a całe megalopolis zamieszkuje 25 milionów osób – połowa obywateli Korei Południowej. To także jedno z największych skupisk wieżowców na świecie: 15 budynków przekracza wysokość 200 metrów, a 24 kolejne mają minimum 150 metrów wysokości. Większość z nich jednak znajduje się poza ścisłym, historycznym centrum.

Pałac Gyeongbokgung
Pałac Gyeongbokgung

Seul: Mury i bramy

Z dawnych murów w Seulu pozostała tylko pewna część, obecnie to muzeum, a także kilka osamotnionych bram. Historycznie było ich osiem. Jedna z nich to Heunginjimun zwana też bramą Dongdaemun, bramą wschodnią. Niestety dziś nie da się jej zwiedzać. Za to blisko centrum jest Sungnyemun (zwana też Namdaemun). Choć jest ogrodzona, można pod nią przejść i zrobić sobie zdjęcie z wartownikami w tradycyjnych strojach.

Brama Heunginjimun (Seul)
Brama Heunginjimun

Innym z takich starszych zabytków jest dzwon w pawilonie Bosingak. Tu widać chiński wpływ, gdzie budowano wieże dzwonu i bębna (np. w Xi’anie). Kiedyś pawilon ten znajdował się w centrum wewnętrznego miasta zamkowego. Więc nie trzeba było budować specjalnie wieży. Obecnie dzwonu używa się raz w roku, w Sylwestra.

Mury miejskie w Dongdaemun
Mury miejskie w Dongdaemun

Pałac Gyeongbokgung

Najbardziej okazałym pałacem jest Gyeongbokgung, główna siedziba dynastii Joseon, która rządziła Koreą od 1392 do 1897 roku, kiedy to proklamowano krótko istniejące Cesarstwo Koreańskie. Został zbudowany w 1395 roku przez założyciela dynastii Joeson, Yi Seong-gye w Hanseong (czyli obecnie Seulu), umacniając status miasta jako stolicy kraju. Podczas japońskiej inwazji w końcu XVI wieku, pałac został doszczętnie zniszczony i zapomniany. Dopiero w XIX wieku zdecydowano się na rekonstrukcję zabudowań. Niestety, japońska okupacja z lat 1910 – 1945 znów doprowadziła pałac do całkowitej ruiny, gdyż pałac świadczył o dawnej potędze Korei. W jego miejsce wybudowano japoński budynek rządowy. Wielka odbudowa zniszczeń Gyeongbokgung, zaplanowana na 40 lat, ma miejsce od lat 90. XX wieku.

Pałac Gyeongbokgung, Seul
Pałac Gyeongbokgung, Seul

Rozplanowanie i architektura pałacu Gyeongbokgung przywodzą na myśl chińskie pałace, jak choćby Zakazane Miasto w Pekinie. I jest to celne skojarzenie, gdyż Cesarstwo Chin miało w XIV wieku przemożny wpływ na Koreę, zaś dynastia Joseon jeszcze zacieśniła stosunki z Cesarstwem. Obszar pałacu Gyeongbokgung dzieli się na zewnętrzny dziedziniec (oejeon) i wewnętrzny dziedziniec (naejeon). Obszar pałacu okalają mury z bramami, z których największa to Gwanghwamun, zrekonstruowana zaledwie w 2010 roku. Na zewnętrznym dziedzińcu mieściły się budynki administracji i reprezentatywne, w tym sala tronowa. Do wewnętrznego dziedzińca prowadziła kolejna brama. Za nią mieściły się prywatne budynki króla, jego rodziny i dworu.

Pałac Gyeongbokgung
Pałac Gyeongbokgung

Ludzie w strojach historycznych

Zwiedzając pałace można natknąć się na mnóstwo osób w kolorowych dziwacznych strojach. Wielu zwiedzających w seulskich pałacach, zwłaszcza w Gyeongbokgung, ma stroje z epoki. W mieście działają liczne wypożyczalnie takich strojów, a cosplayowcy czasem mają darmowy lub zniżkowy wstęp do pałaców i świątyń. Dodatkowo oprócz zwiedzających przebierają się także ochotnicy, którzy oprowadzają turystów i opowiadają im historię Korei szkoląc tym samym swój język oraz nawiązując nowe znajomości. Ich pomoc jest darmowa. Jak ktoś ma czas, to ich pomoc może być bardzo ciekawym sposobem na zwiedzanie zabytkowej części miasta.

Pałac Gyeongbokgung
Pałac Gyeongbokgung, cosplayer robiący sobie selfie

W pobliżu pałacu znajduje się rekonstrukcja zabudowań historycznego Seulu. Ciekawe do zwiedzenia i niezbyt tłoczne miejsce. Można zobaczyć jak wyglądał tradycyjny dom, młyn i niewielka świątynia. A to wszystko z pańską pagodą w tle. Jest to część ekspozycji Narodowego Muzeum Ludowego, którą można oglądać za darmo. Swoją drogą historycznych wiosek w Seulu jest więcej.

Pałac Gyeongbokgung, Seul
Pałac Gyeongbokgung

Seul, Sejong Wielki, czyli pomnik i historia

Wspomnieliśmy dynastię Joseaon. Jeden z jej władców jest szczególnie zasłużony w koreańskiej historii i dzięki temu doczekał się specjalnego pomnika na głównej alei wiodącej do najważniejszego z pałaców – Gyeongbokgung. Sejong Wielki, bo o nim mowa, był czwartym z królów dynastii Joseaon, panującym w latach 1418 – 1450. I choć wielu władców miało przydomek „wielki”, to Sejong szczególnie pozytywnie wpłynął na rozwój koreańskiego państwa. Przyjmuje się, że złoty wiek rozwoju Korei przypadał właśnie na czas jego rządów.

Sejong Wielki. Jego pomnik to punkt spotkań w Seulu.
Sejong Wielki. Jego pomnik to punkt spotkań w Seulu.

Z największych i najbardziej trwałych osiągnięć należy wymienić wprowadzenie pisma hangul (hangŭl). Jest to koreański alfabet fonetyczny, jeden z nielicznych stworzonych sztucznie, a nie poprzedzonych ewolucją z bardziej złożonych znaków. Sylaby w tym alfabecie zapisywane są jako blok w polu kwadratu, stąd charakterystyczny „kwadratowy” wygląd pisma koreańskiego. Wcześniej Koreańczycy używali chińskich znaków dla swojego alfabetu, nazywając go hancha lub sino koreańskim. Co ciekawe, aż do początku XX wieku wykształcone elity wolały używać hancha niż hangul, uważając ten drugi za pismo dobre dla prostych ludzi.

Pałac Gyeongbokgung, Seul
Pałac Gyeongbokgung

Król wspierał rozwój rolnictwa i edukację rolników w zakresie nowoczesnych technik agrokultury. Żywo interesował się także nauką i wynalazczością. Zaprosił na dwór wynalazcę Jang Yeong-sil, który pochodził z niskich sfer, ale dzięki swojej pomysłowości i otwartości króla (który do administracji i na urzędy przyjmował ludzi z różnych warstw społecznych) miał szansę zabłysnąć. Wynalazł on między innymi astrolabium, zegar wodny oraz zaawansowany zegar słoneczny, udoskonalił prasę drukarską. Warte zauważenia jest to, że wynalazki te mają swoje odpowiedniki znane w zachodnim świecie i to na tyle podobne, że ich rekonstrukcje pokazane przy pomniku rozpoznaliśmy bezbłędnie.

Pałac Gyeongbokgung
Pałac Gyeongbokgung

Rozwój religijny i inspiracje Chinami

Sejong był niechętny buddyzmowi, za to wspierał rozwój konfucjanizmu. Nakazał przepędzić wszystkich mnichów buddyjskich ze stolicy. Zakazał także działalności mniejszości muzułmańskiej w Korei – Huihui. Król Sejong Wielki prowadził także aktywną politykę zagraniczną, czyli przede wszystkim wojny. Za jego rządów rozwinęła się sieć koreańskich fortec, ulepszono fortyfikacje i broń ofensywną, w tym okręty wojenne. Przede wszystkim zależało mu na ukróceniu piractwa na Morzu Wschodniochińskim, więc okupował należącą do Japonii (także dziś) wyspę Tshushima, dawną wylęgarnię piractwa. Jednocześnie otworzył trzy porty służące do handlu z Japonią, więc ogólny bilans stosunków z tym sąsiadem był dobry.

Admirał Yi Sun-sin, Seul
Admirał Yi Sun-sin

Obok znajduje się drugi pomnik, na którym został uwieczniony admirał Yi Sun-sin, bohater narodowy Korei. Głównodowodzący floty podczas wojny koreańsko-japońskiej z lat 1592 – 1598. W tej wojnie Korea wykorzystała Geobukseony, czyli tak zwane „żółwie okręty”. Ich projekt i wdrożenie przypisuje się właśnie admirałowi Yi.

Pałac Gyeongbokgung
Pałac Gyeongbokgung

Pałac Gyeonghuigung

Do piątki wielkich pałaców należy Gyeonghuigung, którego budowa rozpoczęła się na początku XVII wieku. Służył jako dodatkowy pałac królewski. Niegdyś połączony był łukowym mostem z pobliskim pałacem Deoksugung. Niestety, większą część założenia pochłonęły dwa pożary z XIX wieku. Pozostałości pałacu systematycznie rozbierali Japończycy podczas okupacji Półwyspu Koreańskiego, powstała tu między innymi szkoła dla japońskich obywateli.

Pałac Gyeonghuigung, Seul
Pałac Gyeonghuigung

Pomimo programu rekonstrukcji pięciu wielkich pałaców, udało się odbudować tylko około 1/3 kompleksu. Spowodowane to jest rozrostem miasta i takim układem ulic, który uniemożliwia przywrócenie Gyeonghuigung dawnej wielkości. Obecnie ten pałac wygląda najgorzej ze wszystkich, ale równocześnie można go oglądać za darmo. Obok zaś znajduje się muzeum miejskie.

Pałac Deoksugung
Pałac Deoksugung

Pałac Deoksugung

Kolejny z wielkich pałaców w Seulu to Deoksugung , wybudowanych za panowania dynastii Joseon (1392 – 1897). Powstał w XVI wieku pierwotnie dla brata króla, by kilka dekad później stać się królewską siedzibą. Nie nacieszył się nim długo: pałac mocno ucierpiał podczas japońskiej inwazji z końca XVI wieku, a został niemal doszczętnie zniszczony podczas japońskiej okupacji z lat 1910 – 1945, dzieląc los innych pałaców. Dziś możemy oglądać mniej więcej 1/3 pierwotnego założenia.

Pałac Deoksugung, Seul
Pałac Deoksugung, Seul, budynek inspirowany architekturą europejską.

Trzeba przyznać, że pałac Deoksugung wyróżnia się połączeniem koreańskiej i zachodniej architektury i ogrodnictwa. Przechodząc przez bramę, zewnętrzny dziedziniec, znów bramę i wreszcie wewnętrzny dziedziniec, nieoczekiwanie natrafiamy na ogród angielski z fontanną i brytyjski klasycystyczny gmach (nieładny) zaprojektowany przez brytyjskiego architekta. Zresztą w typowo koreańskim pawilonie znajdują się często europejskie meble. Dziwne połączenie.

Pałac Deoksugung, zmiana warty. (Seul)
Pałac Deoksugung, zmiana warty.

Najciekawsza jednak i stanowczo warta zobaczenia jest południowa zmiana warty. Jest to jedna z najdłuższych tego rodzaju ceremonii. Towarzyszy jej długi korowód kolorowo ubranych wartowników niosących chorągwie i intrygująca muzyka. Raczej jazgotliwa. Ceremonia jest długa, trwająca niemal godzinę, przerywana informacjami od konferansjera i czasem na pamiątkowe zdjęcia. Całość ze względu na sesję zdjęciową w środku trwa dość długo, muzyka zaś przypomina Bartown z trzeciego „Mad Maxa”.

Pałac Deoksugung
Seul, Pałac Deoksugung

Pałac Changdeokgung

Kolejny z pałaców Seulu to Changdeokgung. Preferowany przez wielu książąt z dynastii Joseon. Jego architektura jest bardziej tradycyjna niż nowocześniejszy (jak na XIV wiek, oczywiście) główny pałac królewski Gyeongbokgung. Podobnie jak reszta pałaców, ucierpiał znacznie podczas japońskiej okupacji z pierwszej połowy XX wieku. W tym pałacu swoich dni dożył drugi i ostatni cesarz Korei – Sunjong – który zmarł w 1926 roku. Członkowie rodziny cesarskiej z łaski japońskiego okupanta mogli żyć w pozostałościach kompleksu Changdeokgung. Do pałacu Changdeokgung przylega duży, 32-hektarowy ogród przeznaczony dla relaksu rodziny królewskiej. Wraz z pałacem został wpisany na listę UNESCO jako przykład wschodniego ogrodu, dziś zaniedbanego, przynajmniej jak się porówna z japońskimi.

Pałac Changdeokgung, Seul
Seul, Pałac Changdeokgung

Warto dodać, że pałac Changdeokgung jest filmową lokacją bardzo popularnego w Korei Południowej serialu historycznego Dae Jang Geum (albo „Jewel in the Palace”), emitowanego po raz pierwszy w latach 2003-04. Swoją drogą ten popularny serial ma też nieopodal Seulu swój park tematyczny.

Pałac Changdeokgung
Pałac Changdeokgung
Pałac Changdeokgung
Sala tronowa w Pałacu Changdeokgung

Pałac Changgyeonggung

Historia pałacu Changgyeonggung jest podobna do pozostałych z „wielkiej piątki”. Zbudowany za panowania króla Sejonga Wielkiego, rozbudowany przez kolejnego monarchę z dynastii Joseon pod koniec XV wieku. Pałac ten ucierpiał mocno podczas japońskiej inwazji z XVI wieku, a został zupełnie zniszczony w czasie japońskiej okupacji Półwyspu w latach 1910 – 1945. Zabudowania pałacu zostały zrównane z ziemią, gdyż okupant chciał zrobić w tym miejscu nowoczesny park na wzór tokijskiego Parku Ueno. Znalazł się tutaj i ogród botaniczny i nawet ZOO. Całe założenie zostało zniszczone podczas wojny koreańskiej z lat 1950-1953 i tylko dzięki staraniom zamożnych Koreańczyków i hojności zagranicznych ogrodów zoologicznych udało się odbudować menażerię. Ze względu na wielki plan odbudowy królewskich pałaców, ogród zoologiczny został przeniesiony w 1983 roku do Wielkiego Parku Seulu.

Pałac Changgyeonggung, Seul
Pałac Changgyeonggung, Seul

Warto wspomnieć o tragicznej historii, która rozegrała się wewnątrz murów Changgyeonggung w 1762 roku. Otóż doniesiono królowi Yeongjo, że jego młodszy syn, książę Jangheon, zapadł na chorobę umysłową i zaczął się irracjonalnie zachowywać. Król wpadł w furię. Nakazał żywcem zapieczętować syna w skrzyni na ryż. Książę umarł osiem dni później w wieku 28 lat. Króla Yeongjo ruszyło sumienie i poczuł skruchę. Nadał synowi pośmiertne imię Sado, co oznacza „myśląc o nim z wielkim żalem” i pod takim imieniem pozostał w historii.

Pałac Changgyeonggung
Pałac Changgyeonggung

Kanał i bulwar Seulu

Nieopodal jest inne interesujące miejsce. Bulwary nad kanałem wzdłuż Cheonggyecheon-road, jedno z ulubionych miejsc spotkań młodych seulczyków. Wyglądają dość niepozornie, ale wieczorem jest tu bardzo klimatycznie.

Bulwary wzdłuż kanału i drogi Cheonggyecheon
Bulwary wzdłuż kanału i drogi Cheonggyecheon

Seul: Świątynia Jongmyo

Z królewskimi pałacami Joseonów bezpośrednio powiązana jest konfucjańska świątynia Jongmyo. Została założona w 1394 przez króla Taejo, pierwszego z dynastii Joseonów. Jej funkcją było zapewnienie miejsca kultu duchów zmarłych królów i ich królowych. Świątynia została znacznie rozbudowana za panowania króla Sejonga Wielkiego. Niestety mocno ucierpiała podczas japońskiej inwazji z końca XVI wieku. Wkrótce po odparciu Japończyków, została odbudowana i obecnie możemy oglądać ją w kształcie z początku XVI wieku. Jest to najdłuższy w Korei budynek w klasycznym stylu. Wybrukowana ścieżka, po której nie wolno chodzić, służy przemieszczaniu się duchów.

Świątynia Jongmyo
Świątynia Jongmyo

Pawilon świątynny ma wyodrębnione nisze (lub pokoje) dla specjalnych tablic, które są zajmowane przez ducha monarchy. Ceremonia przeniesienia tablicy do przygotowanego „pokoju” ma miejsce po trzyletniej żałobie. W świątyni Jongmyo jest 13 tablic królów i 30 królowych. Tylko dwóch monarchów z dynastii Joseonów nie jest tutaj wyświęcona (nie znaleźliśmy odpowiedzi, dlaczego).

Świątynia Jongmyo
Świątynia Jongmyo

Oprócz oczywistego znaczenia dla historii kraju, świątynia Jongmyo ma także szczególne znaczenie dla kultury Korei. Jest to najstarsza królewska świątynia konfucjańska, która przetrwała do naszych czasów, w dodatku zachowując ustanowione w końcu XIV wieku ceremonie ku czci zmarłych monarchów. Rytuał Jongmyo Daeje, bo o nim mowa, to połączenie dworskiej muzyki i tańca, wywodzące się z Chin i mające na celu uczczenie duchów zmarłych królów i ich żon. Odbywa się w pierwszą niedzielę maja każdego roku w formie, w jakiej został ustanowiony pod koniec XIV wieku. W 2001 roku został wpisany na listę UNESCO jako arcydzieło ustnego i niematerialnego dziedzictwa ludzkości.

Pałac Changgyeonggung
Pałac Changgyeonggung

Pomijając jeden darmowy pałac, wstęp do wszystkich innych można kupić w ramach zbiorczego biletu razem ze świątynią Jongmyo. W przypadku świątyni, pomijając soboty, zwiedza się ją tylko i wyłącznie z przewodnikiem. Jeszcze jedna uwaga: warto nie przerabiać wszystkich pięciu wielkich pałaców jednego dnia. Za bardzo się zlewają.

Świątynia Jogyesa
Świątynia Jogyesa

Religijność w Korei i świątynia Jogysea

Buddyzm w Korei deklaruje niecałe 23% obywateli. Oficjalnie buddyzm został wprowadzony na Półwysep w drugiej dekadzie IV wieku, a dwa wieki później stał się religią państwową. Powstały liczne szkoły i klasztory buddyjskie, z których ja bardziej żywotny okazał się medytacyjny odłam sŏn, który ewoluował z chan (odłam z Szaolin). Wpływy buddyzmu rosły, co oczywiście niekoniecznie podobało się władcom Korei. Rządzący z dynasto Joeson na ogół byli niechętnie lub nawet otwarcie wrogo nastawieni do buddyzmu, wspierając neokonfucjanizm. Z kolei japońscy okupanci z wojny z XVI wieku niszczą buddyjskie klasztory, a w latach lat 1910 – 1945 zamykają je i poddają represjom jako ośrodki koreańskiego nacjonalizmu.

Świątynia Jogyesa
Świątynia Jogyesa

Ważną koreańską świątynią buddyjską jest Jogyesa, która w obecnej formie powstała w 1935 roku jako wyraz sprzeciwu japońskiej okupacji. Dwie doktrynalne szkoły połączyły się tworząc nową jedną z siedzibą w tym klasztorze-świątyni. Wkrótce po wojnie odrzucono praktyki i wpływy buddyzmu japońskiego. Dla nas ta świątynia wyróżnia się przede wszystkim setkami kolorowych lampionów, pięknie oświetlonych po zachodzie słońca.

Świątynia Jogyesa
Świątynia Jogyesa. Pagoda wygląda na dużą, ale to złudzenie.

Seul: Katedra chrześcijańska

W Japonii niełatwo było natknąć się na kościół chrześcijański, a już zwłaszcza na katolicki (zaledwie 0,4% Japończyków deklaruje wyznanie chrześcijańskie). Zupełnie inaczej jest w Seulu: tutaj kościoły są naprawdę zauważalne i powszechne. Wyznanie chrześcijańskie w Korei Południowej deklaruje 29% obywateli (dominuje brak przynależności religijnej: 46%), protestanci stanowią prawie 18% obywateli, zaś katolicy prawie 11%.
Chrześcijanie byli w Korei prześladowani w czasach rządów pro-konfucjańskiej dynastii Joseon (1392 – 1897). Prześladowania czasem były bardziej, czasem mniej nasilone, z pewnością mniej brutalne niż w Japonii.

Katedra katolicka w Seulu
Katedra katolicka w Seulu

Katolicyzm w Korei zaszczepili francuscy misjonarze, którym pozwolono w 1887 roku założyć seminarium i kościół w miejscu, w którym niegdyś miała stanąć konfucjańska świątynia. Zezwolenie na założenie misji było częścią francusko-koreańskiego traktatu handlowego i dyplomatycznego. Mimo to, cesarz Gojong był przeciwny budowie kościoła i groził nawet konfiskatą ziemi, bo wieża kościelna miała być wyższa niż jego pałac.

Pałac Changgyeonggung
Pałac Changgyeonggung

Ostatecznie cesarz przystał na budowę katedry, gdy przedstawiono mu zalety posiadania chrześcijańskiej katedry w stolicy. Nawet za pomocą dyplomatów miał nakłaniać rządy USA, Włoch i Rosji do współfinansowania francuskiej budowy. Kościół został konsekrowany w 1898 roku i poświęcony Niepokalanemu Poczęciu Błogosławionej Dziewicy. Wówczas była to najwyższa budowla w Seulu. W kryptach kościoła złożone zostały szczątki męczenników z 1866 roku.

Cheonggyecheon, Seul
Cheonggyecheon

W latach 70 i 80 XX wieku, katolicki kler należał do przywódców krytyki wojskowej władzy w Korei Południowej. Katedra Niepokalanego Poczęcia stała się centrum minjung, czyli ruchu obywatelskiego domagającego się przemian demokratycznych w Korei Południowej (przypomina to trochę historię kościoła św. Mikołaja w Lipsku). W kolejnych latach plac przed katedrą pozostał popularnym miejscem wszelakich protestów. Ponieważ doszło do aktów wandalizmu skierowanych przeciwko kościołowi, znacznie ograniczono możliwość publicznych zgromadzeń przed kościołem.

Seul
Seul

Seul: Historyczne wioski

Kolejna warta do zobaczenia rzecz to historyczne wioski. Na zdjęciach promujących Seul często widnieje jego historyczna zabudowa, znana jako Buckhon Hanok Village.
Hanok to tradycyjny typ domostwa, którego historia sięga XV wieku. Buckhon – co oznacza „północna wioska” – była pierwotnie zamieszkana przez wyższe sfery i zamożnych mieszczan.

Historyczne wioski w Seulu
Historyczne wioski w Seulu


Obecnie przemierzanie wąskich uliczek i przesiadywanie w licznych tradycyjnych restauracjach należy do jednej z ulubionych aktywności turystów w Seulu. Nas to miejsce trochę zawiodło: tłoczne, bez klimatu, nawrzucane sklepy, knajpy, reklamy, spod których ledwo można zobaczyć historyczną zabudowę. Szybko stamtąd uciekliśmy. Prawdę mówiąc, resztki historycznej zabudowy można spotkać poutykane w wielu miejscach Seulu. Nie tak wyeksponowane i wymuskane, ale dużo bardziej oddają klimat miasta Dalekiego Wschodu.

Historyczna wioska, Seul
Historyczna wioska

Seul: Muzea

Na koniec kilka słów nowoczesnych budynkach. Te są porozrzucane po Seulu. Na nas duże wrażenie zrobiło muzeum designu na Dongdaemun, zwłaszcza nocą. Dużo więcej drapaczy chmur znajdziemy bliżej koryta rzeki Han-gang, przy której także koncentruje się życie turystyczne i nie tylko. Charakterystycznym punktem jest też wieża telewizyjna Seoul Tower znajdująca się na wzgórzu w parku Namsam.

Muzeum Designu w Seulu
Muzeum Designu w Seulu

Zwiedzanie i poruszanie się po Seulu

Jeszcze w nawiązaniu do naszej wizyty w Koreańskiej Strefie Zdemilitaryzowanej: na stacjach metra w Seulu znajdują się dobrze widoczne schowki na maski przeciwgazowe. Nad wejściem do metra i wielu przejść podziemnych widnieje oznaczenie „shelter” oznaczające możliwość schronienia się na wypadek ataku rakietowego ze strony KRLD. Przypomina to boleśnie o tym, że wojna koreańska nie jest zakończona, panuje jedynie kruche porozumienie o wstrzymaniu się obu stron od wrogich działań, wielokrotnie naginane. Miejmy nadzieję, że obecne rozmowy – pierwsze rozmowy pokojowe na Półwyspie – coś wreszcie zmienią i to zmienią naprawdę. Na razie są raczej ogólnikowe, wyświechtane deklaracje, ale tutaj to i tak postęp.

Ratusz w Seulu
Ratusz w Seulu

Czas w kilku słowach podsumować nasz pobyt w Seulu. Spędziliśmy w nim tak naprawdę tylko 3 dni, w tym jeden poświęcając na wyjazd do strefy zdemilitaryzowanej. Ten czas na Seul to i mało, i dużo. Skoncentrowaliśmy się na samym centrum i historycznej zabudowie, ale tu do oglądania jest dużo więcej, choćby takie dzielnice jak Gangnam. Więc pewnie jeszcze kiedyś tu wrócimy, także by lepiej poznać Koreę, zwłaszcza, że wieżowce seulskie zostały wykorzystane w filmie „Star Trek: W nieznane” (Yorktown to miraż grafiki komputerowej, stolicy Korei i Dubaju). W Seulu znaleźliśmy wszystko czego oczekujemy po nowoczesnej, azjatyckiej metropolii, pełnej rozświetlonych drapaczy chmur, ulic pełnych neonów, zgiełku, straganów i trochę chaosu oraz ciekawej historii.

Seul
Seul

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak koreański
Seul

Dubaj, zwiedzanie nie tylko za „Mission: Impossible”

Gdy jechaliśmy autobusem do Baku, pewien Azer zachwalał stolicę swojego kraju jako „mały Dubaj”. Wiedzieliśmy, że koloryzuje, ale rzeczywiście, byliśmy pod wielkim wrażeniem nowoczesnych wieżowców, szerokich arterii, pięknych iluminacji. Jednak ten czar pryska bardzo szybko, wystarczy tylko wyjechać z lotniska Dubai International Airport (DXB). Ba, gdy jeszcze schodziliśmy do lądowania, nabraliśmy przekonania, że stwierdzenie „Baku to mały Dubaj” jest… mocno przesadzone! Nieprawdziwe! Petrodolary są w Dubaju, w Baku co najwyżej petrocenty! Dubaj (arab. دبي) to  kwintesencja Emiratów, miejsce gdzie widać pieniądze zainwestowane we wszystko, co się da. To niesamowita mieszanka zaskakujących rzeczy, ale przy tym często stylowych, dopracowanych, przepychu, bogactwa. No i nie może zabraknąć filmu: przede wszystkim „Mission Impossible: Ghost Protocol”.

Panorama Dubaju
Panorama Dubaju

Burj Khalifa

Z filmem właściwie wiąże się jeden wieżowiec – słynny Burj Khalifa, (lub Burdż Chalifa)  ale nim do niego przejdziemy, dwie krótkie uwagi. Po pierwsze, w Dubaju faktycznie najczęściej zwiedza się hotele i centra handlowe. Burj wpisuje się w to doskonale, bo tu jest jedno i drugie. Druga sprawa: trzeba brać poprawkę na filmy z serii „Mission: Impossible”. Jak pamiętamy z Maroko, sceny dziejące się w Casablance są w montażu połączone z ujęciami z Marakeszu, Rabatu, a nawet okolic Agadiru. W przypadku Dubaju jest bardzo podobnie. Topologia jest trochę zaburzona, prawa ekranu.

Burdż Chalifa (Dubaj)
Burdż Chalifa

Jeśli ktoś szukałby małej drogi po pustyni, którą jechał Tom Cruise z ekipą, gdzie musiał wyminąć wielbłądy, zaś na horyzoncie wznosi się Dubaj z górującym szczytem Burj Khalifa, to się  zawiedzie. Trasa wjazdowa do Dubaju od strony Al-Ajn, prawdopodobnie jest najbardziej pustynna ze wszystkich. A przy tym wielopasmowa. Wielbłądy w tym miejscu nawet jak są, to raczej się nie szwendają po drogach. Natomiast faktem jest, że przy sprzyjającej widoczności, Burj Khalifa można zobaczyć z odległości około 80 kilometrów. Przy drodze jest też tor wyścigowy dla wielbłądów, więc może się zdarzyć, że na poboczu jakiegoś się znajdzie.

Widok z Burdż Chalifa
Widok z Burdż Chalifa

Geneza nazwy Burdż Khalifa

Budynek ten początkowo miał się nazywać Burj Dubai, czyli wieża Dubaju. Pomijając powiązania historyczne (wcześniej istniała taka wieża), nadano mu nazwę  Burj Khalifa, czyli Wieża Chalify (Burdż Chalify) na cześć prezydenta Emiratów, szejka Chalify bin Seida, honorując tym samym jego osobisty, finansowy wkład w uniknięcie przez ZEA skutków kryzysu gospodarczego. Obecnie jest to najwyższy budynek świata. Mierzy 829,8 metrów wysokości, czyli prawie kilometr w pionie, więcej niż np. Ślęża. Najwyższe, czyli 156 piętro jest na wysokości 584,5 metra. Taras widokowy dla turystów jest na 148 piętrze na wysokości 555, 7 metrów lub 124-125 piętrze i wysokości 452 m (tańsza opcja). Budowa trwała zaledwie 5 lat (2004 – 2009 rok, oficjalne otwarcie miało miejsce 4 stycznia 2010) i pochłonęła kwotę 1,5 miliarda dolarów. Budynek jest połączony z Dubai Mall, tworzy jedno centrum (handlowe). W wieży zaś mamy zarówno biura, jak i hotel.

Skrzyżowanie w Dubaju
Skrzyżowanie w Dubaju

Mission: Impossible i Burj Khalifa (Dubaj)

Zdawałoby się, że taki budynek nie potrzebuje dodatkowej promocji, jednak film „Mission: Impossible – Ghost Protocol” Brada Birda z 2011 roku, gdzie wiele kluczowych scen ma miejsce w drapaczu chmur, a Tom Cruise brawurowo wspina się po elewacji wieży, dodatkowo rozsławiły Burj Khalifa i sam Dubaj. Podczas oczekiwania na wjazd na 124 piętro, turystom wyświetla się fragment reportażu o tym filmie. Tom Cruise NAPRAWDĘ wyszedł na zewnątrz budynku i się po nim wspinał. Oczywiście w uprzęży, ale sama myśl przyprawia o zawrót głowy. Niekoniecznie robił to na samym szczycie, ale i tak jest to wyzwanie. Niemniej jednak ekipa filmowa urzędowała na 123 piętrze, wówczas jeszcze nie oddanym do użytku.

„Mission: Impossible – Ghost Protocol” i Tom Cruise (jako Ethan Hunt) robiący samodzielnie popisy kaskaderskie. (Burj Khalifa, Dubaj, ZEA)
„Mission: Impossible – Ghost Protocol” i Tom Cruise (jako Ethan Hunt) robiący samodzielnie popisy kaskaderskie. (Burj Khalifa, Dubaj, ZEA)

Liny, które zabezpieczały Toma zostały usunięte komputerowo przez specjalistów z Industrial Light and Magic. Zaplanowanie zdjęć trwało prawie 5 miesięcy. Z tego pierwotnie tylko przez dwa dni zdjęciowe miano kręcić na zewnątrz. Ostatecznie wyszło osiem. Warto dodać, iż pracujący tu Hindusi robią to dużo częściej, ponieważ czyszczą elewację od zewnątrz, a także przeprowadzają pracę konserwacyjne.

Widok na Dubaj z Burj Khalifa
Widok na Dubaj z Burj Khalifa

At the top

Główny taras widokowy na Burj Khalifa jest na 148 piętrze, zdecydowanie bardziej ekskluzywny, co za tym idzie droższy. Jest też drugi, na 124 piętrze, oczywiście wjeżdża się tam windą. Znajduje się tam obserwatorium At the Top. Jest tutaj kawiarnia, sklep z pamiątkami, gdzie można kupić certyfikat, że się było w najwyższym budynku świata. Po kręconych schodach można się dostać na wyższy taras (125 piętro). To właśnie At the Top jest tą zdecydowanie najbardziej popularną atrakcją Dubaju. Różnica w cenie między 124 a 148 piętrem jest bardzo zauważalna.

125 piętro
125 piętro

Bilet i ciekawostki (Burj Khalifa)

Ponieważ dużo ludzi chce zobaczyć panoramę Dubaju z tarasu Burj Khalifa, wizytę tę należy sobie wcześniej zarezerwować (np. na stronie At the top, można też sprawdzać Groupona, bo tam często są promocje). Inaczej mogą być problemy z wejściówkami, ale nie muszą, zależy od natężenia ruchu. Godzina na bilecie jest przybliżona, acz w bardzo ograniczonym zakresie.

Tak mniej więcej o pół godziny w tę czy we w tę da się to bez problemu przesunąć na miejscu. Przychodzi się z wydrukowanym voucherem i dalej wszystko idzie dość prosto, choć trochę trwa ze względu na ilość ludzi i kolejki. Gdy już potwierdziliśmy bilet, przechodzi się przez kontrolę bezpieczeństwa, a potem idzie do wind. Te są niesamowite, bardzo szybkie, a przy tym świetnie skalibrowane. Prawie się nie czuje ruchu, czy startu. Czuć za to zmiany ciśnienia w uszach. Na górze mamy już tyle czasu, ile potrzebujemy. Nikt nikogo nie pogania, choć przy windach na dół i tak najczęściej jest kolejka.

Taras widokowy
Taras widokowy

Na 124 piętrze

Widok na rozbudowujący się Dubaj trochę przypomina ten z samolotu. Na 555 czy nawet 452 metrach, ta wysokość staje się abstrakcją, nie czuje się jej. Staje się raczej odległością, dalekim horyzontem. Przy odpływie i przy dobrej widoczności można stąd dostrzec brzeg Iranu, oddalonego w prostej linii 100 kilometrów! Przy gorszej widoczności ciężko zobaczyć dalszą zabudowę Dubaju. Zaś jeszcze wracając do „Mission: Impossible”: hotele znajdują się w tym budynku do 8 piętra oraz na 38 i 39, w filmie wygląda to jeszcze inaczej. Podobnie zresztą jest z burzą piaskową, szczęśliwie dla pracujących tu Hindusów tak strasznie to nigdy nie wygląda.

Burdż Chalifa nocą (Dubaj)
Burdż Chalifa nocą

Dubaj z góry i dołu

Z Burj Khalifa można dwukrotnie obserwować zachód i wschód słońca: gdy podziwiamy zachód, należy najpierw oglądać słońce z poziomu ulicy, zaś potem wjechać na punkt widokowy, by podziwiać zachód raz jeszcze tego samego wieczora. Ze wschodem oczywiście postępuje się na odwrót: najpierw słońce wschodzi dla obserwatora na szczycie wieży, później dla obserwatora z poziomu ulicy. Trudniej też kupić bilety w okolicach zachodu, więcej osób chce tam wjechać na tą godzinę. Zresztą wiąże się z tym pewien kłopot natury religijnej: dla przebywających na górnych piętrach muzułmanów słońce zachodzi później, niż na poziomie gruntu. Ma to znaczenie na przykład podczas Ramadanu, gdy jeść można po zachodzie słońca. Stąd wytyczne duchownych muzułmańskich, by przebywający powyżej 80 piętra po zachodzie słońca (z ich perspektywy) odczekali 2 minuty, a przebywający powyżej 150 piętra – 3 minuty.

Fontanna przy Dubai Mall z góry
Fontanna przy Dubai Mall z góry

Dubai Mall

Jak wspominaliśmy, Burj Khalifa jest praktycznie częścią Dubai Mall. To duże centrum handlowe z lodowiskiem, kinem i wieloma innymi atrakcjami. Wieczorem można się załapać na pokaz największej choreograficznej fontanny na świecie. Zbudowana na 30-akrowym sztucznym jeziorze, długa na 275 metrów. Tryska wodą na wysokość do 152,4 metra, a na raz może wyrzuć w powietrze nawet 83 tysiące litrów wody! Nieźle jak na pustynny kraj. Oświetla ją prawie 7 tysięcy lamp i 25 kolorowych projektorów. Kosztowała ponad 200 milionów USD.

Uroczysta inauguracja fontanny i przy tym Dubai Mall miała miejsce w 2009 roku. Widowisko robi ogromne wrażenie: synchronizacja fontanny z muzyką jest bardzo precyzyjne, efekty świetlne i wodne olśniewające. Program pokazu bardzo dynamiczny, świetnie dopasowany do muzyki. Trafiliśmy na jakiś arabski rytm, uwspółcześnioną tradycyjną melodię tak kojarzoną z krajami arabskimi. Niekiedy można usłyszeć remiks motywu przewodniego z „Mission Impossible” – bardzo celnie! W repertuarze z filmowych kawałków jest też piosenka „Skyfall” w wykonaniu Adele i motyw przewodni z „Siedmiu wspaniałych”. Wieczorem nie tylko fontanna jest oświetlana. Na Burj Khalifa wyświetlane są kolorowe animacje na elewacji.

Dubai Mall
Dubai Mall

Oceanarium i dinozaur

Oceanarium w centrum handlowym, czemu by nie? Dubai Aquarium & Underwater Zoo to jedna z tych dodatkowo płatnych atrakcji. W akwarium jest około 300 gatunków morskich zwierząt, w tym rekiny. Prawdę powiedziawszy, nie zrobiło na nas dobrego wrażenia, zwłaszcza że bilet do tunelu pod wodą kosztował dużo, a odcinek do przejścia mały. Pod tym względem Dubaj ma jeszcze trochę do nadgonienia.

Dubai Aquarium
Dubai Aquarium

Otwarte jesienią 2008 roku Dubai Mall jest ogromne: ma powierzchnię 520 tysięcy kilometrów kwadratowych na 4 kondygnacjach, na parkingu mieści się jakieś 14 tysięcy samochodów. A i tak o późniejszej godzinie trudno o miejsce. Jest tutaj ponad 1200 sklepów i usług. Parking jest darmowy, a przy centrum jest też stacja metra. To dobre miejsce, by zostawić samochód i wyskoczyć stąd po Dubaju.

Diplodok w Dubai Mall
Diplodok w Dubai Mall

Dubai Downtown

Trzeba przy tym pamiętać, że Dubai Mall jest zaledwie częścią całego kompleksu Dubai Downtown. Jeszcze więcej sklepów? Na obszarze Downtown jest suk, taki elegancki, z górnej półki. Samo Dubai Mall jest bardzo różnorodne, jeśli chodzi o architekturę tego miejsca. Można mieć swój ulubiony zakątek. Nas zaskoczył choćby diplodok. Najbardziej kompletny odnaleziony szkielet diplodoka, przynajmniej według informacji podanych na ekranie przy szkielecie. Wyobrażacie sobie takie coś w którymś z naszych centrów handlowych? Oprócz tego w środku jest masa przeróżnych sklepów i restauracji, a co pewien czas jakieś ciekawostki, jak rzeźby. Natomiast najciekawsze wrażenie centrum robi właśnie zaraz po pokazie fontanny, gdy olbrzymi tłum ludzi wraca do środka. Wtedy w niektórych newralgicznych miejscach stoją osoby kierujące ruchem.

Śródmieście Dubaju w kinie

Miasto zaś dodatkowo zostało osławione dzięki głośnej książce „Dziewczyny z Dubaju” Piotra Krysiaka opisującej polskie celebrytki i modelki zajmujące się tu prostytucją. Niebawem premierę będzie miał film na podstawie tej książki. Wyprodukowała go Dorota Rabaczewska, czyli Doda. Film kręcono na lokacjach w Dubaju, ale również w Nicei czy Cannes.

Dubai Downtown to także inna lokacja filmowa. Kręcono tu ujęcia do stacji Yorktown w „Star Trek: W nieznane”. Tam również wykorzystano fragmenty dubajskiego Jumeirah Lake Towers oraz ujęć Seulu. Jeszcze inny film to bollywoodzki „Ki & Ka”, zresztą Dubaj pojawia się w wielu innych hinduskich produkcjach. Burj Khalifa został naruszony i nie trzyma się już pionu w katastroficznym filmie „Geostorm”. W „Dniu niepodległości: Odrodzenie” Burj nawet lata przez moment, zanim zostaje zniszczony. Ujęcia miasta pojawiają się też w „Wall Street: Pieniądz nie śpi” Olivera Stone’a. Więcej różnych rozpoznawalnych miejsc można znaleźć w chińskim „Kung Fu Yoga” z Jackie Chanem. Ujęcia znalazły się także  we francuskim „Lwie” z Danym Boonem. Zaś kończąc temat filmowy, w okolicznych pustyniach kręcono „Syrianę”.

Fontanna w Dubai Downtown
Fontanna w Dubai Downtown

Dubaj: Mall of the Emirates

Mall of the Emirates to kolejne wielkie centrum handlowe, odwiedzane rocznie przez około 40 milionów zwiedzających i klientów. Otwarte w 2005 roku, przebudowane w 2015 roku, o powierzchni około 220 tysięcy kilometrów kwadratowych, z parkingiem na ponad 7000 samochodów, bo jakoś do tych ponad 700 sklepów i usług trzeba dojechać. Przy Mall of the Emirates znajduje się Sheraton i Kempinsky, żeby przyjechać na zakupy nie na kilka godzin, ale na kilka dni.

Stok w Mall of Emirates (Dubaj)
Stok w Mall of Emirates

W centrum handlowym Mall of the Emirates jest Ski Dubai, czyli tor narciarski. Z kolejką linową. I śniegiem. I jest tam -2 stopnie Celsjusza. Ot zwykła atrakcja w galerii… Wejście tam jest płatne, jest wypożyczalnia sprzętu narciarskiego, dają ciepłe ubrania. Trochę tak szczęka opadła. Pojechać na narty do Dubaju, nocleg w Sheratonie, kolejka linowa i śnieg i cały czas jesteśmy w jednym centrum handlowym.

Dubai Downtown
Dubai Downtown

Dubaj: Palm Jumeirah i Jumeriah

Jumeirah to obszar wybrzeża zajęty przez luksusowe rezydencje i hotele. Do lat 60. XX wieku zamieszkiwali go głównie rybacy i poławiacze pereł, w dobie rozwoju gospodarczego zaczęli osiedlać się tutaj zamożni Arabowie, wyrastały kolejne hotele. Jeden z kompleksów hotelowych obejmuje Souq Medinat Jumeirah, czyli luksusowy suk. Niewiele ma wspólnego z tym, co widzieliśmy choćby w Nizwie, ale dla bardzo bogatych turystów to dobre miejsce na zakupy: daje poczucie egzotyki, a jednocześnie jest okiełznane, bezpieczne i czyste.

Plaża na Palm Jumeirah (Dubaj)
Plaża na Palm Jumeirah

Dubaj: Burj Al Arab

Sztandarowym projektem Jumeirah jest Burj Al Arab, czyli Wieża Arabów lub Wieża Arabska. Ten ukończony w 1999 roku hotel (obecnie trzeci najwyższy na świecie) w momencie powstania był najbardziej luksusowym hotelem świata. Miał mieć oznaczenie 7-gwiazdkowego, ostatecznie ma 5 gwiazdek z dopiskiem Deluxe. Obecnie bardziej luksusowy jest Emirates Palace w Abu Zabi.

Burj Al Arab widoczny Jumeirah
Burj Al Arab widoczny Jumeirah

Sztuczne wyspy

Burj Al Arab jest posadowiony na sztucznej wyspie, posiada tylko 28 użytkowych pięter, na których mieszczą się 202 apartamenty. Najmniejszy z nich ma „zaledwie” 169 m2, największy to aż 780 m2! Jednak przeglądając stronę internetową hotelu i zdjęcia pokoi to musimy przyznać, że nie są ładne. Dość kiczowate. Wnętrzarsko ładniejszy jest Emirates Palace. Ale to może tłumaczyć fakt, że Burj Al Arab jest chętnie rezerwowany przez Chińczyków – taki gust.

Jumeirah (Dubaj)
Jumeirah

U wybrzeży dzielnicy Jumeirah znajdują się słynne palmowe wyspy, z których największa i najbardziej znana jest Palm Jumeirah. Konstrukcja wyspy rozpoczęła się w 2001 roku, a już w 2006 roku pierwsi mieszkańcy wprowadzali się do swoich apartamentów.
Gdy tak stoimy na tej wyspie, w ogóle nie mamy poczucia, że to jest wyspa, w dodatku sztuczna: jest naprawdę wielka i ma duże zagęszczenie apartamentowców wzdłuż głównej arterii – „pnia” Można też podejść na tutejsze plaże. W całym Dubaju jest ich kilka, niestety większość jest płatna. Najczęściej można za darmo zobaczyć sobie widoki i tyle. Czyli stoi się na chodniku i nie wchodzi na piasek, ochroniarze na to nie pozwalają.  Zaś wracając do Palm Jumeiriah, ma ona własną kolejkę monoszynową, ot kolejny środek transportu. Widać stamtąd kolejne ciekawe miejsce, czyli Dubai Marina.

Suk w Jumeirah
Suk w Jumeirah

Dubai Marina

Dubai Marina to dzielnica biznesowo-mieszkalna, która jest posadowiona wzdłuż sztucznego kanału łączącego się z obu stron z Zatoką Perską. Dubai Marina ma ośmiokilometrową trasę spacerową, Marina Walk, zrobioną wzdłuż wybrzeża sztucznego kanału. Po zmroku wygląda to super! Marina jest w całości zrobiona przez jednego dewelopera: Emaar Properties, a zaprojektowana przez kanadyjską pracownię projektową, stąd nie dziwi inspiracja podobną sztuczną mariną w Vancouver.

Dubai Marina
Dubai Marina

Wysokość wieżowców przeważnie mieści się w przedziale 250 – 300 metrów, ale jest także kilka o wysokości 350 do ponad 400 metrów i jeden jeszcze nie ukończony superwysokościowiec Pentominium, który ma sięgać 516 metrów.

Dubai Marina
Dubai Marina

Dubaj: Rezerwat Ras Al Khor

W Dubaju jest wiele niesamowitych rzeczy, w tym także częściowo sztuczny rezerwat przyrody. Ras Al Khor to mokradła obejmujące las namorzynowy, odbudowany i utrzymywany na zlecenie emira Dubaju, by zachęcić migrujące ptactwo do zatrzymywania się tutaj.

Rezerwat ten znajduje się na liście ramsarskiej, takim odpowiedniku listy UNESCO, ale obejmującej obszary wodno-błotne o znaczeniu międzynarodowym, zwłaszcza jako habitat ptactwa wodnego. W Polsce mamy 16 Obszarów Ramsar, należą do nich choćby Stawy Milickie, Biebrzański Park Narodowy, czy Park Narodowy Ujście Warty. Wracając jednak do Ras Al Khor, ten został wpisany na listę ramsarską pod koniec 2007 roku jako pierwszy i najważniejszy obszar Ramsar ZEA na tej liście.

Wcześniej, bo w 1998 roku uznano Ras Al Khor za obszar zagrożony zagładą przez ludzką działalność, przede wszystkim postępującą urbanizację. Szejk Zajid, prezydent i główny założyciel ZEA, wydał prawo o obszarach chronionych w Dubaju. Ras Al Khor znalazł się pod protektoratem emiratu Dubaju. Od tamtego czasu znacznie wzrosły działania na rzecz ochrony Ras Al Khor i zapewnienia jego biologicznej różnorodności. Oczywiście, by ptaki czuły się tu lepiej, trochę teren dostosowano.

Ras Al Khor (Dubaj)
Ras Al Khor

Dubai Creek, Ramsar, ptaki i namorzyny

W tym hałaśliwym, rozrastającym się w błyskawicznym tempie mieście znajduje się oaza dla migrującego ptactwa. Zwłaszcza, że w bezpośrednim sąsiedztwie buduje się nowe centrum Dubai Creek, z budynkiem, który ma być jeszcze wyższy niż Burj Khalifa. Będzie mieć ponad 900 m. To niesamowity kontrast.

Widok na centrum
Widok na centrum

Ras Al Khor oznacza dosłownie „przylądek strumienia”. Obejmuje obszar 20 hektarów, będący rozlewiskiem Dubai Creek, który wpływa do Zatoki Perskiej. Wody tworzą liczne rozlewiska, płytkie laguny i bagniska. Woda słodka miesza się ze słoną, w tych warunkach rosną namorzyny. Jest przystankiem na trasie dla około 20 tysięcy ptaków reprezentujących 67 gatunków, migrujący na trasie wschodnia Afryka – zachodnia Azja. Najkorzystniejszym okresem do ich obserwacji jest zima i okresy przejściowe, kiedy nasilona jest migracja. Natomiast jak się doda różne ptaki nie migrujące, to można tu wypatrzyć ponad 270 różnych gatunków.

Dla turystów powstała ścieżka edukacyjna oraz czatownie rozmieszczone wokół obszaru. Wstęp jest bezpłatny, a na miejscu można zapoznać się z informacjami na temat ptaków żyjących w rezerwacie. Z powodu bogactwa gatunków, czatownie są dość mocno oblegane przez wielbicieli ptasiej fotografii.

Flamingi
Flamingi

Obserwowanie flamingów

Ras Al Khor jest znany przede wszystkim ze stad flamingów różowych. Kolor zawdzięczają czerwonemu barwnikowi zawartego w ciałach pożeranych przez nie skorupiaków. Tutaj są one dokarmiane. Ptaki jednak nie trzymają się sztywno granic rezerwatu, można je wypatrzyć w różnych częściach miasta. Zaś samo Ras Al Khor jest także dobrym miejscem na oglądanie dubajskiej panoramy, choćby gdy Burj Khalifa zaczyna się mienić kolorowym oświetleniem. Jedyny problem to zdecydowanie małe, acz darmowe parkingi.

Flamingi
Flamingi

Stary Dubaj – Bur Dubai

Dubaj ma swoje Stare Miasto. Trzeba tylko wziąć poprawkę na to, że to „stare miasto” w większości pochodzi z lat 60., kiedy to zaczął się okres szybkiego bogacenia miasta dzięki wydobyciu ropy naftowej.

Muzeum Dubajskie i fort Al Fahidi
Muzeum Dubajskie i fort Al Fahidi

Tym niemniej warte zobaczenia jest Muzeum Dubaju, mieszczące się w forcie Al Fahidi. Al Fahidi to nazwa najstarszej dzielnicy współczesnej historii Dubaju, która sięga połowy XIX wieku, kiedy to Dubaj był osadą rybacką i poławiaczy pereł. Dubajskie perły są zresztą wspomniane przez weneckiego kupca żyjącego w XVI wieku. Jednak większość XIX wiecznych zabudowań to chaty z suszonej gliny, kryte palmowymi liśćmi. W XVI wieku nie wyglądało to lepiej, a prawdopodobnie dokładnie tak samo. W Muzeum Dubaju można poznać historię miasta od najstarszych znalezisk archeologicznych, przez XVI-wieczne wzmianki o mieście, epokę przed-naftową i wreszcie gwałtowny rozwój w epoce ropy, zapoczątkowanej w latach 60. odkryciem złóż ropy naftowej w wodach terytorialnych.
Muzeum jest nowoczesne, ma ciekawą ekspozycję, choć czasem tablice z opisami są słabo oświetlone.

Dubai Creek
Dubai Creek

Malowniczy jest też widok na Dubai Creek, po którym można się przepłynąć tradycyjną rybacką łodzią. Nazywa się je abra, dziś jednak pełnią głównie rolę turystycznych taksówek, oraz statków wycieczkowych (te drugie są zdecydowanie droższe i mają swoich naganiaczy). Warto się przespacerować uliczkami Al Fahidi – klimatyczne miejsce, daje wgląd w tradycyjne arabskie miasteczko, jakim jeszcze niedawno był Dubaj. W okolicy są też targi  hinduskie.

Można też zobaczyć z zewnątrz dwór Jego Wysokości Emira Dubaju, premiera i wiceprezydenta Zjednoczonych Emiratów Arabskich Mohammeda bin Rashid Al Maktoum. Oczywiście z zewnątrz.

Okolice toru wyścigowego
Okolice toru wyścigowego

Dubaj: Suk – Deira

Po drugiej stronie rzeki w dzielnicy Deira znajduje się kolejna bardziej tradycyjna atrakcja, czyli suk. Dziś zdecydowanie bardziej turystyczny, ale też warty zobaczenia. Złoty Suk w Dubaju, czyli dobre miejsce na zakupy, oblegane przez turystów. W sklepach ze złotem najczęściej widać Arabów i Rosjan, co zrozumiałe. Dla tych ostatnich to sprzedają nawet złote krzyże. Mogą nie lubić symbolu chrześcijaństwa, ale pieniądz jest pieniądz.
Z przypraw najbardziej widoczne są stosy drogocennego szafranu z Iranu. Oprócz tego kaszmirowe chusty i mnóstwo pamiątek.

Suk
Suk

Tu też wrócimy do „Mission: Impossible”. Ethan Hunt wybiegając z Burj Khalifa wbiega gdzieś w stare miasto. Patrząc na odległość tych miejsc, to jest tam niezły skok w akcji. Ale to przecież niemożliwa misja.

Złoty suk (Dubaj)
Złoty suk (Dubaj)

Parki rozrywki i inne atrakcje

Dubaj ma też wiele miejsc typowo rozrywkowych. Od parków rozrywki, przez ciekawe ogrody, po lokale rozrywkowe. Tych ostatnich nie ma dużo, nie są też jakoś wybijające, ale są. Jeśli ma się pieniądze, to znajdzie się tu wszystko, włącznie z alkoholem. Jest nawet kościół katolicki. A co ważniejsze, to bardzo bezpieczne miejsce. Jedyne co nas rozczarowało, to samochody. Podobno nawet policja miała jeździć jakimiś kosztownymi brykami, ale nie widać tego aż tak bardzo na ulicach.

Natomiast z dodatkowych atrakcji można tu obejrzeć przepiękne ogrody, parki tematyczne, ale dodatkową atrakcją są też wyścigi wielbłądów. Te organizowane są pod Dubajem, przede wszystkim w okresie zimowym. Choć nawet jest strona z informacją, niestety nie jest ona aktualizowana na bieżąco, więc najlepiej poprosić w hotelu o sprawdzenie, kiedy takie wyścigi się odbywają. Alternatywą jest też skorzystanie z google’a i sprawdzenie pośredników. Jeśli mają termin dostępny na dany dzień, to śmiało można wziąć samochód/taksówkę i pojechać.

Targ przypraw (Dubaj)
Targ przypraw

Poruszanie się po mieście

Na koniec małe sprowadzenie na ziemię. Prowadzenie samochodu i nawigowanie po Dubaju to jakiś koszmar. Mapy Google nie są zbyt aktualne, nie nadążają za zmianami, GPS nie zawsze dobrze łapie poziom ulicy zwłaszcza na dużych skrzyżowania, olbrzymi ruch i polska kultura jazdy (lub raczej jej brak) oraz liczne rozjazdy powodują problemy. A gdy się źle zjedzie, to do nadrobienia jest 10 – 20 kilometrów! Innymi słowy, jak się nie zna Dubaju, to technika nie zawsze pomoże szybko podejmować decyzje. Jeśli mamy przejechać głównymi arteriami, bądź bardziej bocznymi drogami, to wystarcza. Ale jeśli trzeba krążyć po ślimakach, to niestety należy poświęcić temu więcej czasu na ewentualne błędy.

Nam było szkoda się tłuc po Dubaju w ten sposób, więc postawiliśmy zostawić auto na parkingu Dubai Mall (gdzie i tak jechaliśmy ze względu na Burj Khalifa). Takie rozwiązanie ma dwie zalety. Stąd było dość blisko do metra (które jest połączone z Dubai Mallem), a dwa parking jest darmowy. Dubaj jest olbrzymi, pełny aut więc parkingi są tu niestety płatne. Malle są bardzo dobrą darmową alternatywą, ale trzeba zająć miejsce z samego rana – potem jest tłoczno.

Trasa metra (Dubaj)
Trasa metra

Dubaj: Metro pierwszej klasy

Metro w Dubaju w połączeniu z tramwajem i taksówką to efektywny, bezstresowy i stosunkowo tani sposób podróżowania. O ile nie kupimy biletu na pierwszą klasę. Tak, metro ma wagony pierwszej klasy. W pełni zautomatyzowane metro zostało uruchomione w 2009 roku, ma dwie linie liczące razem 75 kilometrów, przez co jest jedną z najdłuższych sieci transportu szynowego zautomatyzowanego, czyli bez maszynisty. Wyprzedza je tylko kolejka w Vancouver (79 km) i Singapurze (97 km linii zautomatyzowanej). Za to Red Line o długości 52 km jest najdłuższą pojedynczą zautomatyzowaną linią. W Emiratach musi gdzieś być jakiś rekord. Oprócz wagonów pierwszej klasy (konkretnie to „złotej” klasy), jest także wagon dla kobiet i kobiet z dziećmi.

Wystawa samochodów w Dubai Mall
Wystawa samochodów w Dubai Mall

Metro kursuje co jakieś 2 – 3 minuty, jest całe klimatyzowane, szybko się fajnie jedzie. Do 2025 roku ma być w sumie 221 km trasy metra, dla porównania londyńskie metro liczy 402 kilometry długości. Jest kilka typów biletów i kart pre-paidowych jak choćby karta NOL. To jest warte rozważenia, gdy w Dubaju zostaje się dłużej (choć jest też czerwona, papierowa karta NOL idealna na małą liczbę przejazdów). Nam wystarczył bilet 24-godzinny na metro (plus tramwaje wliczone w cenę). Do reszty zaprzęgliśmy samochód.

Taksówki w Dubaju

Taksówki nie należą do drogich, przynajmniej jeśli nie wpadnie się w korki. Liczy się bowiem czas jazdy, nie kilometry.

Burj Al Arab z plaży (Dubaj)
Burj Al Arab z plaży

Ogrom wrażeń z samego tylko Dubaju jest przytłaczający. To nie jest miasto historyczne, z bogatą kulturą czy tradycjami. To nowoczesna metropolia, zaplanowana z głową, gdzie widać, że nie szczędzono kosztów. Z jednej strony więc mamy efekt wow, z drugiej taki facepalm. No i jeszcze megalomania, lotnisko ma być największe (DXB ma mieć pięć pasów startowych), najwyższy budynek, największe ogrody miejskie i tak dalej. Bardzo intrygujące miejsce.

Zaś poza filmami Dubaj to dość popularne miejsce na wakacje czy urlop, zarówno dla osób preferujących zwiedzanie, jak i innego typu rozrywki. Jest tu naprawdę sporo rzeczy do oglądania.  Choćby niesamowicie zadbane parki rozrywki lub kwiatowy Dubai Miracle Garden.

Dubaj nocą
Dubaj nocą

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak emiracki
Dubaj
Szlak filmowy
Dubaj (MI)