Jordańskie bezdroża, czyli Jordania na własną rękę

Bezdroża - Jordania

Bezdroża to trochę kłamliwy tytuł, może Jordania na własną rękę samochodem byłoby lepiej. Właściwie tym razem będzie nie o bezdrożach, ale o drogach. Ogólnie o samym jeżdżeniu samochodem pisaliśmy jakiś czas temu, tym razem zajmę się trochę innymi sprawami, . Tym, co można zobaczyć jadąc przez Jordanię wyglądając czasem przez okno. O ile podróżując po Jordanii na własną rękę, samochodem dość łatwo jest ogarnąć zabytki, wystarczy podjechać do nich, zaparkować i skorzystać z atrakcji, o tyle sama jazda bywa przygodą samą w sobie.

Podróżowanie samochodem po Jordanii

Jeśli ktoś był w krajach arabskich, to z pewnością wie, że należy się spodziewać tam innego rodzaju czystości. Gdy przejeżdża się przez pola, widać mnóstwo butelek, worków foliowych i innych śmieci. To niestety norma, zwłaszcza jak przypomni się Palestyna, Egipt czy Tunezja. Jordania w tej materii jakoś specjalnie się nie wyróżnia. Owszem im bliżej dzikiej natury się znajdujemy, tym czyściej.

Jordania to kraj pasterski. W wielu miejscach widać owce, kozy, a czasem też wielbłądy pasące się w okolicy. To oczywiście niezapomniane widoki. Po drodze nieraz mijaliśmy pasterzy, którzy przepędzają swoje zwierzęta przez drogę. Blokują ją przy okazji. Można przy tym zrobić całkiem niezłe zdjęcia, często nawet nie płacąc. Ale lepiej wpierw zapytać o zgodę. Natomiast warto pamiętać, że owce czy kozy przede wszystkim znają swego pasterza. Obcych się boją i najczęściej uciekają, więc próba pogłaskania ich kończy się gonieniem za nimi. Czasem można zauważyć, że pasterze są uzbrojeni, najczęściej w jakieś dubeltówki czy coś w tym stylu. Więc lepiej z nimi nie zadzierać, choć oczywiście to broń przede wszystkim na drapieżniki, ale…

Jordania na własną rękę, czyli Mad Max na trasie

Jeszcze jedną atrakcją, bądź utrapieniem Jordanii, są burze piaskowe. Nam udało się załapać na jedną w trakcie jazdy. Zjechaliśmy na pobocze i przeczekaliśmy. Tak robiły też inne samochody. Pomijając piach, który się dostaje do różnych miejsc, podczas takiej nawałnicy niewiele widać, więc nietrudno o wypadek. Zaś burza ma jeszcze jedną zaletę. Czuć jakby się było w prawdziwym „Mad Maxie” zwłaszcza jak obok stoją rozklekotane ciężarówki czy cysterny.

Z innych ciekawostek warto wspomnieć o przydrożnych kupcach i sklepach. Część z nich ma rozłożone kramy na poboczu. Sprzedają owoce i wiele różnych innych rzeczy. Ludzie się zatrzymują, nikt ich nie goni. Natomiast są też tacy, którzy mają sklepy. Są one bardzo często oznaczone świecącymi kogutami. Tak więc z daleka wygląda to jak policja, więc kierujący najczęściej zwalnia. Na wszelki wypadek trzeba to zrobić.

Jordania na własną rękę i autostop

Jest też wiele osób, które próbują łapać autostop. Co ciekawe, także przedstawiciele służb, czyli wojska lub policji. Potrafią zatrzymać samochód i poprosić o podwózkę. W kwestii podwożenia autostopowiczów warto zdać się na zdrowy rozsądek i przemyśleć chęć pomocy bądź pokusę skorzystania z tej formy podróżowania. Natomiast czy podróżować w ten sposób? Zależy, gdzie chcemy dojechać. W Ammanie mieliśmy nawet propozycję od jednego Jordańczyka, by nas gdzieś podwieźć. W miastach powinno się to udać, ale pomiędzy nimi trzeba liczyć na szczęście.

Jeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na Facebooku.

Szlak jordański
Bezdroża
Share Button

Komentarze

Rekomendowane artykuły

Dodaj komentarz