Wadi al-Hitan: Dolina wielorybów, szkielety na pustyni

Szkielet wieloryba w Wadi al-Hitan

Wadi al-Hitan (arab. وادي الحيتان, ang. Wadi al Hitan, czasami też Wadi el-Hitan) dosłownie znaczy tyle co dolina wielorybów (względnie dolina waleni). W Egipcie taka nazwa aż tak dużego zdziwienia nie budzi do momentu, gdy zdamy sobie sprawę, że znajduje się ona na środku pustyni. Tym razem nie chodzi o skojarzenia związane z wyglądem formacji skalnych, które przecież doskonale znamy z wielu miejsc na świecie, wliczając to jordańską pustynię Wadi Rum, ani tym bardziej o faktyczne kości wielorybów, jakie można czasem znaleźć na namibijskim Wybrzeżu Szkieletowym. Chodzi o skamieniałe szkielety wielorybów, które nie tylko tu odnaleziono, ale co ważniejsze – wystawiono.

Szkielety prehistorycznych wielorybów

Jedyna rzecz, którą należy sprostować, to nie są dokładnie wieloryby, jakie dziś znamy. To szkielety prawaleni. Tu dominują przede wszystkim dwa rodzaje – bazylozaury (Basilosaurus) i dorudony (Dorudon). Jedne i drugie żyły na Ziemi gdzieś między 30 – 40 milionów lat temu (te liczby trochę się różnią w zależności od gatunków i źródeł). W przypadku szczątków odnalezionych w Egipcie, żyły one w prehistorycznym oceanie Tetydy (lub morzu Tetydy). Dodajmy, że Tetyda w greckiej mitologii to bogini uosabiająca siłę pochodzącą z morza, na jej cześć nazwano też księżyc Saturna. Ocean (lub praocean) ten istniał w momencie, gdy Pangea zaczęła się rozdzielać na mniejsze kontynenty. Był on właściwie jedną wielką zatoką i właśnie tam żyły między innymi wspomniane prawalenie.

Skąd się wzięły szkielety w Wadi al-Hitan?

Reszta historii jest dość typowa. Zwierzęta padły, ciała opadły na dno i znalazły się w piasku lub mule. Miękkie tkanki zostały zutylizowane, zostały szkielety, które skamieniały i wiele milionów lat później ludzie odkryli je na pustyni. I powiedzmy sobie wprost, nie byle jakie kości, to bardzo duże ssaki morskie.

Oba wspomniane prawalenie to bazylozaurydy. Dorudon był mniejszy i miał zaledwie 5 metrów długości. Bazylozaur dorastał do 20 metrów (oczywiście w zależności od gatunku). Dla porównania, humbaki, które mieliśmy okazję oglądać w Husavik, maksymalnie dorastają do 17 metrów, zaś płetwale karłowate 5-6 metrów. Nieznacznie większe od tych drugich są jeszcze grindwale krótkopłetwe, które z kolei widzieliśmy na Teneryfie czy Maderze. Zachowane szkielety robią wrażenie, ale nie od razu zidentyfikowano je poprawnie.

Dodajmy jeszcze anegdotkę o tym, że szczątki bazylozaurów posłużyły do rekonstrukcji w XIX wieku szkieletu gigantycznego węża morskiego. Wyobrażono sobie jakieś monstrum, które składano z odnalezionych szczątków. Szczęśliwie czasy tamtej paleontologii już minęły. Natomiast pewne podobieństwo i skojarzenia są, stąd prawdopodobnie szczątki te mogły wpłynąć na kult krokodyla w tej części Egiptu. Choć najbardziej znane są tu te olbrzymie ssaki, to wśród skamieniałych szczątek znaleziono także wiele innych gatunków roślin i zwierząt. W tym pozostałości lasów namorzynowych (które są tu wystawione), albo najstarszy znany gatunek pelikana. Znajdowano tu także skamieniałości żółwi czy rekinów.

Znaczenie odkryć w Wadi al-Hitan

Zanim opisano bazylozaury, zwierzęta te określano jako Zeuglodon, stąd pierwotna nazwa doliny to Zeuglodon Valley. Nazwa Whale Valley, czyli dolina wielorybów, została przyjęta w latach 80. XX wieku. Nadał ją badacz Philip Gingerich i Wadi al-Hitan to arabskie tłumaczenie, które dziś jest już oficjalną nazwą doliny. To też okres, w którym zaczęła się zarówno ochrona tego stanowiska, jak i turystyka. W 1989 roku miejsce to zostało włączone w skład obszaru chronionego Wadi El Rayan, zaś w 2005 roku zostało wpisane na listę UNESCO.

Odkrycia Gingericha mają jeszcze jedno znaczenie. Zarówno bazylozaury, jak dorudony zaliczane są do tak zwanych chodzących waleni. Walenie to ssaki, które wróciły do wody i się dostosowałydo morskiego życia. Szkielety chodzących wielorybów posiadające szczątkowe odnóża stanowią brakujące ogniwo tej gałęzi ewolucji. Pozostałości znalezione w Wadi al-Hitan pomogły dostarczyć dowody dla części ewolucjonistów. Gingerich kontynuował swoje badania dalej także na stanowiskach w Pakistanie, gdzie znalazł kolejne podobne szkielety.

Zwiedzanie Wadi al-Hitan

Wadi al-Hitan zwiedza się zaczynając od muzeum, które dość dobrze ukazuje tak walenie i historię ich ewolucji oraz specyfikę tego miejsca, w tym także zmiany klimatu na przestrzeni er. Bez zbędnych fajerwerków, ale informacyjnie naprawdę bardzo dobrze zrobione muzeum, z ciekawymi eksponatami, tak by naświetlić temat. Następnie przechodzi się do części zewnętrznej, czyli pustyni, na której wykopywano szkielety. I to chyba jest jedno z najbardziej niezwykłych miejsc w całym Egipcie. Bowiem nie wywieziono tego do muzeów, postanowiono część szkieletów poskładać, inne zostawić jak je znaleziono, tylko zabezpieczyć. Więc ogląda się je na pustyni pośród skał. Trochę jakbyśmy sami odkrywali prastare stwory na pustyni (choćby mongolska Gobi jest takim miejscem słynnym z odkrywania dinozaurów).

Trasa wiedzie w kółko, nie potrzeba przewodnika, choć opisów poza muzeum jest naprawdę niewiele. Natomiast skamieniałości są dość dobrze oznaczone i zabezpieczone. Mimo niecodziennego sposobu wystawienia, są ogrodzone, tak by nikt ich nie zniszczył, ani nie zabrał, ale jednocześnie dość dobrze można się im przyjrzeć. Do tego w niektórych miejscach znajdują się tabliczki (z tym generalnie jest trochę problem, ale są). Część skamieniałości jest wystawionych w całości na działanie słońca, inne są trochę przed nim osłonięte. Do tego cała trasa jest dobrze oznaczona i co ważniejsze, ogrodzona. W pobliskich wzniesieniach i wydmach mogą znajdować się jeszcze inne szczątki i tym zajmują się paleontolodzy. Nie ma tam przypadkowych przechodniów. To bardzo dobre podejście, zupełnie inne do tego, co widzieliśmy na kolumbijskiej pustyni Tatacoa, gdzie lokalna ludność potrafiła nawet handlować znalezionymi skamieniałościami.

Sam szlak wymaga trochę podejść, jest tu sporo wzniesień i formacji skalnych. Nie jest to trudna trasa, o ile oczywiście nie dokucza nam temperatura, zwłaszcza latem. To teren otwarty ze wszystkimi plusami i minusami. Jak jest gorąco, to może być ciężko go przejść i warto się zabezpieczyć zabierając wodę i kremy przeciwsłoneczne. Chodzimy bowiem po pustyni.

Dojazd

Przed wejściem do Wadi al-Hitan znajduje się bardzo duży parking, gdzie można zaparkować za darmo. Wejście jest biletowane, ale płatne jedynie gotówką (co akurat w Egipcie było już nietypowe, bowiem w większości muzeów czy stanowisk archeologicznych akceptowane były jedynie karty). Przy części z parkingiem i muzeum zbudowano budynki, w tym toalety. Na całość potrzeba 2-3 godziny. I jak wspominaliśmy, robi to naprawdę fenomenalne wrażenie. Dojazd tutaj jest pewnym wyzwaniem, bo po pierwsze nie ma co liczyć na transport publiczny. Po drugie droga tutaj jest jedynie utwardzona. Nie jest wymagane 4×4 (choć są takie zalecenia). Łatwo dotrzeć tu z Kairu łącząc tę wycieczkę z oazą Fajum, a nawet z Białą Pustynią (ale to nie w jeden dzień).

  • Na zwiedzanie Wadi Hitan warto poświęcić 2-3 godziny.
  • Wycieczkę można połączyć z Białą Pustynią i Fajum (ale to wymaga już przynajmniej 2 dni).
  • Samochód by objechać okolicę można wynająć tutaj.
  • Wycieczek po okolicy można szukać na GetYourGuide.
  • Jeśli spodobał Ci się wpis śledź nas na Facebooku (i innych mediach), podziel się nim lub zapisz na newsletter.
Egipt
Wadi al-HitanAbu Simbel
Share Button

Komentarze

Rekomendowane artykuły