Niedaleko Warzazatu i studia Atlas znajduje się jedno z najbardziej niesamowitych i magicznych miejsc Maroka. Aint Ben Haddou (alternatywne transliteracje na które można się natknąć: Ait Benhaddou, Ait Ben Haddou lub Ajt Bin Haddu)(arab. آيت بن حدو, transkrypcje są różne), stary ksar, zbudowany z gliny i słomy, do dziś zamieszkany. Znajduje się na liście UNESCO (od 1987), ale też pojawia się wielu filmach. To wręcz miejsce, w którym James Bond spotyka Maximusa (w pewien sposób).

Co warto zobaczyć w Ajt Bin Haddu?
Ksar Ajt Bin Haddu (Aint Ben Haddou)
Ksar znajdujący się na wniesieniu tuż przy okresowej rzece, to dawna forma obronna. Miasto, które kiedyś pewnie tętniło życiem. Data powstania tej osady nie jest dokładnie znana. Wiadomo tylko, iż pierwsze fortyfikacje istniały już w XI wieku naszej ery, acz obecnie najstarsze istniejące ślady i budynki pochodzą z XVII wieku. Strategiczna lokalizacja, na drodze między Marrakeszem a dolinami – jak Draa, sprawiła, iż ksar rozwijał się latami. Do jego opuszczenia doszło dopiero na początku XX wieku, gdy stracił swoje znaczenie. Obecnie budynki należą do kilku rodzin, które czerpią zyski z turystyki.

Dziś przyciąga turystów i filmowców. Niesamowita konstrukcja i bliskość studia Atlas (30 km) sprawia, że ci ostatni przybywali tu bardzo często. Stanowi naturalny uzupełnienie i plener dla filmów. Za nimi zaś przybywają turyści. Filmów zaś nakręcono tu tyle, że nawet mieszkańcy gubią się w nich. Widzieliśmy choćby tabliczkę z „Indianą Jonesem”, który jednak tu nigdy nie zawitał. A już na pewno nie ten Spielberga, którym się chwalono.

„Gra o tron” i Ajt Bin Haddu
Zaczniemy od „Gry o tron”. Tam dobudowana brama odgrywała Yunkai. Kręcono to w okresie, gdy rzeka była mniej wyschnięta, więc scen w okolicy jest w „Grze o tron” więcej. Choćby te, które poprzedzają słynny pojedynek Dario Naharisa i Szarego Robaka, który bezceremonialnie przerywa Deanerys. Tu też zrealizowano finałową scenę trzeciego sezonu, gdzie Deanerys zostaje uwielbiona przez wyzwolonych niewolników i okrzyknięta matką. Dzieje się to pod bramą dobudowaną do zabytku UNESCO. Kolejne filmy trochę modyfikują to miejsce. W GOT dodatkowo wykorzystywano komputerowe efekty.

„Gladiator” i Ridley Scott w Aint Ben Haddou
Ridley Scott wybudował tu całkiem spore miasteczko filmowe podczas realizacji „Gladiatora” (2000). Tu powstała arena gladiatorów, jeszcze ta afrykańska w Zucchabar (dziś to miasto algierskie Miljana), na której Maximus pokazuje swoje umiejętności zanim wyruszy do Rzymu. Arenę wybudowano tuż przy zabytku, oczywiście później została zdemontowana. Tak więc w szerokim kadrze często widać stary ksar. Część scen do filmu, jak choćby targ niewolników, kręcono już w Aint Ben Haddou.


James Bond 007 i Ajt Bin Haddu
Nie mogło zabraknąć tu Jamesa Bonda. „W obliczu śmierci” (1987) z Timothym Daltonem, które powstawało częściowo w studiu Atlas także ma kilka zdjęć w tym miejscu. Udaje ono twierdzę bojowników w Afganistanie.


Ait Ben Haddou: Inne filmy
Zarówno w „Królowej pustyni” (2015) Wernera Herzoga, jak i w „Lawrencie z Arabii” (1962) Davida Leana, jest tu Bliski Wschód. „Odyseja” (2026) Christophera Nolana wykorzystała ujęcia ksaru by sportretować Troję.

Skrócona lista filmów tu nagrywanych to: „Jezus z Nazaretu” (1977) Franco Zeffirelliego, pythonowcy „Bandyci czasu” (1981), „Klejnot Nilu” (1985), „Kundun – życie dalajlamy” (1997) Martina Scorsese, „Mumia” (1999), „Książę Persji: Piaski czasu” (2010), „Aleksander” (2004) Olivera Stone’a. O tych wszystkich filmach wspominaliśmy przy okazji studia Atlas. One także tu miały swoje sceny. Krótkie, acz możliwe do rozpoznania. W wielu religijnych produkcjach to miejsce udaje Jerozolimę. Ujęcia ksaru pojawiły się także w dokumencie: „David Attenborough: A Life On Our Planet” (2020).

Zwiedzanie Aint Ben Haddou
Zaś pomijając całkowicie wątek filmowy, Aint Ben Haddou jest przepięknym, klimatycznym miejscem, unikalnym w Maroko. A przy tym bardzo spokojnym. W teorii można je zwiedzać bez biletów, w praktyce należałoby wynająć przewodnika. Nie jest potrzebny, by się tu nie zgubić, ale taki jest zwyczaj. Natomiast w czasie ramadanu, właściwie żadnemu nie chciało się ruszyć, więc nie musieliśmy się od nich odganiać. Zaś wśród różnych kramów jeden przyciągnął naszą uwagę szczególnie. Artysta malujący szafranem w technice, którą nazwał piroakwarelą. Tworzył niesamowite obrazy nanosząc na kartkę papieru wodę delikatnie zabarwioną naturalnymi barwnikami. Następnie podgrzewał obraz nad palnikiem, wtedy nabierał barw.

To bez wątpienia jedno z tych miejsc w Maroku, które naprawdę warto odwiedzić. Nie tylko ze względu na filmy. Samo broni się znakomicie.

- Na zwiedzanie zamku ksaru Ait Ben Haddou potrzeba 1-2 godziny.
- Jeśli planujesz zwiedzać okolicę, zajrzyj też do polecanych wycieczek na tutaj. Można upolować tam fajne promocje.
- Podróż po okolicy może być wygodniejsza samochodem, dostępne auta w okolicy znajdziesz tutaj.
- Cześć odsyłaczy do linki afiliacyjne. Nic Was to nie kosztuje, a nam pomaga utrzymać blog. Podobnie jak symboliczna kawa. Dziękujemy za każde wsparcie.
- Jeśli ten wpis okazał się pomocny czy inspirujący, będzie nam miło jeśli zostaniesz z nami na dłużej:
- możesz obserwować nas Facebooku (i innych mediach), lub udostępnić go
- albo zapisać się na nasz newsletter, by nie przeoczyć kolejnych wpisów.
| Maroko | ||
| Ajt Bin Haddu | ||
| Szlak filmowy | ||
| Ajt Bin Haddu (James Bond & Gladiator) |




