Ostatnim punktem i jednocześnie ukoronowaniem Świętej Doliny Inków było dla nas Machu Picchu (hiszp. Santuario Histórico de Machu Picchu). Zarazem jest to jedno z najbardziej ikonicznych stanowisk archeologicznych, rozpoznawalne na całym świecie i jedna z najważniejszych atrakcji nie tylko Peru, ale całej Ameryki Południowej, Andów i miejsc prekolumbijkisch w szczególności. Mało które miejsce na świecie może konkurować z jego sławą, może Angkor albo piramidy w Gizie. Nie zobaczyć Machu Picchu będąc w Peru to prawie jak nie widzieć Peru, a to właśnie sprawia, że to wszystko nie jest aż takie łatwe, głównie ze względu na olbrzymią liczbę odwiedzających i ograniczenia.

Co warto zobaczyć w Machu Picchu?
Machu Picchu: Informacje podstawowe
Historia odkrycia Machu Picchu
Światowa kariera Machu Picchu rozpoczęła się w 1911 roku, gdy Amerykanin Hiram Bingham III odkrył ruiny zaginionego miasta Inków. Rok później okładkę magazynu National Geographic ozdobiło słynne zdjęcie z górą w tle. Rozgłos pomogły też zdobyć wywiezione do Stanów inkaskie skarby – około 40 tysięcy archeologicznych artefaktów, o których zwrot rząd Peru nadal nie może się doprosić (według ówczesnego prawa peruwiańskiego, znalezione zabytki należały do odkrywcy). Hiram Bingham i jego zespół wyruszył z ekspedycją do Peru w poszukiwaniu Vilcabamby, ostatniej stolicy Inków, czy też raczej ostatni, legendarny bastion Neo-inkaskiego Imperium. Początkowo sądził, że znalezione w górach ruiny to właśnie Inca Vilcabamba. Opinia ta utrzymywała się aż przez 50 lat. Prawdziwą Vilcabambę odkryto dopiero w latach 60. XX wieku, wówczas jednak były to tylko przypuszczenia. Następnie polscy podróżnicy Tony Halik i Elżbieta Dzikowska oraz Edmundo Guillén w 1976 roku dotarli tu i przeprowadzili prace dowodzące.

Trzeba tez dodać, że istnienie ruin między szczytami Machu Picchu i Wayna Picchu było faktem znanym miejscowej ludności. Nawet sami zaprowadzili do nich ekspedycję. W 1911 roku naukowcy byli w stanie właściwie tylko pomierzyć i opisać stan zastany, ale powracali w kolejnych latach, sponsorowani między innymi przez National Geographic i wyrywali zaginione miasto z objęć dżungli. Jeśli chcemy być zupełnie dokładni, a chcemy, to Hiram Bingham wcale nie był pierwszym odkrywcą Machu Picchu.

W 1902 roku – 9 lat przed Binghamem – to miejsce eksplorował Agustín Lizárraga ze swoim zespołem. Lizárraga był peruwiańskim rolnikiem i odkrywcą i przeczesywał góry i dolinę rzeki Urubamba w poszukiwaniu nowych terenów rolnych. W ten sposób znalazł inkaskie ruiny między Machu Picchu i Wayna Picchu. Nie zgłosił odkrycia w stolicy prowincji, w Cuzco, w obawie przed odebraniem im niezłego terenu rolniczego. Najważniejszy dowód to zapisane węglem nazwisko i rok na ścianie Świątyni Trzech Okien. Bingham ten napis widział, odnotował go w swoim pamiętniku i nawet zrobił zdjęcie. Jednak gdy dotarło do niego, że mogłaby go minąć sława pierwszego odkrywcy, nakazał usunąć napis i nie wspominał o poprzedniku. W roku 2002 i 2011 władze miejscowe Cuzco uhonorowały Agustín Lizárraga i jego zespół ludzi jako pierwszych odkrywców Mach Picchu. Mimo to, do świadomości turystów z USA i Europy, fakt ten dociera powoli.

Jeszcze nowsze badania wskazują na to, że wcześniej dotarł tu Augusto Berns (właściwie to Rudolph August Berns). Był to niemiecki imigrant, który osiadł w Peru, przedsiębiorca, inżynier. W 1867 roku dotarł do ruin, w okolicy nawet budował podobno tartak, ale jak się okazało, przy okazji splądrował Machu Picchu i zabrał stąd co mógł, by to sprzedać, głównie do Europy. Potem pochwalił się tym przebywającemu w Guayaquil kartografowi z Lipska, Hermannowi Göhringowi, który spisał te podróże. Wygląda na to, że Berns faktycznie odkrył Machu Picchu.

Nazewnictwo, czyli czym właściwie jest Machu Picchu
Teraz o samym Machu Picchu. Nazwą tą określa się ruiny inkaskiego miasta, ale w rzeczywistości jest to nazwa pobliskiego szczytu górskiego. W języku keczua tłumaczy się to jako „stary szczyt”. Naprzeciw niego jest Wayna Picchu (hiszp. Huayna Picchu), co znaczy „młody szczyt”. Inkaskie miasto położone jest w siodle między tymi dwoma szczytami. Najbardziej rozpoznawalne zdjęcie stanowiska z górą w tle przedstawia widok na Wayna Picchu. Kiedy Hiram Bingham wypytywał miejscowych, czy znają jakieś stare ruiny, ci kierowali go na Machupicchu, mając na myśli górę z nienazwanymi ruinami u podnóża. Amerykanin zrozumiał, że jest to nazwa właśnie na same ruiny. Uwaga dotycząca nazwy: w języku keczua nazwę własną, także dwuczłonową jak Stary Szczyt, zapisujemy łącznie: Machupicchu. Ponieważ jednak na świecie spopularyzowała się pisownia rozdzielna Machu Picchu, tak już pozostawiono, analogicznie wygląda pisownia Wayna Picchu.

Jak zbudowano Machu Picchu?
Większość budynków wzniesiono z dopasowanych do siebie granitowych bloków, bez użycia zaprawy. To tak zwany mur ciosowy, zwany z angielska ashlar. Odpowiednie dopasowanie kamieni sprawia, że energia powstała podczas trzęsień ziemi jest rozpraszana, co jest istotne w tej części świata. Dodatkowo warto zwrócić uwagę na okna, te mają kształt trapezoidalny, dokładnie z tego samego powodu. Budulec znajdował się na miejscu – Inkowie wybierali skałę niejako spod siebie i z niej wznosili domy. Także Intihuatana został wyrzeźbiony w granitowej skale na miejscu, bez potrzeby transportowania głazów. Do wycinania skalnych bloków prawdopodobnie używano drewnianych kołków, które wbijano w kamień i nasączano wodą, aż zwiększając swoją objętość rozsadzały blok.

Z pewnością katorżnicza praca bez znajomości koła, bloczków, ani narzędzi dość twardych, by obrabiać granit. Tym bardziej imponuje idealne dopasowanie bloków i ich gładka powierzchnia. Jedno pytanie, które można jeszcze zadań, jak oni to wszystko zbudowali bez planów? No planowanie mieli, ale bardziej na zasadzie podobnej do tego, co widzieliśmy też w Tiahuanaco, czyli rzeźbienia niewielkich modeli budowli, zanim faktycznie one powstaną. Niestety niewiele informacji na temat tych technik zachowało się do dziś.

Atrakcje Machu Picchu
Huayna Picchu (kecz. Wayna Picchu)
Wspomnieliśmy, że najbardziej ikoniczne zdjęcie stanowiska archeologicznego Machu Picchu to ruiny ze szczytem Huayna Picchu (Wayna Picchu) w tle. Natomiast najlepsze zdjęcie samego miasta Inków robi się ze szczytu Huayna Picchu. Nazwa szczytu w języku keczua oznacza Młody Szczyt dla odróżnienia od Machu Picchu, czyli Starego Szczytu, od którego inkaskie miasta otrzymało nazwę.

Wayna Picchu wznosi się średnio 260 metrów powyżej ruin Machu Picchu albo 2693 metry nad poziomem morza (są też inne dane mówiące o 2720 czy 2666 metrach). Nie jest więc to wspinaczka wymagająca pod kątem wydolności związanej z wysokością. Za to wymaga trochę kondycji, ponieważ ścieżki i schody są strome i często dość śliskie, a także o dużej ekspozycji. W wielu miejscach są udogodnienia w postaci poręczy i stalowych lin. W porze deszczowej droga na szczyt często jest zamykana. Większość schodów, po których się stąpa, to dzieło Inków. W pobliżu szczytów znajduje się Świątynia Księżyca, która jest częściowo schowana w naturalnej jaskini. Podczas naszego pobytu, ścieżka wiodąca do zabytku była jednak zamknięta na czas nieokreślony. Za to na samym szczycie znajduje się fantastyczny punkt widokowy, z którego robi się bodaj najlepsze zdjęcia Machu Picchu.

Wejściówki na Huayna Picchu są sprzedawane w ograniczonej liczbie – tylko 400 osób dziennie. Wejścia podzielone są na dwie grupy – jedna wchodzi między 8 a 9, druga od 10 do 11. My weszliśmy około godziny 8 i gdy schodziliśmy, mijaliśmy wdrapującą się drugą porcję ludzi. Wtedy mieliśmy wrażenie, że jak na wąskie podejścia, to tych 400 wejściówek to i tak dużo. O ile jeszcze duża część trasy jest na tyle szeroka, że ludzie się spokojnie mijają (i rozchodzą), więc jest nawet przyjemniej niż w samym Machu Picchu, o tyle właśnie problem zaczyna się, gdy wchodzimy już na sam szczyt. Na wąskich schodach, czy przejściach, robią się kolejki. A najbardziej stoi się przed skałą, na której ludzie pozują by mieć zdjęcie z Machu Picchu w tle. Nie ma za bardzo realnej opcji by to ominąć (trzeba zejść ze szlaku i iść po skałach). Alternatywą jest oczywiście wejście na drugi szczyt, czyli Machu Picchu Mountain, ale tam już nie próbowaliśmy wchodzić.

Inkaskie schody śmierci w Machu Picchu
Tak swoją drogą, kilka lat temu Internet obiegło krótkie wideo, które przedstawiało „Inkaskie schody śmierci”. Filmik został tak przygotowany, by sugerował wspinaczkę po wąskich kamiennych stopniach zawieszonych nad przepaścią. Nagrodą miałoby być świetne zdjęcie Machu Picchu – właśnie takie, jakie można zrobić z czubka Młodego Szczytu. I będąc na miejscu, zobaczyliśmy te „inkaskie schody śmierci”. Są to schodki między kolejnymi tarasami rolnymi, rzeczywiście wbite w skalną ścianę tylko jedną stronę. Nie wiszą jednak nad przepaścią, a w razie upadku z nich, „leci się” może z 1,5 metra na porośnięty trawą niższy taras. Trzeba byłoby mieć dużo antytalentu, by rzeczywiście runąć w przepaść. W dodatku nie przebiega tamtędy szlak, a wykonanie świetnych zdjęć Machu Picchu nie jest aż tak bardzo ryzykowne, zakładając pewną dozę ostrożności. Lepiej może tylko nie robić selfików nie bacząc na otoczenie – na szczycie będzie dość ludzi, by móc kogoś poprosić o zrobienie zdjęcia. Swoją drogą podobne schody można znaleźć w innych stanowiskach archeologicznych w Świętej Dolinie Inków. Pierwsze, które mieliśmy szansę zobaczyć, były w Moray.

Machu Picchu (miasto – sanktuarium – stanowisko archeologiczne)
Miasto Machu Picchu położone jest na wysokości około 2430 metrów nad poziomem morza, więc nie jest to bardzo wymagająca wycieczka pod względem wysokości. Za to ma zróżnicowaną wysokość – rozmieszczone jest na tarasach połączonych kamiennymi schodami. Inkowie nie znali pisma poza systemem zapisywania informacji kipu (których większość została zniszczona przez Hiszpan), więc nazwa, funkcja, a nawet lata zasiedlenia Machu Picchu pozostają w sferze dociekań.

Co wiadomo więc o Machu Picchu? Obecnie uważa się, że mieszkańcy mogli miasto nazywać Wayna Picchu, ale to tylko domysły. Przypuszcza się, że była to prywatna rezydencja władcy i arystokracji dworu cesarza Pachacuti, zbudowana około 1450 roku. Datowanie metodą radiowęglową wskazuje, że obszar ten mógł być zamieszkany już 30 lat wcześniej, w latach 1420 – 1532. Dla przypomnienia, Francisco Pizarro nawiązał pierwszy kontakt z Inkami około 1528 roku, zaś zdobycie ostatniej stolicy Inków Vilcabamby (państwa Neo-inkaskiego) i zabicie Túpaca Amaru, ostatniego władcy Inków, to 1572 rok. Z jakiego powodu Machu Picchu zostało opuszczone? Naukowcy zgadzają się, że było to bezpośrednio związane z hiszpańskimi podbojami i choć Hiszpanie nie zdobyli miasta, to Inków mogła wybić przywleczona przez Europejczyków ospa. Są też teorie, że mogło to być miejsce istotne religijnie, albo ośrodek naukowy, ale trudno je w ogóle zweryfikować. Oczywiście nie może też zabraknąć teorii spiskowych łączących ruiny z kosmitami (w Peru to chyba standard z Nazcą było podobnie), miastem kapłanek, czy Amazonek na czele.

Tarasy rolne
W okresie swojej świetności, miasto Machu Picchu mogło zamieszkiwać około 750 osób, z których większość była tutaj w charakterze służby. Jak wykazały badania zachowanych szczątków, mieszkańcy pochodzili z różnych regionów Imperium Inków, w tym z terytoriów nadmorskich i amazońskiej dżungli. Miasto nie było samowystarczalne – tarasy rolne pobudowane na górskich stokach nie mogłyby wyżywić tylu ludzi, więc jedzenie sprowadzano z dolin. Co do samych tarasów, ciekawa jest ich konstrukcja. System irygacyjny został zbudowany w celu odprowadzania wody, a nie jak w Świętej Dolinie Inków, by tę wodę dostarczać. Wynikało to oczywiście z większych opadów. Zresztą z powodu ulewnych deszczy część tarasów się osuwała. Aby móc wykorzystać tarasy dla celów rolniczych, gleba była sprowadzana z dolin – ta z górskich partii nie była dość żyzna.

Rytualne kamienie
Oprócz części rolniczej złożonej z tarasów, Machu Picchu posiadało także miejski obszar. Można tutaj wyróżnić osiedle mieszkalne złożone z bloków kancha, część zamieszkaną przez arystokrację i dzielnicę sakralną. W tej ostatniej wyróżnia się Intihuatana. Jest to rytualny kamień, służący prawdopodobnie jako zegar albo kalendarz solarny. Podobny znajdował się w każdym inkaskim mieście, ale od XVI wieku Hiszpanie metodycznie odnajdywali je i niszczyli jako ołtarze pogańskich bóstw. Ponieważ tutaj najeźdźcy nie dotarli, Intihuatana pozostał nietknięty. Nie są znane funkcje poszczególnych części tego artefaktu, jednak zauważono ich korelacje z pozycją Słońca w dniu przesilenia zimowego i letniego.

Świątynia Słońca
Wiele domysłów związanych z tym potencjalnym zegarem słonecznym związane jest także z obecnością Świątyni Słońca, która bywa określana też jako Torreón. Podobne budowle znaleziono w Pisac i Cuzco. Podobno w dzień przesileń i równonocy promienie słońca wchodzą dokładnie przez okna, co sprawia, że widok jest wówczas niezwykły. Świadczy to o precyzji Inków i dokładnej znajomości kalendarza. Prawdopodobnie też miało to kluczowe znaczenie dla rolnictwa i ceremonii religijnych. Podobnie jest oczywiście z innym budynkiem, czyli Świątynią Trzech Okien, ale jednocześnie w tym wypadku jej lokalizacja sprawiała, że przez okna wchodziły tu pierwsze promienie dnia. Są tu także budynki jak Inti Mach’ay, który wykorzystywano do świątecznych festiwali (związanych z kultem słońca, ale też węża, kondora – jest tu choćby kamień tego ostatniego). Ciekawym jest też Sala de los Morteros, gdzie ustawiono wodne lustra, czyli niewielkie zbiorniki wypełnione wodą, których rolą było odbijanie obrazów choćby wchodzących przez okna. Właściwie nawet ustawienie Plaza Principal ma wyjaśnienie astronomiczne. Tu te szczegóły planistyczne bardzo się zgadzają z kalendarzem i przesileniami.

Inne ruiny w Machu Picchu
Wśród pozostałych budowli warto wymienić pałac królewski, grobowiec królewski, więzienie, cmentarz, strefę rzemieślniczą. No i tarasy. Te połączone są z akweduktami, fontannami (których naliczono przynajmniej 16). Łącznie daje to obraz niezwykle zaawansowanego i przemyślnego obszaru urbanistycznego. Dodajmy jeszcze, że całość została zbudowana na planie kondora, co widać wyraźnie z Wanya Picchu. Tego wszystkiego nie spodziewaliśmy się po zaginionym mieście Inków, te szczegóły są wręcz zaskakujące. Dodajmy jeszcze, że choć miasto nie pełni roli religijnej, to przyjeżdżający tu potomkowie Inków nieraz zostawiają w świątyniach niewielkie ofiary dla Pachamamy. Najczęściej są to liście koki. Razem tworzy to dość niezwykły obraz.

Domysły, kultura, turystyka
Kontrowersje Machu Picchu
W 1983 roku Machu Picchu zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Od tamtej pory jest to najbardziej oblegana atrakcja w Peru. Między innymi ze względu na spory dotyczące zarządzania turystyka, w 2017 roku UNESCO zamierzało wciągnąć Machu Picchu na niechlubną listę zagrożonych zabytków, ale ostatecznie z tego zrezygnowano. Z dziwniejszych pomysłów to była kolejna linowa na stanowisko (niezrealizowane) i luksusowy hotel w pobliżu (jest), loty śmigłowcem i lądowanie na głównym placu inkaskiego miasta (było w latach 80., nawet przesunięto obelisk, by zrobić lądowisko; obecnie to jest no-fly zone i w 2006 roku nie udzielono koncesji na loty), zwiększenie dziennego limitu zwiedzających z 2500 do 4500 i nawet 5600 w szczycie sezonu (zrealizowane w 2024 roku). Dodatkową sprawą jest presja człowieka na środowisko naturalne, związane także z rozrostem turystycznej miejscowości Aguas Calientes. Jest to ostatnia stacja pociągu turystycznego, skąd turyści ruszają busami do głównej atrakcji.

Ta zwiększająca się liczba turystów z jednej strony niepokoi samo UNESCO (oni mają swoje wytyczne co do liczby ludzi odwiedzających to miejsce dziennie), z drugiej ma też odzwierciedlenie w zwiedzaniu. Kiedyś na jednym bilecie można było zwiedzić całe stanowisko, obecnie są tu trasy, ograniczenia godzinowe, wszystko po to, by przyjąć dziennie więcej osób. W 2007 roku ogłoszono Siedem nowych cudów świata, Machu Picchu znalazło się na tej liście. Ogólnie było to głosowanie, które wiązało się z pewnymi kontrowersjami, szerzej o tym pisaliśmy przy okazji Chichén Itzá. Aczkolwiek w tym wypadku, wpis wydaje się być uzasadniony.

Filmy w Machu Picchu
Jeżeli chodzi o filmową historię Machu Picchu, szczególnie kojarzony jest teraz film „Transformers: Przebudzenie bestii” z 2023 roku Stevena Caple’a Jr. Nawet w agencji turystycznej był duży plakat przedstawiający Transformersy na tle Machu Picchu. Rzeczywiście pewne ujęcia nagrywano w Machu Picchu, a także między innymi w Cuzco. Powstanie premiera filmu była dużym wydarzeniem, co zwiększyło i tak dużą popularność serii w Peru. Machu Picchu pojawiło się także w filmie „Dzienniki motocyklowe” z 2004 roku Waltera Sallesa. Scena otwierająca film „Aguirre, gniew boży” (1972) Wernera Herzoga opowiadający o poszukiwaniach El Dorado była nagrywana właśnie w Machu Picchu (i Wayna Picchu).

Jednak dla prawdziwych koneserów kina i stanowiska archeologicznego jest film „Tajemnica Inków” (Secret of the Incas, czasem u nas znany też jako „Sekret Inków” lub „Sekrety Inków”) z 1957 roku Jerry’ego Hoppera z Charlesem Hestonem w roli głównej. Ta produkcja jest ciekawa z kilku powodów: jest to pierwszy duży hollywoodzki film o Machu Picchu, pokazuje stan zabytku z lat 50. XX wieku, a więc sprzed masowej turystyki, niecałe 30 lat po zakończeniu głównych prac renowacyjnych. Wreszcie film jest jedną z inspiracji dla „Poszukiwaczy zaginionej Arki”, a główna postać to wypisz, wymaluj, protoplasta Indiany Jonesa. Harry Steel to z kolei filmowe, podkoloryzowane odwzorowanie Hirama Binghama III, któremu długo przypisywano odkrycie Machu Picchu. Trudno nie zauważyć podobieństw między charakterem Harry’ego Steela (w tej roli Charles Heston) a Indiany Jonesa. Scena w Studni Dusz, w której za pomocą promienia słońca Indy odkrywa miejsce ukrycia Arki wzorowana jest na podobnym motywie z „Sekretu Inków”.

Zwiedzanie Machu Picchu
Jak zorganizować wycieczkę do Machu Picchu?
O ile większość stanowisk archeologicznych w Peru jest dość łatwe do zwiedzenia, bo przyjeżdża się i kupuje się tam bilet, a następnie wchodzi, o tyle popularność Machu Picchu i ograniczenia sprawiają, że nie jest to takie łatwe, bo kilka rzeczy trzeba zorganizować wcześniej. Głównie bilety i transport. Bilety do Machu Picchu warto zarezerwować przynajmniej na dwa miesiące naprzód. W przypadku Wayna Picchu to może być nawet nie wystarczające i lepiej zrobić to jeszcze wcześniej. Można to zrobić samodzielnie przez stronę stronę (lub tutaj) lub skorzystać z wielu agencji, które chętnie to ogarniają. Warto pamiętać, że obecnie wejścia są oznaczone na konkretną godzinę i w tym przedziale należy się tu pojawić. Dodatkowo obecnie jest kilka tras, więc opcji z biletami jest sporo i to się zmienia dość często. Można też próbować kupić bilety na miejscu w Aguas Calientes (na następny dzień), ale ich pula jest ograniczona, więc stanowi to pewne ryzyko, sugerujemy zatem by faktycznie zamówić je wcześniej.

Pociąg do Aguas Calientes
Pierwsza rzecz to dotarcie do Aguas Calientes. Właściwie są dwie główne opcje, pociąg lub hiking (trekking). Do Aguas Calientes nie można dojechać samochodem, co wynika wprost z tego, że nie wybudowano tu normalnego połączenia drogowego. Wokół Aguas Calientes są drogi, nimi się jedzie choćby pod wejście na Machu Picchu, ale poza tymi okolicami nic nie ma. Są pewne możliwości dojazdu, ale można ich poszukać w sieci, to raczej offroad. Ogólnie władzom zależało na tym, by mieć pewną kontrolę nad przybywającymi tu turystami (i ich liczbą), stąd pociąg jest idealnym rozwiązaniem. Ograniczamy wejścia do Machu Picchu, ograniczamy też transport. Tyle że to obecnie też największy problem dla władz, bo jest tu jedna trasa kolejowa, więc protestujący doskonale wiedzą, że wystarczy ją zablokować i cały ruch turystyczny stoi. Ludzie są zirytowani, władze tracą pieniądze. Zniszczenie torów obecnie jest dość częstą formą protestu. Stąd pojawiają się pomysły, by jednak zbudować tam drogę, ale na razie nie ma pomysłu, jak później ograniczyć turystykę.

Jeśli chodzi o pociągi to mamy tu dwa rodzaje: panoramiczne i zwykłe. Większość z nich wyjeżdża z Cuzco i przejeżdża przez Świętą Dolinę Inków, kończąc swój bieg właśnie w Aguas Calientes. Pewnym sposobem na ograniczenie kosztów jest przejazd z Ollantaytambo, gdzie można dojechać normalnie busami i tam się przesiadamy na pociąg. Są dwie firmy oferujące połączenia kolejowe. Jeśli chodzi o pociągi panoramiczne i zwykłe, to poruszają się one tą samą trasą. Widoki przez okna są takie same. Działa to prawie identycznie jak w szwajcarskiej Bernina Express, gdzie różnica cenowa jest zauważalna, ale niekoniecznie doświadczenie jest dużo lepsze. Są tu dwie linie kolejowe: Inca Rail i Peru Rail. Ten drugi podczas naszego wyjazdu był tańszy. Uwaga: do pociągu zabiera się tylko małe bagaże. My swoje zostawiliśmy w hotelu w Cuzco, do którego wróciliśmy. Na dworcu w Cuzco też jest przechowalnia.

Trekking do Machu Picchu
Alternatywą jest piesza wędrówka, którą najczęściej zaczyna się w okolicy Cuzco. Są trzy główne trasy, różniące się między sobą trudnością, liczbą kilometrów do przejścia, a także ceną. Wszystkie wymagają także wcześniejszej organizacji, przede wszystkim wejściówki, przewodnika, tragarza, wynajęcia namiotów bądź noclegów oraz posiłków. Nasze doświadczenie z himalajskiego Poon Hill, wskazuje, że porter na takich trasach bardzo się przydaje. Jeśli ogarnięcie tego brzmi zbyt skomplikowanie, to oczywiście lokalne agencje oferują kompleksowe usługi, więc nie trzeba wszystkiego szukać samemu. To wręcz standardowy produkt.

- Inca Trail jest zdecydowanie najpopularniejszy, ale też droższy. 43 kilometry do przejścia w 4 dni z trzema noclegami na szlaku. Dziennie na trasę może wejść 500 osób.
- Salkantay Trek – też cztery dni do przejścia, ale trasa jest dłuższa. Trzeba zrobić 78 kilometrów. Przy okazji ogląda się z bliska szczyt Salkantay. Trasa jest bardziej zróżnicowana: od lasów deszczowych po równiny górskie. Po drodze można nocować w schroniskach, nie jest konieczny przewodnik. National Geographic uznał tę trasę za jedną z najlepszych na świecie.
- Spacer torami z Hydroelectrica. Najkrótszy, bo to około 10 kilometrów, i najtańszy. Czyli jedzie się autobusem z Cuzco, co trwa mniej więcej 6 godzin, a potem idzie się jeszcze jakieś 3 godziny do Aguas Calientes. W momencie, gdy podczas protestów tory kolejowe zostają zniszczone, jest to najlepsza z opcji.

Droga i transport z Aguas Calientes do Machu Picchu
Aguas Calientes jest raczej niewielką miejscowością, założoną w 1901 roku. Dziś to przede wszystkim bardzo turystyczne miejsce: sporo knajp, hoteli i innych atrakcji dla turystów. Także gorące źródła. Ciekawostką jest tutejszy dworzec i ulokowanie niektórych lokali praktycznie przy torach. Tak więc trochę przypomina to azjatycki targ kolejowy, ale nie jest aż tak charakterystyczne. Z Aguas Calientes jest jakieś 9 kilometrów do Machu Picchu drogą, 4 szlakiem. Trasę tę można pokonać albo autobusem (20 minut jazdy) albo na piechotę (jakieś 1,5 godziny marszu, częściowo idzie się schodami pod górę, miejscowość znajduje się na wysokości 2040 metrów, więc trzeba iść jakieś 400 metrów pod górę). Autobusy kursują właściwie cały czas, jak się tylko zapełnią, ale przy tej liczbie odwiedzających to nie pomaga. Bilety na autobus kupuje się najczęściej na miejscu, dzień przed. Niedaleko dworca kolejowego jest miejsce, gdzie są przystanki. Tu z ich liczbą nie ma problemu.

Natomiast rano, jak się jedzie na którąś z godzin do Machu Picchu, dobrze się pojawić przynajmniej godzinę wcześniej. Przy przystanku ustawiają się spore kolejki. Bilety autobusowe są ważne na godzinę, czyli np. 6:00 – 6:30. Trzeba więc znaleźć swoją kolejkę, a potem czekać, aż dostaniemy się do autobusu. No i nie ma gwarancji, że w tym czasie się dostaniemy do Machu Picchu. Mimo olbrzymich kolejek idzie to całkiem sprawnie. Nam zasugerowano, by być tam około 5:00 rano (mimo autobusu o 6:00). Byliśmy trochę po tej godzinie i już była olbrzymia kolejka. Co ważne, hotele w Aguas Calientes są przygotowane na to, więc śniadanie mieliśmy już 4:00 rano. W drogę powrotną wygląda to podobnie, ale tam te bilety nie mają już konkretnej godziny. Autobus dojeżdża pod główne wejście do Machu Picchu. Stamtąd wchodzi się na teren stanowiska. Przed wejściem jest kontrola, tak biletowa, jak i osobista – sprawdzają plecaki. Jest też toaleta przed wejściem (płatna, dodatkowo płatny jest papier), a także kawiarnia; nie ma ich wewnątrz. Obok jest też luksusowy hotel.

Trasy w Machu Picchu
Zwiedzając Machu Picchu mamy cztery trasy do wyboru. Bilet kupuje się na jedną z nich. Dla nas podstawowa była trasa nr 2, która uchodzi za najbardziej klasyczną (i najpopularniejszą) Każda z nich to mniej więcej 2 godziny do przejścia (może być więcej w zależności od tempa). Uwaga: nie ma szans zobaczenia wszystkiego, każdego zakamarku. Jeśli chcemy zobaczyć wszystkie trasy, potrzebujemy czterech biletów. Pewnym wyjątkiem jest wejście na Wayna Picchu, gdyż to jest osobny bilet, a przy okazji przechodzi się przez jedną z tras (trasa nr 3). U nas wyglądało to tak, że najpierw weszliśmy na Waynę Picchu, wyszliśmy i dopiero o 11:00 mieliśmy wejście na trasę 2. Wejście na Waynę zajęło bliżej 3 godzin, ale tam się korkowało trochę na szczycie.

Wśród wszystkich zmian w zwiedzaniu Machu Picchu mówiono też o konieczności posiadania przewodnika. Jak byliśmy nie doszło to do skutku, mimo szumnych zapowiedzi. Niemniej jednak niektórzy z przewodników przed wejściem chodzili i mówili, że jest to koniecznie. Więc to warto sprawdzić. Natomiast na miejscu nikt nie sprawdzał, czy idziemy sami, czy z przewodnikiem. Ten zakaz zwiedzania samodzielnego wciąż wisi w powietrzu, ale niestety nie idzie w parze z wymogami wobec przewodników. W Tikal ich szkolenia były bardziej weryfikowane, tu nie zawsze trafi się na kompetentnego. Natomiast w sposób miękki wymuszają to tak, że tu nie ma żadnych opisów. Idzie się pośród ruin i tyle.

Jak się przygotować do zwiedzania najsłynniejszych ruin inkaskich
Na koniec jeszcze kilka uwag praktycznych. Choć stanowisko zwiedza się cały rok, to od listopada do kwietnia panuje tu sezon deszczowy. Ma on swoje uroki, ale te słoneczne zdjęcia powstają głównie w okresie suchym (maj – październik). Natomiast nawet w okresie suchym trzeba liczyć się z deszczem, dobrze mieć coś ciepłego, ale i kurtkę przeciwdeszczową. Dobrze też wziąć ze sobą wodę i jakieś przekąski, zwłaszcza jak się wchodzi na któryś ze szczytów, tu nie można nic kupić. W przypadku wchodzenia na Wayna Picchu można mieć kijki trekkingowe, ale wymagają, by miały gumowe zabezpieczenia. Przy wejściu, przy weryfikacji biletów mogą też prosić o paszport. Jak wspominaliśmy, Machu Picchu to ikona Peru, jedno z najważniejszych miejsc, które ciężko pominąć. W tym kontekście nie rozczarowuje, jest faktycznie niesamowite. Dobrze zachowane, widowiskowe i ciekawe. Jedyny minus to olbrzymia liczba ludzi, ale do tego trzeba przywyknąć. W końcu nie tylko my chcemy zobaczyć to miejsce. Machu Picchu to przecież najchętniej odwiedzana atrakcja Peru.

- Na zwiedzanie Machu Picchu należy poświęcić 2 dni, z czego dużo czasu zajmie dojazd i powrót do Cuzco. Pół dnia na samym stanowisku wystarcza.
- Jeśli planujesz zwiedzać okolicę, zajrzyj też do polecanych wycieczek na tutaj. Można upolować tam fajne promocje.
- Podróż po okolicy może być wygodniejsza samochodem, dostępne auta w okolicy znajdziesz tutaj.
- Cześć odsyłaczy do linki afiliacyjne. Nic Was to nie kosztuje, a nam pomaga utrzymać blog. Podobnie jak symboliczna kawa. Dziękujemy za każde wsparcie.
- Jeśli ten wpis okazał się pomocny czy inspirujący, będzie nam miło jeśli zostaniesz z nami na dłużej:
- możesz obserwować nas Facebooku (i innych mediach), lub udostępnić go
- albo zapisać się na nasz newsletter, by nie przeoczyć kolejnych wpisów.
| Peru | ||
| Machu Picchu | Paracas | |
| Szlak filmowy | ||
| Machu Picchu | Oslo |





