Guayaquil: legwany, port, zabytki, atrakcje, zwiedzanie

Legwan zielony w Guayaquil

Przyznajemy, największe miasto Ekwadoru niespecjalnie nas interesowało. Przyjechaliśmy tu dla natury, a także trochę bardziej kolonialnych miejsc. Guayaquil dla nas było przystankiem, który prawdę mówiąc byśmy pominęli, gdyby nie legwany zielone. Nie poświęciliśmy wystarczająco czasu, by zobaczyć tutaj najważniejsze atrakcje, ale ta jedna naprawdę nas przyciągnęła, przy okazji dało nam to okazję zobaczyć zabytki w centrum.

Historia Guayaquil

Guayaquil, czy może oficjalnie Santiago de Guayaquil, to największe miasto w Ekwadorze, główny port morski, ale również centrum finansowe kraju. Z powodów ekonomicznych jest ono istotniejsze niż Quito. Nazwa oczywiście zachowuje tradycję hiszpańskich kolonii i nadawania nazw świętych. Santiago to tyle, co święty Jakub Większy Apostoł. Tym samym jest on również patronem miasta (podobnie jak Santiago de Chile, z którym nazwa Santiago jest częściej kojarzona). Pełna nazwa, pod którą założono to ekwadorskie miasto, po polsku brzmi: Najbardziej szlachetne i najbardziej lojalne miasto Świętego Jakuba z Guayaquil (Muy Noble y Muy Leal Ciudad de Santiago de Guayaquil). Nie jest jasne pochodzenie nazwy Guayaquil, pomijając fakt, że jest ona prekolumbijska. Jedne legendy mówią, że przywódca lokalnej społeczności, która stawiała opór Hiszpanom, nazywał się Guayas, a jego żona Quil. Inne mówią o przywódcy lokalnych plemion imieniem Guayaquile.

Miasto zostało założone 25 lipca 1538 roku. Założył je hiszpański konkwistador Francisco de Orellana, który zasłynął również z poszukiwania El Dorado (dziś wiemy, że inspiracji powstania tej legendy należy szukać nad jeziorem Guatavita). Te poszukiwania zainspirowały film „Aguirre, gniew boży” (1972) Wernera Herzoga (nagrywano go w Machu Picchu i Cuzco). Jego fikcyjny grób  został splądrowany przez Indianę Jonesa w filmie „Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki” (2008) Stevena Spielberga. Tam jednak grób ten znajdował się w Peru (nie wiadomo, gdzie dokładnie, ale wcześniej widzieliśmy Nazcę). Naprawdę zmarł on w delcie Amazonki, która jest dziś w Brazylii.

Wróćmy jednak do historii Guayaquil. Miasto nie miało szczęścia, było napadane przez piratów francuskich i brytyjskich oraz Indian. To właśnie z tych przyczyn, zabytki nie są jego mocną stroną. Jednak wciąż posiadało idealne warunki, by stać się istotnym punktem handlowym. Port nie znajduje się nad samym morzem, ale na rzecze Guayas (Rio Guayas), czyli jest trochę podobnie usadowiony jak Hamburg, czy Liverpool. Osłonięty, zapewnia dobrą ochronę dla statków. Szlaki handlowe łączyły miasto z filipińską Manilą, czy meksykańskim Acapulco. Ulokowano tu również jedne z najważniejszych w czasach kolonialnych stoczni.

Dzisiejsze Guayaquil

W 1820 roku, gdy dzisiejszym Ekwadorem zaczęły targać antyhiszpańskie powstania, w Guayaquil w prawie bezkrwawy sposób cywile przejęli władzę nad rojalistami. Stąd wyruszył też Simon Bolivar, a jego zwycięstwo powołało do życia niepodległą Wielką Kolumbię. W wyniku jej późniejszego rozpadu powstał Ekwador. W 1829 roku tereny te zajęło Peru, ostatecznie je odzyskano. Jednocześnie przez kolejne 30 lat decydowały się losy dzisiejszego Ekwadoru. Przede wszystkim wiązało się to z konkurowaniem dwóch ośrodków o palmę pierwszeństwa, czyli Quito i Guayaquil. W 1860 roku doszło do bitwy o Guayaquil, w której wzięły siły rządowe z Quito i tutejsze siły prowincjonalne. Wygrał rząd, ale tak naprawdę doprowadziło to do zamknięcia konfliktu i zjednoczenia Ekwadoru w jeden organizm. Jednocześnie zepchnęło portowe miasto na gorszą pozycję względem niekwestionowanej obecnie stolicy. Do tego w 1896 roku pożar strawił większość miasta, ale to z kolei otworzyło mu szansę do przebudowy.

I tu właśnie dochodzimy do tego, dlaczego Guayaquil wygląda jak wygląda. To w dużej mierze miasto, które rozrosło się w ciągu ostatnich 100 lat. Które rozwinęło się jako przemysłowe i portowe, a dopiero zaczyna szukać swego klimatu i stara się przyciągać turystów. Natomiast ostatnie stulecie to faktycznie duży rozwój ośrodków miejskich w Ameryce Południowej, właśnie wtedy powstawały fawele, jak w Rio de Janeiro, a ludzie się osiedlali na rosnących przedmieściach. Tyle że rozrost był bardziej funkcjonalny, zostawiając kulturową i turystyczną rolę gdzieś dalej. To co było siłą Guayaquil, jeśli chodzi o gospodarkę, próbują naprawiać dziś. To było jedyne miasto w całym Ekwadorze (i prawdę mówiąc, póki co w całej Ameryce Południowej), gdzie spotkaliśmy ludzi z informacji turystycznej, którzy zaczepiali turystów. Z jednej strony robili ankiety, z drugiej służyli podpowiedziami.

Legwany

Dla nas jednak główną atrakcją w całym Guayaquil był park przy katedrze (Parque Seminario), zwany nieoficjalnie parkiem legwanów (Iguana park). Jest on stosunkowo niewielki i mówiąc wprost, nie robił sam w sobie wrażenia: trochę palm, jakieś oczko wodne. Za to żyją w nim legwany zielone (Iguana iguana, ang. green iguana), które stanowią nietypową atrakcję miasta. Przede wszystkim dlatego, że można je karmić, a gady te chętnie przychodzą do ludzi. Czasem na nich wchodzą, można je głaskać, robić zdjęcia, podziwiać. (Trochę przypomina się nam park Lumbini w Bangkoku, gdzie dało się zobaczyć i nakarmić warany.) Obecność gadów i możliwość nakarmienia ich zrodziła zorganizowany biznes. Są niewielkie stoiska, gdzie można kupić liście sałaty dla legwanów. Plus jest taki, że jest to pod pewną kontrolą, a sprzedający raczej pilnują, by nikt legwanom nie zrobił krzywdy i nie karmił ich czymś innym, niezależnie czy chodzi o dobro gadów, czy własnego interesu, ale efekt jest ten sam.

Katedra

Tak naprawdę najważniejszym zabytkiem jest katedra świętego Piotra (Catedral Católica Metropolitana de Guayaquil). Oryginalna spłonęła w 1892 roku, nowa powstawała w latach 1924 – 1937. Zaprojektował ją Juan Antonio Orús Madinyá w stylu neogotyckim. Strzelista, jasna i bardzo prosta, tym się wyróżnia na tle bogatych świątyń Ameryki Łacińskiej.

Wewnątrz ładniejszy jest kościół świętego Franciszka z Asyżu (Iglesia de San Francisco). Oryginalny również ucierpiał w pożarze, ten został odbudowany nieco wcześniej, bo w 1902 roku. Wnętrza są dużo bardziej bogato zdobione.

Malecón 2000

Pomysł na rozwinięcie turystyki pojawił się w latach 90. Wówczas przebudowano nadbrzeże rzeki, tworząc „nowoczesną” promenadę Malecón 2000. Ma ona 2,5 kilometra długości, są tu parki, restauracje, sklepy, pomniki, fontanny, strefy zabaw i wiele innych, jak koło obserwacyjne La Perla (podobno największe w całej Ameryce Południowej). Wejście na promenadę jest darmowe, kosztują dodatkowe atrakcje. Co więcej, przy wejściach stali policjanci, by dbać o bezpieczeństwo. Promenada jest bardzo popularna wśród Latynosów, ale wśród tłumów mało tu turystów. Chwalą się tym, jakby to naprawdę był cud, ale prawda jest taka, że to dość przeciętne miejsce. Ciekawostka, ale nie na tyle, by poświęcać mu czas w Ekwadorze.

Do tego dochodzą okolice Placu Administracji (Plaza de la Administración) z rządowymi budynkami. Da się popatrzeć, ale nie wyróżnia się zbytnio. Nie oczekujemy wiele od miasta, które powstawało w biednych warunkach w dużej mierze w XX wieku. Guayaquil jest przede wszystkim funkcjonalne. Nowe dopiero powstaje, bowiem trochę dalej zaczynają wyrastać wysokościowce. Czy dałoby się więcej zobaczyć w Guayaquil? Owszem. Tyle że niestety wymaga to skakania po mieście. Taki przykład to Faro Las Peñas, czyli latarnia w dzielnicy Las Peñas i wzgórze Santa Ana.

Niedaleko znajduje się też nowy, skręcony budynek R4CF+HFP The Point. Jednak to nie wciągało na tyle, by poświęcić czas. Woleliśmy szybciej udać się do Cajas i podpatrzeć ekwadorską przyrodę.

  • Na zwiedzanie Mitad del Mundo i drugiego muzeum warto poświęcić pół dnia.
  • Możliwe wycieczki po okolicy można sprawdzić na GetYourGuide.
  • W przypadku wyjazdu poza miasto samochód można wynająć tutaj.
  • Jeśli spodobał Ci się wpis śledź nas na Facebooku (i innych mediach), podziel się nim lub zapisz się na newsletter.
Ekwador
Guayaquil
Share Button

Komentarze

Rekomendowane artykuły